Dodaj do ulubionych

"Your better life index"

25.05.11, 03:49
www.oecd.org/document/63/0,3746,en_21571361_44315115_47912639_1_1_1_1,00.html
Kolejny "ranking" OECD oceniajacy na ile zycie w roznych krajach odpowiada oczekiwaniom :


Jakie wskazniki ma Kanada ? Jest w swiatowej czolowce i jest to pozycja,ktora zajmuje juz od wielu lat. Przecietnie mieszkancy Kanady sa wcale zadowoleni z tego jak sie im zyje.

www.oecdbetterlifeindex.org/countries/canada/
Dla porownania Polska ma stosunkowo dobre wskazniki w zakresie wyksztalcenia oraz osiaganych z wyksztalcenia wynikow.

www.oecdbetterlifeindex.org/countries/poland/

--
dradam

"Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
Edytor zaawansowany
  • 30.05.11, 20:47
    wyborcza.biz/biznes/1,100896,9679057,Najlepsze_miejsca_do_emigracji,,ga.html
    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • 01.06.11, 23:12
    Bardzo fajne zestawienie OECD. Jestem zaskoczony aż taką przepaścią między Polską a Kanadą. Wiedziałem że jest różnica, ale nie że przepaść. Moje pytanie jest takie. Czy patrząc na te słupki (najlepiej każdy z osobna), mieszkając w CA faktycznie odczuwacie taką różnicę w stosunku do Polski ?
    pozdrawiam
  • 03.06.11, 05:50
    mieszkając w CA fa
    > ktycznie odczuwacie taką różnicę w stosunku do Polski ?

    Nie.

    Nie wiem kto płaci za te rankingi. To jest bardzo tendencyjne. Choć na pweno w Kanadzie żyje się przeciętnie duzo lepiej niż w PL. Ale tu jest też np. dużo biedy (wiem bo mi pracownicy miejscowych charities mówili - i to w Albercie, która jest bogatą prowincją).

    Co do jednego się zgadzam. Jest tu duzo bezpieczniej niż w Europie i spokój.

    Poza tym weź pod uwagę, że ten czy inny ranking to nie jest ranking dla IMIGRANTÓW tylko ogólnie mówi jak się żyje w danym kraju. No i w Kanadzie żyje się miejscowym dobrze (i zimno). Pierwsze pokolenie imigrantów ma tu (i gdzie indziej) bariery nie do przeskoczenia (co nie zmienia faktu, że da się wygodnie żyć). Wygodnie nie zawsze znaczy lepiej (choć dla wielu to synonimsmile.

    Uważam, że jak Europejczyk ma szansę na dobrą pracę w Europie to Kanada go nie zachwyci (przeciętnie).

    Z Polską to róznie - jak tu już pisano - jak jesteś z miasta typu Wrocław, Kraków, Gdańsk, Poznań to cuszsz...
    a jak przyjedziesz z Koziej Wóli to - WOW! Canada! Przepaści na pewno już nie ma.

    Pozdr.

  • 03.06.11, 17:29
    Fakt, nie przywiazywalbym wagi do tego typu rankingow.
    Od lat Vancouver jest na pierwszym miejscu, ku zdziwieniu duzej czesci jego mieszkancow.
    Wystarczy odwiedzic jakiekolwiek forum gdzie miasto oceniaja ci ktorzy tam mieszkaja, opinie sa bardzo mieszane, w duzej mierze niezbyt pochlebne. Interesujaca jest wlasnie ta dysproporcja miedzy rankingami a opiniami tych ktorzy to miejsce znaja. Vancouver boryka sie z wieloma problemami, poczynajac od braku prawdziwego rynku pracy (braku przemyslu, high tech, itp) konczac na olbrzymiej liczbie bezdomnych (cala dzielnica, East Van).

    Zreszta jesli chodzi o bezdomnych jest ich rowniez wielu w Albercie i innych miejscach Kanady. Wystarczy przejechac sie po downtown Edmonton czy Calgary. Opieka socjalna nie jest tak wydajna jak w krajach Europy Zachodniej a pewne okolice kanadyjskich miast wygladaja pod tym wzgledem nawet gorzej niz Polsce.

    Porownanie do Polski wypada oczywiscie lepiej na korzysc Kanady, szczegolnie patrzac na zycie sredniakow, lub szanse odbicia sie od dna jakie maja biedni ludzie.
    W innych kategoriach jest inaczej np. miasta Europy sa duzo bardziej dynamiczne i pelne ludzi, rozrywek itp, kanadyjskie przypominaja raczej duze wsie, stad jak napisal poprzednik, ktos kto przyjezdza do Kanady z prowincji, znajdzie sie w niej lepiej niz ktos z duzego miasta. Byc moze i dlatego wiekszosc kanadyjskiej Polonii to ludzie z mniejszych miast i wsi.

    Z tym zadowoleniem z zycia, tez bym uwazal. Faktycznie w Ameryce Polnocnej na takie pytanie jest jedna odpowiedz, ze jest extra.
    Kiedy mieszkalem na preriach zauwazylem ze wiele ludzi stamtad po prostu prerii nie lubi, jest przygnebionych dlugimi zimami, brzydota miast i nudnym stylem zycia, ale mieszka tam bo warunki ekonomiczne sa lepsze niz w wiekszosci innych prowincji. Wychodzilo na to ze gdyby mogli sie przeniesc np. do BC zrobili by to w kazdej chwili, no ale wzgledy pragmatyczne im na to nie pozwalaly.
    Ale jakbys sie ich zapytaj jak sie zyje w AB, odpowiedz zawsze bylaby jedna, ze "excellent"!

    Wszystko jest wzgledne i niekoniecznie da sie wyrazic w slupkach rankingow.
    Swojego czasu do Kanady emigrowaly masy Grekow, w Vancouver stworzyli nawet swoja dzielnice - byla to grupa etniczna ktora sobie w BC bardzo dobrze radzila.
    Obecnie wiekszosc z tych Grekow wrocila do Grecji. Czasem nawet ci rodzeni w Kanadzie.
    A gdzie Grecja w rankingach? wink

    Ktos kto mieszka w Fort McMurray i zarabia 150 000$ rocznie, wyglada w rankingach duzo dostojniej niz ktos kto mieszka w Saint-Tropez i zarabia 40 000 Euro.
    Myslisz ze ten drugi by sie z pierwszym zamienil gdyby zobaczyl jak zycie tego pierwszego w wyglada? wink.












    pikorpikor napisał:

    > mieszkając w CA fa
    > > ktycznie odczuwacie taką różnicę w stosunku do Polski ?
    >
    > Nie.
    >
    > Nie wiem kto płaci za te rankingi. To jest bardzo tendencyjne. Choć na pweno w
    > Kanadzie żyje się przeciętnie duzo lepiej niż w PL. Ale tu jest też np. dużo bi
    > edy (wiem bo mi pracownicy miejscowych charities mówili - i to w Albercie, któr
    > a jest bogatą prowincją).
    >
    > Co do jednego się zgadzam. Jest tu duzo bezpieczniej niż w Europie i spokój.
    >
    > Poza tym weź pod uwagę, że ten czy inny ranking to nie jest ranking dla IMIGRAN
    > TÓW tylko ogólnie mówi jak się żyje w danym kraju. No i w Kanadzie żyje się mie
    > jscowym dobrze (i zimno). Pierwsze pokolenie imigrantów ma tu (i gdzie indziej)
    > bariery nie do przeskoczenia (co nie zmienia faktu, że da się wygodnie żyć). W
    > ygodnie nie zawsze znaczy lepiej (choć dla wielu to synonimsmile.
    >
    > Uważam, że jak Europejczyk ma szansę na dobrą pracę w Europie to Kanada go nie
    > zachwyci (przeciętnie).
    >
    > Z Polską to róznie - jak tu już pisano - jak jesteś z miasta typu Wrocław, Krak
    > ów, Gdańsk, Poznań to cuszsz...
    > a jak przyjedziesz z Koziej Wóli to - WOW! Canada! Przepaści na pewno już nie m
    > a.
    >
    > Pozdr.
    >
  • 12.06.11, 07:50
    Drogi pikorpikor:
    MAsz duzo racji, ale nie przesadzaj z tymi barierami bo ich nie ma (choc w niektorych krajach Europejskich sa). Znam wielu imigrantow w Kanadzie, ktorzy doszli do wysokich stanowisk i karier, ktore np. we Francji jedynie z racji faktu, ze sie we FRancji nie urodzili nie bylyby mozliwe. Owszem imigrantom jest ciezej, ale jak ktos w tym kraju chce cos osiagnac to moze - ze wymienie Munka, Bate etc.
  • 03.06.11, 06:02
    dradam:
    Przecietnie mieszkancy Kanady sa wcale zadowoleni z tego jak sie im zyje.

    Takie pytanie do Ciebie. Mieszkasz tu wiele lat - przecierz tu kulturowo nie jest przyjęte aby powiedzieć, że nie jesteś zadowolony z tego jak Ci się żyje (choć to dużo lepsze od polskiego kulturowo przyjętego, że żyje Ci się źle)?

    Kumpel (Polak) powiedział mi. Jak w "Szczęsliwego Nowego Jorku" - musisz ćwiczyć uśmiech. I taka jest prawda. Tu nikt nie powie: "I feel bad today".
    W pracy jak mówiłem czasem "I'm OK" odpowiedź była: "Ach, just OK" i musiałem się tłumaczyć. Teraz mówię zawsze: "I'm fine" i w domyśle "odp...cie się ode mnie".

    Oczywiście jak jest fine to z uśmiechem mówię "fine".

    Pozdr.
  • 12.06.11, 07:52
    pikorpikor:
    nt. "fine" - Polacy zawsze mowia "zle" - kwestia kultury i obyczajow. Nie chodzi tutaj o samopoczucie, ale od przyjetej konwencji, ze rozmowy "nagatywnie" sie nie zaczyna.
  • 14.06.11, 04:41
    No racja. Niestety trudno o złoty środek.

    pozdr.
  • 14.06.11, 10:43
    Nie wiem czy Polacy zawsze mowia ze jest "zle", natomiast zauwazylem ze wiekszosc nacji traktuje pytanie "how are you doing" doslownie i potrafi zaczac sie rozwodzic co tam sie im w zyciu wydarzylo i jak im leci.
    Dla Kanadyjczyka taka reakcja jest niezreczna bo to pytanie znaczy wylacznie tyle co "czesc", nikogo naprawde nie interesuje "jak sie czujesz".
    Kiedys tez odpowiadalem "ok" i zwykle bylo to odbierane ze zdziwieniem, ze niby dlaczego tylko "ok" jesli powinno byc "great" albo "excellent"!

  • 18.06.11, 08:24
    Ja odpowiadam "not that bad" - ludzie sie przyzwyczaili.W rzeczy samej natomiast :"how do you do" znaczy tylko "czesc", co nie znaczy, ze Kanadyjczycy nie sa zainteresowani innymi, ale to wychodzi znacznie pozniej w rozmowie
  • 18.06.11, 15:10
    Wydaje mi sie ze generalnie za bardzo ciekawi tego nie sa, a wyrazanie "zainteresowania" zyciem rozmowcy w dalszej konwersacji to jedynie taka sama forma jak i pytanie "how are you doing".
    Relacje miedzyludzkie w krajach anglosaskich rozgrywaja sie wedlug scisle okreslonych regul co ma mnostwo dobrych stron, glowna zla jest ich powierzchownosc i sztucznosc.
    Europejczycy maja tych regul z zasady mniej i relacje miedzyludzkie sa bardziej naturalne i uzaleznione od humoru, charakteru osobnikow itp. Najwieksza wolna amerykanka w tym wzgledzie panuje wsrod Slowian, ktorzy z roznych wzgledow czesto zadnymi normami sie nie kieruja - co w codziennym zyciu jest, jak wszyscy wiemy dosc ciezkostrawne. wink
    Mieszkancy Ameryki Polnocnej sa bardzo skupieni na sobie, b. czesto uwazaja sie za wyjatkowych i nieomylnych, ale jednoczesnie maja dosc duzo wyuczonej empatii w stosunku do innych. To troche dziwna mieszanka ale ta wyuczona empatia jest bardzo pozyteczna w codziennym zyciu.
    Ta anglosaska powierzchownosc jest potegowana w Kanadzie przez charakter/styl zycia: nie przywiazywanie sie do znajomych/przyjaciol ze wzgledu na czeste zmiany miejsca pracy i zamieszkania, rzadkie spotkania towarzyskie i brak czestych/glebszych kontaktow miedzyludzkich ze wzgledu na charakter miast (przemieszczanie sie jedynie samochodami na tych samych trasach praca-dom-sklep, spedzanie wiekszosci czasu jedynie w gronie rodziny w rzadko zabudowanych suburbiach, oddalenie jakichkolwiek miejsc spotkan (kawiarnii, pubow, parkow itp) od tychze suburban domkow na tyle daleko ze czyni opuszczanie ich nieoplacalnym).
    Ostatnio musialem wysluchac tyrady pewnego Szwajcara ktory narzekal ze mimo iz mieszka w Kanadzie od 3 lat jego dzieci nie maja zadnych bliskich przyjaciol, ze wszystkie activities musza byc slono oplacone (brak wiekszej pomocy panstwa w wychowaniu dzieci), zorganizowane i kontrolowane i trudno mu przychodzilo zaakceptowac fakt iz nie moga one po prostu spontanicznie wyjsc z domu i sie bawic gdziekolwiek chca, z kimkolwiek chca, tak jak to bywalo w ich ojczyznie.
    Dla rownowagi dodam ze baaaardzo chwalil sobie kanadyjski spokoj, latwosc zycia i mozliwosci rozwoju jakie daje Kanada a takze byl pelen podziwu dla faktu iz kanadyjski model multiculti funkcjonuje, w przeciwiestwie do europejskiego dosc bezzgrzytowo (no ale to akurat wynika z roznicy miedzy panstwami narodowymi a zbudowanymi przez imigrantow).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.