Dodaj do ulubionych

"You are in Bear Country"

29.08.04, 22:18
W Gorach Skalistych zyja dwa gatunki niedzwiedzi: czarne (barribale)
i grizzly. Ryzyko spotkania niedźwiedziach na szlakach turystycznych
jest niewielkie, nie mniej zawsze należy zachowac czujność, zwłaszcza
nocując pod namiotem.
Warto wiedziec, ze niedzwiedzie potrafia wspinac się na drzewa.

Jeden z przewodnikow po Kanadzie radzi, jak się zachowywac, by nie
sprowokowac niedzwiedzia:
1. namiot należy rozbijac z dala od płynącej wody, sciezek, szlakow
wędrówek zwierzat, nie pozostawiając niczego na zewnatrz
2. należy odpowiednio przechowywac pożywienie i smieci – zamykac je
w samochodzie lub wieszac daleko od namiotu, miedzy dwoma drzewami (?)
na wysokości co najmniej 4 m. Wszelkie odpadki należy zadbac ze soba
3. zadbac o to, by zwierzata mogly z daleka wyczuc obecność człowieka -
najlepiej zachowywac się glosno, a na szlak lepiej wchodzic w grupie
4. lepiej unikac jedzenia o intensywnym zapachu (suszone, wedzone mieso,
ryby). Do gotowania należy wybrac miejsce oddalone od namiotu o najmniej
50 m, w kierunku, w którym wieje wiatr
5. powinno się zrezygnowac z intensywnie pachnących kosmetykow,
dezodorantow, szamponow itp.
6. w razie spotkania niedzwiedzia nie krzyczec ani nie uciekac,
nie nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego, a zamiast tego zaczac mowic
niskim glosem; lepiej powoli się wycofac, przemawiając do zwierzaka;
można zdjąć plecak i zostawic go dla odwrócenia uwagi potwora wink
7. nie zbliżać się do niedźwiedzi, nie próbować ich karmic

Co ciekawe „niedźwiadki” sa wyczulone na zapach kobiety w czasie
menstruacji. Autorzy przewodnika radza również zachowywac
wstrzemięźliwość seksualna podczas pobytu w Krainie Niedzwiedzia wink


Pozdrawiam




--
"A jak wyjdzie śmiesznie?
Ludzie się pośmieją i koniec.
Wielkość nie boi się śmieszności"
Edytor zaawansowany
  • frankie36 30.08.04, 05:00
    Niedzwiedzi sie naogladalam i boje sie bestii,nioe wiem jak ludzie wybieraja
    sie w gory,w Waterton niedzwiedzie sobie chodza gdzie chca,pare razy
    hamowalismy jak wariaci bo zachcialo sie im przechodzic przez droge.
    Lubie chodzic po roznych sciezkach gorskich ,ale mysl,ze moge spotkac
    niedzwiadka psuje mi cala przyjemnosc.
    --
    Jakze nudne bylyby odglosy lasu,gdyby prawo do spiewania mialo tylko dziesiec
    najzdolniejszych ptakow
  • luanaa 30.08.04, 14:05
    Ja rowniez nie zdecydowalabym sie biwakowac w gorach, w lesie,
    majac swiadomosc, ze spotkanie trzeciego stopnia z takim grizzly
    nie jest wykluczone. To takie zdroworozsadkowe podejscie wink

    Jesli ktos ma jakies wspomnienia zwiazane ze spotkaniem
    oko w oko z "misiem", czekamy na relacje


    pozdrawiam

    --
    "A jak wyjdzie śmiesznie?
    Ludzie się pośmieją i koniec.
    Wielkość nie boi się śmieszności"
  • kveldulv 30.08.04, 16:12
    Oko w oko to moze nie. Bylem raz na weekend w Algonquin park w Ontario ( nie ma
    gor, za to jest duzo lasu ) - w nocy jakis misiek zdemolowal smietnik
    wygrzebujac resztki zarcia. Do tego wlasnie sprowadza sie caly problem - jak
    przechowywac zywnosc, ze potencjalny gosc sie nie kapnal. W tym cala sztuka smile
  • luanaa 30.08.04, 17:32
    lakomczuchy z nich straszne smile

    --
    "A jak wyjdzie śmiesznie?
    Ludzie się pośmieją i koniec.
    Wielkość nie boi się śmieszności"
  • dradam121 20.06.12, 20:48
    www.cbc.ca/news/canada/edmonton/story/2012/06/20/sci-grizzlies-alberta.html
    bo razem mieszkac nie potrafia... !
    --
    dradam121

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • ryla 30.08.04, 16:41
    Wydaje mi się że dla większości forumowiczów niebezpieczeństwo spotkania
    niedżwiadka nie jest takie przerażające, gorzej może być z
    tą "wstrzemiężliwością" szczególnie jak się jedzie na dłużej.
  • luanaa 30.08.04, 17:31
    gorzej może być z
    > tą "wstrzemiężliwością" szczególnie jak się jedzie na dłużej.

    tak, jest to calkiem powazny argument przeciw takiemu wypoczynkowi
    w gorach czy w lesie

    wink

    --
    "A jak wyjdzie śmiesznie?
    Ludzie się pośmieją i koniec.
    Wielkość nie boi się śmieszności"
  • starypierdola 30.08.04, 19:35
    ... z praszam na miejskie wysypisko smieci w Fort McMurray!

    SP
  • kveldulv 30.08.04, 22:04
    >> gorzej może być z tą "wstrzemiężliwością" szczególnie jak się jedzie na dłużej <<

    trzeba wszystko po cichu robic, zeby niedzwiedzia nie zbudzic wink
  • luanaa 30.08.04, 22:17
    > ... z praszam na miejskie wysypisko smieci w Fort McMurray!
    czyli w Twoim ulubionym miejscu w Kanadzie, SP smile

    A to smieciarze z tych miskow
    smile

    --
    "A jak wyjdzie śmiesznie?
    Ludzie się pośmieją i koniec.
    Wielkość nie boi się śmieszności"
  • starypierdola 31.08.04, 00:41
  • dzikusa 06.09.04, 01:26
    Bezposrednio spotkalam sie z niedzwiedziami raz na Seymour Mountain,
    kiedy to wybralam sie na spacer po gorach z piatka dzieci , wszystkie
    w wieku 6 lat albo mlodsze . Pamietam, ze niezle najadlam sie strachu
    kiedy zauwazylam dwa misie lowiace ryby w pobliskim jeziorku,
    choc byly to te mniej grozne czarne . W jakis sposob udalo mi sie
    naklonic dzieci do biegu i nic sie nie stalo.
    W czasie wypadow w gory typu "backpacking", czyli z plecakiem na plecach,
    a bylo to jeszcze w czasach BC(Before Children) nigdy nie mialam
    zaszczytu bezposrednio spotkac potwora, ale zawsze zachowywalismy
    ostroznosc i wyciagalismy zywnosc w workach na linach w powietrze.
    A jezdzilismy wtedy w Kananaskis Country gdzie az roi sie od misiow.
    Kiedy zaczne jezdzic na backpacking trips z wlasnymi dziecmi ( za1-2lata)
    to chyba kupie pepper spray.
    Ogolnie to chyba nie taki diabel straszny...
  • winczenzo 06.09.04, 06:22
    Nie spotkalem sie "oko w oko" z niedzwiedziem ale widzielismy grizzly mame z
    malym przy szosie kolo Kananaskis w lipcu. Niedzwiedzie chodzily jakies 15 - 20
    metrow od szosy, cos podskubywaly, ale zupelnie nie zwracaly uwagi na ludzi
    stojacych przy szosie. W pewnym momencie maly wspial sie na slup elektryczny i
    zasuwal jak kot. Po jakichs 15 minutach poszly w las i pojechalismy dalej.
    Kawalek dalej byla rzeczka "Grizzly Creek"
  • dradam1 07.09.04, 22:20
    Jak wiadomo w Kanadzie zyje rowniez i trzeci rodzaj niedzwiedzi. Bialy, zwany
    rowniez polarnym.
    Ten w zimie nie spi i tak prawde powiedziawszy jest najwiekszym z grupy
    niedzwiedzi.
    W sklad pozywienia bialych misiow wchodza rowniez foki. Na ktore misie z
    przyjemnoscia poluja.
    Od bialych misiow lepiej trzymac sie z daleka. Nigdy nie wiadomo kiedy temu
    drapieznikowi przyjdzie cos glupiego do glowy i postanowi sprobowac posmak
    ludzkiego miesa.

    Zainteresowanie niedzwiedzi gatunkiem ludzkim wynika , glownie, z faktu, ze
    czlowiek pozostawia w swej okolicy tyle smacznych przedmiotow. Ktore nie
    wymagaja wysilku , aby je zdobyc i poprobowac ich smaku. Niedzwiedzie
    oczywiscie nie wiedza, ze dla nas czesto gesto sa to smieci, ktorych chcemy sie
    pozbyc. A ze ludzkie smieci zawieraja smakowite i pachnace resztki jedzenia -
    to juz inna sprawa.

    Konczy sie to czasem zle dla czlowieka. O wiele czesciej konczy sie to smutnie
    dla niedzwiedzia. Jak nie pomaga wywozenie misia na odleglosc 200-300 km od
    osiedla ludzkiego i mis powraca na stare "smieci" - to nie ma rady i trzeba
    misia zastrzelic.

    A teraz male pytanko : z jakich zwierzat jest znana stolica Kanady, Ottawa ?

    Mysle, ze o tych zwierzetach , a raczej ich dzikich pobratymcach, warto napisac
    oddzielnie.

    Pozdrawiam


    dradam1

  • kveldulv 09.09.04, 00:16
    dradam1 napisał:

    > A teraz male pytanko : z jakich zwierzat jest znana stolica Kanady, Ottawa ?

    Senatorow big_grin ?
  • dradam1 09.09.04, 18:04
    Nie zgadlems.

    Otoz w okolicach kanadyjskiego parlamentu mieszka kilkadziesiat kotow ( takich
    domowych, dachowcow). Ktorymi opiekuje sie ( spolecznie ) wiele osob. Sa te
    koty juz kanadyjska tradycja i odwiedzajacy Parliament Hill sa zachwyceni
    widzac te dachowce swobodnie spacerujace po alejkach wzgorza.

    O kanadyjskich, dzikich, kotach napisze przy innej okazji ( cos mnie glowa
    dzisiaj lupie). W Kanadzie mieszkaja ich trzy gatunki.

    Cougars stanowia prawdziwe zagrozenie dla odwiedzajacych parki narodowe Kanady
    i chyba co roku ktos ginie zagryziony przez cougara.


    Blizsze dane pozniej ( a moze ktos ma ochote o tym napisac ?).

    Pozdrawiam


    dradam1
  • dradam1 20.12.04, 06:30
    Jako najwieksze skupisko bialych misow w Kanadzie wymienia sie Churchill w
    Manitobie.
    W sezonie ta niewielka wies przezywa najazd ponad 1200 misiow. No i blisko 5
    tys. turystow, ktorzy chca misie ogladac.
    Rangers no i wojsko (miesci sie tutaj malenka baza wojskowa), ma wtedy pelno
    roboty, aby jakos trzymac niedzwiedzie z daleka od centrum wsi.
    Ostatnio udaje im sie to tak dobrze, ze nie zaszla ostatniego roku potrzeba
    uspienia (lub zabicia) misia.
    A te futrzaki wzbudzaja szacunek. 400 do 900 kg zywej wagi, potrafia biec z
    szybkoscia >40 km/h, swietnie plywaja.

    Namawia sie mieszkancow, aby telefonowali ( w sezonie ) jak zobacza
    niedzwiedzia na numer dyspozycyjny : 467-BEAR. Stad temat mego postingu.

    Pozdrawiam

    dradam1

    PS. Blizsze dane na temat wspomnianych niedzwiedzi Churchill w Manitobie mozna
    sobie ogladnac na filmie ( godzinnym) ktory mozna zamowic zagladajac pod URL
    pbs.org
  • andrew-1 20.12.04, 08:55
    Prawidlowy numer do Churchill Polar Bear Police jest 675-2327 .
    Misia w Churchill nikt nie zabija , gdy minie on strefe kontrolowana jest
    usypiany przez Polar Bear Police i zamykany w areszcie ( Polar Bear Jail ). Gdy
    areszt jest zapelniony ( 32 cele )misie po uprzednim zalozeniu identyfikatorow
    sa wywozone 20-30 mili na polnoc i tak do trzech powrotow , za czwartym
    niepoprawny recydywista jest oddawany do ZOO i wyjezdza w swiat.
    Rocznie jest przymykanych i wywozonych okolo 100 misiow .

    Dorosly polar bear wazy do 600 kg a biegac moze z predkoscia do 50 km/godz.
  • dradam1 26.02.05, 07:06
    www.cbc.ca/story/science/national/2005/02/24/grizzly-bears050224.html
    czy jest jakas metoda na to, aby misie sie czesciej kochaly ?

    Nie wyglada na to, aby zamkniecie Banff bylo alternatywa, biorac pod uwage, ze
    Banff staly sie tak jak Zakopane, "mekka dla turystow" ( w tym przypadku
    Japonczykow).

    Pozdrawiam


    dradam1
  • ertes 12.09.04, 04:09
    Kiedys bylem na backpacking w Rockies i nie udalo mi sie zobaczyc niedzwiedzia a
    chodzilismy po wielu malo uczeszczanych szlakach.
    Natomiast podczas wielu pobytow w Algonquin, Massassaga czy Killarney widzialem
    je wiele razy.
    Nie zachowaywalem az tak daleko posunietych srodkow ostroznosci jak te
    wspominane ale co tu duzo nie mowic, biwak na wyspie zawsze jest przyjemniejszy.
  • za_morzem 12.09.04, 04:58
    czarne, sa spoko, bo chyba tylko takie sa na wschodzie,
    najbardziej niebezpieczne sa te grizzli, jak w filmie "niedzwiedz pana adamsa"
  • starypierdola 12.09.04, 16:22
  • ertes 12.09.04, 16:48
    smile))
    Tez moge dorzucic swoje 3 grosze na temat smile
  • dradam1 14.09.04, 09:56
    Swoja droga ciekawe, ze na tym Forum jest :

    -misio13
    -niedzwiadek2003
    -misiabella

    Czyzby do Kanady ciagnelo okreslone osoby ?

    Pozdrawiam

    dradam1
  • borasca0107 19.10.04, 05:12
    hmmm... strach jest gorszym zlem niz sam niedzwiedz :o)

    Poprzedniego lata bardzo chcialam zobaczyc Gory Skaliste. Chetnych do biwaku w
    gorach niet ze wzgledu na niedzwiedzie, brak urlopu, checi, pieniedzy itp.
    Zdenerwowalam sie i pojechalam sama. Na rowerze. Nigdy w zyciu nie balam sie
    tak panicznie jak wlasnie w Alberciesmile Bardzo mobilizujaco na moje pedaly
    dzialaly napisy ostrzegawcze, gdzie zalecano pozostawanie w swoich pojazdach na
    wypadek spotkania z bestia. Sama mysl, ze moglabym napotkac samotnie
    niedzwiedzia dodawala mi skrzydelsmile Ma rowerze - wiadomo, raczej nie zakreci
    sie szyb i nie nacisnie na gaz. Chociaz z tym gazem roznie bywalo -
    wystarczylo, ze cos podejrzanie zaszelescilo w lesie, a wowczas grzalam pedaly
    nie zauwazajac nawet wjazdu na przeleczesmile Pierwsze dwie noce w namiocie
    rozstawionym na dziko przespalam z o twartymi oczamismile Potem stwierdzilam, ze
    sie wykoncze, bo przeciez nie wytrzymam przez trzy tygodnie bez snu, wiec
    zaczelam ubierac sie w nocy "kapturowo" - kaptur na glowe - z kamizelki, bluzy,
    kurtki i spiwora - zaciskalam spiwor tak, ze tylko nos mi wystawal i z
    desperacka zacietoscia zasypialam, z mysla ze gdy mnie jakis niedzwiedz zacznie
    nadgryzac to sie obudze napewnosmile Po kilku takich zestresowanych dniach i
    nocach bedac w okolicach Pyramid Mountain niedaleko Jasper - zmeczona do tego
    stopnia, ze zapomnialam o jakimkolwiek strachu, niewyspana, jednak ciagle
    podziwiajaca widoki - niedaleko sciezki (ok. 5m ode mnie) zauwazylam wielkie
    czarne futro stojace sobie spokojnie i ogryzajace cos z zacietoscia. Zmeczona
    do granic, zobojetnialam na niedzwiedzie zupelnie, wiec przeszlam sobie przy
    nim powolutku bez zadnych emocji. Obojetne mi bylo czy rzuci sie na mnie czy
    nie. Niedzwiedz okazal sie w ogole nie byc zainteresowanym moja osoba -
    popchalam rower dalej pod gore, a ten nawet wzroku nie raczyl na mnie podniesc.
    Teraz zastanawiam sie czy powinnam z tego powodu cieszyc sie czy raczej wpasc w
    depresje? smile
    W ciagu trzech tygodni mojej samotnej rowerowej wloczegi po gorach to byl
    jedyny niedzwiedz na ktorego napatoczylam sie w tak bliskiej odleglosci.
    Dopiero rano nastepnego dnia ogarnela mnie panika, ale wtedy po niedzwiedziu
    nie bylo juz sladu.

    Chyba wiec jednak podtrzymam swoja teze, ze sam strach jest gorszy od
    niedzwiedziasmile

    Bear Country nie jest chyba takie straszne jak to ogolnie sie nam przedstawiasmile

    Pozdrawiam serdecznie.
  • luanaa 19.10.04, 15:31
    Witam,
    jestes SZALENCZO odwazna wink
    Cale szczescie, ze "niedzwiadek" nie zwrocil na Ciebie uwagi!
    Moze zwyczajnie nie byl glodny, a i Ty strachu w nim nie wzudzilas.
    W kazdym razie Twoja historia, odwaga na samotna wedrowke, ostateczne
    zobojetnienie na miska sa imponujace wink
    A i szczerze Ci powiem, ze czytajac Twoja opowiesc, jakbym Cie widziala
    w tych gorach, ocierajaca sie niemalze o zaspanego, niereagujacego "potwora".
    Misiek jakis niekumaty byl na szczescie big_grin


    Pozdrawiam cieplutko

    Twoja fanka wink
    luanaa

    --
    "A jak wyjdzie śmiesznie?
    Ludzie się pośmieją i koniec.
    Wielkość nie boi się śmieszności"
  • borasca0107 21.10.04, 04:10
    Hej Luanaa!

    Dzieki za mile pozdrowieniasmile

    "szalenczo odwazna" - dzieki za mile slowasmile
    Od swoich znajomych nasluchalam sie troche innej wersji
    - nie byly to zbyt delikatne okresleniasmile

    Fakt jest faktem, ze przygode przezylam niesamowita - w gorach Skalistych
    zakochalam sie po uszy, niedzwiedzie chyba polubilamsmile za to, ze jak do tej
    pory z drogi mi schodzasmile

    To moje pierwsze 'sam na sam' z niedzwiedziem wspominam teraz z usmiechem.
    Jade droga prowadzaca z Jasper do Pyramid Lake. Upal niesamowity, droga
    sprawia wrazenie idacej w dol a nie w gore. Sprawdzam wiec co chwile co jest
    grane z rowerem (obladowanym bagazem o wadze ok. 45 kgsmile - nie chce jechac
    normalnym tempem tylko idzie opornie. Ja natomiast sil mam coraz mniej, juz nie
    pedaluje tylko pcham - dalej podziwiam widoki, ale juz bez entuzjazmu -
    wymyslam sobie w duchu od idiotek za forme spedzania urlopu, przeklinam juz
    nawet tego, kto rowery skonstruowalsmile Jestem juz tak bardzo zmeczona, ze nie
    mam nawet sily sie bac. Jakis glupi upor nie pozwala mi sie poddac.
    Zaplanowalam na koniec dnia Pyramid jezioro i gore, wiec bedzie Pyramid jezioro
    i gorasmile Poruszam sie do przodu tylko chyba sila rozpedu - jednak z uporem
    energizer bunnysmile
    Na lewo gora, jeziorko, z przodu droga, po prawej las, w nim niedzwiedz, z tylu
    sciezka i kolko sie zamyka, ja pcham dalej - wsciekla jak malo kiedy... :o)

    Tak szczerze to mysle, ze gdybym byla wypoczeta to mialabym okazje byc
    regularnie wystraszona, a wtedy na widok tej wielkiej czarnej gory futra
    stojacej tak blisko sciezki, padlabym na zawal - serio!smile A tak? smile

    Cale szczescie, ze ten misiek byl jakis niekumaty....

    ...i pewnie na dodatek dlatego, ze nie wyczul strachu ani jakiejs zwiekszonej
    aktywnosci typu wrzask i ucieczkasmile nie zareagowal.

    Jesli o mnie chodzi to wlos mi deba na glowie stanal dopiero rano, gdy
    obudzilam sie wypoczeta i zaczelam myslec normalniesmile

    ale i tak uwazam, ze one nie sa takie straszne - to nasz wlasny strach robi z
    nich potwory, a czasami panika w jaka wpadamy na widok tych zwierzakow
    podowuje, ze je po prostu straszymy, a wtedy roznie to bywa...ogolnie mialam
    potem okazje spotkac niedzwiedzie w dwoch parkach Killarney i Algonquin, bez
    zadnych incydentow - nie zdazylam nawet wyciagnac aparatu aby zrobic zdjecie
    (dlaczego zdjecie? wychodzilam z zalozenia ze i tak juz za pozno na ucieczke to
    chociaz zdjecie zrobie na koniecsmile a szybko czmychaly w las.. nie mowie juz o
    miskach przechodzacych przez drogi pelne samochodow. Wystarczylo, ze hamulce
    samochodu, czy roweru (!) smile zapiszczaly znienacka i te pozornie powolne
    stworzenia w sekunde znikaly z pola widzenia.

    Mysle, ze zachowujac wszelkie zalecane srodki ostroznosci niepotrzebnie
    obawiamy sie niedzwiedzi. W koncu zyja w Kanadzie, miejscu gdzie czego jak
    czego, ale pozywienia im nie brakuje. Dlaczego, nie prowokowane, mialyby
    rzucac sie na zakopconych, przesiaknietych spalinami ludzi? :o)


    Pozdrawiam serdeczniesmile

  • dradam1 15.12.04, 00:11
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=18543294
    Jak napisalem :

    >>Mysle, ze film bedzie sie cieszyl popularnoscia w krajach angielsko-
    jezycznych. No i bedziemy wszyscy wiedzieli jakie to dzielne i przywiazane do
    ludzi sa (kanadyjskie) samice niedzwiedzi.<<

    Film to typowy wyciskacz lez. Z akcja ktora nie za bardzo sie klei, glowna
    atrakcja jest ryczenie niedzwiadka.

    Ale pod koniec mozna sobie to i owo poogladac. Na przyklad >400 kg niedzwiedz
    sciskajacy w ramionach kanadyjskiego weterynarza.

    Dzieci beda zachwycone ogladaniem. Kobiety chyba rowniez, biorac pod uwage, ze
    Kubus Puchatek okazal sie "Kubusia Puchatka".

    Pozdrawiam


    dradam1
  • borasca0107 03.03.05, 18:44
    eeehh.. Dradam - to ja wskakuje do tego watku z nadzieja, ze bedzie ciag dalszy
    sexu leniwych misiow, a tu prosba o opinie o innym forum? hmmm.. zamilcze wiec,
    rozczarowanasmile)

    Pozdrawiamsmile)

    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" smile
  • sylwek07 03.03.05, 19:58
    borasca0107 misie spia ale moze cos na wiosne bedzie lepiej smile)
  • papalek 10.03.05, 18:18
    Chcialem sie podzielic paroma obserwacjami na temat misiow i spania pod
    namiotem. Tak w ogole, to podbaly mi sie Wasze postingi, bo w odroznieniu od
    wielu ludzi, to nikt sie na temat misiow nie wymadrzal. Mam tez nadzieje, ze
    przekonam pare osob, ze spanie pod namiotem w bear country nie jest takie
    niebezpieczne.
    Bardzo lubie spedzas czas pod namiotem. Mieszkam w Calgary, wiec mam blisko do
    Gor Skalistych, o ktorych byla tu mowa. Zajmuje sie tez kajakarstwem morskim
    chodzeniem po gorach, a jesienia poluje, nie chce sie tu zajmowac etyka
    zabijania zwierzat, bo to temat na calkiem nowy posting.
    Jak wiec widzicie spedzam duzo czasu w dziczy.
    Pare praktycznych uwag:
    Zawsze mam sie na bacznosci kiedy jestem w bear country... duzo halasu, czysty
    kemping, wieszanie jedzenia na drzewie itd.
    Kiedy ide do lasu turystycznie mam ze soba miotacz gazu i bear bangers (glosno
    wybuchajace petardy).
    Zawsze patrze, czy nie ma swierzych sladow misiow i jezeli sa to staram sie
    opuscic to miejsce jak najszybciej
    Nie nosze zadnej broni, kiedy jestem wylacznie turysta, mozna kogos albo siebie
    zastrzelic, nie naladowana bron jest bezpieczna, ale nie mozna jej szybko uzyc,
    wiec po co ja miec. Noszenie naladowanej broni to tylko niepotrzebne ryzyko.
    Kiedy ide polowac, to zawsze mam partnera, ktory na zaladowany i gotowy do
    strzalu "back up". Problem w tym, ze w czasie polowania trzeba byc cicho, a jak
    sie cos upoluje, to pachnie sie krwia. W takiej sytuacji zaden mis nie bedzie ze
    mna negocjowal tylko bedzi mi probowal odebrac to co upolowalem. Wiele atakow
    przydarza sie mysliwym. Dobrze tyle o krwi i zabijaniu.
    Spotkalem sie w lesie z wieloma misiami czarnymi i tylko kilkoma grizzli.
    W czasie naszej wyprawy na Queen Charlotte Islands widzielismy misie co
    dziennie. Wygladalo to ciekawie. My(zona i ja)oraz misie wiedzielismy o swojej
    obecnosci, ale nigdy nie wchodzilismy sobie w droge, takie misie to w ogole inna
    sprawa, sa na tyle dzikie, ze nie szukaja rutynowo jedzenia wsrod ludzi.
    Widzialem , tez misie na kempingach i to niestety bylo zawsze stresujace; taki
    niedzwiedz wie, czego szuka wsrod ludzi.
    Z regoly bardziej obawiam sie misow z parkow narodowych. Karmiacych je turystow
    zawsze sie tam troche znajdzie, takie misie wiedza, ze ludzue maja ze soba
    jedzenie. Dzikie misie sa bezpieczniejsze.
    Czarne misie sa chyba gorsze ni grizzlies, wydaje sie odwrotnie, ale zaraz
    wytlumacze. Czarne misie sa bardziej wscipskie. Grizzlies, pomimo ich wielkosci
    sa dosc wstydliwe.
    Moja zona pracowala, przez 10 sezonow w BC rysujac mapy koryta jednego potoku w
    czasie salmon run. Wielokrotnie widziala swieze kupy i mokre odciski lap na
    brzegu, ale ani jednego grizzly. Te olbrzymy wolaly odejsc niz sie z nia
    spotkac. Zupelnie nie wiem dlaczego, bo fajna z niej kobita... Grizzlies sa dosc
    "shy". Zaciekawionych odsylam do ksiazki "Home of the Grizzlies" autorstwa Beth
    Day. Osobiscie widzialem z bliska glizzly tylko dwa razy:
    Raz mame z dwoma malymi, kiedy sadzilem drzewka w BC (musielismy ja ostraszyc
    petardami i strzalami w powietrze, bo cala robota stanela)
    Drugi raz duzego samotnika na przecince w lesie. W ogole nas nie zauwazyl, ja z
    kumplem weszlismy na drzewo i czekalismy na niego, zeby go sobie z bliska
    zobaczyc, ale skubaniec nas musial wywachac, bo nigdy do nas nie doszedl i
    skrecil do lasu jakies 100m przed nami.
    Przepraszam, ze sie tak rozpisalem. To sa takie moje spostrzezenia w skrocie.
    Jezeli sie ktos interesuje, to polecam ksiazke Stephen'a Herrero "Bear Attacks
    Their Causes and Avoidance.
    papalek
  • dradam121 04.07.11, 23:08
    www.cbc.ca/news/canada/british-columbia/story/2011/07/04/bc-bear-death-lillooet.html
    Radze tez poczytac :

    www.cbc.ca/news/canada//story/2011/07/04/f-how-to-survive-bear-encounter.html
    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • sylwek07 22.03.05, 09:01
    Skończył się sen zimowy
    Niedźwiedzie buszują w New Jersey

    Niedźwiedzie zaczynają budzić się ze snu zimowego i są bardzo głodne -
    ostrzegają władze stanowe New Jersey i Nowego Jorku. Niedawno wygłodzony
    niedźwiedź, który grasował w powiecie Sussex, zjadł nawet kucyka. Policja
    zidentyfikowała "napastnika" po śladach łap.

  • sylwek07 04.05.05, 18:48
    w Polsce tez smile)
  • toro100 14.05.05, 00:23
    Z niedzwiedziami to tak jak ze wszystkim w naszym doczesnym zyciu.
    Im wiecej wiemy na dany temat, tym pewniej sie czujemy.
    Ja dosc czesto widuje niedzwiedzie podczas moich wedrowek po Gorach Skalistych.
    W zeszla niedziele (8 maja) natknalem sie na cztery niedzwiedzie, w tym jeden
    grizli. Wychodzone biedaki po zimie tak byly zajete skubaniem trawy, ze nawet
    nie zwrocily na mnie uwagi.
    Zeszlego lata przeszedlem ponad 500 km gorskimi szlakami (w parkach narodowych)
    i widzialem ponad 30 niedzwiedzi. Jak sie czlowiek oswoi z ich obecnoscia i
    pogodzi z faktem ze mozna je spotkac w kazdej chwili to strach nie jest taki
    dokuczliwy.
    Oczywiscie nie powinno sie zaniedbac odpowiedniego przygotowania do wyjscia w
    gory i nigdy nie zapominac o tym, ze misie to jednak calkiem dzikie zwierzeta i
    nie dadza sie poglaskac i , jak wiele osob juz przy tym temacie doradzalo-
    dobrze jest miec przy sobie "dezodorant" dla (czytaj:na) misia.

    Nie bojmy sie wiec niedzwiadkow.
    Jedyne czego one pragna to - tak jak my wszyscy - odrobine prywatnosci i
    przestrzeni do swobodnego poruszania, gdyz jedzenia to im raczej nie brakuje.

    Pozdrawiam wszystkich milosnikow przyrody.
  • dradam1 11.06.05, 07:18
    Tym razem ofiara niedzwiedzia stala sie "lesniczka" ( forestry worker):

    www.cbc.ca/story/canada/national/2005/06/10/bear050610.html
    Jak widac nie brakuje w Kanadzie wydarzen z udzialem niedzwiedzi. Tym razem byl
    to samiec.

    A tak w ogole to mi sie wydaje, ze obecnie (czerwiec) niedzwiedzice beda juz
    spokojniejsze, bo male "dorastaja" i nie wymagaja takies scislej opieki.

    Pozdrawiam


    dradam1

    PS. Czy w Polsce mozna kupic "bear spray" ?
  • sylwek07 06.07.05, 08:47
    lub tez Mis uszatek smile
  • nappy 06.07.05, 09:24
    a ta historia zaczela sie rowniez w canadzie

    W październiku przypada rocznica pierwszego wydania w Wielkiej Brytanii
    książki "Kubuś Puchatek" Alana Alexandra Milne'go.

    W Wigilię 1925 roku w londyńskiej gazecie "Evening News" ukazało się
    opowiadanie pisarza A.A. Milne'go, w którym główna postacią był pluszowy miś i
    jego przyjaciel Krzyś.

    Za datę urodzin Kubusia Puchatka uważa się jednak 14 paĽdziernika 1926 roku,
    kiedy to ukazała się książeczka "Kubuś Puchatek" - opowieść o stworzeniach
    zamieszkujących pokój Krzysia, a właściwie Stumilowy Las: Puchatku, Prosiaczku,
    Tygrysku, Kłapouchym, Kangurzycy i Maleństwie.

    Syn pisarza - Christopher (po polsku Krzyś) miał wówczas 6 lat. Na pierwsze
    urodziny dostał od taty-pisarza kupion± w luksusowym sklepie Harrodsa zabawkę -
    pluszowego misia.

    Inspiracje do tworzenia zwierzęcych postaci A.A. Milne znajdował w londyńskim
    zoo, do którego lubił chodzić z synkiem. Tam w 1924 roku syn pisarza poznał
    niedźwiedzia - Winnie. Miś trafił tam z Ameryki, gdzie w Ontario kupił go za 20
    dolarów od miejscowego myśliwego porucznik Harry Colebourn (matka Winnie
    została zastrzelona). Przeniesiony w 1914 roku do Francji porucznik zostawił
    misia w londyńskim zoo, obiecując, że wróci po niego za 2 tygodnie. Wrócił
    jednak dopiero po zakończeniu I wojny światowej w 1918 roku. Kiedy jednak
    zobaczył, że miś jest w ogrodzie dobrze traktowany, postanowił go tam zostawić.

    Książeczka "Kubuś Puchatek" szybko stała się bestsellerem w Anglii i Stanach
    Zjednoczonych. W 1928 roku ukazała się druga część "Chatka Puchatka", która
    również od razu spodobała się czytelnikom. Rysunki do obu książeczek narysował
    Ernest Howard Shepard. W 1966 roku pojawiła się disneyowska kreskówka - tak
    pojawił się nowy wizerunek misia.

    Maskotki, będące pierwowzorami postaci (Krzyś dostawał je przy różnych
    okazjach), w roku 1947 odbyły podróż po USA, podczas której ubezpieczono je na
    50 tys. dolarów. Do Wielkiej Brytanii wróciły Concordem w roku 1969.

    Książki A.A.Milne'go zostały przetłumaczone na 40 języków.

    pozostaje,

    nappy
  • dradam1 06.07.05, 15:03
    biale niedzwiedzie rowniez sa zagrozone.

    www.cbc.ca/story/science/national/2005/07/04/polar-bears050704.html
    A szkoda...

    Najwiecej ich ginie na Syberii i na Grenlandii , i nie ma nad tym kontroli, ale
    fakt faktem jest, ze i w Kanadzie/USA mieszkaja.

    Pozdrawiam


    dradam1
  • dradam1 30.10.05, 21:54
    Mam znajomma, starsza juz bardzo pania,ktora przyjechala do Kanady wlasnie
    prosto do Churchill, Manitoba.

    Mam nadzieje, ze namowie ja, aby sie z nami podzielila doswiadczeniami, jak to
    przed pol wieku temu, wlasnie , w tej okolicy bylo. Moze mi sie uda.

    Niedziedziom nie powodzi sie dobrze. Coraz mniej jedzenia ( niedzwiedzie
    polarne jedza foki, a tych ubywa). Wraz z "global warming" ubywa lodu...

    No i niedobrzy ludzie zamykaja stolowke :

    www.cbc.ca/story/canada/national/2005/10/30/polar-bears051030.html
    Pozdrawiam


    dradam1


    PS. Radze zagladnac tutaj tez : www.polarbearsinternational.org/

    W tym roku wysylam dla jednej malej dziewczynki w Polsce taki wlasnie kalendarz.
  • dradam2 02.05.06, 00:00
    zupelnie nie rozumiem :

    www.cbc.ca/story/canada/national/2006/05/01/grizzly-yukon060401.html
    Dlaczego oni zabili potem ta matke z dziecmi ?

    Jej zachowanie bylo jak najbardziej wytlumaczalne.
    Bronila swoich dzieci.

    Pozdrawiam

    dradam1


    Ps. Ostatni przypadek czlowieka zabitego przez niedzwiedzia byl w Kanadzie w
    2005 roku (Canmore, AB) . Zginela kobieta, podobnie z Quebecu - jak w tym
    ostatnim przypadku - wspomniany powyzej mezczyzna.
  • dradam2 12.05.06, 10:21
    moze byc calkiem skomplikowane. Czasem sie podobaja dziewczyny o innym kolorze
    futra :

    www.cbc.ca/news/background/wildlife/

    Dlatego lesnikow pragnacych sie przeprowadic do Kanady uprzedzamy :

    ostroznie z niedwiedzicami. O "skrzyzowanie oddechow" nie jest trudno (kto
    jesscze pamieta to okreslenie ?).


    Pozdrawiam


    dradam1
  • babiana 15.05.06, 22:23
    czy slyszeliscie o takim niedzwiedziu pizzly?
  • dradam2 16.05.06, 01:12
    Niby wszystko jest ok.
    Ale populacja fok spada ( niedzwiedzie polarne zywia sie tez fokami).

    www.cbc.ca/story/science/national/2006/05/15/polar-bears.html
    Ciekawym jaka jest wiedza w Polsce na temat niedzwiedzi w Kanadzie !

    Pozdrawiam


    dradam1

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.