Dodaj do ulubionych

Gdzie szukac ofert pracy w Kanadzie

16.11.04, 14:06
Jesli ktos chce moze poszukac ogloszen o pracy wszedzie tam gdzie sa tablice
ogloszeniowe (sklepy,koscioly,przychodnie lekarskie itp)no i znajomi..
Edytor zaawansowany
  • voytek74 17.11.04, 03:43
    Sylwek,

    Ci znajomi jako zrodlo pracy powinini byc wymienieni na pierwszym miejscu smile
    Rozne badania wykazuja ze 80% pozycji nie jest w ogole oglaszane w zadnych
    srodkach masowego przekazu.
  • dradam1 28.11.05, 02:10
    up-czyli wyciagniete z archiwum

    dradam1
  • sylwek07 17.11.04, 19:23
    z mojego punktu to bylo troche inaczej bo wiecej bylo wlasnie przez te
    ogloszenia ...bo to zalezy jakich masz znajomych Voytek tak wiec warto wszedzie
    pytac i nie opierac sie na jednym zrodle ...
  • borasca0107 17.11.04, 21:26
    gdzie szukac? .... dla przyjezdzajacych do Toronto, ktorzy nie znaja jezyka
    angielskiego a chca popracowac na czarno, proponuje polska gazete "Gazeta".
    Mozna tam za darmo umiescic swoje ogloszenie o poszukiwaniu pracy, lub wybrac
    cokolwiek z wielu ofert tam umieszczonych. Tylko w ten sposob znajdowalam
    prace dawno temu gdy z j. angielskim bylam na bakier - nikomu nie musialam byc
    wdzieczna, nikogo nie musialam obwiniac jesli cos bylo nie tak.

    Pozdrawiam.
  • smutas 18.11.04, 00:33
    troche nie na temat... jakis czas temu wjechalem na 'career' na stronie Future
    Shop sad to byl swego rodzaju blad, kwestionariusz ktory nalezy wypelnic omalo
    nie przyprawil mnie o zawal serca w poloczeniu z atakiem czkawki-rechotki.
    zreszta sprobujcie sami...
    powodzenia smutas
  • dradam1 18.11.04, 21:00
    najwiecej obecnie miejsc pracy w Albercie ofiaruje Syncrude ( syncrude.com ),
    ale oni szukaja ludzi z zawodami ( obecnie elektryk-
    inzynier,pielegniarka,hydraulik (pipe fitter) i tak dalej. Placa bardzo dobrze,
    choc trzeba czesto gesto pracowac po 60 godzin tygodniowo ( placa zaczyna sie
    od $25/godzine). Overtime wiecej oczywiscie...

    Duzo miejsc pracy jest w firmach ktore z Syncrude wspolpracuja.

    Pozdrawiam


    dradam1
  • dradam1 21.11.04, 16:28
    Jak pisalem wydobycie ropy naftowej stwarza w Kanadzie (nie tylko Albercie !)
    mase ofert pracy. I to nie tylko bezposrednio przy wydobyciu.

    Istnieje szereg firm, ktore sluza jako "pomocnicy" dla oil industry. Taka na
    przyklad firma jest, mieszczaca sie niedaleko Edmonton , firma "Hallburton" ,
    szukajaca bardzo ostro obecnie pracownikow do przyuczenia do zawodow w tak
    zwanych "field" (jako "MWD field trainees) . . Placa bardzo dobrze, pracuje sie
    do trzech tygodni pod rzad (bez weekendow), a potem jest tydzien lub 10 dni
    wolnego pod rzad. W swoim ogloszeniu pisza "equivalencies of work experience
    may be considered", co oznacza, ze kandydat nie musi miec doswiadczenia
    bezposrednio w okreslonym zawodzie.

    Radze zagladnac pod :

    www.halliburton.com/index.jsp
    Nalezy kliknac "careers".

    W chwili obecnej , w Kanadzie , coraz wiecej sie pisze nad potrzeba rozbudowy
    programow , ktore by dawaly "canadian experience for new Canadians". Bo prawda
    jest taka, ze osoba z "canadian experience" ma 5 razy wieksze szanse na
    otrzymanie pracy, zgodnej ze swoim wyksztalceniem, niz osoba bez takowegoz.

    No i problem jest taki, ze najtrudniej jest znalezc prace jak sie jest mlodym :

    www.macleans.ca/topstories/business/article.jsp?content=20031107_133127_2564

    Pozdrawiam


    dradam
  • asik25 25.11.04, 04:01
    Nie jest tak latwo w Albercie, dopiero podwoch latach pobytu tutaj udalo nam
    sie znalezc dobra praca, a przyjechalismy tutaj jako wykwalifikowani pracownicy
    z anglii. Bardzo licza sie tu znajomosci i troche szczescia. Na koniec jednak
    warto, bo w Albercie jest naprawde dobrze mieszkac!
  • sylwek07 25.11.04, 20:06
    to widze ze zapraszasz do Alberty,moja znajoma tez tam jedzie z USA..
    ale jak przylecieliscie do Kanady to mieliscie jakas prace?pewnie ze to nie to
    co teraz ale byla..tak wiec powodzenia w Albercie
  • asik25 26.11.04, 05:20
    Nie nie mielismy pracy, zajelo nam okolo miesiaca na znalezienie i nie bylismy
    wybredni, i zmienialam prace kilka razy az znalazlam to co mi pasuje, chociaz
    jeszcze nie w moim zawodzie ciesze sie z tego co mam.
  • sylwek07 26.11.04, 15:22
    a to faktycznie ze ciezko,zycze powodzenia smile)
  • smutas 06.12.04, 01:22
    ze sobie pozwole na parafraze z Sami Swoi: Ofert to tu od cholery ale pracy nie
    ma...
  • dradam1 11.01.05, 02:57
    www.cameco.com/
    www.aurias.com/
    www.diavik.ca/index.htm
    Oni nie szukaja absolwentow uniwersytetow !
    Dyplom technika plus znajomosc sprzetu ciezkiego + znajomosc angielskiego
    wystarcza, jezeli chodzi o kwalifikacje.
    No i doswiadczenie praktyczne tez moze sie przydac ! A raczej musi !


    Pozdrawiam


    dradam1
  • dradam1 18.07.05, 03:10
    czesto gesto na tym forum zdarazaja sie wykpiwania z mozliwosci
    pracy/mieszkania w Fort McMurray. Mysle, ze nieslusznie. Jak ktos sie pracy nie
    boi i ma ochote z siebie wycisnac co tylko umie najlepszego to Fort McMurray
    daje takie mozliwosci. Zwlaszcza wobec miliardowych inwestycji w tym regionie.

    Czesto gesto mam do czynienia z osobami,ktore wlasnie tutaj pracuja. Zaczyna
    sie od $25 za godzine i mozna dojsc do kwoty znacznie od tego poziomu wyzszej.
    Mieszkanie jest cholernie drogie, jedzenie - przecenione, ale co sie w ciagu 5
    dni w tygodniu, po 12 godzin dziennie zarobi, to w kieszeni zostaje.

    Dalsze linki sa tutaj :

    www.woodbuffalo.net/employment.htm
    Radze kliknac linki "occupations" oraz "major employers". Warto wiedziec przy
    tym, ze praca jest nie tylko w przemysle naftowym. Liczy sie, ze kazde miejsce
    w nafcie powoduje powstanie dwoch miejsc pracy w przemyslach towarzyszacych (
    tak zwane zjawisko "spin off").


    Pozdrawiam


    dradam1

    PS. Coraz wiecej kanadyjczykow przyjezdza do Fort Mc z Quebeku, co nalezy
    ocenic jako spore poswiecenie.
  • qwilleran 03.12.05, 19:30
    Jest coś takiego co się nazywa CraigList. W Toronto ich adres jest:
    toronto.craigslist.org/
    Jest to internetowa tablica z wszelkiego rodzaju lokalnymi ogłoszeniami.
    Kiedyś weszłam na tę stronę i widziałam tam ogłoszenia o pracy, ale nie tylko.
    Można tam też znaleźć partnerów do wszystkiego, np do spacerów po najbliższym
    parku (przy okazji można się podszkolić w angielskim w rozmowach z native
    speakers). Jakaś grupa właścicieli małych biznesów ogłaszała się, że szukają
    nowych osób do spotkań aby wspólnie szukać sposobów wzajemnego promowania
    swoich biznesów. Można tam oferować swoje usługi wszelkiego rodzaju.
    Najważniejsza rzecz to to, że ogłoszenia są bezpłatne. Istnieją też listy
    CraigList dla innych miast.
  • qwilleran 04.12.05, 01:40
    1)
    Widziałam kiedyś w największej księgarni w Toronto, “Chapters” przy 20 Edward
    Street (niedaleko Eaton’s Centre), książkę w której znajduje się lista zakładów
    pracy, które planują zwiększyć zatrudnienie w nadchodzącym roku. Z tego co
    pamiętam to głównie chodziło o prace z zakresu komputerów i technologii.
    Książka ta wydawana jest co roku. Nie pamiętam jej tytułu, ale personel
    pracujący w sekcji “Kariery” na pewno będzie wiedział o co chodzi.
    2)
    Druga książka na którą warto rzucić okiem (jest w tym samym dziale) to książka
    w której znajduje się lista 100 najlepszych pracodawców w Kanadzie. Przy
    każdym pracodawcy podane są benefity jakie dany zakład oferuje.
    3)
    Kilka przystanków metra na północ od Chapters jest największa w Toronto
    czytelnia publiczna “Metro Reference Library” (na ulicy Yonge jakieś 100 metrów
    na północ od Bloor’u po wschodniej stronie ulicy). Jest tam dział biznesowy, w
    którym można znaleźć “Scott’s Directory”. Jest to gruba księga, w której jest
    spis wszystkich zakładów pracy, zakłady są podane nie w kolejności
    alfabetycznej, ale branżami, co jest wygodne dla osób szukających pracy.
    Podane jest też ile dany zakład zatrudnia osób.
    Muszę tu jednak wspomnieć, że w Toronto, niestety, najlepszą metodą szukania
    pracy jest szukanie jej przy pomocy znajomych, którzy już w interesującym nas
    zakładzie pracują i gotowi są nas polecić. Warto wiedzieć że taka książka
    istnieje, można się zapoznać z pracodawcami, którzy nas interesują, ale
    niekoniecznie ma sens wysyłanie do nich np 500 resume.

  • qwilleran 06.12.05, 03:16
    Szukać pracy można też na różnego rodzaju targach pracy, np National Job Fair w
    Toronto:
    www.thenationaljobfair.com/visitors/general/event.php

    Na poniższej stronie stworzonej przez Human Resources and Skills Development in
    Canada można szukać ofert w calej Kanadzie:
    www.labourmarketinformation.ca/standard.asp?
    ppid=59&lcode=E&prov=35&gaid=9219&occ=&job=&search_key=1

    Można też dać ogłoszenie jako firma oferująca jakieś usługi w Polskim
    Przewodniku Handlowym, jeszcze przed przyjazdem do Kanady. Załóżmy że ktoś
    chce szukać w Kanadzie pracy jako informatyk. Jeżeli przyjedzie i znajdzie
    jakąś pracę tymczasową, np jako malarz - przy pomocy ogłoszenia w polonijnej
    prasie, to przypuszczalnie stawka będzie dość niska, około $10-$12 za godzinę,
    a szef nie będzie patrzył przychylnie na kogoś, kto się ciągle zwalnia z pracy,
    żeby iść na job interviews. Jeżeli natomiast ma się firmę polonijną, to można
    liczyć na $20-$25 na godzinę gotówką i ma się elastyczny czas pracy, dzięki
    czemu jest czas na poszukiwanie odpowiedniej pracy we własnym zawodzie.
    W przeciwieństwie do Polski, w Kanadzie nie ma wymogu rejestrowania firmy przed
    rozpoczęciem działalności jeżeli pracuje się pod własnym nazwiskiem i jeżeli
    roczny dochód firmy nie przekracza $30,000.
    Przewodnik po firmach polonijnych w Toronto ma ponad 500 stron i jest wydawany
    co roku. Firm jest dużo, bo i Polonia jest tu liczna: ponad 150 tysięcy osób.
    Telefon do nich: 416-255-9182. Firma ta wydaje też przewodniki polonijne dla
    innych miast.
    Trzeba oczywiście mieć jakiś telefon zamawiając ogłoszenie. Jeżeli nie ma się
    znajomych w Toronto, którzy pomogą zarezerwować wcześniej jakiś numer,
    przypuszczam że można to zrobić samemu. Telefon do największej firmy
    telefonicznej Bell w Toronto jest: 416-310-2355.

  • voytek74 06.12.05, 12:57
    Bardzo to wszystko fascynujace co piszesz tylko zastanawia mnie
    jedna rzecz:

    - dlaczego platne gotowka? Czyzbys sugerowal ze juz na starcie nalezy oszukiwac
    na podatkach? A moze ze tzw. Polonia nie ma ani kart kredytowych ani czekow?
    Chyba ze i normalny rachunek bedzie wystawiony tylko wtedy jaki wariat bedzie
    placil gotowka? Jak firma oferujaca swoje uslugi za 25 dolarow za godzine i
    oczekuje wyplaty w gotowce?



    Jeżeli natomiast ma się firmę polonijną, to można
    > liczyć na $20-$25 na godzinę gotówką i ma się elastyczny czas pracy, dzięki
    > czemu jest czas na poszukiwanie odpowiedniej pracy we własnym zawodzie.
    > W przeciwieństwie do Polski, w Kanadzie nie ma wymogu rejestrowania firmy przed
    >
    > rozpoczęciem działalności jeżeli pracuje się pod własnym nazwiskiem i jeżeli
    > roczny dochód firmy nie przekracza $30,000.
  • qwilleran 06.12.05, 13:19
    Ja niczego nie sugeruję.
    Osoby zarabiające gotówką też płacą podatki. Po prostu przepisy są tu prostsze
    niż w Polsce i wymagane jest jedyne aby zapisywały swoje przychody (gdy zapłata
    jest w gotówce) i rozliczały się na koniec roku z fiskusem.
    Firmy polonijne to często indywidualne osoby, które robią zlecenia dla
    indywidualnych osób, po prostu ogłoszenie w przewodniku versus w gazecie
    oznacza wyższą stawkę na godzinę, dzięki temu człowiek pracuje w lepszym
    humorze. Gdy ktoś szuka pracownika w gazecie to często z myślą o tym, że
    znajdzie pracownika, który niedawno przyjechał z Polski i weźmie każdą pracę i
    za każdą cenę.
  • voytek74 07.12.05, 02:50
    1) Oczywiscie ze ty niczego nie sugerujesz. A ja cos zasugeruje: jak sie
    bedziesz rozliczal glownie w gotowce a pod koniec roku pokazesz pokazne faktury
    w zeznaniu podatkowym(przeciez mowiles o tych 20-25 dolarow za godzine) to masz
    spore szanse ze szybko poznasz terminy: "revenue projections", "hidden income" i
    moj ulubiony "tax audit". Powyzej 30K rocznie (a nie sa to zadne kokosy)
    potrzeba takze numer GST a jak sie zarabia 25 na godzine to zajmie tylko kilka
    miesiecy aby to przekroczyc. Czyli przepraszam, co sugerujesz? Biznes gotowkowy,
    pobierajacy od klientow 20-25 dolarow na godzine i przez to majacy GST#?

    2) Musisz sie zdecydowac co piszesz. Bo z jednej strony mowisz ze ludzie otworza
    business za 25 dolarow (gotowka) za godzine a z drugiej strony piszesz ze "gdy
    ktoś szuka pracownika w gazecie to często z myślą o tym, że znajdzie pracownika,
    który niedawno przyjechał z Polski i weźmie każdą pracę i za każdą cenę" Czy ty
    nie widzisz w tym sprzecznosci? To "wezmie kazda prace i za kazda cene" traci mi
    z jednej strony desperacja nowoprzyjezdnych (nijak majaca sie do zarabiania 25
    gotowka za godzine) a z drugiej czysty wyzysk poprzez niektorych, miejmy
    nadzieje nielicznych, przedstawicieli polonii.


    qwilleran napisała:

    > Ja niczego nie sugeruję.
    > Osoby zarabiające gotówką też płacą podatki. Po prostu przepisy są tu prostsze
    >
    > niż w Polsce i wymagane jest jedyne aby zapisywały swoje przychody (gdy zapłata
    >
    > jest w gotówce) i rozliczały się na koniec roku z fiskusem.
    > Firmy polonijne to często indywidualne osoby, które robią zlecenia dla
    > indywidualnych osób, po prostu ogłoszenie w przewodniku versus w gazecie
    > oznacza wyższą stawkę na godzinę, dzięki temu człowiek pracuje w lepszym
    > humorze. Gdy ktoś szuka pracownika w gazecie to często z myślą o tym, że
    > znajdzie pracownika, który niedawno przyjechał z Polski i weźmie każdą pracę i
    > za każdą cenę.
  • qwilleran 06.12.05, 05:24
    Wyjaśnienie dla osób, które nigdy nie były w Kanadzie: Przewodnik Handlowy
    drukowany jest co roku w dużym nakładzie (pewnie z kilkadziesiąt tysięcy
    egzemplarzy) i rozrzucany po polskich sklepach i placówkach, których jest tu
    cała sieć. Jest bezpłatny na terenie Toronto. Polonia trzyma te Przewodniki w
    domach na zasadzie książki telefonicznej, którą się co roku wymienia.
    Mają też e-mail: mail@master.on.ca
  • voytek74 06.12.05, 13:02
    Moze sobie wyjasnimy na starcie, aby osoby "ktore nigdy nie byly w Kanadzie"
    mialy klarowny obraz Kanady: Niektorzy (i nie wiadomo jak liczni)
    przedstawiciele Poloni biora ten przewodnik do domu. Biora bo jest (nic w tym
    dziwnego wszak to polskie "Yellow Pages") darmowe. Jeszcze mniejsza grupa uzywa
    go czasami a stwierdzenie ze "Polonia trzyma te Przewodniki w domach na zasadzie
    książki telefonicznej" zakrawa na kiepski zart. To tak jakby powiedziec ze
    Polonia slucha Radia Maryja i przewielebnego O.Rydzyka...

    qwilleran napisała:

    > Wyjaśnienie dla osób, które nigdy nie były w Kanadzie: Przewodnik Handlowy
    > drukowany jest co roku w dużym nakładzie (pewnie z kilkadziesiąt tysięcy
    > egzemplarzy) i rozrzucany po polskich sklepach i placówkach, których jest tu
    > cała sieć. Jest bezpłatny na terenie Toronto. Polonia trzyma te Przewodniki w
    >
    > domach na zasadzie książki telefonicznej, którą się co roku wymienia.
    > Mają też e-mail: mail@master.on.ca
  • qwilleran 06.12.05, 13:31
    To co napisałeś to bzdura. Czy byłeś kiedyś w Toronto? A może tu mieszkasz i
    wkurza Cię, że ktoś miałby przyjechać z Polski i w miarę szybko znaleźć dobrą
    pracę, bez marnowania paru lat życia na poznawanie tutejszych układów?
    Nie wiem jaki procent trzyma w domu przewodniki i dlatego nie użyłam np słowa
    większość, ale z tego co widzę to bardzo dużo osób je ma. Gdy szukałam
    niedawno osób do remontu w sezonie używając właśnie Przewodnika (polscy
    fachowcy SĄ najlepsi), to wcale nie było łatwo znaleźć osobę, która zgodzi się
    przyjść za podaną stawkę.

  • bibliotekarz76 06.12.05, 17:01

    Nie mam tego przewodnika, i to nie tylko dlatego że nie wiedziałem że istnieje.
    Przydałby mi się jedynie czasami spis polskich restauracji, ale i tak wiem gdzie są.

    NIGDY NIGDY NIGDY nie zdałbym się na polskich fachowców. Nie kwestionuję ich
    kwalifikacji, ale rzetelność owszem.

    Szukanie pracy wśród Polonii nie ma moim zdaniem sensu. Przyznajemy w ten sposób
    że nie jesteśmy pełnowartościowym pracownikiem, i nie bylibyśmy w stanie
    konkurować na właściwym rynku pracy. Nie mówiąc o tym że to izolacja (zawodowa i
    społeczna).
  • qwilleran 06.12.05, 18:14
    Czy mieszkasz w Toronto???
    Odpowiadając w wielkim skrócie:
    1. Tutaj roboty typu remont wykonywane są bardzo często przez imigrantów. Ci
    nowi imigranci to na ogół Azja, Afryka, Bliski Wschód, Ukraina i reszta
    wschodniej Europy. W Toronto jest ich bardzo, bardzo, bardzo dużo. Nie mam
    nic przeciwko przybyszom z tych krajów, ale po prostu gdy patrzę na Polaka to
    moja intuicja lepiej działa, wiem szybko czy tę osobę chcę zatrudnić czy też
    nie.
    2. Druga sprawa jest taka, że polska społeczność w Toronto trzyma się w pewnym
    sensie razem (tym spoiwem jest m.in. Przewodnik), jest to jakby takie małe
    polskie miasteczko zatopione w większym mieście, mieszance różnych kontynentów,
    jakim jest Toronto. Ludzie się znają, plotkują, pytają w polskich sklepach o
    opinie, mają okazję spytać znajomych i sąsiadów kogo polecają, tak że chcąc nie
    chcąc firmy z Przewodnika muszą pracować rzetelnie, żeby nie mieć złej opinii i
    nie stracić klientów.
    3. Ja wynajmuję firmy z Przewodnika do remontów i tego typu prace właśnie
    sugerowałam. Napisałam o pracy przejściowej, bo – tak mi się przynajmniej
    wydaje – lepiej zacząć od czegoś takiego i w tym czasie szukać dobrej pracy na
    dłużej. Znalezienie dobrej pracy może zająć ładnych parę miesięcy. Jeżeli się
    weźmie pierwszą lepszą, żeby mieć za co żyć, to potem trudno ją zmienić.
    Szukanie dobrej pracy to zajęcie full-time, trzeba mieć na to dużo czasu i
    trzeba mieć też za co żyć w tym czasie. Jeżeli ktoś będzie bazował tylko na
    oszczędnościach z Polski, to można łatwo wpaść w depresję i po krótkim czasie
    mieć wszystkiego dosyć.
    4. Na koniec przykład z życia. Gdy przyjechałam do Toronto i szukałam
    dentysty, znajomi wskazali mi pewnego człowieka, do którego chodzą.
    Ciekawostką jest to, że on się urodził w Kanadzie, ale nauczył się mówić łamaną
    polszczyzna. Dzięki temu mial klientów, bo – przynajmniej w tym czasie – duża
    część jego klientów to byli Polacy. Koncząc ten temat, nie został on moim
    dentystą, bo akurat dentystów mam spoza Przewodnika, ale zjawisko jest ciekawe.
  • bibliotekarz76 07.12.05, 03:35

    Teza którą proponujesz zarówno w przypadku polskiego sektora usług jak i
    kanadyjskiego rynku pracy jest moim zdaniem niespójna.

    <Ludzie się znają, plotkują, pytają w polskich sklepach o opinie, mają okazję
    <spytać znajomych i sąsiadów kogo polecają, tak że chcąc nie chcąc firmy z
    <Przewodnika muszą pracować rzetelnie, żeby nie mieć złej opinii i nie stracić
    <klientów.

    To mam właśnie na myśli. Dla mnie to wygląda na jakąś stygmatyzację, jak gdyby
    firmy "z przewodnika" nie były w stanie konkurować z nikim poza innymi firmami z
    tego "małego polskiego miasteczka". Zresztą nie chcę negować samej idei
    tworzenia takiego wydawnictwa, mówię tylko że go nie znam i nie potrzebuję.

    <Napisałam o pracy przejściowej, bo – tak mi się przynajmniej wydaje – lepiej
    <zacząć od czegoś takiego i w tym czasie szukać dobrej pracy na dłużej.
    <Znalezienie dobrej pracy może zająć ładnych parę miesięcy. Jeżeli się weźmie
    <pierwszą lepszą, żeby mieć za co żyć, to potem trudno ją zmienić.

    Masz rację, tylko że jest akurat odwrotnie... Jeśli zaczniesz pracować w
    polskiej dzielnicy - zostajesz tam na zawsze, bo ani nie masz innych kontaktów,
    ani nowych możliwości (dlatego w poprzednim poście pisałem o izolacji). Gdzie
    taka osoba miałaby się nauczyć jak działa kanadyjski rynek pracy, na polskiej
    budowie? I taką akurat pracę będzie łatwiej zmienić na lepszą? Chowając się
    przed Kanadą w polskiej dzielnicy unika się tylko wyzwania jakim jest adaptacja
    do nowego kraju i praca chociażby w Staples albo Indigo.

    <Ciekawostką jest to, że on się urodził w Kanadzie, ale nauczył się mówić łamaną
    <polszczyzna. Dzięki temu mial klientów, bo – przynajmniej w tym czasie - duża
    <część jego klientów to byli Polacy.

    Ja bym się bał... Wniosek dla mnie jest taki ze dentysta był na tyle słaby że
    jedynym sposobem na przyciągniecie klientów była nauka polskiego, nie mówiący po
    angielsku Polacy i tak nie będą mieli żadnego wyboru. To co by mnie zastanowiło,
    to dlaczego kanadyjskich klientów nie udało się temu gościowi przyciągnąć...

  • qwilleran 07.12.05, 04:36
    Mnie to też zastanowiło i wybrałam innego dentystę, w tym się z Tobą zgodzę.
    To co piszesz brzmi teoretycznie dobrze, ale czy w praktyce też ? Załóżmy że
    ktoś jest informatykiem z Polski i dobrze zna angielski. Czy to rzeczywiście
    takie złe rozwiązanie pracować dwa dni w tygodniu za $400, standardowa stawka
    (zamiast 5 dni w Indigo za to samo albo mniej) i szukać odpowiedniej pracy w
    swoim zawodzie ?. Informatyk z Polski z angielskim przecież nie ugrzęźnie w
    tej pracy przy malowaniu na długo. Czy myślisz że praca w Indigo tak naprawdę
    mu w czymkolwiek pomoże, nauczy “jak działa kanadyjski rynek pracy”, posłuży do
    zdobycia kontaktów ???
  • syswia 08.12.05, 02:03
    He, he, he... interesujaca dyskusja.
    Podobnie jak Bibliotekarz, w pewnym sensie, tez nie zauwazylam, zeby "polska
    spolecznosc" trzymala sie razem. Owszem istnieja "polonijne organizacje", kilka
    gazet, koscioly, Roncesvalles i kilka innych osrodkow handlowych w Mississauga,
    ale ludzie, ktorzy sie w tych organizacjach angazuja tocza ze soba ciezkie
    walki. Teza Bibliotekarza o Polakach obracajacych sie tylko w tych kregach
    wydaje mi sie niestety sluszna. Melduje, ze Przewodnika w domu nie posiadam.
    Propozycja szukania pierwszej pracy w polskich "firmach" dla mnie jest smiechu
    warta, niestety (takze). Moje osobiste doswiadczenia sa nieciekawe, a
    podchodzilam do kontaktow (zwlaszcza biznesowo-zawodowych) z Polakami niezwykle
    ostroznie. Co do zas specjalistow od remontow domow spotkalam jak dotad
    fantastycznych: Brazylijczykow (a jak nuca samby pod nosem o lala!),
    Portugalczykow (bardzo przystojni i tak pieknie miekko mowia) i Wlochow (ich to
    reklamowac nie trzeba)... Nie widze powodu, zeby ograniczac sie tylko do
    Polakowsmile
    Mysle, ze Twoje poprzednie posty sa wartosciowe, tylko nie rozumiem dlaczego
    bedac Polakiem imigrantem trzeba sie od razu pchac w "polskie srodowisko"? toc
    na logike, przyjechalo sie do Kanady, aby zdobywac nowe, rozne, a nie polskie
    doswiadczenia. Praca w miejscach takich jak Sears, Walmart, Staples itd byc
    moze duzo platna nie jest, ale daje Ci za to: obycie jezykowe, umiejetnosc
    pracy w zespole w duzej firmie kanadyjskiej, pierwsze nie-polskie znajomosci i
    punkt w resume. Jak sadzisz, co wzbudzi wieksze zaufanie kolejnego pracodawcy:
    referencje menadzera z SEARS czy Janka Kwiatkowskiego z firmy Przeprowadzki
    Janka Ltd ...?
    Pozdrawiam zyczac owocnej dyskusji,
    Syswia
    --
    Dolce vita!
  • voytek74 07.12.05, 03:54
    Zapewniam cie ze jestem czlowiekiem zazwyczaj bardzo jowialnym
    i zycze wszystkim nowo przybylym jak najszybszego sukcesu. To czy bylem
    kiedyc w Toronto nie ma w tej dyskusji najmniejszego znaczenia. Mialem
    ten przywilej ze pokonczylem tutaj szkoly wiec "nie marnowalem kilka lat mojego
    zycia". Rozmawialem z kilkoma ludzmi ktorzy musieli przez to przejsc i z jednej
    strony bylo ciezko ale z drugiej przyznaja ze nauczyli sie wiele (o sobie, o
    innych, o Kanadzie itp) i znakomita wiekszosc nie uwaza to za lata zmarnowane.
    Stwierdzenie ze polonia uzywa ten przewodnik handlowy jak ksiazke telefoniczna
    jest raczej duzym wyolbrzymieniem. A stwierdzenie ze "polscy fachowcy SA
    najlepsi" to nic innego jak nieudana proba leczenia kompleksow.


    qwilleran napisała:

    > To co napisałeś to bzdura. Czy byłeś kiedyś w Toronto? A może tu mieszkasz i
    > wkurza Cię, że ktoś miałby przyjechać z Polski i w miarę szybko znaleźć dobrą
    > pracę, bez marnowania paru lat życia na poznawanie tutejszych układów?
    > Nie wiem jaki procent trzyma w domu przewodniki i dlatego nie użyłam np słowa
    > większość, ale z tego co widzę to bardzo dużo osób je ma. Gdy szukałam
    > niedawno osób do remontu w sezonie używając właśnie Przewodnika (polscy
    > fachowcy SĄ najlepsi), to wcale nie było łatwo znaleźć osobę, która zgodzi się
    > przyjść za podaną stawkę.
    >
  • qwilleran 07.12.05, 04:56
    1)
    Osoba szukająca pracy (zajęcie bardzo czasochłonne) może będzie chciała
    pracować tylko średnio dwa dni w tygodniu. I wtedy w ciągu miesiąca zarobi
    tylko $1600, daleko do 30 tysięcy rocznie. Wystarczy na wynajęcie pokoju,
    wydatki na życie i bilet miesięczny. Istnieją takie rzeczy jak podatki, ale to
    trochę szeroki temat, ja się skupiłam bardziej na możliwościach zatrudnienia.
    2)
    Stale spotykam osoby, które mówią o pierwszych latach w Kanadzie, że były
    to “lata zmarnowane” wyłącznie z powodu braku wiedzy na temat rynku pracy i
    niedoceniania swojego wykształcenia i doświadczenia z Polski. Bywa że to
    doświadczenie jest tutaj docenianie i dobrze opłacane, tylko trzeba o tym
    wiedzieć. Dlatego zaczęłam pisać te rzeczy o pracy.
    3)
    W każdym razie kończę pisanie na tematy praca – imigracja – życie w Kanadzie,
    bo widzę, że to nie ma sensu na forum. Temat jest szeroki i ciekawy, ale może
    potrzebny jest do tego inny format.
    Pozdrawiam wszystkich.
  • bibliotekarz76 07.12.05, 05:27

    Już nawet nie wiem czy to polemika z moim postem, bo powtarzasz to samo co ja...

    > Osoba szukająca pracy (zajęcie bardzo czasochłonne) może będzie chciała
    > pracować tylko średnio dwa dni w tygodniu. I wtedy w ciągu miesiąca zarobi
    > tylko $1600, daleko do 30 tysięcy rocznie. Wystarczy na wynajęcie pokoju,
    > wydatki na życie i bilet miesięczny.

    Wybacz, ale do czego to się odnosi? To jakaś odpowiedź na to co piszę?... Poza
    tym, te wszystkie słabo płatne posady na "customer service" są przeważnie part-time.

    <Stale spotykam osoby, które mówią o pierwszych latach w Kanadzie, że były to
    <“lata <zmarnowane” wyłącznie z powodu braku wiedzy na temat rynku pracy i
    <niedoceniania swojego wykształcenia i doświadczenia z Polski.

    I tę wiedzę daje "Przewodnik" i praca w polskiej dzielnicy???
  • qwilleran 07.12.05, 18:58
    Różnica między nami jest taka, że ja patrzę na życie praktycznie.
    Polecasz temu informatykowi z Polski part-time w Indigo lub Staples. Ok. Wiem
    z doświadczenia jak takie prace wyglądają na początku. Pracujesz 20 godzin, po
    4-5 jednego dnia. Każdego dnia zarabiasz więc około $32-$40. Musisz do pracy
    dojechać, nie spóźnić się, więc odejmujemy ponad $4 za dojazd transportem
    miejskim (trzeba by odjąć więcej, gdyby ktoś jechał samochodem i musiał
    zapłacić za parking, np w downtown to dużo więcej) . Zostaje $28-$36 na rękę, z
    których jeszcze coś tam zostanie odjęte. Jeżeli potem ta osoba znajdzie inną
    lepiej płatną pracę to to $28-$36 jeszcze bardziej się skurczy, bo podatek jest
    naliczany od całego dochodu. Dojazd w obie strony może zająć nawet ponad dwie
    godziny. 4 dni w tygodniu są mocno skrócone, czasu na szukanie właściwej pracy
    jest dużo mniej. I co z tego ta osoba ma: mniej niż $570 na miesiąc, jak ktoś
    kiedyś ładnie powiedział: “Za mało żeby przeżyć, za dużo żeby umrzeć”. Moim
    zdaniem lepiej nie podejmować żadnej pracy na początku niż coś takiego, jeżeli
    zamierza się szukać właściwej pracy w innej branży. Dodatkowa kwestia, którą
    trzeba wziąć pod uwagę, jest taka, że taka praca nie leży na ulicy,
    przynajmniej w Toronto. Trzeba się trochę nachodzić, żeby ją znaleźć.

    W przypadku dziecka, które jest na utrzymaniu rodziców, praca opisana powyżej
    ma jak najbardziej sens. Zdobywa doświadczenie, kieszonkowe i poznaje
    kolegów/koleżanki, bo taka praca jest wykonywana bardzo często przez młode
    osoby i studentów.

    Co do Przewodnika, o którym nigdy nie słyszałeś i który Twoim zdaniem jest
    publikacją marginalną, to sprawdziłam nakład dzisiaj na internecie: wydają co
    roku w Toronto 40 tysięcy egzemplarzy. Gdy to rzucą do sklepu, znika po 2-3
    tygodniach. Polonia w Toronto i okolicach liczy ponad 150 tysięcy. Te liczby
    o czymś świadczą. Oprócz tego należy wziąć pod uwagę fakt, że jeżeli rodzina
    liczy kilka osób, to biorą tylko jeden Przewodnik, a niektóre osoby mają go w
    domu i nie wymieniają co roku. Myślę że te liczby o czymś świadczą i nie
    trzeba tu nic dodawać.

    Kilka dodatkowych faktów, które też można rozpatrzyć:
    1) Firmy polonijne nie muszą reklamować się wyłącznie w Przewodniku. Może to
    być tylko jedna z form marketingu.
    2) Klienci Polacy płacą takie same stawki jak inne nacje, których w Toronto
    jest dużo. Nie chcę skłamać, ale gdzieś chyba czytałam że 40% mieszkańców
    Toronto to imigranci. Te inne nacje też mają swoje przewodniki i gazety, w
    których ogłaszają się firmy używające ich języka. Wniosek jest jeden: jeżeli
    firma, której pracownicy mówią po polsku, ogłosi się tylko w ogólnym Yellow
    Pages, a nie ogłosi się w Przewodniku, to po prostu straci dużo klientów.

    Na koniec chcę podkreślić jedną rzecz. Nie mam nic wspólnego z tym
    Przewodnikiem, ostatnia rzecz jaką chcę tutaj robić to reklamować kogokolwiek,
    ale tak to tutaj po prostu wygląda.
  • bibliotekarz76 08.12.05, 01:18

    > Różnica między nami jest taka, że ja patrzę na życie praktycznie.

    Dziękuję za uświadomienie mi, że moje spojrzenie na życie ma wymiar teoretyczny.

    Pozwolę sobie zreasumować twoją wizję... Proponujesz żeby świeży emigrant (w
    naszym przypadku informatyk) założył w Kanadzie jednoosobową firmę, bez
    znajomości tutejszych realiów i rynku. Już widzę ten grad propozycji.

    Przede wszystkim, prowadzenie jakiejkolwiek firmy to jest praca po 12 godzin
    dziennie, nie dwie, nawet jeśli nie masz jeszcze żadnych klientów. Prawdę mówiąc
    to nie wiem skąd to optymistyczne założenie że on w ogóle będzie miał jakichś
    klientów: nawet się zastanawiałem dlaczego ludzie mieliby zlecać cokolwiek
    bezrobotnemu informatykowi z Polski który dopiero co pojawił się w Kanadzie, a
    nie zwykłej firmie która się tym zajmuje na co dzień, ale nie wiem. Nie wspomnę
    o tym że spotkałem w Kanadzie raczej znikomą grupę osób które podzielałyby twój
    entuzjazm na temat polskich fachowców (ściślej: nikogo). Pozostałe sprzeczności
    plus aspekt podatkowy wyliczył już voytek74, nie chcę się powtarzać.

    Poza tym, jeżeli ten nasz teoretyczny emigrant to programista z doświadczeniem w
    zachodnich koncernach, to pracę znajdzie po miesiącu albo szybciej. Jeśli zwykły
    helpdesk, to musi być gotów na długą drogę. Zakładanie firmy - oczywiście, ale
    nie jako rozwiązanie tymczasowe (bo trzeba zainwestować zarówno czas jak i
    pieniądze) i nie firmy wycelowanej tylko w polską społeczność.

    <taka praca nie leży na ulicy, przynajmniej w Toronto. Trzeba się trochę
    nachodzić, żeby ją znaleźć.

    Leży. Wystarczy się przebiec po KFC, Staples itd, poprosić o managera i zostawić
    resume. Gwarantuję że znajdziesz pracę w miesiąc. Poza tym: godziny na takich
    part-times są przeważnie elastyczne, a już na pewno znasz swój grafik z
    wyprzedzeniem. Czas na polowanie na "właściwą" pracę można znaleźć. I przede
    wszytkim - takie doświadczenie to otrzaskanie się z jezykiem, nowym krajem i -
    przede wszystkim - "Canadian work experience".

    <Co do Przewodnika, o którym nigdy nie słyszałeś i który Twoim zdaniem jest
    < publikacją marginalną

    <Nie mam nic wspólnego z tym Przewodnikiem, ostatnia rzecz jaką chcę tutaj robić
    to reklamować kogokolwiek, ale tak to tutaj po prostu wygląda.

    <polska społeczność w Toronto trzyma się w pewnym sensie razem (tym spoiwem jest
    m.in. Przewodnik

    W pewnym sensie nic takiego nie zauważyłem, ale widocznie nie należę do tej
    społeczności. Proponuję zeby to zdanie przeredagować na "prawie cała polska
    społeczność w Toronto trzyma się w pewnym sensie razem". Pozwoliłem sobie też
    spytać trzy osoby pochodzenia polskiego o owo spoiwo. Nikt o nim nie słyszał,
    ale będę pytał dalej.

    Co "tak tutaj wygląda"? Masz na myśli niesłychaną popularność "Przewodnika", z
    którym - przypomnijmy - nie masz nic wspólnego, który okazuje się biblią Polonii
    w GTA i o którym dowiaduję się tu po raz pierwszy?

    Tylko gwoli ścisłości: nigdzie nie powiedziałem że jest publikacją marginalną.

    Nie chce mi się nawet tak rozpisywać, ale naprawdę boję się że ktoś może w tę
    teorię uwierzyć i przyleci do Kanady na "polonijnego malarza", (wsparty
    niepowstrzymaną mocą Przewodnika), a rodacy natychmiast karnie zbiegną się żeby
    go wynająć bo wszelkich usług szukają wyłącznie tam.

    Prawda jest taka że nie ma dróg na skróty.

    Bibliotekarz

  • qwilleran 08.12.05, 03:34
    – Nie wspomnę o tym że spotkałem w Kanadzie raczej znikomą grupę osób które
    podzielałyby twój entuzjazm na temat polskich fachowców (ściślej: nikogo).

    Tutaj mamy różne doświadczenia. To co napisałam to nie są jakieś polskie
    kompleksy. Jakiś czas temu np spotkałam pewnego bogatego Polaka mieszkającego
    w Ontario (pierwszy milion dolarów zarobił już dawno temu). Z naszej rozmowy
    wynikało, że gdy on zatrudniał do prac u siebie w domach firmy kanadyjskie, to
    często kończyło się to jakimiś wpadkami, w końcu założył sprawę w sądzie o
    spapranie jakiejś dużej pracy i od tego czasu zaczął zatrudniać Polaków, czego
    nigdy nie żałował.
    Ja sama wielkich doświadczeń nie mam, ale raz zatrudniłam do pomalowania
    mieszkania nie-Polaka z wieloletnim doświadczeniem w malowaniu i skończyło się
    to wielką katastrofą z powodu jego głupoty. Zostawiłam go samego w mieszkaniu,
    a gdy wróciłam część mieszkania było pokryta cieniutką warstewką farby olejnej,
    bo on używał rozpylacza z farbą olejną obok dmuchającego z całej siły
    klimatyzatora, który sobie włączył, żeby mu nie było za gorąco… Ostatnio zaś
    zatrudniłam młodego Polaka z bardzo małym doświadczeniem, praca była wykonana
    na medal, chłopak przemiły i inteligentny, przy okazji ponaprawiał różne rzeczy
    i przez cały czas pracy słuchał radia, ucząc się nowych zwrotów i słówek.
    To o czym Syswia napisała to też, niestety, prawda. Schodzę trochę z tematu,
    ale gdzie nie popatrzeć to polskie organizacje są ze sobą skłócone. Jakiś czas
    temu doszłam do wniosku, że gdy zbierze się więcej niż 5 Polaków i coś wspólnie
    założą, to prędzej czy później znajdzie się jedna osoba, która wszystkich
    skłóci, organizacja zamiast działać zaczyna dzielić się na zwalczające się
    obozy, korzystają na tym w końcu prawnicy, którzy biorą grubą kasę za
    prowadzenie spraw w sądzie….
    Gdyby nie to, to myślę że kanadyjska Polonia, która jest bardzo liczną grupą,
    mogłaby więcej zdziałać na rzecz Polaków. Na przykład doprowadzić do
    wprowadzenia programu Working Holidays dla Polaków z Polski. Dzięki temu
    programowi młodzi Koreańczycy (18-30 lat) np mogą przyjeżdżać do Kanady i
    pracować tutaj przez okres do 12 miesięcy bez żadnych pozwoleń. Ale wracam do
    tematu.

    – Przede wszystkim, prowadzenie jakiejkolwiek firmy to jest praca po 12 godzin
    dziennie, nie dwie, nawet jeśli nie masz jeszcze żadnych klientów.

    W jaki sposób malarz pokojowy miałby tracić po 12 godzin dziennie nie mając
    żadnych klientów ??? Wpatrując się w pędzle i powtarzając jakąś mantrę w
    rodzaju: “Gdzie są moi kliencie, gdzie są moi klienci…..”???

    – Poza tym, jeżeli ten nasz teoretyczny emigrant to programista z
    doświadczeniem w zachodnich koncernach, to pracę znajdzie po miesiącu albo
    szybciej.

    Nie jestem programistą, więc nie wiem jak wygląda rynek pracy w tej dziedzinie,
    ale jeżeli można znaleźć dobrą pracę tak szybko, to oczywiście nikogo nie
    namawiam do machania wałkiem. Jestem zdania, że najlepiej będzie jak każdy
    będzie pracował w swoim zawodzie.
  • bibliotekarz76 08.12.05, 05:28

    Cieszę się że miałaś pozytywne doświadczenia z rodakami, i piszę to bez żadnej
    ironii.

    <W jaki sposób malarz pokojowy miałby tracić po 12 godzin dziennie nie mając
    <żadnych klientów ???

    Żle się wyraziłem, albo - dosadniej - nie miałem racji. Dwanaście godzin to nie
    trwa, ale najwięcej czasu trzeba poświęcić właśnie na SZUKANIE klientów. Poza
    tym standard: rachunkowość, zakupy materiałów, no i trzeba być zawsze pod
    telefonem i w stanie gotowości. Przykłady rzucam z głowy, bo nie byłem nigdy
    malarzem - jeśli czyta nas jakiś, proszę o sprostowanie.

    <Gdyby nie to, to myślę że kanadyjska Polonia, która jest bardzo liczną grupą,
    < mogłaby więcej zdziałać na rzecz Polaków.

    O, to jest temat na książkę. Już to kiedyś napisałem na forum, ale rozmawiałem
    kiedyś z konsulem w Chicago. Mówię że takie wielkie skupisko Polonii a on mi na
    to "Proszę pana... My tu nawet własnej mafii nie mamy". Nie to żebym był
    zwolennikiem mafii, ale coś to zdanie ilustruje.

    Bibliotekarz
  • syswia 08.12.05, 02:07
    Firmy polonijne najczesciej niestety w ogole sie nie reklamuja, bo nie ma na to
    pieniedzy. To nie moje zdanie, tylko redaktora naczelnego jednego z
    najwiekszych torontonskich niegdys dziennikow. Zdaje sie, ze juz nie jest
    dziennikiem, tylko tygodnikiem, bo pieniedzy z reklam tychze polonijnych
    biznesow bylo malo...
    Szczypta realizmu...
    --
    Dolce vita!
  • andrew-1 06.12.05, 23:02
    Wezcie pod uwage ze conajmniej 50-70 % uczestnikow tego forum to osoby z Polski
    a ich slowa typu ... my kanadyjczycy ... jest zwyklym dowartosciowaniem sie .

  • pikorpikor 07.12.05, 11:39
    Chyba zdrowy jestem bo nawet nie zwróciłem na to uwagi, to dla mnie oczywista
    rzecz.

    pozdr.
    mieszkaniec Polski smile
  • titos74 07.12.05, 13:45
    MY KANADYJCZYCY MAMY SWOJE ZASADY ...

    mieszkaniec polski smile

  • bibliotekarz76 07.12.05, 16:57

    Chcialem tylko zwrocic uwage ze nikt przed toba nie uzyl w tym watku
    zwrotu "My, Kanadyjczycy".

    Zreszta, jakie to ma znaczenie skad ktos pochodzi?... Jesli pisze interesujace
    albo przydatne rzeczy to jest mi obojetne czy jest z Ottawy czy z Marsa.

    Bibliotekarz
  • andrew-1 08.12.05, 21:17
    qwilleran napisal (-a) :

    >raz zatrudniłam do pomalowania
    >mieszkania nie-Polaka z wieloletnim doświadczeniem w malowaniu i skończyło się
    >to wielką katastrofą z powodu jego głupoty. Zostawiłam go samego w mieszkaniu,
    >a gdy wróciłam część mieszkania było pokryta cieniutką warstewką farby
    >olejnej, bo on używał rozpylacza z farbą olejną obok dmuchającego z całej siły
    >klimatyzatora, który sobie włączył, żeby mu nie było za gorąco…

    ________________________________________________________________________________

    Przed napisaniem nastepnej historyjki z cyklu " bajki z mchu i paproci "
    skonsultuj sie z w miare zorientowana w pracach malarskich osoba .
  • qwilleran 08.12.05, 23:06
    Twoja uwaga, Andrew_1, świadczy m.in. o tym, że kiedyś parałeś się/albo do tej
    pory parasz się malowaniem wnętrz, ale nie jesteś w tej dziedzinie dobrym
    fachowcem. Ja nie jestem malarzem ściennym, ale w tym przypadku mam więcej
    wiedzy od Ciebie. Włączenie sprężarki rozpylającej farbę olejną w pobliżu
    działającego klimatyzatora albo wiatraka jest szczytem bezmyślności. Żaden
    myślący fachowiec by tego nie zrobił. W ogóle samo używanie sprężarki w
    mieszkaniu nie jest najlepszym pomysłem i odradzam to. Znacznie lepiej użyć
    pędzla, nie będzie tak idealnie jak przy pomocy sprężarki i tak szybko, ale nie
    ma takiego bałaganu.
  • andrew-1 08.12.05, 23:57
    Oprocz malarza skonsultuj sie jeszcze z wydawca ksiegi Guinness,a ( bedziesz
    pierwsza osoba malujaca sciany mieszkania farba olejna ).

    P.S. A swistak siedzi i zawije twoje historyjki w sreberka .

  • qwilleran 09.12.05, 00:06
    Nigdzie nie napisałam, że farba olejna została użyta do ścian. Remont
    mieszkania obejmował także pomalowanie szafek kuchennych wewnątrz i zewnątrz, a
    są one blisko klimatyzatora.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka