Dodaj do ulubionych

powrot do polski

05.12.04, 22:30
wlasnie jestem w poslce.
zaskakujaco wydaje mi sie ze mlodzi ludzie maja tu duzo weselsze zycie niz
mlodzi kanadyjczycy. choc oczywiscie jest dosc ciezko ogolnie.
ogolnie kanada jawi mi sie z dystansu krajem dobrym dla emigracji dla
obywateli trzeciego swiata. dla europejczykow chyba taka sobie.
czy myslicie o powrocie do poslki?
Edytor zaawansowany
  • smutas 05.12.04, 23:32
    Za_morzem cos w tym jest: kanada jawi mi sie z dystansu krajem dobrym dla
    emigracji dla obywateli trzeciego swiata. dla europejczykow chyba taka sobie(..)
    Moge dodac, ze Kanada jawi sie idealnym krajem dla roznego rodzaju
    uciekinierow i azylantow wink) co swietnie widac na 'naszym podworku' Ci ktorzy
    przyjechali tu w poczatkach lat osiemdziesiatych zaznali wiecej dobrego niz
    emigranci przybywajacy na podstawie systemu punktowego...
    PS. wracac nie ma z czym i w zwiazku z tym do czego - nie zamierzam byc
    bezrobotnym do konca moich dni...
    tez smutne uncertain
  • molsoncanadian 06.12.04, 03:52
    mocne slowa!
    naprawde to nie bardzo wiem od czego zaczac, wiec chyba najlepiej bedzie isc po
    koleji:

    > wlasnie jestem w poslce.
    > zaskakujaco wydaje mi sie ze mlodzi ludzie maja tu duzo weselsze zycie niz
    > mlodzi kanadyjczycy. choc oczywiscie jest dosc ciezko ogolnie.

    co rozumiesz przez duzo weselsze zycie? to ze nie maja odpowiedzialnosci, to ze
    nie podchodza powaznie do zycia, do przyszlosci ktorej nie ma, to ze za
    wszsytko placa rodzice, jesli tak to masz racje zycie w polsce jest latwiejsze
    i przez to mlodzi ludzie sa bardziej wyluzowani (tak na marginesie co rozumiesz
    przez "mlodzi ludzie", 20 lat, 30 lat, ja jestm po 30-tce i czuje sie mlody,
    moj sasiad jest po 40-tce i tez czuje sie mlody, ale dla dzieci z naprzeciwka,
    obaj jestesmy juz baaaaaaardzo starzy)

    >choc oczywiscie jest dosc ciezko ogolnie.

    tu sie zgodze, jest bardzo ciezko, z tego co opowiadaja mi ludzie, z tego co
    czytam, slysze, to polska do raju nie nalezy, i raczej predko nie bedzie

    > ogolnie kanada jawi mi sie z dystansu krajem dobrym dla emigracji dla
    > obywateli trzeciego swiata. dla europejczykow chyba taka sobie.

    mi CA jawi sie krajem dobrym do zycia! takiego codziennego, zwyklego, bez
    ogromnych stresow, z przyjemnosciami, z przyszloscia, z mozliowsiami.
    dlaczego mam patrzec na CA jak na kraj do emigracji? ja tu jestem, zyje, nie na
    chwile, tylko na zawsze, lub przynajmniej na dlugie lata, tu jest moj dom.
    Przyjechalem tu jako imigrant, jestm citizen, jestm u siebie.
    poza tym dlaczego od razu rasizm wyciagac? co jest zlego z chinczykiem czy
    kurdem? tacy sami ludzie jak my!

    > czy myslicie o powrocie do poslki?
    ja nie, ale po twoim poscie wynika ze dla ciebie jest to opcja ktora powinienes
    rozwarzyc, wydaje mi sie ze polska sprawila na tobie bardzo pozytywne wrazenie,
    wydje mi sie ze ci jej brakuje i wydaje mi sie ze w CA nie jestes za bardzo
    szczesliwy, nawet twoj nick (za_morzem) wskazuje ze jestes daleko od domu, ze
    jestes nie u siebie.


    --
    I AM CANADIAN!
  • za_morzem 06.12.04, 08:30
    skad wziales ten rasizm?
  • za_morzem 06.12.04, 11:39
    a tak wogole molson mialo byc bez osobistych wycieczek.
    piszemy o naszych spostrzezeniach dotyczacych polski i kanady.
    jesli bede potrzebowal psychoanalityka udam sie do takowowego.
    a odpowiadajac w podobny sposob:
    dobranie sobie jako nika nazwy piwa, w dodatku jednego z najgorszych na swiecie
    tez mozna by uznac za symptomatyczne.
    ograniczmy sie do naszych opinii na zadany temat.
  • molsoncanadian 06.12.04, 12:33
    skad rasizm?
    >ogolnie kanada jawi mi sie z dystansu krajem dobrym dla emigracji dla
    >obywateli trzeciego swiata (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
    f=23005&w=18316574)

    co do reszty,
    nie bylo moim zamiarem "pic" do ciebie, odpowiedzialem tylko na twoje slowa,
    fakt ze powinienen zaznaczyc ze wyraz tylko swoja opinie i niczyja wiecej, wiec
    mea culpa.

    czy molson jest jednym z najgorszych piw na swiecie, nie mam pojecia, i tak
    naprawde to nie ma dla mnie zadnego znaczenie. moj nick powstal po reklamie
    molsona jak Joe na scenie recytuje czym sie roznimy od amerykanow

    OK, to na tyle odpowiedzi,
    teraz powiedz co sie stalo z twoja opinia ze polska jest 50 lat za europa,
    tygodni temu cos takiego powiedziales:
    >polska jak dotychczas
    >jest europa tylko geograficznie, ekonomicznie i mentalnosciowo dlugo bedzie
    >otrzasac sie z 50 letniej przygody z "wielkim bratem".
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=16863865&a=17007795______________
    I AM CANADIAN!
  • borasca0107 06.12.04, 18:56
    nie mysle o powrocie do Polski.

    Pomine wszelkie roznice typu Zywiec lepszy od Molsonasmile
    czy kanadyjskie indyki lepsze od polskiej kurysmile itp. - to jest kwestia gustu,
    a jak wiemy wszyscy mamy swoje upodobania, ktore niekoniecznie musza byc
    tolerowane przez innych. Zarowno w Polsce jak i w Kanadzie kazdy znajdzie cos
    dla siebie.

    Polska mojego dziecinstwa kojarzy mi sie z rajem.
    Moim jedynym obowiazkiem byla nauka - reszta to same przyjemnosci typu wyjazdy
    na rajdy, wloczegi po gorach,zimowiska, wszelkie mozliwe wycieczki...na
    wszystko dostawalam pieniadze od Rodzicow - od tak sobie, z niczego i za nic -
    o cala reszte dnia codziennego dbali Rodzice. Do takiej mojej Polski zawsze
    bede tesknic. Tesknie tez do polskich jezior, lasow, gor, zabytkow i lodowsmile

    Zyje jednak w Kanadzie.. Jestem Polka, ale nie czuje sie imigrantka bo jestem
    juz takze Kanadyjka - nikt mnie palcami nie wytyka mowiac szyderczo, ze jestem
    Polka, nikt nie robi ze mnie mieszkanca drugiej kategorii - nic z tych rzeczy.

    Uwielbiam Polske ale jestem teraz na takim etapie kiedy po 2-woch tygodniach
    wizyty w Polsce zaczynam juz bardzo tesknic - tak.. do domu.. czyli do Kanady.

    Dlaczego?

    Uwazam, ze w Polsce panuje zastraszajacy brak tolerancji - do wszystkich i
    wszystkiego - to mnie naprawde meczy. Mecza mnie plotki, zagladanie i
    komentowanie ogrodka sasiada, gdy w tym samym czasie ogrodek komentujacego nie
    jest wcale lepszysmile Grubasa zlinczuja, strasznie chudemu wmowia, ze rodzina go
    glodzi. Biednemu lub bezrobotnemu wmowia, ze len i obibok, a bogatemu wmowia,
    ze zlodziej. Zadnego poszanowania dla ludzkiej pracy - sprzataczka czy dozorca
    palacz bedzie pogardzany, zamiast poszanowac determinacje do zarobienia grosza
    na zycie w wszelki mozliwy sposob byle uczciwie. Nie daj Boze, na ulicach
    zacznie sie pojawiac murzyn - to wydaje mi sie ze wczesniej czy pozniej znajda
    sie jacys szalikowcy, ktorzy zaczna takiego wybielac aby zmieszal sie z tlumemsmile


    Mam wrazenie, ze tam leczenie wlasnych kompleksow odbywa sie kosztem innych.
    I to jest jedyny powod dla ktorego nie wrocilabym juz do Polski... - mieszkajac
    w Kanadzie odzwyczailam sie juz od takich napuszonych zachowan. W Polsce idac
    ulica bedzie sie mijac naburmuszonych ludzi. Tutaj wyjde na spacer i zawsze
    znajdzie sie ktos kto sie po drodze usmiechnie, nie wypchnie z kolejki,
    porozmawia czy chociazby przywita sie mowiac Hi. Przykladem prawdziwej
    tolerancji jest Toronto. Ta autentyczna wieza Babel jest kociolkiem w ktorym
    mieszkaja ludzie ze wszystkich mozliwych zakatkow swiata. Dla przykladu w TTC
    mozna uzyskac informacje odnosnie rozkladu jazdy autobusow w 148 jezykach (!).
    Nikt mi nie wmowi, ze na swiecie jest spokojnie - wszedzie nienawisc, jakies
    wojny, zamieszki, rozruby, masakry, a w Toronto ogolnie rzecz biorac, mozna w
    bardzo bliskiej odleglosci od siebie spotkac synagogi, meczety, koscioly
    katolickie, buddyjskie swiatynie itp. Nikt nikomu nie wchodzi w droge - kazdy
    sobie rzepke skrobie zyjac w zgodzie i usmiechajac sie do siebie na ulicy.

    Kanada rzeczywiscie jest zlepkiem ludzi z calego swiata - tego trzeciego
    rowniezsmile - ale mimo wszystko jest przykladem tolerancji pierwszej klasy,
    przewyzszajac o cale nieba Polske czy ogolnie Europesmile


    Pozdrawiam serdeczniesmile

  • pikorpikor 06.12.04, 19:27
    > Uwazam, ze w Polsce panuje zastraszajacy brak tolerancji

    Zgadza się. Tak tu w Polsce jest. Co nie zmienia oczywiście faktu, że tak jest
    w całej Europie w przeciwieństwie do Ameryki.
  • pikorpikor 06.12.04, 20:17
    To jest wybór klasyczny moim zdaniem:

    IM WYŻSZY GDP PER CAPITA KARJU = TYM GORSZE, BARDZIEJ SZTUCZNE STOSUNKI
    MIĘDZYLUDZKIE I RODZINNE

    (w dużym uproszczeniu i uogólnieniu oczywiście)

    Wybór należy do każdego z nas.

    Ja akurat wchodzę w wiek produkcyjny i jest mi na rękę zapracować sobie na
    spokojną starość więc możliwe, że wyląduję w takim czy innym kraju np Kanadzie.

    ALe już np jak ktoś jest na emeryturze - szczególnie Kanadyjskiej - to
    spokojnie może wracać do Polski, np do starych znajomych. Jak się ma z czego
    żyć to Polska jest w porządku.

    Swoją drogą jedno pokolenie i nikt do żadnych Kanad z Polski jeździł po kasę
    nie będzie (no chyba, że wybuchnie kolejna wojenka - odpukać, oczywiście Kanada
    będzie nadal bogatszym krajem). Szkoda tylko, że nie jestem tym pokoleniem smile

    Za kilka lat w Polsce będzie Euro a Polacy będą mogli pracować w całej Europie.
    Potem minie z 10, 15 lat i będzie normalny europejski kraj...

    Nikt już wtedy nie będzie się chwalił, że ma np wójka w Kanadzie (nie będzie to
    oczywiście też nic złego - normalna sprawa - fajnie mieć kogoś wszędzie).

    Przykłady moich znajomych po studiach:
    - informatyk w Szwajcarii,
    - 2 osoby w Paryżu, w konsultingu,
    - ktoś w Amsterdamie, konsulting,
    - koleżanka w Brukseli, pracuje dla UE,
    + wiele w wielu krajach przy szeregowych pracach.

    To na razie zdecydowana mniejszość ale 1 pokolenie i spokój będzie...

    Jak mówię - niestety nie moje - póki co 19% unemployment sad

    Ale już tanią, wykwalifikowaną siłę roboczą zwęszyli - idą inwestycje! Na
    szczęście prawa ekonomii nie zawodzą smile)

    wracając do meritum - nie ma idealnych krajów. I tu i tam można normalnie żyć.

    Pozdrawiam
  • za_morzem 06.12.04, 20:46
    ladnie to ujales pipi.
    masz zdecydowanie racje.
    polacy w kanadzie nie rozumieja jak bardzo europa sie zmienia i czym naprawde
    jest wejscie polski do unii.
    to co mnie zaskoczylo to to ze w koncu naprawde czuje sie ze polska staje sie
    europa. co do tolerancji to tez sie zmnienia, chocdzac po warszawskich ulicach
    widze dzieci wietnamskie, czarnoskore mowiace po polsku bez akcentu, jest wiele
    barow, restauracji ktorych wlascicielami sa np. arabaowie. i jest ok. nikt sie
    ich nie czepia.
    a wszystkiemu towarzyszy stara europejska kultura i budynki z cegly a nie
    dykty smile
  • borasca0107 06.12.04, 21:45
    > a wszystkiemu towarzyszy stara europejska kultura i budynki z cegly a nie
    > dykty smile


    taaaaaaak... w Twoim przypadku potwierdza sie regula zaleznosci punktu widzenia
    od punktu patrzenia smile)) jak to slusznie zauwazyl Molsconcanadian cytujac Twoja
    wypowiedz odnosnie Polski bedacej 50 lat poza Europasmile

    Przykre jest to, ze w Polsce jest tak wysoki procent ludzi bezrobotnych oraz
    tak niski procent ludzi ciezko pracujacych, ktorych stac na kupno tych budynkow
    ceglanychsmile bez finansowej pomocy rodziny. A juz tragiczne jest to, ze
    wiekszosc tych dzieci wietnamskich, rumunskich na ulicach Warszawy po prostu
    zebrze. Zastanawiam sie rowniez jaki jest procent uczciwie pracujacych
    obcokrajowcow w Polsce, ktorych stac na kupno domu na raty, skoro Polska nie
    potrafi zapewnic godziwych warunkow zycia swoim wlasnym obywatelom. Czy sie
    zgodzisz ze mna czy nie to mimo wszystko uwazam, ze Polska pod tym wzgledem
    blado wypada w porownaniu do Kanady. Tak myslac o tym jakie szanse Polska daje
    swoim obywatelom w kraju do rozwoju, a juz nawet nie myslac o tym w jaki sposob
    pomaga obcokrajowcom osiedlajacym sie tam - no coz, stwierdzam, ze Kanada
    jednak wypada lepiej w tym rankingu - czy Ci sie dykta podoba czy niesmile

    Powtorze jednak jeszcze raz, ze zarowno w Polsce jak i w Kanadzie kazdy
    znajdzie cos dla siebie - to jest po prostu kwestia gustu, upodoban,
    mozliwosci, umiejetnosci i checi. Faktem tez jednak jest, ze tam tolerancja
    jest o wiele mniejsza od kanadyjskiejsmile Jednym slowem Polska rozwija sie i
    duzymi krokami idzie do przodu - jednak martwi mnie, ze mentalnosc ludzi wciaz
    pozostaje w wiekszosci przypadkow ta sama - a jak to mowia, co stoi w miejscu
    to sie cofasmile

    Pozdrawiam serdecznie ...

    Za morzem - zastanawiam sie kiedy zatesknisz za Kanadasmile)))))



  • za_morzem 06.12.04, 22:27
    no jak sie zbiore to odpisze i na te 50 polskich lat.
    na razie imprezuje smile
  • kinky5 06.12.04, 23:30
    Z tymi zebrzacymi dziecmi to troche przesada. Rumunow nie ma w Polsce- wladze zrobily (i slusznie)
    wszystko aby sie ich pozbyc.
    A inne nacje- normalnie zyja- witenamczycy i chinczycy tradycyjnie juz z prowadzenia barow,
    restauracji. I podejrzewam ze calkiem niezle sobie radza.

    Tolerancja- zdecydowanie sie zgodze ze nam polakom jej brak- widac to po np. sprawie gejow w
    Polsce. Ale Toronto rajem tolerancyjnosci tez nie jest- mimo ze faktycznie rozne grupy funkcjonuja
    kolo siebie nie znaczy to wcale ze odbywa sie to bez konfliktow. Popatrzcie np. na zdewastowane groby
    zydowskie+ wyzwiska wymalowane na samochodach nalezacych do Zydow. No i jeszcze to co sie stalo
    w Montrealu- gdzie podpalono biblioteke nalezaca do szkoly zydowskiej. Bardzo mi to przypomina
    wiadomosci z Polski. A Bathurst ? Ja owszem widze tam duzo synagog, duzo tabliczek UJA ....ale
    meczetu ani kosciola katolickiego- nie. a co mnie osobiscie najbardziej dotknelo w Kanadzie- siec
    sklepow Loblaws w swieta wielkanocne wywiesila wielki napis Happy Passover i.....tyle. Ale zajaczki do
    kupienia byly- bo przeciez pieniadze trzeba zarabiac.

    Moim zdaniem Kanada jest bardzo dobrym miejscem jesli chodzi o finanse- tutaj czlowiek z
    wyksztalceniem ma naprawde szanse na blyskotliwa kariere a nawet jesli nie i tak go stac na dom+
    samochod= normalne zycie. Tego w Polsce niestety nie mamy i podejrzewam ze dlugo, dlugo miec nie
    bedziemy. Ale zycie w Polsce jest o wiele atrakcyjniejsze- w Europie pracuje sie aby zyc natomiast tutaj
    zycie to praca.Oczywiscie moje zdanie to zdanie osoby ktora jeszcze nie zapuscila tutaj korzeni i
    pewnie duzo wody uplynie zanim tak sie stanie.

    pozdrawiam serdecznie!




  • aga_rn 07.12.04, 19:50
    Kinky, a czy na Roncesvalles jest jakas synagoga ? wink
    Wiesz, Bathurst (a przynajmniej czesc tej ulicy) to jest w pewnym sensie
    centrum spolecznosci zydowskiej Toronto. Nie tylko Zydzi maja swoje skupiska.
    Ja mieszkam w Keswick, Lablaws mam w Newmarket a znaku "Happy Passover" u nas
    nie zauwazylam. wink Moze wiec to raczej sprawa lokalizacji a nie braku czy
    wybiorczej tolerancji ?
    Pozdrowienia,
    AgaRN
    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • kinky5 07.12.04, 22:35
    Oby tak bylo jak mowisz....ja mieszkam blisko corso d'italia - wlosi wiadomo katolicy- wiec wg. mnie
    powinno byc i Happy easter i happy passover.
    Zgadzam sie w 100% z tym ze Toronto jest podzielone na nacje i dlatego wlasnie napisalam o Bathurst
    bo wg. mnie cos takiego jak kosciol katolicki obok synagogi albo synagoga kolo meczetu raczej nie
    istnieje.
    pozdrawiam
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • sylwek07 06.12.04, 23:57
    w Lublinie jest wiele jeszcze (Rumonow)co zbieraja po ulicach..
  • kinky5 07.12.04, 00:07
    W Krakowie juz ich prawie nie bylo
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • santacruz2000 07.12.04, 00:42
    Tak sobie czytam post'y umieszczone tutaj i zastanawiam sie, czy wszyscy zwiariowali czy tez ja jestem jakims ingnorantem i nie potrafie dojrzec "piekna Polski"?Co z wami ludzie???Mowimy o Polsce, dobrze, wspomnijmy o pewnych faktach ktore kazdą osobe zyjaca w Polsce dotknac musza. I to w kazdej warstwie spolecznej, a mamy obecnie dwie: ta kradnaca lepiej oraz ta ktora "zapie..ala" na wspomniana wczesniej.
    Na dzien dzisiejszy w Polsce,ktora rzadza "Solidaro-komuchy" liczy sie to czy szwagier zdola umiescic ziecia na stanowisku powiedzmy wojewody oraz to, jak palantom startujacym do przetargu"publicznego" powiedziec ze i tak nie maja po co startowac bo przeciez przetarg wygra...ziec. W Warszawce,banda PRZESTEPCOW skazuje dzien w dzien spoleczentwo na ubostwo emitujac kolejne obligacje zadluzajac niemilosiernie panstwo ktore juz jest na dnie. I kto bedzie splacal obecnie zaciagane kredyty..oczywiscie mlodzi ludzie zyjacy tutaj oraz ich dzieci. SLD-owskie pomioty, nierozliczone za pakty z Moskwa trzymaja but na ludziach doginajac wciaz kolejnymi podatkami by utzrymac swoja Warszawke, zas cwaniaczki ktorzy suczym swedem nachapali sie podczas reform i prywatyzacji maja sie za zbawcow oferujac ludziom prace za 500,600 zlotych miesiecznie (ok.220 CAD)i pomiataja nimi jak scierwem od switu do zmierzchu, piatek swiatek a jak sie nie podoba to won. I ludzie patrza jak Zdzisu czy Wiesiu odcinaja kupony co miesiac inkasujac milion zlotych z takiej bidy jak polska gospodarka(to juz bardziej kute "biznesmeny" np.z Orlenu). A to ze krzywd wyrzadzonych przez komune nikt nie rozliczyl w 89' i dzisiaj ludzie ktorzy wczesniej strzelali obywatelom w tyl glowy i inwigilowali domy i koscioly zajmuja strategiczne stanowska w rzadzie oraz przesiebiorstwach majac za soba wspolprace z ORMO, SB, IV-ty departamentem smieja sie szyderczo w twarz to juz nie wspomne.
    Chcialbym przekaz pewna mysl osobom,ktore z daleko ogladaja to szambo. Otoz, wcale nie mam zamiaru skomlec nad losem kraju bo i tak z niego uciekam z usmiechem na ustach. Moze sie wydawac ze kolorowe witryny, auta na ulicach, dostepnosc towarow symbolizuja dobrobyt w kraju. ALe niestety tak nie jest. Teraz w Polsce trwa regularna walka o przterwanie wszedzie, w urzedach z zawistnymi "szefowymi", na drogach z kozacka mentalnoscia ludzi oraz w pracy z szefem tyranem. Wynika to z tego, ze jest straszliwy "glod pieniadza" i aby przezyc trzeba albo kogos przewiezc albo klepac nedze. Nie ma obecnie w Polsce warunkow rozwoju ani normalnego zycia, bo wszedzie napotyka sie opor oraz bezinteresowna zawisc potegowana brakiem srodkow finansowych. DLa mnie,kogos kto wystarczajaca dlugo wytrzymal w Polsce, Polska jest kolonia karna w strukturach EU i lepsze czasy nadejda wraz z wymiana co najmniej 2 pokolen, a to zajmie ok 30 lat.Nie wczesniej. Pozdrawiam tych, co z Polski wyjechali oraz zycze wielu sil tym ktorzy zamierzaja tu pozostac.
  • smutas 07.12.04, 01:33
    witam szanownych dyskutantow smile
    to co santacruz2000 pisze dzieje sie w kazdy zakatku swiata bo czy w
    tej 'bogatej' Kanadzie sie nie zap..yla po 12 - 14 godz dziennie?? bogaci sie
    bogaca a biedni traca - to jest rzeczywistos - tylko 5% to tzw ludzie majetni.
    Kanda to tez kraj gdzie prace sie 'trzyma' A do tego istnieje tu
    kategoria 'working poor' ludzie mieszkajacy w wynajmowany pokojach, basementach
    po kilku gdyz nie stac ich na oplacenie czynszu za samodzielne mieszkanie. be
    bicia sie przyznam, do bogaczy nie naleze - moja zona zatrudnila sie jako
    babysitter - jak to sie tu mowi - it is not brain surgery - ale uswadom
    sobie,ze za 12godzinny dzien pracy dostaje 200/tydzien. Pracujac jako osoba
    samodzielna nie bylaby w stanie kupic sobie zarcia za te grosze!! Niestety
    niektorzy maja lepsze zdolnosci jezykowe inni nie .... sad(((
    Patrzac po tum forum widze, ze czesc dyskutantow jest raczej ustawiona, co
    cieszy, a reszta jest tylko pelna nadziei. Ja pracuje jako Service Man -
    odwiedzam okolo 150 do 200 domow miesiecznie i statystyk czytac nie musze -
    widze je codziennie. To co sie przewija w roznych komentarzach to to,ze 30 lat
    temy bylo o niebo lepiej. Maz, glowa rodziny byl w stanie utrzymac 3 dziciakow
    i niepracujaca zone - teraz najczescie oboje rodzicow MUSI pracowac i jak maja
    nastolatka to go wysla do McDonalda na part time,zeby choc troche grosza do
    domu dolozyl. Ludzie sa zazdrosni o samochod/ dom/ ogrodek/ bigscreenTV/ etc.
    niestety polacy przoduja w obgadywaniu.
    toby bylo na tyle --- smutas
  • aszar.kari 07.12.04, 04:29
    Smutas - to, co piszesz to prawda i nieprawda jednoczesnie. Owszem, 30 lat temu
    czy nawet 20 wiele rodzin funkcjonowalo zgodnie z tradycyjnym modelem - tata
    pracuje i przynosi do domu, mama chowa dzieci, ktorych jest kilkoro i na
    wszystko starcza. Kwestia tylko w tym, co to jest to "wszystko"! Standard
    zycia, a przede wszystkim OCZEKIWANIA wiekszosci spoleczenstwa wzrosly przez
    tych ostatnich 20 lat niewspolmiernie do dochodow. Gdy przyjechalam do Kanady,
    mieszkalam i wykladalam w Quebec City, ktory wtedy byl zwykla, prowincjonalna
    dziura. Wiekszosc rodzin mieszkala w malutkich domeczkach, bylo po 3-4-5
    dzieci, wakacje to byl np. dlugi weekend na cottage'u dla calej rodziny, rzeczy
    dzieci donaszaly po starszym rodzenstwie a wszystkie mamy robily przetwory na
    zime. I mowie tu o rodzinach profesorskich i rodzinach prawnikow, bo z takimi
    mialam do czynienia. WTEDY - to byl normalny standard zycia! Pomysl o
    dzisiejszych oczekiwaniach! Zarowno mlodziezy jak i samych doroslych. To
    prawda, ze wiekszosc ludzi pracuje bardzo duzo ale tez i znakomita wiekszosc
    sama sobie narzuca to, co okresla sie jako "American dream" - czy rodzina z 2
    dzieci musi miec dom z ogrodem i 2 samochody? Zapewne NIE MUSI ale CHCE i to
    CHCENIE kosztuje! Wygoda, luksus, przyjemnosci i wszystko to, co zaczelismy
    uwazac za "koniecznosc", a bez czego wiekszosc ludzi na swiecie doskonale sie
    obchodzi, kosztuje i nie ma cudow - trzeba na to pracowac jesli jest to az
    takie wazne dla "an average Canadian". Zadko bywam w Polsce ale gdy bywam,
    wciaz widze, ze znakomita wiekszosc spoleczenstwa mieszka w malych mieszkaniach
    z malymi lazienkami, jezdzi malymi samochodami, ma niezadbane zeby i boi sie
    przejsc wieczorem po glownych ulicach miast, bo nie ufa policji. Gdy bywam w
    Europie, czytam ze smutkiem rasistowskie grafittis na murach, ktorych nikt nie
    czysci, znosze ze spokojem chamstwo obslugi hotelowej i restauracyjnej,
    odwiedzam przyjaciol mieszkajacych w malych mieszkaniach, placacych jakies
    idiotyczne sumy za polaczenia telefoniczne i internetowe, wyjmujacych radia z
    samochodow nawet wtedy gdy parkuja na strzezonych parkingach (!). Ja tam jezdze
    jako turysta i wiele rzeczy mi sie tam podoba ale nie ludze sie, ze
    gdziekolwiek jest raj na Ziemi albo, ze kiedys NAPRAWDE bylo lepiej. To iluzja,
    Smutas, naprawde smile Kiedys bylo lepiej, bo bylismy mlodsi ale to juz zupelnie
    inny temat ;P
    Pozdrawiam,
    Aszar
    PS. Studia skonczylam w Brukseli, moglam sie tam osiedlic - nigdy nie
    zalowalam, ze tego nie zrobilam - ile razy odwiedzam moja Alma Mater i
    wymieniam poglady z kolegami i profesorami, albo gdy ktos mnie odwiedza w
    Kanadzie, utwierdzam sie po raz kolejny, ze JA SAMA DLA SIEBIE dokonalam
    slusznego wyboru wtedy wiosna 1982 roku smile Ale to sa przeciez bardzo
    indywidualne wybory i odczucia - i chwala Bogu - byloby okropnie ciasno
    jakbysmy wszyscy chcieli mieszkac np. w Estonii czy Panamie wink
  • smutas 07.12.04, 05:33
    he he he smile wiedzialem, ze ktos odryje moj podstep o minionej przeszlosci.
    Oczywiscie - ludzie nazekaja na kable, druty i innosci a przeciez 200 lat temu
    wszystko bylo wireless smile) Nie w tym rzecz, to jak sie czujesz jest
    wykladnikiem tego co cie otacza - szef jaskiniowcow to byl Ktos i mial fajna
    maczuge ( wot taki durny przyklad) Ogrodek, backsplash, basen itp. to luksusy
    i 'widzimisie' ale 2 samochody w rodzinie to niestety koniecznosc i koszty
    zarazem. Wracajac do statystyk- 30 lat wstecz srednio spedzalo sie
    45godz/tydzien na rodzine dzisiaj jes to 85godzin- nie potrafie sobie wyobrazic
    by jeden czlonek rodziny byl w stanie tyle przepracowac (kiedys pracowalem na
    okraglo 7dni w tygodniu-360 dni na rok po 7-8godz0to byla mordega!!!) teraz
    12Hrs/day od 18 do 22 miesiecznie tez jest ciezko ale 85hrs to juz dwie osoby
    co sie rowna dwa samochody = oczywiscie to nie musza byc 2 Navigatory Lincolna,
    ale jednak. Pomysl tez o dzieciach 30 lat temy to byly 3 - 4 'sztuki' moze
    wiecej!! dzisiejszy model to w porywach dwojka(srednio) czyli jestem sklonny
    powiedziec, ze wydatki sie jakos tam balansuja a dochody nie. Dystans miedzy
    nisko-zarabiajacymi, sredio-zarabiajacymi, kalsa sredia i bogatymi ulega
    przemieszeniu. Coraz wiece jest tych biednych.
    Taka moze nieistotna rzecz - male samochody w Polsce/Europie - wyobrazasz sobie
    zapchany juz dzis np. Paryz zapelnic naszymi SUVs!! Albo Krakow - toz tam nie
    ma miejsca by chocby dwa takie auta zaparkowac smile))
    nie taki Smutas jakim go pisza
  • smutas 07.12.04, 05:51
    troch Ci jaszcze dosoleuncertain to z innego watku, napisalas,ze niedbasz o innych i
    w wielu wypadkach palcem u nogi ni kiwniesz by pomoc jakiemus'Kowalskiemu'
    czyli sie odczlowieczasz tak jak i cala Kanada i zreszta reszta swiata.
    Imigraci sa potrzebni to robot fizycznych niezaleznie od ich wyksztalcenia -
    lekarz czy inzynier moze byc budowlancem lub taksowkarzem i tyle....a jak sie
    nie podoba to niech wraca do Pakistanu, Honk Kongu czy gdziekolwiek. Tyle, ze
    Kanada na ten przyklad w pewnym sensie zaprosila ich ze wzgledu na
    wyksztalcenie wlasnie..
    smutas
  • za_morzem 07.12.04, 05:23
    jesli chodzi o zebrzace dzieci to w warszawie ich nie widze, wietnamskie i
    czarnoskore chodza sobie normalnie do szkol z polskimi rowniesnikami a ich
    rodzice zarbaiaja prowadzac bary tudziez inne biznesy.
    jesli chodzi o zebrakow, takiej ilosci jak w vancouver, nie widzialem NIGDZIE.
    cala east side miasta jest niewyobrazalnie biedna i zniszczona. tak ludzie jak
    i budynki. mysle ze takiej okolicy nie znajdzie sie nawet w polsce.
    santacruz, odpowiem ci prosto. jak myslisz wygladaja przetargi w kanadzie?
    dokladnie tak samo jak w polsce. zdarzaja sie takie przypadki przekretow i
    korupcji ze az ciezko w to uwierzyc. a poniewaz kanadyjczycy niespecjalnie sie
    tym interesuja winnych zwykle nie ma.
    male mieszkania i absurdalne polaczenia w europie. male mieszkania tak, taki
    jest europejski standart po prostu. za to z takiego mieszkania mzoesz rano
    wyjsc po bulki do piekarni obok czy kawiarnii wieczorem. polaczenia sa drogie w
    polsce. w europie zadchodniej nie. to kwestia jescze paru lat.
    aszar, jestem ciekaw kiedy kupilas ten duzy dom i czy stac cie by bylo na niego
    teraz. zreszta jesli mieszkasz w quebec tak naprawde mieszkasz blizej europy
    niz kanady.
    przecietnemu kanadyjczykowi zyje sie ciezko i coraz ciezej. zarabiajac 2 tys
    dolarow na reke, to mniej wiecej z 20$/h. trzeba wydac 800 na mieszkanie, 300
    na samochod, 100 na telefon, 400 na jedzenie etc. wiekszosc kanadyjczykow nie
    jezdzi juz na wakacje.
    zgadzam sie zdecydownaie z kinky i smutasem.
    wiekszosc ludzi w kanadzie pracuje ciezko po 12h aby zwiazac koniec z koncem, z
    zycia ma niewiele bo przeciez trzeba splacic kredyty na te "duze domy" i "duze
    samochody". aszar nie porownuj quebeck z reszta kanady bo styl zycia jest
    zupelnie inny, zreszta jak sama piszesz nalezysz do "elyt" masz zpewnie meza
    niepolaka wiec chyba ciezko sie nazwac "typowa" emigrantka.
  • borasca0107 07.12.04, 08:21
    za_morzem napisał:

    ) jesli chodzi o zebrzace dzieci to w warszawie ich nie widze, wietnamskie i
    ) czarnoskore chodza sobie normalnie do szkol z polskimi rowniesnikami a ich
    ) rodzice zarbaiaja prowadzac bary tudziez inne biznesy.


    przepraszam za upierdliwosc smile) - czy mozesz mi w takim razie napisac ilu z
    tych obcokrajowcow, pracuje w biurach, na wyzszych stanowiskach itp? Mam na
    mysli tych, ktorzy np. nie maja ochoty bawic sie w zakladanie wlasnego baru czy
    innego biznesu, ale chcieliby przez 8 godzin dziennie jednak godziwie zarabiac
    na zycie? Jaki maja dostep do nauki i ogolnie jake perspektywy na przyszlosc?? -
    pytam bo nie wiem a z tych moich kilku wizyt w Polsce na przelomie kilkunastu
    lat, zauwazylam, ze bez znajomosci to mala szansa na zalatwienie czegokolwiek -
    i naprawde odnioslam wrazenie, ze tam przyjmuja tylko osoby przed trzydziestka
    i tylko z minimum 25-letnim doswiadczeniem w danym zawodziesmile a co ma zrobic w
    Polsce imigrant, ktory przyjechal z jedna walizka, pare setek dolarow i chce
    zaczac zycie od nowa? A co ma zrobic Polak, ktory stracil prace, jest w wieku
    okolo 45 lat, nie zna jezykow, bierze do reki gazete i czyta w ogloszeniach te
    wszystkie nierealne wymagania odnosnie wieku, doswiadczenia itp?

    ) jesli chodzi o zebrakow, takiej ilosci jak w vancouver, nie widzialem NIGDZIE.
    ) cala east side miasta jest niewyobrazalnie biedna i zniszczona. tak ludzie
    jak
    ) i budynki. mysle ze takiej okolicy nie znajdzie sie nawet w polsce.

    Ja ciagle mam przed oczami kartonowe 'miasto' Rumunow w okolicach Warszawy przy
    Wisle pod jakims mostem - nie udalo mi sie czegos takiego juz nigdzie wiecej
    zobaczyc.

    ) male mieszkania i absurdalne polaczenia w europie. male mieszkania tak, taki
    ) jest europejski standart po prostu. za to z takiego mieszkania mzoesz rano
    ) wyjsc po bulki do piekarni obok czy kawiarnii wieczorem.

    Tak szczerze - jestem za leniwa i zawsze za bardzo zaspana, aby rano biec do
    sklepu po bulki na sniadaniesmile Wole po drodze do pracy wstapic do Tim Hortonsa
    po gotowa kawe i bagietke z dodatkami, lub zachaczyc o stoisko z sushi. W
    okolicy w ktorej mieszkam jest Eatons Centre, kilka kin, restauracja
    otwarta 24hr, dwa sklepy spozywcze otware 24hr, chyba ze cztery puby, japonskie
    specjaly, tajskie roznosci, wietnamskie specjalnosci, tybetanska kuchnia, Tim
    Hortons itp itd - - centrum Toronto. Wszystko czego potrzebuje mam na
    wyciagniecie reki - kilka krokow na piechote. Nie potrzebuje samochodu, wiec
    go nie mam - ale gdy na pytania rodzinki z Polski o marke auta, odpowiadam, ze
    nie mam to kazdy kiwa z politowaniem upajajac sie mysla, jaka Kanada jest zla,
    a ja niezaradna - nie dajac mi dojsc do glosu - wiedza lepiejsmile Dlatego troche
    bawi mnie Twoja wypowiedz, ze w Polsce mozesz wybiec rano po bulki a wieczorem
    wyskoczyc do kawiarni. Wlasnie....wieczory w Polsce - zaznaczam, ze tylko
    kilka razy bylam wiec moge sie mylic - wraz z zachodem slonca zamiera wszelki
    ruch na ulicach - czy tylko ja odnioslam takie wrazenie?? Wiec jak to jest z
    tymi wyjsciami do kawiarni?smile



    ) polaczenia sa drogie w
    )
    ) polsce. w europie zadchodniej nie. to kwestia jescze paru lat.
    ) aszar, jestem ciekaw kiedy kupilas ten duzy dom i czy stac cie by bylo na
    niego
    )
    ) teraz. zreszta jesli mieszkasz w quebec tak naprawde mieszkasz blizej europy
    ) niz kanady.

    jakbym swoja wlasna rodzine slyszalasmile) - wiesz lepiej od Aszar jak jej sie
    zyje w Kanadzie?smile Napewno tez lepiej wiesz co ona lubi a czego nie?smile


    ) przecietnemu kanadyjczykowi zyje sie ciezko i coraz ciezej.

    a tak naprawde z iloma prawdziwymi przecietnymi kanadyjczykami miales do
    czynienia? W rozmowach z kanadyjczykami nie zdazylo mi sie wysluchiwac ich
    utyskiwan na wszystko a szczegolnie na stope zyciowa - innymi slowy,
    Kanadyjczycy nie maja w zwyczaju marudzic, narzekac - polityka i mecz hokejowy
    owszem a reszta? Natomiast zauwazylam, ze przecietny Polak czy w Kanadzie czy
    w Polsce: czym wiecej ma, tym bardziej narzeka - zastanawiam sie dlaczego?
    Zaznaczam, ze sa to tylko moje obserwacje.

    Smutas - to, ze odwiedzasz okolo 200 domow jako Service Man i slyszysz
    narzekania to o niczym nie swiadczy. Moge tylko stwierdzic, ze wcale sie nie
    dziwie. Napewno nie pracujesz za darmo, wiec Twoje wizyty w tych domostwach
    wiaza sie z wystawieniem rachunku za usluge. Ktory rozsadnie myslacy czlowiek
    bedzie sie wtedy przechwalal tym jak mu sie swietnie i bogato zyje? - aby od
    razu rachunek za servis podskoczyl do gory? smile

    ) zarabiajac 2 tys
    ) dolarow na reke, to mniej wiecej z 20$/h. trzeba wydac 800 na mieszkanie, 300
    ) na samochod, 100 na telefon, 400 na jedzenie etc.

    Przecietnie jednej osobie taka suma spokojnie wystarczy na godziwe zycie.
    A jesli to jest malzenstwo, wiec mnozac to przez dwie wyplaty mozna juz
    pomyslec o wprowadzeniu sie do jakiegos wlasnego kata.

    ) wiekszosc kanadyjczykow nie
    ) jezdzi juz na wakacje.

    Kanadyjczycy nie lubia jezdzic.... podrozy nie maja we krwi.
    Moj szef na przyklad spedza urlopy w swoim ogrodzie - dla mnie nie do
    pomyslenia, dla niego cos normalnego. Wlasciciel firmy wyjezdza do swojej
    posiadlosci do zachodniej Kanady, czasami zima wyjada na Floryde wygrzac sie na
    sloncu, lub latem wybiora sie pod namiot gdzies w Kanade - to wszystko. Moge
    zapewnic, ze to nie z powodu braku funduszy. Dziwia sie natomiast dlaczego ja
    sie wlocze po swiecie - czy mi sie chce? Przeciez w czasie urlopu powinnam
    wypoczywac, a nie wloczyc sie nie wiadomo gdzie. W tym roku bylam juz w Hong
    Kongu, Nowej Zelandii i za ponad dwa tygodnie wyjezdzam do Meksyku - mam
    przecietna prace w biurze, za przecietna stawke....i prosze mnie nie obrazac
    mezami... niepolakami w szczegolnoscismile.... wiec jak to jest?


    ) wiekszosc ludzi w kanadzie pracuje ciezko po 12h aby zwiazac koniec z koncem,

    zgodze sie, ze wiekszosc pracuje po 12h ale nie po to aby wiazac koniec z
    koncem - Ci ktorzy musza wiazac koniec z koncem to sa Ci korzystajacy z welfra
    czyli bezrobotni.

    ) zycia ma niewiele bo przeciez trzeba splacic kredyty na te "duze domy"
    i "duze
    ) samochody".

    ja nie nazwalabym wiec w tym przypadku wiazania konca z koncem gdy sie pracuje
    na splate domowm, samochodow, basenow i innych rzeczy - to juz praca na luxusy -
    jesli komus sprawia przyjemnosc wlasny duuuuuuuzy dom, ogrod i takie tam inne
    dodatki materialne, ma prace i chce poswiecac tyle godzin pracy na to aby to
    wszystko utrzymac, wiec w czym problem???? Pracowici ludzie tutaj potrafia
    dorobic sie wielkich domow sprzatajac nawet tylko domy czy biurowce, czego
    raczej nie mozna powiedziec o Polsce - ale moze sie myle. Znam natomiast ludzi
    w Polsce ktorzy pracuja ciezko za bardzo marne grosze i ciagle mieszkaja w
    jednym mieszkaniu z tesciami, bez zadnych perspektyw na lepsze zycie.


    ) aszar nie porownuj quebeck z reszta kanady bo styl zycia jest
    ) zupelnie inny,

    ale nie zaprzeczysz chyba - jakby nie bylo to jest czesc Kanady???

    a styl zycia? Nikt nikomu nie narzuca stylu zycia - styl zycia wyrabiamy sobie
    sami - jedni w tym wyborze ida za stadem, inni kieruja sie swoim wlasnym
    wyborem.

    ) zreszta jak sama piszesz nalezysz do "elyt" masz zpewnie meza
    ) niepolaka wiec chyba ciezko sie nazwac "typowa" emigrantka.

    Za_morzem...... to juz chyba lekka przesada? Wmowisz Aszar, ze jej studia
    skonczyl w jej imieniu takze maz niepolak??? - i co to w ogole ma do rzeczy?

    Zdaje sobie sprawe z tego, ze nie polubiles Kanady, cieszysz sie z powrotu do
    Polski - zycze Ci milej zabawy w Polsce. Byc moze nie byles w Kanadzie dlugo,
    wiec mam nadzieje, ze Twoje zetkniecie z polska rzeczywistoscia nie bedzie
    bolesne. Fakt jest faktem, odpowiadajac na Twoje pytanie czy chcemy wracac do
    Polski odpowiem jeszcze raz za siebie, ze ja juz za bardzo zapuscilam korzenie
    tutaj w Kanadzie i Polske jestem juz w stanie podziwiac
  • borasca0107 07.12.04, 08:26
    ciag dalszy, ktory nie przeszedl poprzednim razemsmile)
    ```````````````````````````````````````````````````

    ........ Fakt jest faktem, odpowiadajac na Twoje pytanie czy chcemy wracac do
    Polski odpowiem jeszcze raz za siebie, ze ja juz za bardzo zapuscilam korzenie
    tutaj w Kanadzie i Polske jestem juz w stanie podziwiac tylko z perspektywy
    roli goscia.

    Za_morzem.... zycze Ci milej zabawy i musze bez bicia przyznac, ze zadroszcze
    Ci tych imprez, szczegolnie gdy Ty sie bawisz a tu trzeba o pracy myslecsmile ...
    ale mam cicha nadzieje, ze nie bedziesz odpisywac na posty majac poteznego
    kaca??? smile))))))))))

    Pozdrowionka wszystkim!smile
  • za_morzem 07.12.04, 10:58
    a odpowiadajac na poczatek twojego postu;
    mysle ze ci obcokrajowcy ktorzy maja sile przebicia pracuja w poslce na
    odpowiadajacych ich wyksztaceniu pozycjach. dosc duzo obcokrajowcow pracuje w
    telewizji, roznego rodzaju firmach, duzo jest lekarzy z krajow afryki, arabow
    itp. nie wiem czemu przekladasz prace dla kogos nad wlasny biznes. mysle ze ci
    ktorzy maja wlasny biznes, nawet taki maly barek zarabiaja miesiecznie kilka
    lub kilkanascie tysieczy dolarow kanadyjskich. po co im pracowac dla kogos?
    co do obozu romskiego w wawie. byl taki faktycznie. chyba w 93,95, w lato.
    jakos niedlugo po odzyskaniu "niepodleglosci" w 89 roku.
    pewnego dnia przyjechala policja, zebrala towarzystwo do osrodka dla uchodzcow,
    oprala i nakarmila i wyslala do rumunii.
    ogolnie mieszkali tam pewnie nie dluzej niz pare miesiecy.
    inny obrazek. 2004 rok park w samym centrum vancouver. dziesiatki namiotow z
    bezdomnymi, ich pieski i zbiory puszek i innych drobiazgow w koszach na zakupy.
    i tak sobie tam mieszkaja miesiacami. dokladnie to samo co w wawie tylko o 10
    lat pozniej i w bogatej kanadzie.
    co do kaca to powiem krotko. JEST.
    dzieki za zyczenia, zabawa jest extra to wyjatkowo mile i wrecz zaskakujace po
    pobycie w kanadzie ze czlowiek zaczyna wieczor w barze we 2ke, 3ke a konczy z
    15 "przyjaciolmi" smile no i oczywiwsscie "przyjaciolkami" a jak ogolnie wiadomo
    polki sa najpiekniejsze na swiecie wink.
    w kanadzie wieczor w barze we 3ke koczy sie zwykle we 2ke bo jedna osoba wstaje
    rano do pracy w sobote tudziez w niedziele.
  • borasca0107 07.12.04, 18:12
    qrcze - no i odpisal na kacu.. a juz mialam nadzieje.. smile))))

    no wiec po koleismile

    > mysle ze ci obcokrajowcy ktorzy maja sile przebicia pracuja w poslce na
    > odpowiadajacych ich wyksztaceniu pozycjach. dosc duzo obcokrajowcow pracuje w
    > telewizji, roznego rodzaju firmach, duzo jest lekarzy

    no i wlasnie odpowiedziales sobie na zasadnicze pytanie, watpliwoscismile
    Dokladnie to samo dzieje sie w Kanadzie - kto ma sile przebicia, checi, nie
    jest chronicznym pesymista, nie boi sie wlasnego cienia - dokladnie do tego
    samego dochodzi tutaj w Kanadzie - smiem twierdzic, ze w Kanadzie jest latwiej
    bo jest mniejsze bezrobocie niz w Polsce - wiec zastanawiam sie dlaczego
    psioczysz?smile

    > nie wiem czemu przekladasz prace dla kogos nad wlasny biznes. mysle ze ci
    > ktorzy maja wlasny biznes, nawet taki maly barek zarabiaja miesiecznie kilka
    > lub kilkanascie tysieczy dolarow kanadyjskich. po co im pracowac dla kogos?

    masz racje - popieram... ale co z takimi jak ja, ktorzy przynajmniej narazie
    wola miec pewna swobode, isc do pracy na osiem godzin, na koniec sprzatnac
    biurko, wyjsc z pracy i zajac sie swoimi przyjemnosciami zamiast myslec o
    biznesie naokraglo - czy to jest grzech jesli ja oczekuje od kanady tego co mi
    najbardziej odpowiada?

    > nawet taki maly barek zarabiaja miesiecznie kilka
    > lub kilkanascie tysieczy dolarow kanadyjskich. po co im pracowac dla kogos?

    powtorze jeszcze raz - najpierw psioczysz a potem sam przyznajesz racje, ze
    jednak zarobienie w kanadzie tych kilku czy kilkunastu tysiecy dolarow
    kanadyjskich jest mozliwe... eehh.. chyba sam nie wiesz o co sie 'klocisz' smile


    > co do kaca to powiem krotko. JEST

    WIDZE i wspolczujesmile))))))))))))


    > zabawa jest extra to wyjatkowo mile i wrecz zaskakujace po
    > pobycie w kanadzie ze czlowiek zaczyna wieczor w barze we 2ke, 3ke a konczy z
    > 15 "przyjaciolmi" smile

    Ja jednak poczekam cierpliwie na Twoje wrazenia z imprez, kiedy kasa Ci sie
    skonczy... smile)))) - ciekawe ilu wtedy znajdziesz chetnych na stawianie
    Tobie... smile))

    > w kanadzie wieczor w barze we 3ke koczy sie zwykle we 2ke bo jedna osoba
    > wstaje rano do pracy w sobote tudziez w niedziele.

    W Polsce natomiast mozesz spotkac pelno ludzi w ogrodkach robiacych grilla - w
    srodku dnia w srodku tygodnia - siedza, plotkuja, czasami smieja sie i zartuja -
    ktos pomyslalby, ze takie swietne maja zycie - malo kto jednak chce zauwazyc,
    ze wiekszosc z nich ma tak duzo czasu na wszystko.. booooo... nie ma pracy sad

    koncze czesc pierwszasmile)

  • borasca0107 07.12.04, 18:51
    > przedewszystkim popelniamy podstawowy blad.
    > porownujemy sytuacje ekonomiczna dwoch krajow, jednego ktory zarabia na
    > siebie praktycznie od 15 lat a przez 10ciolecia byl rabowany i niszczony z
    > krajem ktory ma mozliowosc kreowania swojego dobrobytu przez ostanie 200 lat,

    Smiem twierdzic, ze to Ty popelniasz podstawowy blad porownujac. Juz wczesniej
    wspomnialam uzywajac jako przenosni, aby nie porownywac polskiego Zywca do
    kanadyjskiego Molsona czy kanadyjskiego indyka do polskiej kurysmile Przeciez
    takie wytykanie usterek nie bedzie mialo konca. I w Kanadzie i w Polsce sa
    dobre strony i zle - plusy i minusy. Wcale nie twierdze, ze Polska nie nadaje
    sie do zycia, czy w Kanadzie jest taki ziemski raj - ja tylko twierdze, ze
    lubie Kanade, tu jest moj dom, tu zapuscilam korzenie - dlatego tu jestem.
    A Ty bierzesz sie jednak za porownania.. Najpierw porownujesz cegle do dyktysmile
    potem 15 lat rozwoju Polski do kanadyjskich bogactw naturalnych - ja powiem
    jednak - co z tego? Kanada jest mlodym niespelna dwustuletnim krajem - Polska
    krajem o tysiacletniej historii - moze powinna swiecic przykladem?

    > zauwazam w kanadize ze wiekoszsc ludzi zyje
    > jutrem, "jak splace to to bedzie to a dzis musze jeszce pracowac i nie wyjde
    > do kina ani na piwo".

    W Kanadzie wiekszosc ludzi zyje dla siebie czyli robi na co ma ochote. Nie ma
    na celu usatysfakcjonowania sasiada tylko siebie. Jesli ktos nie lubi kina
    tylko telewizje kablowa w ktorej wykupi sobie kanal ze wszystkimi filmami to
    nie zmusisz go aby skakal do kina co chwilesmile - to samo dotyczy piwa.

    > miasta sa budowane jako sypialnie

    nie bylyby tak budowane gdyby nie bylo na nie chetnych - wiec ?? smile

    > a centra handlowe sa nudnymi, zwykle pozbawionymi gustu zbieraninami tego co
    > opisalas powyzej, mekkami konsumpcji i jedynymi miejscami gdzie se spedza
    > czas po pracy chodzac bezmyslnie z miejscda na miejsce. dla mnie osobiscie
    > malls to takie "udawane europejskie miasteczko dla traperow."

    co Cie jeszcze w zyciu nudzi??? Podejrzewam, ze wszystko - wspolczuje jesli
    centrum handlowe traktowales jako zrodlo taniej rozrywki dla europejskich
    traperow - nie dziwie Ci sie, ze Ci sie znudzilosmile Bezmyslnie chodziles z
    miejsca na miejsce? To praktykowales w Kanadzie? Ja traktuje ta cala mekke
    handlowa w okolicach ktorej mieszkam jako dar niebios.. grrr smile - nie wlocze
    sie tam bezmyslnie. Jesli jednak potrzebuje czegokolwiek, zrobic zakupy
    spozywcze (nie oszukujmy sie, kazdy musi jesc) czy ubrac sie (na golasa nie
    bede biegac po ulicach przeciez) to musze przyznac, ze wole to zalatwiac pod
    dachem w ogromnych centrum handlowym, gdzie wszystko mam pod reka, nei musze
    biegac po deszczu czy sniegu czy gotowac sie w upale - wskakuje do centrum i
    zalatwiam kulturalnie wszelkie sprawy nie wybijajac kostek na dziurawych
    chodnikach - jesli juz o scislosc i male zlosliwosci chodzismile


    to na tyle jesli chodzi o czesc drugasmile)
  • borasca0107 07.12.04, 19:31
    > nie oszukujmy sie, zycie przecietnego mieszkanca am pol. jest puste,
    > konsumpcyjne i egoistyczne.

    no wlasnie - nie oszukujmy sie ... to jakie kto ma zycie to jest wylacznie
    jego/jej osobista zasluga ... co Kanada ma z tym wspolnego??

    Chcesz mi wmowic, ze tylko w Polsce doslownie wszyscy prowadze bogate zycie
    duchowo - towarzyskie, absolutnie pozbawione konsumpcji i egoizmu?? smile)))

    > nie maja znajomych

    Ci ktorzy nie maja znajomych pewnie sa upierdliwi jak kaczy przyczlap od
    bumbulatorasmile lub nie chca otaczac sie tylko samymi marudami, pesymistami, i
    ludzmi ktorzy maja do powiedzenia tylko cos na temat pogody.. itp. itd... lista
    jest naprawde dluga...

    > zyja czesto cale zycie samotnie

    Ja zyje samotnie ale jakos nie przyszlo mi do glowy aby narzekac z tego
    powodu??? Na nude nie narzekam, w swoim wlasnym towarzystwie nie nudze sie w
    ogole. Przyjaciol moze mam niewielu ale takich z ktorymi moge konie krasc - co
    w tym zlego??? - czy to wedlug Ciebie jest naprawde oznaka choroby
    psychicznej? - nie wpedzaj mnie teraz w depresje smile))

    > jesli chodzi o spoleczenstwo to nieustanne pranie mozgow przez tv i wmawianie
    > kazdemu ze jest special i individual nawet jesli nie jest, od malego,
    > stworzylo zbiorowisko skupionych wylacznie na sobie egoistow, gotowych w >
    > kazdej chwili wbic w plecy noz drugiemu, gdyz "to ja jestem special i mnie
    > sie nalezy".

    masz teraz na mysli Kanade czy Polske bo juz sie pogubilam smile))))

    > zasadniczo ludzie sie siebie boja
    > w kanadzie. kobiety boja sie mezczyzn, faceci boja sie facetow itp. bo
    > niewiadomo kto jest wariatem.

    w jakim srodowisku Ty sie obracales?smile
    Podrozuje sobie po Kanadzie na rowerze - samotnie bo na dwa pedaly
    niemozliwoscia jest namowic kogokolwieksmile - i nie mysl, ze to dlatego bo na nic
    innego mnie nie stac - wbrew pozorom za sprzet rowerowy, sakwy, specjalne
    ubranie moznaby kupic sobie niezly samochod smile - jak do tej pory nawet
    niedzwiedzie byly dla mnie uprzejmesmile a Kanadyjczycy?? To juz zupelnie inna
    historia i ksiazke moglabym napisac o moich doswiadczeniach na szlaku - Jakos
    nie zdazylo mi sie aby ktokolwiek przede mna uciekal - oprocz niedzwiedzi,
    dzieki bogusmile. Spotkalam i zaprzyjaznilam sie z kanadyjczykami z roznych
    kanadyjskich zakatkow, ktorzy z otwartymi rekami zapraszali mnie (jakby nie
    bylo zupelnie nieznajoma osobe na pierwszy rzuc oka niespelna rozumusmile ktora
    zamiast podrozowac jak bog przykazal - jakimis czterokolowymi srodkami
    transportu-woli sapac, moknac, marznac na obladowanym do granic mozliwosci
    rowerze) pod swoj dach, sluzac pomoca, rada, czy chociazby czestujac cieplym
    posilkiem - i to nie z litosci do dwoch pedalowsmile tylko z ciekawosci... z
    autentycznej checi wysluchania tego co masz do powiedzenia po ich
    powitalnym 'hi, how are you'

    > polacy sie nikogo nie boja i zawieraja
    > bezkompleksowo znajomosci z kazdym i wszedzie, tzn glownie w pubach i barach.

    ach te puby i ludzie z Kanady z dolarami smile))))))))))

    > dlatego pisalem ze polacy maja ciekawsze i weselsze zycie NIEZALEZNIE od
    > warunkow ekonomicznych.

    wlasnie - Kanadyjczycy rowniez = tylko trzeba brac pod uwage, ze to co dla
    Kanadyjczyka moze byc zabawne dla nas moze wydac sie nudne i odwrotnie - to nie
    powod aby na nich za to wieszac psy.

    > inna rzecz ze kanada nas przyjela otwierajac przed nami ramiona i dajac
    > mozliwosc spokojnego zycia. i za to powinno sie byc jej wdziecznym i to
    > trzeba podkreslic i docenic. niezaleznie od obserwacji zawartych powyzej.

    nie wierze wlasnym oczomsmile)
    Tu napewno jest jakis 'catch'??? :o))))))))))

    Pozdrawiam...
  • kendo 07.12.04, 11:39
    mieszkam bardzo dlugo w skandynawi,
    czesto odwiedzam kraj...
    ale mieszkac juz bym nie umiala....
    to nie ten kraj,ktory opuscilam,
    ludzie sie strasznie zmienili,ustruj tez....
    czuje sie jakas zagubiona
    i tak ja borasca wspomina,podziwiam kraj jako turystkasmile)
  • za_morzem 07.12.04, 12:36
    skandynawia to piekne miejsce, ludzie reprezentuja najwyzsza kulture, piekna
    przyroda no i standart zycia nieporownywalny z np. kanada.
    i ciagle europa. nie dziwie ci sie wcale.
  • za_morzem 07.12.04, 10:41
    przedewszystkim popelniamy podstawowy blad.
    porownujemy sytuacje ekonomiczna dwoch krajow, jednego ktory zarabia na siebie
    praktycznie od 15 lat a przez 10ciolecia byl rabowany i niszczony z krajem
    ktory ma mozliowosc kreowania swojego dobrobytu przez ostanie 200 lat, posiada
    najwieksze zloza surowcow itp.
    mysle ze jak sie w ten sposob na to spojrzy jest oczywiste ze porownanie na
    zasadzie 1:1 wogole nie ma sensu. i jesli juz, wychodzi na niekorzysc kanady.
    mi chodzi o fakt iz w anglojezycznej stronie kanady ludzie po prostu, jak to
    ujela kinky, zyja po to zeby pracowac, w polsce widze europejska
    tendencje "pracowac zeby zyc". zauwazam w kanadize ze wiekoszsc ludzi zyje
    jutrem, "jak splace to to bedzie to a dzis musze jeszce pracowac i nie wyjde do
    kina ani na piwo". miasta sa budowane jako sypialnie, a centra handlowe sa
    nudnymi, zwykle pozbawionymi gustu zbieraninami tego co opisalas powyzej,
    mekkami konsumpcji i jedynymi miejscami gdzie se spedza czas po pracy chodzac
    bezmyslnie z miejscda na miejsce. dla mnie osobiscie malls to takie "udawane
    europejskie miasteczko dla traperow."
    nie oszukujmy sie, zycie przecietnego mieszkanca am pol. jest puste,
    konsumpcyjne i egoistyczne. nie maja rodzin, nie maja znajomych gdyz
    przemieszczaja sie czesto z miejsca na miejsce, a rodzice wyrzucaja ich z domu
    gdy koncza 18 lat. wieczorne wyjscie na socializing z innymi ludzmi jest
    niemozliwe gdyz mall zamykaja o 18 a najblizsza knajpa jest w downtown do
    ktorego trzeba przejechac przez dwa police road checks. nie pojada bo sie boja
    a pozatym jutro trzeba pracowac. zyja czesto cale zycie samotnie, stad zreszta
    niesamowita ilosc chorych psychicznie na ulicach. spoleczenstwo jest pilnowane
    jak male dzieci, dla mnie osobiscie jest to wrecz obrazajace obywateli.
    jesli chodzi o spoleczenstwo to nieustanne pranie mozgow przez tv i wmawianie
    kazdemu ze jest special i individual nawet jesli nie jest, od malego, stworzylo
    zbiorowisko skupionych wylacznie na sobie egoistow, gotowych w kazdej chwili
    wbic w plecy noz drugiemu, gdyz "to ja jestem special i mnie sie nalezy".
    oczywiscie na codzien mowiac sobie "how r u, how r u doing?" usmiechajac sie
    sztucznie i nie oczekujac zadnej odpowiedzi. zasadniczo ludzie sie siebie boja
    w kanadzie. kobiety boja sie mezczyzn, faceci boja sie facetow itp. bo
    niewiadomo kto jest wariatem. polacy sie nikogo nie boja i zawieraja
    bezkompleksowo znajomosci z kazdym i wszedzie, tzn glownie w pubach i barach.
    mysle ze wbrew ponurym minom rodakow, sa oni duzo bardziej szczerzy i otwarci
    od kanadyjczykow. nie ma tak kretynskiej sztucznosci i powierzchownosci.
    dlatego pisalem ze polacy maja ciekawsze i weselsze zycie NIEZALEZNIE od
    warunkow ekonomicznych. to interesujace ze gdy pisze o weselszym, ciekawszym
    zyciu od razu kontrargumentem jest bezrobocie czy brud na ulicach. to sie ze
    soba moze wiazac ale NIEKONIECZNIE. ja pisze o charakterze spoleczenstwa i
    ogolnym podejsciu do zycia a nie o tym co mozna kupic za jedna pensjei czy jest
    praca i dla kogo.
    inna rzecz ze kanada nas przyjela otwierajac przed nami ramiona i dajac
    mozliwosc spokojnego zycia. i za to powinno sie byc jej wdziecznym i to trzeba
    podkreslic i docenic. niezaleznie od obserwacji zawartych powyzej.
  • aszar.kari 07.12.04, 15:02
    Tak - moj maz nie jest Polakiem. Przyjechalam do Kanady na kontrakt, pracowalam
    kilka lat w 2 roznych prowincjach, pojechalam ktoregos lata sama zwiedzic Nowy
    Jork i na campingu w New Jersey poznalam dwoch braci z Quebecu - jednym z Nich
    jest dzis moj maz smile Jak ktos chce wiecej romantycznych szczegolow, to moze
    przy okazji Valentine ;P
    Czy naleze do "elyt"? Bo ja wiem - raczej do szczesciarzy, ktorzy robia, co
    lubia i lubia, co robia, ktos im za to placi (jak wszedzie na swiecie,
    pracownicy naukowi oplacani sa z podatkow zyczliwego spoleczenstwa - dzieki
    wszystkim za Wasz wklad) choc pieniadze naprawde nie sa dla mnie
    najistotniejszym elementem mojej egzestyncji smile
    Kwestia zmieniajacych sie standartow i potrzeb w kolejnych pokoleniach to
    sprawa oczywista, jak slusznie zauwazyles Smutas. Mysle jednak, ze w ostatnich
    10-15 latach stalismy sie wybitnie konsumcyjnie nastwieni do zycia i mnie
    osobiscie to za-smuca ;P Obserwuje szalenstwo zakupow przed kolejnymi swietami
    i wspolczuje coraz bardziej tym, dla ktorych swieta sprowadzaja sie wylacznie
    do ilosci i ceny prezentow. A przeciez coraz wiecej rodzin tak wlasnie
    wychowuje swoje dzieci - w kulcie przedmiotu sad Podejrzewam, ze taki stosunek
    do swiata tez jest juz w Polsce obecny ale na naszym kontynencie juz od lat
    swieci tryumfy. O tym pisze porownujac styl zycia sprzed ponad 20 lat z tym, co
    widze teraz dookola siebie. Mowisz zebym nie przywolywala przykladu Quebecu, bo
    jest inny niz reszta Kanady - prosze bardzo - przez kilka lat mieszkalam w
    Halifaxie i obserwacje na temat skromnosci zycia jeszcze jakies 15 lat temu mam
    podobne. Owszem, rodziny byly wielodzietne i najczesciej tylko ojciec na nie
    pracowal ale najczesciej tylko 1, maximum 2 dzieci z duzej rodziny szlo do
    college, rzadko kiedy ktore szlo na uniwersytet; wiekszosc mlodziezy pracowala
    juz od 11-12 roku zycia rozwazac gazety itp., znakomita wiekszosc kobiet
    gotowala i piekla WSZYSTKO w domu bardzo oszczedzajac na takich "luksusowych"
    produktach jak maslo czy cukier - tego juz dzis nikt nie chce pamietac ani
    wspominac ale pogadaj ze "zwyklymi" ludzmi szczegolnie z mniejszych
    miejscowosci, to sporo sie dowiesz smile
    Napisalam, ze nie interesuje mnie wplywanie na prawo imigracyjne i pomaganie
    komukolwiek, kto z wlasnej, nieprzymuszonej woli chce byc imigrantem. Uwazam
    bowiem, ze dorosli ludzie podejmuja decyzje na wlasny rachunek i musza byc za
    nie odpowiedzialni - zycie z przeswiadczeniem, ze cos mi sie nalezy od reszty
    swiata albo ze gdzie indziej (jak pisze Za_Morzem, np. w Skandynawii) zycie
    jest lepsze a trawa zielensza itp. myslenie zyczeniowe uwazam za niepotrzebne
    wpedzanie siebie samego w stres niespelnienia. Dlatego jesli ktos chce
    emigrowac skadkolwiek i przyjechac do Kanady - drzwi sa otwarte, ale co tu
    zrobi ze swoim zyciem to juz wylacznie jego/jej wysilek, inteligencja,
    pracowitosc i... szczescie smile
    Mysle, ze w Polsce mozna zyc szczesliwie podobnie jak mozna byc szczesliwym w
    Mongolii, na Madagaskarze, we Francji czy w Japonii - indywidualne szczescie ma
    najczesciej dosc niewiele wspolnego z "obiektywnymi" realiami danego kraju. Na
    tyle, na ile moge - ja jestem szczesliwa w Kanadzie dlatego tez nawet nie
    rozwazam idei powrotu do Polski czy do Europy ale zapewne gdybym nie byla tu
    szczesliwa, wyruszylabym w poszukiwaniu mojej wlasnej Ziemi Obiecanej smile
    Uff... chyba odpowiedzialam na wszystko. Milego dnia zycze,
    Aszar
  • molsoncanadian 07.12.04, 15:35
    > przedewszystkim popelniamy podstawowy blad.
    > porownujemy sytuacje ekonomiczna dwoch krajow,
    nie wydaje mi sie ze nasze porownania dotyczyly sytuacji ekonopmicznej panstw,
    raczej dotyczyly jakosci zycia poszczegolnych ludzi

    > mysle ze jak sie w ten sposob na to spojrzy jest oczywiste ze porownanie na
    > zasadzie 1:1 wogole nie ma sensu. i jesli juz, wychodzi na niekorzysc kanady.
    dlaczego, nie rozumiem jak moze wyjsc na niekorzysc CA

    > mi chodzi o fakt iz w anglojezycznej stronie kanady ludzie po prostu, jak to
    > ujela kinky, zyja po to zeby pracowac, w polsce widze europejska
    > tendencje "pracowac zeby zyc".
    mieszkam w niewielkim miescie, jest tu niewielu przyjezdnych, i tak naprawde to
    mieszkajac tutaj, musze tu pracowac, i pracuje cale 8 godzin, nie 10, nawet nie
    12, tylko 8 godzin, wliczajac w godzinny lunch w domu!!! moi znajomi ze
    studiow, ci ktorzy sa w polsce, (bo konczylem studia w polsce) pracuja dluzej
    (10-12 godzin) lub nie pracuja bo nie moga pracy znalezc. i to nie jednostki,
    to jest regula, z kimkolwiek bym nie rozmawial, mowi mi to samo. na pewno i w
    CA sa ludzie ktorzy pracuja 24/7, na pewno i w polsce sa ludzie pracujacy 8h,
    ale wiekszosc ludzi w polsce pracuje bardzooooooo dlugo lub nie pracuje

    >zauwazam w kanadize ze wiekoszsc ludzi zyje
    > jutrem, "jak splace to to bedzie to a dzis musze jeszce pracowac
    tak splacam dom i samochod, troszke ciezko byloby mi uzbierac 200,000.00 - 300,
    000.00 na dom, wole wiec kredyt i powoli go splacac, niz mieszkac kontem u
    tesciow lub w 1 pomieszczeniowym mieszkaniu

    > i nie wyjde do
    > kina ani na piwo".
    chyba nie byles dawno w barze, resteuracji...., zajrzyj na przyklad do The Keg
    ok, 5:30PM a gwarantuje ci ze bedziesz musial 1h w kolejce odstac,
    zajrzyj do lokalnego baru w piatek wieczorem, pojdz na lunch do Pizza Hut

    > miasta sa budowane jako sypialnie, a centra handlowe sa
    > nudnymi, zwykle pozbawionymi gustu zbieraninami tego co opisalas powyzej,
    > mekkami konsumpcji i jedynymi miejscami gdzie se spedza czas po pracy chodzac
    > bezmyslnie z miejscda na miejsce. dla mnie osobiscie malls to takie "udawane
    > europejskie miasteczko dla traperow."
    w moim miescie jest wszystko, jest City Hall, jest Fire Dept, jest Hospital,
    kilka szkol, biblioteka, YMCA, College, dziesiatki parkow, kilka basenow, kilka
    aren, jest takze mall, ktory funkcjonuje obok downtown core. miasto w ktroym
    mieszkam ma tylko 50K, nie jest metropolia, nie jest takze bogatym miastem.
    co do mall (centum handlowe) jesli mall jest taki zly i niedobry, jesli jest
    taki nudny, to dlaczego europejczycy (wliczajac w to polakow) stawiaja je w
    europie, i to w raczej szybkim tempie?
    poza tym, pracuje, zarabiam, i chce z tego korzystac, lubie wydawac pieniadze,
    lubie miec rzeczy, ogladam, porownuje, wszystko moge dotknac i sprobowac, nikt
    na mnie nie bedzie patrzyl krzywo i kazal mi chodzic z "koszyczkiem"

    > nie oszukujmy sie, zycie przecietnego mieszkanca am pol. jest puste,
    > konsumpcyjne i egoistyczne
    dlaczego slowacki wielkim poeta byl?
    bo slowacki wiekim poeta byl!!!


    > wieczorne wyjscie na socializing z innymi ludzmi jest
    > niemozliwe gdyz mall zamykaja o 18 a najblizsza knajpa jest w downtown do
    > ktorego trzeba przejechac przez dwa police road checks. nie pojada bo sie
    boja
    > a pozatym jutro trzeba pracowac. zyja czesto cale zycie samotnie, stad
    zreszta
    > niesamowita ilosc chorych psychicznie na ulicach. spoleczenstwo jest
    pilnowane
    > jak male dzieci, dla mnie osobiscie jest to wrecz obrazajace obywateli.
    gdzie ty mieszkasz??? gdzie mall jest zamykany o 6:00 PM, gdzie masz knajpy
    tylko w downtown??? i od kiedy police road check sa 24/7/365???
    ja mieszkam w Ontario, mieszkalem juz w kilku miastach, wszedzie mall byl
    zamykany o 9:00 PM, teraz przed christmas jest otwarty do 11:00PM, na prawie
    kazdym rogu jest Tim Horton's i wiele barow, kazdy ma swoja wlasna atmosfere,
    kazdy ma swoich stalych bywalcow, ludzie sie znaja nie tylko z widzenia, ale
    takze z imienia, wiedza cos o sobie, nie patrza na siebie wilkiem.
    ostatni raz mialem road check ponad 2 lata temu, i uwazam ze jest to cos co
    polacy powinni jak najszybciej skopiowac, moze byloby troche bezpieczniej na
    drogach w polsce.
    mowisz wielkie slowa, ale na nic nie podajesz dowodow, nie mozna
    powiedziec "spoleczenstwo jest polnowane jak male dzieci" i nie udowodnic tego,
    i nie mow mi o jednym czy dwoch przypadkach, bo jak wiesz jedna jaskolka wiosny
    nie czyni!

    > jesli chodzi o spoleczenstwo to nieustanne pranie mozgow przez tv i wmawianie
    > kazdemu ze jest special i individual nawet jesli nie jest,
    kazdy jest special, kazdy jest individual, kazdy jest inny, kazdy ma swoj
    wlasny los przed soba, nie kolegi z lawki obok, jesli czujesz sie taki sam jak
    Joe Blow, to coz, to twoje zycie.
    i ponownie, co oznacza pranie mozgow??? kolejny phrase bez pokrycia

    > oczywiscie na codzien mowiac sobie "how r u, how r u doing?" usmiechajac sie
    > sztucznie i nie oczekujac zadnej odpowiedzi.
    wiekszosc ludzi oczekuje odpowiedz, wiekszosc ludzi naprawde dba o innych,
    wystarczy spojrzec na rozne charities, spojrz na United Way, ile ludzie
    poswiecaja innym, i czasu, i pracy, i pieniedzy.
    jak przyjechalem do CA, dostalem naprawe wiele rzeczy za darmo, od ludzi
    ktorych nie znalem, ktorzy mnie nie znali, pamietam na przyklad sytuacje ze
    znajoma znajomych wyjela z szafki kubki, taleze.... i mi je dala, to nie byly
    smiecie, to byly rzeczy ktore ona uzywala na codzien, czy naprawde uwazasz ze
    jest to egoizm i ze jest to na pokaz?

    > zasadniczo ludzie sie siebie boja
    > w kanadzie. kobiety boja sie mezczyzn, faceci boja sie facetow itp. bo
    > niewiadomo kto jest wariatem
    jeszcze raz, gdzie ty mieszkasz, bo to jest chyba inna CA niz ta w ktorej ja
    mieszkam, nie zauwazylem zeby kobiety uciekaly na moj widok, nie zauwazylem
    zeby mezczyzni uciekali na moj widok, nie zauwazylem takze zeby ludzie gryzli
    sie gdzie popadnie

    > mysle ze wbrew ponurym minom rodakow, sa oni duzo bardziej szczerzy i otwarci
    > od kanadyjczykow. nie ma tak kretynskiej sztucznosci i powierzchownosci.
    patrz 2 epitety do gory, tam juz pisalem o sztucznosci

    > dlatego pisalem ze polacy maja ciekawsze i weselsze zycie NIEZALEZNIE od
    > warunkow ekonomicznych. to interesujace ze gdy pisze o weselszym, ciekawszym
    > zyciu od razu kontrargumentem jest bezrobocie czy brud na ulicach. to sie ze
    > soba moze wiazac ale NIEKONIECZNIE. ja pisze o charakterze spoleczenstwa i
    > ogolnym podejsciu do zycia a nie o tym co mozna kupic za jedna pensjei czy
    jest
    > praca i dla kogo.
    nie porownywalem zadnych warunkow ekonomicznych, porowuje za to jakosc zycia,
    mozliwosc zycia w spokoju, bez wielkich stresow, mozliwosc przyjemnego
    spedzenia wieczoru z rodzina, wyjscia na spacer wieczorem, mozliwosc wypicia
    kawy poza domem

    polska i europa sa inne niz CA, sa inne i inne pozostana, niech tak zostanie,
    nie ma o co kopii kruszyc, dla mnie CA jest moim domem, dla ciebie moze to byc
    PL, masz wybor, ktorgo wiele osob w PL nie ma, mozesz z niego skorzystac, ale
    jesli wybierzesz polske, nie narzekaj na nia, nie porownoj jej do CA i nie
    wracaj do przeszlosci.
    Teraz jestes turysta, jestes tam przez 2-3, moze 4 tygodnie, zyjesz za CA$,
    wiekszosc rachunkow jest ekstremalnie mala dla ciebie, wszystko wydaje sie
    fajne i ciekawe, ale dalej jestes turysta! zamieszkaj tam, znajdz prace, kup
    mieszkanie / dom, samochod, i zyj jak wiekszosc polakow zyje. wtedy powiedz
    gdzie jest lepiej

    --
    I AM CANADIAN!
  • syswia 07.12.04, 17:08
    >Jaki maja dostep do nauki i ogolnie jake perspektywy na przyszlosc??

    Taki sam jak polskie dzieci. Na poczatku lat 90tych chodzilam do klasy z
    Wietnamczykiem. Jego tata byl inzynierem, brat studiowal na Politechnice. Po
    kilku latach spotkalam go w warszawskim metrze - takze konczyl Politechnike.

    Mysle, ze nie byl to odosobniony przypadek, bo pamietam rozmowe mojej mamy,
    ktora zainteresowala sie, jak ocenia sie obcokrajowcow w szkolach publicznych
    (wedlug jakich procedur/skali) i juz wtedy istnialy jakies wytyczne z
    Ministerstwa Edukacji dotyczace dzieci nie mowiacych po polsku...
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • kinky5 07.12.04, 18:57
    A czy wiecie o tym ze studenci- obcokrajowcy dostaja od polskiego rzadu stypendium?

    Ale ja chcialam o architekturze i urbanistyce. Aszar. kari napisala o tym jak to ludzie zyja w malych
    mieszkaniach i jezdza malymi samochodami...a owszem- wynika to przede wszystkim z wielkosci obu
    krajow. Wiadomo wiecej powierzchni- lepsze standarty dla budownictwa mieszkanowego. Mysle ze
    najlepiej obrazuje to taki dobrze roziniety kraj jak Japonia. Porownywanie Polski i Kanady w taki sposob
    jest co najmniej dziwne.
    A teraz a propos samochodow- nie jestem specjalista w sprawach samochodowych ale wiem co nieco o
    komunikacji.
    po pierwsze- kwestia gustu- popatrzcie jak np. mini sa tutaj popularne, niedawno pojawily sie tez
    smarty moze juz niedlugo te wielkie i okropne pick-upy zostana wyparte?
    Kwestia wygody w poruszaniu sie- w europie standartowe miejsce do parkowania wynosi ok 2,50 na
    5,00 m (wg. standartow niemieckich- stosowane rowniez w naszym pieknym kraju )- tutaj ze wzgl. na
    wieksza powierzchnie + produkcje w.w pick-up-ow+ marne umiejetnosci parkowania
    wiekszosci kanadyjskich kierowcow standartowe miejsce parkingowe jest wieksze. Wiec parkowanie
    pick-up'em w Polsce bylaby jak slon w skladzie porcelany- a po co sie meczyc?
    Kolejna sprawa- w Polsce nie ma dealera np. Dodge'a- wiec niby jak polacy maja go kupic....
    Teraz urbanistyka- miasta polnocno amerykanskie (nie wszystkie oczywiscie) sa zaprojektowane na
    rzucie siatki ortogonalnej-brak jest tutaj tzw. cetrum ktore pelni bardzo wazna role socjalna i
    uslugowa- mowie tutaj o miejscach takich jak np. rynek czy glowna ulica handlowa bez ruchu
    kolowego. swietny przyklad: Krakow. Jesli ktos uwaza ze moll spelnia te role tutaj- bardzo sie myli-
    moll jest zaprojektowany tylko jako centrum uslugowe. I nie wazne czy czynny do 7 czy 10- to
    poprostu nie jest to samo. Czemu w europie projektuje sie molle? Dla tzw. wygody kupujacych-
    wszystko pod jednym dachem. A czemu w polnocnej ameryce nie projektuje sie rynkow czy ulic
    handlowych- bo trzeba by bylo duzo betonu wywalic w powietrze.
    O innych aspektach tej dyskusji nie bede zabierac glosu bo to rzecz bardzo osobista czy ktos lubi
    tutejsze puby etc. etc-dodam tylko ze szczesliwy ten kto pracuje tutaj 8 godzin dziennie.

    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • andrew-1 07.12.04, 22:11
    kinky5 napisała:

    > tutaj ze wzgl. na
    > wieksza powierzchnie + produkcje w.w pick-up-ow+ marne umiejetnosci
    parkowania
    > wiekszosci kanadyjskich kierowcow standartowe miejsce parkingowe jest
    wieksze.

    ___________________________________________________________________

    Mysle ze powyzsze zdanie o marnych umiejetnosciach parkowania przez
    kanadyjczykow oparla Pani jako osoba rzetelna i wiarygodna na jakis
    podstawach , badaniach . Mowiac o "wiekszosci" jaki procent jest tych
    beznadziejnie parkujacych , jak rozklada sie to na prowincje , gdzie jest
    lepiej w malych czy duzych miastach , z checia zapoznam sie ze statystykami
    porownujacymi umiejetnosci parkowania w Kanadzie i Polsce .
  • kinky5 07.12.04, 22:28
    Jak zwykle nie ma sie pan do czego przyczepic...rozumiem.
    Otoz nie chcialam Pana obrazic swoim komentarzem na temat nieporadnosci kanadyjskich kierowcow-
    napewno jest pan swietnym kierowca, a nawet i kolarzem - jasno nam pan to napisal w innym watku:
    "Nie wywieszaj bialej flagi bo niema przed kim , w wątku rownorzedną w dyskusji
    czolowką peletonu i liderami są tylko trzy osoby Ty , Molson i ja , reszta to
    maruderzy ."


    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • aga_rn 07.12.04, 23:30
    Kinky, a ja jestem jestem ciekawa skad to przekonanie smile Bez czepiania sie wink
    Mnie przyszlo na mysl forum auto-moto tu, na gazecie, na ktorym kazdy polski
    kierowca uwaza sie za mistrza kierownicy, a wszyscy inni sa do bani.
    Oczywiscie, posrod nacji swiata Polacy sa najlepsi wink
    Tymczasem smiem przypuszczac ze przecietny kierowca kanadyjski ma na swoim o
    koncie o wiele wiecej przejechanych kilometrow (a co za tym idzie -
    doswiadczenia, rowniez w parkowaniu wink ) niz przecietny kierowca polski czy
    nawet europejski - zwazywszy na to jakie pokonuje sie tutaj na codzien dystanse
    i fakt ze ludzie jezdza tutaj autem praktycznie od kolyski.
    smile
    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • kinky5 08.12.04, 01:54
    tak- masz racje.
    Wszystko co napisalas sie zgadza tylko ...jakos brak mi tutaj kultury jazdy i myslenia.
    Moze to tacy jak ja-nowi immigranci sobie nie radza na tutejszych drogach?
    Ja nawet nie o Polsce myslalam- wiec nie chodzi tutaj o to ze uwazam ze Polscy kierowcy sa najlepsi.
    Spedzilam troche czasu w Niemczech- gdzie nie ma czegos co w Polsce mnie okropnie denerwuje czyli
    pieszy jest istota nizsza i nie ma praw ale jezdzi sie lepiej i kulturalniej niz tutaj. Oczywiscie nie mozna
    generalizowac wiec....
    pozdrawiam
    wink

    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • za_morzem 08.12.04, 23:41
    nigdzie nie widzialem tak zle jezdzacych kierowcow. powaznie pisze. NIGDZIE.
    jazda ulicami vancouver to rosyjska ruletka. a jak jest w waszych
    miastach?
    czekam na odpowiedzi smile
  • aszar.kari 09.12.04, 04:45
    za_morzem napisał:

    > nigdzie nie widzialem tak zle jezdzacych kierowcow. powaznie pisze. NIGDZIE.
    > jazda ulicami vancouver to rosyjska ruletka. a jak jest w waszych
    > miastach?
    > czekam na odpowiedzi smile

    Bez zlosliwosci a z ciekawosci - czy mozesz zdefiniowac Twoje NIGDZIE? Nie mam
    pojecia po jakich krajach, w jakich miastach jezdziles, ile kilometrow rocznie
    srednio przejezdzasz od ilu lat, po jakich rejonach swiata. Dopiero jak
    powiesz, co sie miesci pod Twoim NIGDZIE, mozna bedzie cos sensownie
    odpowiedziec smile
    Pozdrawiam,
    Aszar
  • za_morzem 09.12.04, 07:14
    "NIGDZIE" to praktycznie wszystkie kraje europy i wschod kanady.
  • aszar.kari 09.12.04, 14:26
    za_morzem napisał:

    > "NIGDZIE" to praktycznie wszystkie kraje europy i wschod kanady.

    Eeee... to ja mysle, ze troche przesadzasz ze swoja negatywna opinia na temat
    kierowcow AKURAT w Vancouver smile Naprawde jestes zdania, ze srednio ludzie
    jezdza tam gorzej niz w Stambule, Lizbonie, Moskwie, na prowincji Grecji,
    Wloch, Hiszpanii, Portugalii, na trasach z Polski do roznych miast po
    wschodniej granicy? Zeby nie wspomniec o szalencach na prowicjonalnych drogach
    kilku wschodnich prowincji kanadyjskich i kilku roznych stanow USA a to na
    wschodzie, a to na zachodzie, a to gdzies po srodku... To ja jazde po Vancouver
    wybieram "anytime" zamiast np. przemieszczania sie po Los Angeles czy Rzymie!
    Gdy mieszkalam w Belgii, czyli wiele lat temu - kierowcy belgijscy a
    szczegolnie brukselscy uchodzili za najgorszych a przede wszystkim za
    najbardziej chamskich w Europie - do wszystkiego sie jednak mozna
    przyzwyczaic smile Jakie Vacouver ma statystyki w kwestii wypadkow i np. wysokosci
    ubezpieczen? To sa najczesciej w miare obiektywne dane - wlasna percepcja bywa
    zawodna. Prowadzenie warto brac na spokoj - mnie wlasciwie bardzo rzadko cos
    dziwi na drodze. Ostatnio to przezylam lekki szok jak minionej zimy para nowych
    imigrantow z Chin probowala przejsc przez jedna z torontonskich autostrad
    pchajac wozek z dzieckiem - wyobraznia ludzka jest niezmierzona! Ale poza tym
    to naprawde nie ma sie czym podniecac - z prowadzeniem jak ze wszystkim innym w
    zyciu - ten sie nie myli, co nic nie robi - ten nie popelnia bledow na drodze,
    kto nie jezdzi smile
    Pozdrawiam - szerokiej drogi i gumowych slupow zycze,
    Aszar
  • syswia 09.12.04, 06:12
    Nie wiem, czy to jest zbieg okolicznosci, ale wszystkie "przypadki" samochodowe
    zdarzaly mi sie w Toronto, kiedy kierowca tego drugiego samochodu byli
    Kanadyjczycy pochodzenia chinskiego. Moze to przypadek, ale ludzie, ktorzy
    parkuja przy Pacific Mall (Steels/Kennedy) zbyt wielkimi umiejetnosciami sie nie
    wykazuja: parkuja krzywo - nieumiejetnie lub niechlujnie, wyjezdzaja z miejsc
    parkingowych tylem w ogole nie patrzac wstecz, cofaja wjezdzajac w inne
    samochody, nie zatrzymuja sie na Stop, skrecaja tam gdzie chca, a nie gdzie
    powinni. Ogolnie degrengolada. Raz facet wjechal w moj samochod cofajac sie,
    majac na tylnim siedzieniu kilkumiesieczne dziecko. Nie spojrzal! Szczescie, ze
    to bylo na parkingu i cofal powoli. Innym razem kobieta o malo mnie nie
    przejechala na pasach - do tej pory sie glowie, jak ona to zrobila: stanela,
    zeby mnie przepuscic, a po chwili ruszyla, jakby ja kto batem od tylu smagnal.
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • za_morzem 09.12.04, 07:22
    cos w tym jest.
    nie chce mi sie opisywac pojedynczych przypadkow bo zwykle za kazdym razem gdy
    zasiadam za kierownice zdaza mi sie sytuacja a srednio po 2, 3 po ktorych rece
    po prostu opadaja na bezmysnosc wspoluzytkownika drog. nie wspominajac o
    zagrozeniu.
    standartem jest stawanie na 4 way stop pierwszym i poniewaz nie zna sie do
    konca przepisow przepuszczanie osoby ktora zatrzymala sie druga.
    taka "pierwsza" stoi i macha reka mowiac "go, go". zeby nie wspomnec o
    zatrzymywaniu sie na drodze gdzie jedna ma pierwszenstwo a na drugiej sa
    stopy. taki kierowca zatrzymuje sie na tej "glownej" nie zwracaja uwagi ze nie
    ma tu 4 way stop no i czeka. no i wiele wiele wiecej...
  • ma.pi 09.12.04, 17:29
    kinky5 napisała:

    etc-dodam tylko ze szczesliwy ten kto pracuje tutaj 8 godzin
    > dziennie.
    >

    Dzieki Kinky5 za poprawienie mi humoru, bo nie wiedzialam, ze do szczesliwcow
    naleze. Dawno juz na szczescie "wyroslam" ze srodowiska pracujacych nielegalnie
    i wiekszosc moich znajomych pracuje po 8 godzin dziennie. Poza kolezanka
    pielegniarka (ale ona pewnie tez wiecej jak 40 gosz tygodniowo nie pracuje) i
    paroma facetami co postanowili otworzyc wlasny interes i na poczatku, wiadomo
    musieli mu posiwecic troche wysilku.

    W przeciwienstwie do rodziny i znajomych w Polsce. Ci co maja prace to zasuwaja
    od rana do wieczora, a co to wolna sobota to raczej nie wiedza. No i nie
    wspomne o calej grupie bezrobotnych.

    Pozdr.


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
  • aga_rn 09.12.04, 19:39
    ma.pi napisała:

    . Poza kolezanka
    > pielegniarka (ale ona pewnie tez wiecej jak 40 gosz tygodniowo nie pracuje) i
    > paroma facetami co postanowili otworzyc wlasny interes i na poczatku, wiadomo
    > musieli mu posiwecic troche wysilku.

    Jestem pielegniarka i moj tydzien pracy to 37.5 godz (75 godz/dwa tygodnie)
    Kazda godzina ponad 75 na dwa tygodnie to overtime (50%). Oczywiscie, to ile
    kto pracuje to kwestia wyboru i potrzeb. Ja biore ok. 7-8 dyzurow (12
    godzinnych) na dwa tygodnie. Oczywiscie wedlug mnie pracuje bardzo ciezko wink

    Moj maz pracuje 8 godzin dziennie plus 1 godzina bezplatnej przerwy
    niestety wink Sobota i niedziele wolne.

    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • smutas 10.12.04, 04:48
    qurcze chyba siem przekfalifikuje na pilingniarkem smile)))))
    jako ze pracyje na podstawie kontraktu - moj dzien to co najmniej 12gdz bez
    przerwy na lunch itp. glupoty (z punktu widzenia pracodawcy), kokosow nie
    zarabiam, Zony prawie nie widze,....
    ciesze sie ze wam to sie tak ladnie uklada
    s.
  • borasca0107 10.12.04, 05:00
    Smutas - rozchmurz siesmile))

    Przynajmniej z zona nie masz kiedy sie klocicsmile))

    .... ja do pracy tak nagminnie spozniam sie, ze szef juz sie przyzwyczail, ze
    prace zaczynam o pol godziny pozniejsmile ... w trakcie oczywiscie jakies kawki i,
    psiakrew cholera, non stop jakies slodkosci grrrrr... potem ponad godzina
    lunchu... placa mi za rowne 8 godzin... jesli jednak ktos mi glowe zawraca i
    musze skrocic sobie lunch to dostaje za to dodatkowe pieniadzesmile... dziwnym
    zbiegiem okolicznosci nigdy nie zdazylo mi sie spoznic z wyjsciem do domu -
    zawsze punktualnie jak w zegarku szwajcarskimsmile)

    oooh.. i zapomnialam dodac, ze jeszcze co jakis czas zagladam na forumsmile)
  • aga_rn 10.12.04, 20:56
    smutas napisał:

    > qurcze chyba siem przekfalifikuje na pilingniarkem smile)))))

    Be careful what you wish for wink
    Smutas, gdybym chciala tu troche posmucic wink to bym napisala tak: pracuje
    glownie w nocy, takie trzy nocki (12 godzinne) pod rzad to kompletna przerwa w
    zyciorysie, jadac rano do domu probuje sie nie zabic za kierownica, musze
    pracowac co drugi weekend (piatek, sobota, niedziela), musze pracowac albo w
    swieta Bozego Narodzenia albo w Nowy Rok, w czasie wakacji moge wziac najwyzej
    dwa tygodnie urlopu (chociaz nalezy mi sie 4), znalezienie opieki nad dziecmi
    w takim ukladzie wymaga niezlych akrobacji, pacjent ktorego mialam ostatnio pod
    opieka wazyl 600 funtow, byl na respiratorze i mial biegunke (reszte mozna
    sobie dospiewac). I tak dalej - no, powodow do narzekan troche by sie
    nazbieralo.
    Tylko po co ? To moj wybor, ja jestem zadowolona. Pracowalam kiedys za 8
    dol/godzine opiekujac sie starszymi ludzmi (przez agencje), uczylam sie, maz
    codziennie bral 2 godziny OT (czyli pracowal po 10-11 godz) plus pol soboty,
    corka miala 2-3 lata. To przeszlosc, nawet w tamtych czasach wiedzialam ze to
    tymczasowa mordega, ze jezeli tak bedzie wygladalo moje zycie tutaj, to Kanady
    mi sie predzej czy pozniej odechce. Teraz nie warto do tego wracac.

    Kinky wyzej napisala ze ludzie pracujacy 8 godzin dziennie naleza do
    szczesliwcow - stad ten odzew. Pielegniarka zatrudniona w szpitalu na full
    time pracuje 70 godzin na dwa tygodnie. Tyle. Jezeli chce to moze pracowac i
    codziennie - pracy jest obecnie w brod.

    > jako ze pracyje na podstawie kontraktu - moj dzien to co najmniej 12gdz bez
    > przerwy na lunch itp. glupoty (z punktu widzenia pracodawcy), kokosow nie
    > zarabiam, Zony prawie nie widze,....

    Ja przez ponad rok pracowalam tylko w weekendy (wszystkie weekendy) - moj syn
    mial 2 lata i nie bylam gotowa na oddanie go do zlobka/przedszkola. Jezeli
    byla okazjo to bralam dodatkowy dyzur w nocy w srodku tygodnia. Meza widzialam
    owszem wieczorami ale nie mielismy praktycznie zycia rodzinnego. Taki byl moj
    wybor, wolalam byc w tygodniu z dziecmi w domu.
    To chyba nie Kanady wina ? wink

    ciesze sie ze wam to sie tak ladnie uklada
    > s.

    I co, chcesz sie zamienic ? wink
    Pozdrowienia,
    AgaRN

    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • aga_rn 10.12.04, 21:18
    aga_rn napisała:

    > Pielegniarka zatrudniona w szpitalu na full
    > time pracuje 70 godzin na dwa tygodnie.

    Sorry, powinno byc : 75 godzin na dwa tygodnie.

  • canadian 10.12.04, 21:47
    Ja pracuje 37.5 godziny tygodniowo plus platne nadgodziny plus platne swieta itp.
    Minimum 3 tygodnie urlopu.
  • smutas 11.12.04, 05:04
    Aga ! ja sie zamienie chocby tej nocy!!! RN to ja nie jestem ale pewne
    doswiadczenie to ja mam smile) i wiem co to praca pielegniarki - a uwierz na
    slowo,ze ty bys sie ze mna nie zamienila. policytujmy sie - weekendy
    powiadasz?? moj schedule to nie jest taki zly - 4dni robota dwa off 4robota 2
    off (...) co znaczy, ze nie mam zadnego wplywu na swieta niedziele itp. tylko
    co tu 'ustawowe'.

    Re: > Ja przez ponad rok pracowalam tylko w weekendy (wszystkie weekendy) - moj
    syn
    > mial 2 lata i nie bylam gotowa na oddanie go do zlobka/przedszkola. Jezeli
    > byla okazjo to bralam dodatkowy dyzur w nocy w srodku tygodnia. Meza widzialam
    >
    > owszem wieczorami ale nie mielismy praktycznie zycia rodzinnego. Taki byl moj
    > wybor, wolalam byc w tygodniu z dziecmi w domu.
    > To chyba nie Kanady wina ? wink

    Oczywiscie to nie jest wina Kanady w tym wypadku to wylacznie twoj wybor - wina
    tkwi w cywilizacji - dzisiejszy swiat zmusza na do zostawiania dzieci
    w 'przechowalniach' bo rodzice nie sa w stanie zapewnic im opieki lub tak jak
    to czesto widac - nieumiejetnie wychowane mamusie wybieraja kariere/czy
    poprostu prace bo nie maja cierpliwosci do wlasnych dzieci. ale to inny temat...
    Wina Kanady jest: swego rodzaju eufemizm na polu imigracji - np. w tym roku
    brakuje RNs to sie podwyzsza 'wartosc' punktowa tego zawodu, zachwycone
    pielegniarki z filipin dostaja stasut landed immigrant - i.... pracoja w innych
    zawodach a tylko niektore maja wystarczjaco duzo samozaparcia (tak jak Ty Ago)
    by starac sie o papiery. efekt jest taki, ze w nastepnym roku rowniez braknie
    pielegniarek. a do tego czesc pojedzie na poludnie (wiem, widzialem - niektore
    szpitale zatrudniaja ok 15-30% personelu medycznego z Kanady.

    zdrowko Smutas
  • aga_rn 07.12.04, 19:38
    Ja nie mysle o powrocie do Polski. Przynajmniej nie przez najblizsze 20-30
    lat.
    Robie tutaj dokladnie to samo co robilam w Polsce (jestem pielegniarka).
    Pracuje mniej godzin, zarabiam lepiej, warunki pracy i mozliwosc rozwoju -
    nieporonywalne. Na korzysc Kanady oczywiscie.
    Imprezy w barze do rana - to juz chyba argument nie dla mnie wink Dzisiaj stuka
    mi 36 lat i pewnie z racji wieku ciezko mi dotrwac na imprezach do 2 rano smile
    Dla mnie jako rodzica (2 dzieci na stanie) Kanada jest o niebo lepszym krajem
    do zycia. Czytam regularnie fora "dzieciowe" i naprawde nie chcialabym byc
    matka w naszym ojczystym kraju. Zdumiewa mnie jak bardzo mlode rodziny
    polegaja na pomocy dziadkow pod wieloma wzgledami, ba, wrecz wymaga sie od nich
    tej pomocy. Poczawszy od opieki nad dziecmi (czesto bezplatnej i w pelnym
    wymiarze godzin) do finansowania mieszkan, samochodow, regularnych dotacji
    pienieznych. Kobiety sa bez pardonu pytane o stan rodzinny i plany
    prokreacyjne przez potencjalnych szefow. Rowniez - czesto zwalniane po
    powrocie z urlopow macierzynskich. Urlop macierzynski zostal pare lat temu
    skrocony, trwa chyba niespelna 6 miesiecy. Matki zdecydowanie stoja na gorszej
    pozycji jezeli chodzi o mozliwosci zawodowe.
    Nie przeszkadza mi mieszkanie w domu z "dykty" wink O ile dobrze pamietam
    wiekszosc spoleczenstwa polskiego mieszka w okropnych, pokomunistycznych
    blokowiskach. Sama mieszkalam w takim 11-pietrowcu przez cale swoje
    nastoletnie lata, i o ile tamte czasy wspominam dobrze i z lezka w oku, to za
    cholere nie chcialabym tam wrocic wink Kolchoz, smrod dochodzacy ze zsypow - ja
    sie dusze z braku przestrzeni. Odpuszcze sobie te buleczki z rana (podobnie
    jak Borasca wole podjechac do Tima wink ).
    Generalnie jestem bardzo szczesliwa z tego ze w Kanadzie czuje sie dobrze i u
    siebie. Spotyka sie ludzi ktorzy nie potrafia sie tutaj do konca
    zaaklimatyzowac, narzekaja, porownuja - ciesze sie ze do nich nie naleze. Ja
    znalazlam tutaj swoje miejsce. Chociaz uwielbiam wracac na wakacje do swojego
    Wroclawia (nasz Rynek nie ma sobie rownych i tetni zyciem kazdego wieczoru, nie
    tylko w weekendy) - to jednak zdaje sobie sprawe ze codzienne zycie nie jest
    takie rozowe jak sie moze wydawac podczas tych paru wakacyjnych tygodni.
    Zreszta (znow) jak Borasca pod ktorej postami moge sie podpisac, po 2
    tygodniach w Polsce ja tez zaczynam tesknic za domem. Czyli, za Kanada smile
    Pozdrowienia,
    AgaRN


    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • kinky5 07.12.04, 21:59
    Nie przeszkadza mi mieszkanie w domu z "dykty" wink O ile dobrze pamietam
    > wiekszosc spoleczenstwa polskiego mieszka w okropnych, pokomunistycznych
    > blokowiskach. Sama mieszkalam w takim 11-pietrowcu przez cale swoje
    > nastoletnie lata, i o ile tamte czasy wspominam dobrze i z lezka w oku, to za
    > cholere nie chcialabym tam wrocic wink Kolchoz, smrod dochodzacy ze zsypow - ja
    > sie dusze z braku przestrzeni- to opis gorszych czesci Toronto dodalabym jeszcze brud na ulicach.
    Zapominacie- piszac o tych postkomunistycznych blokowiskach ze ten okres architektury istnial
    rowniez (pod inna nazwa) w krajach "wysokorozwinietych"! Nie wiem czy nazwisko Le Courbusiera cos
    Wam mowi ale to wlasnie on stoi za punktowcami i blokowiskami.
    A tutaj?
    Czy jest inaczej - duza liczba budynkow downtown Toronto to co? "Piekna architektura" lata 70-80
    (slynna CN Tower wybudowana zostala w 76r.) Oczywiscie- wiekszosc downtown to glownie siedziby
    firm- ale proponuje mala wycieczke na peryferie miasta. Materialy, wykonczenia zastosowane z
    pewnoscia sa lepsze niz polskie
    odpowiedniki ale w chwili obecnej strasza tak samo. Jako przyklad- moze swiadczyc budynek city hall
    Toronto- swietna, bardzo symboliczna koncepcja zaproponowana przez finskiego (!) architekta w chwili
    obecnej niestety -straszy.
    Nie sadze tez aby wiekszosc polakow mieszkala w okropnych,
    pokomunistycznych blokowiskach. Przede wszystkim zapominacie o wsi - gdzie budownictwo wysokie
    w ogole nie istnieje a takze - pomyslcie ile jest takowych w Waszych rodzinnych miastach- obok niskiej
    zabudowy wielorodzinnej+ zabudowy jednorodzinnej.
    Jesli chodzi o samo architekture- nie przeszkadza mi "dykta" czyli domy budowane w systemie
    kanadyjskim (tak to sie nazywa) bo i one wkraczaja do Polski- przeszkadza mi ich forma. W XXI wieku
    kiedy europa po prostu zachwyca prosta, przyjazna czlowiekowi i przyrodzie architektura tutaj "na
    topie" sa XIX wieczne neo- style? Wytlumaczenie jest bardzo proste- brak historii to trzeba ja
    sfalszowac.
    I prosze Was nie piszcie mi o swietnych amerykanskich architektach- z pewnoscia bedziecie poruszac
    Gehry-ego (to od razu powiem ze facet urodzil sie w Polsce) bo swietna architekture mozna tutaj
    policzyc na palcach.
    to tyle na tematy urbanistyczno-architektoniczne. W inne sfery sie nie zaglebiam bo jak to juz wyzej
    napisalam sa to osobiste odczucia.
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • molsoncanadian 07.12.04, 22:25
    kinky,

    juz wiemy ze jestes architektem, czy tez urbanistasmile
    wiekszosc z nas tym nie jest, wliczajac w to mniesmile

    mi nazwisko le courbsiera niewiele mowi, ok kiedys slyszalem, ale nie mam
    pojecia czym sie zajmowal, i nie obchodzi mnie to.

    wszedzie istnieje blokowiska, niestety w polsce bylo i ciagle jest ich wiecej,
    niestety w polsce nikt o to nie dba. porownujesz polske do centrum toronto, to
    sie ma nijak jedno do drugiego, ze CN Tower bylo budowane w 76 roku!
    prawda jest ze wiekszosc polakow nie mieszka w blokowiskach. Takze o "uroku"
    polskich wsi i nowobogackich "rezydencji" nie mozna powiedziec ze sa przykladem
    prostoty formy.

    poza tym to zaczyna sie dyskusja na temat wyzszosci europy z jej tradycja,
    historia i wszechobecna kultura nad barbarzynska ameryka

    lubie tu byc, jestem tu u siebie i przedkladam wygode i bezpieczenstwo nad
    pamiec o wojnie jednej, drugiej i jeszcze stu innych. uwazam ze zycie jest za
    krotkie na zycie przeszloscia i rozpamietywanie jej.

    nie denerwuje mnie to ze nie mam "swierzej" buleczki na sniadanie, bo sniadania
    nie jem, denerwuje mnie ze nie moge spokojne kupic sobie kawy w polsce, a jak
    juz w McDonald's znajde, to sie nie nadaje do picia. denerwuje mnie ze zaraz
    bede komentarze ze "moja" lawa z Tim's to jest lura i wogole nie zasluguje na
    nazwe kawy.

    nie porownujmy apples and oranges, bo chociaz oba to owoce, to zupelnie inne
    owoce, tak samo polska i canada, tak samo canada i szwecja czy japonia.

    wiekszosc z nas wybrala CA swiadomie, wiekszosc ma takze wolna wole i dzis,
    wiec jak sie komus w CA nie podoba, to zawsze moze wrocic i zyc na "swoim"
    podworku, chociaz jak wiecie "nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki,
    poniewaz nowe naplynely w nia wody"
    tak i dla nas, "nasza" polska juz nie istnieje, istnieje cos co jest poslka,
    ale jest inne niz my pamietamy

    --
    I AM CANADIAN!
  • canadian 07.12.04, 22:40
    Swietnie powiedziane Molson!
    Rowniez Aga i Borasca.
    Nic dodac, nic ujac.

    Moze jednak cos dodam: "CANADA - take it or leave it"
  • kinky5 07.12.04, 22:55
    Molson- bardzo ladnie to napisales:
    ze wszedzie istnieja blokowiska- to nawet tak poetycko zabrzmialo wink
    Dodam od siebie ze wszedzie sa nowobogackie rezydencje i brzydka architektura (niestety- jak dla
    mnie wlaczajac w to downtown Toronto- budowane w tych samych "szczesliwych" latach kiedy nasze
    blokowiska- dlatego wspomnialam o CN tower)
    Mozna winic za to architektow (Kanada i Polska) ale i ekonomie (Polska)
    Kazdy z nas ma pewne odczucia- Ty zaadoptowales sie tutaj- jestes szczesliwy i to mnie cieszy.
    Denerwuja cie negatywne komentarze na temat Kanady- tak jak mnie na temat Polski.
    Ty bronisz Kanady- ja Polski
    ALe kazdy z tych krajow ma jednak jakies cechy pozytywne...wink
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • canadian 07.12.04, 22:57
    Niestety ale Polska w porownaniu z Kanada ma ich baaardzo niewiele.
  • kinky5 07.12.04, 23:02
    to twoja opinia
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • canadian 07.12.04, 23:03
    Chyba zdecydowanej wiekszosci szczesliwych emigrantow.
  • za_morzem 07.12.04, 23:30
    wiekszosc z nas wybrala CA swiadomie,

    wiekszosc wybrala kanade bo byl to jedyny kraj ktory przyjmowsal polakow w
    latach konca 80tych
  • molsoncanadian 08.12.04, 02:43
    za_morzem napisał:

    > wiekszosc z nas wybrala CA swiadomie,
    >
    > wiekszosc wybrala kanade bo byl to jedyny kraj ktory przyjmowsal polakow w
    > latach konca 80tych

    jestem prawnikiem z polski, pracowalem w jednym z najwiekszych europejskich
    bankow, wyjechalem do CA w 99 roku, dobrowolnie, swiadomie, nie zaluje, dalej
    pracuje w banku i co najdziwniejsze, moje wyksztalcenie i doswiadczenie bardzo
    mi pomoglo
    --
    I AM CANADIAN!
  • za_morzem 08.12.04, 10:33
    doswiadczenie na ogol pomaga, w tym nie ma nic dziwnego.
  • smutas 10.12.04, 04:52
    za_morzem napisał:

    > doswiadczenie na ogol pomaga, w tym nie ma nic dziwnego.

    swiete slowa!! choc podkresl - na ogol-
    S.
  • smutas 10.12.04, 05:09
    molsoncanadian napisał:

    > za_morzem napisał:
    >
    > > wiekszosc z nas wybrala CA swiadomie,
    > >
    > > wiekszosc wybrala kanade bo byl to jedyny kraj ktory przyjmowsal polakow
    > w
    > > latach konca 80tych
    >
    > jestem prawnikiem z polski, pracowalem w jednym z najwiekszych europejskich
    > bankow, wyjechalem do CA w 99 roku, dobrowolnie, swiadomie, nie zaluje, dalej
    > pracuje w banku i co najdziwniejsze, moje wyksztalcenie i doswiadczenie
    bardzo
    > mi pomoglo
    Pnie Piwko; to nas w tej Kanadzie tylko dwoch chyba zostalo??? Za_morzem pisze,
    ze wiekszosc a Pan na przeciwnej szali Siebie stawiasz wylacznie??

    Maly komentarz do 'dobrowolnosci' niektorzy dojechali do Kanady bo tu chcieli
    dotrzec, inni sa tu na chwile-cos tam zarobic i wracac=, a jeszcze inni
    poprostu wyjechali z Polski a los rzucil ich tutaj. To samo przeciez mozesz
    powidziec o swoim wyksztalceniu - komentuje tylko co sam napisales bo wiecej
    nie wiem - Prawo skonczone a zawod Bankier. Gdybys chcial byc tu prawnikiem
    chyba by cie jeszcze ze szkol nie wypuscili. I jesli moge zapytac jakie byly
    twoje poczatki W kanadzie, wspomniales,ze bywales tu wczesniej- rodzina, bliscy
    znajomi ??? Pytam bo ciezko mi jest sobie wyobrazic jak znalazles taka prace w
    sumie tak krotkim czasie?? Ja pracuje jako technik w firmie gdzie 95% moich
    fellow employees ma roznego rodzaju magistry, i ciagna od 5 - 7 lat jako
    technicy. A jak juz ktos tu wspomnial - chcez taniej porady lekarskiej?? zamow
    taxowke.....
    S.
    Ps. zazdroszcze ci tak wysokiej samo-oceny
  • borasca0107 10.12.04, 06:10
    > Ja pracuje jako technik w firmie gdzie 95% moich
    > fellow employees ma roznego rodzaju magistry, i ciagna od 5 - 7 lat jako
    > technicy.

    Niezbyt to swiadczy o ich inteligencji - a chwilami pozwolilabym sobie nawet
    zaznaczyc, ze zaczynam sie zastanawiac czy tych swoich 'magistrow' nie
    zalatwili sobie po znajomosci - bo najwyrazniej oleju w glowie
    niewystarczajaco... nie mam nic do tych, ktorzy nie chca pracowac w swoim
    zawodzie i zadowalaja sie tym co maja. Natomiast jakos szacunku mi brak dla
    tych ktorzy tylko potrafia smucic i marudzic i zachowuja sie tak jakby jeszcze
    pepowiny od mamusi nie odcieli - przyzwyczajeni w Polsce do roli pasozyta -
    rodzina zalatwi prace, kupi mieszkanie, rodzina zostawi cos w spadku wiec ja
    juz nie musze sie starac - ja bede tylko sobie czekac na tronie az ktos
    laskawie podstawi na talerzu cos na najwyzszym poziomie.... bo ja jestem
    magistrem... nie znize sie .... ludzie POMOZCIE, ZNAJDZCIE MI PRACE, POLEPSZCIE
    MOJ BYT, bo ja nie mam zamiaru przy tym szukaniu brudzic sobie rak...Ci, ktorzy
    nie maja czasu na nianczenie innych beda wytykani palcami... a tym ktorzy cos
    beda chcieli rzeczywiscie zrobic i pomoga takiemu krzyczacemu, wypluja z siebie
    zyly - tym sie nawet nie podziekuje tylko odkreci ogonem i pojdzie w swoja
    strone zadzierajac przy tym glowe do gory - wmowia Ci potem, ze do wszystkiego
    sami doszli.... a moze by tak ruszyc te wszystkie rzekomo wyksztalcone szare
    komorki i pomyslec jak i ktoredy dojsc do swojego wymarzonego celu??? Kanada
    to nie Bangladesh - jesli ktos chce do czegos dojsc to dojdzie... nikt mu nogi
    nie podstawi - co najwyzej moze reke podac...musi tylko ruszyc sie z miejsca i
    zaczac dzialac.

    Wiesz jaki jest problem tych maruderow, ktorzy maja 'magistry' a pracuja
    jako 'technicy'?? Przyjezdzaja do Kanady z roztrzepotana flaga z napisem -
    jestem, zrobilem Wam wielka przysluge, powinna Wam wystarczyc moja szacowna
    boskosc - osiadaja na laurach i tylko potrafia marudzic i narzekac zamiast ten
    czas poswiecic na zrobienie kroku do przodu w Kanadzie....bo ten krok nie zrobi
    sie sam.... ale nie - po co - lepiej zaczynac oskarzac wszystkich naokolo o
    brak pomocy, wspolczucia, jakiegokolwiek zaangazowania. U tych ktorzy do czegos
    doszli wypatrywac szwingli zamiast docenic wysilek bo jak do tej pory to
    zauwazylam, ze jeszcze nigdy nikomu absolutnie nic za darmo nie przyszlo.

    Smutas - powtorze Ci jeszcze raz - tutaj mozna spelnic swoje marzenia tylko
    naprawde trzeba sie ruszyc z miejsca, zaryzykowac, poprobowac, popytac,
    poczytac, pojsc do szkoly - niestety nic samo Ci sie nie zrobi. Zastanawiam
    sie kiedy ostatni raz trzymales gazete z ogloszeniami w reku, kiedy ostatni raz
    skorzystales z jakiejs pewnej agencji szukajacej pracy, kiedy byles w szkole
    aby dowiedziec sie co mozesz zrobic aby znostryfikowac swoj dyplom, kiedy
    napisales swoje resume i rozeslales po firmach, ktore Ciebie interesuja? itp
    itd... najlatwiej jest pomarudzic, pojsc do pierwszej lepszej pracy a potem
    tylko przy piwku popatrzec w telewizje i z przyjaciolmi ponarzekac jaka Kanada
    jest zla i brzydka - bo na zwiedzanie tego pieknego kraju tez zero
    ochoty...wiec do kogo pretensje?? ... grrrrrrrrrrr

    Czy wiesz, ze na rozmowie kwalifikacyjniej (interview) najwieksze wrazenie
    robisz w ciagu pierwszej minuty od spotkania? Jesli wejdziesz na rozmowe ze
    skwaszonym nosem to juz odpadasz w przedbiegach bez wzgledu na swoja wiedze i
    doswiadczenie - wiec rozchmurz sieeeeeeeeeeeeeeeeee smile))

    Pozdrawiam ... ale juz warczaco bo mi lapy opadaja... GRRRR smile
  • smutas 11.12.04, 06:06
    Witam ponownie borasca0107
    Postaram sie ciebie nie zanudzic i napisac co mi na watrobie lezy jak naj
    krocej.
    > Niezbyt to swiadczy o ich inteligencji - a chwilami pozwolilabym sobie nawet
    > zaznaczyc, ze zaczynam sie zastanawiac czy tych swoich 'magistrow' nie
    > zalatwili sobie po znajomosci - bo najwyrazniej oleju w glowie
    > niewystarczajaco...
    Czy wiesz co napisalas???? Pewnie znajdzie sie paru z kupionymi dyplomami ale
    cie nie placza tylko sie ciesza, ze maja legalny statut i posuwaja na
    budowie!!! A zauwaz, ze nie zawsze 'wyszczekanie' rowne jest inteligencji.
    Osobiscie znam czlowieka, ktory ogladal polibude przez niecaly semestr a
    znalazl prace jako szef rejonu gdzie wymagany byl dyplom i trzy jezyki. Gosc
    zablufowal i ma co chcial!!! A z drugiej strony inny przyklad doktora
    matematyki z Uniwersytetu Slaskiego - pojechal do stanow 100% legalnie bo sie
    tam urodzil ale rodzice pokrecili metryke w Polsce bo to czasy glebokiej
    komuny. 2 lata klepal mlotkiem dachy !!! w koncu jego zona zdecydowala sie do
    niego dolaczyc i jako osobka obrotana znalazla matematykowi prace na uniwerku!!
    Doktorek by pewnie do dzis te dachy klepal a inteligencji to mu nie odmawiaj bo
    IQ ma wyzsze niz my tu wszyscy razem- no moze bez Aszar bo ona to MENSA w wieku
    4 lat juz miala LOL!!


    > (..) szacunku mi brak dla
    > tych ktorzy tylko potrafia smucic i marudzic i zachowuja sie tak jakby
    jeszcze pepowiny od mamusi nie odcieli - przyzwyczajeni w Polsce do roli
    pasozyta - (...)
    A to skad wzielas?? Wypociny Gebelsa czy Lenina?? Jezeli to do mnie to sie
    pomylilas. Zaczalem pracowac po maturze bo musialem pomoc rodzine - studiowalem
    i pracowalem i nie musialem byc na niczyim garnuszku - Dlatego wyjechalem z
    Polski by tym co zostali pomoc...

    >Kanada to nie Bangladesh -
    O tak tez czasami w Brampton pracuje !!!

    > Wiesz jaki jest problem tych maruderow, ktorzy maja 'magistry' a pracuja
    > jako 'technicy'?? Przyjezdzaja do Kanady z roztrzepotana flaga z napisem -
    > jestem, zrobilem Wam wielka przysluge, powinna Wam wystarczyc moja szacowna
    > boskosc -

    Masz racje sa i tacy. Ale powiedz mi na kiego grzyba rzad Kanady uklada te cale
    zapotrzebowania na zawody i tak niewiele jest tam zawodow 'fizycznych' a
    wiekszosc stanowia jednak 'degrees' ???? Jezeli potrzeba cieslow to po co
    sprowadza sie sieciowcow komputerowych jak dla tych drugich pracy nie ma
    (dziendobry) ???? To nie wina 'magistra', ze mu powiedziano, ze znajdzie prace
    w swoim zawodzie. Z innej beczki - do Stanow dostac sie trudniej za to zarobki
    lepsze - czyli jak tam jade na wizie turystycznej i mam zamiar pracowac to
    licze sie z tym, ze to bedzie charowka a nie plaza!! Tutaj w Kanadzie jestesmy
    badz co badz legalnie i chyba mozemy sie czegos dobrego spodziewac a nie
    jedynie obietnic polepszenia bytu za X lat ?????

    Gazety sledze prawie codziennie, na internecie jestem rownie czesto. Wysylam
    moje resume notorycznie, robie szkole zaocznie bo mam plynny 'grafik' w pracy -
    weekendy w wiekszosci pracuje. Nie znalazlem jeszcze dobrej agencji - to co
    oferuja panienki nawet w ty IT to smiech one nie maja pojecia oczym
    rozmawiaja !!! Moze ty masz namiary na sprawdzone miejsce (GTA)


    > Pozdrawiam ... ale juz warczaco bo mi lapy opadaja... GRRRR smile
    Powiedz jak ty sobie wyobrazasz Smutasa?? Nickolas Cage to ja nie jestem - a
    szkoda smile ale mowia, ze moja facjata to do Kramera z Seinfield'a bardzo
    podobna he he he . Po klawiszach nie widac ale raczej czesto sie usmiecham - co
    do szalu moja zone doprowadza !!! bo tu ciezko, zarcia nie ma a ja zeby k...
    susze!!

    zdrowko Smutas
  • molsoncanadian 10.12.04, 12:56
    > Prawo skonczone a zawod Bankier.
    skonczylem prawo, ale nigy w sadzie nie pracowalem, prawie zawsze byl to bank
    (z wyjatkiem pierwszej pracy), rozne pozycje, rozne dzialy, od technical
    support po data analysis

    > Gdybys chcial byc tu prawnikiem chyba by cie jeszcze ze szkol nie wypuscili.
    jestem prawnikiem z wyksztalcenia, ale zawodu prawnika wykonywac bym nie chcial
    ani w PL ani w CA, wiec nawet nie staralem sie dowiedziec co i jak zeby do
    szkoly tu wrocic
    > I jesli moge zapytac jakie byly twoje poczatki W kanadzie, wspomniales,ze
    > bywales tu wczesniej- rodzina, bliscy
    > znajomi ??? Pytam bo ciezko mi jest sobie wyobrazic jak znalazles taka prace
    w
    > sumie tak krotkim czasie??
    przyjechalem, na koniec stycznia 99, pierwsza prawdziwa prace dostalem w
    listopadzie 99, wiec zajelo mi to dluzsza chwile. w miedzyczasie robilem wiele
    rzeczy, nosilem meble, jezdzilem jako kurier, sprzedawalem. prace dostalem sam,
    bez znajomosci i pomocy, po roku czasu awansowalem, zostalem wybrany na pozycje
    na ktora bylo 7-8 chetnych, ale wybrano mnie. teraz, od roku pracuje w kolejnym
    banku.
    poczatki nie byly latwe, ale to bylo, teraz jest inaczej

    > Ps. zazdroszcze ci tak wysokiej samo-oceny
    sprobuj tego i ty, zobaczysz jak sie dobrze poczujesz

    smile

    --
    I AM CANADIAN!
  • sylwek07 10.12.04, 13:45
    co ja moge dopisac do tych watkow,moze tylko tyle ze tak jak napisal Dradam to
    zalezy kto jak byl wychowywany,co dostal od zycia itp...
    ja bedac na wizie turystycznej moglem podjac prace za dobra kase(tj 10 dol.cad
    na godz i to w 1998 roku Montreal) i sam znalazlem ta prace ale jeden byl
    problem ze nie mialem numerka(kazdy wie z was jakiego),tak wiec warto szukac i
    czekac,czekac..
  • smutas 11.12.04, 04:22
    Wielkie dzieki za odpowiedz, krotko i wezlowato - jak widac kazdy ma swoja
    droge.

    pozdrawiam S.
  • aszar.kari 07.12.04, 22:40
    kinky5 napisała:

    > I prosze Was nie piszcie mi o swietnych amerykanskich architektach- z
    pewnoscia
    > bedziecie poruszac
    > Gehry-ego (to od razu powiem ze facet urodzil sie w Polsce)

    Czy masz na mysli TEGO Gehry'ego? On w Polsce byl RAZ i to nie przy okazji
    narodzin ;P
    www.architecture-list.com/Top_Arts_Architecture_Famous_Names_G_Gehry_Frank_O.html
  • kinky5 07.12.04, 23:00
    no popatrz,
    a ja mam inne informacje na ten temat- z Gehrym to troche bardziej zawila historia niz Ci sie wydaje.
    wink
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • aszar.kari 07.12.04, 23:40
    kinky5 napisała:

    > no popatrz,
    > a ja mam inne informacje na ten temat- z Gehrym to troche bardziej zawila
    histo
    > ria niz Ci sie wydaje.
    > wink

    Nic mi sie nie musi wydawac, oprowadzalam Go po Warszawie latem 1990 roku i
    spotkalam Go jeszcze pare razy w roznych okolicznosciach, ostatnio jakis rok
    temu w Toronto przy takiej jednej oficjalnej okazji - swiat jest maly smile
    Pozdrawiam,
    Aszar
  • kinky5 08.12.04, 01:28
    To moze nastepnym razem jak spotkasz Gehrego (i tutaj oficjalnie przyznaje sie do bledu- to
    Libeskind jest urodzony w Polsce)- pozdrow go ode mnie i zapytaj sie jak to jest tak naprawde z
    malymi samochodami i malymi mieszkaniami w Europie. Dziwnym jest dla mnie ze skoro jestes taka
    bywala w swiecie (nawet architektonicznym) to czemu piszesz takie glupoty? Moze warto zapytac sie
    najslynniejszego architekta na swiecie (ale nie najlepszego!) cos o architekturze.....to taka rada na
    przyszlosc.


    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • aszar.kari 08.12.04, 02:06
    kinky5 napisała:

    Dziwnym jest dla mnie ze sk
    > oro jestes taka
    > bywala w swiecie (nawet architektonicznym) to czemu piszesz takie glupoty?
    Moz
    > e warto zapytac sie
    > najslynniejszego architekta na swiecie (ale nie najlepszego!) cos o
    architektur
    > ze.....to taka rada na
    > przyszlosc.
    >
    >

    Mozna sie z kims nie zgadzac, mozna dyskutowac, mozna nawet zlosliwie dac do
    zrozumienia, ze czyjes zdanie jest doprawdy trudne do zaakceptowania ale ...
    UWAGA, UWAGA - zdecydownie niegrzecznym jest nazywanie czyichs pogladow,
    spostrzezen lub uwag "glupotami" podobnie jak niegrzecznym byloby nazwanie
    swego interlokutora "glupcem". Monopolu na MADROSC i RACJE nie ma nikt z nas -
    tak w kwestii architektury, urbanistyki jak i wszelkich innych - mozemy sie tu
    spierac, dyskutowac, nie musimy sie zgadzac ani nawet lubic ale warto zachowac
    pewne decorum - to naprawde ulatwia kontakty, szczegolnie gdy ludzie glosza
    sprzeczne poglady.
    Pozdrawiam,
    Aszar
  • kinky5 08.12.04, 02:09
    Dokladnie moja droga!
    Brawo ze to w koncu zrozumialas- spojrz na Twoje zachowania z postu o wolontariacie.
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • kinky5 08.12.04, 02:17
    Chociaz masz racje Aszar Kari przyznaje sie do bledu numer 2.
    Pozwalam sobie zastapic "glupoty" czyms wyciagnietym z Twoich postow i bedzie to mniej wiecej
    brzmialo:
    alez Droga Aszar Kari- nie kompromituj sie.
    Brzmi lepiej? Moze w Twoim odczuciu..... wiesz czasami fajnie jest przyznac ze popelnilo sie blad.
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • syswia 08.12.04, 04:12
    ;P
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • borasca0107 08.12.04, 05:26
    hmmm.... po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi,
    postanowilam zadedykowac to:

    crass.on.ru/flash/bbird.html

    tym osobom, ktore chwilami wpadaja w 'ptaszek-mode' smile))))

    a tak na marginesie - my tu stukamy namietnie w klawiature,
    a ZA MORZEM imprezuja w najlepsze!! GRRR smile)))))

    Pozdrawiam serdecznie! smile)))))
  • borasca0107 08.12.04, 06:42
    eehhh... aby nie bylo watpliwosci - 'ptaszka-mode' przeznaczylam dla Kinky5.

    Zadko tu zagladalam wczesniej, ale zawsze trafialam na wywazone dyskusje
    czy 'klotnie' smile) .... ale odzywki typu "Dokladnie moja droga! Brawo ze to w
    koncu zrozumialas- spojrz na Twoje zachowania z postu o wolontariacie" swiadcza
    chyba o niezdrowym podejsciu do forum jesli juz zaczyna sie ciagnac za soba
    jakies nieprzetrawione tematy urazonego ego dotyczace innych watkow? Co jest
    grane?
  • za_morzem 08.12.04, 11:00
    fakt ze ten tekst jest zaskakujacy, w ustach (palcach) czlonka "elyt".
    male mieszkania europejskie maja czesto duzo wyzszy standart od kanadyjskich.
    osobiscie nie moge patrzec na ogolnokanadysjki kremowy "carpet" instalowany
    wszedzie od 10tek lat. hardwood floors tak popularne w europie tu sa szczytem
    luksusu.
    mieszkania w europie integruja ludzi ze soba i ulatwiaja zycie socjalne tak
    wazne dla homo sapiens.
    sypialnie w north am sprzyjaja tworzeniu sie spoleczenstwa wyalienowanych
    konsumentow. taka forma urbanistyczna nie ewoluowala ze spoelczenstwem tylko
    zostala narzucona odgornie. jest wiec nienaturalna.
    samochody... osobiscie patrzac sie na olbrzymie amerykanskie samochody z
    nierzadko 8litrowymi silnikami nie moge powstyrzmac sie od wrazenia nad pycha i
    glupota ludzi ktorzy potrzbeuja na 100km spalic 30 litrow benzyny,
    zanieczyszczajac srodowisko, przyczyniajac sie do efektu cieplarnianiego i
    wyrebu lasow w ameryce poludniowej. moim osobiostym zdaniem to szczyt braku
    odpowiedzialnosci. dlatego tez ameryka nie jest w stanie podpisac paktu i z
    kioto o emisji gazow cieplarnianych. jesli ktos potrzbuje duzy samochod moze
    najpierw niech zaprzestanie wizyt w mcdonalds. wyjdzie mu to na zdrowie a i
    samochod bedzie mniejszy przydatny. europejczycy czy japonczycy robia LEPSZE
    samochody Z LEPSZYMI osiagami BARDZIEJ komfortowe i DUZO BARDZIEJ EKONOMICZNE a
    wynika to z poszanowania srodowiska i skromniejszego (bardziej wysublimowanego)
    podejscia do zycia.
    z ostaniej chwili. w kaandzie zaczeto sprzedawac SMARTAbig_grin
  • molsoncanadian 08.12.04, 14:30
    > mieszkania w europie integruja ludzi ze soba i ulatwiaja zycie socjalne tak
    > wazne dla homo sapiens.
    > sypialnie w north am sprzyjaja tworzeniu sie spoleczenstwa wyalienowanych
    > konsumentow. taka forma urbanistyczna nie ewoluowala ze spoelczenstwem tylko
    > zostala narzucona odgornie. jest wiec nienaturalna.
    fakt, jesli mieszkasz na 30m2 z zona i 2 dzieci, jesli te 30m2 to jedno
    pomieszczenie + lazienka, to naprawde bedziecie sie integrowac, jesli masz dom
    z trzema pokojami na gorze, 2 na dole i kuchnia, to ten dom bedzie funkcjonowal
    dokladnie tak samo jak twoj w north am.
    i co jest zlego ze mam living room (ktory w moim domu jest calkowicie polaczony
    z kuchnia) w ktorym spedzam (wraz z rodzina i przyjacoilmi) popoludnia, oraz ze
    ma 3 sypialnie (master i po jednej dla dzieci, dziweczynka i chlopiec) w
    ktorych gosci nie przyjmujemy. Co jest zlego w tym ze latem spedzam cale
    popoludnie na deck, przy BBQ ze znajomymi
    poza tym co to oznacza: "taka forma urbanistyczna nie ewoluowala ze
    spoelczenstwem tylko zostala narzucona odgornie. jest wiec nienaturalna."
    przeciez to jest kolejny frazes bez pokrycia, kto narzucal cokowliek, kiedy,
    komu, jaki mial cel, jakie byly srodki tejze przemocy..... jakies dowody by sie
    przydaly.
    i dlazcego pycha, ze majac rodzine chce jezdzic vanem, ze uwazam ze jest to
    wygodne, ze nie mam ochoty dusic sie w geo metro.

    --
    I AM CANADIAN!
  • aga_rn 08.12.04, 15:47
    Klitki integrujace ludzi ... no nie wiem, od kiedy pamietam to przecietne
    polskie warunki mieszkaniowe (czyli te paredziesiat metrow kw. na rodzine) byly
    powodem do utyskiwan naszych rodakow. Na brak prywatnosci, przestrzeni,
    intymnosci. Dorastajac, mialam swoj wlasny pokoj (jako jedynaczka) co bylo
    przedmiotem zazdrosci paru kolezanek zmuszonych do dzielenia swojego metrazu
    np. z rodzenstwem. Ile razy slyszalo sie od kogos najwiekszym marzeniem jest
    zdobycie wlasnego kata ?
    Wiesz Za_morzem, u mnie, podobnie jak u Molsona, zycie toczy sie w
    kuchni/livinroomie. Tu dzieciaki sie bawia, czytaja, odrabiaja lekcje,
    ogladaja TV. Wszedzie sa zabawki, ksiazki, puzzle, okruchy ciastek wink Ciezko
    utrzymac porzadek. Ale - na gorze kazdy ma swoja sypialnie. Moze pobyc w
    samotnosci jezeli bedzie mial taka potrzebe. Przyjdzie moment kiedy dzieci
    podrosna i beda potrzebowaly swojej przestrzeni i prywatnosci - i beda mialy ja
    zapewniona.
    Malzenstwo spiace w pokoju ktory sluzy jednoczesnie za pokoj
    rodzinny/goscinny/jadalnie, nierzadko przechodni (trzeba przejsc przez niego
    aby sie dostac do kuchni) - o tak, to jest to dopiero zdrowy uklad wink No,
    thanks wink
    Z autami zgadzam sie w zupelnosci i sama jezdze Toyota smile Co prawda w rodzinie
    dogorywa jeszcze wysluzony Taurus ale na pewno jego nastepca nie bedzie
    amerykaniec - z powodu zuzycia paliwa wlasnie. Ale te smarty czy inne
    miniaturki - wedlug mnie to moze dobre na lato, ale na pewno nie na kanadyjska
    zime. Przezylam zime w okolicach Alliston, teraz mieszkam w Keswick (ON) -
    nikt o zdrowych zmyslach nie powinien wyjezdzac takim czyms na droge w tych
    okoliach przez przynajmniej 4-5 miesiecy w roku. Dla mnie nie byloby
    to "smart" smile
    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • aga_rn 08.12.04, 18:38
    Przed chwila wrocilam z koncertu swiatecznego zorganizowanego w szkole przy
    ktorej znajduje sie przedszkole do ktorego chodzi moj 3-letni syn.
    Program artystyczny przedstawily dwie grupy juniorow (3 lata), i po dwie klasy
    dzieci z JK i SK.
    Cute smile Ktokolwiek byl kiedys na takim koncercie maluchow wie o czym mowie smile
    Sala gimanstyczna zapelniona w calosci - rodzice, babcie, rodzenstwo. Usmiechy
    i lzy w oczach rodzicow, atmosfera pelna milosci i dumy. Pracowalam w nocy i
    dzis tez ide w nocy na dyzur, ale nie moglam tego wydarzenia opuscic smile
    Czy to byli ci wyalienowani konsumenci, niezintegrowani ze soba bo maja
    dodatkowa sypialnie w domu ?
    Bardzo ciezko mi w to uwierzyc ... smile
    Pozdrowienia i dobranoc smile
    AgaRN
    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • ma.pi 09.12.04, 17:19
    za_morzem napisał:

    > fakt ze ten tekst jest zaskakujacy, w ustach (palcach) czlonka "elyt".
    > male mieszkania europejskie maja czesto duzo wyzszy standart od kanadyjskich.
    > osobiscie nie moge patrzec na ogolnokanadysjki kremowy "carpet" instalowany
    > wszedzie od 10tek lat. hardwood floors tak popularne w europie tu sa szczytem
    > luksusu.

    Chyba Twojego ;o). Ja tam (i moi znajomi) naleze do takiej sobie sredniej klasy
    pracujacej , do milionerow raczej zaliczyc sie nie mozemy a hardwood floor
    posiadamy i nawet morgage z banku na niego nie zaciagalismy ;o).
    A gdzie ten kremowy carpet obejzec mozna, qurcze lubie ten kolor a jak
    kupowalam dom to builder nie mial go w ofercie, cos chyba beznajdzieny ten
    builder. ;o)
    \
    Pozdr.

    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
  • za_morzem 09.12.04, 18:24
    nie chce byc zlosliwy ale jesli nie znasz kremowego "carpetu" to moze nie
    mieszkasz w kanadzie? smile
    to standartowa wykladzina instalowana w wiekszosci mieszkan w kanadzie w
    widzialem ja i w albercie i w ontario i w bc.
    hardwood floors sa w europie standartem a w kanadzie luksusem.
    podtrzymuje to co napisalem. z mieszkan ktore widzialem, wynajmowanych przeze
    mnie i znajomych te posiadajace parkiety stanowilyby mniej niz 5%.
    ostanio ogladalem mieszkania budowane w vancouver, ceny za 1000sf oscylowaly w
    granicach 700tys. - milion dolarow. parkiety byly w mniej niz 10% mieszkan.
    ja nie pisze o tym co ty sobie zainstalowalas bo taki standart (parkiet)
    pamietasz z polski. pisze o tym w co zwykle developer (czy jak to ladnie
    nazwalas builder) wyposaza mieszkanie standartowo. faktycznie polacy lubia
    parkiety (bo je pamietaja z polski) zreszta w vancouver oprocz malowania to
    standartowo dziedzina zarezerwowana dla polskich kontraktorow wiec faktycznie
    rodacy czesto sobie mieszkania w nie wyposazaja. w przeciwienstwie do
    kanadyjczykow. smile
  • canadian 09.12.04, 18:28
    Wyzszosc carpetu na parkietem? Moze prace doktorska trzeba napisac.
    Dobre, dobre tyle ze smieszne.

    Mozna peknac ze smiechu czytajac o tych wszystkich przewagach kraju 4-go swiata
    jakim jest Polska nad jednym z najwyzej rozwinietych hahahaha
  • borasca0107 09.12.04, 18:55
    canadian napisał:

    > Wyzszosc carpetu na parkietem? Moze prace doktorska trzeba napisac.
    > Dobre, dobre tyle ze smieszne.
    >
    > Mozna peknac ze smiechu czytajac o tych wszystkich przewagach kraju 4-go
    swiata
    > jakim jest Polska nad jednym z najwyzej rozwinietych hahahaha


    D O B R E smile))) no i popieram ten doktorat!!
    Chcialabym widziec obrone tego arcydziela
    - moze jakis nastepny kabaret pod banka by z tego powstal?? :o)))))
  • aga_rn 09.12.04, 19:22
    Za_morzem, wiesz, w Home Depot bywam od czasu do czasu i nie zauwazylam braku
    materialow do polozenia klepki/parkietu czy jak to sie tutaj mowi - hardwood
    floor. Zakazane to w Kanadzie nie jest, i jezeli ktos chce to hardwood sobie
    moze sprawic.
    Smiac mi sie chce jak czytam o tych "mniej niz 5 % wynajmowanych mieszkan" ma
    parkiety - dlaczego wg Ciebie wlasciciel takiego mieszkania powinien klasc
    hardwood floor ? Przeciez carpet jest o wiele tanszy ! To jest mieszkanie do
    WYNAJMU, chyba zrozumiale jest ze wyposazenie nie bedzie takie z "wyzszej
    polki".
    Chyba nigdy nie kupiles mieszkania czy domu od developera/buildera ?
    Z reguly carpet to wyposazenie standard, a hardwood - upgrade. To co ktos
    sobie w domu instaluje to kwestia gustu. Ale nie tylko - taki hardwood od pana
    developera kosztuje duzo - o wiele wiecej niz taka sama instalacja we wlasnym
    zakresie, juz po zamieszkaniu w nowym, pachnacym domku. Ludzie ktorzy nie
    decyduja sie na hardwood w momencie kupna nowego domu wykazuja sie raczej
    zdrowym rozsadkiem i checia nie przeplacenia za cos, co w niedlugim czasie moga
    dostac za mniej pieniedzy. Jeeli pozostaja jednak przy kremowym carpecie to
    jest chyba tylko kwestia ich wyboru i gustu. Co w tym zlego ?
    "Pretensje" do buildera ze hardwood nie oferuje w standardowym wyposazeniu to
    dla mnie nastepny powod do "smile".
    Swoja droga to ja powinnam sie czuc w siodmym niebie, od sierpnia mieszkam w
    domu w ktorym nie ma ani kawalka carpetu, jest wszedzie hardwood, zainstalowany
    extra przez oryginalnych wlascieli (dom ma niecale 3 lata) - oni zaplacili
    sporo bo zrobili upgrade u wykonawcy, teraz ja wedlug Za_morzem plawie sie w
    luksusie wink Mmmm, fajne uczucie ... smile

    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • molsoncanadian 09.12.04, 19:50
    za_morzem,

    just a quick question, czy widziales kiedys standard wykonczenia mieszkanaia w
    PL, nie mowie o "popularnych" apartamentowcach (polska pisownia), ale o
    przecietnych mieszkaniach, dla przecietnego czlowieka (zeby nie napisac
    obywatele polski).

    jesli takowej okazji nie miales, to pozwol, ze opisze.
    moja kuzynka kupila mieszkanie w warszawie, ale do centrum jedzie sie ok 60
    minut, wiec to warszawa tylko z nazwy. Mieszkanie to closing day, mialo,
    betonowe sciany, betonowa podloge, drzwi wejsciwe (zbrojone, z 2 zamkami w
    standardzie), odprowadzenie sciekow w miejscu gdzie przewidziana byla lazienka
    i kuchnia, wode bierzaca w miejscu gdzie przewidziana byla lazienka i kuchnia,
    okna i drzwi na balkon.

    TO WSZYSTKO!!!!

    nie bylo hardwood floors, nie bylo takze "carpetu", nie byly nic! betonowe
    sciany!!!

    mniej wiecej rok przed nia, ja odbieralem moj pierwszy dom w CA, i byl to nowy
    dom, townhouse dla scislosci. mialem pomalowane sciany, mialem lazienki (w
    liczbie mnogiej), mialem kuchnie z szafkami i bierzaca woda, mialem "carpet" po
    ktorym moglem chodzic na boso!

    wiec teraz co jest lepsze, te drewniane podlogi ktore oni instaluja bo nie maja
    nic innego, czy "carpet" wliczony w cene domu, ktory moge pozniej wymienic.


    i co powiesz na to: 1, 2, 3 AND 4 BEDROOM HOMES Starting at $209,900.00
    www.galleriahomes.ca/#
    --
    I AM CANADIAN!
  • za_morzem 07.12.04, 23:22
    widze ze rozumiesz o co mi chodzi, do innych nie mam sily. smile
    nazwij to wrazliwoscia, wyrobieniem, w sumie nie istotne...
    nie ma co tlumaczyc...
  • sylwek07 07.12.04, 23:31
    za_morzem napisał:

    > widze ze rozumiesz o co mi chodzi, do innych nie mam sily. smile
    > nazwij to wrazliwoscia, wyrobieniem, w sumie nie istotne...
    > nie ma co tlumaczyc...
    --------------------------------------------------------
    za_morzem kazdy jest inny i inaczej patrzy na swiat,zycze milego spedzenia
    czasu w Polsce.,Jak juz jestes w Warszawie to zapraszam do Lublina smile)
  • canadian 07.12.04, 23:34
    Jednego nie rozumiem. Skoro Wam sie tutaj tak nie podoba, jest wedlug Was tak
    zle to dlaczego tu mieszkacie?
    Za kare? Na sile? Po co?
    Jak komus cos nie odpowiada to po co sie zmusza? Wiekszosc z nas podjela decyzje
    wyjazdu z Polski gdyz nie odpowiadalo nam tamtejsze zycie.
    Przeciez mozna taka decyzje podjac po raz drugi i pozegnac ta "okropna" Kanade
    tak jak pozegnalo sie Polske. Znam ludzi ktorzy tak wlasnie zdecydowali i
    mieszkaja w Polsce. I tych wlasnie cenie.
    Narzekania i mieszkania na sile nie rozumiem.
  • syswia 08.12.04, 04:21
    Alez jakiego narzekania?
    To sie nazywa krytyczne myslenie...
    A poniewaz bylo moja/nasza nieprzymuszona wola przeprowadzic sie do Kanady (w
    przeciwienstwie do wielu Polakow zmuszonych do tego kroku w czasie PRLu) moze
    dlatego udalo nam sie zachowac obiektywnosc. Kanada nie byla dla mnie wymarzonym
    rajem wiec nie idealizuje. Tam bylo tak, tu jest inaczej. Owszem, nie wszystko,
    co polskie jest najlepsze, ale i nie wszystko co kanadyjskie najcudowniejsze pod
    sloncem.

    PS. Mnie tez sie nie podoba kanadyjska zabudowa rodzinna, ani CN Tower, ani
    ratusz w TO. Ot co... Dla rownowagi dodam, ze Palac Kultury tez nie jest
    perelka... smile
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • sylwek07 07.12.04, 23:25
    "tak i dla nas, "nasza" polska juz nie istnieje, istnieje cos co jest polska,
    ale jest inne niz my pamietamy"
    -------------------------------------------------------
    przylaczam sie do tych slow w 100% ,wszytsko sie zmienia jak caly swiat
  • za_morzem 08.12.04, 11:26
    dzieki za zaproszenie jak bede w twoich okolicach to sie odezwe smile
  • sylwek07 08.12.04, 13:04
    za_morzem napisał:

    > dzieki za zaproszenie jak bede w twoich okolicach to sie odezwe smile
    ----------------------------------------------------
    pisz na moj e-mial: sylwek07@gazeta.pl

  • sylwek07 08.12.04, 13:11
    "To jak widzimy nasza tutaj imigracje jest kwestia tego co widzielismy w
    Polsce,
    zanim sie tutaj przeprowadzilismy. Jakie zycie bylo w niej naszym udzialem.
    Jakie sa realia naszego zycia tutaj. Czy powodzi nam sie tutaj dobrze , czy
    realizujemy sie jako maz/zona/ojciec/matka ? Czy nasze dzieci sa tutaj
    szczesliwe ? Czy wykonywanie naszego zawodu sprawia nam przyjemnosc, czy jest
    tylko wysilonym spedzaniem czasu"

  • santacruz2000 08.12.04, 00:20
    Sadze, ze ludzie,ktorzy wyemigrowali do "lepszego swiata" maja sentyment do kultury polskiej,historii, obyczajow oraz zapewne jezyka. Jednak to,co sie dzieje w kraju teraz, nijak sie ma do "post'ulowanych tutaj" opinii. Wedlug mnie odbywa sie teraz na oczach obywatelii VI-ty rozbior Polski ktory skutecznie wywoluje,przynajmniej u mnie, nienawisc do III RP. Tak wiec, i owszem, Polska jest naszym (przynajmniej moim domem)lecz III RP juz nie.
    Naraze sie pewnie na docinki osob, ktore chca tutaj wygladac na I-szo ligowcow, ale nie maja one racji (i sadze ze i prawa) mowic jak jest teraz w Polsce rozowo, tym samym wprowadzajac zludne nadzieje, jesli obecnie w POlsce nie przyszlo im wegetowac. Mieszkam w Krakowie i co widze :zamkniete szpitale i oddzialy,bo kasy chor{e}-ych nie maja pieniedzy na finansowanie leczenia, korupcja na kazdym szczeblu (5/5 razy spotkalem sie z propozycja dania lapowki Policjantowi), glodne dzieci (co trzecie w Polsce, zas ostatnio pan minister cofnal dotacje na dozywianie dzieci w szkolach,co jest kwota nieprownywalnie mniejsza z utrzymaniem palacu prezydenckiego (1 mln $/dzien, slownie:jeden milion dol USA), bezwzglednosc prokuratury oraz innych organow scigania (przyp. sprawa prezesa Optimus ), niewspolmiernie wysokie koszty zycia (oprocentowanie kredytow, ceny wszystkiego nieproporcjonalane do zarobkow- na 1 litr benzyny pracownik fizyczny zarabia tu 1h)itp... Przyklady mozna mnozyc w nieskonczonosc, szkoda tylko ze nie czyni to zycia tutaj latwiejszym .
    Zupelnie nie moge zrozumiec porwnywania kraju zdrowego politycznie, z mocna gospodarka oraz ludzmi "bez przeszlosci", kraju ktory dla swoich obywateli nie jest wrogo nastawiony z krajem bandyckim,niebezpiecznym, nikczemnym, gdzie rzadzi partia odpowiedzialna za rozklad kraju (to o Polsce, tak na wszelki wypadek).Krajem,ktorym rzadzi czlowiek z podrobionym dyplomem.
    Ktos wczesniej tu napisal ze i w Kanadzie jest korupcja. DObrze, ale jest to na skale marginala i nie kosztem ogolu obywateli. Natomiast w POslce teraz mlodzi ludzie (i nie tylko) nie maja zadnych perspektyw i musza patrzec na to co sie tutaj dzieje(kto u koryta probuje nachapac sie ile wlezie, tyle ze nie ma juz czym), ciagna kase od rodzicow (ktorzy tez nie wiedza czy jutro beda jeszcze mieli prace). Codziennie zycie jest w POslce walka, zas brak pieniadza (rowny brakowi gospodarki) wywoluje u ludzi najgorsze instynkty.
    I to tyle. Natomiast jesli ktos zechce powyzsza wypowiedz zripostwoac, to wczesniej zapraszam do Polski na 2 miesiace. Niech taka osoba sprobuje znalezc prace, mieszkanie ktore nia oplaci , niech pojdzie do banku po kredyt, sproubuje kupic cokolwiek na raty, i jeszce korzystajac z zarobionych srodkow pojdzie na jaks imprezke.A przede wszystkim niech sprobuje przezyc. Nie musi to byc samotna matka z dzieckiem, wystarczy zdrowy, mlody mezczyzna. ZObaczymy czy pozniejsze wypowiedzi beda in plus dla ojczyzny...
    Pozdrawiam
  • za_morzem 08.12.04, 10:41
    zgadzam sie z toba w zupelnosci.
    widze ze jest ciezko ale jak juz pisalem wczesniej nie chodzi mi o sytuacje
    ekonomiczna, kraj byl niszczony przez 10tki lat i do poprawy potrzeba ogromnej
    ilosci pieniedzy i czasu.
    zasadniczo moj post dotyczy roznicy zycia w EUROPIE jako takiej (nie tylko w
    poslce)i w AM.P.
    stosunkow miedzy ludzmi i wrazen estetycznych jakie dostarcza nam codzienne
    zycie. nie twierdze ze polska to raj, byloby to glupie. staram sie obietkrywnie
    spojrzec na polske i kanade.
  • pikorpikor 11.12.04, 02:24
    staram sie obietkrywnie
    >
    > spojrzec na polske i kanade.

    Wszystko jest w porządku ale jak się człowiek męczy to nie patrzy niestety
    obiektywnie bo musi się martwić jak przeżyć - i może to właśnie ten poprzedni
    post najlepiej opisuje realia polskie w wypadku przeciętnego człowieka w
    porównaniu do Kanadyjskich.

    Ja jestem na razie luzak - jeszcze studiuję. Dlatego wiem jedno. Jak nie znajdę
    dobrej jak na polskie warunki pracy (a jak na polskie warunki wykształcenie
    będę miał pierwszorzędne, kończę drugie dobre studia) to spadam z tego kraju.
    Na taki obiektywizm jestem sobie w stanie pozwolić obecnie aby uniknąc
    potencjalnego polskiego marazmu...

    To tak poza dyskusją o:
    roznicy zycia w EUROPIE jako takiej (nie tylko w
    > poslce)i w AM.P.
    > stosunkow miedzy ludzmi i wrazen estetycznych jakie dostarcza nam codzienne
    > zycie. nie twierdze ze polska to raj, byloby to glupie
    bo też warto się nią zajmować.

    pozdr.
  • molsoncanadian 08.12.04, 14:50
    masz racje, roznica jest i bedzie, masz racje w polsce jest zle i niestety
    dlugo bedzie, masz takze racje ze mowie po polsku.
    Urodzilem sie w polsce, wychowalem sie polsce, tam skonczylem wszystkie szkoly,
    zawsze uzywalem jezyka polskiego, zdecydowalem sie jednak na zycie w Canada.

    nie tesknie za polska!!!!!

    nigdy nie tesknilem, jesli juz mi czegos brakuje, to mojego domu rodzinnego,
    ale on juz nie istnieje, wiec czy mieszkam w Timbuktu, czy w Warszawie, dalej
    by mi go brakowalo.
    nie tesknie takze za polska kultura i sztuka, ani za historia i obyczajami.
    dlaczego polacy musza zyc przeszloscia, dlaczego nie widza ze przeszlosc sie
    skonczyla, ze jutro jest waznijesze. dlaczego ciagle sie mowi o II wojnie i
    innych tragediach narodowych, dlaczego marnuje sie pieniadze na IPN, a nie ma
    ich na szpitale.
    to samo z kultura i historia, co mnie obchodzi ze mickiewicz si nacpal i
    wypocil dziady, co mnie obchodzi ze w 1410 polacy pokonali niemcow (bo tak
    przedstawiala to historia jak ja bylem w szkole), podczas gdy nie byla to wojna
    polsko - niemiecka. dlaczego zwraca sie uwage na roznice, nigdy na to co laczy.

    piszecie ze w europie (w tym w polsce) mozna oddychac kultura.
    bullshiet
    kultura nie da mi jesc, nie nakarmi moich dzieci, nie pozwoli mi
    kupic "Cadillac z 8-litrowym silnikiem"

    zyje nie po to zeby rozpamietywac to co bylo, zyje po to zeby zyc, nie
    potrzebuje przytulac sie do morow jakiegos tam zamku

    jeszcze z polski pamietam taki program jak Tomasz Raczek i Zygmunt Kaluzynski
    dyskutowali filmy, Raczek jak zwykle byl za "kultura", kaluzynski za rozrywka.
    Dyskutowali film amerykanski, Raczek go zjechal, ze nic nie wnosi dla
    rozwinietego czlowieka, ze jest to strata czasu, ze jest to szmira..... itp
    Kaluzynski, wporst przeciwnie, ze nie idzie do kina zeby sie martwic o ....
    (wpisz tu cokolwiek chcesz), ale idzie do kina zeby miec good time, zeby
    zabawic sie, zeby smiac sie bez powodu, z niczego.




    --
    I AM CANADIAN!
  • za_morzem 08.12.04, 18:21
    jestes w kanadzie od 99?
    i piszesz "w canada"?
    faktycznie sie zintegrowales.
    gdyby nie ta "kultura" jak sie o niej pogardliwie wyrazasz w polnocnej ameryce
    nie bylo by cadillacow tylko osly.
    nie szkoda ci lasow w amazonce ze marzysz o takim samochodzie?
  • borasca0107 08.12.04, 19:24
    za_morzem napisał:

    > jestes w kanadzie od 99?
    > i piszesz "w canada"?
    > faktycznie sie zintegrowales.
    > gdyby nie ta "kultura" jak sie o niej pogardliwie wyrazasz w polnocnej
    ameryce
    > nie bylo by cadillacow tylko osly.
    > nie szkoda ci lasow w amazonce ze marzysz o takim samochodzie?
    >

    Za morzem - szanuje Cie za to, ze wrociles do Polski bo Ci sie Kanada nie
    podoba - przynajmniej dazysz do zmian (lepszych czy gorszych to sie w 'praniu
    okaze') pedzisz za swoim idealem. Inni niezadowoleni powinni z Ciebie brac
    przyklad. Jednak jest pewne 'ale'. Czy zalozyles ten watek po to aby uslyszec
    jak cala Polonia marzy i zazdrosci Ci powrotu do Polski? Wyobrazam sobie Twoje
    rozgoryczenie gdy okazalo sie, ze jednak jest inaczej. Jestes zadowolony z
    pobytu tam ? - swietnie...zycze Ci jak najlepiej... pisz nam co Ci sie tam
    podoba, opisuj te wszystkie pozytywne przezycia - ja osobiscie z checia
    poczytam bo Polske jednak daze sentymentem, chociaz nie na tyle aby tam
    wracac. Daruj sobie wiec w tym momencie swoje osle zaczepki - blade widze
    tego efekty.

    Jesli juz mowa o 'tej' kulturze.. to rzeczywiscie.. tylko dzieki
    niej 'zawdzieczamy' zniszczenie preznych prastarych cywilizacji np. Aztekow,
    Inkow, Majow itp itd - lista jest dluga... dzieki tej 'kulturze' przynajmniej
    Kopernik mogl TAM zablysnac swoim odkryciem - ktore po tej stronie globalnego
    bajorka, na tych 'oslich' terenach, juz kilka tysiecy lat temu bylo normalka.
  • molsoncanadian 08.12.04, 19:27
    > jestes w kanadzie od 99?
    > i piszesz "w canada"?
    > faktycznie sie zintegrowales.
    tak, zintegrowalem sie, czuje sie Kanadyjczykiem (tak to sie chyba po polsku
    pisze), poza tym lubie niektore wyrazy w ich oryginalnej pisowni

    > gdyby nie ta "kultura" jak sie o niej pogardliwie wyrazasz w polnocnej
    ameryce
    > nie bylo by cadillacow tylko osly.
    po pierwsze: interpunkcja,
    po drugie: ta "kultura" dala nam wiele mozliwosci rozwoju, na przyklad
    przesledzmy jak poznawalismy kulture islamu, zaczelismy wiec od wojen
    krzyzowych, to tylko przyklad, ale uwierz ze "kultura" europejska w niczym nie
    jest lepsza od "kultury" afryki, azji czy ameryki polnocnej
    po trzecie: nie wyrazalem sie o niczym ani nikim pogardliwie
    po czwarte: to europejczycy sprowadzili osly do ameryki, wiec na osle bym nie
    jezdzil

    > nie szkoda ci lasow w amazonce ze marzysz o takim samochodzie?
    dla jednego szczytem luksusu jest ...., dla kogos innego ...., ja chce jezdzic
    cadillac, nie do konca widze powiazanie dlazcego lasy tropikalne sa wycinane z
    tym jakim samochodem bede jezdzil.

    bardzo chetnie wymienilbym moj samochod na samochod na wode, ale glownym moim
    motywem przy takiej zamianie, bylyby wzgledy finansowe, brak tankowania paliwa,
    nie zas to ze w amazoni ktos wycina lasy, czy to ze do wisly wylewa sie
    hektolitry sciekow
    --
    I AM CANADIAN!
  • aszar.kari 08.12.04, 20:05
    Juz nie przesadzajmy z ta kultura czy z korzystaniem z niej. Jak wielu ludzi
    NAPRAWDE chodzi do teatrow, muzeow, galerii, bibliotek, kin? Zarowno w Europie
    (z Polska wlacznie), jak i w Ameryce Polnocnej? Jesli czlowiek ma potrzebe
    obcowania ze sztuka, znajdzie te sztuke w Ameryce Polnocnej bez zadnych
    problemow. Narzekania na brak wynikaja chyba z niewiedzy albo niecheci do
    rozejrzenia sie wokol siebie. Nie wiem jak Ty, Za_Morzem, ale ja chodze na
    dobre koncerty, ogladam wystawy, namietnie chadzam do teatru (szczesliwie w
    Toronto mam mozliwosc chodzenia i na angielskie, i na francuskie wersje roznych
    przedstawien), co jakis czas zdarza mi sie specjalnie pojechac do Chicago,
    Bostonu czy Nowego Jorku zeby obejrzec jakas wystawe, ktora mnie zainteresuje
    lub na jakis fajny koncert, czytam na ile mi czas pozwala (ostatnio znow troche
    po polsku) - nie bardzo sobie wyobrazam zebym mogla miec jeszcze wiekszy
    kontakt z kultura gdybym mieszkala w Brukseli na przyklad albo w Warszawie.
    I zeby bylo jasne - wiekszosc z tych przyjemnosci jest naprawde dostepna dla
    kieszeni przecietnego zarabiacza przecietnej pensji - wszystko tylko zalezy od
    tego, czy sie naprawde chce "obcowac z kultura i sztuka" i jak sie to
    zorganizuje.
    Pozdrawiam,
    Aszar - jezdze ekologicznie na rowerze do pracy, chodze piechota po Toronto i
    jezdze obrzydliwym "czyms-tam" na benzyne za miasto - czasy autostopu skonczyly
    sie dla mnie wraz z 30 urodzinami ;P
  • andrew-1 08.12.04, 01:18
    Wspolna cecha imigrantow z przypadku ktozy nigdy nie zasymiluja sie ze
    spoleczenstwem kanadyjskim jest opluwanie Kanady , widzenie w niej przyczyne
    swoich niepowodzen z jednoczesnym bezkrytycznym gloryfikowaniem Polski .
    Na tym watku jest widoczne jak na talerzu , Kanada jest be , Polska super ,
    chocby przyklad architektury , polski kolcek z elewacja w lusterka zdobna to
    szczyt estetyki , kanadyjskie domy z "dykty" z definicji jako odwrotnosc
    polskiego "piekna" musza byc brzydkie .Imigrant z przypadku zamiast starac sie
    osiagnac sukces w Kanadzie gdzie ma mozliwosci i nie jest ograniczany woli
    trwac w marazmie powtarzajac ze ... w Polsce to bylbym kims , tam to dopiero
    bylbym szczesliwy .
    /
    Nikt nie bezdzie was zatrzymywal przed opuszczeniem nielubianej przez was
    Kanady i powrotem gdzie wierzby rosochate i dziecielina pala , poco macie byc
    masochistami kiedy tam swietlana przyszlosc na was czeka . Wracajcie i nie
    przelewajcie waszej zolci na innych zadowolonych kanadyjczykow .
  • kinky5 08.12.04, 01:44
    Co to jest kolcek?

    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • canadian 08.12.04, 03:17
    Wiesz co to jest literowka?
    Spiesze ci wyjasnic ze andrew mial na mysli "klocek" co rowniez i ja uwazam za
    doskonale podsumowanie polskiego budownictwa.
  • canadian 08.12.04, 03:15
    I to w zasadzie jest najlepsze podsumowanie dla tych wszystkich ktorzy narzekaja.
  • kinky5 08.12.04, 04:19
    Drogi Canadian and co.
    Wytlumacz mi cos jeszcze- co tacy szczesliwi emigranci- sorry Kanadyjczycy (z duzej litery- Aszar-
    zapamietalam!) jak Wy robia na forum "Kanada i jej "Polonia". Moze warto poszukac kanadyjskich
    (anglojezycznych) forow pt: I'm so much in love with my country" albo "Proud to be Canadian" a nie
    wracac na stare polskie smieci. Inicjatywa nalezy tylko do Was i bedziecie szczesliwi ze nikt nie atakuje
    tego "raju na ziemi".
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • syswia 08.12.04, 04:23
    z wielkiej, Kochana, z wielkiej - zaraz Ci Aszar wytknie, ze uzywasz rusycyzmu ;P
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • dradam1 08.12.04, 04:37
    Mysle, ze powinienem wlaczyc sie do dyskusji.

    Daleki jestem od twierdzenia, ze forum jest jedynie otwarte dla "polonusow"
    (Polakow, gdziekolwiek by mieszkali" albo dla "canuckow"(kanadyjczykow, w tym i
    polskiego pochodzenia).

    Po prostu uwazam, ze na styku tych obydwu grup (albo tematow : jak byc polskim
    kanadyjczykiem albo kanadyjskim Polakiem) jest tyle do powiedzenia, ze mozna
    bylo takie forum utworzyc.

    I dyskusja na temat tego (powyzej ) watku jest wlasnie udowodnieniem slusznosci
    tego pomyslu.

    Daleki jestem od twierdzenia, ze Kanada to jest "raj na Ziemi". Wszyscy
    mieszkajacy w niej sobie zdaja sprawe z tego doskonale.

    I vice versa. Mieszkanie ( a zwlaszcza zycie) w Polsce nie jest to kaszka
    manna. I jest to raczej kawalek bardzo ciemnego i ciezko strawnego chleba.

    To jak widzimy nasza tutaj imigracje jest kwestia tego co widzielismy w Polsce,
    zanim sie tutaj przeprowadzilismy. Jakie zycie bylo w niej naszym udzialem.
    Jakie sa realia naszego zycia tutaj. Czy powodzi nam sie tutaj dobrze , czy
    realizujemy sie jako maz/zona/ojciec/matka ? Czy nasze dzieci sa tutaj
    szczesliwe ? Czy wykonywanie naszego zawodu sprawia nam przyjemnosc, czy jest
    tylko wysilonym spedzaniem czasu.

    Bo wyjazd do Kanady byl dla nas ( w wiekszosci) kwestia wolnego (mniej lub
    bardziej ) wyboru. Bycie "kanadyjczykiem" jest dla nas kwestia nieskrepowanej
    decyzji.

    Jezeli komus sie to spodoba to moze zawsze wrocic do Polski. Moze wyjechac
    dalej ...

    Przynajmniej my (nasza rodzina) mielismy taka szanse w przeszlosci... I
    przypuszczam , ze dla wiekszosci "kanadyjczykow" biegla znajomosc ( ktora
    posiadamy) jezyka angielskiego jest furtka dla takiego wyjazdu. Zwlaszcza, ze
    posiadamy "kanadyjskie" doswiadczenie,ktore w swiecie tez sie przeciez liczy...
    W wielu zawodach "kanadyjskie" credentials licza sie tez poza Kanada.

    Pozdrawiam


    dradam1


  • kinky5 08.12.04, 05:52
    Dradam- madra i wywazona odpowiedz.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    --
    "Adieu" sagte der kleine Prinz.
    "Adieu" sagte die Blume
  • za_morzem 08.12.04, 11:05
    Wspolna cecha imigrantow z przypadku ktozy nigdy nie zasymiluja sie ze
    > spoleczenstwem kanadyjskim jest opluwanie Kanady , widzenie w niej przyczyne
    > swoich niepowodzen z jednoczesnym bezkrytycznym gloryfikowaniem Polski .
    > Na tym watku jest widoczne jak na talerzu , Kanada jest be , Polska super

    moze przeczytaj te dyskusje jeszce raz bo widze ze nic nie zlapales smile
  • za_morzem 08.12.04, 11:24
    "inna rzecz ze kanada nas przyjela otwierajac przed nami ramiona i dajac
    mozliwosc spokojnego zycia. i za to powinno sie byc jej wdziecznym i to trzeba
    podkreslic i docenic. niezaleznie od obserwacji zawartych powyzej.""
    to jedno ze zdan napisanych przeze mnie wczesniej.
    pare dni temu.
    widoczne jest JAK NA TALERZU ze widzisz co tobie jest wygodne.
    a z ta asymilacja i niepowodzeniach to tez mysle ze za ostro smile.
  • za_morzem 08.12.04, 11:28
    swoja droga w koncu forum sie troche rozkrecilo.
    a juz nikomu sie nie chcialo nic pisac smile
  • voytek74 08.12.04, 15:48
    Duzo osob sporo ciekawych opinii napisalo, wiec tak pokrotce moje kilka groszy:

    Za Polska nie tesknie calkowicie. Mozecie sobie rozne psychologiczne powody do
    tego dokladac (tesknie ale nie chce sie przyznac itp), nic mnnie to nie
    obchodzi. Jestem z zycia w Kanadzie bardzo zadowolony. Kanade uwazam za
    wspanialy kraj z ogromnymi mozliwosciami.

    Wbrew roznym mitom, pracuje 40 godzin tygodniowo i ani minuty wiecej. Mam
    cztery tygodnie wakacji ktore spedzam na poznawanie tego pieknego kraju. Tak,
    przyznaje sie bez bicia, ze mam "dom z dykty" ktory obecnie nalezy w 85% do
    banku. Lubie do niego po pracy wracac (powrot zajmuje mi 50 minut). Zona nie
    pracuje poza domem. Dzieci tez sa i przynosza mi ogromna radosc. Uwielbiam
    chodzic z nimi do parku ktory jest 3 minuty od mojego domu. Znajomi w Polsce, z
    ktorymi chodzilem do liceum, mieszkaja obecnie albo z rodzicami albo splacaja
    30 letni kredyt na 50 metrowe M3. Moze i standard wykonczenia ich mieszkania
    jest wyzszy i moze bardziej przez to male mieszkanie integruja sie z otoczeniem.

    W Polsce bylem w 2001 (9 lat po emigrcji). Nie podobalo mi sie wcale. Jak juz
    jakis poeta dawno napisal "wspanialy narod, spoleczenstwo zadne" (albo jakos
    tak). Troche smiasza mnie te argumenty ze "Polska i Kanada maja swoje dobre i
    zle strony". Pewnie, najlepiej to prawie postawic znak rownosci powiedzy tymi
    dwoma krajami. Bedzie sprawiedliwie ... i bez sensu.

    Mam jedna rade dla swiezych emigrantow. Najgorszym bledem jaki mozecie zrobic
    to "zyc w rozkroku". Tzn. porownywac ceny, domy, ludzi, planowac wakacje w
    Polsce co rok itp. Zapomnijcie o Polsce, skoncentrujcie sie na osiagnieciu
    sukcesu w Kanadzie (oznaczac to bedzie rozne rzeczy dla roznych ludzi) a kraj
    klonowego liscia pewnie Wam to wynagrodzi. I to by bylo na tyle.
  • santacruz2000 08.12.04, 16:10
    voytek74, to jest opinia z ktora sie zgadzam w 100% i ktora osobiscie wyznaje. Samorealizacja, szcescie moje i mojej rodziny, perspektywy oraz wiele innych pozytywnych aspektow. Emigruje sie po to, aby osiagnac to o czym sie marzy, bo u "siebie" jest to niemozliwe. I trzeba sie cieszyc z danej szansy. Pozdrawiam
  • syswia 08.12.04, 17:03
    Wojtkusmile
    Jestem swiezym imigrantem i pewnie zabrzmi to dziwnie, ale ja nie tesknie za
    Polska i nie zyje w rozkroku. Przyjezdzajac tu dwa lata temu bylam przekonana i
    przygotowana na to, ze nie wroce do Polski na stale. Owszem mialam problemy
    emocjonalne na poczatku, ale dotyczyly one glownie rzeczywistosci kanadyjskiej
    (przez kilka miesiecy nie moglam znalezc pracy, a moja wlasna firma nie
    rozwijala sie tak szybko, jak bym chciala z braku odpowiednich kontaktow). Nigdy
    nie mialam "second thoughts" o powrocie - zbyt dobrze uklada mi sie tu zycie
    osobistesmile
    Ale ja nie chce sie z nikim asymilowac... Jestem kim jestem - Polka mieszkajaca
    w Kanadzie. To,ze sie odnajduje w Kanadzie, nie oznacza, ze nagle mam przestac
    lubic sledzie albo nie czytywac wiecej ksiazek o historii Polski. Zreszta, co to
    znaczy spoleczenstwo kanadyjskie i jak sie z nim asymilowac, skoro (przynajmniej
    w Toronto) zyja dziesiatki roznych narodowosci i pielegnuja wlasna kulture (choc
    mienia sie Kanadyjczykami)?
    Co do zycia w rozkroku...
    Utrzymuje sporadyczne kontakty z dwiema Polkami, obydwie w wieku balzakowskim.
    Jedna przyjechala w polowie lat 90. i jest przykladem sukcesu - odnalazla sie,
    dorobila studia, praktykuje, sporo zarabia - wciaz jest Polka, ze zrozumialych
    wzgledow powrot jej nie w glowie. Druga przyjechala w traumatycznych
    okolicznosciach w czasie stanu wojennego, pracuje w porzadnej firmie, jej maz
    tez, powodzi im sie niezle, a ona za kazdym razem, kiedy ja widze narzeka,
    marudzi, mowi o powrocie do Polski, o ostatnim wyjezdzie do Ciechocinka,a potem
    o tym, jak ja rodzina w Polsce zle potraktowala, jak to w Polsce jest zle. I tak
    na okretke.
    Im obydwu dobrze sie powodzi, wiec nie wiem, czy melancholia za Polska zalezy w
    prostej linii od odniesionego sukcesu na emigracji... Chyba nie. No, i zycie w
    rozkroku nie jest domena li i jedynie swiezych imigrantow.

    Pozdrawiam serdecznie,
    S.
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • canadian 09.12.04, 17:33
    Problem w tym ze ci nieszczesliwcy zmuszeni do mieszkania w tym wspanialym Kraju
    tego nie zrozumieja.
    Jak ktos nie potrafi sie zaadaptowac to jedynym lekarstwem na wlasna psychike
    jest odrzucenie rzeczywistosci i gloryfikacja tego co moze byc gdzies tam bo
    przeciez trawa jest zawsze zielensza...
  • andrew-1 09.12.04, 06:34
    za_morzem napisał:

    > wlasnie jestem w poslce.
    > zaskakujaco wydaje mi sie ze mlodzi ludzie maja tu duzo weselsze zycie niz
    > mlodzi kanadyjczycy

    _____________________________________________________________________

    Ehe , weselsze a z tej radosci ...
    ...
    "Aż 60 proc. młodych Polaków nie widzi dla siebie przyszłości w ojczyźnie "
    www.wprost.pl/ar/?O=57003
  • za_morzem 09.12.04, 07:23
    i w kolko to samo...
    ile mozna tlumaczyc...
  • borasca0107 09.12.04, 18:46
    za_morzem napisał:

    > i w kolko to samo...
    > ile mozna tlumaczyc...

    no wlasnie... ile moznasmile))

    60% mlodziezy nie widzi dla siebie miejsca w Polsce... wiec chyba to o czyms
    swiadczy? Jesli z tym sie nie zgadzasz to napisz jeszcze raz dlaczego? smile) -
    bo sam argument, ze tam mlodziez weselej spedza czas w prawdziwej europejskiej
    kulturzesmile - mi nie wystarcza... dlaczego? Dlatego, ze ja tam tez zylam,
    bawilam sie, wesolo spedzalam czas - tylko nie za swoje, a za rodzicow
    pieniadze. Jaka natomiast przyszlosc czeka przecietnego mlodego czlowieka bez
    zaplecza finansowego rodzinki, ktory musi (lub chcesmile odciac sie od matczynej
    pepowiny? Co z tymi, ktorzy nie chca wiecznie zyc 'na sepa' a wrecz przeciwnie,
    moze jeszcze pomoc rodzinie?

    Zastanawia mnie jaki jest procent kanadyjskiej mlodziezy, ktora nie widzi
    miejsca dla siebie w Kanadzie i wyjezdza stad gdzie popadnie, aby poprawic
    sobie byt? Zastanawia mnie rowniez czy istnieje w innych krajach na swiecie cos
    w rodzaju naszej licznej Polonii (ktora mozna spotkac praktycznie w kazdym
    zakatku swiata) - taka np. "Canadolonia" ??? smile)))
  • aszar.kari 09.12.04, 20:12
    borasca0107 napisała:

    > Zastanawia mnie jaki jest procent kanadyjskiej mlodziezy, ktora nie widzi
    > miejsca dla siebie w Kanadzie i wyjezdza stad gdzie popadnie, aby poprawic
    > sobie byt?

    Odpowiedzi na takie pytanie nie znam ale znam bardzo wielu mlodych ludzi,
    zarowno wsrod przyjaciol mojego dziecka jak i moich wlasnych studentow, ktorzy
    albo juz byli albo planuja pobyt w innych krajach celem poprawienia bytu ludzi
    w tamze - praca wolontariusza przy roznych projektach zwiazanych z ochrona
    przyrody, edukacja, higiena itp. Gdy podobna ilosc mlodych Polakow bedzie
    chetna i bedzie w stanie finansowo podolac takim wyjazdom, mozna bedzie
    faktycznie mowic o rownosci startow mlodziezy w Polsce i Kanadzie jak rowniez o
    wyrownaniu poziomu siwadomosci spolecznej. Za_Morzem podkresla to, ze mlodzi
    ludzie w Polsce swietnie sie bawia. Coz, mlodosc ma to do siebie, ze nawet w
    kiepskich warunkach mozna sie swietnie bawic, pytanie tylko co poza tym?
    Pozdrawiam,
    Aszar
  • za_morzem 10.12.04, 14:41
    kanadyjska mlodziez rzadko gdzies wyjezdza bo nie ma na to pieniedzy
  • borasca0107 10.12.04, 16:19
    za_morzem napisał:

    > kanadyjska mlodziez rzadko gdzies wyjezdza bo nie ma na to pieniedzy

    kanadyjska mlodziez rzadko gdzies wyjezdza bo ma duzo ciekawych atrakcji tu na
    miejscu ...grrrrr smile)
  • za_morzem 10.12.04, 16:29
    taaa... lasow i pracy na stacji benzynowej smile wink
  • smutas 11.12.04, 06:21
    spis atrakcji: joint, piwko, joint, piwko, Playstation2, joint, piw... nie
    siusiu!!!! DVD z Willisem, itd. itp...
    tym razem naprawde Smutas!!!!
  • aszar.kari 11.12.04, 18:35
    za_morzem napisał:

    > kanadyjska mlodziez rzadko gdzies wyjezdza bo nie ma na to pieniedzy

    Dobra, dobra - zadnych ogolnikow, bardzo prosze - ile dokladnie
    tej "kanadyjskiej mlodziezy" znasz i wiesz cos o niej? Ja licze tak - srednio
    rocznie mam okolo 50-60 studentow (licze tylko nowe nazwiska), ucze od 1982
    roku z niewielkimi przerwami + mam wlasne pozno-nastoletnie dziecko i dziecka
    znajomych, ogolnie to bedzie jakies minimum 1250 eglemplarzy znanych osobiscie,
    o ktorych wyjazdach, mozliwosciach i niemozliwosciach finansowych w ostatnich
    20 latach moge sie wypowiadac. Zakladajac, ze proby statystyczne to najczesciej
    jakies 1033 obiektow, JA moge miec zdanie o "kanadyjskiej mlodziezy"
    szczegolnie, ze rzecz dotyczy calej Kanady, bo studentow mam ze wszystkich
    prowincji i terytoriow. Oczywiscie rowniez ze wszytskich mozliwych warstw
    spolecznych! No a jak to jest u Ciebie z tymi konkretami, bo mam wrazenie, ze
    powtarzasz tylko to, co Ci sie wydaje i co moze widzisz wylacznie na wlasnym
    podworku, co oczywiscie ma duza wartosc ale wylacznie jako indywidualny raport
    a nie jako podsumowanie tego, co robi lub czego nie robi "kanadyjska mlodziez".
    Pozdrawiam,
    Aszar
  • smutas 11.12.04, 20:59
    Aszar statystyka to statystyka - jestes blizsza prawdy niz Za_morzem ale
    jeszcze nie idealna - zeby wyzac zdanie na temat przecientosci trzeba miec
    dostep to takowych danych - co nie ulega watpliwosci twoje dane dodtycza
    mlodziezy studiujacej a to nie daje pelnego obrazu o populacji w wieku powidzmy
    18 -25.
    S.
  • andrew-1 09.12.04, 21:28
    za_morzem napisał:

    to co mnie zaskoczylo to to ze w koncu naprawde czuje sie ze polska staje sie
    europa.

    ________________________________________

    Europa tez czuje :

    ----------------------------------------

    Szczyt
    Elzbieta Isakiewicz


    Kwitna na bialo sliwy, na zolto forsycje. Polska z okien autobusu PKS na trasie
    Warszawa-Olsztyn nad wyraz piekna jest w ten sloneczny cieply dzien.


    Do Plonska prowadzi droga dwupasmowa, rowna. Rejestruje to z zadowoleniem -
    wszak zagraniczni tedy przejezdzaja, trasa turystyczna, mnostwo Niemcow.
    W Plonsku przystanek na siusiu. Wita mnie napis "Toaleta 1,50 zl. PLATNE Z
    GORY". Kobieta klozetowa (bo jeszcze nie babcia) w dzinsowym garniturku jak za
    Bieruta, jak za Gomulki, jak za Gierka i jak za Jaruzelskiego - wydziela
    pokrojony w kawalki papier. Szary taki, twardy, szorstki. Klamki w kabinach
    ledwie wisza, spluczki na sznurku tez. Ale za te 1,50 zl z gory moge wytrzec
    rece w recznik ogolnodostepny, frotowy, w paski. Mord mam widac w oczach, bo
    kobieta klozetowa w dzinsowym garniturku na moj protest wynosi z zaplecza
    sciereczki papierowe i pozwala kawalek urwac.
    Za Plonskiem droga dwupasmowa przechodzi w waska jednopasmowke, miejscami
    wyboista, usiana krzyzykami po obu stronach - znakami po smiertelnych
    wypadkach. Wszedzie bociany. Tokujace w gniazdach, krazace nad lakami i
    rozlewiskami. Kobierce zawilcow w lasach przemieszane ze smieciami, pozakrywane
    smieciami, tonami smieci.
    W Mlawie - nastepny przystanek. Tu jest taniej. Za zlotowke.
    W kanciapie cuchnie. Z czterech kabin klamke ma tylko jedna, reszta powyrywana.
    Parka klozetowa (on - fioletowoczerwony, szczegolnie na nosie, wzrok metny,
    oddech przywolujacy won mieszanki plynow denaturatopodobnych oraz wina "Czar
    Marychy", ona - identyczna) bardzo ugrzeczniona. On pilnuje kasy, ona wydziela
    papier jak wyzej. W kabinie taki brud, ze strach wejsc. - Moglibyscie sprzatac
    tu od czasu do czasu - fukam. Ona wsuwa nos do srodka. Rozglada sie. - A bo to
    ja mam czas, k...., sprzatac - mamrocze. Wzrusza ramionami.
    Umywaleczki w kanciapie sa dwie. Na jednej recznie napisana kartka NIE CZYNNE,
    na drugiej recznie napisana kartka NIECZYNNE.
    Wracam do autobusu. Zaczynaja sie jeziora. Polyskuja w sloncu, odbijaja
    spokojne niebo, jak z sielankowej pocztowki.
    W hotelu w Olsztynie biore dluga kapiel.
    Nastepnego dnia wracam do Warszawy. Autobus jedzie inna trasa - przez
    Przasnysz, Szczytno i Makow Mazowiecki. Cale szczescie - mysle z ulga.
    Pogoda sie popsula, zimno, bociany zmokniete, kula sie w gniazdach. Po deszczu
    brzozowe gaiki zielenia sie w oczach.
    W Przasnyszu - 1,50 zl. Klozetowy dziad przy wejsciu wypuszcza na mnie klab
    nikotynowego dymu (cos a la dawne sporty). Chce umyc rece. Rozgladam sie za
    umywalka. W koncu - widze. Malenka. Nad nia wisi kran. Ani mydla, ani
    sciereczek - po prostu goly kran. Na scianie slad po elektrycznym zbiorniku na
    ciepla wode.
    - Panie - mowie - to juz przesada. Nic nie ma.
    - A bom schowal - on na to.
    - Jak to?
    - Bo kradna.
    - Kto kradnie?
    - Kobiety kradna. Grzejnik na wode tez buchneli (buchneli - powiedzial, to nie
    zmieniam). Odkrecili.
    Szybkim krokiem przemierzam dworcowa poczekalnie. Ludzie z tobolami siedza w
    milczeniu. Ciezkie ono jest, geste.
    - Nie zaplacila pani! - krzyczy za mna klozetowy dziad z petem w zebach.
    - A to chamka - przerywa cisze jeden z podroznych.
    Do konca trasy juz nie opuszczam autobusu. Im blizej Warszawy, tym bocianow
    mniej. Dojezdzam do deszczowej stolicy przygotowujacej sie wlasnie do
    europejskiego szczytu gospodarczego, a takze do uroczystosci zwiazanych z
    przyjeciem Polski do Unii Europejskiej.
  • syswia 10.12.04, 04:09
    pani Isakiewicz pisuje w ultraprawicowych pisemkach i jej niechec wobec UE jest
    powszechnie w Polsce znana.
    Zreszta, nawet w kregach dziennikarskich nie cieszy sie jej pisarstwo jakims
    szczegolnym uznaniem...
    --
    Il faut philosopher pour vivre.
  • andrew-1 10.12.04, 04:28
    syswia napisała:

    > pani Isakiewicz pisuje w ultraprawicowych pisemkach i jej niechec wobec UE
    > jest powszechnie w Polsce znana.
    ____________________________________________________

    Czy to oznacza ze pani Isakiewicz niema racji i w przydworcowych
    polskich "kiblach" roznosi sie delikatna won fiolkow a obsluga w nienagannie
    skrojonym uniformie zadaje dyskretnie pytanie ..." ile centymetrow papieru
    toaletowego sobie Pan(-ni) zyczy ?.
  • za_morzem 10.12.04, 14:47
    to znaczy ze to co ona pisze jest TENDENCYJNE.
    takie miejsca znajdziesz na calym swiecie. a na przyklad w vancouver wiecej niz
    w warszawie. jak przyjedziesz do vancouver sam ci je chetnie pokaze.
  • dradam1 17.12.04, 00:49
    Wiesz, slowo kultura moze byc pisane przez duza litere "K", a moze byc przez
    mala "k".
    Przy czym osiagniecie tej malej kultury wydaje mi sie wazniejszym wyznacznikiem
    bycia "kulturalnym" niz dostep i korzystanie z tej duzej "Kultury".

    Jak czytalem posting powyzej to przypomnialo mi sie wydarzenie sprzed
    kulkunastu lat.

    Kiedy pojechallismy w trojke, zona i pies oraz ja , na polnoc Saskatchewanu, w
    okolice Churchill River. Miesci sie tam nieduza miejscowosc o nazwie Missinipe,
    a chyba 40 km dalej, na polnoc miescil sie wtedy malenki kamping nad brzegiem
    jeziora.

    Tak wiec po przejechaniu tych 750 km , jadac lasami i polnymi drogami,
    dojechalismy do wspomnianego kampingu. Przy wjedzie do kampingu miescil sie
    automat telefoniczny, czynny, a jakze. Nieuszkodzony przez nikogo.

    Potem wjechalismy na malenki ,3-4 namioty, kamping. Drzewo do spalenia lezalo
    pociete. Ale co mnie najbardziej wzruszylo to byla "slawojka" !!! Co prawda
    elegancka, bez deski, a za to z porcelanowymi muszlami (dwoma). Ale - o czym
    chcialbym napisac : "byl papier toaletowy". Dostepny za darmo i na dokladke bez
    pokwitowania. I zeby sie nikt nie martwil to na poleczce powyzej,lezalo kilka
    zapasowych rolek ! Powszechnie dostepnych, jak sie komus zachce...

    Za kamping nie zaplacilismy ani grosza, nie byl to sezon, lesnik (ranger) nawet
    nie przyjechal tych 50 km, aby pozbierac czeki. Po prostu sie nie oplacalo
    jezdzic.

    Ale swiezy papier toaletowy BYL ! ZA DARMO ! W slawojce, 50 km od najblizszej
    (wszystkiego 20 domow) miejscowosci !

    Jak mi ktos mowi o kulturze w Polsce to mi sie ta rolka papieru nad jeziorem w
    slawojce, setki kilometrow od najblzszego miasta , przypomina.

    Pozdrawiam


    dradam1
  • andrew-1 17.12.04, 03:18
    dradam1 napisał:

    > Wiesz, slowo kultura moze byc pisane przez duza litere "K", a moze byc przez
    > mala "k".
    > Przy czym osiagniecie tej malej kultury wydaje mi sie wazniejszym
    wyznacznikiem
    >
    > bycia "kulturalnym" niz dostep i korzystanie z tej duzej "Kultury".

    ________________________________________________________________________________

    Czy moglbys wyjasnic na jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo do pouczania i
    osądzania mnie w kontekscie slowa KULTURA i jego odmian .
  • borasca0107 17.12.04, 04:49
    Andrew - dawno tu nie zagladalam, wiec nie za
    bardzo jestem na czasie i moge sie mylic
    - ale po przeczytaniu Dradama jakos nie
    skojarzylam jego wypowiedzi w tym watku
    odnoszacej sie w kontekscie do Ciebie...

    Bardziej mi pasuje to do zdania napisanego
    przez Za_morzem:

    > gdyby nie ta "kultura" [....]
    > w polnocnej ameryce
    > nie bylo by cadillacow tylko osly.

    Na temat tego zdania juz sie wypisalam, wiec nie bede sie powtarzacsmile)

    A powracajac do tematu kultury slawojki akurat w tym watku o powrocie do Polski
    to zaczynam sie zastanawiac - ciagle mi sie wydawalo, ze juz calym sercem
    przenioslam sie do Kanady a tu Dradam mi wlasnie uswiadomil, ze jednak jedna
    noga jestem ciagle w Polscesmile) Mianowicie, tutaj za kazdym razem wyjezdzajac w
    dzicz zabieram ze soba pol torby szlachetnego bialego przydupnika
    pospolitegosmile - to jest moja plaga bo tylko woze to niepotrzebnie 'fte i
    wefte' smile .. taka nalecialosc z Polski, ktorej nie moge sie wyleczyc - mam
    wrazenie, ze musialam miec przykre przezycia w dziecinstwie na lonie natury
    typu pokrzywy lub lasy iglastesmile - a tu rzeczywiscie okazuje sie, ze czego jak
    czego ale papieru toaletowego nawet w kanadyjskiej dziczy nie brakuje - ciagle
    mnie to szokuje od tylu lat!

    Wiec tak na dobra sprawe to po coz dyskutowac na temat powrotu do Polski,
    kiedy tak calkiem najwyrazniej jej nie opuscilam?smile))))

    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" smile
  • borasca0107 17.12.04, 05:17
    wiec jesli chodzi o te caddillaki i osly
    to wlasnie przyklad kanadyjskiej slawojki
    jest idealnym porownaniem w dyskusji o tej
    europejskiej kulturze przez duze 'K'
    i skromnej 'oslej' kulturze Kanady przez
    male 'k' - jak staral sie nam wmowic nasz
    imprezujacy za morzem Rodaksmile)

    - jednym slowem nic dodac nic ujacsmile)
    celny strzal w dziesiatkesmile))


    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" smile
  • za_morzem 17.12.04, 23:08
    widzialas kiedys europejska toalete na austostradzie? dezynfekowana co 12
    godzin?
    widzialas publiczne toalety w berlinie czy paryzu? kazda warta kilkaaset
    tysiecy dolarow?
    nie bardzo wiem o jakim porownaniu piszesz?
    porownujemy slawojke w rzadowym parku w kanadzie do czego? bo tutaj sie
    zgubilem? czy myslac o europejskiej toalecie myslicie o toalecie u wujka w
    lubelskiem?
  • andrew-1 17.12.04, 05:50
    borasca0107 napisała:

    > Andrew - dawno tu nie zagladalam, wiec nie za
    > bardzo jestem na czasie i moge sie mylic
    > - ale po przeczytaniu Dradama jakos nie
    > skojarzylam jego wypowiedzi w tym watku
    > odnoszacej sie w kontekscie do Ciebie...
    ______________________________________________________________

    Dradam swoj komentarz umiescil w miejscu jako odpowiedz na moj komentarz , jako
    admin ( moderator ) powinien wiedziec jakie sa techniczne zasady forumowej
    dyskusji lub uzyc cytatu .
  • za_morzem 17.12.04, 23:02
    brak papieru czy jego ew. zastepstwa (gazety, liscie) nie ma nic wspolnego z
    europejska kultura a raczej z implementacja przez ostanie 50 lat "kultury"
    azjatyckiej.
    powtarzam to ciagle lopatologicznie wyjasniajac i ciagle piszacy na forum
    wybieraja tarzanie sie w komunistycznej przeszlosci.
    polska bez papieru odchodzi w przeszlosc, niestety bedzie odchodzila dosc wolno
    bo przyzwyczajana byla do zycia bez niego dosc dlugo.
    pozatym miejsce o ktorym pisze dradam bylo paanstwowe. papier byl za jego
    pieniadze.
  • aszar.kari 18.12.04, 17:14
    Alez nam sie zeszlo na temacik ho ho ho ;P
    Doswiadczenia mam nastepujace - w Europie wciaz za wiekszosc WC trzeba placic,
    szczegolnie w restauracjach, co jest mocno wkurzajace ale tak tam jest wiec nie
    ma sie czym podniecac. Z jakiegos powodu, gdy moje dziecie bylo male i niewinne
    (kilka juz lat temu) koniecznosc placenia za korzystanie z WC w Paryzu czy
    Amsterdamie uwazalo za jedna z wiekszych atrakcji wyjazdu - czysta perwesja ;P
    Zdarzylo nam sie pare razy nocowac w ostatnich latach na kampingach w Europie
    (moj maz chcial "zasmakowac" a czegoz sie nie odmawia ukochanym) i np. siklanie
    damskie w Mediolanie i Wenecji wprawily nas w lekkie oslupienie, bo byly to
    dziury przypominajace Turcje lat 80tych... No comments smile Ja w ogole zyje w
    przekonaniu, ze czysty WC to mam u siebie w domu i u tesciow a wszedzie indziej
    to zawsze sprawa do dyskusji. Po wycieczkach wakacyjno-zawodowych do Japonii,
    Korei, Singapuru i Dubaju, wiele sie nauczylam na temat czystosci lazienek -
    glownie tego, ze my (euro-caucasians) nie mamy pojecia, co to naprawde
    znaczy "czyste" smile
    O WC w Kanadzie czy w Stanach nie mam zbyt dobrej opinii ale czy w ogole procz
    Signapuru i kilku miejsc w Japonii sa gdzies na swiecie NAPRAWDE czyste
    ubikacje, w ktorych jest PRZYJEMNIE? Watpie. Europa w kazdej sprawie jest lekko
    balaganiarska i na odwal sie, a Ameryka ma z kolei swoj kult oplacalnosci -
    zadna opcja nie gwarantuje porzadku i czystosci ale z tym nauczylismy sie zyc i
    dopoki sa drzwi, ktore da sie zamknac od srodka, jest kawalek papieru
    toaletowego, kranik i ciutka mydla, da sie przetrwac smile
    Pozdrawiam,
    Aszar
  • za_morzem 10.12.04, 14:44
    zapraszam do vancouver, znajdziesz tam jeszce bardziej "romantyczne" miejsca wink
  • sylwek07 10.12.04, 14:18
    przeczytalem Twoj post ze wiele ludzi narzeka,ja tez poznalem takiego Greka co
    przyjechal do Kanady(Quebec) w latach 50 tak wiec opowiadal mi jak to w
    Kanadzie bylo dobrze i wspaniale a teraz jest kiepsko i zle ...wiem ze ciezko
    Ci jest i rozumiem Cie,pozdrawiam smile)
  • smutas 11.12.04, 06:17
    dzeki za duchowe wsparcie !!! bylo lepiej albo to tylko wyimaginowane obrazy z
    dziecinstwa tych przemilych Kanadyczykow hle hle hle
    zdrowko tomek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.