Dodaj do ulubionych

dla planujacych emigracje - Calgary zaprasza!

13.10.05, 04:28
Witam,

Bardzo zadko zagladam na to forum i nie udzielam sie za bardzo ale ten temat
mialem na mysli od dluzszego czasu tym bardziej kiedy slysze czaami opinie o
tym z Kanada nie jest atrakcyjna. Sam mieszkalem w US ponad
2 lata, potem w Polsce kolejne 2 a teraz z zona przyjechalismy do Calgary.
Jezdzilem sporo i mieszkalem w 8 roznych miastach (w tym 6 poza Polska w
ciagu ostatnich 5 lat i wydaje mi sie ze mam porownanie.) Smiech mnie bierze,
jak slysze narzekania Poloni na to ze teraz jest zle, bo kiedys bylo dobrze,
bla, bla, bla.

Gospodarka Kanadyjska jest w najlepszej kondycji od wielu, wielu lat a
Calgary i Alberta jest najbogatsza w calej swojej historii. Szczerze mowiac
to nie moge sie nadziwic ludziom, ktorzy wyjezdzaja do Toronto!! Po co???

W Albercie jest paniczny brak rak o pracy, ludzie zatrudniani sa z dnia na
dzien - bezrobocie wynosi 3.3 % czyli jest ponad 1 % ponizej natralnego!,
nadwyzka budzetowa wynosi 7 mld dolarow, kazdy mieszkaniec Albrty dostaje w
tym roku 400 dolarow "prosperity bonus". Do tego caly czas swieci slonce,
jest nesamowita przyroda i niezwykle uprzejmi i zyczliwi ludzie. Do tego sa
tu najwieksze place, najnizsze podatki, wciaz tanie domy i wieloletnie
prognozy prawdziwego boomu gospodarczego.

Mnostwo ludzi sie tutaj przeprawadza. Srednio roczne ok. 30 tys! Miasto
rosnie w oczach jak na drozdzach. Z dawnej prowincji, miasto zmienia sie z
miesiaca na miesiac w zywe miasto, budowane sa nowe stacje kolejki miejskiej,
nowe mosty, szpitale i parki. Sam wiem to dobrze bo pracuje w biurze projekow
w Urzedzie miasta - The City of Calgary i czegos takiego nie widzialem
nigdzie. (Oboje przyjechalismy jako skilled
immigrants) i po 2 miesiacach dostalismy wymazone, bardzo dobre prace.)

Zadne miasto europejskie dlugo miec nie bedzie takiego rozwoju jaki jest
tutaj! To fantastyczne mieszkac w miejscu gdzie WSZYTSKIM sie dobrze powodzi.
Nie spotkalem jeszcze osoby, ktorej tutaj by sie nie podobalo. Nigdy nie bylo
tu lepiej - i wszyscy o tym glosno mowia!!!

Tak wiec dla wybierajacych sie do Kanady - jedna rada - wejdzie na internet i
poszukajcie - zobaczycie, ze wedlug masy rankingow poziom zycia w Calgary
jest w scislej czolowce - to wszystko co mowie to prawda. wedlug ostatniego
sadazu 94% mieszkancow Calgary jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych z
mieszaknia w Calgary - to rekord swiata !

Pisze to nie majac nic przeciwko Toronto ani innym miastom - sam bardzo
Toronto lubie. Mieszkalem tez rok w Nowym Jorku wiec wiem jak sie mieszka w
naprawde wielkim miescie. Jedno jest tylko pewne - nasza decyzja o wyborze
Calgary byla najlepsza wspolna deczja do tej pory w zyciu.

Zyje sie tutaj wygodnie, bezpiecznie (wiele osob nigdy nie zamyka sie domow
ani samochodowa a poziom przestepczosci jest minimalny), do tego najlepsza
opieka zdrowotna, najwiecej parkow i terenow rekreacyjnych i 40 minut w Gory
Skaliste (czynne cly rok!) Prawie 50% osob ma wyzsze wyksztalcenie (kolejny
rekord swiata), sa tu super szkoly srednie i dobry uniwerek.

Czy jest wiec tak kolorowo po przyjezdzie?? Napewno jest roznie na starcie.
Sam zawsze cenilem sie troche bardziej od moich wcale nie mnie ode mnie
zdolnych kolegow i kolezanek ze studiow, ktore jedyne co potrafili robic w
Angli to zmywac naczynia i oiekowac sie dziecmi, ale wszyscy nowi emigranci
ktorych znam urzadzili sie tutaj w ciagu mniej wiecej roku.
Edytor zaawansowany
  • toro100 13.10.05, 19:27
    Witam,
    Jest duzo racji w tym co napisales.
    Calgary jak i wiekszosc miast Alberty umozliwia dobry start imigrantom.
    Polacy, jako grupa narodowosciowa radza sobie tutaj bardzo dobrze. Z reguly
    narzekaja Ci, ktorym sie w Calgary, czy Kanadzie nie powiodlo. Na szczescie
    jest ich coraz mniej. Jezeli ktos nie umie dostrzec szansy powodzenia zyciowego
    jakie oferuje Calgary to jego strata. Ty tez odwiedziles sporo miast nim
    odkryles Calgary jako wspaniale miejsce do zycia. Z perspektywy Twoich
    doswiadczen mozna stwierdzic, ze decyzyjny proces wyboru nigdy nie jest prosty.
    I to dotyczy kazdego z nas. Moj poziom satysfakcji z zycia w Calgary to 100%
    zima i 200% latem. Wszystko tu wydaje sie latwiejsze i radosniejsze.
    Oczywiscie,sa rozne mankamenty, ale to jest czescia naszego doczesnego zywota,
    bez wzgledu na to w jakim miejscu naszego globu sie znajdziemy.
    Na dzis nie wyobrazam sobie, aby mogl mieszkac w innym miescie niz Calgary!!!

    Pozdrawiam,

    Toro100
  • papalek 14.10.05, 19:25
    W Calagey przemieszkalem z przerwami prawie 10 lat. Mieszkalem jeszcze w
    Saskatoon przez jakies 8 lat z przerwami. Calgary podobalo mi sie, bo zawsze
    bylo dynamiczniejsze. Blisko jest tez do pieknych dzikich miejsc. Stosunkowo
    latwo bylo sobie poradzic ze znalezieniem pracy, no moze za wyjatkiem czasow
    poznego Mulroney'a. Uwazam, ze jest to jedno z naj o ilenie najlepsze miasto dla
    startujacych w Kanadzie. Jest tu jednak stosunkowo tanio w porownaniu z
    Vancouver czy Toronto. Pracy jest od groma. Bede stad jednak wyjezdzal do BC bo
    wole troche cieplejszy klimat i latwiejszy dostep do oceanu, bujniejsza przyrode
    i wiecej crown land (tu w poludniowej Albercie wiekszosc ziemi do kogos nalezy.
    Podejrzewam, ze Edmonton oferuje podobne mozliwosci, ale jakos nigdy to miasto
    mi sie az tak nie spodobalo, kwestia gustu.
    papalek
  • za_morzem 17.10.05, 15:33
    widzialem edmonton i w zyciu nie chcialbym tam mieszkac.
    byc moze calgary ma wiekszy urok ze wzgledu na bliskosc gor ale mimo wszystko
    to ciagle alberta.
    moze mieszkanie wsrod ludzi udajacych kowboi i jezdzacymi pick up trucks ma
    swoj koloryt ale zdecydowanie wole cywilizacje.
    vancouver byloby swietnym miastem gdyby nie niskie zarobki, wysrubowane do
    abstrakcji obecnie ceny nieruchomosci no i poglebiajaca sie dysproporcje jesli
    chodzi o grupy etniczne.
  • sylwek07 17.10.05, 20:07
    za_morzem to ile teraz wynosi min na godzine w BC?
  • za_morzem 18.10.05, 17:46
    nie wiem ile, to mozna sprawdzic w stats canada, wiem ze sa ludzie ktorzy
    zarabiaja po 8 dolarow na godzine, a dosc duza grupa nie przekracza ok. 20$ co
    wystarcza co prawda na godne zycie od pierwszego do pierwszego ale nie pozwala
    za bardzo odlozyc oszczednosci tudziez kupic domu (ci polacy ktorzy maja
    oszczednosci najczesciej zarobili je podczas epizodu w usa, wiekszosc zyje na
    kredyt, co do domow- kurniki juz kosztuja po 500tys, kiepska dzielnica kiepski
    stan, one bedroom po 300 tys).
  • tomektomek5 18.10.05, 05:34
    dla ktorego nie zamieszkalbym: zimnoooooooooooooooooooooo
  • dradam1 18.10.05, 17:39
    noo, niekoniecznie. Calgary nie jest takie zimne jak na przyklad Saskatoon czy
    Winnipeg. Jest nieco cieplejsze niz Edmonton.

    Poza tym niskie temperatury sie latwiej znosi ze wzgledu na niska wilgotnosc
    powietrza. Kolega sie przeprowadzil z Saskatoon w okolice Hamilton i narzeka,
    ze jak jest minus 10 stopni C to ciezej sie znosi niz minus 30 w Stoon. Wlasnie
    ze wzgledu na wilgotnosc.

    Obecnie University of Calgary stara sie uruchomic nowy wydzial ,
    weterynarie.Weterynarzy brakuje w Kanadzie, zwlaszcza do leczenia koni i krow.
    Alberta jest doskonalym miejscem zatrudnienia w tym zakresie Edmontonski NAIT
    szkoli "weterynaryjne pielegniarki".

    Jakby ktos byl chetny to powiadamiam.

    edmonton.cbc.ca/regional/servlet/View?filename=ed-uofc-vet20051017
    Osobiscie sadze, ze bedzie ta zabawa kosztowac znacznie wiecej. Czy wiecie ile
    kosztuje MRI maszyna do badania krowy ?

    Saskatoon ma CT skaner do badania krow i kosztowal ich (wtedy) ten sprzet
    prawie dwa miliony.

    Pozdrawiam


    dradam1
  • za_morzem 18.10.05, 17:52
    dradam1 napisał:

    > noo, niekoniecznie. Calgary nie jest takie zimne jak na przyklad Saskatoon
    czy
    > Winnipeg. Jest nieco cieplejsze niz Edmonton.
    >
    > Poza tym niskie temperatury sie latwiej znosi ze wzgledu na niska wilgotnosc
    > powietrza. Kolega sie przeprowadzil z Saskatoon w okolice Hamilton i
    narzeka,
    > ze jak jest minus 10 stopni C to ciezej sie znosi niz minus 30 w Stoon.

    ........
    zawsze sie mozna pocieszyc ze w okolicach kola polarnego jest zimniej.
    wiekszosc mieszkajacych w vancouver ktorych znam wogole nie bierze pod uwagi
    wyjazdu do prerii.
    moze i ekonomia dobra i 400$ dolarow za darmo, wszyscy wola zielone palmy 365
    dni w roku, ocean, gory i maximum plus 10 w zime.
    saskatoon, manitoba, alberta to nazwy budzace dreszcz grozy a moze i troche
    politowania ze wzgledu na koszmarny klimat no i kosmiczna prowincjonalnosc.
  • blotniarka.stawowa 19.10.05, 01:40
    za_morzem napisał:
    > saskatoon, manitoba, alberta to nazwy budzace dreszcz grozy a moze i troche
    > politowania ze wzgledu na koszmarny klimat no i kosmiczna prowincjonalnosc.

    Wlasnie na swieto dziekczynienia mialam gosci z Saskatoon, ktorzy mieszkaja tam
    dopiero od lipca. Na razie zachwyceni miastem, dogodnym systemem komunikacyjnym,
    wlacznie z rekreacyjnymi sciezkami rowerowymi i zyciem kulturalnym miasta.
    Za_morzem, czy mieszkales moze w Saskatoon i poznales te "kosmiczna
    prowincjonalnosc"? Nasi goscie zalowali, ze brak czasu nie pozwala im na
    uczestniczenie we wszystkich imprezach kulturalnych w miescie, ktorych jest
    multum. Miasto niewielkie, nieco ponad 200 tysiecy mieszkancow, jest w stanie
    utrzymac profesjonalna filharmonie, z czym nawet metropolie maja klopoty,
    istnieje profesjonalny teatr i w ogole dzieje sie duzo.
    Jesli chodzi o klimat, to faktycznie boja sie pierwszej zimy, za to latem byli
    zachwyceni. Upaly w porownaniu z torontonskimi byly sama przyjemnoscia, ze
    wzlgedu na brak wilgoci w powietrzu...
  • dradam1 19.10.05, 02:44
    blotniarka.stawowa napisała:

    > za_morzem napisał:
    > saskatoon, manitoba, alberta to nazwy budzace dreszcz grozy a moze
    > i troche
    > > politowania ze wzgledu na koszmarny klimat
    > no i kosmiczna prowincjonalnosc.
    >
    > Wlasnie na swieto dziekczynienia mialam gosci
    > z Saskatoon, ktorzy mieszkaja tam
    > dopiero od lipca. Na razie zachwyceni miastem,
    > dogodnym systemem komunikacyjnym
    > ,
    > wlacznie z rekreacyjnymi sciezkami rowerowymi i zyciem kulturalnym miasta.
    > Za_morzem, czy mieszkales moze w Saskatoon i poznales te "kosmiczna
    > prowincjonalnosc"? Nasi goscie zalowali, ze brak czasu nie pozwala im na
    > uczestniczenie we wszystkich imprezach kulturalnych w miescie, ktorych jest
    > multum. Miasto niewielkie, nieco ponad 200 tysiecy mieszkancow, jest w stanie
    > utrzymac profesjonalna filharmonie, z czym nawet metropolie maja klopoty,
    > istnieje profesjonalny teatr i w ogole dzieje sie duzo.
    > Jesli chodzi o klimat, to faktycznie boja sie pierwszej zimy, za to latem byli
    > zachwyceni. Upaly w porownaniu z torontonskimi byly sama przyjemnoscia, ze
    > wzlgedu na brak wilgoci w powietrzu...

    Spedzilismy w tym miescie ponad 8 lat.
    www.city.saskatoon.sk.ca/
    W zupelnosci sie zgadzam z tymi stwierdzeniami.
    Wlaczajac w to liczbe mieszkancow Saskatoon :

    www.sreda.com/saskatoon-profile_labour-advantage.php
    Z wdziecznoscia wspominamy ten okres. Bylo nam dobrze, choc niezbyt dobrze sie
    nam powodzilo $$.

    Temperatura minus 42 stopnia w zimie (pierwszej naszej w Kanadzie) zaowocowala
    kilkoma malymi odmrozeniami. Po tym doswiadczeniu i minus 44 stopnie w
    Uranium City nie odstraszaly mnie,aby chodzic po "swiezym powietrzu" jedynie
    we flanelowej koszuli.

    Miasto faktycznie nie jest duze, ale okreslenie z jezyka rosyjskiego "ujutne"
    znakomicie do niego pasuje.

    Piekna sala koncertowa. Wspanialy uniwerek, pieknie zbudowany i dobrze
    wyposazony.

    Niezwykle sympatyczni mieszkancy !
    Rowniez przyjemnie wspominam miejscowych NAI (glownie Denee).

    A przeciez przyjechalismy z milionowych "metropolii" , Krakowa i Warszawy.

    A tak wracajac do kwestii "prowincjonalizmow".
    Nie wiem czy za_morzem czytal prace McLuhana ? www.mcluhan.ca/

    Mnie osobiscie odpowiada ta koncepcja "wielkiej wioski".
    Przeciez ponad 90 % informacji dociera do czlowieka poprzez wzrok i sluch.

    Czy 42 calowy high definition TV LCD nie dostarcza tyle samo wrazen jak
    osobisty udzial w imprezie ? Przy okazji mozna sobie zmienic miejsce siedzenia
    na sali ! Na nowy rok wybieramy sie na koncert do Wiednia (wirtualnie) .

    Czy 6 kanalowy audio satelitarnego radia nie dostarczy mi tyle samo, co
    osobiste siedzenie na sali koncertowej , bodzcow sluchowych ? Czy koncert
    mojej ulubionej www.shaniatwaincentre.com/ piosenkarki nie bedzie rownie
    wspaniala impreza jak "na zywo" ? Czy koncert , ulubionej mojej zony
    piosenkarki , bedzie dostarczal mniej przyjemnosci poprzez media, niz w
    rzeczywistosci ?
    www.cbc.ca/story/canada/national/2005/09/04/Arts/celine_dion_iraq20050904.html


    A tak przy okazji. Wybieram sie 17 grudnia na koncert . Hendla "Messaiah".

    www.edmontonsymphony.com/calendar.asp?action=detail&id=2138&incDate=12/17/2005

    Wiem , ze bede siedzial na sali ( aktualnie bedzie to balkon I pietra) w jednej
    z najlepszych sal koncertowych na swiecie. Po koncercie mamy mozliwosc isc na
    kolacje ( a cale centrum Edmonton polaczone jest podziemnymi , ogrzewanymi,
    przejsciami). Wiem, ze kolacja bedzie wspaniala... Polaczonych jest w ten
    sposob kilka sal koncertowych, hoteli,miejska biblioteka, muzeum .

    A tak przy okolazji .Biorac pod uwage, ze nie musze zamykac domu, na naszym
    osiedlu, jak wychodzimy z psem - to chyba to tez sie liczy. I wcale nie
    zazdroszcze tym mieszajacym w metropoliach. Bo ja mam dostep do kultury, a
    takze do "prywatnosci" i osobistego bezpieczenstwa , wcale nie gorszy niz
    przecietny mieszkaniec Paryza, Londynu czy Nowego Jorku.

    A ze do domu wracam, z koncertu, w zimie, uzywajac samochod, ktory ma naped na
    4 kola i 300 KM silnik - to jest to moje osobiste upodobanie. Zreszta inny nie
    bylby tak bezpieczny , ani wygodny. No i cieplutki...

    A jak ktos nie wie jak sie jezdzi ,po swiezo spadlym sniegu, przy 40
    stopniowym mrozie, to mowi sie trudno....

    Mnie ten klimat odpowiada.

    Pozdrawiam

    dradam1

    PS. Tego roku wcale nie bylo tak upalnie w Edmonton. Uzywalismy "air
    conditioning" jedynie przez kilka dni...
  • za_morzem 20.10.05, 15:47

    jakich imprez kulturalnych???
    octoberfest?
    greek days?
    chinese new year?
    wystawa native art?
    (inna sprawa ze w vancouver np. zlikwidowano dwa pierwsze bo ludzie podczas nich
    pili alkohol no i policja musiala czasem wychodzic z samochodow zeby uspokajac
    bawiacych sie uczestnikow. hehehe... a w british columbii bylaws to przeciez
    religia, chyba podobnie jak w calej kanadzie zreszta.
    jak wiadomo najlepiej karac cale spoleczenstwo za pojedyncze incydenty zamiast
    zabezpieczyc impreze lepiej na przyszlosc wiec zlikwidowano owe "imprezy
    kulturalne".)
    mieszkalem w albercie i z tego faktu czerpie swoja opinie o reszcie miast
    lezacych na wschod. nie widze powodu zeby sprawdzac na wlasnej skorze czym jest
    np. winnipeg.
    no i czerpie info z opowiadan ludzi ktorzy tam mieszkali.
    to ze komus sie podoba saskatoon przez pierwszy miesiac pobytu przyjezdzajac z
    polski to jeszcze o niczym nie swiadczy.
    jakie moze byc male miasteczko odseparowane od innych osrodkow ludzkich
    tysiacami kilometrow, zamieszkane przez rolnikow i indian w ktorym zycie przez
    wiekszosc roku toczy sie w samochodach i domach, majace historie nie dluzsza od
    historii penicyliny? brrrrrrrrrrrr...
  • blotniarka.stawowa 21.10.05, 01:27
    za_morzem napisał:
    > to ze komus sie podoba saskatoon przez pierwszy miesiac pobytu przyjezdzajac z
    > polski to jeszcze o niczym nie swiadczy.

    Hmm... "przyjezdzajac z Polski"smile
    On - urodzony w Ottawie, mieszkal w Ottawie, Toronto i w London.
    Ona - wyjechala z Polski w wieku lat 5, mieszkala w London, Toronto i okolicach.
    Oboje duzo podrozowali po swiecie, nie byli jedynie w Australii i w Ameryce
    Poludniowej. W Saskatoon im sie podoba. Ale heca, nie?

    > jakie moze byc male miasteczko odseparowane od innych osrodkow ludzkich
    > tysiacami kilometrow, zamieszkane przez rolnikow i indian
    Mozna spytac, dlaczego mamy czuc sie lepsi od "rolnikow i indian"?
  • marek_drywa 22.10.05, 05:47
    Zupelnie bez urazy ale niestety zupelnie nie przekonuja mnie twoje argumenty
    za_morzem. Zima jest tutaj raczej plusem niz minusem a to, ze myslicie w
    Vancouver czy w Toronto ze tu jest wiocha to bardzo, bardzo dobrze - moze
    dlatego tutaj jest tak fajnie, ze przyjezdzaja naprawde ludzie ktorzy sa
    przekonani i wiedza czego chca. Myslcie sobie tak, bo nam sie tutaj mieszka
    fantastycznie i wolimy udawac Cowboy'i i sobie wygodnie zyc niz
    udawac "cywilizowanych Rzymian" i narzekac ze nas na niewiele stac...
  • papalek 22.10.05, 16:47
    Hej za-morzem na temat kultury w Saskatoon to troche przywaliles, ale czesto
    wypowiadsz sie na tematy o ktorych nie masz pojecia:
    1) w Saskatoon jest niezja orkiestra symfoniczna; wiem to z kilku fajnych
    koncertow i bliskiej znajomosci z oboista stamtad.
    2) universytet kreuje tam tez bardzo prezne srodowisko intelektualne, niektorzy
    sluchaja nawet jazzu, czy mozesz to sobie wyobrazic?
    Tak a propos jak mozna chwalic sie sluchaniem muzyki stworzonej przez czarna
    holote pochodzenia niewolniczego brrr.
    Tak mi sie wydaje ze z ta kultura kanadyjska to masz proble, bo albo nie masz
    kasy na koncerty w Vancouver, albo nie rozumiesz ogloszen na ulicach, albo w
    gazetach.
    Jezeli chodzi o zime na przeriach to jest zimno, ale wy tam w Vancouver tez nie
    macie tam tak znowu ekstra. Nie wiem co jest lepsze mroz i slonce, czy cieplej,
    ale za to deszczowo i pochmurnie. Ostatnio rozmawialem z jednym facetem, ktory
    mnie przekonywal, ze w Vancouver deszcze nie sa takie zle, bo "sa to tak zwane
    suche deszcze i wlasciwie sie na nich nie moknie".
  • za_morzem 24.10.05, 19:26
    zorganizowanie baletu z paryza zamieszkujacym terytoria polnocne eskimosom (z
    calym szacunkiem do nich) nieduzo zmieni w ich zyciu.
    argument o orkiestrze jest smieszny.
    wiekszosc zamieszkalych w saskatoon nie wie co to jest orkiestra.
    mieszkalem na preriach i wiem jak wygladaja.
    co do univerkow to pewnie jazzu slucha sie takze na tadzyckim i albanskim.
    tylko co z tego, takie juz sa univerki.


    "Tak mi sie wydaje ze z ta kultura kanadyjska to masz proble, bo albo nie masz
    > kasy na koncerty w Vancouver, albo nie rozumiesz ogloszen na ulicach, albo w
    > gazetach."
    tu to walisz juz z grubej rury. przyznam sie, ani nie mam kasy ani nie rozumiem
    ogloszen. wink big_grin. hehe.
    moze jednak postaralbys sie nie traktowac tego tak osobiscie i nie obrazac
    mnie, wyluzuj sie kolego.

    to ze do vancouver przyjedzie powiedzmy bebel gilberto czy norah jones o niczym
    nie swiadczy, wiekszosc miejscowych wstaje do pracy i wraca do domu po niej
    jedzac pizze z mikrofali lub tv dinner,na zycie kulturalne szkoda pieniedzy.
    z coraz wieszka iloscia przybyszow z 3 swiata oblicze miasta zmienia sie w taki
    sposob ze o kulturze "as we know it" mozna wogole zapomniec.
    najciekawszym wydarzeniem kulturalnym w wiekszosci dzielnic sa garage sales.
  • dradam1 22.10.05, 18:32
    Kojoty to miasto lubia i po problemie :

    www.spca.bc.ca/animalissues/coyotes.asp
    offleashdogpark.com/coyote.htm
    Pelno jedzenia chodzi po parkach... Male pieski, kotki, a i mowia, ze kojoty
    sie tez przyzwyczajaja do malych dzieci...

    Na preriach nie ma tak duzo kojotow w miastach, bo klimat w zimie ciezszy , no
    i psy/koty na preriach bardziej zdeterminowane. smile))

    Tyle zartem (ale tez i na prawde ).

    W Edmonton mieszka blisko tysiac jeleni ( takich z rogami, na czterech nogach).
    Ile wilkow, kto wie ?


    Pozdrawiam


    dradam1
  • za_morzem 24.10.05, 19:18
    to jest prywatny wybor kazdego i zgadzam sie z toba, wiem ze wiele ludzi
    mieszkajacych w calgary sobie je chwali, ciesze sie z tego i zycze im jak
    najlepiej.
  • joannadarek 18.01.06, 06:11
    Witam,

    czy orientujesz się może, gdzie można znaleźć informację na temat profilu
    polskich firm w Calgary? Chcę wraz z mężem przenieśc się tam z Vancouver. Ja
    nie powinnam mieć problemu ze znalezieniem pracy, bo znam agielski perfect
    (pracuję obecnie jako nauczyciel ESL). Mąż, niestety, nie miał nigdy czasu
    doszlifować angielski, więc musiałby zorientować się wcześniej, czy w jego
    zawodzie jest jakaś szansa na znalezienie pracy w jakiejś polskiej firmie. Ma 2
    zawody: technik mechanik i technik informatyk. Obecnie tu, w Vancouver, zajmuje
    się obróbką metalu za pomocą maszyn manualnych. Z tego, co piszesz, jest dużo
    pracy w Calgary, ale nie piszesz, jakiej w szczególności. Czy sądzisz, że w
    naszych zawodach, mielibyśmy szansę na szybkie znalezienie pracy w Calgary?

    Pozdrawiam,
    Joanna.
  • marimax 18.01.06, 15:36
    A co z shinook ?
  • za_morzem 21.01.06, 09:45
    wyprowadzac sie z vancouver do calgary???
    zamiast 7 miesiecy wiosny wolimy 9 zimy?
    dziwne...
  • marimax 21.01.06, 12:48
    Dziwne chyba ze ten ktos chce miec dwa domy zamiast jednego
  • joannadarek 24.01.06, 06:12
    Jakiej wiosny? Chyba 12 miesięcy jesieni...Od ponad roku pada deszcz, przerwa
    była może na 1 miesiąc w lipcu i znowu deszcz, i tak na okrągło. Vancouver
    został nazwany Raincouver, a psycholodzy zbijają majątek na ludziach
    cierpiących na depresję. Chyba lepiej lepiej mieć normalną zimę, ze śniegiem, i
    ciepłe lato, niż to, co się dzieje tutaj, w Vancouver.
  • za_morzem 24.01.06, 08:28
    nie wiem w jakim miejscu vancouver mieszkasz ale cos ci sie z tym deszczem
    pokrecilo.
    od kwietnia do wrzesnia padalo sporadycznie a pogoda byla niesamowita. 25-30 stopni.
  • dradam2 21.01.06, 13:03
    idz do Canada House , do Human Resources i sprawdz sobie na komputerze
    (terminalu) ile i jakie sa wolne miejsca.

    Przygotuj sie na pare godzin przegladania ofert, bo jest ich duuuzo.


    Pozdrawiam


    dradam1


    (tak naprawde lato w Edmonton to trwa circa 5 miesiecy, jest to miasto w
    Kanadzie z najwieksza liczba slonecznych dni)
  • quench 23.01.06, 00:27
    Prosze o dokladne namiary na ta stronke Canada House.Pozdrawiam
  • dradam2 23.01.06, 04:50
    "Canada House" albo "Canada Building" to jest nazwa budynku, mieszczacego sie w
    stolicy kazdej prowincji.

    Mieszcza sie w tym budynku przedstawicielstwa ministerstw federalnych.

    Wez sobie spis telefonow i sprawdz.

    Pozdrawiam


    dradam1
  • beatap51 23.01.06, 03:52
    Witajcie! w zwiazku z ogromem propozyci pracy w Kanadzie jest zapotrzebowanie
    na techników leśników?to jest moje pytanie czy ktos moze mi na nie odpowiedziec?
  • dradam2 23.01.06, 05:09
    oj, z tymi lesnikami to nie ma jak dac sobie rady :

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=22128962&v=2&s=0
    poczytaj sobie, a takze zapoznaj sie z innymi watkami,ktore tego tematu dotycza.

    Pozdrawiam


    dradam1
  • hania62 08.02.06, 10:47
    A słyszeliście, moze kotoś poszukuje kobiety do dzieci ,do opieki nad starsza
    osoba ,jezyka nie znam
  • piciak76 13.02.06, 20:04
    Nie jestem pewien, ale chyba mamy wspólnego znajomego z Gdańska!!!
  • dradam2 20.02.06, 05:29
    www.alberta-canada.com/statpub/files/pdf/highlightABEconomy2005.pdf
    Nie wiedzialem, ze ropa daje w Albercie tylko 23% z calego GDP .
    Polowe dochodu prowincji pochodzi bowiem ze sprzedazy gazu ziemnego, ropa to
    tylko maly kawalek. 45 procent kanadyjskiego wydobycia wegla kamiennego
    pochodzi wlasnie z Alberty.

    Prawie jeden procent "eksportu" prowincji to meble . Jest Alberta jednym z
    najwiekszych kanadyjskich producentow miodu pszczelego.

    No i nie wspomne o zywnosci (mieso) !

    Przecietna rodzina albertanska wydaje ponad 1400 dolarow na wydatki kulturalne
    i sportowe.Jedynie w Ontario wydaje sie wiecej ( circa 1600). W Quebeku wydatki
    wynosza 1173 dolarow na rodzine.

    Piec miejsc w Albercie ma uznanie UNESCO jako "World Heritage Site".

    Warto wiedzioec, ze po zaplaceniu podatkow albertanczycy zabieraja "do domu" 61
    % zarobionych pieniedzy, podczas gdy w Ontario jedynie circa 54 % , a w
    Quebeku - circa 52 %.

    Jezeli ktos sie zdecyduje otworzyc maly wlasny business, ulokowany w Albercie,
    to do kwoty $400.000 rocznie placi sie jedynie 3% podatku obrotowego . Zreszta
    podatki w Albercie (od businessu) sa nizsze niz na przyklad w USA ( odpowiednio
    33.6 % versus 39.1 %).

    Pozdrawiam

    dradam1



  • kolega.texas 18.04.06, 23:56
    Pozwolcie ze i ja wtrace swoje kilka centow. Chowalem sie czesciowo w Calgary
    zanim zamieszkalem na stale w US. Mam tam wiele wspomnien i mysle o tym miescie
    sentymentalnie, sa tam tez moi rodzice, ale... to sa minuse ktore ja widze.

    1. Kazdy gada ze pracy pelno i ze w zasadzie sa braki sily roboczej, jednak
    stawki stoja mniej czy bardziej w miejscu, a ceny domow rosna niesamowicie.
    Wiem co mowie bo prowadze tam jeszcze czesciowo maly business i prawdopodobnie
    bede zakanczal ta impreze przez bardzo niesprzyjajace warunki ktore stwarza dla
    small business federalny rzad.
    2. Ludzie nie sa tak mili jakby sie wydawalo. Tym bardziej teraz kiedy
    przyjezdza tam sto i pol ludzia na dzien zewszad. Przyjezdzaja newfies
    nienauczeni nijakiej pracy, tylko brania roznego rodzaju zapomogi socjalnej
    (kompletnie zagubieni w "duzym" miescie jakim im sie wydaje byc Calgary),
    przyjezdzaja lewe lapy z Ontario, ktorzy mysleli ze w Calgary z nieba manna
    leci i wszystkie jobs sa unijne i maja ubezpieczenie dentystyczne, wraz ze
    swoim Ontarian attitude, przyjezdzaja dzieci rolnikow z Saskatchewan, ktorzy
    jezdza swoimi zardzewialymi pick-ups bez ubezpieczenia i slowo jezdza powinno
    sie ujac w cudzyslow bo licencje na jezdzenie pewnie zdobywali na kombajnie
    jadac miedza miedzy polami, przyjezdzaja snobs z Vancouver gdzie zyli w jakims
    basement suite z piecioma room mates a teraz kupuja domy na Elbow Valley i pod
    nosem wisi im wielki snot (nie pogadasz). Wszystko to tworzy zajebisty chaos,
    ludzie sa zapedzeni za pieniedzmi ktore mieli miec, drogi sa do luftu, jezdzic
    to makabra (nie tylko w Calgary zreszta) amsterdamski Vancouver ze swoimi
    cpunami jest ponoc jeszcze gorszy. No i przyjezdza oczywiscie 75% Azji (skosnej
    i turbaniastej) i zaraz po wyladowaniu kupuja dom na tym samym quarter miasta
    czyli NE ktore juz teraz poszlo kompletnie na psy.
    3. Szkoly to jeden wielki zart. Przepelnione. Buduja te mini domki na tych
    lysych polach nie myslac o szkolach. Nie no w show homes na makietach zawsze
    zaznaczaja gdzie bedzie szkola, ale czy dzieci tych dzieci sie jeszcze
    doczekaja tej szkoly to nastepna debata. Jest tak w systemie publicznym jak i
    katolickim bez roznic. Jeszcze jeden poroniony pomysl to wozenie dzieci z
    nowych dzielnic gdzie nie ma szkol do szkol w starych dzielnicach czesto i po
    10 mil gdzie ludzie maja juz przewaznie tylko psy.

    Naprawde ciesze sie ze nie bede musial tam juz mieszkac, chyba ze nowy rzad
    zrobi cos lepszego dla small business, ale anyways zanim sie te inne rzeczy
    ponaprawia to ja juz nie doczekam. Bardzo chetnie jednak latamy odwiedzac
    dziadkow i innych ciotkow bo turystycznie miejsce przepiekne, a tylko 3 godziny
    samolotem od naszego "Eldorado".
  • ertes 19.04.06, 00:37
    W sumie to o kazdym duzym miescie w Kanadzie tak mozna napisac.
    Toronto wyglada wedlug mnie dosc podobnie ale chyba jest jeszcze gorzej ze
    wzgledu na te koszmarne tlumy. A Azjatow jest coraz wiecej.

    Tyle ze moje Elderado znalazlem troche dalej niz Ty smile


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • maciopa 19.04.06, 17:11
    Hey!
    Mam dość ogólne pytanie : czy mgr ekonomii bez żadnych UDOKUMENTOWNYCH
    tradeskilli może znaleźć ofertę pracy w Alberta? Piszę udokumentowanych ponieważ
    tak ogólnie to zaliczam się do tzw "złotych rączek" .... Dodam jeszcze że mojego
    obecnego zawodu NIE DA SIĘ przenieść na grunt kanadyjski.
  • zdrugiejstrony 19.04.06, 18:18
    Dlaczego?

    Obecnie (dzisiaj 19 kwietnia 2006)wynajecie mieszkania w miescie Calgary
    sprawia ogromny problem.
    Jako emigrant nie masz pieniedzy na oplaty wysokiego czynszu,
    musisz podpisac kontrakt na co najmniej 6 miesicey z gory.

    Masz prace na poczatek?
    Jesli rzad ma jakies mieszkania subsydiowane dla nowych emigrantow -
    to w porzadku.

    Praca- mnostwo. Wszedzie praca jest dostpena.
    Dla zwyklych robotnikow do wysokiej klasy specjalistow w kazdej dziedzinie.
    Jest to najlepszy rynek na znalezienie pracy, bez przesady wypowiem sie,
    chyba w calej Kanadzie!

    Kupno domu nowego - niestety to problem.
    Za duzo chetnych na kupno, a za malo rak do pracy zwiazku z tym budownictow
    nie nadaza..i dlatyego sa problmey z cenami domow.

    Duzo ludiz przyjezdzajacych do Calgary z innych miejsc z Kanady - to juz ludize
    z taka czy inna iloscia pieniedzy. Maja przewage nad nowym emigrantme, gdyz
    maja pierwsze pieniadza na pierwsza wplate za dom..
    Obencie kupujacy dom, jelsi stawia warunki zalezne od np. przyznania pozyczki
    bankkowej stawia siebie po za nawiasem.

    Srednia cena WYWOLAWCZA domu (w zaleznosci od lokalizacji) jest powyzej 380
    tysiecy dollarow. Zwykle taki dom sprzedawany jest po otwarciu ofert powyzej
    100 tysiecy od pierwszej ceny!

    Miasto jako miejsce do zmaieszkania, chyba nie potrzeba wiecej reklamowac...
    Obecnosc glownych biur poteznych korporacji mowi za siebie..i ceny domow sa
    drugie co do cen po Vancouver.
    Toronto obecnie znajduje sie na trzecim miejscu.
    Bliskosc Gor Skalistych, wspanialych oraz malowniczych preri na wschod
    od Calgary (miedzy innymi w Saskatchewan) oraz pieknej British Columbia nie
    musza nikogo przekonywac, ze to jest miejsce do zamieszkania dla rodzin!

    Calgary ma jedna z najwiekszych ilosci ludzi z college lub uniwersyteckim
    degree w Kanadzie.
    Mowi sie, ze Calgary to miasto ludzi "white collar",
    gdzie Edmonton to "blue collar" dla Alberty.

    Czesto slyszy sie opinie wyrazane zwlaszcza przez wschodnich mieszkanocw
    Kanady, ze Calgary to "cow town". Ci smai "wschodni Kanadyjczycy" krytykujac
    Calgary wyciagaja lepka reke po pieniadze z bogatej Alberty z placzem, ze oni
    sa biedni i tacy ...kulturalni!
    W Calgary ORAZ OKOLICY mnostwo slaw swiata kulturalnego, znani z scen NYC,
    Londynu, Paryza itd..urzadzilo swoje domy tutaj, aby w ciszy , spokoju ,
    bezpieczenstwie zyc z rodzinami.
    Dal milosnikow sportow, rodzinnego zycia, mysle, ze jest to idealne miejsce.
    Wystarczy tylko kilka minut i juz jest sie po za miastem w przepieknej
    naturze...bez meczacych ograniczen jakie mozna znalezsc gdzie
    indziej, obsianej napisami "Private" lub "Do NOt Enter"....

    Na internet mozna znalezsc mnostwo ciekawych zdjec z Calgary oraz okolic.
    Wystarczy tylko zrobic przeszukanie na google i otrzyma sie pelny obraz miasta.

    Najlepsze sa wypowiedzi, komentarze pod zdjeciami od mieszkancow Calgary,
    a nie oficjalnych zrodel, gdyz zawsze beda tracic propaganda...
    i mozna podejrzewac o stronniczosc.

    Czy Calgary jest miejscem wartym rozpatrzenia na zalozneie domu?

    Ponownie wypowiem sie, ze chyba tak!
    Nawet klimat jest sprzyjajacy...w zime cudowne Chinook sa b. milym
    odetchnieciem od krotkow trwalych mrozow.
    Ilosc slonecznych dni wplywa szalenie pozytywnie na samopoczucie..
    Ludzie sa b. uprzejmi oraz zyczliwi.






  • za_morzem 19.04.06, 19:13
    na poczatku mozesz miec klopot bo kanada wierzy w kanadyjskie papierki lub
    "kanadyjskie doswiadczenie".

    srednio limitem dla tradesman pracujacego dla kogos bedzie pewnie z 20- 25$ na
    godzine co nie jest jakas straszna rewelacja. szczegolnie biorac pod uwage ceny
    domow np w vancouver czy calgary z takiej pensji nie wyzyjesz.
    trades people sa obecnie w zachodniej kanadzie rozrywani i zarabiaja niezle ale
    pewnie najlepiej jak najszybciej isc "na swoje".
    posiadacz srednio prosperujacego biznesu zarobi tyle 2x szybciej pracujac mniej
    godzin.
    nie licz na szybkie 25$ na godzine pracujac u kogos, to nie usa gdzie docenia
    sie skills z dnia na dzien.
    nawet jesli jestes dobrym zlotym raczka w polsce w kanadzie zajmie ci pewnie
    pare lat na udowodnienie tego.
    ogolnie rzecz biorac przyszlosc mozesz miec rozowa.
  • artur737 20.04.06, 07:52
    Moze warto jednak napisac, ze historycznie Calgary od czasu do czasu przezywa kryzys (z roznych powodow np spadek ceny ropy w stosunku do oczekiwan, zbyt duza emigracja zarobkowa przy kurczacym sie rynku pracy itp).
    Wtedy krew sie leje i ludzie setkami traca prace, domy i co tam maja do stracenia.

    Teraz co prawda jest dobrze i nie widac czarnych chmur, ale trzeba sie troche liczyc.
  • za_morzem 20.04.06, 08:03
    biorac pod uwage ostanie 25 lat to chyba od czasu do czasu przezywa prosperity.

  • artur737 20.04.06, 17:25
    Raz prosperity raz kryzys, tak wlasnie
  • zdrugiejstrony 20.04.06, 18:57
    Ostatni kryzys w Calgary byl na poczatku lat osiemdziesiatych zwiazany z
    upadkiem cen ropy.

    Dobrze by bylo, aby wypowiadajacy swoje uwagi o Calgarze trzymali sie faktow
    opartych na znajomosci sprawy, a nie na "gdybaniu".

    Po okresie zastoju z lat 1981-1985 objal urzad burtmistrza jeden z wiekszych
    mayorow miasta Calgary obecny "King Ralph".
    To on byl realizatorem XV Zimowej Olimpiady w "Calgary '88"
    razem z Frank Kingiem oraz Bill Pratt.
    Ralph Klein zrealizowal swoja wizje, aby Calgary ekonomia przestala bazowac
    tylko na "oil and gas", ale rowniez sprowadzil do miasta wiele "high tech"
    korporacji.

    Obecnie Calgary jest drugim R&D high tech centrum po San Diego na terenie
    Ameryki Polnocnej.
    Malo kto o tym wie, gdyz wiekszosc poteznych wielu miliardowych kontraktow
    jest skierowana ku militarnej aplikacji.
    Dlatego pisanie, ze miasto jest uzaleznione od cen ropy -
    w chwili obecnej to juz nie jest az tak bardzo istotne!

    Rowniez prowincja Alberty duzo zawdziecza "Kingowi Ralphowi",
    ktory swoja wizje zroznicowania businessu w prowincji zrealizowal
    z wielkim sukcesem.

    Dla wielu obraz Alberty to naturalne bogactwa oraz farmy...
    Taki byl obraz do roku 1990..
    Obecnie Alberta jest jednym z najwiekszych osrodkow inwestycyjnych
    finansowanych przez swiatowa finansjere.
    Swietny klimat polityczny oraz baza ludzi z dobrym wyksztalceniem
    sa wiecej niz sprzyjacym elementem zainteresowan inwestorow.

    Wszystko to razem wziete powoduje ogromny naplyw ludzi szukajacych pracy w
    prowincji. Wysrubowane ceny domow spowodowane brakiem ludzi do pracy w
    budownictwie. Ogromne zapotrzebowanie na nowe domy.
    Alberta prosperuje i dlugie lata bedzie miala bardzo dobrze stojaca ekonomie.

    Mozna powiedziec, ze Alberta to jest jedno z nielicznych miejsc na swiecie,
    gdzie istnieje duza prosperity trudna do okreslenia w innych zakatkach globu.




  • voytek74 21.04.06, 02:47
    Chcesz sie trzymac faktow a wyrazasz opinie ze w sumie Calgary to ma
    gwarantowana swietlana przyszlosc ("Alberta prosperuje i dlugie lata bedzie
    miala bardzo dobrze stojaca ekonomie"). Kapitalizm to naczynia polaczone i
    falowe smile Jak ropa pojdzie w dol to i prosperita sie skonczy. Szczegolnie jak
    bedzie to w polczeniu z innymi problamami (np. w Stanach). Tak juz jest ze sa
    czasy recesji i prosperity. Jak dobrze idzie to ludzie zapominaja ze cala
    ekonomia jest falowa. Mozliwe ze nie bedzie tak zle jak bylo 25 lat temu ale
    bedzie o wiele gozej jak jest. Wiec zamiast sie cieszyc ze "King Ralph" rozdaje
    po 400 dolarow na lebka, moze lepiej odlozyc cos na czarna godzine aby nie
    obudzic sie "z reka w nocniku". Taka skarbonka zostala juz dawno zalozona -
    szkoda tylko ze ostatnio nikt raczej do niej nic nie wkladal. Alberta moglaby
    sie sporo nauczyc pod tym wzgledem od "socjalistycznej" Norwegii...
  • za_morzem 21.04.06, 08:57
    widzialem alberte poczatku lat 90tych i umowmy sie ze ekonomia wtedy i dzis to
    niebo a ziemia. byla niezla kicha. zreszta jak i w calej kanadzie.
  • moped 12.06.06, 21:09
    za_morzem, ktos ty za jeden?
    Jak zwykle pierdoly opowiadasz..za duzo bajdurzysz smile))

    Calgary, jesli utrzyma sie rozwoj miasta na poziomie dnia dzisiejszego,
    to przewiduja, ze w 2013 roku Calgary bedzie mialo 1.3 miliona ludzi!

    Dalej, Alberty ekonomia to nie tylko ropa i gaz...to rowniez high tech!
    Rowniez, nalezy pamietac, im wiekszy osrodek tym wiecej mozliwosci pracy.
    Bogate spoleczenstwo tworzy prace, gdyz jest zapotrzebowanie na owoc ludzkiej
    pracy.
    Takie sa prawa zdrowej ekonomii.

    Mysle, ze premier Alberty Ralph zostawia prowincje
    na bardzo wysokim poziomie rozwoju!
  • za_morzem 13.06.06, 00:54
    napisze jeszcze raz powoli;
    na poczatku lat 90 tych byla recesja a teraz jest wrecz przeciwnie i alberta sie
    rozwija.
    wiec z czym wlasciwie sie nie zgadzasz?


  • moped 13.06.06, 21:22
    Zgodze sie, ze na poczatku lat 80's byla recesja ( a nie lata 90's!!!!!).

    Natomiast koniec lat 80's i poczatek 90's zwiastowal poczatek ogromnych
    inwestycji w "high tech", po za "oil and gas industry".

    Jesli pamietasz, ( o ile tutaj byles lub interesowales sie Kanada)
    to w Albercie, zwlaszcza w Calgary,
    w poteznych firmach nastepowalo ogromne "re-engineering", restrutkuryzacja
    zmierzajaca w przygotowaniu ludzi do pracy w roznych dziedzinach przemyslu,
    dzieki naplywowi pieniedzy w inwestycje.

    Stworzony pozytywny klimat polityczny byl otwarciem drzwi do Alberty dla
    inwestorow....

    Obecnie Alberta zbieraz zniwa..z dalekowzrocznej polityki "krola" Ralpha.
    Najpierw byl mayorem Calgary, pozniej podrzednym ministrem ochrony srodowiska,
    wreszcie premierem Alberty, ktory postawil na diversifikacje przemyslu...

    Lata 90's to poczatek daleko idacej prosperity w Albercie..
    a reszta Kanady? ... dalej dlubala w nosie smile))
  • dradam2 23.04.06, 11:19
    na marginesie tego tekstu ( nie znalem go jako wystawionego na WWW, mialem tylko
    papierowa kopie).

    Dane statystyczne ( kanadyjskie) wykazuja , ze "polskich" imigrantow jest w
    Kanadzie chyba ze 4 razy mnie, niz pisze o tym autorka, na podstawie danych
    zebranych w "Polsce" (przez "polskie" instytucje).

    A tak jako ciekawostke, to wyniki ankiety ( na ktora sie wchodzi "klikajac"
    wlasna odpowiedz po prawej), wskazuja , ze Kanada jest na czwartym miejscu,
    jezeli chodzi o preferencje wyjazdowe ( po GB,USA i Australii). Nie wiem, ze
    czego to wynika, ale nie przywiazywal bym do tego wiekszej wagi, bo probka jest
    mala.

    Pozdrawiam


    dradam2
  • papalek 23.04.06, 16:29
    Wedlug moich obserwacji z Polski to stosunkowow malo ludzie ram wiedza o
    Kanadzie. Emigracja do USA na bardzo dluga historie i USA sa ciagle jeszcze
    bardzo gloryfikowane przez Polakow. GB jest chyba lepszym wyjsciem dla tych,
    ktorzy nie chca za daleko wyjechac. Australia jest chyba bardziej popularna ze
    wzgledy na przyrode i klimat i wiecej o niej wiadomo. Dobrym przykladem jest, to
    ze ludzie w Polsce, z ktorymi rozmawialem nie wierzyli, ze w Okanagan hoduje sie
    winogrona i brzoskwinie.
  • za_morzem 23.04.06, 16:38
    po prostu kanada jest najmniej atrakcyjna jako kraj do emigracji z tych 4 panstw.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka