Dodaj do ulubionych

pytanie do lekarzy

12.04.06, 21:31
koncze w polsce staz podyplomowy.czy istnieje jakas szansa na prace w zawodzie
w kanadzie? wiem ze dyplomy z polski nie sa w kanadzie uznawane.czy orientuje
sie ktos ile i jakie egzaminy musiałbym zdawac? jak długi okres czasu zajmuje
nostryfikacja dyplomu? czy ktos zanajdował sie (znajduje) w podobnej sytuacji??
jak wyglda w kanadzie mozliwosc zrobienia specjalizacji ?? jesli ktos jest w
stanie mi pomóc to prosze o odpowiedz ! pozdrawiam !!!
Edytor zaawansowany
  • zdrugiejstrony 12.04.06, 21:48
    Zajrzyj i zrob wlasne wyszukanie informacji, ktora Ciebie interesuje:

    www.google.ca/search?hl=en&q=canada+foreign+medical+doctor&meta=
    www.google.ca/search?hl=en&q=canada+foreign+medical+doctor+training&meta=
    www.google.ca/search?
    hl=en&q=canada+medical+doctor+foreign+diploma&btnG=Search&meta=

    Jedno jest pewne, musisz pod zdaniu egzaminow znalezsc miejsce w szpitalu,
    ktory przyjmie na staz.

    Zycze powodzenia oraz wytrwalosci.
    Warto dojsc do celu smile))
  • dradam2 12.04.06, 22:46
    Dyplomy z Polski sa oczywiscie uznawane.
    Na tych samych warunkach jak dyplomy wydane w Kanadzie.

    mcc.ca/
    www.imgo.ca/province.html

    Pozdrawiam


    dradam1


    PS. PO ukonczeniu polskiego stazu podyplomowego i zdaniu ewaluacyjnego egzaminu
    w niektorych prowincjach Kanady jest mozliwe uzyskanie "czasowej licencji" i
    pracy oraz zdawania dalszych egzaminow rownoczesnie. Ale to juz inna broszka.
  • papalek 13.04.06, 07:43
    Jak wygladaja trudnosci z odbyciem stazu w Kanadzie. Od roznych znajomych
    slusalem wiele lat temu, ze mimo zdanych egzaminow, bylo prawie niemozliwym
    odbycie stazu. Czy tak jest?
  • dradam2 13.04.06, 11:03
    papalek napisał:

    > Jak wygladaja trudnosci z odbyciem stazu w Kanadzie. Od roznych znajomych
    > slusalem wiele lat temu, ze mimo zdanych egzaminow, bylo prawie niemozliwym
    > odbycie stazu. Czy tak jest?

    Pietnascie - dwadziescia lat temu bylo naprawde trudno.
    Od jakichs pieciu lat sytuacja wyglada zdecydowanie lepiej. Co wiecej - wiele
    prowincji juz nie wymaga odbywania stazu podyplomowego ( przynajmniej od GP/FP)
    w Kanadzie. W Albercie mozna pracowac jako "specjalista" czy "polspecjalista" ,
    zarabiajac te ponad 100 tys. rocznie na reke dopoki sie sprawy papierkowe nie
    wyklaruja.

    Odnosze wrazenie, ze obecnie trzeba byc naprawde "niedouczonym" lekarzem, aby
    nie dostac licencji. Ale zwroc uwage, ze slowo "niedouczony" jest slowe
    wartosciujacym. Wielu imigrantom wydaje sie, ze posiadaja oni Bog wie jak wysoka
    wiedze, choc tak naprawde ich wiedza ma sie tak do wiedzy
    "polnocno-amerykanskiej" jak piesc do nosa. Stad ta placze lekarzy z Zambii,
    Pakistanu czy Polski - ze wymaga sie od nich Bog wie co.

    Tymczasem rzeczywistosc skrzeczy. Jak taki Pakistanczyk czy Polak ma trudnosci
    ze zdaniem egzaminu ( w tym rowniez na komputerze), to znaczy, ze ja bym sie
    osobiscie bal powierczyc nie tylko moja zycie, ale nawet nawet zdrowie mego
    czworolapa. KTory akurat ma powbijane bowiem szpilki od porkupiny.

    Kanadyjczycy jak i Amerykanie sa w tym zakresie bardzo "fair". Oglosili na
    pismie (drukiem) co trzeba wiedziec i tej wiedzy wymagaja. I kropka...


    Pozdrawiam


    dradam1
  • soup.nazi 13.04.06, 19:17
    dradam2 napisał:

    > papalek napisał:
    >
    > > Jak wygladaja trudnosci z odbyciem stazu w Kanadzie. Od roznych znajomych
    > > slusalem wiele lat temu, ze mimo zdanych egzaminow, bylo prawie niemozliw
    > ym
    > > odbycie stazu. Czy tak jest?
    >
    > Pietnascie - dwadziescia lat temu bylo naprawde trudno.
    > Od jakichs pieciu lat sytuacja wyglada zdecydowanie lepiej. Co wiecej - wiele
    > prowincji juz nie wymaga odbywania stazu podyplomowego ( przynajmniej od GP/FP)
    > w Kanadzie. W Albercie mozna pracowac jako "specjalista" czy "polspecjalista" ,
    > zarabiajac te ponad 100 tys. rocznie na reke dopoki sie sprawy papierkowe nie
    > wyklaruja.

    Sprawy prawdopodobnie nie zmienily sie w Ontario. Staz jest w dalszym ciagu
    wymagany, i w dalszym ciagu jest to nie do przejscia. Tak przynajmniej wynikalo
    z audycji na CBC, ktora przypadkowo slyszalem jakis rok temu Rozmawiano z
    kilkoma lekarzami z roznych krajow, ktorzy zdali wymagane egzaminy i rozbili sie
    o brak mozliwosci uzyskania stazu. Zadni tam krzykliwi Arabowie czy Polacy.
    Zaznaczam, ze wiem na ten temat tyle co powiedziano w w/w audycji i nie mam
    pretensji do bycia zorientowanym w zagadnieniu.

    >
    > Odnosze wrazenie, ze obecnie trzeba byc naprawde "niedouczonym" lekarzem, aby
    > nie dostac licencji. Ale zwroc uwage, ze slowo "niedouczony" jest slowe
    > wartosciujacym. Wielu imigrantom wydaje sie, ze posiadaja oni Bog wie jak wysok
    > a
    > wiedze, choc tak naprawde ich wiedza ma sie tak do wiedzy
    > "polnocno-amerykanskiej" jak piesc do nosa. Stad ta placze lekarzy z Zambii,
    > Pakistanu czy Polski - ze wymaga sie od nich Bog wie co.

    To jedna sprawa. Ale druga strona medalu jest taka, ze jest duzo przeszkod innej
    natury, jezeli juz ktos zda egzaminy. Tak jest nie tylko przypadku lekarzy. Nie
    zawsze, nie wszedzie, ale wiele, zbyt wiele - nazwijmy to umownie "oporem
    materii ozywionej" - takiego "nie, bo nie". Nikt nie powiedzial, ze bedzie
    latwo, ale nikt tez nie powiedzial, ze trzeba utrudniac. Nawiasem mowiac, mysle
    czasem, dradam, ze nieco zbyt rozowo malujesz kandydatom na New Canadians
    mozliwosci osiagniecia statusu zawodowego jaki mieli w Polsce. Nie tak wiele
    znow sie zmienilo na latwiejsze przez ostatnie kilkanascie lat. Nie bede plotl o
    jakiejs dyskryminacji etc. ale malo komu jest latwo i szybko. A moze jestem
    niedzisiejszy? Ostatecznie mam te sprawy ladnych kilka lat za soba.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • pal0ma 13.04.06, 20:40
    Raczej trudno zgodzić mi się zgodzić ze stwierdzeniem, że tutejsi lekarze
    posiadają super wiedzę, przy której reszta świata wysiada.
    Podam jeden przykład. Jedna osoba, którą znam, przyjechała tu z synem z
    Polski. Gdy syn jechał na rolkach czy też na rowerze (żeby oszczędzić na
    bilecie), ugryzł go pies. Znajoma wysupłała pieniądze (bo jeszcze nie ma
    pobytu stałego) i poszła z dzieckiem do lekarza, zaniepokojona czy dziecko nie
    dostanie wścieklizny (mimo że wiadomo czyj jest pies, nie udało się ustalić czy
    pies miał szczepienia). Lekarz powiedział, żeby się nie martwić, bo dziecko
    nie ma objawów wścieklizny, jakby stan się pogorszył, to należy się zgłosić i
    wtedy dostanie szczepionkę (!) Znajoma zadzwoniła do Polski, gdzie ma w
    rodzinie lekarzy i dowiedziała się, że gdyby u dziecka wystąpiły objawy
    wścieklizny, to na ratunek byłoby za późno...
    Wydaje mi się że i tu i gdzie indziej są lepsi i gorsi lekarze. Sama nie mam
    właściwie doświadczeń ze służbą zdrowia (na szczęście), ale poznałam tu parę
    pielęgniarek, które pracowały i w Polsce i w Kanadzie, i wcale nie były
    zachwycone wiedzą tutejszych lekarzy (sprzętem – tak).
  • dradam2 13.04.06, 23:18
    pal0ma napisała:

    > Raczej trudno zgodzić mi się zgodzić ze stwierdzeniem, że tutejsi lekarze
    > posiadają super wiedzę, przy której reszta świata wysiada.


    Nie tylko o to chodzi w moich stwierdzeniach. Nie jest to tylko kwestia wiedzy,
    ale takze umiejetnosc korzystania z niej , a takze umiejetnosc/wymog ustawowy
    jej powiekszania (odswiezania).


    > (...) czy dziecko nie
    > dostanie wścieklizny (mimo że wiadomo czyj jest pies,
    > nie udało się ustalić czy
    > pies miał szczepienia).


    Znowu, szczepienie psa (potwierdzenie jego posiadania) jest tylko jednym z
    przeslanek, jakie sie bierze w tym przypadku pod uwage.

    > Lekarz powiedział, żeby się nie martwić, bo dziecko
    > nie ma objawów wścieklizny, jakby stan się pogorszył, to należy się zgłosić i
    > wtedy dostanie szczepionkę (!) Znajoma zadzwoniła do Polski, gdzie ma w
    > rodzinie lekarzy i dowiedziała się, że gdyby u dziecka wystąpiły objawy
    > wścieklizny, to na ratunek byłoby za późno...


    W Polsce bezwzglednie...

    > Wydaje mi się że i tu i gdzie indziej są lepsi i gorsi lekarze. Sama nie mam
    > właściwie doświadczeń ze służbą zdrowia (na szczęście), ale poznałam tu parę
    > pielęgniarek, które pracowały i w Polsce i w Kanadzie, i wcale nie były
    > zachwycone wiedzą tutejszych lekarzy (sprzętem – tak).


    Lekarze kanadyjscy sa "trudni" dla pielegniarek, bo wymagaja od nich o wiele
    wiekszej wiedzy teoretycznej ( kazda nowa pielegniarka obecnie ma 4 lata
    uniwersytetu, z reguly tytul magistra).


    Ja mialem kiedys przypadek, ze wilk pogryzl czlowieka. A mimo to nie dalem
    czlowiekowi szczepionki. Wyglada groznie, prawda ?

    A mimo to mialem racje. Co zreszta zycie udowodnilo.

    Zreszta z tym podawaniem szczepionki przeciwko wsciekliznie to wcale nie jest
    takie proste. Przepisy (pracodawcy) wymagaja zaszczepienia sie niektorych
    pracownikow ( przed zatrudnieniem w ZOO lub schronisku dla psow, na przyklad ).
    A mimo to czasami szczepionki sie danej osobie nie podaje i decyzje lekarza z
    reguly kazdy pracodawca szanuje.


    Radzilbym nie stosowac prostych przykladow, bo w medycynie malo co jest proste i
    jednoznaczne.

    Pozdrawiam


    dradam1

  • soup.nazi 14.04.06, 03:10
    dradam2 napisał:

    > Lekarze kanadyjscy sa "trudni" dla pielegniarek,

    Niekoniecznie. Po prostu pielegniarka ma o wiele wiekszy zakres
    odpowiedzialnosci i wiedzy, ktora jest obowiazana posiadac. Akurat w tym czuje
    sie uprawniony do zabrania glosu, bo moja druga polowa byla przez lata w Polsce
    i jest od lat RN w Kanadzie. Kiedys, na poczatku, stwierdzila, ze w Polsce
    pielegniarka byle co zarabiala i byle co robila za nic nie odpowiadajac
    praktycznie. Dlatego tez m.in. status polskich pielegniarek w EU wyglada, tak
    jak wyglada.

    bo wymagaja od nich o wiele
    > wiekszej wiedzy teoretycznej ( kazda nowa pielegniarka obecnie ma 4 lata
    > uniwersytetu, z reguly tytul magistra).

    Tylko w Ontario, z tego co mi wiadomo. W innych prowincjach tez wprowadzono ten
    wymog? Kiedy? Gdzie? Zrodla?
    >
    > Ja mialem kiedys przypadek, ze wilk pogryzl czlowieka. A mimo to nie dalem
    > czlowiekowi szczepionki. Wyglada groznie, prawda ?

    > Radzilbym nie stosowac prostych przykladow, bo w medycynie malo co jest
    proste
    > i
    > jednoznaczne.

    Ten przyklad jest tak trywialny, ze mozg staje, jak ktos mogl to zaserwowac
    jako argument. A w ogole jest to rzecz z serii "jedna pani drugiej pani", ze
    rodzina trzeciej pani ma w rodzinie lekarzy, blah, blah, blah.... bo miski na
    wybiegu w zoo na Pradze pogryzli jednego takiego....

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • papalek 14.04.06, 06:04
    W Polsce studiowalem medycyne w Kanadzie studiowalem weterynarie. Z moich
    osobistych doswiadczen wynika, ze niestety doswiadczenie polskich szkol jest
    duzo gorsze. Kiedy rozmawiam z kumplami z roku w Posce to oni sa zdziwieni i
    czesto mi nie wierza, ze w weterynarii uzywamy lekow, ktore stosuje sie w
    klinikach w Polsce. Nie chodzi mi o obrazanie polskiej medycyny, ale niestety
    mie stoi ona tak dobrze. Nie zaczynam nawet dyskutowac polskiej weterynarii.
    Przysko mi, ale taka jest rzeczywistosc i odczucia dradama zgadzaja sie z moimi.
  • bibliotekarz76 14.04.06, 17:42

    Niestety Soup ma dużo racji... Rozmawiałem z kilkoma lekarzami wykształconymi
    poza Kanadą, kosztem dużych wyrzeczeń pozdawali egzaminy i spełnili wszelkie
    wymagania, i co? I nic. Nie ma stażu, ponieważ nie ma stażu.

    U nas w Ontario medycy gromkim głosem lamentują że prowincja ma za mało lekarzy
    i trzeba natychmiast coś z tym zrobić: pytani o rozwiązanie tego problemu mówią
    żeby dać im więcej pieniędzy. O dopuszczeniu do zawodu spełniających wymagania
    imigrantów jakoś nie wspominają... Ale też nie ma się co dziwować, bo taka już
    natura korporacji zawodowych na całym świecie.

    Bibliotekarz

  • mimarika 14.04.06, 18:10
    czytam ten wątek z zainteresowaniem, ponieważ od prawie 3 lat moja siostra
    mieszka w kanadzie, gdzie własnie zaczyna rezydenture za dwa tyg.smile) z polski
    wyjechalam po odbyciu stażu. Jeszcze jako studentka byla świetna: przez 6 lat
    nauki bardzo wysoka średnia, stypendium naukowe przez cały okres studiow,
    liczne wyjazdy na naukowe konferencje ( jako studentka) , pisala tez wiele
    prac, należala do kola chirirgicznegi, itp. po prostu byla ( i jest) świetna.
    do kanady wyjechala prawie 3 lata temu i rozpoczęła tam jednocześnie dwie
    nostryfikacje _ kanadyjska oraz amerykanska. Obie ma za soboa, a w kanadzie-jak
    pisalam- za dwa tyg rozpoczyna rezydenture. Przez 3 lata nostryfikacji uczyla
    sie duzo; okazalo sie iż wiedza wyniesiona ze studiow medycznych w polsce jest
    tam mierna...so\iostra mowi, ze tak naprawdę to podczas nostrygikacji w
    kanadzie nauczyla sie wiecej, niz na stazu, gdzie miala bezposredni kontakt z
    pacjentem, tak wiec nasz system nauczania na studiach medycznych pozostawia
    wiele do zyczenia.
    a ja dodam tylko, ze jestem bardzo dumna ze swojej siostry. Jej nostryfikacja w
    obu krajach zacjela niecale 3 lata, a znam kilku lekarzy z kilkunasoletnim
    doswiadczeniem, ktorzy probowali tam wiele razy, bezskutecznie. A moja dzielna
    siostra wszystkie egzaminy pozdawala przy pierwszym podejsciu, na ogloszeniu
    wynikow przy ostatmim egzaminie znalazla sie na liscie honorowej. na ok1400
    zdajacych osob na rezydenturę ( w tym takez kanadyjczykow) dostalo sie 200
    osob - wtym moja mądra siostrzyczka:smile)
    wiem, ze sie chwale, ale naprawde jestem z Niej dumna!

  • pal0ma 14.04.06, 20:02
    No i co w tym złego, że napisałam o tej wściekliźnie? To nie był przykład
    wzięty z sufitu, na zasadzie jedna pani powiedziała drugiej pani, ja tę osobę
    znam; gdy jej syn został pogryziony, była mocno zestresowana, dzwoniła nawet do
    mnie, żeby spytać co w tym wypadku robić.
    Do tej pory reakcja tego lekarza była dla mnie wymownym przykładem niedouczenia
    lekarzy na tym kontynencie. Pogryzienie przez nieznanego psa kojarzyło mi się
    z czasami, gdy mieszkałam w Polsce i z komunikatami w prasie i radiu o
    poszukiwaniu różnych psów, bo inaczej dziecku grozi seria bolesnych zastrzyków –
    dlatego nie sprawdzałam tego na internecie. No i jeszcze ta znajoma uzyskała
    odpowiedź lekarzy z Polski, o której napisałam.
    Tak więc dzięki Dradamowi dowiedziałam się czegoś nowego na ten temat. Dla
    mnie ten wątek jest jednym z ciekawszych na tym forum, chociaż nie jestem
    lekarzem, ale zawsze się przecież może zdarzyć, że zostanę pacjentem (tfu,
    odpukać w niemalowane drewno!).
  • pal0ma 14.04.06, 20:01
    Dradam,
    Dziękuję za wyjaśnienie. Chociaż muszę przyznać, że gdyby mnie pogryzł wilk w
    lesie i gdyby mi lekarz powiedział, że szczepionka przeciwko wściekliźnie nie
    jest konieczna, to szybciutko poleciałabym do następnego lekarza, tym bardziej,
    że wśród dzikich zwierząt są tu chyba przypadki wścieklizny.
    Pozdrawiam.
    Paloma
  • dradam2 14.04.06, 20:31
    "Rabies" jest choroba wirusowa. Jedna z niewielu, na ktore choruje i czlowiek i
    zwierzeta. Wilki,psy,nietoperze, krowy, lisy, skunksy ,zajace, chipmunki ...

    Przenosi sie przez sline kasajacego, ale bada sie rowniez mozliwosc
    przeniesienia przez mleko, a takze przez aerosole ( prosto do pluc ).

    Schorzenie to bylo dosc powszechne w Europie, ale konsekwentne szczepienie tzw.
    "captive population" doprowadzilo, ze w Europie jest wscieklizna wzglednie rzadka.

    Inaczej przedstawia sie sytuacja w Stanach. Wylicza sie, ze okolo 40 tys. osob
    (glownie dzieci) co roku ulega pogryzieniu przez potencjalne zrodla zakazenia. O
    ile do roku 1960 byly to glownie zwierzeta domowe, to obecnie sa to glownie
    zwierzeta zyjace "w dzikosci" ( na poludniu Stanow sa to glownie pijace krew
    ssakow nietoperze).

    Blizsze informacje na ten temat mozna sobie poszukac chocby tutaj :

    www.cdc.gov/ncidod/dvrd/rabies/introduction/intro.htm
    Mimo tego ze pokasaniu ulega tak znaczna grupa osob smiertelnosc (liczba zgonow
    co roku) wyraza sie liczba mniejsza niz 5, i na tym poziomie utrzymuje sie od lat.

    www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm5431a2.htm
    Mozna wiec powiedziec , ze Amerykanie wypracowali sobie znakomity schemat
    (sposob) na postepowanie z ta choroba. Reszta informacji w tym zakresie miesci
    sie tutaj :

    www.cdc.gov/ncidod/EID/vol9no2/02-0083.htm
    Schemat ten zostal przejety rowniez i przez Kanade. I choc nie ma tylu zrodel
    zakazenia ( mniej zwierzat choruje na wscieklizne), dane statystyczne sa takie ,
    ze od roku 1985 nie bylo w Kanadzie przypadku zgonu na wscieklizne (wyjatek
    stanowi zgon chlopca w 2000 - oczywiscie , zgadnijcie gdzie ? QC !):

    www.phac-aspc.gc.ca/im/vpd-mev/rabies_e.html
    Zgon ten najprawdopodobniej zostal spowodowany pokasaniem przez nietoperza. PO
    2000 roku znowu nie bylo przypadku zgonu czlowieka w Kanadzie z powodu wscieklizny.

    Okres wylegania tej choroby wynosi od 20 do 60 dni, choc zdarzaja sie przypadki
    zachorowan i w rok po ukaszeniu.

    Aby uniknac zachorowan ludzi stosuje sie szczepienie ( w tym i czlowieka) przed
    narazeniem na wszczepienie wirusa.

    Jezeli jednak narazenie na wirus (potencjalne) juz nastapilo to rutyna jest
    wykorzystanie okresu wylegania sie tej choroby do tego, aby potwierdzic, czy
    rzeczywiscie takie narazenie nastapilo. POdanie bowiem szczepionki ma swoje
    ryzyko i jak nie trzeba jej uzyc, to po co narazac pacjenta na przyklad na
    ryzyko zapalenia mozgu ?

    Jezeli pokasanie przez wilka/psa nastapilo 10 dni temu a zwierze sie ma nadal
    dobrze - to znaczy, ze bylo zdrowe i mozna sobie zapomniec o szczepieniu czlowieka.


    Skoro wiec dostalem pacjenta, ktory lapal zywcem , z helikoptera, wilki
    kanadyjskie, abyje przesiedlic do Yellowstone park i ktory zostal dotkliwie
    pokasany w przedramie (lacznie oderwane mial 150 cm2 skory i potargane nieco
    miesni) to mialem do niego dwa pytania :

    -czy byles szczepiony przeciwko tezcowi ?

    -czy wilka macie w klatce ?

    Zachowanie sie wilka bylo absolutnie normalne. Kazdy czlowiek by sie zdenerwowal
    jak by nadlecialo brzeczace UFO , narzucilo siatke na czlowieka , a potem
    wysiadlo by pare stworow z tej maqszyny, zwiazalo rece i nogi i wsadzilo do wora.

    Skoro wilk byl pojmany i mozna go przez 10 dni obserwowac - to jest czas to
    zrobic i ustalic, czy aby aby nie byl wsciekly. A tak a propos : Nie pytalem czy
    wilk byl szczepiony. Najprawdopodobniej nie. A poza tym rowniez zaszczepione
    zwierzeta moga zachorowac na wscieklizne - jak wiadomo !

    Zreszta tak naprawde urzedowo to obserwuje sie wylacznie psy i koty (wilki sie
    zabija, chyba , ze wilk zostal zaplacony juz przez Amerykanow !).

    Szczepienie w USA/Kanadzie obejmuje rowniez podanie RIG (surowicy) z pierwsza
    dawka szczepionki, a potem podaje sie kolejne 4 dawki ,lacznie piec.

    Jezeli zwierze nie zyje ( ale jest dostepny mozg zwierzecia w dniu 0, albo
    padnie w ciagu tych 10 dni), a wynik badania jego mozgu na obecnosc wirusa jest
    negatywny - to szczepienie czlowieka sie przerywa , bo nie ma sensu narazac
    czlowieka na ryzyko zwiazane ze szczepionka.

    Jak wiec widac, jest to schemat dosc skomplikowany, ale dziala na 100 %.
    Oczywiscie w Polsce nie jest on znany ( widzial ktos w Polsce cos dzialajacego
    na 100 % ?) i jak widac latwo jest niedouczonemu polskiemu lekarzowi w
    odpowiedzi na telefonicznie pytanie "polaczkowatych rodzicow" (cokolwiek by to
    mialo znaczyc) udzielac wskazowek, aby domagali sie oni za wszelka cene
    zaszczepienia dziecka. I w Kanadzie wychodzi sie z zalozenia : "jak chcesz
    ryzykowac i placic za to ryzyko, to pies cie ganial..."

    Nawet w Kanadzie lekarze nie maja do czynienia ze wscieklizna zbyt czesto. Ale
    maja internet ( polowa ma szybki tak i w pracy jak i w domu), a poza tym 24
    godziny na dobe jest dostepna "goraca linia" tak federalna jak i prowincjonalna,
    i mozna sobie pogadac ze specjalista szkolonym w tym zakresie. Rangers i
    policaje jak trzeba to odstrzela bez gadania zwierze, aby mozna bylo przebadac mozg.

    A teraz wracajac do tych wilkow z Kanady w Yellowstone. Ostatni tak przesiedlony
    zmarl dwa lata temu. A potomkowie - kanadyjskie wilki w Yellowstone maja sie
    dobrze (choc wjechaly bez paszportow i wiz ).

    Za opieke nad tym pacjentem zaplacili mi Amerykanie tylko $450 dolarow (US).
    Poniewczasie sie zorientowalem, ze powinienem , wedlug stawek amerykanski,
    zazadac co najmniej 10 razy wiecej. Satysfakcje wszakze mialem, bo po roku
    pokasany pacjent do mnie wpadl i pokazal swoje ramie. Wygladalo elegancko.

    Wiedzialem, ze sie zrosnie elegancko, bo asystujaca mi pielegniarka powiedziala,
    obserwujac mnie "Gee, I wish to have my boobs done this way in the future !"


    Pozdrawiam

    dradam1
  • dradam2 14.04.06, 20:41
    rzecz sie dziala blisko 14 lat temu. Zapomnialem dodac, ze pytalem sie o to,czy
    pacjent byl szczepiony na wscieklizne.

    Oczywiscie , ze nie byl. Szczepi sie "pre-exposure" dopiero od mniej wiecej 10
    lat, i to dosc powszechnie.Przedtem byla to rzadkosc.

    A swoja droga, przy okazji szczepionek .

    Ilu korespondentow forum zaprowadzi swoja 13 letnia coreczke na szczepienie
    przeciwko HPV ? Aby uchronic ja przed rakiem szyjki macicy (blisko 100 %
    zabezpieczenie ) !


    Pozdrawiam


    dradam1
  • dradam121 06.12.13, 04:52
    Swego czasu napisalem :


    >
    > Ilu korespondentow forum zaprowadzi swoja 13 letnia coreczke na szczepienie
    > przeciwko HPV ? Aby uchronic ja przed rakiem szyjki macicy (blisko 100 %
    > zabezpieczenie ) !

    No i teraz szczepi sie w dwoch prowincjach kanadyjskich rowniez i chlopcow przeciwko HPV.

    Aby nie zarazali dziewczynek. Ale rowniez i dlatego,aby zapobiegac rakowi pracia.

    www.cbc.ca/news/canada/edmonton/hpv-vaccine-program-expanded-to-boys-in-alberta-1.2452361
    Co uwazam, jest w pelni prawidlowe.

    A dlaczego poczatkowo szczepiono (ponad 9 lat !) tylko dziewczynki ?
    --
    dradam121
    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • dradam2 14.04.06, 21:00
    pal0ma napisała:

    > (...)gdyby mnie pogryzł wilk w
    > lesie i gdyby mi lekarz powiedział, że szczepionka przeciwko wściekliźnie nie
    > jest konieczna, to szybciutko poleciałabym do następnego lekarza,
    > tym bardziej,
    > że wśród dzikich zwierząt są tu chyba przypadki wścieklizny.


    Nie nadajesz sie do roli "czerwonego kapturka", wiec !


    Pozdrawiam


    dradam1


    PS. Ukaszenia kobiece sa uwazane za zakazone "by default" , tak w USA jak i w
    Kanadzie. I zawsze pacjent dostaje antybiotyk doustnie na 2-3 dni.
  • pal0ma 14.04.06, 21:31
    Dradam,
    Dziękuję za wyjaśnienia. Teraz w pełni rozumiem dlaczego nie zaszczepiłeś tego
    gościa. Swoją drogą fajny ma zawód. Na czerwonego kapturka się nie nadaję.
    Bardziej na kowboja (mój wymarzony zawód z dzieciństwa).
    Pozdrawiam.
    Paloma
  • tyler78 14.04.06, 18:36
    w sumie to nadal sie nie wiem co robic po stażu. czy lepiej zostac w polsce
    pomeczyc sie te 6 lat,skonczyc specjalizacje a potem zwiac do UK.czy moze jednak
    powalczyc w kanadzie. mam rodzine w edomonton i oni namawiaja mnie do przyjazdu
    ale ja ciagle nie jestem zdecyowany.jak widze co sie dzieje w polsce to płakac
    mi sie chce,ale nie chce zostac na lodzie w kanadzie albo pracowac "na zmywaku"
    bo nie uda mi sie zdac egzamu albo jak tu ktos napisał nie dostane pracy "bo
    nie" ...
    pozdrawiam wszystkich !!
  • ertes 14.04.06, 18:42
    Nie obrazajac nikogo kto mieszka w Edmonton ale ja bym wolal zostac w Europie
    niz tam zamieszkac. Tylko ze wzgledow klimatycznych oczywiscie.


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • pal0ma 14.04.06, 20:04
    Ja bym chyba przyjechała do Kanady tylko wtedy, gdybym w Polsce była czołową
    studentką, która ze śpiewem na ustach zdaje wszystkie egzaminy, i gdyby mi na
    tej Kanadzie piekielnie zależało.
    W Toronto jest trochę polskich lekarzy, którzy praktykują tu medycynę, ale są i
    tacy, którzy robią coś innego, czasem pokrewnego. I tak na przykład jedna
    lekarka z Polski prowadzi aptekę ziołową na ulicy Roncesvalles (Polacy w
    Toronto nazywają tę ulicę Marszałkowska). Jakieś inne lekarki pokończyły kursy
    homeopatyczne i tym się zajmują. Kiedyś moja koleżanka poszła do polskiej
    kliniki leczenia alternatywnego w Mississauga, a prowadzący ją pan powiedział,
    że w Polsce był kardiochirurgiem (tutaj nie nostryfikował dyplomu). Z kolei
    parę miesięcy temu poznałam lekarza z Polski, który przyjechał do Kanady
    zorientować się jak wyglądałaby nostryfikacja jego dyplomu tutaj i szybko
    doszedł do wniosku, że w jego przypadku to nie ma sensu. W rezultacie z Kanady
    poleciał prosto do Irlandii.
    Kiedyś obiło mi się o uszy, że polscy lekarze mogą zdać jakiś egzamin w
    ambasadzie USA i potem praktykować medycynę w Stanach, ale nic więcej nie
    wiem. Może warto sprawdzić o co tu chodzi.
  • zdrugiejstrony 15.04.06, 04:25
    Wspomniales, ze masz rodzine w Edmonton.
    Rodzina Ciebie namawia na przyjazd.
    Mysle, ze maja wtym wypadku duzo racji.

    Mam mnostwo znajomych lekarzy, ktorzy tutaj w Kanadzie praktykuja
    i maja sie b. dobrze.
    Wielu, ktorzy w Polsce bylo lekarzami rodzinnymi tutaj dokonali specjalizacji.
    Wielu lekarzy specjalistow z Polski sa obecnie GP w Kanadzie.
    Kazdy z nich powiedizal, gdybym byl MLODSZY!

    Specjalnie nie pisalem wczesniej na temat przyjaciol-znajomych lekarzy w
    Kanadzie opisujac jaka kazdy z nich mial droge do zostania praktykujacym
    lekarzem, gdyz chcialem, aby inni sie wypowiedzieli na temat z ich spotkan oraz
    doswiaczen z polskimi lekarzami.

    Teraz kilka moich uwag, nie rad ani sugesti, moich uwag.
    Pamietaj decyzja i wybor naleza do Ciebie!

    Tak jak jest z w kazdym profesjonalnym zawodzie to samo dotyczy lekarzy
    w Kanadzie.

    A zeby byc praktykujacym w swojej profesji, musisz nalezec do
    prowincjonalnej "Professional Association".
    Wtedy bedac "member" masz prawo praktykowania w swoim zawodzie
    oraz prawo podpisu.

    Droga jest dluga w wypadku lekarzy, ale WARTA ZACHODU ORAZ TWOJEJ WYTRWALOSCI!

    Jestes mlody, masz ambicje wiec pomysl w ten sposob:
    przed Toba jest conajmniej 40 lat pracy zawodowej.
    Najpierw poswiecisz kilka lat w Kanadzie na przygotowanie sie do zawodu,
    (mysle, z eokolo 3 lat)
    aby dorownac kwalifikacjom-wymaganiom lekarzom kanadyjskim,
    a pozniej w ciagu jednego roku pracy zwodowej wszysktie "swoje straty"
    materialne nadgonisz...

    I tak bedziesz do przodu o wiele dziesiatek tysiecy ROCZNIE
    do przodu od kazdego innego kto nie jest "member" of professional association.

    Krotko- sam widzsz, ze w Polsce jest stan gorzej niz plakac,
    wiec co masz do stracenia?

    W/g mnie, nic sie nie zmienilo.
    Tak bylo przed 40 laty za czasow PRL i tak dalej bedzie za kazdej RP.
    Dlaczego?

    B. proste- Polacy walcza miedzy soba.
    Nie maja wspolnego jezyka porozumienia.
    NIe maja wspolnego celu, nie maja ogolno narodowej wizji
    swego obywatelskiego podejscia do kraju..

    Inaczej jeszcze moge powiedziec w ten sposob..
    zabieraj manatki i nie ludz sie cos tam zbudujesz!
    Szkoda czasu!

    Szkoda sie rozdrabniac i bawic w jakies tam pie.rdo.ly romantyczne,
    zycie zbyt szybko plynie, aby tracic czas na sprawy z gory przegrane!

    Zycze powodzenia,

    PS...nie mysl nawet o tak zwanej "zachodniej Europie"!
    Tam zawsze bedziesz cudzoziemcem i trzeciej kategori obywatelem..
    Europa nic sie nie zmienila rowniez pod tym wzgledem z przed 40 lat..
    takie same animozje i glupoty nacjonalistyczne.
    Nie ludz sie, z eobraz Europy po wyjezdize z Polski wydaje sie Tobie rajem!
    Po pryzjezdzie z tego kontynentu do Europy - to jest fajnie na kilka dni tylko
    podczas wakacji.
    Inaczej Europa to KOSZMAR!

    To sa moje OSOBISTE uwagi oraz spostrzezenia,
    do ktorych mam prawo po dosc dlugim oraz bardzo owocnym zyciu
    w pieknej Kanadzie!

  • dradam2 15.04.06, 21:13
    licencje osobom z tytulem "doctor" (na przyklad
    dentystom,chiropraktorom,lekarzom , weterynarzom) zwykle wydaja instytucje o
    nazwie "COLLEGE".

    Resza informacji powyzej jak najbardziej odpowiada prawdzie.

    A tak a propos zarobkow lekarzy kanadyjskich :

    www.cma.ca/index.cfm/ci_id/16959/la_id/1.htm#3
    Pozdrawiam


    dradam1


  • za_morzem 15.04.06, 21:31

    nie wiem czy byles kiedys w edmonton czy nie i czy zdajesz sobie sprawe co to za
    miasto.
    jesli nie, pojedz i "check it out" przed podjeciem ostatecznej decyzji.
    byc moze wtedy wogole przestaniesz opcje "kanada/edmonton" brac pod uwage. a
    moze nie.
  • soup.nazi 15.04.06, 22:57
    Ja nie bylem w Edmonton i slyszalem, ze nic ciekawego, ale ty chyba nie
    powinienes sie wypowiadac, bo co moze powiedziec czlowiek-topor z Parzenczewa w
    Bulbonii?

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • za_morzem 16.04.06, 00:34
    smile.
  • tyler78 16.04.06, 17:22
    mam jeszcze jedno pytanie.jak wyglda mozliwosc robienia specjalizaji?? czy nie
    ma problemow z wyborem czy dla emigrantów pozostaje tylko GP ???
  • dradam2 16.04.06, 18:43
    Podziele sie z Toba tajemnica.
    Jest to wiadomosc tylko i wylacznie dla Ciebie.

    Otworz sobie URL :

    host.softworks.ca/agate3/client/cpsa/custom/findaphysician/medical_directory.asp

    I kaz sobie wyliczyc lekarzy mowiacych po polsku, w Edmonton lub Calgary. I
    popatrz ilu z nich jest zarejestrowanych jako specjalisci,a ilu jako GP.

    To powinno Ci wystarczy jako odpowiedz.

    Oczywiscie informacja ta jest wazna wylacznie dla Alberty.

    Jak to wyglada w Vancouver to nie mam pojecia, a co do QC to oni robia wszystko
    inaczej i z opoznieniem wiec nie moge Ci nic pomoc.

    Pozdrawiam


    dradam2


    PS. W Vancouver ponoc spadl snieg dwa dni temu. A tak w ogole to radze sobie
    popatrzec "z gory" na Vancouver, zobaczyc jaka maja pogode.

    PS. Ten link to ja wykorzystuje codziennie, w pracy.
  • tyler78 16.04.06, 19:11
    zrobiłem tak juz wczesniej i jakos wyszło mi ze wiekszosc to GP,ale teraz widze
    ze nie dość wnikliwie sie przyglądałem smile
    za 2 tyg urodzi mi sie córeczka,wiec teraz bede sie skupiał na brzdącu smile
    mysle ze narazie postaram sie o etat w polsce,a potem zobaczymy , moze i dla
    mnie kanada zapachnie żywicą... wink
    pozdrawiam ... (szczególnie dradam)
  • seniorita15 01.05.06, 16:28
    Nie zgadzam sie ,ze system ksztalcenia lekarzy w Polsce jest zly.Polscy
    specjalisci sa rozchwytywani przez kraje Europy Zachodniej.I nie slyszy sie o
    jakichs wpadkach polskich lekarzy.Wrecz odwrotnie,czesto tubylcy wybieraja
    wlasnie ich.Kanada dla polskich lekarzy jest czesto krajem tranzytowym na drodze
    do Stanow.Moi znajomi po trzech latach niemoznosci odbycia stazu w
    Kanadzie(dawno temu),wyjechali do Stanow i tam udalo im sie zrobic i staz i
    specjalizacje.I tam mieszkaja do dzis.
  • babiana 04.05.06, 01:39
    Co do lecznictwa w Kanadzie to osobiscie nie mam zbyt wielkiego szacunku.O maly
    wlos mnie nie zabili.Nie bede opisywac szczegolowo mojej historii, ale tak
    potworne zaniedbanie mnie spotkalo i to w szpitalu klinicznym. Nie ufajac juz
    tutejszym lekarzom podczas calej mojej chemioterapii (trwala rok) robilam sobie
    kopie na CDROM kazdego scanu.Scan mialam co 3 chemie.Guz moj byl w takim stanie
    (IVa) ze na poczatku byl nieoperowalny i chemia miala ewentualnie go
    zmniejszyc, azeby pozniej moc operowac. Po skonczeniu calego cyklu moja
    lekarka powiedziala ze niestety nie mozna operowac i chciala mi dac chemie w
    tabletkach. Nie wiedziala, ze wyslalam moje CDROMy do Warszawy do jednego z
    najslynniejszych torakochirurgow w Warszawie.Nie mogl w moja historie uwierzyc.
    powiedzial, ze po chemii mozna mnie zoperowac i on podejmie sie w Warszawie. W
    rezultacie poszlam na wizyte do innego chirurga w Montrealu (tez slawa) i kiedy
    opowiedzialam o tych CDROMACH nie mogl uwierzyc. Rezultat taki, ze mnie
    zoperowal i zyje juz 5 lat. Tak ze nie wydawaj Dradam 2 zbyt pochopnych sadow o
    wiedzy lekarzy w Polsce.Moj brat, ktory jestlekarzem w Ottawie twierdzi, ze
    wiedza tutejszych lekarzy jest czasem przerazajaca.Maszyny juz tylko za nich
    mysla, a oni licza czesto przede wszystkim pieniadze. Ile lekow mi
    niepotrzebnie zapisano. Na szczescie orientuje sie troche w temacie i po prostu
    ich nie biore. Spotkalam jak dotad 4 lekarzy z prawdziwego zdarzenia i bardzo
    madrych. Dzieki nim zyje, ale gdybym nie zwrocila sie w strone Polski no to
    niestety dawno juz mnie nie byloby na tym swiecie.Poza tym mam jedna glowna
    zasade posiadam kopie kazdego mojego najdrobniejszego testu (nawet krwi) i
    kazdemu polecam to robic. Moi lekarze znaja juz mnie z tego i nawet
    przyzwyczaili sie. Poza tym moj przypadek byl glosny w calym szpitalu a nawet
    we wszystkich szpitalach klinicznych w Montrealu.No i polscy lekarze dobrze
    przy tej mojej aferze wypadli.
  • pal0ma 04.05.06, 05:59
    Ostatnio spotkałam się z przykładem leczenia w Kanadzie, który może służyć jako
    przestroga dla wszystkich osób, które korzystają tutaj ze służby zdrowia, więc
    praktycznie dla wszystkich.
    Otóż młoda zdrowa kobieta zaraziła się jakimś paskudztwem w czasie egzotycznych
    wakacji, lekarze nie wiedzieli na początku co to jest i próbowali różnych
    terapii. Dostała między innymi lek najnowszej generacji, który spowodował
    przedwczesną menopauzę… u osoby, której daleko jeszcze do 30. Ech, lepiej nie
    chorować, a jeżeli już się to zdarzy, to lepiej nie zakładać, że lekarz wie
    najlepiej...
    Przypomina mi się też reportaż, który oglądałam kiedyś w telewizji o tym jak
    kanadyjskie szpitale stosują eutanazję poprzez zagłodzenie pacjenta, a jest to
    ponoć jedna z okropniejszych metod opuszczenia tego świata… Robią to bez wiedzy
    pacjenta i jego rodziny. Mam nadzieję, że mi się te koszmary nie przyślą
    dzisiaj w nocy.
  • babiana 04.05.06, 15:49
    No i wielkie szczescie kiedy nie zostaniesz zarazona podczas pobytu w szpitalu
    MRSA lub c difficile. trzymaj w jednej sali zdrowych z zarazonymi.Umieszczaja
    na drzwiach kartki zolte ostrzegajace lekarzy i pielegniarki aby wkladali
    maski, fartuchy i rekawice. Nie obchodzi ich ze zdrowi leza z zarazonymi no i
    oczywiscie w wiekszosci przypadkow zarazaja sie podczas pobytu w szpitalu.To
    wszystko jest skrzetnie ukrywane przed pacjentami aby nie siac paniki.Ostatnio
    moja znajoma wyeksmitowali z pokoju prywatnego bo jej pokoj byl potrzebny dla
    chorego z pratkujaca gruzlica. Wszyscy razem na jednym oddziale.Ona akurat
    przebywala z powodu choroby chronicznej Crohn. Izolacja to tylko osobny pokoj a
    nie szpital.
  • filutern 26.06.06, 16:31
    rzadko tu zagladam ale ten wątek stał sie wybitnie wakcynologiczny
    ludzie jedzta gdzie chceta a psa to najlepiej kijem po łbie albo miec
    dyzurnego kota w plecaku i wtedy kota z plecaka psu do pogonienia a my zwiewamy
    kot oczywiście musi byc szczepiony
    cwaniaczek znad wisły
  • dr_pitcher 09.03.07, 04:12
    dodam, ze roznice sa tez w innych zawodach.

    Studenci w Polsce ucza sie teorii, a z pacjentem do czynienia maja malo. I to
    sie niestety odbija.
    Tutaj edukacja lekarska to praktyka, praktyka, praktyka

    Co do otrzymanie stazu, przynajmiej w Ontario zalezy od specjalizacji. Duzo
    dobrych studentow z UofT jedzie na staz do innych prowincji albo USA bo w
    Ontarion nie dostaja miejsca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.