Dodaj do ulubionych

Czy mozemy pomoc?

18.10.06, 04:01
Witam wszystkich,

W dzisiejszych news w Manitobie podano wzmianke o polskiej rodzinie, ktora
los rzucil do Winnipegu dwa lata temu, po wypadku samochodowym. W tym
tygodniu dostali nakaz opuszczenia Kanady. Wiecej szczegolow w artykule:

www.cbc.ca/canada/manitoba/story/2006/10/16/polish-family.html

Czy mozemy tym ludziom jakos pomoc? Nie chodzi mi o pomoc finansowa, ale po
prostu o porade, czy i gdzie moga zwrocic sie z apelacja, czy jest dla nich
jakas inna opcja, jakies inne wyjscie?

Nie znam tego malzenstwa osobiscie, ale jak to na Winnipeg przystalo, czasami
ich widujemy w polskich slepach i kosciele.
Edytor zaawansowany
  • 18.10.06, 04:26
    Witaj,
    Nie wydaje mi sie aby dalsze starania o pobyt w Kanadzie mialy sens. Prawnie
    to mogliby jeszcze zlozyc aplikacje o status refugee powolujac sie na
    krzywdzacy system socjalny i medyczny w Stanach, a potem ewentualnie apelacje
    od negatywnej decyzji, ale nie sadze zeby to byl dobry pomysl, bo moga chyba w
    miedzyczasie stracic prawo do pobytu w Stanach.
    Niedawno byla na forum Kobieca Polonia dyskusja na temat opieki medycznej w
    Stanach dla osob ubogich, wniosek byl taki ze mozna uzyskac pomoc gdy sie wie,
    gdzie jej szukac. Podaje link:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=45206765
    Dobrze by bylo znalezc dla nich informacje na temat wszelkich mozliwych zrodel
    pomocy w Stanach. Jakies artykuly w prasie polonijnej w Stanach moze
    przyciagnely do nich grono zyczliwych i dobrze zorientowanych w tym systemie
    osob.
    Pozdrawiam.
    Paloma
  • 18.10.06, 08:21
    Moze ktos z Was pamieta ta rodzine z Toronto ktora deportowali i Oni po paru
    latach wrocili bo nimi zajela sie gazeta oraz Polonia.
    Trzeba zawsze szukac drogi wyjscia(legalnej).
  • 18.10.06, 16:10
    przewaznie Arabowie po otrzymaniu nakazu opuszczenia Kanady ukrywaja sie w
    kosciolach (chrescijanskich). Ostatnio w Montrealu Kader Belaouni, niewidomy z
    Algerii (o ile dobrze pamietam) siedzi w kosciele juz od stycznia. W tym samym
    czasie spolecznosc arabska organizuje ronego rodzaju demonstracje i pikiety na
    rzecz pozostawienia go w Kanadzie. Wielu z tych ukrywajacych sie w kosciolach w
    rezultacie pozostali w Kandzie na zasadach humanitarnych. Dlaczego polska
    spolecznosc nie bierze przykladu z Arabow?
    solidarityacrossborders.org/en/node/183
    gallery.cmaq.net/kader
    www.evangelicalfellowship.ca/mnf/page_viewer.asp?article_id=15
    www.cbc.ca/news/background/immigration/sanctuary.html
    www.amren.com/mtnews/archives/2004/08/immigration_min.php
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 18.10.06, 23:50
    Może jesteśmy na trochę wyższym poziomie rozwoju niż ci pikietujący smile

    pozdr.
  • 18.10.06, 23:53
    A moze tak jest ze jak Nam dobrze to komus jak jest zle to niech mu bedzie ??

    no ale nie ma co myslec ,fakt jest faktem ze trudno jest dostac pomoc od Polaka
    zagranica (chociaz sa wyjatki).
  • 19.10.06, 00:14
    Wiesz Sylwku ja jednak wierzę, że są po prostu w porządku osoby i nie w
    porządku, w Polsce czy na "obczyźnie".

    Ja spotkałem się i z jednymi i z drugimi. Spotkąłem naprawdę niejedną życzliwą
    osobę. Choć zauważyłem jedno, że jak już dają w d.pę to Polacy
    najdotkliwiej smile sad

    Tak apropos masy jowisza to byłem ostatnio w Lublinie - pobudowali troche odkąd
    tam byłem ostatnim razem. Mogliby tą chołote ze starówki wywalić do końca bo
    psuje klimat.

    pozdr.
  • 19.10.06, 02:32
    Dzieki wszystkim za porady i myslenie "na glos".

    Postaram sie jakos skontaktowac z ta rodzina, moze ktos ze znajomych zna ich e-
    mail adres i wskazac link na te forum.
    Jesli nic innego, to przynajmniej pokaze tej rodzinie, ze ktos mysli o nich.

  • 19.10.06, 04:28
    tutaj tez jest przypadek rodziny z pakistanu, maja order deportacji, siedza w
    kosciele i nawet na dwor wyjsc nie moga.. mowili o tym na CKY.
  • 18.10.06, 23:58
    Nam też wyszły w tym roku w Estonii na drogę dwa na 2,5 metra wysokie łosie, na
    szczęscie nic się nie stało.

    Ale nawet gdyby tak było to nie przyszłoby mi do głowy starać się o pobyt stały
    w Estonii z tego powodu??

    Gdyby to kanadyjczyk w nich przywalił to bym zrozumiał, jako zadośćuczynienie.

    pozdr.
  • 19.10.06, 04:34
    rozmawialam z kilkoma osobami na ten temat, i niestety wszyscy jednoglosnie
    stwierdzili ze powinni wracac do USA, sami sobie wybrali zycie w
    cudowym "Juesej" to niech tam wracaja... kanadyjczy chca zeby imigranci
    pracowali i placili kase na podatki i te inne duperele .. nie wydaje mi sie
    zeby chcieli placic za leczenie i rehabilitacje z Manitoba Health .. widzialam
    ich kiedys w kosciele , wygladaja na dobrych ludzi.
  • 19.10.06, 14:00
    kanadyjczy chca zeby imigranci
    > pracowali i placili kase na podatki i te inne duperele

    Każdy normalny kraj chce aby jego mieszkańcy pracowali i płacili podatki - nie
    ma w tym nic dziwnego.

    nie wydaje mi sie
    > zeby chcieli placic za leczenie i rehabilitacje z Manitoba Health

    Nie mieszkam tam ale przupuszczam, że Manitoba Health jest przede wszystkim dla
    mieszkańców Manitoby...

    pozdr.
  • 19.10.06, 07:10
    Ludzie kochani,

    Jaka to znieczulica, inne narody trzymaja sie razem, jeden za drogim moze i
    wogien by skoczyl.

    A Wam ich nawet nie zal. Tragedia w rodzinie, szukanie w miare normalnego zycia
    i Wy, ktorym nie ubedzie placonych wydatkow, nikt Wam im nie umniejszy, jesli
    nawet oni by korzystali... Malo tego skoro juz je place, wolalabym, zeby ktos
    skrzywdzony z tego skorzystal, szczegolnie jesli to Polak. Male, niczemu winne
    dzieci... A Wam przeszkadza, ze wybrali sie do USA wlasnie. Taka mala
    konkurencja, bo nie przyjechali tutaj... Tam akurat dostali Zielona Karte, tak
    latwiej. Zreszta co za roznica gdzie. Kogos dotknela wielka krzywda.
    To nie do wszystkich, to do niektorych.
    A teraz do reszty:
    Znam ich osobiscie, przyjaznimy sie, to wspaniali ludzie, nauczyciele z zawodu,
    kochajacy dzieci i ciekawi swiata. Nie korzystali ani na centa z zadnnej
    zapomogi spolecznej. Na dwa lata ich zycie stanelo w miejscu, zadnych planow,
    zadnych praw... Patrzysz na wlasne dzieci, a one nie maja normalnego domu.
    Patrzysz na siebie i nie masz prawa isc do szkoly, do pracy, do lekarza. Nikt Ci
    nie che wydac prawa jazdy. Nie wyjdziesz na spacer przez pol roku, bo zima.
    Snieg nie pozwoli ci dostac sie "samemu" do restauracji, z przystosowanym
    parkingiem i wejsciem (oni sie nie ciagaja po restauracjach, byli z nami), bo
    prog sniegu przeszkadza. Dowozi cie transport w miejsce destynacji.
    Nieodsniezony na cala szerokosc chodnik jest bariera. Bariera sa nawet w lecie
    niektore pseudo-dla-sprawnych-inaczej ubikacje publiczne i inne. Uczysz sie
    wciaz zyc na nowo... Zalatwiac, myc, boli cie jak siedzisz. Unikasz wychodzenia
    z domu, bo zawsze do kina (oferowano im bezplatny seans) z parkingu podziemnego
    mozna sie nie dostac wyzej, czasem decyduje szczegol. I jeszcze jedno, nie
    wymagaja specjalnie pomocy medycznej, swoje juz przeszli. Chca pracowac,
    rozwijac sie, zyc inaczej, po swojemu i przede wszystkim - nie bedac skazanym na
    pomoc innych, a byli. Nie masz wyboru i ktos pomaga cie utrzymac sie. A co mieli
    wydali przez dwa lata oczekiwania na jakakolwiek odpowiedz tutaj... I nikt nie
    chcial im powiedziec do kiedy tak maja czekac. Maja dodatkowe klopoty jeszcze
    gdziec indziej, ale to ich prywatne sprawy. Wiem jeszcze wiecej, ale nie bede tu
    o tym pisac. Prosze tylko, zanim wypowiecio kim kolwiek "tak chcieli tak maja"
    sprobujcie postawic sie chco na chwile w czyjejs sytuacji. Co mysla, co sie
    dzieje wokol i jak dlugo mozna czekac, nie wiedzac ile jeszcze mozna.
    Wiem co przeszli i jak mozna sie bylo pobawic im kosztem jeszcze zanim, a teraz
    mam nadzieje, ze im zycie choc troche wynagrodzi.

    Nie zycze nikomu z Was takiej traumy, bo to naprawde niszczy czlowieka.

    I bardzo dziekuje tym nieobojetnym na krzywde (a oni nie chcieli potracic
    jelonka, naiwni, nie?, sami sobie winni, ze im bylo szkoda), Sylwkowi za to co
    zapostowal i tym co z pomoca.

    Dzieki w imieniu tych, ktorzy chyba tego nie beda czytac, bo glupim trafem
    dostep do komputera tez im odcielo ostatnio.....
  • 19.10.06, 08:27
    pikorpikor jak byles to czemu nie dales znac?smileJak bedziesz znowu to daj
    znac .

    Masz racje ze nie mozna wszystkich wpychac do jedngo worka.

    m_mt widzisz czasami trzeba dac ludziom troche czasu na przemyslenie no i
    zastanowienie sie bo czy kogos mozesz zmusic do pomocy?raczej nie,ja jesli chce
    pomagac i pomagam to robie to bez przymusu .
    Zycze Tej rodzinie i innym aby sie odnalazly i wrescie zaczely zyc pelnia zycia.
  • 20.10.06, 18:35
    Nie zmuszam do pomocy, to bardzo indywidualna sprawa, czasem musimy swoja pomoc
    dzielic umiejetnie i adekwatnie do sytuacji materialnej, tzw, znajomosci czy
    przekonania.

    Ale denerwuja mnie uwagi w stylu "sami chcieli", "chcial to ma", "sama sobie
    winna", to tak jakby sie cieszyc, ze ktos zasluzyl sobie na nieszczescie. Po co
    byc takim cynicznym i nic mnie nie obchodzi...

    smile


    > m_mt widzisz czasami trzeba dac ludziom troche czasu na przemyslenie no i
    > zastanowienie sie bo czy kogos mozesz zmusic do pomocy?raczej nie,ja jesli chce
    >
    > pomagac i pomagam to robie to bez przymusu .
    > Zycze Tej rodzinie i innym aby sie odnalazly i wrescie zaczely zyc pelnia zycia
    > .
  • 20.10.06, 19:03
    Sluchajcie Kochani,

    Dzieki za te myslowe kombinacje, chec pomocy, i Wiola Tobie za ten link!! smile

    1) Nie czulam sie upowazniona do pisania o wszystkich sprawach w ich zyciu,
    rowniez szkole do ktorem dzieci mogly i MOGA chodzic...

    2) Nie byli w kategorii refugee, ale mogliby skladac... Juz to nieistotne. O tej
    decyzji dowiedzielismy sie od nich przed polnoca 18, pisalam chyba moj link
    zaraz po tym, ale nie mialam prawa naglasniac czegos do czego mnie nie
    upowazniono, zreszta jeszcze nastepnego dnia rano i po pracy pytalam meza, czy
    misie to nie przysnilo....

    3) byli tu legalnie, na legalnie przedluzanej im wizie turystycznej

    4) woedzieli, ze beda czekac, tylko nie wygladalo to zbyt rozowow, z roznych
    wzgledow

    5) "mogli przez komputer", "zajrza na forum", "moze jakas firma prawnicza
    bezplatnie", "powinni sie uczyc" - wiem, ze chcieliscie pomoc, ale czasem
    proponujemy wszyscy rozwiazania trudne w realizacji o ile nie mozliwe. Bo skad
    wiecie, ze maja, mieli, komputer? Za co? Skad internet, moze? firma
    charytatywna, wiecie jak nielatwo o to...; a co do nauki, tylko jesli sami, a na
    poczatku nie kazdy potrafi, jak wiele zalezy od innych, jak sie od innych
    zalezy..., wszystko proste okazuje sie niemozliwe prawie. No ale bedzie dobrze,
    wierze, ze coraz lepiej

    6) A media? Mialy to gdzies, pokazywaly, ladnie pieknie co chcialy. Niwiele
    mozna pomoc jak sie pokazuje pozytywy tylko, w problemie, bo to pod publiczke...

    7) poza tym ja ich tylko znam, pomagalo im wielu innych, my jako "swiezi"
    moglismy im tylko zaproponowac swe towarzystwo i wsparcie psychiczne, troche...
    i niewiele wiecej. Moje zIsze zdanie gdy ich/jego poznalam w szpitalu bylo,
    "jestem ta i ta, nie wiem co Ci powiedziec, nie mozemy Wam specjalnie pomoc
    finansowo (to byl okres gdy zylismy za minimum mojego meza, na jeszcze tamten
    poczatek), ale przeszlismy cos podobnego w zyciu i mozemy zaoferowac
    zrozumienie". Ciesze sie ich radoscia, uzdrowieniem psychicznym (choc duzo
    jeszcze zajmie zanim..., ale swietowac pomogli Cco sie mogli i nastarali
    naprawde duzo....

    8) moga pracowac (no beda mogli za jakas chilke...) i moga oboje. Tu jest duzo
    miejsc pracy dla ludzi sprawnych inaczej i w ogole, chca i maja poukladane w glowie.

    Zyjcze zdrowia i niech jakiekolwiek powazne problemy w zyciu Was omijaja!
  • 19.10.06, 14:37
    Skoro ich znasz, to dorzucę jeszcze parę uwag.
    (1)
    Parę osób pisało o azylu w kościele. Mogłoby coś takiego mieć miejsce, tylko
    jaki jest tego sens? Ci którzy decydują się na taki drastyczny krok stają się
    niejako więźniem na czas nieokreślony. Jeżeli opuszczą kościół grozi im
    aresztowanie. Niedawno czytałam o kobiecie, która wybrała tę drogę, była w
    ciąży i aby mogła opuścić kościół i urodzić dziecko w szpitalu uzyskła
    specjalny “list żelazny” na ten krótki okres. Rozumiem, że na taki desperacki
    krok mogą zdecydować się osoby, którym po odesłaniu do kraju grożą straszne
    konsekwencje, tortury, więzienie, etc., ale ci Polacy są w diametralnie innej
    sytuacji, dostali Zieloną Kartę, mogą zamieszkać w Unii, gdyby chcieli. Gdyby
    ich ktoś namówił do tego kroku i jednocześnie zorganizował wsparcie polskiej
    społeczności w postaci manifestacji, to nie sądzę by im uczynił przysługę, bo
    rozbudziłby tylko nadzieję i pchnął ich do desperackiego i bezsensownego
    posunięcia.
    (2)
    Najlepsza rzecz jaką mógłby zrobić ten pan (do którego, nawiasem mówiąc, czuję
    dużą sympatię z powodu sarenki) to wykorzystywać każdą chwilę na naukę. Ja na
    jego miejscu skupiłabym się na nauce angielskiego i programów komputerowych,
    dzięki którym mogłabym zarabiać pieniądze przy pomocy internetu. Pomoc ze
    strony innych na pewno by się przydała (dowiezienie na zajęcia, pomoc w nauce
    programów komputerowych).
    (3)
    Jeżeli te osoby utraciły w międzyczasie Zieloną Kartę pozostając w Kanadzie i
    dlatego zależy im na tym aby kontynuować starania w Kanadzie, to mogą złożyć
    aplikację o status refugee. W ich sytuacji może jakaś firma prawniczo-
    imigracyjna zgodziłaby się wziąć ich pod swoją opiekę i prowadzić ich sprawę
    bezpłatnie. Im głośniej jest o ich sprawie w mediach, tym większą mają na to
    szansę. Na pewno mogą w ten sposób zostać parę lat dłużej w Kanadzie, jeżeli
    im na tym zależy, ale szanse na pozytywny finał są niezwykle małe (choć moim
    zdaniem nie są też zerowe). Musieliby teraz szybko wstrzymać nakaz opuszczenia
    Kanady aby nie wydano nakazu deportacji, nie muszą nikogo wynajmować do tego
    celu, ktoś ze znajomych może im pomóc wypełnić aplikację. Zresztą to samo
    można powiedzieć o aplikacji refugee. Musieliby jednak dołączyć odpowiednie
    materiały popierające ich sprawę do tej ostatniej (ilustrujące sytuacje w kraju
    do którego mogą, ale nie chcą wrócić, np artykuły z gazet, ale o tym do tej
    pory już pewnie doskonale wiedzą).
    Pozdrawiam.
    Paloma
  • 19.10.06, 18:48
    Tak mi chodzi po glowie, ze na te applikacje o zawieszenie nakazu opuszczenia
    Kanady maja chyba tylko 30 dni. Bywalo ze ludzie musieli opuszczac Kanade, bo
    prawnik przegapil termin. Wydaje mi sie, ze powinni wiedziec o czym mowie, ale
    jesli nie to powinni jak najszybciej sie tym zajac. M-mt, moze spytaj ich o
    to. Jezeli mozna im w czyms pomoc, to napisz, mozesz pisac do mnie na moja
    skrzynke.
    Pozdrawiam.
    Paloma
  • 19.10.06, 19:53
    Pewnie, ze jest to juz ostatecznosc, ale uwazam, ze nalezy walczyc do konca.
    Hundreds of people have sought sanctuary in Canadian churches since the 1980s.
    It's a practice Judy Sgro said she wanted to stop when she was immigration minister.

    "People shouldn't be allowed to hide anywhere," Sgro told the Canadian Press in
    2004. "Nobody is exempt from the law."

    But Sgro's attitude softened after meeting with Canada's churches that offer
    sanctuary. In December 2004 she gave ministerial permission for a man in Ottawa
    and a family in Montreal to leave their church sanctuary and apply for landed
    immigrant status, without fear of deportation.

    Church leaders argue that they must provide refuge because the federal system
    for determining refugee status is flawed.

    "Canada is not living up to its international obligations," says Rev. Chris
    Ferguson, spokesperson for justice issues for the United Church. Ferguson says
    churches do not believe they are breaking the law since they see it as a moral
    obligation to protect refugees.

    Janet Dench of the Canadian Council for Refugees, a non-profit organization that
    advocates on behalf of refugees, says the problem has become acute since 2002,
    when the government introduced a new Refugee Protection and Immigration Act.
    Refugee cases are now heard by one adjudicator, instead of two.

    "At least if you got one bad adjudicator, it would be balanced off by a second
    person who was better at examining your case," Dench told CBC News Online. "The
    decisions are inconsistent and sometimes erroneous. Sometimes, two people with
    the same background are given different rulings."

    Dench said the system doesn't have a mechanism for correcting errors. There is
    no appeal process where the case can be looked at on its merits. Claimants can
    take their case to the Federal Court of Canada, which will examine only whether
    the adjudicator followed proper procedures.

    "Churches feel they have no alternative but to offer sanctuary even if it is the
    least desirable option. To take refuge in a church is a desperate act."
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 19.10.06, 20:02
    Poza tym zona tego pana jest zdrowa. Bedzie mogla pracowac kiedy otrzyma prawo
    pracy. Posiadaja dwoje dzieci co jest juz duzym plusem(przyszlosc Kanady).
    Widzialam kiedys na lotnisku w Montrealu celnika na wozku inwalidzkim. Uwazam,
    ze w sytucji, kiedy latami przetrzymuje sie w Kanadzie mordercow
    amerykanskich(jako uchodzcow!) tylko dlatego aby nie wykonano na nich w USA kary
    smierci, potraktowanie tej rodziny uwazam za okrutne.
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 19.10.06, 20:15
    Jezeli zloza aplikacje o status uchodzcy to zona i ten pan beda mogli pracowac
    natychmiast.
    Jezeli znajda schronienie w kosciele, ani zona ani ten pan nie beda mogli
    pracowac, a dzieci nie beda mogly chodzic do szkoly.
    Pozdrawiam.
  • 19.10.06, 20:17
    To znaczy chodzi o sytuacje gdy nie zloza podania o status uchodzcy, ale znajda
    schronienie w kosciele.
  • 19.10.06, 20:42
    pal0ma napisała:

    > Jezeli zloza aplikacje o status uchodzcy to zona i ten pan beda mogli pracowac
    > natychmiast.
    > Jezeli znajda schronienie w kosciele, ani zona ani ten pan nie beda mogli
    > pracowac, a dzieci nie beda mogly chodzic do szkoly.
    > Pozdrawiam.
    Jesli dostali odmowe na zasadch humanitarnych nie moga teraz prosic o status
    uchodzcy.O status uchodzcy mozna prosic w momencie wjazdu czy przylotu do
    Kanady.O ile dobrze pametam ci panstwo przebywaja juz w Kanadzie 2 lata. Status
    uchodzcy w obecnej sytuacji nie wchodzi w gre.
    Mozna natomiast po odmowie statusu uchodzcy zlozyc prosbe o pozostanie na
    zasadach humanitarnych(nigdy odwrotnie). I czesto takie prosby sa zalatwiane
    pozytywnie.


    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 19.10.06, 20:52
    Babiano,
    To nie ma znaczenia kiedy ktos przyjechal do Kanady i czy dostal odmowe w
    sprawie humanitarnej. Podanie o status uchodzcy mozna zlozyc w kazdej chwili.
  • 20.10.06, 03:37
    pal0ma napisała:

    > Babiano,
    > To nie ma znaczenia kiedy ktos przyjechal do Kanady i czy dostal odmowe w
    > sprawie humanitarnej. Podanie o status uchodzcy mozna zlozyc w kazdej chwili.

    Ma znaczenie. Refugee Board bierze pod uwage (i jest to bardzo wazny element
    sprawy) czy potencjalny uchodzca doszedl do wniosku, ze jest uchodzca po np.
    polrocznym pobycie w Kanadzie czy natychmiast po przyjezdzie.
    O H@C prosza osoby, ktore z jakichs wzgledow nie kwalifikuja sie jako uchodzcy.
    "H&C applications are a flexible and useful type of application for persons who
    might not qualify under the regular categories of the immigration and refugee
    system". Z tego wniosek, ze ci panstwo nie kwalifikowali sie jako uchodzcy i
    dlatego zlozyli wniosek o H&C. Dlatego podsunelam kosciol jako ostatnia deske
    ratunku poniewaz uchodzca nie wchodzil w rachube.
    Wiecej na temat refugee status mozna znalezsc w tym linku:
    www.matthewjeffery.com/refugees.html
    Ciesze sie bardzo, ze jednak moga zostac w Kanadzie.Byloby wielkim okrucienstwem
    wysylanie ich na tulaczke w oczekiwaniu na pobyt. W koncu jest jakis limit
    nieszczesc jakie czlowiek moze udzwignac. Dobrze, ze urzednicy doszli do tego
    samego wniosku.


    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 20.10.06, 10:37
    Na wstępie, cieszę się, że tak się ta sprawa zakończyła i życzę powodzenia
    państwu Mazur, może kiedyś zajrzą na to forum z ciekawości.

    Co do wypowiedzi Babiany, to nie mogę się z nią zgodzić.

    Babiana napisała:
    >>>"H&C applications are a flexible and useful type of application for persons
    who
    might not qualify under the regular categories of the immigration and refugee
    system". Z tego wniosek, ze ci panstwo nie kwalifikowali sie jako uchodzcy i
    dlatego zlozyli wniosek o H&C. Dlatego podsunelam kosciol jako ostatnia deske
    ratunku poniewaz uchodzca nie wchodzil w rachube.<<<

    Państwo Mazur nie musieli w ogóle wiedzieć, że kategoria uchodźcza obejmuje nie
    tylko uchodźców politycznych. Często się zdarza, że ludzie najpierw składają
    wniosek humanitarny, a dopiero potem wniosek uchodźczy, nawet ci którzy
    korzystali z porad różnych konsultantów, chociaż w wielu przypadkach lepiej
    jest najpierw złożyć wniosek uchodźczy, bo więcej jest decyzji pozytywnych w
    tej kategorii. Jaśniej mówiąc, jeżeli ktoś może złożyć wniosek i w jednej i w
    drugiej kategorii, to lepiej zrobi składając wniosek w kategorii refugee, bo ma
    większe szanse na pozytywny finał. Gdyby to co napisała Babiana było
    prawdziwe, to sytuacja byłaby niewesoła i karająca ludzi, którzy nie znają
    prawa.

    Druga sprawa jest taka, że złożenie aplikacji refugee (o której wspomniałam)
    przedłużyłoby tym państwu pobyt w Kanadzie, mogliby pracować, wysyłać dzieci do
    szkoły i odkładać pieniądze na przyszłość, żeby móc na przykład zacząć wszystko
    od nowa w Irlandii czy Szkocji w przypadku bardzo prawdopodobnej negatywnej
    decyzji. W przypadku schronienia w kościele, nie mogliby nigdzie pracować, nie
    mogliby wysyłać dzieci do szkoły, nie mogliby w ogóle opuszczać terenu
    kościoła, tylko przez cały czas musieliby korzystać z hojności członków
    kościoła. Niektórzy żyją w ten sposób przez całe lata... Dla mnie osobiście to
    jest straszne w życie, a decyzja taka byłaby dla mnie kompletnie niezrozumiała
    w przypadku osób, które mogą legalnie osiedlić się w innych angielskojęzycznych
    krajach. Generalnie taką decyzję podejmują osoby zdesperowane, po wyczerpaniu
    wszelkich innych możliwości i gdy został wydany nakaz deportacji.

  • 20.10.06, 13:14
    pal0ma napisała:
    Generalnie taką decyzję podejmują osoby zdesperowane, po wyczerpaniu
    > wszelkich innych możliwości i gdy został wydany nakaz deportacji.
    >Masz racje Palomo. Zrozumialam, ze rodzina ta dostala nakaz deportacji. Pozniej
    dopiero zorientowalam sie, ze kazano opuscic im Kanade na czas oczekiwania na
    zalatwienie ich sprawy. Gdyby od razu poprosili o refugee to nie musieliby
    nigdzie wyjezdzac, nawet nie mogliby.
    Na zalatwienie sprawy o przyznanie refugee status czeka sie czasem latami. Nie
    wiem jak jest teraz, ale pod koniec lat 80tych tzw. backlog wynosil nawet 5 lat.
    Uchodzcy dostawali prawo do pracy co prawda SIN zaczynal sie od cyfry 9, ale
    zawsze to lepsze niz nic no i prawo do bezplatnego leczenia. Na poczatku lat 90
    wiekszosci aplikantom z tego backlogu przyznano prawo stalego pobytu na
    zasadach H&C. Musieli sie wykazac, ze podczas tych paru lat pracowali, nauczyli
    sie jezyka, chodzili na kursy, po prostu zaadoptowali sie do zycia w Kanadzie.
    Wiem, ze sa roznego rodzaju furtki w prawie imigracyjnym. Pamietam jak
    dlugoletnia i zasluzona sekretarka mojego meza wyszla za maz za Rumuna, ktory
    mial deport. Mial opuscic kraj w ciagu tygodnia i slub w niczym nie pomogl.
    Kazano mu czekac w Rumunii na zalatwienie pobytu stalego. Adwokat zadal od niej
    5 tys. Wyblagala mojego meza aby zadzwonil do swojego przyjaciela b. wysoko
    postawionego urzednika imigracyjnego, ktory tylko i wylacznie ze wzgledu na
    przyjazn do mojego meza wskazal numer pokoju w urzedzie i w pare minut
    zalatwiono mu pozwolenie na pozostanie i anulowano deport (obecnie juz chyba
    zmienili te przepisy z wyjazdami malzonkow)i co najwazniejsze nie wydala nawet 1
    centa. Dlatego wiem, ze nie nalezy poddawac sie i walczyc do konca poniewaz
    istnieje wiele furtek o ktorych my nie wiemy. Poprzez naglasnianie sprawy mozemy
    spowodowac, ze urzednicy ich uzyja. Dlatego ciesze sie, ze panstwo Mazurowie
    zostana w Kanadzie.


    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 20.10.06, 14:16
    babiana masz racje ze jest wiele wyjsc i wazne aby wszystkich sprobowac..wazne
    tez zeby osoby chcialy pomagac i pokazac te wyjscia.
  • 20.10.06, 19:08
    babiana napisała:

    > Zrozumialam, ze rodzina ta dostala nakaz deportacji. Pozniej
    > dopiero zorientowalam sie, ze kazano opuscic im Kanade na czas oczekiwania na
    > zalatwienie ich sprawy.

    --------------------------------

    Po pierwsze nie nakaz deportacji a dobrowolnego opuszczenia Kanady , po drugie
    przy odrzuceniu podania o pobyt ze wzgledow humanitarnych niema sie prawa do
    apelacji , decyzja jest ostateczna i nic sie nie zalatwia po wyjezdzie osoby
    ktorej odmowiono pobytu.
  • 28.01.07, 19:31
    I co tam slychac u tej rodziny?jak sobie radzi?
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 19.10.06, 20:06
    Wydaje mi sie, ze z ta poprzednia minister mozna bylo wiecej zalatwic niz z tym
    co jest teraz, niestety.
    Pozdrawiam.
  • 20.10.06, 02:49
    Zgadzam sie w 100% z Twoja wypowiedzia, m_mt.

    Zaczelam ten post, dlatego, ze po prostu nie wyobrazalam sobie, jak ci ludzie
    mieli by wrocic do Polski (US Green Card chyba juz im wygasla) i probowac sobie
    ukladac zycie w Polsce, ktora - nie oszukujmy sie - jeszcze nie jest
    przystosowana dla ludzi z potrzebami specjalnymi.

    Ciesze sie, ze sytuacja rozwiazala sie pozytywnie, i przy okazji pozdrow
    rodzine Mazur, i przekaz im, ze sa ludzie, ktorzy sa z nimi myslami.
  • 19.10.06, 20:32
    super - udalo im sie.. to pierwsza strona dziejszej Winnipeg Free Press smile
    ciesze sie jest ok. boshe jak mnie wszyscy zjechali..wink po prostu przytoczylam
    opinie kilku ludzi ktorzy mieli wlasnie takie zdanie na ten temat. i zaraz
    wszyscy ze to moja opinia.. bez komentarza .
  • 19.10.06, 22:56
    A Polish-American family on the verge of deportation is being allowed to stay
    in Canada, says a Winnipeg MP.

    Piotr and Lucyna Mazur and their two young daughters have been staying in
    Winnipeg since Piotr was paralyzed from the waist down after an accident on a
    Manitoba highway in August 2004.

    A pair of local MPs on opposites sides of the political spectrum lobbied
    federal Immigration Minister Monte Solberg after learning the Immigration
    Department denied the family's bid to stay in Canada while they apply for
    permanent residency.

    'BLESS HIS HEART'

    One of those MPs, Tory Joy Smith (Kildonan-St.Paul), says Solberg told her late
    yesterday the Mazurs can stay.


    "I sent him a letter asking him to intervene, and bless his heart, he did,"
    Smith told the Sun yesterday evening, shortly after breaking the news to the
    Mazurs.

    "They were thrilled, just thrilled," Smith said from her Ottawa office.

    Smith said she was surprised by the Immigration Department's initial decision.
    She noted Solberg's intervention means the family can start the immigration
    process.

    "They'll get work visas and then they go through the usual process of being
    Canadian citizens," she said. "The family seems to be a strong family, the kind
    of family we want in Canada."

    NDP MP Judy Wasylycia-Leis (Winnipeg North) wrote to Solberg earlier this week
    on behalf of George Bibik, a friend of the Mazurs and a prominent member of the
    local Polish community, asking for the minister's help.

    Bibik said he was thrilled to hear the family is staying put.

    "Now we can convert our efforts from trying to keep them here to trying to help
    them with their new life," he said.

    With experience in computers, physical education, drafting, commerce and
    mathematics, Piotr and Lucyna have job skills that are in high demand under
    Manitoba's provincial nominee program, Wasylycia-Leis said.

    "It's not like they'd be a burden on our economy," she said.

    The Mazur family could not be reached for comment last night.

    The family rents a West Kildonan apartment that has been paid for largely with
    money raised by Manitobans. Daughters Anna, 9, and Agnieszka, 7, have been
    attending Holy Ghost School because it is a private institution.

    The accident occurred when a deer crossed the highway in front of their van as
    they passed through the Minnedosa area on vacation.

    Piotr worked as a truck driver in Chicago and after the accident, the family
    was stranded in Winnipeg with very little money.

    Winnipeg's 40,000-strong Polish-Canadian community rallied to raise cash for
    the family while Piotr underwent medical treatment.

  • 19.10.06, 23:33
    ... i powodzenia dla Mazur family .


  • 30.01.07, 02:16
    No ale zeby nie bylo tak rozowowo i wspaniale... Maja jedynie wize do pracy i
    wykupili sobie wize do nauki.
    Jak myslicie co sie moze stac gdy minister, ktory uchylil "wyproszenie" ich z
    kraju "wtedy" zmieni sie?
    Nie maja zadnych gwarancji, chwilowo nalezalo posluchac ministra.
    Ich tymczasowy Sin nie daje im niemalze nic...
    I jeszcze jedno jak dlugo chcielibyscie tak siedziec i czekac nie wiadomo na co
    i do kiedy, nie mogac ruszyc stad ani na chwile (a znalazly by sie wazne
    powody), nie mogac podjac zadnej powazniejszej zyciowej decyzji...

    Nie jestem upowaniona do szerszego omawiania kwestii, ale wszystkim ktorym sie
    zdaje, ze juz maja chocby PR albo jakiekolwiek przyslugujace im tu programy myla
    sie. Spotkala ich tragedia, ale czekanie na zmilowanie sie, albo zabawa czasem i
    ich emocjami jest w tym momencie chwytem ponizej godnosci ludzkiej. W kazdej
    chwili moga byc poproszeni jednak o opuszczeniue kraju.
    - Ile i jak mozna zyc w takiej niepewnosci?
    - Zastanawialiscie sie kiedys czy mozliwe jest by szkola ESL nie miala parkingu
    dla niepelnosprawnych, albo inna miala ale tylko dla personelu i sorry nic nie
    mozemy zrobic....
    - Czy przyszlo Wam kiedys do glowy, ze trudno jest "dokladnie" (czyt.
    przejezdnie) odsniezyc "zbyt zmarzniety"chodnik w krainie gdzie zima trwa pol roku?
    - Czy uwierzycie, ze na rozpatrzenie ich wniosku (nie jest to Nominee Program)
    nie ma limitu czasowego?
    Akurat w tym przypadku, gdy zdejmiemy rozowe okulary widac co? Szara
    codziennosc? Nie - widac pakudna ciemnosc... A gazety....Coz lubia pokoloryzowac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.