Dodaj do ulubionych

Québec or Canada?

03.12.06, 07:39
Québec or Canada?

In a busy Parisian café, a tourist is sitting alone, enjoying a cre me caramel. Another tourist approaches:

Me sit here?

No problem...

Thank you, very nice...

Are you on vacation?

Me, I arrive yesterday...

What country are you from?

Norway. You?

From Québec.

Québec? Me not know Québec...

Québec... near the Atlantic, next to Ontario, the Great Lakes...

No, me not know these places.

Never mind then, I'm from Canada...

Ah! Canada! Canada I know! So why you tell me you come from Québec?

Because, my first country is Québec!

Oh, you were born in Québec and immigrated to Canada....

No, no, I was born in Québec and I stay in Québec...

Oh, then your father is from Canada?

No, no, my father, my mother, my wife, my dog, everybody, they come from Québec....

So why you say Canada?

For Christ sake, because you say you don't know where is Québec!

OK, but if you say you not know Norway, me I not say that my country is Japan...

Shit! Canada isn't Japan. Canada, it's my country.

Oh, your country not Québec anymore?

My country is Québec. But my country, it can be Canada too, if the person I speak to not know where is Québec, Tabarnak!

Me not understand...

Look, it's simple: I come from the Province of Québec, in the country of Canada.

Ok! But me not ask you what province you're from, I ask you what country. Me, I come from Lofoten region in Norway, but I answer you Norway when you ask me what country I come from...

I know, I'm not stupid, Câlisse! But me, when they ask me what country I come from, I answer Québec. Even if it's the name of my province. For me, it's my country.

Oh, now I understand. You are a separatist, you want your Quebec province to be your country...

Are you crazy, Hostie? I don't want to know nothing from that shit!

Me, I not understand anything anymore.

I tell you before, it's simple! You ask me what country I come from, I answer Québec because Québec is my country, but I don't really want it to be my country, it would be too much trouble. I just want to say it. So, why don't you just let me say it?

Me all mix up. You have passport from what country: Québec or Canada?

CANADA, Hostie!

So why you not tell me Canada right away?

Because it don't feel right. For me, Canada is Anne Murray, the Calgary Stampede, the Mounted Police, SARS, it's not my home all that. Home, it's La Famille Plouffe, Séraphin Poudrier, La P'tite Vie, Félix Leclerc, La Poune, Les Canadiens de Montréal, Les Bougons... Do you understand???

Less and less...

Listen, forget all that shit. Ask me another question.

Ok, what town you come from?

Mmm..., I don't know anymore...

You not know what town you come from?

Yes, yes, I know what town I come from, but my town it merge with another town, but soon it is going to demerge from the town that was supposed to be my town...

Oh, that very complicated! When you write your address, what do you write?

I don't know anymore. Before, I used to write Hull, but Hull changed to Gatineau, but they tell us to wait 3 years before stopping to write Hull to not mix up the mailman. But now, the Liberals they pass a law that make it ok for Gatineau to be Hull again, but I don't know if we have to wait 3 years to be able to write Hull, or when the 3 years are passed, if we have to write Gatineau for 3 years, and after we write Hull. Unless, of course, the PQ come back in power and we remerge with Gatineau, then we'll have to write Gatineau for 3 years.

I leave now; I have hurt in my head...

It's so simple Tabarnak: My town is Hull, my country is Québec. But if you prefer, my town is Gatineau and my country is Canada.

OK, I think I understand!

It's about time. Anyway, it was fun talking to you, if you come around where I live; maybe you come and see me...

OK, but where? Hull in Québec or Gatineau in Canada?

You're a pain in the ass. Forget the whole thing

That, my friends, is the portrait of Québec!
--
Canadian woodcutters.
Edytor zaawansowany
  • 03.12.06, 18:23
    Jako typowy wiesniak z Zachodniej Kanady moge tylko powiedziec nic dodac nic
    ujac. Sosna 28 jeszcze sie do Kanady nie sprowadzil a juz czuje bluesa.
  • 03.12.06, 19:13
    Staram się jak mogę smile.
    --
    Canadian woodcutters.
  • 04.12.06, 01:49
    Ja tez juz blusa czoje smile)

    Pod tyw wzgjedem to widac, ze to potomkowie francuzowsmile)

    pozdr.
  • 04.12.06, 01:50
    La nation Quebecoise au sein de Canada unismile)

    Quelle k.wa betisesmile)

    salutation
  • 04.12.06, 14:37
    sorry, tekst jest smieszny,
    ,ale dla mnie to jest po prostu
    czepianie sie biednych the Québécois...

    swiat jest pelnych roznych tzw. stateless nations i ethnic minorities,
    bo granice administracyjne rzadko sie pokrywaja z tymi kulturowymi,
    historycznymi etc
    w samej Europie jest ze 30,
    m.in.: Flanders, Åland, Savoie, Occitania, Corsica, Brittany, Alsace, Catalonia,
    Emilia-Romagna, Veneto, Sardinia, South Tyrol, Aosta Valley, Friesland,
    Silesia, Galicia, Aragon, Basque Country, Andalusia, Cornwall, Wales, Scotland,
    Transylvania, Moravia etc
    wink
    i kazdy ma swoja wlasna tozsamosc
    i dla wielu to jest ich kraj, a nie panstwo w ktorym mieszkaja
    i dobrze
    jak to mowia: "diversity is richness"
    choc sporo ludzi, glownie z tzw. wiekszosciowych narodow,
    nigdy tego nie zrozumie...

    i prawie kazdy z Norge dobrze wie gdzie jest Québec,
    tak na marginesie wink
  • 04.12.06, 19:18
    No włanie, Norwedzy są chyba bardziej "kumaci" w tym temacie. U siebie w kraju
    mówią przecież różnymi językami (niektórzy nazywaja je dialektami). Ten gość
    w "kawiarni" musiał być z jakiegoś kraju typu Chiny,USA, Francja, Rosja, a może
    Polska...
    pozdrawiam z zimowego dziś Montrealu
  • 10.12.06, 18:18
    Zeby to tylko bylo takie proste jak w tym wesolym dialogu... Zyje z
    separatysta, ktorego rodzina jest podzielona na frakcje "Oui", "Non" i "I don't
    care" w miare rowno. Dyskusje na temat Quebecu, jego historii i polityki sa na
    porzadku dziennym wiekszosci spotkan rodzinnych, zapewne nigdy sie nie
    skoncza wink)) Teraz znowu bedzie gorecej przy rozmowach, bo zblizaja sie wielkim
    krokiem wybory w prowincji. A potem pewnie padnie rzad Harpera i bedziemy miec
    wybory federalne - never-ending story of my life, eh wink)))
    Skir Dhu
  • 03.02.07, 23:00
    poddalem sie i wyprowadzilemsmile
    --
    --------------------------------------
    TOLERANCE WILL MAKE YOU BETTER HUMANsmile
    --------------------------------------
  • 16.01.07, 20:41
    www.cbc.ca/canada/montreal/story/2007/01/15/mtl-exodus.html
    To tak na marginesie.
    Co wskazuje, ze oddzielny program imigracyjny dla QC nie dziala. To tak jak
    czerpanie wody sitem.

    Jak dlugo sie nie zabroni "imigrantom do QC" wyjezdzania z tej prowincji , tak
    dlugo bedzie populacja QC sie zmniejszac.


    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 04.02.07, 01:10
    niech sie separuja.
    pewnie nie przetrwaja pierwszej zimy albo znowu beda sie od indian uczyc jak sie
    upolowac wild turkeys zeby get by.
    tym razem moze byc problem bo tych ostatnich pewnie niewiele pozostalo.
  • 04.02.07, 05:38
    Skad wiadomo ze populacja Quebec sie zmniejsza? Bardzo bylbym wdzieczny za podanie zrodel tej
    informacji. Stats Canada wykazuje ze WZROST w Quebecu byl w 2005-2006 (najnowsze dostepne dane)
    okolo 7.1 na 1000 mieszkancow (czwarty najwyzszy pomiedzy prowincjami):

    www.statcan.ca/Daily/English/060927/d060927a.htm
    Jak mowia w Kanadzie, nie chcesz chyba aby fakty staly na przeszkodzie dobrej opowiesci?

    dradam2 napisał:

    > Jak dlugo sie nie zabroni "imigrantom do QC" wyjezdzania z tej prowincji , tak
    > dlugo bedzie populacja QC sie zmniejszac.
    >
    >
    > Pozdrawiam
    >
    >
    > dradam 1/2
  • 04.02.07, 11:19
    voytek74 napisał:

    > Skad wiadomo ze populacja Quebec sie zmniejsza? Bardzo bylbym wdzieczny za poda
    > nie zrodel tej
    > informacji. Stats Canada wykazuje ze WZROST w Quebecu byl w 2005-2006 (najnowsz
    > e dostepne dane)
    > okolo 7.1 na 1000 mieszkancow (czwarty najwyzszy pomiedzy prowincjami): <...>


    Sorry, nie bylem zbyt precyzyjny.
    Zobacz sobie (sa to prowizoryczne dane za III kw. 2006 ):

    www.statcan.ca/Daily/English/061221/d061221d.htm
    >>Quebec's population increased 0.23% in the third quarter, below the national
    average, as larger losses to interprovincial migration offset gains in natural
    growth and net international migration. In fact, Quebec's birth rate was above
    the national average for the first time since the beginning of the 1980s. Its
    international migration rate was the highest since 1992 for a third quarter.<<

    Porownanie liczb absolutnych wskazuje, ze gdyby QC nie miala wjezdzajacych
    imigrantow, to miala by zmniejszajaca sie populacje. Nawet biorac pod uwage, ze
    dzieci ma QC coraz wiecej , zreszta, podejrzewam, w biednych rodzinach
    "uciekinierow" z Afryki. Co znakomicie obciaza budzet prowincji...

    O ile jeszcze w odniesieniu do BC taka sama mniej wiecej liczba osob wyjezdza do
    AB i z Alberty wjezdza do BC, to w przypadku QC balans jest odmienny.

    W sumie wiec podtrzymuje, in essence, to co napisalem.
    Gdyby nie influks imigrantow ( uciekinierow z Afryki) to populacja "rdzennych"
    QC by sie zmniejszala. Ona i tak sie zmniejsza, ale maskuje to wlasnie
    wzrastajacy udzial imigrantow (azylantow) w spoleczenstwie QC.

    Co juz powoduje powstawanie nastrojow "rasistowskich" w tej prowincji.


    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 04.02.07, 18:06
    > >>Quebec's population increased 0.23% in the third quarter, below the n
    > ational
    > average, as larger losses to interprovincial migration offset gains in natural
    > growth and net international migration. In fact, Quebec's birth rate was above
    > the national average for the first time since the beginning of the 1980s. Its
    > international migration rate was the highest since 1992 for a third quarter.
    > 0;<
    >
    > Porownanie liczb absolutnych wskazuje, ze gdyby QC nie miala wjezdzajacych
    > imigrantow, to miala by zmniejszajaca sie populacje.

    Przepraszam, a dlaczego takie wnioski wyciagnales z powyzszych danych ? Wykazuja one tylko ze w
    przeciagu 3 miesiecy populacja zwiekszyla sie o okolo 18 tysiecy ludzi. Wiesz ile emigruje do Quebecu
    (srednio) w ciagu 3 miesiecy? Okolo 12 tysiecy. Wiec moze mowimy o innych liczbach absolutnych?


    Nawet biorac pod uwage, ze
    > dzieci ma QC coraz wiecej , zreszta, podejrzewam, w biednych rodzinach
    > "uciekinierow" z Afryki. Co znakomicie obciaza budzet prowincji...
    (...)
    > Co juz powoduje powstawanie nastrojow "rasistowskich" w tej prowincji.


    Rozumiem ze to co napisales powyzej reprezentuje "tolreancyjne" nastawienie mieszkancow Alberty?
  • 06.02.07, 20:22
    voytek74 napisał:

    (..)
    > Rozumiem ze to co napisales powyzej reprezentuje "tolreancyjne"
    > nastawienie mieszkancow Alberty?

    Daleki jestem od przedstawiania Alberty jako super-tolerancyjnej.
    Ale czy przypadkiem nie mozemy sie zgodzic , ze jest sporo racji w glosach
    mieszkancow QC zglaszajacych zastrzezenia co do wplywu "imigrantow ( czesto
    gesto pozujacych jako azylantow" z krajow muzulmanskich, usilujacych nagiac
    Kanade do swoich wyobrazen o swiecie ?

    www.cbc.ca/canada/montreal/story/2007/02/01/qc-reasonableaccommodation20070201.html
    www.cbc.ca/cp/Oddities/070129/K012917AU.html
    www.cbc.ca/canada/montreal/story/2007/02/06/qc-herouxville20070206.html
    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 07.02.07, 10:45
    Smiac mi sie chce kiedy czytam wypowiedzi premiera Jean'a Charet na temat
    tolerancji w Quebeku wobec muzulmanow. Pan Charet powinien sobie poczytac
    ostatnie ksiazki Oriany Falacci "Wscieklosc i duma", "Sila rozumu" "Wywiad z
    sama soba","Apokalipsa" .Widac niektorzy mieszkancy Quebeku juz je przeczytali i
    strach ich oblecial. Wizja zycia w Kanadoarabii nie specjalnie im sie usmiecha.
    Widac ucza sie na przykladzie Euroarabii.We Francji gdzie panuje islamski
    rasizm, czyli nienawisc do psow niewiernych i ktory nigdy nie zostaje ukarany.
    Trudno jest byc odwaznym w kraju 3 tysiecy meczetow , w ktorym muzulmanie
    deklaruja otwarcie "Musimy wykorzystac demokratyczna przeszrzen jaka oferuje nam
    Francja, musimy wykorzystac demokracje, czyli posluzyc sie nia, zeby zajac
    terytorium". (Oriana Falacci"Sila rozumu")Najlepiej sluzy tej ekspansji Polityka
    Brzucha. W kazdy piatek w meczetach muzulmanki nawolywane sa do posiadania co
    najmniej 5 dzieci.Ten wyz demograficzny Quebeku spowodowany jest wlasnie
    muzulmanska Polityka Brzucha. Pan Jean Charet "teczowy oredownik muzulmanskiej
    imigracji" powinien zastanowic sie "gdzie koncza sie prawa obywateli a gdzie
    zaczynaja prawa cudzoziemcow? dla kogo zostala napisana Konstytucja? Dla nas czy
    dla cudzoziemcow?" We Wloszech przeszkadzaja im krzyze oraz wino Marsala w
    paczkach, swiety Mikolaj i jaselka. Kto tutaj ma sie integrowac? Tubylcy czy tez
    najezdzcy? Bezczelnosc tych pseudo-imigrantow nie zna granic. W 5 milionowej
    Holandii jest juz ich milion. W Rzymie chcieli wystawic sobie meczet wyzszy od
    bazyliki Sw. Piotra. Morduja bestialsko lub groza smiercia politykom, ktorzy
    usiluja sie przeciwstawiac tej inwazji. Moze pan Charet tez juz sie boi?(cytaty
    z "Wywiad z soba sama oraz "Sila rozumu" Oriany Falacci)
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 07.02.07, 10:52
    Potym widac jak sie trzymaja razem i razem sie wspieraja bo wiedza ze w jednosci
    sila .
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 07.02.07, 19:36
    Jezeli juz uzywamy sile naszego rozumu, zastanowmy sie nad kilkoma rzeczami:


    1) Holandia jest 16.5 milionowa. Ale oczywiscie 15 do 1 nie jest juz tak
    przekonywujace jak 4 do 1.

    2) Bardzo latwo sprwadzic z jakich krajow, "zalewaja" biedny Quebec ci natretni
    przybysze. Chociazby ponizszy link:

    www.cic.gc.ca/english/pub/facts2005/permanent/21.html
    Tak wiec w 2006 roku (nie ma jeszcze nowszych danych) "zalalo" Quebec dokladnie
    43,308 osob. Z tej calej 43 tysiecy, 8.3 tysiaca przyjechalo z takiego bastionu
    Islamu jak Ameryka Poludniowa i Srodkowa, 11.5 tys z WB i Europy (glownie
    Francji...), 730 ze Stanow oraz 8.8 tys z Azji (np. Wietnam byla kolonia,
    buddyzm) i Pacyfiku. Pozostaje nam cale 13 tysiecy (na 7.5 milionowa prowincje)
    ludzi z Afryki i Bliskiego Wschodu (np. byla kolonia Liban, czesciowo
    katolicka). Czesc "zalewu" musi byc z Afryki zachodniej (byle kolonie)np.
    Wybrzeze Kosci Slowniowej, ktore jest katolickie. Tak wiec z tego
    calego "zalewu" moze zostanie 8-10 tys ktorych mozna by (i jestem tutaj bardzo
    hojny) zakwalifikowac jako Islamistow ktorzy tylko sie czaja aby nam odebrac
    wolnosc, ziemie i corki.

    3) Wedlug obecnych danych, 1.5% populacji Quebecu uznaje sie za muzulumanow.

    Zgadzamy sie w jednym - sila rozumu to rzecz bardzo wazna.


  • 07.02.07, 22:51
    Voytek, sadzac po odpowiedzi na Twoj post, to byly perly [sarkazmu i
    statystyki] rzucane ... na wiatr - ha ha ha. Ale dobrze wiedziec, ze nie
    wszyscy jeszcze oszaleli, dzieki za common sense, jakos o niego coraz trudniej
    w dzisiejszych czasach sad Elka
  • 08.02.07, 05:44
    no tak, siedzimy sobie na kanadyjskim zadupiu, araba pewnie widzimy raz na
    tydzien w superstorze, usmiechamy sie do niego i jestesmy z siebie dumni jacy to
    jestesmy tolerancyjni.

    przydalo by sie kilka dni w szwecji lub we francji w "socjalnym budynku",
    przeznaczonym dla "biednych i nieuprzywilejowanych".

    zachodnia europa budzi sie z reka w nocniku uswiadamiajac sobie jaka glupote
    popelnila. miejmy nadzieje ze sprawa z turcja nie zaszla za daleko.
    no i ze rzady europy centralnej wyciagna wnioski z doswiadczen zachodnich sasiadow.

    ta cala postawa roszczeniowa, brak umiejetnosci asymilacji, przenoszenie swoich
    "zwyczajow" na grunt cywilizowany, cyniczne i swiadome wykorzystywanie slabosci
    demokracji na zasadzie "wyrwe im a oni niech zdechna" to niezle ku....wo.
  • 07.02.07, 17:14
    No wlasnie, trzymaja sie razem a w Quebeku premier staje po stronie muzulmanow a
    nie w obronie przerazonych zalewem islamizmu swoich rodakow. To samo robi Cirac
    we Francji Prodi we Wloszech. Zdrajcy. Spokojni Holendrzy po latach ustepstw i
    glaskania coraz wiecej zadajacych Muzulmanow w nagrode doczekali sie nienawisci.
    76% ankietowanych Muzulmanow stwierdzilo, ze nienawidzi Holendrow. Jeden z nich
    (urodzony w Holandii)na ulicy w bialy dzien poderznal gardlo Teowi van Gogh za
    nakrecenie filmu o przesladowanych przez islam kobietach.
    Charet twierdzi, ze Quebec zawsze byl tolerancyjny wobwec imigrantow. Nie dodaje
    tylko wobec jakich imigrantow. Chrzescijanie, buddysci, wyznawcy
    hinduizmu,sikhowie nigdy nie zamierzali i nie zamierzaja zawladnac terytorium
    panstwa, ktore je przyjelo.W pezeciwienstwie do Muzulmanow.
    A nasi rodacy wystepuja na tym forum w obronie Muzulmanow oskarzajac zdrowo
    myslacych o rasizm!!! Cykady, tak nazwalaby ich Falacci. Brawo Quebec.Mieszkancy
    Herouxville, St-Adele i Trois-Riviere. Skoro rzadzacy nie maja rozumu to
    obywatele musza zaczac brac sprawy w swoje rece.
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 08.02.07, 10:37
    Jakie to szczescie, ze Woytek74 nie nalezy do najpoczytniejszych autorow na
    swiecie. Falacci jest uznana za jedna z najpoczytniejszych i najbardziej
    uwielbianych pisarek na swiecie. No ale dla niektorych pisarzy forumowych to
    zaden autorytet. Grunt to dobre samopoczucie hahaha. Zamiast doglebnego
    analizowania mojej pomylki(mialo byc 15mln a nie 5) radze poczytac takie
    ciekawostki.
    February 11, 2004
    British Muslim kids told: Be a suicide bomber

    Omar Bakri of Britain's radical Al-Muhajiroun, whom I profile in Onward Muslim
    Soldiers (detailing there his support for violent jihad and suicide bombing), is
    at it again.

    A FANATICAL pal of evil cleric Abu Hamza had told British children as young
    as ten they must “kill and be killed” for Islam.

    Muslim extremist Omar Bakri — speaking in London’s East End — said suicide
    bombers were assured a place in paradise.

    Bakri described such bombings as “self-sacrifice operations”.

    An example would be to crash a plane on to 10 Downing Street or the White
    House, he told a cheering audience of Muslims, including around ten young children.

    In one outburst he raged: “You must fight for the way of Allah, for the sake
    of Allah, to kill first and to be killed.”

    Bakri, 44, who has been nicknamed the Tottenham Ayatollah, preached his sick
    gospel of terrorism at a hall in Bethnal Green.

    The full rant was captured by BBC reporter Paul Kenyon — who said: “There’s
    no doubt he was talking about what it takes to be a suicide bomber.”

    The Syrian-born cleric read out a list where terrorist atrocities had been
    carried out — New York’s Twin Towers, the bombing of US embassies in Kenya and
    Tanzania, the Bali blast, and the bomb attack on the destroyer USS Cole in Yemen.

    And he praised the September 11 bombers as the “Glorious 19 hijackers”.

    Bakri — who runs a group dedicated to creating an Islamic state in Britain —
    is a pal of Hamza, who is facing deportation for preaching hate.

    Last night outraged Tory MP Patrick Mercer declared: “Omar Bakri should be
    locked up. He’s encouraging others to commit crimes in this country and other
    countries.

    “It’s absolutely astounding that these things are being said inside Great
    Britain today. He’s clearly breaking the law. I’m sure he could probably be
    accused of treason.

    “The fact there are ten-year-olds in the audience, who are vulnerable and
    highly persuasive, is very worrying”.

    Journalist Kenyon, 37, added: “The sense of it was that you must prepare
    yourselves for glorious deaths as martyrs and that they had a duty to become
    martyrs if called upon.

    “He’s clearly giving them advice on what to do and to have their affairs
    tidied up before they go. It made my skin crawl.”
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 14.02.07, 15:28
    "Boughaba, who led the women's visit, said she was struck by how little the
    townspeople knew about Islam and its customs."
    Zapewne mieszkancy Herouxville nie wiedza o tym, ze kobieta jest fitna dla
    wierzacego muzulmanina.
    Niedziela, Styczeń 28, 2007

    Prorok (salla allahu `alejhi ła sallam) powiedział:

    Nie pozostawiam (żadnej innej) bardziej szkodliwej fitna (próbę, tu użyte w
    znaczeniu pokusy) dla mężczyzny, niż kobiety.

    [Buhari, 4706]

    Powiedział (salla allahu `alejhi ła sallam) również:

    Ten świat jest słodki i olśniewający i Bóg uczynił was odpowiedzialnymi za
    niego; po to, by zobaczyć, jak uczynicie i co uczynicie; strzeżcie się zatem
    tego świata i strzeżcie się kobiet; dlatego, że pierwsza fitna (pokusą, próbą,
    testem), jaka spotkała Dzieci Izraela, dotyczyła kobiet.

    [Muslim, 4925]
    Tutaj ciekawe strony na ktorych mozemy poglebic swoja wiedze.
    www.islam-in-poland.org/
    a na tym wizja ZMP bardzo mi sie podoba
    www.islam.pl/
    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 14.02.07, 15:58

    Falacci miała takie poglądy a nie inne, można się z nimi zgadzać albo nie (ja
    się raczej zgadzam). Nie uważam jej natomiast za autorytet, raczej za głos w
    dyskusji.

    Na temat stosunku do kobiet znajdziesz również sporo interesujących fragmentów w
    Biblii, a także w wypowiedziach wielu przedstawicieli hierarchii...

    Ale nie w tym rzecz. Bardzo łatwo znaleźć chrześcijan którzy uważają wszystkich
    muzułmanów za fanatycznych samobójców, bardzo łatwo znaleźć muzułmanów któzy
    uważają wszystkich chrześcijan za prześladowców; tylko że do niczego to nie
    prowadzi, poza eskalacją nieprzyjaznych uczuć. Łatwo naświetlić ekstremalne
    przypadki, trudniej okazać poparcie normalnym, "liberalnym" muzułmanom. A wydaje
    mi się że to by było bardziej sensowne, tępić niecywilizowane zachowania ale
    wspierać "normalsów".

    Bibliotekarz

  • 14.02.07, 18:28
    Oczywistym jest fakt, ze nalezy popierac "normalsow" takich jak Rusdhi czy
    Palmuk.Uganiac sie za terrorystami islamskimi w Londynie zamierzajacymi zabic
    muzulmanina sluzacego w armii brytyjskiej, podsluchiwac i sledzic imama z
    Kopenhagii podrozujacego do krajow islamskich i siejacego nienawisc do Danii,
    kraju ktory przyjal go jako uchodzce politycznego!!!Oczywiscie w Danii mowi to
    samo co te panie muzulmanki w Quebeku. Tylko kto za te wszystkie akcje policji
    ma placic?
    Niemiecki filozof Robert Spaemann twierdzi, ze ze strony wierzacych muzulmanow
    spoleczenstwo bez religijnej praktyki nie zasluguje na szacunek. Jest ono wtedy
    wspolna przestrzenia misyjna, ktora nalezy przejac.
    Przerazajace stwierdzenie, nieprawdaz?


    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 15.02.07, 17:14

    Uzywajac okreslenia "normalny" nie mialem na mysli krytykow islamu, tylko
    zwyczajnych muzulmanow ktorzy swoja wiare wyznaja ale nie odczuwaja potrzeby
    narzucania czegokolwiek innym. Sa tacy, i jest ich wielu. Niebezpieczenstwo o
    ktorym mowilem jest takie ze jesli bedziemy zauwazac wylacznie radykalow i
    fanatykow, to ryzykujemy zepchniecie tej umiarkowanej reszty w ich strone.

    Bibliotekarz

  • 16.02.07, 04:28
    dokladnie tak jak pisze bibliotekarz,
    w kazdej religii sa spokojni 'normalsi' wierzacy dla siebie,
    celebranci wierzacy na pokaz, nawiedzeni fanatycy,
    mistycy siedzacy w transcendencji etc

    Wszedzie spotkamy rozne nurty, islam nie rozni sie w tym od reszty,
    Nieszczesciem jest ideologia wykorzystujaca religie
    jak islamizm (nie islam).
    Od poczatku XX w. rosl w sile i stawal sie coraz bardziej wplywowy
    fundamentalizm spod znaku Bractwa Muzułmańskiego
    i stad sie wziely dzis glownie te wszystkie chore jazdy.
    Co nie znaczy, ze taka jest natura islamu,
    Sa np. immamowie w Kaszmirze opiekujacy sie swietymi miejscami
    Hinduizmu (z podejsciem Sziwa to byl wielki prorok)
    i trudno odmowic im otwartosci.
    Niektore nurty - sufizm sa w swojej istocie gleboko pacyfistyczne etc
    Islam to zlozone zjawisko.

    No i warto pamietac, ze religie, jak wszystkie zjawiska kulturowe,
    sa dynamiczne, zmieniaja sie caly czas,
    Bywalo przeciez i tak, ze to w chrzescijanskim swiecie dominowala agresja w
    stosunku do innowiercow, a islam wydawal sie ostoja duchowosci i tolerancji wink

    Mysle, ze nie warto przypisywac zadnej religii jakis wyjatkowych przywar
    i lepiej nie przypisywac ogolowi skrajnych pogladow niewielkiej
    w sumie grupie nawet bardzo glosnych krzykaczy
  • 17.02.07, 19:57

    Czyli co?... Zgadzasz sie z tym artykulem, albo nie? To ma byc polemika z
    ktoras z powyzszych wypowiedzi? Probujesz zobrazowac odwieczna przyjazn arabsko-
    izraelska? Masz jakies poglady ale sie z nimi nie zgadzasz? Z wstawiania linkow
    nic nie wynika...

    Bibliotekarz
  • 18.02.07, 04:18
    w erze politycznej poprawnosci nie ma miejsca na cos takiego jak ograniczenie
    immigracji z jakiegos kraju bo "oni sa zli".
    szczegolnie w takim miejscu jak kanada, gdzie hindusi w rcmp maja prawo do
    noszenia turbanow a ludzie tolerancje i "poprawnosc wyslawiania sie" maja
    wyssana z mlekiem matki. co sobie mysla to sobie mysla, choc nigdy zlego slowa
    na newcomers nie powiedza, przynajmniej niezajomemu hehe.
    opinie typu oriana nie zostana dopuszczone do glosu dopoki bedzie za pozno.
    jak juz jest w paru krajach europy.

    wogole z to polityczna poprawnoscia w kanadzie dziwna sprawa, wyglada na to ze
    obowiazuje tylko bialych, hindusi czy chinczycy moga miec restauracje z napisami
    wylacznie w ich jezyku i nikt sie tego nie czepi.
    bo przeciez historycznie dyskryminuja tylko biali. przeciwko kolorowym.
    dlatego np. nikt nie zwraca uwagi na nepotyzm, zatrudnianie "swoich" w chiskich
    firmach (w bc kolosalny, bialy praktycznie nie ma co w nich szukac).

    caucasians sa idealistami, napewno tez ma znaczenie poczucie winy za to co
    przydazylo sie w historii swiata przez ostatnie kilkaset lat.
    sa tez zadufani w sobie uwazajac ze ich kultura, stworzona przez niz cywilizacja
    i values sa jedyne jakie i oni i inni powinny byc uznane za uniwersalne.
    to dziala do momentu gdy istnieje demograficzna rownowaga lub gdy mniejszosci sa
    "w mniejszosci" czujac sie po prostu "populacyjnie" slabszymi.
    kiedy proporcje sie zmieniaja i mniejszosci staja sie wiekszoscia zaczynaja
    coraz mniej zwracac uwage na to co im sie narzuca i zyja swoim zyciem.
    zaczynaja stosowac swoje prawa i moralnosc ktora nie zawsz bedzie taka sama jak
    "nasza". ale poniewaz juz podswiadomie sie czuja silni to moga.
    dzieje sie to w bc a to dopiero poczatek, pierwsze 5 lat dysproporcji.

    jesli ktos kto posiada inne wartosc zaczyna czuc sie bezpiecznie, w wiekszosci,
    silniejszy zaczyna zyc swoim "naturalnym zyciem". tak jak to sie dzieje we
    francji, danii czy bc.
    trzeci swiat nie uznaje demokracji, w naszym rozumieniu tego slowa, w pakistanie
    sprzedaje sie corki, w indiach pali synowe, w chinach wkreca kraniki w woreczki
    zolciowe niedzwiedzi, w arabii ucina glowy i rece za to czy tamto.
    wszystko jest kwestia balansu, w niemczech spolecznosc turecka jest tak liczna i
    wyalienowana ze przenoszone sa do rfn zwyczaje "honorowych zabojst" kobiet, we
    francji obrzezywania dziewczynek itp. tak jak w starym kraju.
    do pewnych proporcji newcomers "blend in", po przekroczeniu pewnej bariery juz
    sami tworza swoj swiat przenoszac stare zwyczaje na nowy grunt.
    wszyscy wiedza ze muzulmanie to klopoty ale nikt tego oficjalnie nie powie bo
    "tak nie mozna". trzeba byc tolerancyjnym nawet w stosunku do tych ktorzy nam
    pluja w twarz.

    jesli chodzi o populacje muzulmanska w kanadzie faktycznie wyglada na to ze
    wiekszosc jest dosc pokojowa i nie przejawia nienawisci do "bialych braci".
    paradoksalnie wydaje mi sie ze ma tu znaczenie fakt iz w kanadzie nie da sie zyc
    w grupach, ghettach, blokach gdzie pielegnuje sie "swoje", stwarza poczucie
    wyobcowania i odrzucenia. w kanadzie mieszka sie w domu posrod innych domow, nie
    ma miejsc zapalnych jak ulice kafejki, deptaki, po ktorych chodza ludzie, hehe.
    pozatym ekonomia jest dosc niezla, wszystkich dopada proza zycia i materializm w
    stylu zarobic na domu, zrobic remont, praca, dom. nie ma obszarow wylacznie
    arabskich, czy arab czy nie i tak zakupy zrobi w superstore.
    paradoksalnie kanadyjska pustka dziala w tym przypadku na korzysc.

    taktyka ekstremistow jest dosc sprytna, wiedzac ze wiekszosc bialego
    spoleczenstwa nie przepada za "ciemnymi", toleruje ich raczej niz akceptuje czy
    lubi, stara sie postawic umiarkowana muzulmanska spolecznosc w sytuacji bez
    wyjscia, akty terroryzmu maja zmienic tolerancje w otwarta nienawisc do
    wszystkich muzulmanow mieszkajacych w zachodnim swiecie co z kolei postawi tych
    drugich w sytuacji bez wyjscia.
    nianawidzeni, szkalowani i wyalienowani beda musieli opowiedziec sie przeciw
    zachodnim sasiadom, gospodarzom.

    czy da sie juz nie wpuszczac nowych i dobrze traktowac tych co osiedlili sie
    miedzy nami?
    ciezka sprawa.
    zreszta musimy sie powoli przyzwyczaic ze swiat as we know it odchodzi w
    przeszlosc. trzeci swiat jest coraz bardziej zdesperowany i glodny konsumpcji,
    chce zyc tak jak my i tu gdzie my.
    za 20, 30 lat nawet polska moze wygladac jak obecnie francja.
  • 18.02.07, 18:34

    < nie ma miejsc zapalnych jak ulice kafejki, deptaki, po ktorych chodza ludzie

    Muszę przyznać że twoja odporność na fakty jest nieprawdopodobna... Posty w
    których różne osoby cierpliwie tłumaczyły ci jak wygląda np. Montreal i Toronto
    możnaby liczyć chyba w tuzinach, ale rozumiem że to są miasta które nie leżą w
    Kanadzie smile))

    Bibliotekarz
  • 18.02.07, 21:01
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > < nie ma miejsc zapalnych jak ulice kafejki, deptaki, po ktorych chodza lud
    > zie
    >
    > Muszę przyznać że twoja odporność na fakty jest nieprawdopodobna... Posty w
    > których różne osoby cierpliwie tłumaczyły ci jak wygląda np. Montreal i
    Toronto
    > możnaby liczyć chyba w tuzinach, ale rozumiem że to są miasta które nie leżą w
    > Kanadzie smile))
    >
    > Bibliotekarz



    ???
    Mieszkam w Toronto od lat, ale zadnych gett, ani miejsc gdzie bym sie bala
    pojsc nie znam. A ty?
    Paloma
  • 19.02.07, 02:06

    < Mieszkam w Toronto od lat, ale zadnych gett, ani miejsc gdzie bym sie bala
    < pojsc nie znam. A ty?

    Ja też nie, ale nie o tym akurat była dyskusja. Chyba że sugerujesz coś czego
    nie zrozumiałem.

    Bibliotekarz
  • 19.02.07, 02:24
    Moze za szybko przeczytalam. Wydawalo mi sie, ze mowisz cos odwrotnego, ze tu
    sa ulice, po ktorych normalny czlowiek nie chodzi.
    Paloma
  • 19.02.07, 03:54
    ze tu
    > sa ulice, po ktorych normalny czlowiek nie chodzi.

    ...podalem link do "tych ulic"
  • 19.02.07, 04:24
    Mimo wszystko podtrzymuje swoja opinie. W Toronto sa mniej ciekawe miejsca,
    jak Parkdale czy okolice Jane i Finch, ale spacerujac tam noca mysle, ze
    czulabym sie bardziej pewnie niz w centrum Warszawy czy Krakowa o tej samej
    porze...
  • 19.02.07, 04:10
    montreal to zupelnie inna bajka, toronto jest starym miastem, niektore dzielnice
    sa budowane na koncepcie urbanistycznym "starego swiata".
    reszta ontario, te wszystkie misisagi, londony, kitczenery nie roznia sie niczym
    od miast prerii czy bc. to juz koncept polnocnoamerykanski, "american dream"
    wymyslony w latach 50tych.
    stworzenie spoleczenstwa konsumenckiego, latwo kierowanego przez media, gdzie
    gospodarka opiera sie na totalnej konsumpcji i zaniku myslenia.
    wiec domek dla jednej rodziny, dwa samochody palace od kuta benzyny, pralki,
    suszarki, konsumujemy dla dobra kraju.
    nie ma czasu ani miejsca na deptaki czy kawki.
    wytyczone na krzyz subdivisions na domy, ulice zapetlajace sie w srodku "blokow".
    500 domkow; jeden 7/11.
    2000 domkow; supermarket iga, stacja beznynowa, sklep video i moze jakis
    obskorny sports bar.
    gdzies tam w odleglosci pol godziny samochodem jest wieksza plaza gdzie masz
    sieciowe restauracje w stylu keg czy don cherrys.

    tak wyglada wiekszosc kanady.

    nie jak downtown of toronto.
  • 19.02.07, 17:06
    Tak dla porzadku, historia osadnictwa w Ontario siega zdecydowanie wczesniej
    niz lata 50-te XX wieku. Jest to zreszta fascynujaca historia ludzi z bardzo
    roznych srodowisk i tradycji, ktorzy stali sie "pionierami" i budowali
    dzisiejsza potege Ontario. Sprowadzanie wszystkiego do konsupcjonizmu i
    American Dream jest odbieraniem sobie samemu przyjemnosci jaka jest faktyczna
    znajomosc historii.
    Na poczatek i na smak:
    www.celebrate150.london.ca/historyculturalhistory.html
    www.kitchener.ca/visiting_kitchener/history.html
    www.foundlocally.com/Mississauga/Local/Info-CityHistory.htm
    To samo dotyczy znakomitej wiekszosci malych miejscowosci w kazdej prowincji.
    Mam wrazenie, Za Morzem, ze z Toba to jest tak jak z tymi Polakami, ktorym sie
    mowilo "cudze chwalicie, swego nie znacie" tylko w Twoim przypadku jest to
    nieustanne chwalenie Europy przy kompletnej nieznajomosci Kanady. Co ciekawe,
    sprawiasz wrazenie doceniajacego historie Europy a kompletnie pomijasz historie
    tego kontynentu. Zycie tu nie zaczelo sie wraz z przyjazdem ostatniej fali
    imigrantow, zapewniam Cie! Elka
  • 19.02.07, 21:02
    doceniam subtelnosc w wytykaniu mojej ignorancji historycznej.
    choc za bardzo nie rozumiem zjadliwosci skoro nigdzie nie napisalem ze historia
    kanady zaczyna sie w latach 50tych.
    napisalem ze w tych latach zaczela sie nowa era ameryki i ktorej w duzej mierze
    zawdziecza ona wlasnie obecny ksztalt.

    oczywiscie mozemy podawac sobie dziesiatki linkow w stylu kamien wegielny na
    polwyspie labrador 300 lat temu. tylko co z tego?
    jakie to ma znaczenie dla zyjacych w kanadzie dzis?
    mniejsze niz paris hilton, bradangelina i przecena w best buy.

    nie wiem jak to jest z innymi polakami ale skoro tak mowisz to ci wierze.

    ciagle zaskakuje mnie wmawianie przez neofitow ze czarne nie jest czarne, albo
    nie tak czarne- jak zwykle bardziej swietych niz papiez, mimo ze autochtoni
    doskonale wiedza co jest biale, co jest czarne, przyznaja sie do tego z
    usmiechem i bez kompleksow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.