13.04.07, 04:16

Ha! W zeszłym roku napisałem że play-offs to nie jest wyrażenie którego fani
koszykówki w Toronto nadużywają. A tymczasem proszę: trzecie miejsce na
Wschodzie (i to po słabym starcie), do tego jest szansa że Washington skończy
na szóstym, co oznaczałoby pierwszą rundę gratis (bo Washington bez
kontuzjowanego Arenasa się nie liczy). Owszem, Wschód jest w tym roku słaby (o
Atlantic Division nie wspominając...), ale fakt jest faktem - mamy play-off team.

W związku z posuchą w temacie Leafs, Raptors wyjdą też trochę z cienia w
Toronto. Mimo wszystko szkoda jednak Leafs, bo ta ich końcówka sezonu była
porywająca (choć koniec końców nieudana).

Bibliotekarz

Edytor zaawansowany
  • 19.04.07, 17:31

    Wiec jednak New Jersey. Szkoda, bo gdyby wczoraj NJ przegralo z Chicago, to
    bylibysmy praktycznie od reki w drugiej rundzie (a tak - przywilej
    wyeliminowania Washingtonu przypadl Cleveland Cavaliers). Z drugiej strony,
    seria TO-NY bedzie arcyciekawa, bo bedzie okazja pokazac Carterowi ze decyzja o
    wyprowadzce z Toronto byla pohopna smile Z tym ze jesli Raptors by odpadli, to
    wstyd bylby straszny. Pierwsze trzy mecze w sobote, wtorek i piatek.

    Bibliotekarz


  • 22.04.07, 03:57

    No więc po pierwszym meczu nie jest różowo smile Wyszedłem po trzeciej kwarcie.
    Wyglądało to tak jakby w całym składzie Toronto było czterech graczy któzy
    nadają się do play offs (a dłuższa ławka miała być atutem Rators!), w dodatku
    Bosh grał tylko 33 minuty. Nie jest to udany początek, ale to jednak tylko jeden
    mecz - poczekajmy co przyniosą następne.

    Bibliotekarz

  • 22.04.07, 08:12
    bibliotekarz76 to zycze powodzenia
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 25.04.07, 17:57


    I mamy remis! To nie było zwycięstwo wywalczone - to było zwycięstwo oburącz
    wydarte, z zaciśniętymi zębami smile Dwie krzepiące wiadomości są takie że po
    pierwsze Raptors poprawili błędy które ich kosztowały pierwszy mecz, i po drugie
    nie tracą determinacji ani zimnej krwi w podbramkowych sytuacjach. Teraz czekamy
    na piątek. Trzeci mecz będzie na wyjeździe i łatwo nie pójdzie, bo nie można
    liczyć że kombo Kidd / Carter / Jefferson dalej będzie tak nędznie rzucać.


    Bibliotekarz

  • 26.04.07, 00:54
    Moim zdaniem Raptors odpadna z Jersey, bo niestety sa druzyna daleko mniej
    doswiadczona niz Nets a w przypadku play off ten czynnik odgrywa duzo wieksza
    role niz w sezonie zasadniczym. Dotyczy to takze trenera, ktory nieco na wyrost
    zostal uznany trenerem roku. Ja oczywiscie zycze Toronto jak najlepiej /w koncu
    tu mieszkam/ ale licza sie dla mnie tylko Bulls. Pierwszy mecz - bez sensu
    granie Boshem w przypadku, kiedy wyraznie mu gra nie szla. Kolejny blad
    Mitchella to trzymanie na parkiecie Forda, ktory niestety wprowadzal w
    rozgrywaniu chaos, zamiast spokojnej, skutecznej gry Calderona. Mieli moment
    kiedy zaczeli wreszcie dobrze grac w obronie, skutecznie i spokojnie w ataku,
    doszli na 1 pkt. i co robi Mitchell - wstawia Forda a kilka kolejnych akcji
    usiluje konczyc Bosh. Sila Toronto jest to, ze graja zespolowa koszykowke i
    przy takiej powinni pozostac, nie wprowadzajac wszechobecnego w NBA modelu
    gwiazdy. Niestety Bosh zbyt czesto zapomina o druzynie i usiluje gwiazda BYC.
    Sprawa druga - Carter. Za to co zrobil dla kosza w Toronto, powinni go w
    lektyce tutaj nosic, a spotyka go ultra-negatywna Cartero-mania. To tylko
    swiadczy o /powiem dobitnie/ prymitywizmie hokejowych kibicow, ktorzy z braku
    innych "atrakcji" przylaza na mecze kosza. Nie do pomyslenia bylo cos takiego w
    przypadku np. Jordana, ktorego witala 2-minutowa owacja, gdy przyjezdzal na
    mecze z Waszyngtonem.
    A tak zupelnie na marginesie - coz to za prawdziwy kibic, ktory wychodzi po 3
    kwarcie?smile
  • 26.04.07, 04:36

    < sa druzyna daleko mniej doswiadczona niz Nets a w przypadku play off ten
    < czynnik odgrywa duzo wieksza role niz w sezonie zasadniczym.

    To prawda, nie ma w Raptors graczy którzy grali w Finałach.

    < trenera, ktory nieco na wyrost zostal uznany trenerem roku.

    Czemu na wyrost?... Raptors wygrali 20 meczy więcej niż w poprzednim sezonie
    (największy progres w tym roku), i choć część zasługi trzeba przypisać
    Collangelo, to Mitchellowi - moim zdaniem - nagroda się należy. Zwłaszcza że
    jakichś spektakularnych transferów jednak nie było.

    < rozgrywaniu chaos, zamiast spokojnej, skutecznej gry Calderona.

    To prawda że piłka chodziła lepiej z Calderonem, ale określenie jego gry jako
    "skutecznej" (36% z gry) jest trochę na wyrost smile Natomiast decyzja Mitchella
    którą uważasz za błąd - Ford na końcówkę meczu - dała Toronto wczorajsze
    zwycięstwo (7 pkt. w ostatniej minucie).

    < Niestety Bosh zbyt czesto zapomina o druzynie i usiluje gwiazda BYC.

    A to stwierdzenie uważam za kompletnie nieprawdziwe. Gość nigdy nie narzeka na
    liczbę swoich minut albo rzutów, bierze na siebie odpowiedzialność kiedy tego
    się od niego oczekuje, zawsze podkreśla że liczy się dla niego tylko drużyna. To
    co mi w nim właśnie najbardziej imponuje, to że pomimo sukcesów zupełnie nie
    jest zmanierowany - akceptuje swoją rolę i do tego cały czas się rozwija.

    < Carter. Za to co zrobil dla kosza w Toronto, powinni go w lektyce tutaj nosic,
    < a spotyka go ultra-negatywna Cartero-mania.

    Nie da się zaprzeczyć że zasługi Cartera dla Toronto są duże. Ale nie pozostawił
    za sobą wyłącznie miłych wspomnień smile Raczej nie oczekiwałbym od kibiców w
    Toronto miłości dla faceta który przez dwa lata rozgłaszał jak mu źle w Raptors
    i jak bardzo chce być sprzedany, a pod koniec swojego pobytu już zupełnie jawnie
    wszystko olewał.

    < o tylko swiadczy o /powiem dobitnie/ prymitywizmie hokejowych kibicow,

    Gdyby twoja hipoteza była prawdziwa, to z identycznymi reakcjami spotykaliby się
    McGrady, Stoudamire, Marshall.. a witani są w Toronto ciepło. Jak napisałem
    powyżej, z czegoś te reakcje na Cartera się biorą... Wychodziłoby też na to że
    prymitywnych hokejowych kibiców mają też w innych miastach - Bostonie (Walker)
    albo Detroit (Wallace). Tak na poważnie, to moja teoria jest taka że to są dwie
    różne populacje - nie spotkałem jeszcze w Toronto kogoś kto chodziłby i na
    Raptors i na Leafs.

    < Nie do pomyslenia bylo cos takiego w przypadku np. Jordana, ktorego witala
    < 2-minutowa owacja, gdy przyjezdzal na mecze z Waszyngtonem.

    To jest nieudane porównanie, Jordan to była ikona. Symbol. Nie wspominając o tym
    że Jordan nigdy nie palił za sobą mostów w Chicago...

    < licza sie dla mnie tylko Bulls.

    Też z ogromną ciekawością ich oglądam, bo naprawdę zabijają wszystko co się
    rusza... Chociaż w tej serii na przekór zacząłem kibicować Miami, bo - z
    niezrozumiałych dla mnie wzglądów - sędziowie w ogóle przestali gwizdać faule na
    O'Nealu. Ale nawet jakby sędziowali rozsądnie, to nie za bardzo widzę Miami w
    drugiej rundzie.

    < coz to za prawdziwy kibic, ktory wychodzi po 3 kwarcie?smile

    Ja jestem kibicem nieprawdziwym wink


    Bibliotekarz

  • 26.04.07, 05:23
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > < sa druzyna daleko mniej doswiadczona niz Nets a w przypadku play off ten
    > < czynnik odgrywa duzo wieksza role niz w sezonie zasadniczym.
    >
    > To prawda, nie ma w Raptors graczy którzy grali w Finałach.

    To juz nie tylko o "finaly" jak to nazywasz chodzi, ale zwyczajnie ilosc
    sezonow, rozegranych meczy i tzw. cwaniactwo boiskowe.
    >
    > < trenera, ktory nieco na wyrost zostal uznany trenerem roku.
    >
    > Czemu na wyrost?... Raptors wygrali 20 meczy więcej niż w poprzednim sezonie
    > (największy progres w tym roku), i choć część zasługi trzeba przypisać
    > Collangelo, to Mitchellowi - moim zdaniem - nagroda się należy. Zwłaszcza że
    > jakichś spektakularnych transferów jednak nie było.

    Czemu na wyrost?; bo np. Skilles z Bulles ma daleko lepsze osiagniecia z
    druzyna bez gwiazd, nie wspominajac/badz wspominajac juz o Johnsonie z
    Dallas. Spektakularnych transferow nie bylo? Wymiana polowy druzyny to nie sa
    spektakularne transfery? Parker, Bargniani, Garbagosa, Dixon, Ford, Nesterovic,
    Humphries i jeszcze zdaje sie dwoch pionkow. Z piatki z poprzedniego roku
    pozostal Bosh i Peterson, ktory z tejze wypadl.

    > < rozgrywaniu chaos, zamiast spokojnej, skutecznej gry Calderona.
    >
    > To prawda że piłka chodziła lepiej z Calderonem, ale określenie jego gry jako
    > "skutecznej" (36% z gry) jest trochę na wyrost smile Natomiast decyzja Mitchella
    > którą uważasz za błąd - Ford na końcówkę meczu - dała Toronto wczorajsze
    > zwycięstwo (7 pkt. w ostatniej minucie).
    >
    Skuteczna nazywam gre, w ktorej niekoniecznie chodzi o zdobywanie bezposrednio
    pkt. Calderon to klasyczna "jedynka" czyli ktos kto rozgrywa, podaje. Jego
    zadaniem nie jest zdobywanie pkt. a dostarczanie pilki innym /to oczywiscie
    ogromne uogolnienie/. Kiedy gral Calderon pilka trafiala do tam gdzie powinna i
    to wlasnie nazywam skuteczna gra, bo dzieki niemu systematycznie punktowali.
    Ford gra sam, jest ok jesli ma dzien, jesli mu "siedzi", jesli nie ma zbyt
    wielu strat ale niestety, nie zawsze jest tak dobrze. Nie bylo w pierwszym
    meczu. Poza tym Calderon to solidny obronca a z Forda pociechy w obronie nie
    ma zadnej, niestety.
    We wczorajszym meczu wszyscy zagrali lepiej, m.in. Bosh, ktory zwlaszcza w
    drugiej polowie wyraznie sie rozluznil i tego mu bylo potrzeba by odzyskac
    skutecznosc.
    Angazuje sie w to o tyle o ile bo sam gralem dlugie lata w kosza, potem
    sedziowalem, wiec moje stwierdzenia opieraja sie odrobine o praktyke.

    > < Niestety Bosh zbyt czesto zapomina o druzynie i usiluje gwiazda BYC.
    >
    > A to stwierdzenie uważam za kompletnie nieprawdziwe. Gość nigdy nie narzeka na
    > liczbę swoich minut albo rzutów, bierze na siebie odpowiedzialność kiedy tego
    > się od niego oczekuje, zawsze podkreśla że liczy się dla niego tylko drużyna.
    T
    Biblotekarzu smile, to bedzie kazdy twierdzil, ze druzyna, kibice itp., a tak
    naprawde to liczy sie tylko nastepny kontrakt, no OK pozostawmy te pare procent
    rzeczywiscie na taki drobiazg jak emocje, publika itp.smile Nie umniejszajac klasy
    Bosha, dalej podtrzymuje moje slowa o jego niepotrzebnym graniu na sile w
    pierwszym meczu.
    > o
    > co mi w nim właśnie najbardziej imponuje, to że pomimo sukcesów zupełnie nie
    > jest zmanierowany - akceptuje swoją rolę i do tego cały czas się rozwija.

    Potwierdzam, rozwija sie jak najbardziej. Jestem ciekaw jak bedzie przyjmowany,
    kiedy juz tu nie bedzie gral, bo nie sadze by wytrwal na "zeslaniu" do konca
    karierysmile

    >
    > < Carter. Za to co zrobil dla kosza w Toronto, powinni go w lektyce tutaj n
    > osic,
    > < a spotyka go ultra-negatywna Cartero-mania.
    >
    > Nie da się zaprzeczyć że zasługi Cartera dla Toronto są duże. Ale nie
    pozostawi
    > ł
    > za sobą wyłącznie miłych wspomnień smile Raczej nie oczekiwałbym od kibiców w
    > Toronto miłości dla faceta który przez dwa lata rozgłaszał jak mu źle w
    Raptors
    > i jak bardzo chce być sprzedany, a pod koniec swojego pobytu już zupełnie
    jawni
    > e
    > wszystko olewał.

    Wiesz, ja mysle ze to bylo tak, ze on juz tu nie mogl nic wiecej zrobic,
    wypalil sie, frustracja narastala i stad tez taki a nie inny jego stosunek i
    zaangazowanie w gre. Mowi sie, ze zmiany sa dobre, on tego chcial i sie
    doczekal. A ze poprzedni manager nie umial tego zalatwic w sposob raz
    cywilizowany, dwa w dobrym dla Raptors interesie - to oddali go za czapke
    gruszek nadmuchujac przy okazji niczego dobrego nie wnoszacy skandal.



    >
    > < o tylko swiadczy o /powiem dobitnie/ prymitywizmie hokejowych kibicow,
    >
    > Gdyby twoja hipoteza była prawdziwa, to z identycznymi reakcjami spotykaliby
    si
    > ę
    > McGrady, Stoudamire, Marshall..

    - alez spotykaja sie, nie ogladasz meczy? Poogladaj - wszyscy przez Ciebie
    wymienieni sa "wybuczani" kiedy graja tutaj. Ale mniejsza z tym, jesli ktos ma
    nerwy ok, to niewiele sobie z tego robi. Carterowi jednak to wyraznie szkodzismile


    a witani są w Toronto ciepło. Jak napisałem
    > powyżej, z czegoś te reakcje na Cartera się biorą... Wychodziłoby też na to że
    > prymitywnych hokejowych kibiców mają też w innych miastach - Bostonie (Walker)
    > albo Detroit (Wallace).
    Ech, ja mysle ze za duzo "tej atmosfery" w mediach, bo na halach tego nie ma.
    Po czescie wiaze sie tez z tym, ze w Stanach nie ma az takiego zaangazowania w
    doping z wyjatkiem oczywiscie uniwersytetow. Wallace, jak pewnie wiesz narzekal
    na Chicago, na rezim treningowy w Bulls i cieplo wspominal Detroit. Nikt go tam
    tez specjalnie nie gnebismile


    Tak na poważnie, to moja teoria jest taka że to są dwie
    > różne populacje - nie spotkałem jeszcze w Toronto kogoś kto chodziłby i na
    > Raptors i na Leafs.

    Ja spotkalem, spotykam - kilka osob z mojej pracy - plus blue jays jeszcze.
    > < Nie do pomyslenia bylo cos takiego w przypadku np. Jordana, ktorego wital
    > a
    > < 2-minutowa owacja, gdy przyjezdzal na mecze z Waszyngtonem.
    >
    > To jest nieudane porównanie, Jordan to była ikona. Symbol. Nie wspominając o
    ty
    > m
    > że Jordan nigdy nie palił za sobą mostów w Chicago...
    Kazdy ma ikony na miare swoich mozliwosci. Toronto do Chicago to naprawde
    dalekie przedmiescie wiec i taka ikona moze byc dobrasmile
    >
    > < licza sie dla mnie tylko Bulls.
    >
    > Też z ogromną ciekawością ich oglądam, bo naprawdę zabijają wszystko co się
    > rusza... Chociaż w tej serii na przekór zacząłem kibicować Miami, bo - z
    > niezrozumiałych dla mnie wzglądów - sędziowie w ogóle przestali gwizdać faule
    n
    > a
    > O'Nealu. Ale nawet jakby sędziowali rozsądnie, to nie za bardzo widzę Miami w
    > drugiej rundzie.
    Tak, w pierwszym meczu wbrew przyjetym regulom sedziowie zupelnie nie chronili
    gwiazdsmile, z pozytkiem dla Bulls oczywiscie.
    A ja niestety wciaz jeszcze widze, ale Bulls zagrali naprawde dwa dobre
    mecz /ten pierwszy mogl byc lepszy/ i nadzieje rosna.
    A wiesz skad sie biora sukcesy druzyn takich jak Detroit, chicago, czy Toronto.
    Z tego wlasnie, ze odeszli od wielkich gwiazd, ze maja europejczykow, bo
    niestety, koszykowka amerykanska gasnie i ze postawili na obrone.


    >
    > < coz to za prawdziwy kibic, ktory wychodzi po 3 kwarcie?smile
    >
    > Ja jestem kibicem nieprawdziwym wink - no najwyrazniejsmile

    >
    >
    > Bibliotekarz
    >
  • 26.04.07, 17:18

    < To juz nie tylko o "finaly" jak to nazywasz chodzi,

    A jak mam nazywac?... "The Finals", z innym tlumaczeniem sie nie zetknalem.

    < ale zwyczajnie ilosc sezonow, rozegranych meczy i tzw. cwaniactwo boiskowe.

    To wlasnie mialem na mysli. Jesli ktos zabrnal do Finalow, to nie ma sily -
    musial sie troche nagrac w zasadniczym i play offs.

    < Czemu na wyrost?; bo np. Skilles z Bulles ma daleko lepsze osiagniecia z
    < druzyna bez gwiazd, nie wspominajac/badz wspominajac juz o Johnsonie z
    < Dallas.

    Nie ujmujac nic Skilesowi, sila ognia (gracze) w Chicago jest jednak duzo
    wieksza, a te "daleko lepsze osiagniecia" to dwa zwyciestwa wiecej w regularnym
    niz Raptors. A, i bynajmniej nie nazwalbym Dallas druzyna bez gwiazd!

    < Spektakularnych transferow nie bylo? Wymiana polowy druzyny to nie sa
    < spektakularne transfery? Parker, Bargniani, Garbagosa, Dixon, Ford,
    < Nesterovic, Humphries

    Dokladnie tak, nie bylo spektakularnych transferow. Badzmy szczerzy, to jest
    wszystko material na przecietnym ligowym poziomie, nikt na miare Garnetta do
    Toronto nie przybyl... Zasluga jest wlasnie po stronie Collangelo i (nomen
    omen!) Mitchella ze poskladali to wszystko do kupy i to w krotkim czasie.

    < Calderon to klasyczna "jedynka" czyli ktos kto rozgrywa, podaje.

    Mysle ze omawianiem podstaw nie musimy sie tu zajmowac wink

    < Ford gra sam, jest ok jesli ma dzien, jesli mu "siedzi", jesli nie ma zbyt
    < wielu strat ale niestety, nie zawsze jest tak dobrze. Nie bylo w pierwszym
    < meczu. Poza tym Calderon to solidny obronca a z Forda pociechy w obronie nie
    < ma zadnej, niestety.

    Ford gra "sam"? To skad te 7,9 asyst na mecz, i to w ukladzie gdzie dzieli sie
    czasem gry z Calderonem?... Jakosciowej roznicy w tym jak bronia nie widze (co
    jest notabene komplementem dla Calderona, ktory jest slabszy fizycznie).

    < Angazuje sie w to o tyle o ile bo sam gralem dlugie lata w kosza, potem
    < sedziowalem

    To ja jestem lepszy, bo nadal gram smile Tak na powaznie, to nie sadze ze to ze
    kiedys trenowalem robilo ze mnie automatycznie lepszego kibica.

    < podtrzymuje moje slowa o jego niepotrzebnym graniu na sile w pierwszym meczu.

    O tym mozemy podyskutowac, ale stwierdzenie ze "Bosh usiluje byc gwiazda"
    uwazam za bardzo niewlasciwe i dla Bosha krzywdzace. Taka jest rola lidera, the
    go-to-guy, ze to do niego trafia pilka, gdy robi sie miekko. Bosh te
    odpowiedzialnosc przyjmuje (ale jej nie wymaga!), nie histeryzuje, i zadnego
    gwiazdorstwa w tym nie widze.

    < Potwierdzam, rozwija sie jak najbardziej. Jestem ciekaw jak bedzie
    < przyjmowany, kiedy juz tu nie bedzie gral, bo nie sadze by wytrwal
    < na "zeslaniu" do konca karierysmile

    Dlaczego "zeslaniu"?... Bosh nigdy sie w ten sposob nie wypowiadal (inaczej niz
    Carter...).

    < frustracja narastala i stad tez taki a nie inny jego stosunek i zaangazowanie
    < w gre.

    To oczywiscie prawda, ale moim zdaniem od goscia ktory zarabia 4 miliony dolcow
    rocznie mamy prawo wymagac zaangazowania. Jesli nie potrafil wynegocjowac
    transferu bez publicznych zenujacych lamentow na temat druzyny, to nie
    powinnien sie dziwic ze nie wspominaja go z rozrzewnieniem. Chociaz, znowu masz
    racje - moze nie byloby takiego przypalu, gdyby nie ten baran Babcock.

    < - alez spotykaja sie, nie ogladasz meczy? Poogladaj - wszyscy przez Ciebie
    < wymienieni sa "wybuczani" kiedy graja tutaj.

    ??? Bylem na meczu z Cleveland chyba w lutym, ogladalem wczesniej Memphis i nie
    bylo ZADNYCH nieprzyjemnych reakcji...

    < Ech, ja mysle ze za duzo "tej atmosfery" w mediach, bo na halach tego nie ma.

    Zartujesz?... Naprawde nie pamietasz tego kwiku jak Bulls przyjechali do
    Detroit? smile ... Wszyscy sie potem rozwodzili nad tym jak Wallace zostal
    wygwizdany smile

    < Kazdy ma ikony na miare swoich mozliwosci. Toronto do Chicago to naprawde
    < dalekie przedmiescie wiec i taka ikona moze byc dobrasmile

    Nie rozumiem czemu Toronto ma byc przedmiesciem Chicago, ale to Twoja opinia i
    ja uszanuje. Ale mialem na mysli ze Jordan byl nie tylko ikona Chicago, ale
    calej ligi. Ba, koszykowki w ogole. Dlatego wszelkie porownania do MJ (i
    sportowe i pozasportowe) sa moim zdaniem nietrafne.

    < Tak, w pierwszym meczu wbrew przyjetym regulom sedziowie zupelnie nie
    < chronili gwiazdsmile, z pozytkiem dla Bulls oczywiscie.

    Ja juz nawet nie mowie o chronieniu, ale chcialbym przynajmniej zeby sedziowie
    nie przygladali sie z usmiechem na ustach, gdy O'Neal jest regularnie bity jak
    worek treningowy smile

    < Z tego wlasnie, ze odeszli od wielkich gwiazd, ze maja europejczykow, bo
    < niestety, koszykowka amerykanska gasnie i ze postawili na obrone.

    Racja. Problem NBA jest w tym ze to jest ogranizacja ktora jest niejako
    zbudowana pod gwiazdy, i czesto kreuje sie na sile jakichs grajkow zeby nie
    bylo prozni. A tymczasem prawdziwa gwiazda nie potrzebuje zadnego marketingu.


    Nieprawdziwy kibic Bibliotekarz


    PS Jeszcze raz, wedlug mnie Chicago jest juz w drugiej rundzie...

  • 27.04.07, 03:19
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > < To juz nie tylko o "finaly" jak to nazywasz chodzi,
    >
    > A jak mam nazywac?... "The Finals", z innym tlumaczeniem sie nie zetknalem.

    play off - to powszechnie stosowana nazwa, final to raczej tylko final
    >
    > < ale zwyczajnie ilosc sezonow, rozegranych meczy i tzw. cwaniactwo boiskow
    > e.
    >
    > To wlasnie mialem na mysli. Jesli ktos zabrnal do Finalow, to nie ma sily -
    > musial sie troche nagrac w zasadniczym i play offs.
    >
    > < Czemu na wyrost?; bo np. Skilles z Bulles ma daleko lepsze osiagniecia z
    > < druzyna bez gwiazd, nie wspominajac/badz wspominajac juz o Johnsonie z
    > < Dallas.
    >
    > Nie ujmujac nic Skilesowi, sila ognia (gracze) w Chicago jest jednak duzo
    > wieksza, a te "daleko lepsze osiagniecia" to dwa zwyciestwa wiecej w
    regularnym

    to ze chicago ma takich a nie innych graczy wynika z filozofii PAxona i
    Skillsa; druzyna bez zadnych gwiazd /bo mimo wszystko ani Wallace ani Gordon
    nimi nie sa/, ale to jest druzyna i jej gra oparta jest na obronie /tu przyznam
    mam do tego slabosc, bo sam zawsze preferowalem obrone kosztem ataku/

    >
    > niz Raptors. A, i bynajmniej nie nazwalbym Dallas druzyna bez gwiazd!

    jasne ze Dallas maja stars, ale na boga popatrzmy na ich bilans po sezonie...;
    fakt, ze rzadko sie zdaza, ze zeby trener dostal ta nagrode dwa razy, a Johnson
    juz dostal...

    >
    > < Spektakularnych transferow nie bylo? Wymiana polowy druzyny to nie sa
    > < spektakularne transfery? Parker, Bargniani, Garbagosa, Dixon, Ford,
    > < Nesterovic, Humphries
    >
    > Dokladnie tak, nie bylo spektakularnych transferow. Badzmy szczerzy, to jest
    > wszystko material na przecietnym ligowym poziomie, nikt na miare Garnetta do
    > Toronto nie przybyl... Zasluga jest wlasnie po stronie Collangelo i (nomen
    > omen!) Mitchella ze poskladali to wszystko do kupy i to w krotkim czasie.


    Nikt nie przybyl /gwiazda/ i dobrze, bo jak juz mowilem ta koszykowka sie
    konczy, czego przykladem jest wlasnie Miami, LAkers czy "najdoskonalszy" w tym
    gronie New York;
    > < Calderon to klasyczna "jedynka" czyli ktos kto rozgrywa, podaje.
    >
    > Mysle ze omawianiem podstaw nie musimy sie tu zajmowac wink
    >
    > < Ford gra sam, jest ok jesli ma dzien, jesli mu "siedzi", jesli nie ma zby
    > t
    > < wielu strat ale niestety, nie zawsze jest tak dobrze. Nie bylo w pierwszy
    > m
    > < meczu. Poza tym Calderon to solidny obronca a z Forda pociechy w obronie
    > nie
    > < ma zadnej, niestety.
    >
    > Ford gra "sam"? To skad te 7,9 asyst na mecz, i to w ukladzie gdzie dzieli
    sie
    > czasem gry z Calderonem?... Jakosciowej roznicy w tym jak bronia nie widze
    (co
    > jest notabene komplementem dla Calderona, ktory jest slabszy fizycznie).

    Jasne, stastyki ma niezle, oprocz strat ktorych notuje okolo 2 razy wiecej niz
    np. Calderon. Dla jasnosci, Calderon nie jest moim idealnym obronca, ale
    preferuje jego gre kosztem Forda. Ja niestety widze roznice w jakosci gry
    obronnej obu panow. Po czym wnioskujesz ze Calderon jest slabszy fizycznie?, bo
    chyba nie po wzroscie i masie zawodnikasmile

    > < Angazuje sie w to o tyle o ile bo sam gralem dlugie lata w kosza, potem
    > < sedziowalem
    >
    > To ja jestem lepszy, bo nadal gram smile Tak na powaznie, to nie sadze ze to ze
    > kiedys trenowalem robilo ze mnie automatycznie lepszego kibica.

    Jasne, ze wypowiadam sie tylko w moim wlasnym imieniu i nie niekoniecznie w
    sensie "kibic", a raczej obeserwator. Lata grania i zycia w tym swiatku nie
    znacza, ze jestem nim przesiakniety, po prostu moim zdaniem, kazdy kto sie
    czyms zajmuje na codzien przez dlugi czas, nabiera na tyle doswiadczenia, ze
    pozwala mu to np. na zauwazanie czegos na co postronny obserwator nie zwraca
    uwagi. Np. sedziowanie. Kto zwraca uwage na sedziow?, a ja zwracam. Na to, jak
    sie ustawiaja przy akcji, na to jak sie poruszaja, jaka sygnalizacje stosuja.
    Tak samo wiecej uwagi poswiecam obroncy niz np. trojce, czy czworce. Podniecaja
    mnie nie celne rzuty, ale doskonale asysty. Gole statystyki nie mowia
    wszystkiego, bo nie notuje sie np. zastawien, opoznien akcji, czasu na wysoka
    obrone itp. waznych w grze rzeczy.

    >
    > < podtrzymuje moje slowa o jego niepotrzebnym graniu na sile w pierwszym me
    > czu.
    >
    > O tym mozemy podyskutowac, ale stwierdzenie ze "Bosh usiluje byc gwiazda"
    > uwazam za bardzo niewlasciwe i dla Bosha krzywdzace. Taka jest rola lidera,
    the
    > go-to-guy, ze to do niego trafia pilka, gdy robi sie miekko. Bosh te
    > odpowiedzialnosc przyjmuje (ale jej nie wymaga!), nie histeryzuje, i zadnego
    > gwiazdorstwa w tym nie widze.

    Po prostu w pierwszym meczu gra mu nie szla, kosz nie siedzial a mimo to
    uparcie powtarzal kilka razy ta sama akcje - rzut po obrocie z poldystansu. To
    byly stracone dla Raptors okazje - bo moim zdaniem powinien albo grac nisko,
    albo wychodzic wysoko na zaslone np. dla Parkera badz wogole nie grac.
    > < Potwierdzam, rozwija sie jak najbardziej. Jestem ciekaw jak bedzie
    > < przyjmowany, kiedy juz tu nie bedzie gral, bo nie sadze by wytrwal
    > < na "zeslaniu" do konca karierysmile
    >
    > Dlaczego "zeslaniu"?... Bosh nigdy sie w ten sposob nie wypowiadal (inaczej
    niz Carter...).

    Biblotekarzu...smile, tu mnie rozbawiles. Wyobrazasz sobie, ze ktos taki jak Bosh
    mowi, ze mu sie tu nie podoba, ze nie chce tu grac? Ba nie tylko Bosh, ale nikt
    nigdzie tak nie mowi, dopoki jeszcze kase z tego miejsca bierze. Oni to maja w
    genach ze musi im byc pieknie, grzecznie i wspaniale i bez konca powtarzaja o
    wspanialych kibicach, organizacji itp.
    > < frustracja narastala i stad tez taki a nie inny jego stosunek i zaangazow
    > anie
    > < w gre.
    >
    > To oczywiscie prawda, ale moim zdaniem od goscia ktory zarabia 4 miliony
    dolcow - to tak malo tu Carter zarabial?smile
    >
    > rocznie mamy prawo wymagac zaangazowania. Jesli nie potrafil wynegocjowac
    > transferu bez publicznych zenujacych lamentow na temat druzyny, to nie
    > powinnien sie dziwic ze nie wspominaja go z rozrzewnieniem. Chociaz, znowu
    masz
    >
    > racje - moze nie byloby takiego przypalu, gdyby nie ten baran Babcock.
    Ja naprawde nie wiem czy potrafil czy nie, nie jestem wielbicielem Cartera, ale
    przeciez zawodnik to towar i w wiekszosci to manager sie go pozbywa lub
    pozyskuje. Owszem Carter ze wzgledu na swoja marke mogl miec cos wiecej do
    powiedzenia. Spojrz np. na przyklad Iversona /nie znosze jego gry/ w jaki
    sposob "wywalczyl" sobie odejscie z Filadelfii.


    >
    > < - alez spotykaja sie, nie ogladasz meczy? Poogladaj - wszyscy przez Ciebi
    > e
    > < wymienieni sa "wybuczani" kiedy graja tutaj.
    >
    > ??? Bylem na meczu z Cleveland chyba w lutym, ogladalem wczesniej Memphis i
    nie
    >
    > bylo ZADNYCH nieprzyjemnych reakcji...


    Marshall, lubie go za gre w Bulls, nie siedzial tu przeciez dlugo, poza tym
    jest grzeczny, niespecjalnie sie wyroznia, wiec moze dlatego go toleruja. Ale
    byc moze przypomnisz sobie casus Antonia Daviesa, ktory po dlugich latach
    grania w Toronto przeszedl do Chicago - m.in dlatego, ze tam mieszkal, tam
    mieszkala jego rodzina i w jaki sposob byl traktowany kiedy przyjezdzal grac do
    toronto. I za chwile sie okazalo, ze wyladowal /choc nie chcial/ z powrotem w
    Toronto. Dziwisz, sie, ze nie mial ochoty tu grac?

    >
    > < Ech, ja mysle ze za duzo "tej atmosfery" w mediach, bo na halach tego nie
    > ma.
    >
    > Zartujesz?... Naprawde nie pamietasz tego kwiku jak Bulls przyjechali do
    > Detroit? smile ... Wszyscy sie potem rozwodzili nad tym jak Wallace zostal
  • 27.04.07, 05:52

    < play off - to powszechnie stosowana nazwa, final to raczej tylko final

    Wybacz, ale to jest jakiś bełkot... Napisałem „”Finały” w znaczeniu finałów
    (Jefferson i Kidd), a teraz nie wiedzieć czemu próbujesz wykazać że miałem na
    myśli play offs...

    < to ze chicago ma takich a nie innych graczy wynika z filozofii PAxona i
    < Skillsa; druzyna bez zadnych gwiazd /bo mimo wszystko ani Wallace ani Gordon
    < nimi nie sa/, ale to jest druzyna i jej gra oparta jest na obronie /tu
    < przyznam mam do tego slabosc, bo sam zawsze preferowalem obrone kosztem ataku/

    Czyli co?... Napisałeś poprzednio że nagroda trenera roku należy się Skilesowi –
    rozumiem że za to że nie ma gwiazd i grają drużynowo? No to właśnie za to
    nagrodę dostał Mitchell, bo osiągnął prawie taki sam wynik, tyle że z nowo
    zestawioną drużyną.... Więc czemu ”na wyrost”?

    < Nikt nie przybyl /gwiazda/ i dobrze, bo jak juz mowilem ta koszykowka sie
    < konczy, czego przykladem jest wlasnie Miami, LAkers czy "najdoskonalszy" w tym
    < gronie New York;

    Po pierwsze: napisałem wcześniej że nie było spektakularnuych transferów, i
    rozumiem że tym razem przyznajesz mi rację. Po drugie: Miami to bądź co bądź
    aktualny mistrz a drużyn poważych drużyn ”no-stars” jest może ze cztery, więc
    ogłoszenie końca ery w koszykówce jest trochę przedwczesne.

    < Jasne, stastyki ma niezle, oprocz strat ktorych notuje okolo 2 razy wiecej niz
    < np. Calderon. Po czym wnioskujesz ze Calderon jest slabszy fizycznie?, bo
    < chyba nie po wzroscie i masie zawodnikasmile

    Wnioskuję po masie i szybkości, jest wzór fizyczny który tę zależność opisuje
    smile Poza tym, twierdziłeś że Ford gra ”sam”, na co jego statystyki nie wskazują.

    < Lata grania i zycia w tym swiatku nie znacza, ze jestem nim przesiakniety, po
    < prostu moim zdaniem, kazdy kto sie czyms zajmuje na codzien przez dlugi czas,
    < nabiera na tyle doswiadczenia

    Po co ten mentorski ton? Wygląda to tak jakbyś nieudolnie próbował mi coś
    udowodnić nie poprzez argumenty, ale poprzez wychwalanie własnej osoby.
    Nadaremno – skoro powiadasz że masz tak wiele unikalnych obserwacji, to po
    prostu podziel, zamiast o nich opowiadać. Jak na razie opinie które wypisujesz
    mnie nie rzucają na kolana.

    < jaka sygnalizacje stosuja.

    Czekam na rozwinięcie smile Piersze słyszę że sędziowie w NBA stosują RÓŻNĄ
    sygnalizację smile Masz na myśli że niektórzy szybciej kręcą palcem wskazując na
    restart zegara? smile))

    < Po prostu w pierwszym meczu gra mu nie szla, kosz nie siedzial a mimo to
    < uparcie powtarzal kilka razy ta sama akcje

    To Twoja ocena tej kwarty i masz do niej pełne prawo. Załóżmy nawet że popełnił
    wtedy błąd (z czym się zresztą nie zgadzam) – na podstawie tego napisałeś że
    ”zbyt często zapomina o drużynie”? Bosh jest książkowym przykładem
    ”team-oriented player” i Twoje stwierdzenie uważam za nieuzasadnione.

    < Ba nie tylko Bosh, ale nikt nigdzie tak nie mowi, dopoki jeszcze kase z tego
    < miejsca bierze.

    Sorry, ale to jakiś żart? smile Nikt nigdzie tak nie mówi? smile Carter, Iverson,
    Garnett, Wallace w Blazers (żeby tylko on…wink, Artest... jeszcze bym mógł dorzucić
    parę nazwisk...

    < Ja naprawde nie wiem czy potrafil czy nie, nie jestem wielbicielem Cartera,
    < ale przeciez zawodnik to towar i w wiekszosci to manager sie go pozbywa lub
    < pozyskuje.

    Rany, przecież ja w ogóle nie o tym mówiłem... Dyskutowaliśmy o niezrozumiałej
    dla Ciebie niechęci kibiców w Toronto do Cartera, jaki to ma związek z oczywistą
    prawdą że ”zawodnik to towar”? Pewno że Carter mógł mieć coś więcej do
    powiedzenia i powiedział, tyle że zrobił to w tak żenujący sposób że zniechęcił
    do siebie publikę Raptors. I tyle...

    < wszyscy przez Ciebie wymienieni sa "wybuczani" kiedy graja tutaj.

    < Marshall, lubie go za gre w Bulls, nie siedzial tu przeciez dlugo, poza tym
    jest grzeczny, niespecjalnie sie wyroznia, wiec moze dlatego go toleruja.

    Najpierw napisałeś że na Marshalla w Toronto buczą, a teraz tłumaczysz że go
    ”tolerują”. To kiedy pisałeś nieprawdę, wtedy czy teraz?

    Muszę przyznać że jestem rozczarowany kierunkiem w którym idzie ta dyskusja. Nie
    rozumiem po co rozwodzisz się nad swoją mistyczną wiedzą o koszykówce albo
    wykręcasz kota ogonem, zamiast pisać na temat.


    Bibliotekarz


  • 28.04.07, 02:13
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > < play off - to powszechnie stosowana nazwa, final to raczej tylko final
    >
    > Wybacz, ale to jest jakiś bełkot... Napisałem „”Finały” w zna
    > czeniu finałów
    > (Jefferson i Kidd), a teraz nie wiedzieć czemu próbujesz wykazać że miałem na
    > myśli play offs...
    Przyznam i ja, ze oczekiwalem po Tobie nieco wiecej, ale jest ok. Ach wiec
    miales na mysli tylko finaly, ok, niech bedzie, ze doswiadczenie zawodnika
    zalezy tylko i wylacznie od tego, ze gral w finalach. Bo dla mnie doswiadczony -
    to taki co sobie pogrywa z 10 lat i przez kilka sezonow gral w play off.

    >
    > Czyli co?... Napisałeś poprzednio że nagroda trenera roku należy się
    Skilesowi
    > –
    > rozumiem że za to że nie ma gwiazd i grają drużynowo? No to właśnie za to
    > nagrodę dostał Mitchell, bo osiągnął prawie taki sam wynik, tyle że z nowo
    > zestawioną drużyną.... Więc czemu ”na wyrost”?
    Podtrzymuje to co napisalem - dostal na wyrost, bo mimo wszystko osiagnal
    gorsze wyniki od innych trenerow - nie oszukujmy sie, pierwsze miejsce w tej
    dywizji to nie jest wielki sukces. Zgoda, ze mial nowa druzyne, mimo wielu
    negatywnych o nim opini z lat poprzednich - osiagnal sukces, ale uwazam, ze
    Skilles, ktory konsekwentnie buduje druzyne od 3 lat osiagnal sukces wiekszy.
    >
    > < Nikt nie przybyl /gwiazda/ i dobrze, bo jak juz mowilem ta koszykowka sie
    >
    > < konczy, czego przykladem jest wlasnie Miami, LAkers czy "najdoskonalszy"
    > w tym
    > < gronie New York;
    >
    > Po pierwsze: napisałem wcześniej że nie było spektakularnuych transferów, i
    > rozumiem że tym razem przyznajesz mi rację.
    Przyznaje, o tyle, ze wymiana 3 zawodnikow z 1 piatki nie jest sprawa
    spektakularna - przyznaje - na szczescie nie kupili zadnego "milionera"
    Po drugie: Miami to bądź co bądź
    > aktualny mistrz a drużyn poważych drużyn ”no-stars” jest może ze c
    > ztery, więc
    > ogłoszenie końca ery w koszykówce jest trochę przedwczesne.

    Tak, sprezyla sie zbieranina w zeszlym roku i jeszcze cos wycisneli. Patrzysz
    na sklad - znakomita wiekszosc nazwisk to liderzy druzyn w ktorych grali; a
    obecnie przeplacani, obojetni, bez motywacji.



    > Po czym wnioskujesz ze Calderon jest slabszy fizycznie?, bo
    >
    > < chyba nie po wzroscie i masie zawodnikasmile
    >
    > Wnioskuję po masie i szybkości, jest wzór fizyczny który tę zależność opisuje
    > smile Poza tym, twierdziłeś że Ford gra ”sam”, na co jego statystyki
    > nie wskazują.

    a gdzie mozna owa "szybkosc" znalezc?, bo ja przegladam dane zawodnika to nie
    podaja nawet zadnego z wyskokow, tejze szybkosci, czasu reakcji itp. ?
    Okreslenie slabszy fizycznie kojarzy sie raczej jednoznacznie, ale niech bedzie
    ze jest. I pewnie w czytaniu tez jest.
    >
    > < Lata grania i zycia w tym swiatku nie znacza, ze jestem nim przesiakniety
    > , po
    > < prostu moim zdaniem, kazdy kto sie czyms zajmuje na codzien przez dlugi c
    > zas,
    > < nabiera na tyle doswiadczenia
    >
    > Po co ten mentorski ton?
    A to zabrzmialo jak mentorski?, to bardzo przepraszam, ze kolega tak odebral,
    nie chcialem urazic swoja skromna wiedza umysl tak szlachetny.

    Wygląda to tak jakbyś nieudolnie próbował mi coś
    > udowodnić nie poprzez argumenty, ale poprzez wychwalanie własnej osoby.
    Dobrze, ja tylko nieudolnie potrafie. Wychwalanie? Czemu przyznanie sie do
    uprawiania koszykowki, granie w nia w klubie przez kilkanascie lat uwazasz za
    wychwalanie? Ja przeciez napisalem, ze siedzialem w tym na tyle dlugo, ze mam
    swoj wyrobiony punkt widzenia. Dodam, ze koszykarzem bylem na tyle marnym ze
    kariere skonczylem w wieku 19 lat majac do wyboru grywac gdzies tam w 3 lidze,
    badz isc na studia.


    > Nadaremno – skoro powiadasz że masz tak wiele unikalnych obserwacji, to p
    > o prostu podziel, zamiast o nich opowiadać. Jak na razie opinie które
    wypisujesz mnie nie rzucają na kolana.
    Przeciez sie dzielilem, kolega nie czytal? Pisalem, ze wg mnie nie powinien np.
    Bosh rzucac z poldystansu, rozgrywac Ford a raczej Calderon, o zaslonach dla
    Parkera, po co mam to pisac drugi raz?
    >
    > < jaka sygnalizacje stosuja.
    >
    > Czekam na rozwinięcie smile Piersze słyszę że sędziowie w NBA stosują RÓŻNĄ
    > sygnalizację smile Masz na myśli że niektórzy szybciej kręcą palcem wskazując na
    > restart zegara? smile))
    I znowu kolega mnie upokorzyl, bo nie moglem przypuszczac, ze kolega bedzie
    wiedzial, o roznicach w syganlizcji miedzy europa a NBA chocby sygnalizownaie
    numerow, technicznych, niesportowych, brania czasu itp. Poza tym kazda
    indywidualnosc /a sedziowie mimo wszystko to takze jednostki/ stosuje chocby
    inna mimike, dynamike podczas sygnalizacji i ja zwyczajnie zwracam na to uwage
    jesli mam okazje. Nam, w moich sedziowskich latach sugerowano cwiczenia przed
    lustrem, stad tez moze moja obserwacja to taka pochodna...; ale co ja bede
    kolege zanudzal
    >
    > < Po prostu w pierwszym meczu gra mu nie szla, kosz nie siedzial a mimo to
    > < uparcie powtarzal kilka razy ta sama akcje
    >
    > To Twoja ocena tej kwarty i masz do niej pełne prawo. Załóżmy nawet że
    popełnił
    > wtedy błąd (z czym się zresztą nie zgadzam) – na podstawie tego napisałeś
    > że
    > ”zbyt często zapomina o drużynie”?
    Bo tak jest jesli koles wie, ze mu nie "idzie" a uparcie akcja po akcji
    powtarza ten sam schemat - czyli ford klepie 15 sekund podaje na kolo do
    Bosha, a ten po dwoch kozlach, piwocie rzuca z wyskoku. Na tym etapie, nie
    mozna sobie pozwolic na takie marnotrawienie pilki. I tak wiadomo, ze obrona
    skupia sie na nim - nie idzie, podwajaja, ok, sciaga w ten sposob jednego,
    dwoch na siebie, po czym podaje na obwod, badz wchodzacemu. Idzie, jest ok,
    milcze i chyle czola przed Boshem.


    Bosh jest książkowym przykładem
    > ”team-oriented player” i Twoje stwierdzenie uważam za nieuzasadnion
    > e.

    a uwazaj sobie ile chcesz, to Twoje prawo
    >
    > < Ba nie tylko Bosh, ale nikt nigdzie tak nie mowi, dopoki jeszcze kase z t
    > ego
    > < miejsca bierze.
    >
    > Sorry, ale to jakiś żart? smile Nikt nigdzie tak nie mówi? smile Carter, Iverson,
    > Garnett, Wallace w Blazers (żeby tylko on…wink, Artest... jeszcze bym mógł d
    > orzucić
    > parę nazwisk...

    Kolego - zauwaz, ze oni to mowili albo jak juz ich na miejscu nie bylo, albo
    jak mieli juz tak dosc ze im wisialo. Normalnie jest tak, ze do ostatniego dnia
    facet sie usmiecha, a juz od nastepnego publicznie klnie poprzednie miejsce i
    to nie zawsze, bo liczy sie z mozliwoscia powrotu.
    >
    >.
    >
    > Rany, przecież ja w ogóle nie o tym mówiłem... Dyskutowaliśmy o niezrozumiałej
    > dla Ciebie niechęci kibiców w Toronto do Cartera, jaki to ma związek z
    oczywistą
    > prawdą że ”zawodnik to towar”? Pewno że Carter mógł mieć coś więcej
    > do
    > powiedzenia i powiedział, tyle że zrobił to w tak żenujący sposób że
    zniechęcił
    > do siebie publikę Raptors. I tyle...
    >
    Ale przez lata grania tutaj ta publika pojawila sie glownie dzieki niemu, bo
    bez Cartera tutaj podzielilaby pewnie los Vancouver.

    > < wszyscy przez Ciebie wymienieni sa "wybuczani" kiedy graja tutaj.
    >
    > < Marshall, lubie go za gre w Bulls, nie siedzial tu przeciez dlugo, poza t
    > ym
    > jest grzeczny, niespecjalnie sie wyroznia, wiec moze dlatego go toleruja.
    >
    > Najpierw napisałeś że na Marshalla w Toronto buczą,

    nie, nigdzie nie napisalem wczesniej o Marshallu - nie wiem czy na niego
    krzycza tutaj, czy nie; Ty wspominales o Cleveland dlatego jego nazwisko
    przywolalem, Ja wspomnialem Antonio Davie
  • 28.04.07, 02:24

    > Wnioskuję po masie i szybkości, jest wzór fizyczny który tę zależność opisuje
    > smile Poza tym, twierdziłeś że Ford gra ”sam”, na co jego statystyki
    > nie wskazują.
    >

    aaa i jeszcze o ten wzor z wyliczeniami poprosze, co tam sie bede golymi
    haslami zapychal

    > e
    > rozumiem po co rozwodzisz się nad swoją mistyczną wiedzą o koszykówce albo
    > wykręcasz kota ogonem, zamiast pisać na temat.

    Jaka ta moja wiedza mistyczna, jakim kota ogonem krece...? zastanow sie o czym
    piszesz, bo serio zaczelo mnie czytanie tego meczyc, a niegdys uwazalem Cie
    za "tegie pioro". Znow mi sie cala wypowiedz nie wkleila, wiec malenki dopisek.
    Z drugiej strony, polskie forum - czemu tu sie dziwic?


    > Bibliotekarz
    >
    >
  • 28.04.07, 21:46

    Przynajmniej ten przemadrzaly ton ci przeszedl. To cieszy.


    > Ach wiec miales na mysli tylko finaly,

    Kiedy napisalem "grali w Finalach" nie przyszlo mi do glowy ze bedzie tak
    trudno zgadnac do mam na mysli...

    < ok, niech bedzie, ze doswiadczenie zawodnika zalezy tylko i wylacznie od
    < tego, ze gral w finalach. Bo dla mnie doswiadczony - to taki co sobie pogrywa
    < z 10 lat i przez kilka sezonow gral w play off.

    A gdzie ja napisalem ze zalezy "wylacznie od tego ze gral w finalach"?... Inna
    sprawa ze mialbym wiekszy respekt dla doswiadczenia Kidd'a ktory dotarl do
    Finalow, niz Gasola niz McGrady'ego, ktorzy sobie "pogrywaja z 10 lat i przez
    kilka sezonow grali w play off". Dodajmy tylko, ze nigdy w drugiej rundzie.

    < Skilles, ktory konsekwentnie buduje druzyne od 3 lat osiagnal sukces wiekszy.

    Tylko ze nagrode dla trenera przyznaje sie za rok, a nie ostatnie trzy lata. A
    przez ostatnie 12 miesiecy wiekszy postep osiagnal Mitchell.

    < a obecnie przeplacani, obojetni, bez motywacji.

    Nie o ich motywacji pisalem, tylko o tym ze sa (do jutra) mistrzem. I ze nijak
    nie widze na razie konca ery gwiazd w NBA.

    < a gdzie mozna owa "szybkosc" znalezc?

    Np. widac na parkiecie smile Ewentualnie mozna poczytac komentarze dziennikarzy i
    komentatorow na jego temat...

    < o roznicach w syganlizcji miedzy europa a NBA

    Masz na mysli ze kiedy checsz sie zorientowac jaka koszykowke wlasciwie
    ogladasz, to wpartujesz sie w sedziow? smile Bo jesli sie wie co sie oglada, to
    nie trzeba sie nad tym zastanawiac...

    < chocby inna mimike, dynamike podczas sygnalizacji i ja zwyczajnie zwracam na
    < to uwage

    No, czyli tak jak mowilem - dynamika krecenia palcami przy restarcie czasu smile
    Musze przyznac ze to oryginalne: zawsze patrzylem na sedziow zeby zobaczyc jaka
    jest decyzja, nie przyszlo mi nigdy do glowy zeby dodatkowo sycic sie wyrazem
    twarzy ktory temu towarzyszy.

    < nikt nigdzie tak nie mowi, dopoki jeszcze kase z tego miejsca bierze.

    > Sorry, ale to jakiś żart? smile Nikt nigdzie tak nie mówi? smile Carter, Iverson,
    > Garnett, Wallace w Blazers (żeby tylko on…wink, Artest... jeszcze bym mógł
    > dorzucić parę nazwisk...

    < oni to mowili albo jak juz ich na miejscu nie bylo, albo jak mieli juz tak
    < dosc ze im wisialo.

    Skoro tak jednak mowili, to skad te kategoryczne "nikt nigdy"? Zdecyduj sie na
    cos...

    < Ale przez lata grania tutaj ta publika pojawila sie glownie dzieki niemu, bo
    < bez Cartera tutaj podzielilaby pewnie los Vancouver.

    Czyli najpierw ich przyciagnal, potem ostentacyjnie zignorowal (nie mowie
    bynajmniej o zmianie klubu). Nie widze powodu zeby mieli go za to nosic w
    lektyce.

    < nie, nigdzie nie napisalem wczesniej o Marshallu

    O, to nowosc... przygotowalem specjalnie dla ciebie zapis dyskusji:

    B:
    > identycznymi reakcjami spotykaliby się McGrady, Stoudamire, Marshall.. a
    > witani są w Toronto ciepło.

    S:
    < wszyscy przez Ciebie wymienieni sa "wybuczani" kiedy graja tutaj.

    B:
    > ??? Bylem na meczu z Cleveland chyba w lutym, ogladalem wczesniej Memphis i
    > nie bylo ZADNYCH nieprzyjemnych reakcji...

    S:
    < Marshall, lubie go za gre w Bulls, nie siedzial tu przeciez dlugo, poza tym
    < jest grzeczny, niespecjalnie sie wyroznia, wiec moze dlatego go toleruja.

    B:
    > Najpierw napisałeś że na Marshalla w Toronto buczą, a teraz tłumaczysz że go
    > ”tolerują”.

    S:
    < nie, nigdzie nie napisalem wczesniej o Marshallu

    Mysle ze sie nie zawiode i jeszcze nie skonczyles udowadniac ze bynajmniej,
    Marshalla twoje wypowiedzi nie dotyczyly smile Notabene, wlasnie taka tworczosc
    mialem na mysli kiedy mowilem o wykrecaniu kota ogonem.

    > aaa i jeszcze o ten wzor z wyliczeniami poprosze,

    F= m*a (tylko bez wektorow), sila ma wartosc jednego N, jesli masie 1 kg nadaje
    przyspieszenie 1 m/s2... Na twoim miejscu nie przyznawalbym sie tak otwarcie do
    niewiedzy, wzor na sile to jest material ze szkoly podstawowej.

    > niegdys uwazalem Cie za "tegie pioro".

    Twoje opinie na moj temat (i ich ewolucja) maja dla mnie... jakby to delikatnie
    powiedziec... umiarkowane znaczenie smile Ale jesli odczuwasz potrzebe zeby sie
    nimi podzielic, to cierpliwie wyslucham.


    Bibliotekarz

  • 29.04.07, 02:28
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > Przynajmniej ten przemadrzaly ton ci przeszedl. To cieszy.

    Zaluje, ze nie moge tego samego o Tobie powiedziec, co wcale mnie nie cieszy.

    > > Ach wiec miales na mysli tylko finaly,
    >
    > Kiedy napisalem "grali w Finalach" nie przyszlo mi do glowy ze bedzie tak
    > trudno zgadnac do mam na mysli...
    >
    z 10 lat i przez kilka sezonow gral w play off.
    >
    > A gdzie ja napisalem ze zalezy "wylacznie od tego ze gral w finalach"?...

    gdzies w okolicach tych typowo koszykarskich "sytuacji podbramkowych",
    oczywiscie bez slowa - "wylacznie"

    > Tylko ze nagrode dla trenera przyznaje sie za rok, a nie ostatnie trzy lata.
    A
    > przez ostatnie 12 miesiecy wiekszy postep osiagnal Mitchell.

    Ciekawe jak zmierzyc ten postep zwazywszy na to, ze liga startuje w listopadzie
    od zera i jak to latwo sprawdzic - skilles osiagnal i wciaz osiaga wiekszy
    sukces w ostatnim roku.
    > < a obecnie przeplacani, obojetni, bez motywacji.
    >
    Nie o ich motywacji pisalem, tylko o tym ze sa (do jutra) mistrzem. I ze nijak
    nie widze na razie konca ery gwiazd w NBA.
    A ja o motywacji pisalem, nie wiedzialem ze nie mam prawa.

    > < a gdzie mozna owa "szybkosc" znalezc?
    >
    > Np. widac na parkiecie smile
    Tak, to wiele mowi, ze widac...

    Ewentualnie mozna poczytac komentarze dziennikarzy i komentatorow na jego
    temat...
    aaa poczytac mozna..., przeczytales gdzies konkretnie o tym? masz jakies
    niezalezne opinie fachowcow, bo chetnie sie zapoznam.../mam nadzieje, ze nie
    zarywasz nocy szukajac odpowiedzi na moje pytaniasmile, bo skoro mowisz, z
    pewnoscia opierasz sie na sprawdzonych i powszechnie dostepnych zrodlach
    >
    > < o roznicach w syganlizcji miedzy europa a NBA
    >
    > Masz na mysli ze kiedy checsz sie zorientowac jaka koszykowke wlasciwie
    > ogladasz, to wpartujesz sie w sedziow? smile
    Mialem na mysli dokladnie to co napisalem, nie sadzilem ze trzeba Ci to
    wyjasniac wielkimi literami, ale juz mi sie nie chce.

    Bo jesli sie wie co sie oglada, to
    > nie trzeba sie nad tym zastanawiac...
    >
    > < chocby inna mimike, dynamike podczas sygnalizacji i ja zwyczajnie zwracam
    > na
    > < to uwage
    >
    > No, czyli tak jak mowilem - dynamika krecenia palcami przy restarcie czasu :-
    ) - tak, tak dokladnie tak.

    > Musze przyznac ze to oryginalne: zawsze patrzylem na sedziow zeby zobaczyc
    jaka jest decyzja, nie przyszlo mi nigdy do glowy zeby dodatkowo sycic sie
    wyrazem twarzy ktory temu towarzyszy.

    Bawi mnie z jaka autoironia podchodzisz do samego siebie tak obrazowo tlumaczac
    nieumiejetnosc zrozumienia czyichs wypowiedzi.

    oni to mowili albo jak juz ich na miejscu nie bylo, albo jak mieli juz ta
    > k
    > < dosc ze im wisialo.
    >
    > Skoro tak jednak mowili, to skad te kategoryczne "nikt nigdy"? Zdecyduj sie
    na
    > cos...

    eee marne czepianie sie slowek, stac Cie na cos lepszego
    >
    bez Cartera tutaj podzielilaby pewnie los Vancouver.
    >
    > Czyli najpierw ich przyciagnal, potem ostentacyjnie zignorowal (nie mowie
    > bynajmniej o zmianie klubu). Nie widze powodu zeby mieli go za to nosic w
    > lektyce.
    moze gdyby mu bylo dobrze, nie wypial by sie na Toronto, moze...
    > < nie, nigdzie nie napisalem wczesniej o Marshallu

    tak, podtrzymuje, ja nie pisalem o Marshallu - Ty go wymieniles, a przyznaje
    sie teraz do tego, ze napisalem "wszyscy wymienieni..." i w tym kontekscie
    umknelo mi jego nazwisko, co akurat nie mialo dla mnie takiego znaczenia - jak
    ogladane przeze mnie relacje z meczy Bullsow, kiedy tutejsza publika
    bezlitosnie traktowala Antonio Daviesa - dziwie sie, ze nie zdobyles sie na
    skomentowanie jego przypadku, za bardzo sie rzuca w oczy?
    >
    > O, to nowosc... przygotowalem specjalnie dla ciebie zapis dyskusji:
    >
    > B:
    > > identycznymi reakcjami spotykaliby się McGrady, Stoudamire, Marshall.. a
    > > witani są w Toronto ciepło.
    >

    na Maca bucza, Stoudamire jak zauwazylem bez jakichs wielkich emocji, ale co on
    sie tu nagral..., o Donyellu mowa juz byla

    Poza tym to nie dotyczy tylko kosza - doskonale pamietam mecze Cubs z
    Montrealem, na ktore nie dosc ze przychodzilo nie wiecej jak 4 tys [sic] ludzi,
    to jeszcze bezlitosnie wygwizdywali naszych graczy, amerykanski hymn.
    Komentatorzy za kazdym razem podkreslali owa "specyfike" kanadyjskiego
    kibicowania.


    > Mysle ze sie nie zawiode i jeszcze nie skonczyles udowadniac ze bynajmniej,
    > Marshalla twoje wypowiedzi nie dotyczyly smile Notabene, wlasnie taka tworczosc
    > mialem na mysli kiedy mowilem o wykrecaniu kota ogonem.
    >
    > > aaa i jeszcze o ten wzor z wyliczeniami poprosze,
    >
    > F= m*a (tylko bez wektorow), sila ma wartosc jednego N, jesli masie 1 kg
    nadaje przyspieszenie 1 m/s2... Na twoim miejscu nie przyznawalbym sie tak
    otwarcie do niewiedzy, wzor na sile to jest material ze szkoly podstawowej.

    gratuluje blyskotliwej pamieci, duzo wzorow trzepiesz na miejscu z rekawa?
    zabraklo tylko wyliczen dla obu zawodnikow, ale domyslam sie, ze ciezko bylo
    znalezc w necie
    a analizujac podany przez Ciebie wzor i porownujac sama tylko wage zawodnika
    jasnym bedzie "SILNIEJSZY" bedzie Calderon, bo jakakolwiek bedzie roznica w
    przyspieszeniu - bedzie na tyle minimalne, ze praktycznie bez znaczenia; tylko
    ze zaproponowales Kolego przyklad - wzor, ktory nijak przystaje do tejze
    sportowej rzeczywistosci... - jesli o tym nie wiesz, to znaczy, ze nie
    rozumiesz wzoru ktory tu wklepales, a jedynie usilujesz za wszelka cene bronic
    swoich racji - powodzenia;

    > > niegdys uwazalem Cie za "tegie pioro".
    >
    > Twoje opinie na moj temat (i ich ewolucja) maja dla mnie... jakby to
    delikatnie
    >
    > powiedziec... umiarkowane znaczenie smile Ale jesli odczuwasz potrzebe zeby sie
    > nimi podzielic, to cierpliwie wyslucham.
    nie, nie odczuwam
    >
    >
    > Bibliotekarz
    >
  • 29.04.07, 02:35
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > Przynajmniej ten przemadrzaly ton ci przeszedl. To cieszy.

    Zaluje, ze nie moge tego samego o Tobie powiedziec, co wcale mnie nie cieszy.


    > A gdzie ja napisalem ze zalezy "wylacznie od tego ze gral w finalach"?...

    gdzies w okolicach tych typowo koszykarskich "sytuacji podbramkowych",
    oczywiscie bez slowa - "wylacznie"

    > Tylko ze nagrode dla trenera przyznaje sie za rok, a nie ostatnie trzy lata.
    A
    > przez ostatnie 12 miesiecy wiekszy postep osiagnal Mitchell.

    Ciekawe jak zmierzyc ten postep zwazywszy na to, ze liga startuje w listopadzie
    od zera i jak to latwo sprawdzic - skilles osiagnal i wciaz osiaga wiekszy
    sukces w ostatnim roku.
    Nie o ich motywacji pisalem, tylko o tym ze sa (do jutra) mistrzem. I ze nijak
    nie widze na razie konca ery gwiazd w NBA.
    A ja o motywacji pisalem, nie wiedzialem ze nie mam prawa.

    > < a gdzie mozna owa "szybkosc" znalezc?
    >
    > Np. widac na parkiecie smile
    Tak, to wiele mowi, ze widac...

    Ewentualnie mozna poczytac komentarze dziennikarzy i komentatorow na jego
    temat...
    aaa poczytac mozna..., przeczytales gdzies konkretnie o tym? masz jakies
    niezalezne opinie fachowcow, bo chetnie sie zapoznam.../mam nadzieje, ze nie
    zarywasz nocy szukajac odpowiedzi na moje pytaniasmile, bo skoro mowisz, z
    pewnoscia opierasz sie na sprawdzonych i powszechnie dostepnych zrodlach
    > Masz na mysli ze kiedy checsz sie zorientowac jaka koszykowke wlasciwie
    > ogladasz, to wpartujesz sie w sedziow? smile
    Mialem na mysli dokladnie to co napisalem, nie sadzilem ze trzeba Ci to
    wyjasniac wielkimi literami, ale juz mi sie nie chce.

    >
    > No, czyli tak jak mowilem - dynamika krecenia palcami przy restarcie czasu :-
    ) - tak, tak dokladnie tak.

    > Musze przyznac ze to oryginalne: zawsze patrzylem na sedziow zeby zobaczyc
    jaka jest decyzja, nie przyszlo mi nigdy do glowy zeby dodatkowo sycic sie
    wyrazem twarzy ktory temu towarzyszy.

    Bawi mnie z jaka autoironia podchodzisz do samego siebie tak obrazowo tlumaczac
    nieumiejetnosc zrozumienia czyichs wypowiedzi.

    Skoro tak jednak mowili, to skad te kategoryczne "nikt nigdy"? Zdecyduj sie na
    cos...

    eee marne czepianie sie slowek, stac Cie na cos lepszego

    > Czyli najpierw ich przyciagnal, potem ostentacyjnie zignorowal (nie mowie
    > bynajmniej o zmianie klubu). Nie widze powodu zeby mieli go za to nosic w
    > lektyce.
    moze gdyby mu bylo dobrze, nie wypial by sie na Toronto, moze...
    > < nie, nigdzie nie napisalem wczesniej o Marshallu

    tak, podtrzymuje, ja nie pisalem o Marshallu - Ty go wymieniles, a przyznaje
    sie teraz do tego, ze napisalem "wszyscy wymienieni..." i w tym kontekscie
    umknelo mi jego nazwisko, co akurat nie mialo dla mnie takiego znaczenia - jak
    ogladane przeze mnie relacje z meczy Bullsow, kiedy tutejsza publika
    bezlitosnie traktowala Antonio Daviesa - dziwie sie, ze nie zdobyles sie na
    skomentowanie jego przypadku, za bardzo sie rzuca w oczy?


    na Maca bucza, Stoudamire jak zauwazylem bez jakichs wielkich emocji, ale co on
    sie tu nagral..., o Donyellu mowa juz byla

    Poza tym to nie dotyczy tylko kosza - doskonale pamietam mecze Cubs z
    Montrealem, na ktore nie dosc ze przychodzilo nie wiecej jak 4 tys [sic] ludzi,
    to jeszcze bezlitosnie wygwizdywali naszych graczy, amerykanski hymn.
    Komentatorzy za kazdym razem podkreslali owa "specyfike" kanadyjskiego
    kibicowania.
    >> > aaa i jeszcze o ten wzor z wyliczeniami poprosze,
    >
    > F= m*a (tylko bez wektorow), sila ma wartosc jednego N, jesli masie 1 kg
    nadaje przyspieszenie 1 m/s2... Na twoim miejscu nie przyznawalbym sie tak
    otwarcie do niewiedzy, wzor na sile to jest material ze szkoly podstawowej.

    gratuluje blyskotliwej pamieci, duzo wzorow trzepiesz na miejscu z rekawa?
    zabraklo tylko wyliczen dla obu zawodnikow, ale domyslam sie, ze ciezko bylo
    znalezc w necie
    a analizujac podany przez Ciebie wzor i porownujac sama tylko wage zawodnika
    jasnym bedzie "SILNIEJSZY" bedzie Calderon, bo jakakolwiek bedzie roznica w
    przyspieszeniu - bedzie na tyle minimalne, ze praktycznie bez znaczenia; tylko
    ze zaproponowales Kolego przyklad - wzor, ktory nijak przystaje do tejze
    sportowej rzeczywistosci... - jesli o tym nie wiesz, to znaczy, ze nie
    rozumiesz wzoru ktory tu wklepales, a jedynie usilujesz za wszelka cene bronic
    swoich racji - powodzenia;

    >Ale jesli odczuwasz potrzebe zeby sie
    > nimi podzielic, to cierpliwie wyslucham.
    nie, nie odczuwam
    P.S. Dlaczego za kazdym razem nie wkleja mi sie spora czesc wypowiedzi? Czy
    tego jest za duzo?
  • 29.04.07, 15:19

    > "SILNIEJSZY" bedzie Calderon,

    Na sam początek: pomyliłem się. Nie, gorzej: NIE MIAŁEM RACJI. Założyłem że
    Calderon też jest taki mikry, i ważą obaj po tyle samo.

    > A ja o motywacji pisalem, nie wiedzialem ze nie mam prawa.

    Masz prawo, pisanie nie na temat nie jest nielegalne. Po prostu wtedy kiedy to
    pisałem liczyłem na to że twoje odpowiedzi będą jakoś minimalnie logicznie
    powiązane z moimi postami.

    > masz jakies niezalezne opinie fachowcow, bo chetnie sie zapoznam..., bo skoro
    > mowisz, z pewnoscia opierasz sie na sprawdzonych i powszechnie dostepnych
    > zrodlach

    Zapoznawaj się zatem, jeden analityk i jeden dziennikarz... Ciekawe co teraz
    napiszesz, że Kerr nie jest niezależny bo bierze pieniądze od Yahoo? smile

    sports.yahoo.com/nba/news?slug=sk-atlantic101106&prov=yhoo&type=lgns
    sports.canada.com/default.asp?c=canada&page=nba/previews/2006/raptors.htm
    > mam nadzieje, ze nie zarywasz nocy szukajac odpowiedzi na moje pytaniasmile

    No, na razie czas potrzebny na odpowiedzi na odpowiedzi na twoje pytania nie
    sięga minut... Także musielibyśmy najpierw poczekać na jakieś mniej banalne pytania.

    > nie sadzilem ze trzeba Ci to wyjasniac wielkimi literami, ale juz mi sie nie
    > chce.

    O, nie dziwię się. Też by mi się nie chciało tłumaczyć takich mętnych dywagacji...

    < Musze przyznac ze to oryginalne: zawsze patrzylem na sedziow zeby zobaczyc
    < jaka jest decyzja, nie przyszlo mi nigdy do glowy zeby dodatkowo sycic sie
    < wyrazem twarzy ktory temu towarzyszy.

    > Bawi mnie z jaka autoironia podchodzisz do samego siebie tak obrazowo
    > tlumaczac nieumiejetnosc zrozumienia czyichs wypowiedzi.

    No jak to?... smile Sam przecież napisałeś że zawsze pilnie śledzisz mimikę
    sędziów podczas sygnalizacji smile)) Co tu jest do zrozumienia? smile

    > eee marne czepianie sie slowek,

    Jakie czepianie się?... Skoro w każdym poście piszesz co innego to próbuję
    ustalić kiedy piszesz na poważnie a kiedy tylko sobie konfabulujesz. Bo
    nadzwyczajna płynność twoich opinii polemiki nie ułatwia...

    < tak, podtrzymuje, ja nie pisalem o Marshallu

    A, to musi być w takim razie moja wypowiedź...

    < Marshall, lubie go za gre w Bulls, nie siedzial tu przeciez dlugo, poza tym
    < jest grzeczny, niespecjalnie sie wyroznia, wiec moze dlatego go toleruja.

    > przyznaje sie teraz do tego, ze napisalem "wszyscy wymienieni..." i w tym
    > kontekscie umknelo mi jego nazwisko,

    smile)) Pierwszy raz mi się zdarza żeby ktoś z rozbrajającą szczerością przyznał
    że właściwie nie za bardzo czyta wypowiedzi, na podstawie których z takim
    zapałem później dyskutuje...

    > relacje z meczy Bullsow, kiedy tutejsza publika bezlitosnie traktowala Antonio
    > Daviesa - dziwie sie, ze nie zdobyles sie na skomentowanie jego przypadku, za
    > bardzo sie rzuca w oczy?

    Bo tego meczu nie widziałem... Pewno cię zdziwi moje rygorystyczne podejście,
    ale ja staram się nie komentować rzeczy o których nie wiem.

    > gratuluje blyskotliwej pamieci, duzo wzorow trzepiesz na miejscu z rekawa?

    Jeśli chodzi o te z podstawówki, to większość.

    > wzor, ktory nijak przystaje do tejze sportowej rzeczywistosci... –

    No to czekam teraz z niecierpliwością na wyjaśnienie, czemu smile Z dużą łatwością
    rzuciłeś (doceńmy to – oryginalną) tezę, ale jakoś nie starczyło ci animuszu
    żeby ją wzbogacić o jakieś argumenty...


    Bibliotekarz

  • 29.04.07, 21:39
    Zaluje, ze zabralem glos w Twoim poscie. Sadzilem, ze skoro nikt wiecej nie
    pisze, nikogo to z wyjatkiem Ciebie nie interesuje, a ja chcialem sie podzielic
    w moim wpisie swoja opinia na temat Raptors, Nets itp. Niefortunnie na koniec
    zamiescilem uszczypliwa uwage w temacie "prawdziwego kibica", ktora jak sadze
    pobudzila Cie do tak zazartej analizy mojej wypowiedzi. W dalszym ciagu
    imutowales mi: pisanie nieprawdy - kilkakrotnie, nieudane porownania, nietrafne
    opinie, belkot, mentorski ton, nieudolnosc, wychwalanie wlasnej osoby, mistyke,
    przemadrzaly ton, niezdecydowanie, wykrecanie kota ogonem, brak logiki,
    banalnosc, metnosc dywagacji, konfabulacje oraz brak animuszu. Wybacz, ale po
    raz pierwszy zmusiles mnie do przegladniecia calej tej smutnej wymiany zdan
    czego nigdy nie robie, bo wciaz /na szczescie/ traktuje takie rzeczy jak
    wypowiedzi na forum w sposob marginalny zwlaszcza na tak nieistotny temat jak
    sport. Mam wrazenie, ze skupiles sie glownie na rzucaniu inwektywami w strone
    mojej osoby a jak przegladam moje wpisy nie widze takowych w moich pierwszych
    trzech wypowiedziach z wyjatkiem owego nieszczesnego "prawdziwego kibica".
    Zarzucales mi brak rzeczowych wypowiedzi np. w przypadku mojego punktu widzenia
    na bledy w grze Raptors, czy obserwacji sedziow - co oczywiscie nie jest
    prawda, bo takowe zamieszczalem, a czepiales sie wybranych z kontekstu slowek -
    np. mimiki, podczas gdy podalem kilka innych istotnych dla mnie rzeczy w
    sedziowskiej obserwacji.
    Gdybym szedl Twoim tokiem rozumowania i traktowania wspolrozmowcy to
    powiedzialbym, ze Twoje pierwsze wpisy swiadcza o indolencji w rozumieniu
    tematu koszykowki: sytuacje podbramkowe, wstyd jesli przegraja z New Jersey -
    nie rozumiem dlaczego?, skoro nawet cytowany przez Ciebie Kerr umieszczal ich
    na pierwszym miejscu w gronie faworytow atlantic division, o pokazywaniu czegos
    tam Carterowi /piaskownica/, narzekanie na czas gry Bosha - w przypadku gdy gra
    nedznie. Nie, ja sie tego nie czepilem, podobnie jak nie czepiam sie ortografow
    czy literowek nie tylko z tego powodu, ze obecnie grafomanie modnie jest
    nazywac dyslekcja, ale zwyczajnie dlatego, ze nie lubie sie czepiac ludzi.
    Wyslucham co maja do powiedzenia, przedstawie moja opinie i nie musze przy tym
    obdarzac innych przymiotnikami, ktorymi tak chetnie sie poslugujesz. Powiem
    wiecej, ja takich rozmowcow staram sie unikac, czego i Tobie zycze. Dziwie sie
    wogole, ze tak chetnie odpowiadasz osobie, o ktorej masz tak niskie mniemanie,
    chyba to nie brak innych adwersarzy, co?
    Dodam, ze pisze to w czasie przerw w meczu, wiec i w tym przypadku nie potrafie
    sie zaangazowac, ale niech tam.
    A teraz postaram sie juz krotko odpowiedziec, choc przypuszczam, ze nic to nie
    da:
    Założyłem że
    > Calderon też jest taki mikry, i ważą obaj po tyle samo.

    nie mialem pojecia, ze piszemy o luznych zalozeniach, myslalem ze o faktach

    > Zapoznawaj się zatem, jeden analityk i jeden dziennikarz... Ciekawe co teraz
    > napiszesz, że Kerr nie jest niezależny bo bierze pieniądze od Yahoo? smile

    podajesz nietrafny przyklad, bo akurat Kerr /ktorego uwielbialem za
    inteligentna gre/ jest komentatorem telewizyjnym w telewizji posiadajacej
    kontrakt z NBA - a naczelna zasada tego typu ludzi jest - nie szkodzic. Nie
    moga wypowiadac sie negatywnie: wszyscy sa outstanding, brilliant, talented i
    nawet ostatnia boiskowa ciura grajaca 10 minut w calym sezonie bedzie w ich
    oczach niezwykle wazna postacia w kazdej z druzym. To cecha charakterystyczna
    wszystkich komentatorow sportowych zwiazanych kontraktem z ktoras z lig a Kerr
    niestety taka postacia jest. Kilka lat temu wylecial z pracy komentator Cubs bo
    odwazyl sie krytycznie wypowiedziec o zespole. To byla glosna sprawa w Chicago.
    co innego niezalezne pismaki gazetowe, oni moga sobie ujezdzac ile chca i
    chetnie z tego korzystaja, wiec proponuje Ci cytowac kogos takiego. Poza tym,
    co w takiej opini mamy - to, ze Ford jest szybki, bo jest, pewnie ze jest,
    podobnie pewnie jak setka innych graczy - juz widze jak ktos opisujacy druzyne
    napisze - ze ten jest wolny, ten tlusty, inny rzuca cegly itp. Przeslales zle
    przyklady, a ja prosilem o dowod na Twoje twierdzenie ze Ford jest szybszy od
    Calderona, z ktorego sie obecnie wycofujesz "odwracajac kota ogonem" /pozwol,
    ze skorzystam/ i piszac o szybkosci - podajac goloslowne cytaty o tym, ze jest
    szybki. Wciaz nie widze danych - np. szybkosc na 20 m., czasu reakcji, badan
    refleksu, testu 12 minutowego - przeciez takie rzeczy sie bada /badz badalo/ u
    sportowcow a nie mierzy iloczyn masy i przyspieszenia. Poza tym w czasach kiedy
    ja mialem stycznosc osobista z koszem sprawy mialy sie o wiele mniej powaznie
    niz to jest teraz, zwlaszcza tutaj. Mam na mysli wszelakiej masci badania i
    testy.

    > O, nie dziwię się. Też by mi się nie chciało tłumaczyć takich mętnych
    dywagacji
    no comments

    > No jak to?... smile Sam przecież napisałeś że zawsze pilnie śledzisz mimikę
    > sędziów podczas sygnalizacji smile)) Co tu jest do zrozumienia? smile
    napisalem ze sledze tez kilka innych rzeczy, najwyrazniej umknelo uwadze
    > Jakie czepianie się?... Skoro w każdym poście piszesz co innego to próbuję
    > ustalić kiedy piszesz na poważnie a kiedy tylko sobie konfabulujesz. Bo
    > nadzwyczajna płynność twoich opinii polemiki nie ułatwia...

    nie, ja nie pisze co innego, pisze stale o moim zdaniu na ten temat i oprocz
    oczywistej nieuwagi /choc nie do konca przypadku Marshalla/ nigdzie nie
    zmienilem zdania w temacie formalnym.
    >
    >> smile)) Pierwszy raz mi się zdarza żeby ktoś z rozbrajającą szczerością
    przyznał
    > że właściwie nie za bardzo czyta wypowiedzi, na podstawie których z takim
    > zapałem później dyskutuje...
    po raz kolejny, ostatni napisze, ze akurat Marshall umknal mojej uwadze kiedy
    wymieniles nazwiska - do czego sie oczywiscie przyznalem i komentujac Twoje
    slowa o Cleveland myslalem, ze nazwisko Marshalla pojawia sie po raz
    pierwszy /przynajmniej ja pisalem je po raz pierwszy/ - radze przegladnac
    chronologie wpisow


    > Bo tego meczu nie widziałem... Pewno cię zdziwi moje rygorystyczne podejście,
    > ale ja staram się nie komentować rzeczy o których nie wiem.
    nie, nie dziwi mnie
    > > wzor, ktory nijak przystaje do tejze sportowej rzeczywistosci... –
    > No to czekam teraz z niecierpliwością na wyjaśnienie, czemu smile Z dużą
    łatwości rzuciłeś (doceńmy to – oryginalną) tezę, ale jakoś nie starczyło ci
    animuszu żeby ją wzbogacić o jakieś argumenty...

    czemu mam udowadniac cos, co nie ma miejsca? Ty podales wzor - Tobie
    zabraklo "animuszu by wzbogacic" go o wyliczenia
    a teraz mam super humor i nie chce mi sie juz pisac bo Bulls wygrali 4 mecz,
    czego sie nie spodziewalem bo jakkolwiek bylem pewny, ze Toronto odpadnie z
    Jersy, tak samo sadzilem o tej rywalizacji
    Dosc
  • 29.04.07, 21:46
    jeszcze jedna rzecz, bo przegladnalem to co napisalem - blad - powinienem
    napisac, ze Ford jest silniejszy a napisalem szybszy

    tu doslowny cytat: ..."ja prosilem o dowod na Twoje twierdzenie ze Ford jest
    szybszy od
    > Calderona, z ktorego sie obecnie wycofujesz "odwracajac kota ogonem"...
  • 29.04.07, 23:41

    > Niefortunnie na koniec zamiescilem uszczypliwa uwage w temacie "prawdziwego
    > kibica", ktora jak sadze pobudzila Cie do tak zazartej analizy mojej
    > wypowiedzi.

    Nie, tak jak napisałem wcześniej - twoje opinie na mój temat są mi obojętne.

    > traktuje takie rzeczy jak wypowiedzi na forum w sposob marginalny zwlaszcza na
    > tak nieistotny temat jak sport.

    To tak jak ja. Tyle że protekcjonalne traktowanie innych mnie czasami irytuje.

    > powiedzialbym, ze Twoje pierwsze wpisy swiadcza o indolencji w rozumieniu
    > tematu koszykowki

    Mów co tylko uważasz za stosowne, mamy wolność słowa.

    < narzekanie na czas gry Bosha

    Są dwie możliwości: albo mioch postów nie czytasz, albo ich nie rozumiesz.
    Zważając na historię tej dyskusji - raczej to pierwsze. Nigdzie nie broniłem gry
    Bosha (zwłaszcza, gdy grał słabo), natomiast jego nastawienie do gry jest bardzo
    rozsądne i zaprotestowałem przeciw stwierdzeniu że "usiłuje być gwiazdą".

    < wogole, ze tak chetnie odpowiadasz osobie, o ktorej masz tak niskie mniemanie,

    Taki już jestem dobroduszny.

    > co innego niezalezne pismaki gazetowe, oni moga sobie ujezdzac ile chca i
    > chetnie z tego korzystaja, wiec proponuje Ci cytowac kogos takiego.

    Zacytowałem, ale... niech zgadnę... nie doczytałeś? smile))

    > dowod na Twoje twierdzenie ze Ford jest szybszy od Calderona

    Jakoś wśród zalet Calderona nikt nie wymienia szybkości... Ale na pewno są
    związani kontraktem z NBA.

    > napisalem ze sledze tez kilka innych rzeczy, najwyrazniej umknelo uwadze

    Nie, tylko ta "mimika sędziów" mi się najbardziej spodobała. Teraz już rozumiem
    - zwykły postronny obserwator nigdy nie zwróciłby uwagi na zaciśnięte zęby
    sędziego, do tego trzeba eksperta.

    > Bulls wygrali 4 mecz,czego sie nie spodziewalem

    A ja owszem (kiedy napisałem że będą mistrzem jeszcze do jutra).


    Bibliotekarz

  • 30.04.07, 04:43

    > < narzekanie na czas gry Bosha
    >
    > Są dwie możliwości: albo mioch postów nie czytasz, albo ich nie rozumiesz.
    > Zważając na historię tej dyskusji - raczej to pierwsze. Nigdzie nie broniłem
    gry
    > Bosha
    tak, nigdzie, cyt."w dodatku Bosh grał tylko 33 minuty. "


    > Zacytowałem, ale... niech zgadnę... nie doczytałeś? smile))

    Kogo, gdzie? O Kerr to komentator meczy NBA /mowilem juz o tym/, Blatt to NBA
    editor - "niech zgadne, nie doczytales?"

    >
    > > dowod na Twoje twierdzenie ze Ford jest szybszy od Calderona
    >
    > Jakoś wśród zalet Calderona nikt nie wymienia szybkości... Ale na pewno są
    > związani kontraktem z NBA.
    przypominam po raz kolejny, ze byla mowa o sile zawodnika - SILE, nie szybkosci

    >
  • 30.04.07, 04:55

    Już nic nie ma o mimice sędziów?... smile To był mój ulubiony wątek! Albo o tym że
    "nikt nigdzie tak nie mowi, dopoki jeszcze kase z tego miejsca bierze" (za
    wyjątkiem kilkunastu graczy)?

    > tak, nigdzie, cyt."w dodatku Bosh grał tylko 33 minuty. "

    A gdzie to się odnosi do oceny jego gry? smile Może nie zauważyłeś, ale nie ma
    komu grać zamiast niego na PF...

    > Blatt to NBA editor

    smile)) Co oznacza że bynajmniej nie pisze własnych tekstów, nie wyraża własnych
    opiniii, i nazwanie go "dziennikarzem" to poważny błąd smile


    Bibliotekarz


  • 01.05.07, 02:21
    >
    > > tak, nigdzie, cyt."w dodatku Bosh grał tylko 33 minuty. "
    >
    > A gdzie to się odnosi do oceny jego gry? smile
    a powyzszy cytat nie brzmi jak narzekanie?


    Może nie zauważyłeś, ale nie ma
    > komu grać zamiast niego na PF...
    tak nie ma innych PF, moze nie zauwazyles w skladzie panow: Bargnani, Graham -
    ktory czesto gra wlasnie jako 4, Humphries i dwa ogony Slokar i Sow. Jest
    jeszcze Garbajosa - ale on jak pewnie wiesz, wypadl na dluzej.

    >
    > smile)) Co oznacza że bynajmniej nie pisze własnych tekstów, nie wyraża własnych
    > opiniii, i nazwanie go "dziennikarzem" to poważny błąd smile
    Bycie edytorem nie oznacza tego, ze nie ma prawa do pisania wlasnych tekstow to
    pierwsze. Drugie, to przeciez to Ty go podales jako dziennikarza badz
    analityka, nie wiem ktorego miales na mysli bo pisales tez o Kerze. Trzy, to
    ten tekst pod ktorym nomen omen Blatt jest podpisany - co zazwyczaj sugeruje
    autorstwo, jest bezplciowym opisem druzyny a nie niezalezna opinia. Cztery, to
    facet pracuje dla NBA i nie bedzie oczywiscie robil we wlasne gniazdo.
    Sugerowalem Ci zasiegniecia opini "niezaleznych pismakow" a Ty w zamian za to
    zalaczasz "reklamowki" ludzi zwiaznych bez badz posrednio z NBA. "Niech
    zgadne... nie doczytales?"
    szukaj dalej...
    >
    >
  • 01.05.07, 16:53

    > a powyzszy cytat nie brzmi jak narzekanie?

    Nie, brzmi jak stwierdzenie faktu.

    > moze nie zauwazyles w skladzie panow: Bargnani, Graham - ktory czesto gra
    > wlasnie jako 4, Humphries i dwa ogony Slokar i Sow

    Sadzisz ze gdyby Graham zagral zamiast Bosha to ugralby, powiedzmy, 15 pts 10
    reb? Ja mysle ze nie, i dlatego napisalem ze nie ma komu go zastapic (o reszcie
    nawet nie wspominam, glownie z powodu tego jak bronia). Ponadto Bosh (jakby
    danego dnia nie gral) zapewnia minimum zbiorek i zageszcza obrone w srodku, a
    nikogo wsrod jego zmiennikow nikt nie bedzie podwajal.

    > Co oznacza że bynajmniej nie pisze własnych tekstów, nie wyraża własnych
    > opiniii, i nazwanie go "dziennikarzem" to poważny błąd smile

    < Bycie edytorem nie oznacza tego, ze nie ma prawa do pisania wlasnych tekstow

    Jesli sprobujesz przeczytac moja wypowiedz pare razy, byc moze dostrzezesz w
    niej chytry zabieg zwany czasami ironia...

    < jest bezplciowym opisem druzyny a nie niezalezna opinia

    Rany, zaczynam sie zastanawiac czy uzywamy tego samego jezyka... Czemu opis
    druzyny nie moze byc niezalezny? Jaka jest sprzecznosc pomiedzy "opisem"
    i "opinia"? Czy "opis" druzyny jest z definicji wyzuty z wlasnych opnii?

    < zalaczasz "reklamowki" ludzi zwiaznych bez badz posrednio z NBA

    Bardzo fajny argument smile Pozwala zanegowac praktycznie kazdy cytat bez
    zaprzatania sobie glowy uzasadnieniem, wystarczy zaliczyc autora od kliki ktora
    chodzi "posrednio" na pasku NBA smile Taka mroczna konspiracja smile Krepujaca
    wolnosc slowa sila NBA musi byc zaprawde ogromna, bo o szybkosci Forda karnie
    pisze cala plejada autorow smile "Ford's speed can be as lethal a weapon as
    Shaq's size and Kobe Bryant's athleticism" (Ian Thomsen, Chris Ballard. Sports
    Illustrated. New York: Nov 28, 2005. Vol. 103, Iss. 21; pg. 54). Dalem kolejny
    cytat tak, dla (notabene) sportu, bo jestem dziwnie spokojny ze rowniez okaze
    sie kompletnie nieobiektywny smile Ciekawi mnie tylko powod: czy okaze
    sie "bezplciowym opisem", czy tez bedzie jeszcze cos nowego...


    Bibliotekarz

  • 02.05.07, 04:02
    > > moze nie zauwazyles w skladzie panow: Bargnani, Graham - ktory czesto gra
    >
    > > wlasnie jako 4, Humphries i dwa ogony Slokar i Sow
    >
    > Sadzisz ze gdyby Graham zagral zamiast Bosha to ugralby, powiedzmy, 15 pts 10
    > reb?
    tak, to w granicach mozliwosci Grahama, aktualnie ma 10 zb. pod koniec meczu
    Ja mysle ze nie, i dlatego napisalem ze nie ma komu go zastapic (o reszcie
    nawet nie wspominam, glownie z powodu tego jak bronia).
    tak, zwlaszcza Bargniani, ktory dzis jak widze gra falszywego centra
    Ponadto Bosh (jakby danego dnia nie gral) zapewnia minimum zbiorek i zageszcza
    obrone w srodku, a nikogo wsrod jego zmiennikow nikt nie bedzie podwajal.
    zgoda, ale rzecz w tym, ze on uparcie powtarza schemat rzutu z poldystansu
    nawet jesli "nie idzie", co w przypadku meczow w play off jest niewybaczalna
    strata - jakze czesto decyduja punkciki

    > > Co oznacza że bynajmniej nie pisze własnych tekstów, nie wyraża własnych
    > > opiniii, i nazwanie go "dziennikarzem" to poważny błąd smile
    >
    > < Bycie edytorem nie oznacza tego, ze nie ma prawa do pisania wlasnych teks
    > tow
    >
    > Jesli sprobujesz przeczytac moja wypowiedz pare razy, byc moze dostrzezesz w
    > niej chytry zabieg zwany czasami ironia...
    bzdura, nie ironia
    > < jest bezplciowym opisem druzyny a nie niezalezna opinia
    >
    > Rany, zaczynam sie zastanawiac czy uzywamy tego samego jezyka... Czemu opis
    > druzyny nie moze byc niezalezny?
    moze, ale wskaz mi w tym konkretnym opisie jakakolwiek krytyczna uwage o
    ktoryms z zawodnikow, no prosze. Wszyscy sa tylko na plus, nie maja minusow,
    prawda?
    > Bardzo fajny argument smile Pozwala zanegowac praktycznie kazdy cytat bez
    > zaprzatania sobie glowy uzasadnieniem, wystarczy zaliczyc autora od kliki
    ktora chodzi "posrednio" na pasku NBA smile Taka mroczna konspiracja smile
    mroczna, moze pomroczna? jeszcze raz przypomne - Kerr to komentator tv meczy
    NBA, Blatt jest PRACOWNIKIEM NBA - czy to jest wreszcie jasne?

    Krepujaca wolnosc slowa sila NBA musi byc zaprawde ogromna, bo o szybkosci
    Forda karnie pisze cala plejada autorow smile "Ford's speed can be as lethal a
    weapon as Shaq's size and Kobe Bryant's athleticism" (Ian Thomsen, Chris
    Ballard. Sports Illustrated. New York: Nov 28, 2005. Vol. 103, Iss. 21; pg.
    54). Dalem kolejny cytat tak, dla (notabene) sportu, bo jestem dziwnie spokojny
    ze rowniez okaze sie kompletnie nieobiektywny smile Ciekawi mnie tylko powod: czy
    okaze sie "bezplciowym opisem", czy tez bedzie jeszcze cos nowego...
    pokaz mi choc jeden moj wpis, w ktorym napisalem ze Ford jest wolny - czekam;
    kolejny raz przypominam, choc znow na prozno, ze mowa byla o SILE FIZYCZNEJ
    zawodnika, nie o szybkosci - ilez razy mozna o tym przypominac i wciaz na nic?
    Czy Ty potrafisz czytac ze zrozumieniem czy jedynie posilkujac sie wybranymi z
    kontekstu zdaniami i wplecionymi wen wlasnymi urojeniami - montujesz tanie
    prowokacje? Sorry, Ertesa we mnie nie znalazles..., za to ja odnosze wrazenie,
    ze sie kolejny znalazl.
    ale probuj dalej
    > Bibliotekarz
    >
  • 02.05.07, 19:24

    Jeśli taki jest twój pogląd na tę sprawę... to wykażę się chrześcijańską
    skromnością i zakończę swój udział w tej dyskusji.

    Bibliotekarz
  • 27.04.07, 04:23
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > < To juz nie tylko o "finaly" jak to nazywasz chodzi,
    >
    > A jak mam nazywac?... "The Finals", z innym tlumaczeniem sie nie zetknalem.
    >

    >
    > Zartujesz?... Naprawde nie pamietasz tego kwiku jak Bulls przyjechali do
    > Detroit? smile ... Wszyscy sie potem rozwodzili nad tym jak Wallace zostal
    > wygwizdany smile

    Nie wkleilo mi reszty, nie wiedziec czemu. Dopisuje w skrocie raz jeszcze.
    Przyznam, ze nie ogladalem owego meczu z Detroit w realacjach zwracam raczej
    uwage na sportowa strone.





    > < Kazdy ma ikony na miare swoich mozliwosci. Toronto do Chicago to naprawde
    >
    > < dalekie przedmiescie wiec i taka ikona moze byc dobrasmile
    >
    > Nie rozumiem czemu Toronto ma byc przedmiesciem Chicago, ale to Twoja opinia
    i
    > ja uszanuje.
    Moja opinia opiera sie tylko i wylacznie na 4 latach zycia w Chicago i 2 w
    Toronto.
    Ale mialem na mysli ze Jordan byl nie tylko ikona Chicago, ale
    > calej ligi. Ba, koszykowki w ogole. Dlatego wszelkie porownania do MJ (i
    > sportowe i pozasportowe) sa moim zdaniem nietrafne.

    Jordan byl pomostem laczycym "drewniana" koszykowke Birda, Stocktona, Jabbara
    itp. z epoka jordankow - Kobe, Wade, James. Na swoj czas byl fenomenem, sadze
    ze obecnie by nim nie byl.
    > < Tak, w pierwszym meczu wbrew przyjetym regulom sedziowie zupelnie nie
    > < chronili gwiazdsmile, z pozytkiem dla Bulls oczywiscie.
    >



    > Ja juz nawet nie mowie o chronieniu, ale chcialbym przynajmniej zeby
    sedziowie
    > nie przygladali sie z usmiechem na ustach, gdy O'Neal jest regularnie bity
    jak
    > worek treningowy smile

    Az tak bardzo bity nie byl, bywalo znacznie wiecejsmile. Sadze, ze 2-3 faule
    odgwizdali mu nieco na wyrost.
    > < Z tego wlasnie, ze odeszli od wielkich gwiazd, ze maja europejczykow, bo
    > < niestety, koszykowka amerykanska gasnie i ze postawili na obrone.
    >
    > Racja. Problem NBA jest w tym ze to jest ogranizacja ktora jest niejako
    > zbudowana pod gwiazdy, i czesto kreuje sie na sile jakichs grajkow zeby nie
    > bylo prozni. A tymczasem prawdziwa gwiazda nie potrzebuje zadnego marketingu.
    > Tylko sie podpisac.
    >
    > Nieprawdziwy kibic Bibliotekarz
    >
    >
    > PS Jeszcze raz, wedlug mnie Chicago jest juz w drugiej rundzie...
    >
    Chcialbym, ale to jeszcze nie koniec niestety. Oni twierdzili, ze zalezalo im
    na grze z Miami /co mozna jeszcze tlumaczyc tym, ze wygrali z nimi latwo 3
    mecze w sezonie/ i dlatego nie angazowali sie w ostatnim meczu w Jersey. To
    moze sie tez wydawac o tyle dziwne, ze nastepna przeszkoda bedzie Detroit /choc
    i z nimi Bulls wygrali 3 meczesmile/.
  • 27.04.07, 19:59
    tak na marginesie,
    jak dobrze jest wiedziec,
    ze nie wszyscy interesuja sie tylko hokejem,
    ten watek to normalnie odtrutka wink
  • 28.04.07, 21:25

    No wiec, mamy 1-2. Musze zaczac od tego ze nie widzialem w ogole meczu, wiec
    nie moge sie za bardzo rozwodzic smile Z wyniku i statystyk wynika niestety ze
    bylo okrutne bicie, Kidd i Carter zdominowali gre, a nikt z Raptors (moze poza
    Fordem) nie stanal na wysokosci zadania.

    Kidd mial podobniez w drugim meczu uraz kolana, ale patrzac na jego dorobek w
    trzecim, to dedukuje ze mu przeszlo... Bo jesli tak gra z kontuzja, to boje sie
    pomyslec co bedzie jak zagra w pelni zdrow.

    Bibliotekarz

  • 01.05.07, 00:24

    O rany. Stan obecny wynosi 1-3, z wyraznym wskazaniem na 1-4 we wtorek...
    Wszelkie nadzieje trzeba opierac na nieracjonalnych przeslankach, bo racjonalne
    podpowiadaja ze Raptors ciagle graja nedznie. No, ewentualnie mozna liczyc na
    to ze Carter znowu sie wylozy, bo mecz bedzie w Toronto.

    Carter i Kidd spokojnie dograliby wczoraj do triple-double, gdyby nie to ze nie
    musieli... grali obaj mniej niz 30 minut. Zeby liczyc na odbicie we wtorek,
    przynajmniej trzech graczy Raptors musialoby zagrac dobry mecz, a nie ciagle
    jeden (wczoraj padlo na Bargnani'ego).

    Wlasnie przeczytalem ze to osma kolejna porazka Raptors na wyjedzie...

    Pozytywna wiadomosc jest taka ze Dallas (mistrz sezonu zasadniczego), tez
    przegrywa w swojej serii 1-3. Jestesmy zatem tak dobrzy jak Dallas smile))


    Bibliotekarz


  • 02.05.07, 04:00
    pomimo czarnych przepowiedni po dzisjejszym starciu mamy wynik 2-3!ufff sporo
    emocji kosztowalo mnie ogladanie tego pojedynku,poczatek byl rewelacyjny ponad
    20 punktowa przewaga,a koncowka...trzymalam kciuki aby w ostatnich sekundach NJ
    nie wygralo!udalo sie!smile czekamy do piatku...
  • 02.05.07, 04:19
    fantastyczna 1 polowa, ktora nomen omen dzieki nieobecnosci na parkiecie Bosha
    oraz swietnej obronie pozostalych graczy zakonczyla sie druzogocaca kleska
    Jersy; szkoda, ze w drugiej Toronto przestalo grac tak agresywnie w obronie i
    wyraznie tez opadl z sil Bargniani; Bosh niestety, kolejny raz nie potrafi
    odnalezc sie we wlasciwej dla siebie samego roli w meczu play off; zatrwazajaco
    latwo dal sie wybic z rytmu szybkimi gwizdkami; Ford gral za krotko by
    cokolwiek o nim powiedziec, Parker zagral srednio, ale na plus mu wyszla
    koncowka meczu wczesniej bezbarwny, Peterson - zdycowanie pozytywnie sie
    wyroznial choc glownie w ataku niz w obronie, Bargniani - kapitalnie w ataku w
    1 polowie, bezplciowo caly mecz w obronie, ale to dzieki jego rzutom Toronto
    zyskalo tak duza przewage i praktycznie "ustawilo" caly mecz, Calderon
    wysmienicie w obronie, gdzie zupelnie wybil z rytmu Kidda i dobrze w ataku -
    choc mam pretensje o kilka glupich strat, Graham - naharowal sie dzis w
    obronie, dla mnie cichy bohater, nie wiem czemu wypadl z gry Nesterovic, a
    pozostali to ogonki;
    tak, zobaczymy w piateksmile
  • 04.05.07, 16:56

    No i nieostrozne stwierdzenia sie mszcza smile Kiedy pisalem ze bedziemy sie
    chwalic ze jestesmy tacy dobrzy jak Dallas, to bynajmniej nie mialem na mysli
    tego ze mamy odpasc w pierwszej rundzie smile))

    Niemniej, robi sie ekstra ciekawie... Obu finalistow z poprzedniego roku juz
    nie ma, i to obaj polecieli w pierwszej rundzie (chociaz, Miami bylo do
    przewidzenia). Ciekawe co bedzie dalej z Golden State, bo do play offs weszli
    wlasciwie na bezdechu.

    Teraz zobaczymy co przyniesie dzisiejszy wieczor. Calderona ani Forda chyba
    jednak nie bedzie, wiec wychodzi na to ze prawie caly mecz zagra Dixon. Bo tego
    malego grubgego (nie pamietam teraz jak sie nazywa) raczej nie licze. Moze
    Mitchell postawi wyzszy sklad i bedzie liczyl ze wygraja walke o zbiorki. Jesli
    wygraja dzisiaj, to wygraja tez cala serie... JESLI.

    Bibliotekarz

  • 05.05.07, 03:18
    pierwsza polowa niezla dotarlo chyba do Raptors co moga strcic przegrywajac,ich
    gra stala sie bardziej efektywna i i oby tak dalej,trzymam kciuki!
  • 05.05.07, 18:34
    nie!nie!nie!wczoraj po meczu odebralo mi sily aby skomentowac ta porazkesad to
    smutne tymbardziej,ze widac bylo jak Raptors sie
    staraja...szkoda...duzyyyyyyyyyyyyyyyyyyy plus dla Bosha-cala gre byl na
    wysokich obrotach!to prawdziwy skarb dla tej druzyny!
  • 06.05.07, 20:44

    Jednak mam uczucie niedosytu. Raz ze caly czas nie moge odzalowac ze nie
    trafili sie nam Wizards smile Dwa ze jednak to byla nizej rozstawiona druzyna...

    Podsumowanie jest chyba takie ze Bosh jednak zawiodl ofensywnie w calej serii,
    srednia zbiorek tez mial nizsza niz w zasadniczym... Raczej nie zgadzam sie z
    tymi pochlebnymi opiniami o walce, nieustepliwosci i doswiadczeniu ktore
    zaprocentuje. To mi przypomina zaklecia o "minimalnych, niezasluzonych
    porazkach po porywajacej walce" z polskiej pilki noznej. To ja bym raczej wolal
    maksymalne, zasluzone wygrane bez walki smile... Ponadto brutalna prawda jest
    taka ze Raptors mieli w koncowce pilke dwa razy i nic sie z tego nie wyklulo,
    Nets rowniez dwa razy (ugrali z tego 5 punktow).

    Z jasnych punktow, to rzeczywiscie Calderon sie bardzo rozwinal w porownaniu z
    poprzednim sezonem. Ponadto status rozwijajacego sie "play-offs team" powinien
    pomoc w przyciaganiu nowych zawodnikow.

    No nic, zobaczymy co bedzie dalej z tym sezonem. Bardzo mnie ciekawi jak dalej
    bedzie sobie radzic GS i czy Chicago sie podniesie.

    Bibliotekarz

  • 15.05.07, 22:52

    Boiskowy update jest taki ze Byki zgodnie z planem gladko biora baty od
    Detroit, a Cleveland bedzie jutro zamykac serie z New Jersey. Ktos napisal ze
    wynik serii Raptors - New Jersey nie ma znaczenia, bo zwyciezca i tak przegra z
    Cavaliers. Wyglada na to ze mial racje smile

    Notabene, po wczorajszym meczu New Jersey nijak nie moge zrozumiec to mozliwe
    ze trzech liderow oddaje prawie 50 rzutow, trafiaja z tego ponizej 25% i
    przegrywaja TYLKO dwoma punktami? Wynika z tego ze gdyby zagrali na przecietnym
    poziomie, wygraliby ze spiewem na ustach...

    Na Zachodzie bardzo interesujaco wyglada para Utah - Golden State, chyba
    kibicuje Utah. O Phoenix - San Antonio nawet nie ma co wspominac, bo to jest
    praktycznie przedwczesny final. Gdyby rzucic San Antonio na pozarcie cokolwiek
    ze Wschodu (oprocz Detroit), to wygladaliby przy Spurs jak druzyna z Ligi
    Zakladow Miesnych.

    Bibliotekarz



  • 29.05.07, 17:49

    Zatem Golden State bez duzego szumu odpadlo z Utah. Wyglada na to ze GS mialo w
    sezonie recepte tylko na jedna druzyne, Dallas, i mieli szczescie ze trafili
    ich na play offs smile

    W ogole podsumowanie jest takie ze sezon sie praktycznie skonczyl, San Antonio
    jedzie jak walec i wygra z Detroit w finale. Mimo wszystko jestem pelen uznania
    dla Utah i Jerry Sloan'a, bo daleko zaszli i stawiaja opor walcowi.

    Na Wschodzie odpadlo nedznie grajace NJ, a teraz Detroit popchnie Cleveland -
    bo raz ze sa lepsza druzyna, dwa ze sedziowie nie wiedziec czemu tepia
    Cavaliers. Nie mowie nawet o tym ewidentnym faulu pod koniec trzeciego meczu,
    ale o caloksztalcie; Varejao, wlochaty Brazylijczyk z Cleveland, jest lojony
    praktycznie za kazdym razem jak dostanie pilke, i rzuca po 6 wolnych na mecz.
    Powinnien okolo 15...

    Bibliotekarz

  • 03.06.07, 21:12

    No i teraz trzeba wszystko odszczekac smile Naprawde sie nie spodziewalem ze
    Detroit umoczy z Cleveland, pomimo ze kibicowalem w tej parze Cleveland (jako
    teoretycznie slabszej druzynie). Nie widzialem wszystkich meczy serii, wiec
    nawet nie wiem jak wytlumaczyc te niespodzianke - Cleveland jest niedoceniane?
    Detroit gralo slabiej? (w ataku, owszem...).

    W kazdym badz razie final SA-CLE, i tu juz zadnych rewolucji nie przewiduje.
    San Antonio, i to bez trudu. Niestety bede w Europie i trudniej mi bedzie
    ogladac mecze Finalow. A zaluje!

    Bibliotekarz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.