02.06.07, 17:31
Dstaliśmy kolejną kopertę z ambsady - mamy się zgłosić na badania lekarskie i wystąpić o zaświadczenie o niekaralności.
Tylko . . .
tylko, przez te dwa lata tyle się w naszym zyciu zmieniło, że już nie bardzo nas interesuje emigracja. Ech życie.
--
Canadian woodcutters.
Edytor zaawansowany
  • 02.06.07, 19:26
    sosna28 napisał:
    > tylko, przez te dwa lata tyle się w naszym zyciu zmieniło, że już nie bardzo na
    > s interesuje emigracja. Ech życie.

    Mam nadzieje, ze zmienilo sie na lepsze - na wszelki wypadek przyjmij gratulacje!
  • 02.06.07, 20:21
    No i trzeba dalej zyc smile
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 02.06.07, 21:38
    musi byc precyzyjnie wywazona.

    I tak na dobra sprawe nie jest to kwestia "czy nam tam bedzie lepiej, czy tez
    lepiej zostac tutaj, a moze wyjechac gdzie indziej ?"
    Kwestia winna brzmiec " gdzie bedzie najlepiej naszym dzieciom ?" ,a wiec za 10
    czy dwadziescia lat !

    Kiedy z poczatkiem lat 80 tych zastanawialismy sie co robic, wybor zostal
    podjety wlasnie z mysla o dzieciach. Teraz, po ponad 20 latach wiem, patrzac na
    dzieci, a takze wnuki, ze nasza decyzja moze nie byla najlepsza , ale z
    pewnoscia nie byla najgorsza.

    Osobiscie zaluje, ze przyjechalem do Kanady o 10 lat za pozno...

    Dzieci tez sa przekonane, ze pozostanie w Polsce, byloby dla nich
    zaprzepaszczeniem ogromnej zyciowej szansy.

    Pozdrawiam


    dradam1/2

  • 03.06.07, 08:48
    Poprawiło się nam życie na lepsze - to tak dla dojaśnienia smile.
    A co do decyzji - równo rok temu nawet nie byłoby o czym mówić - spakowalibyśmy się i za Ocean.
    Patrząc na dzieci i na swoją żonę własnie niewiem czy chciałem tego wyjazdu dla nich czy dla siebie. Raz już moja żona poszła za mną - mieszka 250 km od swoich rodzinnych stron. Bo tu była praca dla mnie, jakoś się urządziliśmy zaczyna się krecić. Teraz na myśl o kolejnym wyjeździe powiedziała - rób jak chcesz, nam jest tu dobrze, ale możemy jechać.
    I co? I co robić smile.
    --
    Canadian woodcutters.
  • 04.06.07, 04:51
    z nas podjelo dezycje emigracji do kanady "niewywazone", wymuszone przez
    wariackie okolicznosci, strach i niewiedze? podejrzewam ze wiekszosc. a ilu
    zaluje - podejrzewam ze niewielu.

    i na tym polega nieprzewidywalnosc zycia. czesto stykam sie z samotnymi ludzmi
    ktorzy w wieku 37 czy 47 lat gadaja wiele o "relationships". my mielismy 22
    lata i poszlismy z dziewczyna do lozka a potem do urzedu stanu cywilnego, nie
    znajac slowa "relationship". podobnie jest wyborem kraju w ktorym mieszkamy.

    a sosnie zycze powodzenia w polsce ktora coraz bardziej przypomina gorna wolte
    (dzisiaj burkina fasso).
  • 04.06.07, 05:19
    " a sosnie zycze powodzenia w polsce ktora coraz bardziej przypomina gorna wolte
    > (dzisiaj burkina fasso)."


    ty chyba dawno nie byles w polsce?
  • 05.06.07, 04:07
    temu i uwazam, ze pod rzadami PiSdzielcow polska robi sie na gorna wolte i
    panuje tam neofaszyzm.

    kiedys ten pogardliwy termin byl uzywany wobec zsrr (gorna wolta z rakietami),
    teraz polska stala sie taka gorna wolta z katedrami i radiem z ryjem.
  • 04.06.07, 06:06
    karul napisał:

    > z nas podjelo dezycje emigracji do kanady "niewywazone", wymuszone przez
    > wariackie okolicznosci, strach i niewiedze? podejrzewam ze wiekszosc. a ilu
    > zaluje - podejrzewam ze niewielu.
    > i na tym polega nieprzewidywalnosc zycia. czesto stykam sie z
    > samotnymi ludzmi
    > ktorzy w wieku 37 czy 47 lat gadaja wiele o "relationships". my mielismy 22
    > lata i poszlismy z dziewczyna do lozka a potem do urzedu stanu cywilnego, nie
    > znajac slowa "relationship". podobnie jest wyborem kraju w ktorym mieszkamy.
    > a sosnie zycze powodzenia w polsce ktora coraz bardziej przypomina gorna wolte
    > (dzisiaj burkina fasso).

    Wiesz, z poczatkiem lat osiemdziesiatych takie podejmowanie decyzji bylo
    wytlumaczone. Wyrwanie sie z Polski, zgloszenie sie do obozu "uchodzcow",to byla
    norma. Obecnie kazdy ma w Polsce paszport , z nieograniczona (czasowo i
    terytorialnie) waznoscia. Mieszkancy (obywatele) polscy nie moga zreszta starac
    sie o azyl w Ameryce Polnocnej, praktycznie rzecz biorac.Wobec tego takich
    decyzji obecnie nie trzeba podejmowac.

    Dla porzadku musze dodac, ze znam osoby, ktore tutaj wtedy przyjechaly i tylko
    ambicja i wstyd przed przyznaniem sie do zyciowej porazki, ich w Kanadzie trzyma.

    Ogromna wiekszosc jednak Polonii , tych ze stazem 20 czy 15 lat jakos sobie rade
    daje i jezeli mysla oni o Polsce, to tylko jako miejscu do odwiedzenia, na
    miesiac lub na dwa max.

    Osobiscie zreszta rowniez zauwazam, ze sporo moich znajomych nawiazuje ozywione
    kontakty z innymi grupami etnicznymi/narodowosciowymi . Przejawem tego sa np.
    mieszane malzenstwa Polek/Polakow z osobami pochodzenia Europejskiego
    (glownie), ale rowniez pochodzacych i z krajow iberyjskich, i z krajow
    Azjatyckich ( Afrykanie/nki jakos nie ciesza sie powodzeniem).


    Pozdrawiam i przepraszam za moje luzne refleksje


    dradam1/2
  • 04.06.07, 18:47
    "Dla porzadku musze dodac, ze znam osoby, ktore tutaj wtedy przyjechaly i tylko
    > ambicja i wstyd przed przyznaniem sie do zyciowej porazki, ich w Kanadzie
    trzym
    > a."


    chec powrotu do polski nie jest porazka, porazka jest brak mozliwosci
    realizacji tego ze wzgledu na to ze "w kanadzie sie nam nie powiodlo" i kogos
    na to po prostu nie stac.

    znam grekow ktorzy emigrowali z grecji do australii i kanady a przez ostatnie
    20-25 lat masowo wracali/wracaja.
    kiedys kitsilano (najbardziej popularna obecnie dzielnica w van) bylo greckim
    obszarem, dzis greka tam uswiadczyc jak na lekarstwo.
  • 04.06.07, 19:10
    za_morzem masz racje ze trzeba miec kogos kto by czuwal nad wynajmowanym
    mieszkaniem,,znam to po sobie ,ja tak sie kiedys i teraz opiekuje.

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 03.06.07, 08:46
    Sosna tzn, że IELTS poszedł dobrze. U nas podobnie, jesteśmy na etapie
    niekaralności, badania jeszcze nie bo czekamy na paszport najmłodszego, ale
    wszystko wygląd na to, że reszta to już tylko formalności.
    Od złożenia przez nas aplikacji minęło 16 m-cy no i w naszym życiu nie pojawiło
    sie niestety ( a może stety ;]) nic co by zmieniło naszą decyzję, także my
    brniemy dalej.
    W każdym razie napisz co i jak.....
    pzdr
  • 03.06.07, 08:51
    IELTS - poszedł mi nadspodziewanie dobrze - sam byłem w szoku.
    --
    Canadian woodcutters.
  • 03.06.07, 21:00
    polska lat 80tych a dzisiejsza to kolosalna roznica.
    polskie dzieci moga obecnie studiowac ZA POL-DARMO w kazdym kraju europy
    zachodniej.
    pracowac tez.
    a jak beda chcialy przyjechac do kanady zawsze beda mogly emigrowac.
  • 04.06.07, 08:33
    karul cos w tym musi byc,ja np chcialem zaczac nowe zycie,nowe miejsce i nie
    przewidzialem tego ze mozna popasc na takich samych ludzi jak w Polsce a
    przeciez od tego chcialem uciec....
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 04.06.07, 11:09
    nie przejmuj się, plany się zmieniają i rzeczywistośćsmile

    dziś emigracja (jak piszą poprzednicy) to zupełnie co innego.

    Nie mówię, że nie warto ale to zupełnie co innego. Żadnych cudów tam nie ma.
    Niektóre rzeczy np mi się podobają a niektóre bardziej w Polsce. Na pewno warto
    poznawczo.

    Szczególnie jeśli chodzi o pieniądze w 1 pokoleniu (czyli Ciebie), wyjazd na
    jakiś czas i powrót do Europy nie ma sensu bo w Kanadzie zarobisz dobrze jak na
    Kanadę a np na nieruchomość w Europie lepiej zarabiać w Europie.

    Już teraz znajoma prowadząca biuro nieruchomości w Krakowie (nie mówię nawet
    więc o bogatych krajach UE) mówi, że pojawiają się emigranci z Kanady i mówią,
    że by wróvili ale mieszkania takie drogie (wielu oczywiście byłoby na nie stać
    ale to już inne czasu - wielu nie stać, nawet na mieszkanie w Warszawie czy
    Krakowie)...

    pozdr.
  • 04.06.07, 16:15
    Mieszkania i domy w Krakowie nie sa na razie drozsze niz w Toronto (gdzie
    mieszka wiekszosc emigrantow z Polski). Mozesz podpowiedziec znajomej, ze te
    osoby, ktore sie do niej zglaszaja moga wziac kredyt na mieszkanie w polskim
    banku po przedstawieniu informacji o dochodach z Kanady. Wiekszosc rodzin w
    Kanadzie stac na kupienie domu na splaty, w przypadku zakupu w Polsce mozna
    rozwazyc wynajmowanie tam mieszkania czy domu podczas gdy wlasciciel dalej
    pracuje w Kanadzie.
  • 04.06.07, 18:33
    metr mieszkania w krakowie, przy rynku, moze kosztowac i 10 tysiecy dolarow-
    25 tysiecy zlotych i wiecej (takie drogie mieszkania w najdrozszym w kanadzie
    vancouver to raczej rzadkosc- wychodzilo by 600 000 dolarow za jeden
    bedroom!!!).
    srednio atrakcyjne krakowskie mieszkanie powyzej 4 tysiecy $ za metr.
    nie wiem jakie sa ceny w toronto ale w vancouver ktore jest ponoc najdrozsze w
    kanadzie 60 metrowy apartament kosztuje z 250 000$.
    wiec porownujac krakow z vancouver, ceny sa podobne.
    wszystko kwestia lokalizacji.
    jesli ktos nawet ma splacone mieszkanie w kanadzie w drogim miescie wymieni
    sobie je mniej wiecej w skali 1:1.
    a to juz sprawia ze powrot robi sie mniej rozowy.

    kupic na kredyt w polskim banku mozna ale wplywy z wynajmu beda duzo nizsze niz
    rata. przy obecnych cenach.
    wiec trzeba by doplacac a to bez sensu.

    do tego dochodzi wieksze ryzyko wynajmu w polsce niz kanadzie ze wzgledu
    -braku regulacji prawnych na korzysc "kamienicznika".
    -ogolna ospalosc systemu egzekucji praw w "razie czegos".
    -dosc luzne podejscie najemcow jesli chodzi o ich obowiazki wzgledem
    wlasciciela mieszkania
    -samemu sie nie da tego robic, trzeba miec kogos kto sie tym zajmie. ile osob
    ma taka sytuacje?




  • 04.06.07, 19:41
    To mieszkanie nie musi byc ani przy rynku ani miec widoku na Wawel smile Do tej
    pory to byla super inwestycja, ale nie wiadomo co sie bedzie dzialo przez
    najlizszych pare lat. Wydaje mi sie, ze nawet jak sie tam nikogo nie ma, to
    istnieja juz chyba jakies agencje, ktorym mozna zlecic wynajem.

    >>>>kupic na kredyt w polskim banku mozna ale wplywy z wynajmu beda duzo nizsze
    niz rata. przy obecnych cenach wiec trzeba by doplacac a to bez sensu. <<<<

    Dlaczego bez sensu skoro to dobra inwestycja?
  • 05.06.07, 05:30
    www.money.pl/banki/kalkulatory/kredytowy/
    http://www.gratka.pl/dom/szukaj.phtml?id_podrubryka=1&id_rubryka=5&id_region=0&miasto=krakow&dzielnica=&ulica=&metraz_od=30&metraz_do=50&id_jednostka_pow=1&cena_od=&cena_do=&id_waluta=1&cena_za_metr_od=&cena_za_metr_do=&liczba_pokoi=0&slowa=&numer_oferty=&pietro_od=0&pietro_do=0&liczba_pieter_od=0&liczba_pieter_do=0&rok_budowy_od=0&rok_budowy_do=0&z_dnia=-1&inte=on&gaze=on&biur=on&search=&szukaj=Szukaj

    dochod z "rentu" pokryje ci okolo polowy raty, musisz jeszcze zaplacic czynsz.
    no i ew. agencji, jakies extra koszty, remonty.
    wyobrazasz sobie agencje nieruchomosci w polsce ktora za kilaset zl miesiecznie
    zalatwi ci pomalowanie mieszkania, eksmisje nieuczciwego najemcy i naprawe
    lodowki, znalezienie nowego lokatora na czas?
    ja nie. smile

    osobiscie uwazam sprawe za niewykonalna.
  • 05.06.07, 14:13
    Z tego wniosek, ze w Polsce brak jest tzw property managers i ktos kto by wpadl
    na pomysl, zeby otworzyc taki biznes dobrze by na tym wyszedl. Dobra praca dla
    pary, maz jezdzi po mieszkaniach, w ktorych robi drobne naprawy, maluje etc.,
    zona zajmuje sie sprawami papierkowymi. Dziwne ze czegos takiego nie ma.
  • 05.06.07, 14:18
    pal0ma sa jak umnie wspolnoty mieszkaniowe i One uzgadniaja kto robi papierkowa
    robote,kto robi remonty w danym bloku i zazwyczaj sie bierze firmy z zewnatrz
    ktore maja pod soba wiecej niz 1 blok.




    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 05.06.07, 15:03
    Sylwek, Ja mialam na mysli zarzadzanie porozrzucanymi mieszkaniami/domami
    nalezacymi do roznych prywatnych osob, ktore nie maja czasu/mozliwosci/checi
    aby samemu sie zajmowac tymi sprawami.
  • 05.06.07, 21:36
    pal0ma napisała:

    > Sylwek, Ja mialam na mysli zarzadzanie porozrzucanymi mieszkaniami/domami
    > nalezacymi do roznych prywatnych osob, ktore nie maja czasu/mozliwosci/checi
    > aby samemu sie zajmowac tymi sprawami.
    Sa w Polsce tacy ludzie. Nazywaja sie zarzadcy nieruchomosciami.Moja kolezanka
    jest takim zarzadca. Juz od wielu lat. Wlasnie zarzadzaja, organizuja przetargi
    na wieksze remonty w zarzadzanych przez siebie budynkach(np. dach),dokonuja
    drobnych napraw angazujac kontraktorow, sporzadzaja bilanse, zbieraja czynsze,
    wplacaja na konto w banku, placa podatki od nieruchomosci itd. Spacerujac ulica
    Swietojanska w Gdyni prawie na co drugim budynku widzialam wywieszke: posrednik
    obrotu nieruchomosciami, wycena nieruchomosci czy tez zarzadzanie nieruchomosciami.

    --
    Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli powie
    ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
  • 05.06.07, 21:49
    babiana umnie tez takie sa ogloszenia ze poszukuja takich mieszkan.domow itp

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 05.06.07, 22:07
    zarzadcy nieruchomosciami zajmujacy sie budynkami wspolnot; domami oddzielonymi
    od panstwowej administracji budynkow komunalnych lub sierotami po likwidowanych
    spoldzielniach nie maja nic wspolnego z agencjami ktore "zajely by sie"
    mieszkaniem osoby przebywajacej poza granica po to by pomagac w jego
    wynajmowaniu za 200 zlotych miesiecznie (i od czasu do czasu pomalowac
    kaloryfer lub eksmitowac nieplacacego lokatora. hehe).


    to zupelnie dwie rozne bajki.
  • 05.06.07, 22:43
    200 zlotych za miesiac to historia, teraz to raczej 1000 i wiecej. Co do
    eksmisji, to przypuszczam ze mieszkanie mozna ubezpieczyc od kosztow sadowych
    oraz placic nieduza skladke miesieczna kancelarii, ktora w razie potrzeby
    zajelaby sie bezplatnie sprawami sadowymi.
    A gdyby taki zarzadca mial duzo takich mieszkan, to moglby chyba niezle
    prosperowac. Poza tym to przeciez nie musza byc tylko mieszkania nalezace do
    ludzi mieszkajacych zagranica.
  • 05.06.07, 23:45
    pal0ma napisała:

    > 200 zlotych za miesiac to historia, teraz to raczej 1000 i wiecej. Co do
    > eksmisji, to przypuszczam ze mieszkanie mozna ubezpieczyc od kosztow sadowych
    > oraz placic nieduza skladke miesieczna kancelarii, ktora w razie potrzeby
    > zajelaby sie bezplatnie sprawami sadowymi.
    > A gdyby taki zarzadca mial duzo takich mieszkan, to moglby chyba niezle
    > prosperowac. Poza tym to przeciez nie musza byc tylko mieszkania nalezace do
    > ludzi mieszkajacych zagranica.


    przypuszczasz...


    kancelaria prawnicza w polsce ponizej kilkuset zlotych jednorazowo nie zrobi
    nic.
    za mniej nie bedzie chciala o niczym gadac.
    a ty chcesz zeby za nieduza mies. oplata zajela sie sprawami sadowymi????
    hehehehehe, zartujesz?????

    jaki prawnik za kilkadziesiat zlotych "ubezpieczenia" da ci gwarancje
    zalatwienia problemow zwiazanych z lokatorem.
    zaden.
    zadna agencja nieruchomosci czy zarzadzania nie poswieci swojego czasu za takie
    grosze.
    ludzie ktorzy mieszkaja w polsce i wynajmuja swoja kawalerke po cioci nie
    oddadza nikomu 100- 200zl na miesiac. zajmuja sie wszystkim sami bo
    licza kazdy grosz.
    zwlaszcza jesli w gre wchodza marne pieniadze z najmu czyli okolo 1000zl ze
    sredniego mieszkania.
    policz wszelkie koszta czyli podatek, czynsz, koniecznosc remontu czy zakupu
    umeblowania/agd.
    a ty jeszcze bys chciala odejmowac cos na oplaty dla zarzadcow czy prawnikow????

    sorry, ale to co piszesz jest bardzo naiwne.



  • 05.06.07, 23:48
    Jesli faktycznie taki zarzadca mialby wiele takich mieszkan to moze cos by bylo
    z tego a tak kazdy pilnuje swojego i tak jak pisze za_morzem nikt nie odda tych
    paru zlotych komus kto cos podobnie bedzie robic.


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 06.06.07, 01:03
    Ja juz niewiele wiem z praktyki o rzeczywistosci w Polsce, choc czytam
    regularnie GW i inne gazety. Patrze na rzeczywistosc polska oczami osoby
    mieszkajacej w Kanadzie, widze jak tutaj ludzie duzo wkladaja wysilku w to by
    miec swoj wlasny jakikolwiek biznes i to co napisalam wydaje mi sie logiczne...
    50 mieszkan x 200 zl na miesiac to 10 tysiecy dla, powiedzmy, dwoch zarzadcow.
    Czytam ze ludzie po 50-e nie moga znalezc pracy... Ze pracodawcy oferuja
    zarobki rzedu 800-1000 zlotych na miesiac... A co do prawnika to 50 mieszkan
    razy 50 zlotych skladek na miesiac to 2500 zlotych, czyli $1000 na miesiac od
    tej jednej pary zarzadcow. Moze to zreszta nie musi byc prawnik, tylko agent,
    bo w koncu to nie sa jakies skomplikowane kryminalne sprawy, tylko pewnie
    bardziej papierkowa robota. Oczywiscie nikt tych 50 mieszkan nie znajdzie w
    miesiac czasu, ale i tutaj rozwiniecie jakiejkolwiek dzialalnosci zajmuje wiele
    miesiecy... No i w koncu w samej Wielkiej Brytanii sa setki tysiecy Polakow, z
    ktorych moze czesc bylaby zainteresowana splacaniem mieszkania w Polsce, a na
    rodzine nie wszyscy moga liczyc.
  • 06.06.07, 05:43
    dodam tylko, ze obsluga prawna tego typu biznesu generalnie w Polsce odpada, z
    prostej przyczyny, ze liczba adwokatow w Polsce jest taka sama jak liczba
    adwokatow w Berlinie. Oznacza to, ze czesza taka kapuste ze nie ma bata by sie
    za takie pierdolki brali. No a w sadzie tylko adwokat moze walczyc (ew. radca
    prawny). A w zasadzie nie musi walczyc, wystarczy ze sie pojawi, i tak zyja
    wszyscy z tzw. "urzedowek", czy wie o co chodzi czy nie wie, i tak urzedowe
    pieniadze dostanie.
  • 06.06.07, 15:58
    estevez napisał:
    " dodam tylko, ze obsluga prawna tego typu biznesu generalnie w Polsce odpada, z
    > prostej przyczyny, ze liczba adwokatow w Polsce jest taka sama jak liczba
    > adwokatow w Berlinie. Oznacza to, ze czesza taka kapuste ze nie ma bata by sie
    > za takie pierdolki brali. No a w sadzie tylko adwokat moze walczyc (ew. radca
    > prawny). A w zasadzie nie musi walczyc, wystarczy ze sie pojawi, i tak zyja
    > wszyscy z tzw. "urzedowek", czy wie o co chodzi czy nie wie, i tak urzedowe
    > pieniadze dostanie."


    oczywiscie ze nie.
    prawnik tyle moze zarobic biorac jedna sprawe, poswiecajac na nia pare godzin.
    agent nieruchomosci moze zarobic 10 tys zlotych sprzedajac jedno mieszkanie.
    zarzadzanie 50ioma mieszkaniami dla jednego i drugiego to "neverending story"
    za bezsenowne grosze.
  • 06.06.07, 16:23
    Niestety w Polsce nie system nie chroni wlasciciela mieszkania i kultura ludzi
    wynajmujacych czesto odbiega od ... nazwijmy to normalnej, porzadnej... Ktos
    moze ci niszczyc mieszkanie a ty nie mozesz go wyrzucic bo np ma dziecko i
    chroni go prawo. W UK to zloty interes, ale w Polsce dlugo nie bedzie. Dopoki
    nie zmieni sie prawo, mentalnosc ludzi i poszanowanie czyjejs wlasnosci ten
    biznes jest spisany na przegrana. Chyba, ze jest grupka
    mlodych,ambitnie "agresywnych" mlodych ludzi zaraz po studiach, ekonomisci i
    prawnicy ktorzy w to wejda. Stare wyrzeracze palcem nie kiwna...
  • 06.06.07, 17:04
    Ciekawe jest to co piszecie.
    W Kanadzie jest zupelnie inaczej niz w Polsce. Pozbycie sie lokatora to
    kwestia zlozenia paru odpowiednich formularzy, moze to zrobic sam wlasciciel
    jak potrafi czytac i pisac po angielsku i wie, gdzie sie to sklada. Wszystko
    trwa gdzies pare miesiacy. Zima chyba tylko nie mozna nikogo eksmitowac.
    A wyeksmitowac biznes jest jeszcze latwiej, wystarczy chyba jeden niezaplacony
    rachunek i biznes jest szybko eksmitowany.
    W ogole to Kanada wyglada pod tym wzgledem duzo lepiej niz wiele innych
    krajow. O Hiszpanii czytalam, ze mozna tam stracic swoja wlasnosc bez
    przyczyny i bez odszkodowania. W Anglii tez sa duze problemy z
    nieruchomosciami. Szukajacy mieszkania czy domu moze zaplacic agentowi spora
    oplate i w ogole tego nie kupic, bo ktos go ubiegnie. A o jednym gosciu
    czytalam, ze kazano mu remontowac na swoj koszt kosciol, bo byl polozony na
    jego terenie, koszt tego byl rzedu pol miliona funtow. Nie pozwolono mu nawet
    zrzec sie tego terenu za darmo.
    Czyli wniosek jest taki, ze trzeba bardzo dobrze znac sytuacje na rynku i
    przepisy, zeby nie stracic.

  • 06.06.07, 17:13
    Z drugiej strony, gdyby nie ta koszmarna sytuacja w Polsce, o wiele wiecej osob
    nie mieszkajacych w Polsce inwestowaloby w mieszkania, ceny poszybowalyby w
    gore i przecietnemu Kowalskiemu trudniej byloby kupic cos wlasnego. Jak to sie
    tutaj mowi: "Every cloud has a silver lining".
  • 06.06.07, 18:42
    pal0ma co do prawa to nalezy je znac aby zaoszczedzic sobie przy tym nie
    przyjemnosci,,ja sie zajmuje mieszkaniem od 12 lat i powiem tak ze nigdy nie
    musialem nikogo wyzucac z mieszkania.
    Widac trafiali mi sie ok osoby smile

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 06.06.07, 19:40
    ceny w polsce i tak sa juz wyzsze niz w kanadzie.
    ciezko uwierzyc ze moglyby byc wyzsze.

    a kto bardzo chce tam zainwestowac to i tak to zrobi.
    wiele osob to zrobilo i sie teraz cieszy bo zarobilo tyle ile przez cale zycie
    nie zarobili by za granica.

    wynajmowanie komus mieszkania w polsce to gra w rosyjska ruletke i sprawa
    zupelnie nieporownywalna do podobnego procederu w cywilizowanych krajach.
  • 07.06.07, 11:06
    Z drugiej strony, gdyby nie ta koszmarna sytuacja w Polsce, o wiele wiecej osob
    >
    > nie mieszkajacych w Polsce inwestowaloby w mieszkania

    Oj inwestują mimo wszystko, inwestują, i ceny windują, windują...

    W Warszawie, Krakowie i paru innych miastach są już wyższe niż w Berlinie czy
    większości miast w Hiszpanii!

    pozdr.
  • 05.06.07, 06:36
    Jesli w ciagu dwoch lat zmienilo sie o 180 stopni to musisz poglowkowac czy jest
    szansa, ze za kolejne 2 lata znowu moze sie zmienic o 180 stopni. Sa tacy,
    ktorzy czuja "cisnienie", ze musza jechac. Innym az tak nie cisnie, a punkt
    widzenia zalezy od punktu siedzenia - jest odpowiednik tego powiedzenia po
    angielsku moze ?
  • 05.06.07, 16:09
    ktory pracownik agencji nieruchomosci wezmie sie za malowanie?????
    agencjom nie bedzie sie oplacalo poswiecac wiele godzin na pierdoly typu
    malowanie itp za kilkaset zlotych miesiecznie skoro od jednej sprzedazy
    sredniej wartosci mieszkania moga zarobic 10 tysiecy zlotych. (2-3 % prowizji
    od ceny 400 000 zlotych co teraz jest raczej minimum).
    w polsce zawsze jest mnostwo rzeczy ktorych robic sie "nie oplaca".
    wink.
    ceny mieszkan raczej drastycznie w polsce nie spadna- spoleczenstwo robi sie
    coraz bogatsze mimo innych smutnych doniesien z katolandu.
  • 05.06.07, 16:26
    No własnie, wszystko zależy od punktu widzenia smile.
    Jest to jednak wyjazd w nieznane i nieprzewidziane - u mnie odpadł podstawowy bodziec do emigracji czyli KASA smile.
    A co będzie za 2 lata czy tu czy tam tego się nieda przewidzieć.
    --
    Canadian woodcutters.
  • 05.06.07, 18:06
    chyba pisalem ci rok czy dwa temu ze w polsce sie poprawi na tyle ze emigracja
    szczegolnie dla ludzi w twoim fachu moze sie przestac oplacac.
    lasy, ochrona srodowiska itp to obszar ktory bedzie niezle dotowany z unii.

    w kanadzie musialbys przezyc kilka naprawde ciezkich lat zanim bys stanal na
    nogi i nie wiadomo jak by bylo z praca w zawodzie.

    nie zawsze to sie oplaca.

    emigracja lat 80 tych to byla desperacja i pytanie "czy sie oplaca" bylo
    retorycznym.
  • 07.06.07, 10:04
    za_morzem napisał:
    > chyba pisalem ci rok czy dwa temu ze w polsce sie poprawi na tyle ze emigracja
    > szczegolnie dla ludzi w twoim fachu moze sie przestac oplacac.
    > lasy, ochrona srodowiska itp to obszar ktory bedzie niezle dotowany z unii.

    No własnie - czasem dobrze posłuchać kogoś doświadczonego smile, ale wiesz jak to jest - najlepiej jak się odczuje na swojej skurze. Cieszę, że mogłem poczuć tą poprawę.

    eah2006 napisała:
    > hmmmm, ciekawe pytaniesmile pierwsze co nasuwa sie na mysl,to to,ze jesli juz tyle
    > czekaliscie, ta resztka czasu jakos zleci. Skorzystacie posiadajac tutejsze
    > obywatelstwo i nic nie stracicie je posiadajac wink nie wiadomo jak sie
    > ulozy "tam", po co palic mosty, ewentualnie zawsze mozna powrocic bez
    > klopotow , na czysto.

    Niby tak, ale na czysto to już się do Polski nie wróci - nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Żeby osiągnąć to co mamy pracowaliśmy przez 10 lat. Jak się może użłożyć tego nie wiadomo - ani jak będzie tu za 5 lat, ani jak może być w Kanadzie.
  • 06.06.07, 06:36
    hmmmm, ciekawe pytaniesmile pierwsze co nasuwa sie na mysl,to to,ze jesli juz tyle
    czekaliscie, ta resztka czasu jakos zleci. Skorzystacie posiadajac tutejsze
    obywatelstwo i nic nie stracicie je posiadajac wink nie wiadomo jak sie
    ulozy "tam", po co palic mosty, ewentualnie zawsze mozna powrocic bez
    klopotow , na czysto. Jesli w gre wchodza dzieci , to tez warto sie zastanowic
    gdzie chce sie je wychowywac, jesli sa juz na tyle duze , mysle,ze decyzja jest
    jeszcze bardziej trudniejsza ( ja bralabym pod uwage to,ze zaciesnily juz
    jakies kontakty z inymi dziecmi i jest nie fair wobec nich,ze rodzice nie moga
    zagrzac miejscasmile ) na koniec dodam jak na poczatku.... poczekalabym na
    finalizacje . pozdrawiam
  • 06.06.07, 08:02
    pal0ma pracy jest dla kazdego,tylko ze nie kazdy chce pracowac za mala
    stawke,ostatnio bylem w pewnym sklepie i tam przyjma nawet osoby po 50-
    tce,widzialem takie osoby w kasach smile
    A i trzeba cos umiec ale to tak jak wszedzie ,prawda?
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.