Dodaj do ulubionych

latwowiernosc czy desperacja ?

28.07.07, 16:20
warto przeczytac , takie sprawy zdazaja sie czesto ;
tinyurl.com/388bpf
Edytor zaawansowany
  • 28.07.07, 20:53
    ascofer napisał:

    > warto przeczytac , takie sprawy zdazaja sie czesto ;
    > tinyurl.com/388bpf

    I jedno i drugie. A takze nieznajomosc sytuacji, no i wjazd do Kanady, do
    prowincji, w ktorej o prace nie jest latwo. W Ontario o dobra prace trudno , a
    imigrantow (stale przyjezdzajacych) duzo.

    Mowi sie w Kanadzie " too good to be true" . Imigranci sobie z tego sprawy nie
    zdaja, zreszta system prawny Kanady dla wielu, zwlaszcza przyjezdzajacych z
    krajow gdzie dziala prawo oparte na prawie rzymskim, jest absolutnie niezrozumialy.

    No wiec jak sie ktos znajdzie bez skrupulow to z imigrantow ostatniego centa
    wydusi. Bo wiadomo, ze sa oni latwym lupem jako, ze do wladz sie nie zwroca , a
    na dobrego adwokata pieniedzy nie maja. Zwlasczcza adwokata,ktory by
    proponowana, umowe, przegladnal przed jej podpisaniem.

    Niedawno mialem do czynienia z firma z Ottawy (ON),ktora mi proponowala gory
    zlota. Ale jak przegladnalem z mym doradca propnowana umowe to okazalo sie, ze
    wszystkie prtzywileje ma owa firma, a ja sobie moge zeby wbic w sciane ,
    zwlascza jak cos nie wyjdzie. Odmowilem podpisania i te cwaniaczki zostaly na
    lodzie.

    Poniewaz ja mam "upper hand" w tej kwestii to wiadomo, ze im sie moja osoba
    bedzie odbijac czkawka przez spory okres czasu.

    Ale wielu , a wlasciwie wiekszosc imigrantow do ON, w tej szczesliwej sytuacji
    jak ja, sie nie znajduje.

    Stad osobiscie zawsze radze : nie wjezdzaj do ON o ile nie masz nagranej i
    podpisanej umowy o prace. Bo szukanie pracy bedzie sie odbywalo pod naciskiem
    zagladajacej w oczy ( i do garnka) biedy i wezmiesz w koncu cos, czego by zaden
    kanadol, przy zdrowych zmyslach, nie wzial.

    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 28.07.07, 23:24
    dradam2 i dlatego wazne jest aby dobrze popasc tzn na takie osoby ktore Cie nie
    wykorzystaja i nie zrobia z Toba co chca i jak chca.
    Ja przez takie osoby przechodzilem i nie wiem co jest grane ale zbyt czesto na
    takie osoby trafialem...
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 29.07.07, 01:47

    < W Ontario o dobra prace trudno

    < nie wjezdzaj do ON o ile nie masz nagranej i podpisanej umowy o prace. Bo
    < szukanie pracy bedzie sie odbywalo pod naciskiem zagladajacej w oczy ( i do
    < garnka) biedy i wezmiesz w koncu cos, czego by zaden kanadol, przy zdrowych
    < zmyslach, nie wzial.

    Dradam, straszne głupoty wypisujesz... znam już chyba z kilkadziesiąt PR z
    Europy, którzy sobie świetnie w Ontario poradzili. O sobie nie wspominam, bo w
    porównaniu z nimi radzę sobie co najwyżej średnio. W przyjmowaniu marnych prac
    (byle jakoś powiązanych z zawodem) też nie widzę nic złego, o ile ten etap nie
    trwa zbyt długo.

    Bibliotekarz


  • 29.07.07, 15:50
    Przeciez wszyscy wiedza ze my tutaj w Ontario to tylko zupka z chwastow i kasztany na zagryche.
    TYLKO Alberta da tobie emigrancie szczesliwosc, TYLKO Alberta "got what it takes". Reszta to nie
    Kanada...


    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > < W Ontario o dobra prace trudno
    >
    > < nie wjezdzaj do ON o ile nie masz nagranej i podpisanej umowy o prace. Bo
    >
    > < szukanie pracy bedzie sie odbywalo pod naciskiem zagladajacej w oczy ( i
    > do
    > < garnka) biedy i wezmiesz w koncu cos, czego by zaden kanadol, przy zdrowy
    > ch
    > < zmyslach, nie wzial.
    >
    > Dradam, straszne głupoty wypisujesz... znam już chyba z kilkadziesiąt PR z
    > Europy, którzy sobie świetnie w Ontario poradzili. O sobie nie wspominam, bo w
    > porównaniu z nimi radzę sobie co najwyżej średnio. W przyjmowaniu marnych prac
    > (byle jakoś powiązanych z zawodem) też nie widzę nic złego, o ile ten etap nie
    > trwa zbyt długo.
    >
    > Bibliotekarz
    >
    >
  • 29.07.07, 17:37
    voytek74 napisał:

    > Przeciez wszyscy wiedza ze my tutaj w Ontario to tylko zupka z chwastow
    > i kasztany na zagryche.
    > TYLKO Alberta da tobie emigrancie szczesliwosc, TYLKO Alberta
    > "got what it takes". Reszta to nie
    > Kanada...
    >
    >
    No, jezeli tak uwazasz , to "good luck".

    Zastanow sie logicznie. Gdzie jest latwiej znalezc employment, tam gdzie szukaja
    pracownikow czy tam gdzie bezrobocie rosnie ?

    Ja nie mowie o tych wyjatkowych przypadkach, gdzie przez "pure luck" komus sie
    trafi pozycja, bo akurat pasowal idealnie do wymogow pracodawcy.

    Imigranci, przez spory okres czasu, po przyjedzie, nie sa na rynku kanadyjskim
    kandydatami poszukiwanymi. O tym wiemy wszyscy tutaj doskonale.

    Popatrz sobie na Ontario i na dane statystyczne :

    www.cbc.ca/cp/business/070706/b070627A.html
    Ostatnio wiele osob w tej prowincji stracilo prace w montowniach samochodow (
    tylko Toyota sie trzyma wcale niezle, GM, Ford czy Chrysler robia bokami). Co
    oni beda robic ? Beda wydeptywac sciezki, aby znalezc "job" i zrodlo dochodu.

    Co znacza te dwa zdania :

    ""The exception was in factory jobs as manufacturing plummeted by 4.3 per cent
    in the first six months of the year, the equivalent of 103,000 lost jobs nationally.

    As a result, Ontario, which has about 40 per cent of all the jobs in Canada,
    missed out on the job-creation boom, registering a flat 0.4 per cent employment
    gain for the first half of 2007.""

    Ja tu widze co sie dzieje. Coraz wiecej mamy w AB ludzi,ktorzy pokazuja OHIP
    (karty upowazniajace do opieki medycznej, wydane przez Ontario) i mowia, ze
    teraz oni mieszkaja i pracuja w AB. Przedtem taka sytuacja odnosila sie tylko do
    QC i NF, teraz zaczela sie fala szukajacych pracy i przyjedzajacych z ON.

    Jezeli juz mam byc szukajacym pracy bezrobotnym imigrantem to wole byc nim w SK
    i MB. Bo te prowincje za lat 5 beda kwitnac. Teraz mozna kupic dom z ladna
    dzialka za psie pieniadze. Ludzie sa sympatyczni...

    A wracajac do AB : AB nie jest dla "nowych, swiezych" imigrantow, bo zeby tutaj
    sie osiedlic to trzeba miec start-up money i licencje na dobry zawod.

    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 29.07.07, 18:17

    Napisałeś w pierwszym poście że do Ontario nie należy przyjeżdżać bez ustawionej
    pracy, bo nędza szybko zepchnie cię do przerzucania hamburgerów. Wysnułeś tę
    oryginalną tezę na podstawie spadających "manufacturing jobs"? Wiesz, ani ja,
    ani moja koleżanka z Shella, ani moi koledzy z różnych firm IT, ani inna
    koleżanka która jest grafikiem... jakoś nie obawiamy się konkurencji ze strony
    schodzących z taśmy robotników...

    < Imigranci, przez spory okres czasu, po przyjedzie, nie sa na rynku kanadyjskim
    < kandydatami poszukiwanymi. O tym wiemy wszyscy tutaj doskonale.

    < AB nie jest dla "nowych, swiezych" imigrantow, bo zeby tutaj sie osiedlic to
    < trzeba miec start-up money i licencje na dobry zawod.

    Skoro newcomers nie są poszukiwani w całej Kanadzie a w Albercie start jest taki
    trudny, to czemu odradzasz im akurat Ontario?

    < Ja nie mowie o tych wyjatkowych przypadkach, gdzie przez "pure luck" komus sie
    < trafi pozycja, bo akurat pasowal idealnie do wymogow pracodawcy.

    Nikt tu nie mówi o wyjątkowych przypadkach. Mówię o tuzinach PR z Europy, którzy
    pracują w swych zawodach, robią sobie dzieci i są z życia zadowoleni.

    Bibliotekarz

  • 29.07.07, 20:06
    bibliotekarz76 napisał:

    >
    > Napisałeś w pierwszym poście że do Ontario nie należy przyjeżdżać
    > bez ustawionej
    > pracy, bo nędza szybko zepchnie cię do przerzucania hamburgerów.


    A co sie robi jak nie ma innej, lepszej pracy ?

    > Wysnułeś tę
    > oryginalną tezę na podstawie spadających "manufacturing jobs"?

    Nie tylko , popatrz sobie ponizej.

    > Wiesz, ani ja,
    > ani moja koleżanka z Shella, ani moi koledzy z różnych firm IT, ani inna
    > koleżanka która jest grafikiem... jakoś nie obawiamy się konkurencji ze strony
    > schodzących z taśmy robotników...

    To znaczy, ze macie "luck".

    >
    > < Imigranci, przez spory okres czasu, po przyjedzie, nie sa na rynku kanady
    > jskim
    > < kandydatami poszukiwanymi.

    > O tym wiemy wszyscy tutaj doskonale.

    I o tym warto wiedziec.

    >
    > < AB nie jest dla "nowych, swiezych" imigrantow, bo zeby tutaj sie osiedlic
    > to
    > < trzeba miec start-up money i licencje na dobry zawod.
    >
    > Skoro newcomers nie są poszukiwani w całej Kanadzie ,
    > a w Albercie start jest taki
    > trudny, to czemu odradzasz im akurat Ontario?


    Popatrz sobie na tabele :

    www40.statcan.ca/l01/cst01/demo02b.htm
    Przecietnie populacja Canady wzrosla od 2002 do 2006 okolo 1%. Populacja ON
    wzrosla przepisowe 1 %. Populacje AB, BC wzrosly wiecej, nie wspominajac o
    Nunavit ( a dlaczego ?).
    >
    > < Ja nie mowie o tych wyjatkowych przypadkach, gdzie przez "pure luck" komu
    > s sie
    > < trafi pozycja, bo akurat pasowal idealnie do wymogow pracodawcy.
    >
    > Nikt tu nie mówi o wyjątkowych przypadkach. Mówię o tuzinach PR z Europy,
    > którzy
    > pracują w swych zawodach, robią sobie dzieci i są z życia zadowoleni.
    >


    I jak jest im ciezko finansowo, bo nie moga znalzc pracy, to jada do AB czy BC.
    Zauwaz przy okazji, iz nie podkreslam, ze w AB ludzie zarabiaja wiecej niz w ON
    , wprost przeciwnie :

    www40.statcan.ca/l01/cst01/labr80.htm
    Zarobki za 2006 rok byly ( za godzine) mniej wiecej takie same.

    Problem jednak polega na tym, ze w AB o prace o wiele latwiej niz w ON. I ludzie
    sobie wedruja (dane z ostatnmiego spisu powszechnego):

    www40.statcan.ca/l01/cst01/demo56b.htm
    www40.statcan.ca/l01/cst01/demo56c.htm
    Co czwarty ( w roku 2001) Kanadyjczyk, przemieszczajacy sie w Kanadzie, jechal
    do AB ( mimo, ze prowincja ta posiada jedynie 10 % kanadyjskiej polulacji).

    W 2006 przyjechalo do AB blisko cwierc miliona osob, z innych prowincji Kanady.
    Pisalem o tym.

    Nie chcialbym sie wdawac w szczegoly. Bo nie sa one istotne. To co zycze obecnym
    imigrantom to osiedlenie sie w prowincji, w ktorej najwyzsze szanse maja ich
    dzieci , za powiedzmy, 5 lub 10 lat.

    Takie przewidywanie jest trudne, ale w czesci mozna taka analize przeprowadzic,
    obserwujac trendy obserwowane obecnie.

    Pozdrawiam


    dradam 1/2

  • 29.07.07, 21:27
    Dradam, nie obrazaj ludzi. Troche to nie przystoi chyba mowic ludziom ze odniesli sukces w Ontario bo
    mieli szczescie. Odniesli sukces bo ciezko na niego zapracowali, podejmowali madre decyzje, obracali
    sie wsrod odpowiednich ludzi itp. Szczescie pewnie pomoglo ale nie jest decydujacym czynnikiem. To
    troche tak jakby ktos powiedzila Tobie ze to ze praktykujesz w Albercie to tylko dobry zbieg
    okolicznosci. Twoja wiedza, pracowitosc, wytrwalosc to tak naprawde nie ma nic do rzeczy - jestes w
    czepku urodzony i tyle. Odpowiadalby Tobie taki argument?

    Alberta jest teraz na topie spowodowanym ropa i niczym wiecej. Moze to potrwa a moze nie (historia
    sklania sie ku temu ze raczej nie). Psy wieszesz na Ontario ktore ma o wiele lepsza (zroznicowana)
    gospodarke. Fabryki to nie wszystko i taka na przyklad Szwajcaria za duzo nie produkuje a ma sie
    calkiem niezle. Wiele zawodow ktore sa praktykowane w Toronto w Albercie w ogole nie istnieja i
    wbrew roznym mitom nie wszystkim usmiecha sie wyjazd na Prerie (MB, SK, AB) gdzie srednia
    temperatura w styczniu wynosi -20 stopni a najwiekszym corocznym wydarzeniem kulturalnym jest
    gloryfikowane rodeo ktorego koronna dyscyplina jest wyscigi chuckwagons.

    Bardzo cieszymy sie ze mieszkasz w prowincji ktora uwazasz za najlepsza. Taki lokalny patriotyzm
    moze byc bardzo urokliwy i pozyteczny. Natomiast proponuje bardziej obiektywne spojzenie na reszte
    Kanady zanim zaczniesz udzielac bardziej kategorycznych opini.
  • 29.07.07, 22:36
    voytek74 napisał:

    > Dradam, nie obrazaj ludzi. Troche to nie przystoi chyba mowic ludziom
    > ze odnies li sukces w Ontario bo
    > mieli szczescie. Odniesli sukces bo ciezko na niego zapracowali,
    > podejmowali madre decyzje, obracali
    > sie wsrod odpowiednich ludzi itp. Szczescie pewnie
    > pomoglo ale nie jest decydujacym czynnikiem.


    Widzisz, ja uwazam, ze bez szczescia tez mozna miec sukces za sukcesem. Trzeba
    tylko na te sukcesy wiecej zapracowac.

    > To troche tak jakby ktos powiedzila Tobie ze to ze praktykujesz
    > w Albercie to tylko dobry zbieg
    > okolicznosci.

    Nie, to byl moj swiadomy wybor. Bo mialem rowniez inne mozliwosci, wlaczajac
    Minnesote ( na przyklad).

    > Twoja wiedza, pracowitosc, wytrwalosc to tak naprawde nie ma nic
    > do rzeczy - jestes w
    > czepku urodzony i tyle. Odpowiadalby Tobie taki argument?
    >

    Wiesz, to jest wcale niezla wersja. Ja osobiscie twierdze, ze mialem cholerne
    szczescie, ze zdecydowala sie za mnie wyjsc bardzo madra i pracowita dziewczyna.


    > Alberta jest teraz na topie spowodowanym ropa i niczym wiecej.
    > Moze to potrwa a moze nie (historia
    > sklania sie ku temu ze raczej nie).


    Wiesz, zapasow ropy jest bardzo duzo. Jeszcze wiecej gazu ziemnego. Wegla
    kamiennego tez nie brakuje. Diamentow, srebra i tych metali z tej grupy.

    Ale i tak jest to wszystko pikus porownujac zasoby Alberty z zasobami Saskatchewanu.

    > Psy wieszesz na Ontario ktore ma o wiele
    > lepsza (zroznicowana)
    > gospodarke. Fabryki to nie wszystko i taka na przyklad Szwajcaria za duzo
    > nie produkuje a ma sie
    > calkiem niezle.

    Ale Norwegia ma sie lepiej, prawda ?

    >Wiele zawodow ktore sa praktykowane w Toronto w Albercie
    > w ogole nie istnieja i
    > wbrew roznym mitom nie wszystkim usmiecha sie wyjazd na Prerie (MB, SK, AB)
    > gdzie srednia
    > temperatura w styczniu wynosi -20 stopni

    Wiesz, jak przyjechalismy do Stoon w 1984 roku to w styczniu 1985 r. bylo
    srednio minus 42 stopnie C.

    > a najwiekszym corocznym wydarzeniem kulturalnym jest
    > gloryfikowane rodeo ktorego koronna dyscyplina jest wyscigi chuckwagons.

    Wiesz CapitalX czy Calgary Stampede nikt nie uwaza ze imprezy kulturalne. Sa to
    igrzyska dla ludzi . Znasz lacine ? Jezeli przypadkiem tak, to sobie przetlumacz
    "panem et circenses !".

    Ja sobie na przyklad planuje wyjscie na koncerty w ramach edmontonskiego
    festiwalu muzyki organowej "windspiration" ( www.rcco.ca/ ). A organy ma
    Edmonton jedne z najlepszych na swiecie. Akustyka naszej sali "symfonicznej"
    jest po prostu oszalamiajaca, a i organy mamy bardo wysokiej klasy. Zreszta ,
    zeby bylo smiesznie, to w polowie pokryla je darowizna jednego z milosnikow
    sztuki, ktory dorobil sie, zgadnij, wlasnie w Albercie i na ropie.

    >
    > Bardzo cieszymy sie ze mieszkasz w prowincji ktora uwazasz za najlepsza.
    > Taki lokalny patriotyzm
    > moze byc bardzo urokliwy i pozyteczny. Natomiast proponuje bardziej obiektywne
    > spojzenie na reszte
    > Kanady zanim zaczniesz udzielac bardziej kategorycznych opini.

    Wiesz, ja mieszkalem w rozmaitych miejscach w Kanadzie. Mieszkalem (i
    pracowalem) w takich miejscowosciach ktore mialy po 100 lub dwustu mieszkancow.
    Pracowalem w takich miejscowosciach gdzie wycie kojotow, wieczorne, slyszalo sie
    z regularnoscia zegarka. Gdzie w zimie, podchodzily deers i ogryzaly nasze
    jablonki posadzone 2 metry od naszych okien.

    Mieszkalem w i milionowym miescie, i na konferencje jezdze do wielomilionowych
    (rowniez poza Kanada).

    Czy ja jestem slepym zwolennikiem Edmonton ? Nie sadze, wyprowadzilem sie z
    niego mniej wiecej 7 lat temu. Czy uwazam Alberte za najlepsze dla mnie miejsce
    ? Teraz uwazam, ze pracuje mi sie niezle, ale na retirement to pewno przeniose
    sie w inne okolice.

    Kazdy ma inne wymagania, a kanadyjczycy sie przenosza, bez problemow, tam gdzie
    chca. Tam gdzie jest praca i $$, tam gdzie mozna odpoczac i nacieszyc sie przyroda.

    Kazdemu co innego odpowiada. Ale nie sadze, abysmy musieli wszyscy mieszkac w ON
    , i w Toronto na dokladke.

    Pozdrawiam


    dradam 1/2

    PS. Mialem parenascie lat temu oferte pracy w Ottawie ( we wladzach federalnych)
    . Prawie ja przyjalem, ale potrzebowalem wiecej $$ i przenioslem sie z SK do AB.
  • 29.07.07, 22:59
    Dradam2 a moze wiedziec gdzie osiadziesz?
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 30.07.07, 03:23
    sylwek07 napisał:

    > Dradam2 a moze wiedziec gdzie osiadziesz?

    Nie wiem, jeszcze nie rozmawialem z moja zona gdzie bede chcial sie osiedlic.

    A tak na marginesie, emigracja do Kanady to zawsze afera "rodzinna". I jak
    slysze, ze "on" wjechal do Kanady pierwszy, aby przygotgowac gniazdko rodzinne
    dla zony i dzieci, to ja zawsze czuje problemy. Bo spora czesc takich malzenstw
    sie "rozlatuje".

    Trzeba sobie powiedziec, ze sporo malzenstw usiluje wjechac do Kanady po paru
    latach swego stazu. A miejscowe tubylki na, pracowitego i porzadnego, nie
    pijacego i bez nalogow, samotnego chlopa potrafia urzadzic prawdziwe
    "polowanie". Twierdzac " ja sie nim tylko troche zajme". A tubylki tutaj
    potrafia byc cholernie atrakcyjne, jak chca. Jaki wiec advantage ma "stara"
    zona, znana od lat, mieszkajaca daleko ?

    Jest takie porownanie, ktore mi kiedys opowiedziano. Imigracja do Kanady to jak
    droga. W trakcie zamieci snieznej. On idzie przodem, wydeptuje sniezke. Za nim
    idzie zona, ciagnac sanki.

    Gdyby jego zabraklo to ona nie dalaby sobie rady z ciagnieciem, bez wydeptanej
    sciezki. Gdyby jej zabraklo to on by tez zginal, bo po przyjsciu na miejsce nie
    mialby zawartosci sanek i umarlby z glodu i zimna.

    Pozdrawiam serdecznie


    dradam 1/2
  • 30.07.07, 02:44

    > Napisałeś w pierwszym poście że do Ontario nie należy przyjeżdżać bez
    > ustawionej pracy, bo nędza szybko zepchnie cię do przerzucania hamburgerów.

    < A co sie robi jak nie ma innej, lepszej pracy ?

    No właśnie (poza Tobą) nikt nie twierdzi, że nie ma...

    < To znaczy, ze macie "luck".

    Właściwie odpowiedział już Voytek. Mogę tylko wyrazić zdziwienie dla łatwości, z
    jaką wrzucasz osoby nie pasujące do Twoich teorii do kategorii "luck".

    < Przecietnie populacja Canady wzrosla od 2002 do 2006 okolo 1%. Populacja ON
    < wzrosla przepisowe 1 %.

    I w związku z tym co?... Dlatego że wzrost liczby ludności mieści się w
    średniej, oznacza to że ubywa "profesjonalnych" miejsc pracy?

    < Problem jednak polega na tym, ze w AB o prace o wiele latwiej niz w ON.

    W oil industry - owszem. W pozostałych sektorach...

    Bibliotekarz


  • 30.07.07, 02:55

    < Kazdemu co innego odpowiada. Ale nie sadze, abysmy musieli wszyscy mieszkac w
    < ON, i w Toronto na dokladke.

    Jeszcze ja. Rany boskie, a kto tu twierdzi że wszyscy muszą przyjeżdzać do
    Ontario??? Polemizujesz sam ze sobą? Zaprotestowałem jedynie przed nieprawdziwym
    określalniem Ontario jako prowincji w której "trudno o dobrą pracę".

    < Widzisz, ja uwazam, ze bez szczescia tez mozna miec sukces za sukcesem. Trzeba
    < tylko na te sukcesy wiecej zapracowac.

    Zaraz, ale co Ci daje prawo decydowania, kto zawdzięcza swoje osiągnięcia pracy
    lub szczęściu? Taka łatwość w kategorycznym osądzaniu innych osób jest dla mnie
    - delikatnie mówiąc - nieelegancka.

    Bibliotekarz

  • 30.07.07, 04:13
    "Drilling activity remains weak in June…
    In June, the number of active drilling rigs declined sharply by 53.1% from the
    same month last year to 147. This was the lowest number of active drilling rigs
    for June since 1992. In the first half of 2007 the average number of active
    drilling rigs dropped by 35.4%, compared to the first six months of 2006, to
    244. This was the lowest level at mid-year since 1999. Over the same period, the
    average number of rigs available to work was 693 and the rig utilization rate
    was at the lowest level since 1991 at 35.1%."

    www.alberta-canada.com/statpub/files/pdf/weh_July6_2007.pdf


    to co pisze dradam jest o tyle irytujace ze alberta nie potrafila wiele zbudowac
    bez oleju i gazu a cala historia jej ostatniego sukcesu trwa nagle niecale 2
    lata i wyglada na to ze sie konczy (patrz wyzej). to troche jak pijany kowboj co
    sie potknal i znalazl zloty samorodek. dzis idzie go przepic a co bedzie jutro
    niewiadomo.
    juz wiadomo ze szalenstwo ekonomiczne z zeszlego roku sie nie powtorzy, nie
    bedzie tez powtorki z ostatniego depozytu do heritage fund.
    nie ma inwestycji w rozwoj innych galezi gospodarki jak np. w norwegii.
    drogi gorsze niz w polsce.
    ceny nieruchomosci sa wysrubowane na tyle ze z ci co cos maja raczej mysla o
    sprzedaniu teraz i wyniesieniu sie z alberty gdzies gdzie jest taniej bo
    niewielu wierzy ze boom olejowy i mieszkaniowy potrwa jeszcze duzo dluzej.
    znaja po prostu charakter tych albertanskich "boomow".
    to nie jest pierwszy ani pewnie ostatni raz ze ekonomia AB strzela do gory i
    zaraz potem wraca do poprzedniej sytuacji stagnacji.
    jak pisze bibliotekarz alberta moze zaoferowac prace specyficznej grupie; w
    wiekszosci w budownictwie, inzynierii, uslugach no i blue collar fizycznej pracy.
    specjalisci od it, reklamy pewnie najlepiej zrobia jesli postawia na ontario, na
    pewno nie bc ani ab.


    "Przecietnie populacja Canady wzrosla od 2002 do 2006 okolo 1%. Populacja
    > ON > < wzrosla przepisowe 1 "

    jeden procent populacji ontario to chyba troche inna liczba niz jeden procent
    populacji ab.


    co by nie mowic alberta to prowincja, gdzie wiekszosc mieszkancow sami sie
    nazywa rednecks. widac na ulicach duzo wiecej white trash, duzo crackheads (choc
    w east van pewnie wiecej) charakterystycznej dla owych duzej ilosci pick up
    trucks nie uswiadczysz nigdzie indziej oprocz prerii.

    klimat obrzydliwy, przez caly rok brud, kurz.
    brzydota edmonton porazajaca, calgary ladniejsze bo zyskuje dzieki bliskosci do gor.
    albo cholernie zimno albo cholernie goraco. komary, praktycznie brak miejsc do
    rekreacji jak baseny, parki.

    fajnie ze jest praca ale nie oszukujmy sie, alberta jest na tyle nieciekawym
    miejscem ze wiekszosc mieszkancow np. edmonton gdyby mogla ucieklaby z tego
    miasta (w calgary chyba jest troche lepiej pod tym wzgledem). znam wielu
    kanadyjczykow ktorzy przyjechali do vancouver z edmonton a takze i takich co
    ciagle tam mieszkaja i chcieliby sie przeniesc do bc ale nie stac ich na to.
    wszyscy oni maja opinie na temat ab bardzo podobna. i raczej nie wierza ze
    prosperity bedzie trwalo dluzej niz pare nastepnych lat.
    juz sa przyzwyczajeni do meandrow "albertanskiej ekonomii".


    niedawno spotkalem albertanczyka z ktorym wymienilismy pare zdan na temat
    saskatchewan i manitoby.
    powiedzal "man, there is nothing to talk about, its wastelands".
    smieszne bo tak samo mysla o ab w bc.
  • 30.07.07, 04:35
    Drilling ? Drilling to zaledwie mala czesc tego co sie buduje w Albercie !

    Blisko 30 miliardow dolarow w innych inwestycjach ( przetworstwo ropy i gazu).

    ""•Total capital investment in ’06 reached $75 billion –16% increase from ’05;
    housing starts reached a record 48,962.
    •Retail sales up 16%–highest growth since 1980.""

    No tos sie postaral, aby znalezc cos ciekawego . Popatrz sobie na inny material
    z tego samego zrodla :

    www.alberta-canada.com/statpub/economicOutlook/pdf/EconomicOutlook_April_2007.pdf
    ""•”Alberta is booming and this is certainly not a temporary phenomenon but a
    more permanent structural change in the economy”–Conference Board of Canada.
    •Alberta’s current dollar GDP amounted to $236 billion in 2006 -$69,800 per
    capita compared to $44,100 per capita for Canada.
    •Alberta had real GDP growth of 6.8% in 2006 –more than double the national rate.
    •This growth is not sustainable: The outlook for 2007 is for more moderate, but
    still strong growth of 4.0%.
    •Downside risks include labourshortages, and increasing construction and housing
    costs.""

    W Albercie brakuje ludzi,aby przerobic te inwestycje i moc wybudowac to co sie
    buduje. "cost overrun" staje sie normalnym zjawiskiem, co ja, osobiscie, uwazam
    za bardzo nieprawidlowe zjawisko. Bo buduje sie szybko, drogo i KIEPSKO jakosciowo.

    •Total capital investment in ’06 reached $75 billion –16% increase from ’05;
    housing starts reached a record 48,962.
    •Retail sales up 16%–highest growth since 1980.
    •About 63,000 net inter-provincial migrants and about 23,000 international
    immigrants in ’06.
    •Combined with natural increase of 23,000, Alberta’s population increased by
    109,000 (3.3%) in ’06.

    Ja ciagle podkreslam, to co sie dzieje w Albercie to jest kaszka manna
    porownujac z tym co sie bedzie dzialo za pare lat w SK i MB. I to niezaleznie od
    tego co niektorzy na ten temat mowia. To co sie dzialo wiele lat temu w Teksasie
    - to bedzie niczym porownujac z rozwojem kanadyjskich prerii.

    ""Conference Board of Canada expects Alberta to lead the nation in economic
    growth over both the medium and long term. ""

    I z tego trzeba wyciagac wnioski i tak podejmowac decyzje abysmy my sami na tym
    zyskali, a takze , i glownie, nasze rodziny.

    Pozdrawiam serdecznie


    dradam 1/2


  • 31.07.07, 18:08
    za_morzem napisał:
    (...) cala historia jej ostatniego sukcesu trwa nagle niecale 2
    > lata i wyglada na to ze sie konczy (patrz wyzej). to troche jak pijany
    > kowboj co
    > sie potknal i znalazl zloty samorodek. dzis idzie go przepic a co bedzie jutro
    > niewiadomo.
    > juz wiadomo ze szalenstwo ekonomiczne z zeszlego roku sie nie powtorzy

    Kolejne potkniecie na 4 miliardow dolarow inwestycji.
    www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2007/07/31/suncor-expand.html
    A tak przy okazji : kolejne 27 miliardow dolarow inwestycji w okolicy na wschod
    od Edmonton w wykonaniu Shell Canada Ltd.

    Jak na razie mowimy o konstrukcjach , ktorych budowa ma sie zaczac za 4-6 lat...

    Pozdrawiam


    dsradam 1/2
  • 31.07.07, 23:46
    Te 27 miliardow to jest mozliwe a nie pewne (spora roznica). Wedlug Globe and Mail, ostateczna
    decyzja bedzie podjeta w 2009:

    www.theglobeandmail.com/servlet/story/LAC.20070731.ROILSANDS31/TPStory/?query=shell
    Kto wie jak bedzie ropa stala za 2 lata i to bedzie decydujacym skladnikiem w podejmowaniu tej
    decyzji.


    dradam2 napisał:

    > za_morzem napisał:
    > (...) cala historia jej ostatniego sukcesu trwa nagle niecale 2
    > > lata i wyglada na to ze sie konczy (patrz wyzej). to troche jak pijany
    > > kowboj co
    > > sie potknal i znalazl zloty samorodek. dzis idzie go przepic a co bedzie
    > jutro
    > > niewiadomo.
    > > juz wiadomo ze szalenstwo ekonomiczne z zeszlego roku sie nie powtorzy
    >
    > Kolejne potkniecie na 4 miliardow dolarow inwestycji.
    > www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2007/07/31/suncor-expand.html
    > A tak przy okazji : kolejne 27 miliardow dolarow inwestycji w okolicy na wschod
    > od Edmonton w wykonaniu Shell Canada Ltd.
    >
    > Jak na razie mowimy o konstrukcjach , ktorych budowa ma sie zaczac za 4-6 lat..
    > .
    >
    > Pozdrawiam
    >
    >
    > dsradam 1/2
  • 01.08.07, 00:33
    voytek74 napisał:

    > Te 27 miliardow to jest mozliwe a nie pewne (spora roznica). Wedlug Globe and M
    > ail, ostateczna (...)


    Pewno. Ale nie jest to w zadnym wypadku kwestia wahan 2-3 letnich. Przeczytaj
    uwaznie sobie ten tekst,ktory cytujesz.

    Zastanawiam sie, czy sie nie zapisac na ten biuletyn :

    www.energyandcapital.com/subscribe/2050?gclid=CL6G-Yvs0o0CFR3PggodCVXRmg
    Pozdrawiam


    dradam1/2

  • 01.08.07, 01:35
    Ja nie musze tego jeszcze raz czytac (chociaz za sugestie pieknie dziekuje), zawodowo zajmuje sie
    ocenianiem ryzyka w takich inwestycjach. Cytat tego SVP Shella to typowy i oczywisty PR. Jak cena za
    barylke spadlaby do 30 dolarow, to projektu nie bedzie i tyle. Na teraz nie maja zadnych legalnych
    zobowiazan i kupe dobrej prasy. W swoim poscie napisales "tak przy okazji : kolejne 27 miliardow
    dolarow inwestycji w okolicy na wschod od Edmonton w wykonaniu Shell Canada Ltd". Zdanie to jest, i
    bede tutaj szczodry, niepelne. Powinno byc ze " Shell zastanawia sie nad zainwestowaniem itp itd.
    Ostateczna decyzja na temat tej inwestycji i jej finalnej wartosci wartosci zapadnie przed koncem
    2009".
    Pozdrawiam,
    Voytek74
  • 01.08.07, 01:51
    voytek74 napisał:

    > Ja nie musze tego jeszcze raz czytac (chociaz za sugestie pieknie dziekuje), za
    > wodowo zajmuje sie
    > ocenianiem ryzyka w takich inwestycjach. Cytat tego SVP Shella to typowy
    > i oczywisty PR. Jak cena za
    > barylke spadlaby do 30 dolarow, to projektu nie bedzie i tyle.

    Jak na razie jest to bardzo daleko od $30 za baryleczke. I raczej sie na taki
    spadek nie zanosi, prawda ?

    www.cbc.ca/money/story/2007/07/31/oil.html
    > Na teraz nie maja zadnych legalnych
    > zobowiazan i kupe dobrej prasy.
    > W swoim poscie napisales "tak przy okazji : kolejne 27 miliardow
    > dolarow inwestycji w okolicy na wschod od Edmonton w wykonaniu Shell Canada Ltd
    > ". Zdanie to jest, i
    > bede tutaj szczodry, niepelne. Powinno byc ze " Shell zastanawia sie
    > nad zainwestowaniem itp itd.
    > Ostateczna decyzja na temat tej inwestycji i jej finalnej wartosci
    > wartosci zapadnie przed koncem
    > 2009".
    > Pozdrawiam,
    > Voytek74

    Raczej taki rozwoj sytuacji nie jest wielce prawdopodobny, prawda ?

    www.cbc.ca/money/story/2007/07/31/oilsands.html

    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 01.08.07, 03:30
    Dradam,

    Ani Ty, ani ja ani nawet sam prezydent calego Shella nie wiemy gdzie bedzie cena ropy naftowej za dwa
    lata. Moze byc 100 moze byc 20. To ze dzisiejsza cena jest wysoka nie mowi nam NIC na temat jej
    poziomu za dwa lata. To chyba oczywiste ze jak cena spadnie ponizej ceny zaporowej obliczonej przez
    Shella (ktorej do publicznej wiadomosci Shell nie poda) nie bedzie inwestycji i tyle. Nie probuje tutaj byc
    ani zlosliwy ani pesymistyczny, stwierdzam sprawy ktore chyba sa oczywiste. Na razie nie ma nic z tej
    calej inwestycji oprocz takich dyskusji jakie teraz prowadzimy. Za dwa lata moze bedziemy wiedziec
    wiecej (ale niekoniecznie bo Shell zawsze moze odwlec decyzje tak dlugi jak im sie to podoba).
  • 01.08.07, 03:55
    zgadzam sie w zupelnosci. Ale odwleczenie bez uzasadnienia tez na niewiele sie
    zda, bo pozwolenie na budowe moze miec date od do.

    Aktualnie ( podawalem link juz poprzednio) w Albercie realizuje sie inwestycje
    wartosci 300 miliardow dolarow, czyli mniej wiecej $100.000 na glowe mieszkanca.
    To jest bardzo,ale to bardzo duzo, nawet jak na ten kontynent. Moze nawet za
    duzo. Inwestycja Shella to circa 27 mld , czyli jak na obecna sytuacje wcale nie
    tak duzo. Mniej niz 10 %.

    Masz racje, ze wszystko zalezy od zachowania sie cen. Ale budzet Alberty byl
    przygotowywany przy zalozeniu ceny ropy mniej niz $50 za barylke. No i jak na
    razie jest ten budzet nadal bardzo ale to bardzo do przodu. Ceny gazu natomiast
    trzymaja sie tak ledwo ledwo. Zreszta jak wejdzie w realizacje MacKenzie projekt
    to spadna one dalej ( ale to juz inna broszka, bardziej interesujaca obywateli
    i wladze USA).

    Pozdrawiam


    dradam1/2

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.