Dodaj do ulubionych

kanadyjskie wyksztalcenie, doswiadczenie...

  • 25.08.07, 23:47
    dalszy ciag :

    www.youtube.com/watch?v=MiVnQUM-9Jc
    www.youtube.com/watch?v=LGIvivax37U&mode=related&search=
    Radze zwrocic uwage na stwierdzenie, ze nie wszyscy lekarze sa jednakowej
    "klasy" ! Posiadanie dyplomu lekarskiego z Angoli i z USA nie oznacza, ze wiedza
    ( i pozniej doswiadczenie ) jest jednakowe. Rozna jest rowniez przydatnosc
    danego lekarza.

    Ja nie wypowiadam sie na temat na przyklad inzynierow, bo sie na tym
    bezposrednio nie znam. Ale wydaje mi sie, ze bedzie podobnie. Przypuszczam, ze
    absolwent AGH znacznie bardziej bedzie pasowal do kopalni w Kanadzie, niz ,
    powiedzmy absolwent analogicznej uczelni z Pakistanu.


    Pozdrawiam


    dradam 1/2

    www.youtube.com/watch?v=usz3HO_xnQo&mode=related&search=
  • 26.08.07, 00:42
    > Radze zwrocic uwage na stwierdzenie, ze nie wszyscy lekarze sa jednakowej
    > "klasy" ! Posiadanie dyplomu lekarskiego z Angoli i z USA nie oznacza, ze wiedz
    > a
    > ( i pozniej doswiadczenie ) jest jednakowe. Rozna jest rowniez przydatnosc
    > danego lekarza.


    to zostalo stwierdzone w materiale.
    zalosne jest to ze ten lekarz ma lepsze wyksztalcenie i doswiadczenie niz
    przecietny kanadyjski (z UK), mowi perfect po angielsku a mimo to lekarska
    lokalna klika, bo tak trzeba to nazwac (zreszta on tak to tez nazywa) stwarza
    abstrakcyjne problemy aby po prostu go ne dopuscic do ich 'zloba'.
  • 26.08.07, 03:01
    www.youtube.com/watch?v=6lY_AP3uELI&mode=related&search=
    Osobiscie zgadzam sie z podstawowymi Twoimi stwierdzeniami , a takze z Twoimi
    emocjami.

    Canada nie jest jednak wyjatkiem. Inne kraje rowniez stosuja w sposob jawny, a
    takze w sposob ukryty, dyskryminacyjne praktyki.

    Od kilku miesiecy lekarze z Azji maja zamknieta droge do Wielkiej
    Brytanii/Irlandii . Wyjasnienie : Anglia twierdzi, ze pierwszenstwo nalezy sie
    obywatelom z innych krajow EU. Czy to jest sluszne ? Polscy lekarze twierdza, ze
    slusznie. Podobnie argumentuja lekarze z innych, ubogich krajow EU.

    Nieoficjalnie jednak wiadomo, ze chodzi tez i o cos innego :

    www.cbc.ca/world/story/2007/07/04/brown-immigrant.html Jednak nikt tego
    nie powie otwarcie.

    www.cnn.com/2007/WORLD/europe/07/03/uk.doctors/index.html
    Z mojego punktu widzenia, a obserwuje wylacznie Alberte, moze SK, sytuacja nie
    jest , generalnie, az tak dramatyczna.

    Zauwaz przy tym, ze wszyscy lekarze, ktorzy sie zala na youtube chca pracowac w
    Ontario. Ani im w glowie praca w AB,YT,SK czy MN.

    Alberta potrafi dac licencje circa 100 foreign graduates rocznie.
    Proporcjonalnie jest to wiecej niz inne prowincje robia. Poza wszystkimi innymi
    , oficjalnymi kanalami (rezydentury) .Choc jest tutaj zawarty haczyk : licencje
    te nie sa "przenoszalne" do innych prowincji.

    Dostales licencje tutaj, nawet uznalismy Ciebie za specjaliste ( rowniez i
    sensie finansowym), ale musisz pracowac u nas.Od biedy mozesz zaciagnac sie do
    wojska i wtedy dostaniesz "specjalna" licencje gdzie indziej, wazna jednak tak
    dlugo jak dlugo sluzysz w CF.

    A ze AB placi ladnie, wiec nikt tak bardzo nie placze.

    Zgadzasz sie chyba ze mna, ze gdy pielegniarka wyksztalcona w ON nie moze dostac
    licencji w QC, to cos tu nie gra. Nauczyciel z dyplomem uzyskanym w QC nie moze
    dostac rejestracji (i pracy) w SK.

    Zgadzam sie z Toba, ze jest tutaj cos bardzo niedobrego, w istniejacym systemie.
    Choc wobec mnie zachowano sie bardzo OK. Przy wydawaniu IMM-1000 w Ambasadzie
    Kanady musialem podpisac oswiadczenie, ze wiem,iz uzyskanie licencji w Kanadzie
    bedzie wymagalo tego i tamtego. Jak juz przyjechalem - nie znajac zreszta
    angielskiego - to potrafilem w ciagu 9 miesiecy dostac sie w kregi UoS i dostac
    prace, choc poczatkowo bez licencji,ktora mnie jednak wywiodla na w pelni
    kwalifikowanego MD. Z credentials rowniez na US. Gdzie mnie swego czasu rekrutowano.

    No , ale to juz inny kawalek opowiesci. Sorki...

    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 26.08.07, 14:46
    dradam2 napisał:

    > Zauwaz przy tym, ze wszyscy lekarze, ktorzy sie zala na youtube chca pracowac w
    > Ontario. Ani im w glowie praca w AB,YT,SK czy MN.

    Mysle, ze to jest bardzo trafne spostrzezenie. Sama mam 3 znajomych lekarzy
    roznych specjalnosci, ktorzy sa w Kanadzie od kilkunastu lat. Znajoma laryngolog
    mieszka i pracuje wlasciewie od poczatku swojej emigracji w Gander na Nowej
    Funlandii. Proces otrzymania licencji byl krotki, nieskomplikowany i bezbolesny.
    Podobnie znajomy chirurg, ktory pracuje w Yarmouth w Nowej Szkocji i nawet
    ostatnio zostal tam szefem oddzialu. Mam tez znajoma pediatre, ktora przeszla
    droge przez meke zeby dostac licencje ontaryjska. Lacznie z tym, ze staz
    odbywala w Buffalo, w Stanach, bo w Ontario nikt nie chcial Jej przyjac. Gdy juz
    w koncu dopiela swego i dostala licencje, poznala faceta z Manitoby i tam teraz
    praktykuje smile O ile rozumiem, gdyby od poczatku starala sie o uznanie
    kwalifikacji w Manitobie, trwaloby to duzo krocej i kosztowalo mniej pieniedzy i
    mniej wysilku.
    Ja mysle, Za Morzem, ze Ty masz racje mowiac o klikach zawodowych, to samo
    dotyczy mojego zawodu i ja sie musialam niezle natyrac zeby dostac licencje i
    zeby w koncu byc partnerem w firmie, dla ktorej pracuje od lat. Ale jest druga
    strona tego medalu - jest mnostwo ludzi z tytulami z Europy, Chin, Ameryki
    Lacinskiej zdobytymi wiele lat temu, mowiacymi slabym angielskim i majacymi
    bardzo specyficzne doswiadczenie zawodowe czesto nieprzekladalne na kanadyjskie
    warunki. Dostaje czesto resumes od np. inzynierow z bylego ZSRR z 15-letnim
    wyksztalceniem (10-latka + 5 lat studiow) albo z Chin z 14-letnim wyksztalceniem
    (10-latka + 4 lata studiow), ktorzy nawet w cover letter robia podstawowe bledy
    gramatyczne i ktorych doswiadczenie zawodowe nijak sie ma do tego, co mnie jest
    potrzebne chociaz profile firmy jest dostepny na website bez zadnych ograniczen
    i research kazdy moze zrobic. Ja bym nawet chetnie przyjela wielu nowych
    imigrantow zeby im dac mozliwosc zdobycia tego "Canadian experience" ale nie
    jestesmy instytucja charytatywna i firma tez jakis profit z zatrudnienia kogos
    musi miec. Tych "wybitnych" specjalistow to naprawde nie ma tak wielu,
    najczesciej to sa ludzie z wyksztalceniem i doswiadczeniem na miare krajow, z
    ktorych przyjechali a na dodatek czesto tez z attitude z krajow pochodzenia. Raz
    bylam np. przyjeta przez pania doktor z Iranu, ktora miala tam nawet ponoc tytul
    profesorski. I co z tego? Potraktowala mnie dokladnie tak jak traktowalo kiedys
    wielu lekarzy w PRL-u - te okropne nawyki bycia "bogiem". Choc polecano mi Ja
    jako wybitna specjalistke, nigdy wiecej do Niej nie poszlam i znam pare innych
    osob, ktore z tych samych powodow do Niej nie chodza. Bo ten "Canadian
    experience" to jest caly package, ktorego czesto brakuje przyjezdnym. Naprawde
    ciezko jest pomagac komus, kto na kazdym kroku okazuje swoja wyzszosc a to
    przypadlosc wielu "specjalistow" wsrod newcomers.
    Oczywiscie, to wszystko nie usprawiedliwia systemowej dyskryminacji czy
    zwyczajnych brakow legislacji. Osobiscie uwazam, ze najwiecej do zrobienia w tej
    kwestii maja male spolecznosci, ktorym brak np. lekarzy czy nauczycieli. To te
    male communities powinny naciskac na swoich reprezentantow zarowno
    prowincjonalnych jak i federalnych zeby im umozliwiono zatrudnianie specjalistow
    niezbednych w spolecznosci wedlug wlasnych kryteriow konsultowanych i
    wspieranych przez asocjacje zawodowe ale bez restrykcji samego procesu
    zatrudnienia przez taka asocjacje. Jest taki fajny film "Seducing Doctor Lewis"
    na temat staran malej miejscowosci o pozyskanie lekarza.
    Jest tez jeszcze kwestia samych prawnikow i tzw. specjalistow imigracyjnych,
    ktorzy wielokrotnie wykorzystuja swoich klientow, nie mowia Im pelnej prawdy
    itd. Ilez razy slyszy sie, ze ktos jest przekonany, ze dostal okreslona ilosc
    punktow na przyjazd do Kanady dzieki swojemu okreslonemu zawodowi. A to jest
    podstawowy blad w rozumieniu tych punktow za wyksztalcenie. Punkty sa za ilosc
    lat a nie za specyfike wyksztalcenia. Czy ktos ma 20 lat wyksztalcenia jako
    filozof czy jako inzynier chemik, jedyne co sie liczy do tyhc punktow to liczba.
    Ale tego wielu specow od imigracji nie tlumaczy swoim klientom, bo latwiej jest
    kogos "naciagnac" na inwestycje w emigracje jesli mu sie powie, ze Jego
    konkretne wyksztalcenie bedzie takie cenione. Rowniez warto zauwazyc, ze wielu
    ludzi nie czyta uwaznie tego, ze zamieszcza na swoich stronach CIC. Tam jest
    wszedzie bardzo wyraznie napisane i to wiele razy, ze wiele zawodow wymaga
    licencji, ze okreslone asocjacje zawodowe maja swoje wewnetrzne regulacje itd.
    Nawet na naszym fozum zdarzaja sie ludzie, ktorzy ewidentnie tych informacji nie
    czytali uwaznie. A szkoda, bo brak wiedzy jest najczesciej podstawowym zrodlem
    wielu zawodow i straconych zludzen. Tak wiec o ile mozna sie wsciekac na kliki
    zawodowe to wedlug mnie jest to tylko fragment prawdy na temat zatrudniania
    newcomers w okreslonych zawodach. Tak to chyba jest ze wszystkim, ze sa te dwie
    a czasem i wiecej stron medalu smile Elka
  • 26.08.07, 17:08
    Elu kiedys pisalo o tym ze duzo ludzi brakuje na tzw prowincji po za
    duzymi miastami i urzad mial ulatwic i przyspieszyc wydawanie wiz
    osobom ktore tam mialy sie wybierac.
    Pamietam jak w Ambasadzie na rozmowach o emigracji mowily te Panie
    aby przed wyjazdem zasiegnac informacji na temat pewnych zawodow i
    nawet podawaly konkretne adresy aby tam sie szczegolow dowiadywac.


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 26.08.07, 19:12
    Troche to bez sensu proponowac ludziom wyjazd na prowincje tylko dlatego ze tam
    jest "latwiej" znalezc prace gdy w takim Toronto brakuje lekarzy. Gdyby rynek
    pracy byl nasycony, lekarze sami by wyjezdzali na prowincje. Przy takiej
    polityce jaka jest dojdzie albo powoli dochodzi do tego ze przyjezdza tutaj 3-ci
    swiat.
    To samo dotyczy inzynierow wszelkiej masci i wiekszosci zawodow. Uwazam ze
    Kanada bardzo duzo na tym traci. To jest strzelanie sobie samemu w stope. Nie
    mowiac juz o tym ze wielu wyksztalconych ucieka do USA gdzie szanse kariery i
    zarobkow sa wieksze.
    Ten caly "canadian experience" to z reguly tylko klody rzucane pod nogi zeby
    uchronic sie przed konkurencja.

    Znowu z drugiej strony nie bardzo rozumiem dlaczego nie-obywatelom pozwala sie
    od razu po uzyskaniu PR wyjechac z Kanady. Zbyt czesto dochodzi do czegos
    takiego jak na przyklad siostra mojego znajomego z Pakistanu ktora mieszka w
    Pakistanie i nie ma zamiaru zamieszkac w Kanadzie uzyskala PR tak na wszelki
    wypadek jakby cos tam zaczelo sie dziac nieciekawego. Powinno byc tak jak
    kiedys: 180 dni w roku a jak sie przekroczy to do widzenia.
  • 26.08.07, 19:45
    checker2 nie wiem jak kto jest w Kanadzie ale jak tak sie lata do
    USA z zielona karta to po jakims czasie urzednik moze zglosic ta
    sprawe do sadu emigracyjnego i wtedy sedzia wydaje wyrok o zabraniu
    GC jesli dana osoba go nie przekona o swoich zwiazkach z USA.



    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 26.08.07, 20:17
    Sylwek, W Kanadzie to nie do pomyslenia, przepisy bardzo precyzyjnie
    okreslaja ile czasu osoba z pobytem stalym, ale bez obywatelstwa,
    moze spedzic poza Kanada. Gdy juz ma sie obywatelstwo, nie traci sie
    go nigdy, bez wzgledu na to, gdzie sie mieszka. Przepisy dotyczace
    wyjazdow sa w ogole w Kanadzie znacznie korzystniejsze niz w USA czy
    nawet Wielkiej Brytanii.
    Obywatel Stanow, gdy wyjedzie z tego kraju i pracuje zagranica, ma
    obowiazek do konca zycia rozliczac sie z dochodow z amerykanskim
    fiskusem i placic w USA podatki, gdy ma odpowiednio wysokie
    dochody. Tez nie do pomyslenia w Kanadzie, gdzie podatki placi sie
    tylko wtedy gdy sie tu mieszka.
    Nie wiem jak jest w Stanach, ale w Wielkiej Brytanii jest w ogole
    podzial na osoby, ktore nabyly obywatelstwo przez urodzenie i przez
    nadanie. Te pierwsze osoby moga opuscic Wielka Brytanie i przyjac
    nowe obywatelstwo nie tracac swojego brytyjskiego paszportu. Te
    drugie natomiast nie moga przyjac kolejnego obywatelstwa, bo
    automatycznie traca brytyjskie. W Kanadzie natomiast gdy dostajesz
    obywatelstwo po paru latach pobytu, traktowany jestes dokladnie tak
    samo jak osoby, ktore sie tu urodzily i ktorych przodkowie od dawna
    tu mieszkaja.
    Tak wiec Kanada ma naprawde duzo plusow, ktorych sie czesto nie
    zauwaza.



  • 26.08.07, 20:31
    > dochody. Tez nie do pomyslenia w Kanadzie, gdzie podatki placi sie
    > tylko wtedy gdy sie tu mieszka.

    Nieprawda.
    Obywatel Kanady jak najbardziej musi placic podatki nawet jesli mieszka poza
    Kanada. Sa bardzo scisle przepisy ktore to reguluja i kiedy mozna byc zwolnionym.



  • 26.08.07, 20:50
    Hm, Jezeli mieszkasz i pracujesz poza Kanada to jestes "non-
    resident", a przeciez non-residents tych podatkow nie placa.
  • 26.08.07, 20:57
    Ja widzisz wiec jest to jak najbardziej do pomyslenia.
  • 26.08.07, 21:08
    No faktycznie, masz racje Checker, nigdy nie wyjezdzalam na dluzej
    poza Kanade i nie zglebialam tego zagadnienia, ale widze ze to nie
    takie proste jak ktos wyjezdza poza Kanade do kraju bez umowy, ale
    np zostawia tu dzialajace biznesy... Dzieki, Dradam, za linki.
  • 26.08.07, 20:55
    Residency nie jest zadnym kryterium tylko jakie ma sie powiazania z Kanada.
    Co gorsze gdy kraj w ktorym sie mieszka i pracuje nie ma umowy o unikaniu
    podwojnego opodatkowania to Kanada zabierze podwojnie.
    Niestety ale urzad podatkowy w kazdym kraju to zlodzieje. Tutaj nie jest inaczej.
  • 26.08.07, 20:58
    checker2 napisała:

    > Residency nie jest zadnym kryterium tylko jakie ma sie powiazania
    > z Kanada.
    > Co gorsze gdy kraj w ktorym sie mieszka i pracuje nie ma
    > umowy o unikaniu
    > podwojnego opodatkowania to Kanada zabierze podwojnie.
    > Niestety ale urzad podatkowy w kazdym kraju to zlodzieje.
    > Tutaj nie jest inaczej.

    Blizsze informacje sa tutaj :

    www.cra-arc.gc.ca/tax/nonresidents/individuals/deemed-e.html
    www.cra-arc.gc.ca/tax/nonresidents/individuals/temporary-e.html
    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 26.08.07, 20:35
    Wiem jak jest w USA. Swietny przepis.
    Podobnie bylo kiedys w Kanadzie. W ciagu jednego roku mozna bylo przebywac poza
    Kanada 6 miesiecy minus jeden dzien. Po tym czasie tracilo sie prawo do pobytu.
    Teraz te przepisy zostaly zliberalizowane i sa bez sensu gdyz pozwalaja wjechac,
    dostac PR i nie pokazywac sie kilka lat.
    Niestety sporo ludzi to wykorzystuje.
  • 26.08.07, 21:43

    Odnośnie płacenia podatków, to czytałem niedawno w "Economist" że o ile w
    Stanach trzeba się rozliczać z dochodów z amerykańskim urzędem podatkowym
    niezależnie od tego gdzie się mieszka, to w Kanadzie nie ma tego wymogu. Nie
    chce mi się szukać przepisów, ale jestem skłonny uwierzyć w to co pisze "The
    Economist".

    Tłumaczyłoby to, dlaczego w niektórych krajach mieszkają tysiące
    "spadochroniarzy" z nabytymi kanadyjskim paszportami, trzymanymi wyłącznie jako
    rodzaj polisy ubezpieczeniowej.

    Bibliotekarz

  • 26.08.07, 21:57
    dradam podal odnosniki do stron rzadowych wyjasniajacych obligacje podatkowe.
    Jestem sklonny wierzyc ze to co tam napisali to prawda wbrew Economist.

    > Tłumaczyłoby to, dlaczego w niektórych krajach mieszkają tysiące
    > "spadochroniarzy" z nabytymi kanadyjskim paszportami, trzymanymi wyłącznie jako
    > rodzaj polisy ubezpieczeniowej.
    >

    Nie bardzo rozumiem termin "spadochroniarz" ale domyslam sie ze to obywatel
    Kanady poza Kanada. Idac tokiem twojego rozumowania oznaczaloby ze np Amerykanie
    nie mieszkaja poza USA. Troche bez sensu.

    Podejrzewam jednak ze wiekszosc Kanadyjczykow nie ma pojecia o obowiazku
    podatkowym nawet gdy sie mieszka poza Kanada.
    Oczywiscie z drugiej strony jak gdzies zaczyna sie wojna to natychmiast
    przypomina sobie ze jest Kanadyjczykiem i wymaga ewakuacji na ktore podatnicy
    wydaja miliony dolarow.
  • 26.08.07, 22:07
    Wszystko sie zgadza, Economist podal dobre informacje. Ze strony
    Urzedu Skarbowego wynika, ze Kanadyjczycy mieszkajacy poza Kanada
    nie musza sie rozliczac z fiskusem w Kanadzie jezeli zerwali wiezi z
    Kanada, nie maja tu domu, biznesu, samochodu, etc. (jest formularz,
    ktory mozna wypelnic, zeby miec pewnosc co do nieplacenia podatkow).
    Obywatelstwa nie traca, w kazdej chwili moga wrocic do Kanady.
    Natomiast Amerykanie nie maja wyboru, jezeli maja dobre dochody, to
    nie wazne ze przez dziesiatki lat nie odwiedzili USA, obowiazek
    pozostaje, jedyne chyba co mozna zrobic to zrzec sie obywatelstwa
    amerykanskiego.
  • 26.08.07, 22:34
    Nie, nie zgadza sie.
    Zeby pisac autorytatywnie na ten temat trzeba znac prawo podatkowe w lepszym
    stopniu niz zaledwie internet.
    Poza tym jak zauwazylem z twoich postow to czy ty masz jakas personalna vendette
    do USA ze tak czesto porownujesz Kanade za wszelka cene ja wybielajac do Stanow
    ktore zawsze sa zle, gorsze, bez sensu itp. Nie obraz sie ale to troche "childish".

    Wracajac do podatkow (kanadyjskich bo tu mieszkamy) to o ile dla imigranta
    pozbycie sie zwiazkow z Kanada nie jest zbyt trudne to dla kogos tutaj
    urodzonego jest prawie niemozliwe.
    Ozcywiscie znam te sprawy zaledwie powierzchownie a i to glownie ze wgzledu na
    znajomego Kanadyjczyka ktory borykal sie przez jakis czas z urzedem podatkowym.

    Tylko dlaczego watek zboczyl na podatki? byla mowa o "canadian experience".
  • 26.08.07, 23:16
    >>Poza tym jak zauwazylem z twoich postow to czy ty masz jakas
    personalna vendette
    do USA ze tak czesto porownujesz Kanade za wszelka cene ja
    wybielajac do Stanow
    ktore zawsze sa zle, gorsze, bez sensu itp. Nie obraz sie ale to
    troche "childish".<<

    O nie, zadna vendetta. Ja generalnie lubie ludzi mieszkajacych w
    calej pln Ameryce, denerwuje mnie natomiast nabozny stosunek Polakow
    w Polsce i politykow do Ameryki, a wrecz dreszczy dostaje jak slysze
    teksty w rodzaju "teraz mamy tu sciernisko, ale bedzie San
    Francisco".
    To co wiadomo o Ameryce powinno miec odwrotny skutek, rozsadek
    nakazuje nie powielac zlych wzorow, bo takie one sa, i szukac
    lepszych rozwiazan niz to co stworzono w USA.
    Kanada jest o wiele blizsza Europy niz Stany i ma po prostu lepszy
    system niz USA, to nie jest vendetta, tylko fakt.

    >>Tylko dlaczego watek zboczyl na podatki? byla mowa o "canadian
    experience".<<
    Juz kiedys ci o tym pisalam, na tym polega urok forum. Rozmowa toczy
    sie w roznych kierunkach, szkoda marnowac niepotrzebnie watki.
  • 26.08.07, 22:39

    < Idac tokiem twojego rozumowania oznaczaloby ze np Amerykanie nie
    < mieszkaja poza USA.

    Po pierwsze, nikogo nie próbowałem do niczego przekonywać... napisałem skąd mam
    tę informację, i tyle. Po drugie, nie wiem skąd ten wniosek o Amerykanach którzy
    nie mieszkają w USA - mieszkają, tyle że dalej płacą podatki w US. Po trzecie,
    stan faktyczny wytłumaczyła ci już Paloma, i pokrywa się to w pełni z tym co
    napisałem.

    Bibliotekarz

  • 26.08.07, 22:49
    'stan faktyczny' jest taki ze panstwo ma furtke do 'czepienia sie' sie obywatela
    przebywajacego za granica ale w 99.9% tego nie robi.

    polega to po prostu na tym ze sklada sie zeznanie za ostatni rok w ktorym sie
    mieszkalo w kanadzie i koniec.
    cos trudno mi uwierzyc ze urzad podatkowy bedzie sprawdzal czy obywatel
    mieszkajacy za granica ma np. w storage meble.

    podobnie jest z przepisem o podwojnym obywatelstwie.
    wedlug kanadyjskiego prawa dwoch paszportow nie mozna miec.
    a jak sie ma do tego rzeczywistosc?
  • 26.08.07, 23:20

    < dla kogos tutaj urodzonego jest prawie niemozliwe.

    Czemu? Sprzedać wszystko, zlikwidować konta, wyjechać z żoną i z dziećmi i już...

    < Podejrzewam jednak ze wiekszosc Kanadyjczykow nie ma pojecia o
    < obowiazku podatkowym nawet gdy sie mieszka poza Kanada.

    Być może. Nie zmienia to faktu że w wielu przypadkach nie są tym obowiązkiem
    objęci. Sedno sprawy polega na tym że według kanadyjskiego prawa można być
    obywatelem nie-rezydentem, i wtedy (jeśli nie ma się źródeł dochodu w Kanadzie)
    nie płaci się podatków. W Stanach taka konstrukcja nie istnieje, obywatel
    podatki IRS płaci zawsze (vide mój pierwszy post).

    Nie rozumiem czemu kontynuujesz dyskusję na ten temat.

    Bibliotekarz

  • 08.09.07, 19:07
    zgadzam sie z podatkami. Sam bylem poza Kanada 6 lat, zostawiajac tu dom. Jedyny
    podatek jaki musialem placic to property tax i podatek od dochodu w Kanadzie za
    wynajem mieszkania. Bylem w kraj, ktory nie mial umowy z Kanada

    co do podwojnego obywatelstwa: to w kanadzie jest legalne (jak we wszsytkich
    krajach Common Wealth). Natomiast zabronione jest poslugiwanie sie dwoma
    paszportami w czasie podrozy.

    wracajac do watku i tzw "klik"
    wiekszosc problemow (lekarzy, inzynierowie, nauczyciele etc) wynika z prostego
    faktu, ze asocjacje zawodowe widza w kazdym konkurenta. A to wlasnie one
    ustalaja przepisy, licencje etc. Stad problemy
  • 09.09.07, 19:03
    nie sledzilem tej dyskusji tylko rzucilem okiem na jeden link i najwazniejsze
    wydaje sie zdanie : "Once a person leaves Canada, he or she is no longer taxable
    in Canada on non-Canadian income." Czyli podatek za zostawiony house czy biznes
    itd sie placi ale za zarobki w innym kraju w Kanadzie sie nie placi nic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.