Dodaj do ulubionych

Mam obawy...!!!

04.11.07, 11:15
Witam wszystkich po dlugiej mojej nieobecności na forum. Ostatnio
przydarzyła mi się historia, której nikomu nie życzę. Nie chcę o tym
mówić, ale od tego czasu pojawiły się pytania. Zacząłem inaczej
patrzeć na życie - na bezpieczeństwo mojej rodziny, na tzw. w
uproszczeniu socjal, itp., itd. Mam przecież kwity w ręku i mogę
wyjechać do Kanady w każdej chwili, przynajmniej do połowy lutego.
Jednak przeszkadza mi w tym Europa - ze wszystkim, co oferuje. Nie
ukrywam, że myślimy z żoną o Norwegii. Żona też była napalona na
Kanadę, jak małe dziecko, ale jak wspomniałem, osytatnie wydarzenia,
uruchomiły myślenie wartościujące. Nie chcę się rozpisywać na ten
temat, ale proszę wszystkich przyjaciół z forum o dyskusję, porady
itd. Pozdrawiam i jestem wdzięczny za każdego posta.
Edytor zaawansowany
  • 04.11.07, 13:45
    Jak Ci sie nie uda tzn jesli ... to masz tzw wyjscie awaryjne i to
    jest wazne w tym wszystkim smile
    obojetnie co bys nie postanowil to idz dalej przez zycie .
    A to co sie stalo na lotnisku to zalezy jak znosisz stres ,czy
    umiesz powiedziec co Ci jest.
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    --------------
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
  • 04.11.07, 15:04
    Cześć Sylwek. Tak myślałem, że trochę chaotycznie pisałem, ale chyba
    nie do tego stopnia. To nie chodzi o to, co wydarzyło się na
    lotnisku w Toronto. To nie rzutuje ani trochę na moje myślenie. Tym
    bardziej, że byłem w Stanach, kiedy rozwalili WTC. Tragedia, o
    której wspomniałem wcześniej dotyczy mnie osobiście i to był
    bodziec, do tego, żeby choć na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad
    swoim życiorysem. Zatem wracając do wątku Kanady, pojawiło się
    pytanie, czy rzeczywiście dobrze robimy. Powiem tylko, że jeśli
    rozważamy to w kategoriach zdrowego rozsądku, to wygrywa raczej
    Norwegia. Natomiast jeśli chodzi o sentyment do kontynentu
    amerykańskiego (byliśmy ponad 2 lata w Stanach), to wygrywa Kanada.
    Jednak ani w Norwegii ani w Kanadzie nie byliśmy. Jeszcze raz zatem
    proszę o merytoryczną dyskusję w kwestii mojego dylematu.
    Pozdrawiam.
  • 04.11.07, 15:34
    Odpowiedz sobie na pytanie - w jakim stopniu znajomość języka kraju,
    do którego zmierzam będzie mi utrudniać zakotwiczenie się w nowym
    miejscu.
    Życie jest pełne niespodziewanych zwrotów akcji, więc jeśli nie
    czujesz, że Kanada to miejsce w jakie OBYDWOJE chcecie jechać z żoną
    to warto się nad tym poważnie zastanowić.
    Za Norwegią przemawia wiele.
    Przeciw niej tylko jedno - nigdy nie będziecie tam "swoi".
    Jeśli Twój problem dotyczy choroby kogoś bliskiego i daje ci do
    myślenia - daj znać jeśli masz ochotę - ja już raz zmagałem się z
    rakiem i szcześliwie wypłynąłem na bezpieczne wody.
    Mam w tej kwestii pewne doświadczenie.
    Tak czy inaczej - powodzenia.
  • 04.11.07, 15:58
    Medycyna.
    Kanada ma swietnych specjalistow i dobrze zorganizowana sluzbe
    zdrowia. W przypadku wypadku i innych emergency reakcja jest szybka
    i pomoc nadchodzi blyskawicznie. Problemy zaczynaja sie w
    przypadkach mniej naglych, gdy trzeba wykonac testy, isc do
    specjalistow - trwa to zdecydowanie za dlugo, w tego rodzaju
    sytuacji (gdy czlowiek zle sie czuje) najlepiej chyba wsiasc w
    samolot i udac sie do prywatnej kliniki/szpitala w Polsce (najtaniej
    chyba wyjdzie).

    Pomoc socjalna.
    Jezeli ktos mieszka w dotowanym przez panstwo mieszkaniu (czeka sie
    na nie dlugo) i nie posiada nic - wyzyje z tego co dostanie od
    panstwa w przypadku dlugotrwalej choroby. Jak nie ma oszczednosci i
    nie mieszka w dotowanym mieszkaniu - tragedia, bo zasilek spoleczny
    (w przypadku dlugotrwalej powaznej choroby ledwo pokryje koszt
    mieszkania). W niektorych panstwach europejskich (np Francja) jest
    100 razy lepiej.

    Choroba rodziny w Polsce
    Jest rzecza oczywista, ze latwiej ich odwiedzac i pomagac bedac
    blizej.
  • 04.11.07, 16:01
    W Kanadzie jeszcze nie bylem, ale za to mieszkalem jakis czas w Norwegii. To
    piekny kraj, do Polski niedaleko, ale... klimat surowy, koszty zycia nieziemsko
    wysokie a ludzie jacys tacy zimni, i ja tez czulem sie tam obco.
  • 04.11.07, 16:53
    Czesc!
    Jedyne co moge tu jeszcze dodac to abyscie sprobowali jednak wjechac
    do Kanady w celu otrzymania Landed Status. Potem sobie wrocicie i
    macie 5 lat aby podjac decyzje czy chcecie tu jednak jechac.
    Przeszliscie juz taka dluga droge i teraz kiedy macie to w reku
    szkoda byloby to zaprzepascic. Szkoda wydanych pieniedzy i czasu
    spedzonego nad papierami itd. Do Toronto bilety nie sa droge z
    przesiadka w Londynie lecac centralwings a potem zoom, z
    wyprzedzeniem mozna trafic naprawde dobre ceny.
    Jak juz to bedziecie miec w kieszeni i np spedzicie ten tydzien lub
    dwa aby sie rozejrzec turystycznie bedziecie juz mniej wiecej
    wiedziec czy wam sie tu podoba czy nie. Wrocicie do Polski,
    pojedziecie do Norwegii i sprawa bedzie duzo jasniejsza i NADAL
    otwartasmile
    Pozdr smile
  • 04.11.07, 19:07
    piciak76 napisał:

    > (...) Ostatnio
    > przydarzyła mi się historia, której nikomu nie życzę. Nie chcę
    > o tym
    > mówić, ale od tego czasu pojawiły się pytania. (...)

    Trudno jest ustosunkowywac sie do sprawy nie znajac szczegolow.

    Najogolniej rzecz biorac , tak jak ja to rozumiem, wyjezdza sie z Polski dla
    dobra wlasnych dzieci. Rodzice jeszcze sobie dadza rade, ale nie we wszystkich
    krajach dzieci maja jednakowa szanse.Szanse,w Polsce , prawidlowego rozwoju i
    wejscia w zycie dorosle, sa wyjatkowo male.

    Mysle, ze warto podkreslic iz 6latek jest w stanie zaadoptowac sie doskonale
    nawet w takim zamknietym spoleczenstwie jak Norwegia i jak dorosnie to on bedzie
    "norweg". Rodzice nigdy nie beda "norwegami".

    Radze zagladnac na portal : polonia.no/ , maja rowniez oni wlasne forum.

    Osobiscie Norwegia mi sie podoba i jest jednym z miejsc branych pod uwage na
    "semi-retirement" .


    Pozdrawiam


    dradam 1/2
  • 04.11.07, 19:52
    przeciw norwegii przemawia moim zdaniem tylko jedno:
    europejskie panstwo narodowe gdzie immigranci zawsze pozostaja outsiderami.
    natomiast poziom zycia, rynek pracy, bliskosc polski, warunki socjalne
    (emerytury, pomoc przy wychowywaniu dzieci (w kanadzie polowa pensji malzonka
    moze isc na day care jednego dziecka!!!)itp)
    przemawiaja za norwegia. mnie osobiscie najbardziej szokuje w norwegii mozliwosc
    substydiowanego przez panstwo studiowania w dowolnej szkole, w dowolnym kraju
    swiata.
    w kanadzie szkolnictwo wyzsze to przywilej i kosztuje bardzo drogo.
    z tego powodu wiele osob wybiera dwuletnie szkoly policealne (ktore sa tu juz
    uwazane za niezle wyksztalcenie (wyzsze)), na czteroletnie studia ich nie stac.

    standardu jakosci zycia w norwegii nie podwaza nikt.
    co do kanady jak widac na tym forum i nie tylko zdania sa podzielone co jednak o
    czyms mowi.



    dradam2 napisał:

    > piciak76 napisał:
    >
    > > (...) Ostatnio
    > > przydarzyła mi się historia, której nikomu nie życzę. Nie chcę
    > > o tym
    > > mówić, ale od tego czasu pojawiły się pytania. (...)
    >
    > Trudno jest ustosunkowywac sie do sprawy nie znajac szczegolow.
    >
    > Najogolniej rzecz biorac , tak jak ja to rozumiem, wyjezdza sie z Polski dla
    > dobra wlasnych dzieci. Rodzice jeszcze sobie dadza rade, ale nie we wszystkich
    > krajach dzieci maja jednakowa szanse.Szanse,w Polsce , prawidlowego rozwoju i
    > wejscia w zycie dorosle, sa wyjatkowo male.
    >
    > Mysle, ze warto podkreslic iz 6latek jest w stanie zaadoptowac sie doskonale
    > nawet w takim zamknietym spoleczenstwie jak Norwegia i jak dorosnie to on bedzi
    > e
    > "norweg". Rodzice nigdy nie beda "norwegami".
    >
    > Radze zagladnac na portal : polonia.no/ , maja rowniez oni wlasne forum.
    >
    > Osobiscie Norwegia mi sie podoba i jest jednym z miejsc branych pod uwage na
    > "semi-retirement" .
    >
    >
    > Pozdrawiam
    >
    >
    > dradam 1/2
  • 05.11.07, 02:04
    Ja tam za mlody jestem zeby cos wiedziec na ten temat ale ze sluzba
    zdrowia mialem doczynienia i jestem jak najbardziej"za".
    Jesli chodzi o wybor tu czy tam,jesli macie juz papiery
    umozliwiajace przyjazd do Kanady to chyba ja na Waszym miejscu
    przyjechal bym tutaj i tak jak mowi "zmijka" zalatwil Landed Status
    bo do europy zawsze mozecie pojechac gdziekolwiek bedziecie chcieli
    czy to Norwegia czy Islandia a do Kanady juz nie tak latwo poza tym
    kazdy kraj ma plusy i minusy,dla jednej osoby cos jest pozytywne a
    dla kogos innego to samo bedzie rzecza negatywna wiec jesli nie
    przyjedziecie i sami nie zobaczycie jak jest na prawde to sie nie
    przekonacie.
    Zycze Wam wszystkiego naj i wlasciwego wyboru

    pozdrawiam
  • 05.11.07, 04:35
    ale mowi sensownie.

    nie ma recepty na zycie i jakby nie wiem jak sie starac, analizwoac
    i planowac, bledow w zyciu nie unikniesz. cokolwiek sie piciakowi
    przydarzylo moze sie przydarzyc w kanadzie, w norwegii a nawet w
    islandii - a przede wszystkim w dzikiej polsce.

    nikt z nas nie ma gwarancji nietykalnosci osobistej - wystarczy
    wyjsc z domu by pojawilo sie jakies tam ryzyko wypadku. jesli
    oczekujesz absolutnej pewnosci, nigdy jej nie uzyskasz.

    a poza tym, pozycja imigranta ktory wjechal do kanady to LANDED
    IMMIGRANT STATUS.
  • 05.11.07, 09:00
    Witaj piciak, nie kryję zaskoczenia jak wczoraj przeczytałem Twój post, bo
    myślałem, że ty juz po drugiej stronie wielkiej wody.
    Myslę, że każdym targaja rozterki czy dobrze robi że wyjeżdża , dla nas tez nie
    jest to łatwa decyzja i nie jest to komfortowa sytuacja, czy dobrze robimy okaże
    sie za kilka lat. Kilka miesięcy temu w naszym życiu tez wydarzyło się coś co
    dało nam wiele do myślenia i bylismy bliscy rezygnacji z wyjazdu do Kanady. Na
    chwile obecną niby decyzja podjęta, ale nie na 100%. To znaczy chcemy wyjechać,
    chcemy aby nam się udało ale.. Nic na siłę, jeśli nie powiedzie się nam w
    Kanadzie zawsze mamy gdzie wrócić, mamy dom, rodzinę. Myślę, że jeśli decydujemy
    sie na rozpoczęcie nowego życia w całkiem obcym kraju od zera mając po 30+ lat ,
    to jeśli podwinęłaby nam sie noga i musielibyśmy wrócić do Polski to damy rade
    od nowa w swoim kraju w wieku 30++
    Jeżeli macie taka możliwość, a skoro rozważaliście wyjazd to pewnie tak, to
    powinniście wyjechać choćby tylko na kilka dni żeby dostać PR, potem macie dwa
    lata na podjęcie decyzji.
    Ciągle jest szansa, na lot tym samy samolotem wink Ja prawdopodobnie w połowie
    stycznia, moja ślubna juz za dwa tygodnie na miesiąc.
  • 06.11.07, 12:20
    Dzięki wszystkim za zainteresowanie. Wiem, że nie jesteście nic
    konkretnego doradzić, ale każda rada może w jakiś sposób
    ukierunkować, ustawić na właściwy tor. Zaczynam brać pod uwagę
    możliwość wyjazdu na chwilę - rozejrzeć się, pomyśleć, ustalić swój
    status i podjąć decyzję. To wynik rozmowy z Wami. Nie wiem, czy tak
    uczynię na pewno, ale jestem bliski tego rozwiązania. A tak przy
    okazji, może ktoś z Was się orientuje, jak długo trwa sama
    procedura przyjęcia do policji zwłaszcz tej w Toronto (TPS). Chodzi
    mi tylko o czas - nie jak to się robi, ale jak długo to się odbywa.
    Oczywiście pamiętać trzeba, że będę nowoprzybyły i potrzebuję
    trochę czasu na Permament Residence Card, SIN i prawo jazdy. Wiem,
    że gdybym dostał tę robotę, rozwiązało by to ten nurtujący mnie i
    żonę dylemat. Poza tym lubię tę robotę, choć w polsce jestem już na
    wypowiedzeniu i trwa odliczanie. Zostało jeszcze tylko kilka dni.
    Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie.
  • 06.11.07, 13:47
    Witaj ponownie.
    Jeśli chodzi o termin przyjęcia do służby to po prześledzeniu
    wymagań i przebiegu procesu rekrutacji oceniałbym ten czas na około
    rok (co najmniej).
    Bardziej realny termin to według mnie 2-3 lata, chociażby ze względu
    na "background check", które to wymaga wyrobienia sobie "dobrej
    marki" w nowym miejscu.
    Gdybyś był zainteresowany ciekawą alternatywą to polecam wizytę na
    stronie departamentu policji miasta Calgary:
    www.calgarypolice.ca/recruiting/html/international_officers.htm
    aplikację możesz tam składać bezpośrednio z Polski.
    Pozdrawiam, Adam
  • 06.11.07, 15:41
    Hejsmile
    Sadze ze nie zamykanie sobie drogi jest najlepsza opcja w kazdym
    przypadku. Jak sie ma otwarte drzwi to i jest sie zdrowszymwink

    SIN dostajesz od reki.
    Karta PR - papiery ktore dostaniesz na granicy maja taka sama moc
    jak ta karta wiec ile bedziesz na nia czekal to juz nie istotne. Ja
    czekalam 50!i dzwonilam tam dwukrotniesad

    Prawko - mozesz na nim jezdzic przez 3 miesiace a w miedzy czasie
    zdasz i pisemny egzamin i z jazd. W Manitobie to kwestia 2 tygodni.

    Jesli chodzi o policje, to nie przejmowalabym sie czarnym
    scenariuszem podanym powyzej. Najlepiej napisac tam albo zadzownic i
    zapytac jak wyglada procedura i co beda od ciebie oczekiwac! Byc
    moze nie taki diabel straszny...Juz zacznij z nimi rozmawiac! I nie
    dawaj za wygrana.

    Glowa do gory!Marzyliscie o wyjezdzie. Zrobiliscie tak wiele aby sie
    spelnilo! Zabraniam rezygnowac w tym momencie. My tez mielismy taki
    dylemat. Nasi znajomi w UK podobnie. Maja fajne prace, chaty i
    wszystko co im do szczescia potrzeba i po otrzymaniu wiz nagle ich
    zatkalo. Jednak jada - w marcu. I juz sie doczekac nie mogasmileChca
    sprobowac. Do Europy zawsze mozemy wrocic - drzwi otwartesmile

    Pozdrawiamsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.