Dodaj do ulubionych

Uwaga na zdjecia!!!

22.03.08, 13:19
Witam po dluzszej przerwie.
Widze, ze moda na Kanade nie przemija, wiec postanowilem ku przestrodze
opisac historie z naszymi zdjeciami na COPRach. Otoz juz w momencie odbierania
wiz i COPR w ambasadzie kobitka ktora sie tym zajmowala stwierdzila, ze na
zdjeciu zony jest mala plamka z tuszu i na lotnisku przy wjezdzie moga sie do
tego przyczepic ale jakby co to powinni jej zrobic nowe na immigration na
lotnisku w Toronto. Po wyladowaniu zona bedac juz na immigration i widzac, ze
nikt nie zwraca uwagi na to feralne zdjecie sama zapytala czy wszystko jest z
nim w porzadku, poniewaz w ambasadzie mowiono jej , ze moze byc jakis problem.
Urzedas zapytal ja czy ma w takim razie inne zdjecie, na odpowiedz, ze nie
stwierdzil , ze jest ok.
Jak jest ok to znaczy ze jest ok. Powiedziano jej ze za 4-6 tygodni powinna
przyjsc karta PR na adres podany przy wjezdzie i tyle. Akurat w naszym
przypadku zlozylo sie tak, iz zona musiala wrocic po 2 tygodniach do Polski
wiec na pewno nie miala szans na odebranie plastiku, ale po 2 miesiacach ja
przylecialem do Toronto, a jej karty nadal nie przyslano. Po telefonicznej
interwencji w immigration kazano nam doslac te zdjecia lub przyniesc do ich
siedziby w Toronto. W miedzy czasie okazalo sie, ze moje zdjecie tez w jakis
sposob nie spelnilo wymogow (dlaczego nie wiadomo). Na szczescie ja
dostarczylem swoje zdjecie bedac w ich biurze, natomiast moja zonka nie moze
tego zrobic w inny sposob ani przeze mnie ani przez ambasade w Warszawie tylko
osobiscie. Na szczescie mamy zniesione wizy i nie musi zalatwaic dodatkowych
dokumentow na wjazd do Kanady (sam COPR nie upowaznia do podrozy).
No i taki mielismy ciekawy poczatek w nowym kraju. Generalnie pierwsza
zawalila baba w ambasadzie, ktora przykleila zdjecia widzac , ze cos jest z
nimi nie tak , a potem urzedas w immigration na lotnisku. Jedyne co
uslyszelismy na wyjasnienie, dlaczego doszlo do takiej sytuacji to
stwierdzenie: you can complain........
Edytor zaawansowany
  • 25.03.08, 00:04
    przykro mi to mowic,ale twoja zona sama szukala klopotow,jesli nikt
    nie zwrocil na to zdiecie uwagi,to po co bylo wyreczac w tym
    urzednika.
    jeszcze male ale....dopiero zaczynacie tu zyc,a juz od progu
    pogardliwe "urzedas",troche szacunku
    zycze powodzenia w nowym kraju
    marek
  • 28.03.08, 05:25
    Mnie rowniez przykro, ale dlatego ze niestety potwierdza sie fakt, iz przeczytac
    to nie wszystko, trzeba jeszcze zrozumiec co sie przeczytalo...
    Zeby zapobiec sytuacji do jakiej doszlo zapytala na lotnisku o to czy zdjecie
    jest ok. Tam uznano, ze wszystko z nim jest w porzadku. Dopiero w Nowej Szkocji
    w Sydnej gdzie bodajze zajmuja sie dalszym losem kart PR zakwestionowane owo
    feralne zdjecie.
    Natomiast czy to urzednik w Polsce czy w Kanadzie czy Zimbabwe nie mam zamiaru
    sie kajac przed jego niekompetencja. I tyle...
  • 25.03.08, 01:52
    salel napisał:

    > Generalnie pierwsza
    > zawalila baba w ambasadzie, ktora przykleila zdjecia widzac , ze cos
    > jest z nimi nie tak , a potem urzedas w immigration na lotnisku.

    ________________________________________________________

    Polskie pieniactwo , sloma i przeswiadczenie ze wszyscy winni tylko nie ja .
    P.S. Mimo wszystko powodzenia .
  • 28.03.08, 05:15
    Andrew-01 zgadzam sie w 100 procentach - sloma, i dodam od siebie buractwo i
    koltunstwo .
    P.S. wzajemnie
  • 25.03.08, 08:40
    My mielismy podobna przygode z tym ze urzednik byl b. mily
    Lecielismy w 3 osoby, ja, zona i 5 letnie dziecko. Urzednik
    emigracyjny na lotniksu w Toronto mial watpliwosci co do zdjecia
    naszego dziecka wiec poprosil abysmy przeszli do pokoju w ktorym
    zrobil zdjecie synowi. Zdjecie bylo jeszcze gorsze, maly sie
    przestraszyl i strasznie plakal i za nic nie chcial sie uspokoic.
    Wynik, na zdjeciu czerwony, zaplakany, rozwszeszczany emigrant. Na
    odchodne urzednik dal nam jeszcze kopie zdjecia - doskonala pamiatka
    na dowod tego ze pierwsze kroki sa najtrudniejsze. Po 4 tyd.
    przyszly karty PR ... ze starym zdjeciem. Dla naszego syna te
    zdjecie to jeden z jego najwiekszch skarbow ktore nosi wszedzie ze
    soba.
  • 31.03.08, 16:53
    If you don't have anything nice to say, don't say anything.

    ...by się chciało, ale między rodakami to chyba nie jest możliwe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.