Dodaj do ulubionych

Moje przemyslenia na temat Kanady - dlugie i nudne

30.05.08, 01:46
Witam wszystkich,
Bardzo rzadko udzielam sie na forum z powodu braku czasu. Postanowilem jednak
podzielic sie ze wszystkimi moimi wlasnymi przemysleniami na temat Kanady oraz
refleksjami powstalymi w ciagu tego czasu, jaki tu spedzilem. Pewnie powstaly
juz tego typu przemyslenia, przyznam sie, ze nie zadalem sobie nawet trudu,
zeby to sprawdzic. Sylwek zawsze przeciez moze moj post usunac, jesli cos tu
powielilem. Chcialbym podkreslic, ze sa to moje prywatne poglady I daje
wszystkim pelne prawo do niezgadzania sie ze mna w poszczegolnych przypadkach,
jak I w calej rozciaglosci. Chcialbym rowniez podkreslic, ze wybralem zycie w
Kanadzie I nie zamierzam wracac do Polski, bo nie jest mi tutaj zle, ale
pomysl napisania tych kilku slow powstal pod wplywem widoku pelnych radosci
postow typu “Mamy wizy!!!!”. Ja tez pamietam swoja radosc, ale dzisiaj, majac
praktyczna wiedze I swoje doswiadczenia reaguje na podobne posty z nieco
mieszanymi uczuciami, co wcale nie oznacza, ze mam zamiar kogokolwiek odwodzic
od zamiaru osiedlenia sie w Kanadzie.
Chcialbym poruszyc kilka problemow:
1. Zycie w Kanadzie – moim zdaniem.
Jest calkowicie odmienne od zycia w Polsce. Jesli chodzi o zalety, to przede
wszystkim spokoj, bezpieczenstwo I zazwyczaj nieco wyzszy status majatkowy
(choc w wiekszosci przypadkow niestety oblozony sporymi kredytami – rzadko
widuje sie tu osoby, ktore nie maja zadnego kredytu). Jesli chodzi o wady, to
zdecydowanie brak mi tutaj jakiejs tajemnej atmosfery, ktora towarzyszy zyciu
w Polsce. Tutaj glownie sie pracuje, w tygodniu wlasciwie nie widuje sie
zadnych znajomych, po pracy odwiedza sie jedynie calkowicie bezduszne sklepy.
Chcialoby sie wyskoczyc do “warzywniaka” za rogiem, czy do jakiegos fajnego
sklepiku z codziennym porannym pieczywem ? Niestety, nic takiego tutaj nie ma,
a do sklepu trzeba jechac samochodem, przy czym pieczywo jakie znamy mozna
kupic tylko w polskich sklepach. Tu uwaga: praktycznie tylko GTA oferuje
naprawde dobre polskie sklepy. Z calym szacunkiem dla Ciebie – Adamie, w
miejscach takich jak Edmonton zaopatrzenie I jakosc towarow w polskich
sklepach pozostawia wiele do zyczenia.
Wedlug mnie, codzienne zycie w Polsce jest jakies takie bardziej radosne I
spontaniczne, za to tutaj czuje sie bezpieczniej I zdecydowanie stabilniej.
2. Kanada jako panstwo – dla swoich obywateli.
Tutaj nie mam prawie zadnych zastrzezen – jest tak, jak byc powinno. Panstwo
jest zdecydowanie “proobywatelskie”, prawo jest szanowane, egzekwowane na
kazdym kroku, urzednicy sa niezwykle mili, poza tym czesto przez telefon,
ustnie mozna wiele rzeczy zalatwic – nie przedstawiajac zadnych pisemnych
dowodow. Panstwo ufa obywatelom znacznie bardziej, niz ma to miejsce w Polsce.
Jesli chodzi o wady, to niezrozumiala jest dla mnie nieskonczona chec do
sciagania do tego kraju wszelkiej masci Hindusow I Pakistanczykow. Wiem –
wszyscy nazwa mnie zaraz rasista, ale zeby zrozumiec moja do nich niechec
trzeba pomieszkac troche w ich sasiedztwie. Nie przeszkadzaja mi inne nacje,
ale ci sa calkowicie wyjatkowi I maja niewiarygodne ulatwienia przy wjezdzaniu
tutaj. Zaczynaja bialych ludzi powoli wypierac w jakies bardziej odlegle
rejony, bo niestety nie da sie zyc w community, ktore sklada sie w 90% z tych
ludzi
3. System bankowy.
Bardzo podobny, troche inny ze wzgledu na wszechobecne czeki, ktore w Europie
wymarly juz bardzo dawno temu.
4. System ubezpieczen (nie zdrowotnych).
Dla mnie koszmar. Zyje w kraju, w ktorym firmy ubezpieczeniowe opanowaly
okradanie ubezpieczonych do perfekcji. Dlaczego ? Juz wyjasniam.
Pamietam piekne czasy, kiedy w Polsce wybito mi szybe w samochodzie. Co wtedy
zrobilem ? Zglosilem szkode, szybe mi wymieniono, pieniadze mi zwrocono, bo
przeciez place ubezpieczenie. Co zrobilem w podobnej sytuacji w Kanadzie ?
Wymienilem szybe na swoj koszt.
Wszystkie firmy ubezpieczeniowe stosuja cos, co sie nazywa “deductible”. W
moim przypadku bylo to $500 I oznaczalo, ze za szkody do $500 firma nie placi,
a jesli sa wieksze (np $2000), to I tak ja z tego musze z wlasnej kieszeni
zaplacic $500. Proste I genialne. Ostatnio moja klientka oskarzyla mnie, ze
jej porysowalem drzwi wejsciowe do domu. Szkoda zostala wyceniona na $750 I
sum eta musze wylozyc z wlasnej kieszeni, bo w mojej cudownej umowie
ubezpieczenia “deductible” wynosi $1000…
5. Telefonia.
Stacjonarna ok, lokalne polaczenia za darmo – chociaz co miesiac musze placic
“System access fee” – tego zazwyczaj nie mowia przy podpisywaniu umowy.
Oferuja np. Abonament za $29, a potem bezczelnie doliczaja $6 za dostep do
systemu tak, jakbym co miesiac ten dostep tracil, chociaz umowe mam podpisana
na 2 lata. W ogole w Kanadzie pelno jest przeroznych dodatkowych “fee” – tak
jak np. bardzo rozpowszechnione I wszedzie stosowane “Administration fee”,
ktore nigdy nie wiadomo czego dotyczy, czyli za co placimy. Przez jakis czas
nawet stosowano tutaj “Air tax” w sieciach komorkowych, ale ktos to zaskarzyl
do sadu I musieli sie wycofac. No ale wracajac do telefonii – poza tym “fee”,
ktore mnie irytuje jest ok. W kazdym razie nie do porownania z TPSA.
Telefonia komorkowa – istna dzungla I zacofanie w stosunku do europejskich
operatorow. Zakres oferowanych aparatow jest po prostu zalosny w porownaniu z
Europa, a abonamenty – co najmniej dziwne. Ja jestem szczesliwy, bo jestem w
sieci Fido I mam naliczanie sekundowe. W innych sieciach tego nie ma ! W
Polsce naliczanie sekundowe jest standardem od wielu lat I nikt by sie nawet
nie wychylil, zeby zaoferowac naliczanie minutowe, bo by go konkurencja
smiechem zabila. Podobnie jak z rozmowami przychodzacymi – czesto trzeba za
nie placic – jakies wczesne lata 90-te w Polsce. Kolejna rzecz – long
distance. Wystarczy, ze wyjade 20 km poza GTA I juz jestem “na long distance”
– co slono kosztuje. Pamietam, ze w Polsce mozna byc w Szczecinie I dzwonic do
Krakowa w tej samej cenie. Teraz juz chyba nawet cala Europa sie
“zunifikowala”. Generalnie jakosc sieci komorkowej jest w Kanadzie znacznie
gorsza. Byc moze dlatego, ze telefonia stacjonarna zawsze byla za darmo I
pozniej sie to wszystko rozwinelo. Aha – za mozliwosc zadzwonienia na numer
alarmowy – 911 trzeba tutaj placic. Pamietam, ze w Europie nie potrzebna jest
nawet karta SIM, zeby zadzwonic na 112.
6. Podatki.
Moim zdaniem – duzy plus dla Kanady. Co prawda te dochodowe sa na mniej wiecej
takim samym poziomie jak w Polsce, ale nie ma “podatku zdrowotnego” – polski
ZUS. Tutaj mam swoj biznes I nie place zadnego ZUS-u. Z tego co wiem, to w
innych prowincjach cos sie placi, ale to tez jakies symboliczne pieniadze. Jak
zatrudnialem pracownika, to placilem tzw. WSIB w wysokosci 5% jego
wynagrodzenia (w Polsce jest chyba ponad 40%).
Oprocz tego w sklepach zaplacimy duuuzo mniej. W drogim Ontario, gdzie jest I
GST I PST maksymalnie musimy zaplacic 13% (5% GST I 8% PST). W innych
prowincjach – np. Alberta - nie ma w ogole PST. W dodatku bardzo duzo towarow
(np. cala zywnosc) nie jest w ogole objetych podatkiem. W Polsce mamy dla
porownania VAT 22% na wiekszosc rzeczy.
7. Ruch uliczny.
Tutaj odniose sie tylko do Ontario, poniewaz w innych prowincjach sprawa
wyglada troche inaczej. Dla mnie ruch uliczny w Kanadzie jest koszmarny. Nie
ma sie co dziwic – mnostwo ludzi przyjechalo tutaj z krajow, gdzie asfalt nie
jest zjawiskiem powszechnym, a samochody oglada sie na zdjeciach. Dlatego o
jakosci kierowcow trudno sie wypowiadac bez zgrzytania zebami. Dla oslody
mozna tylko powiedziec, ze nie ma tu podatku drogowego.
Edytor zaawansowany
  • 30.05.08, 01:47
    8. Paliwo.
    Temat goracy, szczegolnie chyba w Kanadzie, gdzie cena zmienia sie codziennie,
    jak tylko sie okaze, ze w jakiejs tam zatoce byla wysoka fala, albo zapasy w
    Stanach spadly o jedna bilionowa procenta. Moim zdaniem ktos nas tutaj robi
    niezle w balona I zaczyna to byc coraz bardziej dokuczliwe. Pamietam, ze w
    Polsce w roku 2004 benzyna byla po 3.80 – 3.90 PLN za litr. Tutaj byla wtedy po
    $0.64. Dzisiaj w Polsce cena wynosi chyba okolo 4.40-4.50, a tutaj cieszymy sie
    jak jest ponizej $1.30 ! Dwukrotny wzrost ceny, czyli w Polsce powinno byc po
    7.60 – a nie jest. Ja wiem, w Polsce sie zlotowka umacniala itp., ale czy az tak
    bardzo ?
    9. Sluzba zdrowia.
    Jest za darmo (Ontario) – oczywiscie nie wszystko. Nie mam szczegolnych pochwal
    , czy zastrzezen, moze poza tym, ze niektorzy w Ontario czekaja 5 lat na to,
    zeby dostac sie do lekarza rodzinnego (co tez nie oznacza, ze nie maja
    zapewnionej opieki – sa “walking clinics”wink, a kiedy zlamalem sobie reke, to
    spedzilem dlugie godziny na Izbie przyjec. Na temat sytuacji w Albercie na pewno
    lepiej wypowie sie dr. Adam – on jest tu bezwzglednym autorytetem. Ceny lekow do
    przyjecia, chociaz antybiotyki potrafia byz bardzo drogie jesli sie nie ma
    benefitow z pracy.
    Jeszcze jedna uwaga: nie wiem dokladnie jak to dziala, ale ja mieszkalem w
    niespelna 400-tysiecznym Lublinie, gdzie bylo chyba 5 lub 6 szpitali. Teraz
    mieszkam w 700-tysiecznej Mississauga, a szpitale mamy 2.
    10. Szkolnictwo.
    Nie wiem, jak w innych prowincjach, ale w Ontario szkoly sa faktycznie
    calkowicie darmowe. Moje dzieci dostaja nawet podreczniki, zeszyty I olowki. Nie
    ma tzw. “wyprawki”.
    Generalnie podobno nuda. Jak widze, co moja corka robi w 8 klasie, to tak,
    jakbym widzial siebie w 5 w Polsce. Podobno szkola srednia jest juz troche
    trudniejsza, a studia zdecydowanie mocno wymagajace.
    11. “Ankohol” wink
    Hmm.. w Ontario nie ma nawet piwa na stacji benzynowej, ani w zadnym sklepie
    spozywczym. Alkohol jest w specjalnych sklepach, do czego sie dosyc szybko
    przyzwyczailem I uwazam to za dobry pomysl. Staram sie zawsze cos tam miec w
    barku, a w zamian za brak alkoholu w kazdym sklepie otrzymuje fachowy personel w
    sklepie specjalistycznym, alkohol absolutnie nie podrabiany oraz spory wybor ze
    wszystkich stron swiata.

    No coz, pewnie niektorych zanudzilem. Mam nadzieje, ze te informacje przydadza
    sie jednak komus. Troche to wszystko chaotyczne, ale to akurat przyszlo mi do
    glowy. Staralem sie byc obiektywny. Nie wiem na ile mi to wyszlo.

    Pozdrawiam,

    borsuk

  • 30.05.08, 02:51
    Mowienie - na temat Kanady - jest mowienie wlasciwie o niczym. To kraj - kolos.
    Jezeli zaczyna sie na jego temat dyskusje, nalezy okreslic jakiego
    miasta/prowincji dotyczy. Inaczej - to nie ma absolutnie sensu i pozytek z tego
    gadania zaden wink))

    No, ale gdzies tam doczytalam, ze Twoja Kanada to chyba Mississauga? GTA?
    Toronto? Ontario?

    1. >>> pieczywo jakie znamy mozna kupic tylko w polskich sklepach.

    Sprobuj wybrac sie do sklepow/piekarni ukrainskich, niemieckich, rosyjskich smile
    Zdecydowanie z tych wlasnie piekarni chleb najbardziej przypomina ten z PL...

    >>>Tutaj glownie sie pracuje, w tygodniu wlasciwie nie widuje sie
    >>>zadnych znajomych,

    Wszystko zalezy od tego jakich ma sie znajomych wink
    W PL tez sie pracowalo i to wiecej niz tutaj.

    5. >>>Stacjonarna ok, lokalne polaczenia za darmo – chociaz co >>>miesiac musze
    placic “System access fee”

    Tego nie rozumiem - chcesz dzwonic/posiadac telefon absolutnie za darmo?
    Przeciez dostawca ponosi jakies koszty... Czy te $30 na miesiac to duzo w
    przypadku gdy mozesz dzownic lokalnie 24 godziny na dobe przez caly miesiac?
    W PL placi sie 50 zl "lysego abonamentu" i do tego ekstra za kazda minute
    rozmowy. TO jest w/g ciebie bardziej ok? wink

    >>>Podobnie jak z rozmowami przychodzacymi – czesto trzeba za
    >>>nie placic – jakies wczesne lata 90-te w Polsce.

    Hmm... Nie wczesne lata 90-te, tylko niedaleka przyszlosc wink
    biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/14027,groza_nam_oplaty_za_przychodzace_rozmowy.html

    >>>>Wystarczy, ze wyjade 20 km poza GTA I juz jestem “na long >>>distance” - co
    slono kosztuje

    Ale masz przeciez naliczanie sekundowe wink))


    7. Absolutnie sie z Toba nie zgodze - jezeli dyskutujemy na temat Ontario!
    Koszmarny to jest ruch uliczny w PL! Z tutejszych 2 pasow w PL mialbys 4 wink
    Tutaj drogi sa szerokie i jezdzi sie dobrze. Zauwaz, ze w PL masz na "za
    kolkiem" w wiekszosci osoby miejscowe, a tutaj - jak sam powiedziales
    >>>mnostwo ludzi przyjechalo tutaj z krajow, gdzie asfalt nie jest >>>zjawiskiem
    powszechnym, a samochody oglada sie na zdjeciach"
    I uwazasz, ze sobie nie radza? Wedlug mnie - robia to swietnie! Na poczatku
    mojego pobytu w Toronto nie moglam sie przyzwyczaic do nieoznakowanych przejsc
    dla pieszych. Dlaczego? Bo nie moglam zrozumiec dlaczego auta zatrzymuja sie gdy
    mam do tego przejscia jeszcze kilka metrow... Trwalo jakies pol roku zanim sie
    przyzwyczailam, ze zatrzymuja sie, zeby przepuscic pieszego. smile (Wybacz, ale w
    PL w zyciu cos takiego mnie nie spotkalo... Zawsze trzeba bylo odstac swoje na
    przejsciu zanim jakis kierowca raczyl laskawie sie zatrzymac.)
    Teraz przechodze przez nieoznakowane przejscia nawet sie nie zatrzymujac...
    Oczywiscie patrze na boki czy cos jedzie - ale ide dalej.
    (Wybacz, ale w PL w zyciu cos takiego mnie nie spotkalo... Zawsze trzeba bylo
    odstac swoje na przejsciu zanim jakis kierowca raczyl laskawie sie zatrzymac.)
    A motocyklisci? W PL wiedzialam, ze takowy przejechal bo slyszalam ziuuuuum wink A
    tutaj ich widze, bo wiedza ze przepisy sa egzekwowane i jak "przegna", to moga
    pozegnac sie z jazda na jakis czas... Zreszta bardzo lubie obserwowac
    motocyklistow w czasie wyjazdow "w plener". Maja swoje systemy porozumiewania
    sie w czasie jazdy. Ciekawe.
    Oczywiscie nie mowie tutaj o zadnych "piratach" drogowych, bo tacy sa wszedzie.
    Chodzi mi o przecietnego kierowce.
    Wedlug mnie najgorzej jezdza Azjaci - rzadko zwracaja uwage na to, co dzieje sie
    obok nich na drodze. No ale chyba dlatego placa wyzsze ubezpieczenia wink

    8. Nie jest az tak tragicznie jak piszesz. Cena paliwa zawsze wzrasta w okresie
    wyjazdowym. Ludzie i tak wyjada - a benzyne kupic trzeba. Zreszta od ubieglego
    roku - kiedy to wybuchla jedna z rafinerii i byly braki w zaopatrzeniu w
    benzyne, nie ma juz takich rozbieznosci w cenach paliwa na roznych stacjach. Do
    ubieglego roku ceny byly zroznocowane - teraz wszedzie niemal identyczne.


    9. >>> Sluzba zdrowia Jest za darmo (Ontario)

    Sluzba zdrowia nie jest za darmo, bo co roku przy rozliczaniu sie z podatkow
    placi sie za to ok. $900.


    10. Odnosnie szkolnictwa zgadzam sie w 100% - poziom zenujacy. No i te 3-4
    przedmioty w semestrze... wink))



    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 30.05.08, 15:16
    1. Z telefonem chyba mnie nie zrozumialas. Ja rozumiem, ze jest abonament i ze
    musze go placic co miesiac. Wielka "sciema" i oszustwem jest jednak to, ze
    oferuje sie go za np. za 29.99, a potem co miesiac DOLICZA sie do tego dodatkowe
    "System access fee". Chodzi o mechanizm "lapania" klienta - piekna cena gruba
    czcionka, a cala masa oplat o ktorych sie nie mowi. Co to jest "System access
    fee" ? Ja uzyskalem dostep do systemu placac za instalacje mojego telefonu i
    podpisalem umowe na 24 miesiace. Czy co miesiac trace ten dostep, ze musze od
    nowa za to placic ? Nie udawaj, ze nie wiesz o czym pisze. Jesli zyjesz w
    Kanadzie to powinnas byc przyzwyczajona do nieslychanie rozbudowanego systemu
    przedziwnych oplat dodatkowych, ktore maja na celu jedynie uszczuplenie naszych
    portfeli.
    Podam jeszcze jeden przyklad. Moj kolega zajmuje sie transportem samochodow do
    dealer-ow. Za jeden dostaje $80. Ty kupujac samochod musisz zaplacic pieknie
    doliczona do ceny oplate "za sprowadzenie samochodu" - zazwyczaj okolo $1000. Do
    tego oczywiscie slynne Administration fee. Co to jest ? No przeciez nic innego,
    jak oszustwo. Podaje Ci sie cene np. $14900, a w rezultacie z podatkami placisz
    $22000. O to wlasnie mi chodzi.
    2. Na long distance nie ma nigdy naliczania sekundowego, a poza tym co ma
    piernik do wiatraka ? Mi chodzilo o to, ze istnieje ten "long distance".
    3. Z przytoczonego przez Ciebie artykulu wynika, ze oplaty za rozmowy
    przychodzace groza nam, bo: "Do 2012 roku stawki za zakańczanie połączeń w
    europejskich sieciach komórkowych mogą spaść niemal do zera. W efekcie zmian
    operatorzy mogą jednak wprowadzić opłaty za odbieranie rozmowy". Czyli cos za cos.
    4. Jesli chodzi o ruch uliczny, to wybacz - jestem zawodowym kierowca i spedzam
    na drodze bardzo duzo czasu. Ci ludzie nie tylko sobie nie radza, ale jeszcze
    powoduja zagrozenie na drodze, ciagle sa zagubieni, robia cala mase przedziwnych
    rzeczy. Zgodze sie tylko w jednym - kultura w przypadku przepuszczania pieszych
    na przejsciach jest wzorowa.
  • 30.05.08, 17:29
    wiedzma30 napisała:


    >
    >
    > 10. Odnosnie szkolnictwa zgadzam sie w 100% - poziom zenujacy. No
    i te 3-4
    > przedmioty w semestrze... wink))
    >
    >

    W ktorej klasie? bo moj pierwszoklasista (szkola podstawowa) mial,
    wiecej.
    >


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our
    children.
  • 30.05.08, 18:15
    Chodzilo mi o highschool, college, univ.
  • 30.05.08, 04:05
    Oczywiscie, jak najbardziej osobiste przemyslenia sa cenne - ale
    tylko do tego momentu jesli pozostaja osobistymi przemysleniami.
    Jesli staramy sie opisywac istniejaca rzeczywistosc to moim zdaniem
    oddalamy sie od "przemyslen". I w takim przypadku ja apeluje: nie
    piszmy bzdur!
    Mozesz oczywiscie pisac o tajemnej atmosferze, o zastrzezeniach co
    do jakosci towarow, narzekac na jakosc uslug telefonicznych itp. ale
    kurcze nie pisz ze tu nie ma sklepow "z dusza", ze nie placi sie za
    sluzbe zdrowia, ze 5 lat czeka sie na wizyte u lekarza czy wreszcie
    o "koszmarnym ruchu ulicznym". Nie pisz prosze glupstw bo np. taki
    czlowiek jak ja czytajac glupstwa moze sobie je jednoznacznie z
    osoba piszaca skojarzyc, a tego nie lubiesmile
  • 30.05.08, 15:25
    Przykro mi, ze nie czytales ze zrozumieniem. Po pierwsze przemyslenia zawsze
    odnosza sie do rzeczywistosci, bo do czego mialyby sie odnosic. Do UFO ?
    Ja nie napisalem, ze czeka sie 5 lat na wizyte u lekarza, tylko na przyjecie
    "pod skrzydla" jakiegos lekarza rodzinnego. W Ontario jest z tym ogromny problem.
    Twoje prywatne skojarzenia pozostana Twoimi prywatnymi skojarzeniami, ja
    napisalem to, co mysle i nie zamierzam sie z tego wycofywac, nawet jesli moja
    osoba bedzie sie komus zle kojarzyc smile
  • 31.05.08, 02:26
    mnie sie zdaje, ze czytalem ze zrozumiem, ale niech bedzie; rownie
    dobrze ja moglbym napisac ze w kanadzie na zapisanie sie do lekarza
    rodzinnego [takiego z dlugoletnia praktyka, nie zoltodzioba] czeka
    sie 2 miesiace, bo ja sie po 2 miesiacach 3 lata temu zapisalem; i
    co? napisze prawde? z jednej strony oczywiscie tak, bo taka byla
    prawda, z drugiej strony nie moge przeciez pisac za cala Kanadesmile;
    nie przecze ze znajdzie sie nieszczesnik, ktory nie bedzie w stanie
    przez 5 lat znalezc sobie lekarza, sklepu z dusza, znajomych itp.
    ale to nie znaczy ze taka wlasnie jest cala Kanada; a jesli
    mieszkasz w Mississauga i nastepny raz zlamiesz reke to polecam
    Trilium, ten obok Sherway Gardens przy West Mall - nie czeka sie
    wcale; kiedy przyjechalem z podejrzeniem uszkodzenia reki przede mna
    w kolejce byla jedna osoba; ogledziny z RTG i wynikiem nie trwaly
    nawet godziny; bardzo polecam; ostatnio mialem "przyjemnosc" badan w
    Mt Sinai - to spedzilem tam pol godziny; operacja cysty laparoskopia
    w Polsce - tydzien czasu w szpitalu - ta sama tutaj pol dnia w
    szpitalu, standard polskich szpitali, ktore mialem okazje zwiedzic -
    bez komentarzasmile; ale przeciez raj jest tylko jedensmile
  • 31.05.08, 02:46
    No tak, ja tez od razu mialem lekarza rodzinnego, a dane o oczekiwaniu przez
    piec lat to statystyki pochodzace z radia CHFI 98.1
    Mowili o tym niedawno. Oparlem sie na statystykach, nie na swoim przypadku.
    Srodkowa czesc postu zignoruje, jako argumenty "ad personam", a za ostatnia rade
    szczerze dziekuje, bo nie wiedzialem, ze Trillium jest taki dobry. Nastepnym
    razem na pewno tam sie udam (oby nie bylo nastepnego razu).

    Pozdrawiam,

    posiadajacy cala rzesze znajomych - borsuk smile
  • 30.05.08, 05:10
    Ciekawe spostrzezenia.
    Ale zaleaza od doswiadczen i punktu widzenia.
    1) Pieczywo - trzeba poszukac. Ja odkrylem w Toronto pare fenomenalnych piekarni
    (niemiecka, wloska, francuska). Zawsze tesknilem do polskiego, dobrego chleba,
    ale ten ostatnio bardzo sie polskich piekarniach psuje (nota bene w Polsce tez)

    2) CO do telefonii - mozna stwierdzic,z e w stosunku do Europy "zacofana", ale
    stacjonarno to niebo a ziemia. Ja mam ROgersa nalicznego na sekundy, rozmowy
    dlugodystansowe (w tym Polska za 6centow za minute). Wsrod wielu planow mozna
    znalezc dobry. No i jeszcze jest blackberry, ktory biorac pod uwage co oferuje
    jest zupelnie w rozsadnej cenie.

    3) Znajomi - zalezy jak sie ustawisz - ja pracuje czasem po 12-16 godzin
    dziennie, ale na brak rozrywki nie narzekam

    4) Szkoly - tutaj sie z rozmowcami nie zgadzam. Ale znow pewnie zalezy. Poziom
    fizyki, biologii i chemii w szkole moich dzieci jest na znaczbie wyzszym
    poziomie niz w Polsce (teraz albo 30 lat temu, kiedy chodzilem do szkoly). Poza
    tym szkola tutaj uczy bardziej samodzielnosci i myslenia. Co do przedmiotow
    humanistycznych - to insza inszosc. Ale i tutaj widze jedna rzecz lepsza a
    mianowicie, esej i sztuke krotkiej wypowiedzi. Czasem brakuje mi w Polsce
    rzeczowych wypowiedzi politykow etc. Panoszy sie gadatliwosc.
    5) Sluzba zdrowia - podatek McGuintiego
    6) Ruch uliczny - co raz gorszy, ale to nic w porownaniu z Europa
    7) Additional fees - no coz one po prostu nie sa "ukryte"
    8) Frimky ubezpeiczeniowe - generalnie masz racje. Ale znow, mozna znalezc no
    deductible (o ile zbyt czesto z tego nie korzystasz)
  • 30.05.08, 06:32
    >>>>> 1) Pieczywo - trzeba poszukac. Ja odkrylem w Toronto pare
    fenomenalnych piekarni
    (niemiecka, wloska, francuska). Zawsze tesknilem do polskiego,
    dobrego chleba,
    ale ten ostatnio bardzo sie polskich piekarniach psuje (nota bene w
    Polsce tez) <<<<

    A moglbys podac namiary na te piekarnie ?

  • 30.05.08, 15:28
    No wlasnie, przylaczam sie do prosby. Wiedzma tez wspomniala o takowych.
    Niemieckie pieczywo czasem kupuje, ale tylko paczkowane po kilka kromek w
    woreczku, a wtedy jest drogie.
  • 30.05.08, 17:10
    I tutaj Cie rozczaruje - dobra zywnosc nie jest tania... wink))

    Np. znajomi zachwycali sie chlebem za .99c, ale nie chce myslec z czego on jest
    zrobiony. Wolalabym upiec sama (zreszta czesto pieke), niz testowac takie
    pieczywo...
  • 30.05.08, 17:07
    Aha! W Dimpflmeierbakery maja bardzo dobre slodkie wypieki.
    Torty, w ktorych krem nie sklada sie z margaryny, cukru i farbki wink Sa one
    bardzo delikatne - placki sa miekkie, i calosciowo nie sa mulaco slodkie.
    Sa tam domowe makowce, babki. I nigdzie nie spotkalam tak dobrych sernikow - z
    prawdziwego sera. smile

    Nie, nie pracuje tam smile ale uwazam, ze jak cos jest dobre, to warto polecic.
  • 30.05.08, 17:33
    wiedzma30 napisała:

    > Aha! W Dimpflmeierbakery maja bardzo dobre slodkie wypieki.
    > Torty, w ktorych krem nie sklada sie z margaryny, cukru i
    farbki wink Sa one
    > bardzo delikatne - placki sa miekkie, i calosciowo nie sa mulaco
    slodkie.
    > Sa tam domowe makowce, babki. I nigdzie nie spotkalam tak dobrych
    sernikow - z
    > prawdziwego sera. smile
    >
    > Nie, nie pracuje tam smile ale uwazam, ze jak cos jest dobre, to
    warto polecic.



    Potwierdzam, i tez tam nie pracuje :o)

    Wiedzma, narobilas mi smaku :o), chyba sie jutro wybiore, bo odkat
    wyprowadzilam sie z Toronto zadko tam bywam.

    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our
    children.
  • 30.05.08, 23:42
    potugalska piekarnie, NOVA. naroznik cawthra i burnhamthorpe.
  • 30.05.08, 17:36
    O kurcze, mam nadzieje, ze moja zona tego nie przeczyta wink
    Uwielbia slodkie wypieki i czasami troche przesadza.
  • 30.05.08, 20:17
    niemiecka - Avance street (Kipling & Dundas)
    francuska - Bloor and Mill Road
    wloska - Woodbridge (Islington Rutherford)

    nastepnym razem jak tam bede postaram sie od dokladne adresy
  • 30.05.08, 20:42
    Niemiecka - Dimpflmeierbakery - juz podalam wink

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 31.05.08, 02:14
    Paloma masz tak blisko do Messina i nie wiesz? [St Claire &
    Scarlett], tylko trzeba w miare rano zwlaszcza weekend, bo pieczywo
    znika. Bread & Roses na Bloor..., ale ja wole Messina
  • 30.05.08, 15:26
    Z tym "no deductible" to prawda, czasami mozna, ale wtedy cena takiego
    ubezpieczenia jest taka, ze lepiej go po prostu nie miec.
  • 30.05.08, 05:15
    sa tylko tym - uogolnienianimi. jak napisala wiedzma, mozna sie
    grubsza pokusic na podsumowanie zycia w jakims nieduzym miescie,
    czyw dzielnicy etobicoke w toronto, ale powiedziec cos wartosciowego
    o wielkiej kanadzie czy chocby o jednej prowincji bardzo trudno. w
    sumie dobrze ze ci sie chcialo te dywagacje zapisac ale jest to
    troche, jak niemcy mowia, optyka zaby.

    dwie rzeczy trzeba skorygowac: ruch samochodowy w naszym kraju to
    jest marzenie w porownaniu z PL - a pisze to wlasnie z miasta
    wroclawia,gdzie na ulicach wolna partyzantka. wezme trzydziestu
    hindusow za kierownica w mississauga za dziesieciu polakow na drodze.

    a co do bezplatnej sluzby zdrowia - wszyscy za nia placimy w
    podatkach. rzady federalne i prowincjonalne trzesa sie na mysl o
    gwaltowanie wzrastajacych wydatkach na zdrowie. juz prawie polowa
    budzetu ontario idzie na ten cel, i suma ta rosnie co roku o 6%.

    porownania z usa polegaja na tym, ze podczas gdy w kanadzie, uk,itp
    na zdrowie idzie do 10% dochodu narodowego, w stanach kolo 18%.
    podatki w usa nizsze, ale wydatki indiwidualne wyzsze.

    tyle mysli o piatej rano.
  • 30.05.08, 15:34
    Za te kosmiczne pieniadze wydawane na sluzbe zdrowia sa wduzej mierze
    odpowiedzialni ci, ktorych chcialbys "wziac za kierownica". Jezdzac po Brampton,
    poludniowym Scarborough, czy polnocnej Mississauga widze niezmierzone rzesze
    bardzo starych hindusow, sciaganych tutaj nagminnie przez ich rodziny. Oni nie
    wypracowuja podatkow, a lecza sie bardzo chetnie. To samo dzieje sie ze
    szkolami. Ja place podatek na szkole, bo place Property Tax. Oni przewaznie zyja
    w wiecej niz jedna rodzina w domu, bo wynajmuja basement, a wiec placa jeden
    podatek na dwie rodziny, przy czym dzieci maja zazwyczaj wiecej, niz my...
  • 30.05.08, 08:00
    borsuk68 co do tych szpitaly w Lublinie to masz 1
    onkoligiczny,polozniczy a do tego Wojskowy i Policijny ,Kolejowy
    (kiedys byl pod PKP) no i 4 duze miejskie.

    a co do tego sciagania ludzi to chyba wiesz dlaczego tak sie
    dzieje,zobacz dobrze czy te osoby sobie pomagaja i jak kto sie robi .




    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 30.05.08, 15:36
    No wlasnie nie bardzo pamietalem te szpitale. Ten na Biernackiego policzyles ?
  • 30.05.08, 23:31
    policzylem a zapomnialem dodac ze jest szpital stomatologiczny a od
    paru dobrych lat mozna sie leczyc w szpitalach resortowych(jak
    wosjko;Policja) co kiedys nie bylo mozliwe dla zwyklego czlowieka.
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 30.05.08, 22:24
    Poniewaz mnie borsuk wywolal do tablicy.

    Nigdy nie twierdzilem, ze "polskie" sklepy w Edmonton sa dobrze zaopatrzone.

    Znam tylko jeden taki sklep, ze wspanialymi wedlinami, dosc daleko na poludniu
    miasta.

    Pozostale wedliny, zwlaszcza jak sie nam nie chce jechac tych 80 km kupujemy w
    Italian Centre. Ktory wedliny ma wspaniale, no i sery rowniez.

    Warto sobie wyjasnic male nieporozumienie. ZAleta Kanady, zwlaszcza dla mnie, bo
    lubie smacznie zjesc, jest mozliwosc wyboru . Lubie zjesc sobie cos z wloskiej
    kuchni, niemieckiej, francuskiej a i do sklepu rosyjskiego czasami wpadamy.
    Restauracja czeska jest ( ze wzgledu na knedliczki i piffo) rowniez OK.

    I na tym polega urok "gastronomiczny" Kanady. Wcale nie twierdze, ze winienem
    trzymac sie tylko smakow kuchni polskiej.

    Chleba "polskiego" w Edmonton ,takiego dobrego i smacznego, nie ma. Jak ktos
    chce to moze sobie kupic takie male przyrzadelko , proukcji firmy Bosh, ktore w
    ciagu 75 minut wymiesza, ugniecie i wypiecze pol kilograma chlepa. O dowolnym
    smaku. Nawet z rodzynkami.

    My nie lubimy "high technology" i dlatego co tydzien lub dwa dzwonimy do "Save
    on Food" i zamawiamy sobie "tri-corn-bread" , pare bochenkow i wystarcza nam to
    do posilkow. W zamrazarce przechowuje sie dobrze, trzeba uwazac, aby goracego
    chleba ktos nie wlozyl do plastikowego worka, tylko do papierowego. Daja nam
    ponadto 10 % dyskount.

    "System access fee" jest forma podatku, zbiera te pieniadze rzad federalny, a
    nie firma telekomunikacyjna. Uwazam, ze to swinstwo, ale z wladzami
    federalnymi, w odniesieniu do podatkow, dyskusji nie ma.

    Dziekuje za podzielenie sie z nami swoimi obserwacjami. Przeczytalem postingi z
    zainteresowaniem.


    Pozdrawiam


    dradam

  • 31.05.08, 00:06

    > "System access fee" jest forma podatku, zbiera te pieniadze rzad federalny, a
    > nie firma telekomunikacyjna. Uwazam, ze to swinstwo, ale z wladzami
    > federalnymi, w odniesieniu do podatkow, dyskusji nie ma.

    Hmm.. Cytat z FAQ Rogers na temat "system access fee":

    "Rogers continues to invest in our ability to offer competitive Home Phone
    service on a national basis and the system access fee is charged to help cover
    the costs associated with the ongoing operation, maintenance and upgrading of
    the Rogers network. The System Access Fee contributes to the maintenance of our
    existing infrastructure so that we can remain a viable competitive alternative
    for consumers.
    The fee is not required by nor collected for the federal government or any of
    its agencies. The System Access Fee will be billed on a monthly basis and will
    be clearly indicated on your invoice."

    A to oznacza, ze sie bezczelnie przyznaja, ze inwestuja w siec nasze pieniadze,
    zeby byc konkurencyjnymi ! A co z abonamentem ? I niech ktos mi powie, ze to nie
    jawne zlodziejstwo.

    Pozdrawiam,

    borsuk
  • 31.05.08, 00:11
    sorry, widac, ze mnie ktos nabujal. Napisze do CRTC, bo mnie sprawa zainteresowala.

    Pozdrawiam


    dradam 121
  • 31.05.08, 05:52
    Wysyłając smsa z internetu,operator(telus)pobiera opłate w wysokości
    $0.15 która jest ściagana od odbiorcy wiadomości tekstowej-dla mnie
    to trochę chore no ale cóż-wirusy krążą wszędzie.

    pozdrawiam
  • 31.05.08, 16:35
    wiekszosc mieszkajaca w GTA twierdzi, ze jest tam drogo. Zapewniam ze w
    Vancouver jest drozej ;-(
  • 31.05.08, 16:46
    Powiedziales, ale nic nie powiedziales wink))

    Co oznacza "drozej"?
    Kim jest "wiekszosc mieszkajaca w GTA"? Pytales o opinie ok. 2,5 mln osob? O
    czym mowia, ze jest "drogo"?





  • 31.05.08, 16:43
    Jeszcze odnosnie telefonow komorkowych, a wlasciwie oplat. Zwroc uwage ile tutaj
    w miesiecznym abonamencie (nie chodzi mi o najdrozszy) jest darmowych minut -
    setki, wszedzie sa darmowe rozmowy "popoludniowo-poranne", a w family plan
    darmowe minuty pomiedzy osobami na rozmowy miejscowe i zamiejscowe - sa to
    tysiace minut...
  • 31.05.08, 17:15
    No tak, ja tez kiedys tak myslalem, ale te minuty sa zarowno na polaczenia
    przychodzace, jak i wychodzace. Przy naliczniu minutowym szybko znikaja. Ja
    uwazam, ze z telefonia komorkowa jest tu niestety nieco gorzej, ale coz, nie to
    decyduje, ze mieszkam tu, a nie w Polsce smile
  • 31.05.08, 21:20
    ja lubie takie rzeczy czytac wiec apeluje o wiecej przemyslen od
    innych rowniez - im dluzsze tym lepsze - bo takie cos zwraca uwage
    na szczegoliki i rozne aspekty zycia w kraju w ktorym sie planuje
    mieszkac.

    --
    It would be foolish for an acorn to try to make itself a bigger
    acorn when, deep down, it's an oak.
  • 01.06.08, 20:10
    I nad czym tutaj myslec? wink))

    My np. mamy family plan - tysiace darmowych minut miejscowych i zamiejscowych
    miedzy soba, setki darmowych do pozostalych numerow, darmowe
    wieczory-noce-poranki i weekendy. Wierz mi - to jest az za nadto! Bardzo rzadko
    zdarza sie, ze wydzwaniamy te darmowe minuty do innych (a dla mojego m. to jest
    nr sluzbowy i non stop ktos dzwoni), o minutach miedzy nami to nawet nie
    wspominam, bo chcac je wszystkie wykorzystac musielibysmy chyba rozmawiac przez
    komorki siedzac obok siebie wink))))
    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 02.06.08, 14:46
    Oto moje przemyslenia, a raczej to co mnie najbardziej zdziwilo po
    przyjezdzie tutaj.
    1. Wszystkie ceny w sklepach sa netto, do dzisiaj nikt mi nie
    potrafi wytlumaczyc dlaczego(takie uzasadnienie ze zawsze tak bylo
    do mnie nie przemawia). Moze ktos z forum moglby? Skoro i tak place
    przy kasie kwote brutto, dlaczego ceny w sklepach sa netto?
    2. Wszechobecnosc czekow. Nawet duze firmy tak placa swoim
    pracownikom, dla mnie to jakies kompletne zacofanie. Z drugiej
    strony lepsze to niz noszenie gotowki.
    3. Skrzyzowania z 4 stopami. Na poczatku mialam problem, zwlaszcza
    na duzych skrzyzowaniach z zalozmy dwoma pasami, z ogarnieciem kto
    pierwszy i gdzie sie zatrzymal.
    4. Ronda (a sa u mnie w miescie 3). Ludzie nie wiedza jak sie
    zachowac. Trzeba bardzo uwazac.
    5. Zakupy. Ludzie uwielbiaja wszelakie wyprzedaze. Te tlumy 26
    grudnia w sklepach to cos niesamowitego. Mnie samej sie to czasami
    udziela.
    6. Mieszkam w Quebecu. Franko kanadyjczycy, jak slysza moj francuski
    (a jest gorszy niz angielski) zawsze sie pytaja gdzie sie tak dobrze
    po francusku nauczylam mowic. Anglo kanadyjczycy, jak mowie po
    angielsku (a znam go na prawde dobrze) zawsze sie pytaja skad mam
    akcent. W Quebecu na prawde doceniaja proby mowienia po francusku.
    7. Wszystko mozna zalatwic przez telefon, dowiedziec sie ze strony
    internetowej, sciagnac formularz np, wyslac poczta. Praktycznie nie
    ma po co chodzic do urzedow. A juz na pewno nie ma humorzastych
    urzednikow.
    8. Ludzie sa aktywni fizycznie i to w kazdym wieku. Chodze na basen
    regularnie, ciagle spotykam tych samych ludzi po 50-tce i 60-tce. Na
    sciezkach rowerowych wiecej jest ludzi w srednim wieku niz
    mlodziezy. A codzienne marsze seniorow w mojej okolicy to
    codziennosc, no moze nie zima. W Polsce aktywnosc fizyczna konczy
    sie w szkole, rzadko ktos uprawia regularnie jakis sport po 30-tce.

  • 02.06.08, 16:23
    dela12 napisała:


    > 2. Wszechobecnosc czekow. Nawet duze firmy tak placa swoim
    > pracownikom, dla mnie to jakies kompletne zacofanie. Z drugiej
    > strony lepsze to niz noszenie gotowki.

    Z tym sie nie spotkalam, wszedzie gdzie pracowalam i moj maz,
    placili i placa nam przelewem na konto.
    Nie mowie, ze zadna firma nie placi czekiem, bo napewno takie sa,
    ale na przyklad u mnie nie ma nawet takiej mozliwosci, zeby wyplate
    dostac czekiem, musi byc na konto i nie ma dyskusji :o)


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our
    children.
  • 02.06.08, 19:48
    smile ja tez sie z tym nie spotkalam aczkolwiek czeki sa w powszechnym
    uzyciu jako srodek platniczy. Mysle, ze to pomaga w zapobieganiu
    prania pieniedzy - latwiej takie fundusze sledzic.

    chialabys zobaczyc prawdziwe ronda? przelec sie do Wielkiej
    Brytanii - tam to sa dopiero ronda i rondziki, nawet w szczerym
    polu tongue_out

    mnie od poczatku dziwila ta standaryzacja i upychanie produktow czy
    uslug w zestawy, a jak cos jest ponad standart (chocby koszt byl ten
    sam) placi sie extra, bo jest "custom made"

    no i jeszcze jak cos jest European to placi sie extra - do tej pory
    zadna z pan w zadnym salonie kosmetycznym nie potrafila mi
    wytlumaczyc na czym polega roznica miedzy "European" cos tam
    (powiedzmy manikiur albo czyszczenie) a "zwyklym".... tongue_out

    poza tym uwazam, ze:

    jezdzi sie tu wyjatkowo komfortowo, a miejsca parkingowe sa bardzo
    szerokie

    brak oplat za rozmowy lokalne fajna rzecza jest (nie posiadam
    komorki i nie zamierzam, wiec ceny komorek i uslug zwisaja mi jak
    kilo kitu)

    istnieje duzo hipokryzji (zwlaszcza wsrod nowych imigrantow)
    dotyczacej multikulturalizmu, i wytykania palcem innych kultur,
    narzekania i utyskiwania na ich odmiennosc, uogolniania i negatywne
    opinie (zeby nie powiedziec rasizm). Osobiscie mi to bardzo
    przeszkadza, bo wszyscy jestesmy tu na tych samych prawach i nie
    rozumiem takiego podejscia. Nikt tu nikogo na sile nie trzyma. Nie
    podobaja sie Chinczycy, Hindusi czy inni Jamajczycy to wracaj do
    starego kraju. Tam ich nie bedzie.

    Pozdrawiam,
    S.

    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 03.06.08, 00:22
    > istnieje duzo hipokryzji (zwlaszcza wsrod nowych imigrantow)
    > dotyczacej multikulturalizmu, i wytykania palcem innych kultur,
    > narzekania i utyskiwania na ich odmiennosc, uogolniania i negatywne
    > opinie (zeby nie powiedziec rasizm). Osobiscie mi to bardzo
    > przeszkadza, bo wszyscy jestesmy tu na tych samych prawach i nie
    > rozumiem takiego podejscia. Nikt tu nikogo na sile nie trzyma. Nie
    > podobaja sie Chinczycy, Hindusi czy inni Jamajczycy to wracaj do
    > starego kraju. Tam ich nie bedzie.


    Zgadzam sie w 300% smile))
  • 06.06.08, 00:13
    a to tak jak w anglii - polak idzie i zadnemu nie przepusci - a to
    ciapaty (hindus), a to czarnuch, a to arab, etc etc; i mnie sie
    zawsze chce zapytac - jak ci tak przeszkadza to po co tu siedzisz -
    wroc do polski, tam jest bialo.
    --
    It would be foolish for an acorn to try to make itself a bigger
    acorn when, deep down, it's an oak.
  • 04.06.08, 01:00

    > istnieje duzo hipokryzji (zwlaszcza wsrod nowych imigrantow)
    > dotyczacej multikulturalizmu, i wytykania palcem innych kultur,
    > narzekania i utyskiwania na ich odmiennosc, uogolniania i negatywne
    > opinie (zeby nie powiedziec rasizm). Osobiscie mi to bardzo
    > przeszkadza, bo wszyscy jestesmy tu na tych samych prawach i nie
    > rozumiem takiego podejscia. Nikt tu nikogo na sile nie trzyma. Nie
    > podobaja sie Chinczycy, Hindusi czy inni Jamajczycy to wracaj do
    > starego kraju. Tam ich nie bedzie.
    >

    Znowu nie wiem co ma do tego hipokryzja, ale jesli jest uzyta w kontekscie tego,
    ze sie udaje, ze sie cos robi, a naprawde sie tego nie robi, to mysle, ze
    najwiekszymi hipokrytami sa ci, ktorzy udaja, ze sa zachwyceni ta cala
    "multikulturowoscia", a w rzeczywistosci w duchu nie traktuja niektorych ludzi
    na rowni z innymi. Ja bede na przyklad szczery i powiem, ze lubie ludzi z
    roznych stron swiata. Mam kolegow z Chin, serdecznego z Jamajki, bardzo dobrego
    z Ghany, rownie dobrego z Nigerii. Mam tez kolege z Kenii, mnostwo znajomych z
    innych czesci swiata, ktorych lubie i szanuje.
    Niestety nigdy nie polubie Hindusow i im pochodnych i nie mam ani jednego
    powodu, zeby ich lubic, za to mnostwo, zeby ich nie lubic.
    Co prawda istnieja bardzo nieliczne wyjatki, ale ja mowie o ogole. Ci ludzie
    przyjezdzaja tutaj do Kanady po to, zeby zyc w zachodniej kulturze, czerpac z
    jej nawykow, budowac ten kraj. Niestety najwyrazniej nie potrafia sie
    przystosowac do rzeczywistosci. Probuja za to budowac drugie Indie. Nie chodzi
    tu tylko o to, co najbardziej widoczne - czyli o stroje, chociaz to wkurza mnie
    mocno. Mam wielki zal do Kanady za mocno przesadzona "poprawnosc polityczna",
    ktora wyraza sie w tym, ze widze np. policjanta z turbanem na glowie. Mundur
    powinien byc swiety. Mowisz zebym ja wyjezdzal ? A dlaczego ? A moze to nie ja.
    Nie chodze w stroju kurpiowskim tak, jak chinczycy nie chodza w swoich szatach
    narodowych, tylko ubrani jak ludzie cywilizowani. Jesli Hindus chce nosic
    turban, to niech nie wykonuje zawodu, w ktorym obowiazuje mundur, albo niech
    wraca do Indii. Dlaczego zrobiono dla nich wyjatek ? Czy kanadyjscy zolnierze
    beda niedlugo latac w turbanach z karabinem ? Mozliwe, bo Hidusow jest coraz
    wiecej przy wladzy. Przy nieprzerwanym strumieniu, jaki do nas ostatnio doplywa,
    niedlugo bedzie ich wiecej, niz innych narodowosci, a wtedy zatesknimy za dniem
    wolnym w Boze Narodzenie.
    Na szczescie wciaz jeszcze jest to Kanada, a nie Indie, czego sobie i wszystkim
    jak najdluzej zycze.
    A tym, ktorzy twierdza, ze tak bardzo nie przeszkadza im ta odmiennosc i
    traktuja ich na rowni z innymi zadam proste pytanie: Wydalibyscie swoja corke za
    Hindusa ? smile)))

  • 04.06.08, 03:09
    Zgadzam sie z Toba tym razem [moge pewnie?smile] w zakresie asymilacji
    a raczej jej braku wsrod niektorych mniejszosci. Ja takze uwazam, ze
    Kanada jest [przynajmniej jeszcze] krajem zachodnim i ktokolwiek -
    skadkolwiek tu przyjezdza powinien sie prawom i zwyczajom tego kraju
    podporzadkowac; ostatecznie nie ma przymusu osiedlania sie w
    Kanadzie. Dlatego mnie takze draznia rzeczy tego typu jak policjant
    w turbanie, jak wywalczone w sadzie prawo do noszenia przez Sikhow
    rytualnego sztyletu podczas zajec szkolnych, czy nie podanie reki
    swojemu przelozonemu przez swiezo pasowana policjantke - muzulmanke.
    Niestety, Kanada placi [placimy my z naszych podatkow] za rzesze
    utrzymywanych przez panstwo imigrantow, ktorzy w odroznieniu od nas
    nie wnosza niczego do tego kraju, nie asymiluja sie, natomiast
    szeroka garscia korzystaja z laskawosci panstwowej kasy.
    Calkiem niedawno, byc moze slyszeli Panstwo o tym, premier Australii
    wezwal wysokich przedstawicieli duchowienstwa muzulmanskiego i
    zakomunikowal, ze jakiekolwiek proby wprowadzania przez nich prawa
    islamskiego w zyciu codziennym zostana drastycznie i natychmiastowo
    ukrocone przez rzad, przypominajac im jednoczesnie ze Australia to
    kraj zbudowany w kulturze zachodu, a komu sie to nie podoba i
    chcialby to zmienic to moze ... - coz jest tyle pieknych miejsc na
    ziemi.
    Niestety, a moze stety, nie mialem okazji do bliskiego zetkniecia
    sie z wieloma Hindusami, Pakistanczykami [wymieniam ich, bo
    potocznie najwiecej slyszy sie na nich narzekan] wiec nie moge
    powiedziec, ze kazdy Hindus czy Pakistanczyk to zly czlowiek, ze nie
    ma wsrod nich porzadnych ludzi - natomiast wiem od znajomych
    pracujacych w agencjach rzadowych, ktore z nacji zawodowo zajmuja
    sie wyludzaniem wszelkiego rodzaju zasilkow i zdecydowanie wyzej
    wymienieni przoduja. Wystarczylo zreszta popatrzec podczas ostatniej
    kampani rzadowej, kto stal za plecami szefa NDP.
  • 04.06.08, 03:30
    Sunee, brak asymilacji to jeden problem a brak akceptacji i
    hipokryzja to zupelnie inny problem. Owszem, istnieje brak
    asymilacji wrod grup imigracyjnych, ale nie jest to wylacznie
    problem imigracji kolorowej (visual). Oni sa najbardziej widoczni i
    liczniejsi wzieci razem do kupy. Jakis czas temu moja dentystka
    opowiadala mi jak to jej kuzyna zona Polka przyjechala za mezem
    (Kanadyjczykiem) i nie robi nic - zamknela sie pokoju, oglada tylko
    polska telewizje, czyta polskie ksiazki i co niedziela na
    Roncesvalles... Po prostu sie o nia martwila i pytala czy to
    normalne i jak jej moze pomoc sie otworzyc...
    Obruszanie sie na pewne kulturowe zachowania typu niepodawanie reki
    albo spuszczanie wzroku jest bez sensu, bo powoduje wrogosc i
    jeszcze wieksze zamykanie sie tych grup (albo mniejsza asymilacje,
    jak kto woli). Polityka nakazowo-zakazowa nie sprawdzila sie w
    zadnym spoleczenstwie.... Prosty przyklad, w Polsce za czasow komuny
    im bardziej represjonowano Kosciol i im gorzej widziane bylo
    praktykowanie, tym wiecej ludzi garnelo sie do Kosciola, newet jesli
    nie byli oni szczegolnie religijni.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 04.06.08, 08:40
    Zapytaj sie Borsuk tych ludzi ze jesli nienawidza innych narodowsci
    to czy nienawidza tez Polakow,innych ludzi ktorzy sa inni od nich
    (np z racji choroby,niepelnosprawnosci) i znajdziesz szybko
    odpowiedz na swoje pytanie dlaczego tak jest..
    Mozesz ludzi nie lubiec ale nie pomiataj nimi i nie gardz bo to jest
    najgorsze co moze byc.Kazdemu nalezy sie szacunek oraz danie szansy .
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 04.06.08, 23:13
    Tu sie troche zdziwilem. Czy ja nimi pomiatam lub gardze ? Sylwek, zastanow sie
    przez chwile. Ja napisalem, ze ich nie lubie, bo nie mam powodow, za to mam
    powody, by ich nie lubic. Czy to oznaka pogardy lub pomiatania ?
  • 04.06.08, 12:24
    "Obruszanie sie na pewne kulturowe zachowania" a sankcjonowanie ich jako prawnie
    obowiazujace to dwie rozne rzeczy.
    Nie widzisz roznicy?
    Panstwowe uznanie tego typu roznic kulturowych to precedens do wykorzystania dla
    wszelkiego rodzaju oszolomow rzadajacych respektowania "swoich praw" jakkolwiek
    barbarzynskie czy idiotyczne moglyby byc.
    Gdzie jest granica miedzy usankcjonowaniem zwyczaju nie dotykania muzulmanki
    przez obcego mezczyzne a np. honorowym zabojstwem?

    "syswia napisała:
    > Obruszanie sie na pewne kulturowe zachowania typu niepodawanie reki
    > albo spuszczanie wzroku jest bez sensu, bo powoduje wrogosc i
    > jeszcze wieksze zamykanie sie tych grup (albo mniejsza asymilacje,
    > jak kto woli). Polityka nakazowo-zakazowa nie sprawdzila sie w
    > zadnym spoleczenstwie.... Prosty przyklad, w Polsce za czasow komuny im
    bardziej represjonowano Kosciol i im gorzej widziane bylo
    > praktykowanie, tym wiecej ludzi garnelo sie do Kosciola, newet jesli nie byli
    oni szczegolnie religijni."


    Wybacz, ale nikt nie mieszka w Kanadzie dlatego ze mieszkaja tu Chinczycy czy
    Jamajczycy (myle sie?), wiekszosc immigrantow przybywa tu z innych powodow wiec
    dlaczego ktos mialby "sie wynosic bo mu sie nie podobaja"? Produkujesz jakies
    dziecieco- naiwne teorie.
    Co do opini na temat mniejszosci, Polacy niestety czesto charakteryzuja sie
    prostactwem, kompleksami pomieszanymi z niewiadomo czym uzasadniona mania
    wyzszosci ktore to skutkuja idiotycznymi uwagami/opiniami na temat innych nacji
    i kultur.
    Kanadyjczy swoje opinie na temat innych kultur tez maja, tylko nie wyrazaja ich
    tak prymitywnie i otwarcie jak potrafia pewni Polacy.
    Political correctness.
    Tak na marginesie stereotypy skad sie biora, chyba ciezko byloby dyskutowac z
    faktami ze Polacy pija wiecej niz np. Pakistanczycy, wsrod ofiar londyjskich
    gangow 99% to potomkowie czarnoskorych emigrantow z Afryki a restauracje
    prowadzone w Kanadzie przez Azjatow staja sie czesto ofiarami lokalnych
    inspektorow sanepidu.


    "syswia napisala:
    istnieje duzo hipokryzji (zwlaszcza wsrod nowych imigrantow)
    dotyczacej multikulturalizmu, i wytykania palcem innych kultur,
    narzekania i utyskiwania na ich odmiennosc, uogolniania i negatywne
    opinie (zeby nie powiedziec rasizm). Osobiscie mi to bardzo
    przeszkadza, bo wszyscy jestesmy tu na tych samych prawach i nie
    rozumiem takiego podejscia. Nikt tu nikogo na sile nie trzyma. Nie
    podobaja sie Chinczycy, Hindusi czy inni Jamajczycy to wracaj do
    starego kraju. Tam ich nie bedzie."
  • 04.06.08, 13:01
    Naginasz moje wypowiedzi - nigdzie nie pisalam o prawnym
    usankcjonowaniu zabojstw honorowych.
    Co do dotykania kogokolwiek, to w tutejszej szkole trzeba bardzo
    uwazac, jak sie dotyka dzieci - wielu nauczycieli w ogole tego nie
    czyni. Jako kobieta moge Ci powiedziec, ze czasami nie chcialabym
    miec kontaktu przez dotyk z niektorymi osobami i nie wydaje mi sie
    to dziwne. Ja mam tylko inne powody od takiej muzulmanki. Tylko ze
    jesli ja nie wyciagne reki do brudasa, o ktorym wiem, ze nie myje
    rak po skorzystaniu z ubikacji (czego nie czyni wieeeeelu facetow)
    to najwyzej ktos sie obruszy. Jak nie zrobi tego muzulmanka to sie
    ja wytyka palcami, ja i jej kulture.
    Nie tworze zadnych dzecieco naiwnych teorii. Bobralus jest takim
    samym imigrantem, jak kazdy inny imigrant w Kanadzie. Owszem, moze
    wplywac na tworzenie prawa w Kanadzie (jesli ma obywatelstwo) ale
    nie moze i nie powinien deprecjonowac inne nacje (on/ona operuje
    calymi nacjami, a nie opisuje Johna z 7mej ulicy). Jezeli nie podoba
    mu sie multikulturalizm to nie ma tu dla niego miejsca, tak samo jak
    nie ma miejsca dla Muhamada czy innego Jeonga o podobnych opiniach.
    Nikt nie przyjezdza tu dlatego, ze sa tu tez Chinczycy albo Hindusi,
    owszem, kazdy ma inne powody, ale przyjezdzajac tu bierze sie to
    wszystko z dobrodziejstwem inwentarza. Jak kogos cos uwiera to byc
    moze jest to powod wyjazdu. Jeszcze jedno pytanie: jezeli taki bialy
    imigrant rosci sobie prawa do korzystania z demokracji i dazy do
    pewnych zmian w prawie kanadyjskim (np. uniemozliwiajacym imigracje
    kolorowych) to dlaczego taki Pakistanczyk nie mialby prawa
    korzystania z tejze demokracji i domagania sie czegos tam innego.

    Z Twoja opinia na temat prostackich uwag Polakow i wysublimowanych
    komentarzy Kanadyjczykow zgadzam sie w calej rozciaglosci. Moze pora
    nabyc troche oglady.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 04.06.08, 13:12
    Political correctness i multiculti to bardzo szczytne idee.
    Choc wyglada na to ze liderom w ich stosowaniu, Dunczykom, Francuzom, Szwedom
    zaczynaja sie nieco przejadac.
    Kto wie, moze za jakis czas Szwedki w Malmo beda musialy chodzac po ulicach,
    zakladac szmaty na glowe.
    W ramach demokracji.
  • 07.06.08, 00:13
    Mialem sie nie odzywac, bo nie chcialem wiecej oliwy do tego
    ognia..., ale sie odezwe , bo tez uwazam ze "stronie drugiej
    argumentow nie zabraklo". Ja wspominalem juz, ze moje osobiste
    doswiadczenia z "Hindusami" nie sa wielkie, jakies takie pobiezne
    jedynie. Wydaje mi sie, ze niepotrzebnie szafujesz "sikhizmem"
    swojego meza, bo dla mnie Twoj maz w niczym nie przypominal dwoch
    brodatych Sikhow [zakladam, ze to Sikhowie skoro twierdzisz, ze
    tylko Sikhowie nosza turbany], ktorzy wraz ze mna brali udzial w
    szkoleniu dla nowo przybylych, a przy ktorych zwyczajnie nie dalo
    sie rady wysiedziec, ze wzgledu na "zapach" jaki wokol roztaczali.
    Jeden z nich z nienawiscia [moje odczucie, jasne] w oczach mowil o
    dyskryminacji w Kanadzie, o tym, ze wszystko jest tylko dla bialych
    i mozna sie bylo naprawde glupio czuc, tym bardziej ze w grupie 10
    osob tylko troje bylo bialych. Przez te 3 dni zialo od nich dwoch
    wrogoscia, natomiast calkiem normalnie, podczas przerw rozmawialismy
    sobie z oryginalnym Hindusem z Indii [bez turbanu]. Podalas przyklad
    Polki, ja podaje swoj przyklad. Powiedz mi, w jaki sposob ja mam
    probowac nawiazac kontakt z czlowiekiem, ktory jest rownie krotko
    jak ja w tym kraju i ktory zionie do mnie nienawiscia z racji mojego
    koloru skory, a przy tym odrazajaco pachnie? Czymze innym
    jest "Brampton", jesli nie gettem ludzi, ktorzy nie chca sie
    asymilowac, nie probuja szukac akceptacji?
    Podanie reki nie jest zadnym nakazem, jest jedynie forma
    nagrodzenia, gratulacji za osiagniety wynik - powiedz mi, co zrobi
    ta kobieta-policjant jesli bedzie musiala zrobic CPR na chorym
    czlowieku?
    Po jaka cholere Sikhom potrzebne sa sztylety??? Jasne, tysiac
    chlopaczkow bedzie sobie nosic grzecznie, ale tysiac pierwszemu
    odbije i kogos podziobie - czy walczac o takie rzeczy ci ludzie sie
    asymiluja, czy wnosza cos wartosciowego do naszej kultury?
    Mylisz sie mowiac, ze polityka nakazowa nigdzie sie nie sprawdzila -
    wszystkie formacje militarne od wiekow sa na niej oparte i trzeba by
    wielkiej naiwnosci by wyobrazic sobie jej brak, a taka formacja jest
    m.in. policja.
    Mieszkamy tu gdzie mieszkac chcemy, obracamy sie w kregach ludzi w
    ktorych sie chcemy obracac i mamy z tego powodu takie a nie inne
    doswiadczenia. U mnie w biurze jest jeden czlowiek z Filipin, jeden
    z Pakistanu i zareczam Ci, ze zwyczajnie nie da sie wejsc zaraz po
    nich do lazienki, tak samo jak nie mam ochoty na uscisniecie reki
    Polakowi, ktory nie myje rak wychodzac z ubikacji. Ja wierze w to,
    ze ich dzieci beda Kanadyjczykami [podobnie jak Twoj maz], ale nie
    widze w nich samych checi nawiazania blizszych stosunkow.
    W firmie dla ktorej realizuje projekty, oprocz Kanadyjczykow jednym
    z project managers jest czlowiek z Pakistanu - kiedy on cokolwiek
    zamawia [abstrahujac od tego, ze robi mnostwo bledow w rysunkach,
    ale te zdarzaja sie kazdemu] - zamawia rzecz A; kiedy rzecz A jest
    praktycznie skonczona, przypomina sobie, ze chcialby do rzeczy A
    jescze dodatki B, C, D oczywiscie w cenie wyjsciowej. Czlowiek ten
    pozwala sobie na zwracanie nam uwag jesli cos jest z naszej strony
    nie tak, natomiast nigdy, przenigdy nie uslyszalem od niego slowa
    sorry za jego bledy, co jest stala praktyka jego kolegow. Tu znow,
    nie chce byc zle zrozumiany, ze poprzez perspektywe tego czlowieka
    ja postrzegam wszystkich Pakistanczykow - mowie tylko i wylacznie o
    swoim ogrodku, ale w tym przypadku mam jasny obraz 6 Kanadyjczykow i
    1 Pakistanczyka. Wybor? Wyboru, nie mam, choc chcialbym miec.
    Podsumowujac, dla mnie wazne by czlowiek byl czlowiekiem,
    niezaleznie od tego czy jest Polakiem, Hindusem, Portugalczykiem
    etc.
  • 10.06.08, 03:30
    A ja zapytam, nie wiem, byc moze retorycznie, jaki chcialbys miec
    ten wybor? Z ciekawosci raczej, niz z checi zaczepki. Tym bardziej,
    ze zakonczyles swoja wypowiedz, tak jak zakonczyles.
    Mezem nie epatuje, bo nie ma po co. Jesli miales okazje poznac mnie
    i mojego meza, to raczej latwo sie zorientowac, ze zadne z nas nie
    ma skrzywien i nie probuje naprawiac swiata albo naginac
    rzeczywiscosci do wlasnych wyobrazen. Glupi, wrogo nastawieni,
    smierdzacy, nietolerancyjni, upierdliwi itd ludzie zdarzaja sie w
    kazdej nacji i w kazdej rasie, a juz zwlaszcza czesto poznaje sie
    ich, kiedy sa klientami. Historie moglabym godzinami opowiadac o
    moich klientach, ktorzy sa wyksztalceni i zarabiaja kupe forsy a
    czasem zachowuja sie ponizej krytyki. Jakies 80% to WASP i co mam
    wyciagac wnioski?
    Problem mentalnego getta (moja terminologia) istnieje wsrod
    imigrantow nalezacych do tradycyjnych srodowisk, ale nie istnieje
    tylko wsrod nich. Wiele z tych rodzin jest tu z biedy albo z
    wyobrazen o tym, jaka sie tu w Ameryce trzepie kase. W tym takze nie
    sa odosobnieni. A ta nienawisc w oczach? Na pewno sie zdarza, ale
    czasto ma jakies prawdziwe, historyczne albo urojone podstawy. W
    latach 60tych hindusom nie bylo tu latwo. Wielu z nich wyrzeklo sie
    swoich korzeni i tradycji, zeby nie narazac sie na szykany. Polacy
    tez tu byli szykanowani w swoim czasie. Czytam wlasnie ksiazke
    Ziolkowskiej Kanada, Kanada - jedno z opowiadan jest o Polaku, ktory
    probowal znalezc prace na farmie i o tym, jak klamal, ze jest
    Rosjaninem, bo Polakow nikt w okolicy nie chcial zatrudnic - mieli
    fatalna opinie.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 11.06.08, 02:40
    > Glupi, wrogo nastawieni,
    > smierdzacy, nietolerancyjni, upierdliwi itd ludzie zdarzaja sie w
    > kazdej nacji i w kazdej rasie.

    Zgadzam sie z Toba, ale w prawie kazdej nacji sa to wyjatki. Tymczasem w tej,
    ktorej ja nie lubie tak jest generalnie. Nie wiem z jakiego jestes regionu, ale
    jesli jestes z GTA, to mozesz znac niejakie Malton - dzielnice Mississaugi.
    Mialem to szczescie ogladac ja wiele, wiele lat temu jeszcze jako gosc moich
    znajomych, ktorzy wtedy tam wlasnie mieszkali. W tamtych czasach mieszkalo tam
    bardzo duzo Polakow i Wlochow. Bylo bardzo fajnie, schludnie, czysciutkie,
    zadbane bloki, domy, niewielki creek plynacy przez srodek byl pelen uroku.
    Dzisiaj niestety okupuja ta dzielnice glownie Hindusi i Pakistanczycy. I co ?
    Koszmar, syf, w uroczym strumyku topia sie wozki z Price Chopper, kolo blokow i
    domow pelno smieci, porozwalanych starych przedmiotow itp. Jakis czas temu bylem
    tam z dostawa domowa. Przykro mi sie zrobilo na widok tego miejsca, z ktorego
    mam bardzo fajne i mile wspomnienia, a ktore teraz zamienilo sie w jeden wielki
    syf. Kto to uczynil ? No chyba nie wyjatki, ktore sie wszedzie trafia. Zrobila
    to tzw. wiekszosc, to byla praca "zespolowa" smile
    Dlatego wszedzie, gdzie "oni" zaczynaja sie pojawiac w wiekszych ilosciach gina
    wszelkie inne rasy i wynosza sie w pospiechu jak najdalej od nich.
  • 04.06.08, 23:51
    Dzieki za poparcie. Swoja droga ten premier Australii to gosc z jajami. Szkoda,
    ze nie kandyduje w Kanadzie, bo bym na niego glosowal smile)

    Masz szczescie, ze sie blizej nie zetknales. Na pewno - tak, jak napisalem - sa
    jakies pewne wyjatki. Trudno je jednak dostrzec - jak to wyjatki. Ja akurat sie
    z nimi stykalem i stykam non-stop. Do polowy tamtego roku mialem swietnego
    sasiada (mieszkam w semi) - kolorowego, zeby nie bylo niejasnosci. Mozna bylo
    usiasc, pogadac, wypic drinka, pomoc sobie wzajemnie. Niestety, sasiad ow
    sprzedal swoja polowke i pojawili sie "oni". Od razu zrozumialem, dlaczego w USA
    nazywa sie ich "stinkies". Facet z domu obok ich czesci musial nawet
    interweniowac w City of Mississauga, bo jak zaczeli gotowac, to nie mogl nawet
    okna uchylic z powodu straszliwego fetoru. Gotowali oczywscie na dwie kuchnie,
    bo basemencik zostal wynajety podobnej rodzince w ciagu tygodnia.
    Ja dlugo musialem walczyc z tym, zeby otwarte pojemniki ze smieciami nie staly
    na driveway-u. Dopiero grozba pomogla. To, co stalo sie z otoczeniem domu
    sprawia, ze serce boli. Poprzedni wlasciciel dbal o wszystko az milo, w tej
    chwili jest koszmar.
    Nie powiem, mieli jeden "zryw" w kierunku czystosci. Kierowani jakims impulsem
    kupili pewnego jesiennego dnia grabie i zgrabili liscie na kupke. Niestety zapal
    sie szybko rozwial, podobnie jak ta kupka lisci. Grabie odslonil niedawno
    topniejacy snieg. Do tej pory leza w tym miejscu...
    Zima byla walka o wjazd na driveway. Ja swoja czesc mialem zawsze pieknie
    odsniezona, oni - nigdy. Wjezdzali wiec slizgiem przez moja odsniezona czesc,
    czasami blokujac nieco moj wyjazd. Musialem znowu grzecznie poprosic i wyjasnic,
    ze jesli sie chce wjezdzac, to trzeba odsniezyc. Teraz mam juz oba samochody
    porysowane, bo milion dzieciakow z obu kondygnacji bez przerwy jezdzi na
    rowerach pomiedzy nimi i czesto nie wyrabiajac sie na zakretach. potem twierdza,
    ze to nie oni. Wczoraj taktyka ulegla nieco zmianie. Dzieciaki musialy otrzymac
    jednak jakas reprymende, bo przestaly jezdzic pomiedzy samochodami, z luboscia
    ujezdzajac za to moja trawe przed domem.
    Jestem naprawde zmeczony tymi ludzmi. Kogokolwiek zapytam, mowi mi o podobnych
    historiach. Chyba bede musial zmienic dom, tylko gdzie sie wyniesc ? Trzeba sie
    przenosic coraz dalej na polnoc. Taka jest prawda. Ciesz sie zatem chlopie, ze
    tam gdzie mieszkasz ich nie ma.

    Pozdrawiam,

    borsuk
  • 04.06.08, 03:16
    Hipokryzja polega na tym, ze przyjezdzajac do Kanady i proszac o
    staly pobyt a nastepnie obywatelstwo nie tylko godzisz sie na
    multikulturowosc (ktora jest czescia prawa i tradycji tego kraju)
    ale i obiecujesz te wartosci pielegnowac i promowac.

    Wiesz, zeby krytykowac, to trzeba najpierw umiec poprawnie obierac
    rzeczywistosc zamiast plesc, co tam Ci sie wydaje. Hindusi nie nosza
    turbanow. Nosza je Sikhowie. Pewna roznica jest. To tak, jaby ktos
    Cie nazwal Rosjaninem. Obrazil bys sie albo wysmial niedouctwo
    interlokutora? Pewnie tak. Gdybys wiedzial, co taki turban w ich
    kulturze oznacza i podzielal wartosci kraju w ktorym mieszkasz, to
    bys byc moze tak bardzo nie oponowal. Turban jest oznaka najwyzszej
    godnosci, powagi i szacunku. Mysle, ze to sie komponuje z praca,
    jaka policja tu wykonuje.
    Co do zolnierzy latajacych w turbanie z karabinem, to mnie jest
    akurat wszystko jedno, czy ktos za mnie nadstawia karku w turbanie,
    stringach czy tez w szlafroku.
    Poki co, nikt Ci nie zakazuje chodzenia w stroju kurpiowskim - chodz
    jesli masz tylko na to ochote. Na tym polega piekno demokracji i
    szeroko pojetej wolnosci i tolerancji cywilizowanego spoleczenstwa.
    A parady gejowskie tez Ci przypadkiem nie przeszkadzaja? Tk tylko
    pytam, na marginesie dyskusji.

    A tym, ktorzy twierdza, ze tak bardzo nie przeszkadza im ta
    odmiennosc i
    > traktuja ich na rowni z innymi zadam proste pytanie: Wydalibyscie
    swoja corke z
    > a
    > Hindusa ? smile)))

    Ups, ale walnales pytanie ... z grubej rury. No coz, do
    nieodpowiedniej osoby. Moj maz jest Sikhem. Cudze malzenstwa
    mieszane tez Ci sie nie podobaja? Na cale szczescie zwisa mi i
    powiewa lagodnie lopoczac na wietrze, jakie sa Twoje poglady na
    temat mojego malzenstwa i wielu innych osob pozostajacych w
    zwiazkach mieszanych.

    Jak widze zabolalo nazwanie rzeczy po imieniu: hipokryzja, nieuctwo
    i brak dostosowania sie do rzeczywistosci, kultury i prawa nowej
    ojczyzny.....


    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 04.06.08, 12:50
    "syswia napisała:

    > Hipokryzja polega na tym, ze przyjezdzajac do Kanady i proszac o
    > staly pobyt a nastepnie obywatelstwo nie tylko godzisz sie na
    > multikulturowosc (ktora jest czescia prawa i tradycji tego kraju)
    > ale i obiecujesz te wartosci pielegnowac i promowac."


    A wydawalo sie ze demokracja polega na tym ze masz prawo miec wlasna opinie.
    Prawo do noszenia przez kanadyjsko- hinduskich policjantow turbanow w pracy nie
    jest "kanadyjska tradycja", wrecz przeciwnie, wiekszosc kanadyjczykow pomyslu
    nie akceptowalo, sprawa przeszla decyzja sadu.
    Milosc do ciebie czy twojego meza hindusa nie jest jeszcze na szczescie
    warunkiem mieszkania w Kanadzie.

    Wracajac do hipokryzji niezle sie usmialem z tego jak to brytyjscy imigranci z
    Pakistanu i Indii zaczeli krytykowac rzad UK za przyznanie pelnych praw
    rezydenckich (uprawniajacych ich do nieograniczonego korzystania z systemu
    socjalnego i dostepu do rynku pracy) emigrantom z Europy wschodniej.
    Kali ukrasc to dobrze, Kalemu, zle.
  • 05.06.08, 01:35
    Rozczarowujesz mnie za morzem. Dyskusja z toba bywala mniej lub
    bardziej interesujaca, aczkolwiek zawsze, kiedy zaczyna ci brakowac
    sensownych argumentow uciekasz sie do wycieczek osobistych. Nudne,
    powtarzasz sie i to bez sensu.

    PS. Demokracja polega takze na tym, ze ta wiekszosc przyjela decyzje
    sadu bez sprzeciwu jako decyzje prawomocnego organu panstwa.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 09.06.08, 23:10
    Wybacz, tu nie bylo tu zadnej wycieczki osobistej.
    Demokracja polega na tym ze decyzja Sadu Najwyzszego jest wiazacym aktem prawnym
    i nie ma nic wspolnego ze spoleczna akceptacja.
    Zreszta, spoleczenstwo kanadyjskie, zreszta podobnie jak amerykanskie nie jest
    spoleczenstwem protestujacym a raczej dosc karnym.
    Po prostu ustala sie ze tak ma byc i tak jest.
  • 04.06.08, 23:09
    syswia napisała:

    >
    > Wiesz, zeby krytykowac, to trzeba najpierw umiec poprawnie obierac
    > rzeczywistosc zamiast plesc, co tam Ci sie wydaje. Hindusi nie nosza
    > turbanow. Nosza je Sikhowie. Pewna roznica jest. To tak, jaby ktos
    > Cie nazwal Rosjaninem. Turban jest oznaka najwyzszej
    > godnosci, powagi i szacunku.

    To ci dopiero.. A skad przyjezdzaja ci w tych turbanach ? Nie z Indii, tylko z
    Chorwacji ? Nie ma dla mnie znaczenia przynaleznosc plemienna - do Sikhow, czy
    tam innych. Tak samo jak nie dziele Polakow na slazakow, kaszubow itp. Napisalem
    Indie i pochodne i to jest zgodne z prawda. A najwyzsza godnosc przy noszeniu
    owego turbanu odnosi sie do osoby, ktora go nosi, czy jak ? Bo jesli do osoby,
    to jest ich tam cala masa pelnych godnosci i szacunku. Wystarczy pojechac do
    Brampton, zeby zobaczyc setki tysiecy.

    > Co do zolnierzy latajacych w turbanie z karabinem, to mnie jest
    > akurat wszystko jedno, czy ktos za mnie nadstawia karku w turbanie,
    > stringach czy tez w szlafroku.

    A widzisz - dla mnie to ma znaczenie, bo Policja, wojsko i inne sluzby mundurowe
    reprezentuja nasze panstwo i dla mnie smieszne jest reprezentowanie owego
    panstwa w takim wlasnie stroju.

    > A parady gejowskie tez Ci przypadkiem nie przeszkadzaja? Tk tylko
    > pytam, na marginesie dyskusji.

    Powiem szczerze, ze o ile sobie paraduja i nie zaklocaja mojego spokoju, to
    niech sobie paraduja. Mnie homoseksualizm mierzi, ale oni sa do Hindusow w
    Kanadzie nieco podobni, bo tez metoda malych kroczkow wywalczyli sobie nie tylko
    to, ze uwaza sie ich od pewnego czasu za calkowicie normalnych i nikt nie smie
    sie nawet wychylic z innym pogladem, bo zostanie rozszarpany przez hipokrytow,
    udajacych, ze uznaja to dziwactwo w pelni, ale tez dzisiaj nawet modnie jest byc
    homoseksualista, to takie nobilitujace...

    > Moj maz jest Sikhem.

    No to juz akurat nie moja wina.

    > Cudze malzenstwa mieszane tez Ci sie nie podobaja? Na cale szczescie zwisa mi i
    > powiewa lagodnie lopoczac na wietrze, jakie sa Twoje poglady na
    > temat mojego malzenstwa i wielu innych osob pozostajacych w
    > zwiazkach mieszanych.

    No tak, to juz moze byc tylko skutek kompleksow. To, ze jestes ewenementem na
    skale swiatowa nie oznacza, ze musisz sie z tego tlumaczyc i usilowac
    udowadniac, ze cos jest bielsze, niz jest w rzeczywistosci. Czy ja w ogole sie
    jakos odnosilem do Twojego malzenstwa ? Nawet nie mialem pojecia o Twoim
    malzenstwie. Teraz za to juz rozumiem skad taka zacieklosc w obronie tego ludu...

    > Jak widze zabolalo nazwanie rzeczy po imieniu: hipokryzja, nieuctwo
    > i brak dostosowania sie do rzeczywistosci, kultury i prawa nowej
    > ojczyzny.....

    Hipokryta nie jestem, bo nie udaje, ze cos lubie, a w glebi duszy tego nie
    lubie. Wyrazilem sie jasno i szczerze.
    Nieuctwo ? A skad Ty mozesz wiedziec cos o moim wyksztalceniu ?
    Brak dostosowania sie do rzeczywistosci ? Kto ? Chyba ci, ktorych tak bronisz -
    to oni sie nie dostosowuja, tylko probuja rzeczywistosc dostosowywac do samych
    siebie.

  • 05.06.08, 03:35
    ewenementem na skale swiatowa? ha ha ha ha, dobre sobie, poczytaj
    sobie statystyki, Twoje wyksztalcenie sie tu pewnie przyda...
    kompleksy? czyje? Twoje? smile
    Pytales, czy ktos by wydal corke za maz za takiego... to dostales
    odpowiedz smile
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 05.06.08, 16:05
    Syswia,

    Musze przyznac ze Ciebie podziwiam. Nie dlatego ze Twoj maz jest
    Sikhem (bo jak juz wspomnialas to zaden ewenement), tylko dlatego ze
    masz czas i nerwy aby odpowiadac na komentaze typu: wydalabys corke
    za Hindusa, oni maja jakies preferencje na sprowadzanie rodzicow,
    malzenstwo z Sikhem to ewenement, bycie gejem jest trendy itp. Co
    jest zawsze do przewidzenia to to ze prawie kazda dyskusja na temat
    problemow z Kanada zaczyna sie z nazekaniem na telefony komorkowe,
    jakosci domow, czeki itp. a konczy sie zawsze na czyms zupelnie
    innym. Bardzo zadkie wyjatki potwierdzaja regule. Jedyna kwestia
    jest jak dlugo zajmie nam przejscie do sedna sprawy tzn.
    niekontrolowany zalew Kanady i powolny upadek calej tak
    zwanej "Cywilizacji Zachodniej".

    A tak swoja droga, to corki sie nie wydaje i pozwolenia od jasnie
    wielebnego tatusia juz dawno nie potrzebne. Jak dziewczyna ma olej w
    glowie to sie sama wyda a jakiekolwiek komentaze na temat koloru
    skory kandydata na meza bedzie miala gleboko w d..ie.



    syswia napisała:

    > ewenementem na skale swiatowa? ha ha ha ha, dobre sobie, poczytaj
    > sobie statystyki, Twoje wyksztalcenie sie tu pewnie przyda...
    > kompleksy? czyje? Twoje? smile
    > Pytales, czy ktos by wydal corke za maz za takiego... to dostales
    > odpowiedz smile
  • 05.06.08, 19:37
    Wojtku,
    Dziekuje za wyrazy uznania.
    Masz racje te dyskusje nt Kanady zawsze sie koncza narzekaniem a
    nastepnie umieraja smiercia naturalna w momencie gdy koncza sie
    jednej stronie argumenty i przechodzi na (glupawy) atak personalny.
    Hipokryzja i dulszczyzna zawsze mnie mierzily i pewnie dlatego wciaz
    w takich dyskusjach biore udzial ... dopoki nie uznam, ze zaczyna
    sie glupawa pyskowa jak w przedszkolu (a moj tata ma wieksza teczke).

    Swoja droga multikulturalizm, inne kultury i odmenne religie
    (zwlaszcza islam) interesowaly mnie od zawsze. Mialam tez okazje na
    studiach zaliczyc kilka kursow dotyczacych stereotypow (nie tylko
    kulturowych) wiec powinnam sobie doskonale zdawac sprawe z tego, ze
    odpowiedzi na tego typu wypowiedzi nie zmienia opinii interlokutora.
    Przekornie dodam, ze czasem bawi mnie taka dyskusja, zwlaszcza jak
    sobie wyobrazam, jak moje opinie bulwersuja oponentowsmile
    No coz, jedni jada cale zycie na schabowym, inni lubia rozne smaki ;P
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 06.06.08, 01:04
    No coz, mialem sie juz wiecej nie odzywac na ten temat, ale po przeczytaniu
    powyzszych postow omalo nie spadlem z krzesla z uciechy, wiec korci mnie, zeby
    jednak sie odezwac.
    Heroizm mojej przedmowczyni tak podziwiany przez Wojtka sprawil, ze poczulem sie
    wrecz niegodny dyskusji, wiec odpowiem tylko szybciutko i sie zmywam..
    Co oznacza stwierdzenie, ze skonczyly sie jednej stronie argumenty i przechodzi
    na glupawy atak personalny ?
    Ja nie prowadzilem zadnych atakow personalnych, stwierdzilem tylko, ze nie lubie
    Hindusow, za co zostalem natychmiast zaatakowany pytaniami czy mi sie nie podoba
    malzenstwo z Sikhem (o ktorym nie mialem pojecia), parady gejowskie itp. To
    zalosne, bo ja akurat mialem argumenty i je przedstawialem, wiec jesli komus ich
    zabraklo i zaczal wypisywac bzdury, to tylko Tobie..
    Ja podczas studiow nie "zaliczylem kilku kursow dotyczacych stereotypow", za to
    z przyjemnoscia przeczytalem bardzo fajna ksiazeczke A. Schopenhauer-a
    "Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporow". Polecam.

    A tak na marginesie, wole jechac cale zycie na schabowym, niz na brazowo-zoltej
    papce z ryzem jedzonej rekami. Zdarzylo mi sie co najmniej 100 razy, ze albo
    musialem czekac na podpis na rachunku, bo wlasciciel musial sobie wytrzec z tego
    czegos rece, albo mialem caly rachunek dokladnie tym czyms zasyfiony. O tym, co
    dzialo sie z moim biednym zmyslem powonienia nie wspomne.

    Pozdrawiam znad schabowego,

    borsuk
  • 06.06.08, 01:27
    Ja tylko 2 zdania. Bylismy w zeszlym roku w Six Flags. Moj synek
    mial roczek-idziemy sobie w jednym z basenow, moj maz trzymal synka
    na rekach az tu nagle wyplywa przed nami -doslownie ociera sie o nas
    kobieta w czarnych sukienkach/welonach- obrzydlistwo...........jak
    mozna wogole wejsc w tym wszytkim do wody gdzie bawia sie w
    wiekszosci dzieci........to tyle.
  • 06.06.08, 01:56
    To fakt, kolejna niezrozumiala dla mnie sprawa. Moi znajomi jezdza teraz na
    basen z Mississauga do Milton, bo tutaj (River Grove) kapia sie Hindusi w
    turbanach !
    W Polsce trzeba miec czepek itp., a tu jak widac mozna plywac w czym sie chce.
  • 07.06.08, 13:12
    no rzeczywiscie paskudne, tez bym sie brzydzila.
    mysle ze to nie jest w porzadku. jakby ktos mial chec sie do arabii
    saudyjskiej przeniesc i mieszkac, to nie sadze by na sile probowal
    wpychac kobiety z facetami do meczetu, bo akurat tak jest wychowany
    w swoim kraju.

    ivi26 napisała:

    > Ja tylko 2 zdania. Bylismy w zeszlym roku w Six Flags. Moj synek
    > mial roczek-idziemy sobie w jednym z basenow, moj maz trzymal
    synka
    > na rekach az tu nagle wyplywa przed nami -doslownie ociera sie o
    nas
    > kobieta w czarnych sukienkach/welonach- obrzydlistwo...........jak
    > mozna wogole wejsc w tym wszytkim do wody gdzie bawia sie w
    > wiekszosci dzieci........to tyle.


    --
    But Mousie, thou are no thy-lane, In proving foresight may be vain.
    The best laid schemes o' Mice an' Men, Gang aft agley
  • 06.06.08, 01:06
    Voytek, chlopie ! No kup sobie jakis slownik, bo oczy bola od "komentazy" smile
  • 06.06.08, 02:14
    Bije sie w piersi ale 17 lat za granica robi swoje.

    borsuk68 napisał:

    > Voytek, chlopie ! No kup sobie jakis slownik, bo oczy bola od
    "komentazy" smile

  • 07.06.08, 02:25
    No coz, jak 17, to mozna przymknac oko...
  • 07.06.08, 08:13
    sunne ja podobnie mysle ze liczy sie czlowiek a nie to jakiej jest
    narodowsci,wiary ..

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 03.06.08, 04:22
    1. ceny netto - mysle, ze jest to zabieg reklamowy - ceny wydaja sie nizsze. Z
    drugiej strony, ciagle nam to przypomina ile rzad z tego bierze.

    2. Czeki obecnie bardzo rzadkie. Nota bene czek nie musi byc koniecznie
    wystawiana na papierze firmowym

    3. 4 stopy bardzo mi odpowiadaja - o niebo lepsze od ronda

    co do hipokryzji - zgadzam sie w 500%
    panuje rowniez wsrod wielu naszych rodakow przekonanie o nizszosci
    intelektualnej Kanadyjczykow. Skad to sie bierze? Kiedys probowalem z tym
    walczyc, teraz juz macham reka i nie biore udzialu w dyskusjach

    Moje 3 grosze:
    fascynuje mnie umiejetnosc zapamietywania dziesiatek imion przez Kanadyjczykow.
    W mojej pracy jest ponad 200 osob. Wiekszosc z nich potrafi zapamietac imiona
    wszystkich (wlacznie ze studentami, ktorzy pracuja w czasie lata). Ja twarze
    znam i rozpoznaje ale z imionami ciezko. Nie mowiac juz o tych chinskich z
    ktorymi ZAWSZE mam problemy
  • 04.06.08, 00:40
    Hipokryzja (od gr. hypokrisis, udawanie) - zachowanie lub sposób myślenia i
    działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych.
    Pelna definicja jest tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Hipokryzja

    Zastanawiam sie o co chodzi w kontekscie "zgadzam sie w 500%"
  • 04.06.08, 09:35
    dr_pitcher napisał:

    > 1. ceny netto - mysle, ze jest to zabieg reklamowy -
    ceny wydaja sie nizsze.

    A moze jest tego inna przyczyna. Po prostu pewne osoby w Kanadzie nie placa
    podatku GST. Nie pisze o czlonkach personelu dyplomatycznego, jak latwo sie
    domyslic. Podanie cen netto pozwala na wykonanie prostej operacji
    elektronicznej ( na ogol kasy elektroniczne nie sa dostosowywane do odliczania
    procentu ceny od sprzedazy, choc nie powiem jak ide do monopolowego to dostaje 5
    % znizki i kasa mi to mig wylicza. Ale to moze inna kasa ?



    > Z
    > drugiej strony, ciagle nam to przypomina ile rzad z tego bierze.

    A no bierze 5 %. Najbardziej jednak boli, ze bierze tez akcyze nie tylko za
    benzyne, ale i za alkohole. I sa to kwoty powazne.

    Zreszta tych ukrytych podatkow jest cala masa, ze wymienie tylko podatek
    "hotelowy" pobierany w wielu prowincjach.


    Pozdrawiam


    dradam 121


    PS. Najtaniej wychodzi na przyklad kupowanie w sklepach na terenie rezerwatow
    indianskich, gdzie automatycznie nie pobiera sie GST/PST, ale trzeba placic
    gotowka.No i trzeba byc w komitywie ze sprzedawca.
  • 05.06.08, 02:24
    tu masz 10% racji z kasami
    dla prowadzenia ksiag etc jest to znaczne ulatwienie dla sprzedajacego.
    dodam, ze PST and GST moga byc nizsze (np rzedu 1-2% dla uniwersytetow przy
    zakupie sprzetu
  • 08.06.08, 15:22
    Z tymi cenami netto to chyba nie ma racjonalnego uzasadnienia. Wydaje mi sie, ze
    jest tylko chwyt marketingowy, majacy na celu pokazywanie klientom nizszych cen.
    Tych, ktorzy nie placa GST jest jakis ulamek procenta. Przytlaczajaca wiekszosc
    jednak placi, wiec nie wierze w istnienie prawa dla tej malej nieplacacej
    grupki. Bardziej wierze w istnienie lobby handlowcow, ktorzy sobie taki zapis
    prawny gdzies kiedys wywalczyli.
  • 03.06.08, 04:28
    dela12 napisała:

    > 2. Wszechobecnosc czekow. Nawet duze firmy tak placa swoim
    > pracownikom, dla mnie to jakies kompletne zacofanie. Z drugiej
    > strony lepsze to niz noszenie gotowki.

    Witam,
    bardzo intrygujace spostrzezenie wink Ciekawa jestem czy to specyfika
    Quebec'u ? Ja, podobnie jak Ma.pi i Syswia, mieszkam w Ontario, i
    wyplata pensji w czeku to dla mnie prehistoria smile Tak otrzymywalam
    wyplate zaraz po przyjezdzie do Kanady w 1994 roku (nie mialam przy
    sobie "void" czeku przy zalatwianiu formalnosci przy przyjeciu do
    pracy i zajelo mi pare miesiecy zanim przypomnialam sobie zeby
    zaaranzowac bezposredni przelew na konto). Moj maz dostawal czeki
    jeszcze w 1995 roku (pamietam dokladnie bo moja urodzona w 1994 roku
    corka byla niemowlakiem kiedy maz wrocil do domu z pracy, po czym
    stwierdzil ze zgubil swoj czek z wyplata; czek znalazl sie na
    parkingu pod jego biurem LOL). Post Deli uzmyslowil mi ze swoje
    czeki uzywam glownie przy oplatach szkolnych dla dzieci (typu
    wycieczki, goracy lunch itp.) Pewnie dlatego nie pamietam kiedy
    ostatni raz zamawialam nowy zapas. Wszelkie oplaty, poczawszy od
    rachunkow za gaz i swiatlo do oplat czesnego na uniwersytecie i dla
    firmy ktora nawozi mi trawnik, dokonuje przez internet. A pomietam
    czasy wypiywania czekow i pilnowanie aby je wyslac w odpowiednim
    czasie ... smile

    > 3. Skrzyzowania z 4 stopami. Na poczatku mialam problem, zwlaszcza
    > na duzych skrzyzowaniach z zalozmy dwoma pasami, z ogarnieciem kto
    > pierwszy i gdzie sie zatrzymal.

    Hehe, chyba bylas po prostu nie przyzwyczajona smile Ja nie mialam
    prawa jazdy w Polsce, i skrzyzowanie z 4 stopami to dla mnie
    pestka smile W Polsce nie moglam sie przyzwyczic do tego ze jade po
    ulicy ktora dla mnie wyglada jak "glowna" a musze sie zatrzymac na
    kazdym skrzyzowaniu bo ci po prawej maja pierwszenstwo. Jakos wtedy
    te znaki stopu na kazdym rogu wydawaly mi sie o wiele
    bezpieczniejszym rozwiazaniem smile
    > 4. Ronda (a sa u mnie w miescie 3). Ludzie nie wiedza jak sie
    > zachowac. Trzeba bardzo uwazac.

    Hehe, rondo to w ogole dla mnie abstrakcja LOL Ja bym nie wiedziala
    totalnie jak sie zachowac chociaz w Ontario jezdze na biezaco. Brak
    wprawy smile

    Pozdrowienia,
    AgaRN

    --
    There are better things in life than alcohol, but alcohol makes up
    for not having them.
  • 04.06.08, 17:23
    aga_rn napisała:

    > dela12 napisała:
    >
    > > 2. Wszechobecnosc czekow. Nawet duze firmy tak placa swoim
    > > pracownikom, dla mnie to jakies kompletne zacofanie. Z drugiej
    > > strony lepsze to niz noszenie gotowki.
    >
    > Witam,
    > bardzo intrygujace spostrzezenie wink Ciekawa jestem czy to
    specyfika
    > Quebec'u ?

    Chyba raczej nie, bo ja pracuje w firmie, ktora swoja glowna
    siedzibe ma w Montrealu. I wszyscy moi wspolpracownicy z tamtad tez
    dostaja wyplate przelewm na konto.
    Podejzewam, ze forme czekow mozna spotkac raczej w malych firmach.


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our
    children.
  • 04.06.08, 21:22
    a wracajac do Shikhow (chyba dobrze napisalem) to jeden taki uczy
    sie w Lublinie na lekarza i widzialem go pare tygodni temu jak
    jechal z rana z Lublina do Warszawy a dzis byl w szpitalu nr4 na
    Jaczewskiego z innymi studentami .


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 06.06.08, 02:01
    ja bym powiedziala ze borsuk mial nieszczescie trafic na jakis
    prostackich wiesniakow.

    prostackich wiesniakow laczy to ze sa wszedzie, wiec zaliczaja sie
    tu wszystkie rozwrzeszczane i niewychowane bialasy jak i kolorowi.
    i tez ich to laczy ze w ich towarzystwie ani nie mozna mieszkac, ani
    nawet krotko przebywac bo smierdza, halasuja i sieja spustoszenie.

    akurat ja mieszkam juz dosc dlugo na uliczce ktora wlasciwie sklada
    sie z samych imigrantow - polacy, bialych angoli paru i kolorowi i
    jest cichutko, spokojniutko i czysciutko.

    --
    It would be foolish for an acorn to try to make itself a bigger
    acorn when, deep down, it's an oak.
  • 08.06.08, 04:40
    moja obserwacja odnosnie czekow wynika z mojego doswiadczenia,
    pracowalam w firmie gdzie bylo 50 pracownikow,nie tylko wyplaty ale
    zobowiazania w 85% byly regulowane czekami. Teraz pracuje w firmie
    gdzie jest 160 osob zatrudnionych,to pewnie tez mala firma jak na
    warunki kanadyjskie. Podobnie jest u meza, czeki w uzyciu, chociaz
    z 60 osob tam pracuje. Z prawdziwa ulga czytam, ze to raczej
    nietypowe, jest szansa ze predzej czy pozniej przelewy dotra i do
    nas.
  • 08.06.08, 15:18
    Moim zdaniem wielkosc firmy nie ma tu znaczenia. Ja poprzednio pracowalem dla
    ogromnej firmy (piata co do wielkosci firma transportowa swiata) z siedziba w
    USA i dostawalem czeki. W tej chwili pracuje dla malej lokalnej firmy i mam
    direct deposit.
    Czeki sa i dobre i zle. Wyplate znacznie lepiej jest otrzymywac na konto, ale ja
    wole dac np. dziecku do szkoly czek, niz pieniadze.
  • 27.11.08, 17:22
    dela12 napisała:


    > (...)
    > 8. Ludzie sa aktywni fizycznie i to w kazdym wieku. Chodze na basen
    > regularnie, ciagle spotykam tych samych ludzi po 50-tce i 60-tce.
    > Na
    > sciezkach rowerowych wiecej jest ludzi w srednim wieku niz
    > mlodziezy. A codzienne marsze seniorow w mojej okolicy to
    > codziennosc, no moze nie zima. W Polsce aktywnosc fizyczna konczy
    > sie w szkole, rzadko ktos uprawia regularnie jakis sport
    > po 30-tce.


    Nie da sie ukryc, powiedzial mi lekarz, ze trzeba bedzie sie zajac sportem i
    schudnac z jakies 10 kg.

    Jak narazie pocieszam sie, ze bede mial mozliwosc popatrzenia na moje (jestem
    feminista) dziewczyny :

    www.pobandzie.pl/Pobandzie/1,86193,5657913,Czemu_w_Kanadzie_graja_w_futbol_.html
    --
    dradam 121

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • 06.12.08, 05:00

    witam
    w sumie to smiesznie wyszlo bo akurat mnie tez zebralo sie na przemyslenia nt Kanady z perspektywy GTA i okolic smile
    zeby nie zaczynac nowego watku podczepie sie pod ten

    lubie
    szerokie drogi tak ze miejscami nawet na bocznych drogach dwa kombajny moga sie wyminac
    duze samochody; serdecznie mialem dosc patrzenia na tak slawetne i wspaniale “wloskie wzornictwo” typu Cinquecento i koledzy; czlowiek ktory zezwoli zeby to cos jezdzilo po drogach powinien siedziec; i te “silniki” z porazajaca moca nadajace sie do kosiarki a nie samochodu
    spokoj, tak bardzo generalnie; a szczegolowo - majac srednia pensje i normalne podejscie do pieniedzy mozna bardzo ladnie ulozyc sobie zycie
    nie mam polskich mediow; jakze jak odpoczywam od polskiej TV i polskich gazet (niestety nie moge wymienic nazw bo pewnie moje konto natychmiast byloby usuniete ...)
    nie ma polskiej polityki; szczegolnie obecnej (nie wchodze w szczegoly bo skonczylo by sie jak wyzej)
    nie ma naszych rodzimych dresiarzy, meneli dracych sie noca itp
    mnie osobiscie sie podoba telefonia; jak dla mnie jest taniej i bez ograniczen
    takze podoba mi sie cena benzyny smile; co prawda, slysze co jakis czas ze tu odleglosci wieksze, wieksze silniki itp itd, ale ja nie jezdze trakiem do pracy i nie robie 100 km w jedna strone; statystycznie moze jest podobnie jak w PL ale statystyke to ja (ze tak uzyje okreslanie z Kabaretu Moralnego Niepokoju) .... ignoruje smile
    nie cierpie tej wilgotnosci, zdecydownie bardziej lubie zime niz miejscowe “piekne” lato; w tym roku bylem zachwycony, prawie ciagle padalo smile

    nie lubie
    tu jest po prostu BRUDNO; gdyby nie to ze jest mnostwo roznego typu sprzataczy to jestem pewien, ze w Kanadzie byloby znacznie brudniej niz w PL; ludzie tez uwielbiaja (bo inaczej tego nie umiem nazwac) robic po prostu chlew - autobusy, tramwaje, metro; pelno walajacych sie gazet, kubkow, kubeczkow, rozlane kawy itp itd
    wolnosci ktora w wydaniu kanadyjskim przerodzila sie juz prawie w anarchie; tu wolno prawie wszystko; posadzic psa na miejscu pasazera w tramwaju, trzymac brudne buty na siedzeniach, spiewac i drzec ryja w autobusie, wchodzic do banku z jedzeniem, psem kotem chomikiem; rzadko kto komu zwraca uwage; slyszalem powiedzenie - podobno amerykanskie - “twoja wolnosc konczy sie tuz przed moim nosem”; ta odleglosc od mojego nosa jest bardzo niewielka w tej chwili, strach pomyslec co bedzie dalej
    kierowcow i sposobu jazdy; nie tesknie za polskimi piratami i debilami wyprzedzajacymi na trzeciego czy czwartego, no ale przepraszam, jazda lewym pasem w wezu 20 samochodow z predkoscia 50km przy ograniczeniu do 80 to lekka przesada; oni tu uwielbiaja jazde rownolegla ktora objawia sie mozliwie jak najdluzszym utrzymywaniem tej samej predkosci przez dwa jadace obok siebie samochody dzieki czemu nie ma mozliwosci wyprzedzania; bardzo sprytne; nie wiem czy ich obecnie ucza tego na kursach; bardzo podoba mi sie takze przyklad jaki daje policja ktora regularnie nie uzywa kierunkowskazow dzieki czemu duza czesc ludzi postepuje identycznie; lubie takze manewr skrecania w lewo lub w prawo z dokladnie skrajnie przeciwnego pasa; zawsze jestem pod wrazeniem
    kanadyjskie “domy”; coz, trabant czyli “ford-karton” to jest dla mnie odpowiednikiem ich technologii; co prawda funkcjonuje ona bardzo dobrze, ale ja jestem przywiazany do trwalych rzeczy a nie plastikowych i papierowych domkow
    komunikacja miejska; w tym miejscu powinienem to uczcic minuta ciszy; to jest katastrofa; oni sa tu sto lat za murzynami; bez samochodu mozna sobie tylko strzelic w glowe
    konsumpcja do potegi “entej”; wlasnie widzialem tydzien temu ze w sprzedazy zaczynaja sie pojawiac ... kurczaki Wielkanocne!! (gazetka promocyjna Zellersa o ile sie nie pomylilem); mysle ze powinni tu sprzedawac figurki Mikolaja z ogonem koguta a zamiast glowy mialby dynie wtedy mozna by polaczyc trzy swieta w jedno Good Fridaymastween
    momentami juz jestem zmeczony “rozmowa” typu “halarju” “fajn” itp itd, no ale trudno smile
    nie bede zaglebial sie zbytnio w tematy “rasistowskie” smile ktore jak widze wzburzyly forum, ale niestety tez mam srednie doswiadczenia z Hindusami; ale to jeszcze z PL, tu sie tylko utwierdzam; staram sie po prostu omijac ich skupiska; choc przyznam tez ze pracuje z bardzo sympatyczna pania ktora jest Indii, wiec wlasciwie zalezy jak zwykle wszystko od czlowieka; to masa prawdopodobnie powoduje ze postrzega sie jakis narod w ten a nie inny sposob
    acha, poniewaz jestem hetero wiec mnie tez napawaja obrzydzeniem zdjecia trzymajacych sie za rece facetow i reklamowanie tego; co oni sobie tam robia w domu to mi rybka, ale niekoniecznie chce to ogladac jadac metrem; jak bardzo by mnie ktos nie przekonywal to nigdy nie bede w stanie zaakceptowac faktu odmiennosci jako normalnosci; nie potepiam ich, ale wkurzalo mnie (w PL) i wkurza gdy mniejszosc mowi jak powinna zachowywac sie wiekszoc; dla mnie demokracja nie oznacza odwrocenia propocji i odrzucenie zasad obowiazujacych przez stulecia

    takie same jak w PL lub neutralne
    sluzba zdrowia; lepsze wyposazenie, podejscie do pacjenta podobne; niestety po paru malo ciekawych spotkaniach staram sie unikac lekarzy nie bedacych z Europy lub bliskich okolic;
    dla mnie Kanada nie ma zapachu; tzn. nie pisze tu o skunksach smile; brak mi poprostu czegos wlasciwie nieuchwytnego; dla mnie kazda pora roku w PL miala swoj zapach tutaj mi tego brak;
    ludzie w PL sa inni to pewne niz tutaj, nie ma nawet co porownywac, ale mam wrazenie ze z tego dobrobytu w CAN niektorym w glowach poprzewracalo sie i nie wiedzac co maja robic ze swoim zyciem, wymyslaja najdurniejsze zajecia dla siebie i innych i zajmuja sie mnostwem nieistonych spraw
    smieszy mnie czasem zachlysniecie sie Europa; czasem dla zartow zamiast mowic ze jestem z PL mowie ze jestem ze Europy albo lece do Europy i widze ze moj poziom “rispektu” rosnie smile; ale ostatnio byla ciekawa historia, zona rozmawiala z murzynka i powiedziala jej z pracowala w PL dla Unii Europejskiej, biedna kobieta zrozumiala ze European Union to zwiazek zawodowy i prosila zone zeby o tym nikomu nie mowila bo to moze byc zle odebrane w firmie smile

    no i na tym koncze moje wieczorne rozmyslania
    czasem kazdemu cos sie tam zbierze
    a poniewaz ktos wymyslil internet i anonimowosc
    wiec czemu nie skorzystac smile
    pozdrawiam i dobrej nocy
    V

  • 06.12.08, 22:39


  • 07.12.08, 02:49
    Juz masz kumpla , swoje lustrzane odbicie .


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.