Dodaj do ulubionych

dziękuję Wam za pomoc i powiem coś jeszcze

25.11.08, 15:47
nie wiem czy napewno wyjedziemy z kraju, bo to zalezy od naprawde
wielu czynnikow, ale szukalam pomocy na kilku forach, i powiem Wam
cos, co napisalam na forum "z dala od Polski". Moja konkluzja
odnosnie checi pomocy ze stronu osob bedacych juz za granica jest
nastepujaca: panowie w wiekszosci udzielali mi rzeczowych i
konkretnych wskazowek, rozwiewali watpliwosci, pomagali w
znalezieniu odpowiedzi na wiele pytan. Ciesze sie, poniewaz ja dosc
chaotycznie zadawalm niektore pytania i rzeczywiscie moglo nie byc
latwo smile Panie natomiast potwierdzaja w wiekszosci teze, ze lepiej
unikac naszych rodakow na obczyznie. Oczekiwalam pomocy, wzglednie
informacji z wlasnego doswiadczenia a czesto otrzymywalam jakies
rady zmierzjace do tego, zeby mi udowodnic, ze jestem ignorantka
albo mieszkanka zasciankowego, zacofanego kraju i wlasciwie to
najlepiej zebym tam pozostala. Dochodze do tych wnioskow po lekturze
roznych forow o tej tematyce. Zawsze Ci bedacy juz tam jakos sie
wywyzaszaja i zmaiast pomoc i doradzic taktuja z gory i czesto wrecz
arogancko osoby probujace sie czegos dowiedziec.
Smutno mi, bo jak mysle o tym, ze zdecydujemy sie wyjechac, to bede
potrzebowala kontaktu z innymi osobami siedzac z dziecmi w domu a
widze, ze z "kolezankami" z Polski bedzie ciezko... Jednak to co
takie Polskie czyli niczym nieuzasadniona zazdrosc, zawisc i
poprostu brak zyczliwosci nie da sie wyplenic.
Prosze nie odbierac mojego posta personalnie, bo nie taki mialam
zamysl, ale dziekujac Panom i kilku Paniom chcialam napisac kilka
slow prawdy o specyfice tego miejsca. Teraz pewnie narazm sie na
bana i juz nigdy nie bede mogla tu napisac, bo mnie zlinczuja co
niektore KANADYJKI smile, ale moze to cos zmieni i inni nastepni beda
mieli latwiej niz jasmile
Edytor zaawansowany
  • 25.11.08, 21:30

    wiesz co? zwyczjnie zrobilo mi sie przykro po tym co przeczytalam. zwykle
    zagladam na inne fora kzwiazane z kanada, ale ostatnio mlosze mi sie popsulo i
    naokraglo placze (chyba zeby ida) i mam duzo mniej czasu na czytanie, a tym
    bardziej pisanie. z ciekawosci zajrzalam i naprawde, oprocz jednej mamy, ktora
    faktycznie dosc ostro i niefajnie cie potraktowala, ale potem wyszukala ci
    wszystko to czego potrzebowalas (swoja droga, te informacje moglas sama
    sprawdzic) cala reszta zachowala sie poprawnie.
    owszem. nie wyliczylam ci moich wszystkich wydatkow, wczesniej zrobili to
    panowie, wiec nie chcialam powtarzac. inna rzecz, ze nie lubie rozliczac sie z
    kasy publicznie, a tez zupelnie nie wiem, na jakim poziomie zyjesz do tej pory i
    czego oczekujesz.
    na temat alergii nie wiem nic. i tyle w tym temacie. nie umiem pomoc.
    na temat pediatry juz napisalam. przykro mi, ze nie potrafie udzielic ci
    jednoznacznej odpowiedzi.
    nie lubie pisac o czyms o czym nie mam pojecia, ani udawac ze cos wiem i pisac
    ci bzdury.
    mysle, ze za szybko wyciagasz wnioski, uogolniasz i ulegasz emocjom.
    ja wlasnie przez forum poznalam kilka kolezanek, do ktorych w zadnym razie twoj
    opis polskich kobiet nie pasujepo. prostu przykro.
  • 26.11.08, 03:36
    tez mi lekko opadlo po przeczytaniu takiego "podziekowania"
    a tekstow ma.pi wcale nie odebralam ze grubianskie - wrecz
    przeciwnie, byly tak samo rzeczowe, jak odpowiedzi wojtka

    przykre, na prawde przykre, bo mimo, ze nie mam za wiele do
    powiedzenia nt wydatkow i zycia codziennego rodzinny 4ro osobowej,
    to jednak utozsamiam sie z tym forum w taki czy inny sposob

    jedno jest pewne - w taki sposob przyjaciolek autorka na pewno sobie
    nie zaskarbi

    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 26.11.08, 02:44
    Oj nie bedzie az tak zle - tak naprawde to ludzie sie tak latwo
    tutaj "napinaja" bo pozostaja anonimowi a w swiecie realnym okaza
    sie dobrodusznymi, milymi wujkami i ciociamismile. A mowiac serio,
    chyba niczego innego nie mozna sie spodziewac bo niestety nie
    wszyscy sa cacy, ale tez podobnie jak Tora uwazam, ze nie bylo tak
    zlesmile. Pytaj - "normalni" na pewno Ci odpowiedza, innych ignorujsmile A
    kolezanki sie znajda, bez obaw...smile
  • 26.11.08, 08:15
    Dzewczeta, czytajcie ze zrozumieniem! Wyraznie napisalam, ze nie
    chodzi tylko o mnie ale o wszystkich "nowych" ktorzy zadaja Waszym
    zdaniem dziwne, czy bezsensowne pytania.
    Sama szukalam przez wyszukiwarke forumowa, zeby nie powtarzac
    watkow, ale nie wszystko znalazlam, nie wszystkie informacje sa
    aktualne. Wyobrazcie sobie swoj powrot do kraju po tym jak nie
    zagladalyscie tu kilkanascie lat... Ciekawe ile wtedy dreczyloby Was
    pytan a ja mam dwoje dzieci.
    Pisalam, ze nie jade do Kanady po pieniadze i luksus, bo maz jest
    inzynierem, jak tez skoncyzlam dwa kierunki studiow i obecnie siedze
    na wychowawczym, ale pozniej nie wracalabym do super-dochodowej
    pracy zeby sie dorabiac, tylko pracowalabym dalej jako nauczycielka,
    zrby z dziecmi byc jak najdluzej. Skonczylam ekonomie i moglabym
    nadal pracowac w branzy i zarabiac duzo wiecej forsy, zmienilam
    prace ta tka ktora lubie mimo ze mniej dochodowa, bo pieniadze dla
    nas nie sa najwazniejsze. Stoimy przed mozliwoscia wyjazdu i nie
    traktujemy tego jak szansy i ucieczki z tego miejsca, bo nie mam
    przed czym uciekac, jasne nie jest cudownie, dlatego zastanawiam sie
    na wyjazdem. Maz ma daleko do pracy, po 2-3 godziny dziennie spedza
    w korkach, nieruchomosci sa drogie, kredyty tez. Dajemy rade nei
    napinamy sie na niewiadomo co i jest git. Dlatego pytalam o
    Mississauge, bo tam ma byc siedziba firmy, chodzi mi o to, zeby
    zoszczedzic max czsu na dojazdy.
    I jeszcze odnosnie linkow i wiadomosci ze stron kanadyjskich. Gdyby
    wszystkie madrale zastanowily sie chwile zamiast nabzdyczac sie po
    kolejnym ich zdaniem idiotyczym poscie, doszlyby do wniosku, ze ktos
    kto mieszka w Polsce nigdy nie znajdzie tych stron co ktos
    uzytkujacy komputer w Kanadzie, bo pan google szuka "terytorialnie".
    Meczy mnie szukanie roznych rzeczy, bo wlasnie mam dwoje dzieci,
    malo czasu i nie wiele znajduje, bo szukam z Polski!
    W gazetowej tez nie jest tak bosko, bo trzeba dana frze wpisywac i
    np: jak szukalm informacji czy ceny wynajmu domow podane na stronach
    internetowch zawieraja juz w sobie oplaty (gaz, woda, prad) czy
    trzeba te koszty doliczyc, nie znalazlam informacji biezacych.
    To co dla Was tam mieszkajacych jest oczywiste, dla mnie jest wielka
    niewiadoma, bo nigsdy tam nie bylam i nic ni ewiem na temat tego
    miejsca. Rozwazamy nadal kwestie wyjazdu, bo to zawsze jakis rozwoj
    dla mojego meza, dla nas doswiadczenie a czy bedzie pozytywne to sie
    okaze. dzieki. aga
  • 26.11.08, 16:12
    > ze ktos
    > kto mieszka w Polsce nigdy nie znajdzie tych stron co ktos
    > uzytkujacy komputer w Kanadzie, bo pan google szuka "terytorialnie".

    Szuka terytorialnie, ale po to ma opcje "szukanie zaawansowane" (prawa stona
    okienka do ktorego wpisuje sie poszukiwana fraze), gdzie ustawia sie kraj, z
    ktorego wiadomosci sie poszukuje. Kilka klikniec i juz przegladamy informacje z
    interesujacego nas kraju. Czesto z tego korzystam - proste i nie musze nikomu
    zawracac glowy znalezieniem np. opisu jakiegos gatunku sera w Niemczech wink))

    Zyczy optymizmu i mniej zlosliwosci smile))

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 26.11.08, 17:15

    no to kilka rzeczy mi sie teraz nasuwa
    - nie podoba mi sie, kiedy zwracasz sie Wam - bo ja do tego wam sie zaliczam, a
    nigdzie nie napisalam o bezsensownym stawianiu pytan.
    moj post dotyczyl czegos innego (tak jak juz przy czytaniu ze zrozumieniem
    jestesmy) mnie dotknelo twoje uogolnianie. bo co do tego o co pytasz, nie
    zglaszalam zastrzezen, rozumiem celowosc pytan na forum.
    - jeszcze o czytaniu ze zrozumieniem:

    <Panie natomiast potwierdzaja w wiekszosci teze, ze lepiej
    unikac naszych rodakow na obczyznie. Oczekiwalam pomocy, wzglednie
    informacji z wlasnego doswiadczenia a czesto otrzymywalam jakies
    rady zmierzjace do tego, zeby mi udowodnic, ze jestem ignorantka
    albo mieszkanka zasciankowego, zacofanego kraju i wlasciwie to
    najlepiej zebym tam pozostala.>

    dla mnie to bardzo jasna wypowiedz dotyczaca twojej konkretnej osoby, a nie :

    <<Wyraznie napisalam, ze nie chodzi tylko o mnie ale o wszystkich "nowych"
    ktorzy zadaja Waszym
    zdaniem dziwne, czy bezsensowne pytania. >>

    dla mnie to powazne naduzycie, nie smialabym wyciagac wnioski o polkach za
    granica, na podstawie kilku postow na forum (pomimo, ze zagladam tu od samego
    poczatku forum), tym bardziej ze akurat Ty, dostalas w wiekszosci pozytywne info.
    aczkolwiek generalnie zgadzam sie, ze duzo na forum jest niesympatycznych
    komentarzy, min ze wzgledu na uszczypliwosc kilku osob nie decyduje sie ujawniac
    szczegolow mojego budzetu publicznie. ale ja akurat obawialam sie meskich
    komentarzy najbardziej
    i dziwi mnie, ze masz o to zal, no nikt nie ma takiego obowiazku.

    no i jeszcze, owszem, bywalo niemilo, tym razem (sama nawet sie troche
    zdziwilam, ludzie naprawde staneli na wysokosci zadania) moze zaczelo sie
    poprawiac, a w moim odczucio nieco podcielas skrzydla i wiare w poprawe. po co
    ganic za to co juz bylo? nie lepiej koncentrowac sie na tym co jest?
  • 26.11.08, 17:55


    ciacho_78 napisała:

    > Dzewczeta, czytajcie ze zrozumieniem! Wyraznie napisalam, ze nie
    > chodzi tylko o mnie ale o wszystkich "nowych" ktorzy zadaja Waszym
    > zdaniem dziwne, czy bezsensowne pytania.

    Niebezpiecznie generalizowac. Forum jest jakie jest. Czasami
    genialne posty, czasami dno. Jak to w zyciu. Ludzie pisza z
    nieprzymuszonej woli, w wolnym czasie i kazda rada jest warta tyle
    ile za nia zaplacilas...

    > Sama szukalam przez wyszukiwarke forumowa, zeby nie powtarzac
    > watkow, ale nie wszystko znalazlam, nie wszystkie informacje sa
    > aktualne. Wyobrazcie sobie swoj powrot do kraju po tym jak nie
    > zagladalyscie tu kilkanascie lat... Ciekawe ile wtedy dreczyloby
    Was
    > pytan a ja mam dwoje dzieci.

    Jezeli ja bym wracal do kraju (po 16 latach w Kanadzie) to forum
    byloby ostatnim zrodlem moich infromacji. Anonimowe, bez mozliwosci
    zweryfikowania ludzi ktorzy pisza. Forum najlepiej traktowac jako
    rozrywke - takie polaczenie cyrku z Hyde Park smile


    > Pisalam, ze nie jade do Kanady po pieniadze i luksus, bo maz jest
    > inzynierem, jak tez skoncyzlam dwa kierunki studiow i obecnie
    siedze
    > na wychowawczym, ale pozniej nie wracalabym do super-dochodowej
    > pracy zeby sie dorabiac, tylko pracowalabym dalej jako
    nauczycielka,
    > zrby z dziecmi byc jak najdluzej. Skonczylam ekonomie i moglabym
    > nadal pracowac w branzy i zarabiac duzo wiecej forsy, zmienilam
    > prace ta tka ktora lubie mimo ze mniej dochodowa, bo pieniadze dla
    > nas nie sa najwazniejsze.

    Dylematy mamy takie wszyscy, nie Ty jedna. Nie ma co szafowac kto co
    ukonczyl i jakie szkoly/fakultety nie pokonczyl. Na forum znajdziesz
    ludzi ktorzy skonczyli podstawowke jak i tych z doktoratami. Jakos
    tak dziwnie nie ma to nic wspolnego z jakoscia wypowiedzi. Dla mnie
    to dodatkowy urok tego miejsca.

    Stoimy przed mozliwoscia wyjazdu i nie
    > traktujemy tego jak szansy i ucieczki z tego miejsca, bo nie mam
    > przed czym uciekac, jasne nie jest cudownie, dlatego zastanawiam
    sie
    > na wyjazdem. Maz ma daleko do pracy, po 2-3 godziny dziennie
    spedza
    > w korkach, nieruchomosci sa drogie, kredyty tez. Dajemy rade nei
    > napinamy sie na niewiadomo co i jest git. Dlatego pytalam o
    > Mississauge, bo tam ma byc siedziba firmy, chodzi mi o to, zeby
    > zoszczedzic max czsu na dojazdy.

    Jezeli te 2-3 godziny juz w obie strony to jest to srednia
    kanadyjska. Na o wiele wieksza poprawe bym nie liczyl.


    > I jeszcze odnosnie linkow i wiadomosci ze stron kanadyjskich.
    Gdyby
    > wszystkie madrale zastanowily sie chwile zamiast nabzdyczac sie po
    > kolejnym ich zdaniem idiotyczym poscie, doszlyby do wniosku, ze
    ktos
    > kto mieszka w Polsce nigdy nie znajdzie tych stron co ktos
    > uzytkujacy komputer w Kanadzie, bo pan google
    szuka "terytorialnie".

    Pan google jest bardzo madry i ma kilka sztuczek w rekawie. Polecam
    troche poczytac popytac i bedziesz miala dostep do tych samych stron
    co my.

    > Meczy mnie szukanie roznych rzeczy, bo wlasnie mam dwoje dzieci,
    > malo czasu i nie wiele znajduje, bo szukam z Polski!


    Rozumiem ze nas to nie meczy bo my nie mamy dzieci/pracy/inncyh
    obowiazkow? Przepraszam ale ja to tak odczytalem: "Jestem zajeta,
    mam dwojke dzieci i meczy mnie szukanie". A nas nie meczy? ja tez
    mam dwojke dzieci, nie chce sie licytowac ile mam wolnego czasu bo
    boje sie ze "wygram" ze mam mniej.

    > W gazetowej tez nie jest tak bosko, bo trzeba dana frze wpisywac i
    > np: jak szukalm informacji czy ceny wynajmu domow podane na
    stronach
    > internetowch zawieraja juz w sobie oplaty (gaz, woda, prad) czy
    > trzeba te koszty doliczyc, nie znalazlam informacji biezacych.
    > To co dla Was tam mieszkajacych jest oczywiste, dla mnie jest
    wielka
    > niewiadoma, bo nigsdy tam nie bylam i nic ni ewiem na temat tego
    > miejsca. Rozwazamy nadal kwestie wyjazdu, bo to zawsze jakis
    rozwoj
    > dla mojego meza, dla nas doswiadczenie a czy bedzie pozytywne to
    sie
    > okaze. dzieki. aga



    Moja ostatnia rada - jezeli maz jedzie przez prace i jest to powazna
    firma to firma powinna skontaktowac Was z konsultantem HR ktory
    odpowie Wam na prawie wszystkie tego typu pytania. Taki wyjazd to
    powazna sprawa i jak firma jest miedzynarodowa to taki serwis pewnie
    istnieje.
  • 26.11.08, 08:55
    ciacho_78 jesli chodzi o mnie to teraz probuje nikogo nie oceniac po
    np 1 zdaniu czy tez kliku bo tak naprawde nie wiem czy ta osoba
    kiedys mi nie poda reki.
    A ze szukas informacji i w pewnych sprawach czujesz sie nie pewnie
    to pamietaj tylko o tym aby za kazda informacje podziekowac nawet
    jesli uwazasz ja nie pelna.Bo wybraz sobie ze nikt Ci niczego nie
    powie a jeszcze specjalnie wprowadzi Cie w blad bo tak mu sie chce i
    nie czuje w tym nic zlego ?chyba tego bys nie chciala prawda?





    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 26.11.08, 19:47
    ciacho_78 napisała:

    > Zawsze Ci bedacy juz tam jakos sie wywyzaszaja

    ______________________________________________________________

    Niekoniecznie bedacy "tam" , z "tamtad" moze byc Twoim sasiadem ktory wrocil z wizyty u ciotki w Kanadzie i juz wszystko wie , moze byc Twoim bylym uczniem ktory drze lacha z belferki , moze byc aktualnie u szwagra w Kanadzie na wizycie , moze byc bileterka ze stacji Pcim umilajaca sobie czas forumowym doradztwem .
    Opieranie swojej przyszlosci na nieweryfikowalnych informacjach z roznych for jest nieodpowiedzialnoscia , za rzetelne mozna uznac te z oficjalnych stron roznych instytucji z podaniem linku .

    Na innym forum napisalas ze :

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=87678648
    -Zamierzam przeniesc sie z mezem i dwojka malych dzieci(chlopiec 1
    -rok, dziewczynka 2 lata) do Toronto.


    Wize pracownicza ( work permit ) mozna otrzymac na okreslony czas i nie jest to dokument imigracyjny pozwalajacy na osiedlenie sie :

    A work permit is not an immigration document. It does not allow you to live in Canada permanently. To live here permanently, you must qualify under an immigration category, such as skilled worker.
    www.cic.gc.ca/english/work/apply-who.asp

    w innym miejscu pytasz jakie dotacje na dzieci beda sie Tobie nalezaly , otoz dzieci osob z work permit czyli z pobytem tymczasowym kwalifikuja sie do otrzymania benefitow po uplywie 18 miesiecy , dzieci osob przyjezdzajacych na pobyt staly od pierwszego dnia :

    you or your spouse or common-law partner must be a Canadian citizen, a permanent resident, a protected person, or a temporary resident who has lived in Canada for the previous 18 months.
    www.cra-arc.gc.ca/bnfts/cctb/fq_qlfyng-eng.html

    chwalisz sie ze maz jest inzynierem , owszem takim jest w Polsce , w Kanadzie zeby nim byc trzeba posiadac licencje z prowincji w ktorej chce sie praktykowac a takowa moze otrzymac tylko obywatel lub staly mieszkaniec po spelnieniu wymagan :
    www.citizenship.gov.on.ca/english/working/career/professions/engineers.shtml
  • 27.11.08, 08:25
    nie chac wdawac sie w niepotrzebne dyskusje, ktore sa zupelnie bez
    sensu, powiem ja ja to widze. Jak tylko dostlismy propozycje,
    natychmiast zaczelam wertowac forum w poszukiwaniu jkichkolwiek
    informacji. Nie wiedzielismy nic, kompletnie nic na temat zycia w
    Kanadzie. Korzystam z forum rowiesniczego i o dizwo poznalam dzieki
    niemu kilka osob, ktore moge smialo zaliczyc juz do grona
    najblizszych znajomych. Nie potrzebnie rzeczywiscie rozpisywalam sie
    na kanadyjskich forach, bo zalozylam z gory, ze zasady sa podobne
    jak na forum z ktorego korzystam najczesciej. Nie mialam zamiaru
    zadwac glupich pytan ani sie chwalic, bo i cyzm, ze stary mialby
    pracowac na takim samym stanowisku??????. Sami chca go sciagnac, bo
    im taki specjalista potrzebny i tyle. A jaki ma dyplom, to juz ich
    proble jak to nostryfikuja. Napisalm to w celu nakreslenia warunkow
    jakie mamy tu na miejscu, bo wyjazd nai jest dla nas koniecznoscia a
    raczej nowym doswiadczeniem i szansa poszerzenia horyzontow,
    jakkolwiek by tego nie rozumiec. Nawet teraz zdobywak kolejne
    doswiadczenie. Poprostu na biezaco staralam sie weryfikowac,
    informacje otrzymane od hr z tym co Wy mi powiecie. Jasne, licyzlam
    na prawdziwa pomoc i nawet nie pomyslalam, ze ktos moze mi udzielic
    informacji blednych lub niepradziwych. Mielismy bardzo, bardoz malo
    czasu zeby zorientowac sie we wszystkich przepisach, obowiazujacych
    w Kanadzie. Prosilam Was o pomoc i rzecyzwiscie duzo dzieki Wam sie
    dowiedzielismy. Pytalabym dalej, ale widze ze to bez sensu, bo
    bedziecie mnie podsumowywac i dorabiac jakies ideologie do tego co
    pisze. Juz wiem, co nas czeka gdybysmy wyjechali i dostali tylko
    pozwolenie na prace. Teraz wlasnie to omawiamy z pracodawca.
    rzeczywiscie nieodpowiedzialne i glupie jest podejmowanie takich
    decyzji w oparciu o wypowiedzi forumowiczow, ale niestey nie znalam
    nikogo kto molglby mi powiedziec jak wyglada prawdziwe zycie a Wam
    zaufalam z gory zkladajac uczciwosc zyczliwosci chec pomocy.
    Dziekuje Wam raz jeszcze za pomoc i oczywiscie przepraszam
    Wszystkich ktorzy poczuli sie urazeni moimi wypowiedziami.
  • 27.11.08, 14:16

    <<Prosilam Was o pomoc i rzecyzwiscie duzo dzieki Wam sie
    dowiedzielismy. Pytalabym dalej, >>

    i jestem pewna, ze odtrzymalabys odpowiedzi.



    <<ale widze ze to bez sensu, bo
    bedziecie mnie podsumowywac i dorabiac jakies ideologie do tego co
    pisze. >>


    ciacho. prosze chociaz o jeden cytat z TEGO forum (bo tutaj zdecydowalas sie
    nas podsumowac) ktory zawiera krytyke twojej osoby (bo pomijajac post z INNEGO
    forum, ktory mozna potraktowac jako nieco uszczypliwy niczego innego nie znalazlam)
    ja zwyczajnie nie wiem o co chodzi, jestem ciekawa, na jakiej podstawie wysnulas
    swoje wnioski, ten watek w ktorym teraz piszemy, byl dla mnie zaskoczeniem.


    << widze ze to bez sensu, bo
    bedziecie mnie podsumowywac i dorabiac jakies ideologie do tego co
    pisze. >>

    no prosze cie... a kto to napisal? rzuc jakos konkrte, zebym wiedziala o co chodzi.

    <<Zawsze Ci bedacy juz tam jakos sie
    wywyzaszaja i zmaiast pomoc i doradzic taktuja z gory i czesto wrecz
    arogancko osoby probujace sie czegos dowiedziec.
    Smutno mi, bo jak mysle o tym, ze zdecydujemy sie wyjechac, to bede
    potrzebowala kontaktu z innymi osobami siedzac z dziecmi w domu a
    widze, ze z "kolezankami" z Polski bedzie ciezko... Jednak to co
    takie Polskie czyli niczym nieuzasadniona zazdrosc, zawisc i
    poprostu brak zyczliwosci nie da sie wyplenic. >>
  • 27.11.08, 16:36
    Tak sie zastanawiam czy to nie o moja wypowiedz Ci chodzilo. Ale
    przeczytalam ja juz ze trzy razy i nie widze tam braku zyczliwosci
    ani zawisci.
    Moze Cie troche przestraszylam ( co nie bylo moim zamiarem )ale
    jesli to juz zalaczam sprostowanie.Nie zagladam tu zbyt czesto bo
    stram sie ograniczac swoj czas spedzany w necie.
    Nasz proces imigracyjny przebiegal tego lata wiec informacje sa
    swieze. Slowo "barden" pojawilo sie w dokumentach trzy razy, tak od
    razu prosto z mostu: nie mozemy byc "barden" dla kanadyjskiego
    podatnika - slowko juz weszlo do naszego rodzinnego jezyka w
    formie -"Ty nie zapominaj ze jestes barden ok"
    Lekarz przyczepil sie powiekszonych migdalow mojego starszego
    dziecka-na wypowiedz moja" uratowalismy go od operacjii 3 lata temu"
    rzucil-" nie wiem czy go uratowaliscie moze raczej go skazaliscie!"
    Corka ma malenka przepukline pepkowa, ktora juz sie zasklepia i
    pediatra zaszczepil nam nadzieje ze jednak operacjii nie bedzie; na
    co pan doktor zastanawial sie piec minut co napisac w raporcie i
    jednak zdecydowal sie na nie "utrudnianie" naszego procesu.
    Mnie zapytal czy byl rak w rodzinie...(wtedy nie wiedzialam jeszcze
    ze BYL)
    mojemu mezowi mierzyl cisnienie trzy razy bo po 400 km prowadzenia
    samochodu z dracym sie niemowlakiem troche mu sie jednak podwyzszylo.
    I to jeszcze nie wszystko. Po miesiacu zadzwonili z ambasady w
    Paryzu, ze zaginely dokumenty niemowlecia i czy my nie wiemy co sie
    z nimi stalo? A stalo sie to ze dep. medyczny ambasady zatrzymal je
    sobie bo dzwonili do lekarza aby sie dowiedziec czy z tym dzieckiem
    na pewno jest wszystko ok, po matka ma juz 38 lat!!!!
    Przeswietlenie pluc musialam zrobic obowiazkowo mimo ze karmilam
    piersia.
    Acha i jeszcze jedno...w umowie o prace mojego meza jest taki wpis-
    wszelkie decyzje zwiazane ze sprzedaza domu i zwolnieniem z pracy
    prosimy podejmowac dopiero po otrzymaniu wizy.
    Klamac u lekarza nie mozesz, dzieci na pewno maja wpisane te alergie
    w ksiazeczki zdrowia ale mozesz zawsze probowac przekonywac lekarza
    ze jest ogromna szansa ze one z tego szybko wyjda. I bron Boze nie
    wspominac ze czesto choruja lub ze wzywasz lekarza do domu. To
    zdrowe dzieci, maja tylko lekka alergie!
    A jak jest z lekarzami na miejscu to juz Ci doglebnie wyjasniono.
    Tutaj gdzie mieszkam jest fatalnie do kwadratu, ale ja mieszkam we
    wsi na preriach gdzie tylko place sa fenomenalne a reszta pozostawia
    do zyczenia bardzo duzo. Ale nie mozna miec wszystkiego.
    Pozdrawiam i powodzenia
  • 27.11.08, 16:55
    A stalo sie to ze dep. medyczny ambasady zatrzymal je
    > sobie bo dzwonili do lekarza aby sie dowiedziec czy z tym
    dzieckiem
    > na pewno jest wszystko ok, po matka ma juz 38 lat!!!!


    Jestes pewna, ze po to dzwonili do lekarza???? Nie chce mi sie za
    bardzo wierzyc, ze tak bylo, w dobie kiedy spory odsetek matek rodzi
    dzieci w wieku powyzej 40 lat.
  • 27.11.08, 17:18
    Tak nam pan doktor powiedzial gdy zaczelismy szukac dokumentow u
    niego...a o co im naprawde chodzilo to juz miedzy nimi zostanie. A
    on do malej naprawde nie mial ani jednego zastrzezenia- moze to sie
    takie dziwne wydawalo?
  • 27.11.08, 17:38
    azeitona napisała:

    > (...) Slowo "barden" pojawilo sie w dokumentach trzy razy, tak od
    > razu prosto z mostu: nie mozemy byc "barden" dla kanadyjskiego
    > podatnika - slowko juz weszlo do naszego rodzinnego jezyka w
    > formie -"Ty nie zapominaj ze jestes barden ok"


    Tak sie mecze i mecze co tez slowo BARDEN moze oznaczac. Uzylas go pare razy,
    wiec to nie jest pomylka, ale za zadne skarby nie potrafie odnalezc go w slownikach.

    Moze zechcesz mnie objasnic ?


    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • 27.11.08, 18:24
    Stawiam na BURDEN smile
  • 27.11.08, 18:29
    O chol...faktycznie pisze sie to inaczej- burden
    Jak widac moj angielski na najwyzszym poziomie tez nie stoiwink ale z
    kazdym dniem jest lepiej...
  • 28.11.08, 01:42
    "azeitona napisała:
    > A jak jest z lekarzami na miejscu to juz Ci doglebnie wyjasniono.
    > Tutaj gdzie mieszkam jest fatalnie do kwadratu, ale ja mieszkam we
    > wsi na preriach gdzie tylko place sa fenomenalne a reszta pozostawia
    > do zyczenia bardzo duzo. Ale nie mozna miec wszystkiego.
    > Pozdrawiam i powodzenia"


    Taki juz urok prerii, gdyby nie ropa i praca to... Ostatni gasi swiatlo.
  • 27.11.08, 23:52
    ja spedzilem pare lat za granica tu i tam i kiedys znalazlem tez na
    forum fraze: "jesli spotkales polaka za granica i ci nie zaszkodzil
    to juz ci pomogl" no niestety smutne ale jakas czesc prawdy w tym
    jest
  • 28.11.08, 01:34
    I ja spedzilem juz ladnych kilka lat, ale jeszcze zaden Polak mi nie
    zaszkodzil; tych ktorych nie lubie - zwyczajnie unikam, z tymi
    ktorych lubie - utrzymuje kontakty; moze niewielu znam Polakow, a
    moze niekoniecznie jestesmy az tak zli? a czy tak samo nie bylo w
    Polsce?
  • 28.11.08, 02:13

    "sunee napisał:

    > I ja spedzilem juz ladnych kilka lat, ale jeszcze zaden Polak mi nie
    > zaszkodzil; tych ktorych nie lubie - zwyczajnie unikam, z tymi
    > ktorych lubie - utrzymuje kontakty; moze niewielu znam Polakow, a
    > moze niekoniecznie jestesmy az tak zli? a czy tak samo nie bylo w
    > Polsce? "


    Dobrze powiedziane.
    Moim zdaniem jesli ma sie odrobine tzw. common sense wszelkich "szkod" mozna
    bez problemu uniknac.
    Przez wszystkie lata emigracji "polskie doswiadczenia" mam jak najbardziej
    pozytywne.

    Zapewne najwieksze niebezpieczenstwo zwiazane z rodakami czai sie w duzych
    skupiskach nowoprzyjezdnych/nieprzystosowanych typu Greenpoint czy Jackowo,
    pelnych desperatow i walczacych o przetrwanie, gotowych na wszystko niedorajdow.





  • 28.11.08, 08:13
    sunee tak samo jest i w Polsce ..Znam taka osobe ktora tak samo jak
    TY prawie nigdy nie doznala czegos zlego od Polaka ale sa tacy ze
    wpadaja zle,wierza innym w cos co jest niby powinno byc ok a nie
    jest.

    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 30.11.08, 14:15
    mysle ,ze w polsce w temacie pomagania jest bardzo kiepsko....coz
    atopolskawlasnie smile
    --
    "jedyne życie jakie ma sens to życie towarzyskie"
  • 30.11.08, 14:20
    krzychup78 to zalezy o co sie prosi,kogo,o co itd
    Pojedziesz i sam zobaczysz jak kto jest zagranica ,Ja Ci zycze jak
    najlepiej.Moze Ci sie inaczej powiedzie niz np mi .





    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 30.11.08, 15:31
    wiadomo.... ale tez wszystko zalezy kto jakie ma oczekiwania z
    migracja i co mozna uznac za powodzenie.... wszystko zalezy jaka
    sobie czlowiek poprzeczke stawia...
    --
    "jedyne życie jakie ma sens to życie towarzyskie"
  • 26.02.09, 15:56
    Krzychu, mi w lipcu tego roku stuknie 20 lat poza granicami Polski
    (a mieszkałam w różnych krajach, w Kanadzie jestem dopiero od dwóch
    lat), i wiesz co? ABSOLUTNIE nie mogę się zgodzić z tym, co
    napisałeś, gdyż przez te lata spotkałam na swojej drodze mnóstwo
    bardzo serdecznych osbób płci obojga rodem z Polski i w znakomitej
    większości były to bardzo pozytywne doświadczenia. To, że od czasu
    do czasu trafi się źle, to tylko wyjątek od reguły, moim skromnym
    zdaniem.

    Hmmm... A może to również, albo i przede wszystkim, zależy od
    własnego nastawienia do dopiero co poznanej osoby? Ja staram się być
    miła i pomocna w czym tylko mogę, a Ty?

    Pozdrawiam,
    Moni
  • 26.02.09, 18:02
    monika_a_b nie ma prostej odpowiedzi na to co napisalas bo np moja
    znajoma ma wspaniale osoby a to sa obce i tylko pozazdroscic jej
    takich osob a sa takie przypadki ze szkoda pisac i wspominac ..
    Od takie zycie pokrecone ......
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 26.02.09, 18:46
    Sylwku, ktoś tu już wspomniał o tak zwanym zdrowym rozsądku. Wiesz,
    ja nawet gdy mieszkałam w Seattle i podle się czułam ze względu na
    moje przymuszone bezrobocie, to nawet tam spotkałam wielu
    wspaniałych rodaków, dzięki którym mój pobyt nie uważam za czas
    stracony. Naprawdę, bardzo dużo zależy od nas samych. życie, tak jak
    sam stwierdzasz, to nie prosta formułka, więc czasem dobrze się
    zastanowić nad samym sobą i swoim oddziaływaniem na środowisko, jak
    nas inni odbierają (wypośrodkować, nie brać wszystkiego sobie do
    serca!), ewentualnie zmienić swoje nastawienie, zrewidować
    poglądy... ot, co... Otworzyć swój umysł i oczy na otoczenie! Więcej
    optymizmu na co dzień, mniej czarnych myśli... smile

    Jednak takie stwierdzenie, że "Jeśli Polak ci nie zaszkodził, to już
    ci pomógł" przyprawia mnie o mdłości. To jest typ samonakręcającej
    się spirali, osoba o takim myśleniu nie widzi tych rzeszy miłych i
    uczynnych rodaków, bo czeka, aż się w końcu i doczeka, na tego
    jednego, co jej zaszkodzi. No, i ma! Jest stereotyp, no i znalazło
    się i pokrycie dla niego. Brawo!

    Nie ma też co się nad samym sobą użalać (a Tobie, wybacz, ale często
    to się zdarza), tylko znając własny problem powolutku, na miarę
    własnych sił i możliwości starać się z nim uporać (ewentualnie z
    pomocą innych osób). Jak bądziesz oglądał się cały czas za siebie
    (vide np. przeżycia z dzieciństwa), to twój własny cień cię
    przegoni! Nie warto tracić życia na rozdrapywanie ran, lepiej starać
    się je zagoić i śmielej iść do przodu. Czego Tobie i nam wszystkim
    serdecznie życzę,
    Moni
  • 28.11.08, 09:29
    wiadomo, ze wszedzie sa lepsi i gorsi, zawistni i zyczliwi
    gdziekolwiek by bylo to nasze tu czy tam. Tylko jesli sami
    podkreslacie, ze forum nie musi byc wiarygodnym zrodlem informacji a
    za chwile mowicie ze piszecie w dobrej wierze i ze jestescie pomocni
    to tu sie gubie, po co te jazdy????? Chcecie pomoc i odpowiedziec,
    podpowiedziec to fajnie, nie to nie piszcie odpowiedzi nic nie
    wnoszacych i tyle. Cokolwiek nie napisze roztrzasacie i bezsensu
    doszukujecie sie 2 i 3 dna. Np: piszac to jakie wyksztalcenie kto
    ma, nie mialam na mysli nic poza tym co napisalam, ze to mojego meza
    tam zapraszaja do pracy. Wiec chyba oczywistym jest fakt, ze bedzie
    pracowal w swoim zawodzie i na takim samym stanowisku. a dostalam
    odpor w postaci dyskusji, ze niewane jakie kto ma wyksztalcenie, z
    esie chwale itd, po co???????
    Nie wiem w czym probem i roztrzasanie np: tej sprawy. Ja nie
    podejmuje decyzji o wyjezdzie wylacznie na podstawia Waszych
    wypowiedzi jak rowniez nie oczekuje o Was recepty, bo niby mam malo
    czasu. Piszac do Was prosby o rade, chcialam poznac Wasze opinie i
    odczucia, albo rzeczywiste doswsiadczenie, ktore macie dzieki temu,
    ze tam jestescie. W odpowiedzi na moje wyjasnienia otzymuje jakies
    oceny mojej osoby, ze jak mozna podejmowac decyzje o wyjezdzie na
    podstawie nieweryfikowalnych informacji i to z dziecmi i ja to
    odbieram jako stwierdzenie ze jestem totalna ignorantka i
    nieodpowiedzilana matka. jasne, prawiwym jest fakt, ze nigdy bym nie
    pojela takiej decyzji wylaznie na podstawie takich informacji. Tylko
    po co to w takim razie to forum???????? Jesli z gory wszyscy bysmy
    zalozyli, ze reszta chce nas oklamac, zamydlic oczy i wrobic, to
    nikt by tu o nic nie pytal. Jesli bedac na miejscu spytam gdzie
    jest apteka w ktorej sa mowiacy po polsku a Wy mi odpowiecie, uznam
    to za oczywiste. A zgdnie z tym co piszecie, powinnam sie 3 razy
    zastanowic zanim pojade we wskazane miejsce, bo... przeciez forum
    to... nie wiadomo kto pisze i jaki ma zamiar.. I sami powiedzcie
    cyz nie mialam wczesniej racji?
    Kolejny raz powtorze, ze czytalam to forum i pokrewne i widze, ze
    jestescie zniecierpiliwieni czasem pytaniami, ktore zadaja nowi
    odwiedzajacy. Ja tylko napisalam swoje spostrzezenia a tu rozpetala
    sie burza i ogolnie stwierdziliscie, ze Was obrazam a Wy przeciez
    tacy mili jestescie. Pewnie ze niektorzy sa mili i pomocni, dletgo
    tu jestem i pisze, nie tylko na tym forum ale na innych tez, bo z
    gory zakladam uczciwosc i chec pomocy ze strony odpisujacego. Wy
    porobujecie mnie przekonac, ze powinnam gleboko jednk przemyslec to
    co do mnie piszecie bo niewiadomo kto i po co pisze rozne rzeczy.
    Ja jestem raczej bezproblemowa i szczera, oczekuje od ludzi tego
    samego, checie mnie krytykowac to konstuktywnie i napewno wyciagne z
    tego wnioski. Ciesze sie, ze niektorzy zgadzaja sie ze mna lub sa
    poprostu obiektywni. Rzeczywiscie nie zanlam tez tej funkcji googla,
    oswieciliscie mnie i dziekuje, nie awanturuje sie ze mam racje kiedy
    jej nie mam, nie wiem wszystkiego i ciesze sie jesli ktos moze mnie
    czegos nauczyc. Ale nieomylnosc i wszystkowiedztwo to tez taka
    polska cecha nie???????? Dlatego, uwaga tu przyklad nie pisany
    personalnie do nikogo, wiec prosze go tak nie traktowac: niektorzy
    bezsensu udowadniaja ze ich musie byc zawsze na wierzchu,
    przytaczjac niejednokrotnie wyrwane z kontekstu kawalki wypowiedzi,
    tylko po to zeby udowodnic ze to wlasnie oni maja racje, chociaz to
    nie ma zadnego najmniejszego znaczenia. Poprostu na pewne rzeczy nie
    nalezy tracic czasu i mozna zajc sie innymi milszymi rzeczami, ktore
    sprawia nam przyjemnosc i dzeki nim bedziemy miec lepszy humor i
    nastroj. Ja udzielam sie tylko wtych watkach gdzie moja wypowiedz
    cos wniesie. Nie wtacam sie tylko po to zeby to zrobic i powiedziec,
    ze ktos lest leniem i zeby sobie wyguglal odpowiedz na swoje
    pytanie. Jesli ktos je zadal a chce mi sie opdpowiedziec to to
    robie, jak nie to nie i juz. Nie oceniem tej osoby, bo to, ze nie
    umie np: sobie sama wyszukac informacji, nie powoduje ze jest gorsza
    w moich oczach. Nie umie wiec pisze i juz.
    Ja jestem nieco spieta, rzeczywiscie, napinka jest nieunikniona przy
    tego typu decyzjach i musze kolejny raz przeprosic, ze moze kogos
    niechcay urazilam. Jednak wszystkim polecam, wiecej luzu i dystansu
    a ja pierwsza od siebie zaczne. Pozdrawiam. aga.
  • 29.11.08, 02:53
    Hej Aga,

    ja przyjechalam do Kanady 4 miesiace temu a wiec jestem na biezaco w
    niektorych sprawach. Duza pomoc otrzymalam od uzytkownia-Sunee- za
    co jestem mu bardzo wdzieczna - jego rady co do potrzebnych
    dokumentow i innych spraw byly bardzo pomocne !!! Jezeli masz jakies
    pytania to napisz do mnie na skrzynke gazetowa, chetnie sie z toba
    podziele tym co wiem smile.

    pozdrawiam
    Iwona
  • 30.11.08, 00:12
    Za tego "uzytkownika" wpadniesz do wody dwa razysmile - moze byc w
    ubraniusmile
  • 30.11.08, 00:58
    sorki Grzes, tak mi sie napisalo jakos "uzytkownik"- powinno byc
    uczestnik forum smile- i zadnej wody bo jak wiesz nie plywam za
    dobrze wink
  • 30.11.08, 00:11
    Aga, rany boskiesmile. Po Twoim kolejnym poscie przeczytalem raz
    jeszcze Twoj pierwszy watek i ... podzielam zdumienie innych. Albo
    chodzi o inne forum albo...; nie potrafie znalezc
    niczego "brzydkiego" w tym co pisalismy do Ciebie. Aga, moze wrzuc
    jakies cytaty - jesli bedziesz w stanie, albo raczej lepiej wymazmy
    to jalowe podgryzanie i zajmijmy sie konkretamismile
  • 30.11.08, 03:54

    przypomina mi to troche rozmowe z moja 4,5 letnia corka, kiedy jest na mnie
    obrazona:
    -bo ty mnie nie lubisz..
    -nie, dlaczego tak uwazasz?
    -nie lubisz mnie
    -martusiu, ale co sie stalo?
    -bo ja tutaj cos robie, a ty mnie nei lubisz
    -ale mozesz mi powiedziec, co takiego zrobilam, powiedzialam, ze tak uwazasz?,
    dopuki nie powiesz, nic sobie nie wyjasnimy..
    -..... bo mnie nie lubisz...
    (rzadko, bo rzadko, ale miewa takie jazdy, na szczesie coraz rzadziej. no ale
    ona ma 4,5 roku)

    moglabys ciacho wyjsc w koncu z tego zakretu, przestac koncentrowac sie na
    swojej sytuacji (bo za kazdym razem przedstawiasz ja od nowa) i wyjasnic o co
    chodzi? tak jak krowie na granicy, konkretny cytat (cytaty) ktore cie urazily.
    bo byc moze jest problem w roznych progu wrazliwosci (badz przewrazliwienia)
    celem tego watku jak napisalas, bylo miedzy innymi uswiadomienie nam, ze robimy
    cos zle. ja nie wiem co, nie wiem jakie zwroty, ktre byly uzyte mogly cie urazic
    - nie dajesz mi i innym szansy na poprawe. prosze o konkretne przyklady. bo to
    ze jestem niemila, zawistna, zazdrosna to juz wiem. chcialabym teraz wiedziec,
    co o tym swiadczy, jak sie to przejawia, zebym mogla nad soba popracowac.
  • 30.11.08, 20:28
    wiesz co, ciacho, przeczytalam twoj watek chyba z 5 razy i nie moge sie
    doszukac, po prostu nie moge, w ktorym miejscu ktokolwiek probuje Ci udowodnic,
    ze jestes ignorantka. powiem nawet wiecej, ze twoj watek jest rzetelny i
    wyczerpujacy jakich malo, zauwaz, ze malo watkow na forum rozrasta sie do takich
    rozmiarow jak twoj, i w mojej ocenie uzyskalas sporo cennych informacji o ktore
    pytalas.

    nic mnie bardziej nie wkurza jak zarzucanie innym zawisci i braku pomocy i
    dorabianie do tego teorii, ze Polak Polakowi wilkiem

    PS.:
    nie zabralam glosu w twoim watku, bo:
    - nie mieszkam w Toronto i nic o Toronto i Mississauga nie wiem
    - nie znam sie absolutnie na tutejszych podatkach i kosztach zycia dla 4osobowej
    rodziny
    - nie znam sie rowniez na lekarzach pediatrach i zywnosci bezlutenowej

    --
    Message of the day:
    Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f*** the rest.
  • 01.12.08, 14:02
    alex_koz napisała:

    > wiesz co, ciacho, przeczytalam twoj watek chyba z 5 razy i nie
    moge sie
    > doszukac, po prostu nie moge, w ktorym miejscu ktokolwiek probuje
    Ci udowodnic,
    > ze jestes ignorantka.

    Watki na ten temat pojawily sie tez na innych forach i byc moze
    wlasnie tam ktos sie Ciacho "narazil". Mysle, ze odpowiadajac na
    pytanie na Kobiecej Polonii takze i ja sie do tego przyczynilam,
    choc absolutnie nie mysle, ze bylo cos obrazliwego w tym, co
    napisalam. Ale powiem Wam szczerze, ze nie chce mi sie walkowac juz
    tego tematu i nie chce mi sie dociekac mnie co w mojej wypowiedzi
    moglo byc nie tak. Probowalam jak najlepiej, a ze komus moglo to nie
    odpowiadac, to juz nie moj bol. Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.