Dodaj do ulubionych

Nowy obywatel

18.01.09, 07:01
Witam,
dnia 15 stycznia 2009 o godzinie 11:19 am w szpitalu St.Boniface w
Winnipeg (w jednym z najpiękniejszych miast Kanady) przyszedł na
świat Jacob Daniel B. i tym samym dołączył do grona nowych
forumowiczy smile no i oczywiście wszystkich Was pozdrawia potwornym
krzykiem w okolicach 3 am smile
Najpiękniejszy dzień w moim życiu!
rocket6
Edytor zaawansowany
  • 18.01.09, 08:11
    smile
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 18.01.09, 19:37
    rocket6 napisał:

    > Witam,
    > dnia 15 stycznia 2009 o godzinie 11:19 am w szpitalu St.Boniface w
    > Winnipeg (w jednym z najpiękniejszych miast Kanady) przyszedł na
    > świat Jacob Daniel B. <

    Czyli dokladnie 8 lat po Timothy'm Adamie H,smile)
    Fajoskie chlopaki sie rodza 15 stycznia!

    Gratulacje i niech sie maly Kubus cieszy swiatem a swiat nim!

    Spinelli


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rd/rj/uema/rJuwuK85kLcq8T1Y5X.jpg
  • 20.01.09, 04:16
    to juz teraz brakuje na liscie wybudowac dom oraz posadzic drzewo smile gratuluje!

    ja pierworodnemu dam na imie Reagan Cash.
    pozdrawiam
    --
    Μολὼν λάβε
  • 21.01.09, 04:05
    rodzicom nie tylko potomkow, ale i tego ze mieszkajac w kanadzie nie
    nadali swoim dzieciom jakichs bulwersujacych polskich imion w
    gatunku `stanislaw`, `zdzislaw` czy `mieczyslawa`.

    nie przestaje mnie zadziwiac burdel jaki panuje w dziedzinie wyboru
    imion dla dzieci ktore nie tylko ze rodza sie w angielskojezycznej
    kanadzie, ale beda tutaj zyly dlugo po tym jak ich rodzice odejda.

    te wszystkie `marissy` czy `pier-paolo` w kanadyjsko-wloskich
    rodzinach, `jao` wsrod portugalczykow czy `juergen` wsrod tych z
    korzeniami niemieckimi, nie mowiac juz o odleglejszych grupach
    etnicznych, dowodza calkowitego braku wyobrazni wsrod rodzicow.

    jest tez problem nowoprzybylych. znam jednego `jerzego` ktory za nic
    ma odpowiednik `george` bo mowi ze to kanadyjczycy powinni sie
    nauczyc polskiej wymowy a nie on ma sie szmacic. nie dosc, ze
    nazwisko ma typu `poprzeszynski` to jeszcze ten `jerzy`.

    efekt jest taki, ze wszyscy wkolo mowia do niego JERSEY a nazwisko
    skracaja do pierwszej litery. i uwazaja go za aroganta.
  • 21.01.09, 07:43
    Ja do tej pory nie wiem kto wybral moje imie i dlaczego takie ..

    Co do mojego imienia to prawie kazdy wspomina o Stallone lub tez o
    tym kocie Sylwestrze z kreskowki big_grin


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • 22.01.09, 02:37
    Dziękuję Wszystkim za gratulacje, na drugie ma Daniel smile
    Sylwek, Sylwester z kreskówki jest najlepszy big_grin
    Tak na marginesie to bardzo liczyłem na gratulacje ze strony
    za_morzem hehe chyba gdzieś na prerię wyjechał...
    Pozdrawiam wszystkich
    rocket6
  • 22.01.09, 21:10
    Nie zgadzam sie z Toba. Tzn ja podchodze to imion z wiekszym luzem.
    Owszem, czasem nie jest latwo wymowic, ale paradoksalnie to zbliza,
    bo zawsze jest jakis temat do "small talk". Jescze nigdy sie nie
    spotkalam z brakiem zrozumienia posiadacza dziwacznego imienia,
    nawet jesli przekrecilam imie, a bylo oczywiste, ze sie staram. Za
    to lekko mnie irytuja ludzie, ktorzy z uporem maniaka przekrecaja
    moje imie (mimo ze jest w zupelnosci zachodnim standartowym imieniem
    oprocz jednej litery: w-v) w sytuacji, gdy koresponuje z tym kims
    dosc czesto i za kazdym razem wstawiam automatyczny podpis. Uwazam,
    ze jest to niewiarygodne lenistwo i po prostu brak oglady.

    S.

    PS. A juz zupelnie nie rozumiem co dziwnego i trudnego jest w
    imieniu Marissa...
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 14.02.09, 10:30
    heh nie kumam, to jakis wstyd nadac polskie imie swojemu dziecku ?
    Mysle, ze to dokladnie odwrotnie, ludzie ktorzy sie wstydza, ze sa z jakiejs tam
    Polski (ja uparcie twierdze, ze to poklosie socjalistycznego wychowania) robia
    wszystko co w ich mocy zeby sie upodobnic do tubylcow i zeby jak najszybciej
    zapomniec skad przybyli ...wink takie typowe bolszewickie podejscie ...wink
    Juz sie domyslam, jak piekna polszczyzna rodzice beda wolali swojego synka :
    Jacob, wylacz tivi i wyrzuc garbage a w wieku 18 lat bedzie potrafil powiedziec
    : dziekuja Polska. Porazka ;-(
  • 14.02.09, 22:16
    Nie jest wstyd, ale jezeli chodzi o mnie to po prostu pragmatyzm. Mozna sie
    uprzec i dac dziecku: Sobiesław, Bolesław, Ryszard, Marek, ale po co komplikowac
    sprawe, kiedy w przypadku paru imion mamy ich angielskie odpowiedniki. Mysle
    tylko o dobru dziecka, bo moze to stanowic problem w urzedach, gdy bedzie musial
    za kazdym razem przeliterowac imie. W mowie potocznej i tak najczesciej osoba ta
    bedzie poslugiwac sie angielska alternatywa (Sobieslaw -> Sonny, Sobie, etc).

    Nazwiska to juz calkowicie inna historia, i tutaj jestem za tzymaniem
    oryginalnej wersji (pomijajac oczywiscie polskie ogonki kropki i kreski).

    Poza tym wyznaje poglad, ze skoro przenieslismy sie z wlasnej woli do nowego
    kraju to powinnismy sie jakos wtopic w srodowisko i zaczac zapuszczac korzenie.
    To w koncu my jestesmy tutaj goscmi (np. w Kanadzie) a nie gospodarzami i TO MY
    powinnismy sie dostosowac do panujacego porzadku.

    To tyle.
    rednek

    ps. jezeli chodzi o twoje porownanie z socjalizmem i bolszewizmem to jezeli
    chodzi o mnie to sa jak najbardziej chybione. Za komuny czesc mojej rodziny
    siedziala (i to nie z wlasnej woli, ze niby byli zmeczeni) a gdy chodzi o
    bolszewizm, to moj pradziadek bil bolszewikow pod Pilsudzkim.
    ps2. co to wstydu o pochodzenie to zacytuje slowa piosenki: Jestem Polakiem nie
    kradnę samochodów i nie jestem pijakiem ...
    --
    "Na preriach jest wiecej ludzi z opalonymi szyjami w pick up trucks, i ci maja
    juz inny styl prowadzenia, maja tendencje brania bardzo osobiscie (zdarza sie
    np. bicie kijem bejsbolowym szyb) okolicznosci typu zajechanie drogi. Na te
    okazje przypomina mi sie koncowa scena z filmu "Easy Rider"." - Z cyklu bajek
    dla dzieci czytanych za morzem.
  • 15.02.09, 02:40
    to powiedz to hindusom ktorzy zapierniczaja w swoich pidzamkach po ulicy LOOOL
  • 15.02.09, 06:58
    Matylda zgadzam sie chociaz nie do konca. Jezeli chcesz chodzic po ulicy w swoim
    stroju narodowym to ok. Wiesz ja chodze w kapeluszu i w butach kowbojskich a
    moja sprzaczka ma rozmiary sporego talerza i jak sie to komus nie podoba to jego
    sprawa.

    Nie podoba mi sie, ze np. sily zbrojne kanady modyfikuja ubiory, zeby pewne
    grupy spoleczne nie poczuly sie urazone. To mi sie nie podoba. Jest pewna
    tradycja, ze od ilusset lat ubieramy zolnierzy czy tez urzednikow w pewnym
    okreslonym stylu. Gdy jestem po cywilnemu to chodze jak chce, ale gdy chce
    pracowac jako urzednik panstwowy to powinienem przestrzegac pewnych regul.
    Gdybym byl prawnikiem to na pewno nie przyszedlbym na sale sadowa w kapeluszu,
    gdyz nie byloby to w dobrym tonie.

    Obawiam sie ze ludzie zaczynaja tracic powoli kontakt z rzeczywistoscia. Jestem
    przekonany ze to glownie przez media i "modernistyczny" styl zycia.
    --
    Go ahead, make my day.
  • 16.02.09, 01:23
    Dostalem mejla, ze moje ostatnie posty sa niejasne, wiec sprobuje je sklarowac
    smile Mam nadzieje, ze zainteresowana osoba sie nie obrazi na mnie smile


    Przeczytalem twoj list jeszcze raz i przyznam sie szczerze ze jestem
    jeszcze zdumiony. Przeciez nigdzie nie pisalem o tym, zeby nowo
    przybyli imigrancji sie izolowali. Przeciez wyraznie napisalem, ze
    jestem za tym zeby sie wtapiac w otoczenie, jednak bez tracenia
    tozsamosci, zeby pozostac przy oryginalnym nazwisku (ale nie mozemy
    wymagac od anglojezycznych, zeby wiedzieli co to ą,ę,ć,ż,ź,...) a
    nawet przy imieniu, jezeli nie bylismy rodzeni w kanadzie. Inna juz
    sprawa z dziecmi ktore sie tutaj urodzily. Wiesz wydawalo mi sie, ze z moich
    postow przemawia pragmatyzm, wprawdzie czesto doprawiony w
    romantyzmem wyniesionym z opowiadan Karola Maya, ale wszystko w ramach zdrowego
    rozsadku.

    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
    CYTAT:
    Nie jest wstyd, ale jezeli chodzi o mnie to po prostu pragmatyzm. Mozna sie
    uprzec i dac dziecku: Sobiesław, Bolesław, Ryszard, Marek, ale po co komplikowac
    sprawe, kiedy w przypadku paru imion mamy ich angielskie odpowiedniki. Mysle
    tylko o dobru dziecka, bo moze to stanowic problem w urzedach, gdy bedzie musial
    za kazdym razem przeliterowac imie. W mowie potocznej i tak najczesciej osoba ta
    bedzie poslugiwac sie angielska alternatywa (Sobieslaw -> Sonny, Sobie, etc).

    Nazwiska to juz calkowicie inna historia, i tutaj jestem za trzymaniem
    oryginalnej wersji (pomijajac oczywiscie polskie ogonki kropki i kreski).

    Poza tym wyznaje poglad, ze skoro przenieslismy sie z wlasnej woli do nowego
    kraju to powinnismy sie jakos wtopic w srodowisko i zaczac zapuszczac korzenie.
    To w koncu my jestesmy tutaj goscmi (np. w Kanadzie) a nie gospodarzami i TO MY
    powinnismy sie dostosowac do panujacego porzadku.

    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    Za morzem wspomnial, ze Indianie tez przyszli do Kanady 20-10 tys lat
    temu. Zgadzam sie, ze gdyby tak rozpatrywac to pewnie nawet bizony,
    symbol kontynentu amerykanskiego, nie byly by gospodarzami a tylko
    goscmi. Ponownie wszystko trzeba rozpatrywac w ramach zdrowego
    rozsadku. Uwazam, ze skoro sie tutaj urodziles i dbasz o ten kraj to
    jestem jego gospodarzem. Nawet przyjezdni ktory utozsamiaja sie z
    Kanada moga byc jej gospodarzami. Bo czym jest Kanada, czy tez kazdy
    inny kraj zbudowany na emigrantach. To jest zlepek ludzi ktorzy dziela te same
    poglady, nie tylko na styl zycia ale rowniez na szereg innych rzeczy. I to jest
    wlasnie rzecz ktora mi sie tak bardzo podoba, nie wazne skad jestes i jaki masz
    akcent, jaka jest twoja religia, etc, kazdy kto chce czuc sie Kanadyjczykiem,
    moze nim byc. Wszystko zalezy od danej osoby.

    ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
    CYTAT (drugi post):
    Matylda zgadzam sie chociaz nie do konca. Jezeli chcesz chodzic po ulicy w swoim
    stroju narodowym to ok. Wiesz ja chodze w kapeluszu i w butach kowbojskich a
    moja sprzaczka ma rozmiary sporego talerza i jak sie to komus nie podoba to jego
    sprawa.

    Nie podoba mi sie, ze np. sily zbrojne kanady modyfikuja ubiory, zeby pewne
    grupy spoleczne nie poczuly sie urazone. To mi sie nie podoba. Jest pewna
    tradycja, ze od ilusset lat ubieramy zolnierzy czy tez urzednikow w pewnym
    okreslonym stylu. Gdy jestem po cywilnemu to chodze jak chce, ale gdy chce
    pracowac jako urzednik panstwowy to powinienem przestrzegac pewnych regul.
    Gdybym byl prawnikiem to na pewno nie przyszedlbym na sale sadowa w kapeluszu,
    gdyz nie byloby to w dobrym tonie.

    Obawiam sie ze ludzie zaczynaja tracic powoli kontakt z zeczywistoscia. Jestem
    przekonany ze to glownie przez media i "modernistyczny" styl zycia.
    ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    W drugim poscie wyraznie napisalem, ze nikogo nie ograniczam jezeli
    chodzi o ubior, jednak wszystko w ramach zdrowego rozsadku. Jezeli
    pasuje ci chodzic w turbanie, dzinsach, moro czy tez w szortach przy -40C to
    indywidualna sprawa kazdego czlowieka, do momentu, gdy mnie nie bedzie zmuszac
    abym ja chodzil ubrany na jego modle. Tak jak pisalem, wszystko w ramach
    zdrowego rozsadku, bo np. przypuscmy, ze p. Kowalski wierzy, ze gdy bedzie
    chodzic latem od 12:07 do 17:04 na golasa po centrum miasta to bedzie zbawiony,
    to co nalezaloby zrobic w takiej sytuacji? (ponownie - zdrowy rozsadek)

    O co mi chodzilo w oficjalnym ubiorze, to to, ze jest pewna tradycja.
    Nie bede tego tematu rozwijac, bo kazdy ma swoj punkt widzenia, jednak zapewne
    widziales zolnierzy brytyjskich przed palacem Buckingham. Wyobraz sobie, ze
    zamiast tych swoich czarnych czap z baribala beda nosic jeden turban, a drugi
    jakies inne nakrycie glowy, powiedzmy taka czapke leninke. W tym paragrafie
    chodzilo mi tylko o to i nic wiecej. Jezeli ktos chce, to przeciez moze nosic
    turban/inne nakrycie glowy pod taka czapka i stac pod palacem. Powtarzam sie,
    ale chce to wyraznie podkreslic, ze nikomu niczego nie chce narzucac wbrew jego
    woli, jednak osobiscie uwazam, ze jest cos takiego jak tradycja.

    Co do modernistycznego trybu zycia, to ostatnio obserwuje ataki na
    "zachod i jego cywilizacje". Problemem jest to, ze dzieje sie to nie z zewnatrz
    a z wewnatrz, przez nas samych. Czym to sie przejawia? Wystarczy popatrzec w TV.

    Mam nadzieje, ze teraz jest juz wszystko jasne smile
    pozdrawiam
    rednek
    --
    Go ahead, make my day.
  • 21.02.09, 09:03
    dzizas chlopie, nie ma znaczenia jak dlugie posty bedziesz tutaj wystukiwal.
    Jesli piszesz, ze mamy sie wtapiac w srodowisko, poniewaz przenieslismy sie
    tutaj z wlasnej woli a do tego dziecko bedzie mialo problemy za iles tam lat bo
    bedzie musialo literowac swoje imie to sorry ale jakis czujacy inaczej jestes
    wink Jestesmy Polakami, ktorzy nagle nie stana sie Kanadyjczykami przez prosty
    fakt zamieszkania w innym kraju. Czy Polacy, ktorzy wyjechali do UK tez nagle
    maja udawac Angoli i popierdywac przez slomke by wtopic sie w srodowisko ?
    Gdyby wiekszosc myslala jak Ty, to nigdy nie doszloby do czegos takiego :
    "Why did Obama make the conscious decision to take on his formal African name?
    His father was also Barack, and also Barry: he chose the nickname when he came
    to America from Kenya on a scholarship in 1959. His was a typical immigrant
    transition. Just as a Dutch woman named Hanneke might become Johanna, or a
    German named Matthias becomes Matt, the elder Barack wanted to fit in. America
    was a melting pot, and it was expected then that you melt--or at least smooth
    some of your more foreign edges."
    Gdyby to byl Twoj syn, to oczywiscie zamiast Barack bylby to typowy polski
    George a nie Jerzy no bo trzeba sie wtopic (w domysle wstydzic) bo jeszcze ktos
    sie zorientuje i wogole bedzie wstyd. Nieodmiennie porazka Waldek wink
  • 21.02.09, 19:29
    Estevez, najpierw przeczytaj pare ksiazek o Europie/USA/Kanadzie to wtedy
    pogadamy, ok? Przede wszystkim nie mozna porownywac Europy i Ameryki
    (Kanady+USA, ale w domysle USA). Dlaczego? Z trzech powodow:
    1) W wiekszosci krajow europejskich obowiazuje prawo krwi, w USA/Kanadzie prawo
    ziemii. Wyjasnie, co to oznacza: Prawo krwii - jezeli jestes Europejczykiem, to
    bez znaczenia gdzie sie urodziles, to od razu masz obywatelstwo swoich rodzicow
    - niekoniecznie obywatelstwo kraju w ktorym sie urodziles. Prawo ziemii opisuje
    calkiem inny przypadek: masz obywatelstwo kraju w ktorym sie urodziles, bez
    znaczenia, czy twoi rodzica sa obywatelami tego kraju czy tez nie.
    2) W Europie wiekszosc krajow ma demokracje, USA jest republika
    3) W Europie odsetek emigrantow jest maly, gdzie w USA/Kanadzie jest calkiem
    odwrotna sytuacja.

    Dodatkowo dochodzi mentalnosc w wielu regionach Europy, gdzie "jestes swoj" gdy
    twoja rodzina mieszka w danym regionie od kilku-kilkunastu pokolen. Osobiscie
    znam przypadek, gdzie szkocka rodzina gdy opisuje dzieje swojej rodziny, zamiast
    lat posluguje sie imionami panujacych. W USA/Kanadzie czegos takiego nie
    spotkalem, chociaz sie zgodze, ze mozna znalezc takie rodziny np. w Quebecu/BC
    czy tez na wschodzie USA.

    Estevez, czytaj moje posty uwaznie, jezeli chcesz na nie odpowiadac, i zebym ja
    ciebie traktowal powaznie. Przeciez pisalem, ze nie mamy na sile udawac
    Kanadyjczykow/Brytyjczykow, ale aby pozostac przy wlasnej tozsamosci narodowej.
    Moj post dotyczyl imion dzieci, ze uwazam, i jest to moja opinia, ze nie ma
    sensu nadawac dzieciom imion polskich, jezeli przez wieksza czesc zycia beda
    mieszkac w krajach anglosaskich. Nikt ci przeciez nie zabrania nadawac "na
    drugie" imie polskie. Jak dzieciak dorosnie, to moze wybrac ktore mu bardziej
    pasuje.

    Co do wstydu bycia Polakiem, to nie trafiles w zupelnosci. Gdy popatrzysz w moje
    drzewo genealogiczne, to znajdziesz ludzi z wielu rejonow Europy: Niemcow,
    Wikingow, Belgow, i pare innych nacji. Czy czuje sie Polakiem? Pewnie, ale tez
    mam swiadomosc, ze moi przodkowie przybyli do Polski aby szukac wolnosci
    religijnej, zarobic pieniazki, walczyc jako zolnierze fortuny (Napoleon) czy tez
    po prostu zostali jencami wojennymi i zostali tutaj bo znalezli te druga polowe.
    Czy sie wstydze tego, ze jestem Polakiem? Nie, chociaz nie podoba mi sie, co
    wyrabiaja sami Polacy.

    Cytujesz slowa ktore potwierdzaja moja teze, ze dobrze jest sie wtopic w
    spoleczenstwo (przynajmniej taka byla kiedys tradycja), i nie rozumiem w czym
    problem. Jezeli podobaja ci sie nowe trendy to wolna wola. Ja ci nie narzucam
    swojej woli, tak samo ty nie narzucaj mi swojej.

    Estevez na koniec jeszcze jedno: nie licza sie slowa a czyny. Bez znaczenia jak
    masz na imie, to twoje zachowanie i postawa swiadczy o tobie i dalej o twojej
    tozsamosci. Nie gadajmy za duzo, a bierzmy sie lepiej do czynow.

    Uwazam temat za zamkniety. Nie chce mi sie odpowiadac na ataki i proby
    przekonania mnie do swoich racji. Bywa to juz meczace.
    --
    Go ahead, make my day.
  • 21.02.09, 19:47
    Przede wszystkim warto zapoznac sie z przemowami jednego w wielkich prezydentow
    USA Teodora Roosevelta (np.
    usa.usembassy.de/etexts/speeches/rhetoric/trduties.htm).

    Poza tym polecam:
    www.famousquotes.me.uk/speeches/presidential-speeches/presidential-speech-theodore-roosevelt.htm
    www.teachingamericanhistory.org/library/index.asp?document=501
    www.claremont.org/projects/pageid.2013/default.asp

    Dla tych co maja malo czasu, cytuje z ostatniej strony www:
    "This is central to American identity because unlike many other nations, America
    does not base citizenship on race, religion or ethnicity. Instead, citizenship
    is based on political loyalty to our constitutional democracy. If we accept the
    principle that it is legitimate for foreign-born citizens (and their
    American-born children) to maintain political allegiance to the foreign states
    from which they came, we have accepted an ethnic conception of citizenship that
    mocks our core values. In the War of 1812 we refused to accept the
    ethnicity-based concept of citizenship implicit in "once an Englishman always an
    Englishman." Today we should refuse to accept the ethnicity-based concept of
    "once a Mexican always a Mexican," or once a Pakistani always a Pakistani, or
    any other ethnic designation upon which dual citizenship is based."
    --
    Go ahead, make my day.
  • 26.02.09, 14:20
    Redneck,

    zastanawia mnie i tak szczerze to naprawdę nie rozumiem, dlaczego
    przytaczasz linki ambasady USA jako przykłady jak to nowi obywatele
    Kanady powinni się asymilować. Nie wyobrażam sobie, abym np. miała
    dać na imię mojemu synowi George zamiast Jerzy, jeśli nazwisko
    będzie miał po ojcu, a wzrastać będzie już w tutejszej kulturze.
    Imię moim zadaniem to ostatnia część mojej widocznej Polskości,
    którą mogłabym mu zaoferować.

  • 27.02.09, 20:06
    asymilacja jest dosc rozpowszechnionym zjawiskiem, szczegolnie wsrod
    spolecznosci chlopskich.

    stad wlosi mowia nadal lamana angielszczyna po piecdziesieciu latach
    i nazywaja swoje dzieci giorgio-paolo, stad wsrod polakow
    przywiazanie do "jerzego ziolkowskiego" bo - jak mi jeden taki
    powiedzial - "niech sie suki*syny naucza". to samo wsrod hindusow
    czy arabow. co dziwne, chinczycy w kanadzie szybciej zrezygnuja ze
    swojego imienia (mimo tego ze to "ostatni slad ich chinskosci") niz
    polacy.

    a jerzy bedzie dla swoich wspolpracownikow zawsze "jersey". piekne
    to, jersey ziolkowski. po co wiec emigrowac, juz lepiej aby taki
    zostal w swojej mlawie.
  • 28.02.09, 04:38
    Alez o jakim strachu przed asymilacja Ty mowisz? Po dla mnie to jest
    po prostu moja tradycja rodzinna - pewne imiona sie nadaje w mojej
    rodzinie i juz. Dodatkowo wszystkie panie maja na drugie Maria. Nie
    widze powodu dla ktorego mialabym z mojej rodzinnej tradycji
    rezygnowac, skoro odpowiada ona nie tylko mnie, ale i mojemu mezowi
    (ktory nota bene Polakiem wcale nie jest). Dlaczego mialabym na sile
    moim dzieciom nadawac anglosaskie imiona? Owszem, Kanada jest moim
    miejscem zamieszkania, ale wcale nie znaczy to, ze nim bedze za lat
    np 10. A juz tym bardziej wcale nie wiadomo, czy los nie rzuci moich
    dzieci jescze gdzies indziej - powiedzmy do Niemiec? W dzisiejszych
    czasach wszystko jest mozliwe: ciekawe kontrakty, placowki, wymiana
    uniwersytecka, malzenstwo. Czy wtedy moje dzieci mialby zmieniac
    imie na niemiecko brzmiace, zeby sie wtopic? Po co? Imie, czy
    nazwisko, nawet obco brzmiace ZAWSZE bedzie budzic szacunek, jesli
    osoba, ktora sie nim posluguje nan zasluguje.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 28.02.09, 05:40
    Nie lubie odgrzewanych rzeczy, ale musze zabrac glos z prostego powodu: przyszli
    rodzice przegladaja to forum i chcialbym zwrocic ich uwage na pewna rzecz o
    ktorej zaraz napisze.

    Otoz wydaje mi sie, ze chociaz niektorzy uzytkownicy tego forum twierdza ze sie
    urodzili w Polsce, to wydaje mi sie, ze ja sie urodzilem w calkiem innym kraju,
    a juz na pewno otrzymalem inne wychowanie. Gdy ktos mi pisze, ze przez nadanie
    imienia przekaze czesc "polskosci" dziecku to az mi rece opadaja. Dlaczego? Bo
    osoba ta nie rozumie co oznacza POLSKOSC i BYCIE POLAKIEM. Nie jest to szumna
    manifestacja "polskosci" wyrazona noszeniem koszulek z napisem POLSKA,
    nadawaniem polskich imion swoim dzieciom czy tez jedzenie "polish sausage"
    przynajmniej raz w tygodniu. Uwazam ze nie jest konieczne znac jezyk polski, aby
    czuc sie prawdziwym Polakiem.

    Ja wyroslem w domu, gdzie polskosc to byl szacunek dla starszych ludzi, gdzie
    odsniezenie chodnika czy tez przyniesienie zakupow nie bylo niczym
    nadzwyczajnym, gdzie sie ustepowalo miejsca kobiecie czy tez otwieralo sie przed
    nia drzwi. W domu gdzie przy czytaniu Norwida, Mickiewicza czy tez ogladaniu
    obrazow Grottgera czy Kossaka lzy z oczu splywaly. W domu gdzie cicho bylo w
    rocznice stanu wojennego i gdzie sie wiwatowalo w rocznice bitwy o Monte Cassino
    a takze 8 maja czy 6 czerwca. W domu, gdzie sie uczylem historii sluchając
    opowiadan dziadka o Cudzie nad Wisła czy tez taty o tym jak jego tata walczyl w
    Afryce i we Wloszech, wspomnien babci o bracie blizniaku ktory zginal w lutym
    1945 czy tez opowiadan o moich pradziadkach ktorzy zostali zeslani do obozu
    koncentracyjnego z blahego powodu - bo czuli sie Polakami. W domu gdzie
    sluchalismy Głosu Ameryki az do samego konca, czyli okolo roku 2000 i gdzie
    Reagan oprocz Jana Pawla II urastal do rangi Superbohatera. W domu gdzie
    nauczono mnie, aby nie patrzec na innych a by samemu podwinac rekawy i zabrac
    sie do pracy. W domu ktory historia nauczyla by za duzo nie oczekiwac i by byc
    samemu kowalem losu.

    Dlaczego o tym wszystkim pisze? Aby przedstawic prawdziwy sens POLSKOSCI a nie
    jakies "przyszywane" piorka bialo czerwone w ktore niektorzy sie stroja. Jestem
    ciekaw ile z tych "oburzonych" moimi wypowiedziami tak na prawde postepuje
    zgodnie z tym co pisza na forum.

    Co do imion ktore chce dac swojemu pierworodnego, to akurat nie ma znaczenia,
    gdzie sie on urodzi. Czy bedzie to Kanada, Polska czy Chiny, to zamierzam mu
    nadac na pierwsze Reagan, aby uczcic pamiec czlowieka ktory tak duzo zrobil dla
    Polski. Na drugie dam mu Cash, aby uczcic drugiego wspanialego czlowieka
    Johnnego Cash'a. Jak sie komus nie podoba, jego sprawa - ciagle jeszcze mamy
    (przynajmniej pozornie) wolnosc slowa smile

    Co do odnosnikow do strony ambasady amerykanskiej, to Moniko przeczytaj ze
    zrozumieniem te strony to bedziesz wiedziala o co mi chodzi i ze podalem
    odnosniki do strony ambasady tylko dlatego ze znajduja sie tam artykuly warte
    przeczytania.

    Na koniec prosilbym o nie wysylanie mi listow na moj adres "gazetowy" z probami
    wyjasnien gdzie sie myle, bo to zabiera moj cenny czas. Zapraszam na piwo
    korzenne, mozemy wtedy podyskutowac smile Bedzie szybciej wink Mojego mejla
    pozostawmy osobom ktore chca sie dowiedziec czegos o kanadyjskich preriach z
    uwzglednieniem przede wszystkim Saskatchewanu. Gdyby ktos byl zainteresowany
    Alberta czy Manitoba, to moge wskazac do kogo nalezy napisac smile
    --
    Go ahead, make my day.
  • 28.02.09, 17:19
    Mysle, ze jedno nie wyklucza drugiego tzn, mozna lubic kielbase i
    przezywac rocznice stanu wojennego, ale ani jedno ani drugue nie
    oznacza, ze sie jest Polakiem. Widze to po moim mezu wink wielicielu
    polskich wyrobow wedliniarskich i slodkosci, ktory z oburzeniem
    poprawia wszystkich, ktorzy mowia o "polskich obozach
    koncentacyjnych" i strasznie przezywal "Pianist"...
    Nie da nie jednak raczej ronic lzy nad Norwidem nie znajac polskiego
    lub znajac ten jezyk w stopniu podstawowym...
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 02.03.09, 21:00
    bo ten o ile sie nie myle nalezy do dumnego taty mlodego obywatela, mysle, ze
    nie wszedzie trzeba wszynac dyskusje na temat wyzszosci swoich racji.

    Ale przyznam, ze kiedy przeczytalam o lzach lanych nad Kossakiem to widze
    potezna potrzebe pociagniecia tematusmile)
    Spin
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rd/rj/uema/rJuwuK85kLcq8T1Y5X.jpg
  • 13.03.09, 18:14
    Canadian_Redneck,

    wysmaliłeś taki długi elaborat, aby udowodnić, że nie wiem, co to
    Polskość oraz bycie Polką... ale mi osobiście udowodniłeś tylko, że
    nie przeczytałeś mojego posta ze zrozumieniem. Przecież wyraźnie
    piszę o _widocznej_ Polskości, a do tego należy w moim mniemaniu
    między innymi imię. Bardzo się chwali Twoim Rodzicom, że wpoili Ci
    zamiłowanie do polskiej literatury i historii, tym bardziej, że
    członkowie Twojej Rodziny brali czynny udział w różnych wydarzeniach
    historycznych, czym właśnie się chwalisz. Reszta Twojego postu
    dotyczy raczej dobrego wychowania, które to nie zależy od
    narodowości. Mój meksykański mąż również okazuje szacunek, ustępuje
    miejsca itp. itd., a przecież Polakiem nie jest. wink

    Co do imion... de gustibus non es disputandum. Twoje dziecko - Twoja
    decyzja (jeśli matka dziecka nie zaoponuje). Ja osobiście nie mam
    zamiaru oddawać hołdu wdzięczności pewnym osobom przy uwględnianiu
    imienia potomka/kini. Poszukam odpowiedniego polskiego imienia.

    Nie wiem, czy z tym pisaniem emaili również się do mnie zwracasz, bo
    ja jak na razie żadnego Ci nie wysłałam, i jak na razie nie mam
    zamiaru wysłać.

    Jeszcze słówko na temat Twoich amerykańskich linków: przejrzałam je
    pobieżnie, i jedyne co mi się nasuwa na myśl, to amerykański
    nacjonalizm oraz związana z nim niechęć do innych nacji, wręcz
    wywyższanie się nad nimi. Z taką postawą spotkałam się wielokrotnie
    w czasie mojego dwuletniego pobytu w Stanach, zresztą już tutaj o
    tym kiedyś wspomniałam, wobec czego nie uważam jej za jedyną
    słuszną. Pozostaję przy moim podwójnym obywatelstwie, bo moim
    zdaniem gdy podetniesz drzewu korzenie, uschnie... Kraj ojczysty to
    ten, w którym się urodziłam i którego kulturą przesiąkłam; to moje
    korzenie... Takie jest moje zdanie na ten temat.

    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu,

    Moni
  • 14.03.09, 02:32
    No to się temat rozwinął smile według mnie powinno się uszanować
    decyzję drugiej osoby(bo taka jest jej wola)co do nadawania imion i
    po kłopocie nie ma co popadać w skrajności.Kubuś ma się dobrze a ja
    uwielbiam te polskie zmiękczenia Kubuś Bartuś Maciuś itp.
    Już mi jeden Kanadyjczyk "wyjechał" z dziwnym skojarzeniem kiedy
    zapytał o jego imię a ja mu powiedziałem, ze ma na imię Kuba...Cuba
    zapytał smile to mu obiecałem, ze następnym razem zastosuję wypróbowane
    sposoby Fidela Castro w celu zaprzestania dziwnych skojarzeń smile
    Pozdrawiam
    rocket6
  • 14.03.09, 20:43
    Ameryke i Kanade dziela rozne koncepcje podejscia do imigrantow; "tygiel" i multikulti. Podawanie wiec przykladu USA jest bezzasadne. Polacy maja tendencje do szybkiej integracji ze wzgledu na, co tu duzo gadac, pewien kompleks nizszosci w stosunku do innych nacji.
    Z tego komplesku tez wynika ta dyskusja.

    Nie wiem czy sa badania odnosnie umiejetnosci poslugiwania sie jezykiem rodzicow przez dzieci wychowane w nowych ojczyznach, wydaje mi sie jednak ze z przyczyny wymienionej powyzej polskie dzieci bede wsrod grupy ktora najszybciej przestaje mowic w jezyku starego kraju.




    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 15.03.09, 04:59
    Rocket, ja mam Kube w domu, tyle ze moj ma prawie 8 lat smile
    Oficjalnie tez jest Jacob, sam do niedawna mowil ze Jacob to nie
    jego imie bo on ma na imie Kuba wink teraz juz rozumie roznice.
    W szkole, i poza szkola jest znany jako Kuba, sam sie tak
    przedstawia. Wszyscy moi niepolscy znajomi znaja go jako Kube, i
    bardzo im sie podoba zdrobnienie Kubus. Czasem mowie ze ma na imie
    troche jak Cuba Gooding Junior big_grin
    Gratulacje i pozdrowienia smile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d9b375a614.png
  • 16.03.09, 02:24
    Dziekuje a Twojemu Kubie powiedz, że jest cool bro i niech się tak
    nadal przedstawia smile
    Pozdawiam
  • 16.03.09, 13:44
    Rocket,

    piękne imiona wybraliście dla synka, niech się Wam dobrze i zdrowo
    chowa! smile

    Serdeczności,

    Moni
  • 17.03.09, 04:05
    Szanowna p. Moniko
    Nigdzie nie napisalem, ze wyslala mi pani jakies mejle na skrzynke.
    Chcialem rowniez zaznaczyc, ze ja sie niczym nie chwale, gdyz sa to zaslugi
    mojej rodziny, nie moje, opisalem to wszystko, zeby nakreslic obraz mojego
    wychowania i jak ja postrzegam Polskosc.

    Pozdrawiam
    Rednek
    ps. zgadzam sie, o gustach nie nalezy sie spierac dlatego zakonczmy ten post, bo
    pani mnie nie przekona do swoich racji, a nie chce mi sie podawac kontrargumentow.
    ps2. Gdy mi ktos mowi, ze mieszkal w USA dwa lata to mi to nic nie mowi, poza
    tym, ze moze zna angielski. Ameryka jest bardzo duza i stan stanowi nie rowny.
    Ja nigdy nikomu nie powiedzialbym, ze wiem jak jest w Kanadzie, bo na razie
    mieszkalem w SK, a tylko przejazdem bylem w AB i ON. Jednak te krotkie okresy
    daly mi wystarczajaco duzo, aby stwierdzic, ze istnieja ogromne roznice pomiedzy
    prowincjami. Gdy ktos mieszkal 20 lat w Nowym Jorku, Chicago lub w LA, nie ma
    pojecia jak wyglada zycie w Wyoming, Wisconsin, czy Alabamie. O dziwo, wszystkie
    te miejsca znajduja sie w jednym kraju - USA.
    ps3. Obiecuje, ze wiecej w dzwon nie uderze.
    --
    Ronald Reagan's speech: "ATime For Choosing"<br>
    Logan, the Sky Angel Cowboy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.