Dodaj do ulubionych

Mississauga i okolice..

25.04.09, 01:54
Witam wszystkich,

Ja i moja zona jestesmy trzydziestokilkuletnimi imigrantami z polski,
dla scislosci to przyjechalismy tutaj po spedzeniu wczesniej kilku lat w
Irlandii. W Kanadzie jestesmy niecaly rok. Szukamy innych
trzydziestoparolatkow w podobnej sytuacji, tzn borykajacych sie z kanadyjska
codziennoscia.
Nasz adres to: marcins_2@gazeta.pl
Serdecznie pozdrawiam wszystkich forumowiczow!

Marcins_2
Edytor zaawansowany
  • 03.05.09, 03:49
    Hmm.. w porownaniu z IRL jest ogromna roznica.. sa pulsy i minusy:

    najwieksze plusy Kanady PODKRESLAM z mojego punktu widzenia to:
    1) jest tanio, szczegolnie zywnosc.. jest ona rowniez w wiekszym wyborze i po
    prostu lepsza.
    2) dostepnosc do sluzby zdrowia (o jakosci trudno mi jeszcze mowic tym bardziej
    ze nie musialem korzystac w IRL)
    3) duzo slonca
    4) latwy dostep do taniej polskiej zywnosci

    najwieksze wady:
    1) ludzie - to wielka przepasc (gwoli sprawiedliwosci i tak na marginesie
    wspomne ze starzy kanadyjczycy - tzn. tutaj urodzeni i mieszkajacy od pokolen sa
    bardziej podobni do irlandczykow niz przypadkowo spotkany na ulicy czlowiek i
    chodzi mi tu o cechy charakteru, sposob bycia, zachowanie i kulture osobista)
    2) daleko do polski
    3) calkiem inna polonia niz w IRL (przecietny wiek, status zyciowy, zapatrywanie
    na swiat, religijnosc i inne)

    Pozdrawiam,
    Marcin
  • 27.04.09, 01:06
    Jakis czas temu bylo organizowanych kilka spotkan forumowych, ale ze
    wzgledu [jak podejrzewam] na nikle zainteresowanie obecnie do
    takowych nie dochodzi. Napisz moze Marcinie co lubicie robic - czego
    nie lubicie [oczywiscie w przyblizeniu], co moze kogos np
    zainteresowac. Ja powiem np, ze jesli np lubicie wypady na polnoc
    [camping, cottage], narty, lyzwy, rower, rolki, kino,
    sport, "jadanie na zewnatrz"smile a przy tym nie pijecie za duzosmile - to
    czemu nie, mozemy sie kiedys spotkac czy wybrac gdzies razem.
    Podobny wiek i podobny stan liczebny.
  • 03.05.09, 03:58
    Hej Sunee,
    Piszesz ze zainteresowanie bylo male spotkaniami.. hmmm... czyzby tak malo
    polakow tutaj teraz przyjezdzalo? Z tego co slyszalem bedac jeszcze w Irlandii
    to pod wplywem powszechnie panujacego tam (na wyspach) tredu polacy raczej mysla
    o wyjazdach do Australii i USA niz o Kanadzie. Wiesz gdy o tym mysle przychodzi
    mi rowniez do glowy ze moze po prostu trudno sie tutaj spotkac bo np. odleglosci
    wieksze a i o czas wolny jest duzo trudniej niz w europie.

    p.s.

    Jestesmy zwykle ludziska w uproszczeniu: ekonomista i nauczycielka.
  • 04.05.09, 03:07
    O skali emigracji bezposrednio z Polski czy Europy trudno mi
    cokolwiek powiedziec poza danymi statystycznymi - ja i spora grupa
    moich znajomych wyladowalismy tu z USA i byc moze mamy inny punkt
    odniesieniasmile
    Jesli o spotkania chodzi, to kilka lat temu rzeczywiscie to forum [i
    forumowicze] bylo nieco bardziej aktywne. Pare spotkan bylo,
    nawiazalo sie kilka znajomosci ale to raczej wszystko. Z szumnych,
    letnich zapowiedzi wspolnych wyjazdow narciarskich - zima wyszly
    nicismile Czas, odleglosc - jasne, graja role; mysle tez, ze [np w moim
    przypadku] nie kazdy pragnie "szerokich" i intensywnych kontaktow
    towarzyskich, czasem nie pasuja charaktery i jest jak jest. Jesli
    mimo wszystko masz ochote sie spotkac, czemu nie - cos sie wymysli.
    Wkrotce long weekendsmile
  • 05.05.09, 03:23
    Piszac o roznicach, napisales ze sa, ale niespecjalnie rozwinales jakie... Przynajmniej takie mam wrazenie.

    Dlaczego Polacy z UK nie chca jechac do Kanady? To dziwne zwlaszcza biorac po uwage ze najprawodpodobniej byloby im sie tutaj duzo latwiej dostac niz do USA czy AU. Do USA to chyba poza wysoko specjalistyczna praca, innych mozliwosci nie ma a AU zawsze byla ekstremalnnie rygorystyczna w swojej polityce emigracyjnej.

    W Kanadzie Polakow z UK widuje sie raczej w ilosciach zupelnie sladowych. Na tym forum wiekszosc to stara emigracja albo repatrianci z USA. Ogolnie polonia kanadyjska to pewnie sredni przedzial wiekowy 50-60 lat, wink, mlodej Polonii raczej nie ma, dzieci tych 50-60 latkow to juz kanadyjczycy i swiezo przyjezdnych jak wyzej czyli malo.

    Z tymi spotkaniami to pewnie jest tak ze raz, kanadyjskie miasta nie sprzyjaja kontaktom miedzyludzkim, sa bardzo rozstrzelone i wszedzie jest daleko. Wiec wiele osob po pracy po prostu siedzi w domach.
    Po drugie wydaje mi sie ze poniewaz w Kanadzie nie da sie na luzie zyc z tych prac za niewielkie stawki, nowoprzyjezdni zaciskaja pasa przez pierwsze lata i nie ma mowy o jakichkolwiek uciechach i zyciu towarzyskim. Zreszta kanadyjski styl zycia to raczej taki spokojny domowo- rodzinny. Swoja droga dziwia mnie te opowiesci o zyciu Polakow w UK, ciagle imprezy, wyjazdy na weekendy po europejskich stolicach, kilka razy w roku pod palmy? I wszystko juz w pierwszych latach emigracji? No, no.












    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 05.05.09, 16:18
    taaa te wyjazdy pod palmy imprezki wszystko jest mozliwe w uk.w koncu pracujac
    po 80 godzin tygodniowo i mieszkajac w 8 osob w mieszkaniu z jedna sypialnia i
    czterema w niej lozkami na ktorych najpierw spi dzienna zmiana a pozniej nocna
    kiedy dzienna pracuje.zywiac sie chlebem i konserwami za 65 centow z
    supermarketu "netto" i na targach kupujac megapack udek z kurczaka za 5 funtow
    ktorych wyglad i zapach pozostawiaja wiele do zyczenia.no i oczywiscie pod te
    palmy to z ryanair i najlepiej np w pazdzierniku bo jeszcze cieplo i po sezonie
    a bilety to i za 40 funtow tam i spowrotem- wszystko jest mozliwe.a jesli ktos
    probuje zyc troszke godniej to naprawde z wielu rzeczy musi zrezygnowac.no a
    najgorsze ze slowo rodzina do juz w ogole do lamusa odchodzi.nie zmyslam wlasnie
    stamtad zwialam.londyn jest antonimem rodziny wiec jak tylko pojawil sie
    maluszek natychmiast zaczelismy szukac mozliwosci by sie stamtad wydostac.mam
    nadzieje ze kanada okaze sie rzeczywiscie bardziej rodzinna.pozdrawiam
  • 08.05.09, 02:21
    Hej,
    Generalnie to sie zgadzam z wasik33'iem odnosnie zycia na kupie w UK i Irlandii
    aczkolwiek to co napisal jest troche sarkastyczne i wyolbrzymione - nie wszyscy
    tak zyja.. rzeczywiscie pod palmy raz na 2-4 miesiace ryanair'em za grosze jest
    calkiem realne tym bardziej ze urlopu w w Europie jest zwykle dwa razy wiecej
    niz w Kanadzie.
  • 09.05.09, 21:01
    No coz, Wasik, wyglada na to ze w UK nieciekawie, smutne to ze Anglicy musza
    pracowac 80 godzin tygodniowo, jesc najtansze konserwy, mieszkac po 8 w jednym
    pokoju i mimo tych wszystkich wyrzeczen stac ich co najwyzej na jeden 40-sto
    funtowy bilet pod palmy rocznie.
    Dziwne ze oni tam jeszcze jezdza samochodami a nie rykszami. Choc przy 80-ci
    godzinnym tygodniu pracy to chyba nie ma czasu na jezdzenie, spi sie i je w
    robocie.





    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 17.07.09, 23:35
    W koncu jakis trzezwy komentarz do bzdurnych wypowiedzi
  • 07.07.09, 23:33
    Swoja droga dziwia mnie te o
    > powiesci o zyciu Polakow w UK, ciagle imprezy, wyjazdy na weekendy
    po europejsk
    > ich stolicach, kilka razy w roku pod palmy? I wszystko juz w
    pierwszych latach
    > emigracji? No, no.

    Witam. Z tego co obserwuję to wynika to z przeciętnego wieku
    emigranta pl na Wyspach. Często nie myślą jeszcze
    długofalowo/poważnie. Co zarobią to "przeżrą" i "wyimprezują". Po
    części też z dostępności tanich linii lotniczych - do głównych miast
    Europy dolecisz z Londynu za grosze.

    Pozdr.
  • 08.07.09, 03:03
    no no no nie generalizujmy tak bardzo z tym przezra i wyimprezuja.z autopsji-ta
    druga opcja ma duzo wieksze znaczenie.mysle ze kazdy wykorzystalby szanse choc
    chwilowej ucieczki z zatloczonego i zapadanego londynu np do slonecznej
    hiszpanii chocby na weekend w cenie ok 50 funtow w przyblizeniu 80 dolarow to
    tak jak tutaj wyjazd kawalek na polnoc nad jezioro i nawet w pierwszym roku
    mozna sobie na to pozwolic to chyba nie az taka rozrzutnosc
  • 08.07.09, 04:50
    Ameryka Polnocna i Europa to zupelnie inne style zycia, powody ku temu sa rozne, poczynajac od roznych koncepcji urbanistycznych a konczac na uwarunkowaniach historycznych i socjo-spolecznych. Jesli miasto ma jedna ulice z knajpami a reszta to sypialnie i malle to nikt nie bedzie specjalnie jechac godziny zeby sie napic piwa. Dlatego zyje sie po domach i ludzie maja ubozsze zycie towarzyskie niz w Europie.
    Z Kanady na weekend sie nigdzie nie wyjedzie bo za drogo i za daleko; weekendy spedza sie wlasnie nad jeziorami a najczesciej w domu. O tanich lotach nie ma mowy. Pracuje sie tez wiecej niz w Europie wiec czasu na przyjemnosci mniej.
    Do pubu po pracy sie nie chodzi, bo raz ze trzeba wrocic samochodem do domu, po drugie nie ma z kim bo patrz jak wyzej (wszyscy wracaja samochodami do domu), po trzecie kanadyjczycy ktorzy wyrosli z wieku nastoletniego raczej siedza w domach z rodzinami i piwem przed tv a nie mysla o socjalizacji z kolegami z pracy.
    Ostatnio jeden kanadyjczyk ktory ma rodzine w UK mowil mi ze jego szwagier przeprowadzil sie do Kanady bo mial dosc codziennego przesiadywania po pracy w kolegami w pubie. Po prostu taki styl zycia. W Kanadzie pubow raczej nie ma wiec nie bedzie mial z tym problemu. wink.
    Kazde miejsce na Ziemii ma swoja specyfike, Kanada tez ma swoja. W Polsce, np. w lubelskiem starsze panie siedza po kosciolach, na Slasku pija piwo w piwiarniach. W Kanadzie pewne rzeczy sa niemozliwoscia, na weekendowa ucieczke z prerii czy BC gdzies pod palmy moga sobie pozwolic tylko baaardzo bogaci (najczesciej wyjezdza sie raz na kilka lat na 7 dni na jakas Dominikane lub do Meksyku) z kolei w Europie nie da sie lowic lososi jak krowy...

    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 11.07.09, 23:26
    wiekszosc Polonii z ktora my sie spotykamy to ludzie miedzy 30 - 40 rokiem
    zycia, starszych tez pewnie troche jest ale watpie, by to byla wiekszosc
    Poza tym za_morzem, troche przesadzasz z tym zaciskaniem pasa przez pierwsze
    pare lat i braku jakichkolwiek uciech hehe - to wyglada, jakby wszyscy nowo
    przybyli mieli po 2 - 3 prace i harowali od rana do wieczora 7 dni w tygodniu.
    Znam paru Filipinczykow, ktorzy tak robia bo musza utrzymac dom i nowe Murano
    ale Polakow takich jeszcze nie spotkalem smile
  • 14.07.09, 05:27
    Filipinczycy i Hindusi mieszkaja stadami wiec latwiej jest im taki dom i Murano
    utrzymac. wink.

    Na "jakiekolwiek" uciechy (wyjscie na piwo) to pewnie newcomer moze sobie
    pozwolic, z wyjazdem na Kube czy Dominikane przez pierwsze lata, to juz chyba
    tak sobie. Szczegolnie w Vancouver gdzie pensje/rynek pracy sa takie sobie a
    wydatki wrecz przeciwnie. BTW jesli mieszkasz w POCO to chyba jedynym piatkowym
    rozwiazaniem sa sasiedzi lub jakis "klimatyczny", okoliczny sports bar, bo chyba
    do downtown to za daleko?



    estevez napisał:

    > wiekszosc Polonii z ktora my sie spotykamy to ludzie miedzy 30 - 40 rokiem
    > zycia, starszych tez pewnie troche jest ale watpie, by to byla wiekszosc
    > Poza tym za_morzem, troche przesadzasz z tym zaciskaniem pasa przez pierwsze
    > pare lat i braku jakichkolwiek uciech hehe - to wyglada, jakby wszyscy nowo
    > przybyli mieli po 2 - 3 prace i harowali od rana do wieczora 7 dni w tygodniu.
    > Znam paru Filipinczykow, ktorzy tak robia bo musza utrzymac dom i nowe Murano
    > ale Polakow takich jeszcze nie spotkalem smile


    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 18.07.09, 10:10
    czym to sie rozni od wyjscia na piwo w Polsce czy w Irlandii ???
    tym, ze to w Europie wiec automatycznie wg za_morzem bardziej bardziej ? czy w
    Polsce tez sie jedzie na kazde piwo do downtown ? opowiedz o swoich frustracjach
    za_morzem wink
  • 18.07.09, 19:23
    Niepotrzebie uzywasz wielkich slow.

    BTW. Masz racje, Port Coquitlam nie rozni sie niczym ani od Dublina ani od innego Paryza. wink. Kiedys to samo uslyszalem od kogos mieszkajacego w Surrey, o Surrey. No ale w tym przypadku nawet Kanadyjczycy rechotali, rozumiejac absurdalnosc twierdzenia. Osoba twierdzaca byla z Polski, nie wiem z jakiego rejonu, chyba raczej z niezbyt gesto zaludnionego, pewnie z okolic wschodniej sciany... No ale skoro wyobrazala sobie ze Surrey wyglada jak Paryz, no coz, niech jej bedzie. wink. Na potrzeby tego forum, zeby nie komplikowac, mozemy zalozyc z gory ze i w Saskatoon, PoCo, Karaczi i Dublinie jest dokladnie tak samo, bo tak naprawde przeciez drobne wachania temperatury w te lub we wte, zwyczaje lokalne czy roznice jezykowe, nie maja znaczenia jesli chodzi o zycie codzienne.

    Mnie interesuje cos innego, mianowicie roznica w odbiorze rzeczywistosci przez czesc imigrantow z Polski a np. rdzennych mieszkancow Kanady, nie mam na mysli native people. No bo jak wytlumaczyc padajace na tym forum wynurzenia ze np. Edmonton jest miastem ladnym i czystym mimo iz kanadyjskie gazety okreslily je jednym z najbrzydszych i najbrudniejszych miast Ameryki Polnocnej?
    Albo ze w Winnipeg nie jest wcale az tak zimno a w Saskatchewan plasko i niekulturalnie (bo jest orkiestra symfoniczna), twierdzen na ktore pierwsza reakcja Kanadyjczyka byloby podniesienie sluchawki telefonu i wykrecenie 911 w celu szybkiego umozliwienia twierdzacemu spozycia dawki kojacych lekow psychotropowych.

    Aha, no ale przeciez ty tez jestes autorem egzotycznych teorii typu: "construction industry wcale nie wplynelo tak bardzo na ostatni boom w BC". Mimo ze 99% kanadyjczykow z BC nie ma watpliwosci ze budowlanka to jedyny powod ostatniej prosperity. Mozna by tak w kolko. wink.



    estevez napisał:

    > czym to sie rozni od wyjscia na piwo w Polsce czy w Irlandii ???
    > tym, ze to w Europie wiec automatycznie wg za_morzem bardziej bardziej ? czy w
    > Polsce tez sie jedzie na kazde piwo do downtown ? opowiedz o swoich frustracjac
    > h
    > za_morzem wink


    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 18.07.09, 19:54
    za_morzem napisał:

    No bo jak wytlumaczyc padajace na tym forum wynurzenia ze np. Ed
    > monton jest miastem ladnym i czystym

    JesusMaria! kto tak twierdzi???

    --
    pozdrawiam
    (żart)
  • 19.07.09, 04:33
    zeby nie uciekl watek, ktory zaczal sie od niechodzenia na piwo bo przez iles
    tam lat Polacy po przyjezdzie pracuja po 12h godzin na dobe co jak juz
    wyjasnilismy nie jest do konca prawda ale...
    Irlandia to nie tylko Dublin, znajomy ktory w ub. roku nas odwiedzil mieszkal w
    jakiejs malej miejscowosci w Irlandii i np jak chcial kupic tam Xboxa to go
    musial zamawiac z wyprzedzeniem (bo nie mieli), sushi nigdy nie jadl bo tam nie
    bylo zadnej chinskiej knajpy i wiesz, dla niego przyjazd tutaj to bylo jak
    wypadl do swego rodzaju raju, gdzie jest wszystko i maxymalnie tanio w
    porownaniu z Irl. Tak wiec sarkastyczne porownywanie jakiejkolwiek miejscowosci
    z EUROPA (wiekszych liter juz nie moge napisac, i nawet nie wstalem jak pisalem
    to slowo) nie zawsze musi miec sens. To, ze w Europie nie znaczy automatycznie,
    ze tam jest lepsze wink Wszyscy znamy roznice ale bez takiego paralizujacego
    kowtow, plizz
  • 26.07.09, 06:33
    Nie pisalem ze pracuja po 12 godzin. Pisalem ze troche czasu zajmuje tzw.
    ustawienie sie, dorobienie kursow, nikt przeciez tutaj nie uzna ci dyplomu
    inzyniera bez dwoch lat zabawy w doksztalt. Chodzenie na piwo to akurat
    najtansza rozrywka, inna inszosc to np. wyjazd na Kube czy inna Dominikane, tego
    swiezy imigrant nie zrobi dlugo, a jak kupi dom to moze i wogole. Wyjazd do
    Polski raz na dwa lata i koniec. Porownywanie czarnego i bialego to chyba troche
    chwyt ponizej pasa. Piszesz o niby najlepszym miejscu do zycia na Swiecie,
    porownujac je z jakas irlandzka wsia. Byles kiedys w Tuktoyaktuk?


    estevez napisał:

    > zeby nie uciekl watek, ktory zaczal sie od niechodzenia na piwo bo przez iles
    > tam lat Polacy po przyjezdzie pracuja po 12h godzin na dobe co jak juz
    > wyjasnilismy nie jest do konca prawda ale...
    > Irlandia to nie tylko Dublin, znajomy ktory w ub. roku nas odwiedzil mieszkal w
    > jakiejs malej miejscowosci w Irlandii i np jak chcial kupic tam Xboxa to go
    > musial zamawiac z wyprzedzeniem (bo nie mieli), sushi nigdy nie jadl bo tam nie
    > bylo zadnej chinskiej knajpy i wiesz, dla niego przyjazd tutaj to bylo jak
    > wypadl do swego rodzaju raju, gdzie jest wszystko i maxymalnie tanio w
    > porownaniu z Irl. Tak wiec sarkastyczne porownywanie jakiejkolwiek miejscowosci
    > z EUROPA (wiekszych liter juz nie moge napisac, i nawet nie wstalem jak pisalem
    > to slowo) nie zawsze musi miec sens. To, ze w Europie nie znaczy automatycznie,
    > ze tam jest lepsze wink Wszyscy znamy roznice ale bez takiego paralizujacego
    > kowtow, plizz


    --
    www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg
  • 11.05.09, 03:20
    Earl Rowe - jednodniowy wypad.
    Planuje jednodniowy rowerowo - pieszy wypad do Earl Rowe Provincial
    Park w przyszla niedziele - takie skromne otwarcie sezonu -
    uzaleznione od pogody m.in. - jesli ktokolwiek ma ochote sie
    dolaczyc do przetarcia parkowych szlakow - bedzie mile widziany.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.