Dodaj do ulubionych

pozwolenie na prace a sponsorowanie zony z Kanady

20.05.09, 22:59
Witam, mam prośbę... składam wniosek o stały pobyt w Kanadzie
(sponsorowanie małżonka z terenu Kanady) i kojarzę, że czytałam na
którymś z forów, że jednoczesne złożenie wniosku o pozwolenie na
pracę nie ma większego sensu, ponieważ pozwolenie na pracę otrzymuje
się po przejściu pierwszego etapu całej procedury imigracyjnej,
natomiast drugi etap to kwestia dnia lub kilku dni. Tak było w
przypadku co najmniej jednej osoby na tym forum. Czy są tu inne
osoby, które przechodziły te same procedury i po pierwszym etapie
dostały pozwolenie na pracę a na otrzymanie potem prawa stałego
pobytu czekały dłużej - kilka tygodni, miesięcy? Próbuję ocenić czy
składanie wniosku o pozwolenie o prace to tylko strata pieniędzy czy
jednak ma to sens. Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi i
pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 21.05.09, 01:57
    Nie czekalam dlugo na ten drugi etap, wiec sie nie podziele takimi
    doswiadczeniami, ale moim zdaniem tydzien w te czy wewte, to
    naprawde nie ma wiekszego znaczenia. Wazniejsze jest, zeby zona
    (jesli spedza ten czas oczekiwania w Kanadzie) dobrze wykorzystala
    ten okres na aklimatyzacje. Mnostwo immigrantow strasznie psioczy na
    wolontariat, woleliby od razu zarabiac, a ja uwazam, ze to jest
    bardzo pozytecznie spedzony czas, pod warunkiem, ze wolontariat jest
    wybrany z glowa. Mnie on pozwolil zorientowac sie w branzy, zawrzec
    znajomosci. Moja szefowa sluzyla mi referencjami w kolejnych dwoch
    zmianach zatrudnienia. Bez tego bardzo trudno znalezc prace na
    rozsadnym stanowisku (mowie o pracy umyslowej, bo o fizycznej nie
    mam wiekszego pojecia) i o wiele latwiej jest sie przystosowac do
    kanadyjskiego srodowiska pracy.
    powodzenia,
    S.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 21.05.09, 03:44
    Jakoś niespecjalnie klarownie mi chyba wyszło pisanie tego
    pierwszego posta. To ja jestem tą żoną.

    Dziękuję Ci Syswia za odpowiedź, właśnie to miałam nadzieję
    usłyszeć wink Też myślę o wolontariacie ale chwilowo odkałdam to na
    troszkę później. I jeśli to tylko kwestia tygodnia czy dwóch to
    faktycznie nie nie ma co sobie głowy zawracać, gdyby się jednak
    znalazł ktoś, u kogo wyglądało to inaczej i musiał czekać miesiąc
    lub więcej to bardzo proszę, napiszcie.
  • 21.05.09, 16:12
    W moim przypadku pierwszy etap trwal 7 miesiecy. Drugi 1 (jeden) dzien wink).
    Po otrzymaniu "plachty" poszlam po nr sin, ale niestety, powiedziano mi, ze
    musze miec karte PR... Wczesniej rowniez nie pozwolono mi zlozyc podania o
    tymczasowe pozwolenie na prace...
    Rowniez nie chciano mnie przyjac na wolontariusza bez ststusu stalego rezydenta...

    Ale przynajmniej moglam chodzic do szkoly i uczyc sie angielskiego smile Zona/maz
    obywatela/ki Kanady ma takie prawo.
    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 21.05.09, 16:35
    Dzięki Wiedźmo smile Wychodzi na to, ze jestem $ 150 do przodu wink
    Wydaje mi się, że gdzieś czytałam, ze wolontariuszem można być pod
    warunkiem, że się nim nie jest w pełnym wymiarze czasu pracy.
    Dziękuję też za informację o możliwości nauki jezyka. Ja nie
    skorzystam, bo... pech chciał, że jestem filologiem angielskim ale
    znam kogoś, kogo ta wiadomość mocno ucieszy smile Pozdrawiam.
  • 22.05.09, 02:09
    to swietnie, ze jestes filologiem smile swiat mozliwosci przed Toba
    otwarty! mowie calkiem powaznie - jezyk masz z glowy (troche czasu
    zajmie Ci aklimatyzacja, jesli wczesniej nie zylas w kraju
    anglosaskim, ale to pikus w porownaniu z uczeniem sie od zera) i nie
    musisz sie ograniczac w wyborze okreslonego zatrudnienia
    dostalas druga szanse!
    ja nie mialam zadnych trudnosci w znalezieniu wolontariatu (2-3 dni
    w tygodniu) w Environment Defence Canada - wspomagalam tam
    Communications team
    o maly wlos nie pracowalam dla ktorejs z organizacji wspierajacych
    ubogie rodziny z problemami
    przez jakis czas pracowalam tez dla pewnej produkcji teatralnej
    nikt nie mial problemu z tym, ze nie posiadalam jeszcze PR card

    powodzenia
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 23.05.09, 06:05
    Dzięki za pocieszenie i rady, Syswia smile Ja raczej sobie w brodę
    pluję, że nie studiowałam czegoś innego, do konca zycia się nie
    pozbędę obcego akcentu, a angielski znają tu wszyscy, no może poza
    częścią imigrantow wink Na szczęście pokonczyłam rozne kursy z
    rachunkowości i przez 10 ostatnich lat wlasnie to robilam, liczę na
    to, ze po dodatkowych szkoleniach tutaj może mi się uda tym znowu
    zająć. Jestem tu juz pol roku i kalkuluję sobie przebiegle, ze 50%
    aklimatyzacji mam za sobą, ale nowa praca, nawet jesli to bedzie
    tylko wolontariat po pol roku "nicnierobienia" to będzie ogromny
    stres wink Pozdrawiam i dziękuję jeszcze raz.
  • 25.05.09, 19:38
    Nie ma sprawy. Z akcentem to jest tak - jesli przebywasz w
    otoczeniu, ktore mowi z akcentem, to trudno Ci bedzie sie go pozbyc.
    Jesli przebywasz w profesjonalnym otoczeniu tubylcow, to i lapiesz
    szybciej to specyficzne slownictwo i akcent.
    Ale skoro jestes juz tu pol roku, to juz cos niecos sie orientujesz
    w tutejszych realiach. Gdzie mieszkasz?
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 26.05.09, 02:38
    W Calgary. I po polsku to tylko na Skype-ie z rodziną i przyjaciołmi
    w Polsce. Mąż jest Kanadyjczykiem i zna mniej więcej 15 polskich
    słów. Warunki mam więc sprzyjające smile
  • 26.05.09, 17:31
    To swietnie - masz dobre warunki wink Ja jestem (niestety) z TO...
    pozdrawiam
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 29.05.09, 16:20
    Ja po pierwszym etapie czekalam dwa i pol tygodnia. Potem jeszcze 3
    tygodnie na karte. Tak ze dla plus minus miesiaca to nie ma sensu
    wydawac pieniedzy.
    Z doswiadczenia wiem, ze o wolontariat zwiazany z rachunkowoscia
    jest bardzo ciezko, mnie sie przynajmniej nie udalo (studiowalam w
    Polsce rachunkowosc, mialam swoje biuro rachunkowe w Polsce, znam
    angielski i francuski, maz Kanadyjczyk ma duzo znajomych). Nie
    przejelam sie tym za bardzo, podeszlam do sprawy na luzie. W Polsce
    pracowalam na wysokich obrotach przez 7 lat, tak ze stwierdzilam, ze
    rok czy dwa przerwy mi nie zaszkodza. Jak sugerowaly poprzedniczki,
    aklmatyzowalam sie, uprawialam sporty (jakos mi w Poslce ciagle
    czasu i sily brakowalo) i ladowalam akumulatory. Bez problemu
    znalazlam prace, jak juz moglam pracowac, umyslowa, moze nie jakos
    ekstra platna, ale tez nie entry-level.
  • 30.05.09, 16:02
    Dziękuję, Dela. Ja mimo wszystko spróbuję, może nawet ten kryzys mi
    pomoże, firmy mają mniej pieniędzy ale może pracy niekoniecznie
    mniej i ktoś za darmo mógłby się przydać. A jak już będę mogła
    normalnie pracowac to będę zadowolona z czegokolwiek umysłowego, co
    pozwoli zarobić na utrzymanie i przyzwoite wakacje raz do roku.
  • 22.10.09, 21:43
    Dostałam!!! Dostałam wreszcie pismo z CIC i okazuje się, że oba
    etapy przeszłam jednocześnie. Wniosek złożyłam niecałe 5 miesięcy
    temu. Teraz muszę już tylko czekać na wizyte w lokalnym biurze
    imigracyjnym i wreszcie dostanę kartę PR. Bardzo Wam dziękuję za
    podpowiedzi, dziękuję też wszystkim innym opisującym swoje sytuacje
    na tym forum. Czytuję Was nieprzerwanie od ponad roku. Pozdrawiam
    serdecznie smile
  • 23.10.09, 16:40

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 02.11.09, 22:52
    gratulacje, choc to dopiero poczatek drogi
    powodzenia zycze!
    S.
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • 06.11.09, 18:27
    Dziękuję, Syswia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.