• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Natrectwa myslowe na kazdym podlozu. Dodaj do ulubionych

  • 23.02.11, 15:49
    Witam.

    Zakladam ten watek z mysla, ze ktos moze sie utozsamic z tym problemem i poczuc sie lepiej.
    Posiadam nn od poltora roku. Nabylem ja przez interesowanie sie psychologia, zmianami swojej osobowosci, nlp, itd. To wszytko zrodzilo w mojej glowie watpliwosci roznego typu, obawy, ktore chcialem likwidowac analizujac je, myslac o nich, ciagle dochodzac do pewnego wniosku setki razy, do czasu az nie przyszla kolejna mysl.
    Przyklady:
    1. czy jak slucham smutncyh piosenek, to czy ja tez bede smutny? i czy jak bede sluchal pozytywnych piosenek, to czy juz nie bede potrafil tworzyc smutncy? (dodam ze jestem muzykiem)
    2. watpliwosci jakim byc czlowiekiem, jak sie zachowac, jak mowic, w jaki sposob mowic, moja barwa glosu, jak myslec, jak poruszyc reka.
    Byly tez takie, o ktorych boje sie napisac, nie chce o niech po prostu juz wspominac.
    Bylo ich naprawde bardzo wiele i o wiele okropniejsze niz te ktore podalem do tego stopnia, ze nie raz wsiadalem w samochod z mysla, ze rozpedze sie i wjade pod tira, bo nie dawalem sobie rady.. Trzymalo mnie przy zyciu to, ze jestem perfekcjonista. Chce cos osiagnac, chce byc kims. i tu znow zrodzila sie mysl. Poniewaz pisze teksty, ale mam duze poczucie humoru, i bardzo duzo mowie, lubie interpersonalne zagadnienia itd. Wiec kolejna watpliwosc, to ze moze w muzyce sie marnuje, moze lepiej pojsc do telewizji, pchac sie tam na sile?
    Watpliwosci przynosily bole glowy, mrowienie w kolanach. Rzucila mnie kobieta, potracilem znajomych, zwatpilem w siebie. Chcialem byc zdrowy. Ale znow.. Myslalem, ze jak wyjde z tej nerwicy to bede "gorszym" czlowiekiem, pisal gorsze teksty, gorszy w rozmowach itd. Tu moj idealizm przeszkadzal..

    A wszystko przez to, ze chcialem sie zmienic, bo kiedys zerwalem z kobieta, wiec myslalem, ze ze mna jest cos nie tak, to zaczalem czytac ksiazki o podrywie kobiet itd.

    Miesiac temu pojechalem do psychologa. Tez myslalem, ze to schizofrenia, ale psycholog to wykluczyl (zapytal mnie ktory dzisiaj dzien, odpowiedzialem - powiedzial ze jestem zdrowy na tym stopniu) stwierdzil, ze mam natrectwa myslowe, ktore moga sie z czasem przerodzic w nerwice. Powiedzial, ze najlepszym sposobem jest nie myslec o tym, nie walczyc z tymi myslami, jak sie pojawiaja to trudno (ja mowie sobie zawsze "trudno, to najwyzej") jezeli mysl np mowi, czy mam byc jak pazura z killera, czy jak wojewodzki. To ja sobie mowie "trudno, najwyzej nie bede zadnym, bede nikim, tyle." i mysl ustepuje, bo ja olewam. Robie tak od miesiaca i powiem.. W koncu zasypiam normalnie, zyje o wiele lepiej, choc czuje mocny bol glowy i mrowienie, ale nie znam przyczyn, skoro nie bije sie z tymi myslami. Nachodza, to spoko. Przejda. Ja nic z nimi nie robie. Po jakims czasie przechodza.
    Dzis mi sie bardzo lzy cisna do oczu, czemu? Nie wiem, chyba dlatego, ze wychodze z tego, ale zmarnowalem troche czasu.

    Boje sie podjac prace, to przeszkadza. Aha.. Co mi jeszcze pomaga.. Pozytywne afirmacje. Bo natrectwa czesto wprowadzaja nas w depresje mimo, ze nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ciagle sie martwimy, boimy, chcemy z tego wyjsc, ale mysli nie daja nam spokoju. Trzeba sie napelniac optymizmem. Bo to jest ZDROWE, to natura czlowieka. Nie ma niczego innego. Albo jestesmy zdrowi i zyjemy jak chcemy, albo chorzy i konczymy na lozku szpitalnym, czy psychiatrycznym.
    Wiem, ze ludzie bija sie z tym po 3 czy nawet 6 miesiecy i na to nie ma reguly. Po miesiacu potrafilem zwatpic w metode, poniewaz nie wyleczylem sie calkowicie, a jednak sa widoczne rezultaty, to mowie sobie, ze jak mam sie leczyc i te 6 miesiecy - bede sie leczyl, wytrwam. Wszystko by byc w koncu soba i byc szczesliwym. Ale wlasnie, czy bedac szczesliwym bede mogl pisac kawalki o nieszczesciu..? Mysl przejdzie, a problem rozwiaze sie naturalnie. bedzie co bedzie.

    Pozdrawiam.
    Zaawansowany formularz
    • 24.02.11, 14:07
      mo ja ciotka ma NM. czy mógłbyś napisać, na czym one polegają, chciałabym jakoś ciotce pomóc a ona nie chce powiedzieć. jak to jest: jaka jest tematyka tych myśli, kiedy najczęściej przychodzą, czy odczuwasz jakiś przmus aby je "przyjąć"? jak to wygląda od strony, powiedzmy, "technicznej"?
      • 25.02.11, 13:25
        To raczej nie ja Ci mogę powiedzieć czym się one objawiają, tylko Twoja ciocia musi, to powiedzieć Tobie, wtedy ja będę mógł coś na ten temat powiedzieć.

        Nie ma jednej przyczyny, tych samych objaw. Ja mogę z pewnością stwierdzić, że posiadam najgorszą z wszystkich nerwic.

        Z tego co mogę teraz napisać, to nn naciera na nas najbardziej w stresowych sytuacjach, a także w sytuacjach rutynowych, które skojarzą nam się z natręctwami, gdzie potem są powtarzane.

        W największym przypadku opiera się to na obawie, o tym, że mam zrobić tak, albo tak, ale jak zrobię tak, to będzie inaczej, ale znów jak będzie inaczej to znów czegoś nie będzie.
        Natrętna depresja. Myśli trzeba zmienić na pozytywne "na siłe" a gdy nachodzą mówić sobie "to najwyżej, najwyżej będzie źle, najwyżej nie wyjdę z tych obsesji myślowych" i te myśli naprawdę przestają nacierać, potem znów przychodzą, ale z czasem.. Nie z dnia na dzień, lecz po kilku miesiącach odczuwamy widoczne skutki, polepszenie, aż do końca terapii.

        Ja leczę się miesiąc i widzę efekty, choć często jest mi ciężko, to wiem, że za 2 miesiące będzie już wiele lepiej, za trzy może całkiem się z tego wyleczę.
        Wiara jest najważniejsza, optymizm.
        • 28.02.11, 10:01
          a co się dzieje, jeśli zrobisz coś nie tak, jak Ci myśli podowiadają? martwisz się tym? czy może obawiasz się, że coś złego się wydarzy w Twoim życiu?
    • 16.03.11, 20:19
      Damianie, jeżeli dopuszczasz za możliwe to, że nauka jeszcze wszystkiego nie wie
      oraz to, że jaźń może być w pewien sposób usystematyzowana - polecam pozycję Kazimierza Chodkiewicza "Pierwsze kroki w nowoczesnej jodze"

      Autor informuje w niej, że myśl jest odrębnym "ciałem" i że żyje swoim własnym życiem
      Jeżeli nauczymy się panowac nad tym "ciałem" i je kontrolować - rozwijamy swoje prawdziwe "Ja".
      Praktyki rozwoju i kontroli są długie i żmudne i wymagają "nadzoru" ze strony kwalifikowanego mistrza ale mogą przynieść sukces.

      Powodzenia i zdrówka życzę

      Krzysztof





      • 14.06.11, 23:22
        Cześć, weszłam na forum bo mam nadzieje, że jak o tym napisze to mi trochę ulży. Cierpię na nerwice natręctw. Teraz przyczepiło sie do mnie nowe wykańczające mnie natręctwo. Rok temu zaczęłam palić papierochy. Palilam ale sie nie zaciągałam. W końcu ktoś mi uświadomił, że jest coś takiego jak zaciąganie i jak to sie robi. Papierosy dodawały mi pewności siebie. Nauczyłam sie tego głupiego zaciągania. Teraz rzucam. Pale na prawdę mało i wierze ze rzuce to cholerstwo, ale myśli nie dają mi spokoju: że to było głupie, że nie wiedziałam co to to zaciąganie, że świadomie sie w końcu tego nauczyłam, że w ogole siegnelam po papierosy,a dzieci umierają na raka, ludzie walczą o życie a ja sie truje. Czuje sie jak idiotka, mam straszne poczucie winy. I czasami wtedy pale zeby odreagować i to takie błedne kolo. Najgorsze jest to poczucie winy i myśl, ze jestem glupia i ze jestem zlym czlowiekiem. Masakra! nie radze sobie:(
        • 01.03.13, 21:09
          mam podobnie.. gdy coś robię to zawsze myślę, że jestem głupia i wszystko jest bez sensu, do tego ciągły ból głowy z nerwów i ciągły lęk, że zrobię coś źle, chociaż robię dobrze, tylko ta obawa ciągła.. ciągłe sprawdzanie itp., mam już tego dosyć
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.