• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

natrętne myśli u dziecka

  • 07.08.06, 22:56
    Jestem przerażoną mamą 9,5 letniej dziewczynki. 4 miesiące temu załamało nam
    się życie. Moja córeczka, do tej pory cudowna. rozsądna , inteligentna
    dziewuszka, nagle zaczęła kląć, złorzeczyć na nas ( mnie i męża), Boga, Matkę
    Boską, Jezusa. To były przerażające słowotoki nie do zatrzymania. Nasza
    reakcja na początku była jednoznaczna- nie wolno i koniec, włącznie z karnymi
    klapsami. Dopiero po jakimś czasie, dgy zaczął wyłaniać sięz tego wątek ( tak,
    tak) seksualny, zaczęliśmy dociekąć sedna problemu. I okazało się, że naszą
    córeczkę jej inteligencja i ciekawość życia zawiodła na manowce pornografii i
    tajników seksu. Żródeł było bardzo wiele - a to ktoś pokazał Playboya, a to
    artykuł w gazecie ( niby normalnej - Naj, Poradnik domowy, Angora - ale mocno
    "poradnikowej"). Do pewnego momentu było to dla niej ciekawe, ale po pewnym
    czasie zaczęło ją to chyba męczyć, nie wiedziała co zrobić z emocjami, zaczęła
    się onanizować ( sporadycznie - sposoby z "poradników"). I nagle trach:
    rekolekcje i bardzo ostre kazanie na temat nieczystości i lekcje religii, na
    których akurat ten temat przerabiano. Myślę, że wtedy właśnie nastąpiło u niej
    to "tąpnięcie" i załamanie. No i oberwało się wszystkim autorytetom,natrętnie
    blużniercze myśli i słowotok - konieczność ich powiedzenia, "wyspowiadania"
    się nam - mnie i mężowi - z tego wszystkiego. Byliśmy zaszokowani, szybko do
    psychologa; tam dowiedzieliśmy się, że po raz pierwszy w praktyce ma taki
    przypadek, że z 9-latką rozmawia jak z dorosłym pacjentem i nie bardzo wie
    jaki rodzaj terapii zastosować.
    Postanowiłam wziąć sprawy w nasze ręce, wyjechaliśmy na urlop i zaczęliśmy
    prostować jej ścieżki wiedzy na ten temat - co jest wulgarne, a co naturalne i
    ludzkie. Tłumaczyliśmy, że prawdziwe życie erotyczne jest inne niż to
    prezentowane przez ludzi, któezy dla pieniędzy potrafią zrobić ze swoim ciałem
    różne obrzydliwości i wmanewrowali ją w oglądanie tego żerując na dziecięcej
    ciekawości. Czyli nie ty jesteś winna, tylko źli ludzie. POMOGŁO ! Mała
    uspokoiła się i wszystko zaczęło wracać do normy. Zdażały się jeszcze epizody
    konieczności wypowiadania "tych moich myśli" ale coraz rzadziej. Niestety po
    dwóch miesiącach znowu to narasta. Nie są to już bluźnierstwa i aż tak
    seksualne sprawy, czasami nawet bzdury ( " to są takie moje myśli ale muszę ci
    je powiedzieć, muszę się przyznać, ale zgubiłam dwa złote), ale czasami
    poważniejsze ( nie wiem, czy cię kocham, myślę że nie, ale nie wiem czy to
    szczerze, ale chyba szczerze, ale nie wiem itd). Zaczyna też myśleć znowu
    seksualnie, każde prztrulenie się do mnie jej się kojarzy, ba! wszystko jej
    się z tym kojarzy. Jesteśmy przerażeni. Próby położenia tamy tym wynurzeniom
    budzą taki sprzeciw, że kończy się to łzami jej i czasami moimi ( próbowałam
    brać ją na litość - zobacz jak mnie tym ranisz). Skutek taki, że ma mnie za
    wroga, ze strachem myśli okażdej eazem spędzonej chwili ("bo ja znowu będę ci
    mówiła te moje myśli, bo ja muszę".
    Ludzie, co robić, tak ją kocham, jak jej pomóc. Jesteśmy umówieni do
    psychologa, ale termin dopiero 17 sierpnia.
    Jak mam postępować, czy dawać jej się wygadać i nie komentować tych wynurzeń,
    czy próbować je blokować, próbuję jej tłumaczyć ta myśl to bzdura, to jest
    nimożliwe, to nierealne, nie możesz tak, nie wolno ci....
    Błagam, doradźcie, ja już nie mogę, przepraszam za błędy, ale piszę to
    płacząc. Proszę o pomoc - jak mam postępować.
    Acha, diagnoza w tytule jest na wyrost, mam cichą nadzieję, że się nie
    potwierdzi, ale takie było wstępne przypuszczenie pani psycholog.
    Edytor zaawansowany
    • 08.08.06, 00:24
      Nie wiem co Ci doradzic, ale powiem Ci ze nie wiem jak u innych chorych z NN ale
      u mnie w tym wieku 9,5 a moze cos kolo tego tez pojawiały sie takie mysli o
      seksie. Moi rowiesnicy nie mysleli jeszcze o tym a ja juz dawno odczuwałam
      pociag do tych spraw.
      Natomiast nie przeklinałam i nie zwierzałam sie z tego rodzica ani nikomu innemu.
      Mysle ze do momentu wizyty powinnas ja wysluchiwac, nie oceniajac nie pouczajac.
      To tylko podniesie napiecie. Wysluchaj jej, jesli np klnie upomij, ale jesli Ci
      sie zwierza to nie krytykuj nie oceniaj.
      Mam jeszcze jedna ceche wspolna z twoja corka. Nie wiem skad to sie u mnie
      wzieło bo napewno kocham moich rodzicow nawet po wielu ich bledach. Ale mimo
      wszystko pojawiały sie u mnie takie mysli jak piszesz " nie wiem czy Cie
      kocham..." tez to miałam i nadal mam. Czuje sie wtedy podle bo nie powinnam sie
      zastanawiac nad milsocia do rodzicow. Nie wiem moze to przypadek ale mamy duzo
      wspolnego.
      "pierwszy w praktyce ma taki, przypadek, że z 9-latką rozmawia jak z dorosłym
      pacjentem" od zawsze wszyscy mowili mi ze jestem najbardziej dojrzała mimo ze
      jestem najmlodsza. Nawet kiedy byłam duzo mlodsza patrzyłam na swiat jak dorosli
      , nie calkiem bo to nie mozliwe ale byłam inna, bardziej dorosla.

      Czesto myslałam o seksie, ale wiedziałam ze jestem za mloda. Wiedziałam z lekcji
      religi od rodzicow ze to grzech. I wpedzało mnie to w nerwice bo nie potrafiłam
      sie powstrzymac ale wiedziałam ze to zle. I tak powstaly pierwsze natrectwa.

      Jesli czeka ja takie zycie jak mnie to nie zazdroszcze ale jest jedne plus -
      czuje sie wyjatkowa :) Wiem wiem to szalenstwo. Pozdrawiam
      --
      Spokój Wielki spokój Przestrzeń między Łzami w oku

      Spokój w morzu Morze czeka Słodycz wielka Wraca rzeka
      • 08.08.06, 10:07
        kiedy maliamok 12 lat znalazlam zkolezankami u mnie film porno,obejrzalysmy i
        niby mi sie podobalo,byly smiechy i zarty,ale potem mialamogromne wyrzuty
        sumienia,plakalam,nie moglam spac,ciągle o tym myslalam,az w koncu powiedzialam
        rodzicom,tak samo bylo gdy znalazlam u ojca prezerwatywy,wmowilam sobie,ze
        zdradza mamę,znow natretne mysli i znowpowiedzialam rodzicom.Nie wiem co jest
        twojej corce ale moze to byc NN.Ja na nią cierpię od dziecka.
    • 08.08.06, 20:43
      Witam. Wiem że sytuacja może się wydawac ciężka ale nie wpadaj w panike. Myślę,
      że powinnaś córce dawać się wygadać, mówi o tym wszystkim ponieważ próbuje z
      siebie zrzucić ten bagaż emocjonalny, nie powinnaś jej karać, upominać robic
      cokolwiek aby czuła sie bardziej winna niż się czuje. Niestety objawy które
      tutaj opisujesz pasują do nn ale niekoniecznie muszą nia być. Dawaj jej się
      wygadac i na każdym kroku mów że ją kochasz bez względu na wszystko, na te jej
      mysli i to co sie teraz z nią dzieje. Jeżeli przytulanie jej sie teraz źle
      kojąży nie zmuszaj jej do tego. Rozmawiaj z nią, mów jej że to nieprawda, te
      myśli to tylko jej lęki, one nie maja odbicia w rzeczywistości. Powtarzaj to do
      znudzenia. Myślę że powinniście też z córką udać się do psychiatry może
      wymyśli jakieś środki, które pomoga waszej córce się uspokoić. Z twojego opisu
      wynika, że mała jest podatna na logiczne tłumaczenia i psychoterapie. Na pewno
      mała bedzie wymagała od was sporo uwagi, miłości i cierpliwości. Nie możecie
      się na nią zlościć o to. Generalnie uważam, że jak podejdziecie do tematu
      poważnie i będziecie małą leczyć najprawdopodobniej cała ta sytuacja będzie
      niemiłym wspomnieniem:).Jak bedziesz miała jakieś pytania to pytaj na forum.
      Pozdrawiam.
      • 08.08.06, 21:05
        Wielkie dzięki za słowa wsparcia. "Grzebię się" z tym teraz sama, bo wywieźliśmy
        córcię do babci, tam są dzieci, atrakcje, może trochę odreaguje.
        A to wszystko oczywiście z internetu, teraz żałuję,że kiedykolwiek go
        założyłam!!! Aletak długo był wykorzystywany właściwwie: a to zainteresowanie
        kosmosem, a to
        jazdą konną, a to ptakami chronionymi, założyła sobie bloga z laleczkami,
        mnóstwo dziewczynek uczestniczyło w jej konkursach na tym blogu. Bardzo rzadko
        bywały w użyciu gry, gadu-gadu itp. Uczestniczyłam w tym, o wszystkim mi mówiła.
        Nie miałam podstaw do podejrzeń.
        Wszyscy, łącznie z nauczycielką, zawsze mi jej zazdrościli, że taka mądra,
        rozsądna. Zresztą starsza o 6 lat pierwsza córka też jest ze wszech miar udanym
        "egzemplarzem". Dom mamy udany - co najmniej dobre warunki, przewspaniały,
        kochający, spokojny mąż,bardzo miła opiekunka, która przychodziła do nas aby
        córcia nie była sama do naszego powrotu z pracy,naprawdę, życie układało się nam
        "po różach".
        A moja córeczka, jak teraz sama się przyznała, wykorzystała swoją zdolność do
        manipulowania ludźmi: wykorzystując wprowadzoną przez nas zasadę poszanowania
        prywatności zamykała się w pokoju z komputerem i.... Czuję się temu tak bardzo
        winna, że czegoś w porę nie zauważyłam, nie kontrolowałam, ludzie! z tego
        poczucia winy do końca życia się nie wygrzebię!!!
        No i stało się. Może jeszcze da się coś uratować, Podpowiedzcie, pocieszcie.
        Teraz te "ataki" potrzeby mówienia nie są bez przerwy, czasem nawet prawie cały
        dzień jest tak jak kiedyś, ale kiedy już się zacznie to trudno znaleźć tamę.
        Pani psycholog też mówiła, że połowa sukcesu to to, że ona o tym mówi, ze
        szczerością aż do bólu, wręcz ma obsesję na punkcie niezatajenia ani jednego
        okruszka tych złych myśli czy czynów. Stąd mija pewność, że nikt jej krzywdy
        fizycznie nie zrobił. Czsem mam wrażenie, że mam dziecko po gwałcie, ale zadanym
        jej psychice.
        Jak zatem sobie z tym poradzić??? Co mówić a czego nie zanim dostaniemy się do
        specjalisty??? Wiem teraz TO BYŁ WIELKI MÓJ BŁĄD, że ją karciłam, że próbowałam
        na siłę jej tego zabronić, trochę za późno się obudziłam i dotarłam do sedna
        sprawy. Ale to było tak niemożliwe, że nie do uwierzenia w świetle naszego
        wcześniejszego życia.
        Czy zacząć od psychologa, czy od razu do psychiatry?
        Teraz jej tu nie ma, tęsknię strasznie ale boję się do niej zadzwonić - wczoraj
        już próbowała
        wykorzystać okazję i wygadać się w telefon kryjąc się z tym przed domownikami.
        Ale z drugiej strony nie dzwonić? czy nie poczuje się odrzucona, chociaż wczoraj
        stwierdziła, że nie chce bo będzie musiała mi znowu mówić??? bo z jednej strony
        chce wrócić do domuale z drugiej, bo będzie musiała>>>
        Błagampomózcie, podpowiedzcie, muszę być silna i przygotowana na jej powrót.
        Bardzo potrzebuję wsparcia. Elmone - trzymaj kciuki, obiecuję ze wszystkich sił
        postaram się dostosować do rad. Ania
        • 08.08.06, 23:19
          Aniu, rady przdmówcó sa moim zdaniem bardzo trafne. Ale jest jedna ważna
          sprawa - NIE MOŻESZ SIE OBWINIAĆ!!!!!!!!!!!!! Nie ma w tym Twojej winy,
          wychowywałaś Córki w poszanowaniu pewnych ważnych wartości i za co Cię tu
          winić???????????? Prawda jest taka, nawet gdybyś kontrolowała dostęp do
          Internetu to moim zdaniem nie zapobiegłabyś tej sytuacji... Ponieważ podłoże
          tego typu zachowań jest bardziej złożone. Te emocje i mysli drzemiące w Córce i
          tak znalazłyby ujście w taki czy inny sposób... A Twoje podejście do kwestii
          wychowania, miłość, która z tego co piszesz panowała w Waszym domu sprawiła, że
          pewnie objawy są i tak lżejsze aniżeli byłyby w gdyby Córka wychowywała się w
          rodzienie patologicznej. Pomyśl, Córka mówi otwarcie o wszystkim, a dlaczego???
          Moim zdaniem musiała czuć, że może Wam o tym mówić bo i tak będziecie ją
          kochać. Niezależnie od tego co powie. Dzieci czasem mówią w takich
          sytacjach "nie powiem bo nie bedziesz mnie kochać...". jej ten problem nie
          dotyczył i to Wasza zasługa jako rodziców obdarzającyh dzieci miłością.
          Obwiniasz się, ze nie kontrolowałaś stron na jakie zagląda w necie - ale
          przeciez Twoja druga Córka tez pewnie korzystała z Internetu i pewnie nie
          kontrolowaliście jej i jest zdrowym dzieckiem. Także moim zdaniem jestes
          ostatnią osobą, która powinna się zadręczać.

          Masz do siebie żal, z ena początku źle reagowałaś. To normalne. Ta sytuacja
          była dla Ciebie nowa, niespotykana i niespodziewana. Twoja reakcja była
          naturalna, nie wiedząc z czym się mierzysz, czym sa jej objawy nie mogłaś
          wiedzieć jak należy postąpić. Nie jestes psychiatrą ani psychologiem więc nie
          oczekuj od siebie reakcji na miare profesjonalisty. Aby psycholog nauczył się
          postępowac prawidłowo w takich sytuacjach uczy sie 5 lat, psychiatra 6 lat
          studiów medycznych + specjalizaca. Wiem, ze to Cię boli, ale nie oczekuj od
          siebie zbyt wiele. Jestem pewna, ze Twoja Córka nie bedzie Tobie miała tego za
          złe. Mój tata na poczatku bagatelizował problem, nie przyjmował do wiadomości
          tego co się ze mną zdiało, jak płakałam, to mówił żebym przestała itp. Długo
          trwało zanim poznał się na sprawie. Pomylił się, nie wspierał w
          najtrudniejszych momentach zycia a ja go baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo
          kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!! I nie mam żalu, rozumiem dlaczego taki był.

          Droga Aniu, tego typu zachowań człowiek się uczy rozumieć bardzo długo i na
          poczatku szczela gafy. Sam chory też nie wie co sie znim dzieje, jak mu pomóc,
          co robić. Dopiero z czasem i pomoca specjalisty zaczyna rozumieć co się dzieje.
          Przyszła mi na myśl taka metafora. Gdyby ktoś każdemu z nas kazał postawic
          teraz duży wieżowiec i nakazał zabrać się do roboty od razu to jakby to
          wyglądało??????? Bydynek ległby w gruzach na pewno. Dopiero po zdobyciu wiedzy
          i pomocy bardziej doświadczonych specjalistów możliwe byłoby wykonanie tego
          zadania. To przykład analogiczny do pomocy osobom z problemami natury
          psychicznej... Nie jest możliwe by od razu pomagać tak jak się powinno ze
          spacjalistycznego punktu widzenia. Na to potzreba czasu. A Ty teraz już wiesz o
          wiele więcej niż na początku i ciągle się uczysz, pytasz... Jestes na dobrej
          drodze.

          Poza tym wydaje mi się, że bez konsultacji psychiatrycznej się nie obędzie. Na
          Twoim miejscu już umówiłabym wizytę jeszcze przed rozmową z psychologiem.
          Wydaje mi się to konieczne. A jak moim zdaniem powinnas postępowac napiszę
          jutro dobrze, bo jestem wykończona i chce jeszcze pomysleć i rozważyc sprawę z
          kilku punktów widzenia... Bardzo przepraszam, ale dokończę jutro jeżeli
          bedziesz chciała oczywiście...

          Trzymaj się ciepło... Jesteś naprawdę bardzo dobrą Mamą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Marta
    • 09.08.06, 00:22
      Jakbym o sobie czytala. Tematyka byla wprawdzie troche inna, ale ja tez musialam
      mowic mojej mamie wszystkie moje mysli. To byl taki przymus, nie udawalo mi sie
      tego powstrzymywac. I zawsze jak powiedzialam, to przez chwile czulam ulge, a
      potem pojawiala sie nowa mysl, o ktorej musialam powiedziec i to juz, zaraz,
      natychmiast. Zaczelo sie jak mialam osiem lat i nie mialo chyba zwiazku z zadnym
      konkretnym wydarzeniem i mysle, ze niepotrzebnie obwiniasz sie, ze jej nie
      dopilnowalas i ze to przez kontakt z pornografia, bo byc moze i bez tego Twoja
      corka by zachorowala.

      Mysle, ze powinnas sie skonsultowac w pierwszej kolejnosci z jakims sensownym
      psychiatra - oni chyba sa nieco bardziej kompetentni niz psychologowie (tak
      przynajmniej wynika z moich doswiadczen, zreszta opisana przez Ciebie reakcja
      psycholozki (a wlasciwie brak reakcji i bezradnosc) tez to potwierdza).

      I wydaje mi sie, ze w zadnym razie nie powinniscie jej karac za to, co mowi -
      ona po prostu musi to mowic, to tak dziala, ze jest silniejsze od niej. Nie mow
      jej tez, ze Cie tym rani, bo bdzie miala jeszcze wieksze poczucie winy. Moje
      mysli bywaly naprawde straszne, ale reakcje mojej mamy, ktora nigdy nie miala
      pretensji i zawsze mnie uspokajala mowiac, ze to tylko takie glupie mysli,
      zawsze na troche mi pomagaly.
    • 09.08.06, 14:32
      A ja mysle,ze ona przez ciebie zachorowala,przez wasze rygorystyczne wychowanie,religie,a teraz ty
      jeszcze opisujesz jej sytuacje na caly swiat,jak by ci bylo malo,a jak ona to przeczyta,jak sie poczuje?
      To ona potrzebuje wsparcia,nie ty. Czy nigdy sie nie onanizowalas?! To albo klamiesz,albo jestes zimna
      w lozku,2 opcje zle,kazda nastolatka wczesniej czy pozniej sie interesuje sprawami sexu,co tu zlego,to
      zwykla ciekawosc.Ciekawie,jak ty jej tlumaczylas,co w lozku normalne,a co nie.Wszystko jest
      normalne,jezeli obie strony sie zgadzaja.Prosisz porady na tym forum,gdzie sa chorzy ludzie,ktorzy
      choruja po 100 lat,niektorzy zreszta chyba na psychoze,bo maja urojenia ksobne,jak sami pisza,co oni
      ci moga poradzic?! Niestety,w Polsce trudno o dobrego terapeute,duzo jest Pan po psychologii z
      wlasnymi problemami,ktore sie wymadrzaja,a choroba sama nie przejdzie.Gratuluje,zepsulas jej zycie.
      • 09.08.06, 17:46
        Zastanawiam się co za PAJAC tu się wpisał jako broker2? Jako chory na nn moge
        Ci z pełną odpowiedzialnością ,że nikt nie może spowodować ze się zachoruje na
        nn. Poczucie winy za to że się onanizują jest u nastolatków tak samo powszechne
        jak samo onanizowanie się i cos nie widzę tych tłumów chorych na nn. Zreszta
        tematy nie sa istotne. Choroba pewnieby się ujawniła pod taką czy inną postacią
        bez względu na wychowanie itd. Radze zapoznać się bliżej z tematem zanim kogoś
        zgnoisz następnym razem. Tymczasem znikaj smutny pajacyku i sam się lecz bo
        chyba należałoby. Zdecydowanie niepozdrawiam.
        • 09.08.06, 18:39
          Wiesz co mały chłopczyku brokerku???? żal mi Ciebie. Ciekawa jestem co takiego
          w zyciu Cię spotkało, że lubisz wyżywać się na innych ludziach i czerpiesz z
          tego satysfakcję???? Hmmm... naprawde mi Ciebie żal. Myśle, że ktoś Cie
          skrzywdził. Ale to nie usprawiedliwia nikogo przed gnębieniem innych ludzi a to
          właśnie zrobiłeś tej zdołowanej na maxa kobiecie. Naprawdę nie bedziesz
          szczęśliwszy dołując innych. Naprawdę pomyśl o leczeniu co już doradził Elmone.
          Pozdrawiam Cię choć pewnie mnie zbrukasz jak to przeczytasz - ale
          luzik:)))))))))))))))

          Marta
          • 09.08.06, 18:52
            Dzięki wszystkim, którzy mnie rozumieją. Inni mnie już bardziej nie pognębią. A
            wracając do tematu - radzicie jednak psychiatrę, nie psychologa. Szczerze mówiąc
            musiałabym chyba wtedy - na razie - zrezygnować z umówionej wizyty u psychologa
            - nie chcę narażać Małej na konieczność "otwierania się" przed dwiema osobami w
            tym samym czasie, co wiem będzie dla niej trudne. Mam nadzieję, że uda mi się
            przygotować ją do tej wizyty jak za pierwszym razem - potraktowała to naturalnie
            ( oczywiście po długich rozmowach) - z chorymi migdałkami idziemy do
            laryngologa, z problemami do psychologa. Pani psycholog była zdumiona gdy moje
            Dziecko - po 10 minutach normalnej u psychologa "rozmowy zapoznawczej, ale o
            niczym" grzecznie jej przerwało mówiąc"Bardzo miło mi się z panią rozmawia, ale
            czy ta rozmowa prowadzi do mojego problemu? Bo ja mam problem i o tym chciałabym
            porozmawiać!" Widzicie, to takie rozsądne dziecko!! Takie było zawsze przedtem -
            konkretne i rzeczowe, szkoda czasu na pierdoły.
            Proszę jeszcze osoby, które dopatrzyły się u Niuni podobieństw do siebie - jak
            byliście leczeni? i z jakim skutkiem? Cały czas , na okrętkę, usiłuję zadać
            pytanie: czy ona z tego wyjdzie????????????????????????? Ania
            • 09.08.06, 19:09
              Aniu, absolutnie nie. Ja radze i psychitrę i psychologa!!!! Koniecznie. Sam
              psycholog ani sam lekarz nic nie wskóra - trzaba zjednoczyć działania żeby
              uzyskac poprawę. Takie jest moje zdanie. Poza tym nie uważam, aby takie 2
              wizyty były dla Małej jakimś balastem. Wiele dzieci przecieżź korzysta z takiej
              formy pomocy. Poza tym Twoja Córka chce o tym mówić - a będąc u 2 różnyh osób
              spojrzy na sprawę innymi oczami. decyzja należy do Ciebie, ale ja doradzałabym
              wizytę u tych 2 specjalistów.

              Niestety na ten temat więcej się nie wypowię, bo po prostu u mnie nn
              przebiegało inaczej. Poza tym z tego co piszesz, to nikt jeszcze nie stwierdził
              u małej NN i nie było żadnej diagnozy.. To, że jest wiele podobieństw do NN to
              jeszcze nie świadczy, że to własnie to. Także nie chce pisac na temat, o którym
              zbyt wiele nie wiem... Aniu, trzymaj się ciepło i nie przejmuj się komentarzami
              niektórymi... I jeśli jest taka możliwość to daj znać po wizycie u
              psychologa...


              Marta
            • 09.08.06, 20:40
              > Proszę jeszcze osoby, które dopatrzyły się u Niuni podobieństw do siebie - jak
              > byliście leczeni? i z jakim skutkiem? Cały czas , na okrętkę, usiłuję zadać
              > pytanie: czy ona z tego wyjdzie?????????????????????????

              W dziecinstwie w ogole nie bylam leczona - samo sie jakos rozeszlo po kosciach,
              chociaz trwalo dosc dlugo i potem pojawilo sie jeszcze duzo innych lekow i mysli
              natretnych. A potem (ale to juz po skonczeniu 20 lat) mialam jeszcze dwa
              epizody, ale z pomoca lekow i terapii jAKOS je przetrzymalam. Nie wiem, czy
              mozna z tego tak calkiem wyjsc(mam wrazenie, ze sklonnosci do natrectw zostana
              mi na zawsze),ale na pewno mozna to zaleczyc. Warto tez troche sobie o tym
              poczytac, zeby lepiej ozumiec, co sie dzieje i moc szybciej zareagowac w razie
              nawrotu.
              Pozdr.
      • 09.08.06, 19:23
        wiesz broker, sam fakt, że tu trafiłeś, że wpisałeś w wyszukiwarkę hasło
        nerwica lub cos podobnego świadczy o tym, z ejest coś nie tak w Twoim zyciu.
        Poza tym gdybyś chciał tylko kogoś wkurzyc to nie zadawałbys sobie tyle trudu
        żeby założyc konto, bo jest wiele innych mozliwości żeby komus dopiecgdzie nie
        trzeba zakładać konta. Ciekawa jestem dlaczego tu trafiłes choc jestem pewna,
        że nie odpowiesz. Nikt z tego forum nie jest Twoim wrogiem.

        Marta
    • 09.08.06, 19:55
      Ja nikogo nie chce zgnoic czy zbrukac,i to dziecko jest zdolowane na maxa przez rodzicow,a nie ta
      biedna kobieta,jej matka,ktora nie ma nn,przeciez wiadomo,ze nn sie wynosi z dziecinstwa,zazwyczaj z
      domu rodzinnego,a pajac jest ten,kto mowi,ze choroba sama powstaje,bo tak latwiej,chowac swoje
      trudne przezycia za natrectwami,niz z nimi sie zmierzyc w trakcie porzadnej terapii.Ja jestem taki zly,a
      wy czym temu dziecku pomogliscie? Rada,by szlo do psychiatry? I dostalo leki,tak jak wy i dalej sie
      meczylo.Hipokryzja.Ono powinno isc na porzadna terapie analityczna i albo matka sie zmieni,w co
      watpie,albo uwolni sie psychicznie od toksycznej matki.A wy tu piszecie:ja mam takie natrectwa,a ja
      takie,albo tez choruje na to shit,no i co dalej?! Za tym gadaniem nie stoi nic.Nie musi byc wam mnie
      zal,u mnie jest ok,jestem facetem,ktory wypowiada swoje zdanie,nawet jak jest bardzo odmienne.Na co
      mam sie leczyc?! Nie sprawia mi wcale przyjemnosci wyrzywac sie na innych,napisalem ostro,bo zal mi
      sie zrobilo to biedne dziecko.
      • 09.08.06, 20:16
        To chyba się słabo znasz bo terapia behawioralna przynosi lepsze efekty. poza
        tym mogłeś wyrazić swoje zdanie w cywilizowany sposób a nie tak bezczelnie i
        (sorry, ale tak myslę) dość chamsko. Poza tym jest też cos takiego jak terapia
        grupowa, to się stosuje w psychologii, badx grupy samopomocy i to jest właśnie
        cos na miarę tego forum. Woelu ludziom pomaga takie wygadanie się i poznanie
        innych z NN, ale jesli Ty uważasz to za głupote to tu nie zaglądaj i nie pisz.
        A Ty zamiast tego zachowujesz się jak despota, który jako jedyny ma rację. Poza
        tym sprawdx w słowniku co znaczy słowo hipokryzja - bo kontekst w jakim użyłeś
        tego terminu świadczy o tym (i nie tylko to) że nie wiesz co piszesz. Wiesz jak
        nazywa się takich ludzi jak Ty??? PIENIACZE. Życze udanego życia. yczenia się
        Tobie najbardziej z tego forum przydadzą bo masz najwiekszy prblem ze sobą.
        Pa:))))))

        Marta
      • 09.08.06, 20:26
        Do brokera!
        Tobie również dziękuję za zabranie głosu w dyskusji. Być może faktycznie jestem
        toksyczną matką, być może popełniłam w życiu wiele błędów. Ale - cokolwiek
        robiłam - robiłam w dobrej wierze. Jestem na ogół osobą mocno stojącą nogami na
        ziemi, zawsze wierzyłam w rozsądek, sprawiedliwość, mądrość. Takie nauki
        starałam się przekazać dzieciom. Jeżeli ktoś mi coś zarzucał to to, że jestem
        nadopiekuńcza, a nie że apodyktyczna i terroryzująca.
        W tej całej sytuacji najbardziej biedne jest moje Dziecko - i tu się z Tobą
        zgadzam. Ja jestem przerażona, ale o mnie mniejsza. To co tu wypisuję wynika
        tylko z mojej troski o Małą i z chęci szukania pomocy wszędzie, gdzie się tylko
        da, nawet w piekle!. Bardziej niż ja siebie obwiniam nie jesteś w stanie, tym
        bardziej, że nie wiem, gdzie popełniłam błąd !!!
        Zatem, nie krzycz na mnie. Raczej podpowiedz. Domyślam się, że masz jakieś
        doświadczenia - przybliż mi je. Chcę poznać wszystkie możliwe opcje pomożenia
        Mojemu Dziecku.
        • 09.08.06, 21:26
          Wydaje mi się że twoja córa ma bardzo duże szanse z tego wyjść. Jest bardzo
          młoda i mysle że jak podejmiesz działania jest bardzo duża szansa aby się to
          wszystko dobrze skończyło. Idź do psychiatry i psychologa. Mała i tak jest
          bardziej zmartwiona swoimi problemami niż wizytą u lekarzy i nie sadze aby to
          było dla niej dużo większym obciażeniem. Nie obwiniaj siebie, nie obwiniaj jej
          to takie choróbsko wredne poprostu ale uleczalne w bardzo dużym stopniu:)
          Pozdrawiam
      • 09.08.06, 20:58
        "przeciez wiadomo,ze nn sie wynosi z dziecinstwa" skąd ten pomysł. Naprawde
        staram się być na bierząco z informacjami apropos leczenia i przyczyn
        dotyczących nerwicy natręctw i NIGDZIE się nie spotkałem z taką rewelacją.
        Owszem z 30 lat temu tak myślano, ale obecna nauka nie jest już tego taka pewna
        i pancjenci z nn po dokładnych badaniach ujawniaja zaburzenia w funkcjonowaniu
        mózgu poprostu. Dlatego wyłączono nn z grupy nerwic. Jedyny fakt jest taki że
        lubi się ona ujawniać około 10 roku życia. To jest poprostu pewien rodzaj
        ułomnej wrażliwości ludzkiej i dlatego ludzi chorych na nn przerastaja pewne
        sprawy, które dla normalnych nie są niczym trudnym. Jednym słowem nie ważne czy
        rodzice są cudowni czy beznadziejni nn może się pojawić. A ja jestem ciekawy co
        Cie uprawnia do wydawania takich sadów, skąd w ogóle wiesz o czymś takim jak
        NN? Wypowiadanie się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia jest
        ignorancją. I jeszcze jedno MY NIE UŻALAMY SIE NAD SOBĄ, TO JEST CIĘŻKA CHOROBA
        PSYCHICZNA, Z KTÓRĄ MY MUSIMY FUNKCJONOWAĆ I WIELU Z NAS NAPRAWDE ŚWIETNIE DAJE
        SOBIE Z NIĄ RADE I STARA SIĘ ŻYĆ NORMALNIE:) A Tobie coś się gdzieś o uszy
        obiło i próbujesz swoje mądrości sprzedawać na siłe. Niepozdrawiam w dalszym
        ciągu:/
        • 09.08.06, 21:04
          Elmone, podpisuję sie pod tym co mówisz :))) i pozdrawiam Cię :p
          • 09.08.06, 21:16
            Poproszę Was jeszcze o parę rad na "dziś, jutro". Np. dzwonić do nie, czy nie
            dzwonić ( mała jest jeszcze do piątku na wyjeżdzie, dzwoniłam już do niej i
            oczywiście na koniec rozmowy, po opowiedzeniu wrażeń, zaczęła na nowo. Udało mi
            się to jakoś stłumić " bo ciocia usłyszy, pogadamy jak będziemy same" ale nie
            wiem czy to też nie błąd)? Strasznie prozaiczne pytanie, ale w tej sytuacji nie
            wiem, czy wychodzić tym jej myślom naprzeciw - rozmowa to stworzenie okazji -
            czy też lepiej "nie dotykać"? Boże, nigdy nie myślałam, że będę miała taki
            dylemat!!!
            • 09.08.06, 21:28
              Dzwonić, dzwonić a w piątek dać sie jej wygadać na całego.
    • 09.08.06, 21:23
      Do Mamy:Proponuje znalezc w Warszawie psychiatre dr.Jolante Kotarska, wiem,ze pracowala w Instytucie
      Psychiatrii i Neurologii na Sobieskiego w Warszawie i chyba w przychodni na ul.Twardej w Warszawie pare
      lat temu,obecnie nie wiem,czy tam jeszcze pracuje,mozliwe,ze tak.Albo ona jej pomoze,albo skieruje do
      kogos,ona zna dobrych terapeutow.Pozdrawiam.
      • 09.08.06, 21:49
        A znacie kogoś w Poznaniu bądź okolicach ? Mieszkam ok 100 km od Poznania. U nas
        jest tylkojeden psychiatra zajmujący się dziećmi, nie mam więc dużego wyboru.
        Chętnie skorzystałabym z Warszawy, ale - przynajmniej tak to sobie wyobrażam -
        nie skończy się na jednej wizycie, lepiej zatem kogoś w "zasięgu wzroku"

        Elemone - dzięki za "dzwonić", tak mnie do tego ciągnęło !!
        A jak reagować na wynurzenia? Tylko wysłuchać, bagatelizować, czy jak
        automatyczna sekretarka powtarzać" to tylko myśli, przychodzą, odchodzą, a my
        zostajemy i będziemy się kochać", czy próbować tłumaczyć co mądre, a co nie, co
        grzeszne, a co nie, co ..... czyli oddzielać ziarno od plew. Czy takie
        oddzielanie wogóle ma sens? Czy raczej niczego nie tłumaczyć na rozsądek,
        czekając aż się samo "wymyśli do zera". Wątpliwości może głupie, ale
        prawdopodobnie popełniałam błędy, wiele błędów, a nie mogę sobie na więcej
        pozwolić.
        Pozdrawiam, jesteście wspaniali, Ania
        • 09.08.06, 21:57

          czy próbować tłumaczyć co mądre, a co nie, co
          > grzeszne, a co nie, co ..... czyli oddzielać ziarno od plew. Czy takie
          > oddzielanie wogóle ma sens?

          NIe ma sensu. Wychowywac ja mozesz przy innych okazjach, a co do tych mysli, to
          nie ma sensu poswiecac im uwagi ani sie nimi szczegolnie bulwersowac - one sa
          mimowolne i niezalezne od niej. Jesli bedziesz probowala tlumaczyc jej, ktore
          mysli sa grzeszne, bedzie jeszcze gorzej. Sprobuj nie wywierac na nia presji i
          nie okazywac, ze jej mysli sa dla Ciebie straszne i grzeszne.
    • 09.08.06, 23:11
      Myśle, że teraz podczas rozmowy powiedz jej, ze pormawiacie o tym w piątek. A
      potem raczej słuchaj, zapwnianie, jej tłumaczenia nic nie wniosą raczej mogą
      dodatkowo zamotać. Staraj się mieć dla niej zawsze czas gdy coś Ci chce
      powiedzieć i masz możliwosć jej wysłuchać. Nie bój się przedewszystkim
      rozmawiac z nią i być z nią. Odwagi:)
    • 10.08.06, 12:02
      Witam pania ,Anie.Miałem to samo co pani córka.Zaczelo sie w wieku 9 lat.Mysli
      akurayt nie byyly związane z sexem,ale to nie ma roznicy nn ma rozne podloze,u
      mnie zaczelo sie od tego ze jako 9 letni chlopczyk dalem sie namowic na
      zapalenie papierosa przez kolege,potem jak juz to uczynilem mialem straszne
      wyrzuty sumienia,stwierdzilem ze musze sie ojcu zwierzyc wtedy poczuje ulge no
      i zwierzylem sie ,i dalej posypalo sie ,zaczely mnie nachodzic glupie mysli i
      przymus spowoiadania sie z tego ojcu,chcialem zeby ojciec znal kazda moja
      mysl,co sie wyspowiadalem ulga, a za 10 minut spowrotem 10 problemow nastepnych
      i znowu spowiedz i tak w kolko,w nocy to samo nie mogles spacbudzilem ojca w
      nocy wolalem go do kuchni zeby mu wyzalic sie z mysli,zapisywalem na kartce
      papieru kazda swoja glupia mysl zeby o zaDNEJ NIEZAPOMNIEC,czasem zapomnialem
      to wpadalem w panike ze to byla cos waznego a ja zapomnialem itp,wiem co czuje
      pani córka wspolczuje jej to jest straszne pieklo nie do opisania ,niesamowqite
      cierpienie duszy potworne tego nie da sie opisac wiem co mowie bo pamiettam co
      ja przezywalem najgorsze jest to ze nie wiadmomo co tutaj doradzic to jest
      błędne kolo,mowie to na swim przykladdzie,córka ma glupie mysli wedlug niej i
      chce sie wyspowiadac pani aby poczuc ulge dobrze ze pani jej wysluchuje,prosze
      w zadnym wypadku nie potepiac ja za mysli nawet jesli pani w duchu mysli ze to
      zle ,prosze to traktowac na luzie ,dziewczynka bedzie wtedy
      spokojniejsza ,mechanizm tego spowiadania sie polega na tym ze pani corka wie
      ze to sa mysli glupie i martwi ja to jesli pani by potwierdzila to ze to zle
      mysli itp to by ja zalamalo jeszce bardziej,moj ojciec madrze mi
      tlumaczyl,smial sie z tego co ja mu mowie"synku co ty to gadasz to blachostka
      ludzie maja jeszce wieksze problemy itp,nawet mowil mi uwazam ze to bylo jegto
      taktyka ,ze on tez takie mysli mial jak byl maly,chodzi o to zeby corce
      uswiadmomic ze ludzie rowniez maja takie mysli wtedy moga one zniknac trzeba
      trafic w jej psychike ja poiewm pani jak psycholog moja trafila we mnie wlasni
      wtedy,ja spytalem jej "prosze pani czy wsztstkie mysli ktore ja mowie tatusiowi
      to nie jest nic zlego czy to nie jest xzadna choroba?" ona "oczywiscie ze
      nie"pkontynuowalem dalej a czy jakakolwiek mysl mnie najdzie obojetnie jaka to
      to nie jest zle?ona na to oczywiscie ze nie ludzie aja rozne mysli,"dobra
      taktyke zastosowala na dzien dziejsszy wiem ,trafila w moja psychike po
      rozmowie z psycholog wyszedlem od niej jakby by mi kamien z serca
      spadl,poczupem sie wolny,ustapilo mi calkowicie mysli juz mnie nie nachodzily
      bo mialem przetlumaczone ze to normalne,ale noe kazdy p[sycholog jest dobry,ja
      proponuje dobrego psychoterapeute ,psychiatre rowniez prosze odwiedzic,mpowiem
      pani ze te natrectwa ze spowiadaniem sie ze swoich mysli rodzicom dotykaja duzo
      osob moja siostra ciot4eczna to samo miala,ciezko stwierdzic skad to sie bierze
      i jeszce jedno co moge swteierdzic na swoim przykladzie im wiecej sie corka
      bedzie pani spowiadac w tym wiekszy nawyk spowiadnia bedzie wpadac,ja tak
      mialem wpada sie w coraz wieksza obsesje stad moje stwierdzenia ze to jest
      takie bledne kolo i nie wiadmomo co doradzic bo z jednej strony powinna mie
      oparcie modz sie wyspowiadac a z drugiej to jej nic nie pomoze wrecz przeciwnie
      im wicej bedzie sie spowiadsac tym wieksza potrzeba mowienia o tym to suie
      rozrasta wiem to na sobie,co do przyczyny pani corki to uwazam ze ,broker2 ma
      duzo racji,a szczegolnie szlak mnie trafia jak slysze po raz kolejny co koścół
      i religia katolicja potrafi zrobic z czlowiekiem,dziewczyna pani szybko dojrzewa
      ,czula potrzebe interesowania sie sexem,nie ma nic w tym złego,to ze zaczela
      sie onanizowac ,robila bardzo dobrze,gorzej jakby tlumila emocje to poglembilo
      by nerwice ,jest mloda to fakt ale jesli juz zaczela sie interesoiwac sparwami
      sexu to nic zlego sex jest dare,m Boga,nie ma nic zlego w pornografii i pismach
      erotycznych,koscil ja zniszczyl przez koscil miala poczucie winy ze robi zle
      klocilo jej sie to z tym co uwzala za przyjemne,sex kojarzykl jej sie z czyms
      bardzo przyjemnym masturbacja rowniez,potem na "pieprzonym" kazaniu uslyszala
      ze to niczyste i grzech no i zaczelo sie ,powiem pani jeszce cos
      jednego ,czytalem juz podobna historie pewnej kobiety ktora przyjkazania i
      nauki koscielne dorpowadzily do nerwicy,rowniez sie onaznizowala,i potem
      zaczela miec wyzrzuty ze grzeszy,jaki kolwiek grze3ch popelnila czule sie winna
      wobec Boga i w ten sposob wpadla w nerwice,juz nie jedna osobe koscil
      doprowafdzil do nerwicy!!!prosze mnie zle nie zrozumiec ja wierze w Boga ale
      mam zupelnie inne pojecie jego nie takie jakkie maja katolicy dla mnie to sekta
      jedna z najwiekszych o czym siwdacza rozne problemy ludzie dzieki
      kosciolowi ,poczucie winy,niegodnosc i tp,ja juz dawno odszedlem od
      kosciola ,zaczelem interesowac sie tematami duchowymi i gdzie indziej szukac
      Boga,i uwazam sie za szczesciarza ze tak uczynilem,pani tez powinna sprawy sexu
      trakotwac na luzie,nie potepiac corki za onanizowanie to jest normalne w wieku
      dojrzewania i ludzkie,jesli corka a ochote ogladac gazetki pornograficzne to
      niech oglada a co w tym zlego?niech poczuje wolnosc ,jest w tej chwili w
      kajdanach czuje sie winna itp,musi poczuc wolnosc to nie oznacza wcale ze
      pospuje sie i stanie sie jakas niemoralna,prosze mi wierzyc nie wiem jakie pani
      ma podejscie do sexu dla mnie to dar boski,panie w swoim piscie pisze "ze córka
      poszla na manowce",nie poszla na zadne manowce,dojrzewa ma taka
      potrzebe,powinna byc pani dumna ze tak szybko stala sie madra
      dziewczynka,prosze jej nie zabraniac interesowac sie sprawaami sexu niech sie
      zajmuje tym jak chce ,oczywiscie powinna jej pani wytlumaczyc jai wiaza sie z
      tym konsekwencje niechciana ciąża itp,ale nigdy nie mowic ze ma czas na to
      jeszce ze to zle itp,wrecz przeciwnie to jest piekny dar boski ,jesli jest pani
      katoliczka to pewnie nie zgodzi sie pani z moimi radami ale prosze mi wierzyc
      bylem rowniez kiedys katolikiem i wiem do czego kosciol moze dorpwadzic wzbudza
      w ludziach strach lęk przed kara boska i tyle dobrego i dyktuje nam co jest
      dobre a co zle zaklada nam kajdabny,mocniejssi psychicznie nic sobnbie z tego
      nie zrobia ale jak trafi na kogos czulego to choroba gotowa,corce nie dziwie
      sie ze zaczela wyzwac Jezusa,Matke Boska,Boga,powniewaz nauki w kosciele
      gloszace o Jezusie ,Bogu itp mowily jej o nieczystosci,poczuciu winy
      grzechu,klocilo jej sie to z wlasnymi emocjami i potrzebami,stad agresja wobec
      Boga w jej gl;wie podejrzewam zaswitalo"mi tak dobrze sie kojarzuyy sex
      czerrpie z tego przyjemnosc a oni mi mowia ze to zle"nastapilo przeciwstawne
      mysli przyjemnosc i sex stalo sie grzechem i czyms zlym,stac nerwica ,nerwica
      sie rozbudowuje zaczyna sie od obsesji np na temat sexu a potem to juz leci jak
      z rekawa ,czlowiek kazda swoja ysla sie martwi i uwaza za chora itp,uff ale sie
      rozpisalem,prosze pojsc do specjalisty najlepiej do psychoterapeuty najlepiej
      nie nalezacego do wiary katolickiej naprawde mowie to calkiem powaznie chociarz
      wiem ze to troche glupia dorada przeciez nie bedzie sie pani pytrac na WSTEPIE
      CZY JEST PAN KATOLIKIEM ALE TO TAKA MALA PODPOWIEM,NIc zycze powodzenia ,p
      [rosze skorzystac z moich rad ,przszedlem w zyciu wiele piekla i wiem co pisze
      głowa do gory ,ostatecznie dobro zwyciezy zło tak musi byc nie inaczej
      pozdrawiam serdecznie
    • 10.08.06, 18:08
      Witam, przypomnij sobie czy przed zaistniałą sytuacją, zdarzyło się coś co
      miało związek z seksualnością - czy córka się tym interesowała , coś ją
      ciekawiło itp. a jeśli tak, to jaka była twoja odpowiedź. Zbadaj czy wychowanie
      (przekaz werbalny i niewerbalny ) nie było zbyt rygorystyczne - normy moralne
      przedstawaine w sposób który nie daje możliwości wyboru, zasady religijne
      ujmowane powinnościowo oraz jako nakazy itd. Z własnego doświadczenia wiem, że
      niewłasciwe przedstawienie dziecku tego typu spraw może być przyczyną wielu
      nieporozumień i problemów w dorosłym życiu. Nie chodzi tutaj o to by szukać
      winnych, czasami po prostu tak wychodzi choć było robione w dobrej wierze.
      Ważne żeby córka trafiła pod fachową opiekę, wtedy wszystko powinno wrócić do
      normy. Pozdrawiam, jeśli chesz pisz na maila: ipresume@gazeta.pl
      • 10.08.06, 20:05
        Witam.Wstukaj sobie www.afektywne.webpark.pl wejdz w teorie powstawania zok i
        wyswietli sie strona pt.natrectwa u dzieci.W matni natretnych rytualow i
        mysli.Koniecznie przeczytaj bo to tak jak o twoim dziecku.
    • 21.09.06, 21:04
      mo pomogły modlitwy do Boga i lek o nazwie Asentra
    • 22.09.06, 07:47
      cześć jupik7 szukałam kogoś kto ma takie problemy z dzieckiem jak ja i w końcu
      ktoś mi napisał że jest taki ktoś jak ty czytam że wyjeżdżasz więc jak bedziesz
      na forum to chciałbym pogadac mój 9letni syn ma taki sam rodzaj choroby co
      twoja córka a zachorował wiosną pozdrawiam pa
      • 06.10.06, 21:59
        to na 100% natrectwa, ale ja bym sie tym tak bardzo nie załamywał. Wiele osób z
        tym żyje i przy pomocy leków nie jest źle. Ja również mam natrectwa od ok 10
        roku życia. teraz jestem dorosły mam rodzine, dzieci, prace, żyje normalnie. A
        pomaga mi w tym wszystkim jedna różowa tableteczka anafranilu dziennie.
        • 09.10.06, 11:44
          dzięki Malcolmie: u mojego syna ostatnio ta jedna tableteczka nie działa więc
          coś jest nie tak a poza tym to pocieszyłeś mnie i zmartwiłeś jednocześnie bo
          widze ze można z tą choroba żyć normalnie,mieć rodzinę, pracować ale zmartwiłeś
          mnie bo miałam nadzieję ze to mu kiedyś minie np w wieku dojrzewania
          • 15.10.06, 22:54
            oczywiście mialem okresy remisji (czyli przerwy) i też wydawało mi się że
            minęło, ale kiedyś wracało. Ale nn wypływa z naszej osobowości, więc trudno
            abyśmy wyleczyli się z osobowości. to nie katar. Ale głowa do góry, boisz sie
            tego bo boisz sie słów "choroba", "natrectwa". brzmi to rzeczywiście źle.

            A jeśli chodzi o tabletki, to pisalem to już 1000 razy. Najważniejsza jest
            wielkośc dawki. Ten rodzaj leków poniżej pewnej dawki w ogóle nie działa.
            niektórzy mówią że ta granica to 150mg. No a lekarze czasem przepisują male
            dawki bo nie chcą wystraszyć pacjenta działaniami ubocznymi. Mi pomogła dopiero
            dawka 225 mg/doba! Czyli po prostu tym natrectwo trza "dać w ryja", a nie
            głaskać. Dawke zmmiejszasz dopiero gdy odczuwasz widoczną poprawę. Wtedy jedzie
            sie na dawce podtrzymującej (tak jak ja - 75mg)
            • 15.10.06, 23:31
              WAŻNA UWAGA! Pisząc o wielkości dawki mialem na myśli leki TPLD czyli te
              starszej generacji (np mój anafranil), bo inne leki posiadają inne "okno
              terapeutyczne", np floxetyna, czyli popularny prozac leczy juz przy dawce 20mg
              • 05.11.06, 19:56
                tylko dobre egzorcyzmy i nie zaluj kasy na lapserdaka tylko fachowy egzorcysta
                moze w toruniu ci podpowiedza kogos albo w licheniu
    • 25.10.15, 11:24
      Witam.Jupik7.Proszę o jakiś kontakt to dla mnie bardzo ważne .Proszę mam taki problem z córka jestem u kresu sił ona też to mój mail ;magr.malgorzatawezowska@wp.pl.Jak u was potoczyły się sprawy?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.