Dodaj do ulubionych

Posterunek graniczny...

12.03.08, 12:22
W Borzykowie (koło Pyzdr) odtworzono dawne prusko-rosyjskie
przejście graniczne. Na parkingu przy drodze nr 442 w 2004 roku
ustawiono dwie budki strażnicze, z których wyglądają rzeźbione
umundurowane postacie o groźnych minach. Umieszczone obok tablice
opisują historię tego miejsca i propagują walory okolicy.

Byłem tam kilka dni temu i zrobiło to na mnie całkiem dobre
wrażenie. Jaka jest Wasza opinia, aby podobne przejście
zrekonstruować w Nowych Skalmierzycach? Dawne budynki graniczne
stoją tutaj do dzisiaj, jednak mało kto z przyjezdnych zdaje sobie z
tego sprawę.

Dla chętnych mogę podlinkować zdjęcia z Borzykowa oraz archiwalne
fotografie z N. Skalmierzyc.
Edytor zaawansowany
  • o00 14.03.08, 18:51
    Dobry pomysł. Może by tak też w Ostrowie? Na Rynku ustawiłoby się
    zrekonstruowany za publiczne pieniądze pomnik Wilhelma... A jako
    dodatkową atrakcję, nie tylko dla przejezdnych, proponuję wprowadzić
    w jeden dzień w tygodniu zakaz rozmawiania po polsku (np. w soboty,
    żeby nie było kłopotów w urzędach państwowych). Pasuje?
    --
    Popruskie skundlenie umysłów nie zna granic.
  • szycha-ns 14.03.08, 20:07
    he he tylko czekałem, aż się tutaj pojawisz, szczerze mówiąc nie
    zawiodłem się. Tak, tak- tylko Ty masz zawsze racje i nigdy się nie
    mylisz, Panie Romualdzie :-) Teraz bardziej na serio, pewnie
    uważasz, że najlepiej jest zapomnieć o tym upadlającym epizodzie w
    historii, ale ja myślę inaczej. Możesz sobie dalej kpić, bo wiem, że
    w tym osiągnąłeś prawdziwe mistrzostwo, ale takie miejsce jak
    Borzykowo przypomina, że nasz kraj był kiedyś podzielony, jednak
    dzięki poświęceniu wielu osób ja nie muszę mówić po niemiecku, a ty
    po rosyjsku. Prawda jest taka, że budynki graniczne stoją w Nowych
    Skalmierzycach do dzisiaj, zapraszam do ich wysadzenia skoro tak Ci
    to przeszkadza. Nie zapomnij także o dworcu!
    PS. Daruj sobie to skundlenie, bo jesteś po prostu żałosny... coś
    odczuwam, że nie masz równo pod sufitem.
  • o00 15.03.08, 14:35
    Szycha, próba wycieczek osobistych bardzo niestosowna, ale widać już
    tak masz. W rzeczy samej: to miło, że już nie pojawiasz się na forum
    Kalisza (byłoby szkoda, gdybyś znowu zaczął).

    O tym, że kraj był podzielony, najlepiej przypomina owo popruskie
    skundlenie, które od blisko wieku kołacze się w różnych umysłach, i
    innego byłoby już chyba nadto, zwłaszcza za publiczne (!) pieniądze.

    Rozbiór Rzeczypospolitej nie był epizodem, jeśli jednak niektórzy
    ludzie znajdują nieodpartą potrzebę egzaltacji (cyt.) upodleniem, to
    ich sprawa. Sądzę jednak, że epatowanie egzaltacją to już przesada.

    Jeśli nie znajdujesz innego pomysłu na upamiętnienie wysiłku pokoleń
    Polaków walczących z podziałem Rzeczypospolitej niż tylko odbudowa
    posterunków granicznych, które dla tych Polaków były uosobieniem
    narodowego nieszczęścia, to ci szczerze współczuję.

    Zaproszenia do wysadzania czegokolwiek w Nowych Skalmierzycach nie
    przyjmuję, bardzo mi przykro.
    --
    Popruskie skundlenie umysłów nie zna granic.
  • szycha-ns 15.03.08, 20:51
    Oczywiście Ty jesteś taki święty i na pewno nie widzisz nic złego w
    stwierdzeniu "Popruskie skundlenie umysłów nie zna granic"
    skierowane do mnie. Nie musisz się martwić, na forum na pewno nie
    wrócę, także możesz spokojnie udzielać się dalej.
  • o00 15.03.08, 23:42
    Zdanie w stopce nie jest skierowane do ciebie. Stopka nie do tego
    służy. Nie wiem skąd ci w ogóle przyszło do głowy, że to do ciebie.
    --
    Popruskie skundlenie umysłów nie zna granic.
  • szycha-ns 16.03.08, 11:20
    W takim razie bardzo Ciebie przepraszam, byłem przekonany, że
    kierujesz te słowa do mnie, przyznam szczerze trochę mnie
    rozzłościło. Wycofuję to, co wcześniej napisałem i jeszcze raz
    przepraszam.
  • kaliszanin2 15.03.08, 16:50
    szycha-ns napisał:

    > (...)Jaka jest Wasza opinia, aby podobne przejście
    > zrekonstruować w Nowych Skalmierzycach? Dawne budynki graniczne
    > stoją tutaj do dzisiaj(...)

    Najlepiej byłoby zorganizować wspólną imprezę (bo przecież nie
    uroczystość, raczej coś w rodzaju topienia marzanny) wbicia w
    tę "granicę", w tego barbarzyńskiego upiora, osinowego kołka, który
    potem przywaliłoby się wielotonowym głazem, a na koniec zasypało
    ziemią i posadziło krzaki, żeby nie sprawiało to czasem wrażenia
    miejsca upamiętnienia.

    Jeśli jest już potrzebna jakaś polityka historyczna, to nie rozumiem
    dlaczego do dzisiaj nie doczekaliśmy się serialu w wielu wersjach
    językowych, kóry by przedstawiał naszych zaborców jako hordy
    zajadłych a prymitywnych zbirów, których wściekłość doprowadza
    wreszcie po paru wiekach do wzajemnego barbarzyńskiego mordowania
    się bez pardonu w II WŚ. Nie rozumiem sentymentu do zaborców, nawet
    tak śladowego jak upamiętnianie byłej samozwańczej,
    przestępczej "granicy".
  • szycha-ns 15.03.08, 20:47
    > Nie rozumiem sentymentu do zaborców, nawet
    > tak śladowego jak upamiętnianie byłej samozwańczej,
    > przestępczej "granicy".

    Broń Boże nie jest to kwestia sentymentu, bo niby do czego tutaj
    tęsknić? Jestem przekonany, że nie tym kierowano się w Borzykowie.
    Sam zainteresowałem się tym miejscem tylko dlatego, że dostałem
    zlecenie na sfotografowanie posterunku do przewodnika po
    Wielkopolsce. Przy okazji zatrzymania się przed repliką mogłem
    obejrzeć zabytki gminy, gdyby nie to pewnie przejechałbym obojętnie
    dalej szukając kolejnego miejsca na liście. Pomyślałem sobie, co by
    się stało, jakby podobną inicjatywę przenieść na nasz grunt, ale
    widać trafiłem kulą w płot. Co prawda, gdyby nie oddziaływanie
    granic, mojego miasteczka nie byłoby teraz na mapie, ale nie to jest
    teraz najważniejsze...
    Temat można zamknąć, dyskusja nie podążyła w tą stronę, którą
    oczekiwałem.
  • kaliszanin2 16.03.08, 00:53
    szycha-ns napisał:

    > (...) gdyby nie oddziaływanie
    > granic, mojego miasteczka nie byłoby teraz na mapie(...)

    A tego akurat nie możesz wiedzieć. Miejscowość istniała wcześniej,
    może bez rozbiorów byłaby właśnie większym miastem. Kalisz bez
    wynikającego pośrednio z rozbiorów zniszczenia stanowiłby zapewne,
    jak wcześniej na przestrzeni dziejów, 50-60% Poznania i miałby
    prawdopodobnie spore miasteczka satelitarne. Zresztą teraz właśnie
    Skalmierzyce (ale całe) nabierają coraz większego znaczenia w
    aglomeracji. Gdyby granica nadal istniała nic takiego nie byłoby
    możliwe.
  • szycha-ns 16.03.08, 11:34
    Skalmierzyce przed rozbiorami były zwykłą wsią bez większych
    perspektyw. Nowe Skalmierzyce zostały założone przez Prusaków jako
    komora celna, także ośrodek mógł się rozwinąć właśnie dzięki
    granicy. Właściwie wszystkie budynki, które mają jakąś wartość
    architektoniczną, zostały zaprojektowane przez Niemców. Nie można
    tutaj nie doceniać oddziaływania granicy. Nie jest to co oczywiście
    powód do dumy, ale taka jest prawda, historii nie można zmieniać dla
    własnego upodobania. Przecież ja nie chcę tworzyć nowych granic,
    jestem gorącym zwolennikiem aktywnej współpracy wszystkich ośrodków
    dla przeciwwagi Poznania. W Borzykowie przyświeca im cel "granica,
    która łączy a nie dzieli", ale widać niepotrzebnie rozpoczynałem
    dyskusję, bo zostałem od razy wykpiony.
  • kaliszanin2 16.03.08, 19:25
    szycha-ns napisał:

    > Skalmierzyce przed rozbiorami były zwykłą wsią bez większych
    > perspektyw. Nowe Skalmierzyce zostały założone przez Prusaków jako
    > komora celna, także ośrodek mógł się rozwinąć właśnie dzięki
    > granicy. (...)

    Wiele miast satelitarnych w większych aglomeracjach rozwinęło się ze
    zwykłych wsi bez zakładania w nich stacji granicznych.
    Niewykluczone, że i ze Skalmierzycami byłoby podobnie. Dla Kalisza
    droga na Wrocław zawsze była jednym z głównych traktów, a właśnie
    przy głównych traktach aglomeracji powstają miasta satelitarne. Nie
    mówię, że tak by na pewno było, ale nie można też mówić, że tak by
    na pewno nie było. Przypuszcza, że gdyby nie rozbiory, wszyscy
    mieliby się lepiej.
  • szycha-ns 16.03.08, 19:48
    To już pozostaje w sferze gdybania, historia potoczyła się tak, a
    nie inaczej. Dla Nowych Skalmierzyc impulsem powstania była ta
    znienawidzona granica. Późniejsze czynniki rozwoju były inne i
    miasto szczęśliwie wykorzystało dane mu szanse, zamieniając się z
    pruskiej kolonii na dobrze prosperujący, polski ośrodek, którym jest
    zresztą do dzisiaj.

    > Przypuszcza, że gdyby nie rozbiory, wszyscy
    > mieliby się lepiej.

    Kto wie jakby Polska wyglądała, gdyby nie zabory, ale to nie temat
    do rozważania na tym forum :-) Jestem przekonany, że wszystkim
    żyłoby się znacznie lepiej, a Kalisz byłby miastem porównywalnym z
    Poznaniem. No ale tak jak wcześniej pisałem, zostawmy gdybanie.
  • wielkopolskawschodnia 17.03.08, 03:27
    Ale postarajmy się może spojrzeć na wszystko z innej perspektywy,
    nie tylko z perspektywy owej nikczemnej granicy. Szczypiorno było w
    identycznej co Nowe Skalmierzyce sytuacji i zdołało pozbyć się tego
    granicznego brzemienia: Piłsudski, Legiony, Przedmoście Kalisz,
    Petlura, Okęcki, Ordężanka, Statkowski, Mertka... Czy Skalmierzyce
    muszą być skazane na "popruską graniczność"? Nie muszą. Wystarczy
    tylko inaczej ruszyć głową niż borzykowianie. Nie uważacie?
  • kaliszanin2 17.03.08, 09:26
    wielkopolskawschodnia napisał:

    > (...) Czy Skalmierzyce
    > muszą być skazane na "popruską graniczność"? Nie muszą. Wystarczy
    > tylko inaczej ruszyć głową niż borzykowianie. Nie uważacie?

    Skalmierzyce mają tradycje powstańcze z udanego udziału w Powstaniu
    Wielkopolskim, a ich dzisiejsza rola świadczy o prężności żywiołu
    polskiego w naszym regionie. Dzisiaj Skalmierzyce mają przed sobą
    misję dziejową - to na nich spoczywa zadanie pełnej urbanizacji
    przestrzeni pomiędzy Kaliszem i Ostrowem i tym samym ostatecznego
    unicestwienia byłej "granicy". Wykształcenie zespołu miejskiego
    Kalisz-Ostrów oznacza bowiem odtworzenie roztrzaskanego przez burze
    dziejowe historycznego ośrodka regionalnego i ukształtowanie go na
    miarę stolic innych regionów.
    Najlepszy pomysł na Skalmierzyce to, oprócz kontynuacji niezłych
    osiągnięć samorządowych, zadbanie o silne wsparcie wspomnianej misji
    (ona może trwać dziesięciolecia, ale powinna być świadomie podjęta)
    przez Kalisz, Ostrów i oba powiaty ziemskie. Może przydałby się
    odpowiedni związek komunalny.
    Wcale nie chodzi przy tym o zamazywanie historii, ale raczej o
    pokazanie co możliwe jest dopiero w warunkach narodowej wolności.
  • szycha-ns 17.03.08, 11:07
    > Dzisiaj Skalmierzyce mają przed sobą
    > misję dziejową - to na nich spoczywa zadanie pełnej urbanizacji
    > przestrzeni pomiędzy Kaliszem i Ostrowem i tym samym ostatecznego
    > unicestwienia byłej "granicy".

    Myślę, że trochę przeceniasz rolę N. Skalmierzyc... wraz z zespołem
    miejscowości to ok. 10 tys. mieszkańców, czyli niewiele. Jest to
    oczywiście ważne miejsce na gospodarczej mapie Wielkopolski, ale z
    poważnymi inicjatywami powinny występować mimo wszystko władze
    Kalisza i Ostrowa.
    Teraz to Ostrów powinien rozwijać się w stronę Czekanowa. Moja gmina
    jest całkiem przyzwoicie zurbanizowana, można oczywiście myśleć o
    dalszym rozwoju, ale nie typu "ulicówki", aby zapełniać na siłę luki.
  • kaliszanin2 17.03.08, 11:59
    szycha-ns napisał:

    > (...)Moja gmina
    > jest całkiem przyzwoicie zurbanizowana, można oczywiście myśleć o
    > dalszym rozwoju, ale nie typu "ulicówki", aby zapełniać na siłę
    luki.

    Ta luka zurbanizuje się i tak. Chodzi o to, żeby nad tym procesem
    zapanować, uporządkować go i umiejętnie stymulować. Nie da się przy
    tym uniknąć przejściowego ukształtowania ulicówki od wiaduktu do
    Ociąża, można tylko się starać, żeby potem korzystnie się ona
    przekształcała. Miasto tak położone jak Skalmierzyce powinno dbać o
    długofalowe, obliczone na dziesięciolecia plany. Inaczej może
    doświadczyć niekorzystnych skutków żywiołowego rozwoju. Takie zmiany
    zwykle zachodzą szybciej niż by się można spodziewać, chociaż często
    trudno na pierwszy rzut oka zaobserwować ich początki.
  • szycha-ns 17.03.08, 13:38
    Właśnie tego się obawiam, z reguły nikt takich procesów nie chce
    kontrolować, a ja nie jestem zwolennikiem “róbta co chceta”. Już w
    miasteczku panuje pewien bałagan urbanistyczny, a co będzie jak
    tylko się rozrośnie? Ktoś faktycznie musi nad tym procesem
    zapanować, tylko czy my mamy tutaj taką osobę? ;-)
  • szycha-ns 17.03.08, 10:51
    N. Skalmierzyce też mają tradycje powstańcze. 29 grudnia 1918
    powstańcy opanowali miejscowosc, a później wielu z nich wzięło
    udział w walkach powstańczych na terenie innych miast i wsi. w
    Szczypiornie znajdował się I Batalion Pograniczny Poznański, także
    nie ma się tutaj co z nim porównywać. Jednak to u nas stoi Pomnik
    Powstańców Wielkopolskich, znajdujący się przy trasie Kalisz- Ostrów
    Wlkp.

    "Pomnik wybudowano ze składek społecznych województwa i symbolizuje
    on dwie części wielkopolski rozdzielonej przez zabory. Pomnik został
    odsłonięty 28 grudnia 1978 r., jego autorem jest Józef Kopczyński."

    Mówisz inaczej ruszyć głową... to co byś proponował? Oddział Muzeum
    Powstania Wielkopolskiego z Poznania? Chyba Szczypiorno bardziej na
    to zasługuje, ale proszę, podziel się swoimi pomysłami. Jak na razie
    w N. Skalmierzycach nie ma właściwe żadnej placówki muzealnej, także
    pozostaje białą plamą na mapie przeciętnego turysty- a mamy co
    pokazać. Granica to tylko pomysł...
  • kaliszanin2 17.03.08, 11:15
    szycha-ns napisał:

    > N. Skalmierzyce też mają tradycje powstańcze. (...)

    Pisząc o tradycjach powstańczych nie rozróżniałem pomiędzy N.
    Skalmierzycami a Skalmierzycami. To może miałoby jakiś sens z punktu
    widzenia historiografii Powstania Wielkopolskiego, zupełnie jednak
    nie ma sensu kiedy mowa o topografii. Dla przybysza z zewnątrz
    tablica na środku miasta rozdzielająca obie miejscowości to jest
    wielka osobliwość, żeby nie powiedzieć dziwactwo. Myślę, że to
    utrudnia zaprzestanie myślenia o Skalmierzycach jako o malutkim
    miasteczku, ot, takiej milusiej swojskiej odrobinie. To może być dla
    mieszkańców bardzo sympatyczne, ale jest po pierwsze anachroniczne i
    nieprawdziwe, bo już dzisiaj faktyczne miasto ma ok. 10 tys. ludzi,
    a po drugie sprzeczne z interesem regionu, któremu potrzebne jest
    większe miasto Skalmierzyce - 20, może nawet 30-tys., funkcjonujące
    jako zwornik zespołu miejskiego Kalisz-Ostrów.
  • szycha-ns 17.03.08, 13:32
    Moja odpowiedź odnosiła się do 'ww' w kwestii Szczypiorna, także w
    tym miejscu nie różnicowałem tego podziału :-) Dziwactwo, nie
    dziwactwo... jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze i tak
    też jest w tym przypadku.
    Miasto jak na razie nie może osiągnąć tych 20 tys. mieszkańców z
    kilku powodów. Przede wszystkim nie powstają tutaj nowe mieszkania,
    a uwierz mi, że jest takie zapotrzebowanie. Dlaczego tak się dzieje?
    Powiem szczerze, że nie wiem...
    Połączenie miasta i wsi Skalmierzyce z punktu widzenia ekonomicznego
    na razie nie ma sensu, także jeszcze długo będziemy mówić o dwóch
    ośrodkach.
    Zresztą, bądźmy szczerzy, Ostrów i Kalisz niewiele o nas wiedzą. Na
    dowód mogę podać bzdurne określenie przystanków przez KLA. Jeden z
    nich nazywa się Nowe Skalmierzyce Rynek, tylko, że u nas Rynku nie
    ma! Pewnie jest to za trudne, aby osobiście się przejechać i
    zobaczyć, że zamiast Rynku mamy Plac Wolności. Taka ignorancja może
    prowadzić do niechęci...
  • kaliszanin2 17.03.08, 14:08
    szycha-ns napisał:

    > (...) także w
    > tym miejscu nie różnicowałem tego podziału :-) Dziwactwo, nie
    > dziwactwo... jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze i
    tak
    > też jest w tym przypadku.
    > (...) Połączenie miasta i wsi Skalmierzyce z punktu widzenia
    ekonomicznego
    > na razie nie ma sensu, także jeszcze długo będziemy mówić o dwóch
    > ośrodkach.
    > (...) Ostrów i Kalisz niewiele o nas wiedzą. (...)

    Powody utrzymywania podziału są dokładnie takie jak rezygnacji
    Opatówka z wystąpienia o prawa miejskie. W obu przypadkach działają
    szkodliwe przepisy karzące za urbanizację! Te przepisy muszą się
    zmienić i tutaj akurat pomoc Kalisza i Ostrowa w lobbowaniu za tym
    mogłaby być istotna - to zawsze spora grupka posłów. Nie tylko
    moglaby, ale i powinna, bo dopomożenie mniejszym ośrodkom
    aglomeracji w rozwoju jest jak najbardziej w interesie większych
    miast.
    Można oszacować jakie korzyści przynosi urbanizacja i w jakim
    okresie zrekompensuje ona ubytek z tytułu utraty funduszy na rozwój
    wsi. Przez ten okres fundusze te powinny nadal przysługiwać obszarom
    inkorporowanym do miasta. Gdyby obowiązywała taka zasada, to
    połączenie na pewno by się opłaciło. Obecne rozwiązanie prowadzi do
    utrzymywania fikcji. Przecież Skalmierzyce od dawna są wsią tylko
    nominalnie, w rzeczywistości to jest całkowicie zurbanizowana
    dzielnica złożona w większości z osiedli i przestrzennie
    zintegrowana z resztą miasta. Podobnie Opatówek jest "wsią" tylko
    dla budżetowej wygody. Pod rządami tych przepisów w Polsce zdarzały
    się już "wsie" ok. 10-tysięczne, którym siłą nadawano prawa miejskie.
    Jeśli chodzi o zaniedbywanie Skalmierzyc przez Kalisz i Ostrów, to
    jest to jednocześnie zaniedbywanie przez te miasta własnego
    interesu, co ostatnio jest już chyba trochę lepiej rozumiane.
  • wielkopolskawschodnia 18.03.08, 03:09
    Nowe Skalmierzyce znalazły się po 1815 "nie u siebie", podobnie jak
    Ostrów, czego jakoś nikt nie zauważa. To po pierwsze. Po drugie: nie
    można wiązać historii tylko z zaborami, z powstaniem wielkopolskim,
    bo przecież powstanie było częścią zaborczej historii Polski. Jakoś
    w "Polsce" nie przywiązuje się tak ogromnego znaczenia do powstań,
    choć to one pozwoliły przetrwać narodowi polskiemu (a bez powstania
    listopadowego, styczniowego i strajku szkolnego w 1905 nie byłoby
    najmniejszych, ba! żadnych szans na powstanie wielkopolskie w 1918).

    Ale dla przykładu: dlaczego w Nowych Skalmierzycach tak dużo mówi
    się o wybudowaniu kolei pruskiej, a w ogóle nie zauważa się budowy
    Drogi Żelaznej Warszawsko-Kaliskiej? Przecież do czasu budowy DŻW-K
    w mieście była tylko mała stacja, ta, która (dziś zapomniana) stoi
    przy placu Wolności. A monumentalny dworzec z lat 1904-09 wybudowano
    właśnie dlatego, że w 1904 Nowe Skalmierzyce włączono w system kolei
    Królestwa Polskiego, zatem właśnie dzięki budowie wielkiej DŻW-K.

    Ten przykład innego (niż dotychczasowe) spojrzenia na pewne elementy
    historii miasteczka daje asumpt do zmiany optyki widzenia, do zmiany
    p-e-r-s-p-e-k-t-y-w-y, o której pisałem wyżej.

    Kwestia na koniec: przewodniki turystyczne, opracowania historyczne
    itd. przez lata pisane były w Poznaniu, prezentują poznański sposób
    widzenia Nowych Skalmierzyc jako "kresowego" miasteczka gdzieś tam
    pod wschodnią granicą (ich ukochanej) Provinz Posen. Jeśli jednak
    zmienimy perspektywę, to nagle okazuje się, że Nowe Skalmierzyce nie
    leżą "nie u siebie" na skraju Poznańskiego, ale w sercu Kaliskiego.
    Dlatego uważam, że jeśli mamy szukać owych rozwiązań, należy zacząć
    od siebie, od zmiany spojrzenia, zmiany sposobu widzenia. Ogromną
    rolę do spełnienia ma tutaj PTH, KTPN, WP-A, MOZK. Bo skoro można w
    Kaliszu napisać i wydać "Dzieje Nowego Miasta nad Wartą", a więc
    miasteczka leżącego na skraju Kaliskiego, prawie pod poznańskim
    nosem, to dlaczego w Kaliszu nie napisano jeszcze "Dziejów Nowych
    Skalmierzyc"? Czy dlatego, że nadal patrzy się na Nowe Skalmierzyce
    ze starej perspektywy? Zatem: czas na zmiany :).
  • szycha-ns 18.03.08, 16:29
    > Nowe Skalmierzyce znalazły się po 1815 "nie u siebie", podobnie
    jak > Ostrów, czego jakoś nikt nie zauważa.

    Dla uściślenia, o Nowych Skalmierzycach, a właściwie to o “Neu
    Skalmierschutz” możemy mówić dopiero od 1908 roku, kiedy to Prusacy
    wyodrębnili administracyjne nową miejscowość. No, ale nie będziemy
    się tutaj tego czepiać.

    Masz racje co do powstań. Szkoda, że telewizja publiczna nie spełnia
    swoich podstawowych zadań i zupełnie "olewa" takie rocznice jak np.
    powstanie wielkopolskie. Aż chciałoby się zobaczyć film dokumentalny
    na ten temat pokazujący rekonstrukcję działań np. w Boczkowie czy
    Szczypiornie.

    > Ale dla przykładu: dlaczego w Nowych Skalmierzycach tak dużo mówi
    > się o wybudowaniu kolei pruskiej, a w ogóle nie zauważa się budowy
    > Drogi Żelaznej Warszawsko-Kaliskiej?

    Może dlatego, że kolej pruską podłączono jaką pierwszą? Skalmierzyce
    miały swoje połączenie już w 1896 roku. Zresztą, o naszej historii w
    ogóle mało się mówi, mało się słyszy i mało się pisze, także pewne
    sprawy są już w ogóle marginalizowane.

    > monumentalny dworzec z lat 1904-09 wybudowano
    > właśnie dlatego, że w 1904 Nowe Skalmierzyce włączono w system
    kolei Królestwa Polskiego, zatem właśnie dzięki budowie wielkiej DŻW-
    K.

    To wszystko prawda! Tyle, że na rękę miastu i PKP jest to, aby o tym
    dworcu w ogóle nie mówić, bo jest w beznadziejnym stanie technicznym
    i nieprędko może się to zmienić. Zamiast chluby mamy wielkie
    straszydło, a właściwie fabrykę przy torach, bo wnętrze zostało już
    daaaawno zdewastowane. Wiem jak to wszystko wygląda od środka...
    szkoda gadać.

    Na razie zabrali się za nas warszawiacy, w 2001 wydano
    album "Skalmierzyce na starych pocztówkach", a w tym roku, jak
    dopisze szczęście, pojawimy się w przewodniku o Wielkopolsce pewnego
    znanego wydawnictwa, także z Warszawy. Jak tam wypadniemy? Czas
    pokaże.
    Widocznie Kalisz nie interesuje się naszym losem? A szkoda...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka