A storczyki mojej siostry...
rosną jak szalone! Co rusz siostra musi kupować podpórki do kolejnych odnóżek. Takich okazów to ja nigdzie i nigdy nie widziałam, nawet na zdjęciach. A wiecie co ona z nimi robi? Wszystko to, czego storczyki n i e n a w i d z ą ! Raz w tygodniu wlewa im do osłonek nieprzegotowaną (co prawda odstaną) wodę, nie wylewa tejże wody, tylko po tygodniu uzupełnia, zatem stoją te okazy non stop zamoczone we wodzie. Stoją na zachodnim oknie, gdzie słońce w zasadzie już o 17 świeci, nie opuszcza im rolet, nie dodaje nawozu do podlewania. Jak pytam co ona im robi, to odpowiada, że gada z nimi. Ja nawet moje gnoje nad którymi za przeproszeniem się spuszczam, robię wszystko rzekomo jak należy daję jej do odratowania. Ponieważ moje storczyki nie lubią być nawadniane przegotowaną wodą z dodatkiem nawozu co około 7-10 dni, nie lubią jak się im listki przeciera wodą z cytryną, nie lubią stać na południowym parapecie przy zakrytych roletach i nie lubią w ogóle niczego co ja im robię. Za to u mojej siostry - jak pięknie rosną! Wrrrr :[ I to nie to, że ona jeden ma taki egzemplarz, tylko dosłownie k a ż d y storczyk jej bujnie rośnie, czy to taki którego kupiła na promocji w supermarkecie, czy w kwiaciarni czy taki, którego dostała w prezencie.
Wando - oświećże mnie - jak to jest możliwe?
Czasami mam ochotę zaserwować tym moim nieszczęśnikom taką terapię szokową jaką stosuje moja siostra, ale żal mi ich zmarnować do reszty bo to moje ostatnie dwa storczyki. Buuu :(
--
[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usaupjysw79gpyf.png[/img][/url]