Witam,
znów mam problemy z moim phalaenopsisem. Nie wiem, to już chyba jego koniec... Żal mi go strasznie.
Po kolei - mój storczyk miał 3 gałązki, na dwóch wiosną wypuścił "młode" (teraz są po 3 listki na każdym + maleńki korzonek przy jednym), trzecia gałązka kwitła (raptem 3 kwiaty, resztę zjadły wełnowce, z którymi walczyłam przemywając roślinę roztworem alkoholu - wełnowce jakby poznikały). Teraz ma dwie gałązki z "młodymi" (pęd kwiatowy został po kwitnieniu obcięty). "Matka" wygląda strasznie - ma miękkie jak ścierka, poplamione liście (marnieją od tych najstarszych - obcinam je). Chyba z siedmiu początkowych liści zostały cztery, z czego jeden też już powinnam ciachnąć, bo jest beznadziejny.
Nie wiem, czy dobrze robię - przez to, że "młodemu" pojawił się korzonek, to nie zdecydowałam się na okres wegetacji (po kwitnieniu), tylko nadal podlewam raz w tygodniu (woda zdemineralizowana + nawóz do storczyków), słońca też ma dość dużo. Ale widzę, że ciężko będzie wyratować tę moją roślinkę...
Jeśli ktoś może mi coś doradzić, to bardzo proszę. Zależy mi, żeby uchować storczyka przy życiu.
Przesyłam zdjęcia. Na pierwszym widać, w jakim stanie są liście. Kolejne przedstawiają całą roślinę oraz "młode" z korzonkiem. Przepraszam, mam problem z wklejeniem linków...
w476.wrzuta.pl/obraz/3srX4HF1NDP/sam_1888
w476.wrzuta.pl/obraz/26S7zisogEx/sam_1893
w476.wrzuta.pl/obraz/2VOoV6vko3D/sam_1887
w476.wrzuta.pl/obraz/5NxPzDs3B1T/sam_1886
w476.wrzuta.pl/obraz/a6U1GY5wBrz/sam_1896
Pozdrawiam,
A.