Phalaenopsis - raz jeszcze... Pomóżcie
Wiem, że było już wiele wątków na temat tego storczyka, ale natłok informacji dotyczących jego pielęgnacji spowodował niezły mętlik w mojej głowie i już nic nie wiem.
Mój Phalaenopsis nie ma się dobrze. Jego liście są miękkie i trochę pomarszczone. Dwa keiki mają po trzy listki, ale tylko jeden 3-centymetrowy korzonek (i tak już od dobrych kilku miesięcy). Roślinka miała swego czasu małe białe robaczki (wełnowce?), ale zniknęły po przemywaniach wodą z wódką. Jakkolwiek na spodzie listków pojawiają się małe lepkie kropelki (?!).
Przed chwilą wyjęłam storczyka z doniczki, sprawdziłam korzenie - większość ok (srebrne z jasnozielonymi końcówkami), suche lub zgniłe (był taki jeden) obcięłam, zasypałam cynamonem. Z podłoża powyciągałam gąbkę, żadnych robali nie znalazłam. Roślinę podlewam co ok 2 tyg, stoi na wschodnim oknie (ma jasno - czy nie za bardzo?), do niedawna niestety przy kaloryferze (choć stała tam również przed sezonem grzewczym, a już wtedy liście były tak szmaciate jak teraz), teraz - dalej.
Nie wiem, czy ta pielęgnacja jest dobra... Nie umiem znaleźć jednej konkretnej rady co do zimowania (spoczynku) rośliny - wystawić go w chłodne (ok. 15stopni) miejsce czy nie? Ma tam mieć ciemno czy nie? Przestać go podlewać, ale niech stoi gdzie stał? Tylko co w takim razie z "Młodymi"? Nie są samodzielne, nie mogę je przesadzać, czy spoczynek ich nie zabije (choć i tak nie ruszyły się od paru miesięcy)? Proszę o jak najprostsze, wręcz łopatologiczne rady, dostosuję się do rad lepiej zorientowanych.
Przepraszam za przydługiego posta, ale chcę powalczyć o tę moją roślinkę, choć jak na nią patrzę, to trudno o optymizm...
Pani Wando i cała reszto - pomóżcie.