Czy w Brazylii jest bezpiecznie ? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam zamiar wybrać się samotnie na podróż po Brazylii. Czy to dobry pomysł ? Z
    filmów typu "Miasto Boga" można wywnioskować, że łatwo tam zarobić kulkę...
    • Właśnie przeczytałam, że Brazylia przoduje w statystykach jeśli chodzi o
      zabójstwa przy użyciu broni palnej. 23 października ma się odbyć referendum,
      czy handel bronią i amunicją będzie dozwolony.
      Ja mam lekkie obawy o własne bezpieczeństwo przed wyjazdem do Brazylii, ale pal
      licho.
      --
      Brazylia

      "There never has been, nor ever will be anyone like Ayrton Senna"
      (Murray Walker)
      • Jesli nie bedziesz sie zapuszczac tam gdzie nie powinnas to nic Ci nie grozi.
        Ale jesli juz, podstawa to nie rzucac sie w oczy zlotem na szyi, rolexem na
        reku albo nowymi butami Nike :) i nie zostawiaj na plazy dokumentow jak
        pojdziesz sie kapac.
    • Jeżeli wybierasz się sam mam nadzieję, że masz podstawy portugalskiego lub
      chociażby hiszpańskiego. W Brazylii bardzo niewiele osób mówi biegle w języku
      angielskim. Natomiast mieszkańcy USA (Los Gringos) są bardzo niemile widziani.
      Polacy są raczej lubiani i kojażeni z Janem Pawłem II - chyba najbardziej
      szanowaną osobą w tym kraju. W Brazylii jest niebezpiecznie, zwłaszcza w dużych
      aglomeracjach (Rio de Janeiro i Sao Paulo). Pamiętaj, że turyści zwłaszcza o
      europejskich rysach twarzy są tam uważani za ludzi zamożnych i łatwych do
      obrabowania. Każdy aparat fotograficzny, zagarek biżuteria, portfel lub
      saszetka jest prowokacją dla bandytów. Lepiej nosić je w plecaku lub wogóle
      zostawić w domu. Gotówkę chować w różnych miejscach. Jeżeli wypłacasz pięniądze
      z banku też lepiej robić to w dzień i lepiej w okienku przy pomocy travel
      check'ów niż z bankomatu gdzieś na odludnej ulicy. Jeżeli zauważysz w pobliżu
      bankomatu osoby w czapeczkach i ciemnych okularach na 100% są to bandyci. Na
      ulicach Rio de Janeiro na każdym kroku można spotkać żebraków (vagabundas) w
      każdym wieku. Najlepiej nic im nie dawać, nie kłócić się, nie prowokować po
      prostu stanowczo odmawiać. Nie wolno ignorować nastolatków. Potrafią krążyc w
      małych grupkach i najczęściej są chronieni przez ich starszych braci. Jeżeli
      zdarzy Ci się że taka grupka się do Ciebie przypierdoli daj im troche
      pieniędzy. Jeżeli będą mieli nóż albo pistolet oddaj im wszystko co masz.
      Pamiętaj że tam ludzkie życie ma niewielką wartość... Jako turysta na każdym
      kroku będziesz skubany, począwszy od handlarzy w małych sklepikach, poprzez
      animatorów plażowych, a skończywszy na taksówkarzach (język...) Nie licz też za
      bardzo na pomoc policji w przypadku drobnych kradzieży i rozbojów bo to jest
      tam na porządku dziennym i niewiele mogą z tym zrobić. RdJ jest podzielone na
      dwie strefy, ZONA NOTRE i ZONA SUR. Ta pierwsza jest piekłem, niestety tam
      właśnie jest lotnisko, port morski i dworzec autobusowy. Są tam bardzo
      niebezpieczne dzielnice slumsów (favellas) gdzie odbywa się handel narkotykami,
      bronią, narządami i żywym towarem. Ta część miasta jest od dawna poza kontrolą
      rządu i policji. Zona Sur jest spokojna, tez są fawele ale raczej takie
      sielankowe, chociaż lepiej się tam nie zapuszczać bez przewodnika. Polecam Ci
      rekreacyjną dzielnicę Barra de Tijuca (loty paralotnią-info na miejscu).
      Copacabana jest turystyczną kolebką prostututek i złodziei. Lepiej juz
      zatrzymac sie w okolicach plaży Ipanema, zaraz obok Copy albo na Leblon droga
      jak chuj). Ipanema jest piękna i bardzo rozrywkowa. Oczywiście RdJ jest
      najfajniejszze w okresie karnawału (impreza nie-do-o-pi-sa-nia...). Dużo
      przepięknych kobiet (mężczyzna z Europy jest owocem pożądania ;-)...). Parady
      do białego rana w rytmach samby oraz hektolitry caichasy tamtejszej wódki. Mimo
      ryzyka jest to miejsce niesamowite i warte zobaczenia. Oprócz Rio prawdziwą
      atrakcją są wodospadu Iguacu i miasto Salvador. Sao Paulo jest typowym miastem
      biznesowo-przemysłowym i raczej nic ciekawego tam nie ma. No to w droge..!!!
      Moucho suerte!!!
      • Napisz cos od siebie, moze o wlasnych przezyciach a nie przedrukowujesz
        idiotyczne teksty !
        • senor jakis tam troche przesadza z tym teoretyzowaniem. Favelle sa, ale tam
          raczej sie nie dostaniesz, chyba ze chcesz kupic narkotyki, a jako klientowi to
          raczej ci nic nie zrobia. Same miasta natomiast,szczegolnie rio to bajka. Stron
          wiec od drugow. Sama atmosfera miasta jest narkotyczna. Bezpieczenstwo? Warto
          umrzec dla rio. Chociaz wersja ze smiercia dotyczy raczej idiotow.
      • sonorsanchez napisał:

        > Jeżeli zauważysz w pobliżu
        > bankomatu osoby w czapeczkach i ciemnych okularach na 100% są to bandyci.

        :)))))) To chyba wiedza zaczerpnięta z komisku!!! Rozwaliłeś mnie!

        . RdJ jest podzielone na
        > dwie strefy, ZONA NOTRE i ZONA SUR. Ta pierwsza jest piekłem, niestety tam
        > właśnie jest lotnisko, port morski i dworzec autobusowy. Są tam bardzo
        > niebezpieczne dzielnice slumsów (favellas) gdzie odbywa się handel
        narkotykami,
        >
        > bronią, narządami i żywym towarem. Ta część miasta jest od dawna poza
        kontrolą
        > rządu i policji.

        Zona norte to ogromny region, w którym obok faweli znajdują się zupełnie
        przeciętne dzielnice. Lotnisko jest chyba w najgorszej okolicy w całym mieście
        (Mare). Pierwsze wrażenie podczas jazdy do centrum może być przygnębiające.
        Dworzec autobusowy rzeczywiście jest w dość kiepskiej dzielnicy. Nie jest to
        raczej typowa fawela, ale obskurna dzielnica przemysłowo-robotnicza. Nie radzę
        jechać tam autobusem z całym bagażem.

        Zona Sur jest spokojna, tez są fawele ale raczej takie
        > sielankowe, chociaż lepiej się tam nie zapuszczać bez przewodnika.

        A które to fawele masz na myśli i które są niby sielankowe. Rocinha (która
        przylega do Zona Sur)???

        Różne błędy w pisowni słów i nazw portugalskich wskazują, że to kolejne
        sensacje od kogoś, kto nigdy nie był w Brazylii. Ale powiedzmy, że to zbieg
        okoliczności, ja też piszę na ogół maile szybko i zdarza mi sie coś
        poprzekręcać:)
    • Własnie wróciłem z Brazylii po 6 miesiącach.
      Generalnie jak przestrzegasz podstawowych zasad bezpieczeństwa nic nie powinno
      sie złego wydarzyć. Unikaj samotnych spacerów zarówno w dzień jak i w nocy.
      Tłum tubylców jest najlepszą gwarancją bezpieczeństwa. Autobus lub autostop to
      nie są najlepsze środki komunikacji. W tym kraju jest bardzo dużo policji ale
      generalnie zajmuje się ona wymuszaniem niewielkich kwot $R niz zapewniniem
      bezpieczenstwa. Wbrew pozorom najbardzij niebezpiecznym miejscem jest Rio i to
      nie tylko fawele (tam mieszkają bosowie narkotykowi) ale również Plaże miejskie
      copacabana & ipanema. Miejsca te zagrożone są przestępczością pospolitą ale też
      poważnymi rozbojami. Przez sześć miesięcy pobytu miałem 2 spotkania z
      miejscowymi bandytami. Raz na własne życzenie wychodząc z klubu późnym
      wieczorem straciłem portfel i zegarek. Oraz drugi raz w dzień prowadząc
      samochów zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych , paseażer samochodu z
      lewej strony pokazał mi dużego gnata i zarządał komórki i potrfela.
      Pomimo wsztsko polecam wyjazd. Właśnie nadchodzi lato. Warto pojechać i
      zobaczyć dziewicze tereny oraz spotkać fantastycznych ludzi.
      pozdrawiam,
      wp
    • Brazylia to dosyc duzy kraj.
      Gdzie chcesz wyjechac i na jak dlugo?
      Co oznacza samotnie??
      Jaki rodzaj wypoczynku preferujesz??
      Troche moge podpowiedziec.
      Dla mnie bajka!
      Po 6 w totka pierwsze co zrobie to przebiezka do Rio i soczek z kokosa na plazy.
      Potem w glab kraju.
    • Powiem Ci co na ten temat powiadaja sami brazylijczycy:

      ech ci Europejczycy, im sie wydaje ze u nas jest jak w Europie tylko palmy
      rosna - a potem sie dziwia, ze weze kasaja (zarowno doslownie jak i w
      przenosni).

      Jezeli 'Miasto Boga' bylo Ci za malo to zobacz jeszcze 'Carrandiru'. Moi
      znajomi brazylijczycy mowia, ze oba filmy sa zrobione zbyt romantycznie -
      rzeczywistosc jest jeszcze bardziej dobitna.


    • Bylem przez ostatnie 4 dni w Sao Paulo i przezylem...
      Miasto jest brzydkie, ale fascynujace. Njalepszy uniwersytet na kontynencie
      (USP), niezle metro, choc za malo linii (ale rozbudowuja). Reguly jak wszedzie
      w Brazylii: wygladac niepozornie, wytarte jeansy, bez krawatow, bizuterii,
      cyfrowych kamer w podejrzanych, choc malowniczych miejscach.
      Czy pojechalbym w samotna podroz po Brazylii? Zalezy dokad - najgorzej czulem
      sie ostatnio w moim ulubionym Rio de Janeiro. Na Poludniu jest znacznie
      bezpieczniej, choc nudno. Co nie przeszkadza, ze jesli jestes gringo, nawet
      dobrze znajacy jezyk, w wielu miejscach beda cie chcieli oszukac przy wydawaniu
      reszty. No i jest problem z ubezpieczeniem zdrowotnym, publiczna sluzba zdrowia
      jest dosc fatalna (czekanie w nieskonczonosc, kolejki od bladego switu), a
      prywatni lekarze drodzy.
    • Witam,
      3 tygodnie Rio de Janeiro. Mialam szczescie, bo nie zostalam napadnieta,
      ograbiona i nie przejechal mnie jakich samochöd...Moge möwic naprawde o
      szczesciu, bo zwiedzalam Rio troche z naiwnym podejsciem...ja kocham swiat, to
      i on mnie kocha...Schodzilam z turystycznych szlaköw, jezdzilam zwyklymi busami
      Busy so bardzo niebezpieczne!!!Ostrzegam! po pierwsze na porzödku dziennym so
      potworne wypadki, po drugie jest mnöstwo napadöw na bussy. Sami brazylczycy
      ostrzegali mnie "nie siadaj na koncu, sama" Lepiej jezdzic malymi vanami, ktöre
      sie zatrzymujö na machniecie reki. Na plaze Copacabana trzeba niesamowicie
      uwazac na osobiste rzeczy. Zreszö Ipanema i Leblon so o wiele ladniejsze i jest
      tam mniej turystöw. Poza tym ludzie so tu niesamowicie mili; bylam czesto przez
      nich ostrzegana, jesli pytalm o droge..."prosze tam nie isc!!!Zdarzylo mi sie
      ze jedna pani poswiecila mi 10 minut. poszukala policjanta, ktöry mnie
      eskortowal bo sie zagubilam w jakiejs podejrzanej dzielnicy...niesamowite.
      Dlatego moge möwic o szczesciu... Ale Rio polecam...Nigdy niezapomne!

      Pozdr. dla wszystkich Forumowiczöw!!!
    • Jeśli masz pytania, co do Brazylii, napisz mi na azoox@cox.net Znam ten kraj dość dobrze i chętnbie
      posłużę informacjami. Najogólniej rzecz ujmując, nie jest aż tak źle, jak piszą, ale wszystko zależy od
      miejsca i okoliczności. Pozdrawiam.

      Azoox
      azoox@cox.net
    • W wielu miejscach jest szczegolnie niebezpiecznie, zwlaszcza w duzych
      konglomeracjach od Sao Paulo na polnoc. Jesli chcesz np. pospacerowac w Rio w
      okolicach Ipanema i Cocobabana, zostaw wszystko w hotelu (zegarek, portfel,
      lancuszek itp) i wez tylko troche gotowki. Sceny typu Miasta Boga w dalszym
      ciagu maja miejsce na porzadku dziennym w rejonach fawel Rio i nie tylko.
      Zdecydowanie polecam poludnie (od Kurytyby w dol), zupelnie inny swiat. Kraj
      wspanialy, ludzie tez, tyle tylko, ze za duzo biedy i narkotykow, stad problemy.
      Troche na ten temat wiem, bo pracuje regularnie w Brazylii od kilku lat.
      Pozdrowienia
    • A w Salvadorze jak jest pod tym względem?
      W moją pierwszą podróż nie jadę do Rio czy SP, ale na zwiedzanie stanu Bahia :)
      --
      Brazylia

      "There never has been, nor ever will be anyone like Ayrton Senna"
      (Murray Walker)
      • Nikomu nie radze jechac do Brazylii.Chyba,ze zabierze ze soba kilku chlopcow w
        Gromu z pelnym wyposazeniem.Rok temu w Rio wszyscy mieszkancy hotelu/160
        osob/zostalo juz pierwszego dnia obrabowani w pare minut po wyjsciu na
        miasto.Stracili nie tylko pieniadze,zegarki,telefony,kamery,ale i nawet ciuchy
        i buty.Dwie panie wrocily w samej bieliznie,jak dopadla je banda dziewczyn z
        nozami.Juz nastepnego dnia wszyscy opuscili Brazylie z moznym postanowieniem-
        nigdy wiecej.Jedyne bezpieczne kraje na tamtym kontynencie to Argentyna i
        Chile.Brazylia ma wskaznik przestepczosci najwyzszy na swiecie,a morderstw
        dokonuje sie tam wiecej,niz w pozostalych wszystkich krajach Ameryki Polnocnej
        i Poludniowej.Darujcie sobie ten niewatpliwie piekny kraj.Tam najpierw musi
        przyjsc cywilizacja...
      • brasilka: jesli mozesz, to nie jedz w szczycie sezonu turysrycznego, czyli w
        okresie od Bozego Narodzenia do karnawalu.
        Salwador ma zla opinie jesli chodzi o bezpieczenstwo, choc to piekne miasto.
        Obowiazuja te same zasady co w Rio (przy sobie 20-30 reali, stary aparat foto,
        zadne komórki, bizuterie ani karty platnicze - to lepiej zostawic w hotelu.
        Z miejsc historycznych polecic mozna raczej Ouro Preto w stanie Minas Gerais.
        Jesli chodzi o plaze, w Bahii sa piekne, ale lepsze w sasiednich malo znanych
        stanach. Podobno najpiekniejsze w Alagoas. Recife raczej bym sobie darowal.
        • No właśnie obawiałam się, że może być średnio bezpiecznie.
          Ale jakoś ten Salvador siedzi mi w głowie, już od kilku lat. Nie ciągnie mnie
          do Rio, tylko właśnie tam. No, może jeszcze do SP, bo tam jest grób Senny...
          --
          Brazylia

          "There never has been, nor ever will be anyone like Ayrton Senna"
          (Murray Walker)
          • o nie, w Salvadorze też jest niebezpiecznie? słyszałam że tam nie jest tak jak
            w Rio.ja właśnie z Rio wróciłam i naprawde nie chciałam wierzyć ludziom jak
            mnie ostrzegali przed tym miastem. niestety wszystkie te niemiłe historie o tym
            mieście to prawda. oczy trzeba miec tam dookoła głowy. nawet mówiłam sobie
            nigdy wiecej tam nie wróce,ale miasto jest tak fascynujące ze chce sie wrócić
            mimo niemiłego spotkania jakie miałam z mieszkańcem faveli na plaży
            Copacabana....
          • Zależy, gdzie w Salwadorze. W Pelourinho, tamtejszej "starówce" (w której
            znajduje się większość zabytków, jak też większość hoteli i knajp) , aż roi się
            od policji, stoją praktycznie na każdym skrzyżowaniu. Nie sądzę, żeby coś
            poważnego mogło się przytrafić. Jednak Salvador to najbardziej czarne duże
            miasto Brazylii. Byłem w kilku innych miastach i, być może dlatego, że potrafię
            się jakoś "wtopić w tłum" , to chociaż jestem blondynem, np. w takim Rio nikt
            na mnie nie zwracał szczególnej uwagi, zagadywano mnie na ulicy po portugalsku
            o godzinę, ogień itd. W Salvadorze tak się nie da. Tam od razu widać, że nie
            jesteś tutejsza. Jest mnóstwo skrajnie nachalnych żebraków, sępów, nie
            budzących zaufania dilerów dyksternie proponujących jointy itd. Co ciekawe,
            poza Salvadorem praktycznie nie ma tej plagi, nie spotkałem się z żadnym
            natrętnym żebractwem, dużo gorzej pod tym względem jest np. w Paryżu. Ale to
            chyba jedyny minus tego zaj.ebistego miasta.
            Duża ilość gliniarzy powoduje, że prawdopodobnie nie poważą się na nic
            poważnego. Bez policji mogłoby być bardzo niebezpiecznie. Tuż koło centrum są
            dość slamsowate okolice, zapuściłem się tam raz, nic się nie stało, ale nie
            było to może zbyt ostrożne.
    • Byłem prawie miesiąc w zeszłym roku. Nic się nie stało, ani nawet nie było
      żadnej potencjalnie nieprzyjemnej sytuacji. Na początku zastosowałem
      spore "środki ostrożności" ale z czasem byłem coraz mniej sumienny np. jeżeli
      nie miałem bagażu jeździłem autobusami, w nocy chodziłem na piechotę po
      miastach itd. Co ciekawe nikt nawet mnie nie próbował na nic naciąć albo jeśli
      to zrobił, to na takie grosze, że nawet tego nie zauważyłem:) Mój kumpel
      zostawił podręczny plecak w taksówce i taryfiarz odwiózł mu go z powrotem do
      hotelu. Gdybym nie czytał żadnych statystyk/reportaży na ten temat i bazował
      tlyko na tym, co sam zobaczyłem, uznałbym, że kraj jest wręcz bezpieczny. Tak
      niestety nie jest. Pamiętam jak pojechałem do centrum handlowego "Tacaruna"
      położonego między Recife a Olindą, żeby kupić sobie ciemne okulary, które
      gdzieś posiałem. Wracałem potem do Olindy autobusem spod tego centrum. Kilka
      tygodni po powrocie dowiedziałem się, że właśnie na tym przystanku, z którego
      brałem autobus postrzelili niemieckiego turystę. W Sao Luis (stan Maranhao na
      północy) poznałem Amerykanina portugalskiego pochodzenia, który pracował w
      jakiejś firmie ubezpieczeniowej i z racji języka wysyłali go regularnie do
      Brazylii w interesach. Kilka miesięcy wcześniej miał nocny lot z Manaus i tuż
      koło lotniska został napadnięty (był co prawda w garniturze, miał ze sobą
      laptopa), sprawców złapali, okazało się, że to...policjanci.
      Tak więc bywa różnie, ale ogólnie bez paniki. Myślę, że statystycznie większa
      jest szansa zginąć w wypadku jadąc na długi weekend samochodem do Zakopanego,
      niż zostać zamordowanym w Brazylii...
    • Witam wszystkich.

      Poczytalem sobie forum Brazylia, wiekszosc watkow. W tym postanowilem wypowiedziec sie.
      Mieszkalem w Rio 17 lat, z czego 10 na Copacabana, 7 na Cosme Velho (jakies 200 m od stacji kolejki
      na Corcovado). Tam ukonczylem szkole srednia, uniwersytet i zaliczylem 15 lat kariery zawodowej,
      normalka. Obecnie mieszkam na poludniu Br, w Florianopolis (Floripa).

      Czy Brazylia jest niebezpieczna? I tak i nie, jak wynika chocby z relacji na tym forum. Jest podobnie
      niebezpiecznie jak w kazdej innej metropolii, bo o tym mowa. Jesli sadzic na podst. kilku wymienionych
      tu filmow to jestem sklonny stwierdzic, ze najniebezpieczniejszym krajem swiata sa USA, taka ilosc
      seriali i filmow z Hollywood traktuje o tym temacie. Washington DC jest najniebezpieczniejszym
      miastem tego kraju, nie zas Manhattan czy LA. Wracajac do tematu: gdzie widac dym, jest ogien. Tak,
      wielkie miasta w Br maja olbrzymi wskaznik wiolencji, ona istnieje, coraz bardziej intensywna i
      bezkarna. Ale jest konkretnie zlokalizowana, o czym wszyscy wiedza. W Rio i SP sa favele wszedzie, jak
      w kazdym innym miescie. Ma swoje konkretne uzasadnienie. W Rio jest ich mnostwo, tak na ZONA
      NORTE jak i na ZONA SUL (a nie sur, bo to juz raczej po hiszpansku, kolego) a najwieksza z nich,
      Rocinha, liczaca cos ok. 300 tys. mieszkancow, znajduje sie w jednej z najbardziej ekskluzywnych
      dzielnic RJ, na ZONA SUL: Sao Conrado. Paradoksalnie, ci z Rocinha nie szkodza tym z S. Conrado. Jest
      tez tam kilka luksusowych hoteli dla turystow, jedna z najslawnieszych plaz, Praia do Pepino, miejsce
      wybrane przez lotniarzy, urocze. To na tym obszarze tocza sie najniebezpieczniejsze wojny gangow
      narkotykowych, o czym, zapewne, donosily media swiatowe. Rocinha (przed oknami hotelu Nacional)
      versus Vidigal (u drzwi hotelu Sheraton). To opis jednej z panujacych tam sytuacji.
      Lotnisko polozone jest na wyspie, Ilha do Governador, daleko od jakiejkolwiek faveli (ktos tu o tym
      pisal), nawet od Favela da Mare. Do miasta pojedziesz taksowka, lub chlodzonym autobusem, patrzac
      na te favele z wyskosci wiaduktow, bezpiecznie. Jedyna niedogodnosc to smrod pochodzacy z zalanych
      terenow oraz niesmak estetyczny tamtejszej zabudowy.
      Dworzec autobusowy znajduje sie w dzielnicy portowej, prawie w centrum miasta, nie na ZONA NORTE,
      kolego. A port siega samego centrum miasta, Av. Rio Branco, taka Wall Street tutejsza. Tam, Praca
      Maua, cumuja wszystkie statki pasazerskie. Na dworcu autobusowym nie masz co robic a to, co musisz,
      czyli wydostac sie stamtad do hotelu, taksowka lub klimatyzowanym autobusem (frescao), w ktorym nic
      ci nie grozi. Przejedziesz ekspresowo (jak nie bedzie korkow) na ZONA SUL. W taryfie tez nic ci nie
      grozi, poza ewentualnoscia zdzierstwa kierowcy (w W-wie jazda z Centralnego grozi tym samym,
      uwierzcie mi). Na samym dworcu i jego okolicach sa tabuny uzbrojonych po zeby policjantow, sprawia
      wrazenie kraju w stanie wojny. Jest bezpiecznie.
      Zakwaterujesz sie, Polski Turysto, w ktoryms z hoteli na Zona Sul, naprawdopodbniej na Copacabana,
      bo tam ich jest najwiecej, oraz dlatego, ze wszyscy tam daza. Jest porecznie, lokalizacja dogodna do
      zwiedzania miasta we wszystkie strony, pelna infrastruktura. Copa sama w sobie to dzisiaj dekadencja.
      Dzielnica ta liczy ok. 300 tys. mieszkancow na obszarze dlugim na 6 km, szerokim, w porywach na
      maks. 3. W ostatnich latach (dekadach) zamieszkala jest przez glownie emerytow, podupadla klase
      srednia, prostytutki i mniejszosci homoseksualistow, ktora to mniejszosc jest szokujaco liczebna.
      Copacabana to mit, ktory skonczyl sie w latach 40-tych wraz ze spekulacja nieruchomosciowa.
      Centrum gastro-rozrywki, przemyslu turystycznego, halasliwym, zakorkowanym, brudnym,
      przeludnionym. Plaza zaludniona ludnoscia lokalna i turystami z calego swiata. Brudna, najczesciej
      niedopuszczona do kapieli, o czym sie nie mowi. Ipanema, Leblon, Sao Conrado tak samo, z reszta. A
      to dzieki nowoczesnemu systemowi sciekow miejskich: po prostu wraca sie na plaze, ten sciek. Piekno
      widokow, jak dla mnie, watpliwe: z jednej stony piekny Atlantyk a z drugiej 20-to pietrowe budynki,
      zwarte w sciane betonu. Chcesz pojsc na plaze? Wybierz sie na Barra da Tijuca, a najlepiej przejedz sie
      az na Recereio dos Bandeirantes. Tam jest ladniej, czysciej i spokojniej. Tam nie okradna cie, przy
      odrobinie uwagi. Poznasz najnowsze dzielnice Rio, centra handlowe, piekna arichitekture. Przejedziesz
      przez Vidigal, Rocinha, zobaczysz co to jest favela przez przyciemnione szyby frescao. Pstryknij pare
      fotek, Rocinha to najwieksza favela w A. Poludniowej. Jadac na plaze, robisz to w bialy dzien, a w dzien
      to chlopaki sie nie strzelaja, wola noc. A tak w ogole, to wyjedz z Rio na ladniejsze plaze lub w gory.
      Sto, stopiecdziesiat km jazdy w kazda strone, ukaze ci miejsca o jakich nie sniles. Ale najpierw zalicz, w
      3 lub 4 dni: Corcovado, Pao de Acucar, Copa, Jardim Botanico, Maracana, Autodromo, Paineiras,
      Floresta da Tijuca, Quinta da Boa Vista, Arcos da Lapa. Reszte poznasz przemieszczajac sie do tych
      miejsc. I tyle.

      Ale tematem jest wiolencja. Jak to zrobic by nie dostac zblakana kulka w leb, uniknac napadu w bialy
      dzien i czarna noc?

      Turysto: przed wyjazdem dokadkolwiek zaplanuj swa podroz do najdrobniejszych mozliwych
      szczegolow. Dowiedz sie wszystkiego o celu swej podrozy, dzisiaj to nie jest trudne. Googlaj.
      Przeznacz odpowiednia kase (bez tego to nawet stopem na Mazury nie skoczysz) nie zaluj. Zoorganizuj
      zakwaterowanie, bedac na miejscu korzystaj z uslug firm turystycznych: city tours, imprezy etc. Pod ich
      opieka nic ci nie grozi, nawet w Rio. Skorzystaj z pomocy lokalnych znajomych, nie szlajaj sie sam,
      obwieszony dobrami konsumenckimi. W Rio kup lokalne bermudy, pare koszulek (takich zwyklych a nie
      z napisem Copacabana), havaianas czy inne sandalki lub tenisy. Popatrz jak ubieraja sie zwykli ludzie (a
      propos: 100% ludzi nosi czapeczki i ciemne okulary... kolego), przebierz sie za nich. Owszem, przywiez
      komorke, taka nokie za jednego zeta, starego casio, wloz jakis naszyjnik, bransoletke kupiona od
      lokalnego handlarza upomnkami. W razie czego, nie tracisz wiele. Drogi sprzet nos tylko bedac w
      licznej grupie. W kieszeni miej pare reali dla zebraka lub zlodzieja, karta kredytowa zalatwisz reszte.
      Kosztownosci, paszport zdeponuj w sejfie hotelowym. Przy sobie miej kopie paszportu, by mozna cie
      bylo latwo zidentyfikowac w kostnicy, w razie czego. Robiac te zakupy, na ulicy ignoruj zapytania o
      godzine, prosby o ogien, to moze byc podpucha, badanie czy jestes gringo, czy jednak nie. Nie znasz
      jezyka, nie odzywaj sie do nich. Na Zona Sul jest cala masa olbrzymich zegarow cyfrowych z
      termometrem, nikt nie musi na gwalt dowiadywac sie tego od ciebie. Nie zatrzymuj sie nawet na
      sekunde, bo NIE palisz i tyle. Jesli juz, pokaz zegarek w milczeniu, nie zatrzymujac sie, podajac ogien
      wrecz mu tego taniego bica do reki, nie patrz na niego, bo i tak masz go przed soba, rozgladaj sie na
      wszystkie strony, na luzie. Zachowaj z metr odleglosci, by ci czegos dyskretnie nie wyrwal, jesli to
      napad, uderzenie przyjdzie z innej strony. W przypadku widoku jakiejkolwiek broni, spokojnie oddaj
      wszystko, reakcja to kuku. I tak niewiele masz, sprytnie przygotowawszy sie uprzednio na okolicznosc.

      Turysto-Biznesmenie: nie daj sie uwiesc! Nie ma nic za darmo. Zwlaszcza na Copie. Widok pieknej
      mlodej morena w mundurku szkolnym lub z zeszytem przycisnietym do biustu na calcadao w piekne
      popoludnie to nie to, co sie wydaje. To prostytutka aplikujaca fortel na gringo. W dyskotekach
      sympatycznie dziewczyny (one wszystkie sa mile) udajace, ze je podrywasz to profi na 100%. Mile
      rozmowy przy drinkach, za ktore zaplacisz konczace sie zaproszeniem do siebie moga, ale nie musza,
      skonczyc sie minimum grabieza. Jesli juz musisz skorzystaj z takich lokali jak sauna czy termas. Tam
      jest bezpiecznie, hi
      • c.d.

        Turysto-Biznesmenie: nie daj sie uwiesc! Nie ma nic za darmo. Zwlaszcza na Copie. Widok pieknej
        mlodej morena w mundurku szkolnym lub z zeszytem przycisnietym do biustu na calcadao w piekne
        popoludnie to nie to, co sie wydaje. To prostytutka aplikujaca fortel na gringo. W dyskotekach
        sympatycznie dziewczyny (one wszystkie sa mile) udajace, ze je podrywasz to profi na 100%. Mile
        rozmowy przy drinkach, za ktore zaplacisz konczace sie zaproszeniem do siebie moga, ale nie musza,
        skonczyc sie minimum grabieza. Jesli juz musisz skorzystaj z takich lokali jak sauna czy termas. Tam
        jest bezpiecznie, higienicznie (na ile to mozliwe w tej branzy), jest jakas kontrola. Nic ci tam nie grozi,
        bedzie dobrze i prawdopodobnie taniej, w sumie. Nie badz frajerem. I niech ci sie nie wydaje, ze jestes
        cwanszy od nich... Na Copie, w nocy, najlepiej pojdz do fajnego baru, niezbyt daleko, lub zostan w
        hotelowym, jesli nie masz innych, bezpiecznych opcji. Nota bene Brazylia ma jeden z najwiekszych
        wskaznikow nosicieli wirusa HIV.

        Zaplanuj, poinformuj sie, zoorganizuj, miej oczy i uszy otwarte, nie pchaj sie gdzie nie trzeba. Nic ci sie
        nie stanie. Reszta to pech.

        Aha, idac na plaze, np. Copa, wez czapke, okulary, kapielowki, t-shirta, pare groszy na piffo, filtr UV
        -30 (lub posmaruj sie w domu, bedzie mniej klamotow do noszenia) i koniecznie havaianas lub inne
        klapki, bo sie poparzysz na asfalcie lub piasku. Nie bierz recznika hotelowego. Najlepiej przejdz sie
        wzdloz wody, nie siadaj. Jesli jednak nie wytrzymasz i zapragniesz skoczyc do morza, zostaw ciuchy u
        sprzedawcy piffa, kiosku, lub przy punkcie policji, proszac, z usmiechem, by przypilnowali. Handlarzom
        zalezy na twoim bezpieczenstwie, bo zyja z twoich pieniedzy, policji tez, bo nie chce im sie wypelniac
        kwitow po sluzbie. Jak wrocisz z wody kup piffko u tegoz, usiadz przy jego stoliku, bedzie super feliz i
        obsluzy cie jak krola z usmiechem na twarzy. Ceny raczej normalne, na calej rozciaglosci plaz takie
        same, ostatnio piffko to R$ 2.00. Zaprzyjazniwszy sie z nim, jutro wrocisz i zrobisz to samo.

        Generalnie, przemyslowi turystycznemu i wszystkim, ktorzy z tego zyja, zalezy na twoim
        bezpieczenstwie, to ich zycie. Korzystaj z rzetelnych uslug, nie wdawaj sie w "okazje" na ulicy.
        Wszystko jest do zalatwienia w recepcji hotelu lub agencji turystycznej. Nie wypadaj ze schematu, jesli
        jestes obcy. Jak masz znajomych lub rodzine, to co innego. Duzo pokory, nie jestes cwanszy od nich.

        W ten sposob Brazylia jest bezpieczna. A cala reszta to tez prawda. I w Rio, S. Paulo, Salvador, B.
        Horizonte, Recife, Fortaleza, Vitoria, Brasilia, Porto Alegre wszedzie tam jest wiolencja. Floripa tez juz
        sie psuje... ale to raj na ziemi.

        Bedac w RJ polecam zwiedzac raczej okolice, miejsca oddalone srednio 150 km. Plaze: Buzios (uroczo i
        droooogo), nieopodal (tanio) Cabo Frio, Rio das Ostras, Araial do Cabo. To na polnoc od RJ. Na
        poludnie: koniecznie Angra dos Reis i Paraty - raj. Gory: Petropolis, Itaipava, Teresopolis, Nova Friburgo
        - przepiekne gory, chlodnieszy klimat (ok. 1000m npm).
        Dalej: jesli Salvador, to czemu nie Porto Seguro, Cabralia. Jesli Nordeste (Fortaleza, Recife, Olinda) to
        czemu nie Sergipe. Brasilia, ciekawe, ale na dzien, dwa. Minas Gerais (B. Horizonte): Ouro Preto,
        Congonhas - zabytki, historia kolonizacji. Poludnie: Foz do Iguacu (uwaga: wiolencja), Curitiba
        (polonia), Floripa - wyspa i 48 plaz, superfajne klimaty, ludzie, astral. Blumenau (Oktoberfest),
        Gramado (festiwal kina) piekne okolice, Sao Joaquim (snieg, zima) Serra Gaucha. Interior: Pantanal -
        potega przyrody. Vale do Sao Francisco, Araguaia.
        Ech, gdziekolwiek sie nie ruszysz jest pieknie.

        Pozdrawiam i zycze udanych pobytow.

        P.S. Ten "kolega", do ktorego tak sie odnosze to nie autor tego watku, lecz tego "przedruku". A tak
        ogolnie, jesli juz cos opowiadacie, robcie to precyzyjnie. Googlajcie. Pisac tylko po to by zaistniec nie
        wnosi niczego dobrego, wrecz odwrotnie. Zaobserwowalem mnostwo niescislosci na tym forum, ale nie
        czepiam sie. Z calym szacunkiem dla pozostalych, jak najbardziej trafnych wypowiedzi.
      • macanudo1 napisał:
        > Lotnisko polozone jest na wyspie, Ilha do Governador, daleko od jakiejkolwiek
        f
        > aveli (ktos tu o tym
        > pisal), nawet od Favela da Mare. Do miasta pojedziesz taksowka, lub
        chlodzonym
        > Zakwaterujesz sie, Polski Turysto, w ktoryms z hoteli na Zona Sul,
        naprawdopodb
        > niej na Copacabana,
        > bo tam ich jest najwiecej, oraz dlatego, ze wszyscy tam daza. Jest porecznie,
        l
        > okalizacja dogodna do
        > zwiedzania miasta we wszystkie strony, pelna infrastruktura.

        Zamiast na copacabanie można mieszkać np. we Flamengo, Gloria, Catete pomiędzy
        Copą a Centrum. Jest dużo taniej. Od biedy przyzwoity pensjonat to ok. 50 RŚ za
        dwójkę i 30-35 za jedynkę. Naprawdę dobry hotel 2 razy tyle. Np. przy Rua do
        Catete jest z kilkanaście hoteli. Ja mieszkałem koło stacji metra Gloria na
        przeciwko Palacio do Catete. To o tyle chyba dobra lokalizacja dla kogoś, kogo
        nie interesują tylko plaże - można iść na piechotę do Centrum, do Copacabany
        dochodzi metro. Okolica dość klimatyczna, dominują niskie kamienice w
        portugalskim stylu. Chyba nie jest bardzo niebezpiecznie albo miałem farta?
        Duży ruch nawet w nocy, dzielnica laczej drobnej klasy średniej, ani slums, ani
        luksus... Tylko w niektórych bocznych ulicach dość obskurnie...
        • wiksadyba1 napisał:

          > macanudo1 napisał:
          > > Lotnisko polozone jest na wyspie, Ilha do Governador, daleko od jakiejkol

          > > Zakwaterujesz sie, Polski Turysto, w ktoryms z hoteli na Zona Sul,
          > naprawdopodb
          > > niej na Copacabana,wszystkie strony, pelna infrastruktura.
          >
          > Zamiast na copacabanie można mieszkać np. we Flamengo, Gloria, Catete pomiędzy
          > Copą a Centrum. Jest dużo taniej. Od biedy przyzwoity pensjonat to ok. 50 RŚ za
          >
          > dwójkę i 30-35 za jedynkę. Naprawdę dobry hotel 2 razy tyle. Np. przy Rua do
          > Catete jest z kilkanaście hoteli. Ja mieszkałem koło stacji metra Gloria na
          > przeciwko Palacio do Catete.
          > Duży ruch nawet w nocy, dzielnica laczej drobnej klasy średniej, ani slums, ani
          >
          > luksus... Tylko w niektórych bocznych ulicach dość obskurnie...

          Witam,
          Potwierdzam, zgadza sie na 100%. Wymienilem Copa, bo to stereotyp, marzenie wszysktich.
          Oczywiscie jest wiele miejsc, gdzie mozna dobrze sie ulokowac. Do tego niezbednych jest troche
          precyzyjnych informacji, takich jak np. ta. Nieobeznani, pojda mainstreamem.
          Wymienione przez Ciebie dzielnice czasy swej swietnosci maja juz dawno za soba, niemniej nadal sa
          ciekawe, i jak sam zauwazasz, nie ma tam faveli. Blisko do centrum, dobra komunikacja, metro do
          Copy, dalej zintegrowane linie autobusowe. Metro jest bezpieczne. Zaleta tego wyboru sa nie tylko
          nizsze ceny ale rowniez bezpieczenstwo. Bandytyzm "turystyczny" koncentruje sie gdzie indziej,
          wystarczy tylko uwazac, zawsze, i nie powinno byc problemu. Jednak nie szwedalbym sie po nocach w
          tamtej okolicy. Jest tam tez sporo atrakcji: Arcos da Lapa, Igreja da Gloria, Palacio da Guanabara, Teatro
          Municipal, Biblioteca Nacional (rowniez jako obiekty arichtektoniczne), Catedral, dobre kina, sale
          koncertowe (Cecilia Meirelles), niezle i niedrogie knajpy (niektore dzialaja tylko za dnia, po godzinach
          urzedowych zamykaja, bo nie ma juz klientow; w centrum raczej nikt nie mieszka, same biurowce).
          Sporo rozrywki: Bola Preta - samba, gafieiras i pagodes, (tak, tak, nie tylko samba), mnostwo
          tradycyjnych botecos. Faktycznie, klimaty sa fajne, zwlaszcza happy hour w piatki. Na Gloria jest Museu
          de Arte Moderna MAM, gdzie odbywa sie sporo ciekawych imprez kulturalnych. Lotnisko Santos
          Dumont, shuttle service Rio-S.Paulo, loty co 30 min. w szczycie nawet co 15.

          Rio to naprawde fajne miejsce z wielu wzgledow. Tylko ta wiolencja....

          Pozdrawiam

          • Witam,

            Dodam tylko jeszcze coś, co wynika z Twojego postu, ale chciałbym to właśnie
            potwierdzić jako laik, który w Rio był 6 dni a nie 17 lat:) czyli z jednej
            strony bez porówania mniej wie, zwłaszcza z kwestii praktycznych, a
            jednocześnie powinno mu być z wieloma sprawami dużo trudniej" : Brazylia to na
            prawdę stosunkowo łatwy kraj, jeżeli chodzi o załatwianie najbardziej
            prozaicznych spraw - transport, hotele, jedzenie...pod tym względem to
            raczej "pierwszy świat": samoloty latają wszędzie (nie takie drogie),
            autoryzowanych agentów jest mnóstwo, sieć połączeń autobusowych (na ogół b.
            dobrej jakości, warto trochę dopłacić np. na lepszą klasę leito, golden -
            różnie to się nazywa) bardzo gęsta, jeżdzą w zasadzie punktualnie, na każdym
            dworcu można kupić autoryzowaną taksówkę jeszcze w hali (stała cena- a więc bez
            strachu, że okantują), hoteli jest dużo (trzeba mieć przewodnik, chociaż na
            Lonely Planet, jak zwykle, nie można polegać w 100%), restauracji, sklepów,
            aptek w każdym większym mieście mnóstwo. Bankomatów też (z tego co pamiętam
            prawie zawsze za drzwiami, raczej nigdy bezpośrednio w ścianie od ulicy). Są to
            pozornie odrębne kwestie od bezpieczeństwa i przemocy, ale w praktyce BARDZO
            ściśle się z nimi łączą. Oznacza to, że małe jest ryzyko sytuacji, w której
            turysta np. nie będzie mógł znaleźć noclegu, będzie musiał czekać godzinami na
            pustym dworcu, dojedzie do jakiejś miejscowości, z której nie będzie się dało
            pojechać dalej ani wrócić, bo połączenia siądą z nieznanych nikomu przyczyn ,
            nie będzie sie dało zmienić kasy - czyli ogólnie mówiąc znajdzie się w
            denerwującej sytuacji, która może a) wymagać na prawdę dobrej znajomości języka
            żeby z niej wybrnąć b) skłaniać do różnych głupich desperackich zachowań np.
            miotania się pieszo po nocy z bagażem. W każdym razie na pewno w Brazylii takie
            problemy nie są regułą, w odróżnieniu od wielu innych krajów. Czego dowodem
            jest, że znając BARDZO słabo czynnie portugalski (biernie dobrze, zwłaszcza w
            czytaniu, dzięki znajomości innych języków romańskich) i myląc go z hiszpańskim
            (który znam jako tako przyzwoicie) i włoskim (który znam naprawdę dobrze) udało
            mi się podróżować przez miesiąc bez żadnego problemu - wiekszość czasu z 2
            znajomych którzy znali port. nie lepiej, a jakiś czas samemu. Oczywiście,
            komuś, kto zna np. tylko angielski i nie rozumie kompletnie nic po portugalsku,
            nie polecałbym na własną rękę (bez biura podróży, pośredników, znajomych na
            miejscu itd.) jeździć po Brazylii, chyba że np. na tydzień do 5* hotelu w Rio.
            I to nie dlatego, jak ktoś pisał, że rzekomo tam nie lubią z zasady "gringos"
            (co można by powiedzieć o paru innych krajach), a po prostu dlatego, że mimo na
            ogół najszczerszych chęci "miejscowi" nie będą potrafili pomóc komuś, z kim
            nie mogą się w żaden sposób porozumieć.

            Aha, co do zegarka i ognia;) Otóż ja nie wyobrażam sobie, żebym był w stanie
            zachować taką "dyscyplinę", żeby unikać pokazywania godziny przez cały pobyt:),
            nizależnie od tego jak wyglada ten/ta który/a pyta Nie lekceważąc Twoich rad,
            dodam, że nawet w najbardziej niebezpiecznym kraju świata 90% proszących o
            ogień, prosi na prawdę tylko o ogień...Pytanie tylko, jak rozpoznać te dziesięć
            procent. I tu jest sedno sprawy. W zasadzie każdy kto od urodzenia żyje
            powiedzmy w Warszawie i nie jest kompletnym frajerem, nie będzie miał w
            zasadzie na warszawskich ulicach z tym problemów, chociaż niby zawsze może się
            przeliczyć albo - częściej, być przez kogoś zaskoczonym w sytuacji bez odwrotu.
            No ale w obcym mieście jak np. w Rio, te sposoby rozróżniania na ulicy typów
            niegroźnych od niegodnych zaufania, już tak do końca nie działają. Mimo
            wszystko uważam, że o ile nie można się czuć bardziej cwanym od miejscowych
            albo udawać, że wie się o jakimś mieście więcej od kogoś kto tam mieszkał
            kilkanaście lat (tak jak Ty w Rio), to trzeba jednak jakoś ufac sobie i wierzyć
            we własne wyczucie, kiedy np. ktoś zagadujący turystę w jakimś lokalu chce go
            obrobić, a kiedy na prawdę chce pogadać...Ktoś, kto uważa, że jest bezradny w
            takich sprawach, może na prawdę nie powinien ruszać się poza swoje miasto
            (gdzie też może mieć życie nielekkie), a zwłaszcza nie do Brazylii - chociaż
            prawda jest taka, że statystycznie patrząc nawet najbardziej naiwnemu, na ogół
            nic się nie stanie, a od kraju zależy tylko, czy będzie miał 0.3 czy 33 procent
            ryzyka bardzo przykrej przygody. Nie wiem, czy ja miałem takie wyczucie w
            Brazylii. Być może miałem więcej tylko szczęścia niż rozumu. Jak dotąd miałem
            farta też w kilku innych miejscach, przedktórymi ostrzegali. Dobra, nie
            zapeszać, za tydzień lecę do Argentyny:))).

            Pozdrawiam
            • OK.Jeżeli byłeś w Rio 6 dni to co Ty możesz wiedzieć co tam sie na prawde
              dzieje. Ja byłem w Rio pierwszy raz w wieku 22 lat i uwierz mi że poznałem to
              miejsce z różnych stron i nie zawsze z najlepszych. Śmieszą mnie opinie
              wszystkich naiwniaczków, któzy myślą że Rio to zajebiście bezpieczne miejsce.
              Gówno prawda. Mam przyjaciela brazylijczyka, który pracował kiedyś w policji i
              szkolił antyterrorystów w Rio i opowiadał mi przerażające rzeczy. Nie pamiętam
              wszystkiego co do słowa ale pamiętam że jechałem w nocy po ZONA NORTE i
              oglądałem favele przez ciemne szyby jego auta. Polecam wszystkim Barra de
              Tijuca o której wcześniej wspominałem. Jest piękna i spokojna, a wogóle
              przeczytajcie sobie co pisze na ten temat Macaundo1 bo chyba wie o wszytskim
              najlepiej. Ja Wam tylko opisałem wrażenia z pobytu w Rio ciekawskiego
              dwudziestokilku-latka, a nie starego zjeba. Najlepiej omijać szerokim łukiem
              narkotyki, kurwy i copacabane.PZDR.
              • sonorsanchez napisał:

                > Ja byłem w Rio pierwszy raz w wieku 22 lat i uwierz mi że poznałem to
                > miejsce z różnych stron i nie zawsze z najlepszych.

                Właśnie było widać:)

                Śmieszą mnie opinie
                > wszystkich naiwniaczków, któzy myślą że Rio to zajebiście bezpieczne miejsce.

                Ej, a kto tu pisał, że jest bezpieczne:))))?

                > Gówno prawda. Mam przyjaciela brazylijczyka, który pracował kiedyś w policji
                i
                > szkolił antyterrorystów w Rio i opowiadał mi przerażające rzeczy. Nie
                pamiętam
                > wszystkiego co do słowa ale pamiętam że jechałem w nocy po ZONA NORTE i
                > oglądałem favele przez ciemne szyby jego auta.


                Super historia. Musiał być niezły ziomal z tego antyterorysty. Miałeś na żywo
                atrakcje, które większość z nas może oglądać tylko w filmach zza Wielkiej Wody.
                A dużo było widać w nocy przez te przyciemniane szyby?

                Polecam wszystkim Barra de
                > Tijuca o której wcześniej wspominałem. Jest piękna i spokojna

                Pytanie, czy żeby oglądać nowe apartamentowce średniej klasy i centra
                handlowe, jakich na świecie buduje się tysiące, fakt, bardzo ładnie położone,
                warto jechać ponad 10 000 km.

                , a wogóle
                > przeczytajcie sobie co pisze na ten temat Macaundo1 bo chyba wie o wszytskim
                > najlepiej.

                No właśnie, warto przeczytać, co pisze Macanudo1. Trochę co innego niż Ty. A
                jeśli komuś ciekawskiemu nie wystarcza Macanudo1, to większość z jego rad
                przeczyta na każdej stronie typu "Dangers & Annoyances" w przewodniku typu
                Lonely Planet, bez którego nie wyobrażam sobie jednak, żeby ktoś jechał
                indywidualnie. To na prawdę nie są tajemnice.

                Ja Wam tylko opisałem wrażenia z pobytu w Rio ciekawskiego
                > dwudziestokilku-latka, a nie starego zjeba.

                Dobra, tylko w czym doświadczenia starego zjeba:) miały by być mniej
                reprezentatywne??? :) Też człowiek. ROFTL

                Pozdr.

                • Różnica między nami jest taka, że Ty swoją wiedzę czepriesz z przewodników, a
                  ja po prostu tam pojechałem i poznałem wszystko od podszewki, więc opisałem co
                  widiałem i słyszałem na własne oczy i uszy bez podpierania się jakimiś
                  głupawymi przewodnikami. Ty zapewne nie wiesz co sie do końca dzieje w
                  Warszawie więc jakie możesz mieć pojęcie co się dzieje tam. Polecam wszystkim
                  Rio bo są tam piękne kobiety i wspaniała zabawa. Ale mojego przedmówcy raczej
                  chyba nie pociągają te tematy. hehe ;-) Zanalizuj teraz ten tekst bo chyba nie
                  zaśniesz... P.S. Powodzenia w Agrentynie. Mam nadzieje że doczytałeś się o LOS
                  LOCOS.
            • << Dodam tylko jeszcze coś, co wynika z Twojego postu, ale chciałbym to właśnie
              potwierdzić jako laik, który w Rio był 6 dni a nie 17 lat:) czyli z jednej
              strony bez porówania mniej wie, zwłaszcza z kwestii praktycznych, a
              jednocześnie powinno mu być z wieloma sprawami dużo trudniej" : Brazylia to na
              prawdę stosunkowo łatwy kraj, jeżeli chodzi o załatwianie najbardziej
              prozaicznych spraw - transport, hotele, jedzenie...pod tym względem to
              raczej "pierwszy świat": samoloty latają wszędzie (nie takie drogie), >>

              Potwierdzam w calosci, bez zastrzezen. Mimo tak krotkiego pobytu, co niektorym przeszkadza, byles w
              stanie poradzic sobie bardzo dobrze. Mysle, ze to kwestia indywidualna. Tego rodzaju postow
              zyczylbym wiecej na tym forum.

              << Aha, co do zegarka i ognia;) Otóż ja nie wyobrażam sobie, żebym był w stanie
              zachować taką "dyscyplinę", żeby unikać pokazywania godziny przez cały pobyt:),
              nizależnie od tego jak wyglada ten/ta który/a pyta Nie lekceważąc Twoich rad,
              dodam, że nawet w najbardziej niebezpiecznym kraju świata 90% proszących o
              ogień, prosi na prawdę tylko o ogień...Pytanie tylko, jak rozpoznać te dziesięć
              procent. I tu jest sedno sprawy. >>

              Oczywiscie, ze nie da sie uniknac tak prozaicznej sytuacji przez caly czas. Podalem ten przyklad,
              poniewaz jest to typowy fortel stosowany na turystach. Dwie opcje: jak najlatwiej ustrzec sie przed
              potencjalnm napadem, oraz jak, w dalszym ciagu zminimalizowac zagrozenie, gdy juz do takiej sytuacji
              dojdzie. Widzac Twoje zachwanie koles moze odpuscic atak, bo widzi, ze jestes czujny. Jak by nie bylo,
              taka mam zasade. Jak pisalem, przestepczosc jes zlokalizowana. Ta 'turystyczna" wystepuje tam, gdzie
              sa turysci. Ten rodzaj bandytow ma swoje metody dzialania. Sytuacja: mieszkasz w hotelu na Copie, 5*
              na plazy, np. Rio Othon Palace. Cala Av. Atlantica jest zastawiona samochodami, pod tym hotelem
              jeszcze bardziej. Tlumy przechodniow, ruch jak w ulu przez cala dobe. Przed wejsciem masz takich,
              ktorzy tam stoja, gdzies na rogu, oparci o swe taksowki, vany i jacys tam inni, jest nawet kilku
              policjantow, moze nawet radiowoz nieopodal. Turysta wychodzacy z hotelu jest obserwowany. I tu sie
              zaczyna. Zaleznie od tego, co zrobi, moze juz w tym momencie miec przechlapane. Bo troche dalej stoi
              sobie takich kilku i juz go namierzyli, jesli nie wsiadl do pojazdu. Gringo, czerwony jak rak, wyrusza na
              samotny spacer. I tak sobie idzie ogladajac sie za laskami, kurs na Help. Kieszen koszuli ma wypukla,
              na szyi lancuch, na reku zegarek, saszetka na pasku do tego jakis aparacik. Nie oddalil sie nawet 100 m
              od najblizszego policjanta, juz jest zagadniety przez jednego z tych kolesi: ogien czy co tam.
              Zatrzymuje sie, by zrozumiec o co chodzi, juz jest wciagniety w sytuacje. Szuka zapalniczki po
              kieszeniach, pochloniety czynnoscia. Podaje ogien, robi to uzywajac obu rak i wzrok ma skupiony na
              zapalniczce, bo wiatr wieje od morza. Sekundowo ma zerwany lancuch, rozerwana kieszen, wyrwany
              aparacik i saszetke. W szoku widzi znikajacych kolesi za rogiem. I tyle. Byc moze przypomnial sobie ta
              tabliczke na drzwiach w pokoju hotelowym. Jak wiedziec, czy to napad czy zwykla prosba o ogien? Nie
              wiem. Wiem, ze jestem na Copie, slawnej z bandytyzmu. Nie znam jezyka, wiec nie mam nikomu
              zaczepiajacemu mnie na ulicy nic do powiedzenia, ani nie musze sluchac co do mnie mowia. Dlatego
              nie musze rozumiec, ze chodzi o ogien i ide dalej nie zatrzymujac sie. Co innego, gdy juz sobie siedze
              w barze na chodniku, jestem na zakupach w shoppingu lub gosciu siedzacy obok mnie na plazy widzi,
              ze pale i prosi o ten ogien by skorzystac z okazji. Jest roznica, czy nie?

              Reszta, dokladnie tak jak mowisz. Byc moze Rio nie jest dla kazdego. Z drugiej strony, oferuje uslugi na
              wysokim poziomie, gdzie bezpieczenstwo klienta jest najwazniejsze. Zla fama jest uzasadniona, tak
              jak istnieje miliony ludzi, ktorzy maja bajeczne wspomnienia z pobytu, wracaja zauroczeni i gadaja o
              tym przez cale zycie.
      • Musze Ci powiedziec, ze jak na 17 lat przebywania w Br. to "dosyc dobrze"
        piszesz po polsku. Nie chce mowic, ze jest to podejrzane, ale ciekawi mnie czy
        ty sie tam urodziles, czy jestes emigrantem. Moja zona, ktora urodzila sie i
        mieszkala w SP 23 lata i caly czas miala stycznosc z polskim, a teraz od 2 lat
        przebywa w Wawie caly czas robi bledy i ma problemy z odmiana.
        • << Musze Ci powiedziec, ze jak na 17 lat przebywania w Br. to "dosyc dobrze" piszesz po polsku. >>

          Dziekuje za ten, jak dla mnie, komplement, bo sam tak nie sadze.

          <<Nie chce mowic, ze jest to podejrzane, ale ciekawi mnie czy ty sie tam urodziles, czy jestes
          emigrantem. >>

          Ale powiedziales... Nie dajac sie zwiesc na manowce Twej podejrzliwosci, przez oglade i szacunek
          odpowiem na konkret zawarty w pytaniu: jestem emigrantem, urodzonym w Pl. Nie wiem, czy dobrze
          zrozumialem ta mniej konkretna czesc pytania, ale zapytam: Co podejrzanego jest w "dosyc dobrej"
          znajomosci jezyka ojczystego?

          Pozwole sobie zauwazyc, ze w obec tego, mam odczucie, ze niewnikliwie przeczytales moj post,
          zwlaszcza pierwszy akapit (dosc celowy) lub masz problem z jego wlasciwa interpretacja. A to juz
          gorzej, bowiem moze to utrudnic nasza komunikacje pozbawiajac mnie przekonania o uzytecznosci, w
          stopniu minimalnym chocby, moich wypocin.

          <<Moja zona, ktora urodzila sie i mieszkala w SP 23 lata i caly czas miala stycznosc z polskim, a teraz
          od 2 lat przebywa w Wawie caly czas robi bledy i ma problemy z odmiana.>>

          Sytuacja Twojej malzonki jest zupelnie odwrotna do mojej. Nie przejmujcie sie: znam Brazylijczykow,
          ktorzy spedzili ponad 30 lat w Pl i maja te same problemy, Nasza gramatyka jest wyjatkowo trudna dla
          ludzi z tej grupy jezykowej.
          • > Dziekuje za ten, jak dla mnie, komplement, bo sam tak nie sadze.
            Prosze bardzo.
            > jestem emigrantem, urodzonym w Pl.
            Tak to wiele wyjasnia, zwlaszcza znajmosc jezyka.
            >Co podejrzanego jest
            > w "dosyc dobrej"
            > znajomosci jezyka ojczystego?
            Wlasnie to o czym napisalem wyzej. Nie znam osoby, ktora urodzila sie w
            Brazylii przebywajacej tam kilkanascie lat i tak dobrze wladala polskim, nawet
            jesli jest to osoba pochodzenia polskiego, ale ta kwestia zostala wyjasniona.
            Ciekawi mnie rowniez to czy Brazylijczycy rozpoznaja Cie jako emigranta po
            chocby powiedzeniu jednego zdania po port?
            > Pozwole sobie zauwazyc, ze w obec tego, mam odczucie, ze niewnikliwie
            przeczyta
            > les moj post,
            > zwlaszcza pierwszy akapit (dosc celowy) lub masz problem z jego wlasciwa
            interp
            > retacja.
            Coz, dowiem sie z przyjemnoscia w takim razie jak byl ow cel, bo jesli chciales
            wiekszosci zamknac buzie to sposob byl ciut infantylny.
            Jeszcze w sprawie bezpieczenstwa. Moja zona mieszkajac w Sao Paulo przez te
            ponad 20 lat nigdy nie zostala napadanieta, okradziona, lub postawiona w
            nieprzyjemnej sytuacji, to prawda, nie byla turystka i dobrze zna tamtejsze
            klimaty. Jednak jesli czlowiek przestrzega zasad i orientuje sie w sytuacji to
            latwo w maliny sie wpuscic nie da. Owszem statystyki pokazuja, iz w SP dziennie
            ginie okolo 15 osob, ale trzeba pamietac, ze to przewaznie porachunki gangow
            oraz, ze to ponad 20mln aglomeracja, ktora powiekasza sie rocznie o
            kilkadziesiat tysiecy, glownie poprzez ludnosc naplywowa z polnocy, ktora szuka
            pracy, przewaznie jej nie znajdujac...
            • > Dziekuje za ten, jak dla mnie, komplement, bo sam tak nie sadze.
              Prosze bardzo.
              > jestem emigrantem, urodzonym w Pl.
              Tak to wiele wyjasnia, zwlaszcza znajmosc jezyka.
              >Co podejrzanego jest
              > w "dosyc dobrej"
              > znajomosci jezyka ojczystego?
              Wlasnie to o czym napisalem wyzej. Nie znam osoby, ktora urodzila sie w
              Brazylii przebywajacej tam kilkanascie lat i tak dobrze wladala polskim, nawet
              jesli jest to osoba pochodzenia polskiego, ale ta kwestia zostala wyjasniona.

              Poznales wlasnie Polaka, ktory do Brazylii przyjechal w wieku lat prawie 18 i spedzil tu lat 17 + 3 (bo
              byla przerwa na pobyt w PL).

              Ciekawi mnie rowniez to czy Brazylijczycy rozpoznaja Cie jako emigranta po
              chocby powiedzeniu jednego zdania po port?

              Nie rozpoznaje. Musialby porozmawiac ze mna conajmniej pol godziny, a najczesciej musaloby to
              wyniknac z tematu rozmowy. Po 3 latach pobytu, nieznajomi rozmowcy pytali, czy jestem z poludnia Br.
              Po 5 latach nazywali mnie "Paulista" a pozniej juz nikt nie zwracal na to uwagi. Oczywiscie chodzi tu o
              akcenty z tych regionow. Teraz ci z poludnia twierdza, ze gadam jak Carioca.
              Przy okazji, dla zilustrowania tego, jesli Cie to bardzo interesuje, zapraszam do wysluchania wywiadu,
              ktorego udzielilem w podcascie www.polskiedetroit.com , ktory ukaze sie dzisiaj w poznych
              godzinach wieczornych . Jest tam wiele watkow zwiazanych bezposrednio z tym, czyli o
              (nie)bezpieczenstwie turysty w wielkich miastch Br. Jesli podcasting jest czyms nieznanym Ci,
              zagooglaj, wikipedia zwlaszcza.

              > Pozwole sobie zauwazyc, ze w obec tego, mam odczucie, ze niewnikliwie
              przeczyta
              > les moj post,
              > zwlaszcza pierwszy akapit (dosc celowy) lub masz problem z jego wlasciwa
              interp
              > retacja.
              Coz, dowiem sie z przyjemnoscia w takim razie jak byl ow cel, bo jesli chciales
              wiekszosci zamknac buzie to sposob byl ciut infantylny.

              Czyzby? Tak, owszem, cel byl wlasnie taki, co wynika z tego samego postu. Infatylny? Tak, na miare
              zamieszczonych tu wypowiedzi. NIEKTORYCH, zaznaczam.

              Jeszcze w sprawie bezpieczenstwa. Moja zona mieszkajac w Sao Paulo przez te
              ponad 20 lat nigdy nie zostala napadanieta, okradziona, lub postawiona w
              nieprzyjemnej sytuacji, to prawda, nie byla turystka i dobrze zna tamtejsze
              klimaty. Jednak jesli czlowiek przestrzega zasad i orientuje sie w sytuacji to
              latwo w maliny sie wpuscic nie da. Owszem statystyki pokazuja, iz w SP dziennie
              ginie okolo 15 osob, ale trzeba pamietac, ze to przewaznie porachunki gangow
              oraz, ze to ponad 20mln aglomeracja, ktora powiekasza sie rocznie o
              kilkadziesiat tysiecy, glownie poprzez ludnosc naplywowa z polnocy, ktora szuka
              pracy, przewaznie jej nie znajdujac...

              Wszystko to prawda. Wiec jest mozliwe, zyc, odwiedzac w tym kraju bez szwanku. I to wlasnie chcialem
              przekazac. Wbrew zlej i uzasadnonej famie, mozna przyjechac i uniknac rozboju.
              W ciagu tych 20 lat mojego pobytu tutaj tez nic zlego nie przydazylo mi sie. Owszem, otwarto moj
              samchod kilka razy (stracilem radio tylko raz) przy czym w sposob bardzo "elegancki" bo nie wybito
              szyby. U nas zlodziejaszki nie sa tak zdolni, wybijaja szyby, by potem sprawdzic, czy jet cos do wziecia.
              W moim przypadku w Pl to 4 razy, jedna strata, procz szyb, oczywiscie. Nigdy nie padlem ofiara napadu
              czy innej przemocy. A ciekawskim gowniarzem w Rio tez bylem, jak ktos z tego forum.

              Jak dla mnie to tyle.

              Pozdrawiam.
    • To zależy gdzie, a ja uwielbiam amazonię.
      Czułem się bezpieczniej niż w Warszawie, byłem chroniony przez miejscowych (potrafiłem się z nimi dogadać).
      Największym zagrożeniem chyba jest policja, ponieważ z za wszelką cenę nie chciano mnie dopuścić do konfrontacji z nimi.
      Drobne oszustwa, ale to sobie można opuścić, przecież nie będę się bił o dolara.
      Tak sympatycznych ludzi nie spotkałem nigdzie na świecie, więc czego się bać.
      • Różnie to podobno jest z tą policją. Pewnie Maconudo1 wiedziałby najlepiej. Nie
        sądzę jednak i potwierdzali to Brazylijczycy, żeby mundurowy policjant na
        służbie ("Policia Militar" coś w rodzaju odpowiednika włoskich karabinierów
        mówiąc bardzo ogólnie) napastował turystę, nigdy się z tym nie spotkałem, nie
        czytałem i nie słyszałem o tym. Słyszałem natomiast, że czepiać się, będąc na
        służbie, zachodniego turysty byłoby zbyt ryzykowne, zwłaszcza odkąd mówi się
        powszechnie, że strach przed przestępczością ogranicza turystykę. A nuż ktoś
        jeszcze by się tym zajął. Ostrzega się natomiast przed drogówką (wymuszanie
        łapówek, jak w bardzo wielu innych krajach świata, w tym i w Polsce) i różne
        rzeczy pisze się o granicy z krajami "narkotykowymi" (Peru, Boliwia, Kolumbia),
        trudno mi powiedzieć, na ile to prawda. Tam, gdzie działają specjalne bataliony
        do ochrony turystów np. na Peluorinho w Salvadorze, sądzę, że na pewno poprawia
        to bardzo bezpieczeństwo. Tak że chyba dla "gringo" mimo wszystko jednak
        lepiej, że jest policja niż gdyby jej nie było i generalnie raczej nie trzeba
        jej się bać.

        Inne rzeczy czasem robią ci sami policjanci po służbie. Słyszałem właśnie
        historię o gościu, którego napadli pod lotniskiem w Manaus. Dziwi mnie tylko w
        tej historii, że ich złapali, chociaż gość brzmiał wiarygodnie i nie opowiadał
        tego, żeby straszyć (wręcz przeciwnie, ogólny wydźwięk był taki, że nie jest aż
        tak źle), a podobno coraz częściej zdarzają się aresztowania nieuczciwych
        policjantów...
        • wiksadyba1


          <<Różnie to podobno jest z tą policją. Pewnie Maconudo1 wiedziałby najlepiej.>>

          Wiem dokladnie tyle, ile wie przecietnie poinformowany Brazylijczyk. Temat poruszany jest codziennie
          w mediach. Niestety, robak korupcji toczy ten kraj i jego instytucje bardzo mocno. Jest to, wg. opinii
          panujacej na swiecie, jeden z najbardziej, jesli nie naj, skorumpowanym krajem obecnie. Zenujace... i b.
          szkodliwe w stosunkach z reszta swiata, glownie w dziedzinach dot. ekonomii. Wiarygodnosc Br.
          ostatnio spadla o kilkanascie pozycji glownie z powodu ostatnich afer korupcyjnych z udzialem
          najwazniejszych instytucji rzadowych, nie wykluczajac (choc to tylko spekulacje) samego prez. Lula:
          "CPI dos correios" i "CPI do mensalao". Ci, ktorzy moga, zagooglajcie w niusach/mediach. BTW, Paulo
          Maluff sidzi w wiezieniu, juz od miesiaca, z tych samych powodow. Skandal...

          Nie dziwota, ze policja, we wszystkich swych wielu odmianach i na wszystkich szczeblach jest mocno
          skorumpowana. Od zwyklego "drogowca", ktory wg. wlasnego widzimisie wymusza smieszne kwoty od
          kierowcow, po tych odpowiedzialnych za walke z narkotrafikiem. Przestepczosc kryminalna w
          szeragach policji tez nie jest sporadyczna, gorzej, dosc powszechna. Wszystko, o czym piszesz to,
          niestety, prawda.

          <<Nie sądzę jednak i potwierdzali to Brazylijczycy, żeby mundurowy policjant na
          służbie ("Policia Militar" coś w rodzaju odpowiednika włoskich karabinierów
          mówiąc bardzo ogólnie) napastował turystę, nigdy się z tym nie spotkałem, nie
          czytałem i nie słyszałem o tym.>>

          Oczywiscie, ze nie! Bez przesadyzmu. W tym przypadku akurat, mozna nawet na nich liczyc. Jak
          pisalem wczesniej, Brazylia jest zainteresowana bezpieczenstwem turystow. Istnieja nawet specjalne
          inicjatywy policji w tym celu. W gre wchodza zylionowe interesy, liczna gupa roznych kategorii
          ekonomii i zawodowych.

          <<Słyszałem natomiast, że czepiać się, będąc na służbie, zachodniego turysty byłoby zbyt ryzykowne,
          zwłaszcza odkąd mówi się powszechnie, że strach przed przestępczością ogranicza turystykę. A nuż
          ktoś jeszcze by się tym zajął.>>

          Dokladnie.

          <<Ostrzega się natomiast przed drogówką (wymuszanie łapówek, jak w bardzo wielu innych krajach
          świata, w tym i w Polsce) >>

          Codzienny obrazek, zwlaszcza w RJ. W przypadku turysty musialby to byc zwykly zbieg okolicznosci,
          czysty przypadek (pod warunkiem, ze faktycznie nie popelnil wykroczenia), np. napotkal tzw. "blitz" i
          mial cos nie OK. Tu roznie moze byc: albo mu odpuszcza, ukaraja stosownym mandatem (mandaty
          wystawiane sa na samochod, nie na kierowce) albo go zaszykanuja np. "odholowaniem pojazdu"w celu
          wymuszenia lapowki. Jak kazdego innego kierowce, bez zenady. W RJ lapowka dziala zawsze.

          <<Tam, gdzie działają specjalne bataliony do ochrony turystów np. na Peluorinho w Salvadorze, sądzę,
          że na pewno poprawia to bardzo bezpieczeństwo. Tak że chyba dla "gringo" mimo wszystko jednak
          lepiej, że jest policja niż gdyby jej nie było i generalnie raczej nie trzeba jej się bać.>>

          Oczywiscie. Stad moje wywody, ze jednak Brazylia nie jest taka niebezpieczna dla turysty, bo o tym tu
          mowa. Wystarczy trzymac sie schematu, nie pchac sie tam gdzie nie trzeba, stosowac sie do porad,
          zoorganizowac sie odpowiednio.

    • Znalazłem taki link dla tych, którzy potrafią chociaż czytać po portugalsku:

      www.cezarliper.com.br/Turismo.asp#NOTICIAS

      Wynika z tego, że na 1, 7 miliona turystów zagranicznych w Rio było w 2004 r.
      ok. 3500-4000 zgłoszonych na policję napadów (ok. 10 dziennie). Jak to z
      informacjami, można przedstawiać je w różny sposób: albo że "co dwie godziny w
      Rio napadany jest turysta" (co budzić może grozę:), albo że "około 1 na 500
      turystów przyjeżdżajacych do Rio został ograbiony". To drugie chyba uspokaja,
      chociaż zawsze można być tym jedym na 500. Oczywiście, pewnie jest na prawdę
      troche gorzej, nie każdy napadnięty idzie na policję.

      Przykładowe opisy rozbojów pokazują, że większość turystów straciła
      aparat/kamerę, niektórzy mieli przy sobie dużą kasę (np. 700 euro), więc takich
      akcji da się uniknąć zachowując zdrowy rozsądek.

    • Przeczytaj jeszcze raz co napisales a potem walnij sie w czolo. Prosba do
      wlascicielki aby banowac ludzi, ktorzy pisza takie rzeczy, albo przynajmniej
      kasowac te posty. Takie fajne forum sie zapowiadalo, a tu prosze.
    • Nie mam nic przeciwko wykasowaniu mojego postu razem z sanchezem:))) Sądzę, że
      Ale to ciekawe, jak Brazylią zaczynają się interesować jakieś obszczymurki,
      które niewiele w życiu widziały poza ławką i trzepakiem pod swoim blokiem.
      Wypalił taki trochę kiepskich blantów u siebie na osiedlu, obejrzał w kinie
      albo na DVD "Cidade de deus", usłyszał coś o karnawale, chociaż pewnie tej
      Brazylii nawet nie umie pokazać na mapie i wyobraża sobie jakieś niesamowite
      imprezy. he, he.

      P.s. zamiast kasowania można by podesłać Sancheza do wątku p.t. "Co przeciętny
      Polak wie o Brazylii?" He he

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.