Dodaj do ulubionych

Ile w tym prawdy?

  • 26.10.06, 06:15
    Mirek jak to ile w tym prawdy??
    To cala prawda to co jest napisane w artykule.
    Pozdrawiam Yolla
  • 26.10.06, 13:18
    Już na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy mieszkaliśmy w Brazylii widać było
    że jest źle. Nawet bardzo źle.

    Państwo (władze stanowe i federalne) nie radziło sobie z podstawowymi
    obowiązkami względem obywateli. Kiepskie szkoły, brak bezpieczeństwa, fatalny
    system opieki zdrowotnej (dla biednych, rzecz jasna). Stąd bixeiros, handel
    naroktykami, napady i wymuszenia. Najnowsze buty Nike z lampkami w podeszwie
    dzieci w szkole nazywały "chama-ladrao", bo zbyt często zdarzało im się zostać
    obrabowanym z całego dobytku i zostać w samej bieliźnie na ulicy.

    Moja rodzina w Rio była napadana tyle razy, że stracili rachubę. W rezultacie
    jeden wujek mieszka z żoną w luskusowym, zamkniętym kondominium, drugi - zamożny
    menedżer wysokiego szczebla bojąc się napadu jeździ kilkunastoletnim, poobijanym
    escortem bez klimy i ubiera się w podarte szorty.

    Tymczasem przez ostatnie kilkanaście lat dysproporcje dochodowe zamiast się
    zmniejszyć, zwiększyły się (a i tam były największe na świecie). To się kiedyś
    źle skończy. Biedacy nie próżnują, kiedyś stracą cierpliwość.

    Jeśli gdzieś może wybuchnąć nowa socjalistyczna rewolucja w XXI wieku, to chyba
    tylko w Brazylii...
  • 26.10.06, 17:09
    Z drugiej jednak strony znalezienie kogos do pracy (ale kogos kto chce
    pracowac, a nie tylko miec prace) graniczy z cudem. Wiem cos o tym o w chwili
    obecnej moglabym zatrudnic z 5 osob ( to wcale za niezle na tutejsze warunki
    pensje) i chetnych niet. W tym roku musialam zwolnic 2 osoby, bo moim zdaniem
    byly uzaleznione od orkut´a. Mysle, ze do dzisiaj nie zrozumialy jaka byla
    przyczyna zwolnienia. Podobno w innych firmach to normalka siedziec caly dzien
    w necie. U mnie niestety tak nigdy nie bedzie...
    Kiedy nie mialam jeszcze dzieci dawalam w soboty darmowe lekcje niemieckiego i
    angielskiego. Ale przeciez kto by sie uczyl w weekendy! W sobote spi sie
    przynajmniej do poludnia. Skutecznie wybili mi wiec takie pomysly z glowy.
    Mieszkam teraz na poludniu MG, miasteczko ok. 50tys mieszkancow, podobno jest
    bezrobocie etc., potrzebuje od czasu do czasu opiekunke na sobote wieczor, 3-4
    godziny, oferowalam R$40,00 za ogladanie tv, bo dzieci w tym czasie spia.
    Oczywiscie nie ma chetnych, bo "sábado á noite é pra namorar".

    Ja jestem zdania, ze niestety wielu ludzi jest biednych na wlasne zyczenie.
  • 26.10.06, 22:18
    tu przypomina się dawny skecz "casseta e planeta" o leniwym sprzedawcy-baiano,
    który narzeka że interes mu nie idzie. Reporter chce więc od niego coś kupić. A
    facet na to, że nie "porque ta la em cima e nao quero me levantar".

    Tak, jak alkoholizm i czarnowidztwo są chorobą narodową Polaków, tak chroniczne
    lenistwo jest chorobą narodową Brazylijczyków. No i całkowity brak
    odpowiedzialności.
  • 26.10.06, 17:05
    Niestety nie moglem sie dostac do URL kioskart.html przez ten link a w
    wiadomosciach Onet nie znalazlem zadnego tekstu o Brazylii.
  • 26.10.06, 17:11
    tamoio napisał:

    > Niestety nie moglem sie dostac do URL kioskart.html przez ten link a w
    > wiadomosciach Onet nie znalazlem zadnego tekstu o Brazylii.


    wejdz na link z drugiego posta
  • 26.10.06, 17:38
    São Paulo znam raczej ze slyszenia, a jedynie jezdzilem tam metro z jednego
    dworca autobusowego na drugi, kiedy z pólnocy jechalem na poludnie Brazylii.
    Ja zawsze twierdze, a mieszkam w Brazylii od 1992 r., ze nie mozna przesadzac,
    wpadac w skrajnosci. Brazylijczycy maja swój rytm, istnieje tutaj wiele rzeczy
    raczej trudno wyobrazalnych w Europie, ale równiez zyja tutaj miliony osób
    odpowiedzialnych, bardzo pracowitych i uczciwych, a zarazem posiadajacych
    wewnetrzna radosc, jakiej w Polsce wielu moze jedynie im zazdroscic. Dlaczego
    mamy patrzec na wszystko i wszystkich jedynie przez pryzmat równiez
    istniejacego, bardziej nawet widocznego, ale wcalenie dominujacego zla?
    Radze rozejrzec sie troche, przypatrzec sie ludziom, a zarazem zaczac zyc
    bardziej po brazylijsku, a mniej po polsku, zwlaszcza, jesli nie zyjecie na
    poludniu kraju (kiedy m,ieszkalem w Paraná czulem wielka róznice pomiedzy
    Brazylijczykami z poludnia i z Bahia:-)). Z pewnoscia wsród znajomych lub nie
    zaczniecie dostrzegac potrzebne Wam do pracy lub dbania o dzieci i dom osoby.
    Co do rewolucji... Jeszcze w 1992 r., zaraz po 4 latach wojny w Angoli,
    zaszedlem do czytelni w Starogardzie Gd. i poprosilem o ksiazki na temat
    Brazylii. Z pokaznej kupki róznych dziel zapamietalem jedynie fakt, ze w
    przeciwienstwie do innych, sasiednich, hiszpanskojezycznych krajów, w Brazylii
    nigdy nie bylo i nie bedzie zadnej ogólnonarodowej rewolucji i to pomimo tak
    wielkiej, istniejacej tutaj nierównosci spolecznej. Calkowicie sie zgadzam z ta
    opinia. To nie jest naród rewolucjonistów, ale ja go jednak na swój sposób
    rozumie i podziwiam.:-)
    Mirek
  • 26.10.06, 22:20
    to nie naród rewolucjonistów. To naród leniuchów, imprezowiczów i plażowiczów.

    Ale nie da się ich nie lubić:)
  • 26.10.06, 22:54
    Boskie media! Ciekawe za tylko to ludzi interesuje. Nie pamientam aby w
    europejskiej prasie napisali cos np. o dzialalnosci spolecznej w slamsach Rio de
    Janeiro, gdzie promuje sie sport, teatr, itp. Niestenty brukowce najlepiej
    zarabiaja na stereotypach. W Brazylii Europa to cvilizacyjny model, bo prasa nie
    zajmuje sie plotkami typu "matka peklujaca wlasne dzieci w beczce od kapusty",
    lub matka ktora zlecila zabojstwo wlasnego syna", "preferencje seksualne biskupa
    Paettza", czy "ataki niemieckich skinow na domy tureckich imigrantow".
    Czy mozna ocenic dane spoleczenstwo podajac do wiadomosci nowiki ze swiatu
    przestepczego? Mozna ale nie bez przesledzenie lancucha przyczynowo-skutkowego
    aby znalesc korzenie zbrodni. W wypadku São Paulo nie jest trudno znalesc
    kolebke PCC, wystarcz pojsc do pierwszej lepszej wypozyczalni i zamowic film
    Carndiru, potem przejrzec poczynania rzadow stanu São Paulo z punktu widzenia
    bezpieczenstwa publicznego, ( Fleury, Covas-swieta krowa, i Alkmin-juz nie bede
    kopal lezacego ) no i mamy anatomie zbrodni. Wiemy gdzie sa jaj korzenie, a
    korzenie sa w nedzy, i upokorzeniu biednych przez bogatych. Tak tu jest. A jak
    jest w Stanach gdzie nawiedzony mleczarz morduje w szkole strzalem w potylice
    kilkuletnie dziewczynki?
  • 26.10.06, 23:22
    Też mi się wydaje, że ta rewolucja w Brazylii to, na szczęście, bardzo odległa
    (jeśli w ogóle, obstawiam, że nie) wizja.

    W obecnej Brazylii właściwie nie ma znaczącej partii, która rzucałaby skrajnie
    radykalne, prawicowe czy lewicowe, hasła, do których "podłoże" dałoby się -
    teoretycznie- przecież znaleźć w obecnej sytuacji, jeżeli mniejsze problemy
    społeczne prowadziły/prowadzą część innych społeczeństw ku ekstremistycznym
    opcjom politycznym.

    Czy ten stan wynika z rozsądku Brazylijczyków czy ten ich względny "pacyfizm"
    bierze się raczej z lenistwa, to już inna sprawa:) - u jednych pewnie to
    pierwsze, u innych to drugie...:)
  • 26.10.06, 23:39
    To zbyt duzy i rozlegly kraj aby przerowadzac revolucje. Bolszewikom sie udalo
    bo nie mieli innego wyjscia, ale to byl 1917 rok...
    Teraz Welki Brat czuwa.
  • 27.10.06, 03:11
    PCC Internacional
    A periferia de Paris viveu mais uma madrugada tipicamente paulistana, o que leva
    as autoridades francesas a suspeitar que a ordem para tocar fogo em ônibus tenha
    partido da penitenciária de Presidente Bernardes.

  • 27.10.06, 15:33
    Brazylia jest dla mnie niepojęta. Z jednej strony koszmar życia w
    niebezpiecznych slamsach, gdzie inndziej jakotaka normalność dla europejchyka w
    brazil, a nieco dalej dziewicze tereny rozlewisk amazonki.
  • 27.10.06, 18:51
    Caly urok Brazylii polega wlasnie na tym, ze Brazylia jest Brazylia, nie ma tak
    bardzo zróznicowanego kraju swiata pod prawie wszelkim wzgledem, jak Brazylia.
    Masz tutaj mieszanke wszystkich ludów swiata, prawdziwy kociol rasowy,
    religijny, kulturowy, itd. Ja przynajmniej, raczej nie widze juz siebie poza
    tutejsza rzeczywistoscia i w przyszlym roku mysle przyjac brazylijskie
    obywatelstwo.:-) A zlo? Tutaj nawet to jest intensywniejsze, mniej ukryte... i
    to chyba wlasnie razi. Gdzie indziej jest wiecej hipokryzji, zaklamania, a
    tutaj jest moze wszystko bardziej widoczne, brutalne, banalizowane, ale z
    pewnoscia nie przewyzszajacego piekna, radosci, dobra i wielu innych cech,
    które równiez czlowiek zyje z wieksza intensywnoscia, co nie tylko równowazy,
    ale wrecz przewyzsza halasliwe zlo.
    Mirek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.