Dwóch obcokrajowców, którzy siedzą obok mnie w autobusie z Oświęcimia, głośno rozmawia o wizycie w muzeum. Mark przyjechał z Irlandii, Felipe jest Hiszpanem. Podsłuchuję ich, kiedy mówią, że wizyta w tym miejscu jest wstrząsająca, a włączam się w rozmowę by spytać, czy zajrzeli do samego Oświęcimia. Nie rozumieją pytania. – Os-wie-sim? Where it is? – patrzą po sobie. Wiedzą, że muzeum jest w "jakimś" mieście, ale jedyną nazwą tego miasta, jaką słyszeli, jest "Auschwitz". No i nie wiedzieli, dlaczego mieliby to miasto odwiedzić.
wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/oswiecim-od-auschwitz-zbyt-daleko-i-zbyt-blisko,1,3788568,region-wiadomosc.html
--
W życiu wszystko jest pożyczone