Dodaj do ulubionych

słynni birczanie

19.10.04, 16:40
Zapraszam do wpisywania Waszych propozycji
--
www.bircza.pl
Edytor zaawansowany
  • darino 19.10.04, 16:48
    Urodził się w Birczy w 1915 roku. W 1939 roku ukończył Akademię Sztuk Pięknych
    w Krakowie. Działał w ruchu oporu. Zatrzymany podczas ucieczki na Węgry na
    granicy słowackiej, został wysłany do Auschwitz. Uciekł z obozu, po pewnym
    czasie został zatrzymany po raz drugi, uwięziony w więzieniu na Montelupich w
    Krakowie i następnie wysłany powtórnie do Auschwitz.
    Został wyzwolony przez wojska amerykanskie w czasie ewakuacji obozu i wyjechał
    do Stanów Zjednoczonych.
    Jest tam dość znanym malarzem.
    --
    www.bircza.pl
  • darino 11.11.04, 14:15
    Urodzona w Lipie (przysiółek Kuzie) w 1925 roku. W czasie wojny pracowała w
    Przemyślu. Podczas okupacji niemieckiej ukryła w schowku na strychu swojego
    domu 13 Żydów - wszyscy dotrwali do wyzwolenia. Po wojnie wyemigrowała do USA.
    W 1979 roku została odznaczona medalem "Sprawiedliwy wśród narodów świata".
    --
    www.bircza.pl
  • darino 11.11.04, 14:30
    Urodził się w Cisowej. W czasie wojny był komendantem posterunku policji
    ukraińskiej w Olszanach. Z całym posterunkiem zdezerterował w 1943 roku do
    lasu, tworząc sotnię UPA U-7 i przyjmując pseudonim "Łastiwka". Większość
    żołnierzy tej sotni pochodziła z Cisowej, dlatego Cisowa była jedną z
    pierwszych wsi na Pogórzu Przemyskim wysiedlonych na Ukrainę już w 1945 roku.
    podczas wysiedlania wojsko polskie spaliło większość gospodarstw (ponad 200) i
    zabiło 19 osób cywilnych, w tym kilkoro dzieci.
    Sotnia U-7 była jedną z lepszych jednostek UPA, prowadziła i ochraniała szkołę
    podoficerską.
    "Łastiwka" zginął 3 czerwca 1947, przebijając się przez pierścień okrążenia
    koło Leszczawy, jednak jego oddział wraz z sotniami "Burłaka" i "Kryłacza"
    przerwał okrążenie. Straty UPA wyniosły 18 osób, Wojska Polskiego 16 osób.
    --
    www.bircza.pl
  • holejnik 11.11.04, 18:45
    Witam, niestety nie znam słynnych mieszkańców tej wspaniałej miejscowości, w
    tym miejscu pragnę wspomnieć tylko swojego teścia Józefa Zwierzyńskiego -
    wspaniałego człowieka, mieszkającego w Kamienej Górce, k. Birczy.
  • darino 03.12.04, 14:57
    Urodziła się 19 listopada 1870 roku w Brzeżawie w rodzinie szlacheckiej (w
    Brzeżawie był zaścianek szlachty zagrodowej liczący kilkanaście osób). Jej
    ojcem był Ludwik Dobrzyński z Brzeżawy.
    Studiowała w Louvin (Belgia), Paryżu i Oxfordzie. Doktorat z filozofii uzyskała
    w Zurichu. Była profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Poznańskiego. W latach
    1892 - 1903 nauczała nielegalnie języka polskiego w szkole w Kaliszu (w zaborze
    pruskim). Walczyła w zaborze pruskim o odzyskanie niepodległośći przez Polskę.
    --
    www.bircza.pl
  • darino 03.12.04, 15:01
    Urodził się 14 listopada 1942 roku w Brzeżawie. Studiował teologię w Rzymie.
    Obecnie jest biskupem w Stryju na Ukrainie.
    --
    www.bircza.pl
  • upowiec 08.01.05, 19:19
    To na pewno zainteresuje naszych kolegów z Brzeżawy !
  • upowiec 28.05.05, 21:36
    Bp Julian Gbur - biskup pomocniczy archieparchii lwowskiej

    Drogi Księże Biskupie, Drodzy Bracia w Biskupstwie, Szanowne Panie i
    Panowie,

    Jestem pod wrażeniem uroczystości, jaką przeżyliśmy w katedrze, pełnej
    poezji i Ducha Bożego. I właściwie uważam, że już nie powinienem mówić, bo to,
    co powiem, nie będzie tak piękne, jak zostało powiedziane przez Księdza
    Biskupa, jak i Księdza Arcybiskupa i innych. Nie powinienem mówić, ale w Biblii
    jest napisane, że jak dzieci przestaną śpiewać Hosanna, to kamienie będą mówić.
    Jestem więc zobowiązany zabrać słowo i wyrazić serdeczne podziękowanie
    Kościołowi Lubelskiemu w ogólności. Bo jest to Kościół najbliższy Lwowa, bo tam
    jest metropolia i w Lublinie jest metropolia. I w tej chwili my sobie nie
    wyobrażamy życia religijnego, w tym i naukowego, bez metropolii lubelskiej.
    Żeby długo nie mówić, wystarczy powiedzieć, że w tej chwili prawie wszyscy
    profesorowie, którzy wykadają w Klubie Inteligencji Katolickiej, są z Lublina.
    Pobiera tam naukę ponad 500 osób. Otóż Lublin kształci nam inteligencję
    katolicką. Nie wyobrażamy sobie seminarium i życia kapłanów bez seminarium
    lubelskiego. Pierwsi, którzy ukończyli tutaj studia, pracują z wielkim
    sukcesem. I właśnie Lublin jest najlepszym chyba przykładem tego Koś-cioła
    Powszechnego, ogólnoludzkiego. Ja muszę się przyznać, że księża, którzy wracają
    z Lublina do Lwowa, są bardziej wschodnimi księżmi, niż ci, którzy pobierali
    naukę nawet w prawosławnych seminariach, czy u nas w Rudnie. Jest to dowód, że
    nie zatracają ducha wschodniego, mimo iż pobierają tutaj teologię w wydaniu
    łacińskim. Jest to właśnie przykład, że można w łacińskim seminarium
    wykształcić księży wschodnich w ścisłym tego słowa znaczeniu. Na ręce Księży
    Arcybis-kupów Bolesława i Józefa chciałbym złożyć podziękowanie za wkład w
    odbudowywanie struktur Kościoła i religijności na Ukrainie. Ja wiem, że to jest
    kłopot dla was, ale co się rodzi bez kłopotów. W imieniu Księdza Kardynała,
    naszej Hierarchii, w imieniu Synodu Księży Biskupów Ukrainy składam serdeczne
    Bóg zapłać. A od siebie życzę, by ta miłość, jaka jest dzisiaj okazana Tobie,
    Księże Biskupie, trwała przynajmniej aż do końca życia, a nawet i wiecznie.
    Niech Bóg błogosławi. Będziemy o Was pamiętać.

    www.kuria.lublin.pl/biskup/mieczyslaw/swiecenia/04.HTM#Gbur
    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 28.05.05, 21:39
    Księża Werbiści w Polsce

    W Polsce werbiści prowadzą kilkanaście Parafii, wydawnictwo “Verbinum” w
    Warszawie, drukarnię w Górnej Grupie, Liceum Ogólnokształcące w Laskowicach,
    szkołę języków Nysie, Muzea Misyjno — Etnograficzne
    w Pieniężnie, Laskowicach, Górnej Grupie i Nysie. Prowadzą Seminarium Misyjne
    kształcące misjonarzy
    — w Pieniężnie, na Warmii, które jest częścią składową Wydziału teologicznego
    Uniwersytetu Warmińsko
    — Mazurskiego w Olsztynie.

    Są zaangażowani jako profesorowie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskiem (KUL),
    na katolickim Uniwersytecie im. Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ponadto
    prowadzą działalność rekolekcyjną i są zaangażowani w dialogu ekumenicznym i
    międzyreligijnym.

    Czołowymi postaciami spośród polskich werbistów są męczennicy obozów
    koncentracyjnych II Wojny Światowej, wśród nich czterech błogosławionych:
    o.Ludwik Mzyk, o. Stanisław Kubista, o. Alojzy Liguda i brat Bolesław
    Frąckowiak; spośród żyjących kandydat do pokojowej nagrody Nobla, pracujący od
    50 — ciu lat na misjach w Indiach wśród trędowatych, o. Marian Żelazek.;
    pierwszy biskup z Polski, absolwent seminarium w Pieniężnie, arcybiskup
    diecezji Madang w Papui Nowej Gwinei, Wilhelm Kurtz; biskup Obrządku
    Wschodniego, ordynariusz diecezji Stryj na Ukrainie, Julian Gbur oraz biskup
    wygnaniec , budowniczy fundamentu Kościoła Katolickiego na Syberii w Irkucku
    nad Bajkałem, budowniczy Katedry biskupiej, Jerzy Mazur. Dzisiaj biskup
    diecezji w Ełku.

    Werbiści wydają wiele książek o charakterze misyjnym i religioznawczym oraz
    czasopisma tj.:“Misjonarz”, “Nurt”, “Animator“ i “Image”. Prowadzą także
    audycje radiowe w Radio Maryja i Radio Watykan. Są producentami filmów o
    tematyce misyjnej. Wiele z nich było prezentowanych w polskiej telewizji.

    www.fundacja.cso.pl/werbisci/polska.htm
    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 13.12.06, 10:02
    W internecie tez wszystko się zmienia.
  • anezon 12.12.06, 09:50
    Mam pytanie, czy ktoś orientuje się co do korzeni rodziny Gburów z Brzeżawy,
    tzn. czy są zwązani z Gburami z Woli Krecowskiej?
  • upowiec 13.12.06, 10:05
    Przez las to tylko z 7 km.
  • upowiec 03.12.04, 18:28
    Urodził się w 1928 roku w Borownicy w gospodarstwie swoich dziadków. Został
    wraz z całą rodziną aresztowany przez Sowietów w 1940 roku i wywieziony na
    Syberię.Po wojnie uciekli z Sowietów do Afryki. Tak więc młodość spędził Julian
    w Ugandzie. Tam też pobierał pierwsze lekcje rysunku i tam też miał pierwszą
    wystawę w Nairobi (Kenia).
    W 1949 roku rodzina emigruje do Wielkiej Brytanii. Tam rozpoczyna studia na
    Politechnice w Londynie.
    W 1950 roku rodzina wyjeżdża do USA. Julian studiuje w Cleveland Art Institute
    (kończy w 1954 roku). Następnie studiuje w Yale i tam uzyskuje tytuł Master of
    Art Sciences.
    W 1964 roku zostaje profesorem malarstwa w Cleveland Art Institute, w Cleveland
    (Ohio) mieszka do tej pory.
    Jest znanym w USA malarzem.
  • upowiec 20.03.05, 22:54
    Jak się okazuje, jego rodzina pochodziła z Dobrzanki/Dobrej. On sam urodził się
    w Jaśle.
  • besalel 21.03.05, 08:14
    Miejscowość Dobrzanka, to bardzo mała wieś znajdująca się w okolicy Malawy. Nie
    wiem ilu aktualnie liczy mieszkańców gdyż większość z nich została wywieziona w
    czasie Akcji Wisła.
  • upowiec 21.03.05, 13:30
    Na stronie Dobrej (link jest kilka postów niżej), znalazłem Dobrzankę wpisaną
    jako jeden z przysiółków Dobrej. Czy chodzi o inną Dobrzankę, czy o tą samą ?
    Nazwiska Dobrzyńskich raczej sugerują że to ta sama ?
  • besalel 21.03.05, 18:00
    Napewno chodzi o inną. Dobra wraz przysiółkami znajduje się na prawobrzeżu Sanu
    nieopodal Mrzygłoda i Ulucza. Dobrzanka zaś znajduje się około 4 km od Malawy
    leżącej po lewej stronie drogi do Lipy i Żohatyna i graniczy poprzez górę zwaną
    Capur z Brzeżawą.
  • darino 22.03.05, 01:41
    Zerknąłem na mapę Pogórza Przemyskiego i znalazłem dwie Dobrzanki - jedna to
    rzeczywiście przysiółek Dobrej (w dół biegu Sanu), a druga to nasza gminna
    Dobrzanka. Odległość między nimi w linii prostej - około 6 km.
    Nazwy obu na pewno pochodzą od bardzo licznej rodziny szlachty zaściankowej
    Dobrzyńskich vel Dobrzańskich.
    --
    www.bircza.pl
  • mister1 14.04.05, 21:08
    moze slawnym bardzo Birczaninem nie jest, ale byl zolnierzem Andersa i
    przeszedl caly szlak bojowy lacznie z Monte Cassino.
  • upowiec 28.05.05, 20:16
    W Birczy żyli bogaci mieszczanie, których stać było, aby wysyłać dzieci na
    studia za granicę - nie to co teraz :)

    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 28.05.05, 20:54
    Z książki Natalii Jakowenko "Historia Ukrainy do końca XVIII wieku" :
    "Istniała natomiast w pobliżu siła, dość bliska Kijowianom, którzy już od końca
    XVI wieku w trudnych przypadkach zwracali się do niej o pomoc - Sicz Zaporoska.
    Ogniwem łączącym kijowskich hierarchów i Kozaków staje się od 1616 roku
    Klasztor Trechtymirowski, położony na niedostępnych urwiskach w pobliżu
    Kaniowa. Na jego czele stał książę Ezechiel Bułyha-Kurcewicz, człowiek
    zdecydowany, wpływowy, o europejskim wykształceniu.
    Klasztor, mający status "wojskowego zaporoskiego", tradycyjnie był nie tyle
    ośrodkiem religijnym, ile kozacką rezydencją na granicy między "włościami"
    i "Niżem".
    Tu przechowywano wojskowy skarbiec, symbole władzy hetmańskiej i arsenał, tu
    zbierały się rady starszyzny, działał szpital dla starych i rannych Zaporożców.
    Po objęciu rządów w Trechtymirowie przez Kurcewicza, "swojego człowieka" w
    kijowskich kręgach intelektualnych, kozacka świątynia staje się pośrednikiem
    między Siczą i Kijowem, miejscem, w którym kijowscy mnisi spotykali się z
    kozackimi watażkami, wpływając na kozackie głowy i kreśląc plany wspólnych
    działań. To właśnie w Trechtymirowie, dzięki księciu Kurcewiczowi rozpoczęło
    się świadome włączanie Kozaków do religijnych, a szerzej - społecznych potrzeb
    Rusi.
    Taki właśnie układ sił sprawił, że kijowskie koła cerkiewne w porozumieniu z
    hetmanem Sahajdacznym i starszyzną kozacką odważyły się na ryzykowny krok. W
    marcu 1620 roku w drodze powrotnej z Moskwy przybył do Kijowa patriarcha
    jerozolimski Teofan, uroczyście powitany przez członków bractwa, duchowieństwo
    i Kozaków. Pod koniec lata w Klasztorze Kijowsko-Pieczerskim odbył się zjazd, w
    którym udział wzięła szlachta, mieszczanie i Kozacy. Jego uczestnicy zwrócili
    się do patriarchy z prośbą o wyświęcenie prawosławnych hierarchów w miejsce
    unickich i przywrócenie tym samym nominalnie nie istniejącej kijowskiej
    metropolii prawosławnej. Patriarcha wahał się w obawie przed "królem i
    Lachami", ale ostatecznie w październiku 1620 roku, nocą, w brackiej cerkwi, w
    rzemieślniczej dzielnicy Padół odbyło się potajemne ustanowienie hierarchów,
    przeprowadzone przy szczelnie zasłoniętych oknach aby nawet światło nie
    zwróciło uwagi osób postronnych.
    W takich oto niezwykłych warunkach Teofan wyświęcił Hioba Boreckiego na
    metropolitę kijowskiego, Melecjusza Smotryckiego na arcybiskupa połockiego,
    Izajasza Kopińskiego na władykę przemyskiego.
    Tak oto prawosławny episkopt został przywrócony. Pozostawało najtrudniejsze:
    wywalczyć jego oficjalne uznanie, ponieważ zgodnie z prawem i tradycją, tylko
    król mógł zatwierdzić hierarchów na ich "duchownych włościach" (beneficjach)."


    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 28.05.05, 21:24
    "Od potajemnego wyświęcenia hierarchów do śmierci Zygmunta III, która położyła
    kres długotrwałej wojnie króla-katolika z jego prawosławnymi poddanymi minęła
    12 lat, wypełnionych sejmową walką. Wybuchła ona z nową siłą, a towarzyszyły
    jej ostre słowne batalie obrońców i przeciwników kijowskich działań. I jedno, i
    drugie poszłoby na marne, podobnie jak wszystkie wcześniejsze wysiłki, gdyby
    zza pleców Hioba Boreckiego, prawosławnego metropolity kijowskiego, i nowo
    ustanowionych hierarchów od czasu do czasu nie pobłyskiwała kozacka szabla,
    przypominając, kto objął opiekę nad nielegalnie przywróconą metropolią.
    Borecki w ogóle nie wyjeżdżał z Kijowa, czując się całkowicie bezpieczny pod
    kozacką ochroną. Co więcej, w tym samym 1621 roku ogłosił publiczny protest
    (Protestację), oskarżając króla i rząd o pogwałcenie praw narodu ruskiego i
    niezgodne z prawem wspieranie odstępców-unitów, którzy "naruszają pokój święty,
    rujnują dawną miłość i zgodęmiędzy Polakami i Rusią".
    (...) Śmierć starego króla Zygmunta III przyniosła gruntowne zmiany. Uchwalone
    na sejmie elekcyjnym w 1632 roku "Puncta uspokojenia obywatelów koronnych i W.
    Ks. Litewskiego narodu ruskiego w religii greckiej będących przez
    Najjaśniejszego KJM Szwedzkiego Władysława pierwszego", potwierdzone patentem
    nowo wybranego króla Władysława IV z 14 marca 1633 roku zatwierdziły to, co już
    bez królewskiego przywileju zostało zdobyte przez sejmowy opór szlachty,
    opozycję mieszczańską i wreszcie kozackie szable. Próba sił odbyła się, i Ruś
    wyszła z niej przemieniona, postrzegając samą siebie jako trzecią siłę w
    Rzeczpospolitej "dwojga narodów"."

    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 28.05.05, 21:28
    Podejrzewam, że metropolita Borecki i hetman Konaszewicz-Sahajdaczny znali się
    jeszcze z ziemi przemyskiej, z której obaj pochodzili.
    Różnica wieku między nimi wynosiła 17-18 lat.

    --
    Dolina Wiaru
  • dymek25 03.01.06, 17:31
    A jak się ma do omawianych Boreckich Iwan (Jan) Borecki, pierwszy rektor Kijowskiej Szkoły Brackiej, naukowiec i pedagog, działacz polityczny, urodzony w Birczy?
    Źródło:M.Terlecki:Szlak dziejowy rodu Sas.
  • upowiec 03.01.06, 17:42
    To ten sam, nie wiem co to za zamieszanie z imieniem, w każdej publikacji inne
    imię !
  • upowiec 05.06.05, 16:20
    Przed wojną był nauczycielem w Leszczawie Górnej, potem kierownikiem szkoły w
    Kuźminie. W czasie wojny został dowódcą sotni UPA - brał udział między innymi w
    bitwie z Sowietami pod Leszczawą Górną.
    www.infoukes.com/upa/series01/sum30.html
    --
    Dolina Wiaru
  • sosna2007 12.12.06, 20:03
    Prawda jest taka, że był on jedynie "słynnym" zbrodniarzem UPA,pseudonim Chrin,
    zwykłą hieną i mordercą. "Odznaczył" się jedynie szczególnym okrucieństwem w
    stosunku do bezbronnej ludności polskiej i nieprzychylnej UPA ludności
    pochodzenia ukraińskiego. Pod osłoną nocy napadał na okoliczne wsie. Rabował,
    palił i mordował, najchętniej kobiety i dzieci i bezbronnych starców. I słynął z
    tego, że w zamroczeniu alkoholowym, ponieważ był alkoholikiem i nigdy nie
    trzeźwiał, swoje ofiary najchętniej przecinał żywcem piłą, a mężczyznom
    własnoręcznie wyrywał genitalia i chełpił się tym przed swoimi "chłopcami" z
    sotni, którzy wiernie starali się mu dorównać. Taki był "słynny" Stepan
    Stebelski. I nie pochodził on z terenów przedwojennej Birczy. Przyjechał tutaj
    se wschodnich terenów, przymilał się do ludzi, starał się wzbudzić ich zaufanie,
    zapewne był bardzo "zainteresowany i zatroskany" o miejscową społeczność i
    zapewne w ukryciu, już od początku swojego pobytu u nas, robił listy rodzin
    polskich, które w pierwszej kolejności zamierzał wymordować. Dobrze też
    współpracował w swoim czasie z hitlerowskim okupantami. Ożenił się w Kużminie, a
    później "odwdzięczył" się stokrotnie za życzliwość, którą mu tutaj okazano -
    paląc, rabując i mordując.
    Taki był "słynny" zbrodniarz, morderca i podpalacz Stepan Stebelski. Pamiętają
    go starzy ludzie w Kużminie do dzisiaj i na samo wspomnienie włos im się jeży na
    głowie. Ale upowiec /cóż za "wspaniały" i ile mówiący o osobie pseudonim/ wie
    lepiej. On zapewne również zaszczycił nas swoją osobą w jakimś, z góry
    określonym, celu.
  • mister1 13.12.06, 12:12
    Stepan Stebelski (Степан Стебельський) — Chrin, nauczyciel, członek OUN,
    dowódca UPA.

    Urodzony 18 października 1914 w wsi Hołyń koło Kałusza. Przed wojną pracował
    jako nauczyciel w Leszczawie Górnej, w czasie wojny był dyrektorem szkoły w
    Kuźminie, tam też się ożenił.

    Od czerwca 1944 w UPA, dowódca czoty w sotni "Chomy". 28 października 1944 jego
    czota brała udział w największej na ziemiach polskich bitwie pomiędzy wojskami
    sowieckimi a UPA (koło Leszczawy Górnej). Wsławił się w tej bitwie odwagą
    niszcząc jeden czołg sowiecki. Został jednak ranny w obie ręce - jedna
    pozostała bezwładną.

    Wiosną 1945 zorganizował i objął dowództwo sotni (zwanej "łemkowską") w
    kureniu "Rena". Dowodzona przez niego sotnia brała udział w zasadzce na
    generała Karola Świerczewskiego pod Jabłonkami.

    "Chrin" m.in. kazał stracić 30 wziętych do niewoli żołnierzy WP w odwiecie za
    spalenie swojego szpitala na Chryszczatej, jeńców wówczas rozstrzelano.

    29 czerwca 1947 jego sotnia przebiła się w rejonie Sianek na terytorium
    sowieckie, a on sam został dowódcą 24 Odcinka Taktycznego "Makiwka". Został
    wtedy odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi I klasy. Cieszył się znacznym
    poważaniem wśród swoich podwładnych i miejscowej ludności łemkowskiej.

    10 września 1948 sotnia "Chrina" została rozformowana, a żołnierze przeniesieni
    do innych jednostek. "Chrin" pozostał dowódcą 24 OT "Makiwka".

    3 września 1949 roku rozkazem Naczelnego Dowódcy UPA rozformowano wszystkie
    pozostałe sotnie i włączono w struktury podziemia, a "Chrina" wysłano na Zachód.

    Zginął 9 września 1949 w rejonie wsi Pohorilce w zachodniej Czechosłowacji,
    przeprowadzając grupę kurierów UHWR z Monachium na sowiecką Ukrainę, w czasie
    walki z wojskiem czechosłowackim. Niektóre źródła podają, że nie zginął w
    Czechosłowacji, lecz że został zatrzymany i przekazany władzom polskim, i tutaj
    skazany na karę śmierci.

    W roku 1961 postać Chrina w filmie ( "Luny w Bieszczadach" zagral niedawno
    zmarly Leon Niemczyk.

    Tyle i nim Wikipedia
  • stanislaw53 18.01.07, 20:21
    Co robił Stebelski w Leszczawie Górnej wie "HENIO", o którym to notabene wspominałem przed około rokiem. "HENIO" wtedy miał 10 lat. Ale znający tę historię się boi i nie za bardzo chce o tym rozmawiać.
  • charity 13.06.05, 16:57
    Czy słynni znaczy również ważni dla mieszkańców? Jeśli tak to proponuję Pana
    Franciszka Ryznera. Lekarza, który poświęcił mieszkańcom tej gminy najlepsze
    lata swego życia. Niósł pomoc zawsze i każdemu - niezależnie od "ciężaru jego
    portfela". Myślę, że stosownym będzie nazwanie go filantropem.Ponadto entomolog-
    kolekcjoner. Niestety, jak wszyscy wielcy ludzie, niedoceniony przez sobie
    współczesnych.Są błędy, których już nie da się naprawić.... Dziękujemy Panie
    Franciszku...
  • upowiec 14.06.05, 00:40
    Raz czy dwa korzystałem z jego usług.
    Pamiętam jego entomologiczną pasję - chyba ma na koncie jakieś publikacje o
    owadach z okolic Birczy ?
    Chyba szczególnie interesował się ćmami ?
    Czy przekazał gdzieś swoje bogate zbiory ?


    --
    Dolina Wiaru
  • 1000m 11.12.06, 22:13
    Niedawno zmarła żona Pna Franciszka- Janina Ryzner. Była długoletnia
    nauczycielką w szkole w Birczy. Jej lekcje biologii nie miały sobie równych.
    Jest autorką książki Droga do Polski. Pochowano Ją w Lublinie .
  • darino 12.12.06, 00:56
    Pamietam lekcje pani Janiny i Jej opowieści o pobycie na Syberii ...
  • 1000m 12.12.06, 09:35
    Były bardzo ciekawe. A książkę czyta się jednym tchem.
  • darino 25.09.05, 02:52
    Ziemia birczańska, jak naliczyłem, wydała na świat jednego prawosławnego
    metropolitę kijowskiego, co najmniej dwóch władyków przemyskich (Boreckich) i
    dwóch biskupów greckokatolickich !


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • besalel 25.09.05, 07:57
    Nie wiem dlaczego, mimo moich wcześniejszych inforamcji, nie jest wspomniany
    także prezbiter naczelny Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce, wywodzący się
    także z ziemi birczańskiej? Mam nadzieję, że jest to tylko przeoczenie .. . ?
  • darino 25.09.05, 09:01
    To moje przeoczenie, za co przepraszam, ale tylko częściowo :)))
    Nie otrzymałem wszystkich danych - w tym nazwisk :
    "Niektórzy brzeżawianie pełnili albo pełnią ważne i odpowiedzialne funkcje w
    Kościele Zielonoświątkowym w Polsce. Wychowanek tegoż zboru był w latach 1987 –
    2000 Naczelnym Prezbiterem Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce( urząd podobny
    do urzędu kardynała) a także członkiem Prezydium Kościoła Zielonoświątkowego w
    Europie. Podczas jego urzędowania i przy wydatnym jego staraniu Kościół uzyskał
    rejestrację na mocy Ustawy o Kościele Zielonoświątkowym uchwaloną przez Sejm i
    Senat RP.
    Inni są pastorami tegoż Kościoła. Pastor jednego z największych zborów
    ewangelicznych w Polsce, a mianowicie zboru „Filadelfia” w Bielsku-Białej
    pochodzi z Brzeżawy. Także pastor zboru w Oświęcimiu jest rodem z Brzeżawy.
    Oprócz tego były pastor zboru polonijnego w Edmonton (Kanada) i Vineland (USA)
    pochodzili z Brzeżawy.
    Ciekawym szczegółem jest także fakt, że aktualny pastor zboru w Brzeżawie jest
    najstarszym i najdłużej swój urząd sprawującym pastorem wśród pastorów Kościoła
    Zielonoświątkowego w Polsce."
    Dlatego proszę o podanie nazwisk, albo ewentualnie o samodzielne ich
    opublikowanie w tym wątku :)
    Na pewno nie było moja intencją umniejszenie ich dorobku !


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • besalel 25.09.05, 12:16
    Darino !
    Dziękuję serdecznie za uzupełnienie. Jestem usatysfakcjonowany i myślę, że to
    póki co wystarczy.
  • upowiec 29.09.05, 16:49
    Zagadka nie dawała mi spokoju. Szukałem, szukałem i ... znalazłem !
    "Pastor Michał Hydzik- historia służby.

    Pastor Michał Hydzik (12.2000 - nadal)

    Po raz pierwszy o Zborze w Wapienicy (później w Bielsku -Białej) usłyszałem w
    roku 1964. Mieszkałem wówczas w Brzeżawie i udzielałem się w tamtejszym Zborze.
    Dość częstym gościem bywał u nas w owym czasie, prezbiter Władysław Sosulski z
    Krakowa. I pamiętam, że w jednej z rozmów wspominał o mającym się odbyć kursie
    młodzieżowym latem roku 1964 właśnie w Wapienicy. Zachęcony, zdecydowałem się
    wziąć w nim udział, oczywiście, nie spodziewałem się, że pobyt na nim zwiąże
    mnie z tym Zborem na wiele lat mojego życia. Na kursie tym bowiem, spotkałem
    przyszłą moją żonę, a to spowodowało, że latem 1966 roku zamieszkałem już na
    stałe w Bielsku-Białej, stając się jednocześnie członkiem Zboru w Wapienicy.

    Początkowo przez okres 2-3 lat pracowałem wśród dzieci, prowadząc nauczanie,
    oraz organizując kolonie letnie. Później, starsi zboru powierzyli mi
    liderowanie grupie młodzieżowej. Pracując z młodzieżą organizowałem wyjazdy
    misyjne w różne miejsca Polski. Niebawem, kierownictwo okręgu powierzyło mi
    odpowiedzialność za pracę młodzieżową w Okręgu Śląska - Cieszyńskiego.

    W roku 1977 ówczesny prezbiter Stanowczych Chrześcijan oddelegował mnie do
    pracy na stanowisku pastora Zboru w Ustroniu. Przez 10 lat usługiwałem temu
    Zborowi. Przeżyłem w tym Zborze wiele błogosławionych doświadczeń. Dostąpiliśmy
    poruszenia duchowego, albowiem Pan zaczął uzdrawiać chorych, uwalniać
    zniewolonych i Zbór zaczął się dynamicznie powiększać i wkrótce stanęliśmy
    przed potrzebą budowy nowego domu modlitwy. Zadanie to realizowaliśmy w okresie
    od 1979 - 1982.

    Pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy zaczęła się zmieniać sytuacja polityczna w
    naszym kraju, zaistniała możliwość utworzenia Kościoła Zielonoświątkowego.
    Wespół z braćmi z Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej podjęliśmy się tego
    historycznego zadania. Ku mojemu zaskoczeniu, bracia decydenci wskazali na mnie
    jako na prowadzącego proces rejestracji tegoż Kościoła. Po jego zalegalizowaniu
    w roku 1987 wybrano mnie na urząd Prezbitera Naczelnego Kościoła
    Zielonoświątkowego. Świadom, iż taka jest wola Boża sprawowałem ten urząd przez
    13 lat (3 kadencje). W roku 2000 zrozumiałem, że moje zadanie na tym stanowisku
    dobiega do końca i dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji, co nastąpiło w m-cu
    październiku tegoż roku.

    W miesiąc później, zwrócono się do mnie z propozycją abym na jakiś czas pomógł
    Zborowi "Filadelfia" w Bielsku-Białej, który w tym okresie przeżywał akurat
    dość trudny okres. Tak wiele temu Zborowi zawdzięczałem: tu poznałem moją żonę,
    tu urodziły się dwie moje córki i tu mieszkają rodzice mojej żony i wreszcie
    ciągle miałem tu wielu dawnych przyjaciół. Po modlitwie i przemyśleniach
    postanowiłem podjąć to odpowiedzialne i trudne wyzwanie.

    I tak oddelegowany przez Naczelną Radę Kościoła, objąłem urząd pastora z dniem
    15.12.2000 roku i od razu musiałem się zmierzyć z problemami natury duchowej
    jak i lokalowej. Zaniechana bowiem przed 7 laty budowa nowej kaplicy
    przedstawiała raczej żałosny widok. Łaskawy i dobrotliwy Bóg, tak jak we
    wszystkich poprzednich moich zadaniach okazywał się nader spolegliwy, tak i tym
    razem. Nastąpiła konsolidacja w Zborze (Zbór zaczął się rozwijać), a także z
    wiosną roku 2001 wznowiliśmy prace budowlane. Dziś już zgromadzamy się w jednej
    części tego obiektu, a w następnych prace są daleko zaawansowane.

    Bogu jestem wdzięczny, że taka była Jego wola, aby powierzyć mi na jakiś czas
    to zadanie. Poczytuję sobie to za przywilej, że tak się Jemu upodobało, abym
    realizował tak historyczne dla tego Zboru zadania."

  • dymek25 30.11.05, 15:44
    Korzenie birczańskie, poprzez swego dziadka Jana, miał żyjący 1909-2000 syn Tadeusza, kapitan żeglugi wielkiej Zbigniew Rybiański, 1-szy kapitan MS Sołdek (obecnie muzeum), kapitan słynnego rejsu Ms Karpaty z wodą i zaopatrzeniem dla rybaków radzieckich, na biegun południowy, bez radaru i map właściwych!, spędzający wojnę w konwojach na Ms Puławski na Oceanie Indyjskim (ucieczka z portu po internowaniu przez Niemców).
  • dymek25 30.11.05, 15:52

    Drugi wnuk Jana, a syn Tadeusza- Mieczysław Rybiański zajął w ogólnopolskim konkursie krasomówczym dla studentów prawa 27 marca 1937 r.pierwsze miejsce,wygłaszając mowę na temat:"Zagadnienie kolonii dla Polski"! Informację tą przypomniał "Przekrój" w rubryce "Wiadomości z myszką" po 25 latach w 1962r.
  • darino 12.12.05, 13:31
    Urodzony w Brzeżawie. Znany rzeźbiarz. Przeczytałem o nim wzmiankę w antologii
    rzeźbiarzy łemkowskich. Za kilka dni zamieszczę dokładniejszą notkę.




    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • besalel 12.12.05, 15:26
    Nie wiem dlaczego pojawia się imię Omeljan ? We wszystkich innych biografiach
    występuje jako Mikołaj. Rzeczywiście, mieszka w Brzeżawie jest uznanym artystą
    ludowym. Jego rzeźby spotkać można w muzeach w Przemyślu, Sanoku i Nowym Sączu.
    Ciągle tworzy mimo 98 lat. Jest także stolarzem i lutnikiem. Gra na
    własnoręcznie wykonanych skrzypcach. Moja żona, która jest po konserwatorium
    muzycznym na wydziale skrzypiec, wydała o nich bardzo pozytywną opinię. Znam go
    od wielu, wielu lat. Wywieziony był w ramach akcji "Wisła" na Pomorze ale w
    latach 60-tych powrócił wraz z córka Heleną i synem Władysławem do Brzeżawy.
    Syn artysta malarz, niestety umarł na atak serca. Uczyłem go w Szkole
    Podstawoej w Brzeżawie w latach 1963 - 1965. Obecnie mieszka w odremontowanej
    chacie pośrodku wsi wraz z córka. Spotykam się z nim podczas każdego pobytu w
    tej miejscowości. W ramach moich działań charytatywnych służę mu pomocą.
  • darino 13.12.05, 00:58
    Nie wiem czy chodzi o tą samą osobę ?
    Z tego co zapamiętałem (notka napisana była po ukraińsku lub łemkowsku) Omeljan
    ukończył rzeźbiarstwo w Krakowie (może ASP) przed wojną (?) i studiował też
    gdzieś za granicą (?).
    Jego dziełem jest wyposażenie cerkwi i kaplic we Francji, USA i Kanadzie.
    Zresztą postaram się jutro rozwiać wątpliwości :)))



    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • darino 13.12.05, 12:59
    Notka pochodzi z książki "Koreni łemkiwskij rizby" wydanej we Lwowie:
    Mazuryk Omeljan - urodzony we wsi Bereżawa (?), powiat brzozowski (bereziwskij
    powit ?), Polska; zmarł w roku 2000 w Paryżu.
    Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, w 1964 roku wyjechał do Francji.
    W 1968 roku ukończył w Paryżu wyższą szkołę artystyczną. Podróżował po
    Jugosławii, Bułgarii, Grecji, Ukrainie, Łemkowinie.
    Sztuka Omeljana Mazuryka jest zjawiskiem nie tylko ukraińskiej, a i światowej
    kultury.
    Podjął on udaną próbę odrodzenia tradycyjnej, średniowiecznej sztuki sakralnej,
    stworzył szereg ikon, powstałych pod silnym wpływem ukraińskiej (a w
    szczególności łemkowskiej) szkoły.
    Autor licznych obrazów o świeckiej tematyce i alegorycznych rysunków.
    Spośród jego obrazów należy wymienić: "Łemkiwska cerkwa w Poworozniku"
    (1987), "Łemkiwska cerkwa z pochyłym chrestom", "Łemkiwska cerkwa" (1990).
    Miał ponad 30 wystaw (piewsza odbyła się w kijowskim uniwersytecie w 1964 roku)
    na Ukrainie, we Francji, USA, Kanadzie, Niemczech, Włoszech, Belgii.
    Stworzył ikonostas dla cerkwi św. Wołodymira, kaplicy NTSz (?) w Sarosli (?),
    Francja, ukraińskiej katedry w Saskatauni (?), Kanada, ukraińskiego
    katolickiego gimnazjum.
    Literatura: I. Krasowskij - "Dijaczi nauki i kultury Łemkiwszcziny. Dowidnyk",
    Toronto-Lwiw 2000




    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • besalel 13.12.05, 14:10
    Zgadza się. Już wiem o kogo chodzi. Znałem go osobiście. W latach 50-tych
    udzielił mi jako student ASP w Krakowie kilku lekcj j. ukraińskiego. Potem
    wyjechał do Paryża, i prawdopodobnie zmienił imię. Stąd moje wątpliwości.
    Mikołaj, o którym pisałem wyżej jest jego wujkiem. Prozmawiam z nim przy okazji
    na temat Omeliana.Smutna jest historia jego brata.Z zawodu był lekarzem.
    Studiował w Kijowie. Tajemnicze są okoliczności jego śmierci. Wieść gminna
    niesie, że podczas kolejnej demonstracji swojego ukraińskiego pochodzenia przy
    przekraczaniu granicy ZSRR i Polski, wstrzyknięto mu bardzo silne środki
    psychotropowe po których już nigdy (do śmierci) nie wrócił do normalności
    psychicznej. Podobno dokonały tego byłe służby ZSRR.
  • darino 24.07.06, 08:38
    Na Łemkowskiej Watrze w Żdyni zauważyłem na stoisku biografię Omeliana Mazuryka.
    Została wydana w tym roku w Krakowie.
    Spróbuję kupić ją jeszcze dzisiaj :)))




    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • besalel 24.07.06, 14:11
    Jestem w stałym kontakcie z seniorem rodu Mazuryków oraz opiekującą się nim
    córką Heleną. Mieszkają w skromnym domku w centrum Brzeżawy. Przed ich domem
    stoi kilka rzeźb wykonanych przez tego 98. artystę ludowego. A ponieważ
    osobiście znałem także Omeliana, będę wdzięczny za jakieś informacje na temat
    tej postaci, zawarte w rzeczonej biografi. Żałuję, że osobiście - ze względu na
    odległość - nie mogłem być na Łemkowskiej Watrze.
  • darino 24.07.06, 14:33
    Niestety w księgarni "Nestor" nie ma jeszcze tej książki, ale będą jej
    poszukiwać.
    Przypomniałem sobie, że na okładce była wzmianka - Omelian Mazuryk, urodzony w
    Bukowinie nad Sanem (?.
  • besalel 24.07.06, 17:19
    Zgadza się ! Bukowina, to dawny przysiółek Brzeżawy, leżący na wzgórzu między
    Dobrą Szlachecką a Brzeżawą. Przed osławiona Akcją Wisła, mieszkało tam
    kilanaście rodzin, w tym i moja, a także spokrewnionych z nami, naszych
    sąsiadów, rodzina Omeliana. Niestety, burzliwy okres powojenny sprawił, że
    przysiółek opustoszał, domy rozebrano lub spalono, a na ich miejsce posadzono
    las. Dziś, z trudem można odnaleść tam ślady, sielskiego ongiś życia.
  • darino 02.08.06, 10:37
    Przepraszam za wprowadzenie w błąd - jest to biografia (a właściwie coś
    zbliżonego do biografii) pana Mykoły Mazuryka z Brzeżawy.
    Zmyliło mnie zdjęcie Omeljana na jednej z pierwszych stron ...
    W książce jest wiele zdjęć prac pana Mykoły.
    Z ciekawostek - autor pisze, że po wojnie pan Mazuryk był więziony w areszcie w
    Sanoku, a potem w polskim obzie koncentracyjnym w Jaworznie !

    Sama książka jest do dostania w księgarni "Nestor", jednak cena jest trochę
    wygórowana - 42 zł. Może w internecie znajdę tańszą ?
  • darino 10.08.06, 12:21
    Wiersz ten napisał w 1964 roku Jerzy Harasymowicz. Został opublikowany w tym
    samym roku w tomiku "Podsumowanie zieleni".
    Poszukiwania wiersza trwają :)))
  • darino 11.08.06, 16:50
    Emilian podobny jest do ruskiego niedzwiedzia z bajki
    Co drepcze przy mnie w czerwonych makowych butach
    Bardzo zawinili światu Emilian i jego ojciec świątkarz
    Co z żalu do bram Pankratora już zapukał

    Z dymem poszło Emiliana dzieciństwo
    Wziąwszy obłok na plecy gdzieś jego dom wywędrował
    Nocami hiena ostów szczeka na pogorzelisku
    I nie doszuka się noga w zielsku rodzinnego progu

    I pojechał na wózku na wygnanie naród z kozą na sznurku
    W rozpaczy rozrzucała cerkiew po dolinach swe dzwony
    Smutny jak świątek siedzi Emilian
    Coraz większy ciągnie jego ziemia chwastów warkocz zielony
  • dymek25 13.08.06, 15:53
    Do jakich korzeni przyznaje się sam P.Omelian Mazuryk?
  • darino 13.08.06, 16:42
    Już nie żyje, ale bardzo podkreślał swoją ukraińskość. Zresztą tu na forum ktoś
    wspominał (chyba Besalel), że jego brata otruły radzieckie służby specjalne za
    prowokacyjne podkreślanie swojej ukraińskości ...
  • dymek25 13.08.06, 15:56
    Czy mógł wystepować jako Michał Wierzbicki?
  • darino 13.08.06, 16:39
    Teoretycznie mógłby, tylko po co miałby tłumaczyć nazwisko ?
    W polskich źródłach występuje jako Michał Werbycki.



  • surowiczny 14.08.06, 16:10
    wiele opracowań podaje jako miejsce urodzenia Werbyckiego - Ulucz

    trzeba sprawdzić

    pozdrawiam
  • darino 14.08.06, 17:41
    No tak - Dmytro Błażejowskyj na przykład wskazuje na Ulucz.
    Będę szukał dalej ...
  • surowiczny 20.11.06, 15:46
    obok cerkwi w Uluczu jest krzyż upamiętniający narodziny M. W. właśnie w Uluczu

    pozdrawiam
  • czesio48 21.11.06, 21:58
    Czy każdego z tej publikacji uznamy za słynnego birczanina, bo jeden (mimo że
    szczególnie wielkich rzeczy nie dokonał) będzie tam za kilka tygodni.
  • darino 21.11.06, 22:55
    Ciekawe !!!
  • czesio48 22.11.06, 17:27
    Będzie to taki jeden pan pochodzący z Huty Brzuskiej
  • darino 23.11.06, 01:54
    Może tak, moze nie ...
    Może znajdą się jakieś źródła, które jednoznacznie wyjaśnią kwestię miejsca
    urodzenia :)
  • czesio48 18.01.07, 18:52
    Jan Kruk ur 1920 Huta Brzuska zm 1978, założyciel Szarych Szeregów im L. kuli,
    Komendant I szczepu Harcerskiego przy I Lo w Przemyślu, organizator obozów
    harc. wychowawca młodzieży. Tablica pamiątkowa w kosciele Reformatów w
    Przemyślu oraz w kościele w Hucie B.
    Więcj na forum w zakładce Huta Brzuska - Historia Huty Brzuskiej wpis w63

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka