Dodaj do ulubionych

przemyt z Ukrainy

  • darino 06.03.05, 18:50
    Moi koledzy przemytnicy donoszą, że po stronie ukraińskiej wybudowano zaraz za
    przejściem dwie stacje benzynowe czynne całą dobę, więc nie trzeba daleko
    jechać po paliwo, wódkę i papierosy !
    --
    www.bircza.pl
    forum.gazeta.pl/forum/71,1html?f=23313
  • darino 15.03.05, 19:47
    MEDYKA. Na pieszym przejściu w Medyce znów doszło do gorszącego wydarzenia z
    udziałem podróżnych i funkcjonariuszy Straży Granicznej.

    Starsza pani nie ukrywa, że na granicy dorabia sobie do skromnej emerytury.
    Czasem "chodzi" razem z synem. – Nie jesteśmy jakimiś awanturnikami –
    tłumaczy. – Takie życie mamy i koniec. W nocy z 10 na 11 bm. było całkiem
    normalnie, dopóki według relacji starszej pani, ludzie nie zaczęli napierać na
    barierkę. – Zostałam przyciśnięta do barierki i poprosiłam pogranicznika, żeby
    mnie przepuścił, bo mam legitymację inwalidzką – opowiada prawie 70-letnia
    kobieta. – Odpowiedział mi bardzo ordynarnie, wstyd powiedzieć jak – żali się. –
    Zostałam odepchnięta przez funkcjonariusza i upadłam. Z relacji kobiety
    wynika, że widziało to wiele osób, a jej syn zobaczywszy matkę leżąca na ziemi
    przeskoczył przez barierkę i zaczął odciągać funkcjonariusza od niej. – Ja syna
    nie bronię – mówi starsza pani. – Ale za co go pogranicznicy pobili, to nie
    wiem. Chciał mi tylko pomóc – podkreśla. Starsza pani twierdzi, że jej 25 –
    letni syn ma poważne obrażenia. – Kolano ma aż granatowe – opowiada. Sama też
    miała ucierpieć na skutek szarpaniny z funkcjonariuszem, boli ją kolano i jest
    bardzo zdenerwowana. – Złożyłam skargę w Straży Granicznej – mówi. – To nie do
    pomyślenia, żeby tak traktować ludzi. Na pewno syn nie powinien przeskakiwać
    barierki, ale przede wszystkim funkcjonariusz nie powinien do mnie kląć i
    szarpać mnie, starszej osoby. A syn był trzeźwy, wypił jedynie dwa piwa –
    opowiada.

    Rzecznik prasowy komendanta BiOSG por. Elżbieta Pikor potwierdza, że skarga
    dotycząca tej sprawy wpłynęła. – Sytuacja, o której wspomina pani D. rozgrywała
    się zbieżnie z incydentem naruszenia nietykalności i znieważeniem
    funkcjonariusza SG przez jej syna. Syn skarżącej będąc w stanie nietrzeźwym
    pobił i znieważył funkcjonariusza SG w trakcie pełnienia obowiązków służbowych.
    Pobity funkcjonariusz przebywa na zwolnieniu chorobowym. Aktualnie sprawę o
    wymienione wyżej przestępstwa karne prowadzi Komenda Miejska Policji w
    Przemyślu – mówi por. Pikor jednocześnie dodając, że od czasu, kiedy medyckie
    przejście piesze działa całodobowo do incydentów z udziałem pijanych podróżnych
    dochodzi coraz częściej. - Nie ma praktycznie dnia, aby nie doszło tutaj do
    znieważania funkcjonariusza czy to Straży Granicznej czy Służby Celnej. Równie
    często dochodzi do czynnych napaści na funkcjonariuszy w trakcie pełnienia
    obowiązków służbowych.

    Nie tak dawno pijany mieszkaniec Przemyśla próbował udusić celnika, wcześniej
    podróżny rzucił butelką w funkcjonariusza Straży Granicznej, inny wybił szybę w
    drzwiach wejściowych do terminalu odpraw, jeszcze inny złamał nos
    funkcjonariuszowi. Tego typu zachowań dopuszczają się zazwyczaj pijani
    mieszkańcy Przemyśla i okolic, którzy znani są funkcjonariuszom z tego , iż
    trudnią się przemytem. Często dla mediów zasłaniają się faktem , iż są
    bezrobotni, mają na utrzymaniu liczną rodzinę i chodząc na Ukrainę zarabiają
    grosze na utrzymanie Na granicy jednak pokazują inną twarz.

    MONIKA KAMIŃSKA

    Super Nowości z dnia 15_03_2005

    --
    www.bircza.pl
  • upowiec 24.03.05, 08:07
    Coraz częściej dzwonią do redakcji ludzie z prośbą, byśmy zajęli się tym, co
    dzieje się na granicy. To skandal - mówią oburzeni, że musieli spędzić na
    granicy kilka godzin. To istna baba-jaga, co tam się dzieje.

    Czwartek przed południem. Z Polski na Ukrainę można pójść pieszym przejściem
    bez większych problemów, bo cała odprawa trwa trzy minuty, ale już z powrotem
    nie jest tak łatwo. Trzeba odstać parę godzin w kilkudziesięcioosobowej, ciasno
    zbitej grupie. Przed polskim pawilonem w odległości 30 metrów od siebie stoi
    cztery takie grupy. Każdej pilnuje funkcjonariusz SG. Ci, którzy stoją
    najbardziej na zewnątrz kulą się w podmuchach lodowatego wiatru, za to ci
    stłoczeni w środku nie mają czym oddychać. Starzy bywalcy podają sobie butelkę
    wódki i wymieniają się uwagami. Od nich można się dowiedzieć, która zmiana
    celników jest dobra, a którą należy omijać. Oni wiedzą o celnikach wszystko,
    nawet to, który jest kawalerem i ma nieumyte okna w mieszkaniu.
    Po ukraińskiej stronie na wejście do Polski czeka karnie trzy grupy, jakieś 150
    osób. Każdej doby przez przejście piesze w Medyce przechodzi ponad 8 tysięcy
    podróżnych, co daje średnio pięć osób na minutę.
    - Kiedy jesienią uruchamialiśmy całodobowe przejście piesze, myśleliśmy, że
    rozładujemy tłok i będzie lepiej - mówi mjr Ślazyk, komendant przejścia w
    Medyce. - Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że nasi rodacy chyba nie
    dorośli do cywilizacji. Wielu z tych, którzy chodzą przez granicę, codziennie
    myśli, że po zmroku będzie łatwiej coś przeszmuglować, często przekraczają
    granicę w stanie nietrzeźwym. Nie ma chyba tygodnia, żeby nie było jakiejś
    awantury. Od początku stycznia za znieważanie funkcjonariuszy i czynną napaść
    na nich zatrzymaliśmy 29 osób, a 40 zostało ukaranych mandatami. Warto też
    dodać, że w tym okresie służby celne zawróciły z przejścia 26 tysięcy 320 osób,
    które próbowały wnieść więcej towaru niż można. Moim zdaniem - mówi komendant -
    jedynym wyjściem przy takiej ilości osób jest modernizacja przejścia pieszego,
    a konkretnie odcinka od pawilonu odpraw do granicy.

    Sewu , "Życie podkarpackie", 24-03-2005
  • darino 06.08.05, 03:22
    "Zabiorą nadwyżki papierosów i wódki, ukarzą mandatami i wnioskami do sądu -
    tak pogranicznicy niebawem zaczną traktować podróżnych na pieszym przejściu w
    Medyce. To odwet za napaści na funkcjonariuszy i wyzwiska pod ich adresem.

    Od początku tego roku około 60 razy podróżni napadali na strażników granicznych
    na przejściu dla pieszych w Medyce. Z przejścia codziennie korzysta od ośmiu do
    dziesięciu tysięcy osób. Głównie tak zwane mrówki. To mieszkańcy terenów
    przygranicznych, którzy żyją z drobnego handlu. Przynoszą z Ukrainy tanie
    papierosy i wódkę i sprzedają na pobliskim bazarze w Medyce lub w Przemyślu.

    Długa kolejka, tłok, awantury wywoływane przez podpitych podróżnych i tych,
    którym nie spodobała się odprawa celna - to codzienność na przejściu. Wszystko
    przez to, że wiele mrówek bierze znacznie więcej towaru, niż pozwalają
    przepisy. Celnicy zawracają ich na koniec kolejki, a to wywołuje ich agresję.
    Celnicy i Straż Graniczna mają dosyć napaści i wyzwisk pod swoim adresem ze
    strony podróżnych. Twierdzą, że służba na pieszym przejściu w Medyce jest
    najcięższa na całym odcinku granicy naszego województwa z Ukrainą.

    Od 16 sierpnia ma się to zmienić. Straż Graniczna wspólnie z celnikami
    wprowadza od tego dnia nowe zasady zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej. Na
    przejściu pieszym zawiśnie informacje o tym, że jest to przejście dla
    podróżnych, którzy nie mają nic do oclenia. A to oznacza, że będzie można
    wnieść przez nie tylko tyle towaru, ile pozwalają przepisy. Wszyscy ci, którzy
    zechcą przenieść więcej, nie będą już zawracani na koniec kolejki. - Bo taki
    zawrócony potrafił stawać w kolejce kilka razy. Liczył na to, że za którymś
    razem przejdzie. Po wprowadzeniu nowych zasad celnik zabierze przemytnikowi
    towar już za pierwszym podejściem, sprawa trafi do sądu, zostanie wszczęte
    postępowanie o przestępstwo skarbowe albo nałożona grzywna - mówi Mariusz
    Siedlecki z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Wyjaśnia, że wszyscy,
    którzy będą chodzić przez przejście piesze na pasie "nic do zgłoszenia", muszą
    mieć tego świadomość.

    Pogranicznicy mają nadzieję, że to uspokoi sytuację i pobicia służb granicznych
    staną się tutaj rzadkością. - Z założenia bowiem piesze przejścia mają służyć
    wymianie turystycznej między krajami. Niestety, to w Medyce stało się miejscem
    wykorzystywanym do przenoszenia papierosów i wódki - dodaje. Siedlecki nie
    sądzi, że kolejki się zmniejszą i ludzie przestaną wnosić towar nawet po kilka
    razy dziennie. Liczy jednak na to, że na granicy będzie spokojniej.

    *Osoby z terenów gmin przygranicznych mogą wnieść jednorazowo jedną paczkę
    papierosów, pół litra alkoholu.

    *Osoby spoza terenów przygranicznych - karton papierosów, litr wódki, dwa litry
    wina, dwa litry koktajli i aperitifów."
    miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2857323.html

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • darino 25.03.05, 13:27
    Ukraina skupuje nasze warzywa i owoce

    Dorota Wilk, 24-03-2005, "Gazeta Wyborcza"

    Ceny kapusty białej i pekińskiej na Podkarpaciu gwałtownie poszły w górę.
    Dlaczego? Na polską kapustę rzucili się kupcy z Ukrainy

    Jeszcze do niedawna kilogram kapusty pekińskiej kosztował na Podkarpaciu 0,80
    gr. Teraz w sklepach trzeba zapłacić za nią nawet 2,5 zł. To samo się dzieje z
    kapustą białą, która z 6 gr podskoczyła do 40 gr za kg. Zdrożały też jabłka. Co
    się dzieje? Nasi wschodni sąsiedzi zaczęli je masowo kupować. - Od lutego
    wysyłamy na Ukrainę miesięcznie od 10 do 20 tirów wypełnionych kapustą i
    jabłkami, które stały się naszym głównym towarem eksportowym - mówi Janusz
    Siwiec z firmy Vita Fruit z Przeworska.

    Skąd takie zainteresowanie naszych wschodnich sąsiadów polskimi warzywami i
    owocami? - Ukraina ma problemy z przechowywaniem warzyw i owoców w zimie. Nie
    ma chłodni i przechowalni, które zachowałyby świeżość tych produktów przez
    kilka miesięcy. Dlatego gniją w piwnicach. Gdy zbliża się wiosna, Ukraina
    zaczyna kupować je u nas, bo wtedy kończą się jej zapasy - wyjaśnia Piotr
    Lubecki, specjalista od sprzedaży na rynki wschodnie przeworskiej firmy.

    Jego zdaniem spadku cen warzyw i owoców należy się spodziewać dopiero z
    początkiem lata, gdy na Ukrainie pojawią się wyhodowane tam warzywa.

    Ale wtedy na Podkarpacie mogą ruszyć indywidualni odbiorcy zza wschodniej
    granicy. Rok temu mieszkańcy Ukrainy masowo przyjeżdżali do nas po tanią
    cebulę. - Zazwyczaj od lata do jesieni obserwujemy na przejściach granicznych z
    Ukrainą wzmożony ruch drobnych handlarzy i ludzi, którzy przyjeżdżają po
    warzywa - mówi Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w
    Przemyślu.


    --
    www.bircza.pl
  • upowiec 30.03.05, 06:55
    "Gazeta Wyborcza", Dorota Wilk 29-03-2005

    Identyfikatory z numerem telefonu, pod który można dzwonić ze skargami, pojawią
    się na mundurach ukraińskich celników - zapowiedział szef ukraińskich służb
    Wołodymyr Skomorowski

    Wprowadzenie identyfikatorów ma ukrócić łapówkarstwo na granicy. Skarżą się na
    nie od dawna polscy podróżni. - Za brak gaśnicy w aucie dziesięć hrywien, tyle
    samo za brak linki holowniczej. Jak nie mogą przyczepić się do towaru, który
    wieziesz, to się przyczepią do wyposażenia auta, byle tylko wyciągnąć parę
    groszy - opowiada Piotr, który często robi zakupy na Ukrainie.

    - Celnik ukraiński powiedział mi, że wiozę za dużo paliwa w kanistrze. Dałem mu
    dziesięć hrywien i dał mi spokój - opowiada pan Jan, który jeździ na Ukrainę po
    tanie paliwo. Kierowcy ciężarówek mówią, że płacą znacznie wyższe stawki. -
    Dopóki będą różnice w stopie życiowej mieszkańców Polski i Ukrainy, ten
    proceder nie zostanie wyeliminowany całkowicie. Nowemu kierownictwu ukraińskich
    służb celnych zależy jednak na tym, by to zmienić - mówi Wojciech Inglot,
    konsul honorowy Ukrainy w Przemyślu. Jego zdaniem samo wprowadzenie
    identyfikatorów nie rozwiąże jednak problemu łapówek na granicy.

    - Jest za mało przejść. Są duże kolejki, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie
    chciał je ominąć i da za to łapówkę. Trzeba uruchomić nowe przejścia, ciągle
    wzrasta ruch na granicy, kolejki będą coraz większe, a nie mniejsze - twierdzi
    Inglot.

    Zmiany w ukraińskich służbach celnych, które mają poprawić ich wizerunek w
    Polsce i Europie, już się zaczęły. - Wymieniona została kadra kierownicza -
    oznajmia Ivan Hrycach, konsul generalny Ukrainy w Polsce. - Nie wiem dokładnie,
    kiedy pojawią się identyfikatory u naszych celników, to tylko kwestia czasu.
    Myślę, że nastąpi to niebawem - dodaje Hrycak.
  • darino 14.05.05, 02:10
    Kłopoty na przejściu granicznym po ukraińskiej stronie

    "Gazeta Wyborcza", Dorota Wilk, 13-05-2005

    Jeśli wybierasz się na Ukrainę, musisz liczyć się z tym, że na wjazd do Polski
    będziesz czekać kilkanaście, a nie - jak głoszą oficjalne komunikaty - kilka
    godzin. Kto chce przejechać bez problemu... wręcza łapówkę .

    Małżeństwo spod Jarosławia wybrało się w środę około godz. 14 na Ukrainę. Bez
    problemów przekroczyli granicę na przejściu w Korczowej. Ale tuż za nim
    zobaczyli ogromną kolejkę samochodów czekających na wjazd do Polski. Zrobili
    więc szybko zakupy i około 17 ustawili się kolejce do ukraińskiego przejścia
    granicznego.

    - Kolejka miała dwa albo trzy kilometry długości. Staliśmy w niej czternaście
    godzin, zanim dotarliśmy do ukraińskiej odprawy. Widzieliśmy, jak wieczorem
    ukraińscy kierowcy z wyłączonymi światłami w samochodach zjeżdżali na pobliskie
    pola i boczne drogi. Omijali kolejkę i wpychali się między oczekujących z
    przodu. Ukraińska straż graniczna wpuszczała ich do odprawy poza kolejnością -
    opowiada pani Ania. Razem z mężem dotarła do przejścia dopiero około siódmej
    rano w czwartek. - Strażnik ukraiński był bardzo niegrzeczny. Kazał mi
    zawracać, bo miałem w kanistrze dziesięć litrów paliwa. Tyle, ile wolno wwieźć
    do Polski. Gdy wyciągnąłem dziesięć hrywien, wziął je bez problemu i wtedy
    dopiero pozwolił jechać dalej - relacjonuje pan Jan.

    Praktyki ukraińskich służb celnych potwierdzają polskie służby graniczne. -
    Mamy liczne sygnały o tym, że Ukraińcy przepuszczają bez kolejki swoich
    rodaków. Wiele razy prosiliśmy o zaprzestanie tych praktyk, ale na obietnicach
    się kończy - przyznaje Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej
    w Przemyślu.

    Codziennie rozmowy ze wschodnimi sąsiadami prowadzi także polska Straż
    Graniczna. - Mówimy kolegom z Ukrainy o skargach na nierówne traktowanie
    podróżnych, ale zaprzeczają, że coś takiego ma miejsce. Tymczasem widzimy, jak
    jedni wracają stamtąd z towarem po 20 minutach mimo dużej kolejki, a inni po
    wielu godzinach - mówi Elżbieta Pikor, rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży
    Granicznej. Pogranicznicy rozkładają ręce. - Ukraińcy rządzą się własnym
    prawem. Nie mamy na to żadnego wpływu - twierdzi Pikor.

    Małżeństwo spod Jarosławia zaskoczyła też różnica między czasem odpraw
    podawanym przez polskie służby graniczne a rzeczywistym oczekiwaniem. - Przed
    wyjazdem dowiedzieliśmy się, że czeka się na wjazd do Polski z Ukrainy cztery
    godziny. Gdybyśmy wiedzieli, że będzie to kilkanaście godzin, zrezygnowalibyśmy
    z podróży - mówi pani Ania.

    - To dlatego, że my podajemy czas oczekiwania już po odprawie ukraińskiej. Nie
    wiemy, jak długo trzeba czekać w kolejce na wjazd na ukraińskie przejście.
    Służby Ukrainy nie informują nas o tym. Dowiadujemy się tego od naszych
    podróżnych - twierdzi Pikor.


    --
    www.bircza.pl
    www.kawiarnianaukowa.org
  • upowiec 01.04.05, 07:33
    Przemyśl. Po kontroli w izbie celnej

    "GW", Dorota Wilk 31-03-2005

    Celnicy w Medyce są zestresowani ciągłą pracą przy odprawianiu podróżnych,
    dlatego masowo chorują - wynika z kontroli Ministerstwa Finansów

    Kontrolerzy zjawili się w Izbie Celnej w Przemyślu z powodu anonimu. Wysłali go
    celnicy, którzy na Podkarpacie trafili w 2003 r. z przejść granicznych na
    zachodzie i południu Polski. Poskarżyli się na złe traktowanie w nowym miejscu
    pracy. Przede wszystkim na to, że od czasu przeniesienia pracują tylko przy
    odprawach. Utyskiwali, że praca jest stresująca i dlatego zaczęli podupadać na
    zdrowiu. Masowo chorowali celnicy z Izby Celnej w Przemyślu oraz z przejść w
    Medyce i Korczowej. Ale zdaniem kontrolerów tylko celnicy z Medyki przebywali
    na zwolnieniach lekarskich z powodu ciągłej pracy na tym samym stanowisku - i
    to najtrudniejszym, czyli przy odprawach osobowych. Czy to znaczy, że celnikom
    nic poważnego nie dolegało, tylko nie podobała im się robota? - pytamy. - Nie
    jesteśmy w stanie stwierdzić, że nie byli chorzy, bo nie mamy uprawnień do
    kontrolowania ich zwolnień, a ZUS nam tego odmówił, bo służby celne mu nie
    podlegają - wyjaśnia Maria Hiż z departamentu organizacji służby celnej
    Ministerstwa Finansów.

    - To jedna wielka bzdura - podsumowuje wyniki kontroli Marek Kachaniak,
    dyrektor Izby Celnej w Przemyślu. - Skoro istnieje zależność między chorobą a
    brakiem rotacji na służbie, to podobnie powinno być w Korczowej i Przemyślu,
    gdzie chorowało najwięcej funkcjonariuszy. Rozumowanie kontrolerów jest
    nielogiczne - uważa.

    Ministerstwo Finansów wytknęło też szefostwu Izby brak obiektywizmu i
    przejrzystości w przyjmowaniu nowych pracowników. - Bo brali pod uwagę tylko
    wyniki rozmowy kwalifikacyjnej, a pomijali testy, które pokazywały
    predyspozycje psychiczne kandydatów, wskazywały, czy nadają się do ciężkiej i
    niebezpiecznej pracy - dodaje Maria Hiż.

    - Żeby dostać się na rozmowę kwalifikacyjną, trzeba zdać test. Zawsze jest on
    brany pod uwagę, bo najwięcej osób na nim odpada. Gdy poprosiłem ministerstwo,
    by dostarczyli mi wytyczne zasad przyjmowania kandydatów do pracy, to
    powiedzieli, że ich nie mają - wyjaśnia Kachaniak.

    Mimo niekorzystnych wyników kontroli, ministerstwo nie zamierza wyciągać
    żadnych konsekwencji wobec szefostwa izby. Zaleciło natomiast wprowadzenie
    wymiany celników na przejściach granicznych i nakazało wnikliwiej oceniać
    przyjmowane osoby. Dyrektor Kachaniak jednak nie zamierza niczego wprowadzać.
    Na kontrolerów złożył skargę do resortu. - Mam wrażenie, że osoby, które nas
    kontrolowały, nie znają się na pracy służb celnych. Niech ministerstwo lepiej
    weźmie się za sprawdzanie zwolnień lekarskich celników, bo w cały kraju jest
    plaga chorób wśród przeniesionych funkcjonariuszy - odpowiada Kachaniak.

    W 2003 r. na Podkarpacie trafiło 126 funkcjonariuszy z innych przejść. Od
    momentu przeniesienia, większość z nich zaczęła masowa chorować. Do końca 2004
    r. jeden celnik ulokowany w Korczowej chorował średnio 155 dni, a w izbie
    celnej w Przemyślu - 99 dni.

    Dyrektor izby zwolnił trzech celników, którzy chorowali po ok. 300 dni.

  • darino 05.04.05, 13:14
    PRZEMYŚL, MEDYKA, SKOPÓW. Wraz z nadejściem wiosny i ładniejsza pogodą
    przemytnicy wykazują większa jeszcze niż dotąd aktywność. Grupy mobilne
    funkcjonariuszy celnych miały w zeszłym tygodniu pełne ręce pracy
    i "kontrabandy".

    W sobotę (26 marca) w Oddziale Celnym w Medyce zatrzymano nafaszerowany
    wyrobami tytoniowymi bez polskich znaków skarbowych akcyzy ukraiński autokar
    Ikarus. W Jego zbiorniku paliwa, zderzaku oraz chłodnicy ukryte były 2154
    paczki trefnych papierosów.

    Kilka dni później (31 marca) celnicy wraz z funkcjonariuszami Urzędu Kontroli
    Skarbowej w Przemyślu "uwolnili" od 10282 paczek papierosów oraz 23 butelek
    wódki z przemytu samochód marki Opel Omega, który zatrzymali w miejscowości
    Skopów. Najwyraźniej przemytnicy byli już pewni, że są bezpieczni, bo część
    kontrabandy (ok. 650 kartonów) przewozili w bagażniku samochodu i na tylnym,
    siedzeniu. Pozostałą część ukryli w specjalnie skonstruowanych skrytkach w
    podłodze bagażnika, przestrzeni pod deską rozdzielczą, a także pomiędzy butlą
    gazową, a tylnym siedzeniem oraz pomiędzy zderzakiem, a silnikiem.

    W nocy z 31 marca na 1 kwietnia w Przemyślu spotkanie z funkcjonariuszami UKS i
    służb celnych okazało się pechowe dla przemytników podróżujących volkswagenem
    LT 35. W tym samochodzie ujawniono 20 tys. paczek "lewych" papierosów, które
    ukryte były za pustymi skrzyniami na owoce w części ładunkowej auta.

    emka

    Super Nowości z dnia 05_04_2005

    --
    www.bircza.pl
  • upowiec 25.04.05, 13:26
    MEDYKA, PRZEMYŚL. W ostatnim tygodniu służby celne udaremniły przemyt z Ukrainy
    dużej ilości papierosów. W sumie do Polski usiłowano wwieźć prawie 10 tysięcy
    paczek wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy.

    W czwartek (21 bm.) funkcjonariusze Grupy Mobilnej w Przemyślu ujawnili w
    Oddziale Celnym w Medyce próbę przemytu 7100 paczek papierosów produkcji
    zagranicznej. Ukryto je w skrytce konstrukcyjnej w tylnej części autokaru
    Neoplan. Papierosy usiłował wwieźć do Polski 21-letni mieszkaniec
    podprzemyskich Nowosielec, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karno-
    skarbowe, zabezpieczając przedmiot przestępstwa.

    Dzień wcześniej (20 bm.) wspólne działania BiOSG i Grupy Mobilnej w Przemyślu
    doprowadziły do udaremnienia przemytu 2603 paczek papierosów bez polskich
    znaków akcyzy (Saint George, Level, LM, Strong oraz Prima).

    Kontrabandę znaleziono w samochodzie alfa romeo, stojącego przy torach, po
    których chwilę wcześniej przejechał pociąg relacji Czerniowce- Przemyśl. Towar
    zatrzymano, natomiast wobec sprawcy przestępstwa- 32- letniego mieszkańca
    Przemyśla, wszczęte zostało postępowanie w sprawie o przestępstwo skarbowe.

    emka

    Super Nowości z dnia 25_04_2005
  • darino 17.05.05, 01:29
    "GW", dw, 16-05-2005

    14 osób, w tym byli policjanci, zostało oskarżonych o działalność w
    zorganizowanej grupie przemycającej papierosy z Ukrainy

    Akt oskarżenia trafił w poniedziałek do sądu. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie
    oskarżyła o przynależność do szajki m.in. obywatela Ukrainy i trzech byłych
    policjantów z wydziału ruchu drogowego komendy w Ustrzykach Dolnych. Jeden z
    policjantów uznawany jest za szefa tej grupy. Oskarżeni funkcjonariusze zostali
    zwolnieni tuż po tym, gdy ich zatrzymano pod koniec ubiegłego roku.

    Policjant podejrzany o kierowanie grupą jest też oskarżony o wręczenie 6 tys.
    zł łapówki celnikowi z Krościenka za to, że pomógł przewieźć papierosy przez
    przejście graniczne.

    Celnik niebawem zasiądzie na ławie oskarżonych nie tylko za wzięcie łapówki,
    ale też za próbę jej wręczenia, gdy trafił do aresztu. Grupa przemyciła od
    stycznia do października ubiegłego roku kilkaset tysięcy papierosów. Skarb
    Państwa stracił na tym kilka milionów złotych.

    Wśród oskarżonych jest też diagnosta, który poświadczał nieprawdę w dowodach
    rejestracyjnych samochodów, i policjant z Ustrzyk Dolnych, który pomógł
    pijanemu kierowcy uniknąć kary.


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • upowiec 31.05.05, 06:46
    PODKARPACIE. Kolejny długi weekend był bardzo pracowity dla celników. Zawiedli
    się ci, którzy liczyli na zmniejszoną czujność funkcjonariuszy w czasie
    ostatnich kilku wolnych i upalnych dni.

    W ostatnim tygodniu, w oddziałach granicznych oraz podczas akcji prowadzonych
    na drogach województwa podkarpackiego, ujawniono i zatrzymano 60 tysięcy paczek
    papierosów, 183 litry różnego rodzaju alkoholu, a nawet 33 pary obuwia
    sportowego marki Nike, posiadającego znamiona towaru podrobionego. Prawie 400
    osób ukarano mandatami karnymi, nakładając grzywny w łącznej wysokości 62
    tysięcy złotych.

    Rekordowo wzrosła liczba ujawnionych trefnych papierosów, które usiłowano
    przemycić w pociągach międzynarodowych. Łącznie celnicy ujawnili i zajęli ponad
    13 tysięcy paczek papierosów produkcji zagranicznej bez polskich znaków
    skarbowych. Wartość rynkowa kontrabandy to ok. 70 tysięcy złotych.

    Owocne okazały się także kontrole na drogach Podkarpacia.. Funkcjonariusze
    Grupy Mobilnej z Krosna, wykonujący czynności służbowe na drodze krajowej
    Przemyśl-Domaradz, zatrzymali samochód Renaulta traffic, kierowany przez 29-
    letniego mieszkańca Nowego Sącza. W specjalnie skonstruowanej skrytce w
    podwójnej podłodze auta, ukryto 4300 paczek papierosów bez polskich znaków
    akcyzy. Do wszczętego przeciwko kierowcy postępowania w sprawie o przestępstwo
    skarbowe zatrzymano zarówno trefne papierosy, jak i samochód, który został
    specjalnie przystosowany do popełnienia przestępstwa.

    emka

    Super Nowości z dnia 31_05_2005

    www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=a%2Etxt

    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 12.04.05, 06:54
    Większy przemyt na granicy z Ukrainą

    dw 11-04-2005, "Gzeta w Rzeszowie"

    W dniu pogrzebu Papieża wielu mieszkańców Podkarpacia wyruszyło na zakupy do
    naszych wschodnich sąsiadów

    Straż Graniczna odnotowała znaczne ożywienie na granicy z Ukrainą w piątek, gdy
    w Watykanie obywał się pogrzeb Jana Pawła II. Mieszkańcy przygranicznych
    miejscowości wykorzystali ten wolny dzień i kolejne dwa na zrobienie zakupów.
    Ruch zwiększył się głównie na przejściu pieszym w Medyce. Wykorzystują je od
    lat tak zwane mrówki, przenosząc najbardziej chodliwy w Polsce towar, czyli
    wódkę i papierosy. - Średnio przejście piesze w Medyce przekracza dziennie
    około siedmiu tysięcy ludzi. Tymczasem od piątku do niedzieli włącznie
    odprawialiśmy średnio około 10 tysięcy podróżnych w ciągu doby. Ludzie po
    prostu wykorzystali przedłużony weekend. Nie przeszkadzał im ani pogrzeb, ani
    żałoba po Ojcu Świętym - mówi Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego
    Oddziału SG.

    Zdaniem Straży Granicznej w związku z większą liczbą osób przekraczających
    przejście wzrósł przemyt.

    W tych dniach doszło też do napaści na strażników. - Jeden z podróżnych kopnął
    naszego funkcjonariusza w piersi, inny turysta poszarpał kolejnego strażnika.
    Na szczęście, obaj funkcjonariusze nie odnieśli poważnych obrażeń - dodaje
    Pikor.

    Na przejściach drogowych w Medyce, Korczowej i Krościenku ruch samochodowy w
    tych dniach był taki jak zwykle, ale przemytnicy też w tych dniach nie
    próżnowali.

    Sporo pracy mieli pogranicznicy na drogach w okolicach przejść granicznych.
    Zatrzymali do kontroli dwa samochody, w których było łącznie około 27 tysięcy
    paczek papierosów.

    Znaleźli też ponad dwa tysiące wyrzuconych paczek papierosów na torowisku tuż
    po przejeździe pociągu Czerniowce-Przemyśl.

  • upowiec 14.04.05, 08:14
    Sprowadzają paliwo z Ukrainy

    Najbardziej aktywni potrafią zrobić 2-3 kursy dziennie

    MEDYKA. Gwałtownie rośnie prywatny przywóz paliwa z Ukrainy do Polski.
    Kierowcom opłaca się je sprowadzać, bowiem jest ono tam dwukrotnie tańsze.
    - Zgodnie z prawem, kierowca samochodu osobowego może legalnie przewieźć paliwo
    tylko w fabrycznie wykonanym baku plus 10 litrów w kanistrze – wyjaśnia
    Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu.
    Z tej możliwości coraz częściej korzystają mieszkańcy przygranicznych
    miejscowości. Najbardziej aktywni potrafią przekroczyć polsko-ukraińską granicę
    nawet 2-3 razy dziennie. – Wystarczy pojechać do granicznych Szegini lub
    pobliskiej Wolicy. Tam zaopatruję się w tanie paliwo – mówi pan Czesław, który
    codziennie wyjeżdża swoim audi na Ukrainę. Część przywiezionego paliwa
    wykorzystuje na swoje potrzeby, resztę sprzedaje sąsiadom i znajomym.
    W Medyce ukraińscy handlarze oferują tanie paliwo już w sąsiedztwie przejścia
    granicznego. W Przemyślu jest kilka nielegalnych rozlewni. Największa z nich
    funkcjonuje przy ul. Zana.
    Po ukraińskie paliwo wyjeżdżają też prywatni przewoźnicy dysponujący autokarami
    turystycznymi. Zbiornik w autokarze może pomieścić nawet kilkaset litrów
    paliwa.
    – W przypadku łamania przepisów dajemy mandaty i obciążamy nieuczciwych
    kierowców dodatkową akcyzą za przewożone nadwyżki – ostrzega Eisenberger-
    Blacharska.

    Średnie ceny paliwa
    na stacjach benzynowych w Przemyślu
    Olej napędowy ON - 3,59 zł
    ES 95 Eurosuper - 3,98 zł
    Suprema 95 - 4,15 zł
    SP 98 Super plus - 4,19 zł

    i ukraińskiego:
    Szeginie – równowartość 1,90 zł
    Medyka – 2,30 - 2,40 zł
    Przemyśl – 2,50 zł

    "Nowiny", JANUSZ MOTYKA
    14. Kwietnia 2005
  • darino 16.04.05, 03:27
    1 415 płyt DVD przechwycili wczoraj celnicy z Krościenka. Płyty usiłował
    przemycić obywatel Ukrainy, podróżujący osobowym fordem sierrą. Towar ukryty
    był w baku samochodu.

    "Dziennik Polski", 15-04-2005
    --
    www.bircza.pl
  • darino 25.04.05, 00:58
    "Gazeta w Rzeszowie", pap 24-04-2005

    Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Krościenku zatrzymano w piątek
    celnika z tamtejszego oddziału celnego

    Podejrzewany jest o to, że zezwolił na nielegalny przywóz do Polski ok. 700
    kartonów papierosów. Kontrabandę przewozili w swych samochodach dwaj Polacy. -
    Już wcześniej otrzymywaliśmy sygnały, że celnik jest nieuczciwy. Został więc
    poddany stałej obserwacji - powiedziała Małgorzata Eisenberger-Blacharska,
    rzeczniczka Izby Celnej w Przemyślu. Dodała, że zachodzi uzasadnione
    podejrzenie o przyjęcie przez celnika korzyści majątkowej w zamian
    za "przymknięcie oka" na nielegalny przywóz papierosów z Ukrainy do Polski.

    Zatrzymania dokonali celnicy wspólnie z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego
    Oddziału Straży Granicznej. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez
    celnika powiadomiono Prokuraturę Rejonową w Ustrzykach Dolnych. - Zatrzymany
    funkcjonariusz zostanie w trybie natychmiastowym zwolniony ze służby - dodała
    rzecznik.

    --
    www.bircza.pl
    www.kawiarnianaukowa.org
  • darino 25.04.05, 01:05
    TARNOBRZEG. Dziesięciu Azjatów, prawdopodobnie Chińczyków lub Wietnamczyków,
    przemycił do Polski obywatel Ukrainy. Całą grupę wiózł… osobowym Audi. Wpadł
    dzięki czujności policjantów z tarnobrzeskiej drogówki.

    Cała akcja rozpoczęła się nad ranem, gdy w rejonie Wojtkowej w powiecie
    bieszczadzkim patrol Straży Granicznej zwrócił uwagę na samochód audi A6 na
    ukraińskich numerach rejestracyjnych. Samochód miał bardzo obciążony tył,
    niemal tarł nim o asfalt. Pogranicznicy nie mieli możliwości zatrzymania auta,
    ale podejrzewając przemyt, zawiadomili policję. Informacja trafiła do
    wszystkich patroli na terenie województwa.

    Długo jednak ukraińskie audi przemykało się niezauważone. Dopiero w Tarnowskiej
    Woli policyjny patrol zauważył podejrzany samochód. Pojazd został zatrzymany i
    poddany kontroli. Okazało się, że oprócz kierowcy jedzie w nim kilku Azjatów.
    Jednak dopiero dokładna kontrola samochodu wykazała, z jakim rodzajem przemytu
    mają do czynienia funkcjonariusze. W bagażniku auta, ściśnięci jak sardynki w
    puszcze, leżeli kolejni Azjaci.

    - Łącznie w audi jechało ich dziesięcioro plus ukraiński kierowca. Ten ostatni
    to młody, 22-letni człowiek. Jest bardzo przestraszony. Natomiast z
    przemycanymi przez niego Azjatami nie możemy nawiązać kontaktu. Nie mają
    żadnych dokumentów, podejrzewamy tylko, że to Wietnamczycy lub Chińczycy – mówi
    podkomisarz Beata Jędrzejewska- Wrona, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej
    Policji w Tarnobrzegu. – Cała grupa została już przekazana w ręce Straży
    Granicznej. Prawdopodobnie zostaną deportowani na Ukrainę.

    W policyjnym areszcie pozostał natomiast 22-letni kierowca audi, Ukrainiec
    pochodzący ze Lwowa Audi. Czy jest on członkiem większej grupy przestępczej
    zajmującej się przerzucaniem nielegalnych imigrantów na zachód Europy, wykaże
    śledztwo.]

    wel, Super Nowości z dnia 21_04_2005

    --
    www.bircza.pl
    www.kawiarnianaukowa.org
  • darino 25.04.05, 01:07
    Skoro Straż Graniczna widziała ten samochód w Wojtkowej, to pewnie przejechali
    przez przejście w Krościenku za kilkaset dolców !
    --
    www.bircza.pl
    www.kawiarnianaukowa.org
  • upowiec 25.04.05, 13:28
    WOJTKOWA, HUWNIKI. Ocieplenie i wiosna sprzyjają przypływowi nielegalnych
    gości, którzy usiłują przekroczyć zieloną granicę i przedostać się na teren RP.
    W ostatnim tygodniu Straż Graniczna dwukrotnie udaremniła odwiedziny
    imigrantów.

    Jak pisaliśmy w czwartkowym wydaniu "Super Nowości" 20 bm. zatrzymano 10
    Azjatów (8 Chińczyków i 2 Wietnamczyków) oraz 2 ukraińskich kierowców. Już
    następnego dnia (21 bm.)została zatrzymana kolejna grupa nielegalnych
    imigrantów, tym razem w okolicach Huwnik.

    W dziesięcioosobowej grupie Chińczyków było 7 kobiet i trzech mężczyzn.

    - Zatrzymani byli głodni i przemarznięci, ponieważ jak wyjaśniali, przez 5
    godzin oczekiwali w lesie na umówiony samochód - poinformowała nas por.
    Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy komendanta BiOSG w Przemyślu. Razem z
    Chińczykami zatrzymano trzech Polaków - mieszkańców Śląska i Podkarpacia.
    Postępowanie wyjaśniające wobec Polaków prowadzi Prokuratura Rejonowa w
    Przemyślu, natomiast nielegalni Chińczycy zostali przekazani służbom granicznym
    Ukrainy.

    emka

    Super Nowości z dnia 25_04_2005
  • upowiec 02.06.05, 08:07
    www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_22_ty
    Mniej więcej od połowy kwietnia, kiedy tylko stopniały śniegi, przez granicę
    ruszyli nielegalni imigranci. Od tego czasu funkcjonariusze Straży Granicznej
    ze Strażnicy w Huwnikach zatrzymali 32 obywateli Chin i Wietnamu, którzy tą
    drogą próbowali dostać się na Zachód, a także 6 organizatorów przerzutów.
    Wszystko świadczy o tym, że właśnie przez odcinek granicy chroniony przez
    Strażnicę w Huwnikach prowadzi zorganizowany szlak przemytu ludzi.

    W niedzielę po południu weszłam do garażu i zobaczyłam, że ktoś pościągał z
    drąga stare ubrania i zrobił sobie z nich posłanie – opowiada mieszkanka
    Gruszowic. – Wtedy skojarzyłam to z nocnym ujadaniem psów i jakimiś dziwnymi
    odgłosami. Tutaj dookoła pustkowie. Mieszkam tylko z synem, więc zaczęłam się
    bać i powiadomiłam Straż Graniczną.
    Dwaj funkcjonariusze Straży Granicznej przetrząsają rzeczy znajdujące się w
    drewnianej szopie, którą gospodyni nazywa garażem. – Prowadzimy działania
    wyjaśniające, czy była to próba kradzieży sprzętu gospodarskiego, czy może ktoś
    tutaj nocował. Wszystkie ślady wskazują na to drugie, więc musimy wyjaśnić, kto
    to był. Może to tylko jakiś przygodny włóczęga, a może ktoś, kto nielegalnie
    przekroczył granicę. Przepatrzyliśmy już najbliższy teren, ale trzeba będzie na
    jakiś czas roztoczyć „specjalną opiekę” nad tą okolicą. Na tym właśnie polega
    nasza praca. Nie tylko bezpośrednia ochrona granicy, ale też zapewnienie
    bezpieczeństwa na przyległym do niej terenie – wyjaśnia funkcjonariusz.
    Funkcjonariusze ze Strażnicy w Huwnikach odpowiadają za 14 kilometrów i 77
    metrów granicy państwa, która jednocześnie jest zewnętrzną granicą Unii
    Europejskiej. Część tego pasa, do Nowych Sadów, to teren pagórkowaty, ale
    odkryty. Pozostała część, w kierunku Wojtkowej, to też pagórki, ale mocno
    zalesione i praktycznie zupełnie niezaludnione. Liczne, poplątane ze sobą drogi
    i niewielka (około 20 km) odległość od miasta sprawiają, że właśnie tędy
    organizatorzy nielegalnych przerzutów prowadzą ludzi.
    – Sprawdziły się nasze prognozy – mówi komendant strażnicy major Krzysztof
    Dyl. – W ubiegłym roku planując naszą pracę, wzięliśmy pod uwagę sytuację
    geopolityczną i ekonomiczną w krajach azjatyckich i przewidzieliśmy, że wzmogą
    się przestępstwa polegające na przerzucie przez granicę nielegalnych
    imigrantów. Od połowy kwietnia na naszym odcinku zatrzymaliśmy ich 32 oraz 6
    organizatorów tych przestępstw. To ciągła walka, kto kogo przechytrzy.


    --
    Dolina Wiaru
  • darino 07.05.05, 04:13
    "Gazeta Wyborcza", dw 06-05-2005

    W najbliższym tygodniu lepiej nie planować podróży na Ukrainę przez przejście
    graniczne w Krościenku w Bieszczadach. Na kilka dni zostanie ono zamknięte

    W poniedziałek 9 maja przez przejście w Krościenku nikt nie będzie mógł
    przejechać. Tego dnia zacznie się tutaj remont. Prace prowadzone będą głównie w
    okolicy przejazdu kolejowego. Zostanie zamknięta droga dojazdowa do przejścia i
    wstrzymany ruch kolejowy. Ekipy remontowe w ciągu kilku dni mają poszerzyć i
    utwardzić pobocze drogi. Zostanie ona wyremontowana i ma się pojawić nowe
    oświetlenie. Zabezpieczony będzie też lewy brzeg rzeki Strwiąż, która płynie
    obok drogi i torów.

    Przejście graniczne zostanie zamknięte do 14 maja do godziny 19. Potem będą
    prowadzone dalsze prace remontowe, ale bez konieczności wstrzymywania ruchu.

    - Aby usprawnić obsługę przejścia, wyodrębniony zostanie dodatkowy pas drogowo-
    postojowy i poszerzony pas odpraw dla obywateli UE - informuje Joanna Budzaj,
    rzecznik wojewody podkarpackiego.

    Inwestycje prowadzi wojewoda, który dostał na ten cel 1 mln 350 tys. zł z
    unijnego funduszu.

    --
    www.bircza.pl
    www.kawiarnianaukowa.org
  • darino 10.05.05, 14:21
    TVP Rzeszów, 09 maja 2005

    Zamknięte przejście

    Od dzisiaj kierowcy, którzy planowali przekroczyć granicę z Ukrainą w
    Krościenku muszą zawracać z drogi. Do soboty przejście będzie nieczynne, bo
    trwa tam remont. Ale po nim podróż do naszego wschodniego sąsiada ma być:
    szybsza, lepsza i wygodniejsza.

    Gdy otwierano je w 2002 roku, zostało ochrzczone "bieszczadzką bramą na
    Ukrainę". Trzecie na Podkarpaciu - obok Korczowej i Medyki - przejście drogowe
    na ścianie wschodniej szybko zyskało sobie popularność. Tym większą, im większa
    była różnica w cenie towarów po obu stronach granicy.
    Waldemar Pasionek, Straż Graniczna w Krościenku
    -„Dwie trzecie stanowią obywatele Polski. Ruch ten jest około 4-krotnie wyższy
    niż był planowany w trakcie otwarcia tego przejścia.”
    Początkowo planowano, że w Krościenku będzie odprawianych około 1,5 tysiąca
    osób na dobę. Dziś przejście zaczyna pękać w szwach. Konieczna okazała się więc
    rozbudowa. W pierwszej kolejności zostanie wzmocniona, poszerzona i oświetlona
    droga dojazdowa od strony polskiej. A przebudowany przejazd kolejowy zyska
    szlabany.
    Michał Wnuk, administrator przejścia granicznego w Krościenku
    -„Wszelkie prace związane z rozszerzeniem i modernizacją drogi tak samo ułatwią
    pracę służbom granicznym, policji wieczorem, kiedy jest duża kolejka i podniosą
    samo bezpieczeństwo."
    Obok głównego budynku zostanie także utwardzone lądowisko dla helikopterów. Na
    samym przejściu są już utworzone pasy do odprawy autokarów i samochodów
    ciężarowych, ale póki co, mogą tędy przejeżdżać tylko auta do 3,5 tony. Koszty
    rozbudowy - ponad milion 200 tysięcy złotych - pokryje europejski Fundusz
    Schengen. Podobne inwestycje - o wartości łącznie blisko 20 milionów złotych -
    zaplanowano też w Medyce i Korczowej. Polska ma zarezerwowane środki na dalszą
    rozbudowę przejścia w Krościenku. Teraz jednak wszystko zależy od tego, czy
    strona ukraińska zgodzi się by przejeżdżały tędy auta do 7,5 tony, a więc także
    autokary.

    --
    www.bircza.pl
    www.kawiarnianaukowa.org
  • darino 20.05.05, 13:12
    Przejście graniczne Krościenko-Smolnica było zamknięte przez niespełna tydzień -
    od rana 9 maja do wieczora 14 maja. W tym czasie na dojeździe do przejścia
    trwały bardzo intensywne prace, których prowadzenie przy czynnym przejściu
    byłoby niemożliwe. Koncentrowały się one głównie na przebudowie przejazdu przez
    tory kolejowe, znajdującego się bezpośrednio przed przejściem.
    - Na przejeździe w tym czasie wymienione zostały szyny i podkłady oraz
    poprawiono całą podbudowę - informuje kierownik Oddziału Drogowych Przejść
    Granicznych Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego Lesław Sztaba.
    Obecne prace na krościeńskim przejściu nie ograniczają się tylko do przebudowy
    przejazdu. Już wcześniej rozpoczęło się poszerzanie drogi dojazdowej do
    przejścia w celu uzyskania dodatkowego pasa postojowego. Poszerzenie jezdni
    spowodowało konieczność wyprofilowania skarpy i wzmocnienia brzegu Strwiąża,
    aby nie dochodziło do podmywania drogi.
    Ponadto przy drodze od ronda w Krościenku do przejścia budowane jest
    oświetlenie uliczne. Ma ono poprawić bezpieczeństwo na dojeździe do granicy.
    - Instalujemy na odcinku długości ok. 2,5 km 73 lampy - mówi właściciel
    wykonującej oświetlenie firmy ,,Elmix" z Tarnowca Zdzisław Głowacki. - Lampy
    będzie można zaświecić jeszcze przed końcem maja.
    Oprócz tego w planie jest jeszcze budowa w rejonie przejścia lądowiska dla
    helikopterów.
    Cała inwestycja finansowana jest ze środków unijnych - z Funduszu Schengen. Jej
    wartość wynosi ok. 1 mln 200 tys. zł. Inwestorem jest Wojewoda Podkarpacki, zaś
    głównym wykonawcą - Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjno-Drogowych z Krosna.
    Uruchomienie przejścia w sobotę 14 maja nie oznacza zakończenia prac. Roboty
    będą nadal prowadzone przy czynnym przejściu. Stanowi to utrudnienie zarówno
    dla ekip wykonujących te prace, jak i dla korzystających z przejścia
    podróżnych.
    - Wszystkie zaplanowane prace powinny się zakończyć do połowy czerwca - dodaje
    L. Sztaba.
    Zamknięcie przejścia na tydzień uświadomiło mieszkańcom Bieszczadów, a
    szczególnie gminy ustrzyckiej, jaką rolę ono odgrywa. Ruch samochodowy na
    drodze krajowej, która biegnie przez centrum Ustrzyk Dolnych, był w tym okresie
    znacznie mniejszy. Na ,,zielonym rynku" i w pobliskich uliczkach praktycznie
    nie było ,,zagranicznych handlowców". Zrobiło się o wiele spokojniej.
    Jednocześnie cena paliwa ,,w drugim obiegu" poszła momentalnie w górę. Na
    początku podskoczyła do 3 zł za 1 l, a pod koniec tygodnia trzeba było za
    etylinę ,,z importu" płacić już po 3,5 zł. Podrożały również papierosy ,,bez
    polskich znaków akcyzy", najpierw o 50 groszy na paczce, a potem o 1 zł.
    Podobnie było z ,,importowanym" alkoholem.
    - Nie zrobiliśmy przed zamknięciem przejścia żadnych zapasów - opowiada
    mieszkanka Ustrzyk. - Musieliśmy pożyczyć cztery paczki papierosów od sąsiada.
    Pod koniec tygodnia mąż się zastanawiał, czy nie będzie musiał jechać po paliwo
    do CPN-u.
    Zmalały też w ciągu tego tygodnia ,,bez przejścia" obroty w ustrzyckich
    sklepach i przede wszystkim w hurtowniach. Nie było w ogóle klientów z Ukrainy,
    a i ,,siła nabywcza" wielu mieszkańców była w tym czasie słabsza.
    - Przejście jest u nas chyba największą ,,firmą" - mówi jeden z ustrzyczan. -
    Gdyby je zamknięto na dłużej, mogłoby dojść do kryzysu ekonomicznego.

    "Gazeta Bieszczadzka", 20-05-2005

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • upowiec 20.05.05, 16:56
    Więc może przydałoby się otworzyć jeszcze jakieś: Nowe Sady-Truszewicze albo
    Malhowice-Niżankowice. Od razu naprawiono by drogi i ożywiłaby się cała
    okolica !

    --
    Dolina Wiaru
  • darino 04.08.05, 22:05
    "Zakończyła się prowadzona od kwietnia modernizacja drogowego przejścia
    granicznego w Krościenku.
    Za 390 tysięcy euro z Funduszu Schengen wykonano tu nowe oświetlenie
    trzykilometrowego odcinka drogi dojazdowej do przejścia, dodatkowy pas drogowy,
    wyremontowano przejazd kolejowy i poszerzono pas odpraw dla obywateli UE.
    Wszystko to dla usprawnienia ruchu na przejściu granicznym z Ukrainą."
    miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2855481.html


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • darino 19.12.05, 01:37
    "Skróci się droga na Zakarpacie i do Lwowa - zapowiada Iwan Hrycak, konsul
    generalny Ukrainy w Lublinie. Zmiany dotyczą przejścia granicznego w
    Krościenku. Teraz mogą przez nie przejeżdżać jedynie samochody osobowe. Od
    nowego roku będzie dostępne dla autokarów i samochodów ciężarowych do 7,5 tony.

    - To ważna zmiana, bo ułatwi ruch turystyczny. Można się również spodziewać, że
    w Krościenku będzie odprawiana część busów, które wiozą towary na Ukrainę -
    stwierdziła Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży
    Granicznej. Do tej pory przez przejście graniczne w Krościenku granicę
    przekraczało dziennie 4-5 tysięcy osób.

    Jak poinformował konsul Hrycak, w przyszłym roku rozpocznie się budowa
    przejścia granicznego Budomierz - Hruszów. - Rozmawiamy o uruchomieniu przejść
    granicznych Niżankowice - Malhowice oraz Wołosate - Łubnia. Mamy nadzieję, że w
    przyszłym roku uda się otworzyć przejście w Wołosatem - dodaje konsul."
    miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3073375.html
    Przejście w Niżankowicach ! Niby trochę bliżej niż do Krościenka, ale droga
    fatalna - chyba że zaczną budować tę drogę rokadową łączącą przejścia graniczne.





    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • darino 15.03.06, 20:50
    "Od czwartku przez przejście graniczne Krościenko-Smolnica mogą przejeżdżać
    busy, autobusy i samochody ciężarowe o masie do 7,5 tony.

    To efekt porozumienia podpisanego w styczniu tego roku między rządem RP a
    gabinetem ministrów Ukrainy w sprawie rozszerzenia ruchu granicznego na tym
    przejściu. Dotychczas było ono przeznaczone tylko dla ruchu osobowego. - Można
    było przejechać przez nie samochodem osobowym, a już wycieczki autokarowe
    musiały mieć zgodę komendantów Straży Granicznej obu państw, by przekroczyć
    granicę na tym przejściu - wyjaśnia Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik
    Izby Celnej w Przemyślu.

    Przez Krościenko nie będą mogły przejeżdżać samochody wiozące ładunki
    podlegające kontroli sanitarnej, fitosanitarnej oraz materiały niebezpieczne.
    Odprawy graniczne zgodnie ze wspomnianym porozumieniem rozpoczną się w czwartek
    od godz. 7."
    miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3213826.html



    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • dymek25 16.03.06, 09:44
    To bardzo dobra wiadomośc dla turystów przyjeżdżających w Bieszczady.
    W razie niepogody można będzie wyskoczyc do Dobromila,Hyrowa,Sambora nie
    bojąc się o swój samochód i ewentualne przygody.
  • upowiec 13.05.05, 06:53
    Lepkie ręce

    Podróżni najczęściej narzekają na funkcjonariuszy ukraińskich, ale i po
    polskiej stronie są tacy, którzy "biorą". Czy z graniczną korupcją można
    wygrać?

    Blisko dwa miesiące temu na przejściu w Korczowej nowy szef ukraińskich służb
    celnych zapewniał dziennikarzy, że od razu przystąpi do walki z korupcją. Mówił
    o bezpłatnych telefonach antykorupcyjnych i większych karach dla nieuczciwych
    funkcjonariuszy. Na razie nie zmieniło się nic. Kierowcy twierdzą, że po
    ukraińskiej stronie wszystko ma swoją cenę. Trzeba zapłacić nawet za to, żeby
    przewieźć.... cukierki. Płacić, i to znacznie więcej, muszą też kierowcy
    ciężarówek. Mówią, że „na przejazd 150 hrywien to mało”.

    Na przejściach po polskiej stronie nie ma nachalnych funkcjonariuszy. Nie
    oznacza to jednak, że korupcji nie ma. Dyrektor Przemyskiej Izby Celnej
    doskonale wie, że ma czarne owce. Miesiąc temu na przykład wyrzucił z pracy
    funkcjonariusza, który wpuścił do kraju auto, a w nim 700 kartonów papierosów.

    „Biorą” też funkcjonariusze Straży Granicznej. Rok temu na przejściu w
    Korczowej zatrzymano aż 36 pograniczników podejrzanych o przyjmowanie łapówek.
    Na razie są zawieszeni. Po tej aferze Straż Graniczna dmucha na zimne. Każdy
    sygnał jest indywidualnie Rozpatrywany i badany. Poza tym uruchomiono też
    bezpłatny telefon interwencyjny. Pograniczników i celników w Medyce, Korczowej
    i Krościenku śledzą kamery. W walce z korupcją ma także pomóc nowy komputerowy
    system - Granica. Teraz to on, a nie celnik typuje auta do kontroli.

    Korupcja na granicy to odwieczny problem. Można i trzeba z nią walczyć. Ale na
    100% skuteczności nie ma co liczyć. Przy tak dużej różnicy cen między Polską i
    Ukrainą, a co za tym idzie przy tak olbrzymim przemycie, zawsze znajdzie się
    ktoś komu będzie się opłacało dać łapówkę i ktoś, kto zechce ją wziąć.


    --
    www.dolinawiaru.strefa.pl/
  • upowiec 31.05.05, 06:35
    TVP Rzeszów, poniedziałek, 30 maja 2005

    Nowe po staremu

    "W Malhowicach - Niżankowicach do ubiegłego roku działało tak zwane małe
    przejście, uruchamiane okresowo, na przykład w czasie świąt. Zamknięto je po
    naszym wejściu do Unii Europejskiej. Teraz decyzję o jego uruchomieniu podjęła
    już specjalna komisja polsko-ukraińska.

    Mieszkańcy ukraińskich Niżankowic i polskich Malhowic oraz powiatów
    przemyskiego i chyrowskiego są przekonani że przejście jest potrzebne.
    Wątpliwości nie mają już też władze Ukrainy i Polski. Na razie strona polska
    czeka na oficjalną ukraińską notę dyplomatyczną. Ale nawet gdy trafi ona do
    polskiego MSZ- tu to będzie dopiero początek wspólnych starań o budowę
    przejścia.
    Zgodnie z planami pawilon odpraw na przejściu w Malhowicach- Niżankowicach
    powstanie po ukraińskiej stronie granicy. Szacowany koszt inwestycji to około 8
    milionów EURO. Wojewoda podkarpacki chce żeby budowa rozpoczęła się równolegle
    z budową przejścia Budomierz - Hruszew. "

    Może te nowe przejścia rozładują sytuację na przejściach w Korczowej, Medyce i
    Krościenku !

    tvp.pl/400,20050530209931.strona

    --
    Dolina Wiaru
  • upowiec 06.06.05, 20:50
    TVP Rzeszów, 06 czerwca 2005

    Budomierz zagrożony

    "28 milionów złotych unijnej dotacji - może przepaść, a wraz z nią szansa na
    rozładowanie długich kolejek na wschodniej granicy. Wiosną tego roku miała
    ruszyć budowa polsko - ukraińskiego przejścia granicznego w Budomierzu koło
    Lubaczowa. Ale nie ruszyła bo wciąż brakuje tylko jednego dokumentu. Ukraińskie
    Ministerstwo Spraw zagranicznych do tej pory nie przesłało do Polski niezbędnej
    noty dyplomatycznej.

    Właśnie tu na skraju polskiego Budomierza i ukraińskiego Hruszewa przebiega
    granica obu państw. Mieszkańcy sąsiadujących ze sobą wsi od prawie 60 lat nie
    mogą jednak się spotkać jadąc tą łącząca miejscowości drogą. Od kilku lat
    lokalne władze robią wszystko aby ten zamknięty na stałe szlaban zastąpiło
    polsko-ukraińskie drogowe przejście graniczne.
    Tomasz Lasowy, zastępca wójta Lubaczowa
    -„Jesteśmy w trakcie zatwierdzania planu zagospodarowania przestrzennego okolic
    przejścia w Budomierzu. Mamy już działki i pod budowę przejścia i pod drogę
    dojazdową. Jesteśmy gotowi.”
    Gotowe do rozpoczęcia inwestycji są też władze województwa podkarpackiego. Bo
    to po polskiej stronie granicy ma stanąć wspólny terminal odpraw. Już drugi rok
    z rzędu wojewoda rezerwuje w budżecie pieniądze na ten cel. Złożono też wniosek
    o dofinansowanie inwestycji przez Unię Europejską. A mimo to prace ciągle nie
    ruszyły. Sytuacja coraz bardziej niepokoi mieszkańców Budomierza, którzy
    liczyli na to, że przejście da nowe miejsca pracy i ożywi gospodarczo tę małą
    miejscowość.
    Maria Szengo, mieszkanka Budomierza
    -„Mogłoby ruszyć zawsze to praca by jakaś była i w końcu ktoś by usłyszał o
    Budomierzu.”
    Edward Kinradt, mieszkaniec Budomierza
    -„Plany były takie, tyle się o tym mówiło a tu nic się nie dzieje. Oddaliśmy
    pola teraz stoją puste i ciągle nic. Zupełnie nic się nie dzieje.”
    Zaniepokojone są też władze województwa, bo starania o otwarcie przejścia
    trwają od ponad trzech lat. Mimo to ukraińskiej noty dyplomatycznej jak nie
    było tak nie ma.
    Wiesław Pajda, Podkarpacki Urząd Wojewódzki
    -„Jest to o tyle ważne, że mamy zarezerwowane na ten cel 7 milionów EURO z
    fundacji Szengen, bez tej noty te pieniądze nam przepadną, a następny rozdział
    funduszy dopiero po 2006 roku.”
    Na Podkarpaciu funkcjonują trzy drogowe polsko - ukraińskie przejścia
    graniczne. W Medyce , Korczowej i Krościenku. Codziennie przekracza je ponad 10
    tysięcy aut. Przejście w Budomierzu pomogłoby rozładować kolejki samochodów
    osobowych, bo zgodnie z planami nie będą tu odprawiane TIR-y."



    --
    Dolina Wiaru
  • darino 05.11.05, 03:16
    "Rozszerzenie funkcji przejścia w Krościenku - Smolnicy, utworzenie kolejnych
    przejść granicznych w rejonach starosamborskim i turczańskim po stronie
    ukraińskiej oraz w powiatach bieszczadzkim i przemyskim po stronie polskiej, a
    także współpraca przy opracowywaniu projektów do programów Tacis i Interreg -
    to zasadnicze tematy roboczego spotkania, jakie odbyło się 26 października w
    Starym Samborze.
    W spotkaniu ze strony polskiej wzięli udział przedstawiciele Związku
    Bieszczadzkich Gmin Pogranicza (Baligród, Czarna, Lutowiska, Ustrzyki Dolne)
    oraz gmin Fredropol i Bircza. Stronę ukraińską reprezentowali wójtowie
    kilkunastu gmin z rejonu starosamborskiego, mer Starego Sambora Iwan Hryz oraz
    prezes Przykarpackiej Agencji Rozwoju Regionu PARK Wołodymyr Horbowy.
    - Im dłużej żyję, tym jestem większym pesymistą - mówi W. Horbowy. - Dlaczego?
    Przejście kolejowe w Krościenku zostało utworzone w 1994 r. jako
    międzypaństwowe i przez 10 lat nie udało się go zmienić na międzynarodowe.
    Jeśli chodzi o przejście drogowe, od ponad roku mówimy o puszczeniu tamtędy
    samochodów do 7,5 t oraz autokarów. Rozmawiałem na ten temat nawet z
    prezydentem Juszczenką, który jest do tego nastawiony pozytywnie. Dla Kijowa i
    Warszawy przejście Krościenko-Smolnica to sprawa mało ważna i odległa. Ale dla
    nas to jest bardzo ważne i bliskie. Dlatego nie możemy pozwolić władzom spać.
    Musimy im od dołu wiercić przez cały czas dziurę w brzuchu..."
    "Gazeta Bieszczadzka" nr 22



    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • darino 02.10.05, 23:11
    "Po wielu awariach i przerwach w pracy w końcu zaczął działać - ukraiński
    informatyczny system odpraw.

    Kierowcy, którzy chcą przekroczyć polsko- ukraińską granicę w Korczowej
    Krakowcu, nie muszą już omijać tego przejścia szerokim łukiem.
    Wczoraj kolejka przed granicznym szlabanem w Korczowej miała jeszcze kilka
    kilometrów długości. Teraz tylko kilometr. Na odprawę czeka jeszcze około 100
    samochodów.
    Polskie służby graniczne uspokajają, że zrobią wszystko co mogą by zatory
    spowodowane awarią usunąć jak najszybciej Już teraz na bieżąco odprawiane są
    samochody ciężarowe w Medyce. Samochody osobowe na wyjazd czekają 2 godziny
    podobnie w Krościenku."
    tvp.pl/400,20051002251622.strona



    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • darino 04.10.05, 07:08
    "Przemyślanie masowo zmieniają adresy. Przenoszą się poza strefę nadgraniczną.
    Po co? Aby móc przynieść z Ukrainy do Polski więcej towaru.
    Strefa nadgraniczna rozciąga się 15 kilometrów od pasa granicznego w głąb
    kraju.

    Osoby spoza strefy nadgranicznej są w uprzywilejowanej sytuacji. Przekraczając
    granicę mogą wnieść 1 karton papierosów i 1 litr wódki. Mieszkańców terenów
    przygranicznych potraktowano gorzej. Przysługuje im jedynie paczka ,,cygarów” i
    0,5 litra alkoholu. Ci drudzy znaleźli sposób na obejście przepisów.
    - Wystarczy czasowo zameldować się poza strefą nadgraniczną - tłumaczy
    przemyślanka. - Oczywiście nie trzeba od razu zmieniać mieszkania. Po prostu
    chodzi o formalność.
    Przemyślanie utrzymujący się ze szmuglowania papierosów płacą nawet po 300
    złotych tym, którzy zgodzą się ich zameldować pod swoim adresem.
    - Od 6 do 29 września przybyło nam prawie 200 mieszkańców - mówi Zbigniew
    Blecharczyk, wójt gminy Dubiecko. - Są dni, kiedy pracownicy USC nie nadążają z
    meldowaniem.
    Proceder przemeldowywania nasilił się po zmianach na granicy. Od połowy
    sierpnia piesze polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce funkcjonuje jako
    tzw. zielony pas. Można przynieść tylko tyle towaru, ile pozwalają przepisy.
    Wszystko ponad normę jest natychmiast rekwirowane. Przemytnik dostaje mandat
    lub ma sprawę sądową. Przedtem delikwent z nadwyżką był zawracany na Ukrainę i
    kilkakrotnie podchodził do odprawy."
    www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20051004/REGION00/51003020/-1/CALYREGION



    --
    forum gminy Bircza i okolic

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka