Dodaj do ulubionych

Dożywocie za śmierć Ani

23.02.06, 21:55
Warszawski sąd wydał jeden z najsurowszych wyroków w Polsce

Sąd skazał na dożywocie zabójcę 12-letniej Ani z Góry Kalwarii. Zbrodniarz nie
może się starać o wyjście z więzienia wcześniej niż za 50 lat.To jeden z
najwyższych wyroków orzeczonych w ostatnich latach w polskich sądach. 24-letni
Piotr M. na szansę na warunkowe zwolnienie, dopiero gdy będzie miał 73 lata.

Kara nie mogła być niższa

– Nie odczułem ulgi, bo tego, co się stało, nie da się odwrócić – przyznał
Andrzej Maciorowski, ojciec zamordowanej dziewczynki, który walczył o surowe
ukaranie oprawcy dziecka. – Bałem się dzisiejszego dnia. Bałem się, że wyrok
nie będzie taki, na jaki ten człowiek zasługuje. Za 50 lat, kiedy może wyjdzie
na wolność, mnie pewnie już nie będzie na świecie – mówił.

12-letnia Ania została zamordowana 26 stycznia 2004 r. w swoim mieszkaniu w
Górze Kalwarii. Piotr M. najpierw groził nożem bezbronnej dziewczynce, zażądał
od niej pieniędzy i kosztowności. Potem ją brutalnie zgwałcił, a następnie
udusił kablem elektrycznym. By zatrzeć ślady, podpalił mieszkanie. – Biorąc
pod uwagę cały ten balast zła, jaki ciąży na oskarżonym, kara nie może być
inna – uzasadniał wyrok sędzia Marek Walczak. – Niższa kara byłaby
niesprawiedliwie rażąca.

To nie skrucha, to strach

Sąd nie znalazł żadnego usprawiedliwienia dla bestialskiego działania oprawcy
Ani. Fakt, że w chwili popełnienia czynu był pod wpływem narkotyków, też
zdaniem sędziów nie zwalnia go z odpowiedzialności za czyn, jaki popełnił. –
Oskarżony wiedział, jak działają narkotyki, bo wielokrotnie je zażywał –
przypomniał sędzia Marek Walczak. – Nie był w stanie ograniczonej poczytalności.

Żadnego wrażenia na sędziach nie zrobiła też postawa Piotra M., który w
ostatnim słowie przeprosił rodziców Ani i wyraził żal. – To nie jest skrucha,
to strach przed karą – skwitował sędzia przewodniczący. – Skrucha to moralne
cierpienia sprawcy, który ma wyrzuty sumienia.

Bez demonstracji

Jakby na potwierdzenie tego, M. nawet nie zareagował na słowa krytyki i surowy
wyrok. Siedział spokojnie, z jego twarzy zniknęło cierpienie, jakie
demonstrował podczas procesu. – Prawdopodobnie będziemy się odwoływać –
powiedział jego adwokat mec. Mikołaj Pietrzak.
/ŻW/
--
inne spojrzenie na Warszawę
-----
jestem zepsuty do szpiku kości:)
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka