Dodaj do ulubionych

Jak uciekałam z Piaseczna

30.03.06, 14:35
Byłam naiwna i kupiłam z mężem mieszkanie przy Młynarskiej - cztery lata temu.
Większy metraż, spokojna okolica, mobilini mieszkańcy... Nic, tylko mieszkać
do radosnej śmierci.

Ale nie dało rady. Po prostu nie dało. Z miesiąca na miesiąc coraz większe
korki, spóźnienia do pracy, niknący znajomi, którym w końcu odechciewało się
nas odwiedzać na naszych stu metrach szczęścia... I vice versa.

Każda wyprawa do Wawy - czy to do teatru, kina, klubu - stawała się powoli
udręką. Ile można wydawać na taksówki i bilety komunikacji?

Żeby choć jakaś rekompensata za to była... Cywylizowanych ścieżek rowerowych
brak, miejsc przyjaznych rodzinie brak (jak parki z infrastrukturą), w zamian
restauracje pełne podejrzanego towarzystwa i gołkowskiego dresiarstwa,
ogolonych najkmenów i gangsterskich najmitów, rynku brak... Centrum Piaseczna
to Auchan i outlet, gdzie wałęsające się, podpite wyrostki ze Szkoły
Policyjnej każą wątpić, by kiedyś można było zaufać policji.

Długo by opowiadać, jak próbowałam z mężem jako tako zaaklimatyzować się w
Piasecznie.

W końcu nie wytrzymaliśmy podczas przedprzedostatniej zimy, korki doprowadziły
nas do białej gorączki. Sprzedaliśmy nasze mieszkanie i nie marudząc długo
kupiliśmy o trzydzieści parę metrów mniejsze.

Na Ursynowie odżyliśmy. Metro, trzy alternatywne wyjazdy "w miasto", bazarki,
sklepy, Multikino, restauracje, bary, mnóstwo ścieżek rowerowych, naprawdę
mmogłabym wymieniać w niespokończoność to, co dla warszawiaka jest
codziennością i niczym szczeólnym, ale dla piaseczanina - Boże drogi!
Znów możemy chodzić na wieczory literackie, wernisaże, umawiać się
ze znajomymi na piwo i bezpiecznie wrócić sobie metrem lub taksówką za cenę
taryfy pierszej strefy.

I uwierzcie mi, piszę to bez złośliwości, naprawdę współczuję wszystkim,
którzy kupili mieszkania w Piasecznie. Może jeśli ktoś pochodzi z tych okolic,
ma wielki dom i ogród, inaczej to widzi. Niech zatem żyje szczęśliwie.

Dla ludzi, zwłaszcza takich, którzy żyją miastem, kulturą, wydarzeniami, itd.,
ten pokraczny zarodek na końcu Puławskiej pępowiny jest po prostu nie do
zaakceptowania na dłuższą metę, na dalsze życie.
Na dodatek władze Piaseczna nie robią niczego (poza konkursem "zamelduj się, a
wygrasz!), by tchnąć w tę miejsowość trochę życia. Przaśne festiwale na boisku
przy Chyliczkowskiej, pachnące prowincjonalnym kurzem teatrzyki i inne "piwne
atrakcje" może stanowią wydarzenia nie wiadomo jakie dla czerstwych tubylców;
na pewno odrzucają ludzi wykształconych i z aspiracjami.

Jeśli możecie, sprzedajcie swoje mieszkania naiwniakom (wiem, że to cyniczne,
ale przeszłam co przeszłam, więc swoje ogłoszę) i wracajcie z powrotem do
Warszawy.
Edytor zaawansowany
  • 30.03.06, 15:17
    sporo prawdy i trochę przesady :-)

    mieszkałam w samym centrum wawy i na ursynowie i gwarantuję Ci, że moje życie
    kulturalno-towarzyskie nie jest nic a nic uboższe tylko dlatego, że mieszkam
    teraz w Piasecznie.

    Pozdrawiam

    "wykształcona i z aspiracjami" sliwkaaa (niestety naiwna .. he he )
  • 30.03.06, 16:50
    dlaczegodlaczego dziekuje Ci za te wypowiedz ,mysłałam ze tylko ja jestem tu
    taka nieszczesliwa.Nie wiem co nas podkusiło zeby kupic tu mieszkanie, chyba
    tak bardzo chcielismy miec własny kat , a tu było w miare niedrogo. W Warszawie
    wynajmowalismy mieszkanie przez kilka dobrych lat , mieszkalismy na Natolinie ,
    wszedzie blisko, przyjazna okolica, jest gdzie wyjsc na spacer, metro no same
    zalety, tylko ceny mieszkan dwa razy drozsze.Ojej jak załuje , jak bardzo
    załuje.
    Gratuluje takiej decyzji , mam nadzieje ze los bedzie dla nas łaskawy i rowniez
    bedziemy sie mogli przeprowadzic do Warszawy,pozdrawiam
  • 30.03.06, 16:57
    Trzymam za was kciuki. Jeśli wykażecie nieco sprytu:), a przede wszystkim
    wytrwałości, na pewno się wam uda.

    Ja nie chcę pluć na Piaseczno: że totalna beznadzieja, że nic, tylko paść pod
    samochód na Okulickiego lub kupować zdrowe produkty w Lidlu... Pragnęłam tylko
    ostrzec potencjalnych mieszkańców Warszawy przed zmianą miejsca. Jeśli
    przyzwyczailiście się do wszystkich dogodności stolicy, nie zamieniajcie tego
    na samochodową pielgrzymkę.

    Jeśli komuś tu dobrze, jeśli mu wystarcza ten brak zaplecza, korki go nie
    ruszają i nie ma problemu z wypiciem alkoholu na Nowym Świecie i powrotem autem,
    to naprawdę jego sprawa i nic mi do tego.
    Jeśli jednak jest inaczej, niech mój przykład będzie ostrzeżeniem. W sumie nawet
    na emeryturze nie osiedliłabym się w Piasecznie. Tu można po prostu szczeznąć po
    siódmej wieczorem: wyludnione minimiasto, tylko zakonnicom przy Warszawskiej
    dobrze:) A tym akurat wcale się nie dziwię.
  • 30.03.06, 18:03
    ja w piasecznie urodzona wiec patrze nieco inaczej
    ale bardzo zaciekawiło mnie to zdanie: ''kupować zdrowe produkty w Lidlu'' to
    ironia czy fakty??
  • 16.05.06, 22:28
    Mieszkalam w Warszawie przez pierwsze 29 lat mojego zycia a teraz od 1,5 roku
    mieszkam w Piasecznie. Nie brakuje mi Warszawy i nie narzekam na brak zycia
    towarzyskiego i kulturalnego i prawde mowiac teraz nie wyobrazam sobie powrotu
    do Warszawy. W Piasecznie bardzo mi sie podoba!!!
    ps. Jezeli przyjaciele nie maja ochoty przejechac paru kilometrow zeby sie ze
    mna spotkac tzn., ze nie sa przyjaciolmi.
    Pzdr cale Piaseczno!
  • 30.03.06, 18:45
    w swoich ocenach, poniewaz:
    -wzdluz metra mieszka poki co znikoma czesc Warszawiakow, reszta musi przebijac
    sie przez zatloczone miasto. Nie widze roznicy miedzy korkami w Al.Solidarnosci
    a na Pulawskiej. Wszedzie schodzi duzo czasu i nerwow,
    -jezeli sie kupuje w P-nie mieszkanie prawie 1,5 raza taniej niz w Natolinie to
    i mniej pieniazkow oddaje sie co miesiac bankowi. A to rekompensuje wydatki na
    taksowki w weekend,
    -majac wlasny samochod powrot nocny z kawiarni na Nowym Swiecie jest rownie
    przyjemny do Kabat jak i do P-na, bo nie ma korkow. A alkoholu prowadzac pic
    nie wolno niezaleznie gdzie sie jedzie,
    -malo jest ludzi, ktorzy caly weekend spedzaja w knajpach lub teatrach.
    Ale rozumiem, ze sa ludzie stworzeni do zycia w centrum miasta tylko po co
    OBRZUCAC BLOTEM MIASTO W KTORYM SIE MIESZKALO za to, ze nieznaliscie wlasnych
    potrzeb egzystencjalnych.
    Pozdrowienia
  • 30.03.06, 19:04
    I jeszcze jedno czy w Warszawie nie ma przestepczosci, podpitych wyrostkow???
    Chyba nie, bo ostatnio zajrzalam gleboko w oczy.....jednemu gowniarzowi w
    kapturze szukajacemu ofiary do "skrojenia" w Galerii Mokotow. A Warszawa to
    tez nie Amsterdam, bo jakos nie potrafie przejechac sciezka rowerowa wzdluz
    stolicy....bo ich nie ma.
  • 30.03.06, 21:29
    Nie każdy "wykształcony i z aspiracjami" ma aspiracje, by żyć nocnym życiem stolicy. Ci, którym to pasuje
    niech mieszkają w Warszawie, a Ci, którzy wolą cichsze "wyludnione minimiasto" niech szukają swojego
    miejsca na przykład w Piasecznie. Mieszkam tu od kilku lat i nie czuję, aby trzeba mi było współczuć. Od
    gwaru wielkiego miasta wolę kontakt z naturą, a stąd mam blisko np. do Lasów Chojnowskich. Nigdy nie
    zamieszkałabym w centrum Warszawy. Brrrr....
  • 24.05.06, 12:28
    Podobnie jak Ciebie mnie rowniez smiesza te spiewy radosci wszystkich
    mieszkajacych przy metrze :)
    1. Dziwnym trafem kazdy mieszkaniec Ursynowa czy Kabatow ma 10 min piechota do
    metra. Wynikaloby z tego, ze Warszawa w tamtym regionie "zweza" sie do okolo 1
    km. Mapa mowi cos innego...
    2. Przeliczmy czas dojazdu ja (Lomianki, poza miastem, region korkujacej sie
    wjazdowki od Gdanska) vs. metro Natolin czy okolice. Dojezdzam samochodem do
    Bramy Zach. (okolice pl. Zawiszy). Zajmuje mi to od 25 min do 45 min (srednia w
    granicach ~35 min). Koledzy z Urynowa 10 min ida do metra, 20 min jada metrem (z
    reguly trzeba chwile poczekac az pociag przyjedzie...) do centrum. Potem 10 min
    tramwajem do pl. Zawiszy i ~ 10 min piechota do Bramy Zachodniej. Wychodzi 50
    min z dwoma przesiadkami... Samochodem rzecz jasna jechaliby jeszcze dluzej, bo
    Urysnowy i Mokotowy sie korkuja rzecz jasna... Gdzie w tym ta magia metra?
    Gdzie uzasadnienie dla bandyckich cen mieszkan? Chyba tylko deweloperom zalezy
    na tej promocji metra i magii cen / czasu dojazdu...
    3. O ile dobrze sie orientuje do z Piaseczna da sie dojechac w bardzo rozsadnym
    czasie pociagiem. Czas dojazdu porownywalny z metrem (30 min do Wawa
    Srodmiescie?), mniejszy tlok itp. Jest wiec swietna alternatywa dla samochodu i
    korkow, ktorej np. Lomianki nie maja i dlugo zapewne miec nie beda...

    Pozdrawiam wszystkich uwolnionych od maniery zycia w warszawskim blokowisku :)
  • 29.05.06, 10:15
    >O ile dobrze sie orientuje do z Piaseczna da sie dojechac w bardzo rozsadnym
    czasie pociagiem. Czas dojazdu porownywalny z metrem (30 min do Wawa
    Srodmiescie?), mniejszy tlok itp. Jest wiec swietna alternatywa dla samochodu i
    korkow,

    Nie taka świetna, choć sam korzystam regularnie. Na szczęście mieszkam blisko
    stacji i blisko ze stacji docelowej mam do pracy. Do śródmieścia pociąg jedzie
    40 minut. Dosyć rzadko jeżdżą, powiedzmy, że nieco częściej niż raz na godzinę.
    Przykładowo nie miałem połączenia, aby trafić w okolice 10.00 na Zachodnią.
    Najgorszą sprawą dla mnie jest towarzystwo gdy się wraca. Wypachnieni panowie
    wracają prosto z pracy na budowie, popijając piwko i głośno rozmawiają na nader
    ciekawe tematy. Jakoś to znoszę, mając w alternatywie zapchaną Puławską :-)
    R
  • 06.04.06, 11:53
    Cóż ,ociupinkę prawdy w tym jest ,że to miasto jest zaniedbanne.swoja droga
    dziwie się dlaczego ponieważ to jedna z bogatszych gmin.Z drugiej
    strony,mieszkam tu w okolicy Piaseczna od wielu lat i tak samo jak dawniej żyję
    nie mniej ciekawie.Bywam,pijam,ukulturalniam się.jasne mogłoby byc lepiej w tym
    naszym mieście.zaznaczam,że nie przeprowadziłem sie tutaj,bo było taniej,po
    prostu mieszkanie w Natolinie zamieniłem na domek z ogródkiem i to rekompensuje
    mi wszystko,a że czasami chętnie wsiadłbym sobie w metro i pojechał do
    City..pewnie,że tak..........
    swoja drogą wszystko zależy od chęci i nastawienia,dla wiecznych
    malkontentów,wszędzie będzie źle.........................czas na
    optymizm,spójrzcie wiosna idzie i nawet w tym ,,strasznym" Piasecznie zakwitną
    kwiaty
  • 23.05.06, 23:58
    święta racja!
    --
    src="<a
    href="b1.lilypie.com/nHAep2.png""
    target="_blank">b1.lilypie.com/nHAep2.png"</a> alt="Lilypie 1st Birthday
    Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
  • 30.03.06, 22:26
    heja
    głos bynajmniej śmieszny pełen rozpaczy ze szczęsliwym zakonczeniem.. hehe..
    przeprowadziłam sie z natolina do piaseczna.. nie mowie ze nigdy sie stad nie
    wyprowadze.. mnie mowie ze bede tu mieszkac zawsze..
    czy natolin w porownaniu z piasecznem jest rajem dla "ludzi na poziomie"?..
    tak!.. bo w piasecznie mieszjaka same buraki(!) i typy z pod ciemnej gwiazdy!

    ja nie narzekam.. nie mam samochodu.. jezdze autobusami i rowerem.. kto moze
    jechac do pracy przez las i przebywac w lesie o tak wczenej porze?.. na pewno
    nie ursynowianie (chyba ze pracuja w piasecznie hehehe..) a korki?.. ciekawe
    ile sie jedzie z targówka albo bemowa do centrum??..

    spotykam sie ze znajomymi.. znajomi mnie odwiedzją.. bywam w kinie i teatrze..
    czesto wracam ostatnimi autobusami do domu.. czasem chce sie pozniej.. czasem
    by sie chcialo nocny.. ale coż.. w koncu kiedys trzeba spac..

    a sciezki rowerowe w warszawie.. coż życze miłego jeżdzenia w spalinach..
    --
    yo!anna z piasechussets
  • 30.03.06, 23:13
    >>niknący znajomi, którym w końcu odechciewało się
    nas odwiedzać na naszych stu metrach<<

    Co to za znajomi, którym przeszkadza 10/15/20/30 kilometrów?!
    Niech spadają na drzewo.
    Mój największy przyjaciel mieszka w Essen...
  • 31.03.06, 09:26
    Witam !krytykujesz i obrażasz nasz zadowolonych bardziej lub mniej mieszkańców
    Piaseczna a teraz chwila prawdy dla Ciebie. Wkurza mnie to że jadąc samochodem
    żadem warszawiak nie przepuści na skrzyżowaniu (strasznie się spieszy), w
    sklepie często spotykam się z mrudzeniem i wybrzydzaniemnp że szyneczka a to
    za tłusta a to za chuda albo chlebek nie równy, papier zwykle nie trafia do
    kosza tylko pod moje ogrodzenie itp. Nie mówie że tylko ludnośc przyjezdna tak
    się zachowuje ale albo ja mam takiego pecha albo to reguła że mam "szczęscie "
    do Was nie zadowolonych z mieszkania w Piasecznie Warszawiaków.
    Przyzwyczajonych że ma sie przysłowiowo wszystko pod nosem.
    Swoja drogą jak mieszkam 30 pare lat w Piasecznie nigdy nikt mnie nie okradł
    nie pobił i nie zaczepiał mnie ani moich dzieci a tylko raz wysłałam syna do
    Warszawy samego i co w autobusie ukradli mu komórke i pieniądze i kto dwaj
    gimnazjaliści rodowici Warszawiacy .
    pozdrawiam serdecznie wszystkich

    ps ja naprawde nie żywie urazy do Warszawiaków
  • 31.03.06, 09:35
    A ja pojade dalej :) bardzo lubię jeździć do babci do Góry Kalwarii, tam
    naprawdę odpoczywam, w mieścince, gdzie jest cicho i zielono, gdzie mogę pójść
    na ryby nad Wisłę, albo na spacer, tu w Piasecznie też mam gdzie pojeździć
    rowerem, szkoda tylko, że Piaseczno tak szybko się urbanizuje i robi się w
    sumie bałagan i ciasnota, a Warszawie nie byłam od miesiąca i bardzo mi z tym
    dobrze, bo wcześniej długo tam pracowałam i naprawdę nigdy się nie
    przystosowałam do tego tłumu ludzi i wiecznej gonitwy
    --
    Aga

    "Lepiej nic nie mówić, niż głupio milczeć"
  • 31.03.06, 10:11
    >Wkurza mnie to że jadąc samochodem
    > żadem warszawiak nie przepuści na skrzyżowaniu (strasznie się spieszy)..

    warszawiak? raczej osoba tylko pracująca w Warszawie bo co warszawiak pracujący
    i mieszkający tamże miałby tu robić w Piasecznie /zresztą rejestracja o niczym
    nie świadczy/
    > ps ja naprawde nie żywie urazy do Warszawiaków
    naprawdę?

    Mieszkając w wawie musiałem co parę dni zbierać papierki przy ogrodzeniu, a tu
    nawet cześciej muszę to robić :( To czy ktoś Ciebie przepuszcza autkiem,
    narzeka lub /odpukać/ napada nie ma nic wspólnego z tym skąd pochodzi.
    Mieskam tu dośc krótko ale staram się identyfikowac z miejscem i to że Ty
    mieszkasz 30 lat tu a ja 30 miesięcy nie ma żadnego znaczenia, ważne, że teraz
    razem tworzymy tutejszą społecznośc. Idzie wiosna czas posprzątać i uśmiechnąć
    sie do somsiadów.
    w.
  • 31.03.06, 10:18
    Wiesz dokładnie to robie.Grabie ,mipotła do ręki i heja do sprzątania a dp
    śąsiadów wiesz trudno się usmiechać do takich co to na moje dwuletnie dziecko
    nasylaja policje bo ich wielkomiejskość nie pozwalana to by moje dziecko
    rozmawiało z ich dzieckiem ale to chyba nie ma znaczenia z jakiego miasta sie
    pochodzi tylko to kwestia wychowania i charakteru, ale co mi tam niech sobie
    żyja spokojnie a mnie nie tykają.Ja lubie nasze miasto i nie przeszkadza mi to
    że musze do Warszawy jechać czasem godzine naszczęscie nie robie tego często bo
    i tak na zakupy wracam do naszego minimiasta .
    pozdrawiam
  • 31.03.06, 10:23
    > nasylaja policje bo ich wielkomiejskość nie pozwalana to by moje dziecko
    > rozmawiało z ich dzieckiem

    współczuję, niezłe gagatki.

    w.
  • 31.03.06, 09:55
    Ja tez jestem z tych naiwnych.
    Ale moze dlatego ze:
    - mieszkalam na Marszalkowskiej... dalej chyba nie musze tlumaczyc:)
    - z psem blizej na fajne spacery
    - brak parkow rekomensuja mi sniadania na zazielonym cichym slonecznym tarasie
    - a jesli nawet zatesknie do parkow to na pola mokotowskie mamy 20 min autem i
    potrafimy sie tam wybrac na zasadzie "full spontan"
    - odleglosc do Wwy nie stanowi dla nas ZADNEGO problemu. na wyskok do kina
    potrafimy zdecydowac sie w 5 sekund, nawet jesli jedziemy autem to nie jest to
    problem bo nie musimy pic zeby sie swietnie bawic.
    - a poza tym - last but not least:) pracujemy "w druga strone" - za gora
    kalwaria i nie wiem co to korki :))

    to tyle.
    ja nie zaluje

    jozefoslawianka:))


    --
    "Zakochały się w sobie nawet szafirowe cienie nasze..."
  • 31.03.06, 10:23
    A ja sie bardzo cieszę, że mieszkam w Gołkowie. W przyszłości planujemy kupić
    ziemię i się wybudować w okolicach Leśnej Polany (las, cisza). Jak najdalej od
    miasta. Nie przeszkadza nam nawet to, że do pracy daleko (na Żerań, a dziecko
    do przedszkola na Mokotów). Mieszkałam w Warszawie ponad 10 lat i jedyne
    pocieszenie to to, ze nie musiałam mieszkać w bloku, tylko w domku z
    podwórkiem. Znojomym odległość też nie przeszkadza.
    Pozdrawiam i życzę lepszych znajomych.
  • 31.03.06, 11:29
    Ale ja nikomu nie zabraniam życia w Piasecznie. Opisuję tylko swój przypadek,
    niepoprawnej warszawianki. Łudziłam się, że znajdę spokój, ciszę - znalazłam
    stres, głuszę.
    Poza tym pochwaliłam się "desantem" na Ursynów, nie Tarchomin, Białołękę etc.
    Ursynów ma genialną infrastrukturę, mnóstwo ścieżek rowerowych, restauracji...
    Po prostu lepiej nam się tu mieszka i żyje niż na Młynarskiej.
    Kiedy odwiedzają nas znajomi, nie narażamy ich na koszty powrotu taksówką, to
    chyba jasne. Czy do Piaseczna kursuje nocny? Nie przypominam sobie. Pozostaje
    wyłącznie samochód. W pewnym momencie wydawało mi się, że na stale mam
    przyklejony do pośladków fotel. Jeśli komuś to nie przeszkadza, jego sprawa.

    Ja swoje w Piasecznie przecierpiałam. I nigdy, przenigdy nie chciałabym tam
    wrócić z powrotem. To jest po prostu okropne miejsce, bez ducha, smutne ciągi
    blokowisk bez infrastruktury. (I niech mi nikt nie chwali piaseczynskiego
    basenu, chodziłam tam w miarę regularnie, mówiąc brutalnie, w Zamościu są lepsze.)

    Powtarzam jeszcze raz, nie zabraniam nikomu życia w Piasecznie, sycenia się
    ciszą i małomiasteczkową nudą. Pragnęłam tylko ostrzec warszawiaków, którzy,
    jeśli myślą o osiedleniu się w Piasecznie, trafiają na to forum. Niczego
    niezwykłego nie odkryłam, wszyscy wiedzą, że te praktycznie permanentne korki
    na Puławskiej i na dojazdach nie dają żyć, są nieprawdopodobnie stresogenne.
    Owszem, w Warszawie też są korki. Ale istnieją alternatywne objazdy,
    komunikacja, tramwaje etc. Z Piaseczna pozostaje Puławska, owa zatkana pępowina.
    Oczywiście, można pędzić przez Dawidy, Konstancin (niejednokrotnie to
    przetestowaliśmy z mężem, mając ważne spotkania), ale po kilku maratonach
    podziękowaliśmy.

    Każdy ma swoje priorytety. Proszę bardzo. Tak czy owak, nim kupicie nieco
    większe mieszkanie w Piasecznie, dobrze się zastanówcie. Dla dobra waszego
    i waszych dzieci.
    A kto się wyprowadził, dobrze wie, co mam na myśli.
  • 31.03.06, 11:57
    co do Ursynowa -oki,
    ale to co mnie TOTALNIE tam ne odpowiadalo to
    tamta strona lasu kabackiego - fuuuuuuuuuuj
    oraz fakt ze moglabym czytac gazete sasiada przez okno (to w mieszkaniu
    znajomych)..

    Kazdy szuka czego innego.

    I podpisuje sie pod Woyem - zachowanie nie ma nic wspolnego z tym skad sie
    pochodzi.. raczej z tzw. kultura osobista...




    --
    "Zakochały się w sobie nawet szafirowe cienie nasze..."
  • 31.03.06, 12:34
    My też się desantowaliśmy z Piaseczna w ubiegłą zimę i też na Ursynów i też
    odżyliśmy i też nigdy więcej Piaseczna.
    Mieszkaliśmy 5 lat i o 5 lat za dużo. Miasto jest bardzo zaniedbane, radni się
    nim w ogóle nie interesują (no chyba, że w roku wyborów samorządowych...)

    Na Ursynowie jest naprawdę dobra infrastruktura. Wiem, że do Ursusa czy na
    Tarchomin dojazd też zajmuje dużo czasu i stoi się w korkach. Dlatego
    przeprowadziłem się właśnie na Ursynów.

    Nam też pourywały się znajomości - długo nie mieliśmy samochodu więc cały dzień
    zajmowała nam praca + dojazd, na życie towarzyskie nie było już sił. Jazda jak
    sardynka w 709 też nie należy do przyjemności, poza tym naprawdę dużo ludzi się
    nie myje! Do końca życia chyba zapamiętam kontrast jaki się rzucał w oczy przy
    przesiadce w metro na Wilanowskiej. Ludzie w metrze eleganccy, pachnący. Jak po
    30-40 minutach spędzonych w ścisku w 709 docierałem do pracy to byłem już
    wykończony jak po 8 godzinach ciężkiej pracy (jeszcze to genialne ułożenie
    przystanków na pętli Wilanowska - najwięcej ludzi jeździ stamtąd do Piaseczna
    więc przystanek jest oczywiście w najdalszym rogu od wejścia do metra!).

    Nie mówię, że Piaseczno nie ma żadnych dobrych stron - ma (choć raczej Zalesie
    niż samo Piaseczno-centrum).

    Mieszkałem w bloku na ohydnym blokowisku. Gdybym miał swój własny domek w
    ładnej okolicy Piaseczna moje odczucia na pewno byłyby inne. Ale tracić życie
    na dojazdy do slumsu blokowego w Piasecznie? to już wole slumsy blokowe w Wawie
    i więcej czasu dla siebie.
    Jak doliczę koszty alternatywne mieszkania w Piasecznie (strata czasu, droższa
    komuniakcja, etc.), to w dłuższej perspektywie Warszawa wychodzi taniej, mimo
    wyższej ceny za m2. Nie wspomne już o komforcie psychicznym.
  • 31.03.06, 12:42
    A tak, tamto pisał mój mąż. Ale coś mu się pomieszało, mieszkaliśmy cztery. I
    wtedy byłam jego narzeczoną:)
  • 31.03.06, 16:26
    > A tak, tamto pisał mój mąż. Ale coś mu się pomieszało, mieszkaliśmy cztery. I
    > wtedy byłam jego narzeczoną:)

    Wyprowadziliście się ponad rok temu, a Ty teraz narzekasz na mieszkanie w Piasecznie? Chwalisz
    ścieżki rowerowe na Ursynowie? Zapach w metrze? ...?

    Czy to też naiwność? :-)))

    --
    richo
  • 31.03.06, 16:34
    Narzekam przy okazji, ponieważ kiedy czytam, jak ktoś pyta, czy warto osiedlić
    się w Piasecznie i otrzymuje bałwochwalcze odpowiedzi, to buntuję się i dołączam
    do zdania mojego męża.
    Zresztą ja nie napisałam "Wioseczno". Nie myl mnie z mężem:)
  • 31.03.06, 17:36
    dlaczegodlatego napisał:

    > Narzekam przy okazji, ponieważ kiedy czytam, jak ktoś pyta, czy warto osiedlić
    > się w Piasecznie i otrzymuje bałwochwalcze odpowiedzi, to buntuję się i dołącza
    > m
    > do zdania mojego męża.

    A gdzie są te bałwochwalcze?

    Nie chodzi o to, że nie zgadzam się z Twoją opinią o Piasecznie. Nie rozumiem tylko bałwochwalczego
    uwielbienia dla Warszawy - Ursynowa w szczególności ;-)

    > Zresztą ja nie napisałam "Wioseczno". Nie myl mnie z mężem:)

    Używacie tego samego nicka.
    Chyba znowu masz wątpliwości i chcesz się upewnić, że fajnie się mieszka bez ~dwóch pokojów ;-)

    --
    richo
  • 31.03.06, 17:49
    Mieliśmy cztery, mamy trzy pokoje. Wystarczająco. Zwłaszcza że obok basen, las,
    bazarek, dwie minuty metrem do kina etc., etc.
    Nie ma co się licytować. Mieszkałam w Piasecznie przez CZTERY PEŁNE LATA.
    I to był koszmar dla mojego życia towarzyskiego, kulturalnego i, i, i, i.
    Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, żeby wyniósł się z Piaseczna, raczej ostrzec
    tych, którzy zastanawiają się nad zakupem mieszkania.
    Może co innego dom.
    Zależy też, co kto w życiu robi. My z mężem jesteśmy głęboko zaangażowani
    w kulturę, jej poznawanie i tworzenie. Piaseczno jest więc nie dla nas.
    Jesteśmy zbyt aktywni, po prostu. I zbyt spontaniczni. I WRESZCIE wolni
    od samochodu i nieszczęsnego 709.
  • 31.03.06, 17:56
    no to wszyscy już zostali przez Was ostrzeżeni!! DZIĘ-KU-JE-MY !!

    Tak więc, nie pozostaje nam (mieszkającym w Piasecznie) przesłać Wam
    (warszawiakom "zaangażowanym w kulturę, jej poznawanie i tworzenie" ;-)))
    szerokiego prowincjonalnego uśmiechu i .... krzyż na drogę ;-)

    Żegnam
  • 31.03.06, 19:58


    > no to wszyscy już zostali przez Was ostrzeżeni!! DZIĘ-KU-JE-MY !!

    Dobrze, w takim razie hip, hip, hurra, w Piasecznie jest po prostu fantastycznie, miłego życia.
    Wiesz, gdybym tu nie mieszkała, to bym siedziała cicho. Ale wiem,
    przez to przeszłam i przejechałam. Dziękuję.
    I naprawdę współczuję, że władze Piaseczna nie robią NIC dla swoich mieszkańców.
  • 31.03.06, 22:02
    > Zależy też, co kto w życiu robi. My z mężem jesteśmy
    > głęboko zaangażowani w kulturę, jej poznawanie i tworzenie.
    > Piaseczno jest więc nie dla nas.

    Tak, bo kulturę tworzy się w kulturalnych miejscach. To co tam tworzycie?

    --
    richo
  • 31.03.06, 22:22
    Literaturę, artykuły.
    Ale dosyć tej prywaty.
  • 31.03.06, 22:49
    dlaczegodlatego napisał:
    > Literaturę, artykuły.
    > Ale dosyć tej prywaty.

    taaaaaaaaaaaak
    tego w żaden sposób nie da sie tworzyć mieszkając w Piasecznie................

    ;D
  • 01.04.06, 00:04
    Prawda? Bo u nas w Piasecznie nie mieszkają ani nie pracują artyści, malarze,
    muzycy, pisarze, dziennikarze, światowej nierzadko sławy...Piaseczno nie ma
    historii udokumentowanej od 1429 roku, nie ma zabytków, nie ma ciekawych
    miejsc, jak choćby unikalny cmentarz żydowski na Tuwima, czy katolicki stary
    cmentarz przy Kościuszki. Albo te młyny voya, o których ja pierwsze słyszę.
    Co tam, dlaczegodlatego mieszkało na Młynarskiej i widywało zakonnice. Na
    Ursynowie pewnie mieszka na wyższym piętrze, toteż i horyzonty się
    poszerzyły ;))
    Gdyby dlaczegodlatego chciało się rozejrzeć, to może by coś dostrzegło w
    Piasecznie. A tak to tylko zakonnice i Puławska...
    To, co wokół widzimy, bezlitośnie świadczy o nas.
  • 01.04.06, 19:40
    Fajnie napisalas/es.....nic dodac nic ujac. Pozdrowionka
  • 01.04.06, 00:12
    dlaczegodlatego napisał:

    > Literaturę, artykuły.
    > Ale dosyć tej prywaty.

    Piszecie do szuflady?

    --
    richo
  • 01.04.06, 10:56
    tak do szuflady ale ursynowskiej bo nie śmierdzi jak ta piaseczyńska..
    --
    yo!anna z piasechussets
  • 06.04.06, 15:29
    richo napisał:

    > Tak, bo kulturę tworzy się w kulturalnych miejscach. To co tam tworzycie?
    A co mozna tworzyć w ursynowskim blokowisku pełnym ludzi?
    Hip-Hop
    --
    Mariusz M.
  • 31.03.06, 12:53
    "Do końca życia chyba zapamiętam kontrast jaki się rzucał w oczy przy
    przesiadce w metro na Wilanowskiej. Ludzie w metrze eleganccy, pachnący. Jak po
    30-40 minutach spędzonych w ścisku w 709 docierałem do pracy to byłem już
    wykończony jak po 8 godzinach ciężkiej pracy"

    Odczuwałam to samo, zwłaszcza kiedy zmuszona byłam jechać busem. Później
    kupiliśmy dla mnie samochód, ale to było równie niefortunne rozwiązanie, raz
    jechałam do centrum dwie i pół godziny!

    I wiesz co, teraz, kiedy jadę z Kabat do centrum, zawsze, wręcz odruchowo,
    odrywam oczy od książki na stacji Wilanowska. Być może to pewien sentyment,
    bo wiem, że też kiedyś tutaj wsiadałam jako niedoszła piaseczanka. Mój mąż był
    może złośliwy, pisząc "Wioseczno", ale... Zapach, to jest właśnie to, co utkwiło
    mi najbardziej w pamięci. I podejrzewam, że przesiąkałam nim, i później w pracy
    czuć było ode mnie ową szczypiącą powonienie woń made in 709.
    Nigdy też nie zapomnę, jak żal było mi ludzi, którzy próbowali dostać się rano
    na przystanku przy Mysiadle do nabitego 709. My z Warszawskiej i Młynarskiej,
    którzy wsiadaliśmy na przystanku "przy zakonnicach", też zresztą z trudem,
    jeszcze jako tako niczym jacyś repatrianci w bydlęcych wagonach, dawaliśmy radę
    i byliśmy szczęśliwi, że jedziemy. A oni, ci z Mysiadła i Józefosławia musieli
    czekać na kolejny autobus, też zresztą zatłoczony, i to ekstremalnie zatłoczony.
    Z tego, co mi wiadomo, ruszył Express Piaseczno, który i tak nie rozwiąże
    problemu, ale dobrze, że jest. Szkoda tylko, że i tak trzeba wydawać więcej
    na bilety. No i w ogóle trzeba przeznaczać więcej na miesięczny na samo 709.
  • 31.03.06, 12:58
    tak! dla ludzi chcących żyć miastem- piaseczno , to jedna wielka wpadka!
    jeden ośrodek kultury , to stanowczo za mało!
    ale też dziwiło mnie i dziwi nadal,że ludzie w warszawy nadal chcą się tu
    osiedlać...zrozumiałby cheć życia w domku w zalesiu dolnym czy górnym ale w bloku?
    żebysz to piasechussets było chociaż urodziwe...miało coś, czego nie mają inne
    miasta...
    tak więc, gratuluję MĄDREJ DECYZJI...
    pozdrawiam
    Dżejms
  • 31.03.06, 13:52
    Pewnie dla tego m2 mieszkania co niby jest tańsze niż Warszawie a wcale to nie
    jest takie oczywiste, bo w Piasecznie podnieśli ceny dla Warszawiaków :D
    --
    Aga

    "Lepiej nic nie mówić, niż głupio milczeć"
  • 31.03.06, 14:37
    oł szit!!
    ja rzeczywiście odkad mieszkam w piasecznie fatalnie cuchnę.. dzieki za
    uświadomienie mi przyczyny.. sama bym na to nie wpadła..
    ech.. jechać metrem i pachnieć.. o tym marzę..
    ;-/
    --
    yo!anna z piasechussets
  • 31.03.06, 15:31
    ale... Zapach, to jest właśnie to, co utkwiło
    mi najbardziej w pamięci. I podejrzewam, że przesiąkałam nim, i później w pracy
    czuć było ode mnie ową szczypiącą powonienie woń made in 709.
    Nigdy też nie zapomnę, jak żal było mi ludzi, którzy próbowali dostać się rano
    na przystanku przy Mysiadle do nabitego 709. My z Warszawskiej i Młynarskiej,
    którzy wsiadaliśmy na przystanku "przy zakonnicach", też zresztą z trudem,
    jeszcze jako tako niczym jacyś repatrianci w bydlęcych wagonach, dawaliśmy radę
    i byliśmy szczęśliwi, że jedziemy.

    Po twoim poscie myslalam, ze nalezysz do kategorii "zatwardzialych mieszczochow
    srodmiejskich", ale po przeczytaniu tego kawalka zdebialam...... ze mozna byc,
    az taka ignorantka. WIELE RAZY JEZDZILAM METREM W GODZINZCH SZCZYTU W
    NIEPRAWDOPODOBNYM SCISKU, WSROD SMIERDZACYCH WARSZAWIAKOW I NIE RAZ MUSIALAM
    POCZEKAC NA NASTEPNA KOLEJKE majac do wyboru - bede szybciej w pracy lub trafie
    do szpitala ze zlamanymi zebrami od scisku. Komu takie farmazony wciskasz!!!
    Myslisz, ze wszyscy Piaseczynianie pracuja na budowie dla JW.Const., bo nie
    potrafia przejsc przez bramke w metrze.
  • 06.04.06, 15:11
    dlaczegodlatego napisał:

    >Zapach, to jest właśnie to, co utkwił o mi najbardziej w pamięci.
    :-))
    W tej chwili połowa Ursynowa to daleka prowincja:-) I co - mniej smierdzi niż
    ta z podwarszawskiego Piaseczna? Jak sie nie umyje to tak samo albo i bardziej.
    Każdy brudas tak samo smierdzi- obojęnie czy mieszka w Paryżu, w Biłgoraju czy
    w Piasecznie:-)
    Taka ciekawa historia:
    Sprzedając mieszkanie kolo metra Stokłosy trafiła się nam klientka gdzies z
    dalekiej prownicji. Po wstepnym ustaleniu ceny i warunków klientka wypaliła do
    swojej młodocianej córki, dla której kupowała mieszkanie: Widzisz, córuś, już
    bedziesz warszawianka...mdło mi się zrobiło. Mieszkanie sprzedaliśy komus
    innemu.

    > I podejrzewam, że przesiąkałam nim, i później w pracy
    > czuć było ode mnie ową szczypiącą powonienie woń made in 709.
    Nawet nie skomentuje.

    --
    Mariusz M.
    Pilawa Tjuning Center;>
  • 02.04.06, 15:14
    Polecam następną przeprowadzkę, do Paryża. Będzie jeszcze bardziej pachnąco i
    światowo. I o ile więcej miast i miasteczek, którym będzie można przyłożyć na
    różnych forach... a może nawet wydadzą zawartość szuflady? Sława przed Wami.
    Życzę wszystkiego najlepszego.
    --
    Pozdrawiam, Hetman
  • 02.04.06, 21:20
    Ciekawy temat. Że Piaseczno nie jest dla mnie to już wiem. Jeśli pracuje się w
    Warszawie (pomijając południowe obrzeża), lubi się czasem gdzieś wyjśc to takie
    miejsce zamieszkania odpada. Od siebie dodam, że np nie mam ochoty na kontakty
    z bliższymi i dalszymi sąsiadami. Powodem jest kompletny brak wspólnych
    zainteresowań. Dwoje najbardziej interesujących ludzi z mojego bloku już
    zdążyło się wyprowadzić. Nie jestem jednak pewien, czy przeprowadzka na Ursynów
    coś zmieni. Gdybym był pewien to nie byłoby mnie już na tym forum.
    R
  • 03.04.06, 11:24
    może ..poszukaj znajomych POZA blokiem?
  • 03.04.06, 13:23
    > może ..poszukaj znajomych POZA blokiem?
    Już ich mam.
  • 04.04.06, 08:37
    ja w ciszy swojego pięknego domu myślę to samo , ale nie miałam odwagi głośno
    tego powiedzieć , dosyć mam jazdy samochodem / chociaż uwielbiam prowadzenie
    samochodu / rzeczywiście mam wrażenie , że mi przyrósł do tyłka / dobre ! /
    - miałam ochotę zaprzyjażnic sie z kims , ale wszyscy siedzą w samochodach ,
    wciskają piloty - otwierają bramy i juz ich nie ma / nawet najbliżsi sąsiedzi
    są niewidoczni bo naookoło zarośnięte /
    -wszędzie daleko / kino ,teatr , dyskoteka , klub - dla mojej domowej
    młodzieży / musza jechać do stolicy i nocować u babci / całe szczęście , że
    jest /
    -spacerować bardzo chciałam , ale po tym błocie zalesiańskim żadko można / parę
    razy zostawiałam juz tam buty i wracałam w skarpetach / ha ! ha ! / płakać się
    chce
    - rzeczywiście po 19 to wymarłe miasto - pozostaje tv albo co ? / wiem , że
    mozna pić winko , czytać książki ale przeciez tu ciągle wyłączają prąd !!! nie
    umiem czytać po ciemku !
    - w duchu tak sobie myślę , że sprzedam ten dom i kupię piękne mieszkanie , ale
    kiedy ? - mój sąsiad sprzedawał rok !!! na stronach internetowych miliony domów
    w tej okolicy , do wyboru do koloru - duże małe - tanie drogie - ciekawe
    dlaczego
    - ja bardzo ci gratuluję tej odważnej decyzji - naprawdę podziwiam i
    zazdroszczę / naprawdę ci zazdroszczę , że masz to juz za sobą /
    pozdrowienia
  • 04.04.06, 10:39
    Nie napisałam, ponieważ kiedyś pisał o tym mój mąż. Ale on wtrącił swoje trzy
    grosze w jakiejś dyskusji i nikt tego nie zauważył, bo zauważyć nie chciał.

    Napisałam teraz, bo jak to bywa, zaczęło się wszystko w realu. Spotkaliśmy się
    niedawno ze znajomymi, którym zamarzyło się mieszkanie w tym osiedlu w stronę
    Magdalenki. Pół wieczoru spędziliśmy na przekonywaniu ich, aby nie powtarzali
    naszego błędu.

    A później skonstatowałam, że w sumie to samo powinnam napisać na forum.
    Nie spodziewałam się tylko, że raz uderzą we mnie "zakochani" w Piasecznie
    mieszkańcy. Ale w sumie ich rozumiem, wdepnęli w to g**** i udają, że nie cuchnie.

    Jeśli się zmobilizujecie, na pewno w końcu z powrotem wrócicie do W-wy.
    Powodzenia.
  • 04.04.06, 10:59
    dlaczegodlatego napisał:

    > Nie spodziewałam się tylko, że raz uderzą we mnie "zakochani" w Piasecznie
    > mieszkańcy. Ale w sumie ich rozumiem, wdepnęli w to g**** i udają, że nie cuchn
    > ie.

    Nikt nie pisał, że mu nie cuchnie. To Ty napisałaś jak pięknie pachnie w metrze ;-) Chodzi o to, że
    Twoje uzasadnienie wyprowadzki było dość wątpliwe, a niekiedy obraźliwe.

    Ale w sumie śmieszna jesteś ;-) To jaką dziedziną kultury się z mężem zajmujecie? Jeśli to nie
    tajemnica.

    --
    richo
  • 04.04.06, 11:30
    Ludzie jak mozna kupowac dom czy duze mieszkanie - czyli dokonywac inwestycji
    za kilkaset tysiecy, a w przypadku domu nawet okolo miliona zlotych - i nie
    sprawdzic okolicy. Przeciez jak sie wprowadzaliscie do Piaseczna to tez nie
    bylo utwardzonych drog w Zalesiu, kin i teatrow czy oslawionych sciezek
    rowerowych. Wiec skad te zale.....MOZECIE MIEC PRETENSJE DO WLASNEJ GLUPOTY I
    NIEFRASOBLIWOSCI. Ale jak kazdy frustrat macie pretensje nie do siebie tylko do
    otoczenia.
    Naprawde dziwi mnie, ze osoby uznajace siebie za swiatle, kutturalne???, o
    szerokich horyzontach myslowych moga tak postepowac. Na waszym miejscu nigdy
    bym sie do tego nie przyznala, ze potrafie kupic dom/mieszkanie bez sprawdzenia
    okolicy......bo to tylko zle o WAS swiadczy.
  • 04.04.06, 16:52
    .....MOZECIE MIEC PRETENSJE DO WLASNEJ GLUPOTY I
    NIEFRASOBLIWOSCI. Ale jak kazdy frustrat macie pretensje nie do siebie tylko do
    otoczenia.
    Naprawde dziwi mnie, ze osoby uznajace siebie za swiatle, kutturalne???, o
    szerokich horyzontach myslowych moga tak postepowac. Na waszym miejscu nigdy
    bym sie do tego nie przyznala, ze potrafie kupic dom/mieszkanie bez sprawdzenia
    okolicy......bo to tylko zle o WAS swiadczy.

    Tak to prawda, mam do siebie pretensje i nie moge zrozumiec jak byłam głupia ze
    sie tu przeprowadziłam, i nie musze być osoba swiatle,kulturalna zeby wymagac ,
    porzadnych chodników , podjazdów dla wózków , zeby miec gdzie wyjsc z dzieckiem
    na spacer,jakas porzadna piaskownica ,porzadna przychodnia i to takie kwiatki z
    punktu widzenia matki dalej nie bede sie rozpisywac bo mnie zjesz ...
  • 04.04.06, 17:20
    kasika75 napisała:

    > Tak to prawda, mam do siebie pretensje i nie moge zrozumiec jak byłam głupia ze
    > sie tu przeprowadziłam, i nie musze być osoba swiatle,kulturalna zeby wymagac,
    > porzadnych chodników , podjazdów dla wózków, zeby miec gdzie wyjsc z dzieckiem
    > na spacer,jakas porzadna piaskownica, porzadna przychodnia i to takie kwiatki z
    > punktu widzenia matki dalej nie bede sie rozpisywac bo mnie zjesz ...

    Ale wcześniej było to wszystko tylko po zakupie... zwinęli?
    ;-)

    --
    richo
  • 04.04.06, 18:31
    Masz kasiko75 prawo oczekiwac ogrodkow jordanowskich, sciezek rowerowych,
    dobrych drog....tak samo jak dobrego rzadzenia, niskich podatkow, ladnej
    pogody. I pisze to absolutnie serio bez zlosliwosci. Tylko, ze zycie nie zawsze
    daje nam to czego od niego oczekujemy. Na pogode nie masz wplywu, ale mlode
    kobiety planujace urodzenie dzieci kupuja mieszkania np. na Slowiczej czy
    nastepnych osiedlach za ta inwestycja, gdzie nie ma podjazdow, piaskownic i
    warunkow do zapewnienia pociesze rozrywki....a potem popadaja w frustracje. A
    przeciez to widac golym okiem czy dane miejsce nadaje sie dla rodziny czy dla
    singli. To samo dotyczy domow w Zalesiu. Jest oczywistym, ze jak droga jest
    naturalna to po deszczu bedzie bloto, a jak chcesz do pracy dojezdzac 10 minut
    metrem to musisz zamieszkac na linii metra a nie w Piasecznie, ktore metra nie
    posiada - PRZECIEZ TO JEST JASNE JAK SLONCE.

    Kazdy chcialby mieszkac przy metrze we wlasnym domu z ogrodkiem wychodzacym na
    Las Kabacki obok wypasionego placu zabaw dla dzieci i robic zakupy w supermallu
    oddalonym o 1 przystanek metra. Tylko, ze takich ofert nie ma a jakby byly to
    na kieszen prezesow koncernow a nie szaraka. I trzeba sie z tym pogodzic!!!!
  • 04.04.06, 11:39
    Przeprowadziłam się pod Piaseczno z najbardziej moim zdaniem urokliwej
    dzielnicy w Wawie - Pragi. Mieszkałam tam całe życie i nie ukrywam, że mam
    sentyment do tego miejsca. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć jak ktoś może
    tak wychwalać Ursynów??? Dla mnie to nic poza bezkształtnym blokowiskiem, które
    chce udawać elegancka dzielnicę. I w dodatku dojazd z Ursynowa do centrum też
    nie jest sielanką.
    Piaseczno ma wiele wad, ale też wiele zalet. Jakoś nie znajduje zalet w
    Ursynowie.
    --
    Wkurza cię rząd?
    Daj temu wyraz na forum "Krytycy Marcinkiewicza i PiS"
  • 04.04.06, 12:46
    To nie jest tak, że Ursynów jest tylko cacy. Dla mnie ma bardzo dużo zalet. Do
    pracy dojeżdzam metrem (oszczędzając mnóstwo czasu i pieniędzy). Do Lasu
    Kabackiego mam 7 minut piechotką. Wieczorem nie jestem skazany na siedzenie
    przed TV tylko mogę korzystać z oferty kulturalno-rozrywkowej stolicy.
    Podróżować mogę niezłą komunikacją miejską. Mieszkając w Piasecznie wizyta w
    Wawie to zawsze była wyprawa. Najwygodniej i najszybciej było autem, ale wtedy
    nie można nawet lampki wina ze znajomymi wypić, a 709 w weekend wieczorem to
    przyjemność chyba tylko dla sado-maso...

    Ursynów nie jest najpiękniejszym miejscem na ziemi, ale żyje się tam wygodnie.

    Żeby udać się na spacer na "łono natury" z piaseczyńskiego osiedla na którym
    mieszkałem musiałem albo jechać samochodem albo iść ponad 30 min. piechotką w
    jedna stronę. Więc wolę 7 minut. OK, w Lesie Kabackim jest w weekend tłok jak
    na Marszałkowskiej (choć i tak mniejszy niż np. w Łazienkach), ale jak się
    troche ten las pozna to można sobie spacerować praktycznie w samotności nawet
    w niedzilę przy ładnej pogodzie.
    Gdzie np. rodzice mogą pójść na spacer z dzieckiem w Piasecznie? Brak parków i
    innych przyjaznych miejsc dla mam z wózkiem...
  • 04.04.06, 18:13
    Kurcze powiem szczerze ze jestem zaskoczona tym co napisala ososba ktora
    zalozyla ten watek. Ja sama mieszkam w Zalesiu Dolnym ale w piasecznie mam
    znajomych , prace rodzicow ...
    Nie wiem na co tu narzekac.
    Lini autobusowych jest tyle ze dostanie sie do warszawy to 35-45 min ....709 710
    727 pks Eksprespiaseczno .....wciaz cos jezdzi.
    Kedyny minus to to ze do piaseczna nie dojezdza autobus nocny.

    Moja mam mieszkala cale zycie w warszawie dopiero po slubie przeprowadzila sie
    do Zalesia i nie ma piekniejszego miejsca.
    Szybko moge sie dosytac do warszawy , wieczorem w sobote samochodem zajmuje mi
    to 15-20
    A kiedy mam ochote pojezdzic na roweze ...mam "gorki szymona" "spalona"
    2km od domu mam zalew , mila okolice malo spalin ..

    A zreszta gdyby w piasecznie bylo tak zle jak piszecie to niby po co ludzie by
    sie tu tak chetnie sprowadzali ?
    A mieszkaja tu ludzie zwykli jak i VIP-y :)

    Moim zdaniem warszawa to przedmiescia Piaseczna :)

    A zreszta w piasecznie jest druga co do wielkosci fabryka thomsona ...park
    ...spokoj ...pelno sklepow i aptek calodobowych.

    Czesto bywam w warszawie ale powiem szczerze ze po kilku godzinach odechciewa mi
    sie ....i uwielbiam moment jak wracam do Zalesia

    A do tego mamy najlepsze kebaby na calym mazowszu !!!

  • 04.04.06, 21:38
    > Kurcze powiem szczerze ze jestem zaskoczona tym co napisala ososba ktora
    > zalozyla ten watek. Ja sama mieszkam w Zalesiu Dolnym ale w piasecznie mam
    > znajomych , prace rodzicow ...
    > Nie wiem na co tu narzekac
    Serio pytam: To wszystko kpiny?
    R
  • 05.04.06, 12:14
    > Nie wiem na co tu narzekac.
    > Lini autobusowych jest tyle ze dostanie sie do warszawy to 35-45 min ....709
    710, 727 pks Eksprespiaseczno .....wciaz cos jezdzi.

    OK, do Warszawy się dostaniesz, tym bardziej, że Warszawa zaczyna się tuż za
    Mysiadłem...
    45 minut? W godzinach szczytu, jak będziesz miała szczęście, to tylko 45 minut
    zajmie Ci podróż 709 np. na trasie Szkolna-pętla Wilanowska. Na tej trasie, i
    to juz kilka lat temu, podróż mi zajmowała 50-55 minut... Teraz jest gorzej. A
    metro Wilanowska to nie centrum Warszawy...
    W porządku, można zgodnie z prawdą powiedzieć, że podróż samochodem do centrum
    Wawy zajmuje 20 minut (np. w środku nocy, przy średniej 60km/h to żaden
    wyczyn), ale mi chodzi o średni czas przejazdu w godzinach szczytu, czyli w
    godzianch w których podróżuje większość osób mieszkajacych w Piasecznie i
    mających coś do załatwienia w Warszawie, a wtedy 20 minut to się jedzie do
    Mysiadła...
    Mówiłem, że na Zalesie mam inne spojrzenie niż na Piaseczno-centrum. Posiadanie
    domku rekompensuje niedogody związane z czasem dojazdu. Wspominasz o VIPach.
    Ok, ale VIPy nie pracują od "8 do 16" więc ich godziny szczytu nie dotykają w
    takim samym stopniu co zwykłych zjadaczy chleba.
    Choć Zalesie nie jest brzydkie, to są piękniejsze miejsca od Zalesia... Musisz
    tylko trochę pojeździć po okolicy...
    Górki Szymona... ładna, cicha okolica... Tylko, że jak mieszkasz np. w
    okolicach Szkolnej czy Słowicza to ze względu na odległość musisz się tam
    wybrać autem... Na piechotę za daleko...
    Jeszcze raz przypomnę, że pisząc o Piasecznie mam na myśli "centrum miasta",
    czyli generalnie smutne blokowiska...

    > Moim zdaniem warszawa to przedmiescia Piaseczna :)

    Popatrz na pieczątkę pocztową Piaseczna: "Piaseczno k. Warszawy".... Ciekawe...
  • 05.04.06, 22:47
    wpi05500 napisał:
    > Popatrz na pieczątkę pocztową Piaseczna: "Piaseczno k. Warszawy".... Ciekawe...

    jakbys nie był takim niechetnym mieszkancem to może byś wiedział że w Polsce
    jest chyba 14 miejscowości o tej nazwie
    no może jedna mniej bo została włączona w obręb innej miejscowości (Warki bodajże)
  • 05.04.06, 13:18
    malkontentow, frustratow nienawidzacych Piaseczna za to ze jest Piasecznem.
    Przenoscie sie do Warszawy czy jakiegokolwiek innego miasta, ktore jest was
    godne. Korzysci beda obopolne - wy bedziecie zyc tak jak sobie wymarzylisci, my
    bedziemy miec zadowolonych mieszkancow. Na wasze miejsce pojawia sie nastepni
    chetni.......tego akurat jestem pewna. ZEGNAJCIE!!!!!!
  • 05.04.06, 13:29
    > bedziemy miec zadowolonych mieszkancow. Na wasze miejsce pojawia sie nastepni
    > chetni.......tego akurat jestem pewna.
    Świetnie, to znaczy że nie powinienem mieć problemu ze sprzedażą mieszkania :-)
    R
  • 05.04.06, 13:35
    Masz problem bo ja nie kupię :D
    --
    Aga

    "Lepiej nic nie mówić, niż głupio milczeć"
  • 05.04.06, 15:47
    Smutne blokowiska czyli Słowicza, to nie centrum miasta. Mieszkam w Piasecznie, ale na osiedlu Słowicza
    nie chciałabym mieszkać, więc nie dziwię się tym, którzy stamtąd uciekają.
  • 05.04.06, 15:51
    Jeszcze jedno, może rozwiązaniem byłoby najpierw wynająć mieszkanie, sprawdzić jak tu się mieszka,
    dopiero wtedy decydować się na kupno lub wyprowadzkę gdzie indziej.
  • 05.04.06, 18:12
    Tak bo w warszawie sa wesole blokowiska :) Nic tylko skakac z radosci ...
    Zreszta uwazam ze w Piasecznie wiecej sie dzieje wzgldem rozwoju , jest czysciej
    ladniej spokojniej. Zostaly wymienione wszystkie przystanki , a to ze jakies
    debile je niszcza to juz nie wina piseczna i piaseczynskiej policji.
    Bo jest tak ze jak jezdzi jej za duzo to wszyscy gadaja ze po co ? A jak jej nie
    ma to narzekaja ze jest jej za malo. Taka jest własnie wasza mentalnosc co by
    sie nie zrobilo i tak wam nie pasuje i zawsze bedzie zle ...nawet jak byscie
    mieszkali w Bevery Hills to powiecie ze sasiedztwo uciazliwe.
    A w piasecznie a tym bardziej zalesiu ludzie sa bardzo zadowoleni bo maja sie z
    czego cieszyc.
    Ok, moze sikorskiego nie jest super nowoczesne ale chyba wszystko sie kiedys
    starzeje.
    Blok "tytanik" - nie wiem , czego mozna sie bylo spodziewac po cenie 1500 zl i
    kolorach elewacji :)
    Reasumujac piaseczno jest szybko rozwijajcym sie miastem.
    A co do dojazdow to pomijajac nie zalezne od wladz piaseczna remonty na
    pulawskiej lub jakies tragiczne wypadki nigdy nie jechalam do wilanowskiej
    dluzej niz 45-50 min ....A nawet jak jechalam 50 min to pozniej moglam sie
    przesiasc do "slicznego i pachnacego metra gdzie sa sliczni ludzie" :)
  • 05.04.06, 23:02
    tak sobie czytam ten wątek od kilku dni i ....
    przeprowadziłam się z tych super Kabat na Ursynowie do mysiadła: większe
    mieszkanie w cenie mniejszego na Kabatach, cisza spokój,wioska(w jak
    najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa),rzeczywiście jestem kierowcą moich
    dzieci. Ale wiedzieliśmy ,ze tak będzie. Zanim kupilismy mieszkanie
    obejrzeliśmy okolicę,poczytaliśmy o osiedlach, developerach itp. Mam jedno
    podstawowe pytanie do autorki wątku: kto kupuje mieszkanie nie interesując się
    otoczeniem,warunkami,specyfiką danej lokalizacji. Czy za problem z rozpoznaniem
    dostosowania tej lokalizacji do Twoich potrzeb odpowiada miejscowośc w której
    kupiłaś mieszkanie czy Ty. Różni ludzie potrzebują różnych rzeczy i najlepiej
    jak sami sobie je wybiorą.
    zadowolona z tej okropnej lokalizacji Kulka
  • 06.04.06, 13:13
    fatalne sa w Piasecznie przede wszystkim szkoły. A reszta? To taka sama wieś
    jak "stolyca" tylko mniejsza.
  • 24.05.06, 11:21
    Dokładnie . Zalesie i niektore w piasecznie to dobre szkoly.
    A piaseczno to mala warszawa...
    --
    Spokój Wielki spokój Przestrzeń między Łzami w oku

    Spokój w morzu Morze czeka Słodycz wielka Wraca rzeka
  • 06.04.06, 14:43
    Witam,
    Bardzo dobrze. Jednego auta w korkach mniej;-)
    Ja całe zycie mieszkałem na Ursynowie (zaczynałem w 1978 r.) i z prawdziwą
    przyjemnością pozbawiłem się "atrakcji" mieszkania w tym syfie, pełnym
    przyjezdnych z całej Polski blokujacych KEN swoimi samochodami i mikro-
    mieszkaniami za dużą kasę w "blokach-plombach" na rzecz domku wolnostojącego, z
    własnym garażem, ogrodem.
    Nie dojrzałaś po prostu do mieszkania pod Warszawa. Współczuje.
    --
    Mariusz M.
  • 06.04.06, 15:00
    Cała dyskusja odnosi się raczej do sytuacji -> mieszkanie w bloku w Piasecznie
    = mieszkanie w bloku na Ursynowie.
    Decydując się na mieszkanie pod Warszawą należy się pogodzić z pewnymi
    niedogodnościami, ale ja jednak widzę więcej zalet. Szczególnie w piątek po
    południu :)))
    w.
  • 06.04.06, 15:15
    woy napisał:
    > ale ja jednak widzę więcej zalet. Szczególnie w piątek po
    > południu :)))

    woy,

    w piątek po południu to wszystko jest piękne i kocham cały świat :-)))


    ***************************************************
    Wilq, spójrz na to przez różowe szkiełko fantazji. Może to jakiś kosmiczny
    monstrum który żywi się radiami samochodowymi i ty mógłbyś go prestiżowo
    docisnąć.
  • 07.04.06, 13:25
    W Piasecznie mieszkałem ponad 5 lat, a więc wystarczająco długo aby sobie
    wyrobić opinię o Piasecznie i "super zaradnej, najbogatszej gminie w regionie.
    Wtedy, kiedy podpisałem umowę kupna mieszkania (rok 1998) po Puławskiej hulał
    przede wszystkim wiatr, a w dodatku miała zostać lada chwila poszerzona na
    odcinku Piaseczyńskim. 709 wyrabiał się w 25-30 minut, no i oczywiście fama
    dynamicznej gminy...
    Rzeczywistość szybko zaczynała się zmieniać... na gorsze. Poszerzona Puławska
    ciągle w planach, i tylko w planach... W dynamicznej gminie ciągle tylko
    słyszałem o wielkich sukcesach na wszystkich polach walki... Efektów sukcesów
    nie widziałem... no może "autostradę do nikąd" przy domu radnego w
    Józefosławiu... albo inwestycje budowlane firmy Multi-Hekk, typu Titanic czy
    os. Słowicza gdzie chyba juz wszystkie budynki mają uchylone pozwolenie na
    budowę... nie będę tutaj szerzej opisywał interesów gminy i tego developera, bo
    historia dosyć znana, a większość osób wie o co chodzi (a jak nie wiadomo o co
    chodzi to chodzi o...)

    Zawsze podkreślałem, że pisze z punktu widzenia mieszkania w bloku w
    Piasecznie, a nie domku np. w Zalesiu. Zawsze powtarzałem, że Piaseczno ma też
    swoje zalety, a Ursynów wady. Wiem, że nieruchomości w Piasecznie są tańsze.
    Ale idąc tą logiką Góra Kalwaria jest jeszcze tańsza...

    rocco - na ziemi wszyscy jesteśmy przyjezdni i to tylko przejazdem...

    mo_nicka_ja - wiem, że jest kilka-kilkanaście miejscowości o nazwie Piaseczno.
    Moja uwaga była tylko humorystyczną wstawką, ale: Piaseczno spośród wszystkich
    Piaseczn jest największe, i chyba się nie pomylę mówiąc, że najbardziej znane w
    całej Polsce (choćby z racji bycia polskim serialowym Hollywood), kod pocztowy
    jednoznacznie określa rejon kraju i nie ma potrzeby dodawania określenia
    precyzującego Piaseczno k. Warszawy... To jest anachronizm z
    czasów "przedkodowych"

    Jedno daje mi do myślenia w tym wątku - łatwość z jaką wiele osób formułuje
    obraźliwe zdania o osobach, które się z Piaseczna wyprowadziły i powiedziały o
    swoich powodach. Uproszczając słychać "spieprzaj dziadu". Bardzo mnie to smuci
  • 07.04.06, 13:54
    wpi05500 napisał:

    [...]
    > Jedno daje mi do myślenia w tym wątku - łatwość z jaką wiele osób formułuje
    > obraźliwe zdania o osobach, które się z Piaseczna wyprowadziły i powiedziały o
    > swoich powodach. Uproszczając słychać "spieprzaj dziadu". Bardzo mnie to smuci

    Upraszczając.
    Zdaje się, że to banici obrażają tubylców. Kilka "komplementów" ;-)

    W 709 śmierdzi, a w metrze każdego się chce przytulić ;-)
    Ponieważ zajmuję się kulturą nie mogę mieszkać w Piasecznie.
    Do Piaseczna jest tak daleko, że najlepsi przyjaciele nas opuszczają.

    --
    richo
  • 07.04.06, 15:05
    Ponad 3 lata jeździłem 709 więc mam trochę doświadczenia w tym względzie - w
    709 bardzo często śmierdzi i to jest fakt! czy to Cię osobiście obraża? Mam
    nadzieję, że nie - jak nie śmierdzisz to nie powinno...
  • 07.04.06, 16:32
    wpi05500 napisał:

    > Ponad 3 lata jeździłem 709 więc mam trochę doświadczenia w tym względzie - w
    > 709 bardzo często śmierdzi i to jest fakt! czy to Cię osobiście obraża? Mam
    > nadzieję, że nie - jak nie śmierdzisz to nie powinno...

    Wiesz "koniom i zakochanym inaczej pachnie siano".

    Ja od... kilkunastu prawie nie jeżdżę 709. Wolę inne środki komunikacji, gdzie mogę śmierdzieć do woli
    i nikomu to nie przeszkadza... prawie ;-)

    Ale zaraz, zaraz! Ponad trzy lata w 709 powiadasz? A dlaczegodlatego od czterech nie mogli wytrzymać
    w 709? Czyżby... ? Nie no! Nie czujesz się urażony? ;-)

    A w metrze Ci pachnie?

    --
    richo
  • 07.04.06, 15:31
    >richo napisał:
    Napisałeś, że wyprowadziłeś się do domu, nie bloku. Patrzysz z innego punku
    widzenia i nie ma sensu, abyś dyskutował z tymi, którzy uciekają z
    piaseczyńskich bloków.
    R
  • 07.04.06, 16:44
    repair napisał:

    > Napisałeś, że wyprowadziłeś się do domu, nie bloku.

    Ja? Gdzie?

    > Patrzysz z innego punku
    > widzenia i nie ma sensu, abyś dyskutował z tymi, którzy uciekają z
    > piaseczyńskich bloków.

    Jak ktoś pisze, że mieszkańcy Piaseczna śmierdzą, a ursynowianie pachną albo że mieszkając w bloku
    w Piasecznie nie można się zaangażować/tworzyć kulturę, ale w bloku na Ursynowie już można to
    chyba mogę się ująć?

    --
    richo
  • 11.05.06, 00:24
    Do wszystkich nadymaczy, pieniaczy i utożsamiaczy obrażający albo w jakikolwiek
    sposób kwestionujący zasadność wypowiedzi "Dlaczegodlatego", JESTEŚCIE
    FRUSTRATAMI BRONIĄCYMI SWOICH BŁEDNYCH DECYZJI. A właśnie błednych decyzji o
    zamieszkaniu w tym ponurym mieście. WSZYSTKO O CZYM pisze ta dziewczyna jest
    100% prawdą, a tylko Ci którzy nie potrafią się rozejrzeć wokół własnej klatki
    tego nie widzą. Mieszkam w tym zakichanym mieście już 10 lat!!!! i jedyna rzecz
    która mnie jeszcze tu trzyma to nadzieja że za 3-5 lat przekują wbrew
    zapewnieniom METRO do Piaseczna przez Kabaty, że powróci pomysł drogi klasy S z
    lotniska do tarczyna za jakieś 5 lat. Że w końcu powstanie w okolicy JAKIŚ DUŻY
    MULTIPLEKS Arkadia II z pełną infrastrukturą I ŻE W KOŃCU BARANY Z GMINY ZACZNĄ
    BUDOWAĆ ŚCIEŻKI ROWEROWE. I że to nastąpi w ciągu najpóźniej 5 lat. Bo to że
    warto oglądać zabytki Warszawskie, anie Piaseczyńskie i na nich wychowywać
    swoje dzieci, to że jest tu więcej "drechu", to że jest to najbardziej
    niespójne społeczeństwo poprzez emigracje rozgoryczonych TO NIE WIDZĄ TYLKO Ci
    którzy zachwycają się na tym forum JEDNYM CMENTARZYKIEM. Pokarzcie mi WIELCY
    Zwolenńcy gdzie można rowerem bez zagrożenia zdrowia dojechać własnym rowerem?
    KILKA MIEJSC KILKANAŚCIE. Jeśli KIlkanaście to polecam Bemowo i nowe osiedla.
    Zobaczcie gdzie ztamtąd można dojechać. Mieszkałem w Dusseldorfie 3 lata i
    przeprowadziłem się na Saską, później tu i nie marzę o czykolwiek innym jak o
    wyprowadzce z tego zgnuśniałego, zamkniętego miasta, zamkniętego dla otwartych
    chcących wyjżeć dalej niż przez swój balkon z piwem ludzi.
    I ostatnia kwestia. MIAŁEM 12 SĄSIADÓW Z KTÓRYMI PRZEZ OSTATNIE 6 LAT (zżyliśmy
    się dopiero po 3 latach) ILU MI ZOSTAŁO!!!!? 3'ech i to w wieku 50+, czyli tacy
    którzy muszą mieć blisko do kościoła, sklepu. Mam koleżanke, która
    przeprowadziła się z Warszawy do PIaseczna, by zaczerpnąć "świerzego oddechu" i
    gdzie się przeprowadza? DO PRAWDZIWEGO małego miasteczka, gdzie wszędzie
    blisko, do Częstochowy. Bo jak powiedziała ma już dość TEJ DZIURY!!!, gdzie Bóg
    wie dlaczego wszędzie daleko, choć na mapie było tak blisko.
    Brawo dla Dziewczyny która napisała tych kilka słów, to jest sedno tego
    miejsca, które przytrzymuje tylko zgnuśmniałych. Aha kilka wątków wcześniej
    jest pytanie słuchajcie gdzie można pograć w bilarda w piasecznie??? I gdzie
    BYŁEM TAM PO PIWO, rany julek co za rekomendacja!!!
    Już lekko asertywny zgnuśniały piaseczynianin.
  • 11.05.06, 10:52
    no to Cie teraz lampka nocna i inni jej podobni zakochani po uszy w Piasecznie
    (nawet do Paryza by sie nie przeprowadzili, gdyby mieli mozliwosc oczywiscie)
    zjedza , ba nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ale tu sie nie wolno wogole
    wypowiadac na forum Piaseczna w zadnej negatywnej formie , wszystko jest tu
    doskonałe , boskie , cudowne ....nawet słonce swieci mocniej niz w Californii
  • 11.05.06, 12:36
    Conieco polecam odkupic od kogos troche rozumku ( tylko nie wiem jak, ale moze
    w Niemczech mozna to zrobic - naprawde jest ci potrzebny, jezeli liczysz na
    metro w Piasecznie), potem udac sie do bardzo dobrego psychoterapeuty bo tylko
    on moze conieco wskurac na tak glebokie stany depresyjne. Na koniec wykaz sie
    conieco zdolnoscia do dzialania i conieco zmien w swoim "zbolalym" zyciu, a
    przede wszystkim miejsce zamieszkania. Bede trzymac kciuki za szybka realizacje
    tych zamierzen.

    P.S. Oczywiscie nie jestem bezkrytyczna wobec piaseczynskiej rzeczywistosci,
    ale biorac pod uwage poziom infrastruktury miejskiej w PL, wrecz bezdenny, nie
    uwazam Piaseczna za najgorsze miejsce do zycia. A ludzie mieszkajacy w miejscu,
    ktorego nie cierpia ...a nadal w nim mieszkaja sa zalosni, tylko sami o tym nie
    wiedza!!!!!!
  • 11.05.06, 16:03
    Przeczytałam do połowy i dalej mi się nie chce. Ci co tak stasznie nażekają na
    mieszkanie w Piasecznie niech sprzedadzą swoje 3 pokojowe mieszkanie i kupią
    sobie kawalerkę na NUGAT III za 6000zł za metr, ciasne ale własne ale zato
    bilko do merta i kina :) Dlatych co tylko pomieszkawali na natolinie przypomnę
    jak było kiedy ja się tu sporwadzłam w 1988 roku, codzienne przedzieranie się
    przez wykopy porobione pod metro żeby dostać sie najkódszą droga na i tak
    odległy przystanek, wypad do kina i kafejki to tylko centrum ok. 1 godz. jazdy
    504 jak dobrze poszło.

    Taraz natolin jest rozbudowany ale trwało to jakieś 15lat. Dopiero jak oddali
    metro to zaczęto tu więcej budować a przedtem jak się komuś powiedziało, że się
    mieszka na natolinie to była wiocha! kapusta rosła pod blokiem. Na natolin
    sprowadzali się tylko Ci co chcieli uciec od szumeu miasta.

    A teraz metro, miałam przyjemność nim jeździć do szkoły średniej mniejwięcej na
    stacji stokłosy zaczynało się już dopychanie do wagonów, nie wiem gdzie ludzie
    widza ten komfort jazdy?? chyba, że ktoś lubi jeździć na sardynkę :)

    A korki są wszędzie, tam gdzie mieszkają ludzie i gdzie tereny się rozbudowują
    a infrastruktura stoi nie ma cudów, korki były, są i będą.

    A jak ktoś pracuje w centrum i kupuje mieskzanie w Piasecznie do tylko
    pogratulować inteligencji i życzyć dalszych suksesów dedukcyjnych.
  • 12.05.06, 23:50
    zadałem sobie trud by przeczytać wszystkie, również Twoje wypowiedzi i
    obrażanie tej dziewczyny z Ursynowa wydało mi się conajmiej niestosowne.
    A co do Twoich sugestii. Twój nick mówi sam za siebie. Chowasz się pod lampką,
    nocną, czy pijesz przy niej. Mój rozumek jest w porządku, moja aktywność wokół
    mojego osiedla też nie najmniejsza, aktywność co do wymuszania w gminie pewnych
    rozwiązań komunikacyjnych pewnie 10 krotnie większa od Twojej, poparta
    doświadczeniem nie tylko winka przy nocnej lampce, więc proszę po raz ostatni w
    tym wątku, przestań wrzucać osobistych przytyków, A ZACZNIJ DZIAŁAĆ. No pochwal
    się choć jednym projektem dzięki któremu polepszyłaś sobie i swojej klatce
    życie, może poza wyrzucaniem posegregowanych śmieci. Ile wniosków do Gminy, czy
    Powiatów napisałaś o zrobienie ścieżek rowerowych i w jakich miejscach.
    Słucham, pewnie nie tylko ja, chyba że na Twój wniosek wybrukowali nam jeden z
    najfajniejszych traktów rowerowych kostką? TO TWOJA SPRAWKA?
  • 13.05.06, 20:07
    Conieco kompletnie nie trafiles....nie wszystkim swiat wiruje wokol winka,
    budki z piwem i temu podobnych atrakcji, bo pojawiajace sie "alkoholowe
    elementy " w twoich odpowiedziach o czyms swiadcza:

    "wyprowadzce z tego zgnuśniałego, zamkniętego miasta, zamkniętego dla otwartych
    chcących wyjżeć dalej niż przez swój balkon z piwem ludzi."
    lub tez
    "Chowasz się pod lampką nocną, czy pijesz przy niej".

    I znowu ta budka z piwem i wspomnienie pijackich ciagow....
    Nawet taka dziura jak Piaseczno ma poradnie przeciwalkoholowa, moze ci pomoga.

    W przeciwienstwie do ciebie ja jestem zadowolona z zycia i z miasta w ktorym
    mieszkam. A jak przestanie mi sie tu podobac to zamiast wypisywac pierdolety na
    forum wezme cie do dzialania i przeprowadze tam, gdzie slonce jasniej swieci.
    Chyba nie ma nic gorszego niz facet chlipiacy do komputera jak mu zle i nie
    potrafiacy NIC z tym zrobic. Wez przyklad z dlaczegodlatego....ona przynajmniej
    sama rozwiazala swoj problem. I nie jest to obelga tylko naturalna konsekwencja
    nieprzystosowania. Nic wiecej nie mam ci do powiedzenia.
  • 12.05.06, 04:06
    ludzie o czym Wy tu w ogole rozmawiacie?

    kazdy ma swoj gust, swoja wolna wole, swoje upodobania i kazdy ma prawo wybrac
    to co mu odpowiada. Jesli ktos lubi male zaniedbane miasteczko polozone w
    poblizu lasow wybierze Piaseczno. Jesli ktos lubi duze zaniedbane miasto z 1
    nitka metra i perspektywa na 2 w najblizszej 20latce wybierze Warszawe.

    Przeciez nie trzeba chyba sobie nawzajem tlumaczyc co zlego/dobrego jest w
    Piasecznie/Warszawie. Chyba kazdy wie gdzie chcialby mieszkac. Powiem tylko tyle
    - mieszkam w Piasecznie juz jakis czas i tez szukam innego miejsca ale nie
    dlatego ze jest tu nudno itp. Piaseczno zaczyna upodabniac sie do Warszawy (za
    wyjatkiem metra, malli itp) i zaczyna mnie przerazac. Wyprowadzam sie stad
    gdzies dalej za Zalesie i nie dlatego ze nie stac mnie na mieszkanie w Warszawie
    a dlatego ze tak mi sie podoba i juz.

    Nie bede wychwalal urokow mieszkania na tzw zadupiu - wrecz przeciwnie -
    mieszkanie w miescie jest the best -niech jak najwiecej ludzi wraca do Warszawy
    - moze wtedy znow bedzie dalo sie mieszkac w Piasecznie.
  • 14.05.06, 13:14
    mieszkam w p-nie od 30 lat.I powiem szczerze tak źle jak teraz nigdy nie
    było.Pracuję na Mokotowie.Jeszcze 7-8lat temu dojazd do pracy zajmował mi
    10min,ale niestety przez takich jak Ty teraz zrobiło się dłużej.Mam tzw."dom z
    ogródkiem",3psy ,2 koty,dzieci...I ODDYCHAM gdy przyjadę z pracy...Kulturalne
    rozrywki stolicy?-w każdej chwili,są taksówki i w moim przypadku koszt
    rozbijania się po wawie za 20 zł,czy "podróż"do P-na za 60zł nie ma znaczenia.A
    znajomi?-Sami wpraszają się na grilla...
  • 15.05.06, 11:14
    Spróbuj POODDYCHAĆ na osiedlach bloków, np. made by M-H. I wyobraź sobie te
    tłumy wpraszające się do Ciebie, i parkujące chyba gdzieś w Zalesiu...

    Przypomnę, że dyskusja dotyczyła generalnie mieszkania w piaseczyńskich
    blokowiskach...
  • 15.05.06, 11:30
    Blokowiska piaseczyńskie, ursynowskie czy poznańskie są takie same, więc o co
    tyle piany?
  • 17.05.06, 09:30
    Ja też uciekłam z Piaseczna, ale w przeciwnym kierunku - kupiłam dom za
    Piasecznem. Do pracy mam teraz 30 km (z Piaseczna miałam 14 km), ale jadę tyle
    samo co z Piaseczna (skróty przez pola). W życiu nie wróciłabym do Warszawy a
    już na pewno nie na Ursynów gdzie blok stoi koło bloku (metro nie jest żadnym
    usprawnieniem jeżeli nie ma go koło Twojej pracy a koło mojej nie ma, więc
    strata czasu), do kina mam 10 minut (Janki) i nareszcie czuję się świetnie.
  • 24.05.06, 11:19
    Nie ma sensu w tej dyskusji.
    Piaseczno jest i tak bardzo szybko rozwijajacym sie miastem. Przynajmniej jest
    tu czysciej niz w obskurnej warszawie.
    Zreszta to kwesta tego co kto lubi.
    Ja osobiscie raz na jakis czas jade do domow centrum na zakupy (45min Ex
    piaseczno) i po 5 godzinach zakupow mam dosc warszawy na dlugo .....
    Mysle ze gdybym musiala nauczyła bym sie tam zyc ale nie chce i nie mam potrzeby.
    Uwazam ze jesli ktos kupuje mieszkanie powinien przemyslec takie aspekty jak
    dojazdy itp :( Przeciez chyba nie wybierali tego miejsca w ciemno.
    Pewnie jak jechali obejrzec miekszanie to zwrocili uwage ile czasu spedzili w
    drodze warszawa - piaseczno
    Tak wiec mowiac ze zaskoczyly ich dojazdy osmieszaja sie. Bo nie trzeba tu
    mieszkac wystarczy sluchac radia gdzie zawsze trabia ze Pulawska zakorokowana
    --
    Spokój Wielki spokój Przestrzeń między Łzami w oku

    Spokój w morzu Morze czeka Słodycz wielka Wraca rzeka
  • 24.05.06, 11:31
    Taka piękna pora roku, co tu mówić o uciekaniu, jesienią, zimą można nieco
    ponarzekać ale teraz? :)
    w.
  • 29.05.06, 09:25
    Czesc
    Jedni uciekaja inni przyjezdzaja, tak to juz jest.
    Kazdy ma do tego prawo.Ty sie cieszysz, ze uciekasz a ja sie ciesze, ze
    wprowadze sie do Jozefoslawia.
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w nowym miejscu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.