Dodaj do ulubionych

zawalidrogi na Puławskiej

20.08.09, 20:34
Uwielbiam kierowców jeżdżących przepisowo 50 km/h i trzymających odstęp
50 m od samochodu przed nimi. Nie śpieszą się na światłach - ruszają
powoli aby paliwa nie marnować. Dojeżdżając do czerwonego światła na
skrzyżowaniu już z odległości 200 m toczą się majestatycznie blokując
cały ruch za sobą. Przed skrętem wyrzucają na luz i toczą się bez
hamowania.
Na Puławskiej dzięki nim już niedługo między światłami zmieści się 10
samochodów a korek będzie zaczynał się w Górze Kalwarii.
Edytor zaawansowany
  • len_y 20.08.09, 21:34
    Może nie do końca tak jak napisałeś ale podobnie jeżdżę i ja:) 70 km/h to dobra
    prędkość, środkowym pasem. Na światłach też ruszam powoli, chociaż samochód mam
    w miarę szybki i mógłbym wyrywać tak jak inni, ale to ciut idiotyczne jest kiedy
    widzę jak koleś w szybkim samochodzie ostro rusza spod świateł, za chwilę ma 100
    na liczniku i musi hamować bo co? bo znowu jest czerwone:) a ja 10-15 sek za nim
    dojeżdżam do takiego czuba i uśmiecham się mu prosto w twarz:). A już
    najbardziej lubię jak booty podjeżdżają pod samą "dupę" i tak się ciągną za mną,
    wtedy wystarczy szybko przyhamować i koleś albo od razu Cię wyprzedzi albo
    trzyma się 200 metrów za tobą:)
    No i pytam się gdzie się tak śpieszysz??
    pozdro dla tych co nie wrzucają piątego biegu na Puławskiej:)
  • pminnesota 20.08.09, 23:01
    Przyłączam się do Ciebie Maciek!
    Też uważam, że 70 km/h to optymalna prędkość na Puławskiej. To może jest i droga
    krajowa, ale ma swoje ograniczenia prędkości. Jak ktoś chce zapier****ć
    szybciej, niech jedzie na autostradę... A zawalidrogami są właśnie tacy "szybcy
    i wściekli", którzy najpierw ruszają ze świateł z piskiem opon, a później muszą
    hamować, bo jadący przepisowo (wolniej!!!) zwalniają po prostu na światłach...
    Wyścigi nie na Puławskiej, a już na 10000% w ciągu dnia...

    --
    Przemass

    Explore Minnesota!!! Land of 10.000 lakes :)
  • matsle76 20.08.09, 23:55
    Wydaje mi się, że autorowi nie chodziło o to, żeby "zaper****ć" szybciej niż 70 km/h i ruszać z piskiem opon na każdych światłach.
    Z moich obserwacji wynika, że np. zapełniony w 100% lewoskręt z Puławskiej w Geodetów (w kierunku Piaseczna) mógłby się rozładować w przeciągu 2 zmian świateł. Tymczasem potrzeba 3, a czasem nawet 4 zmian bo zawsze trafią się tacy, którzy mając zielone ruszą dopiero wtedy jak samochód przed nimi oddali się o wspomniane 50 czy nawet 200 metrów. Ja staram się ruszać normalnie, nie z piskiem opon, nie jakoś super dynamicznie, ponieważ szanuję czas swoich sąsiadów, którzy stoją w korku za mną.
    I, o ile oczywiście dobrze zrozumiałem :), o to chodziło autorowi ...
  • pminnesota 21.08.09, 07:27
    To akurat prawda, że ruszać na światłach można dynamiczniej niż "na
    pół-sprzęgle" i dzięki temu więcej aut ma szansę przejechać w ciągu jednego
    cyklu. Jednak nie wszyscy kierowcy posiadają umiejętność synchronizacji ruchów
    podczas jazdy i manewry zajmują im więcej czasu, wymagają większego skupienia -
    stąd tyle trwa np. skręcanie, parkowanie itp. Inną sprawą jest lęk o auto, żeby
    "nie obić" i trzymanie przesadnego dystansu przez kierowców :)
    Stąd może też wynikać problem, o którym pisze too-man, ale nic na to się
    nie poradzi...

    Pozdrawiam piątkowo- weekendowo!
    --
    Przemass

    Explore Minnesota!!! Land of 10.000 lakes :)
  • teqilaa 25.08.09, 10:56
    rano nie ma zazwyczaj możlwiości nawet zeby jechac szybciej niz 70,
    ale w godzinach nie szczytu, kiedy jest luz można spokojnie pojechac
    szybciej, i nie mam tutaj na mysli zapie...nia 150/h zaznaczam.
    Dla mnie osobiscie bardzo niebezpieczna jest predkosc 50/h poniewaz
    ona bardziej dekoncentruje , przynajmniej mnie dlatego optymalna
    predkosc to 80,90.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • owrank 21.08.09, 09:25
    pisz do ZDM i Policji o zmianę znaków. Prawda jest taka, że np. na
    przejściu tuż za granica admi nistracyjną Warszawy (jadąc do Wawy)
    to ja jeszcze pieszego nie widizałem a codzienne kilkadziesiąt
    tysięcy razy kierowcy sa zmuszani do "ograniczenia prędkości" w
    związku z istniejącym przejściem...
    Jakby tak dobrze opracować to można by w miare porsty sposób zrobic
    kilka zmian na Puławskiej - chociaż z ilu skrzyzowań dołącza się na
    światłach np 3-4 samochody a jednoczęsnie zatrzymuje to ruch
    kilkuset aut na głównym kierunku.
  • marcin.brzezinski 21.08.09, 11:26
    Zamiast Puławską można pociągiem ;-)
    Co prawda czasem też zbyt leniwie ruszają spod świateł, ale tych świateł jest zdecydowanie mniej...
  • adam_gsxf 21.08.09, 15:51
    Przyłaczam się do tematu:

    1) Start spod świateł: to właściwie nie jest kwestia czy
    dynamicznie, czy nie - tylko w miarę równocześnie - bez kolejnych
    opóźnień typu "czy poprzednik ruszył". Jak w F1 - zielone - to
    ruszamy - możliwie wszyscy jednocześnie :)
    Od zapalenia się zielonego, do startu z miejsca 6 - 8 w kolejce mija
    koszmarnie dużo czasu :(;

    2) Już nie Puławska, ale wjazd od Wa-wy do Konstancina:

    Po co wszyscy ładują się na prawy pas aż od stacji benzynowej- to
    sprzyja konieczności albo "blokowania prawego", albo sprzyja tym, co
    jadą prawym do końca. Jedźmy do końca równo - lewy i prawy pas, do
    momentu dojazdu do znaku "zakaz wyprzedzania" - w tym momencie jest
    wystarczająco dużo czasu na określenie "kto ma dziób bardziej z
    przodu" i sprawne wpuszczanie się na zasadzie 1/1;

    Przecież przepisy to wyraźnie określają - zakaz wyprzedzania! Po co
    jakaś część kierowców ustawia się na prawym pasie kilometr od
    zwężenia?

    Naprawdę - odpuszczenie 4 - 5 metrów żeby wpuścić/przepuścić tego,
    który "ma dziób z przodu" nie jest trudnym manewrem :)
    Pozdr;
    a.


  • teqilaa 23.08.09, 21:35
    generalni zgadzam sie ze wszystkimi z jednym małym ale. Jest
    niepisana zasad że lewy pas jest zawsze najszybszy wiec k...mnie
    strzela jak na lewym pasie usadowi sie taki z 50km/h i ma wszystko w
    d. bo on jedzie przepisowo. Dla mnie taka prędkośc jest
    niebezpieczna, zazwyczaj jezdze 80,90..chyba że warunki pozwalaja to
    szybciej. Jak ktos chce jechac przepisowao to niech sie ciągnie
    srodkowym pasem a innycm pozwoli poruszać sie tak jak oni chcą. Aha
    i to że jezdze szybciej niż furmanka z sianem nie oznacza odrazu ze
    jestem piratem drogowym itp.
    Jesli chodzi o zwężenie w Konstancinie, to byłoby super gdyby
    wszyscy mysleli tak samo że do konca jedziemy dwoma pasami a potem
    1/1 ... nie raz miałam akcja na zasadzie "gdzie sie wpie...sz
    cwaniaro" ... hmmm jak tam jestem zaciety babsztyl ale byc moze
    wiekszosc woli zawczasu ustawic sie na własciwym pasie.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • southcalgary 24.08.09, 14:34
    Szanowna Teqilaa,
    "...zazwyczaj jezdze 80,90..chyba że warunki pozwalaja to
    szybciej.." - jeżdząc więcej niż 90 stajesz po stornie tych co mają
    wszystko w d. - zwłaszcza bezpieczeństwo.Twoja śmierć to Twoja
    sprawa, ale jak zabijesz kogoś innego to co wtedy?? Powiesz
    przepraszam, ale jechałam szybciej niż furmanka bo nie jestemn
    frajerka?? hmm??
    "...nie oznacza odrazu ze jestem piratem drogowym..." - jesteś
    piratem drogowym. Założe sie, że Twoje umiejetności panowania nad
    pojazdami są odwortnieproporcjonalnedo możliwości samochodu.
    Zgadzam sie, że 50 km/h na Puławskiej to chora sprawa,
    synchronizacja ustawienia świateł to koszmar, a blokowanie lewego
    pasa to brak wyobraźni.
    Nie oznacza to jednak by przeginać pałke w drugą stronę i traktować
    puławska jak tor wyścigowy.

    pozdrawiam
  • teqilaa 24.08.09, 23:41
    wiedziałam ... zdolnośc myślenia niektórych kończy sie na "wdech,
    wydech ...".
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • southcalgary 25.08.09, 07:05
    Cóż, jak brakuje argumentów w dyskusji to najlepiej kogoś obrażać,
    hmm?? Gratuluje "zdolności myślenia"....
  • teqilaa 25.08.09, 10:50
    a z czym tu polemizowac? rzuciłam okiem i stwierdziłam nie warto, Ty
    mnie nie przekonasz, ja Ciebie nie przekonam wiec po co? Twoj post
    to żenada, zero argumentów tylko oskarżenia o głupote, jechałes
    kiedys ze mną, wiesz jakim jestem kierowcą, nie. Dlatego po tym co
    przeczytałam uznałam że z betonem nie gadam i tyle.

    ps.uderz w stół ... nie moje zmartwienie.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • southcalgary 25.08.09, 11:35
    Forum jest po to by prezentować swoje opinie. Nie zamierzałem do
    niczego Cię przekonywać. Wytknąłem jedynie to, co w Twojej
    wypowiedzi uznałem za błąd i podałem argument bezpieczeństwa.
    Cały czas jednak nie rozumiem dlaczego mnie obrażasz? Byc może w
    Towim środowisku to normalna forma kontaktu słownego........
  • teqilaa 25.08.09, 12:48
    southcalgary napisał:

    > Forum jest po to by prezentować swoje opinie. Nie zamierzałem do
    > niczego Cię przekonywać.

    naprawde, odniosłam inne wrazenie, dlatego z góry skazałam nasza ew.
    dyskusje na niepowodzenie.

    Wytknąłem jedynie to, co w Twojej
    > wypowiedzi uznałem za błąd i podałem argument bezpieczeństwa.

    ja tez podałam argument bezpieczenstwa i co? Twój argument lepszy
    od mojego? dyskusja bez sensu.

    > Cały czas jednak nie rozumiem dlaczego mnie obrażasz? Byc może w
    > Towim środowisku to normalna forma kontaktu słownego........

    cały czs nie rozumiem gdzie tu obraza? Twój tez mogłabym uznac za
    obrazliwyu ale ni edoszukuje sie czegos czego byc może nie ma.
    -
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • 3fx 25.08.09, 11:40
    Nawet jeżeli jesteś super, hiper kierowcą i przeszłaś szkolenia z zaawansowanych technik jazdy to nie pokonasz praw fizyki. Podczas takiego kursu jednym z ćwiczeń jest wyprowadzanie samochodu z poślizgu na śliskiej nawierzchni po wykonaniu manewru gwałtownego ominięcia przeszkody i przy jeździe po łuku. O ile dobrze pamiętam nikomu nie udało się wyprowadzić samochodu z takiego poślizgu jeżeli prędkość przed poślizgiem była większa niż 65km/h. Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu tracili kontrolę nad pojazdem i... czekali aż się przestanie kręcić i wreszcie zatrzyma w miejscu.

    Ktoś powie że Puławska jest prosta jak drut, ale wystarczy, że ktoś nam nagle wyjedzie z podporządkowanej lub będzie zawracał i nas nie zauważy i mamy idealne warunki do testowania swoich umiejętności.

    Puławska na interesującym nas odcinku jest fragmentem drogi krajowej, ale jeżeli chodzi o ilość skrzyżowań, przejść dla pieszych, sygnalizatorów, wjazdów do posesji podłączonych bezpośrednio do niej, przystanków autobusowych itp. bardziej przypomina Marszałkowską niż typową drogę krajową. Jeżeli Puławska zostanie przebudowana i będzie podobna do Al. Jerozolimskich na odcinku od Dworca Zachodniego do Łopuszańskiej to będzie można zwiększyć dozwoloną prędkość i będzie bezpiecznie.

    Tak czy inaczej, za kilka dni, a w najlepszym wypadku za miesiąc na Puławską powrócą korki i będzie po problemie:)
  • teqilaa 25.08.09, 12:55
    3fx napisał:

    > Nawet jeżeli jesteś super, hiper kierowcą i przeszłaś szkolenia z
    zaawansowanyc
    > h technik jazdy to nie pokonasz praw fizyki.

    podstawa jest zdawać sobie z tego sprawę ale na upartego można by
    powiedziec że w takim razie powinno sie jezdzic 20/h bo tak
    najbezpieczniej jak w cos walniesz albo omijasz.


    Podczas takiego kursu jednym z ćwi
    > czeń jest wyprowadzanie samochodu z poślizgu na śliskiej
    nawierzchni po wykonan
    > iu manewru gwałtownego ominięcia przeszkody i przy jeździe po
    łuku. O ile dobrz
    > e pamiętam nikomu nie udało się wyprowadzić samochodu z takiego
    poślizgu jeżeli
    > prędkość przed poślizgiem była większa niż 65km/h. Wszyscy w
    mniejszym lub wię
    > kszym stopniu tracili kontrolę nad pojazdem i... czekali aż się
    przestanie kręc
    > ić i wreszcie zatrzyma w miejscu.

    grunt to dostosowanie predkosci do warunków jazdy, dlaczego z góry
    załozyłes że w kiepskich warunkach bede zachowywac sie jak debil?
    doskonale wiem jak samochod zachowuje sie na sliskiej powierzchni, a
    problem zostal poruszony ogólnie wiec tak do niego sie odniosłam.

    >
    > Ktoś powie że Puławska jest prosta jak drut, ale wystarczy, że
    ktoś nam nagle w
    > yjedzie z podporządkowanej lub będzie zawracał i nas nie zauważy i
    mamy idealne
    > warunki do testowania swoich umiejętności.

    puławska to najgorsze miejsce do testowania swoich umiejetnosci i
    trzeba byc debilem żeby scigac sie na niej, za duzo swiatel, przejsc
    dla pieszych oraz natezenie ruchu. Jesli chcialabym pochojrakowac to
    nie na puławskiej to pewne. Ale jezeli dla Was predkosc 80/h to
    piractwo i chojrakowanie to sory ale nie mamy o czym dyskutowac.

    >
    > Tak czy inaczej, za kilka dni, a w najlepszym wypadku za miesiąc
    na Puławską po
    > wrócą korki i będzie po problemie:)

    e tam, juz sa :(
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • pminnesota 25.08.09, 13:20
    3fx napisał:
    > Nawet jeżeli jesteś super, hiper kierowcą i przeszłaś szkolenia z >zaawansowanyc
    > h technik jazdy to nie pokonasz praw fizyki.

    Nigdzie nie napisała wyżej, że jest takim typem kierowcy... A praw fizyki nikt
    nie pokona w sytuacjach, jakie opisujesz :)
    Wtedy to nawet paciorek nie pomoże, tylko zwykłe szczęście...

    > Ktoś powie że Puławska jest prosta jak drut, ale wystarczy, że
    > ktoś nam nagle wyjedzie z podporządkowanej lub będzie zawracał i
    > nas nie zauważy i mamy idealne warunki do testowania swoich
    > umiejętności.

    Nikomu nie życzę, aby musiał testować nawet w najmniejszym stopniu. Sam jadąc
    nocą miałem "kieliszkowego", który nagle zajechał mi drogę, zjeżdżając z lewego
    pasa na przystanek (!!!) Chciał wysadzić kolegę! Wyminąłem go w ostatnim
    momencie odbijając mocno w lewo i stając bokiem po chwili poślizgu! Dobrze, że
    nic nie jechało za mną, bo byłoby kolorowo...

    > Jeżeli Puławska zostanie p
    > rzebudowana i będzie podobna do Al. Jerozolimskich na odcinku od Dworca Zachodn
    > iego do Łopuszańskiej to będzie można zwiększyć dozwoloną prędkość i będzie bez
    > piecznie.

    Podejrzewam, że zanim do tego dojdzie, to już nie będziemy jeździć samochodami :)))

    > Tak czy inaczej, za kilka dni, a w najlepszym wypadku za miesiąc
    > na Puławską powrócą korki i będzie po problemie:)

    Wcześniej, niż za miesiąc... Jak jeszcze znów zaczną się bawić światłami, to
    lepiej będzie iść na piechotę.
    No jeszcze w planach mają BUSPAS...

    Pozdrawiam jeżdżących bezpiecznie :)

    --
    Explore Minnesota!!! Land of 10.000 lakes :)
  • kgb.xsara 24.08.09, 09:52
    zawsze ktos stoi pierwszy w korku...ale to wlasnie jest pie...egoizm
    tych ludzi a nie rozsadek na drogach...bo...JA STOJE PIERWSZY TO JA
    ZDAZE PRZEJECHAC...a innych mam w d....Jesli ktos sie spieszy to
    puscmy go,jego sprawa,jego mandaty ale jazda (jak wczoraj pani w
    micrze)od warszawy lewym pasem bo bedzie w Geodetow skrecac w lewo
    to juz przegiecie.Ja tez czasem jade wolno,zwlaszcza gdy wracam
    zmeczona po pracy ale jade wtedy,nawet nie srodkowym ale prawym
    pasem!!!a tak wogole-jesli jedzie sie do pracy o 5 rano(ulica jest
    pusta)swiatla sa schynchronizowane na...uwaga prawie 100km/h-
    dokladnie 97...jadac z taka predkoscia zatrzymujesz sie dopiero kolo
    POleczki.Chyba to powinno dac do myslenia tym,ktorzy ustawiaja
    swiatla
  • teqilaa 24.08.09, 11:08
    no własnie jadąc ok 100 jest sznasa na złapanie zielonej fali, wtedy
    sie jedzie i szybciej i bezpieczniej.

    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • aganowi1 24.08.09, 12:25
    Jeżeli chodzi o ruszanie ze świateł to właśnie dynamiczne ruszenie rozpędzenie
    się do dozwolonej szybkości np.60 km/h i potem równym tempem dojechanie do
    następnych świateł jest bardziej ekonomiczne i powodujące mniej korków. Gdyby
    wszyscy stosowali jeszcze do tego metodę równego startu to na Póławskiej pewnie
    korek zmniejszył by się o połowę.
    Co do szybkości poruszania się na lewym pasie bo ja bym nie dramatyzował fakt
    znajdzie się nieraz jakaś zawalidroga ale bez przesady ulica to nie tor wyścigowy.
    Nieraz mnie wkurza jak sobie jadę 70 km/h bo i tak przez światła nie warto
    szybciej i ktoś mi usiądzie na ogonie bo mu się niby tak spieszy tylko jak jest
    możliwość np. ze świateł od Karczunkowskiej do świateł w mysiadle pojechać
    szybciej to wciskam pedał rozpędzam się do 120km/h a ten co mu się tak spieszyło
    dalej jedzie 80
    Więc pytam poco siedział mi na ogonie żeby pokazać że on może jechać szybciej
    :-) a jak może to zostaje bo już mu się nie spieszy ?
    Według mnie to jest durnota polskich kierowców zresztą już nie raz przekonałem
    się o tym w trasie kiedy jechałem 120 to mi mrugają żebym zjechał to ja
    grzecznie zjeżdżam przepuszczam tego wyścigowca a on przyspiesza do 140 bo jest
    długa prosta a potem zwalnia do 90 albo nie daj boże musi wyprzedzić tira no po
    prostu uwielbiam takich mistrzów kierownicy długich prostych.
    Jednym słowem nie które nawyki muszą wejść w nawyk ale trzeba mieć dobrego
    nauczyciela ( co w naszych szkołach jazdy się raczej rzadko zdarza) w przeciwnym
    wypadku tacy kierowcy jeżdżą jak jeżdżą i mamy tyle wypadków ile mamy.
  • missundaztood 25.08.09, 16:21
    Zgadzam w 100% z too-man'em i teqilaa. Reszta wypowiedzi tylko
    podniosła mi ciśnienie, po prostu nie jestem w stanie zrozumieć
    takiego toku myślenia, no chyba, że autorzy mają ok.
    siedziemdziesiątki na karku. STOP zawalidrogom!
  • 3fx 25.08.09, 16:47
    Prosta droga, zero deszczu, sucha nawierzchnia, brak innego uczestnika zdarzenia, a jednak stało się... Za kilka dni dowiemy się jaka była ich "bezpieczna prędkość".

    www.tvnwarszawa.pl/-1,1616260,0,,poranny_wypadek_na_lazienkowskiej_pasazer_walczy_o_zycie,wiadomosc.html
    Oni pewnie jeszcze wczoraj myśleli tak jak Ty, a teraz pewnie zastanawiają się dlaczego to się wydarzyło...

    Nie życzę Wam źle, ale po pierwszym poważniejszym wypadku zmienicie zdanie.
  • dominiker 25.08.09, 17:00
    W większości wypadków to nie prędkość jest przyczyną wypadków.

    "Jestem lekarzem, chirurgiem, pracuję w oddziale ratunkowym jednego
    z największych warszawskich szpitali klinicznych. W jeden dzień
    tygodnia przez 24 godziny trafiają do nas ofiary wypadków
    komunikacyjnych z całego obszaru Warszawy i najbliższych okolic
    podwarszawskich ...
    Diagnoza, utrwalona od wielu lat i powtarzana jako oczywisty,
    niepodważalny dogmat jest jedna: największą przyczyną wypadków w
    Polsce są: szybkość, brawura, alkohol.
    ... wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym
    numerem jeden jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40,
    trzeźwa, w dobrym, służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na
    pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy
    dziennie."


    http://wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_op
    isuja_media.html
  • teqilaa 25.08.09, 23:17

    3fx napisał:

    > Prosta droga, zero deszczu, sucha nawierzchnia, brak innego
    uczestnika zdarzeni
    > a, a jednak stało się... Za kilka dni dowiemy się jaka była
    ich "bezpieczna predkość".

    a jest bezpieczna prędkosc? przy 50/h tez można sie zabić. Więc
    powiedz mi jak ajest bezpieczna prędkość? tak wogóle
    określenie "bezpieczna prędkośc" to taki żart słowny.

    > Oni pewnie jeszcze wczoraj myśleli tak jak Ty, a teraz pewnie
    zastanawiają się
    > dlaczego to się wydarzyło...

    no jasne, najlepej wrzucic wszystkich do jednego wora i gromko
    zakrzyknąć "ta prędkość i brawura", ech ...

    >
    > Nie życzę Wam źle, ale po pierwszym poważniejszym wypadku
    zmienicie zdanie.

    Własnie nam pozyczyłeś ...
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • 3fx 26.08.09, 08:36
    Gdyby jechali 70km/h (czyli z dozwoloną prędkością) nie udałoby im się przebić tej bariery ochronnej (przeżyłem spotkanie z taką barierą, więc wiem co mówię) i nie zawinęliby się dookoła latarni. Zobacz sobie jak wygląda Audi A4 po testach zderzeniowych i porównaj sobie ze zdjęciami z wypadku. Warunki podobne do tych z miejsca wypadku masz na Puławskiej, więc nie mów mi że możesz w dobrych warunkach jechać na Puławskiej 90km/h i więcej (bo tak napisałaś) i nic się nie stanie!
  • teqilaa 26.08.09, 09:19
    Po pierwsze nigdzie nie napisałam że tne 150 po zatłoczonej
    puławskiej
    po drugie nigdzie nie napisałam że się nic nie stanie, ale że
    warunki pozwalaja jechac szybciej niż przepisowe 50/h
    po trzecie mam rozumiec że jak bede jechac 50/h to nic sie nie
    stanie? bo tak naprawde taki jest wniosek z tego co do tej pory
    napisałes ...
    Debili nie brakuje, jak wszedzie, kwestia dostosowania predkosci do
    warunków i swoich mozliwości jako kierowcy, jesli "nie czuej sie
    pewnie" w danym momencie nigdy nie "wcisne" gazu, natomiast wiekszym
    zagrożenie sa takie zawalidrogi które po pierwsze juz maja strach w
    oczach jak widza 50 na liczniku, przez dwa kilometry skrecaja i
    wogóle cały czas zasytnawiaja sie co oni robia na drodze!! kto im
    dał prawo jazdy?!!
    ps. ciekawa jestem czy na auostradzie w niemczech tez bys jechal
    bezpieczną predkościa np 70/h! .... przeciez wszystko si emoze
    zdarzyc, naqwet przy super warunkach i barierki sa ... i inne
    samochody!


    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • 3fx 26.08.09, 10:57
    - napisałaś "zazwyczaj jezdze 80,90..chyba że warunki pozwalaja to szybciej",
    - powinnaś jeździć przynajmniej z rozsądną prędkością - 90 i szybciej na Puławskiej to nie jest rozsądna prędkość,
    - przeżyłem czołowe zderzenie przy 50km/h - sam wyszedłem z samochodu, więc jak widać z takiego wypadku można wyjść bez większej szkody,
    - nie wiem czy wiesz, ale na autostradzie jest sporo udogodnień których nie ma np. na Puławskiej (spory pas "zieleni" pomiędzy pasami do przeciwnego kierunku ruchu, łuki o odpowiednich profilach, pasy awaryjne i inne udogodnienia).
  • teqilaa 26.08.09, 11:28
    3fx napisał:

    > - napisałaś "zazwyczaj jezdze 80,90..chyba że warunki pozwalaja to
    szybciej",
    > - powinnaś jeździć przynajmniej z rozsądną prędkością - 90 i
    szybciej na Puławs
    > kiej to nie jest rozsądna prędkość,

    tak samo jak 50/h podczas deszczu ... mozemy sie przerzucac
    przykładami. Odpowiednie warunki to 3 nad ranem plus kilka innych
    rzeczy. No tak, ale przeciez może sie zdarzyc trzy miliony innych
    rzeczy, tak naprawde tro najlepej wysiasc z samochodu i go pchac, bo
    tylko 20/h gwearantuje ze z kazdej opresji wyjdziesz cało.

    > - przeżyłem czołowe zderzenie przy 50km/h - sam wyszedłem z
    samochodu, więc jak
    > widać z takiego wypadku można wyjść bez większej szkody,

    mozna wyjsc i nie wyjsc, pieszy miałby problem ... bedziemy sie
    spierac. To że Ty wyszedłes oznacza że jest to jedna jedyna święta
    racja?

    > - nie wiem czy wiesz, ale na autostradzie jest sporo udogodnień
    których nie ma
    > np. na Puławskiej (spory pas "zieleni" pomiędzy pasami do
    przeciwnego kierunku
    > ruchu, łuki o odpowiednich profilach, pasy awaryjne i inne
    udogodnienia).tak samo jak 50/h podczas deszczu ...

    ale zawsze może sie stac cos nieprzewidzianego jak sam pisałes. Jak
    Ci walnie opona przy 100 to nawet pas zieleni Ci nie pomoże. Twoje
    argumenty nie trzymaja sie kupy. albo szybka jezda jest
    niebezpieczna albo w dopdowednich warunkach nie ... zdecyduj się.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • 3fx 26.08.09, 13:52
    Bardzo mi przykro, ale nie potrafię z Tobą rozmawiać...

    Chcesz ryzykować - ryzykuj, ale proszę postaraj się aby na Twojej zabawie nie
    ucierpiał nikt inny.

    EOT.
  • teqilaa 26.08.09, 14:02
    bo co? bo nie trafia do mnie Twoja argumentacja?

    spokojnie, ryzykantka nie jestem, co mi usilnie imputujesz.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • misiania 25.08.09, 21:45
    po raz kolejny sprawdziłam dzisiaj osobiście, że zielona fala na
    Puławskiej (od strony W-wy) jak najbardziej istnieje, trzeba tylko
    od Alei Lotników utrzymywać prędkość ca 80 km/h. przez kilka dni na
    początku wakacji miałam też poranną zieloną falę do Warszawy, trzeba
    było też jechać koło 80 km/h. potem niestety, zmiana ustawienia
    świateł przy Łabiszyńskiej (ekhm, może ta ulica się inaczej jednak
    nazywa), zmieniła cały ruch samochodów i nici z zielonej.
  • teqilaa 25.08.09, 23:19
    istnieje jak najbardziej, też miałam okazje "załapać" ;)
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • szalona_marchewka 26.08.09, 09:39
    tequilaa - widzę, ze jesteś niereformowalna:-) powyżej kilka osób
    próbowało Cię przekonać,- bez rezultatu:-)

    szukasz rzeczowych argumentów, proszę bardzo:

    Puławska nie jest autrostradą lub drogą szybkiego ruchu. Nie wiem
    czy zauważyłaś (pewnie nie, skoro korzystasz z zielonej fali i
    jedziesz 90-tką) ale są tam przejścia dla pieszych. I nie tylko przy
    światłach ale też zwykle przejścia, gdzie pieszy MA PRAWO wejść na
    pasy (oczywiście przy uwzględnieniu ruchu samochodowego)

    Puławska jest też kilkupasmowa - to udało Ci sie chyba zauważyć?:-)

    Powiedz mi, jak masz zamiar wyhamować przed takim przejsciem dla
    pieszych biorąc pod uwagę następujące dane:

    www.prawko-kwartnik.info/anima/predkosc2.html
    podsumowujac: jadąc 72 hm na godzinę, przy odległości 25 m uderzasz
    w obiekt na pasach z prędkością 65 km na godzinę!!!

    Relacja przy wyższej prędkości i odległosci jest jeszcze bardziej
    porażająca, bo czas hamowania auta jest większy. NIestety nnie udało
    mi sie do tego znaleźć odpowiedniej animacji - a to dla Ciebie nie
    będzie żadnen rzeczowy argument, prawda?:-)

    Zaraz zacznie się dyskusja, ze 25 m to bardzo mało. Tak właśnie
    ginie większość pieszych na pasach przy drogach kilkupasmowych.
    Jeden kierowca pieszego widzi i hamuje, a drugi z impetem wpada na
    pieszego. Ten drugi to pewnie jedzie 90-tką i musi się "załapać" na
    zieloną falę:-(

    Ile ludzi zginęło w ten sposób na przejściu dla pieszych przy
    Mercedesie w piasecznie? Był miesiąc, ze dwa razy mijałam tam leżące
    czarne worki:-((

    Nie jestem święta, nie jeżdzę zawsze wolno - ale z lekka irytuje
    mnie prezentowane przez Ciebie podejście! Czyli Ty wytrawny kierowca
    korzystasz z "zielonej" fali przy 90-tce ... a CI co jadą wolniej to
    zawalidrogi, furmanki i frajerzy.

    Dla mnie duży szacunek dla tych co umieją dostosować prędkość do
    swoich umiejętnosci i myślą na drodze - nawet pomimo takich
    komentarzy jak Twoje.

    Nie każdy ma prawko 10 lat i przejechane 300 000 km.
  • szalona_marchewka 26.08.09, 09:50
    > tequilaa - widzę, ze jesteś niereformowalna:-)

    mała errata. Komentarz nie tylko do tequilli - a do wszystkich tak
    zażarcie mówiącym "stop zawalidrogom". Nie wiem co tak się tej
    tequilly uczepiłam :-)
  • teqilaa 26.08.09, 10:23
    zacytuje:
    "> Dla mnie duży szacunek dla tych co umieją dostosować prędkość do
    > swoich umiejętnosci i myślą na drodze - nawet pomimo takich
    > komentarzy jak Twoje. "

    "> Nie jestem święta, nie jeżdzę zawsze wolno - ale z lekka irytuje
    > mnie prezentowane przez Ciebie podejście! Czyli Ty wytrawny
    kierowca
    > korzystasz z "zielonej" fali przy 90-tce ... a CI co jadą wolniej
    to
    > zawalidrogi, furmanki i frajerzy."

    Pasy na przejściu dla pieszych nie zwalniaja ich z mylsenia. Jesli
    ktos włazi na droge "pod koła" to jadac nawet 50/h zonglujesz
    pieszym jak piłka tenisową. Ale jedziesz przepisowo wiec jestes
    rozgrzeszona! jadac 60 to juz pirat i frajer. Pasy przy mercedesie
    to dla mnie jaks porazka, tam powinna byc kladka!!!!
    Mnie za to irytuje postawa sedziego wszystkowiedzącego co to wali
    paluchem sprawiedliwości w piers tego co to odwazył sie z opinia
    pójsc pod prąd (!). Tak naprawde nie predkosc sama w sobie jest
    probleme ale styl jazdy, pwoiedz mi czy zawsze! zwalniasz przed
    pasami? jesli nie to łamiesz prezepisy. niech teraz każdy z tych
    praworzadnych tak sie zastanowi ile razy nie zwolnił przed pasami do
    conajmniej 20? (bo przy takiejpredkosci mopzna cokoliwek zrobić)
    walac w pieszego z predkoscia 50/h serwujesz mu albo drewnianba
    jesione albo wakacje w szpitalu wyjatek to napruci, ci to sa jak z
    gumy hehehe). Dlatego jak bym bardziej dyskusje skierowała na styl
    jazdy a nie predkosc sama w sobie.

    >>" tequilaa - widzę, ze jesteś niereformowalna:-) powyżej kilka
    osób
    > próbowało Cię przekonać,- bez rezultatu:-)"

    mogłabym to samo napisac ale co to da? opinia jest jak dupa, kazdy
    ma swoją. Moja wynika z lat spedzonych za kierownica tak naprawde w
    kazdych warunkach. Nikt nie może o sobie powiedziec że jest
    zajebistym kierowca, nikt! ale doświadczenie pozwala na bardziej
    rzetelną ocene sytuacji a nie tylko suche stosowanie sie do
    przepisów.
    W sumie to tak jakby powiedziec że chirurg który zna wiecej ksiazek
    i ma wiecej fakultetów skonczonych jest lepszym od tego co to
    conajmniej 10-ty rok kroi ludzi.

    >" Zaraz zacznie się dyskusja, ze 25 m to bardzo mało. Tak właśnie
    > ginie większość pieszych na pasach przy drogach kilkupasmowych.
    > Jeden kierowca pieszego widzi i hamuje, a drugi z impetem wpada na
    > pieszego. Ten drugi to pewnie jedzie 90-tką i musi się "załapać"
    na
    > zieloną falę:-("

    a może jechał 50/h a ten z prawego pasa w ostatniej chwili
    postanowił pieszego puscic? teoretyzowac to sobie możemy, każdy ma
    obowiązek myslec na drodze zarówno ten dzentelmen co to przepuszcza
    pieszych jak i ten obok zbliżając sie do pasów i przede wszystkim
    pieszy. nagminnie, powtarzam nagminnie, babcie właza mi niemalze pod
    koła z mina ja tu rzadze łamiac przy okazji przepisy. Pieszy zanim
    wejdzie na przejscie bez oswietlen ma obowiazek upewnic sie że może
    wejsc na pasy. Nie raz ładowali mi sie pod koła kiedy byłam
    kilkanascie metrów przed pasami a ze zwalniam przed pasami to
    zazwyczaj udaje mi sie zatrzymac a co by było gdybm nie zwolniła
    tylko jechała 50/h? zaznaczam ze jesli widze z daleka ze piesi
    czekaja zeby przejsc to zatrzymuje sie, bo mnie jeszcze o buractwo
    posadzicie. Ech swiecie wszyscy wexcie teraz kamienie i do dzieła!.




    >
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • aganowi1 26.08.09, 13:36
    Nikt cie nie będzie kamieniował bo zapewne na tym forum nikt nie jeździ nie
    łamiąc przepisów ( nawet te zawali drogi)
    Jedno mnie tylko zastanawia i przez te zawali drogi wyścigowcy tracicie czasu ??
    Myślę że na pewno nie tyle żeby tutaj innych obrażać i wymyślać im od zawali
    dróg bo to że szybciej o 10 sekund będzie szybciej przy następnych światłach to
    jakaś totalna głupota jak dla mnie.
    Co innego w trasie ale w mieście takie wypowiedzi o zawalidrogach to jakieś
    nieporozumienie.
    Mówicie o zielonej fali , na Póławskiej taką zieloną falą można przejechać chyba
    tylko w nocy ale wtedy jest na tyle luźno, że nawet jak ktoś by tym lewym pasem
    jechał przepisowo to można zjechać na środkowy i go wyminąć.
    Mnie osobiście w mieście wolniej jeżdżący nie denerwują za to nie myślący,
    niezdecydowani to już inna sprawa.
    A do granic wku... doprowadzają mnie oszczędzający żarówki kierunkowskazów stoją
    sobie na lewym pasie więc staje za nimi nagle zmienia się światło i goście
    włączają kierunkowskaz ( np przy salonie KIA) że nie wspomnę już o taki co
    zmieniają pasy bez kierunków przecież wszyscy wiedzą gdzie królowie jadą.
    Tak więc podsumowując do puki będziemy mieli takie szkoły jazdy będziemy mieli
    takich kierowców.
  • teqilaa 26.08.09, 14:16
    > Mówicie o zielonej fali , na Póławskiej taką zieloną falą można
    przejechać chyb
    > a
    > tylko w nocy ale wtedy jest na tyle luźno, że nawet jak ktoś by
    tym lewym pasem
    > jechał przepisowo to można zjechać na środkowy i go wyminąć.

    zielona fala jak najbardziej jest do złapania ale nie w godzinach
    korków to pewne. Jest dokladnie jak piszesz, jest luz można
    spokojnie wymijac. O 5 nad ranem tez jest luz.

    > "Jedno mnie tylko zastanawia i przez te zawali drogi wyścigowcy
    tracicie czasu ?"

    nikt nie zakumał? bardziej tu chodzi o płynnośc jazdy niz o prędkośc
    tylko i wyłącznie. jesli ruch jest płynny to wszyscy szybciej i
    bezpieczniej docieraja do celu. proste.

    > "Myślę że na pewno nie tyle żeby tutaj innych obrażać i wymyślać
    im od zawali
    > dróg bo to że szybciej o 10 sekund będzie szybciej przy następnych
    światłach to
    > jakaś totalna głupota jak dla mnie."

    zawalidroga to zwymyslanie i obrazanie? z druga częścia w zupełnosci
    sie zgadzam, zazwyczaj widac jakie jest swiatlo dalej wiec "dawanie
    z buta" byz zaraz hamowac? idiotyzm.

    " za to nie myślący,> niezdecydowani to już inna sprawa."

    dlatego ja w niedziele rzadko wyjezdzam, niedzielni kierowcy to
    dopiero masakra!!

    > A do granic wku... doprowadzają mnie oszczędzający żarówki
    kierunkowskazów stoją> sobie na lewym pasie więc staje za nimi nagle
    zmienia się światło i goście
    > włączają kierunkowskaz ( np przy salonie KIA)

    oj tak! jakby im mialo reke urwac jak dotkna włącznika! to jest
    nagminne, ja tam odrazu za zolny pasuje sie na srodkowy, bo zawsze
    sie jakis zapominalski trafi.


    że nie wspomnę już o taki co
    > zmieniają pasy bez kierunków przecież wszyscy wiedzą gdzie
    królowie jadą.
    > Tak więc podsumowując do puki będziemy mieli takie szkoły jazdy
    będziemy mieli
    > takich kierowców.


    szczegolnie kiedy przed nim stoi (!) rzad samochodów i nagle musisz
    dawac po hamulcach!
    nasze szkoly jazdy to jakas porazka, robilam prawko w loku,
    masakra!! mialam farta znac super isntruktora ktory potrafil
    super "nauczyć samochodu", ale to juz prywatnie.


    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • misiania 26.08.09, 15:45
    aż muszę policzyć, ale mam wrażenie, że na Puławskiej (nie wiem, czy
    nie od Mokotowa nawet) do Piaseczna są tylko trzy przejścia dla
    pieszych bez sygnalizacji. z czego trzecie już przy Mercedesie. ja
    naprawdę patrzę, czy tam kto w tych trzech miejscach nie stoi, ale
    jakoś tak się dziwnie składa, że późnym wieczorem nie ma chętnych na
    przechodzenie. aha, przy Mercedesie (o czym już kiedyś pisałam) jest
    chyba coś nie tak ze światłem latarni. tzn. osoby stojące przy
    przejściu jakoś nikną w tym świetle. póki jest jasno i latarnia się
    nie świeci, to jest OK, a potem się robi dziwnie.
  • missundaztood 26.08.09, 15:52
    >Jedno mnie tylko zastanawia i przez te zawali drogi wyścigowcy
    tracicie czasu ??

    Niestety tracę dużo czasu, samo wymijanie zawalidróg oszczędza mi
    ok. 10 minut w drodze do pracy, a gdyby ich nie było jechałabym min.
    20 minut krócej.

    > Myślę że na pewno nie tyle żeby tutaj innych obrażać i wymyślać im
    od zawali
    > dróg bo to że szybciej o 10 sekund będzie szybciej przy następnych
    światłach to
    > jakaś totalna głupota jak dla mnie.

    Nie chodzi o to, by być 10 sekund szybciej na światłach, tlyko by
    być pierwszym na kolejnych światłach, by nie ciągnąć się po
    następnym zielonym za zawalidrogami.
  • aganowi1 27.08.09, 12:11
    twoja wypowiedź to chyba jakiś żart. Bo jestem ciekawy jak na puławskiej można
    nadrobić 20min chyba lecąc górą :-)
  • aganowi1 27.08.09, 12:21
    missundaztood napisała:
    > Nie chodzi o to, by być 10 sekund szybciej na światłach, tlyko by
    > być pierwszym na kolejnych światłach, by nie ciągnąć się po
    > następnym zielonym za zawalidrogami.

    No totalna niedorzeczna wypowiedź nie wiem czy zauważasz że ty rajdowiec
    dojeżdżasz do świateł szybciej tyle tylko że ten zawali droga cię na nich
    dogania i ty stoisz dłużej a on krócej i na następnych światłach to samo itd.
    ale ty nie jesteś zawali droga :-)
    Ostatnio jechałem autobusem o 8 rano przy mercedesie zobaczyłem fajne sportowe
    autko i pan tylko śmignął między autami.
    Jaki było moje zdziwienie jak przy wałbrzyskiej autobus zrównał się na światłach
    z tym sportowcem, tyle właśnie można nadrobić na puławskiej.
    Na tej ulicy są światła chyba co 500m więc nikt mi nie powie że akurat na tej
    ulicy jadący przepisowo to zawalidrogi.
    Ja też ma szybkie autko i lubię dynamiczną jazdę ale takie wypowiedzi że na
    puławskiej ktoś traci 20 min przez jadących wolniej lewym pasem mnie śmieszą
  • teqilaa 27.08.09, 13:31
    aganowi1 napisała:
    > No totalna niedorzeczna wypowiedź nie wiem czy zauważasz że ty
    rajdowiec
    > dojeżdżasz do świateł szybciej tyle tylko że ten zawali droga cię
    na nich
    > dogania i ty stoisz dłużej a on krócej i na następnych światłach
    to samo itd.
    > ale ty nie jesteś zawali droga :-)

    buahahahahahhahaah padłam!! Aganowi1 Ty już lepiej nie główkuj!
    buahahahahahaha tu nie chodzi o to ile stoisz na światłach tylko jak
    szybko je mijasz. Będąc pierwszą niezaleznie od tego kto za Toba
    stoi swiatła pokonujesz pierwsza ... kumatsa?

    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • aganowi1 27.08.09, 14:32
    teqilaa
    To raczej ty pogłówkuj i pomyśl z czego się śmiejesz
    Bo w tym wątku chodzi o zawalidrogi a nie kto pierwszy ruszy do świateł i
    dojedzie do następnych na których poczeka na te takzwane zawalidrogi.
    No chyba że coś mi się pomyliło i jest to wątek o wyścigach między światłami
  • teqilaa 27.08.09, 14:58
    komentowałes zasadnosć chęci bycia pierwszym na światłach i do tego
    odnosi się mój smiech.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • missundaztood 27.08.09, 15:06
    O rany, Twój tok myślenia jest co najmniej dziwny. Nikt mnie nie
    dogania, bo po prostu przejeżdżam na kolejnych światłach, a
    zawalidroga i reszta ciągnąca sie za nim, zostaje na czerwonym. A
    jak jest duży tłok, to mam okazję tak pomanewrować, żeby minąć
    kolejne zawalidrogi, dzięki czemu jestem min. kilkanaście samochodów
    w korku do przodu w stosunku do tego, gdybym od początku jechała za
    zawalidrogą. Rozumiesz?
    Ja nie mam szybkiego autka, wręcz przeciwnie - małe i kobiece z nie
    najlepszymi osiągami. To nie o to tutaj chodzi. Możemy się kiedyś
    umówić jak masz ochotę zweryfikować ile zaoszczędzam dzięki mojemu
    stylowi jazdy. Wyruszymy razem z jakiegoś punktu w Piasecznie i
    zobaczymy kto o której będzie w danym punkcie w Warszawie.
    Śmiej się dalej, a ja dalej będę oszczędzała swój czas w drodze do
    pracy i z powrotem.
  • mb75 27.08.09, 14:37
    Owszem, takie zawalidrogi się zdarzają. Szlag człowieka trafia jak
    się taki na swiatłach zastanawia czy jechać albo wpuszcza po kolei
    tych, którzy włączają się do ruchu na zielonej strzałce (za chwilę
    światła się zmienią i będą mogli spokojnie wjechać).
    Ale zdecydowanie więcej jest tych, którym się spieszy bardziej niż
    innym - omijają poboczem kolejkę stojącą do świateł i wciskają się
    już na skrzyżowaniu, zmuszając do hamowania tych jadących
    przepisowo. W takiej sytuacji niestety część tych jadących uczciwie
    nie załapie się w tym cyklu na przejazd. Inny przykład -
    skrzyżowanie z Karczunkowską, pas do skrętu w prawo z zieloną
    strzałką. I trafia się taki, który musi być pierwszy i ustawia się
    na pasie do skrętu, żeby potem jechać prosto. A cała kolejka
    skręcających w prawo czeka za nim - bo przecież JEMU się spieszy!
    Moim zdaniem nie można uogólniać - generalnie największy problem
    stanowią Ci, którym się wydaje że są sami na Puławskiej -
    niezależnie od tego czy jadą 50 czy 100.
  • misiania 27.08.09, 15:32
    a to na jakichś wyjątkowo tępych kierowców trafiasz przy
    Karczunkowskiej, skoro stoją tam jak barany na prawym pasie...
    zwykle ci, co wjeżdżają na prawy pas skręcają w prawo na zielonej
    strzałce, robią nawrotkę, wyjeżdżają na Puławską i jadą sobie dalej
    do W-wy. i bardzo dobrze, Puławska się choć o parę pojazdów
    kanalizuje.
  • dominiker 27.08.09, 15:40
    Przed karczunkowską ci jadący pasem dla skręcających w prawo
    postępują tak jak pisze misiania. Chyba tylko autobusy (ztm,
    prywatne, pks) blokują prawy pas na czerwonym i zielonej strzałce
    nie zamierzając skręcić tylko walą potem prosto.
  • mb75 27.08.09, 17:10
    chodzi mi o jazdę w stronę Piaseczna i skręt w prawo w Karczunkowską
    a nie w Karmazynową (bo zapewne o tą ulicę Ci chodzi). I to chyba
    nie jest dobrze, że:
    a) jadą prosto z pasa do skrętu w prawo
    b) blokują tych, którzy chcą jechać w prawo i mogą to zrobić - a tam
    akurat dość dużo samochodów skręca

    A co do tych skręcających w Karmazynową i zawracających na przejściu
    dla pieszych, żeby o kilka samochodów wcześniej wyjechać na
    Puławską - nie będę tego komentować, dla mnie to zwykły brak kultury
    (inni jakoś czekają) - ale to moja ocena, ktoś może to ocenić
    inaczej.
  • missundaztood 27.08.09, 17:13
    > A co do tych skręcających w Karmazynową i zawracających na
    przejściu
    > dla pieszych, żeby o kilka samochodów wcześniej wyjechać na
    > Puławską - nie będę tego komentować, dla mnie to zwykły brak
    kultury
    > (inni jakoś czekają) - ale to moja ocena, ktoś może to ocenić
    > inaczej.

    Jaki brak kultury??!! Ktoś każe tym innym czekać? Mogą zrobić
    dokładnie tak samo, a skoro nie robią, to znaczy że im się nie
    spieszy. Wolna wola.
  • mb75 27.08.09, 17:16
    powtarzam - to moja ocena i mam do niej prawo. Tak jak Ty do swojej.
  • misiania 27.08.09, 20:14
    nikomu nie szkodzą, zmniejszają swój udział w sznurze samochodów
    przed skrzyżowaniem... w czym problem?
  • mb75 27.08.09, 20:33
    W sumie jak pojadą na czerwonym to też zmniejszą swój udział w
    sznurze samochodów przed skrzyżowaniem :-) Nie podoba mi się takie
    zachowanie i tyle.

    Zresztą ja pisałam o skręcie w Karczunkowską (w prawo jadąc w stronę
    Piaseczna) a to już całkiem inna historia - jeden stoi na czerwonym
    na pasie do skrętu w prawo i czeka na zielone, żeby pojechać prosto
    a ci, co chcą skręcić na strzałce w prawo - czekają za nim w
    kolejce. I tak się tworzą korki. Że już nie wspomnę o wjeżdżaniu na
    skrzyżowanie, jak się nie ma miejsca żeby zjechać. W ten sposób co
    piątek pięknie korkuje się skrzyżowanie przy Realu i w efekcie stoją
    wszyscy.
  • misiania 27.08.09, 21:05
    nie, gdyby wjechali na czerwonym na skrzyżowanie, to byłaby zupełnie
    inna sytuacja. ale nie wjeżdżają na czerwonym.

    natomiast jakoś nie zwróciłam uwagi na tych tarasujących zjazd w
    prawo w Karczunkowską, bo mają kaprys jechać na wprost. jakoś tak mi
    się zawsze wydawało, że na tym pasie po prawej samochody sobie
    skutecznie skręcają w prawo, korzystając z zielonej strzałki. ale
    fakt - nie przyglądam się ich manewrom zbyt uważnie.
  • len_y 27.08.09, 22:12
    misiania napisała:

    > nie, gdyby wjechali na czerwonym na skrzyżowanie, to byłaby zupełnie
    > inna sytuacja. ale nie wjeżdżają na czerwonym.

    Bo jeszcze nie dorośli;)
    Cwaniaków jest pełno na drogach i jak już ktoś napisał wyżej, lawirowanie z
    jednego pasa na drugi i z powrotem to kicha, bo i tak na którychś z kolei
    światłach stoi się przy takim kolesiu jadąc spokojnie.
  • teqilaa 28.08.09, 12:23
    len_y napisał:
    lawirowanie z
    > jednego pasa na drugi i z powrotem to kicha, bo i tak na którychś
    z kolei
    > światłach stoi się przy takim kolesiu jadąc spokojnie.

    Leny zadziwia mnie Twoja zdolnosc zapamiętywania mijajacych Cie
    samochodów ;). Zaręczam Ci, że nie raz byłam duuużo szybciej u celu
    nie ciągnac za "śpiochem". Oczywiście nie pisze tutaj o sytuacji w
    której luzu na jeden samochód i "skakanie" z pasa na pas na styk.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • len_y 27.08.09, 22:06
    missundaztood napisała:

    > > A co do tych skręcających w Karmazynową i zawracających na
    > przejściu
    > > dla pieszych, żeby o kilka samochodów wcześniej wyjechać na
    > > Puławską - nie będę tego komentować, dla mnie to zwykły brak
    > kultury
    > > (inni jakoś czekają) - ale to moja ocena, ktoś może to ocenić
    > > inaczej.
    >
    > Jaki brak kultury??!! Ktoś każe tym innym czekać? Mogą zrobić
    > dokładnie tak samo, a skoro nie robią, to znaczy że im się nie
    > spieszy. Wolna wola.


    To jest brak kultury na całej linii i typowo buracko-prostackie zachowanie. To
    samo tyczy się skrętu w prawo ze strzałką i zajmowania tego pasa w celu jazdy
    prosto. Im się może tak samo spieszyć jak temu co tak robi, tylko mają odrobinę
    więcej rozumu od tych cwaniaczków.
  • misiania 27.08.09, 22:51
    Ale oni ci wyrządzają jakąś krzywdę czy co, jak sobie przejadą przez
    to skrzyżowanie korzystając z zielonej strzałki? czegoś ci ubędzie?
    wymydli się?
  • dominiker 28.08.09, 09:37
    Dziś jakiś koleś w audi, począwszy od puławskiej na wysokości
    renault, skakał z pasa na pas. Nawet nie włączał kierunków tak się
    spieszył. Omijał "zawalidrogi" wpychając sie "na siłę" między
    samochody i pare razy dostał "z klaksona". Najdziwniejsze jest to,
    że całą drogę jadąc spokojnie miałem go gdzieś w polu widzenia.
    Nasze drogi rozeszły się gdy skręciłem z puławskiej w niepodległości
    przy wilanowskiej.
  • teqilaa 28.08.09, 12:32
    "spieszył" sie w korku? buahahaha idiotów nie brakuje.
    taka mała prosba nie mylmy "zawalidrogi" od tych co to pospolicie w
    korku kiblują. Bo widze ze wielu osobom myli sie to.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • bellazza 28.08.09, 13:25
    Tak tylko przytoczyłem historyjkę, bo mnie koleś rozśmieszył z rana.
    A co do zawalidróg to najbardziej mnie wkurzają jadące około 60 na
    godzinę, prawie równolegle (w mało ruchliwy dzień) trzy samochody.
    Blokują wszystkie pasy, a wyminąć się ich nie da.
  • missundaztood 28.08.09, 13:31
    O raaany, wtedy mnie krew zalewa po prostu!!!
  • teqilaa 28.08.09, 14:41
    oj ktos sie nie przelogował ...
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • dominiker 28.08.09, 15:05
    No ba, tak to jest jak się ma wspólny komputer z żoną. W sumie
    często mi się to zdarza, po prostu klikam odpowiedz :)
  • teqilaa 28.08.09, 15:29
    kupic żonie komputer :D
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • missundaztood 28.08.09, 09:58
    > To jest brak kultury na całej linii i typowo buracko-prostackie
    zachowanie. To
    > samo tyczy się skrętu w prawo ze strzałką i zajmowania tego pasa w
    celu jazdy
    > prosto. Im się może tak samo spieszyć jak temu co tak robi, tylko
    mają odrobinę
    > więcej rozumu od tych cwaniaczków.

    Skoro Ty wolisz czekać na czerwonym mając okazję choć trochę skrócić
    czas jazdy w ten sposób - Twoja wola.
    A jeśli pas prowadzi zarówno prosto jak i w prawo, to to, że jest
    zielona strzałka nie zabrania jazdy prosto z tego pasa.
    W żadnym z powyższych przypadków nie są łamane ani prawo ani kultura.
  • mb75 28.08.09, 10:10
    Ale akurat na skrzyżowaniu Puławskiej z Karczunkowską (jadąc w
    stronę Piaseczna) ten dodatkowy pas jest TYLKO do skrętu w prawo.

    A ja stoję za takim delikwentem, który wcale nie ma zamiaru skręcić
    w prawo, tylko szybko wcisnąć się przed tych stojących na prawym
    pasie zaraz po zmianie świateł. A ja mogłabym teoretycznie skręcić
    sobie w Karczunkowską bo mam zieloną strzałkę, ale niestety hrabia
    przede mną skutecznie to uniemożliwia. To jest i łamanie przepisów i
    brak kultury.
  • woy 28.08.09, 10:38
    dokładnie to pas tylko do skrętu w prawo.
    --
    pozdrawiam
    w.
  • missundaztood 28.08.09, 12:46
    Z tym to oczywiście się zgadzam w 100%, chociaż muszę powiedzieć, że
    akurat na tym skrzyżowaniu nigdy czegoś takiego nie widziałam, a
    mijam je codziennie.
  • teqilaa 28.08.09, 12:29
    len_y napisał:
    To jest brak kultury na całej linii i typowo buracko-prostackie
    zachowanie.

    Ja czesto w ten sposób "przeskakuje" czerwone światło, tyle że nie
    po przejsciu dla pieszych tylko normalnie nawrotke po ulicy robie. I
    co w tym złego?!!
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • len_y 28.08.09, 23:19
    teqilaa napisała:

    > len_y napisał:
    > To jest brak kultury na całej linii i typowo buracko-prostackie
    > zachowanie.
    >
    > Ja czesto w ten sposób "przeskakuje" czerwone światło, tyle że nie
    > po przejsciu dla pieszych tylko normalnie nawrotke po ulicy robie. I
    > co w tym złego?!!

    To w tym złego że dawno już nie wypiliśmy razem:)
  • len_y 28.08.09, 23:34
    teqilaa napisała:

    > len_y napisał:
    > To jest brak kultury na całej linii i typowo buracko-prostackie
    > zachowanie.
    >
    > Ja czesto w ten sposób "przeskakuje" czerwone światło, tyle że nie
    > po przejsciu dla pieszych tylko normalnie nawrotke po ulicy robie. I
    > co w tym złego?!!

    Nie wiem ile jest skrzyżowań na Puławskiej powiedzmy do Wilanowskiej ale niech
    będzie 20. Czy na takich manewrach zaoszczędzisz 5 min? Wątpię.
    Inna sprawa jest taka że w naszym kraju wielu kierowców olewa przepisy jak się
    da. Wyprzedzanie na trzeciego, wymuszanie pierwszeństwa, zbyt szybka prędkość,
    itp. a i tak kierowca czuje się wobec tego praktycznie bezkarnie. Byłem w
    zeszłym roku w Wilnie w mieście było ograniczenie do 50, jechałem 70, zatrzymała
    mnie policyja i nie było gadania, od razu mandat i koniec. U naszych zachodnich
    sąsiadów jest identyczna sytuacja. Masz dopuszczalną prędkość powiedzmy 40 czy
    50 w mieście i ludzie tyle jadą, a nie tak jak u nas np. w Skolimowie przy
    szpitalu gdzie jest 30 a zapier....ją 80 i więcej. Kulturę trzeba mieć we krwi:)
  • misiania 29.08.09, 01:18
    OK. jeszcze tylko powiedz, na czym polega łamanie przepisów w
    przypadku skrętu na zielonej strzałce i zrobienia nawrotki na ulicy
    prostopadłej do Puławskiej.

    dla wyjaśnienia. ja tak nie robię, bo mi się zwyczajnie nie chce. na
    mnie w biurze poczekają. ale wcale mi nie przeszkadza, że robi to
    ktoś inny. niczego mi nie zabiera, nie stwarza zagrożenia, nie
    przychodzi mi do głowy żaden przepis z PoRD, który jest w takim
    wypadku łamany.

    no to o co chodzi? polskie piekiełko? ja tak nie robię, więc inni
    też niech tak nie robią? a gdyby tam wasza matka na skuśkę przez
    nawrotkę szła czy co?

    a gdyby zdarzył się cud i zrobiliby estakadę na Puławskiej nad tym
    skrzyżowaniem to też honorowo byś na dole kiblował na czerwonym?
  • len_y 29.08.09, 11:37
    misiania napisała:

    > OK. jeszcze tylko powiedz, na czym polega łamanie przepisów w
    > przypadku skrętu na zielonej strzałce i zrobienia nawrotki na ulicy
    > prostopadłej do Puławskiej.
    >
    > dla wyjaśnienia. ja tak nie robię, bo mi się zwyczajnie nie chce. na
    > mnie w biurze poczekają. ale wcale mi nie przeszkadza, że robi to
    > ktoś inny. niczego mi nie zabiera, nie stwarza zagrożenia, nie
    > przychodzi mi do głowy żaden przepis z PoRD, który jest w takim
    > wypadku łamany.
    >

    nie jest to łamanie przepisów i nigdzie wcześniej nie napisałem że to łamanie.
    Takim samym tokiem myślenia można by walnąć pawia przez drzwi na skrzyżowaniu i
    też by było git, no bo przecież nigdzie nie jest napisane w przepisach że sobie
    żygnąć nie wolno na drodze.


    > no to o co chodzi?
    polskie piekiełko? ja tak nie robię, więc inni
    > też niech tak nie robią? a gdyby tam wasza matka na skuśkę przez
    > nawrotkę szła czy co?
    >
    chodzi o to że są pewne zasady zachowania się na drodze, które widocznie dla
    Ciebie są zbyt skomplikowane do pojęcia:)

    > a gdyby zdarzył się cud i zrobiliby estakadę na Puławskiej nad tym
    > skrzyżowaniem to też honorowo byś na dole kiblował na czerwonym?

    Twoje marzenie??
    Korzystał bym z tego zgodnie z przeznaczeniem
  • teqilaa 29.08.09, 12:19
    Leny nie widze w tym nic niestosownego bądż tez złych manier jak
    sugerujesz. Po prostu korzystam zmożłwiości jak najbardziej
    legalnej, aby nie sać na czerwonym świetle. Korzysc jest taka że
    jesli na tych swiatlach nie postoje to szybciej dojrzdzam do
    nastepnych, do nasteponych, do nastpenych i zdarazlo sie ze
    zyskiwalam nawet do 20 minut czasu poniewaz udalo mi sie
    jeszcze "wbic" w dziure czasowa kiedy nie ma korka, zarowno na
    odcinku do reala jak i pózniej przy wałbrzyskiej. Wierz gdybym miala
    dzieki temu zaoszczedzic tylko 5 m. to nie chcialoby mi sie, po
    prostu.

    Leny widze jednak ze tamat musimy przedyskutowac przy "kubusiu" w
    realu :D :D
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • teqilaa 29.08.09, 12:20
    stać miało być! stać hahahahahahaha
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • len_y 29.08.09, 13:04
    teqilaa napisała:

    >
    > Leny widze jednak ze tamat musimy przedyskutowac przy "kubusiu" w
    > realu :D :D

    ja o tym już wcześniej próbowałem;)
  • misiania 29.08.09, 14:23
    odnosiłam się do tego zdania:

    Wątpię.
    Inna sprawa jest taka że w naszym kraju wielu kierowców olewa
    przepisy jak się
    da.

    ponieważ jednak przyznałeś, że "sposób Teqilii" że go tak skrótowo
    nazwę, nie jest łamaniem przepisów to uznaję, że powyższe zdanie
    walnąłeś ni z gruchy ni z pietruchy, z braku innych argumentów.
  • len_y 29.08.09, 17:38
    misiania napisała:

    > odnosiłam się do tego zdania:
    >
    > Wątpię.
    > Inna sprawa jest taka że w naszym kraju wielu kierowców olewa
    > przepisy jak się
    > da.
    >
    > ponieważ jednak przyznałeś, że "sposób Teqilii" że go tak skrótowo
    > nazwę, nie jest łamaniem przepisów to uznaję, że powyższe zdanie
    > walnąłeś ni z gruchy ni z pietruchy, z braku innych argumentów.


    Lepiej przyłącz się do nas i przy "kubusiu" przedyskutujemy ten temat i wiele
    innych:)
  • teqilaa 29.08.09, 23:51

    len_y napisał:
    ja o tym już wcześniej próbowałem;)

    proponuję przystanek przy Karczunkowskiej, będziemy mogli na biezaco
    komentować ;D
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • len_y 31.08.09, 23:30
    teqilaa napisała:

    >
    > len_y napisał:
    > ja o tym już wcześniej próbowałem;)
    >
    > proponuję przystanek przy Karczunkowskiej, będziemy mogli na biezaco
    > komentować ;D

    jeszcze mi się ostały weki w kiszonymi, w sam raz będzie pod
    jabłko-marchew-brzoskwinia ;)
  • teqilaa 01.09.09, 08:54
    czyli niezbednik mamy, reszta sama sie jakos dogra :D
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • tomjani 01.09.09, 14:16
    misiania napisała:

    > OK. jeszcze tylko powiedz, na czym polega łamanie przepisów w
    > przypadku skrętu na zielonej strzałce i zrobienia nawrotki na
    > ulicy prostopadłej do Puławskiej.

    Oj, chyba ku mojej rozpaczy znienawidziłaś mnie za te "blachosmrody"
    tak bardzo że aż mi śmierci życzysz ;'-( Wiesz dlaczego od pewnego
    czasu zacząłem jeździć Puławską rowerem nieprzepisowo, oczekując
    zielonego światła na pasie do skrętu w prawo po to aby pojechać
    prosto zamiast oczekiwać na pasie do jazdy prosto? Zacząłem tak
    robić od momentu gdy jakiś potencjalny zbrodniarz w sportowej bryce
    śmignął na wprost może 90km/h pasem do skrętu w prawo gdy tylko
    światło zmieniło się na zielone, a ja właśnie ruszałem znajdujac się
    z prawej strony najbardziej prawego pasa przeznaczonego do jazdy
    prosto. Pewnie też chciał "załapać się na zieloną falę". A ja
    wkrótce potem zacząłem jeździć bocznymi drogami zamiast Puławską. To
    czego się domagasz rozzuchwala tylko podobnych buraków. Pytasz gdzie
    tu łamanie przepisów w takim "cwaniackim" pokonywaniu czerwonego
    światła za pomocą nawrotki - a ja pytam gdzież to zgodnie z
    przepisami można zawrócić na bocznej drodze? Chyba dopiero w pewnej
    odległości od skrzyżowania, bo przecież nie zaraz na przejściu dla
    pieszych, i to tylko pod warunkiem że nie powoduje to zagrożenia dla
    innych uczestników ruchu. Jakoś to qpy przestaje się trzymać: trzeba
    zwolnić przed czerwonym światłem, przepuścić pieszych przed wjazdem
    na skrzyżowanie, skręcić w prawo, odjechać stosowny kawałek, stanąć,
    przepuścić jadących z przeciwka, ponownie wjechać na skrzyżownie
    przepuszczając pieszych tym razem przed zjazdem ze skrzyżowania.
    Jest wielce prawdopoeobne że w tym czasie światło dla Puławskiej
    zmieniłoby się na zielone, i kretyn który chciał trochę czasu
    zaoszczędzić kosztem zamieszania i czyjegoś bezpieczeństwa - będzie
    miał za swoje i postoi sobie teraz przed czerwonym światłem znacznie
    dłużej, przepuszczając innych które przepisowo oczekiwały sobie na
    Puławskiej, w tym i Misianię, która dzięki czyjemuś kretyństwu
    dojedzie szyciej. Jeśli jednak takich kretynów nie brakuje, znaczy
    to że większości z nich udaje im się przejechać skrzyżowanie przed
    innymi, przez to że zakręty i nawrotkę pokonują z piskiem opon,
    licząc na to że ani pieszy ani inny jadący przepisowo samochód nie
    napatoczy im się przed maskę. Tylko patrzeć jak znajdą się
    jeszcze "sprytniejsi": tacy co przy czerwonym świetle przerżną całe
    skrzyżowanie na wprost z pasa do skrętu w prawo, bo po co cała ta
    farsa z zakręcaniem i zawracaniem, skoro skrzyżowanie i tak jest
    puste. A Misiania zacznie nerwowo trąbić na auto stojące przed nią
    na pasie do jazdy prosto, że stoi taki baran przed czerwonym świałem
    zamiast pojechać tak jak tamci... Może czas najwyższy aby misiania
    zaczęła przyzwyczajać się do codziennego korzystania z kibelka?
    --
    Tomek Janiszewski
  • 3fx 01.09.09, 14:33
    > Tylko patrzeć jak znajdą się
    > jeszcze "sprytniejsi": tacy co przy czerwonym świetle przerżną całe
    > skrzyżowanie na wprost z pasa do skrętu w prawo, bo po co cała ta
    > farsa z zakręcaniem i zawracaniem, skoro skrzyżowanie i tak jest
    > puste.

    Ja widuję takich cwaniaczków regularnie...

    Inna sprawa, że niewielu z tych, którzy praktykują nawrotkę na Karmazynowej zatrzymuje się przed sygnalizatorem z świecącą się zieloną strzałką...

    Małe przypomnienie: interia360.pl/artykul/zielona-strzalka,20798
  • teqilaa 01.09.09, 14:34
    ok była juz frajerem, cfaniakiem, moge byc i kretynem. Tomjani nie
    trzeb z piskiem opon i po pasach dla pieszych żeby szybciej pokonac
    skrzyzowanie poprzez nawrotkę. Wystarczy zrobic to tuz po zmianie
    światel na czerwone, pieszych na tym przejściu ni ema praktycznie
    wogóle więc zazwyczaj nie ma nawet kogo przepuszczać. Jak sie czyta
    toco napisałes to teoretycznie to jakas mordega w praktyce wyglada
    to inaczej. I zaznaczam bez piskola i zaliczania przejścia dla
    pieszych. robie tez w ten sposób jak chce skrecic w Karczunkowska. Z
    Puławskiej to jakis koszmar, na jednej zmianie światła przejezdzaja
    góra trzy samochody. Robie półnawrotke tyle ze jade prosto zamiast
    skrecac potem w prawo. Radzenie sobie z korkiem, bez łamania
    przepisów i nie zagrazając nikomu to kretynizm?
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • len_y 01.09.09, 14:45
    przypominam że była już errata, a teraz co posłowie? ;D
  • tomjani 01.09.09, 15:34
    teqilaa napisała:

    > nie trzeb z piskiem opon i po pasach dla pieszych żeby szybciej
    > pokonac skrzyzowanie poprzez nawrotkę. Wystarczy zrobic to tuz po
    > zmianie światel na czerwone,

    A jeśli dojedziesz do skrzyżowania nie od razu po zmianie na
    czerwone tylko jakiś czas potem to co? Stoisz zdyscyplinowanie
    narażając się na miano "zawalidrogi" czy też robisz nawrotkę
    ryzykując tym że nie zdążysz w przepisowy sposób więc trzeba się
    pośpieszyć aby nie wypaść z gry przed powrotem na Puławską?

    > pieszych na tym przejściu nie ma praktycznie wogóle więc zazwyczaj
    > nie ma nawet kogo przepuszczać.

    Ale zwolnić a naewt stanąć trzeba, tak jak należy stanąć przed
    znakiem "STOP" przed przejazdem kolejowym, nawet wtedy gdy żadnego
    pociągu nie widać? Poza tym czy aby nie przecinasz przy tym ścieżki
    rowerowej; gdy się skręca w prawo na "zielonej strzałce" bez
    zwalniania, jest szczególnie łatwo o kolizję z mającym zielone
    światło rowerzystą.

    > robie tez w ten sposób jak chce skrecic w Karczunkowska. Z
    > Puławskiej to jakis koszmar, na jednej zmianie światła
    > przejezdzaja góra trzy samochody. Robie półnawrotke tyle ze jade
    > prosto zamiast skrecac potem w prawo. Radzenie sobie z korkiem,
    > bez łamania przepisów i nie zagrazając nikomu to kretynizm?

    W tym przypadku zapewne nie, o ile tylko rzeczywiście robisz to w
    sposób bezpieczny, odjeżdżając od skrzyżowania na bezpieczną
    odległość. W końcu nawet jak "zgubisz" na tym jedną zmianę świateł,
    to i tak będziesz mocno do przodu. Co więcej, szpece od
    tzw. "uspokojenia ruchu" (do tej kategorii zalicza się też budowa
    przejść dla pieszych z wysepką pośrodku na której mogą sobie
    bezpiecznie zaczekać aż pojawi się luka między samochodami jadącymi
    w jednym kierunku zamiast jak to jest na przejściach bez takiej
    wysepki pakować się w "szatkownicę" samochodów jadących w kierunkach
    przeciwnych) wręcz postulują ograniczenie liczby skrzyżowań z
    dozwolonym skrętem w lewo. Skręcając od strony Piaseczna w
    Karczunkowską przy pomocy nawrotki zmniejszasz niebezpieczeństwo
    kolizji z jadącymi Puławską od strony Warszawy prosto, kosztem
    pewnego utrudnienia skrętu w lewo w stronę Warszawy zjeżdżającym z
    Karczunkowskiej (od strony Jeziorek). Wszystko zatem zależy od tego
    czy i na Karczunkowskiej nie zaczyna tworzyc się korek za sprawą
    tego że przez podobnych Tobie na jednej zmianie świateł przejeżdżają
    też tylko trzy samochody...
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • teqilaa 01.09.09, 16:09
    tomjani napisał:
    A jeśli dojedziesz do skrzyżowania nie od razu po zmianie na
    > czerwone tylko jakiś czas potem to co? Stoisz zdyscyplinowanie
    > narażając się na miano "zawalidrogi" czy też robisz nawrotkę
    > ryzykując tym że nie zdążysz w przepisowy sposób więc trzeba się
    > pośpieszyć aby nie wypaść z gry przed powrotem na Puławską?

    zazwyczaj z daleka już widac zmiane świateł, wiec jeśli czerwone
    pali sie juz nie zjeżdzam na pas do skrętu, proste i logiczne.

    Ale zwolnić a naewt stanąć trzeba, tak jak należy stanąć przed
    > znakiem "STOP" przed przejazdem kolejowym, nawet wtedy gdy żadnego
    > pociągu nie widać? Poza tym czy aby nie przecinasz przy tym
    ścieżki
    > rowerowej; gdy się skręca w prawo na "zielonej strzałce" bez
    > zwalniania, jest szczególnie łatwo o kolizję z mającym zielone
    > światło rowerzystą.

    a dlaczego odrazu zakładasz że sie nie zatrzymuję? oj wszyscy sie
    zapędziliście w swoich oskarzeniach, jak tylko ktos napisze że
    jedzie wiecej jak 50 to odrazu wszystkie możliwe "grzechy" na drodze
    sa im przypisywane. Nie rób ze mnie debila i slpego z prawem jazdy.

    Skręcając od strony Piaseczna w
    > Karczunkowską przy pomocy nawrotki zmniejszasz niebezpieczeństwo
    > kolizji z jadącymi Puławską od strony Warszawy prosto, kosztem
    > pewnego utrudnienia skrętu w lewo w stronę Warszawy zjeżdżającym z
    > Karczunkowskiej (od strony Jeziorek). Wszystko zatem zależy od
    tego
    > czy i na Karczunkowskiej nie zaczyna tworzyc się korek za sprawą
    > tego że przez podobnych Tobie na jednej zmianie świateł
    przejeżdżają
    > też tylko trzy samochody...

    prawdopodobienstwo powstania korka w takiej sytuacji jest takie samo
    jak wygranie w totka.Jesli faktycznie jeżdzisz tamtedy to powinienes
    to zauwazyć. W tej kwestii Twoje argumenty to całe szczęscie jak
    narazie fantastyka.
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • tomjani 01.09.09, 16:51
    teqilaa napisała:

    > > Wszystko zatem zależy od tego czy i na Karczunkowskiej nie
    > > zaczyna tworzyc się korek za sprawą ego że przez podobnych Tobie
    > > na jednej zmianie świateł przejeżdżają też tylko trzy
    > > samochody...
    >
    > prawdopodobienstwo powstania korka w takiej sytuacji jest takie
    > samo jak wygranie w totka.

    Niby dlaczego? Jeśli na ulicy przeciwleglej do Karczunkowskiej
    (Karmazynowej?) ustawi się dłuuugi sznur samochodów zamierzających
    jechać prosto, które w większości zjechały wcześniej z Puławskiej,
    to wtedy ci którzy chcieliby jechać od Jeziorek do Warszawy -
    zamiast przepuszczać jedynie pieszych na przejściu ul Puławskiej
    muszą wcisnąć się między ostatnie samochody wyjeżdżające z
    Karmazynowej a pierwsze samochody wyjeżdżające z Puławskiej od
    strony Piaseczna. Dokładnie tak jak obecnie ci którzy obecnie
    skręcają w bezpośrednio w Karczunkowaką od strony Piaseczna muszą
    wciskać się między ostatnie samochody wyjeżdżające z Puławskiej od
    strony Warszawy a pierwsze samochody ruszające z Karczunkowskiej (i
    ewentualnie Karmazynowej).

    > Jesli faktycznie jeżdzisz tamtedy to powinienes to zauwazyć. W tej
    > kwestii Twoje argumenty to całe szczęscie jak narazie fantastyka.

    Gdy będąc akurat w centrum Warszawy potrzebowałem odwiedzić
    Gnata/Reala lub OBI na Ursynowie, to zanim "odkryłem" 306 z
    przystanku PKP Okęcie zdarzało mi się dojeżdżać kibelkiem aż do
    Jeziorek, i stamtąd jechać 715. Istotnie dramatu nie było, ale to
    może dlatego że niewielu jeszcze wtedy próbowało kombinować z
    nawrotką na Karczunkowskiej? Cóż, niebawem spróbuję odbyć
    podobną "wycieczkę" i zobaczę jak jest obecnie.

    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • misiania 01.09.09, 18:03
    yhy... czyli jednak "a gdyby to wasza matka staruszka tędy
    przechodziła". wizja sznura samochodów na Karmazynowej upiękniła mi
    dzień.
  • teqilaa 01.09.09, 22:15

    misiania napisała:

    > yhy... czyli jednak "a gdyby to wasza matka staruszka tędy
    > przechodziła".

    ha ha ha ha ha wyjęłas mi to z ust!

    tak dla ścisłosci, jezdze w ten spsosób nie od tygodnia czy dwóch
    tylko od kilku lat i mimo powstania tylu nowych osiedli w tamtym
    rejonie w dalszym ciągu nie ma korka. Gdybamy dalej?.

    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • misiania 01.09.09, 22:19
    a gdyby wycieczka dzieci maleńkich, pacholąt z przedszkola, akurat
    tamtędy przechodziła w tę i nazad od 7ej do 9ej?
  • teqilaa 01.09.09, 22:38
    sprawdzic czy nie ksiądz! ;)
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • mo_nicka_ja 31.08.09, 22:14
    tak nas/was widzą :)

    "Pokora nie jest cnotą kierowcy na warszawskich blachach. Warszawski kierowca
    lepiej wie jak należy jeździć i chętnie się tą wiedzą dzieli - eufemistycznie
    rzecz ujmując.
    - Warszawiak poucza innych kierowców, jak należy jeździć. Ulubionym narzędziem
    wykorzystywanym w tym celu są światła długie oraz odległość od zderzaka
    wyprzedzającego pojazdu wynosząca maksymalnie 1 metr - takie opinie zebrali
    reporterzy Radia dla Ciebie wśród kierowców spoza stolicy."

    http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,89336,6962777,Jestem_z_Warszawy__Mam_pierwszenstwo.html
  • teqilaa 01.09.09, 08:53
    jasne az chciałoby się zacytowac :
    "- Przede wszystkim pan mi po chamsku wyrwał tego kurczaka!
    - Jako corpus delicti.
    - Ścierkę, ścierkę mi wyrwał, moje narzędzie pracy.
    - Panie kierowniku, ukraść chciał mi tego kurczaka.
    - No pewnie, bo po co by wyrywał?! To złodziej!
    - I pijak! bo każdy pijak to złodziej!!!"


    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • kasienkat 01.09.09, 21:53
    tylko, że w tej Warszawie mieszka więcej osób z Polski niż rodowitych
    Warszawiaków. I jeżeli uważasz ich za "wszystkowiedzące Państwo" - to wyrażasz
    opinię o ludziach z różnych regionów Polski. Ja uważam - trzymajmy się przepisów
    ( w rozsądnych granicach), miejmy szacunek do drogi i innych użytkowników. A Ci
    wolniej jadący i świadomi tego - zjeżdżajcie proszę na tej Puławskiej na prawy
    pas. W Polsce ruch jest prawostronny, a lewy pas jakby do wyprzedzania tylko
    sluzy ;))))) Innym, szybciej jadącym uzytkownikom drogi pozwoli to na szybsze
    przemieszczanie się (ich sprawa w jakim tempie) a Wam na bezpieczny dojazd ;))))
    Racjonalna jazda- to mniej problemów i mniej korków :)))) Pozdrawiam
  • alfa.alfa 01.09.09, 19:38
    too-man napisał:

    > Uwielbiam kierowców jeżdżących przepisowo 50 km/h i trzymających odstęp
    > 50 m od samochodu przed nimi. Nie śpieszą się na światłach - ruszają
    > powoli aby paliwa nie marnować. Dojeżdżając do czerwonego światła na
    > skrzyżowaniu już z odległości 200 m toczą się majestatycznie blokując
    > cały ruch za sobą. Przed skrętem wyrzucają na luz i toczą się bez
    > hamowania.
    > Na Puławskiej dzięki nim już niedługo między światłami zmieści się 10
    > samochodów a korek będzie zaczynał się w Górze Kalwarii.

    Kilka dni temu wróciłam ze Świnoujścia i tam takich zawalidrogów jest cała masa.
    Nie dość że jeżdżą przepisowo, to jeszcze co mnie najbardziej zaszokowało,
    ustępują pierwszeństwa pieszym i rowerzystom. Nie do pomyślenia w
    Piasecznie czy Warszawce.
    --
    Świadectwo Bodka.Co narkotyki robią z człowieka.
  • zizu1234 01.09.09, 20:19
    Witam.
    Potwierdzam.
    Świnoujście jest bliżej zachodu :):):) - a na zachodzie wiadomo jak się jeździ.Inna kultura w stosunku do rowerzystów i pieszych
    Pozdrawiam
  • misiania 01.09.09, 21:41
    wszystko jest względne. taki np. Zgorzelec jest bardzo blisko
    zachodu, a kierowcy ani myślą zatrzymywać się przed przejściem, by
    puścić pieszych. co jest dość dziwne, bo wszędzie wiszą tabliczki,
    że Z. jest miastem bezpiecznym, chyba jest jakiś monitoring nawet i
    samochody jeżdżą powoli. tzn. ja nie miałam problemów, przede mną
    się zatrzymywali. może tamtejsi piesi jacyś nieśmiali są alboco?

    hyhyhy jak widać nie tylko warszawscy kierowcy narzucają swój styl
    na ulicach innych miast, podwarszawscy piesi także :))))
  • teqilaa 01.09.09, 22:18

    alfa.alfa napisał:

    Kilka dni temu wróciłam ze Świnoujścia i tam takich zawalidrogów
    jest cała masa
    > .
    > Nie dość że jeżdżą przepisowo, to jeszcze co mnie najbardziej
    zaszokowało,
    > ustępują pierwszeństwa pieszym i rowerzystom. Nie do
    pomyślenia w
    > Piasecznie czy Warszawce.

    no widzisz? ucz sie ucz!
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • mwierzba 02.09.09, 08:56
    ale mi wyjątkowość Świnoujścia - ja bylem w Macharcach i tam też
    ustępują - i gwarantuje ci, że jeśli w p-nie jakiś baran przy
    skręcie nie puszcza mnie na pasach dostaje butem - lub tym co pod
    ręką po aucie:) - a rowerzyści przez przejście nie mają prawa
    przejeżdzać ! naucz się tego, bo ja nie puszczam ! a przepisy
    przestrzegam wszystkie !
  • teqilaa 02.09.09, 10:48
    mwierzba napisał:
    i gwarantuje ci, że jeśli w p-nie jakiś baran przy
    > skręcie nie puszcza mnie na pasach dostaje butem - lub tym co pod
    > ręką po aucie:) -

    masz jeszcze ręce i nogi? ;)
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • mwierzba 02.09.09, 11:28
    ...i mózg także w odróżnieniu od tych "jeżdzących dziwolągów" w p-
    nie - jak POLSKA długa i szeroka ciężko mi znaleźć tak chamsko-
    nieobliczalnie-po swojemu-parkujący gdzie popadnie(byle drzwi
    wejściowe do celu były pod nosem-łamiących przepisy na krótkich
    odcinkach JEDNOKIERUNOWYCH-znaków nie widzących-wymuszających-
    kierowców.
    Tylko nie mówcie,że miejsc parkingowych mało ! dupy się nie chce im
    ruszyć spod urzędu gminy i tyle...brrr -po pnie tylko na piechote
    sie da normalnie egzystować...
  • teqilaa 02.09.09, 11:39
    tak na mój mózg, walenie reka lub noga w przejezdzający samochód to
    conajmniej lekko ryzykowna sprawa;/
    --
    Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy nie dokończyć.

    Konfucjusz
  • mo_nicka_ja 02.09.09, 17:24
    bo i tak o samochodach
    i cwanym omijaniu korków....

    coraz bardziej się boje ulicy Powstańców Warszawy, a raczej przechodzenia po
    pasach na obu krańcach ulicy, tych bez świateł, którymi dzieci chodza do szkoły
    z jednak lub drugiej strony

    mam już wyrobiony nawyk że jak mnie ktoś puszcza na przejście z jednej strony to
    w połowie jezdni oglądam się W DWIE strony znowu - notorycznie trafiają się
    cwaniaki co nie chcąc stać w korku "bo oni zaraz skręcają w lewo" - jadą pod
    prąd jak widzą że nic z przeciwka nie jedzie albo "jedzie ale się zmieszczą" -
    tylko nie biorą poprawki na pasy dla pieszych!

    dziecko raczej wpuszczone na pasy nie spojrzy w ten sposób :/
    mam nadzieje że choć wy tak nie robicie

    swoja drogą, teraz grzmią o nauczeniu dzieci jak się mają zachowywać na pasach
    a kto nauczy kierowców że pieszych się przepuszcza?
    szczególnie dzieci?
    ciekawe jest też jak wielu kierowców zachowuje się paskudnie tamując ruch,
    zastawiając wyjazd itp. "bo oni muszą dziecko do szkoły odwieźć"
    teraz Kusocińskiego się pięknie blokuje :)
    ale piesi tez są fajni - zaczęli traktować jezdnię jak chodnik

    po prostu - i znowu do wakacji 10 miesięcy! :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka