Dodaj do ulubionych

Holender mowi po polsku

19.09.04, 20:05
"Kogana mamoesjoe kratoelacie z okazi twoig oerozin" taki tekst zapisal H.
pod moje dyktando. Uczyl sie tego potem caly wieczor i rano przeczytal to
mojej mamie. Jak jest u Was? Moj H. po trzech latach zwiazku ze mna i po
chyba 12 z poprzednia Polka zna tylko pare slow. Chcialby mowic ale nie
bardzo chce sie uczyc. Czy wasi panowie tez sa tacy oporni na nauke jezyka?
Edytor zaawansowany
  • 19.09.04, 20:41
    moj mowi :
    czasami tak ,czasami nie :)))
    dobrze dobrze,
    spokojnie spokojnie :)))
    choć:D
    nie rozumiem /w wersji rozumiem nieczesto :))
    do widzenia/dzien dobry/dobry wieczor/dobranoc (taki wyedukowany :))
    czesc kochanie :))

    no i mowi jeszcze:
    ladna z ciebie dziewczyna :D

    ostatnio trenowalismy wymowe "sz" "cz" "rz" -siem obsmialam nieslychanie

    rozumie natomiast bardzo duzo ,do nauki pol zabiera sie nieskutecznie co
    tydzien

    pozdro,
    nastka

  • 19.09.04, 20:44
    Wou...Ty to masz dobrze.Mojego meza nie zmusilabym napewno do takiego lamania
    sobie jezyka.On tez sie nie chce uczyc.Najpierw uparl sie ze nie ma czasu
    chodzic na kursy,a teraz mowi ze mu to niepotrzebne,bo mieszka i tak w
    Holandii.A jak jedzie do Polski to ma prywatnego tlumacza....I rozmawiaj z
    nim.Gorzej ze moj syn slyszac ojca tez nie chce sie uczyc.Mlodsza corka
    zaczynala juz nawet ladnie mowic po polsku,niestety kiedy weszla w wiek kiedy
    starszy brat jest autorytetem tez przestala mowic.....Znaja kilka slowek,ale to
    przeciez niewszystko.Najwiekszy problem ma moj tato,ktory powiedzial
    mi ..."kiedys mialem tylko jeden problem,teraz mam trzy...kiedys nie moglem ani
    porozmawiac,ani zrozumiec ziecia ,a teraz nie moge zrozumiec wlasnych
    wnukow".Biedny ,moj syn jak zacznie nawijac(nie mozna go zatrzymac),a moj tato
    tylko patrzy,patrzy,a pozniej mowi "dziecko,dziecko ty tak gadasz i gadasz a ja
    nie moge cie zrozumiec".Z tego co zdarzylam zaobserwowac po mezu to Holedrzy
    wcale sie nie przejmuja czy ktos ich rozumie,czy nie i tak mowia co musza
    powiedziec i wcale nie jest wazne czy ktos zrozumial.Moj brat np.jak cos
    tlumaczy mojej drugiej polowie,to cedzi te slowa tak powoli i dokladnie,tak
    jakby moj maz faktycznie to rozumial(smieszne to jest tak jak sie z boku
    przygladam),a jak skonczy to i tak musze tlumaczyc.Jednak kazdy powinien
    przyznac mi racje ,po kilku piwkach tlumacza napewno zadna ze stron nie
    potrzebuje...hihihi...Dzieci zas jezeli jest taka potrzeba tez szybko sie ucza
    wsrod dzieci....Pozdrawiam,
  • 19.09.04, 20:47
    musze jeszcze dodac.Moj maz duzo rozumie,tylko z mowieniem mu jakos nie
    wychodzi.Groetjes!!!
  • 19.09.04, 21:17
    U nas wyglada najgorzej" sz,cz "i t.p.Maz wiekszosc rozumie/oglada ze mna
    czesto polska tv/,latwo uczy sie jezykow tez.
    ml
  • 19.09.04, 22:19
    Czesc wam ,maz spi wiec awantury juz nie bedzie na pisanko sie pisze .zaczne
    od tego co mowila mi zawsze moja babcia (takie stare indianskie przyslowie)
    mezczyzna im miej wie tym tym zdrowszy jest i zyje dluzej.Ja se takie rady
    babuni do serducha biore i nie ucze mojego nic po polsku ,bo po co mnie jakis
    mlody schorowany trupek???? niestety z poczatku bawilo mnie jak kaleczy nasz
    jezyk to i paru slowek go nauczylam.Lazi czasem za mna i chce mi pokazac jaki
    to on poliglota- te malutka pokaz cycki -sie wydziera na podworku a ja mu na
    to-bujaj sie -a on na to -ja pokaz jajka???? I tak se potrafimy caly dzionek
    przekadac .Wyrazy brzydkie czesto uzywane tez zna ,bo mu sie podobaja ,a po za
    tym osluchany w naszej mowie jest wiec cos mu z tego papalania
    wychodzi .Najwazniejsze ze jak moja mama zadzwoni to potrafi jej wytlumaczyc
    ze mnie w domu nie ma.No i muzyka gra.P.P.
  • 19.09.04, 23:25
    Uf, czyli nie tylko moj taki oporny na nauke. Sam nie chce sie uczyc, bo tez
    wychodzi z zalozenia ze mieszka w tu wiec nie musi. Ale ode mnie wymaga abym po
    niecalych trzech latach mowila perfekcyjnie. A jak czegos nie rozumiem, to
    zaczyna mowic do mnie glosniej.Wtedy, mu mowie, ze nie mam problemow ze sluchem
    tylko z jezykiem. Ze nie mowi po polsku to kiepsko, ale ze nie rozumie to
    nieraz dobrze.
    Czesto Holendrzy pytaja mnie jak cos sie mowi po polsku i probuja to
    powtorzyc.Oczywiscie jak im to wychodzi to wiecie. Ale jak ja mam problem z
    prawidlowym powiedzeniem "h" lub "g" to do nich to nie dociera.
    A teraz anegdota:
    W mojej szkole nauczycielka miala ambicje prawidlowo wypowiadac nasze imiona.
    Doszla do mojego no i niestety zacharczala sie i nie wychodzilo jej to
    poprawnie. W koncu pyta: jak mowi do ciebie twoj partner? Na co ja: schatje.
    Obsmiala sie cala grupa i do konca nauki zostalam juz schatje.
    Pozdrawiam
  • 28.09.04, 20:51
    Witam moja imienniczke.klikam z Francji, zabojady tez maja problem z
    wymowieniem naszego imienia. moj osobisty wymawia dobrze, tesciowie tez
    wymawiali poprawnie ale przez 15 lat nie nauczyli sie pisac. wszystki zabojadom
    i nie tylko z usmiechem mowie ze to bardzo latwe wymowic poprawnie imie.
    zycze milego wieczoru
  • 21.09.04, 14:33
    z przykroscia was zawiadamiam,ze moj H. mowi po polsku-tak... a teraz od
    poczatku,poznalismy sie w PL,on byl na wakacjach po wakacjach kupil sobie kurs
    nawet nie wiem jaki i uczyl sie w domu z kaset,pozniej jak przyjezdal do PL tak
    po troszku wiecej i wiecej umial,i tak z ang.przechodzilismy na polski,ja nawet
    niezauwazylam kiedy zaczelismy non stop po polsku,a pozniej poznawalam inne
    malzenstwa pol.-hol. i stwierdzilam ze jestem jedyna co rozmawia z mezem po
    polsku,a pozniej przyszla szkola hol.,i pewnego dnia pani od hol.powiedziala:
    po co chodzisz do szkoly teraz musisz tylko w domku cwiczyc ze swoim M. i
    rzeczywiscie chcialam ale sie nie dalo-wszystkich metod probowalam,moj M.
    twierdzi ze jak mnie widzi to automatycznie przechodzi na polski. Tak wiec
    dziewczyny cieszcie sie ze rozmawiacie po hol.,dzieki temu bedziecie mialy
    mniej "pracy" w szkoleniu holenderskiego.Pozdr.A.
  • 21.09.04, 18:04
    A jak dlugo sie polskiego uczyl????Imponujace!
    ml
  • 21.09.04, 20:11
    10 msc.kazdego dnia po 3-4godz.,ale napisze wam cos jeszcze moj M pojechal
    kiedys do Egiptu i tam ....zakochal sie w przewodniczce ...no i wrocil do NL. i
    jak myslicie co zaczal robic???? zaczal sie uczyc arabskiego jeszcze kasety mam
    w swoim futerale i ksiazki:)
  • 21.09.04, 18:22
    Mam kolezanke w Belgii,jej maz tez bardzo ladnie mowi po polsku.Ale oni przez
    pierwsze 3-4 lata pomieszkiwali tak po pol roku w Belgii i po pol roku w
    Polsce,no i przy tesciach i jej rodzinie nauczyl sie po polsku mowic...ale to
    zmusila go sytuacja.Dlatego chyba sie nauczyl,a moj maz musze przyznac ze
    wstydem jest troche za wygodny.Po co on ma sobie jezyk lamac,mieszka tutaj.W
    Polsce spedza tylko kilka dni wakacji.Moze gdyby ten jezyk potrzebny byl mu w
    pracy toby sie zmobilizowal,dzieci tez mowia po holendersku.....
    Glupia moglam na poczatku uprzec sie ze nie bede po holendersku mowila ,wtedy
    on musialby sie polskiego uczyc...hihihi(tak zrobila moja inna znajoma-
    hiszpanka,powiedziala mu ze ona nie bedzie po holendersku sie uczyla bo za
    trudny jezyk,wiec on nauczyl sie hiszpanskiego.A ze pozniej z tego zwiazku
    urodzily sie dzieci,wiec i ona musiala sie nauczyc holenderskiego,sila wyzsza.)
    Niestety dla mnie juz za pozno,szkoda ze wczesniej sama nie wpadlam na taki
    pomysl....Teraz to moge sobie tylko pomarzyc ze moj malzonek polskiego sie
    nauczy.
    Groetjes!!!
  • 27.09.04, 23:01
    Moj Holender najwiecej to rozmawia po polsku z moim zolwiem przywiezionym z
    Polski. Chociaz zolwie nie dosc ze nie rozumieja to jeszcze nie slysza
    ludzkiego glosu :)
    Mowi sporo, ale slow, a nie zdan. Nieraz mu sie myli cos, np zamiast powiedziec
    nie wiem, to mowi nie ma :0
    Najbardziej rozbraja mnie jak jestesmy w Pl i robimy zakupy albo odwiedzamy
    kogos. Przed kazdym dzien dobry, do widzenia, dziekuje mowi no. I wychodzi no
    dzien dobry, no do widzenia no dziekuje. Albo w sklepie placimy, pani przyjmuje
    pieniadze i mowi dziekuje, a on na to no prosze bardzo.
    A jeszcze lubie jak rozrabia bo pozniej zawsze mowi psieprasiam.
    Jak sie nauczy jakiegos nowego slowa to chodzi i powtarza w kolko. Albo jakies
    slowo w radiu uslyszy i pozniej probuje powtorzyc a ja za chiny nie wiem o co
    mu chodzi i on sie wkurza ze przeciez po polsku mowi :)
    Kiedys cos naprawial i sie meczyl meczyl, wkoncu mowie mu, wez sobie bluznij to
    ci lepiej pojdzie. To zaczal polskimi k...ami rzucac.
    Mieszkam we Fryzji i ciagle ktos sie mnie pyta kiedy sie bede fryzyjskiego
    uczyc :) to ja mam zawsze wymowke, ze najpierw moj Holender musi mowic po
    polsku tak jak ja mowie teraz po holendersku, czyli calkiem niezle :)
    Zdaje sie ze mam jeszcze sporo czasu ;P
  • 27.09.04, 23:04
    A jak tego zolwia przewiozlas??Moj zostal u rodzicow,bo jak sie dowiedzialam, takich zwierzat
    przewozic za granice nie wolno.
  • 27.09.04, 23:49
    Zarejstrowalam go w Polsce w urzedzie miejskim. Dowiedzialam sie ze to jest
    potrzebne do przewiezienia przez granice. A prawde powiedziawszy co mam tutaj
    zrobic to nie wiem, wiec jest tu troche nielegalnie. Mam namiary na forum o
    zolwiach holenderskie, tam sie kiedys pytalam i nawet ktos mi podal nazwe
    organizacji czy komorki panstwowej jakiejs, gdzie mozna sie dowiedziec.
    A przewiezlismy go w kartoniku w nogach, nikt nam do samochodu nie zagladal.
    mialam papier przy sobie ze zarejestrowany. Najwyzej mogliby mnie z granicy
    cofnac .Na szescie mieszkam(mieszkalam)20km od granicy PL - D
  • 27.09.04, 23:51
    Taka odpowiedz dostalam:

    ik weet niet om wat voor een schildpad het gaat maar je kan met de paieren die
    je bij je dietje hebt gewoon naar boru laser en daar kan je jezelf met het
    diertje registreren. Zoek ff op google naar de site van laser.
  • 28.09.04, 13:35
    Moj mowi tylko w Polsce, i tylko proste slowa (dziekuje, prosze etc.).
    Ostatnio mnie zalatwil, gdy w bardzo powaznej rozmowie na jakis kulturalny
    temat wymienil nazwisko slynnego polskiego malarza.
    Jan Majtek...
    Usmialam sie, jak tchorzofretka...
    Biedaczysko myslal, ze Mianownik w l.p. od Matejki jest Majtek...

    E.
  • 28.09.04, 23:14
    moj Holender od 12 lat juz zabiera sie za nauke polskiego. Rozumie bardzo duzo,
    z mowieniem gorzej. Ale podciaga sie przy dzieciach:-) Ja juz przestalam
    wierzyc, ze kiedys rzeczywiscie zacznie mowic...
  • 30.09.04, 21:12
    Moj Holender rozmawial wczoraj z moim zolwiem :) Wlasciwie to byl monolog i
    szedl tak:
    Czesc Fredek,
    Jak leci? Wszystko dobrze?
    Zobacz, no chodz tutaj!
    No Fredek, nie spij,
    Nie wolno tak robic!! :)

    To jakies 30 procent repertuaru polskiego jaki ma moj Holender :)
  • 26.10.04, 22:48
    Odkurzam stary wątek :-) No nie taki stary, sprzed miesiąca, ale zniknął już z I
    strony, a że ja tu nowa (macham do Was wszystkich przy okazji!) to też mogę coś
    powiedzieć od siebie. Co do mojego własnego, osobistego ;-) Holendra, to mówi po
    polsku od urodzenia, bo jest z mieszanej rodziny. Szczęściara ze mnie, co? No
    nie bardzo właściwie, bo mam 0 (słownie: zero) motywacji i zapału, żeby się
    uczyć holenderskiego. No ale nie o tym tu chciałam pisać. Otóż znam paru takich
    holenderskich zapaleńców, którzy chcą się uczyć naszego pięknego języka.
    Niedawno uczyłam jednego (narzeczony, a następnie mąż mojej znajomej Polki) -
    był po prostu genialny. Sama się musiałam podszkalać w miedzyczasie, bo on mi
    zadawał pytania nawet z gramatyki historycznej i lubił wiedzieć różne
    ciekawostki :-) Super mi się z nim pracowało, choć czasami sytuacja mnie
    przerastała. On np. wiedział czym są twarde i miękie spółgłoski albo
    funkcjonalnie miękkie!! Znał na pamięć końcówki wszystkich przypadków!
    Zdecydowanie minął się z powołaniem, byłby z niego świetny językoznawca. Teraz
    uczę trzy osoby. Najczęściej wymieniany powód nauki polskiego to chęć dogadania
    się z rodziną polskiej żony/dziewczyny czy męża/chłopaka :-) Fajniej jest móc
    się samemu dogadać, niż czekać łaskawie aż ktoś się pofatyguje i przetłumaczy.
    Sama też tak zaczęłam niedawno myśleć i dojrzewam do nauki holenderskiego -
    tylko że to taaaaaaki trudny język :-) Choć wcale nie trudniejszy niż polski.
  • 26.10.04, 22:58
    witaj kumquat tutaj! ciekawe to co piszesz o tym holendrze, tez mam podobnie lubiacego polski znajomego myszowatego, ale twoj to przebija wszystko;) pozdrowka i czuj sie tu milo;)zuzka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.