Co was denerwuje w łukowskich sklepach? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W naszym mieście jak widać wszelkiego typu sklepów nie brakuje.
    Jednak z obsługą klienta jest nie najlepiej. Napiszcie co was
    denerwuje, których sklepów nie lubicie, jakich sklepów wam brakuje?
    -Mnie drażnią sklepy, które są przesadnie ciasne. Żeby było
    ciekawiej mamy przykłady wielu sklepów, które bardzo dobrze
    prosperują od lat, jedank ich właściciele jakoś nie kwapią się żeby
    przenieść się do bardziej przestronnego lokalu. Na przykład: sklep
    nowej piekarni na os. Unitów Podlaskich, klietnów mnóstwo a kolejka
    zazwyczaj na zewnątrz. Podobnie sklep Blooms (odzież, bielizna, róż
    Wyszyńskiego i Zdanowskiego) naprawdę fajne i dobre jakościowo
    ubrania, ale co z tego skoro nie da się ich dobrze obejrzeć, w ogóle
    ciężko tam przejść żeby czegoś nie strącić...
    -Namolna obsługa, na przykład sklep z dżinsami (Wrangler, Lee) w
    domu handlowym, pracownicy robią wszystko aby wcisnąć klientowi
    cokolwiek, nie można się spokojnie przejrzeć w
    przymierzalni...Rossman - ochrona chodząca krok w krok za klientem,
    wiadomo, że robią tak, z powodu częstych kradzieży kosmetyków,
    jednak dla klienta to mało komfortowa sytuacja. Stoisko z
    kosmetykami w Guście - też nie da się niczego spokojnie obejrzeć bo
    zaraz dopadają ekspedientki...
    • karina_a napisała:

      > W naszym mieście jak widać wszelkiego typu sklepów nie brakuje.
      > Jednak z obsługą klienta jest nie najlepiej. Napiszcie co was
      > denerwuje, których sklepów nie lubicie, jakich sklepów wam brakuje?
      > -Mnie drażnią sklepy, które są przesadnie ciasne. Żeby było
      > ciekawiej mamy przykłady wielu sklepów, które bardzo dobrze
      > prosperują od lat, jedank ich właściciele jakoś nie kwapią się
      żeby
      > przenieść się do bardziej przestronnego lokalu. Na przykład: sklep
      > nowej piekarni na os. Unitów Podlaskich, klietnów mnóstwo a
      kolejka
      > zazwyczaj na zewnątrz. Podobnie sklep Blooms (odzież, bielizna,
      róż
      > Wyszyńskiego i Zdanowskiego) naprawdę fajne i dobre jakościowo
      > ubrania, ale co z tego skoro nie da się ich dobrze obejrzeć, w
      ogóle
      > ciężko tam przejść żeby czegoś nie strącić...
      > -Namolna obsługa, na przykład sklep z dżinsami (Wrangler, Lee) w
      > domu handlowym, pracownicy robią wszystko aby wcisnąć klientowi
      > cokolwiek, nie można się spokojnie przejrzeć w
      > przymierzalni...Rossman - ochrona chodząca krok w krok za
      klientem,
      > wiadomo, że robią tak, z powodu częstych kradzieży kosmetyków,
      > jednak dla klienta to mało komfortowa sytuacja. Stoisko z
      > kosmetykami w Guście - też nie da się niczego spokojnie obejrzeć
      bo
      > zaraz dopadają ekspedientki...

      WIDOCZNIE TAK MUSI BYĆ(JAKI KLIENT TAKA OBSŁUGA)
      ŁUKÓW TO NIE WARSZAWA
      Różnica jest taka,że w Łukowie klienci mają zwyczaj o wszystko się
      targować(Od niedawna przeniosłem firmę w te strony i nie mogę się
      przyzwyczaić do sytuacji,że klienci się targują o 10 groszy.
      Śmieszne ale prawdziwe.

      Ale trochę kultury na codzień nikomu by nie zaszkodziło.
      Warszawiak.
      • > WIDOCZNIE TAK MUSI BYĆ(JAKI KLIENT TAKA OBSŁUGA)
        > ŁUKÓW TO NIE WARSZAWA
        > Różnica jest taka,że w Łukowie klienci mają zwyczaj o wszystko się
        > targować(Od niedawna przeniosłem firmę w te strony i nie mogę się
        > przyzwyczaić do sytuacji,że klienci się targują o 10 groszy.
        > Śmieszne ale prawdziwe.
        >
        > Ale trochę kultury na codzień nikomu by nie zaszkodziło.
        > Warszawiak.

        Jeszcze nie widzialam, zeby ludzie w Lukowie tragowali sie o 10gr.
        Nie uwazam, ze ludzi z Lukowa cechuje brak kultury. Jednak pewnie slabo wypadamy przy stolicy, bo Warszawka taka kulturalna..
        Pewnie dlatego, ze wiekszosc mieszkancow jest z malych miast. Warszawiacy...a po metryke 200km.
        Pozdrawiam Warszawiaka;)
      • ynwestor przyjechal na prowincje byznesy robic a tu zonk. o zgrozo klienci sie
        upominaja o swoje, sprzedawcom trzeba placic- normalnie tragedia. a mialo byc
        tak pieknie. ciekawe czemu autor przeniosl firme do Lukowa skoro w Wawie bylo mu
        tak dobrze? (pytanie retoryczne, nie wymagam odpowiedzi)
      • rates podaj jaki i gdzie biznes u nas prowadzisz, a nawet 10gr nie zarobisz.
      • To targowanie to rzeczywiście w sklepach w Łukowie jest a w
        Warszawie nawet nie ma po co pytać, cena na metce jest i płać!! Mi
        się lepiej nosi jak utarguję choć ze złotówkę:)Sklep co deptali mi
        po piętach i na siłę wciskali to galeria optima!Jacy namolni, nie
        można przekroczyć progu stoiska bo już Cię ekspedientka atakuje i
        towar zachwala choć marnej jakości, zaś totalnie odwrotnie jest w
        tym wielkim sklepie z sukienkami i garniturami tam totalna zlewa!!
        Jesteś dla nich powietrzem a jak się odezwał to mi się zakupów
        odechciało. Zadowolona byłam ze sklepu Pan i Pani. Niewielki sklepik
        z super cierpliwą obsługą,mierzyliśmy do bólu pani z uśmiechem na
        ustach donosiła suknie do przymierzalni i bardzo miło się gadało.
        Kupiłam sobie świetną sukienkę a mąż bardzo ładną koszulę i niedrogi
        garnitur który przywieziono nam na zamówienie! I jeszcze
        utargowaliśmy kilka złotych bez żadnych ale.
        • mogę potwierdzić to co jakapka napisała, w recmanie tandeta!!! wszystko na jedno kopyto a obsługa fatalna, sukienki tylko w małych rozmiarach, materiał koszmarny proszę zwrócić uwagę "pranie chemiczne" czyli jednorazówki!!!! próbowałam coś tam kupić - niestety na próbie się skończyło, kilka kroków dalej sklepik pan i pani: od progu powitała mnie uśmiechnięta pani, gdy powiedziałam że szukam sukienki na wesele w przymierzalni spędziłam dłuuugą chwilę ponieważ ekspedientka co chwila przynosiła inną sukienkę!!!! mój mąż także kupił garnitur i koszulę - od polskiego producenta, optima porażka!!! sama chińszczyzna!!!
          • zgadza się, że w optimie nic nie ma. A gdzie jest ten sklepik Pan i Pani?
          • Pan i Pani ???!!! człowieku chyba jesteś właścicielem tego sklepu albo osobą spokrewnioną bo trzeba być ślepym żeby nie zauważyć że towar tego sklepu pamięta czasy mojego dziadka - garnitury - 100% poliester, starocie mogące robić za zabytek. Moja żona chciała kupić sukienkę, to powiedziała że takie same może kupić sobie w centrum w nadarzynie czy na bazarze za połowę mniej !!!!!! Wystrój sklepu odstrasza od samego wejscia, nie wspomnę o wrednej babie, która wbije ci nóż w plecy jesli wyjdziesz bez zadnego zakupu. Kiedyś prosiłem o krawat do koszuli ( nie znam się za bardzo na doborze koloru ) to goście weselni mieli ze mnie niezły ubaw i zapytali czy ktos po złosci dobrał mi krawat, a chyba chodzi o to, zeby doradzić klientowi a nie wcisnac cos na siłę. W zyciu tam nie wrócę. Na szczęscie od niedawna powstał duży sklep męski w dawnych pawilonach i od tamtego momentu tylko tam robimy z rodziną zakupy. Nie pamiętam nazwy, ale wystarczy luknąć na skład garniturów, koszul, swetrów itp. Poza tym piękna, miła obsługa :) - co jest ewenementem w łukowskich sklepach.
    • A mnie denerwuje, ze w wielu sklepach nie mozna placic karta. Mamy XXI wiek i
      rozumiem placenie gotowka na bazarku, ale nie pojmuje jak moze nie byc terminalu
      platniczego w sklepach kosmetycznych, odziezowych, aptekach, itd.
    • >Mnie drażnią sklepy, które są przesadnie ciasne (...), bardzo dobrze prosperują
      od lat, jedank ich właściciele jakoś nie kwapią się żeby przenieść się do
      bardziej przestronnego lokalu.

      Chodzi o czynsz. Może wg ciebie sklep dobrze prosperuje - ma obroty, ale jakby
      zmienił lokal, koszty wzrosłyby nawet 300-krotnie. Teraz ma stałych klientów,
      niski czynsz i zarabia.
      Moja znajoma prowadziła sklep. Po 2 latach zmieniła lokal, i zamiast 2 tys.
      czynszu płaciła 5 tys. Ledwo wiązała koniec z końcem. Co z tego, że miała
      większy lokal, obrót, klienci przychodzili - ale czynsz ją zżerał.
      Poza tym sklep, sklepowi nierówny. Tu gdzie będziesz sprzedawać śrubki,
      Sanepid nie pozwoli sprzedawać chleba. Kibel dla personelu, prysznic, umywalka,
      brodzik/wanna do mycia misek wiader, szafki "czyste", "brudne" itd. Znowu
      koszty...Właściciele zatem zostają w starym lokalu.


      > -Namolna obsługa, na przykład sklep z dżinsami (Wrangler, Lee) w
      > domu handlowym, pracownicy robią wszystko aby wcisnąć klientowi
      > cokolwiek, nie można się spokojnie przejrzeć w
      > przymierzalni...

      Mnie też to wkurzało, dopóki sama nie popracowałam kilka miesięcy w sklepie tego
      typu. Obsługa ma prowizję od sprzedaży, i "plan" sprzedaży, który MUSI wykonać.
      Nad głową kierownika/menadżera, który opierdziela za każdego klienta, który
      wyjdzie z pustymi rękoma. Masz wykonać plan sprzedażowy i g..no go obchodzi jak
      to zrobisz - jeżeli nie zrobisz, nie masz wyników - wylatujesz. Masakra. Poza
      tym, obsługa podkrada sobie klientów, podkłada świnie, i jedni na drugich
      donoszą - żeby tylko się utrzymać miesiąc dłużej. Wystarczy popatrzeć jaka jest
      rotacja w tych sklepach. Co miesiąc nowe twarze.
      Ich "namolność" wynika z presji przełożonego. Jak w Deichmannie - kupisz buty,
      będą ci przy kasie wciskać pastę, łyżkę, sznurówki - aby zwiększyć utarg.
      Poczytaj na forach o "motywacyjnym" systemie pracy :)
      forum.gazeta.pl/forum/f,23,Praca.html
      >Rossman - ochrona chodząca krok w krok za klientem,

      jaki naród, taka ochrona. Kradną bydlęta-zatem ochrona łazi krok w krok. Tyle,
      że osobiście widziałam ochroniarza chodzącego za jakąś babką - a obok jakieś
      siksy, kradły błyszczyki do ust - albo jakieś testery do malowania. Łażą ale za
      kim - sami nie wiedzą.

      Też mnie wkurzają te napadające ekspedientki "w czym mogę pomóc", bo ja lubię
      sobie pooglądać, dotknąć, pomacać - zanim kupie. Ale one mają system prowizyjny
      - zatem nie dziwę się im. Tyle, że mogłyby odczekać chwilę, a nie biec od drzwi.
      Bo czasem człowiek wejdzie, chce o coś zapytać a ekspedientka udaje, że cie nie
      widzi.

      --
      [url=http://pierwszezabki.pl]
      [img]http://s2.pierwszezabki.pl/016/0160499a0.png?4576[/img] [/url]
    • ja rozumiem ze pracuja danym systemem i sa na prowizji, ale zeby od razu jak
      sepy.bylam swiadkiem jak do sklepu lee weszla para zeby zapytac sie gdzie w
      lukowie mozna kupic garnitur, natomist obsługa jak szalona dopadla ich i
      wciskala co popadnie.jak dla mnie to trochę smieszne.trzeba miec swoja godnosc a
      nie za przeproszeniem płaszczyć sie i skakac nad klientem. zreszta wileu osobom
      przeszkadza to,ze obsluga nie da sie rozejrzec a od razu wciska co popadnie
    • Osobiście bardzo nie lubię nachalności w wranglerze... ledwo się wejdzie a już
      jest się obskoczonym...
    • a mnie denerwuje sklep Piter Pan i obsługa. Dziewczyny tam pracujące kompletnie się nie znają i też nie dadzą pooglądać tylko co chwilę pytają co podać. Jakiś czas temu w małym Piterze pracowała taka niemiła, niska dziewczyna, mężatka, bo obrączkę nosiła. Jaka ona była niemiła dla klientów, nie dała się zastanowić, była opryskliwa, arogancka, pewna siebie. w Rossmannie mimo chodzącej ochrony, mogę się zastanawiać nad danym produktem i pół dnia, a w Piterze aby szybciej, aby więcej klientów obsłużyc.
    • Pan i Pani ???!!! człowieku chyba jesteś właścicielem tego sklepu albo osobą spokrewnioną bo trzeba być ślepym żeby nie zauważyć że towar tego sklepu pamięta czasy mojego dziadka - garnitury - 100% poliester, starocie mogące robić za zabytek. Moja żona chciała kupić sukienkę, to powiedziała że takie same może kupić sobie w centrum w nadarzynie czy na bazarze za połowę mniej !!!!!! Wystrój sklepu odstrasza od samego wejscia, nie wspomnę o wrednej babie, która wbije ci nóż w plecy jesli wyjdziesz bez zadnego zakupu. Kiedyś prosiłem o krawat do koszuli ( nie znam się za bardzo na doborze koloru ) to goście weselni mieli ze mnie niezły ubaw i zapytali czy ktos po złosci dobrał mi krawat, a chyba chodzi o to, zeby doradzić klientowi a nie wcisnac cos na siłę. W zyciu tam nie wrócę. Na szczęscie od niedawna powstał duży sklep męski w dawnych pawilonach i od tamtego momentu tylko tam robimy z rodziną zakupy. Nie pamiętam nazwy, ale wystarczy luknąć na skład garniturów, koszul, swetrów itp. Poza tym piękna, miła obsługa :) - co jest ewenementem w łukowskich sklepach.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.