• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

czy wolniej rozwijające się ma szansę "nadrobić"? Dodaj do ulubionych

  • 08.07.10, 13:17
    Hej, moje dziecko 14 miesięczne którego rozwój psychoruchowy oceniony
    jest przez neurologa na 9 miesięcy czy będzie opóźnione w rozwoju? czy
    jest nadzieja? Dziecko ma różne inne problemy zdrowotne, biegamy od
    specjalisty do spacjalisty - dotąd nie zdiagnozowane.
    Błagam pocieszcie lub napiszcie gorzką prawdę bo zwariuję.

    ps. Dziecko wstaje samo ale się chwieje i tylko podparte ustoi, umie
    czasem zrobić pa pa, nie wskazuje ręką, nie mówi tylko gaworzy, nie
    wykonuje polecen ale wesołe dobry kontakt bawi się i samo i z kims
    autyzm wykluczono.
    Edytor zaawansowany
    • 08.07.10, 23:43
      Trudno stawiać diagnozę nie widząc i nie znając dziecka. Tż drogą
      tego nie da się zrobić. Dlatego nie można ani Cię uspokoić, ani
      powiedzieć okrutnej prawdy. Informacji jest bardzo mało.
      Aco na to ci, którzy zajmują się Twoim dzieckiem? Lekarz,
      rehabilitant,psycholog?
      • 10.07.10, 18:51
        u psychologa nie byliśmy. Neurologa bardziej od opóźnionego rozwoju
        fizycznego martwi rozwój intelektualny i ze nie mówi tylko coś krzyczy
        po swojemu. Jak pytam lekarzy co dalej to nie dają jednoznacznej
        odpowiedzi albo mnie nie chcą dołować a swoje wiedzą albo sami nie
        wiedzą - tak mi się wydaje. Wczoraj był nasz pierwszy sukces zaczął
        robić pa pa poproszony o to ale to jedyna rzecz którą umie a uczę go od
        dawna. Martwi mnie też przyrost wagi wciąż waży w oklicach 8 kg a
        rówieśnicy sporo więcej.
        Nie ma dnia ani godziny żebym o tym wszystkim nie myślała a wizyty u
        lekarzy i w szpitalach też zle na dziecko wpływają przez to boi się
        obcych i podróży(mieszkamy daleko od duzego miasta) a poza kardiologiem
        niewiele z tych wizyt wynika tylko stres wymioty i płacz i potem spadek
        wagi. Rany dziewczyny jak wy dajecie rade?...
        • 12.07.10, 10:49
          Moj syn (w czerwcu skonczyl 4 lata) zachowywal sie podobnie. Tez byl
          i jest bardzo szczuplutki (dopiero udalo mu sie dojsc do 15kg przy
          wzroscie 110cm wiec wyglada jak patyczek i ma tak od zawsze). Wstal
          pierwszy raz majac dokladnie 12 m-cy i 5 dni. Jeszcze majac 10 m-cy
          przewracal sie siedzac. Zaczal chodzi kiedy mial 14 m-cy, mowic - 3
          lata. Przedtem po prostu caly czas krzyczal. To bylo naprawde
          straszne. U nas problemem byl sluch i inne - niezdiagnozowane do
          dzis - zaburzenia neurologiczne. Po dwoch operacjach sluch jest ok,
          2 lata terapii SI i logopedy takze zrobily swoje. Na dzien
          dzisiejszy synek nie odstaje od rowiesnikow choc ma dziwne
          zachowania: zawiesza sie (mozna mowic i mowic i nic przez 10 -15
          minut) i nie zauwaza wtedy niczego co sie dzieje, ma rozne natrectwa
          (np. zamykanie drzwi, spanie z 3 pieluchami tetrowymi, sprzatanie po
          sobie - to naprawde obsesja), ma obsesje na punkcie kazdego sprzetu
          elektronicznego i instynktownie potrafi wykonywac nawet zaawansowane
          funkcje tegoz sprzetu, nauczyl sie liter, potrafi liczyc. Lekarze
          diagnozuje pochodna autyzmu (zespol Aspergera ?) choc temu
          kompletnie zaprzeczaja zachowania spoleczne - bardzo lubi
          rowiesnikow, brata, potrafi sie bawic z dziecmi, uwielbia
          przedszkole. Na dzien dzisiejszy poza badaniem sluchu nie robimy
          juz nic - po latach jezdzenia po szpitalach synek mial taka awersje
          do lekarzy, ze teraz odpuscilismy. Nie widzimy zadnych dodatkowych
          objawow, mowa - choc rozwinela sie pozno bo dokladnie rok temu -
          jest zdecydowanie bardziej zaawansowana niz u rowiesnikow (wymawia
          nawet r) a dodatkowo syn ma bardzo dorosle i zaawansowane
          slownictwo. Jest po prostu troche inny i moze taka jego uroda,,,nie
          wiem. Na pewno czekaja nas jeszcze jakies problemy bo synek ma
          niedorozwoj twarzoczaszki i problemy z rzuchwa gdzie nie mieszcza
          sie zęby (jak juz pisalam jest bardzo drobniutki i glowke tez ma
          mala) ale na dzisiaj dajemy mu spokoj.
          Moze sprobujcie badania sluchu ? U nas to bylo najwiekszym
          problemem na poczatku - sprawdzaliscie ?
          • 12.07.10, 10:59
            a zapomnialam napisac - Maks ma duza nadwrazliwosc na dzwieki...co
            wydaje sie paradoksalne przy jego problemach ze sluchem...
            • 12.07.10, 23:00
              wy piszecie o jednym dziecku.
              A ja mam dwie córeczki 14 miesięczne. Są wcześniakami wszystko ok, szybko
              nadrobiły wagę. Teraz mają 86 cm i 10 kg. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie
              fakt, że male maja mpd. Nie siedza, nie trzymaja pewnie główki. Efektem
              rehabilitacji, ktora jest od 5 miesiaca jest to, że zaczynaja sie przekręcać na
              brzuszek. Ale to też nie zawsze. Codziennie chodzimy na rehabilitacje, pon i
              wtor- 2 razy dziennie, logopeda raz w tyg, 2 razy w tyg masaż, 1 w tyg terapia w
              takiej sali doswiadczania świata.
              Jestesmy po diagnozie u psychologa i stwierdził globalne poóźnienie w rozwoju.
              Cieszą mnie także najmniejsze postępy i widząc jak wolno się to dzieje, nawet
              się nie łudzę, że dziewczynki nadrobią zaległości. Tylko tak bardzo bym
              pragnęła, żeby chociaż siadły ...
    • 12.07.10, 22:55
      Piszesz, że autyzm wykluczono....ale u dzieci poniżej 2 roku życia nie da się w
      ogóle zdiagnozować autyzmu! Tak więc tym się na razie nie przejmuj. Inna rzecz -
      14 miesięczne dziecko nie musi umieć wskazywać ręką, ma prawo nie mówić, nie
      wykonywać poleceń. Na twoim miejscu na razie skupiłabym się na rehabilitacji
      ruchowej, bo u dzieci rozwój motoryki idzie w parze z rozwojem intelektualnym.
      Tak więc neurolog powinien dać odpowiednie skierowanie do poradni
      rehabilitacyjnej i koniecznie z tego skorzystaj!!!! Jeśli mieszkasz w większym
      mieście to tam najczęściej są poradnie, które realizują program tzw. wczesnej
      interwencji. W ramach tego programu masz opiekę neurologa, ortopedy,
      rehabilitację, często są zajęcia na basenie, logopeda, psycholog. Wiem, że na
      początku to wszystko jest przytłaczające i przerażające, ale po prostu po kolei
      realizuj wszystko co zalecą specjaliści. Skup się na dziecku i jego zdrowiu,
      niech reszta rodziny zajmie się resztą :-). Poszukaj na forum informacji o
      godnych polecenia specjalistach w twojej okolicy żeby nie tracić czasu na
      konowałów. I pamiętaj, jest może źle ale będzie tylko lepiej!!! Ja już to drugi
      raz przerabiam i wiem o czym mówię, właśnie drugie dziecko wyprowadzam na prostą
      i wiem, że przed nami jeszcze długa droga. I polecam zapisywanie obserwacji
      dziecka - ja to robię w cyklach comiesięcznych, zapisuję co się zmieniło, jakie
      nowe umiejętności się pojawiły a nawet jak wyglądają sprawy z jedzeniem, jakie
      leki brało, itp. Potem to się przydaje, lekarze często pytają o takie rzeczy.
      Ufff, ale się rozkręciłam. W każdym razie głowa do góry! Będzie tylko lepiej!!!
      • 13.07.10, 12:14
        Dzięki dziewczyny. Dziś miałam takiego doła i ryczałam od rana i się
        rozżalałam nad losem. Wasze posty zastąpiły mi rozmowę (nie bardzo mam
        nawet z kim pogadac). Tak bardzo boli mnie to wszystko. A tak widzę, że
        nie jestem sama. Podziwiam Was za siłę i dzięki za słowa otuchy.
        Niestety mieszkam na wsi daleko od duzego miasta i tu nie ma takiej
        pomocy. Tak bardzo kocham moje dziecko i ciężko mi że nie mogę mu wiele
        pomóc. Raz na jakis czs jezdzimy na rehabilitację tam mnie uczą i ja
        sama w domu rehabilituję, uczę, czytam, śpiewam, tańczę... i tak dzień
        za dniem. Muszę wziąć się wreszcie w garść i jeszcze więcej z nim
        pracować, prawda? :) Skupię się na tych małych sukcesach.

        Jak dobrze, że jest to forum :-*
        • 16.07.10, 00:31
          witam Was dziewczyny. Mam 19 miesięczną córeczkę z problemami neurologicznymi.
          Najgorsze jest to, ze nikt do konca nie zna przyczyn jej problemow, zeby mozna
          bylo uderzyć w ich źródło. Oliwka umiała siedzieć posadzona w wieku 10-11
          miesięcy, sama nauczyłą sie siadać z brzuszka dosyc niedawno, bo ok 18 miesiąca.
          Z plecków stara się siadać ale nie zawsze ma siłę. Nie raczkuje i nie pełza,
          tylko przemieszcza sie na pupie, rehabilitantka mówi, że to nie dobrze, że nie
          powinna tak robić, a ja słyszałam, ze wiele dzieci wybiera ten sposób
          przemieszczania się. Od ok 17 miesiąca Oli stoi gdy ją postawię ale sama nie
          ustoi, od 18 miesiąca stawia kroczki gdy ją postawię i trzymam. Mam nadzieję i
          czekam z niecierpliwością, kiedy sama ruszy. Jest również opóźniona
          intelektualnie. Ma świetny kontakt z nami, lubi dzieci, wydaje mi się że rozumie
          najprostsze polecenia, tj: "nie wolno", "chodź do mnie", "daj", "masz", czy
          zabawy typu "kosi kosi" ale nie zawsze chce je wykonywać. Nic nie mówi, mało
          naśladuje. Ma okresy że mówi "mama", "baba", "dada" i nagle cisza, nic. Chodzimy
          na rehabilitacje, w miare mozliwości na basen, do logopedy, psychologa. Nie
          pozostaje nam nic innego jak ćwiczyć i czekać... ale powiem Wam, ze nie raz jest
          mi bardzo przykro jak widze, ze dzieci młodsze od mojej córeczki o rok,
          zaczynają ją powoli prześcigać...:( i nie raz mam chwile załamania... ale cóż
          możemy poradzić...
          • 16.07.10, 17:14
            u mnie też przychodzą takie chwile. szczególnie ostatnio kiedy dwa razy jakas
            mamusia mi powiedziala, ze moje pewnie dlatego w wozku, ze mamusi niechce sie
            latac za dziecmi. i leza jak lenie. to odpowiedzialam , że mamusia by bardzo
            pragnęła, żeby te lenie chociaż usiadły, bo są chore na mpd. Ale kobieta nie
            zrozumiała chyba.
            A mi wtedy robi sie tak przykro...
            • 19.07.10, 20:29
              Witajcie,ja Was doskonale rozumiem.U nas tez jest ciezko,mały ma prawie 14
              miesiecy.Rehabilitujemy od 5.ale idzie wolno,zaczyna wstawac ale sie chwieje i
              cały czas upada,na szczescie siedzi.Do tego doszła nam padaczka.Mimo wszystko o
              rozwoj ruchowy sie nie martwie,martwi mnie główka.Mały nic nie rozumie,nie mowie
              o prostych poleceniach czy zakazach,nakazach,on nawet nie wie,ze mama to
              mama,nie zawsze nas z mezem poznaje...jest opozniony,mamy skierowanie z poradni
              na wczesne wspomaganie rozwoju i własnie a propos tego- jestesmy zapisani do
              specjalistycznego osrodka,gdzie chodzimy od 3 tyg.pani ktora nas wprowadzala
              opowoadala o zespole-jak to oni ze soba pracuje i tworza indywidualny program
              dostosowany do danego dziecka-a guzik!psycholog cos na powiedziala,kaze robic
              terapie metoda Knilla(zupelnie bez sensu dla nic nie kapujacego malucha) i tyle
              nic wiecej,pani logopedka porazka,ona nie wie co z nim robic,jedynie pani z SI
              jest w miare profesjonalna.Ja nie wiem gdzie mam sie udac,zeby ktos opracowal
              dla niego jakis sensowny program współgrajacy?mam wrazenie,ze to jest bo
              jest.Taki mały,trzeba czekac.Ja i maz cwiczymy codziennie,ale to marne
              efekty.Nie wiem czy dobrze robie,co jeszcze bym mogła,jak to wszystko
              ogarnąć.Nie moge patrzec na zdrowe dzieci bo od razu widze moje,chore.Tez
              zastanawiam sie czy mój syn to da rade nadrobić,czy jakos z tego wyjdzie,czy
              ruszy,czekam z kazdym dniem na przełom a tu intelektualne
              echo.........................
              • 31.07.10, 21:58
                Niesamowicie bliskie są mi Wasze historie.
                Córeczka ma 14,5 m-ca. Obracać zaczęła się jak miała 12 m-cy.
                Z utęsknieniem czekam na raczkowanie czy choćby siadanie, ale do tego jeszcze
                daleko. Ćwiczymy Vojtą (Mała dzielnie to znosi), wspomagamy Bobathem. Widać
                postępy choć bardzo wolniutkie. Z logopedą walczymy o prawidłowe jedzenie,
                picie, gryzienie, początki mówienia - tu gaworzenie, brak rozumienia poleceń,
                chęci wskazania na przedmiot czy proszenia o coś. Przełamujemy silne opory w
                jedzeniu, walczymy z zezem. Wszystko woooolnooo, ale posuwa się naprzód.
                Pocieszające jest, że nasza Smerfetka jest bardzo spokojnym i radosnym dzieckiem
                (no chyba, że idą zęby ;)).
                Czasem mam strasznego doła. Zazdroszczę innym zdrowych dzieci. Ryczę z powodu
                bezsilności, czasem z powodu głupoty lekarzy...Tęsknię za pracą. Zaniedbuję
                siebie. Od 9 m-cy czytam jedną książkę i nie mam czasu jej skończyć. Nienawidzę
                tego rytmu jak w zegarku, dostosowanego do rehabilitacji. Czuję się strasznie
                samotna. Ot, codzienność.
                Ale odgrzebuję mimo wszystko każdego dnia odrobinkę nadziei, że moja Malutka
                będzie kiedyś zdrową, szczęśliwą i samodzielną dziewczynką, że wszystko nadrobi...:)
                Pozdrawiam ciepło Was wszystkie.
                • 02.08.10, 22:12
                  jakbym czytała o sobie. Tylko, że u mnie wszystko razy dwa. Ostatnio
                  przeprowadziliśmy sie z kawalerki do cioci- ma 3 pokoje a jest samotna. Wszystko
                  aby dziewczynki miały wiecej miejsca do ćwiczen.
                  Czasem tak trudno z tym wszystkim i pytanie dlaczego...
                  • 04.08.10, 11:40
                    kasienko-5, dużo sił dla Ciebie - podwójnie ;)A dla dziewczynek systematycznie
                    rosnącej formy!
                  • 21.10.10, 21:50
                    Te wszystkie historie, jakie tu przeczytalam sa podobne do naszej. Mamy dwie corki. Starsza ma 2 latka i jest opozniona w rozwoju. Prawdopodobnie ma podloze genetyczne, ale lekarze nic nie znalezli. prawdopodobnie ma mutacje w pojedynczych genach, ale nie wiadomo w jakim kierunku robic badania, wiec pewnie zostanie to tajemnica.
                    Corcia jest rehabilitowana od 3 miesiaca zycia. Bobathem i od kilku miesiecy chodzi tez na zajecia w grupie - czyli zabawa kilkorga dzieci pod opieka pedagoga. Na poczatku u nas tez rehabilitacja dawala bardzo male efekty. Jak bylismy na kontroli u lekarza rehabilitacji i psychologoa w wieku 9 miesiecy, to powiedzieli, ze jest na poziomie 3 miesiecznego dziecka. Ale pozniej byly wakacje i nadrobila prawie do normy. Ale pozniej znowu zwolnila, bo w wieku 12 miesiecy zaczela stawac i zaraz chodzic przy podparciu z zabawek, ale nie zaczynala sama chodzic. Samodzielne chodzenie rozpoczelo sie (pierwsze 3 kroki) w wieku 19 m-cy i jeszcze teraz dosyc czesto sie przewraca. Pocieszajace jest to, ze nie wraca juz na czworaki. Odkryla, ze chodzenia na nozkach jest fajne i po kazdej wywrotce wstaje i idzie dalej. oczywiscie chwieje sie caly czas. Stanie u niej wyglada jak balansowanie na linie. W czasie gdy uczyla sie chodzic przestala calkowicie mowic, a teraz znowu mowi tylko mama, papa i hau :)
                    Zawsze gdy zrobi jakis "duzy krok" w rozwoju nabieram nadziei, ze kiedys dogoni rowiesnikow, a pozniej przez miesiace "stoi w miejscu" i znowu sie zalamuje, jak widze ja z rowiesnikami czy nawet mlodszymi dziecmi.
                    U nas tez lekarze nie mowia ani ze dogoni, ani ze nie dogoni. To chyba nie wynika z ich zlej woli czy niewiedzy. Tylko z dziecmi nigdy nie wiadomo. Chyba trzeba miec nadzieje, ze bedzie dobrze i uzbroic sie w cierpliwosc. Wydaje mi sie, ze dobrze tez, gdy obydwoje rodzice moag chociaz w niepelnym wymiarze czasu pojsc do pracy, bo wtedy czlowiek chociaz na troche odrywa sie od domu i przestaje ciagle myslec o dziecku. Trzeba starac sie zyc normalnie. Wiem, ze to trudne, szczegolnie gdy w pracy wszyscy maja dzieci i sie chwala, co ktore zrobilo. Ja jak siedzialam w domu na maciezynskim z corka i cale dnie schodzily mi albo na wizytach u lekarzy albo na rozmyslaniu co jej jest, kiedy wreszcie usiadzie, kiedy cos powie, itd, to bylam ciagle smutna i chyba zalamana. Odkad wrocilam do pracy, zaczelam wychodzic bez dziecka na zakupy, do kolezanki, zaczelam tez myslec bardziej pozytywnie. Nabralam dystansu, zaczelam akceptowac corke taka, jaka jest. Zdarza mi sie nawet przez caly dzien nie pomyslec o tym, czemu akurat ona musi byc chora.
                    Dziewczyny starajcie sie wygospodarowac troche czasu dla siebie, wyjdzcie czasem bez dzieci z domu i to nie na godzine, tylko na caly dzien albo jak to mozliwe pojedzcie na weekend. To naprawde pomaga.
                    I jeszcze jedna rzecz (starsznie sie rozpisalam). Mamy tez mlodsza coreczke (ma kilka miesiecy), ktora jest calkiem zdrowa i rozwija sie zupelnie przecietnie. Wydaje mi sie, ze posiadanie drugiego dziecka zdrowego daje ogromna sile. Narodziny siostry daly tez duzo radosci starszej corce i duzo bodzcow do rozwoju. oczywiscie jest zazdrosna, ale jednoczesnie wydaje mi sie, lepiej sie rozwija gdy moze na swoj sposob opiekowac sie mlodsza siostra. Np podajac jej smoka, gdy placze :)
                    Fajnie, ze jest to forum, to czlowiek moze sie wygadac, bo w zyciu to nawet nie ma komu powiedziec, bo wszyscy znajomi maja zdrowe dzieci i nigdy nie zrozumieja.
                    • 24.10.10, 20:49
                      Hej, a gdzie chodzicie na zajęcia w grupie? Może gdzieś w Warszawie? I czy to są zajęcia terapeutyczne czy jakiś klub malucha dla zdrowych dzieci? Szukam czegoś takiego dla mojego malucha - wcześniaka z opóźnionym rozwojem psychoruchowym i cechami CZR.
                      • 12.11.10, 21:19
                        Czesc,

                        chodzimy na zajecia do OWI na Pilickiej, a przed wakacjami chodzilismy tez na Minirozwijanki do Sensorka (prywatne przedszkole na Ursynowie). W Sensorku byly zajecia z rodzicami i chodzily tam dzieci chore i zdrowe. Calkiem fajnie. Na Pilickiej to zalezy na jaka grupe sie trafi.
                    • 25.10.10, 14:13
                      pimpek, taaa, u nas podobnie: właśnie leci 17m-ąc korygowany, mała nie siada, nie raczkuje tylko foczy (zaczęła w sierpniu i od tego czasu żadnych postępów). Chyba jestem na takim etapie jak piszesz czyli siedzenie w domu, wizyty kontrolne, rehabilitacja, całodobowy tryb analizy - dlaczego właśnie moja córeczka? Niestety nie mam możliwości powrotu do pracy choćby na 1/2 etatu, może na wiosnę się uda? A z tymi kontaktami to ciężka sprawa, z jednej strony wiem, że są mi potrzebne, a z drugiej atmosfera "politowania", która się roztacza jak do kogoś idę lub idziemy jest chyba jeszcze bardziej dołująca niż samo siedzenie w domu. No i widok zdrowych dzieci u znajomych (nie znam nikogo kto by miał podobne problemy do naszych) powoduje straszne ukłucia w sercu - po takich wizytach wracam do domu strasznie smutna...Mam nadzieję, że mimo wszystko uda mi się kiedyś nabrać dystansu...Pozdrawiam!
                      • 26.10.10, 21:08
                        wiem co czujesz. Ja jestem mama bliźniaczek. w listopadzie skończą półtoraroczu. Dziewczyny maja mpd. Nasz plan dni wyglada podobnie do twojego. Z tym, że ja pracuje na pół etatu. Niby niewiele ale naprawdę dla mojego zdrowia psychicznego to bardzo dużo. Praca pozwala nabrać dystansu do pewnych rzeczy. Choć z drugiej strony czasem mam wyrzuty sumienia, ze ten czas mogłabym spędzić z dziećmi. Jednak faktem jest, że każda z nas potrzebuje trochę czasu dla siebie, żeby trochę odetchnąć od szarości dni codziennego.
                        Trzymaj sie dzielnie i pisz smiało jak będziesz miała gorszy dzien;)
                        • 05.11.10, 15:14
                          kasienka-5, a mogłabyś napisać na jakiej podstawie stwierdzono u Twoich bąbalinek mpd? Jesteśmy po wizycie u neurologa, mamy stwierdzoną diplegię spastyczną (problem z nóżkami), ale p. doktor powiedziała, że skoro z córeczką jest dobry kontakt i postępy mimo wszystko jakieś są, nie stwierdzi mpd do ok. 3 r.ż. (no chyba, że będą ku temu ewidentne przesłanki). Do 3 r.ż. jest najbardziej efektywny czas, żeby walczyć z NNM lub ONM i jeśli są choćby minimalne postępy - trudno o jednoznaczną diagnozę.
                          p.s. w ramach oderwania planuję zajęcia fitness...:)
                          • 07.11.10, 20:44
                            bylismy u 3 neurologów. pierwsza pani doktor powiedziała o mpd na podstawie zbadania odruchow, dziewczyny nie trzymały dobrze głowki, miały napięcie, a było to dzień przed ukonczeniem 12 miesiaca życia. Miesiąc później kolejny neurolog i nic nie wspomniał o mpd. Sama zapytałam i powiedzial, że w sumie możnaby to tak nazwać ale i tutaj jakieś wywody na temat wielu czynnikow, które skladaja się na mpd. W czd w warszawie potwierdzili, że dziewczyny maja mpd- nie siedza, nie rzymaja dobrze głowek. W sumie tylko na takiej podstawie, bo obie maja dobre usg główki, nie mialy żadnych powikłań neurologicznych po urodzeniu. Dziewczyny maja stwierdzone czterokonczynowe mpd- ostatnia porada w instytucie matki i dziecka.
                            • 07.11.10, 23:25
                              kasienko-5, jedna z moich bliźniaczek miała duże problemy rozwojowe. obniżone napięcie mięśniowe było jednym z nich. w wieku 16 miesięcy nie siedziała, była wiotka, ledwo potrafiła utrzymać głowę, nie potrafiła zmienić swojej pozycji. badania eeg, usg mózgu i rezonans mózgu w normie. odwiedziliśmy wielu neurologów, w tym w CZD. wszyscy mówili, że to najprawdopodobniej MPD (najprawdopododbnie, bo MPD nie można stwierdzić u tak małego dziecka). pewna pani prof. z CZD powiedziała, że jednak nie powinniśmy się łudzić co do stanu małej i że coś takiego zawsze konczy się orzeczeniem MPD .
                              córka miała jeszcze wiele innych poważnych problemów zdrowotnych i tak wyszło że zastosowaliśmy u niej terapię p. grzybiczą. ku zaskoczeniu wszystkich jej stan zaczął się polepszać w dość szybkim tempie. dzisiaj ma 4 lata i ruchowo ma problemy tylko z samodzielnym wchodzeniem po schodach i skakaniem.


                              --
                              gg: 3144791
                              gkotus13@op.pl
                              la vida es un carnaval
                              • 09.11.10, 21:22
                                a jak doszliscie do tej terapi pgrzybicznej, co bylo powodem jej zastosowania??
                                • 12.11.10, 18:34
                                  to przypadek i dłuuuga historia. jak chcesz to na e-mail
                                  --
                                  gkotus13@op.pl
                                  gg: 3144791
                                  la vida es un carnaval
                            • 28.03.14, 09:04
                              w imid wszystkim dzieciakom diagnozuja mpd. moja coreczka tez jest opozniona ale tylko motorycznie. nawet nie obraca sie w osi, ma 15 miesiecy ale jest skrajnym wczesniakiem. podobno zeby rzetelnie okreslic mpdz potrzebne sa minimum 2 godziny diagnozy i kilku specjalistow, bo to nie takie proste. u nas tez pani konowal stwierdzila mpdz. przeszlam zalamke nerwowa i psychiczna ale wielu innych specjalistow nam to wykluczylo.kochana! nie zalamuj sie. jedynym lekarstwem na opozniony rozwoj dzieciakow sa cwiczenia rehabilitacyjne i rozne terapie. bedzie dobrze ale nie wolno sie poddawac!
                              --
                              Zuzia 18 stycznia 2005:)
                              Jagódka 5 grudnia 2012:)

                              mama-wczesniaka-z-lodzi.blogujaca.pl/
                      • 12.11.10, 21:30
                        Mi tez sie czesto wydaje, jak jestem u znajomych, ktorzy maja zdrowe dzieci (a wszyscy maja zdrowe dzieci), ze oni sie nad nami lituja, ale chyba ludzie chcieliby bardzo pomoc, ale nie wiedza jak to okazac. Jak cie wesprzec.
                        Jak ktos ma zdrowe dzieci, to zanim spotkal chore dziecko w rodzinie czy u znajomych pewnie nawet nie pomyslal, jak trodne moze byc wychowanie dziecka. Chcialby jakos pocieszyc czy pomoc, ale nie wie jak to zrobic, zeby nie urazic.
                        Ja teraz, jak mlodsza corka (zdrowa) ma 7 miesiecy, to widze, ze rodzicielstwo, to jest sama radosc, maly trud i wiele mozliwosci ciekawego spedzenia czasu. Ze starsza corka to zazwyczaj spedzamy czas wlasnie na roznych terapiach, lekarzach, itd. Starsza corke turlalismy chyba ze 2 czy 3 miesiace, zanim sama zaczela sie przekrecac. A mlodsza nagle bez zadnego turlania, calkowicie w terminie, zaczela sie przekrecac bez problemow.
                        Wychowanie dziecka z problemami i zdrowego to sa dwa swiaty i jak sie nalezy tylko do jednego z nich, to trudno sobie wyobrazic ten drugi.
                        • 13.11.10, 10:13
                          dokładnie. Ja sama mam dwie córeczki z mpd, ktore maja 18 miesiecy. Cały świat kreci sie wokół ich usprawniania, rehabilitacji itp. W rodzinie mam jeszcze dziecko o rok młodsze od moich. Więć z bliska mogę sie przyaptrywać jak wygląda swiat ze zdrowym dzieckiem. Ja ciągle zaganiana, praca, rehabiliatcja, dom, wspomaganie rozwoju. Cieszę się każdą chwilą, każdym usmiechem, każdym przekręceniem na brzuszek, czy banalnym chwyceniem zabawki w rączkę. Po drugiej stronie obserwuję młodą mamę, caly dzień spędzającą z dzieckiem, dla ktorej jedyną atrakcja w monotonii zycia codziennego jest spacer z dzieckiem. Ja cieszę się z każgedo gestu, rączki wyciągnietej do mnie, ale obserwuje naokoło coraz wiecej mam , ktore nerwowo podchodza do dzieci. Tak czasem mysle, możę jakby te nerwowe mamusie choć jeden dzień spędziły tak intensywnie jak my mamy chorych dzieci to by dostrzegły jakim wielkim darem jest mieć zdrowe dziecko.
                          • 15.11.10, 21:38
                            Tak jeszcze a propos diety. Spotkałam wiele mam, u których grzybica czy pasożyty były przyczyną wielu dolegliwości i rygorystyczne zmiany dawały zaskakujące rezultaty (okazywało się, że np. wbrew lekarskim diagnozom, dziecko nie ma ADHD). Sama trzymam małą na "diecie" - nie podaję jej wcale cukru, słodyczy, produktów słodzonych lub z białej mąki, drożdży. Używam głównie produktów BIO. Robię to z własnych przekonań, a nie z konieczności na szczęście. Przekonała mnie do tego m.in.pani pediatra, która stwierdziła, że współczesne dzieci jedzą zatrważająco za dużo cukru (kaszki, danonki, ciasteczka, herbatniczki, dosładzane soczki). Mała nie choruje wcale, nie ma problemów z brzuszkiem. Ale niestety sama dieta nie oddaliła od nas wiszącego widma MPD ;)
                            kasienka-5, wiesz ja myślę, że mamy zdrowych dzieci, też mają różne sytuacje życiowe i nie koniecznie musi być u nich różowo...One też bywają przemęczone, rozdrażnione, choć może z innych powodów ;)
                            • 21.06.11, 20:50
                              dziewczyny minęło troszkę czasu więc podnoszę temat, jak wasze dzieciaki? Kasienko5 co u Was?
                              u nas duzy postęp, mały od niedawna chodzi ale bardzo niepewnie i wciaz problemy z rownowagą, chodzi tylko z asekuracją chyba ze po trawie, chodzimy do logopedy, mówi pojedyńcze słowa i samogłoski, choc po swojemu i bardzo niewyraznie, duzo rozumie, powoli zaczyna rozszyfrowywac sorter, dopasowuje obrazki, dobiera zabawki w pary, nadal je papki i czasem wymiotuje, krztusi sie i nie umie wystawic jezyka.
                              • 23.06.11, 22:14
                                u nas powoli, w sumie bardzo powoli do przodu. Dziewczynki jeszcze nie siedzą, przekręcają się na brzuch i plecki. Są bardzo radosne, i kontaktowe. Mówić nie mówią, ale wołaja nas, i gaworza. Ale na magiczne - mama jeszcze czekam. Codziennie ćwiczymy, w sumie każdy dzień to rehabilitacja małych. Powoli, ale do przodu, najważniejsze, że idą do przodu.
                                • 06.07.11, 23:55
                                  no to doszłam i ja :(
                                  mam synka 9,5 mies.
                                  od 3 m.ż, rehabilituję go intensywnie 4x Vojtą.
                                  przewraca się z brzuszka na plecki i odwrotnie, ale nie siedzi samodzielnie. Do siadu jeszcze daleko.
                                  mało guga, śmieje się za to dużo ;) dochodzi walka z zezem, jutro idziemy zakupić binokle.
                                  od września mamy zacząć wczesne wspomaganie, pewnie dojdzie logopeda, psycholog, jakieś extra godz. rehabilitacji. Sama dodatkowo masuję mu receptory na stopkach, wierząc że te magiczne pkty. ruszą go do rozwoju.
                                  jego rozwój jest oceniany na 6 mies.
                                  Martwię się strasznie. Jeździmy do wielu specjalistów, badania genetyczne wyznaczyli nam na 5,03,2012 :) czyli za rok. do tego czasu chyba zwariuję, choć wiem, że to nie zmieni postępowania w leczeniu małego.
                                  To moje 1 wyczekane dziecko. Nie potrafię zrozumieć dlaczego mnie to spotkało ??
                                  --
                                  [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/TikiPic.php/XpDd76s.jpg[/img][img]http://lb1f.lilypie.com/XpDdp2.png[/img][/url]
                                  • 07.07.11, 14:48
                                    marlena2727 ja mam podobny problem, moja mala ma 17 miesięcy, posadzona siedzi, ale sama nie usiadzie, bawi się z wykorzystaniem rączek choć długo się opierała aby nie utracić równowagi, zaczyna przyjmować dopiero pozycję czworaczą (kołysanie) ale tylko rączkami próbuje iść, nóżek wogóle nie wykorzystuje (to już rok od zdjęcia gipsu typu żabka) również się bardzo martwię.
                                    Polecam masaż szantala, kołysanie na piłce porodowej, metodę knilla to napewno rozwinie troszkę małego i to w zupełności możesz robić sama w domku :)
                                    My mamy zespół niezdiagnozowany, ale kariotyp, molekularne, EEG, rezonans główki wyszło wszystko prawidłowo.
                                    Moja też nie mówi mama (czasami się uda), taka, baba... mówi dporo gardłowych sylam i gaworzeń typu kaka, gada, jaka itp. Masuję jej bużię wewnątrz i zewnątrz i są napewno efekty w próbach wymawiania....
                                    Polecam masaże szczoteczką elektryczną, moja mała się drze wtedy, wyrywa, ale jeśli ma to jej pomóc robię po 5 minut czasami przedłużam, ale codziennie (wg zaleceń logopedy)
                                    Ćwiczę z nią wszystkie ćwiczenia wspomagające siad, raczkowanie, pełzanie, pionizuję ją od 3 m-cy)(pełza, wiec sie przemieszcza co daje nam plusy w rozwoju psycho-ruchowym)
                                    Moja mała jest wg psychologa pól roku do tyłu (tyle trwało podwiązywanie nóżek ortezami ze wzgl na bioderka) no ale trudno powiedzieć czy tylko to miało wpływ.
                                    Emocjonanlo-społecznie jest na etapie rówieśników a też była w tyle, więc życzę dużo siły trzeba wierzyć że będzie coraz lepiej :)
                                  • 20.07.11, 11:57
                                    Przeczytałam Twój post i widzę, że nasze dzieci mają wiele wspólnego, chociaż mój to już kawaler 4,5 letni. To też moje upragnione, jedyne. Nauczyłam się go kochać mimo jego niedociągnięć, już nie rozdrapuję ran tylko działam- dieta, odtruwanie z metali i innych paskudztw, homeopatia, biorezonans, generalnie medycyna niekonwencjonalna. Ale najważniejsze jest podejście rodziców, bezgraniczna miłość i cieszenie się dzieckiem i z dzieckiem czynią cuda. A te badania genetyczne niewiele wniosą.
                                    Jak co pisz na priv gomado@wp.pl
                                    • 27.07.11, 19:01
                                      Czy Twój synek nadrabia zaległości,jeśli można spytać i co stosujesz w diecie i z homeopatii?Mam 4letnią córkę. Czy nadal chodzicie na rehabilitację.Rzeczywiście badania genetyczne, tomografia i inne u nas nic nie wykazały, więc nie ma co na nie czekać. ONM to coś paskudnego, o którym niewiele zwykłych ludzi cokolwiek wie. Nie mam już czasami siły, a chciałabym wszystko zrobić dla swojego dziecka i poświęcić każdą wolną chwilę. Czuję to samo co inne mamy, ale na co dzień nikomu się nie skarżę, dobrze,że jest takie forum.
                                      • 27.07.11, 19:45
                                        Ja robię różne rzeczy, czasami dobrze jak jest bariera finansowa, bo nie przekracza się pewnej granicy, gdy nie wiedziałabym właściwie co pomaga. Od strony psychologicznej bardzo pomógł mi program son-rise i serdecznie go wszystkim polecam:
                                        www.autismtreatmentcenter.org/
                                        Właściwie to tylko obejrzeliśmy ich płyty i tyle co poczytałam na ich stronie, mają blog, niestety wszystko po angielsku, są też nieliczni wolontariusze w Polsce.
                                        Z rzeczy para medycznych (nie jestem pewna czy to dobre sformułowanie) to dieta bez mleka, glutenu, cukru i konserwantów, homeopatia klasyczna, biorezonans (spektakularne efekty po usunięciu rtęci).
                                        Oczywiście gdy porównuję dziecko z normą to jest dołujące, jednak wśród niepełnosprawnych mój naprawdę nieźle wygląda - niektórzy mają gorzej. Nastawienie do dziecka i otaczającej rzeczywistości jest bardzo ważne i potrafi zdziałać cuda, również w drugą stronę, tzn. z pełnosprawnych robi inwalidów. Tego wszystkiego uczy son-rise, a dzieci podczas takiej terapii rozkwitają i wznoszą się na swoje wyżyny, o które nawet byśmy ich nie posądzali. Bo to są właśnie dzieci ze spektrum- nieprzewidywalne.
                                        Bądź silna miłością
                                        Pozdrawiam,
                                        • 28.07.11, 21:56
                                          Spróbuję poczytać o tym programie, dziękuję. Staram się być silna, a teraz gdy mam złe dni, rzeczywiście widzę, że moja córcia to czuje i też jest smutna. Wszystkim mamom potrzeba duuużo energii i wsparcia. Pozdrawiam.
                                          • 01.08.11, 23:43
                                            oj jak ja was rozumiem....

                                            a jak usunć rtęć ?:>
                                            skąd ona się wzięła ? ze szczepionek ??
                                            --
                                            [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/TikiPic.php/XpDd76s.jpg[/img][img]http://lb1f.lilypie.com/XpDdp2.png[/img][/url]
                                            • 02.08.11, 22:21
                                              Teraz srodowisko jest bardzo zatrute i to nie tylko rtecia. W szczepionkach oczywiscie tez ale chodzi o to, ze zatrute organizmy nie sa w stanie jej wydalic i tylko sie kumuluje w mozgu. Do zaburzen doprowadzic moze rowniez przerost grzybow, bakterii i obecnosc pasozytow.
                                              • 02.08.11, 22:31
                                                Polecam to forum
                                                www.dzieci.org.pl/forum/
                                              • 09.08.11, 20:46
                                                Dziecko ma szanse nadrobienia, jesli fachowiec powie nam-rodzicom co robic. Moje dziecko bylo opoznione i mialo na dodatek asymetrie i bardzo fajnie zostalo wyprowadzone z tego przez rehabilitantki w centrum rehabilitacji przy ulicy kobierzynskiej w krakowie. Sporo sie od nich nauczylam i sama bylam zaskoczona jak wiele mozna zrobic tylko przez wlasciwe zajmowanie sie maluchem. I terapia wcale nie trwala dlugo. Polecam bez wahania wizyte o terapeuty pediatrycznego - oni wiedza wiecej niz my myslimy...
    • 25.08.11, 10:09
      Witaj cieska.
      Co prawda mam starsze dziecko, bo 2,5-letnie, ale również słabiej rozwijające się. Ogólnie to on siadać, przekręcać się na boki zaczął bardzo szybko, długo nie widziałam żadnych nieprawidłowości. Intelektualnie rozwijał się słabiej niż córka w tym samym wieku, ale każdy mówił, że u chłopców to normalna sprawa, zresztą nie powiem, były rzeczy, z którymi sobie radził nie najgorzej. Schody zaczęły się jak nie chciał zacząć chodzić.. dopiero w wieku 20,5 miesiąca ruszył, ale czekałam do tych magicznych 18 miesięcy, neurolog stwierdziła, że to lęk. Mój syn także był niechętny do jakiś zabaw typu "papa", długo nie wskazywał palcem, a potem robił to sporadycznie, do 2-ego roku życia jak coś chciał, to przeważnie płakał patrząc się tylko na tą rzecz, dopiero potem zaczęło się to powoli zmieniać... ale zmylały mnie sytuacje, kiedy pokazywał palcem i coś tam jednak próbował zakomunikować. My mamy stwierdzone zaburzenia SI, ale to świeża diagnoza, wcześniej czekałam na jakiś skok rozwojowy, nie wiem czy to prawda, ale to wynika z tego, że Staś urodził się przez cc. Twoje dziecko jest małe, więc naprawdę możesz z nim bardzo dużo zrobić, to wszystko jest naprawdę do nadrobienia. Ważne jest, żeby ktoś pokazał Ci w jaki sposób stymulować dziecko, na pewno w końcu ruszy do przodu. Ćwiczę z synem wg zaleceń neurologopedy dopiero od tygodnia i widzę postępy, w końcu rozumie co się do niego mówi (wcześniej rozumiał piąte przez dziesiąte - problemy z koncentracją) i nawet powiedział pierwsze zdania, co prawda nic wielkiego, ale jest postęp. Dziecko ma plastyczny mózg. Ja z synem ćwiczę od tygodnia i jestem pewna, że damy sobie radę, Ty masz młodsze dziecko, możesz znacznie więcej zrobić.
      --
      Klara (styczeń 2006)
      oraz
      Staś (styczeń 2009)
      • 25.08.11, 10:29
        aha, widzę, że to post sprzed roku. Jak Twoje dziecko teraz się rozwija?

        --
        Klara (styczeń 2006)
        oraz
        Staś (styczeń 2009)
      • 25.08.11, 11:08
        Hej Koza_w_rajtuzach :)
        Moja córeczka ma 21 m-cy, również cc i też ma zaległosci, sama jeszcze nie siada (z przyjętej pozycji raczków na nóżkach które tworzą literkę "W" (pozostałości po gipsie typu żabka) nie raczkuje (przyjmuje pozycję, kiwa się tył przód, rączkami naprzemiennie idzie ale nóżkami nie, więc wraca do pełzania kiedy chce iść dalej, ogólnie ma opóźnienie ok pół roczne, ale na chodzenie się nie zanosi (prowadzana za rączki idzie ale dupka lata jej na wszystkie strony) robi papa, pokjazuje paluszkiem ale nie zawsze i nie wszystko....mówi mama i pojedyńcze SWOJE wyrazy, no ale chciałabym podpytać o ćwiczenia które robicie??
        My ćwiczymy: bobath, sherbor, knill, masaż buzi, masaż szantala... i postepy są ale maluśkie, pozdrawiam.
        • 25.08.11, 11:11
          ps. moja mała rozumie wszystko co się do niej mówi, w większości wykonuje polecenia, zna zakazy... jakby co mogę napisać co konkretnie robi a czego nie, ale martwię się, że tylko by leżała (od 4 tyg życia ortezy na bioderka, od kwietnia do lipca zeszlego roku gips typu żabka) pionizowana od 5 m-cy.
      • 26.08.11, 14:00
        hej,
        moje dziecko wlasnie skonczylo 1,5 roku. mielismy trudny porod. obecnie nie mowi i slabo komunikuje sie z otoczeniem. chodzi podtrzymywane za jedna raczke, ale do samodzielnego deptania jeszcze mu sporo brakuje. generalnie jest opoznione psychoruchowo. taka diagnoze postawil neurolog kilka miesiecy temu (kolejna wizyta "kontrolna" w poradni w grudniu!!!). chodzimy na rehabilitacje, ale dla mnie z marnym skutkiem. moze to kwestia miejsca. panie rehabilitantki ciagle odwoluja spotkania, tak ze ostatnio mielismy przerwe 6 tygodni. napisalas, ze u Twojego maluszka stwierdzono zaburzenia SI. czy mozesz mi napisac w jaki sposob i gdzie zostalo to zrobione i gdzie sie rehabilitujecie. z postu zrozumialam, ze jestes z lodzi. ja tez, wiec gdybys mogla mi wskazac pare sensownych miejsc, w ktorych moglabym znalezc jakas pomoc bylabym bardzo wdzieczna.
    • 23.03.14, 20:42
      Czesc dziewczyny! I tak minęło nam pare lat... :) Napiszcie prosze co u Was i Waszych dzieci? Mój syn lada dzień skończy 5 lat. Chodzi ale nieprawidłowo, przewraca sie czasem i nie uważa na siebie, nie mozna oka spuścić a o samodzielnym chodzeniu np po schodach nie ma mowy. Słaba motoryka duża i mała. Intelektualnie mocno za rówieśnikami a o wzroście i wadze już nie wspomnę bo wygląda jak drobny trzylatek (prawdopodobnie wada genetyczna). Doszła nam padaczka, napady grand mal niestety i to mnie najbardziej teraz martwi. Młody mówi zdaniami ale niezbyt mądrze, powtarza różne głupoty, powtarza całe zdania bez sensu czasem. Wierszyki i piosenki z pomocą, jest absorbujący, nie bardzo umie się sam bawić. Jest za to wesołą przylepą choć bardzo marudną :) Ja mam nadal straszne doły i nie umiem nie porównywać go z rówieśnikami, a to do niczego nie prowadzi, dobija mnie czasem bezsilność.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.