Dodaj do ulubionych

Powrót do pracy dylemat

01.05.11, 20:24
Dziewczyny.
Mam ogromny dylemat.
Mam chyba możliwość powrotu do pracy, którą bardzo chciałam dostać.
Ale mam też 15 -cznego opóźnionego w rozwoju synka. Dni schodzą mi, pewnie podobnie jak Wam, na wizytach i wszelakich zajęciach dodatkowych ze specjalistami.
Bardzo chciałabym wrócić do pracy, ale ta chęć powrotu pojawiła się po świętach, kiedy to u rodziny spotkałam swagierkę - bezdzietną, rozmiar 34, szpilki od Zary itd. Kiedy zobaczyłam ją i siebie - wieczne dżinsy, adidasy - bo wygodnie i sweter - bo przeżyje oślinienie i pobrudzenie katarem dziecka, to złapałam doła. Marzę o powrocie do pracy, by choć trochę odzyskać swoją kobiecość. Ale nie jestem jakimś pustakiem, nie chcę stawiać fajnych butów nad dobro dziecka. Synek jest dla mnie najważniejszy. Jednak mam wrażenie, że mimo, że poświęcam mu cały czas i właściewie, wszystkie prace domowe robię, gdy on śpi, to na koniec dnia nie potrafię mężowi powiedzieć co robiliśmy. Mam problem z systematycznym ćwiczeniem, masażem i innymi zaleceniami specjalistów. Jakkolwiek to nie zabrzmi, chyba się wypaliłam i brak mi motywacji. Mam wrażenie, że ciągle coś z nim robię, ale tak naprawdę nie robię nic.

Z kolei znalazłam opiekunkę po fizjoterapii i pedagogice specjalnej - miła sympatyczna, obecnie pracuję w przedszkolu - wymarzona kandydatka. Mam wrażenie, że jej czas z synkiem będzie konkretniejszy, zabawy mądrzejsze i synek na tym skorzysta. Będzie jeździła z synkiem na wszystkie zajęcia.

I tu moje pytanie - łudzę się i wmawiam sobie, że tak będzie lepiej, tylko po to, by móc wrócić do pracy?
Naprawdę boję się zostawić synka, ale czuję, że nie daję mu już 100%. Zaczynam wierzyć tym pracującym matkom, które mówią, że nie liczy się ilość, a jakość czasu poświęconego dziecki.
Edytor zaawansowany
  • papryka77_beauty 02.05.11, 09:04
    Witaj mts_0
    Ja mam baardzo podobną sytuację, powiem ci, że nie tylko ty masz takie rosterki.
    Koleżanki mające zdrowe dzieci patrzą na mnie jak na kosmitkę, że jestem nadopiekuńcza, że raz bez gimnastyki to nie koniec świata...
    Ja również zakładałam swetry, dżinsy... a o wyrzutach sumienia pozostawienia córeczki pod kogoś opieką nie wspomnę.
    Pytanie czy ty chciałabyć być bezdzietną ale z rozmiarem 34?? ;)
    Ona napewno zazdrości Tobie Skarba, tak jak Ty jej rozmiaru ;)
    A teraz konkrety... do pracy wrócić to najlepsze rozwiązanie dla nas "MAM dzieci z opóźnionym startem" tam będziesz wśród ludzi, co daje inne podejście, nastawienie, chęci, siły... a dziecko no niestety nie zawsze będziemy mogły z nimi być 24 h, no ale skoro masz dobrą opiekę na nim to super :)
    Dlaczego robisz wszystko jak śpi?? nie możecie robić razem?? np. on we foteliku do karmienia i może mógłby ci pomagać na zasadzie: potrzymaj mamie, popatrz jak to się robi, zobacz jakie to ciekawe, lub poprostu z ulubioną zabaweczką obok Ciebie??
    Sama zobaczysz ile siły będziesz miała mimo, że wrócisz z pracy... dziecko napewno odczuje przypływ chęci do ćwiczeń itp. wesoła mama to wesołe dziecko ;)
    Trzymamy kciuki :)
    ps. ja od października miałabym wrócić, też teraz biegam od jednych badań małej do drugich, rehabilituję, basen itp. czekam na odpowiedź ze żłobka, bo to jedyna alternatywa niestety na tą chwilę :(
    Za rok będę mogła ją dać do przedszkola integracyjnego :)
    Jak narazie zmieniłam styl na ludzki, malować się jak na kobietę przystalo ;) zrobiłam harmonogram dnia (jedzenie, lekarstwa, ćwiczenia, godzina dla mnie z małą na oku ;) )
  • gazeta_mi_placi 03.05.11, 19:47
    Wątpię czy ktokolwiek (dzietny czy bezdzietny) zazdrości komuś upośledzonego opóźnionego w rozwoju "szkraba"....
    Ja przynajmniej nie znam takich osób, ludzie czasem zazdroszczą owszem, ale normalnych i zdrowych dzieci a nie tych upośledzonych i zapóźnionych w rozwoju.
    Pozdrawiam.
  • mts_0 03.05.11, 20:28
    Wiesz,
    dokładnie to samo sobie pomyślałam :)
  • gazeta_mi_placi 03.05.11, 20:58
    Pocieszę Cię odnośnie szwagierki, że szpilki z Zary to dość niska półka, może niewiele wyższa od Deichmana, widziałam tam szpilki od 120 zł więc żaden luksus...
  • yogisia 02.07.11, 19:20
    > Wątpię czy ktokolwiek (dzietny czy bezdzietny) zazdrości komuś upośledzonego opóźnionego w rozwoju "szkraba"....

    Nie, ale my je kochamy :) Bo nie mamy wyjścia :)
    --
    www.strona_eliszki.republika.pl
  • papryka77_beauty 03.05.11, 21:25
    Moja córeczka ma 17 miesięcy, ma opóźnienie rozwoju, tylko gaworzy, czasami pojawiają sie jakieś sylaby...11 maja ma mieć robiony rezonans, zobaczymy jak to wszystko się ułoży... ale znam osoby, bliskie mi, które dałyby wszystko aby mieć dziecko, nie ważne, czy zdrowe, chore.... poprostu nie mogą mieć :(
    Niektóre pragną adoptować dzieci nie w pełni zdrowe... czyli nie ważne jakie... ważne aby mieć dziecko, kochać tak samo jak każde inne, troszczyć się itp. nie będę się rozpisywać .. ;)
    ja nie uważam, żeby którekolwiek dziecko było gorsze, nawet te z upośledzeniami, są tak samo kochane, potrafią być pieszczochami, śmiać się, fakt, że wymagają duuużo opieki, uwagi, rehabilitacji, kosztów... ech można by wymieniać... ale to nasze dzieciaczki, i jest powód do zazdrości, dla tych którzy mieć nie mogą....
    Nie mniej jednak pozdrawiam bardzo serdecznie, trzymam kciuki za powrót do pracy, dla milusińskich dużo zdrówka i radości mimo, że nie jest łatwo... :)
  • gazeta_mi_placi 03.05.11, 21:37
    Wątpię, nikt nie chce być masochistą. Nie od dziś wiadomo, że kolejki adopcyjne są po zdrowe maluchy, a po niepełnosprawne i chore żadnych, czasem nawet widać niektóre w telewizji jak szukają jakichkolwiek rodziców adopcyjnych, nawet z zagranicy bo z Polski nikt nie chce adoptować chorych (lub wyjątki), więc nie ściemniaj że to takie marzenie każdego.
    Nawet bezpłodni wolą odczekać kilka lat w kolejce po zdrowego malucha niż wziąć "od ręki" chorego..
    Poza tym co do bezpłodności ma szwagierka założycielki wątku? Nic o niej nie wiemy oprócz tego, że na tę chwilę jest bezdzietna (a nie bezpłodna) i ma szpilki z Zary...
    Szpili z Zary i rozmiar 34 nie oznaczają bezpłodności ani podświadomego marzenia o dziecku.
  • papryka77_beauty 04.05.11, 00:31
    "gazeta_mi_placi" nie rozumiem złośliwego tonu w tym co napisałaś... każdy ma prawo do własnego zdania, nie mniej jednak życzę powodzenia, to wątek o Dzieciach wolniej rozwijających się, tak wiec nie będę wdawać się w dyskusję.
    Mojej córeczce bardzo pomagam poprzez wszelkie dostępne metody pomagające i wspomagające rozwój, bardzo chętnie wymieniłabym się doświadczeniami z innymi mamami :)
    Nasze metody: bobath, rytmika KNILL, integracja sensoryczna, basen, masaże, oraz inne typowe zajęcia mama - dziecko :) oraz opieka lekarzy z różnych dziedzin.
    Ciekawi mnie jak wspomagacie Drogie Mamy rozwój mowy??
    Pozdrawiam :)
  • ixik 05.05.11, 13:27
    Szpilki od Zary, tak jak ubrania to żaden powód do dumy wierz mi:) Niedawno miałam podobny dylemat i złapałam doła jak syn mojego brata o pół roku młodszy od mojej córki zaczął chodzić i wszyscy patrzyli na niego z taką dumą. Też chciałam wrócić do pracy ale bałam się że jak zostawię dziecko z opiekunką to jej rozwój będzie jeszcze gorszy. Bo nam matkom się wydaje że my wszystko robimy najlepiej:) Aż zobaczyłam jak moja niedoszła opiekunka (nie wróciłam do pracy z powodu nowej ciąży) pokazuje dziecku rzeczy które mi nie przyszły do głowy. Nasze dzieci od każdego mogą się nauczyć czegoś nowego, więc może warto czasem dać dziecku odmianę. Piszesz że "poświęcasz mu cały czas" - dla mnie to sygnał że pora zająć się sobą. Matka nie powinna czuć że się "poświęca". Moja się tak poświęcała i teraz ma do nas dzieci pretensje że my dla niej nie jesteśmy tacy sami:)
    Powiem Ci coś jeszcze co wymyśliłyśmy z koleżanką na przeczekanie sytuacji z dżinsami - robimy sobie kilka "ładnych dni" co jakiś czas: rano malujemy się, ubieramy ładnie i zabieramy nasze dzieciaki na spacer bądź do centrów handlowych. Zero piaskownicy itp. Nam to pomaga:)
  • sarkaaa 25.05.11, 12:18
    Jestem na podobnym etapie. Przymierzam się do powrotu jesienią, na pół etatu popołudniami. Córeczka ma 2 latka, nie siedzi, nie chodzi, czworakuje, ma spastykę nóźek. Rozwój emocjonalny jest super, rozwój intelektualny na poziomie rocznego dziecka, tylko gaworzy, nie rozumie podstawowych słów, nie potrafi nic pokazać. Mimo wszystko udaje mi się znaleźć czas dla siebie. Zmieniłam swoje nastawienie. Zrezygnowałam z nadgorliwych prac w domu jak prasowanie ubranek, obiad robię na 2 dni, czasem korzystam z mrożonek, 2x wieczorem jeżdżę na ćwiczenia (choć ciężko było się zmusić...), zamiast adidasów - płaskie baleriny, zamiast swetrów i dresów - jeansy i dopasowane bluzki :)A wieczorem 30 min. dla mnie w łazience. Czuję się lepiej, choć i tak czuję się trochę wypalona (męczy mnie rehabilitacja 4x dzienie Vojta), po Bobath'cie wracają wzmożone napięcia niestety. Zabawy nudzą, bo nie widzę dużych efektów mimo wielu m-cy pracy z dzieckiem. Przed nami rozpoczęcie terapi SI, basen i współpraca z logopedą. Wiem, że potrzebuję pracy - za dużo w mojej głowie myśli związanych z chorobą córeczki, a za mało takich zwyczajnych, codziennych :)
  • mts_0 25.05.11, 18:28
    Dziewczyny,

    dziękuję za wszystkie odpowiedzi :-)
    Pracę zaczynam za 2 tygodnie, od poniedziałku przychodzi opiekunka.
    Czy będzie lepiej? Zobaczymy. Wiem jednak, że moja psychika dłużej już nie da rady - wpadam w straszną depresję.
    Czy matka zawsze jest najlepsza? Taka wypalona, zapłakana i wiecznie w biegu?

    Życzę dużo szczęścia dla Was i Waszym maluszków :-)
  • mmmm.s 30.06.11, 15:29
    Życzę Tobie powodzenia w pracy , ja mam 8-tniego synka z upsledzeniem umysłowym , do sierpnia zeszłego roku pracowałam , kiedy moje dziecko poszło do szkoły - niestety na nauczanie indywidualne , zrezygnowałam z pracy całkowicie . Na tamten okres było to jedyne wyjście , poświęciłam się całkowicie dziecku , terapii z nim , przedtem było to w rękach specjalistów i przedszkola. Na dzień dzisiejszy bardzo bym chciała wrócić do pracy , człowiek potrzebuje odpoczynku , oderwania od myśli , wyjścia do ludzi. Ja nie potrafię przestać myśleć jak poradzi sobie moje dziecko jak nas zabraknie - masakra . Kocham mojego synka bezgraniczną miłością ale czuje że dłużej nie wytrzymam , czuję sie bezradna. Boję się również poszukać opiekunki, bo nie każdy jest się w stanie zaopiekować takim dzieckiem. I dylemat pozostaje :(
  • mts_0 30.06.11, 19:09
    A może zacznij szukać opiekunki. Ja też sobie tego nie wyobrażałam, ale tak jak pisałam przypadkiem znalazłam idealną kandydatkę. Może popatrz wśród sudentek pedagogiki, wiele wolontariuszek jest w różnych poradniach i organizacjach, może któraś z nich?
    Jednak mimo wszystko przeżywam ogromne dylematy i codziennie powtarzam mężowi, że rzucam pracę :-)
    Też cały czas myślimy o tym co będzie, jak nas zabraknie :-(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka