• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jak 40-letnia kobieta może znaleźć partnera?

  • 13.11.09, 10:49
    Jak, skoro samotnie wychowuje dzieci, ma wolny tylko co drugi weekend, a wtedy nadrabia zaległości, po czym pada na twarz zmęczona, albo w najlepszym wypadku rozkoszuje się błogim spokojem w pustym domu?
    Jak, skoro nigdzie nie chodzi? Oprócz supermarketów w najlepszym wypadku odwiedza koleżanki, których życie też kuleje!
    Jak, skoro nawet pary małżeńkie, niegdyś "zakolegowane", do dawna nie mają ochoty zapraszać samotnych na imprezy i bawią się w gronie zaprzyjaźnionych par?
    Jak, skoro prowadzi małą firmę, polegającą na świadczadczeniu usług ludziom, którzy na ogół są w stałych związkach, a i tak kontakt z klientami jest niezbyt częsty, więc na "przypadek w pracy" nie ma co liczyć?
    Jak, skoro nawiązywanie znajomości przez internet jest obce, niewiarygodne, niemożliwe?
    Jak, skoro w realu, nawet, gdyby fajny facet siedział naprzeciwko, ucieka wzrokiem i jest spięta, bo się boi, że facet uzna ją za "ryczącą czterdzestkę", wygłodzoną i ... no sami wiecie?
    Jak, skoro już dawno zapomniała, jak się flirtuje, wysyła sygnały, wzbudza zainteresowanie?
    Jak, skoro były mąż postarał się tak zaniżyć jej samoocenę, że teraz nie jest wcale pewna siebie i swoich walorów?
    Jak, po prostu -JAK???
    Edytor zaawansowany
    • 13.11.09, 15:30
      Kto by tam chciał zostać kolejnym obskubanym "gnojem" !

      "Składając pozew o alimenty spróbuj ciosu poniżej pasa: jeśli daje Ci kasę gotówką w domu - wyprzyj się! Powiedz w sądzie, że nie dawał ani grosza i wnosisz o wyrównanie od czasu, kiedy synek powoztaje tylko z Tobą i na Twoim utrzymaniu.
      Nie przywitałam się - więc witam! Przejrzałam cały wątek i gratuluję przemiany! Sama sporo przeszłam, sprawdziłam na własnej skórze wszystkie głupstwa, jakie mozna zrobić dla faceta, i mówię teraz z całą stanowczością - nie warto walczyć o taki związek. Będzie Ci ciężko, będziesz perzżywać jeszcze wiele wątpliwości, rozterek, ciężkich chwil, ale nie daj się! Nie warto.
      I nic go nie proś i niczego nie ułatwiaj.
      Jak złożył pozew rozwodowy, to dobrze! Jak mu się spieszy - jeszcze lepiej! Ty trzymaj się linii, że Ci na rozwodzie nie zależy, a nawet, że kochasz męża, nie wyobrażasz sobie bez niego życia, gotowa jesteśmu wszystko wybaczyć, również dla dobra dziecka. Nie zgadzasz się na rozwód!!! Takie posawienie sprawy może spowodować, że sąd sprawę odwlecze w czasie. A na tym mu nie zależy, prawda? Więc masz asa w rękawie! Podyktuj mu warunki, jaie musi spełnić- wyższe alimenty, sprawa rozwodowa połączona z korzystnym dla Ciebie podziałem majątku... no wrzuć wszystko, co Ci przyjdzie do głowy. Na kolejną rozprawę macie szanse przyjść ze spisana ugodą i wtedy nie będziesz utrudniać i zgodzisz się "zwrócić wolność ukochanemu mężowi".
      W tych sprawach nie unoś się honorem! Masz dziecko i o nie walcz!
      Pamiętaj, od razu dziel majątek!
      Nie wstydź się mówić przed sądem, jak bardzo go kochasz, nawet graj przesadnie! Po wyjściu z sali traktuj gnoja, jak powietrze, ale w sądzie - liczy się wrażenie!"





      --
      Jak_zdobywano_wizę "Do USA trafiał najgorszy element.
      O dziwo na ten dzień zawsze trzeźwy. Wybite zęby i blizny były dodatkowym atutem na amerykańską wizę."
      Jak_zdobywano_raj: "Puszczają jakiś film. Nikt nie patrzy. Panie roznoszą słuchawki. Cena $2. Nikt nie bierze. Panie roznoszą jedzenie. Wszyscy biorą. Piwo do obiadu? Proszę bardzo, $2.
      Nikt nie bierze. Wielu ma własne zapasy. Obsługa samolotu anglojęzyczna."
      • 13.11.09, 20:31
        Nie oceniaj!
        Ja nie potrafiłam zrobić tego wszystkiego, co - jak sądzę dziś, powinnam była zrobić wtedy. Nie zrobiłam jeszcze wielu innych rzeczy. Nie potrafiłam i nie potrafię. Może inna kobieta będzie miała w sobie tyle siły, żeby postawić na swoim.
        Jeśli ktoś zawiódł zaufanie drugiej osoby, nie wart jest litości. Jeśli zbrukał uczucie, dla własnego widzimisię, nie wart jest miłości.
        Jeśli nie dojrzał do związku, do zakładania rodziny, a mimo to spłodził dzieci i używał kobiety, jak żony, nie jest wart nawet tego, żeby się za nim obejrzeć.
        Mam w sobie wiele pamięci, ale jestem optymistką. Może zbyt wielką, bo przez to popełniłam wiele błędów. Jasno patrzę w przyszłość i sądzę, że te błędy były mi do czegoś potrzebne. Do czego? To się okaże.
        Uważasz, że jeśli kobieta została skrzywdzona, powinna pokornie stać i patrzeć, jak gnój pluje jej w twarz?
        Tak, zazdroszczę jej siły, którą ma po trzech miesiącach od rozstania. Ja łykałam wtedy prochy i ciężko nad sobą pracowałam, żeby ... później jednego dnia wszystko zepsuć! weszłam do tej samej rzeki. "Dla dobra siebie i dzieci". A później bolało jeszcze gorzej. Dlatego, jeśli mogę dziś udzielić komuś rady, zrobię to.
        Nie mam zamiaru nikogo skubać. Sama na siebie zarabiam, alimenty mam marne, ale mam to gdzieś! Nie będę o nic prosić. Drugi raz do sądu nie pójdę.
        I rzeczywiście, uważam, że jeśli facet nie ma honoru, kłamie, mota, kręci, zdradza, lawiruje, ukrywa... to jest gnojem! Mam tyle doświadczenia, że mogę to jasno powiedzieć.
        Wiem, że mam marne szanse na nowy związek. Mało jest odważnych mężczyzn, którzy chcieliby żyć uczciwie. I wszyscy są zajęci, bo uczciwi. Faceci po przejściach wybierają niedoświadczone, młodsze kobiety, bo te jeszcze nie potrafią odczytywać sygnałów, są bardziej naiwne. nie wiedzą, co je może spotkać.
        Kobiety 40-letnie są wymagające. Nie ma odważnych mężczyzn, którzy chcieliby ponieść ryzyko związku z mądrą, doświadczoną kobietą.
        To zbyt trudne.

        Ale mam nadzieję, że możliwe.
        • 14.11.09, 00:38
          > Kobiety 40-letnie są wymagające. Nie ma odważnych mężczyzn,
          > którzy chcieliby ponieść ryzyko związku z mądrą,
          > doświadczoną kobietą.

          Kobiety 40-letnie sa STARSZE.

          Jaki jest twoj target? Bo jesli szukasz 48-50 paro letni facet, ok.

          Jesli natomiast szukasz rowieznika, mam wiadomosci dla ciebie:

          40 letny mezczyzna, mogac wybierac miedzy 30letnia i 40letnia, wybiera 30letnia.

          Bo jest mlodsza, bardziej pociagajaca.

          Wiec jesli 40letnia kobieta mialaby swiadomosci ze jej wartosc na rynek
          partnerski uleglo OBNIZENIU w ostatni 10 lat, i bylaby bardziej ugodowa, to
          moglaby znalesc partnera.

          Jesli natomiast ma nieboticzne mniemanie o sobie, bedzie sama do konca zycia.

          Wiec szukaj kilka lat starszy od ciebie facet (nawet do 12-15 lat) i badz
          ugodowa, i znajdziesz nawet superfajnego faceta.

          Szukaj rowieznika, i/lub zachowuj jak bylabys jedyna kobieta na swiecie, a
          bedziesz sama do konca zycia.

          Tyle.
          • 14.11.09, 12:04
            >
            > Jesli natomiast szukasz rowieznika, mam wiadomosci dla ciebie:
            >
            > 40 letny mezczyzna, mogac wybierac miedzy 30letnia i 40letnia, wybiera 30letnia
            > .
            >
            > Bo jest mlodsza, bardziej pociagajaca.


            To wiadomość od Ciebie, czy od wszystkich mężczyzn świata?

            Twój punkt widzenia jest typowy dla większości ludzi, ale w życiu zdarzają się jeszcze inne przypadki. Gdzie w twoim rozumowaniu miejsce na błysk, uczucie, chemię między ludźmi? Reakcję na zapach, brzmienie głosu, mowę ciała? Gdzie? Życie nie opiera się na czystej kalkulacji i myślę, że jeszcze nieraz Cię zaskoczy.
            Ja nie szukam partnera w sposób, jaki sugerujesz. Takie szukanie musiałoby być działaniem systematycznym, opartym na kalkulacji:

            > Wiec szukaj kilka lat starszy od ciebie facet (nawet do 12-15 lat) i badz
            > ugodowa, i znajdziesz nawet superfajnego faceta.
            >
            >

            A jak to się robi?
            Może jestem niepoprawną romantyczką, ale takie "działanie" nie ma dla mnie sensu.
            To trochę tak, jak wyjść za mąż dla pieniędzy, za dużo starszego od siebie faceta i być dla niego miłą do czasu, aż przepisze na mnie cały majątek.
            Planowanie w sferze uczuć u mnie się nie sprawdza.
            Podobnie, jak "bycie ugodową". To znaczy "graj kogoś, kim nie jesteś, bo tylko w ten sposób zdobędziesz i utrzymasz faceta"?
            No to nie, to ja dziękuję.

            Widzisz, jak nie muszę mieć partnera.
            Ale chcę i chcę, żeby on też chciał.
            • 14.11.09, 13:44
              > To wiadomość od Ciebie, czy od wszystkich mężczyzn świata?

              Od wszystkich mezczyzn swiata, ktory maja PELNY rozwoj jako mezczyna. Jesli ktos
              ma kompleksy, to moze i 40 lat miec i nawet myslec ze mu stac najwyzej na 50
              letnia kobieta.

              I - uwaga - to nie sprawa kulturowa, to sprawa fizjologiczna. Matka natura
              pracuje dla rozmozenia ludzi. Kiedy facet jest mlody, jego "cel" wg Natura jest
              zaplodnienie jak najwiecej samice. On ma na ten wiek duzo sile, energie,
              plemniki, i na jego oczy i 20 i 30 i 40letnia sa rowniez atrakcyne.

              Potem, jak mezczyzna przekrocze 35 lat, zaczyna przemiana. UWAGA, to
              FIZJOLOGICZNA a nie kulturowo-psychologiczna. Kobiety starsze znikaja z jego
              pole widzenia. Te mlodsze nabieraja ocenia "w pelny pasujace", nawet jesli dla
              niej, para lata wczesniej, bylo dziwne miec partnerki nawet tylko pare lata
              mlodzsza...

              Natura go skieruje ku kobiet bardziej plodne, zeby pozostale mozliwosci
              zaplodnienia nie zostali stracone.

              A tu nie wazne czy potem on i jego partnerka robia np wszystko zeby unikac ciazy
              :) Ona mu sie podoba dlatego ze jest jeszcze plodna, nawet jesli on absolutnie
              nie chce miec dzieci :)

              Z Matka Natura nie wygrywasz :)

              > Ja nie szukam partnera w sposób, jaki sugerujesz.
              > Takie szukanie musiałoby być
              > działaniem systematycznym, opartym na kalkulacji:

              Mam drugie wiadomosci dla ciebie: ALBO partnera szukasz, ALBO bedziesz sama.

              Ty sama napisalasz "skoro prowadze małą firmę, polegającą na świadczadczeniu
              usług ludziom, którzy na ogół są w stałych związkach, a i tak kontakt z
              klientami jest niezbyt częsty".

              Wy Polacy uwielbiacie OBLUDA i UDAWANIA. Wam boli patrzyc do prawdy prosto w
              oczach. A teraz ze jest modle bycia "singlami" - jak mowilem w watku ktory sam
              otwieralem - kazdy ma udawac ze NIE SZUKA, bo "szukanie jest fe".

              Przez sekti latach polacy (nie licze przed Mieszko I, bo jeszcze nie byliscie
              polakami) SZUKALI partnera i w tym sposob kogos znalezly.

              Dziewczyne Panne wiedzieli ze trzeba idz tam sie zbieraja ludzi (mszy, jarmarki)
              bo tam jest szansa na znalezenie faceta. Potem z industrializacja i praca
              biurowa, ludzi wiedzieli ze "praca to kopalnia partnerow".

              Jeszcze pokolenie waszych rodzicow, ci ktorzy teraz maja po 60lat, byli OK. A
              teraz?

              Teraz "szukanie jest FE", wiec trzeba nie szukac. Wynik? Zostanie sie sami.

              9 lata temu poznalem kobiete ktora jest moja najlepsza przyjaciolka w Polsce.
              Byla sama i nie szukala. Myslala ze ON w jakim sposob sie zjawy.

              Teraz ona ma 41 lat, jest sama, byla caly czas sama.

              W ciagu tych lat poznalem natomiast kobiety bardzo aktywne na portalach dla
              znalezenia partnera. Mysle w szczegolnosci o 3 z nich: jedna z Bydgoszcz, druga
              z Zdunskiej Woli, a trzecia z pod Warszawa.

              Szukali intensiwnie, nie odegrali role Wielkie Krolowe. Wszystki mi dawali
              szybko nr telefonu, szybko bylo spotkanie, szybko doszlo do seksu. Nie
              marudzili, po prostu byly zdecydowane.

              Jakos nie szlo jako para, ale pozostal sympatyczna znajomosc. Pozostalismy w
              kontaktu, spieralismy sie wzajemnie w szukaniu partnera. A teraz wszystkie 3
              maja juz faceta, 2 nawet sa juz po slubie, a trzecia mieszka z nim.

              A maja teraz po: 37, 38, 35 lat.

              Zadne "mlodziutki".

              Kto szuka znajdzie. A kto nie szuka, nie znajdzie.
              • 18.11.09, 19:05
                cały ten wątek to komplikowanie rzeczy prostych .
                • 19.11.09, 00:34
                  adam543 napisał:

                  > cały ten wątek to komplikowanie rzeczy prostych .

                  Adasiu, zamekaj komputer, kup se Playboy, ogladaj gole dupe. Tyle.
                  Bedzie wszystko bardzo proste, a twoj mozdziek sie nie bedzie meczyl.. :)))))))))))
                  • 07.03.10, 14:48
                    a ja mam żonę 10 lat straszą i jesteśmy naprawdę szczęsliwi! I co z twoimi
                    teoriami w tej sytuacji? Mężczyźni to nie zwierzęta lecące do młodej cipki,
                    niektórzy myślą, czują, wybierają nie penisem a głową. Więc wyluzuj i nie
                    wdeptuj w glebę kobiety tylko dlatego, że skończyła 40 lat i jest - WEDŁUG
                    CIEBIE - za stara aby się podobać! Osobiście znam wielu 40-latków gotowych na
                    związek z rówieśniczką albą starszą kobietą, bo mają dość prymitywnych młodych
                    dup, co z taką robić jak już się ją przeleci? na dyskotekę pójść? już nie ten
                    kręgosłup i uchu zbyt wrażliwe na wycie. NIE GENERALIZUJ!
                    • 07.03.10, 23:58
                      > mają dość prymitywnych młodych dup

                      Nie przeginaj w drugą stronę. Młoda nie oznacza prymitywna.
              • 21.11.09, 15:41
                A ja mysle że to jest "rada" od faceta sfrustrowanego, ktory sam
                chciałby miec mlodą kobietę ale taka go nie chce :D
                Też mi opinie phi. A o Monice Olejnik czytałeś? Ostatnio wyszla za
                mąż za swojego o 15 lat młodszego partnera, którego poznala gdy
                miała 40 lat. Widac cos mu się w niej bardzo podobalo, ciekawe co,
                może własnie to doświadczenie, ta madrośc i te zmarszczki. Nie
                wszyscy faceci sa tak pusci jak ty.
                Poza tym bardzio dziwne jest szukanie partnera czy partnerki z
                rozsądku. To z zalożenia się nigdy nie uda! Partnera szuka się
                intuicyjnie, spontanicznie i instynktownie, slucha sie siebie, tego
                czego się potrzebuje. A jak kobieta nie chce mieć za partnera
                dziadka?? I za kilka lat się opiekować, łazic po lekarzach, nie mieć
                sexu bo facetowi powysiadały instrumenta?? Uprzejmie dziekuje, to
                juz lepiej miec tylko mlodszego kochanka :)
                • 24.11.09, 01:28
                  Kobieto, albo bedziesz sama, albo wybierasz rowieznika, a kiedy ty i on
                  bedziecie mieli 40 lat, on cie powie "odwal sie babciu"...

                  Jesli tak chcesz, prosze.

                  A jesli chcesz partnera NA CALE ZYCIE, to bierz go 7-10 lat starszy.

                  • 24.11.09, 08:23
                    niepolak_w_polsce napisał:

                    > Kobieto, albo bedziesz sama, albo wybierasz rowieznika, a kiedy ty i on
                    > bedziecie mieli 40 lat, on cie powie "odwal sie babciu"...

                    Taaa :P To tylko Twoje pobożne życzenie :) Kobieta to nie tylko metryka ! To osobowość, zainteresowania, poziom intelektualny itd. No tak...jest jeszcze wygląd, który bardzo często nie ma nic wspólnego z wiekiem :D
                    Mam koleżanki 40+ , które wyglądem biją te 30+. Może maja więcej zmarszczek, ale są szczupłe,zgrabne, dobrze ubrane i na poziomie. Mam też 33, 34- latki otyłe, źle ubrane, które w życiu nie widziały fryzjera, czy kosmetyczki. I one- fakt- jako 40+ będą "fatalne", czyli takie jak ty sobie wyobrażasz.
                    Kiedyś jeden facet zostawił dla mnie dziewczynę 12 lat młodszą ode mnie. I tu twoja "teoria fizjologii" pada :P Notabene to fizjologia w dzisiejszych czasach to raczej na poziomie komórki czy tkanki może być rozpatrywana. Reszta to raczej ewolucja, która idzie w zupełnie innym kierunku niż kiedyś.
                    Aha :D jeśli chodzi o ww faceta to jesteśmy małżeństwem od ładnych paru lat. Będąc po 30 bez problemu zaszłam w ciąże, bez problemu urodziłam zdrowe dzieci. Jakoś nie kopnął mnie w d....ę. Cały czas to ja stawiam warunki i to on jest o mnie zazdrosny.
                    >
                    > Jesli tak chcesz, prosze.

                    A ja piszę do Ciebie...jeśli chcesz to weź sobie żonę ( ale z tego co widzę, to chyba baaaardzo ciężka sprawa ;D )10 lat młodszą. Tylko nie zdziw się, że jak ona będzie u szczytu swoich seksualnych możliwości, a to przestanie działać hydraulika, TO PRZYPRAWI ci rogi :D. Proszę...hi hi
                    >
                    > A jesli chcesz partnera NA CALE ZYCIE, to bierz go 7-10 lat starszy.
                    >
                    Każdy ma prawo wybrać sobie takiego partnera jak chce.
                    W ŻYCIU nie miałam tyle starszego faceta :D Ale 12 lat młodszego OWSZEM :D
                    I w obecnej sytuacji wisi mi na ile wyglądam, ale odejmują mi lat. Mojej mamie odejmują, babci odejmowali. Cóż...widać taki nasz los ;D
                    • 07.03.10, 19:34
                      otóż to! Oczywiście, że mój ukochany, siedem lat młodszy ode mnie boi się - że
                      ja już po trzydziestce, że może zaraz zacznie mi tykać zegar biologiczny, a on
                      może ni być gotów na dzieci. Jego kariera dopiero się rozwija, nie wiadomo gdzie
                      go oczy poniosą...wielokrotnie mnie pytają, co ja widzę w tym dzieciaku...widzę
                      młodość, potencję, wrażliwość, niezniszczenie i brak cynizmu. Widzę kogoś przy
                      kim mentalnie mogę odpocząć, zachowywać, ubierać się po swojemu, czyli "za
                      młodo"...Mam ten sam "problem" - nikt mi nie daje tylu lat, co mam. Mamie,
                      siostrze, babci - też nie.Ale, co ważne - jeżeli tylko on zaczyna dostrzegać
                      różnicę wieku, ja wiem, muszę odpuścić mentorski ton, przestać zasypywać go
                      swoją wiedzą, doświadczeniem, "mądrością życiową" itd :) Nie chcę wychodzić przy
                      nim na starą ciotkę, co peroruje mentorskim tonem. Doskonale znam swoją wartość,
                      on też ją przecież zna, ale nie o to chodzi, żeby partnera wdeptywać ciągle w
                      ziemię bo jest młodszy.
                      Za to starszym mówię - nie! Dziekuję bardzo- za cynizm, przemądrzałość, brak
                      energii i już tylko wspominanie, co to się dawniej nie działo...za
                      starokawalerskie nawyki, za poprzednie żony, za łysinkę i za viagrę w
                      szufladzie:)takie są moje doświadczenia na temat starszych ode mnie, nawet tylko
                      2-3 lata. Za to wcale ten wiek przed-czterdziestkowy nie jest gwarancją, nawet u
                      permanentnie samotnych, że facet marzy o domu, rodzinie...najczęściej już jest
                      nieźle okopany w samotności, albo ...u mamusi.
                      Autorce wątku muszę poradzić to samo, co niepolak...spuścić z tonu! Dać szansę
                      komuś, kto nieporadnie może z początku, ale jednak będzie się starał wpasować w
                      te życie, te dzieci...przecież dla każdego mężczyzny to musi być upiornie trudna
                      sytuacja! I spokojnie korzystać z internetu, naprawdę, nie wszędzie są
                      wykorzystywacze i oszuści, a przy opisanym wyżej trybie życia innej możliwości
                      nie widzę. no, jeszcze agencje matrymonialne...
                      • 04.09.14, 17:29

                        -- wiem że nie jestem typem amanta .Ale za to uczciwy i wiernym oraz pracowitym i sprawiedliwym co prawda nie jestem pierwszej młodości ale czy 40 lat przekreśla by spotkać tę jedyna .A szukam partnerki na resztę życia .Podstawowym kryterium jest to czy pracuje i czy nie jest paląca .A pracująca zawodowo .
                    • 22.11.15, 20:11
                      dzięki, mimo, że to stary post, to przywracasz mi nadzieję, bo akurat jestem sama, z facetem w moim wieku TO JA SIĘ ROZSTAŁAM 2 LATA TEMU, mam 40stkę na karku a z wyglądu dają mi 28-30. Po mamie mam młody wygląd. A ten gość to jakiś idiota, może w kraju, z którego pochodzi, tak to działa, a może to wina kompleksów i samotności (ciekawe czy do tej pory znalazł jakąś naiwną). A Polki obecnie wcale nie lecą na obcokrajowców. O poziomie desperacji tych facetów świadczy fakt, że zaczepiają mnie tacy w wieku ok 30 i są zainteresowani mimo że mówię od razu ile mam lat. Pozdrawiam.
                • 07.02.10, 08:27
                  Monika Olejnik. To nazwisko i pieniądze. Bogate kobiety nie mają takich
                  problemów. Zmarszczki, a gdzie je widzicie. Brak po liftingach i operacjach.
                  --
                  Idealnego męża poznaje się po tym, że jest on żonaty z inną kobietą.
                  Faye Dunway
              • 27.01.10, 13:18
                Przesadzasz chlopie. Poza tym nie wypowiadaj sie w imieniu facetow, lecz w swoim
                jedynie. Dodam więcej, nie tylko jesteś niepełny, jako mężczyzna, ale i
                wybrakowany jako mezczyzna, człowiek, a pewnie i jako dawca spermy. Po prostu
                zezwierzęciały jesteś.

                Teraz wiadomość do Kobiet (także do Ciebie - boskiebuenos) czytających
                "niepolaka_w_polsce": nie bierzcie przypadkiem nawet na powaznie tego, co pisze
                "niepolak...". To mam nadzieje odosobniony przypadek i więcej sie nie powtorzy
                ;] Kazda ma szanse na szczescie, o ile celowo jej nie zaprzepaszcza. A ci, co
                rachują, kalkulują, i myślą jak "niepolak" zostają sami na starość.

                W zasadzie osoba boskiebuenos przyciagnela mnie na ten watek, ale nie moglem
                przejsc bez słowa czytając oszołoma.

                Pozdrowienia ;]
              • 07.03.10, 13:59
                wprawdzie mam dopiero 24 lata i od niedawna jestem sama ale dales mi do
                myslenia, tez mi wszyscy powtarzaja, ze mam nie szukac bo sie sam znajdzie...ale
                moze jednak trzeba wyjsc do ludzi, tylko rzeczywiscie roznego rodzju dawno
                spotkania towarzyskie typu jarmarki, dancingi odeszly do lamusa, ciezko kogos
                poznac w realu a tego ttypu instytucje zostaly zastapione przez potrale
                randkowe, czaty itp, teraz tam sie szuka partnera...tylko nie mam zbytnio do tek
                wirtualnej rzeczywistosci przekonania, kilka razy juz sie zawiodlam na tego typu
                znajomosciach...
              • 08.03.10, 01:57
                "Jak mezczyzna przekrocze 35 lat, zaczyna przemiana. UWAGA, to
                > FIZJOLOGICZNA a nie kulturowo-psychologiczna. Kobiety starsze znikaja z jego
                pole widzenia."

                To dosyć ciekawe, bo potwierdza tylko moją obserwację: facetom po 35 często
                libido opada a kobietom wręcz przeciwnie. Wśród moich znajomych faceci (starsi
                nieco od żon) nie wyrabiają z zaspokojeniem ich.

                Stąd też jeśli starsi (Ci po 35 jak to określiłeś) mają mniejsze możliwości a
                młodsze mniejsze potrzeby to wygląda to tylko na sprytny manewr, żeby uchronić
                wrażliwe męskie ego: nie "Ja już przy niej nie daję rady" tylko "Ona nie już nie
                pociąga" - sprytne :-). Poza tym młodsza kobieta poleci na różne pierdoły,
                starsza wie czego może wymagać ergo: faceci to lenie.

              • 07.10.12, 23:25
                POOOPROSTU JAK JESTEM MIŁA I KULTURALNĄ KOBIETĄ spytam kto tu wpuscił tego trola na forum !!!!
                Jestem tolerancyjna dla innych kultur, ale nie zaakceptuję tu człowieka z 3 Świata, gdzie nie dawno ukamienowali 14-stolatkę za to,ze spotykała się z chłopakiem !
                Czego tu człowieku szukasz?! Doradzaj ludziom swojego pokroju.
                Jestem kobietą - tak jestem nią i jestem z tego dumna, nie czekam na daninę i nie wyciągam ręki po łaski i nie łaski pensyjkę mężusia, którego musiała bym jeszcze otrzymywać.
                Jeśli los obdarzy mnie kimś wartościowym to wspaniale jeśli nie ? to zostaje mi to- co mam najcenniejsze "szacunek dla siebie samej i godność" Pracuje ,ucze się ,poznaje ,wzbogacam swoje życie, a że pewnym osobnikom nie odpowiadają mądre kobiety świadczy to o nich już samych w każdej chwili można wskoczyć na drzewo :-))
            • 24.11.09, 18:24
              musisz byc wyjątkową kobietą .Dzięki Twoim wpisom zaczynam inaczej spoglądac na zycie i myslę ze umiem je trohę zmienić.
          • 22.01.10, 11:16
            Oj nie przesadzaj. Wszystko sprowadziłeś do kwestii wieku. Do tego
            że mężczyźni zawsze wolą te młodsze od siebie najlepiej o
            kilkanaście lat. Nie jest tak, są różni. Za mną ostatnio uganiał się
            facet o 7 lat młodszy ale dla mnie to było nie do przejścia
            (dziecko).

            Moim zdaniem wiele leży po stronie samej zainteresowanej. Ważne jak
            sama siebie postrzegasz i jak wyglądasz. Czy o siebie dbasz, czy
            jesteś zasmuconą marudą "której w życiu nie wyszło", czy wesołą
            młodą kobietą pełną radości mimo problemów.

            W wielu zachodnich krajach kobieta w w wieku 30-40+ lat to kobieta
            ciesząca się pełnią życia ze wszystkimi detalami jakie przyjdą wam
            do głowy,będąca jak najbardziej na "rynku", u nas jak zauważyłam
            panuje jeszcze styl że żyć można do 30tki-max 35tki a potem to już
            kobeta powjnna szukać kogokolwiek kto ją tylko zechce bo sama się na
            niewiele nadaje.

            Fakt, u nas kobiety mało o siebie dbają. W większości przypadków ( z
            moich obserwacji) 40 letnia kobieta jest o wiele mniej zadbana niż
            40letni mężczyzna. I takie też ma o sobie mniemanie. "Jestem stara",
            a facet w tym samym wieku myśli " jestem w pełni sił".

            Nastawienie do sytuacji widać nawet po poście autorki: jak o sobie
            pisze: zmęczona, padająca na twarz, samotna, przybita, znudzona
            matka. Bez pomysłów na cokolwiek.

            Gdzie się ludzi poznaje? Już ci mówię:
            1) portale randkowe nie są wcale takie straszne- tam też są ludzie
            2) z koleżanką dla odmiany umów się w klubie na drinka ( włóż
            szpilki, sexowną kieckę i poszalejcie do rana)- nikt nuie umrze-
            wierz mi:-)
            3)zapisz się gdzieś, na język, na kurs narciarski, na
            cokolwiek....wyjdź z tego domu na litość boską.
            4)wyjedź gdzieś- nawet sama, na wakacje. Mamy XXI wiek, już nie
            kamienują kobiet samych w podróży.
            5) jesli spodoba ci się jakiś facet, nie musisz go od razu zapraszać
            na drinka- zapytaj o godzinę, o zapalniczkę, o drogę , o coś...

            Samym piszczeniem niczego nie załatwisz. Ludzi można spotkać
            wszędzie, ale w domu na kanapie nie.

            I nie wierz ludziom, którzy ci piszą że teraz to już tylko facet 50+
            dla ciebue. Bzdura. Mężczyźni mają różne gusta. Mój kolega ostatnio
            powiedział że dla niego kobieta staje się interesująca po 30tce,
            ponieważ wtedy jest w pełni swych uroków. Sam ma lekko ponad 30tkę.

            Sama więc widzisz jeden uzna cię za rupcia, inny za nimfę- zarówno w
            wieku 20,30 jak i 100 lat:-)
            • 07.03.10, 17:53
              i.... takie kobiety mają przeważnie porąbane w głowach..nakarmione
              wzorcami z seriali i romansideł dla kucharek...dlatego bez probleum
              dogaduję się z młodszymi..
          • 07.03.10, 14:23
            pytanie czy każda z tych 30 stek poleci na 40 latka? skoro moze mieć goscia w
            swoim wieku--mlodego, jędrnego jak ona.
          • 07.03.10, 14:27
            niepolak_w_polsce napisał:


            > Kobiety 40-letnie sa STARSZE.
            >
            > Jaki jest twoj target? Bo jesli szukasz 48-50 paro letni facet, ok.
            >
            > Jesli natomiast szukasz rowieznika, mam wiadomosci dla ciebie:
            >
            > 40 letny mezczyzna, mogac wybierac miedzy 30letnia i 40letnia, wybiera 30letnia
            > .
            >
            > Bo jest mlodsza, bardziej pociagajaca.
            >
            > Wiec jesli 40letnia kobieta mialaby swiadomosci ze jej wartosc na rynek
            > partnerski uleglo OBNIZENIU w ostatni 10 lat, i bylaby bardziej ugodowa, to
            > moglaby znalesc partnera.
            >
            > Jesli natomiast ma nieboticzne mniemanie o sobie, bedzie sama do konca zycia.
            >
            > Wiec szukaj kilka lat starszy od ciebie facet (nawet do 12-15 lat) i badz
            > ugodowa, i znajdziesz nawet superfajnego faceta.
            >
            > Szukaj rowieznika, i/lub zachowuj jak bylabys jedyna kobieta na swiecie, a
            > bedziesz sama do konca zycia.
            >
            > Tyle.
            Troche bzdury panie kolego .
            Znajdz sobie mlodszego , fajnego faceta . Mowie CI jest cala masa facetow ,
            ktorzy na mlodsza nie spojrza . Ja jestem w takim zwiazku ja mam 30 partnerka 50
            i jest nam dobrze . Nie daj sobie wmowic , ze zwiazki z mlodszymi facetami , nie
            maja racji bytu , etc . Rowiesnicy tez sie rozstaja . Takze , znajdz chwile
            czasu , zaloguj sie do serwisu ran=dkowego , idz na dyskoteke i nie marnuj ani
            chwili x
            • 31.08.12, 22:02
              Trzeba poznać możliwości i upodobania młodszego partnera. więcej informacji pod hasłem "gerontofilia". Jeśli pociągają go obwisłe ciała i zmarszczki i ogląda filmy xxx ze staruszkami, to jest szansa, ze związek z 10 lub więcej lat starszą babcię lub ciocią przetrwa lata. Znam 2 takie przypadki. Pary wyglądają na szczęśliwe.
          • 07.03.10, 16:08
            > > Kobiety 40-letnie są wymagające. Nie ma odważnych mężczyzn,
            > > którzy chcieliby ponieść ryzyko związku z mądrą,
            > > doświadczoną kobietą.

            Wiesz, młodsze panie nie tylko są młodsze, ale bywają mniej
            bezczelne. Masz trudności ze znalezieniem kogoś, kto Tobie uwierzy,
            że jestes mądra, doświadczona i wymagająca, a w zamian pozwolisz mu
            myślec, że jest odważny i wartościowy, bo zaakceptowała go
            wymagająca? Naprawdę nie ma facetów potrzebujących tak wulgarnej
            stymulacji? Dziiiiwne.
          • 07.03.10, 17:31
            Jestem zszokowana ilu młodszych od mnie facetów jest mną
            zainteresowanych. Być może coś dobrego w tym jest. Sama wolałabym
            partnera ok 50 ale może mi się zmieni.
            • 07.03.10, 17:56
              jest się później z czego pośmiać z kumplami.....
              • 07.10.12, 23:36
                chłopaki lubią pobzykać z weteranką bo.......

                Bez komentarza ... szkoda że do internetu dostęp mają "wszyscy"
                Razi mnie chamstwo i nizinne słownictwo.Szkoda A. temat nawet ciekawy do dyskusji.
                Dobranoc...
                Pozdrawiam ciekawych i mądrych ludzi, którzy tu się wypowiadają.
          • 07.03.10, 22:57
            niepolak napisał:
            > 40 letny mezczyzna, mogac wybierac miedzy 30letnia i 40letnia,
            wybiera 30letnia

            I często źle na tym wychodzi. Młodsza robi takiego w bambus, facet
            gimnastykuje się, żeby sprostać jej wymaganiom, żyje w obawie, że
            młodsza go porzuci, traci na pewności siebie... No a potem to już
            przepadł. Chyba że nie angażuje i tak średnio co 10 lat wymienia na
            kolejną trzydziestkę

            A miałby spokój i wzajemne zrozumienie akurat z równolatką (mniej
            więcej równolatką)
        • 08.03.10, 01:47
          To straszna rada ... Nie powinnaś jej była dawać. Ja Cię nie oceniam wiem co
          gorycz i rozpacz potrafi zrobić z człowieka. Ja mam nadzieję, że w sytuacji
          analogicznej potraktuję męża jak człowieka, jak bliskiego kiedyś człowieka, że
          starczy mi siły. Dla dobra własnego, dzieci i tego mego męża też...

          Pomyśl o dzieciach to one najbardziej na tym cierpią.
        • 20.03.10, 00:37
          boskiebuenos napisała:

          > Kobiety 40-letnie są wymagające. Nie ma odważnych mężczyzn, którzy chcieliby po
          > nieść ryzyko związku z mądrą, doświadczoną kobietą.
          > To zbyt trudne.

          Nie uogólniaj. Ja byłem w życiu tylko w dwóch związkach, obydwie dziewczyny
          miały dziecko. Z pierwszą rozstałem się przez papierosy (ja nie toleruję, ona
          nie chciała rzucić), z drugą rozstałem się, bo mnie okłamała (spotykała się
          równolegle z innym mężczyzną, ale jak zapytałem to zaprzeczyła).
          Dziecko dla mnie to nie problem. Mam kilku kolegów, którzy związali się z
          dziewczynami z dzieckiem, teraz mają już drugie dziecko. :-)
          Ważne, żeby dziewczyna nie kłamała, była wyrozumiała, nie paliła, była spokojna
          i cierpliwa. :-)

          --
          Nie próbuj świni uczyć śpiewać, nie dość, że swój czas zmarnujesz to jeszcze
          świnię zdenerwujesz. ;-)
      • krupniok_pl napisał:
        "Masz dziecko i o nie walcz!"

        A ja myślałem, ze dziecko ma dwoje rodziców i potrzebuje dwoje. Małżeństwo się
        rozwodzi ze sobą, a nie z dzieckiem.
        Całe szczęście, że nie mieszkam w Polsce. W UK sąd mi przydzielił opiekę nad
        dziećmi, bo mamusia, wg sądu, swoją postawą udowodniła niedojrzałość do
        opiekowania się dziećmi. Teraz widuje je w weekendy. Co zabawniejsze, ojcem
        jednego nie jestem ja, ale on chce być ze mną, a nie z matką, a to dla sądu jest
        najważniejsze.

        "Pamiętaj, od razu dziel majątek!"

        No właśnie, to najważniejsze. Odezwała się jeszcze jedna kretynka-materialistka.
        Myślałem, że wspólny majątek wypadałoby podzielić po połowie, ale to nie dla
        ciebie, pazerny kmiotku ze wsi. Ty musisz wyszarpać jak najwięcej morgów. I
        jeszcze tępaku, namawiasz do składania fałszywych zeznań w sądzie. Gratuluję.
      • 14.05.13, 00:34
        a jak ma sobie poradzić samotny facet, szczególnie jak rozstał się z bardzo wyrafinowaną kobietą? i boi się, ze znowu trafi na jakas oszutkę?
    • 19.11.09, 09:36
      Mimo wszystko pozostaje internet lub agencja małżeńska.


      --
      [b]The less a man makes declarative statements, the less apt he is to look
      foolish in retrospect...[/b]
      • 21.11.09, 16:53
        Hm mam rózne obserwacje ostatnio, pewnie jak komus sie powidło
        przez net, to bedzie mówił, ze warto, jak komus szczescie przynioło
        biuro martymonialne, to powie, ze tam warto, a ja jaestem zadnia, ze
        kazdy sposób dobry, a pomyslic mozna sie wszędzie, ale przyznaje, ze
        czesto nasza czujnosc zostaje uspiona.
        Ale czytałam tez wiele nieprzychylnych wypowiedzi na temat biur
        matrymonialnych, które zdecydowanie nie przekonuja.

        --
        6543097
        Wszystko zaczyna się od przyjaźni ;)
    • 23.11.09, 23:28
      Nadchodzi kolejny samotny wieczór, kiedy wielu będzie się bawić. Andrzejki. Kiedy ja ostatnio tańczyłam? Wieki temu (czy jeszcze umiem?). Nawet nie wiem, gdzie chodzą ludzie w moim wieku, żeby nie budzić sensacji. Klubów w mieście od cholery i trochę, a w każdym same małolaty! Ale to tylko rozważania "co by było, gdyby" bo i tak nigdzie nie pójdę. Nie mam z kim. Później przyjdzie Sylwester. Kompletna dupa!
      • 08.03.10, 05:17
        > Nadchodzi kolejny samotny wieczór, kiedy wielu będzie się bawić. Andrzejki. Kie
        > dy ja ostatnio tańczyłam? Wieki temu (czy jeszcze umiem?). Nawet nie wiem, gdzi
        > e chodzą ludzie w moim wieku, żeby nie budzić sensacji. Klubów w mieście od cho
        > lery i trochę, a w każdym same małolaty!

        Z tym sie zgodze.. W 90% klubow i dyskotek na jakie chodze, jestem ich najstarszym klientem.. :)
        A w lecie chodze praktycznie codziennie..

        > Ale to tylko rozważania "co by było, g
        > dyby" bo i tak nigdzie nie pójdę. Nie mam z kim. Później przyjdzie Sylwester. K
        > ompletna dupa!

        Bo to sie chodzi SAMEMU.. Jak przyjdziesz z kims to jak masz kogos poznac, skoro bedziesz musiala nianczyc towarzysza/-ke.. ?
    • 24.11.09, 20:05
      Mam pytanie w szczegulnosci do ludzi po tzw przejsciach (oszukanych zdradzonych itd). Jak odnaleść miłośc w nowym związku, jak z nią ma być czy czekać na tę samoistną i romantyczną czy budować ją w pocie czoła . Jak na nowo zacząć ufać . Jak zaufać osobie poznanej w internecie.
      Jak po prostu jak? Napiszcie ile macie lat i czy warto wierzyć.
      • 25.11.09, 09:44
        Przede wszystkim zacząć od nauki ortografii.



        --
        Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks.
        Kobiety w zamian za seks zdobywają miłość.
    • 25.11.09, 23:15
      Dostałam zaproszenie na bal andrzejkowy w pałacu. Pompa, wypas, elegancja!
      Nie pojadę. Nie mam z kim.
      Nie ma obowiązku bycia z "osobą towarzyszącą", ale, o rany! tylko Kopciuszek przyszła na bal sama... ale to była bajka! W życiu kobiety nie chodzą na takie bale same.

      Jezuuu! Czuję się jak wyrzutek społeczny, niepełnoprawny obywatel Europy z całą jej tradycją i kulturą.
      Zepchnięta do mysiej dziury przez "sparowane" społeczeństwo.

      Facetom jednak łatwiej, nawet jeśli są sami. Facet pewnie by poszedł, albo sam albo obdzwoniłby koleżanki i jakąś do towarzystwa w końcu znalazł.
      A ja? Nic z tych rzeczy!

      Jestem trędowata!
      • 26.11.09, 08:49
        Pomysl, jeszcze, moze masz jakiegos znajomego z którym mogłabyc
        pójść, nie musi to byc od razu przyszły mąż, sprobuj....
        Trendowata???? Nigdy tak o sobie nie myslałam.
        Myśle, jednak, ze pewnien etap zycia juz za nami, nie jestesmy w
        weiku, kiedy ludzie sią lączą w pary, ja sobie tak mysle, ze
        przeciez tyle dookoła samotnych ludzi, ale oni własnie jak ja i Ty
        są pozamykani w swoich czterech scianach i zwyczajnie , albo nie
        maja odwagi, albo czasu albo niedowierzaja, ze cos sie moze jeszcze
        w zyciu zmienic.
        Ja zreszta taz powoli nie, chociaz staram sie.
        Najbardziej dziwi mnie to, ze przekresla się pewne znajomości zanim
        pozna sie drugiego człowieka. To taki nasz bład.
        Pozdrawiam :) Ja nie ide na Andrzejki, mnie nawet nikt nie
        zaprosił :D
        --
        6543097
        Wszystko zaczyna się od przyjaźni ;)
      • 29.11.09, 19:54
        "Dostałam zaproszenie na bal andrzejkowy w pałacu. Pompa, wypas, elegancja! Nie pojadę. Nie mam z kim. "


        No to się nie dziw, że nie umiesz znaleźć faceta...
        jeszcze sobie najlepiej powiedz, że "te ohydne singielki , chodzą same, ładnie się ubierają i poznają facetów, najlepiej żonatych- są wstrętne.... Nigdy nie będę taka jak one. Fuj,.
        Będę siedzieć w domu ubrana w dres o oglądać M jak miłość."

        Powodzenia, to ja tymczasem pójdę wieczorem potańczyć. Bo nawet jak jest się w związku to bywają samotne wieczory i nie ma obowiązku spędzać ich wyłącznie samemu w domu...
        • 29.11.09, 23:03
          Ot, błysnęła kobieta intelektem!
          Nie wiem, czy jest sens odpowiadać.
          Powiem tylko mariolu.mario, że jak na kobietę tak zajętą mnogością partnerów, to masz sporo czasu na skaknie po forach - od "rozwód i co dalej" poprzez "zycie rodzinne" "aborcję" aż po "kochanki" i zawsze masz coś niebywale mądrego do powiedzenia.
          I tym razem chylę czoła nad celnością twej wypowiedzi, choć jak wnioskuję, nigdy w mojej sytuacji nie byłaś. Ale ty wiesz, zycie znasz.
          Idź potańczyć.
          • 29.11.09, 23:29
            :) :)

            "choć jak wnioskuję, nigdy w mojej sytuacji nie byłaś."
            Tego nie wiesz... :) ale zawsze łatwiej się wkurzyć, niż ubrać ładnie
            i iść miedzy ludzi.
            Rożnica między nami taka, że ja na brak chłopa nie narzekam, tańców
            zresztą też nie.

            Czasu mam sporo bo nie narzekam, a to pochlania straszna ilość czasu.
            Fora czytać i pisać lubię, można się sporo ludziach dowiedzieć. :)

          • 01.12.09, 18:36
            Ja to chętnie umówiłbym Mariolkę z Niepolakiem.
            • 02.12.09, 10:33
              eee, dla niego to za stara jestem :) :)
      • 22.01.10, 11:24
        Kurcze aż mi cię żal. Dlaczego tak o sobie myślisz? Twoja wartośc
        zależy od posiadania faceta? Kosmos:-)))
    • 30.11.09, 00:36
      Może Cię to pocieszy lub nie boskiebuenos mi wcale nie jest łatwiej
      poznać kogoś i już nawet przestałam na to liczyć. Mam kilkanaście
      lat mniej niż ty (tak więc wiek nie ma tu znaczenia), jestem ładna,
      inteligentna, zaradna życiowo i choć nie boję się kompletnie
      mężczyzn to trudno mi poznać kogoś ciekawego. Tak jak u ciebie
      większość czasu zajmuje mi praca a po niej dzieci. Choć znajduję
      czas na imprezy to niestety trafiam głównie na jakiś nieudaczników
      lub żonatych, którzy mają ochotę na skok w bok. A to mnie nie
      interesuje więc kończy się na niczym...........bądź dobrej myśli :)
      • 30.11.09, 09:49
        Tak, to nie jest kwestia wieku. Moja ładna, zaradna przyjaciółka jest sama z dzieckiem od 28-go roku życia, czyli już od sześciu lat. W tym czasie była tylko na dwóch nieudanych pierwszych randkach. W jaj wieku - jej matka miała za sobą dwa małżeństwa, dwójkę dzieci i szczęśliwie wychodziła za mąż po raz trzeci.
        W czym więc rzecz?
        • 18.01.10, 12:15
          boskiebuenos napisała:

          > Tak, to nie jest kwestia wieku. Moja ładna, zaradna przyjaciółka jest sama z dz
          > ieckiem od 28-go roku życia, czyli już od sześciu lat. W tym czasie była tylko
          > na dwóch nieudanych pierwszych randkach. W jaj wieku - jej matka miała za sobą
          > dwa małżeństwa, dwójkę dzieci i szczęśliwie wychodziła za mąż po raz trzeci.
          > W czym więc rzecz?

          Pieniądze,utrzymanie dziecka itp.
          Ona leci na młodszych ,pewnie w jej wieku ,a to często prawiczki ,a ona z
          dzieckiem ;)Szok
          • 07.03.10, 18:06
            Mam taka stara plyte na odgrzewanie nastrojow.

            Konczy sie : oprocz blekitnego nieba ..
    • 03.12.09, 13:41
      Znaleźć można, nic na siłę, z umiarem...
      jak chcesz pogadać to zapraszam mój nr GG 1529191,

      tomek
      • 03.12.09, 18:37
        Anirat trochę mnie zmartwiłaś tym postem,gdyż wcześniej czytałam,że coś drgnęło
        w Twoim życiu...
    • 07.12.09, 22:29
      Normalnie.Rozmawiać z ludźmi i dac sobie troszkę pewności.Każda
      kobieta jet atrakcyjna jesli sama w to uwierzy.Kazda jest dumna że
      jest kobietą.Każda powinna byc dumna że jest kobieta.
      gg4748181 lub mail.Zapraszam.Rozmowa nie boli a czasami uleczy jesli
      rozmówca potrafi nas zrozumieć.A i ja czasami takiej pomocy oczekuje
      i szukam
      Pozdrawiam
      • 13.01.10, 23:42
        To miłe, co napsałeś...ale...
        Jestem atrakcyjna. Jestem dumna, że jestem kobietą. łatwo nawiązuję kontakty. Ha! Jestem optymistką, niepoprawną! (choć to, co dalej napiszę wcale o tym nie świadczy, ale taka jest prawda).
        Rozmawiać z ludżmi, piszesz...
        O to właśnie chodzi. Nie mam z kim.
        Ktoś powie, że użalam się nad sobą i to niemożliwe, żeby nie mieć z kim się spoykać i pogadać, gdy tymczasem - nie mam!
        Rany boskie! Nigdy dotąd nie byłam tak samotna. Zawsze, od 16-go roku życia miałam kogoś blisko. Kończył się jeden związek, kandydat do następnego już czekał w kolejce.
        A teraz pusto. Stałam się niewidzialna dla ludzi, albo po prostu ich nie spotykam.
        Mam koleżanki, przyjaciółki, kilku znajomych mężczyzn (żonatych!!!). Nikogo, kogo mogłabym brać pod uwagę, jako potencjalnego kandydata na kanydata! Nie rozmawiam z mężczyznami! (Klientów nie liczę, koledzy też się nie nadają, żonaci i w związkach odpadają z mety!).
        Ludzie, jak to starsznie być niewidzialną!
        Czuję się jak w matni, sytuacja bez wyjścia.
        Na "sympatię.pl" i inne takie się nie wpiszę! No nie umówię sie z żadnym facetem, którego nie zobaczę wcześniej, nie usłyszę jego głosu! Nie umiem.
        To forum może być takim miejscem, gdzie łatwiej ocenić człowieka, zanim się zdecyduje z nim spotkać.
        Może być, ale czy jest?

        Przepraszam panów wyżej, że nie pisałam, mimo zaproszeń. Napiszę, jeśli jeszcze będziecie gotowi czytać. Ale nawet do osobistych kontaktów w sieci muszę dojrzeć. Może narazie wolę tak, na forum. To tak trochę jak na imprezie, gdzie nić porozumienia nawiązuje się stopniowo.
        Mimo to - dzięki za zaproszenie. Juz mnie ktoś dostrzegł:-)
        • 02.03.10, 21:35
          Mam bardzo podobne odczucia i w dodatku jestem Twoją rówieśniczką.
          Różni nas to, że na portalach randkowych spędziłam prawie dwa lata,
          zaliczyłam sporo "randek", ale w 95 procentach były to spotkania
          pierwsze i zarazem ostatnie. Pozostały procent rozmywał się przy
          każdym następnym podejściu. Zrobiłam małe koło i wróciłam do punktu
          wyjścia. Coraz częściej myślę, że chyba jednak życie spędzę w
          samotności, czego kiedyś się obawiałam. A dziś??? Przyjmuję wszystko
          z większą pokorą. Jestem raczej realistką i to chyba niespecjalnie
          mi pomaga w tej sytuacji. Ale na dnie serca mam jednak nadzieję,
          że to jeszcze nie mój czas a "on" tam gdzieś jest i w końcu się
          spotkamy. Czego i Tobie życzę.
          --
          "... w życiu piękne są tylko chwile..."
          • 07.03.10, 13:02
            Wybaczcie, ale tak mi się wydaje, że jesteście jakby ślepe i bardzo
            wybredne. Zawsze jest ktoś blisko, trzeba tylko chcieć go dostrzec.
            A że nie zawsze odpowiada on wyobrażeniom o kimś "wymażonym" to inna
            sprawa. Jast takie zdanie z piosenki Beatlesów: the love you get is
            equall to the love you make, czy coś w tym rodzaju.
            Mam 40 lat i chyba nigdy nie kochałem nikogo z wzajemnością, taki
            jestem i dobrze mi z tym :-).

          • 07.03.10, 17:48
            to niech nie oczekują niezwykłych romansowych kandydatów stojących
            w kolejce...co facetowi po kobiecie uwiązanej nie jego dziećmi..co
            taka kobieta ma dla faceta w ofercie? głównie kłopoty i wcześniej
            albo później pretensje...a wskakiwanie w buty po kimś czy to po mężu
            czy to po iluś "szwagrach" to nie jest hobby facetów a już najmniej
            tych co z racji klasy,kasy i rasy mogą w babach przebierać jak w
            ulęgałkach..
            • 08.03.10, 06:14
              tutaj nie chodzi wcale o wiek ale o dzieci - po co komu cudze dzieci i kłopoty z
              nimi? i dotyczy to zarówno dwudziestolatki jak i czterdziestolatki - jeżeli mają
              dzieci z poprzednich związków to ich atrakcyjność leci na łeb na szyję choćby
              nawet były nie wiadomo jak atrakcyjne, no chyba że mają tyle kasy co Angelina
              Joli, ale nawet Brada Pitta wykańcza to stado kolorowych dzieci! zazwyczaj
              dzieci równają się problemom, wydatkom, uwiązaniu, brakowi czasu i przedwczesnej
              siwiźnie, o ile są małe to i problemy mniejsze ale nastolatki to już chodzący
              horror więc żaden facet nie będący ojcem tych dzieci nie chce się wikłać w coś
              takiego! i matka po rozstaniu z mężem ma przesrane, bo dzieci zostają a nią,
              ojciec zazwyczaj sobie życie układa z nową panią, ale właśnie dlatego, że nie ma
              ze sobą dziecinnego bagażu! gdy dzieci zostają z ojcem to ma on podobnie
              przesrane z nowym związkiem, bo kobiety też czmychają nie chcąc zajmować się
              cudzym przychówkiem. Więc sądzę, że szukanie partnera dla kobiety po przejściach
              obarczonej dziećmi będzie bardzo trudne, bo niewielu mężczyzn będzie chciało, o
              ile zabiegaliby o względy kobiety, zabiegać o względy jakichś obcych dzieci,
              dogadywać się z nimi, poświęcać czas, spędzać wieczory w ich towarzystwie itp. -
              komuś musiałoby strasznie zależeć na ich matce, a o to w pewnym wieku jest już
              trudno.
              • 08.03.10, 06:43
                To bolesne, ale tak jest. Mam 32 lata i 8-letnią córkę, urody mi nie brakuje,
                jestem samodzielna i od dwóch lat sama i już powoli tracę nadzieję, że to się
                zmieni - właśnie przez dziecko. Poznałam przez internet i nie tylko wielu
                fajnych facetów, wielu niefajnych, wielu odrażających, ale wszyscy mieli wspólną
                cechę - zwijali chorągiewkę jak dowiadywali się o dziecku a ci którzy nie
                zwiewali to zazwyczaj byli żonaci i szukali "bezpiecznej" kochanki. Z kilkoma
                nawet zaczęło się coś układać, zaiskrzyło, akceptowali moje dziecko, ale nie
                akceptowali kilku innych faktów: 1. że trzeba się starać zaskarbić sympatię
                dziecka, bo inaczej związek dla mnie będzie niemożliwy - nie chciało im się,
                mieli gdzieś uczucia córki, uważali że to nieistotne, 2. irytowało ich, że
                jestem zależna od dziecka i nie mogę w dowolnej chwili wyjść do knajpy, na
                imprezę, że muszę być z nią w domu, odrabiać lekcje, wiedzieć z wyprzedzeniem,
                że wychodzimy aby zorganizować opiekę itp., 3. odchodzili, kiedy przekonywali
                się, że dziecko jest najważniejsze i że jest na zawsze i że przez wiele lat moje
                życie będzie kręciło się wokół niego, a facet musi się do tego dostosować. Odkąd
                to zrozumiałam właściwie już nie szukam bo nie chcę kolejnych rozczarowań, po
                prostu przyjmuję co przyniesie mi los, jak spotkam kogoś kto wejdzie w mój świat
                i będzie chciał zostać - ok, jeżeli nie - trudno.
                • 08.03.10, 10:27
                  ...dziecko jest najważniejsze i że jest na zawsze i że przez wiele
                  lat moje życie będzie kręciło się wokół niego, a facet musi się do
                  tego dostosować....

                  nie dziw się że faceci uciekali.. z takim podejściem to oczywiste i
                  zdziwiony byłbym wielce gdzyby było inaczej... i dopóki nie zmienisz
                  nastawienia nic się nie zmieni..

                  nie chodzi o to żeby Twoja córka przestała być dla Ciebie ważna ale
                  o to że jeśli chcesz się z kimś związać to ten ktoś musi być TAK
                  SAMO ważny.. nie mniej, nie więcej tak samo ale INACZEJ...

                  pozdrawiam i zyczę powodzenia
    • 07.03.10, 13:18
      jeśli jesteś do rzeczy to amatorzy znajdą się szybko
    • 07.03.10, 14:34
      Studia zaoczne i siłownia. W obu przypadkach są częste dostawy świeżego towaru
    • 07.03.10, 16:19
      Moja była >prawie teściowa< faceta znalazła przez internet. Jak im się zaczęło
      dobrze układać, to mi przestało z jej dzieckiem,:D więc nie wiem czy dalej są razem.
    • 07.03.10, 17:41
      aż któryś królewicz tak się zafascynuje jej pupą że da się przerobić
      na partnera.. ( co to znaczy partner? to jakiś obowiązkowy stan
      wzorcowy?)
    • 07.03.10, 19:52
      internet to dobre miejsce, trzeba przełamać opory przed tym;
      poza tym po co uciekać wzrokiem? dobrze też popracować nad samooceną ewentualnie
      z psychologiem
    • 07.03.10, 19:54
      a duze te dzieci?
      babci sprzedać, pojechać na jakiś wyjazd, odpocząć, zając się sobą, obniżyć
      chłopom wymagania.
      i pozatym: a czemu nigdzie nie wychodzisz? to wyjdź... ;]
      na siłownię iść ;]
      na cafe zapisać się - dwóch kumpli ożeniło się z netu więc wiem że można :P
      i przede wszystkim, nie marudzić, takich nikt nie chce :P
    • 07.03.10, 20:17
      takiego zwykłego, śmietnikowca. Zawsze to coś.
    • 07.03.10, 21:02
      Rób swoje i bądź z siebie zadowolona, a życie się ułoży. Grunt być wobec siebie
      uczciwym.
      --
      Poradnik początkującego kucharza
    • 07.03.10, 22:18
      Byłam w podobnej sytuacji, co Ty boskiebuenos. Mialam opory, żeby
      się zalogować w portalu randkowym,ale to zrobiłam i napisałam
      kilkanaście maili, a może nawet więcej. Stwierdziłam, że nie będę
      biernie czekać i się tam nudzić. Odpowiedż przyszła jedna i to
      akurat był strzał w dziesiątkę. Nie jestem sama, mam przyjaciela i
      jestem szczęśliwa! Jeśli chodzi o wiek, mój rówieśnik 42 lata.
      Czasem trzeba się przełamać, zaryzykować i myślę, że na pewno każdy
      wolałby spotkać tę osobę w realu, ale czasy są takie, że wielu z nas
      poznaje się "tylko" na portalach. To też jest sposób, szczególnie
      gdy się samemu wychowuje dzieci i nie ma się czasu na częste wyjścia
      z domu. Życzę Tobie wiary w siebie i do dzieła. Trzymam kciuki za
      Ciebie!
    • 08.03.10, 00:19
      Pozakładać rzeczywiste profile i czekać, a w międzyczasie szukać w wolnych
      chwilach. Raczej takiego "po przejściach" ale BEZ NAŁOGÓW. Żeby rozumiał, ale
      nie zniszczył. W końcu będzie efekt...
      Ja chętnie bym "poleciał" na taką "młódkę". To cenna partnerka, bo doceni
      lojalność. A że "rycząca"? Odpowiednio się ustawić i niech ryczy;)) Szkopuł w
      tym, że już mam taką - młodsza o 17 lat, ale to nie ma znaczenia. Tylko nie
      możemy razem zamieszkać, bo jej mama mnie nie akceptuje a ona musi się nią
      opiekować... Ale przeżyjemy to jakoś.
    • 08.03.10, 07:57
      Nie może.
      • 08.03.10, 10:23
        Internetowe znajomości to niekoniecznie samo zło. Od pięciu lat jestem z kims
        poznanym w internecie, od trzech lat jesteśmy szczęsliwym małżeństwem.
        Kiedy Go poznałam miałam dziecko z pierwszego zwiazku, o czym od razu
        informowałam( była chyba nawet taka rubryczka na profilu:)
        Teraz mam magiczną 40-stke i oczekujemy naszego wspólnego synka. Nigdy wczesniej
        nie byłam taka szczęsliwa.
    • 08.03.10, 10:15
      niż partner się jej przytrafi jak wskazują badania naukowe! można się łudzić,
      kochana, można się rozczarowywać na internetowych randkach, ale brutalna prawda
      jest taka, że w tym wieku mają przerąbane, bo: a) nie są już atrakcyjne, nawet
      jeżeli co niektóre zapluwają się że jest inaczej to biorąc rzecz statystycznie -
      uroda to przeszłość, b} mają trudny charakter, są bardzo wymagające, pełne
      bolączek i pretensji do facetów, poranione, sfrustrowane, z pretensjami itp.,
      3)nie nadają się do prokreacji - wielu 40 - latków, jeżeli szuka kobiety, to
      młodszej, zdolnej urodzić im dziecko jeśli go dotąd nie mają 4)są obarczone
      dziećmi a który facet pała chęcią wychowywania nie swoich dzieci?, 5) normalny
      facet szuka milszej, sympatyczniejszej, patrzącej zakochanymi oczami, weselszej
      niż rycząca 40- stka - tutaj oczywiście cuda też się zdarzają, więc trafiają się
      okazy nie zniszczone przez życie, ale ogólnie - 40-stka to nie jest wymarzona
      towarzyszka.
      • 08.03.10, 10:25
        Moga sobie panowie po 40. szukac tych mlodszych, problem w tym, ze
        na ogol mlodsze wola mlodszych, wiec jesli juz taki zwiazek sie
        trafi, to raczej na krotko. O ile pan jest zadbany, zamozny,
        imponuje mlodszej inteligencja i dorobkiem zawodowym. A takich jest
        niewielu.
        Jak mialam dwadziescia pare lat to facet np. 45 letni to byl dla
        mnie jakis dinozaur, kompletnie niepociagajacy fizycznie. No, chyba,
        zeby byl Robertem Redfordem. Teraz mam 40 lat i panowie pare lat
        starsi juz bardziej mnie interesuja :-).
    • 12.03.11, 19:22
      WITAM po prostu napisz do mnie ja miałem takie same problemy ale jakoś sobie poukładałem tylko tyle że jestem teraz sam i nie mam żadnej bratniej duszy
    • 03.09.11, 22:21
      Witaj,

      Na pewno trzeba się spotkać ,poznać,porozmawiać...a potem każde będzie wiedziało czy spotkają się po raz drugi,trzeci...kolejny aż już przestana się spotykać,będą razem...i oby to spotkanie trwało i trwało i trwało...
      Dlatego koniecznym jest umówić spotkanie...albo szukać dalej
    • 04.11.11, 09:44
      Znam kilka kobiet, które są takie zwyczajne, ani ładne, ani specjalnie mądre. Nie są też jakoś nadzwyczajnie kontaktowe. Mają dzieci 1-2-3, a jedna czwórkę (każde z innym ojcem) i same nie są. Zawsze coś im się trafia. Nie mówię, że to jakieś „boskie Adoniso podobne ciacha”, ale można ich polubić, więc myślę, że wystarczy tylko wokół się rozejrzeć i lekko uśmiechnąć i w weekend, w którym samotnie oglądasz TV będziesz pić wino z jakimś równie samotnym samcem i to chyba dość łatwe, ale co później? Jak ten błogi stan utrzymać to trudniejsza i dłuższa bajka. Pewnie masz rację z tą samooceną podkopaną przez zakompleksionego byłego, który wyżywał się na tobie by podbudować własne ego, (o którym, że go ma wiedział tylko on), jednak pierwszy krok poznania siebie chyba już zrobiłaś uświadamiając sobie, że lekko samoocenę masz zaniżoną. Na nic jednak rady, wzory czy niewykorzystane okazje bez prób. Chwil szaleństwa i odrobiny rozkosznego egoizmu, który raz możesz zakosztować. To tak jak próbka perfum w ekskluzywnym butiku. Jak tam nie wejdziesz i nie pozwolisz się na próbę opryskać, posmarować czy chociaż troszkę powąchać nasączony papierek nigdy nie dowiesz się, że oprócz brzydkich zapachów (twój były), są zapachy, które zapierają dech w piersi i nie musisz od razu go kupować. Będziesz jednak wiedziała, że Ty też jesteś damą. Są faceci naprawdę wartościowi i też czekają i szukają takiej jak Ty.
      Powodzenia
      • 20.11.11, 20:42
        Nie pomogę niestety, bo moja nadzieja w tym temacie została już głęboko zakopana. Nie pozostaje nic innego jak się chyba pogodzić z faktem, że zostanę sama z dzieckiem.
        Mam 36 lat i 10-letnią córkę.
        Ok, znaleźć faceta w zasadzie nie jest trudno, bo ostatnią maszkarą chyba nie jestem, ale znaleźć faceta na coś więcej niż tylko łóżkowe spotkania, to już jest wyzwanie.
        W necie roi się jedynie od desperatów patrzących jak zaciągnąć kobietę do łóżka, albo od znudzonych mężulków szukających odskoczni od codziennego życia.
        Nie wiem, może jest inaczej, ale przynajmniej takie są moje doświadczenia.
    • 24.11.11, 20:39
      www.dzanek.blox.pl

      Kobietom po 40 odwala i to porzadnie!!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.