Dodaj do ulubionych

jak odradzić? (długie)

18.11.05, 00:37
hmmm kilka lat temu nosilam aparat. wiązalo się to z traumatycznymi
przezyciami. Nie bede się wdawac w szczgóły, ale... cóz bylam wtedy
dzieckiem, byląm w liceum. aparaty nie były takie popularne. Nuie było wtedy
możliwości wejścia na forum i pożalenia sie. nie wiem może trafiłam na
kiepską dentystkę... w kazdym razie najpierw nosiłam jakąs srube... na
szczęście tylko kilka miesięcy ale... to było straszne nie mogłam jeść i
mówić.
Potem był parat stały który rwniez wspominam źle. bardzo mnie bolał,
obcieral, nie miałam możliwości umycia porzadnie zębów i inne historie.
To się bardzo odbiło na mojej psychice. po 2 latach leczenia, kiedy zauwazyam
poprawe i myslałam że to koniec użerania się z aparatem, dentystka
zaproponowala aparat na dolna szczęke. wtedy coś we mnie pęklo pamietam ze
się wtedy strasznie zryczałam i zrezygnowałam z leczenia. Moja mama musiala
podpisac jakies zaswiadczenie o przerwaniu leczenia.
wiem teraz mnie wyśmiejecie ale ja juz byłam tak zla, smutna itp, ze miaam
nawet mysli samobójcze. nie potrafilam już znieśc fizycznego bólu który mi
sprawial ten aparat, mówie o obcieraniu, kaleczeniu dziąseł itp a także o tym
że czułam metal cały czas, że mnie obcierały druty...mialam z tego powodu
ogromną depresje jestem malo wytrzymała na ból. poza tym jeszcze wtedy mało
kto nosil aparat. pamiętam jak kiedyś przyszłam prsto po wizycie od ortodonty
wszystko mnie bolało, a któras kolezanka mi powiedziała że aparat nosze dla
szpanu, myslałam ze ją pobiję. Skręcałam sie z bólu a ta mi mowi o szpanie.
Ale jak już mówiłam najgorszy byl ból i konsekwencje psychiczne- frustracja,
dyskomfort itp. wszyscy mówia, że mozna się przywyczaic. ja sie nie
przyzwyczaiłam. I jestem zdania że cale prostowanie zębow nie warte jest tylu
cierpień. Owszem mam ładne zęby, miałabym ładniejsze gdybym nie olała
leczenia... ale co, miałam oszalec (a bylo już blisko)
Myslałam że sprawe aparatów mam ze łba. Ale okazuje się że mój chopak chce
założyć sobie aparat. Jest to oczywiście jego decyzja. ale...
1 nie chce żeby cierpiał. on ez jest malo odporny na ból, byle ból brzucha to
dla niego tragedia. nie jest swiadomy, że wizyta u ortodonty wiąże sie z 2-3
dniowym nieustannym bolem, że te druty kaleczą, ranią, obcieraja. Poza tym
jak każdy facet on lubi zjeść i wiem że bedzie cierpiał nie mogąc nic
pogryźć... jest to bliska mi osoba i po prostu nie chce żeby go bolało, on
nie wie jak to boli a ja wiem doskonale.
2 nie wyobrażam sobie całowania się z nim crying niestty nie wyobrażam sobie
znowu czuć drutów pod językiem, za bardzo dały mi się we znaki i za bardzo
mnie pokaleczyly. i nie wyobrażam sobie ponownego kontaktu z drutami, a taki
przeciez podczas całowania nstapi. nie powiem mu, że nie chcę się z nim
całowac bo ma aparat.
3 mam uraz do aparatów... po prostu mam uraz... jak widze kogoś w aparacie
to az mnie mdli, zaraz mi się przypomina jak ja nosiłam. heh a teraz ma nosić
bliska mi osoba.

kocham swojego faceta za charakter nie za wygląd. Oprócz krzywych zebów jest
naprawde przystojny. Mi nie przeszkadzają jego zeby nidy go nie zmuszłm do
noszenia aparatu. ma czarujacy uśmiech mimo wady zgryzu. jest jaki jest i
moim zdaniem nie musi nosić. on sobie nie zdaje sprawe z czym to się wiąże!
jak ja mam mu odradzic ten aparat? znalazłam w necie zdjęcia aparatow
pokazałam mu nawet taki jeden potworny, maska jakaśtam, ale nic uparl sie i
perspektywa noszenia maski go nie przeraziła.
hymmm gdybym ja nie nosiła aparatu to pewnie nie miałabym nic przeciwko.
ludie którzy się decydują na to, nie mają żadnego wyobrazenia z czym to się
wiąże. mysla że to tak łatwo, ot zakładasz druty nic nie boli ,wszystko
super, jesz bez problemu, slicznie wyglada. zdejmujesz po roku (bzdura!) i
jest super wszystko pięknie. ale ktoś kto to przezyl wie jak było! ja
znosilam źle ! chociaz tej maski na szczęście nie nosilam rany... to bym juz
chyba ziemię gryzła gdyby mi kazali to nosić.
tlumacze tej mojej upartej łepetynie, ale nic nie trafia crying
pomóżcie bo ja już nie wiem jak z nim gadać. niech on nie zaklada tego
chamstwa crying może zęby ma niezbyt piękne, ale lepiej żeby miał takie jakie ma
niż się męczył crying bo mi sie aż ryczec chce jak o tym pomysle crying
znacie jakies argumenty przeciw, bo mi juz zabrakło.
Edytor zaawansowany
  • hexe25 18.11.05, 09:33
    jeśli zdecydował się na leczenie, to na Twoim miejscu nie odradzałabym, nawet po takich przeżyciach, jakie Ty miałaś. a ból to indywidualna sprawa - nie każdego boli tak samo. obcieranie zamkami czy drutami również.
  • hexe25 18.11.05, 09:36
    >niech on nie zaklada tego
    > chamstwa crying może zęby ma niezbyt piękne, ale lepiej żeby miał takie jakie ma
    > niż się męczył

    nie każdy uważa, że to jest chamstwo. poza tym, pomyślałaś o tym, że jeśli uda ci się w jakiś sposób wybić mu z głowy ten aparat, to po jakimś czasie może mieć do ciebie o to pretensje? i że nieleczona wada może pogorszyć sprawę?? zastanów się.
  • bibulina 18.11.05, 11:37
    Ja jeszcze nie mam aparatu, ale chyba w końcu go założę, pomimo wizji
    cierpienia, którą przedstawiła autorka wątku. Też się boje bólu i niewygody,
    uciążliwości związanych z aparatem (jako mała dziewczynka nosiłam aparat
    ruchamy i jak mi przeszkadzał to go wyjmowałam w nocy - nawet kilka
    razy "zjadł" mi go piessmile)
    Ale teraz jestem chyba mądrzejsza i nie dla samego wyglądu tylko dla zdrowia
    powinnam założyć aparat - to powiedziała mi dentystka - jeśli chcę mieć jeszcze
    długo swoje własne zęby to powinnam o nie zadbać nie tylko lecząc dziury, bo
    zęby zachodzą mi jeden na drugi, nie mogę pomiędzy wcisnąć nawet nitki
    dentystycznej, a więc nie moge ich dobrze umyć i ciągle mam nowe dziury, pęka
    mi szkliwo itd. Tak więc czasami to nie tylko kwestia urody i estetyki, ale
    także zdrowych zębów na lata. A mam już 32 latka i chciałabym choć drugie tyle
    jeszcze mieć własne ząbki. Pozdrawiam i nie odradzam.
  • rab.ren 18.11.05, 14:43
    Nie odradzaj. To nic nie da. Musi sam się przekonać, czy da radę, czy nie. Jak
    nie spróbuje będzie miał do Ciebie żal i po jakimś czasie Ci to wypomni. Tak
    myślę :o)
    Co do całowania, najlepiej jak go lojalnie uprzedzisz, że z aparatem nic z
    tego. Ja też nie wyobrażam sobie całowania z aparatem, chociaż noszę go już tak
    długo. Nie mogę i już. I też nigdy się nie przyzwyczaiłam do drutów. Kaleczą
    mnie i odciskają się przez cały czas...

    pozdrawiam
    rr
  • ja-czyli-nie-ty 19.11.05, 21:38
    o nie... tak nie wolno postępowac to bylby szantaż crying
    nie powiem mu "nie bede sie z toba całowac jesli będziesz miał aparat"
    ech ale problem mam no crying
    a myslałam że kwestia aparatów jest poza mną
    aa przy okazji rab.ren czytałam twoje przeżycia i gratuluję wytrwalości.
  • rab.ren 21.11.05, 09:16
    Ale ja nie mam na myśli szantażu tylko szczerą rozmowę... Przecież nie
    powiesz "Nie zakładaj aparatu, bo nie będę się z tobą całowiać!!!" tylko
    wyjaśnisz mu swoje obawy, powiesz, że masz taki uraz i może to być dla Ciebie
    bardzo trudne... Poza tym może on też nie będzie miał chęci na całowanie :o)
    Rozmawialiście o tym? Przecież jeżeli Cię kocha, to nie może Cię do niczego
    zmuszać - Ty jego też...

    Co do mnie, to już nie wiem, czy to wytrwałość czy może zwykła rezygnacja... bo
    jakie ja mam teraz wyjście :o( Głupia byłam, że zaufałam i tak długo byłam
    cierpliwa, eh.
  • gale 20.11.05, 10:46
    Oczywiscie, jego zdrowie Cie nie interesuje. Skoro jest dla Ciebie piekny, to
    niech sobie ma krzywy zgryz, wraz z wszystkimi konsekwencjami zdrowotnymi -
    tylko dlatego, ze Tobie sie przez glupi kaprys nie bedzie chcialo go pocalowac.
    Fantastycznie. Pozazdroscic partnerki, nie ma co.
  • ja-czyli-nie-ty 21.11.05, 00:30
    po pierwsze nie kaprys, bo napisałam że sama nosiłam. gdyby to było takie
    przyjemne to donosiłabym do końca tymczasem nie zwazając na swoje zdrowie
    pzerwałam leczenie ponieważ noszenie aparatu wiązalo się dla mnie z powaznymi
    konsekwencjami psychicznymi. ale moze dla ciebie mysli samobójcze to głupi
    kaprys, bo pisałam że takie rzeczywiście miałam.
    więc nie pisz że jestem glupia bo podejrzewam że gdybym sama nie przerabiala
    tego na własnej skórze to nie mialabym nic przeciwko. cena ładnych zębów jest
    wysoka. kiedy idziesz na operację cierpisz kilka dni, a podczas noszenia
    aparatu cierpisz 2-3 lata i każdy dzien jest koszmarem bo tu cie obetrze, tu
    skaleczy. nie można sie nawet normalnie do ludzi odezwac bo każdy sie dziwnie
    [patrzy a takie odzywki typu "metalowe zęby" sa normą.
    a co do pocalunków to napisałam w swoim poście ze nie postawię takiego warunku,
    ze po prostu szukam innego pretekstu więc zamiast mnie wyzywac od pustych
    panienek po prostu przeczytaj człowieku mój post!
    a jego zdrowie mnie interesuje nawet bardzo i nie chce żeby przechodził tego co
    ja przechodziłam.
    bo tak na dobra sprawe to sama powinnam znowu załozyc aparat...
  • hexe25 21.11.05, 08:28
    Boże, to że ty przechodziłaś katusze z aparatem, nie oznacza, że twój chłopak też. każdy znosi to inaczej. a pocałunki? aparat w niczym nie przeszkadza. współczuję twojemu facetowi, ze ma pannę, która zamiast go wspierać, to odradza.
  • gale 23.11.05, 15:31
    > więc nie pisz że jestem glupia

    Prosze o wskazanie w ktorym miejscu napisalem, ze jestes glupia.


    > zamiast mnie wyzywac od pustych
    > panienek

    Prosze o wskazanie w ktorym miejscu Cie wyzywalem i w ktory miejscu wyzywalem
    Cie od pustych panienek.


    > po prostu przeczytaj człowieku mój post

    Prosze sobie przeczytac glosno ten cytat. Raz. Dwa razy. Trzy razy. I przyswoic
    sobie: *najpierw* czytamy cos, do czego sie odnosimy, *potem* sie do tego odnosimy.


    > a jego zdrowie mnie interesuje nawet bardzo

    Z tresci pierwszego postu wynika, ze wrecz odwrotnie.

    Pozdrawiam,
    gale.
  • olgajan 21.11.05, 09:14
    Po pierwsze to krzywe zęby to nie jest sprawa tylko estetyki ale przede
    wszystkim zdrowia. Nie leczona wada prowadzi np do odsłonięcia szyjek zębowych
    co prowadzi do różnych infekcji a również moze prowadzić do utraty zębów. Ja
    np. miałam proste zęby jednak wada mi tak jedynki osłabiła (Prawie starłam
    sobie kość)że o mało ich nie straciłam (tylko przypadek sprawił, ze trafiłam do
    super dentysty a potem oddał mnie w ręce ortodonty)Sam zabieg wzmacniania kości
    kosztował 1000 zł (rozcinanie kości i uzupełnienie materiałem tkankopodobnym) a
    aparat i tak mnie nie ominął.
    Myślę, ze to nie rozsądnie a wręcz głupio odradzać twojemy chłopakowi aparat bo
    pewne problemy zaczną sie pjawiać w poźniejszym wieku i będzie załował. ze tego
    wcześniej nie zrobił. A ty jeśli go kochasz to pomóż mu przez to przejść
    zamiast go straszyć. Aparat da się przezyć chociaz nie jest to
    najprzyjemniejsza rzecz na świecie.
  • songor 21.11.05, 19:04
    dokładnie popieram w 100% wszystkicj wyzej. to ze ty tak przechodzilas aparat
    nie znaczy ze on tez musi. ja osobiscie bardzo dobrze go znosze, prawie go nie
    widac, obcieral tylko przez 1 tydzien i przy obklejaniu woskiem nic mocno sobie
    nie poobcieralam, bolalo tez tylko przez pierwsze dni wiec nei robmy z tego
    jakiegos przedmiotu do katowania.. prawda jest taka ze teraz spoleczenstwo sie
    zmienilop torche, aparat przez pewien czas byl tredny i wiele osob go nosi wiec
    nikt nie bedzie sie na niego patrzyl ze co on tam ma. Nie wiem jak reszcie ale
    mnie osobiscie nie spotkala zadna uwaga krytyczna w stosunku do aparatu, a co
    wiecej kazdy raczej chwali ze dbam o zeby wypytuje i sam zastanawia sie czy
    sobie nie załozyc. pozatym mam cos czego twoj chlopak raczej nie bedzie mial..
    moj mnie bardzo wspiera i nie wyobrazam sobie ze moglby mi odradzac. To nie
    tylko wyglad ale zdrowie, to ze ty mialasj jakies straszne przezcia nie
    usprawiedliwia cie do odradzania usilnie komus kto bardzo chce poprawic swoje
    samopoczucie przez korekte zebow. A moze, czego oczywiscie nie zycze,
    roztanmiecie sie za pare lat i co? do konca zycia bedzie cie wspominal jako te
    ktora zaprzepsacila jego szanse na ladny zdrowy usmiech.
    Jestem przeciwna jakiemukowliek odradzaniu komus prob poprawy swojego wygladu i
    zadbanai o zdrowie !
  • ewka.mnk 21.11.05, 19:21
    Sorry, ale nie wydaje mi się, żeby Twój chłopak chciał aprat, zeby Tobie sie
    podobac, ale dla siebie i dla własnego zdrowia! Mojemu chłopakowi tez nie
    przeszkadzały moje zęby - robie to dla siebie, żeby dobrze się czuc i nie mieć
    problemów w przyszłości.
    Mam aparat od pól roku i jest super, juz w ogole go nie czuje ani nie zwracam
    uwagi na niego. Jem co chcę, całuje się i nic nie przeszkadza.
    Odradzanie mu tego aparatu to najgorsze świnstwo jakie mu zrobisz - bo Tobie się
    to nie podoba i źle kojarzy. Prosze Cie... Pomyśl dla odmiany troche o innych.
  • morfina_ma 21.11.05, 23:12
    "a co do pocalunków to napisałam w swoim poście ze nie postawię takiego
    warunku,
    ze po prostu szukam innego pretekstu " a jakiego pretekstu można wiedzieć?? Już
    coś wymyśliłas, bo dla mnie osobiście dbanie o chłopaka zdrowie(i mowa też o
    psychicznym zdrowiu)wiąże się ze wspieraniem go w podjętej już MĄDREJ decyzji!
    Nie masz pewności czy będzie cierpiał. Jak widać ludzie radzą sobie dobrze z
    aparatem...Nie obce są mi ottarcia, "bąbelki" z krwią na wew stronie policzków,
    ale to droga do uzyskania ładnego, zdrowego uśmiechu i poważnie nie jest to
    mega wyżeczenie!! Pozdrawiam
  • ewik2005 22.11.05, 11:49
    hej!
    To co Ty zrobisz to oczywiście Twoja sprawa i nie zamierzam zarzucać Tobie
    egoizmu czy projekcji.
    Pomyślałam tylko, że może kiedy Ty przechodziłaś przez ten trudny okres, nikt
    Ciebie nie wspierał, nie rozumiał, nie opieprzył kiedy trzeba było...
    Współczuję tych traumatycznych przezyć. Mi takie nie towarzyszą. Mam aparat na
    dole i na górze od 7 miesięcy i choć mój chłopak mówi, że zakochał sie w
    dziewczynie,której krzywe zęby dodawały uroku, to ja z biegiem czasu czuję się
    coraz lepiej patrząc na moje ząbki.
    Potrzebne mi było tez wsparcie w momencie kiedy umawiałam się na wizyty w celu
    usunięcia dwóch zębów...wtedy po prostu spanikowałam i poryczałam sobie trochę
    a on... uśmiechał się i mówił, że mała dziewczynka ze mnie.. i pytał gdzie
    zgubiłam swoja odwagę...
    Wiem, że każdy na swój sposób przeżywa to, co niego samego dotyczy. Ja tez mam
    czasem doła, że metalowa buźka ze mnie... ale to przechodzi bo wiem, czego chce
    i żałuję, że wczesniej nie nosiłam aparatu.
    Poza tym popatrz troche wokół siebie. Co któraś osoba powinna zadbac o zgryz,
    założyć aparat, a nie mają takich możliwości..
    Twój chłopak ma i chce się na to zdecydować.
    Może obserwując jego zmagania z noszeniem aparatu, wyleczysz swoje rany i złe
    wspomnienia, które zostały w Twojej psychice.
    Poza tym, kiedyś były duże metalowe zamki, zakrywały połowę zębów. Teraz sa
    zamki ultra (ja takie mam, troche mniejsze niż standardowe), mini, kryształowe..
    a ból... można się do niego przyzwyczaić. Poza tym towarzyszy, mało nasilony,
    przez cały czas więc po prostu zapomina się.
    A potrawy można kroć, w ostateczności połykać w całości smile)
    Mam tylko jedną sugestię do Ciebie: przemyśl to raz jeszcze bo wiem, że się o
    niego martwisz, boisz się że będzie cierpiał, to zrozumiałe.
    Ale zdaje się, że nie dostrzegasz tego, że jego decyzja oparta jest na jakichś
    przyczynach (zapewnienia mojego ukochanego, że jestem ładna z krzywymi ząbkami,
    choć szczere, nie przemawiały do mnie bo chciałam myśleć tak samo jak on, a nie
    myślałam. Oceniam to co widze realnie a on po prostu mnie kocha. Mi tez nie
    przeszkadza to że ma jakieś (jego zdaniem) niedoskonałości. ja nie chce ideału
    ale wiem, ze gdyby powiedział, że chce coś w sobie zmienić dla lepszego
    samopoczucia, to wspierałabym go najlepiej jak umiem, nawet uważając, że nie ma
    takiej potrzeby by coś zmieniać)

    ale sie rozgadałam...
  • claritymen 22.11.05, 13:14
    Niestety potwierdzam, ze całowanie z osobą z zamontowana półka podniebna to
    koszmar. Mozna zwymiotować.. Sam kilkukrotnie usłyszałem od moich potencjalnych
    obiektów zainteresowania, że całowania przez aparat nie bedzie. Generalnie
    uważam, że cały ten hura optymizm związany a noszeniem aparatów jest
    przesadzony. Leczenie jest długotrwałe, uciężliwe, bolesne i kosztowne, w
    dodatku na koniec przychodzi retencja która u osób dorosłych może trwac nawet
    do konca zycia! Taki aparat ogranicza swobode podróżowania, nie mozna np
    wyjechac do pracy za granice bo co miesiac trzeba isc na wizyte. Czesto nawet
    nie mam gdzie zjesc w podrozy bo nie ma mozliwosci umycia zebow. Jestesmy
    niewolnkami swoich kosztownych ortodontów. Reklama aparatów jest skierowana do
    ludzi dorosłych, bo oni maja kase i ich stac. Mlodsze osobniki nie zawsze moga
    nosic aparat z przyczyn finansowych.. Najlepiej o leczeniu dorosłych swiadczy
    fakt, ze jednak mozna znalesc w neci info, ze jest to leczenie trudniejsze,
    bardziej dlugotrwale i obarczone sporym ryzykiem dozywotniej retencji. Nie bede
    politycznie poprawny i bede mial odwage napisac, ze szczerbata po ekstrakcjach
    czwórek, sepleniaca przez polke sekretarka w dorosłym wieku moim skromnym
    zdaniem wygląda smiesznie.
  • asiaczek222 22.11.05, 13:17
    Claritymen: nie zgadzam się
  • blue25 22.11.05, 13:35
    Przykro myśleć, ze w moim otoczeniu również moga być ludzie, którzy nie mówiąc
    mi tego prosto w oczy oceniają, ze śmiesznie wyglądam dlatego, że zaczęłam w
    dość późnym iweku dbać o estetykę i zdrowie moich zębów. Ale to tylko i
    wyłącznie ich sprawa.
    Trochę jednak przesadzasz z tymi ograniczeniami. Jak to nie zjesz w podróży?
    Zazwyczaj przy barach i restauracjach przydrożnych jest możliwość umycia zębów,
    w pociagach, samolotach również (choc jeszcze nie próbowałam).
    Nie wyjedziesz za granicę? Dlaczego? Nie zawsze wizyty sa obowiązkowe co
    miesiąc, zależy to od indywidualnego toku leczenia, a potwierdza to moja
    znajoma, która mając aparat stały od roku wyjechała na roczny staż za granicę.
    Nie uważam, że jesteśmy niewolnikami. Ja zazwyczaj nie pamiętam, że mam aparat.
    Czy ty nie masz aby gorszego dnia dzisiaj?...
    Powodzenia
    K.
    --
    "Ludzie, którzy wpierw niczego nie połamią, nie nauczą się nigdy niczego
    zbudować".
    przysłowie tagalskie
  • claritymen 23.11.05, 08:45
    Po pierwsze primo-> To ze Ci przykro nie zmienia faktu, ze tak
    najprawdopodobniej jest. Moze poprostu jestes kiepsko zorientowana. Ja mialem
    to nieszczescie uslyszec co inni mowia za moimi plecami i nie było to nic
    budujacego. Myslisz ze takie fajne jest mycie zebów w McDonalds?
    Albo na któryms z brudnych polskich dworców? Wierz mi, że nie! Rok temu miałem
    taka pracę, że ledwo starczało mi czasu na zjedzenie sniadania, ale nie miałem
    go juz na umycie zębów. Jak za długo byłem w toalecie, to mnie kierownicy
    szukali, bo przeciez praca to nie instytucja charytatywna i ktos musi klientów
    w okienku obsługiwać. Po pracy musiałem czekac godzine na pociag do domu,
    oczywiscie na dworcu przyzwoitej toalety ze swieca szukacuncertain Schudłem w tym
    okresie z 8kg doprowadzając sie na skraj fizycznego wyczerpania. Nie gadaj mi
    tu wiec, ze mycie zebow w pracy albo w podrozy nie jest problemem, bo jest
    zupelnie inaczej. Najpierw sama sie przekonaj, a potem sie wypowiedz. Z tym
    samolotem to juz wogóle przesadzasz. Ostatnio leciałem we wrzesniu i dozowało
    tyle wody na umycie rak co kot napłakał, nie wyobrazam sobie tam mycia zebow,
    szczegolnie przy turbulencjachwink O pociagach wogóle sie nie zająknę, bo
    najwyrazniej nie wiesz co mówisz, albo jezdzisz tylko Inter City..
    A co do czestotliwosci wizyt, to jednak wolałbym zeby ustalał je ortodonta, a
    nie moj grafik w pracy bo przyznasz ze jedna wizyta na rok, to juz jest
    przesada. Mówiac krótko Twoja kolezanka przedłuzyła sobie leczenie o rok, a nam
    wszystkim tutaj raczej zalezy na tym zeby noszenie drutow ograniczyc do minimum.
  • blue25 23.11.05, 10:54
    Clarity,
    może aparat nosze krócej niż ty (ja 5 mięsiecy). Nie miałam nigdy problemów z
    myciem zębów w miejscach, gdzie musiałam to zrobić (pociąg - faktycznie, był to
    Intrercity, samolot - faktycznie tylko raz, może miałam szczęście, restauracja
    podczas podróży samochodem - jedna z pań w toalecie uśmiechnęła się i
    powiedziała, że to świetny pomysł i ona też powinna myć zęby po posiłku)...
    Poza tym nie interesuje mnie, co inni myślą sobie o mnie i moim aparacie, moze
    to dlatego, że nie mam wyrwanych zębów i moze wyglądam odrobinę mniej
    śmiesznie, niż opisywana przez ciebie sekretarka.
    Częstotliwość wizyt mojej koleżanki oczywiście ustalił ortodonta, oczywiscie
    najbardziej w porozumieniu z nią. Następną wizytę ma po 3 miesiącach, a sądzę,
    że w przypadku potrezby jest w stanie przylecieć do Polski, bo pracuje w Unii,
    a nie na kole podbiegunowym...
    Chyba mam jednak szczęscie, bo moja percepcja moich problemów związanych z
    noszeniem aparatu jest o niebo lepsza o twojej percepcji twoich problemów...
    Poza tym jestem za tym, by koleżanka, która rozpoczęła post poroznmawiała o
    swoich obawach z chłopakiem nie narzucając mu jednak swojego rozwiązania i nie
    zakładania aparatu.
  • songor 23.11.05, 16:26
    hm moze ona nie ma takiej wady ze musi byc na wizycie co miesiac? ja mam co 2,5
    miesiaca wizyty i jakos moj plan leczenia nie ma byc specjalnie dlugi.
    A co do mycia zebow to ja nie mam z tym problemow, myja zeby zarowno w macu jak
    i w kazdej innej restauracji, pubie itd, na uczelni, u znajomych, w podrozy
    samochodem robie postoj biore butelke z woda i normalnie myje, tak smao mozna
    zrobic w pociagu bo wlasciwie potrzebujesz tylko miejsca gdzie owa wode mozesz
    pozniej wypluc i chyba na tyle niewygody i braku higieny takich miejsc mozna
    przezyc smile w samolocie niestety nie wiem bo odczuwam za duzy strach zeby sie
    nimi przeleciec smile moim zdaniem dla chcacego nic trudnego smile owszem czasem
    spotkam sie w toalecie podczac mycia zebow ze zdiwieniem ludzi ale prawda jest
    taka ze to im powinno byc glupio ze nie myja zebow po jedzeniu co kazdy
    czlowiek dla higieny powinnien robic tongue_out ale wiekszosc osob albo sie milo
    usmeichnie albo generlanie ma mnie gdzies bo co ich to obchodzi kazdy moze
    robic co mu sie podoba i czasem wydaje mi sie ze robimy z roznych rzeczy za
    duze problemy i tak naparawde tylko nam sie wydaje ze ktos na nas krzywo
    patrzy, obsmiewa za plecami itd bo jestesmy przewrazliwieni smile
    pozdrawiam
  • rab.ren 22.11.05, 14:44
    Zgadzam się, że leczenie jest cholernie uciążliwe i irytują mnie uwagi, że
    przesadzam, bo jest fajnie i można się szybko przyzwyczaić :o( Może w przypadku
    osób młodych faktycznie tak jest, w moim nie było. Pierwszy łuk podniebienny
    (który moim zdaniem był źle dopasowany!) poszłam zdjąć, bo ból był dla mnie nie
    do zniesienia i stwierdziłam, że nic nie jest tego warte! W dodatku bełkotanie
    w pracy...koszmar - dla mnie nie do przejścia.
    Nie zgadzam się jednak, że jest to śmieszne, bo to by znaczyło, że osoba, która
    przechodzi np.jakieś zabiegi szczękowe z powodów onkologicznych, albo mająca
    problemy z mową z przyczyn medycznych (niepełnosprawna) też jest śmieszna. A to
    juz jest przegięcie - moim zdaniem.
  • ja-czyli-nie-ty 22.11.05, 23:55
    wierz mi że sa ludzie dla ktorych osoba w aparacie jest bardzo zabawna. np jak
    myje sobie żeby w szkole to jest juz tak wesolo osobom ktore nie nosza aparatu,
    albo jak nie może domknąc buzi bo druty przszkadzają to tez jest ubaw po pachy
    dla niektórych.
    może dzis już nie, ale pare lat temu... heh szkoda pisac
  • rab.ren 23.11.05, 14:30
    Młodzieży wiele nie trzeba do śmiechu :o) Zawsze znajdzie coś z czego można się
    ponabijać.
    Chodziło mi o to, że druty nie stają się śmieszniejsze z powodu wieku
    nosiciela... Wypowiedź claritymen, że "szczerbata po ekstrakcjach czwórek,
    sepleniaca przez polke sekretarka w dorosłym wieku wygląda smiesznie" odbieram
    jako oświadczenie, że śmieszność jest związana z wiekiem a nie z drutem jako
    takim i że "śmiesznie" w tym wypadku oznacza "głupio". Wspomniana sekretarka
    jest w trakcie leczenia. Leczenie nie może być śmieszne i głupie, chociaż pewne
    jego elementy mogą zabawnie wyglądać. Noga w gipsie też nie jest zbyt dostojna.
    Pozostaje sprawa jak bardzo seplenienie przeszkadza w wykonywaniu obowiązków...

    Sam aparat nie powodował u mnie wady wymowy, szpary po ekstrakcjach też nie.
    Natomiast łuk podniebienny owszem. Przez pierwsze tygodnie jak czytałam
    dzieciom bajki, to mnie poprawiały :o) ale nie było problemu ze zrozumieniem
    tylko trochę inaczej brzmiały niektóre głoski. Przy czym mówię tu o łuku dobrze
    dopasowanym, bo ten pierwszy zniechęcał do mówienia w ogóle, a o czytaniu na
    głos to nie było mowy...

    Podsumowując: noszenie aparatu nawet przez emeryta nie jest śmieszne, bo jest
    to leczenie. Jak kogoś to bawi, to jego problem. Pewnie bawi go też jak ktoś
    upadnie - taki poziom i już.
    Ja z aparatem pracuję, studiuję (przedtem skończyłam dwie roczne szkoły)i kilka
    kursów, jestem w radzie szkoły u dzieciaków, odbywałam praktyki z dziećmi i z
    młodzieżą w Domu Kultury, prowadzę zajęcia taneczne z dziećmi - a więc bywam z
    różnymi ludźmi i nikt mnie palcami nie wytyka. A jeżeli ktoś się w ukryciu
    śmieje, to niech mu będzie na zdrowie. Bo czy dla mnie noszenie aparatu służy
    zdrowiu to wątpię. Teraz to już tylko ratuję wygląd i wygodę jedzenia :o)

    pozdrawiam serdecznie i nie daj się
    rr
  • aneczkax 26.12.05, 17:25
    claritymen, nie zgadzam sie.
    Ja pracuje w Belgii, mam staly aparat, przyjezdzam na kontrole co dwa miesiace,
    a ortodontka wiedzac o mniejszej czestotliwosci izyt kontrolnych zalozyla mi
    drut tytanowy, ktory dluzej "zapamietuje" ustawienie.

    Pzdr;]
  • niesmialyfacet 22.11.05, 19:50
    pozwol mu sie leczyc, jakby krzywe mogly byc to bym sam nie ruszal moze ale...

    nie wiem jak dziewczyny na mnie patrza z takimi krzywymi (choc tego nie widac)
    ale ZDROWIE, nie chce leczyc SSŻ a juz lekko mi sygnalizuje ze mu sie taka
    sytuacja nie podoba sad(
  • ja-czyli-nie-ty 22.11.05, 23:52
    hmmm przede wszystkim dziekuje tym, którzy mnie nie oceniają.
    na pewno macie racje że zdrowie jest najważniejsze i kilka osób napisało tu
    naprawde mądre rzeczy. Rzeczywiscie troche przemyslałam po lekturze co
    niektorych postów. w sumie macie racje że powinnam go wspierać i jakos razem to
    przejść może i ja przy okazji wylecze sie z urazu jaki do tej pory mam do
    aparatów. ktos trafil w sedno że mnie nikt nie wspierał, kiedy nosiłam ten
    aparat. za to było mnostwo ludzi którzy uświadamiali mi jak obciachowo to
    wygląda. najsmieszniej było jak pojechalam na wieś na wakacje (bo w koncu kto
    na wsi słyszał o ortodoncie) i zlecialy się wszystkie dzieciaki żeby sobie
    popatrzeć na metalowe zęby. nie powiem żeby to bylo miłe, takiego upokorzenia
    nie zaliczylam juz nigdy póxniej. a co do ukochanej osoby to takiej nie miałam,
    bo wstyd mi bylo uśmiechnąć się do jakiegokolwiek chłopaka.
    Jednak przykro mi jak czytam teksty typu "współczuję panny" itp. Może i jestem
    egoistką, ale chyba gdybym taka byla, to po prostu bym odeszla od niego albo
    postawiła warunek "aparat albo ja" a pisalam chyba wyraxnie że nie bede takich
    dyktowac ani tym bardziej nie zamierzam zrywac. wiec chyba za ostro mnie
    traktujecie, nawet nie wiecie co ja przeszłam. bo nawet jak założy ten aparat
    będe sie starala w ramach swoich możliwości go wspierac nie wiem na ile mi się
    to uda. i gdyby mi na nim nie zależalo to olaabym jego zęby. A poniewaz znam
    aparaty nie tylko od strony ładnej modelki w gazecie z aparatem na zębach,
    która mowi "to jest cool", ale także wiem że wiąże sie to z bólem.
    a co do tego zalu to ja mam żal że nikt mi nie powiedział z czym się wiąże
    noszenie aparatu. i po dzis dzień mam żal do swiata, że nikt mnie nie
    uprzedzał, albo przynajmniej że nie poczekałam kilka lat. Że każdy mówi tylko o
    zaletach, że jest to trendy, cool, wygodne, da się z tym zyc. Zaden ortodonta
    nie powie prawdy (bo chce zarobić przecież), nie ma tez możliwości ponoszenia
    aparatu na próbe, osoba jest nastawiona że będzie spuer że nie boli, że da sie
    z tym żyć nagle jest wpakowana w aparat i pozostawiona sama sobie z problemem.
    jak mi zakladali plytke podniebna pytam ortodontki czy to nie przeszkadza w
    jedzeniu? Nie, skąd, gdzie tam. Super płytka, wygodna specjalnie skonstruowana
    zeby nie przeszkadzac. tak tylko zanim jako tako moglam jeść mineło kilka dni,
    bo na początku siedziałam i ryczalam. do dziś mam niemile skojarzenia z
    ciastkami "lu" w czekoladzie bo to jadlam maczane w herbacie zaraz po zalożeniu
    tej śruby czy jak to tam się zwie.
    Dlatego żal może byc też w druga strone pt "daczego nikit mnie nie uprzedził?"
    Ja akurat podjęłam decyzje na podstawie Filipinki. w jednym z numerw były
    zdjęcia ślicznych dziewczyn w aparacie i one opowiadały ze aparat jest super,
    że nie miały problemów z noszeniem. i jak sobie popatrzyłam na nie to
    pomyslałam że czemu nie, że ja tez taka będę. owszem mój chłopak moglby miec
    żal do mnie, że nie chce żeby nosić. Ale z drugiej strony mógłby mieć tez żal,
    że nie chcialam mu wybic tego z głowy, gdyby poszedł z nastawieniem takim jak
    ja (a poszłam z nastawieniem ze dam radę). a potem niespodzianka... tu obciera,
    tu nie da się jeść, tu boli... Żal mam do rodziny, bo może gdyby poczekali z
    tym paratem kilka lat, kto wie gdybym dzis założyła może nie byoby mi tak
    strasznie, bo jestem mądrzejsza a wtedy byłam prawie dzieckiem. może byśmy
    razem z chlopakiem nosili teraz i byloby zero problemu.
    nie będe mu juz wybijac z głowy, niech zakłada, trochę przejrzałam na oczy po
    tym co napisaliście. tylko szkoda że jestem dla niektorych pusta panienką, bo
    to jest problem nas obojga jego fizyczny i mój psychiczny bo nie uporalam sie
    ze sobą do końca.
    ale popieram też chlopaka który tutaj pisze, że tak naprawde zakładajac aparat
    nikt nie mówi nam o bólu i niedogodnościach. a z reszta co może o aparacie
    powiedziec ortodonta który nigdy pewnie nie miał tego na zębach? ja np po
    zdjęcu aparatu rzuciłam się na jedzenie jak krowa. nagle sie okazalo że moge
    jeśc i nic mi nie przeszkadza więc jadłam dosłownie wszystko w ogromnych
    ilościach. Efekt? nadwaga... już nie mowie w ogóle o moim chłopaku, ale w ogóle
    uważam że powinno się tez mówic negatywnie o aparatach, że to nie jest takie
    wszystko super jak się niektórym wydaje i jak to opisuja chciwi na kase
    ortodonci.
    ale jak juz napisałam nie bede więcej odradzać tego aparatu i jakoś postaram
    się go wspierać, choć wiem że to latwe nie będzie.
    dziekuje tym którzy napisali mądre posty i nie pozdrawiam tych ktorzy potrafia
    tylko chamsko kogioś zaszufladkowac. mysle że to sa naprawde puści ludzie
  • claritymen 23.11.05, 08:31
    Wydaje mi się, że w przypadku Twojego faceta i Ciebie ma zastosowanie pewien
    psychologiczny mechanizm.. Zazwyczaj zle reagujemy na sukcesy bliskich osób,
    jesli odnoszą je w dziedzinach dla nas waznych. To niewygodna prawda, ale jest
    to naukowo zbadane (czytałem o tym w "Charakterach"). Uważam, że wam obu
    pomogła by szczera rozmowa i wizyta u psychologa. Jesli chlopak chce sie leczyc
    to nie mozesz mu tego zabronic, powinnas przebudowac troche swoje podejscie do
    tej sprawy, a ze masz tutaj trudnosci to pomoze Ci ktos kto sie na tym zna->
    psycholog. Powodzeniasmile
  • claritymen 23.11.05, 08:50
    Pisząc o "dziedzinach dla nas waznych" mam na mysli dziedziny ktore dla nas
    takowe były, ale ponieslismy w nich pewne niepowodzenia. Chodzi generalnie o
    to, ze lubimy przyjaciol ktorzy odnosza sukcesy w innych dziedzinach zycia niz
    my. Jesli odnosza je w tych samych dziedzinach, ktore sa dla nas wazne a w
    ktorych nam sie nie powiodlo, wplywa to na nasze poczucie wlasnej wartosci.
    Powodzenia w odwaznym spojrzeniu w glab siebiesmile
  • rab.ren 23.11.05, 14:54
    A tu masz claritymen całkowitą rację. Zwłaszcza jeżeli najpierw byliśmy lepsi,
    a potem bliska osoba nas przegania...oj, to trudne jest, że ho,ho :o)

    A wracając do aparatu, to z psychologicznego punktu widzenia masz chyba podobny
    problem do autorki wątku. Uraz, który nie pozwala na obiektywną ocenę, hm?

    Aparat nie uniemożliwia aktywnego życia. To nie jest tak, że nie można jeść, bo
    cały obiad zostaje na aparacie. Oczywiście są produkty bardzie przyczepne
    (szpinak, albo orzeszki), ale osobiście jem publicznie zupełnie normalnie.
    Oczywiście za wyjątkiem tych dni, gdy ból powoduje, że nie chce się myśleć o
    jedzeniu, co na szczęście ostatnio mi się nie zdarza. Nie myję zębów po
    jedzeniu w miejscach publicznych, w ogóle nie noszę ze sobą szczotki i pasty,
    tylką taką malutką, żeby ewentualnie wyciagnąć jak coś utknie, ale to się
    bardzo żadko zdarza na widocznych elementach aparatu. Jak mam możliwość to
    płuczę zęby, jak nie to tylko czymś popijam, a czyszczenie odbywa się w domu.
    Mycie zębów po każdym posiłku w moim wypadku odpada również dlatego, że zwykle
    nie robię sobie przerw na jedzenie, tylko pojadam cały czas w ciągu pracy. Szef
    się śmieje, że jem bez przerwy :o) Ostatnio przytyłam 2 kg, a przez cały
    czas "noszenia" ani trochę nie schudłam, nawet wtedy, gdy jadłam tylko papki
    dla niemowląt. Nosiłam je ze sobą do opracy i na studia, ludzie pytali, czy to
    lubię...czasem mówiłam, że uwielbiam, czasem, że muszę, bo nic innego nie
    mogę...każdą odpowiedź przyjmowano normalnie, bez uwag i głupich komentarzy.
    Może miałam szczęście w moim nieszczęściu i nie mam w otoczeniu ludzi głupich?
    A może to, jak nas traktują zależy też od naszego nastawienia...jeżeli
    wstydzimy się aparatu, to głupki jakoś to wyczuwają i sobie pojeżdżają, co?
  • morfina_ma 25.11.05, 01:35
    jednym slowem-jezli twojemu chlopakowi uda sie bez zbytniego cierpienia przezyc
    te 2,3 lata w aparacie to bedzie to dla ciebie pewien rodzaj porazki-bo ty w
    tej sytuacji "spisałas" sie mniej dzielnie...twoja samoocena moze zostac
    zagrozona...ale zapewnie nei chodzi tylko o utrzymanie samooceny smile Ach ta
    psychologia społeczna big_grin
  • gale 23.11.05, 15:47
    > hmmm przede wszystkim dziekuje tym, którzy mnie nie oceniają

    Bardzo prosze. Przede wszystkim warto nauczyc sie odrozniac ocene Twojej postawy
    i Twojego zachowania od oceny Twojej osoby.


    > powinnam go wspierać

    Calkowicie zgadzam sie. Bede trzymal kciuki.


    > wiem że wiąże sie to z bólem

    Tak jak powiedzino powyzej, to kwestia bardzo indywidualna. Rozumiem, ze Ty
    bardzo cierpialas i szczerze wspolczuje, natomiast Twoj partner moze zupelnie to
    inaczej odbierac. Zarowno moja Zona, jak i ja, nosimy aparaty ortodontyczne i
    zyje nam sie z nimi ok.


    > mógłby mieć tez żal,
    > że nie chcialam mu wybic tego z głowy

    Uwazam, ze wystarczy mu powiedziec: stary, ja mialam ogromny problem, a z kolei
    sa ludzie, ktorzy nosza aparat i nie maja zadnego problemu, to jest dla ludzi,
    wiec sprobuj, jak nie wytrzymasz to trudno, niebo sie nie zawali, a jak
    wytrzymasz to bede Cie wspierala, bedziesz mial proste i zdrowe zeby.


    > tak naprawde zakładajac aparat
    > nikt nie mówi nam o bólu i niedogodnościach.

    Znow generalizujesz. Moj orto przed zalozeniem aparatu obrazowo opowiadal o
    rzekomych cierpieniach, ktorych dwuletnie pasmo mialo byc przede mna. Przy
    kazdej wizycie standardowo pyta "bolalo? Nie? No to jak teraz podkrece, to
    bedzie bolalo". I owszem, przez 2 dni boli, a potem nie smile


    > a z reszta co może o aparacie
    > powiedziec ortodonta który nigdy pewnie nie miał tego na zębach?

    Bardzo, bardzo duzo. Codziennie oglada i wysluchuje wielu "nosicieli" aparatow,
    ktorzy sa jego pacjentami.

    Bardzo dobrze, ze jednak zmienilas zdanie. Po prostu wspieraj chlopaka z calym
    zaangazowaniem. Niech ma swiadomosc, ze przy nim jestes i zalezy Ci na jego
    zdrowiu (zakladam, iz jednak zalezy Ci). Trzymam kciuki.

    Pozdro,

    gale.
  • rab.ren 24.11.05, 11:44
    > a z reszta co może o aparacie
    > powiedziec ortodonta który nigdy pewnie nie miał tego na zębach?

    >>Bardzo, bardzo duzo. Codziennie oglada i wysluchuje wielu "nosicieli"
    aparatow, ktorzy sa jego pacjentami.<<

    Niestety nie zawsze :o(
    Jak założyłam aparat dostałam objawów podobnych do zapalenia okostnej - ząb
    wrażliwy dosłownie na wszystko. Przed założeniem nigdzie nie słyszałam, ani nie
    czytałam, że boli (rok 2000) Zapytałam mojej orto, jak to się czuje, jak się
    zęby przesuwają, a ona mi na to, że "W OGÓLE SIĘ NIE CZUJE" !!! A była to orto
    z najdłuższym stażem pracy z aparatami stałymi w mieście, przyjmująca tłumy
    pacjentów. Nie mogłam uzyskać żadnej pomocy odnośnie bólu, bo ona twierdziła,
    że to nie boli. Krótko przed moją rezygnacją z jej usług, jak powiedziałam, że
    tyle się przy jej pracy nacierpiałam, poinformowała mnie, że u niej do tej pory
    tylko JEDNA osoba korzystała ze środków przeciwbólowych (!) Oczywiście z rozmów
    w poczekalni wynikało zupełnie coś innego, ale pani "doktor" żyje sobie w
    błogiej nieświadomości ... szkoda słów :o(

  • anika73 30.11.05, 10:37
    Wiesz, dziwne, że tak to opisujesz, my z mężem założyliśmy aparaty póltora
    miesiąca temu, owszem pierwszy tydzień był koszmarny, bolały nas zęby i
    poraniona wewnątrz jama ustna, ale to wszystko minęło i w tej chwili możemy
    wszystko jeśc, robić, całowac się, nic absolutnie nie boli. Jedyne czego nie
    mozna robić to obgryzać paznokci, ale to akurat tylko na dobre paznokciom
    wychodzi smile)) Także z tym bólem bym nie przesadzała. poza tym teraz są już tak
    małe zameczki, nawet obręczy nie trzeba zakładać, tylko sa jakieś rureczki czy
    coś podobnego (bedę miała w sobotę, więc jeszcze nie wiem). A Ty jeśli masz tak
    traumatyczne wspomnienia, aż takie jak piszesz, może powinnaś odwiedzić
    psychologa, bo, nie obraź się, ale to wygląda jak uraz psychczny...
    pozdrawiam
  • aneczkax 26.12.05, 17:33
    Wydaje mi sie, ze od czasu gdy Ty nosilas aparat wiele sie zmienilo. Zwlaszcza
    jesli codzi o jakosc i wygode aparatu. Czasem warto zaplacic wiecej, moja
    ortodontka polecila mi porcelane, poniewaz oprocz zalet estetycznych, jest
    mniej inwazyjny. U mnie dziasla nie zostaly poranione, nie czulam bolu, jedynie
    przez pierwsze dwa dni 'odretwienie' zebow, ale w trzecim juz zapominalam, ze
    mam aparat;]
    Uwierz, Twoj chlopak wcale nie musi tak cierpiec jak Ty przed laty, by cieszyc
    sie dobrym zgryzem.

    Pzdr;]
  • kjojik24 26.12.05, 23:16
    Ja mam aparacik metalowy juz prawie od roku, nosze go bo mam male zabki i duze
    przerwy miedzy nimi (szczegolnie w obrebie od czworki do czworki) tzn. juz
    prawie nie mam: ) tak na prawde to bolalo mnie tylko po zalozeniu (zeby), a
    zranilam to sie moze raz jak mialam zle drucik zagiety (sama go sobie zreszta
    poprawilam), moja pani doktor mowil ze to boli i ze trzeba bardziej
    przestrzegac higieny jamy ustnej (bo trudniej domyc niektore miejsca). Co do
    calowania to jakos ani mi anie mojemu chlopakowi to nie przeszkadza, tak jak
    moim kolezankom ze studiow i ich chlopakom. Tak wogole to a zapominam ze mam
    aparat, normalnie sie w nim smieje, mowie i jem. Wydaje mi sie ze moze nie
    wszyscy sa zadowoleni bo maja do tego takie negatywne podejscie i trafili moze
    na lekarzy, ktorzy nie mowia calej prawdywink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.