Depresja po leczeniu ortodontycznym Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem zalamany po nieudabyn leczeniu ortodontycznym, przed
    leczeniem ortodontycznym bylem przystojnym pogodnym facetem mozna
    powiedziec dusza towarzystwa. Nieudane leczenie ortodontyczne
    (niepotrzebnie wyrywalem zeby przy waskiej szczece ,aby cofnac lekko
    wystajace jedynki doprowadzilo do efektu jak ktos napisal baby jagi)
    zmienilo ten stan diametralnie, jestem smutny,przygaszany. Jeslibym
    mogl cofnac czas nigdy nie poszedlbym do gabinetu ortodontycznego
    • Co sie stało, ze leczenie jest nieudane? Jedynki się nie
      wyprostowały?
    • Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem ortodontą - gdybyśmy się mieli
      nie zamartwiać wyglądem, to zapewne nie miałby Pan pacjentów.
      Współczuję Ci chłopie, ale naprawdę uszy do góry i mykaj do
      najlepszego specjalisty jakiego znajdziesz - bo naprawdę da się
      naprawić! Dentyści, chirurdzy i ortodonci robią cuda z zębami, jeśli
      Ci to przeszkadza (szczególnie, że jak piszesz jest gorzej niż
      było), to naprawdę inwestuj.
      I zastanowiłabym się, czy zmiana osobowości, o której piszesz, to
      tylko z powodu nieudanego leczenia... pomyśl nad tym i nie pozwól
      żeby zęby odebrały Ci radość!
      Pozdrawiam Cię i jeszcze jedno - większość kobiet w ogóle nie zwraca
      uwagi na zgryz partnera! A jak któraś Cię nie chce z tego powodu, to
      sorry, niech się buja!
      • agus, sama przyznalaś,że zęby nie mogą byc przyczyną głębokiej depresji, ze musi byc cos innego. i tylko z tego powodu nie warto martwic się zębami, bo nie one są źródlem nieszczęscia.

        co do pacjentów, to pacjent, ktory wyobraza sobie,ze bedzie szczesliwszy po leczeniu orto, ze rozwiazą sie jego problemy emocjonalne, malzenskie, w pracy itd, to pacjet, ktory bedzie bardzo rozczarowany leczeniem orto.

        to pokazuja badania, amerykanie dobrze to sprawdzili.
        --
        .

        .
        • > co do pacjentów, to pacjent, ktory wyobraza sobie,ze bedzie
          szczesliwszy po lec
          > zeniu orto, ze rozwiazą sie jego problemy emocjonalne, malzenskie,
          w pracy itd,
          > to pacjet, ktory bedzie bardzo rozczarowany leczeniem orto.
          >
          > to pokazuja badania, amerykanie dobrze to sprawdzili


          w tym wypadku to raczej byli radzieccy uczeni wink
          pozatym to strzela pan sobie sam w stope bagatelizując korzyści
          płynące z leczenia ,a może to asekuranctwo ?pewnie że małe
          estetycznie wady zgryzu niemają wiekszego wpływu na życie ale duże
          już mają szczególnie u młodych osób i nie dziwne że osoba tak
          skrzywdzona przez swojego lekarzyne jest załamana .

      • > Pozdrawiam Cię i jeszcze jedno - większość kobiet w ogóle nie
        zwraca
        > uwagi na zgryz partnera!

        ależ zwraca ,tylko może sie do tego nieprzyznaje .
        "liczy sie wnętrze " prawda wink heheh
    • Ja przed leczeniem ortodontycznym nie mialem zastrzen co do swojego
      wygladu, bylem wrecz zadowolony. Wiec argument ze leczenie
      ortodontyczne nie rozwiaze problemow jak to pan okreslil z samym
      soba trafia w proznie, bo jak pisalem przed takowym leczeniem
      zadnych problemow nie mialem. Dopiero nieudane leczenie ,
      zaburzajace asymetrie twarzy, doprowadzilo do stanu ,w jakim teraz
      sie znajduje sad. Bo kto o zdrowych zmyslach bylby szczesliwy placac
      za leczenie ktore mialo w pierwotnych zalozeniach przyniesc korzysci
      a zakonczylo sie odwrotnym skutkiem.
      • korzysci z leczenia są ewidentne. raz zdrowotne, dwa lepsze samopoczucie z lepszego wyglądu. ale proste zęby nie są lekarstwem na wieczne szczęście i rozwiązanie problemów które leżą gdzie indziej.


        jest wiele osób z krzywymi zebami kompletnie bez kompleksów. są lubiane, szanowane, robia karierę. i odwrotnie. jesli ktos uwaza ze wyprostowanie zebów roziwaze jego problemy to się mocno zawiedzie.

        stawiam sprawe uczciwie. nie ma nic gorszego jak wmawianie pacjentom, że jak sobie wyprostują, to kochanka powróci, w pracy awans, w domu obiad na stole. i odwrotnie, ze jak tego nie zrobią, to za 2 lata zęby wypadną. jedno i drugie to kłamliwy marketing.
        --
        .

        .
        • panie ortodonto ,pewnie że wyprost zębów nierozwiązuje wszystkich
          problemów ,to sofizmat tak wtłaczać w czyjeś usta słowa których
          niewypowiedział a potem z radością je obalać .ale wyprost zębów
          poprawia jakość życia .lekarzyna zamiast je poprawić to zeszpacił
          pacjenta pogarszając jego samoocene i pacjent ma prawo być
          zdenerwowany . pana argumenty są typu :stracił pan
          ręke ,nieszkodzi ,tylu ludzi daje sobie rade bez rąk.
        • hoho, pozwolę się nie zgodzić!
          Ja przez swoje krzywe zęby nie uśmiechałam się prawie wcale, miałam straszne
          kompleksy, poczucie, że każdy to widzi. Byłam odludkiem po prostu.
          Odkąd mam najzwyklejszego w świecie druciaka jestem inną osobą. Nie twierdzę, że
          to recepta na wieczne szczęście, ale na pewno powód tego, że stałam się
          odważniejszą, bardziej przebojową osobą, a nie myszką z ostatniego rzędu.
          Dlatego doskonale rozumiem rozpacz autora wątku, jego depresję i zawód.
          Natomiast nie do końca rozumiem, jakim argumentem ma być fakt, że jest wiele
          osób znanych i szanowanych z krzywymi zębami. To mógłby byc argument PRZED
          leczeniem, a nie PO.

          Do autora: rozważyłeś kontynuację leczenia u kogoś innego? Czy Twoje leczenie
          było zgodne z założonym planem?

          Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło
          --
          někdy fajn a někdy je to v háji
    • Mysle, ze Pan doktor ma racje.

      Jezeli dorosla osoba (a zakladam, ze autor taka jest) od zebow (czy czegokolwiek, ksztaltu uszu na przyklad) uzaleznia swoje szczescie i samoocene, moim zdaniem musi miec jakies inne, znacznie powazniejsze problemy psychologiczne.

      Poza naprawde skrajnymi przypadkami - ludzie nie zauwazaja w naszym wygladzie szczegolow, koncentruja sie na sobie, na swoich problemach.

      Czesc osob noszacych aparaty ortodontyczne obawia sie przed zadrutowaniem, jak bedzie reagowac otoczenie - a otoczenie zwykle dopiero po kilku miesiacacch dostrzega, ze znajomy ma cos na zebach. To tak apropo tego jak jestesmy postrzegani.

      Nawet jezeli nieco zapadly Ci sie policzki (czy to jest ten efekt baby jagi, bo sie nie orientuje?) i uwazasz, ze to zabralo Ci 'urode'(w ogole patrzenie na mezczyzne w tych kategoriach jest dla mnie nieco dziwne delikatnie mowiac) to albo jestes przewrazliwony na swoim punkcie albo Twoja 'uroda' byla wyimaginowana.

      Skoro - jak piszesz - z krzymymi zebami byles ekstrawertykiem (dusza towarzystwa) to w jaki sposob zmiana ksztaltu policzkow zmienila ten aspekt Twojej osobowosci???

      Chyba, ze to wszystko bylo oparte na bardzo kruchych i sztucznych podstawach - wtedy polecam powrot do 1 czesci tego postu i mocne zastanowienie sie nad soba.

      I jeszcze jedno - gdybys ulegl wypadkowi i skutkiem tegoz mial na twarzy albo w innym widocznym miejscu mala blizne - popelnilbys z tego powodu samobojstwo? Bo uroda mniejsza?

      Warto prostowac zeby, jasne. Ale jezeli ktos mysli, ze to zeby wplywaja na to jak odbiera go otoczenie, mysli, ze krzywe zeby = dramat zyciowy a proste zeby = szczescie, milosc i pieniadze to...najszczersze wyrazy wspolczucia.


      Wniosek jaki ma plynac z tego przydlugiego postu jest taki, ze warto miec do siebie troche dystansu, ze wyglad to nie wszystko (a u mezczyzny jest na jednej z ostatnich pozycji pod wzgledem cech pozadanych), ze nie warto z powodu jakiegos szczegolu swojego wygladu (zwykle niezauwazalnego dla innych) zatruwac sobie zycia.

      Tenkju.


    • Lepiej byłoby ocenić gdybyś wkleił jakieś zdjęcia. Może wcale nie jest tak źle
      jak opisujesz? Osobiście jakoś sobie nie mogę wyobrazić, żeby te zmiany któe
      opisujesz były aż tak radykalne i dokonały się z dnia na dzień!
      Jeśli rzeczywiście jest bardzo źle - nie pozostaje Ci nic innego jak kolejne
      leczenie - odtworzenie luk i wstawienie np implantów.
      Masz prawo czuć sie wściekły. W końcu leczenie jest po to żeby POPRAWIĆ stan a
      nie go pogorszyć. Inaczej nie ma to sensu. Płaciłeś za to i zaufałeś
      kompetencjom lekarza. Ja w Twojej sytuacji poszukałabym konsultacji z innym
      lekarzem i opinii czy poprzedni nie popełnił błędów w sztuce i zastanowiła się
      czy nie opłaci Ci się sprawa sądowa przeciwko temu lekarzowi. Chociaż to
      ostateczność bo może to być bardzo trudne do realnego przeprowadzenia.

      Jestem zdumiona i bardzo rozczarowana wypowiedziami naszego ortodonty. Jednak
      korporacyjna solidarność jeszcze długo nie pozwoli rozwinąć się polskiej
      medycynie sad A pacjent pozostanie po prostu instrumentem do osiągnięcia celów -
      lepszego samochodu, domu, wycieczki zagranicznej, ambicji i kariery. Jego dobro
      to ostatnia rzecz jaką bierze lekarz pod uwagę.
      • Też jestem rozczarowana wypowiedzią ortodonty, zwłaszcza:
        "na pocieszenie dodam, że nieudane leczenie to wcale nie rzadkosć. głowa do
        góry, szkoda się zamartwiać taką bzdurą jak zęby czy własny wygląd."

        Czy nie po to Panie ortodonto właśnie decydujemy się na leczenie.I jeszcze
        wmawia Pan autorowi jakieś problemy emocjonalne. Żenada
      • sisigma napisała:

        > Jestem zdumiona i bardzo rozczarowana wypowiedziami naszego ortodonty. Jednak
        > korporacyjna solidarność jeszcze długo nie pozwoli rozwinąć się polskiej
        > medycynie sad A pacjent pozostanie po prostu instrumentem do osiągnięcia celów -
        > lepszego samochodu, domu, wycieczki zagranicznej, ambicji i kariery. Jego dobro
        > to ostatnia rzecz jaką bierze lekarz pod uwagę.

        Zdumiony jestem tą opinią, wyrażoną przez bardzo inteligentną i rozważną forumowiczkę.

        W którym miejscu moich wypowiedzi znalazła Pani "korporacyjną solidarność'??? ja tego nie znajduję, wręcz przeciwnie.

        ostatnio na forum Dentonetu w dziale dla lekarzy umieściłem masę przykładów partactwa (bo inaczej nazwać tago nie mozna) w wykonaniu moich kolegów. To że na forum dla pacjentów nie mam ochoty napuszczać ich na swoich lekarzy, to nie asekuracja ani korporacyjna solidarność a zdrowy rozsądek. NIgdy nie wiadomo jak jest na prawdę i na ile pacjenci koloryzują.
        We własnym środowisku litości dla partaczy nie mam. Pacjentom, którzy do mnie trafiają w trakcie leczenia z prosbą o konsultację i ewentualne dalsze leczenie ,nigdy nie odmawiam (większość kolegów odmawia i nie chce ratować pokrzywdzonych pacjentów), więc uwaga o nie braniu dobra pacjenta pod uwagę, też nie trafiona.

        Mówię zawsze to, co byłbym gotów dać na piśmie. NIe nalezy przesadzać w żadną stronę.

        W przypadku autora wątku, staram się bagatelizować nie fakt popełnienia błędu (bo tego nie wiem czy takowy popełniono, jak też nie wiem, czy leczenie ekstrakcyjne przyniosło by lepszy wygląd, mogło by być gorzej, tylko w drugą stronę) a fakt depresji tym spowodowanej.

        Sądzę,że był to chwilowy żal, który na dalsze życie rzutować nie będzie, a jeśli wg pacjeta będzie, to przycyzna lezy głębiej, nie w zębach. one są tylko pretekstem.


        --
        .

        .
    • A nie jest tak, ze teraz sie sobie po prostu czesciej i bardziej uwaznie
      przygladasz? Ja tak niestety mam i staram sie z tym walczyc. Wczesniej mialam
      krzywe zeby i wade zgryzu, ale nie patrzylam sto razy dziennie do lustra i ich
      nie ogladalam, wiec az tak mi nie przeszkadzaly. Teraz patrze, analizuje i sie
      niepotrzebnie nakrecam. Moja rada - przestan o tym myslec i tyle. Mi tez sie
      wydaje, ze troche mi sie zmienil profil po ekstrakcjach. Ale moze mi sie TYLKO
      wydaje. I moze Tobie tez sie wydaje i w rzeczywistosci zmiana nie jest az tak
      wielka? Ja juz wczesniej mialam wielki nos i jesli teraz sie on uwydatnil, to
      tylko troche. W zamian za to bede miec proste zeby.
    • ja rozumiem kolege,
      kazdy kto decyduje sie na aparat w wiekszosci zrodlem jest aby miec
      ladny, zdrowy wyglad bo wtedy lepiej sie czujemy. Krzywe zeby
      powoduja niesmalosc, zle samopoczucie. Majac proste zeby jakos
      lepiej patrzymy na swiat, na ludzi, nasze relacje interpesonalne
      ukladaja sie inaczje, bo w koncu pewne nasza niedoskonalosc zostala
      poprawiona.
      Pada tu komatrze aby koelga udal sie na konsultacje od innego orot,
      ze sa zabiegi chirurgiczme, tylko skad wziac na to pieniadze? nie
      jest tak latwo, tym bardziej zeakzda wizyta kosztuje, nie mowic
      dalszych czynnosciuach w tym zakresie.

      bardzo mnie niepokoja liczne glosy tu na forum, a takze z otoczenia,
      tj. z ludzmi jak rozmawiam o cofaniu sie zebach po zdjeciu aparatu.
      Czy to jest spowodowane? Po co w takim razie decydowac sie na
      leczenie ktore na krotko porzynosi korzysc by potem znowu dramta.
      Nosimy aparaty i nosimy, jestesmy juz na tym punkcie
      przewrazliwieni. Kiedy dochodzi zdjecie cieszymy sie a potem te
      cofania sie zebow. Zaczyna mnie to niepokoic, sam mam aparat i boje
      sie jak bedzie po zdjeciu.
      Ja tez czesto ogladam swoje zabki, zauwazylem ze bardzo uwydatnily
      mi sie kosci policzkowe czego przed tem nie mialem. Do tego schudlem
      co jest widoczne na twarzy.
      • To normalne że są zmiany, w końcu nawet nie nosząc aparatu w ciągu dwóch lat też
        byśmy się jakoś zmienili!
        Chodzi tylko o to czy leczenie zostało dobrze poprowadzone czy spartaczone.
        W tym przypadku nie bardzo wiadomo czy tak jest - czy kolega panikuje czy
        rzeczywiście coś tam jest nie tak i na ile jest to nie do zaakceptowania.
        Jeśli ktoś ma problemy emocjonalne czy osobowościowe to będzie je miał z
        aparatem czy bez - jak zęby proste to nos za długi, jak nos ok to nogi za grube,
        oczy za szeroko/ wąsko rozstawione, odstające uszy czy cokolwiek innego. A tak
        naprawdę nie chodzi o wygląd tylko o coś znacznie poważniejszego. Nie wiemy też
        ile lat ma autor wątku, jeśli jest jeszcze bardzo młody to najprawdopodobniej
        bardzo przewrażliwiony i czuły na swoim punkcie (może ktoś trzasnął mu jakąś
        głupią odzywkę?) ale też jego wygląd będzie bardzo niestabilny, dziś brzydki
        jutro ładny. W okreśie dojrzewania rośnie nos i kończyny, potem reszta ciała je
        "dogania" ale przez parę lat wygląd ma się nieszczególny i raczej na jego
        podstawie trudno odmówić trafności teorii Darwina...
        Na tym forum najczęściej to mężczyźni panikują z powodu zmian po leczeniu,
        ciekawe dlaczego? Może dlatego, że kobiety lepiej zaprzyjaźnione z lusterkiem
        dostrzegają więcej ważnych szczegółów, lepiej potrafią zatuszować ewentualne
        mankamenty odpowiednim strojem czy fryzurą, a tez bardziej wiedzą czego chcą od
        swojego wyglądu i potrafią sobie lepiej wyobrazić ewentualne "ingerencje"?
        Mężczyzna patrzy w lustro raz na dzień i w dodatku wykrzywiając policzki podczas
        golenia i pewnego dnia przychodzi mu do głowy że może rzeczywiście ma jeden
        policzek wielki i wypchany językiem a drugi mały?
        Bo skoro kolega przed leczeniem taki był piękny to po co decydował się na ten
        aparat??? Widać coś nie do końca było ok i już wtedy siebie nie akceptował. Ja
        na przykład nie zamierzam poddawać się operacji plastycznej nosa, choć nie jest
        najpiękniejszy na świecie - akceptuję go. A operacja nosa to mniej więcej taki
        koszt jak leczenie orto. A wynik szybciej...
        Ja też obawiam się o wynik leczenia i trwałość efektów, zastanawiam się do
        jakich granic jestem w stanie zaakceptować ewentualne odstępstwa od wymarzonego
        ideału. Ale jak mam jakieś wątpliwosci - pytam o to na wizycie, bo płacę nie
        tylko za druty i gumki ale też za kompetencje lekarza, więc jeśli je ma - ja mam
        prawo je od niego egzekwować i z tych kompetencji również rozliczam, nie tylko z
        aktywacji aparatu. Jeśli to zaufanie stracę - zacznę szukać innego ortodonty.
        Jak już mleko się rozlało - to rzeczywiście tylko rwać włosy z głowy i
        zastanawiac się skąd nabrać pieniędzy na implanty - ale czy chłopaki nie macie
        lusterka w domu, żeby na przykład na pół roku przed zdjęciem zapytać dlaczego to
        i owo tak a nie inaczej wygląda?

        co do P. Ortodonty - niefrasobliwość wpisów sugerowała nie tylko moją reakcje,
        ale też innych uczestników forum. Być może miał Pan coś innego na myśli ale
        odbiór jest właśnie taki. Pan tak samo jak nikt tutaj nie widział zębów tego
        chłopaka a radośnie pan go zapewnia że wszystko ok i niech zaakceptuje. Może
        gdyby Pan je zobaczył - już by pan tego nie twierdził tylko ratował co się
        jeszcze da - w odróżnieniu od pana kumpli po fachu któzy posłaliby go do diabła
        - mam nadzieję, że rzeczywiście w czynach jest pan tak pomocny i skuteczny, jak
        to by wynikać miało z ostatniej pana deklaracji. Fakt, zęby nie są sprawą życia
        i śmierci, ale ich wygląd bardzo wpływa na samoocenę - są częścią twarzy czyli
        najbardziej "reprezentacyjnej" części naszego ciała. Okolice ust to najbardziej
        newralgiczny obszar - dla komunikacji werbalnej ale przede wszystkim
        niewerbalnej. niektózy uważają ze najważniejsze są oczy - tymczasem to na ustach
        i brodzie skupiamy się najmocniej i jeśli mamy jakieś wątpliwości, na przykład
        sprzeczność pomiędzy tym co słyszymy a widzimy po mimice, to rozstrzygający jest
        układ warg. Odsłanianie zębów jest tutaj też bardzo ważne, więc nie można
        powiedzieć, że ich wygląd nie ma zwiazku z psychiką albo że jest to związek
        luźny i umowny! Jest bardzo ważny. Choociaz nie o to chodzi w pozytywnym
        odbiorze żeby był jak z reklam - zazwyczaj mocno retuszowanych. Chodzi o to żeby
        mimika wzbudzała sympatię i zaufanie i przekonywała innych co do motywacji i
        ntencji rozmówcy. To można osiągnąć bez idealnego wyglądu, ale nie można bez
        samoakceptacji. Tu jednak wracamy do pytania - jajko czy kura - zły wygląd jest
        przyczyną braku akceptacji czy brak samoakceptacji jest przyczyną negatywnego
        odebrania swojego całkiem przyzwoitego sympatycznego a może nawet pięknego
        wyglądu danej osoby w ocenie innych.


        • to że kilku uczestników forum wyraziło oburzenie, to nie dowód na moją niefrasobliwość a jedynie na brak dobrej woli w zrozumieniu tego co napisałem.

          w sytuacji zrozpaczonego młodego człowieka wydaje się byc jedyną sensowną reakcją próba pocieszenia go, by nie doszło do większego dramatu (rózne rzeczy młodzi ludzie potrafią w desperacji sobie zrobić)

          dlatego z jednej strony próbowałem pomniejszyć problem (nie ma się czym przejmować, jak byłeś fajny to złe leczenie orto tego nie zmieni i dalej będziesz), z drugiej pisałem, że nie ma syt. bez wyjścia (można miejsce odtworzyć, wstawić implanty itd), z trzeciej strony pisałem, że nie jest sam w swej niedoli, że nie on jeden ma sp@#$%ne leczenie. to ostatnie to oczywiście najsłabszy argument, ale poczucie,że nie jest się samemu w nieszczęściu dla wielu jest istotne.

          dalej nie wiem gdzie ta solidarność zawodowa?
          --
          .

          .
          • no i postrzeliłeś sie w stope wink
          • Bylem na konsultacji u inneog ortodonty i powiedzial mi ,ze nie
            nadaje sie do powtornego leczenia ortodontycznego(gdyz zeby moga
            tego nie wytrzymac i wypasc), a gdy poszedlem do pani stomatolog 5
            miesiecy po zdjeciu aparatu byla zdziwiona ze leczylem sie
            kiedykolwiek ortodontycznie oceniajac stan mojego uzebienia.
            Mam zal do swojego orto, ze podczas wizyty byl gluchy na moje
            krytyczne uwagi. zapewnial mnie tylko polslowkami ze wszystko jest
            ok i idzie w dobrym kierunku. Probowalem sie od niego uwolnic ,i
            poszukac innego ortodonty podczas leczenia ale zaden niechcial mi
            pomoc!!!.
            prosze mi jeszcze naprawde , nie przypisywac wyimaginowanych
            problemow emocjonalych , bo takich przed leczeniem nie mialem!!!. no
            i po drugie prosze sie panie dr tak o mnie nie martwic tongue_out, daleki
            jestem od zrobienia sobie czegos glupiego. Do wszystkiego ponoc sie
            mozna przyzwyczaic smile
            • Widzisz luchacz teraz to brzmi inaczej...Masz prawo byc wsciekly na orto, ze
              efekt nie jest taki jakiego oczekiwales...Masz prawo miec zal, ze zeby sa w zlym
              stanie...Co do opinii innych lekarzy - z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kazdy
              fachowiec zawsze krytykuje prace poprzednika. Dotyczy to rowniez czesci lekarzy,
              zwroc uwage.

              Nadal uwazam, ze problemy z ksztaltem policzkow nie sa powodem do zatruwania
              sobie zycia. Jednoczesnie - krzywe zeby, inna wada zgryzu po leczeniu orto
              powoduja naturalna w tej sytuacji zlosc i smutek. I ja to rozumiem.

              Moja fobia nr 1 przed podjeciem leczenia bylo to, zebym 'po' nie wygladala
              gorzej niz 'przed'. Albo z 1 wady zrobila sie inna.

              Dlatego swojemu lekarzowi zadalam najpierw pytanie co z moja szczeka da sie
              zrobic? Jakim kosztem? Jaki rodzaj leczenia przyniesie najtrwalsze rezultaty, co
              musze poswiecic? Jakie komplikcje moga wystapic itd.

              Nie oczekuje, ze po 2 latach leczenia bede miec zgryz idealny, bo to w moim
              przypadku niemozliwe. Nie oczekuje, ze noszenie aparatu ortodontycznego
              zlikwiduje tzw gummy smile. Oczekuje, ze bedzie lepiej a moj orto zrobi
              wszystko, zeby efekt kosmetyczny byl najlepszy i najtrwalszy.

              Jezeli zeby sa rowne, a jedynym problemem te policzki nieszczesne dalabym sobie
              troche czasu. Bo - jak slusznie napisano - przez 2 lata twarz ma prawo zmienic
              sie, zwlaszcza u bardzo mlodej osoby.

              Jezeli zeby sa krzywe - orto na czarna liste i szukaj pomocy u fachowca.

              Jak go rozpoznac - oto jest pytanie...
            • > Mam zal do swojego orto, ze podczas wizyty byl gluchy na moje
              > krytyczne uwagi.

              bo im sie wydaje że pacjent jest przygłupi a oni wiedzą wszystko wink

              > prosze mi jeszcze naprawde , nie przypisywac wyimaginowanych
              > problemow emocjonalych


              to taka sztuczka, chodzi o umniejszenie znaczenia opini pacjenta.
          • > dalej nie wiem gdzie ta solidarność zawodowa?

            Ano na przykład tu: na pocieszenie dodam że nieudane leczenie ortodontyczne to
            wcale nie rzadkość.

            Czyli: wmawiamy frajerom że będą wyglądać i czuć się dobrze a całe to leczenie
            to raz wyjdzie raz nie, ortodonta strzela, Pan Bóg kule nosi, ale inkasujemy po
            kilka tysięcy a potem jak już widać że jest źle to woda w usta bo i tak za późno
            żeby coś zrobić a i tak do konkurencji nie pójdzie bo konkurencji nie ma, bo
            korporacja ma swoje zasady - nie leczy się "cudzych" pacjentów.

            Nie twierdzę że Pan tak myśli i pracuje. Ale to właśnie można wyczytać z Pana
            wypowiedzi. No była niefortunna i tyle, ale nie jest Pan przecież pisarzem ale
            ortodontą wink nie znam Pana i mogę mieć nadzieję, że należy Pan do tych, którzy
            są dobrzy, kompetentni, uczciwi, rzetelni, można Panu zaufać i w razie "awarii"
            zarzuca Pan korporacyjne układy i ratuje spaprane przez kogo innego leczenie. Na
            tym forum otacza Pana powszechny szacunek i ja również go podzielam, tym
            bardziej byłam więc zdumiona tą wypowiedzią. Może się Panu wydawało że wszystko
            ok, a tu - "awantura" na forum wink
            To przykład na to, jak czasem bardzo mocno moga zaważyć z pozoru nieistotne
            szczegóły, w tym na przykład krzywe zęby - więc nie można lekceważyć
            samopoczucia pacjenta.
            Wiem skądinąd doskonale, że psychologia oraz etyka zawodu na uniwersytetach i
            akademiach medycznych występuje w postaci szczątkowej i pod tym względem lekarze
            nie są przygotowani do swojej pracy. To niestety widać w różnych sytuacjach a
            najbardziej kiedy coś się dzieje nie tak jak powinno.
            Dla mnie osobiście i myślę że nie tylko dla mnie takie "pocieszenie" wcale mnie
            nie pociesza tylko doprowadza do furii. Jeśli chodzi tylko o to żeby negatywne
            uczucie z powodu porażki w leczeniu wyprzeć innym - świetny pomysł. Ale czy
            rzeczywiście o to chodzi?

            Ja oczekuję od lekarza rzetelnej ale podanej w humanitarny sposób informacji o
            zagrożeniu ryzyku i alternatywach terapii. W przypadku kłopotów - odpowiednio
            szybkiej reakcji - prawdy o faktach ale też wyczucia i zrozumienia oraz
            propozycji poprawienia sytuacji, a nie bagatelizowania problemu.
            nie mówię tego do Pana, odbiegam też od głównego tematu wątku. Ale mam
            nadzieję, że coś to pomoże rónież panu jako lekarzowi i pacjentom - żę to nie
            jest dziwactwo czy gburowatość domagać sie swoich praw, a czasem lekarze dają do
            zrozumienia że to wielka łaska dosąpić rozmowy z nimi a pacjent to jakiś
            podgatunek.
            • > Wiem skądinąd doskonale, że psychologia oraz etyka zawodu na
              uniwersytetach i
              > akademiach medycznych występuje w postaci szczątkowej i pod tym
              względem lekarz
              > e
              > nie są przygotowani do swojej pracy.

              to nic bo by ich pacjenci zjedli ,problem tylko w tej korporacyjnej
              świadomości .
            • Pani Sisigmo. Czujnosć rewolucyjna i czytanie ze zrozumieniem Panią opuściło.
              Wyrywa Pani zdanie z kontekstu i obrabia na wszelkie sposoby.

              Tymczasem kontekst jest ważny!!!!
              Pocieszam załamanego człowieka!!!
              piszę,że w swej niedoli nie jest sam!!!(cyt:na pocieszenie dodam, że nieudane leczenie to wcale nie rzadkosć). Pacjent dzięki temu ma świadomość, że nie jest sam w swej niedoli.
              staram się zbagatelizować jego problem ( głowa do góry, szkoda się zamartwiać taką bzdurą jak zęby czy własny wygląd.) by uświadomić mu ,że są większe problemy jak krzywe zęby.

              wyzej cytowane słowa należy interpretować tylko i wyłącznie w konteksie pierwszego postu forumowicza. w żadnym innym!!!

              Pani natomiast dopisuje do nich teorię o korporacyjnej solidarnosci i krycia jednego przez drugiego. Nie tylko naduzyciem jest wyrywanie z kontekstu ale także sama Pani błędna interpretacja!!!

              gdybym pisał, że każde leczenie konczy się sukcesem (mając świadomość że tak nie jest) i że u autor wątku jest na pewno super wyleczony tylko cuduje i ma urojenia, to dopiero byłaby korporacyjna solidarność!!! czyż nie???


              A gdyby jednak wyrwać z kontekstu zdanie :"nieudane leczenie to wcale nie rzadkosć" to można je zinterpretować tylko w jeden sposób:

              -lekarz przyznaje ze błędy się zdarzają i to często. jest to jego obiektywna ocena. niech ona będzie ostrzeżeniem dla pacjentów w wyborze lekarza - czy nie cenna to uwaga dla forumowiczów???

              --
              .

              .
              • Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chodzimy do szamanów żeby nam zęby
                wyprostowali, tylko do lekarzy którzy powinni być odpowiedzialni za wyniki
                swojej pracy bo za to biorą grubą kasę.
                I wszyscy partacze za swoje partactwo powinni przynajmniej odpowiadać finansowo,
                żeby człowiek przynajmniej mógł "naprawić" swój wygląd, bo straconego czasu i
                zszarpanych nerwów w takich sytuacjach odzyskać się nie da.
                • > Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chodzimy do szamanów żeby nam zęby
                  > wyprostowali, tylko do lekarzy którzy powinni być odpowiedzialni za wyniki
                  > swojej pracy bo za to biorą grubą kasę.
                  > I wszyscy partacze za swoje partactwo powinni przynajmniej odpowiadać finansowo
                  > ,
                  > żeby człowiek przynajmniej mógł "naprawić" swój wygląd, bo straconego czasu i
                  > zszarpanych nerwów w takich sytuacjach odzyskać się nie da.


                  no i właśnie o to tutaj chodzi. Gdyby wygląd faktycznie był bzdurą, wielu
                  lekarzy umarłoby po prostu z głodu wink Również, gdyby byli chociaż po części za
                  swoją pracę odpowiedzialni. I to się oczywiście nie tyczy tylko szeroko
                  rozumianych dentystów, ale i pozostałych także. Mam nadzieję, że jeszcze dożyję
                  takich czasów, jak są obecnie w Stanach, gdzie lekarz zanim coś zrobi sto razy
                  to przemyśli, żeby nie popełnić błędu, który może go kosztować majątek.

                  Sama chodziłam do takiego fajniusiego orto, który bez zdjęć rtg na pierwszej
                  wizycie wyrwał mi trzy mleczne zęby gołymi łapami. Dodam, że nie miałam
                  zawiązków stałych zębów. Potem było sporo bujania się, które trwało latami, ach,
                  nawet nie chce się tego pisać. W normalnych warunkach taki konował wylądowałby w
                  sądzie po prostu. A ja wtedy marzyłam tylko o tym, żeby móc się normalnie
                  usmiechnąć sad więc doskonale Cię, autorze, rozumiem smile
                  --
                  někdy fajn a někdy je to v háji
                  • > takich czasów, jak są obecnie w Stanach, gdzie lekarz zanim coś
                    zrobi sto razy
                    > to przemyśli, żeby nie popełnić błędu, który może go kosztować
                    majątek.

                    i być może jak by lepiej przemyśleli swoje plany leczenia to wszyscy
                    by dochodzili do tych samych planów a nie że co lekarzyna to inny
                    plan ? fachowcy kurde wink
                • , bo straconego czasu i
                  > zszarpanych nerwów w takich sytuacjach odzyskać się nie da.

                  powinni płacić odszkodowania za ten czas i nerwy.
              • Panie Ortodonto, zimna krew i czytanie ze zrozumieniem Pana opuściło.
                Własnie o kontekście piszę. I samopoczuciu pacjenta.

                Jeśli chodzi o kontekst mocno złagodziłam moje poprzednie stanowisko - czego nie
                chciał Pan zauważyć. Nie leczę się u Pana, nie znam Pana i wnioskuję tylko na
                podstawie tego co czytam na forum. Zawsze czytałam budujące i pomocne rzeczy a
                tu nagle... @*&%$^# jak obuchem. Więc wyraziłam swoje zaskoczenie. Pan
                zaprzeczył, ja się wycofałam a Pan drąży i się perzy. Pisałam też dużo ogólnie o
                lekarzach i prowadzeniu przez nich pajentów - nie pisałam o Panu konkretnie.
                To do korporoacyjnej.
                Co do pocieszania - są rożni pacjenci i różnego pocieszenia potrzebują. Gdyby
                MNIE Pan próbował w ten sposób pocieszyć to nie ręczę za siebie. BAGATELIZOWANIE
                problemu NIE jest pocieszeniem!!!! To puszczanie człowieka w kanał i robienie z
                niego idioty. "Wydaje sz pieniądze, tracisz czas i męczysz się na to żeby jakąś
                bzdurę sobie poprawić". Po jaką cholerę się leczyć jak zęby krzywe - proste nie
                mają żadnego znaczenia???
                Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził że krzywe zęby są największym
                problemem - ameryki Pan nie odkrywa. Owszem są większe problemy i ich lista jest
                bardzo długa, to każdy wie bez płacenia kilku tysięcy ortodoncie. Chyba i Pan
                pojmuje swoją rolę znacznie ambitniej? A może uważa Pan że wykonuje Pan zawód
                niewiele warty i niewiele wnoszący i robi Pan to tylko dlatego że nic innego nie
                umie a z tego jest niezła kasa? Domyślam się że nie.
                Ze wierzy Pan, że POMAGA Pan ludziom, i że jest to choć trochę ważne co Pan
                robi. Że bierze Pan ODPOWIEDZIALNOŚĆ za inną osobę w tym aspekcie w jakim ona
                się Panu powierza? I proporcjonalnie do tego ważna jest porażka Pana działań.
                Nie wiem czym się Pan kieruje myśląc że pocieszanie poprzez "efekt skali"
                kogokolwiek pociesza? Jakby Panu zginęło dzieckow wypadku samochodowym to by
                Pana pocieszało żę dużo dzieci ginie w wypadkach samochodowych i że nie jest to
                rzadkość???? Nie pocieszałoby to Pana wcale.
                Rozumiem że nie uczą tego na studiach medycznych ani na żadnym przeszkoleiu
                zawodowym, więc poniekąd lekarz ma prawo nie wiedzieć. Jednak czy niewiedza
                usprawiedliwia błędy popełniane w kontakcie z pacjentem?

                Do jotde - otóż takie przygotowanie jest właśnie po to, żeby pacjenci ich nie
                zjedli.
    • co to u licha jest??
    • też się zastanawiam,
      chyba chodzi o zmiane rysów

      culture.polishsite.us/images/babajaga.jpg
    • w tym przypadku pacjent moze miec absolutna racje-jezeli reprezentuje typ
      retrognatyczny z małym katem miedzyszekowym ,z wydatnym nosem i brodka ,to
      usuniecie czerech zebow moze cofnac usta i uwydatnic nos i brode-czego wynikiem
      jest w/w efekt baby jagi lub kaczego dzioba,gdy broda jest slabiej zarysowana a
      nos wydatny. W takich sytuacjach powinno sie zastosowac leczenie
      bezekstrakcyjne,z rozbudowa łukow gornego i dolnego. W przypadku gdy konieczne
      sa ekstrakcje potrzeba bedzie technika zamykania szpar z kotwieniem na
      miniimplantach,po to by nie cofac odcina przedniego. W wiekszosci przypadkow
      typy retrognatyczne z małym katem nie wymagaja eksctrakcji.
      Co pozwala uniknac takich wpadek?-dokladna cefaloanaliza,ocena profilu twarzy i
      tkanek miekkich,zrobienie komputerowej symulacji wynikow leczenia i profilu,
      analiza modeli gipsowych.Majac taki material diagnostyczny mozna wyeliminowac
      pozniejsze"niespodzianki" w wygladzie.
      • 02.02.09, 15:50
        Napisz gdzie nalezy pojsc po tak dokladna ocene! kogo polecasz?
        • Pan ortodonta chyba siebie nie słyszy. Po takiej wypowiedzi od
          lekarza to nic tylko sobie w głowę strzelić. Cały ten wątek mnie
          mocno dobił i teraz ja mam depresję z moimi aparatami. A jeśli
          chodzi o przyzanawanie się lekarzy do błędów to wiem, że nie ma na
          co liczyć - nigdy się nie przyznają, a środowisko lekarskie też
          będzie ich bronić (wiem z własnego doświadczenia i z TV).
          • Pan ortodonta słyszy siebie doskonale i słowa by nie zmienił w swoich wypowiedziach.

            Z jednej strony chcę pocieszyć pacjenta w depresji, z drugiej mam świadomośc tego, jak wielu jest najzwyczajniej w świecie nabijanych w butelkę.

            Co więcej, rzadko to do nich dociera, bo tematyka jest na tyle trudna, ze nie sposób samemu ocenić jakości leczenia.

            Niewielu lekarzy godzi się na konsultowanie pacjentów niezadowolonych z leczenia. To powszechna postawa moich kolegów. I oceniam ją jako wysoko nieetyczną.

            Co winny jest pacjent, który idąc do lekarza ufa,że ten jest specjalistą w tym co robi?
            Mnie nigdy nie spytano o specjalizację, kwalifikacje, umiejętności.

            Żaden pacjent nie spytał wprost, panie dr, ile i z jakim efektem wyleczył pan takich pacjentow jak ja? czy ma pan specjalizację z ortodoncji?

            Dlatego uwazam, że skoro obdarzeni jestesmy tak ogromnym zaufaniem, to w sytuacji, gdy je któryś z moich kolegów naduzyje, nie mogę odmawiać pacjentowi pomocy i nie odmawiam.

            Podczas takich konsultacji ustalamy priorytety i zawsze namawiam pacjenta, by była nim cheć naprawy zepsutego zgryzu a nie walka z poprzednikiem. Szkoda moich i pacjenta nerwów.

            Nie ma tygodnia bym nie zobaczyłe czegoś, gdzie rece opadają.
            To ostatni kwiatek. Aparat ma 2 tyg. Pacjent trafił przypadkiem, drucik wysunął się z pierscienia. Był kompletnie nieswiadomy, że to co ma naklejone na zęby nadaje się do natychmiastowego zdjęcia i wyrzucenia. Tymczasem dla niego wszystko jest ok. a efekty złego leczenia uswiadomi sobie za 2 lata.

            Sama zobacz, aparat jak każdy inny:

            http://srv17.odsiebie.com/MTIzNjUwMjQzMw==/MTIzNjQ5OTE2MjguanBn/1s.jpg

            http://srv17.odsiebie.com/MTIzNjUwMjUzMA==/MTIzNjQ5OTI1NDc2LmpwZw==/1f.jpg








            --
            .

            .
            • zamki powinny być tak przyklejone, aby czerwona kropka (linia) pokryła się z niebieską kreską:


              http://srv17.odsiebie.com/MTIzNjUwMzM2OA==/MTIzNjUwMDA5NjQwLmpwZw==/1s - znaczniki.jpg

              http://srv8.odsiebie.com/MTIzNjUwMzY5NA==/MTIzNjUwNDA1NDc3LmpwZw==/1f znaczniki.jpg
              --
              .

              .
              • Tylko skąd my to mamy wiedzieć? Mój ortodonta prawie nic nie mówi na
                wizycie, muszę z niego wyciągać wszelkie informacje a jak odpowie w
                2 zdaniach to jest sukces. Mimo to mam nadzieję, że jest dobrym
                specjalistą tylko nie ma do mnie podejścia odpowiedniego.

                A swoją drogą jakby pan doktor leczył zgryz otwart u dorosłej
                pacjentki?

                "Żaden pacjent nie spytał wprost, panie dr, ile i z jakim efektem
                wyleczył pan takich pacjentow jak ja? czy ma pan specjalizację z
                ortodoncji?" - może mają takie doświadczenia jak ja, że lepiej nie
                pytać bo i tak nic się nie usłyszy, a na pewno nie prawdę.

                Pozdrawiam.
          • Mnie ten wątek też dobija; zaczynam już wpadać w jakąś nerwicę. I co tu można
            zrobić? Czy po 2 mies. noszenia aparatu mam iść na konsultację do kogoś innego,
            kto mi oświadczy, że wszystko jest źle przyklejone i można to wyrzucić do kosza??
            • po co masz isc na konsultację? jesli wszystko jest ok, kontak z doktorem poprawny, wszystko wyjasnione, brak pytan bez odpowiedzi, plan leczenia jasny, żadnych tajemnic, to nie ma podowdów do nerwów.

              trzymaj się swojego lekarza, pytaj w razie wątpliwości i słuchaj odpowiedzi.

              większość i to zdecydowana jest leczona prawidłowo. nie popadajmy w paranoję.

              --
              .

              .
              • A czy plan leczenia powinien ściśle określać czas trwania poszczególnych etapów?
                Np. czas noszenia ekspandera, poszczególnych łuków? Bo jeśli tak, to w moim
                przypadku plan leczenia chyba nie jest do końca jasny. Pytania zadaję i uzyskuję
                satysfakcjonujące odpowiedzi, ale nie zapytam przecież "panie doktorze, czy na
                pewno dobrze przykleił pan aparat"...

                > większość i to zdecydowana jest leczona prawidłowo<

                I to jest pocieszające wink
              • Panie ortodonta czy jest Pan może z Gdańska?
                Jestem po dwóch wizytach, wczoraj został przedstawiony mi plan
                leczenia. Nie ukrywam bardzo przestraszyła mnie konieczność
                usunięcia górnych "4" lub "5" w celu cofnięcia jedynek. A po
                przeczytaniu postu pt. "depresja po leczeniu ortodontycznym" po
                prostu wystraszyłam się".
                A może ma Pan dobrego kolegę po fachu w Gdańsku?
        • Trudno mi wskazac innych lekarzy ktorzy potrafia przedstawic dokladny plan/y
          leczenia z wizualizacja.Ale ,zapewniam ,ze jest to mozliwe -dokladnosc symulacji
          wynosi 80%.Co do weryfikacji leczenia-lekarz ,ktory jest swiadom zastosowanej
          terapii,moze okreslic-orientacyjny czas trwania leczenia,ilosc i czas
          poszczegolnych etapow,rodzaj zastosowanych aparatow,po prostu trzeba wiedziec co
          i jak i czym chce sie zrobic.Innymi slowy -jezeli ktos ma dobra mape i kompas to
          nie bladzi,ktos kto idzie "na czuja"moze ,niestety soe pogubic.
    • cześć, a rozmawiałes ze swoim ortodontą?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.