Dodaj do ulubionych

Depresja po leczeniu ortodontycznym

19.07.08, 18:25
Jestem zalamany po nieudabyn leczeniu ortodontycznym, przed
leczeniem ortodontycznym bylem przystojnym pogodnym facetem mozna
powiedziec dusza towarzystwa. Nieudane leczenie ortodontyczne
(niepotrzebnie wyrywalem zeby przy waskiej szczece ,aby cofnac lekko
wystajace jedynki doprowadzilo do efektu jak ktos napisal baby jagi)
zmienilo ten stan diametralnie, jestem smutny,przygaszany. Jeslibym
mogl cofnac czas nigdy nie poszedlbym do gabinetu ortodontycznego
Edytor zaawansowany
  • 19.07.08, 18:50
    Co sie stało, ze leczenie jest nieudane? Jedynki się nie
    wyprostowały?
  • 20.07.08, 00:13
    Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem ortodontą - gdybyśmy się mieli
    nie zamartwiać wyglądem, to zapewne nie miałby Pan pacjentów.
    Współczuję Ci chłopie, ale naprawdę uszy do góry i mykaj do
    najlepszego specjalisty jakiego znajdziesz - bo naprawdę da się
    naprawić! Dentyści, chirurdzy i ortodonci robią cuda z zębami, jeśli
    Ci to przeszkadza (szczególnie, że jak piszesz jest gorzej niż
    było), to naprawdę inwestuj.
    I zastanowiłabym się, czy zmiana osobowości, o której piszesz, to
    tylko z powodu nieudanego leczenia... pomyśl nad tym i nie pozwól
    żeby zęby odebrały Ci radość!
    Pozdrawiam Cię i jeszcze jedno - większość kobiet w ogóle nie zwraca
    uwagi na zgryz partnera! A jak któraś Cię nie chce z tego powodu, to
    sorry, niech się buja!
  • 20.07.08, 09:25
    > Pozdrawiam Cię i jeszcze jedno - większość kobiet w ogóle nie
    zwraca
    > uwagi na zgryz partnera!

    ależ zwraca ,tylko może sie do tego nieprzyznaje .
    "liczy sie wnętrze " prawda wink heheh
  • 20.07.08, 09:23
    > , szkoda się zamartwiać taką bzdurą jak zęby czy własny wygląd.


    no niewierze ! swoim pacjentą też pan tak mówi ? przed czy po
    skasowaniu swojej gaży ?winkbuheheh.
  • 20.07.08, 09:35
    > co do pacjentów, to pacjent, ktory wyobraza sobie,ze bedzie
    szczesliwszy po lec
    > zeniu orto, ze rozwiazą sie jego problemy emocjonalne, malzenskie,
    w pracy itd,
    > to pacjet, ktory bedzie bardzo rozczarowany leczeniem orto.
    >
    > to pokazuja badania, amerykanie dobrze to sprawdzili


    w tym wypadku to raczej byli radzieccy uczeni wink
    pozatym to strzela pan sobie sam w stope bagatelizując korzyści
    płynące z leczenia ,a może to asekuranctwo ?pewnie że małe
    estetycznie wady zgryzu niemają wiekszego wpływu na życie ale duże
    już mają szczególnie u młodych osób i nie dziwne że osoba tak
    skrzywdzona przez swojego lekarzyne jest załamana .

  • 20.07.08, 10:27
    Ja przed leczeniem ortodontycznym nie mialem zastrzen co do swojego
    wygladu, bylem wrecz zadowolony. Wiec argument ze leczenie
    ortodontyczne nie rozwiaze problemow jak to pan okreslil z samym
    soba trafia w proznie, bo jak pisalem przed takowym leczeniem
    zadnych problemow nie mialem. Dopiero nieudane leczenie ,
    zaburzajace asymetrie twarzy, doprowadzilo do stanu ,w jakim teraz
    sie znajduje sad. Bo kto o zdrowych zmyslach bylby szczesliwy placac
    za leczenie ktore mialo w pierwotnych zalozeniach przyniesc korzysci
    a zakonczylo sie odwrotnym skutkiem.
  • 20.07.08, 15:47
    Mysle, ze Pan doktor ma racje.

    Jezeli dorosla osoba (a zakladam, ze autor taka jest) od zebow (czy czegokolwiek, ksztaltu uszu na przyklad) uzaleznia swoje szczescie i samoocene, moim zdaniem musi miec jakies inne, znacznie powazniejsze problemy psychologiczne.

    Poza naprawde skrajnymi przypadkami - ludzie nie zauwazaja w naszym wygladzie szczegolow, koncentruja sie na sobie, na swoich problemach.

    Czesc osob noszacych aparaty ortodontyczne obawia sie przed zadrutowaniem, jak bedzie reagowac otoczenie - a otoczenie zwykle dopiero po kilku miesiacacch dostrzega, ze znajomy ma cos na zebach. To tak apropo tego jak jestesmy postrzegani.

    Nawet jezeli nieco zapadly Ci sie policzki (czy to jest ten efekt baby jagi, bo sie nie orientuje?) i uwazasz, ze to zabralo Ci 'urode'(w ogole patrzenie na mezczyzne w tych kategoriach jest dla mnie nieco dziwne delikatnie mowiac) to albo jestes przewrazliwony na swoim punkcie albo Twoja 'uroda' byla wyimaginowana.

    Skoro - jak piszesz - z krzymymi zebami byles ekstrawertykiem (dusza towarzystwa) to w jaki sposob zmiana ksztaltu policzkow zmienila ten aspekt Twojej osobowosci???

    Chyba, ze to wszystko bylo oparte na bardzo kruchych i sztucznych podstawach - wtedy polecam powrot do 1 czesci tego postu i mocne zastanowienie sie nad soba.

    I jeszcze jedno - gdybys ulegl wypadkowi i skutkiem tegoz mial na twarzy albo w innym widocznym miejscu mala blizne - popelnilbys z tego powodu samobojstwo? Bo uroda mniejsza?

    Warto prostowac zeby, jasne. Ale jezeli ktos mysli, ze to zeby wplywaja na to jak odbiera go otoczenie, mysli, ze krzywe zeby = dramat zyciowy a proste zeby = szczescie, milosc i pieniadze to...najszczersze wyrazy wspolczucia.


    Wniosek jaki ma plynac z tego przydlugiego postu jest taki, ze warto miec do siebie troche dystansu, ze wyglad to nie wszystko (a u mezczyzny jest na jednej z ostatnich pozycji pod wzgledem cech pozadanych), ze nie warto z powodu jakiegos szczegolu swojego wygladu (zwykle niezauwazalnego dla innych) zatruwac sobie zycia.

    Tenkju.


  • 20.07.08, 17:59
    dzieki za slowa otuchy smile. macie chyba racje ,trzeba sie wziac w
    garsc i patrzec na przyszlosc z optymizmem, pozdrawiam
  • 20.07.08, 21:49
    luchacz, ale napisz co konkretnie się stało.
    Zęby po leczeniu wyglądają inaczej niż się spodziewałeś ? czy też z
    zębami jest wszystko ok tylko zmienił ci się wygląd twarzy i
    policzków i nie jesteś w stanie tego zaakceptować?
  • 21.07.08, 08:50
    panie ortodonto ,pewnie że wyprost zębów nierozwiązuje wszystkich
    problemów ,to sofizmat tak wtłaczać w czyjeś usta słowa których
    niewypowiedział a potem z radością je obalać .ale wyprost zębów
    poprawia jakość życia .lekarzyna zamiast je poprawić to zeszpacił
    pacjenta pogarszając jego samoocene i pacjent ma prawo być
    zdenerwowany . pana argumenty są typu :stracił pan
    ręke ,nieszkodzi ,tylu ludzi daje sobie rade bez rąk.
  • 21.07.08, 11:40
    Lepiej byłoby ocenić gdybyś wkleił jakieś zdjęcia. Może wcale nie jest tak źle
    jak opisujesz? Osobiście jakoś sobie nie mogę wyobrazić, żeby te zmiany któe
    opisujesz były aż tak radykalne i dokonały się z dnia na dzień!
    Jeśli rzeczywiście jest bardzo źle - nie pozostaje Ci nic innego jak kolejne
    leczenie - odtworzenie luk i wstawienie np implantów.
    Masz prawo czuć sie wściekły. W końcu leczenie jest po to żeby POPRAWIĆ stan a
    nie go pogorszyć. Inaczej nie ma to sensu. Płaciłeś za to i zaufałeś
    kompetencjom lekarza. Ja w Twojej sytuacji poszukałabym konsultacji z innym
    lekarzem i opinii czy poprzedni nie popełnił błędów w sztuce i zastanowiła się
    czy nie opłaci Ci się sprawa sądowa przeciwko temu lekarzowi. Chociaż to
    ostateczność bo może to być bardzo trudne do realnego przeprowadzenia.

    Jestem zdumiona i bardzo rozczarowana wypowiedziami naszego ortodonty. Jednak
    korporacyjna solidarność jeszcze długo nie pozwoli rozwinąć się polskiej
    medycynie sad A pacjent pozostanie po prostu instrumentem do osiągnięcia celów -
    lepszego samochodu, domu, wycieczki zagranicznej, ambicji i kariery. Jego dobro
    to ostatnia rzecz jaką bierze lekarz pod uwagę.
  • 21.07.08, 12:15
    Też jestem rozczarowana wypowiedzią ortodonty, zwłaszcza:
    "na pocieszenie dodam, że nieudane leczenie to wcale nie rzadkosć. głowa do
    góry, szkoda się zamartwiać taką bzdurą jak zęby czy własny wygląd."

    Czy nie po to Panie ortodonto właśnie decydujemy się na leczenie.I jeszcze
    wmawia Pan autorowi jakieś problemy emocjonalne. Żenada
  • 21.07.08, 12:11
    A nie jest tak, ze teraz sie sobie po prostu czesciej i bardziej uwaznie
    przygladasz? Ja tak niestety mam i staram sie z tym walczyc. Wczesniej mialam
    krzywe zeby i wade zgryzu, ale nie patrzylam sto razy dziennie do lustra i ich
    nie ogladalam, wiec az tak mi nie przeszkadzaly. Teraz patrze, analizuje i sie
    niepotrzebnie nakrecam. Moja rada - przestan o tym myslec i tyle. Mi tez sie
    wydaje, ze troche mi sie zmienil profil po ekstrakcjach. Ale moze mi sie TYLKO
    wydaje. I moze Tobie tez sie wydaje i w rzeczywistosci zmiana nie jest az tak
    wielka? Ja juz wczesniej mialam wielki nos i jesli teraz sie on uwydatnil, to
    tylko troche. W zamian za to bede miec proste zeby.
  • 21.07.08, 13:03
    ja rozumiem kolege,
    kazdy kto decyduje sie na aparat w wiekszosci zrodlem jest aby miec
    ladny, zdrowy wyglad bo wtedy lepiej sie czujemy. Krzywe zeby
    powoduja niesmalosc, zle samopoczucie. Majac proste zeby jakos
    lepiej patrzymy na swiat, na ludzi, nasze relacje interpesonalne
    ukladaja sie inaczje, bo w koncu pewne nasza niedoskonalosc zostala
    poprawiona.
    Pada tu komatrze aby koelga udal sie na konsultacje od innego orot,
    ze sa zabiegi chirurgiczme, tylko skad wziac na to pieniadze? nie
    jest tak latwo, tym bardziej zeakzda wizyta kosztuje, nie mowic
    dalszych czynnosciuach w tym zakresie.

    bardzo mnie niepokoja liczne glosy tu na forum, a takze z otoczenia,
    tj. z ludzmi jak rozmawiam o cofaniu sie zebach po zdjeciu aparatu.
    Czy to jest spowodowane? Po co w takim razie decydowac sie na
    leczenie ktore na krotko porzynosi korzysc by potem znowu dramta.
    Nosimy aparaty i nosimy, jestesmy juz na tym punkcie
    przewrazliwieni. Kiedy dochodzi zdjecie cieszymy sie a potem te
    cofania sie zebow. Zaczyna mnie to niepokoic, sam mam aparat i boje
    sie jak bedzie po zdjeciu.
    Ja tez czesto ogladam swoje zabki, zauwazylem ze bardzo uwydatnily
    mi sie kosci policzkowe czego przed tem nie mialem. Do tego schudlem
    co jest widoczne na twarzy.
  • 21.07.08, 14:17
    To normalne że są zmiany, w końcu nawet nie nosząc aparatu w ciągu dwóch lat też
    byśmy się jakoś zmienili!
    Chodzi tylko o to czy leczenie zostało dobrze poprowadzone czy spartaczone.
    W tym przypadku nie bardzo wiadomo czy tak jest - czy kolega panikuje czy
    rzeczywiście coś tam jest nie tak i na ile jest to nie do zaakceptowania.
    Jeśli ktoś ma problemy emocjonalne czy osobowościowe to będzie je miał z
    aparatem czy bez - jak zęby proste to nos za długi, jak nos ok to nogi za grube,
    oczy za szeroko/ wąsko rozstawione, odstające uszy czy cokolwiek innego. A tak
    naprawdę nie chodzi o wygląd tylko o coś znacznie poważniejszego. Nie wiemy też
    ile lat ma autor wątku, jeśli jest jeszcze bardzo młody to najprawdopodobniej
    bardzo przewrażliwiony i czuły na swoim punkcie (może ktoś trzasnął mu jakąś
    głupią odzywkę?) ale też jego wygląd będzie bardzo niestabilny, dziś brzydki
    jutro ładny. W okreśie dojrzewania rośnie nos i kończyny, potem reszta ciała je
    "dogania" ale przez parę lat wygląd ma się nieszczególny i raczej na jego
    podstawie trudno odmówić trafności teorii Darwina...
    Na tym forum najczęściej to mężczyźni panikują z powodu zmian po leczeniu,
    ciekawe dlaczego? Może dlatego, że kobiety lepiej zaprzyjaźnione z lusterkiem
    dostrzegają więcej ważnych szczegółów, lepiej potrafią zatuszować ewentualne
    mankamenty odpowiednim strojem czy fryzurą, a tez bardziej wiedzą czego chcą od
    swojego wyglądu i potrafią sobie lepiej wyobrazić ewentualne "ingerencje"?
    Mężczyzna patrzy w lustro raz na dzień i w dodatku wykrzywiając policzki podczas
    golenia i pewnego dnia przychodzi mu do głowy że może rzeczywiście ma jeden
    policzek wielki i wypchany językiem a drugi mały?
    Bo skoro kolega przed leczeniem taki był piękny to po co decydował się na ten
    aparat??? Widać coś nie do końca było ok i już wtedy siebie nie akceptował. Ja
    na przykład nie zamierzam poddawać się operacji plastycznej nosa, choć nie jest
    najpiękniejszy na świecie - akceptuję go. A operacja nosa to mniej więcej taki
    koszt jak leczenie orto. A wynik szybciej...
    Ja też obawiam się o wynik leczenia i trwałość efektów, zastanawiam się do
    jakich granic jestem w stanie zaakceptować ewentualne odstępstwa od wymarzonego
    ideału. Ale jak mam jakieś wątpliwosci - pytam o to na wizycie, bo płacę nie
    tylko za druty i gumki ale też za kompetencje lekarza, więc jeśli je ma - ja mam
    prawo je od niego egzekwować i z tych kompetencji również rozliczam, nie tylko z
    aktywacji aparatu. Jeśli to zaufanie stracę - zacznę szukać innego ortodonty.
    Jak już mleko się rozlało - to rzeczywiście tylko rwać włosy z głowy i
    zastanawiac się skąd nabrać pieniędzy na implanty - ale czy chłopaki nie macie
    lusterka w domu, żeby na przykład na pół roku przed zdjęciem zapytać dlaczego to
    i owo tak a nie inaczej wygląda?

    co do P. Ortodonty - niefrasobliwość wpisów sugerowała nie tylko moją reakcje,
    ale też innych uczestników forum. Być może miał Pan coś innego na myśli ale
    odbiór jest właśnie taki. Pan tak samo jak nikt tutaj nie widział zębów tego
    chłopaka a radośnie pan go zapewnia że wszystko ok i niech zaakceptuje. Może
    gdyby Pan je zobaczył - już by pan tego nie twierdził tylko ratował co się
    jeszcze da - w odróżnieniu od pana kumpli po fachu któzy posłaliby go do diabła
    - mam nadzieję, że rzeczywiście w czynach jest pan tak pomocny i skuteczny, jak
    to by wynikać miało z ostatniej pana deklaracji. Fakt, zęby nie są sprawą życia
    i śmierci, ale ich wygląd bardzo wpływa na samoocenę - są częścią twarzy czyli
    najbardziej "reprezentacyjnej" części naszego ciała. Okolice ust to najbardziej
    newralgiczny obszar - dla komunikacji werbalnej ale przede wszystkim
    niewerbalnej. niektózy uważają ze najważniejsze są oczy - tymczasem to na ustach
    i brodzie skupiamy się najmocniej i jeśli mamy jakieś wątpliwości, na przykład
    sprzeczność pomiędzy tym co słyszymy a widzimy po mimice, to rozstrzygający jest
    układ warg. Odsłanianie zębów jest tutaj też bardzo ważne, więc nie można
    powiedzieć, że ich wygląd nie ma zwiazku z psychiką albo że jest to związek
    luźny i umowny! Jest bardzo ważny. Choociaz nie o to chodzi w pozytywnym
    odbiorze żeby był jak z reklam - zazwyczaj mocno retuszowanych. Chodzi o to żeby
    mimika wzbudzała sympatię i zaufanie i przekonywała innych co do motywacji i
    ntencji rozmówcy. To można osiągnąć bez idealnego wyglądu, ale nie można bez
    samoakceptacji. Tu jednak wracamy do pytania - jajko czy kura - zły wygląd jest
    przyczyną braku akceptacji czy brak samoakceptacji jest przyczyną negatywnego
    odebrania swojego całkiem przyzwoitego sympatycznego a może nawet pięknego
    wyglądu danej osoby w ocenie innych.


  • 21.07.08, 14:13
    > na pocieszenie dodam, że nieudane leczenie to wcale nie rzadkosć

    no to rzeczywiscie nas pan doktor wszystkich pocieszylsmile
    --
    tell it like it is
  • 21.07.08, 15:54
    no i postrzeliłeś sie w stope wink
  • 21.07.08, 17:22
    Bylem na konsultacji u inneog ortodonty i powiedzial mi ,ze nie
    nadaje sie do powtornego leczenia ortodontycznego(gdyz zeby moga
    tego nie wytrzymac i wypasc), a gdy poszedlem do pani stomatolog 5
    miesiecy po zdjeciu aparatu byla zdziwiona ze leczylem sie
    kiedykolwiek ortodontycznie oceniajac stan mojego uzebienia.
    Mam zal do swojego orto, ze podczas wizyty byl gluchy na moje
    krytyczne uwagi. zapewnial mnie tylko polslowkami ze wszystko jest
    ok i idzie w dobrym kierunku. Probowalem sie od niego uwolnic ,i
    poszukac innego ortodonty podczas leczenia ale zaden niechcial mi
    pomoc!!!.
    prosze mi jeszcze naprawde , nie przypisywac wyimaginowanych
    problemow emocjonalych , bo takich przed leczeniem nie mialem!!!. no
    i po drugie prosze sie panie dr tak o mnie nie martwic tongue_out, daleki
    jestem od zrobienia sobie czegos glupiego. Do wszystkiego ponoc sie
    mozna przyzwyczaic smile
  • 21.07.08, 22:12
    Widzisz luchacz teraz to brzmi inaczej...Masz prawo byc wsciekly na orto, ze
    efekt nie jest taki jakiego oczekiwales...Masz prawo miec zal, ze zeby sa w zlym
    stanie...Co do opinii innych lekarzy - z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kazdy
    fachowiec zawsze krytykuje prace poprzednika. Dotyczy to rowniez czesci lekarzy,
    zwroc uwage.

    Nadal uwazam, ze problemy z ksztaltem policzkow nie sa powodem do zatruwania
    sobie zycia. Jednoczesnie - krzywe zeby, inna wada zgryzu po leczeniu orto
    powoduja naturalna w tej sytuacji zlosc i smutek. I ja to rozumiem.

    Moja fobia nr 1 przed podjeciem leczenia bylo to, zebym 'po' nie wygladala
    gorzej niz 'przed'. Albo z 1 wady zrobila sie inna.

    Dlatego swojemu lekarzowi zadalam najpierw pytanie co z moja szczeka da sie
    zrobic? Jakim kosztem? Jaki rodzaj leczenia przyniesie najtrwalsze rezultaty, co
    musze poswiecic? Jakie komplikcje moga wystapic itd.

    Nie oczekuje, ze po 2 latach leczenia bede miec zgryz idealny, bo to w moim
    przypadku niemozliwe. Nie oczekuje, ze noszenie aparatu ortodontycznego
    zlikwiduje tzw gummy smile. Oczekuje, ze bedzie lepiej a moj orto zrobi
    wszystko, zeby efekt kosmetyczny byl najlepszy i najtrwalszy.

    Jezeli zeby sa rowne, a jedynym problemem te policzki nieszczesne dalabym sobie
    troche czasu. Bo - jak slusznie napisano - przez 2 lata twarz ma prawo zmienic
    sie, zwlaszcza u bardzo mlodej osoby.

    Jezeli zeby sa krzywe - orto na czarna liste i szukaj pomocy u fachowca.

    Jak go rozpoznac - oto jest pytanie...
  • 22.07.08, 07:00
    > Mam zal do swojego orto, ze podczas wizyty byl gluchy na moje
    > krytyczne uwagi.

    bo im sie wydaje że pacjent jest przygłupi a oni wiedzą wszystko wink

    > prosze mi jeszcze naprawde , nie przypisywac wyimaginowanych
    > problemow emocjonalych


    to taka sztuczka, chodzi o umniejszenie znaczenia opini pacjenta.
  • 21.07.08, 19:45
    > dalej nie wiem gdzie ta solidarność zawodowa?

    Ano na przykład tu: na pocieszenie dodam że nieudane leczenie ortodontyczne to
    wcale nie rzadkość.

    Czyli: wmawiamy frajerom że będą wyglądać i czuć się dobrze a całe to leczenie
    to raz wyjdzie raz nie, ortodonta strzela, Pan Bóg kule nosi, ale inkasujemy po
    kilka tysięcy a potem jak już widać że jest źle to woda w usta bo i tak za późno
    żeby coś zrobić a i tak do konkurencji nie pójdzie bo konkurencji nie ma, bo
    korporacja ma swoje zasady - nie leczy się "cudzych" pacjentów.

    Nie twierdzę że Pan tak myśli i pracuje. Ale to właśnie można wyczytać z Pana
    wypowiedzi. No była niefortunna i tyle, ale nie jest Pan przecież pisarzem ale
    ortodontą wink nie znam Pana i mogę mieć nadzieję, że należy Pan do tych, którzy
    są dobrzy, kompetentni, uczciwi, rzetelni, można Panu zaufać i w razie "awarii"
    zarzuca Pan korporacyjne układy i ratuje spaprane przez kogo innego leczenie. Na
    tym forum otacza Pana powszechny szacunek i ja również go podzielam, tym
    bardziej byłam więc zdumiona tą wypowiedzią. Może się Panu wydawało że wszystko
    ok, a tu - "awantura" na forum wink
    To przykład na to, jak czasem bardzo mocno moga zaważyć z pozoru nieistotne
    szczegóły, w tym na przykład krzywe zęby - więc nie można lekceważyć
    samopoczucia pacjenta.
    Wiem skądinąd doskonale, że psychologia oraz etyka zawodu na uniwersytetach i
    akademiach medycznych występuje w postaci szczątkowej i pod tym względem lekarze
    nie są przygotowani do swojej pracy. To niestety widać w różnych sytuacjach a
    najbardziej kiedy coś się dzieje nie tak jak powinno.
    Dla mnie osobiście i myślę że nie tylko dla mnie takie "pocieszenie" wcale mnie
    nie pociesza tylko doprowadza do furii. Jeśli chodzi tylko o to żeby negatywne
    uczucie z powodu porażki w leczeniu wyprzeć innym - świetny pomysł. Ale czy
    rzeczywiście o to chodzi?

    Ja oczekuję od lekarza rzetelnej ale podanej w humanitarny sposób informacji o
    zagrożeniu ryzyku i alternatywach terapii. W przypadku kłopotów - odpowiednio
    szybkiej reakcji - prawdy o faktach ale też wyczucia i zrozumienia oraz
    propozycji poprawienia sytuacji, a nie bagatelizowania problemu.
    nie mówię tego do Pana, odbiegam też od głównego tematu wątku. Ale mam
    nadzieję, że coś to pomoże rónież panu jako lekarzowi i pacjentom - żę to nie
    jest dziwactwo czy gburowatość domagać sie swoich praw, a czasem lekarze dają do
    zrozumienia że to wielka łaska dosąpić rozmowy z nimi a pacjent to jakiś
    podgatunek.
  • 22.07.08, 07:03
    > Wiem skądinąd doskonale, że psychologia oraz etyka zawodu na
    uniwersytetach i
    > akademiach medycznych występuje w postaci szczątkowej i pod tym
    względem lekarz
    > e
    > nie są przygotowani do swojej pracy.

    to nic bo by ich pacjenci zjedli ,problem tylko w tej korporacyjnej
    świadomości .
  • 22.07.08, 11:17
    daj zdjęcie to ocenimy sytuację!
  • 22.07.08, 11:55
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chodzimy do szamanów żeby nam zęby
    wyprostowali, tylko do lekarzy którzy powinni być odpowiedzialni za wyniki
    swojej pracy bo za to biorą grubą kasę.
    I wszyscy partacze za swoje partactwo powinni przynajmniej odpowiadać finansowo,
    żeby człowiek przynajmniej mógł "naprawić" swój wygląd, bo straconego czasu i
    zszarpanych nerwów w takich sytuacjach odzyskać się nie da.
  • 22.07.08, 13:16
    > Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chodzimy do szamanów żeby nam zęby
    > wyprostowali, tylko do lekarzy którzy powinni być odpowiedzialni za wyniki
    > swojej pracy bo za to biorą grubą kasę.
    > I wszyscy partacze za swoje partactwo powinni przynajmniej odpowiadać finansowo
    > ,
    > żeby człowiek przynajmniej mógł "naprawić" swój wygląd, bo straconego czasu i
    > zszarpanych nerwów w takich sytuacjach odzyskać się nie da.


    no i właśnie o to tutaj chodzi. Gdyby wygląd faktycznie był bzdurą, wielu
    lekarzy umarłoby po prostu z głodu wink Również, gdyby byli chociaż po części za
    swoją pracę odpowiedzialni. I to się oczywiście nie tyczy tylko szeroko
    rozumianych dentystów, ale i pozostałych także. Mam nadzieję, że jeszcze dożyję
    takich czasów, jak są obecnie w Stanach, gdzie lekarz zanim coś zrobi sto razy
    to przemyśli, żeby nie popełnić błędu, który może go kosztować majątek.

    Sama chodziłam do takiego fajniusiego orto, który bez zdjęć rtg na pierwszej
    wizycie wyrwał mi trzy mleczne zęby gołymi łapami. Dodam, że nie miałam
    zawiązków stałych zębów. Potem było sporo bujania się, które trwało latami, ach,
    nawet nie chce się tego pisać. W normalnych warunkach taki konował wylądowałby w
    sądzie po prostu. A ja wtedy marzyłam tylko o tym, żeby móc się normalnie
    usmiechnąć sad więc doskonale Cię, autorze, rozumiem smile
    --
    někdy fajn a někdy je to v háji
  • 22.07.08, 16:38
    > takich czasów, jak są obecnie w Stanach, gdzie lekarz zanim coś
    zrobi sto razy
    > to przemyśli, żeby nie popełnić błędu, który może go kosztować
    majątek.

    i być może jak by lepiej przemyśleli swoje plany leczenia to wszyscy
    by dochodzili do tych samych planów a nie że co lekarzyna to inny
    plan ? fachowcy kurde wink
  • 22.07.08, 16:35
    , bo straconego czasu i
    > zszarpanych nerwów w takich sytuacjach odzyskać się nie da.

    powinni płacić odszkodowania za ten czas i nerwy.
  • 22.07.08, 13:00
    hoho, pozwolę się nie zgodzić!
    Ja przez swoje krzywe zęby nie uśmiechałam się prawie wcale, miałam straszne
    kompleksy, poczucie, że każdy to widzi. Byłam odludkiem po prostu.
    Odkąd mam najzwyklejszego w świecie druciaka jestem inną osobą. Nie twierdzę, że
    to recepta na wieczne szczęście, ale na pewno powód tego, że stałam się
    odważniejszą, bardziej przebojową osobą, a nie myszką z ostatniego rzędu.
    Dlatego doskonale rozumiem rozpacz autora wątku, jego depresję i zawód.
    Natomiast nie do końca rozumiem, jakim argumentem ma być fakt, że jest wiele
    osób znanych i szanowanych z krzywymi zębami. To mógłby byc argument PRZED
    leczeniem, a nie PO.

    Do autora: rozważyłeś kontynuację leczenia u kogoś innego? Czy Twoje leczenie
    było zgodne z założonym planem?

    Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło
    --
    někdy fajn a někdy je to v háji
  • 22.07.08, 15:42
    Panie Ortodonto, zimna krew i czytanie ze zrozumieniem Pana opuściło.
    Własnie o kontekście piszę. I samopoczuciu pacjenta.

    Jeśli chodzi o kontekst mocno złagodziłam moje poprzednie stanowisko - czego nie
    chciał Pan zauważyć. Nie leczę się u Pana, nie znam Pana i wnioskuję tylko na
    podstawie tego co czytam na forum. Zawsze czytałam budujące i pomocne rzeczy a
    tu nagle... @*&%$^# jak obuchem. Więc wyraziłam swoje zaskoczenie. Pan
    zaprzeczył, ja się wycofałam a Pan drąży i się perzy. Pisałam też dużo ogólnie o
    lekarzach i prowadzeniu przez nich pajentów - nie pisałam o Panu konkretnie.
    To do korporoacyjnej.
    Co do pocieszania - są rożni pacjenci i różnego pocieszenia potrzebują. Gdyby
    MNIE Pan próbował w ten sposób pocieszyć to nie ręczę za siebie. BAGATELIZOWANIE
    problemu NIE jest pocieszeniem!!!! To puszczanie człowieka w kanał i robienie z
    niego idioty. "Wydaje sz pieniądze, tracisz czas i męczysz się na to żeby jakąś
    bzdurę sobie poprawić". Po jaką cholerę się leczyć jak zęby krzywe - proste nie
    mają żadnego znaczenia???
    Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził że krzywe zęby są największym
    problemem - ameryki Pan nie odkrywa. Owszem są większe problemy i ich lista jest
    bardzo długa, to każdy wie bez płacenia kilku tysięcy ortodoncie. Chyba i Pan
    pojmuje swoją rolę znacznie ambitniej? A może uważa Pan że wykonuje Pan zawód
    niewiele warty i niewiele wnoszący i robi Pan to tylko dlatego że nic innego nie
    umie a z tego jest niezła kasa? Domyślam się że nie.
    Ze wierzy Pan, że POMAGA Pan ludziom, i że jest to choć trochę ważne co Pan
    robi. Że bierze Pan ODPOWIEDZIALNOŚĆ za inną osobę w tym aspekcie w jakim ona
    się Panu powierza? I proporcjonalnie do tego ważna jest porażka Pana działań.
    Nie wiem czym się Pan kieruje myśląc że pocieszanie poprzez "efekt skali"
    kogokolwiek pociesza? Jakby Panu zginęło dzieckow wypadku samochodowym to by
    Pana pocieszało żę dużo dzieci ginie w wypadkach samochodowych i że nie jest to
    rzadkość???? Nie pocieszałoby to Pana wcale.
    Rozumiem że nie uczą tego na studiach medycznych ani na żadnym przeszkoleiu
    zawodowym, więc poniekąd lekarz ma prawo nie wiedzieć. Jednak czy niewiedza
    usprawiedliwia błędy popełniane w kontakcie z pacjentem?

    Do jotde - otóż takie przygotowanie jest właśnie po to, żeby pacjenci ich nie
    zjedli.
  • 22.07.08, 16:34
    > Do jotde - otóż takie przygotowanie jest właśnie po to, żeby
    pacjenci ich nie
    > zjedli.


    masz racje .niedoczytałem i myślałem że oczekujesz od nich jakieś
    super moralności czyli stawiasz za wysoko poprzeczke.
    sory.
  • 23.07.08, 09:51
    sisigma: święta racja!
    --
    někdy fajn a někdy je to v háji
  • 27.12.08, 15:56
    co to u licha jest??
  • 01.02.09, 10:59
    w tym przypadku pacjent moze miec absolutna racje-jezeli reprezentuje typ
    retrognatyczny z małym katem miedzyszekowym ,z wydatnym nosem i brodka ,to
    usuniecie czerech zebow moze cofnac usta i uwydatnic nos i brode-czego wynikiem
    jest w/w efekt baby jagi lub kaczego dzioba,gdy broda jest slabiej zarysowana a
    nos wydatny. W takich sytuacjach powinno sie zastosowac leczenie
    bezekstrakcyjne,z rozbudowa łukow gornego i dolnego. W przypadku gdy konieczne
    sa ekstrakcje potrzeba bedzie technika zamykania szpar z kotwieniem na
    miniimplantach,po to by nie cofac odcina przedniego. W wiekszosci przypadkow
    typy retrognatyczne z małym katem nie wymagaja eksctrakcji.
    Co pozwala uniknac takich wpadek?-dokladna cefaloanaliza,ocena profilu twarzy i
    tkanek miekkich,zrobienie komputerowej symulacji wynikow leczenia i profilu,
    analiza modeli gipsowych.Majac taki material diagnostyczny mozna wyeliminowac
    pozniejsze"niespodzianki" w wygladzie.
  • 02.02.09, 15:50
    Napisz gdzie nalezy pojsc po tak dokladna ocene! kogo polecasz?
  • 07.03.09, 22:52
    Pan ortodonta chyba siebie nie słyszy. Po takiej wypowiedzi od
    lekarza to nic tylko sobie w głowę strzelić. Cały ten wątek mnie
    mocno dobił i teraz ja mam depresję z moimi aparatami. A jeśli
    chodzi o przyzanawanie się lekarzy do błędów to wiem, że nie ma na
    co liczyć - nigdy się nie przyznają, a środowisko lekarskie też
    będzie ich bronić (wiem z własnego doświadczenia i z TV).
  • 08.03.09, 10:48
    Mnie ten wątek też dobija; zaczynam już wpadać w jakąś nerwicę. I co tu można
    zrobić? Czy po 2 mies. noszenia aparatu mam iść na konsultację do kogoś innego,
    kto mi oświadczy, że wszystko jest źle przyklejone i można to wyrzucić do kosza??
  • 08.03.09, 11:09
    po co masz isc na konsultację? jesli wszystko jest ok, kontak z doktorem poprawny, wszystko wyjasnione, brak pytan bez odpowiedzi, plan leczenia jasny, żadnych tajemnic, to nie ma podowdów do nerwów.

    trzymaj się swojego lekarza, pytaj w razie wątpliwości i słuchaj odpowiedzi.

    większość i to zdecydowana jest leczona prawidłowo. nie popadajmy w paranoję.

    --
    .

    .
  • 08.03.09, 11:29
    A czy plan leczenia powinien ściśle określać czas trwania poszczególnych etapów?
    Np. czas noszenia ekspandera, poszczególnych łuków? Bo jeśli tak, to w moim
    przypadku plan leczenia chyba nie jest do końca jasny. Pytania zadaję i uzyskuję
    satysfakcjonujące odpowiedzi, ale nie zapytam przecież "panie doktorze, czy na
    pewno dobrze przykleił pan aparat"...

    > większość i to zdecydowana jest leczona prawidłowo<

    I to jest pocieszające wink
  • 25.03.09, 10:36
    Panie ortodonta czy jest Pan może z Gdańska?
    Jestem po dwóch wizytach, wczoraj został przedstawiony mi plan
    leczenia. Nie ukrywam bardzo przestraszyła mnie konieczność
    usunięcia górnych "4" lub "5" w celu cofnięcia jedynek. A po
    przeczytaniu postu pt. "depresja po leczeniu ortodontycznym" po
    prostu wystraszyłam się".
    A może ma Pan dobrego kolegę po fachu w Gdańsku?
  • 26.03.09, 22:31
    Trudno mi wskazac innych lekarzy ktorzy potrafia przedstawic dokladny plan/y
    leczenia z wizualizacja.Ale ,zapewniam ,ze jest to mozliwe -dokladnosc symulacji
    wynosi 80%.Co do weryfikacji leczenia-lekarz ,ktory jest swiadom zastosowanej
    terapii,moze okreslic-orientacyjny czas trwania leczenia,ilosc i czas
    poszczegolnych etapow,rodzaj zastosowanych aparatow,po prostu trzeba wiedziec co
    i jak i czym chce sie zrobic.Innymi slowy -jezeli ktos ma dobra mape i kompas to
    nie bladzi,ktos kto idzie "na czuja"moze ,niestety soe pogubic.
  • 08.03.09, 13:53
    Tylko skąd my to mamy wiedzieć? Mój ortodonta prawie nic nie mówi na
    wizycie, muszę z niego wyciągać wszelkie informacje a jak odpowie w
    2 zdaniach to jest sukces. Mimo to mam nadzieję, że jest dobrym
    specjalistą tylko nie ma do mnie podejścia odpowiedniego.

    A swoją drogą jakby pan doktor leczył zgryz otwart u dorosłej
    pacjentki?

    "Żaden pacjent nie spytał wprost, panie dr, ile i z jakim efektem
    wyleczył pan takich pacjentow jak ja? czy ma pan specjalizację z
    ortodoncji?" - może mają takie doświadczenia jak ja, że lepiej nie
    pytać bo i tak nic się nie usłyszy, a na pewno nie prawdę.

    Pozdrawiam.
  • 25.03.09, 16:33
    cześć, a rozmawiałes ze swoim ortodontą?
  • 14.02.15, 01:06
    Witam, mam dokładnie ten sam problem, co luchacz23 i od czytania większości tych bzdur robi mi się słabo. Nie rozumiem po co banda kretynów, którzy nie byli nigdy leczeni ortodontycznie, nikt nie zepsuł im wyglądu, wypowiadają się na temat czyjegoś samopoczucia i mają czelność oceniać czyjąś osobę. Ja jestem w sytuacji, kiedy zdecydowałam się na założenie aparatu ze względu na pogłębiające się recesje dziąseł i bóle w przyzębiu dolnych siekaczach. Lekarze stwierdzili, że mam słabe kości, zęby nie mieszczą się w szczęce i przez to następuje zanik kości i recesje. Tak się składa, że zawsze czułam się atrakcyjną kobietą, nie miałam kompleksów, i wygląd nigdy nie zaprzątał mi głowy. Krzywe zęby nigdy nie były dla mnie problemem, nie wstydziłam się ich i w związku z tym, do 30 roku życia nie widziałam potrzeby zakładania aparatu. Bóle dziąseł zmusiły mnie jednak do konsultacji i od tego zaczął się mój dramat. Byłam u pierwszej orto, która stwierdziła po kilkunastu sekundach rozmowy, że trzeba wyrwać czwórki. Dla mnie niedorzecznym było wyrywanie tych zębów, gdyż nie były one bardzo krzywe, na oko na górze brakowało z 3-4mm miejsca, a na dole max 5. W zawiązku z tym poszłam na kolejną konsultację, i jeszcze trzy inne i okazało się, że każdy ze "specjalistów" podejmuje decyzje na oko, jednogłośnie wydając wyrok wyrwania zębów. Oznajmiono mi również, że jeżeli nic z tym nie zrobię, to w przyszłości stracę dolne siekacze. Tak za namową, zdecydowałam się na ekstrakcje. Teraz, po prawie dwóch latach, kiedy moje leczenie dobiega końca, kiedy mój wygląd znacznie się pogorszył i stan kości jest notabene coraz gorszy jestem w totalnej depresji. Profil twarzy bardzo mi się pogorszył, usta które miałam piękne, bardzo mi się zapadły a kości w dolnych siekaczach zanikły i korzenie są wyczuwalne przez dziąsła. Nie wiecie co to uśmiech baby jagi, to wyrwijcie sobie czwórki!!! Mnie lekarze zapewniali, że mój wygląd się nie zmieni. Leczenie miało poprawić stan moich zębów, a okazało się, że jestem oszpecona i jednocześnie moje kości są w katastrofalnym stanie. Jeżeli ktoś z Was uważa, że depresja po leczeniu ortodontycznym ma podłoże innych problemów osobowościowych, to niech się puknie w baniak i zastanowi, zamiast pisać jakieś totalne bzdury nie mając kompletnie pojęcia na ten temat! Mnie lekarze zniszczyli życie i nawet nie wiem, czy będę mogła w te słabe kości wstawić sobie implanty, bo mam zrobić wszystko, żeby odzyskać mój dawny wygląd, zdrowie i samopoczucie!
  • 14.02.15, 01:39
    Dodam jeszcze, że chciałabym dochodzić swoich praw sądownie, na pewno nie pozostawię tego, definitywnie popełniono błąd lekarski, bo nikt mnie nie zapytał przed leczeniem, czy choruję na choroby przewlekłe, żaden z sześciu lekarzy nie przeprowadził ze mną dokładnego wywiadu. Dopiero tera trafiłam do ortodontki, która zapytała mnie o sprawy hormonalne i okazało się, że moja choroba hashimoto, może mieć wpływ na układ kostny i prawdopodobnie leczenie ortodontyczne było w ogóle bezzasadne!!! Bardzo proszę o pomoc kogoś, kto miał do czynienia z takim przypadkiem, bądź osobę, która sądziła się z lekarzem. Czuję się wyczerpana nerwowo, przy każdej konsultacji widzę, że ręka rękę myje i nikt nie chce krytykować kolegów po fachu. lekarze trzymają się razem a ja jestem pozostawiona sama sobie z problememsad(
  • 14.02.15, 17:02
    Bardzo proszę kogoś o kontakt, kto był w podobnej sytuacji do mojej! Czy wstawiliście sobie implanty zamiast czwórek?
  • 27.07.16, 22:16
    Szczere współczucia, nie poddawaj się Kobieto, nadal szukaj wsparcia i pomocy. Może w końcu i tu odezwie się ktoś, kto będzie znał odpowiedź i udzieli jej Tobie.
  • 15.01.17, 17:55
    Dziękuję, na chwilę obecną ochłonęłam, mam cały czas nadzieję, że lekarze w tym kraju czegoś w końcu się nauczą i ktoś mi pomoże. Co chwilę znajduję nowe ofiary leczenia ortodontycznego, które są pozostawione same sobie, nikt im nie chce pomóc. Jak długo bezkarnie "lekarze" będą krzywdzić pacjentów?! Techniki, które można zastosować przy moim problemie dopiero raczkują, więc będę musiała chyba trochę poczekać na "cudotwórcę"...albo, co jest bardziej prawdopodobne, wyjadę z tego ciemnogrodu jak najdalej, bo już mam dosyć.
  • 08.02.17, 03:21
    Czesc ja tez mam podobny problem rozumiem to doskonale to jest dramat
  • 08.02.17, 03:35
    Ja jestem facetem a bardzo to przezywam i nie mam pomysłu co zrobic bo tez zmieniły mi sie rysy twarz napisz czy cos udalo ci sie zrobic z tym

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.