We Wrocławiu, jako pierwsze w Polsce, pojawiły się sekundniki odliczające czas
do zmiany światła na kilku skrzyżowaniach. Oto zapowiedź:
www.polskatimes.pl/gazetawroclawska/stronaglowna/145601,wroclaw-sygnalizatory-na-czasie,id,t.html
To pomysł sprawdzony w Europie: Widziałem to w zeszłym roku w Grenadzie (tam
nawet są sekundniki dla pieszych, a zielony ludzik jest ruchomy, gdy kończy
się czas idzie szybciej), a w tym na Węgrzech i w bardzo wielu miejscach w
Rumunii. Świetny pomysł, a tak niewiele potrzeba. Czyżby?
Pytanie: jaki może być koszt wyposażenia skrzyżowania w sekundniki? Należy
kupić i zamontować kilka tarcz z diodami LED i podłączyć do sterownika, który
i tak już odlicza kolejne fazy. Duży problem? Zrobiłby to licealista, który
interesuje się trochę elektroniką. Ale zobaczymy jak będzie gdy kolejne miasta
zaczną o tym myśleć, wówczas ceny zrobią się zaporowe. "Zgranie tego z
oprogramowaniem sterownika jest niezwykle trudne" powiedzą producenci
sterowników i wykonawcy. Jeśli nawet uda się zamontować, to tryb testowy
będzie trwał kilka miesięcy, jeśli nie lat, podobnie jak wyświetlacze na
przystankach tramwajowcyh. A to Polska właśnie.
Teraz poważnie: Co sądzicie o 'odliczaczach'? Czy to przydatny pomysł, czy
wyrzucanie kasy w błoto? Czy są realne szanse na zdrożenie tego w Warszawie
(choćby na kilku skrzyżowaniach)?