Wiele inwestycji wciąż nie może powstać, gdyż brakuje pieniędzy. A co jeśli mieszkańcy sami chcieliby sfinansować budowę na którą nigdy nie ma pieniędzy? Załóżmy, że 300tys. kierowców się dogadało i każdy zapłaciłby 200zł byle by tylko powstał jakiś ważny odcinek drogi, albo wiadukt/most, itp. Czy miasto/rząd może ot tak przyjąć te pieniądze (nawet zakładając że nie roztrwonią tego politycy)? Czy wówczas pieniądze te będą leżały w innym miejscu i będą czekać na przetarg, odwołania itd. i przeznaczone będą tylko i wyłącznie na tę inwestycję? A co z jeśli po budowie coś zostanie? Czy grupa "sponsorów" może powiedzieć miastu/rządowi, że nie ufają politykom i sami zbudują dany obiekt, z pominięciem bzdurnych przetargów, odwołań, "opłat dodatkowych"? Jaki będzie stan prawny takiej inwestycji, tzn. jeśli miasto udostępnia grunt to czy po zakończeniu budowy cały obiekt przechodzi na jego własność (mimo że nie powstał z jego pieniędzy)?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.