Ciekawe sceny dzieją się w tym miejscu.
Dziś wyglądało to tak: pług chciał skręcić w prawo w marywilską tuż przed rozjazdem (prosto na most i w lewo w marywilską) zablokował się kierowca, który tyłem wyjechał z weneckiej, chcąc ominąć korek. za nim (tzn przed nim patrząc od strony korka) jechał przodem, tym razem kolejny samochód, a za nim następny - tyłem, tym razem kierującą była miła pani (przynajmniej z wyglądu

).
Wszystkie auta się zablokowały.
Nie wiem czy się śmiać, czy płakać. W tym miejscu oglądam codziennie takie sytuacje. Często też są kilkanaście metrów dalej przesunięte betonowe! barierki, żeby można było wjechać tuż za korkiem. Dziś akurat były ustawione na miejscu i kierowcy myślący, że tak ominą korek, mieli dylemat: pod prąd kilkanaście metrów, czy wjechać w marywilską, zrobić nawrotkę i odstać swoje w korku.
Dodam, że takie wjeżdżanie pod prąd powoduje jeszcze większy korek.
Nie potępiam was, bo nikt nie lubi stać w korku, ale zastanawia mnie, czy np w markecie, też byście tak sprytnie "omijali" kolejkę patrząc innym "frajerom" prosto w twarz?
pozdrawiam.