niechęć developera do przejecia aktów przez innego notariusza jest uzasadniona
z innego powodu. Otóż ten wybrany notariusz ma dzięki deweloperowi zapewniony
przychód z załóżmy 100 aktów notarialnych (to taki nieduży blok). Razy taksa
notarialna, powiedzmy 1000 zł. od aktu, to mamy okrągłą sumkę w góra 3
tygodnie. Jasne jest, że przyprowadzając notariuszowi tylu klientów deweloper
musi dostać coś w zamian. I pewnie jest to albo coś w naturze (usługi np. za 1
zł.), albo żywa gotówka w postaci prowizji od każdego klienta. Jest to
zrozumiałe i bynajmniej nie łapówka, a zwykła prowizja, jaka występuje w
obrocie gospodarczym. Jednak nikt nie może narzucić klintowi danego notariusza.
Mnie jako klienta nie interesuje kto sie dla kogo napracował. Jeśli mogę
zapłacić mniej u innego, to dlaczego mam płacić więcej? Radzę wszystkim
kupującym mieszkania porównanie cen u kilku notariuszy innych niż ten polecany
przez dewelopera. Mnie taki naciągnął na kilkaset zł. pobierając taksę
niezgodnie z przepisami.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.