Dodaj do ulubionych

Sika dziecku do łóżka

29.10.12, 22:59
Koteczka, zdrowa, dwumiesięczna. U weta byliśmy, zdrowa, wszystko ok. Jak tylko zostawię drzwi do sypialni otwarte leje na łóżko. Smród jak nie wiem. Nie jestem w stanie zamykać pokoju bo dziecko tam się bawi, jak zamknę to płacze, jak otworze łóżko jest zlane. Jeszcze jeden taki numer a wygonię futro na zimę i mi serce pęknie.

PS. Dziecku kotu nie robi na złość. Kot korzysta z kuwety do grubych spraw.
--
hrspecjalistka.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • besame.mucho 29.10.12, 23:50
    Kilka możliwości:
    - Czyścisz łóżko czymś, co nie zabija zapachu. Kot wraca, bo koty sikają w te same miejsca, jeśli wyczuwają zapach.
    -Kot nie lubi załatwiać dwóch spraw do jednej kuwety. Takie koty się zdarzają, działa na nie postawienie drugiej kuwety. Najlepiej w pobliżu miejsca, gdzie kot robi siku teraz - jeśli nie ma to być miejsce docelowe, to najlepiej poczekać aż kot się przyzwyczai, a później codziennie przesuwać kuwetę o kawałek w kierunku miejsca docelowego.
    - Rzadkie sprzątanie kuwety, kot nie chce w niej robić siku bo leżą w niej odchody (ew. za mało żwirku w kuwecie).
    - Kot domaga się więcej uwagi.
    - Kot jednak chory (Czy badałaś mu mocz? Problemy z nerkami się rozwijają cichaczem, wet na pierwszy rzut oka nie ma szansy wykryć, badanie moczu mówi o wiele więcej.)

    Na pewno bym rozważyła te powody przed założeniem, że np. kot dziecka nie lubi i robi na złość.

    Aha, i kota trzeba uczyć nagrodami nie karami. Czyli jak widzisz że się gdzieś przysadza żeby sikać, to szybko go zanosisz do kuwety, a jak zrobi siku w kuwecie - gratulujesz, głaszczesz i dajesz smakołyka. Zdecydowanie nie próbuj oduczać kota przez wtrynianie mu nosa w to co narobił, dawanie klapsa, krzyczenie czy inne takie rzeczy - możesz tym tylko spowodować, że kot zacznie traktować sikanie jako czynność stresującą i będzie się gdzieś chował. Może przestaniesz mieć wtedy kocie siki na łóżku, ale zaczniesz je znajdować gdzieś po kątach smile.
  • stacie_o 30.10.12, 08:58
    > Kilka możliwości:
    > - Czyścisz łóżko czymś, co nie zabija zapachu. Kot wraca, bo koty sikają w te s
    > ame miejsca, jeśli wyczuwają zapach.

    Czyszcze ajaxem i wietrzę, kupiłam też odstarszacz.

    > -Kot nie lubi załatwiać dwóch spraw do jednej kuwety. Takie koty się zdarzają,
    > działa na nie postawienie drugiej kuwety. Najlepiej w pobliżu miejsca, gdzie ko
    > t robi siku teraz - jeśli nie ma to być miejsce docelowe, to najlepiej poczekać
    > aż kot się przyzwyczai, a później codziennie przesuwać kuwetę o kawałek w kier
    > unku miejsca docelowego.

    - kurcze, ale jak pokój jest zamknięty, ona pięknie korzysta z kuwety.

    > - Rzadkie sprzątanie kuwety, kot nie chce w niej robić siku bo leżą w niej odch
    > ody (ew. za mało żwirku w kuwecie).

    - sprzątam codziennie po 2 razy.
    > - Kot domaga się więcej uwagi.

    - bawimy się z nią aż sama idzie, jak ma dość

    > - Kot jednak chory (Czy badałaś mu mocz? Problemy z nerkami się rozwijają cicha
    > czem, wet na pierwszy rzut oka nie ma szansy wykryć, badanie moczu mówi o wiele
    > więcej.)

    - tak była badana, mocz też, zanim poszła do nas do adopcji.

    Najgorsze jest to iż monsz sie odgraża że futro pójdzie na zimę, jak sie sytuacja będzie powtarzać.

    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • besame.mucho 30.10.12, 09:54
    Kurczę, to trudno powiedzieć o co chodzi. Chyba próbnie kupiłabym drugą kuwetę i postawiła chwilowo koło łóżka, na które sika, bo cholera wie, może coś z tego zapachu jednak zostaje i kota tam ciągnie.
    Możesz spróbować też kłaść na łóżko coś, co Tobie będzie łatwiej wyczyścić, a na czym kotu będzie niewygodnie i nie będzie chciał na to sikać - np. dosyć szeleszczącą folię, a na to jakiś śliski materiał (koty nie lubią sikać na śliskim, gdzie im się łapki ślizgają).
  • mniickhiateal 30.10.12, 10:07
    stacie_o napisała:

    > Czyszcze ajaxem i wietrzę, kupiłam też odstarszacz.

    Febreeze? Dostępne w punktach z niemiecką chemią.

    > - kurcze, ale jak pokój jest zamknięty, ona pięknie korzysta z kuwety.

    No to może być, że albo z braku laku się załatwi do jednej, albo że łóżko jest zagrożeniem/niedostatecznie zawłaszczonym terenem.

    > > - Kot domaga się więcej uwagi.
    > - bawimy się z nią aż sama idzie, jak ma dość

    Poza tym do kota należy gadać i gruchać, informować na bieżąco, że jest najcudowniejszy i najważniejszy w gospodarstwie domowym. No i głaskać i miziać ile wlezie, nie inaczej. W przeciwnym wypadku może się okazać, że łóżko dziecka to obszar, który trzeba dokładniej oznaczyć, jako własny teren kota, bo niedostatecznie jest tam poważany? I najlepiej, żeby dziecko też zostało wdrożone do odpowiedniego (i delikatnego) dopieszczania i poważania kota, a nie, żeby było konkurencją.

    Tak jak Besame napisała, jeśli czegokolwiek chcesz kota nauczyć, tylko zachwyty i pochwały za dobre zachowanie mają szansę zadziałać. Niepożądane zachowanie powinno być ignorowane, ewt. można dodatkowo spróbować z zapachami - wyeliminować zapach moczu, może spróbować z jakimiś cytrusami zamiast.

    > Najgorsze jest to iż monsz sie odgraża że futro pójdzie na zimę, jak sie sytuac
    > ja będzie powtarzać.
    >

    No dobra, żarty żartami, ale tutaj może jednak to nie jest forum, którego poziom dopuszcza takie teksty? Bierzesz zwierzaka do domu, bierzesz na siebie za niego odpowiedzialność. Jeśli z przyczyn niezależnych nie możecie ze sobą mieszkać, ta odpowiedzialność oznacza konieczność znalezienia sensownego domu zastępczego, w ostateczności oddanie do schroniska, skąd wzięliście kota pierwotnie. Mam nadzieję, że to oczywiste również dla małżonka, i że to faktycznie był tylko żart, i tak czy inaczej głosuję za niewygłaszaniem takich żartów smile

    Życzę powodzenia i cierpliwości w rozwiązywaniu problemu. Na pewno się uda, kot jest jeszcze młodziutki, więc pewnie mu się coś pomieszało, i uważną obserwacją znajdziecie przyczynę tego zachowania i sobie poradzicie z modyfikacją.
  • stacie_o 30.10.12, 11:34
    Z tym wyrzucaniem to akt desperacji słownej był. Prędzej wyrzucę siebie i męża, kot zostanie. Na pewno wyrzucę materac. Chyba by mi serce pękło, jakby Kici coś się stało.

    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mniickhiateal 30.10.12, 11:45
    stacie_o napisała:

    > Z tym wyrzucaniem to akt desperacji słownej był. Prędzej wyrzucę siebie i męża,
    > kot zostanie. Na pewno wyrzucę materac. Chyba by mi serce pękło, jakby Kici c
    > oś się stało.
    >

    Uff, kamień z serca mi spadł, dzięki za uspokojenie smile Na pewno sobie z czasem poukładacie kwestię niesikania poza kuwetą. Besame miała też dobrą wskazówkę z obłożeniem łóżka folią - jak jeszcze poprzyczepiasz paski taśmy klejącej, to kot prawdopodobnie stwierdzi, że to jest teraz bardzo nieatrakcyjne miejsce, jak hałasuje i jeszcze się łapek czepia paskudnie.
  • felisdomestica 30.10.12, 16:26
    W takich sytuacjach warto skorzystać z pomocy behawiorysty. Tania usługa to to nie jest. Wiąże się z dwugodzinną wizytą domową i obserwacją kota i was. Kosztuje 150 zł. Ale może przynieść rezultaty, na odległość problemów zdiagnozować się nie da.
    Jeśli możesz sobie pozwolić na taki wydatek, spróbuj.
    medycynabehawioralna.republika.pl/
  • filoruska 30.10.12, 16:38
    Ajax plus wietrzenie to mało. Kup specjalny środek na mocz - Urine Off albo coś podobnego.
    W ciągu dnia, kiedy dziecko nie śpi, przykrywaj łóżeczko folią. Zabezpieczysz łóżeczko przed zamoczeniem, a kotu nie spodoba się, że sobie łapki pomoczył. Na razie kotu łóżeczko pachnie kuwetą, więc traktuje je jako kuwetę. To, że Ty czegoś nie czujesz, nie znaczy, że kot ma takie samo zdanie. Koty mają o wiele czulszy węch.
    Taki mały kot, to totalny dzieciak. Wszystkiego musi się nauczyć. On nie rozumie, dlaczego ma nie sikać w łóżeczku. To takie fajne miejsce do sikania - miękkie i mocz od razu wsiąka. Musisz mu zabrać tę możliwość. Sprawdź też, czy inny żwirek nie będzie lepszy. W tym przypadku drobniejszy, bardziej chłonny. Konkretne sprawy krzywdy nie robią, a mocz w tej chwili się gdzieś rozlewa i w łapki gryzie. Sprawdziłabym np. najdrobniejszego Benka zbrylającego. I koniecznie druga kuweta.
  • mela1 30.10.12, 21:41
    Nie chcę już odgrzebywać mojego wątku, ale nadal mam problem. Po położeniu nieprzemakalnego prześcieradła na łóżko było ok, a potem nasikał na kanapę. Przyjechała szwagierka, zamknęła się w toalecie - kot nalał na łóżko. Ok, nie miał kuwety. Chłopak go zamknął na noc w swoim pokoju (zamyka drzwi, żeby kot nie wchodził, a on się wemknął po ciemnku i został), nalał na jego torbę. Ok, nie miał gdzie. Pod kuwetą położyłam wycieraczkę - dwa razy obsikana. Wyjmnowałam zimowe rzeczy z szafy, kurtkę (szeleszczącą, niewsiąkliwą) rzuciłam na łóżko, a on na naszych oczach spokojnie nalał. Jeszcze się wygłupiałam, że siada, to może nasika, ale sądziłam, że chce sobie posłanie umościć, jak na innych kocach na kanapie. Poza tym kuwety używa.
    Zastanawiam się, dlaczego sikanie ma być związane z chorobą i dlaczego badanie moczu. Nie neguję, tylko pytam, jaki to ma związek. Nie wierzę, że kotka zabolało i nie zdążył, bo udaje się na miejsce sikania spokojnie, czasem wybiera bardziej oddalone od siebie niż kuweta.
    Ma Feliwaya.
    Może kuweta za mała, bo ostatnio widziałam, że po wysiusianiu się stanął na brzegu, a zakopywać zacząć kafelki, aż zleciał od tej ekwilibrystyki do kuwety.
    Jakby co to gadamy do niego jak do dziecka, wygłaskujemy, bawimy się, pasiemy tym, co lubi, jak mu inne jedzonko nie odpowiada i on raczej jest przeglaskany.
    Wiem, że boi się chusteczek dla niemowląt, bo po kupie podcieram mu tyłek. No śmierdzi, nie wylizuje się, trochę brudasek jest, może mam nie zdążyła nauczyć, może mały jeszcze nie ma rytuałów mycia. Robi to, ale akurat nie po ząłatwianiu się i niezbyt długo i często. A wyciera mi się w łóżko, w ciuchy, nie mam ochoty spać na poduszcze po jego brudnym tyłku. Nienawidzi też czesania i mycia, a linieje i muszę go wyszczotkować. I potwornie gryzie. W zabawie, ale czasem przegina. Gryzaki powodują zaciskanie pyszczka jak u dizeci na widok łyżki ze szpianakiemsmile A poza tym to kot super i żyć bez niego nie możemy. U nas w żartach (mam nadzieję) pada tylko "możesz odejść, możesz się wyprowadzić, ale kot zostaje ze mną!"smile
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 30.10.12, 22:36
    a wykastrowany?
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mniickhiateal 30.10.12, 22:44
    mela1 napisała:

    > Wiem, że boi się chusteczek dla niemowląt, bo po kupie podcieram mu tyłek.

    Specjalnie dużo dodatkowo nie doradzę, bo myślę, że jesteście ogólnie na dobrej drodze i wypadki się zdarzają bardziej od natłoku wrażeń i konfuzji, ale na ten temat się jeszcze powymądrzam: nie ma co kota perfumować tymi gotowymi chusteczkami. Zwykła gąbka czy szmatka z mikrofibry zamoczona w ciepłej wodzie i płukana każdorazowo może bardziej się spodoba? Ja mam jednego długowłosego kota, i ona sama przychodzi, pokazuje zadek i żąda oporządzenia, kiedy się jej kał przyczepi do sierści, i w razie bardzo tragicznych wydarzeń jest właśnie myta czystą wodą. Tak samo długowłosa domaga się regularnego czesania, kiedy uzna, że jej potrzebne, a jej krótkowłosa siostra ucieka przed szczotką, gdzie pieprz rośnie i muszę ją łapać i czesać metodą "na wysięgniku", miękką szczotką i ogólnie zwijać się z tym zadaniem jak najszybciej. Do pewnego stopnia jednak kot do higieny z wiekiem dorasta, jak nabiera godności i innych takich.
  • mela1 31.10.12, 09:29
    Używam chusteczek nieperfumowanych. Może nie robię tego delikatnie. W ogóle nie ejstem delikatna, mój facet jak czesze kota, to robi to powoli, delikatnie i nic prawie nie wyczesuje. Po moim czesaniu jest wściekły kot i masa wyczesanych kłaków. Najgorzej jest z czesaniem tyłu łap, okolic tyłka. Wczoraj zrobił coś paskudnego, nawet nie wiem, co się z niego wydobyło, ale coś popuścił smrodliwego. Ryczy jak mu czeszę tylne części ciała jak opentany, nawet wczoraj zaczął wydawać dźwięki wściekłego kota. Tak samo nienawidzi obcinania tylnych pazurów. Prosiłam weterynarza, żeby obejrzał czy z tymi łapami wszystko ok czy tam go coś nie boli, ale ok, paznokcie, wały paznokciowe zdrowe, żadnej grzybicy.
    I nalał mi dziś na kanapę... W mojej obecności.
    Niekastrowany, ale on ma ze 3-3,5 miesiaca.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • besame.mucho 31.10.12, 00:03
    > Zastanawiam się, dlaczego sikanie ma być związane z chorobą i dlaczego badanie
    > moczu. Nie neguję, tylko pytam, jaki to ma związek. Nie wierzę, że kotka zabola
    > ło i nie zdążył, bo udaje się na miejsce sikania spokojnie, czasem wybiera bard
    > ziej oddalone od siebie niż kuweta.

    Są choroby przy których kot rzeczywiście nie zdąża. Ale są i inne powody - np. jeśli kot ma chore nerki i przy siusianiu odczuwa ból, to kuweta zaczyna mu się źle kojarzyć. Nie chce się w niej załatwiać, bo, ujmując najprościej, nie lubi tego miejsca, kojarzy mu się ono z bólem. Koty świetnie maskują swoje choroby i dlatego często dmucha się na zimne (posikiwanie poza kuwetą na 90% jest spowodowane czymś innym, ale właśnie dla świętego spokoju czasem lepiej zbadać mocz, bo to posikiwanie może się okazać jedynym objawem choroby - a kiedy pokażą się inne może już być za późno).
    Badanie moczu, bo pozwoli wcześnie wykryć nieprawidłowości - pokaże np. że w moczu jest białko, cukier, krwinki, ciała ketonowe, bakterie.
  • besame.mucho 31.10.12, 00:10
    P.S. Mój kot jest długowłosy i kiedy zje coś czego nie powinien i narobi do kuwety na rzadko, to trzeba go umyć, bo wszystko mu się przyczepia do sierści. Używam takiej rękawicy:
    animalia.pl/produkt,5331,,econetti-rekawica-dla-psa-mydelko-econetti-gratis.html
    i moim zdaniem jest bardzo ok, wystarczy ją lekko zmoczyć wodą i wyżąć i bardzo dobrze doczyszcza. Kiedy ją kupowałam w gratisie dorzucili jeszcze jakieś antyalergiczne mydełko. Jeśli kot się mocniej ubrudzi, to używam nie tylko wody ale też tego mydła i czyści bardzo dobrze.
    Kot początkowo tego mycia nie znosił i uciekał, teraz kiedy się ubrudzi nadal nie jest przeszczęśliwy, ale sam już się kładzie i spokojnie pozwala doczyścić futerko, a nie ucieka w kąt.
  • mela1 31.10.12, 09:38
    Tylko jak pobrać kotu mocz... Teoretycznie się domyślam, ale w praktyce tego nie widzę.
    OT zawsze chciałam mieć kota, ale jak mieszkałam z ojcem, to się nie zgadzał, bo ja się kotkiem pobawię, a wszystko będzie na jego głowie. Teraz mieszkam z facetem, kot na nas spadł niespodziewanie i jest wyłącznie na mojej głowie. Zwykle wstaję wcześniej, więc go karmię. Jak on wstaje wcześniej, to się spieszy, a poza tym kot ma rpzecież ejszcze resztki zostawione wieczorem, wieć po co. Kuwetę sprzątam zwykle ja, bo jestem więcej w domu, większe wymienianie żwiru ja, bo on nie widzi potrzeby, jedzenie ja. U weterynarza był raz, jak byłam chora, potem musiałam prosić ojca i koleżankę, zeby mnie podwieźli, bo nie chciałam się tłuc autobusem. Czeszę ja, myję ja, a kot ma chyba fazę buntu, bo "mamusia" przetaje być najlepsza na świecie i lepiej się tuli do "tatusia". Trochę mnie te badania przytłaczają logistycznie, bo pracuję od rana i ciężko mi będzie zebrać mocz i jechać do analizy, przed pracą się nie wyrobię. Tak sobie pojęczałam, bo strasznie dużo roboty z tym małym, pranie na okrągło, bo wiecznie coś posikane. A pomoc słaa, w reszcie obowiązków domowych też.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • besame.mucho 31.10.12, 11:01
    Oj, rozumiem, bo ja mieszkam sama. Jak miałam dwa koty i oba jednocześnie chorowały na grzybicę i musiałam się z dwiema ciężkimi klatkami zabierać do weterynarza, to marzyłam o posiadaniu faceta wink. , Twój kot jest mały, stąd więcej wpadek i przygód. Na pewno się nauczy sikać gdzie trzeba i będzie mniej roboty z czyszczeniem, praniem, itd, trzymam kciuki.

    Jak pobrać mocz. Zasada 1 - wszystko czego używasz powinno być czyste i wyparzone.
    Jeśli kot załatwia się do kuwety, to można spróbować wysypać z kuwety żwirek i ją wyparzyć. Kot korzystający z kuwety zazwyczaj załatwi się i do pustej (chociaż oczywiście mniej chętnie), i wtedy trzeba tylko przelać mocz z kuwety do pojemniczka z apteki. Podobnie jeśli załatwi się na podłogę czy inną powierzchnię, w którą nie wsiąka - wystarczy nabrać siuśki do strzykawki albo na jakąś jednorazową plastikową łyżeczkę i przelać do pojemniczka (dobrze jest powiedzieć wetowi, że mocz jest pobrany z podłogi, a nie z wyparzonego pojemnika).
    Jeśli kot do pustej kuwety nie chce, a poza kuwetą leje tylko tam, gdzie wsiąka, to jeszcze jest metoda z położeniem w kuwecie ręczników papierowych (albo innego czystego materiałowego czegoś) lekko przysypanych żwirkiem i po załatwieniu się kota wyciśnięcie siuśków z ręczników do pojemnika. Można też próbować bezpośrednio podstawić kotu jakiś pojemniczek, ale to trzeba wyczuć moment wink. Nie kiedy kot dopiero szuka sobie miejsca do załatwienia się, ale już jak przykucnie i zacznie siusiać. Koty raczej tej czynności przerwać nie potrafią, więc mały może się trochę obrazić, że mu przeszkadzasz w intymnej czynności, ale co masz złapać to złapiesz.
    Słyszałam, że są też specjalne żwirki do pobierania moczu (takie, w które siuśki nie wsiąkają, tylko przelatują na dno kuwety), ale nie testowałam.
    W skrajnych przypadkach kiedy wszystkie sposoby zawodzą trzeba wziąć kota do weta - wet wymasuje brzuszek zmuszając kota do popuszczenia, albo pobierze mocz bezpośrednio strzykawką z pęcherza.

    > Zwykl
    > e wstaję wcześniej, więc go karmię. Jak on wstaje wcześniej, to się spieszy, a
    > poza tym kot ma rpzecież ejszcze resztki zostawione wieczorem, wieć po co.

    U mnie suche stoi cały dzień (dosypuję o różnych porach dnia, w zależności od tego kiedy w misce robi się pustawo - nie musi to być rano), a mokre kot dostaje wieczorem. Jeśli rano nikt z Was nie ma czasu, nie musicie dawać jedzenia wtedy - można nasypać więcej suchego wieczorem, żeby kot sobie je podjadał kiedy chce, a porę karmienia mokrym zrobić po południu, a nie rano.

    > Czeszę ja, myję ja

    Z myciem rozumiem, że chodzi o to, że się kot nie domywa po załatwieniu się, czy myjesz go też poza tym? Bo na ogół kota myć nie trzeba, da se radę sam smile. Co do czesania - ja mojego długowłosego czeszę dosyć rzadko, bo nie robią mu się kołtuny, a za czesaniem nie przepada, więc nie ma powodu, żeby go częściej męczyć. Krótkowłosego czesałam w zasadzie tylko dlatego, że to lubił, bo z sierścią mu się nic nie działo. Więc myślę, że spokojnie możesz czesać rzaaadko, żeby sobie nie dokładać obowiązków. Chyba że czeszesz po to, żeby mniej sierści zostawało na meblach, ciuchach, itd, to wtedy innej rady nie ma.

    > Trochę mnie te
    > badania przytłaczają logistycznie, bo pracuję od rana i ciężko mi będzie zebrać
    > mocz i jechać do analizy, przed pracą się nie wyrobię.

    Tym się nie przejmuj, nie musisz lecieć od razu. Szczelny sterylny pojemniczek z apteki możesz po pobraniu moczu schować do lodówki i pojechać z próbką po pracy.

    Nie chcę Ci z butami włazić w związek, bo to nie moja rzecz, ale ja bym z facetem pogadała, że macie wspólne zwierze, więc chciałabyś, żeby więcej przy nim robił. Zwłaszcza jeśli sytuacja jest taka, że facet ma prawko, a Ty nie - to bym na pewno cisnęła, żeby do weta jeździł on, albo razem.
  • besame.mucho 31.10.12, 11:07
    P.S. Aha, jeśli moczu nie zanosisz do badania od razu, tylko po kilku godzinach przechowywania w lodówce, to też musisz o tym powiedzieć wetowi.
  • mela1 31.10.12, 11:40
    Alez ja mam prawo jazdy, świeżutkie, nieużywane od... oj ze 13 latsmile
    On wszystko tak robi jak się go zmusi i to na odwal się. No nakarmi czasem, jak powiem, że kot właśnie narobił, to sprzątnie. Tylko jakoś ze wszystkim ja czuję, że mam obowiązek i jak nie zrobię, to nie będize zrobione, a on zrobi raz na ruski rok po proszeniu i to niedokładnie. ale to nie kocia sprawa. Kocie siedzi teraz cały czas na jego kolanach, chyba przestało mnie kochać.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • mela1 31.10.12, 11:57
    besame.mucho napisała:

    > U mnie suche stoi cały dzień (dosypuję o różnych porach dnia, w zależności od t
    > ego kiedy w misce robi się pustawo - nie musi to być rano), a mokre kot dostaje
    > wieczorem. Jeśli rano nikt z Was nie ma czasu, nie musicie dawać jedzenia wted
    > y - można nasypać więcej suchego wieczorem, żeby kot sobie je podjadał kiedy ch
    > ce, a porę karmienia mokrym zrobić po południu, a nie rano.

    Suche stoi zawsze i jakoś bardzo powoli, ale go ubywa. Mokre rano, po przyjściu z pracy, wieczorem i czasem jeszcze na noc. Gnojek jest obżarty, Dostaje puszki, gerberki albo mięso. Niech rośnie na zdrowie, chudy jest. Zawsze jak ejstem w kuchni, to się domaga jedzenia, ale czasem tylko powącha i nie zjada jak nie jest głodny.

    > Z myciem rozumiem, że chodzi o to, że się kot nie domywa po załatwieniu się, cz
    > y myjesz go też poza tym?

    Umyłam w sumie kilka razy, bo się właśnie upaprał, a że mały, to jak wsadziłam pod kran, to poszło po całym kocie, a nie tylku i łapach. Czeszę raz w tygodniu ze względu na linienie. Jestem alergikiem, nie mogłam miec kota. Ucieszyłam się, bo przy tym przez ponad miesiąc nic mi się nie działo. A teraz kłaki zaczynają wychodzić, co mnie wkurza, bo są na wszytskich ciuchach, po praniu też, a mnie zaczyna wsyztsko swędzieć. Muszę pomyślec o odczulaniu, ale stało mi się to z dnia na dzień w weekend. Zaczęłam reagować jak na inne koty, a jeśli tak mi zostanie, to zwariuję. Kupiłam furminator i gumową szczotę, żeby ograniczyć roznoszenie kłaków po mieszkaniu. Mały nie liniał, ale dostaje już takiej kociej sierści, a nie chcę w niej utonąć. Zawsze podziwiałam właścicieli kotów, którzy nie chodzą okłaczeni, bo kłąki w mieszkaniu wszędzie mnie obrzydzają. Nie jestem jakąś pedantką, uważam, że kot sam z siebie ładnie pachnie, ale wycałowuję wszędzie, on mi się wyciera w poduszkę, w łóżko i co popadnie, więc wolę czystego, przynajmniej wyczesanego, bo się słąbo myje. Kąpieli nie planuję, czasem tak wychodzi, że np. naleje na coś niewsiakliwego i się uświni.
    Bo na ogół kota myć nie trzeba, da se radę sam smile. Co

    A nieopiiekuńczy współwłaściciel kota jedzie dziś korzystjąc z wolnego dnia, bo zapas kociego jedzenia i inne duperele, więc jakiś pożytek z niego będzie.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • kasica_k 01.11.12, 01:01
    Bardzo polecam ten wynalazek, wiele razy mi się przydał. Mój nazywał się Katkor, kupowałam u weta albo w animalia.pl. Są to plastikowe kuleczki, w które mocz nie wsiąka. W zestawie jest też pipetka do zaczerpnięcia moczu z kuwety i pojemnik-probówka. Moje koty nie chciały załatwiać się do pustej kuwety, do takiej z Katkorem sikały może trochę mniej chętnie, ale sikały.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • kasica_k 20.11.12, 00:56
    Znalazłam przypadkiem kolejny produkt tego typu: Catrine
    animalia.pl/produkt,13832,41,catrine-zwirek-do-pobierania-moczu-perelki-500ml.html
    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • zmijunia.lbn 09.11.12, 22:51
    mela1 napisała:

    > Tylko jak pobrać kotu mocz... Teoretycznie się domyślam, ale w praktyce tego ni
    > e widzę.

    Tyle metod ilu zbieraczy wink u mnie odbywa się to przy pomocy hm.. jednorazowych sosjerek? tongue_out Takich maleńkich plastikowych miseczek. A zanim zaczęliśmy pobierać co miesiąc albo częściej, to używaliśmy chochelki do sosu. wink Trzeba to mieć wcześniej przygotowane w pobliżu kuwety. Kiedy widać, że kto się przymierza, to spokojnie, powoli podejść, jak gdyby nigdy nic i delikatnie wsunąć mu naczynko pod zadek. Potem można przelać zawartość do zwykłego ludzkiego pojemnika na mocz. Ja tego nigdy nie robiłam, moja mama się tym zajmuje - idzie jej to baardzo sprawnie, więc to jest kwestia wprawy. smile

    --
    65/71/89/97 = 30FF?
    LAST.FM
    BLOG
    nie używam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • filoruska 31.10.12, 13:01
    Przy sikaniu w różnych miejscach zawsze pada pytanie o badanie moczu, bo jak są problemy z układem moczowym, to na 99% jest to do zauważenia właśnie podczas sikania. Ale to nie działa w drugą stronę, czyli jeśli kot dziwnie sika, to MOŻE to problem z układem moczowym, a może zupełnie co innego. Ponieważ choroby somatyczne łatwiej wyleczyć, niż problemy z zachowaniem, warto sprawdzić, czy to nie ten problem. Jak nie, to dopiero zabieramy się za to, co trudniejsze, czyli zachowanie.
    U Ciebie mi wygląda na problemy behawioralne, a nie somatyczne. Przynajmniej z opisu. I naprawdę w tej sytuacji trudno pomóc jeśli tylko się czyta posty. Ktoś musiałby to zobaczyć.
    Największy problem, jaki ja u Was widzę, to to, że kot był za mały na samodzielność, a Ty nie masz doświadczenia z kotami. Niestety wychowanie kocięcia to nie jest coś prostego i łatwego, a błędy każdy czuje na własnej skórze. Kot gryzie i drapie, bo to jest jego naturalne zachowanie. On nie ma bladego pojęcia, jak mocno może zacisnąć ząbki na Twojej ręce. W naturze nauczyłby się tego od rodzeństwa i od innych kotów. Po prostu gdyby zacisnął za mocno, to by oberwał. Kilka takich prób i już by wiedział, że nie opłaca się za mocno. Nauczyłby się też rozróżniać, kiedy się gryzie tak, żeby zabić ofiarę, a kiedy łagodnie, w ramach zabawy. Człowiek kota tego nie nauczy. Jedyna metoda, to nie bawić się z kotem gołą ręką, a wyłącznie zabawkami na kiju, sznurku. I ubrać się do tej zabawy w długi grubszy rękaw, żeby zabezpieczyć ręce. Jeśli kot gryzie łydki, to też dlatego, że na nie poluje. One się świetnie ruszają, migają, uciekają...
    Dla tych, co chcą sami wychowywać kocię mam tylko jedną radę - oglądać filmy z kociakami na youtube, a potem naśladować te zachowania. Nie da się tego opowiedzieć. Trzeba stać się kociakiem - tak samo umieć walnąć z liścia, tak samo pisnąć, jak boli, albo warczeć czy syczeć, jak ma spływać. Pogadanki wychowawcze nie nie dadzą, bo po ludzku kot nie rozumie.
    Jeśli musisz kotu podcierać zadek(swoja drogą normalna kocia kupa jest twarda i nie zostawia śladu na futrze, jeśli kupa jest zbyt miękka, to bym się przyjrzała kociej diecie, bo coś jest nie tak), to obejrzyj na filmach, jak robi to kocica - jakie wykonuje ruchy, w którą stronę. Bo może robisz to tak, że kot zupełnie nie rozumie Twoich intencji. Podobnie z czesaniem. Podpatrz, w jakim kierunku to robić i nie czesz tylnych łap, jeśli tego nie znosi. Jeśli przy czesaniu szarpiesz i zmuszasz kota do jakiś dziwnie nienaturalnych dla niego pozycji, to nie ma szans, nie będzie mu się to podobać. Będzie się szarpał, uciekał, a nawet gryzł i drapał. Dla niego to może być atak i on w swoim małym rozumku włącza program: uciekać i ratować życie.
    Obcinanie pazurów na tylnych łapach rób tak, żeby łapa cały czas była stabilnie na podłoży. Nigdy cała w powietrzu, bo kot traci równowagę i też włącza opcję: zwiewać.
    Na sikanie w tej chwili nie mam pomysłu. Wiele kotów sika na różnego rodzaju torby i walizki, bo skojarzyły sobie to ze znikaniem człowieka (wyjazdy) i próbują jakoś oznaczyć teren. Część kotów sika też właśnie wtedy, kiedy pojawia się obcy na terenie, bo chcą dominować nad obcym swoim zapachem (podobnie z ubraniem, przedmiotami, które im dziwnie obco pachną). Nie wiem, czy tak u Was jest. Jak sobie z tym nie poradzisz, to naprawdę poszukaj pomocy w reali. Może być behawiorysta, a może też być ktoś znajomy, kto ma duże doświadczenie z kotami. Ktoś musi was zobaczyć na żywo, a nie tylko wyobrażać sobie na podstawie opisów.
  • mela1 31.10.12, 14:58
    Dzieki za podpowiedzi. Drapać nie drapie, ani mebli, ani drapaka, ani nas, no chyba, że ma za długie pazury i zaczepi w zabawie. Drapie dywan, chyba sobie z niego zrobił drapak i na zdrowie jak mu to pasuje, bo dywan ma takie włosie, że krzywdy mu nie zrobi.
    Gryzie drań mocno, ale nie wygląda mi to na chęć ugryzienia, raczej w zabawie, czasem jak jest rozbiegany, powkurzany w zabawie i nachylę się nad nim, to mnie próbuje ugryżć w twarz (udaje mu się często). Ma fazy zabawy i szaleństwa, zmęczenia, przytulania i nie atakuje jakoś niespodziewanie, jak to nie raz u kotów widziałam.
    Pewnie masz rację, że zbyt brutalnie go czeszę czy myję, jak mnie wkurzy obsikaniem kanapy i siebie, to podchodzę do tego jak do czynności, którą muszę szybko wykonać. Może trzeba delikatniej i cierpliwiej.
    Obcych u nas nie ma, czasem ktoś wpadnie, ale naprawdę rzadko. Najpierw ejst rpzestraszony, ale za chwilę się bawi. Nie zosatwiamy go na dłużej niż 8 godzin samego. Sika na łóżko, kanapę, czyli miękka kołdra, koc, torbę sportową na siłownię, wycieraczkę pod kuwetą (zabrałam) i tyle. Chyba nie czuje, że coś robi nie tak, bo się z tym nie kryje.
    Kupa zwykle twarda, chyba, że zaeksperymentuję z jakimś jedzeniem, ale rozwolnienia już nie miewa. Może przesadzam z higieną, ale, że się tak obrazowo wyrażę, człowiek po twardej też się podciera. Jak kot nie ma ochoty się wylizać, to śmierdzi, a wyciera się w moją pościel. Nie jest to kwestia czepiania się kału do włosów, ale czasem zapachu czy minimalnych resztek.
    A dziś jedziemy na noc do teściów, nie zostawiamy go. Chyba go potraktuję kroplami Bacha jak przed weterynarzem, żeby się nie stresował. A może duży kot mu pokaże jak się należy zachowywać.
    Wiem, że był za mały jak do nas trafił, ale co było robić.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 31.10.12, 15:40
    Ja kocięta daje na pożarcie moim dorosłym kotom. Wychowują skutecznie.

    Co do kupy - on wyciera się o pościel, czy po prostu na niej siada? Wycieranie to dość charakterystyczny ruch: kot jedzie tyłkiem po powierzchni płaskiej w pozycji jakby siedział. Jeśli tak robi, to niech wet obejrzy odbyt i gruczoły okołoodbytowe.
    Jeśli tylko siada, to po prostu rozłóż jakąś narzutę na łóżku, żeby nie miał dostępu do pościeli. Koty nie myją się pod ogonem za każdym razem. Jak im nic nie przeszkadza, to po co?
  • mela1 31.10.12, 15:57
    Nie wyciera sie, tylko po prostu przebywa w pościeli, na kanapie. I tak mi z tym średnio komfortowo. Łózka nie ściele nigdy, pewnie się już nie nauczę, nie zamykam mu sypialni, bo lubi, zresztą nie umiem zamykać za soba każdych drzwi. Zamykam szafy i efekt taki, że go 2 razy tam zamknęłam, bo wchodzi niepostrzeżeniesmile
    W jakim wieku koty zmieniają zęby? Bo właśnie wczoraj zauważyłam brak dwójki. Marzę o odnotowaniu braku kła, a najlepiej więcej niz jednego, chciałabym to uwiecznićsmile))
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 31.10.12, 16:04
    Zęby wymieniane są ok. 6 miesiąca.
    Miałam teraz dwie siostry z jednego miotu. Kły wymieniały w odstępie 3 tygodni.
    Bardzo trudno to zauważyć, bo czasami to kwestia jednego dnia. Podpatruj, to masz szansę na zauważenie, że są dwa kły jednocześnie. Mleczak się jeszcze trzyma, a w tym czasie wyrasta stały. Jak stały urośnie, to mleczak wypada i przez następny dzień widać po nim zaczerwieniony punkt na dziąśle.
    Tylko nie łap co chwilę kota i nie oglądaj mu szczeny, bo on się w końcu wnerwi.
  • mela1 03.11.12, 22:22
    O, nie wiedziałam, że mają 2 jednocześnie. Dwójka chyba wypadła, bo jednego dnia był tylko czerwony punkcik na dziąśle, a potem wyrastający ząbek, po 2 dniach cały nowy. 6 miesięcy jeszcze nie ma na 100%. A w zęby zaglądam okazjonalnie, jak jest rozespany, nie wnerwia sięsmile
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • kasica_k 01.11.12, 00:55
    Ja bym jednak na Twoim miejscu wprowadziła przykrywanie łóżka narzutą smile Inaczej będziesz się ciągle stresować brudem czy sierścią w pościeli. Czesaniem i myciem nie spowodujesz, że kotek się stanie bezwonny i bezwłosy, a te czynności w nadmiarze są dla niego stresujące. Pocieszę, że jeśli to jeszcze maluch, to z wiekiem pewnie zacznie się bardziej przykładać do mycia smile A gdy myjesz i czeszesz go sama, rób to bez stresu, bez pośpiechu, delikatnie i podchodź do tego jak do pieszczot. Serio, twoje nastawienie jest bardzo ważne. Miałam kotę, która mocno gubiła sierść i nie przepadała za czesaniem. Kiedy przestałam ją czesać, a zaczęłam "głaskać szczotką", zaczęła to uwielbiać. Dodatkowy warunek jest taki, żeby natychmiast przestać, gdy widzimy, że kotu przestaje się to podobać.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • mela1 01.11.12, 22:36
    Wiem, muszę wyluzować przy czesaniu. A narzuta wiele nie da, kot śpi z nami, jak nas nie ma, to śpi w łóżku i na zdrowie, tego go nie chcę oduczać, bo mi to sprawia przyjemność.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 30.10.12, 22:43
    Póki co radzę sobie zamykając pokój i rozkładając folię malarską....
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • stacie_o 03.11.12, 20:07
    Przestała sikać dziecku do łóżka. Zaczęła mi. Najgorsze, że ona tam śpi, a wszyscy doradzali, że kot nie sika tam gdzie śpi.
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 03.11.12, 21:45
    A mój też śpi w łóżku i na kanapie i tam sika. Podobno nie sika tam, gdzie je, ale nie będę spała z karmąsmile Sama nie mam pomysłów, na razie od 3 dni spokój. Polecam prześcieradło z gumową warstwą, wolę prać prześcieradło czy kołdrę niż materac.
    A jak często to robi?
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 03.11.12, 21:47
    Raz na 4 dni. Wszyscy tłumaczą że to maluszek jeszcze jest bo ma 8 tygodni.
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 03.11.12, 21:58
    No maluszek. Ja co sie uciesze, że przestał, to znowu piorę. Podobno większości maluszków się zdarza, tylko żeby się nie przyzwyczaił.

    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 03.11.12, 21:59
    Psikam odstraszczem wyra. Ale to chyba nie na tym polega. Tak bardzo nie chcę, jej oddać na wieś....
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • felisdomestica 03.11.12, 22:20
    Przed oddaniem "na wieś" postaraj się ją jednak wysterylizować i nie powiększać liczby niechcianych kociąt - mamy potem pełne ręce roboty. A najlepiej byłoby skontaktować się z jakąś organizacją, żeby szukali jej domu. Wywiezienie kota na wieś to dla domowego zwierzęcia dramat. Weźmiesz to na swoje sumienie?
    A tak w ogóle to kto powiedział, że ona ma osiem tygodni? Widział ją weterynarz?
  • stacie_o 03.11.12, 22:28
    Ja pierdzielę. Ja ją kocham. Ja ją uwielbiam. Kapiszi? nie chce jej krzywdy zrobić. Tak, weterynarz określił jej wiek na 8 tygodni. Napisałam na wieś, w sensie, że wieś, a nie śmietnik. Serca bym nie miała. Na wieś czyli trafi do moich rodziców na wieś. Do domu. I tak wysterylizuję ją. Termin zabiegu ustalony. Kurcze, co mam jeszcze napisać, żebyście uwierzyły, że ja na serio dbam o tą kotkę.
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 03.11.12, 22:35
    Ja też jestem świeżą właścicielką kota, ale ona jest o wieeele większa od mojego. Kota znalazłam na początku września, był oceniany na 3-6 tygodni, czyli ma jakieś 3 miesiące, może nawet 3,5. Może dlatego, że był bezdomny, zabiedzony, a teraz idzie mu w długość, bo cały czas jest chudy, to inaczej wygląda, ale ma o wiele mniejszą głowę, bardziej szczylowaty wygląd. Twój kot jest spory.
    Oddasz, bo sika? Trzeba nauczyć. Mój też mnie doprowadza do rozpaczy, jak codziennie od nowa piorę cała pościel, kołdrę czy pięć razy dziennie myję podłogę, bo kotek coś rozlewa, ale nie oddam za nic. Wiesz, zaczęło mi się pojawiac uczulenie i naprawdę się martwię o bytowanie z kotem, ale myślałam raczej o odczulaniu niż oddawaniu kota.
    To nie jest kwestia tego czy musisz oddać kota czy nie, bo to nie sytuacja kiedy kot rzuca się na niemowlę. Nie tłumacz się, że nie chcesz jej oddać, no ale sika. Jak oddasz to dlatego, że chcesz, a raczej nie chcesz ie dłużej męczyć.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 03.11.12, 22:38
    Ona przytyła po pobycie u nas. Mogłabym pokazać zdjęcia, jak wyglądała przed. Nie chcę, żeby ona się u mnie męczyła. Chciałabym, żeby wiedziała, jak ja ją kocham, jak syn ją kocha. Jak wszyscy ją kochają. Znawcy mówią, że to od stresu i się łapię, na tym, że może ja nie umiem się nią zajmować? przebywa sama +- 7, 6 godzin dziennie, może to ten stres? Może w domu wychodzącym byłoby jej lepiej, albo pod opieką kogoś bardziej zakoconego. Odebrałyście mój post pt wywalam kotę na śmierdel, a ja chcę jej zapewnić długie, zdrowe i szczęśliwe życie.
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 03.11.12, 22:52
    Większość ludzi pracuje, więc koty przebywają te 9-10 godzin same. Ma jakieś inne objawy stresu? Mój sikający kot wygląda na zadowolonego, je bawi się, śpi rozwalony, przytula się itp.

    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • felisdomestica 03.11.12, 22:16
    Sądząc po zdjęciu, to ma jednak więcej niż osiem tygodni.
  • stacie_o 03.11.12, 22:31
    Tak nam określił weterynarz. Wedle Ciebie ile ma?
    Była też zaszczepiona. Odrobaczona 2x.
    Karma śmaka, owaka.
    Żwirek ten, tamten.
    4 osoby oglądały mieszkanie, żeby ustalić co może kocie nie pasić...

    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • besame.mucho 03.11.12, 22:52
    Stacie_o, a czy wet ją widział w miarę niedawno (tj. już po zrobieniu zdjęcia)? Pytam, bo ma na fotce takie przymrużone oczy i czerwone kropeczki w kącikach - może fotka niedługo po przebudzeniu i ma śpiochy, a może coś się dzieje z oczkami.
    Kicia piękna. Jeśli tak młodziutka jak mówi wet, to pewnie jeszcze się sikania tam gdzie trzeba nauczy - małe dziecko też nie od razu wie, że jak się chce siku, to się zdejmuje majtki i siada na nocniku. Koty najłatwiej się uczą od innych kotów, dlatego najłatwiej jest z kotami, które ok. 3 miesięcy były przy matce (zwłaszcza przy matce gdzieś w domu, a nie na ulicy), bo kotka sama je nauczy gdzie się chodzi robić siku. No ale wiadomo, że różnie się układa i jak się znajduje małego kociaka, to się go ratuje, a nie czeka aż skończy 3 miesiące wink.
  • stacie_o 03.11.12, 22:58
    Pytałam o oczy. Na razie wet kazał się nie przejmować, bo stwierdził, że krótko o nas jest i może łapać alergeny, stąd te oczka. Dostaliśmy płyn do przemywania oczków. Uszków też. Na zdjęciu ma smutną minkę. Ale to nieprawda, To tytan energii i radości. Dziś jak się zlała, to przyszła do mnie i lizała mnie po uchu. Bitą godzinę. smile


    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • stacie_o 03.11.12, 23:01
    A i jeszcze coś. Ona korzysta z kuwetki pięknie ładnie a tu nagle raz na 4 dni wtopa smile

    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • besame.mucho 03.11.12, 23:49
    A czy widziałaś kiedyś w jakich okolicznościach się zdarza wtopa? Tzn. czy kotka wybiera sobie miejsce i w nie siusia, czy nie? Bo jeśli nie, to może ona po prostu lubi leżeć na tym dziecięcym łóżku i czasem nie zdąża do kuwety? Małemu kotu może się to zdarzać.
    Rozmawiałam dziś z właścicielką hodowli i podpowiedziała jeszcze, że jeśli problem nie chce przejść, to można spróbować nauczyć kociaka ograniczając mu na jakiś czas przestrzeń życiową do jednego pokoju, w którym nie będzie miał innego miejsca, które może mu się wydawać wygodne do siusiania. Tylko wtedy trzeba włożyć 3 razy więcej energii i czasu w zabawę i dopieszczanie, bo jeśli maluch będzie siedział sama zamknięty w pokoju, to nie będzie kompletnie rozumiał w czym rzecz. No i koniecznie chwalenie i głaskanie po każdej wizycie kota w kuwecie. Jeśli widzisz, że załatwia się nie tam gdzie trzeba, to przenoś małą do kuwety i głaszcz.

    Aha, no i czasem kot traktuje sikanie w jakimś miejscu jako oswajanie tego miejsca, bo nie ma tam jego zapachu i czuje się nieswojo. W takim wypadku może pomóc popsikanie (po dokładnym wyczyszczeniu, żeby zabić zapach moczu) tego miejsca Feliwayem czy innym tego typu bajerem.
  • besame.mucho 03.11.12, 23:57
    A co do oczu, to mam nadzieję, że to rzeczywiście jakieś małe piwo. Niestety z własnego doświadczenia (oczy to od zawsze słaby punkt mojego kota) wiem, że dużo wetów lubi ten problem bagatelizować, a później się okazuje, że to jakieś upierdliwe zapalenie, które się ciągnie, ciągnie i doleczyć się go nie da.
    Mała nie kicha, nie cieknie jej z noska, nie nachodzi jej na oko trzecia powieka (czyli taka w wewnętrznym kąciku oka), nie ma zaczerwień/ciemnych plamek na dziąsłach, niepokojąco ciepłych uszu, i innych objawów kociego kataru?
  • mela1 04.11.12, 11:30
    Słyszałam o metodzie, która wydawała mi się brutalna, zresztą chyba za późno. Po przyniesieniu kota do domu, zamyka się go w miejscu, gdzie będzie stała kuweta i nie wypuszcza aż jej użyje. Koty znajomych, które zostały tak potraktowane nie sikają.
    Ja nie bardzo mam gdzie zamknąć, bo mogłaby to być tylko sypialnia, a tam łóżko, na które sika, albo jedna z łazienek, trochę mała przestrzeń. Reszta mieszkania nie ma drzwi.
    Feliway mi się rozpyla w calym mieszkaniu od dawna (może już czas zajrzeć w rozpylacz, chyba miesiąc mija), miejsca, w które sika muszą nim pachnieć, bo tam śpi, bawi się, skacze, przytula do nas.
    Często zauważam, że coś robi na kanapie, ale jakoś ignoruję instynkt i po paru dniach przerwy wydaje mi się, że tylko sobie siedzi... Muszę wyostrzyć zmysły.
    Mój kot był w ten weekend na dwóch wycieczkach. Jedna z noclegiem, druga na pół dnia. Wzieliśmy ze sobą kuwetę, akurat nową, bo zmienialiśmy na większą i nowy żwirek. Pokazaliśmy mu na początku, gdzie stoi i użył pięknie, w obu sprawach. Na noc wzięliśmy kuwetę do pokoju, w którym spaliśmy i tam się z kotem zamknęliśmy, bo dwa inne kocury. Rano po zejściu na parter na śniadanie kot zaczął się rozglądać w miejscu, gdzie poprzedniego dnia stała kuweta, postawilismy i zrobił siusiu. W żadnym z obcych miejsc nie miał wpadek, a w jednym były dwa koty, w tym jeden bardzo źle do niego nastawiony. W ogóle zaczęlam się zastanawiać czy on kuma, że jest w innym mieszkaniusmile Jak wróciliśmy do domu, też wyszedł z torby, wrócił na sekundę, potem wyszedł i zaczął łazić, szukać jedzenia. Generalnie z obcymi kotami aklimatyzacja trwała może z godzinę, bez kotów minuty. Za kota, który się zaaklimatyzował uznaję takiego, który przestaje chodzić na ugiętych łapach, biega, zwiedza, już nawet nie obwąchuje, tylko sobie łazi i ogląda, szuka miejsc do zabawy.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 04.11.12, 13:31
    Kotka na zdjęciu wygląda na więcej niż 8 tygodni. Do tego 2x odrobaczona i zaszczepiona w tym wieku? Owszem, pierwsze odrobaczenie może być ok. 4 tygodnia, ale czy ona jest już u Ciebie tak długo? Do tego wielokrotne zmiany karmy w tym wieku, to też totalny chaos. Żeby zobaczyć reakcję kota na karmę potrzeba minimum tygodnia, a najlepiej 2. Ile więc razy mogłaś zmieniać karmę biorąc pod uwagę, że kot do 6-8 tygodnia jest na mleku z dodatkiem stałej karmy, a nie na różnych gotowych karmach?
    Co do żwirku, to też nie zmienia się co chwilę, ale przy problemach z sikaniem dostawia kolejne kuwety z różnymi żwirkami do wyboru.Tak mały kot musi mieć kuwetę blisko. Może też robić pod siebie podczas snu lub po obudzeniu. Jest zbyt mały na to, żeby latać do kuwety. W gnieździe z mamą robiłby tam, gdzie śpi, a mama by sprzątała.

    Im dłużej mam kontakt z kotami, tym bardziej mam ochotę krzyczeć, że nie bierze się do domu, który nie ma doświadczenia z kotami, kociąt poniżej 12 tygodnia życia, a najlepiej poniżej 6 miesiąca życia. Większość problemów z kotami wynika z tego, że człowiek NIE JEST W STANIE zastąpić kotów w wychowywaniu kociąt. Ja wiem, że są sytuację, kiedy na drodze spotykamy kociątko. Ale to są jednostki. Większość ludzi bierze świadomie takie małe kocięta z ogłoszenia. A potem kocię ląduje gdzieś na przysłowiowej wsi, albo uznawane jest za agresywne, albo boi się całego świata i wiecznie chowa.

    Jeszcze dla porównania - kot po lewej ma 6 miesięcy, kot po prawej ma 8 tygodni:
    https://lh6.googleusercontent.com/-Lkt0-GuOWCM/UI2ZNu5GCYI/AAAAAAAARTk/LSPjLYbNUd8/s400/DSC01206%2520copy.jpg
  • stacie_o 04.11.12, 14:10
    Kocię zostało znalezione porzucone w lesie i zabrane do domu. Najprawdopodobniej ktoś ją wyrzucił. Trafiła do domu, gdzie był cały zwierzyniec. Stąd szybka decyzja o zaszczepieniu i odrobaczeniu, żeby nie zaraziła zwierzyńca (psy, 2 koty, fretki i żółwie). Niestety, okazało się, że kotka jaka najmniejsza dostaje wciery, a trzymana w klatce miauczy tak, że hej. Dlatego rodzina u której była, zdecydowała się ją oddać. Miało być schronisko, ale trafiła do mnie, to źle?

    2 dnia od kiedy jest u mnie, poszliśmy do weta. Ten podjął decyzje o powtórnym odrobaczeniu i szczepieniu. U rodziny tymczasowej jadła whiskasa, wet kazał zmienić, zmieniłam, nie chwyciła się, to zmieniliśmy i zobaczymy. Zmianę żwirku doradziły inne zakocone.

    Z czegoś jeszcze mam się wytłumaczyć?
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 04.11.12, 15:55
    Oj chyba za bardzo jej się dostaje, a we mnie się uruchamia poczucie, że mnie też krytykujesz. Najwidoczniej obie właśnie znalazłyśmy na drodze kociątko. Ona w lesie, ja dosłownie w krzakach przy ulicy. Mogłam zostawić w lecznicy, stamtąd trafiłby do DT, potem do adopcji, ale uznałam, że im wcześniej będzie miał dom, tym lepiej. Zresztą nie było gwarancji, że jakiś dom z kotami chętnymi do wychowywania się znajdzie. Nie lepszy stały dom niż krzaki, klatka w lecznicy czy zmiany miejsca?
    Też nie mam doświadczenia poza dzieciństwem, ale wtedy kotki "męczyłam" z miłości, a nie opiekowałam się nimi. Koty mnie nieznosiły, bo uwielbiam je tak i taka byłam spragniona kota, że każdego chciałam miziać do upadłego. A z małego fukacza, który otwierał paszczę jakby nie miał zawiasów i trząsł się jak go znaleźliśmy, mam teraz rosnącego w oczach przytulaka, który za mną łazi, śpi na kolanach, bawi się, ma apetyt, nie stresuje się przy podróżach czy wizytach. Chciałam kota, ale bałam się, że nie będzie mnie lubił i że będę sfrustrowana bieganiem za nim, żeby dał się pogłaskać.A mam kota, jakiego bym sobie nie wymarzyła. Cóż, sika czasem gdzie nie trzeba i gryzie jak się rozszaleje. Spodziewałam się większego tornada.
    Kobiety bez doświadczenia rodzą dzieci, nie zawsze mają wsparcie innych kobiet, popełniają błędy, a jednak sobie radzą.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • indigo-rose 04.11.12, 22:47
    > Im dłużej mam kontakt z kotami, tym bardziej mam ochotę krzyczeć, że nie bierze
    > się do domu, który nie ma doświadczenia z kotami, kociąt poniżej 12 tygodnia ż
    > ycia, a najlepiej poniżej 6 miesiąca życia. Większość problemów z kotami wynika
    > z tego, że człowiek NIE JEST W STANIE zastąpić kotów w wychowywaniu kociąt. Ja
    > wiem, że są sytuację, kiedy na drodze spotykamy kociątko. Ale to są jednostki.
    > Większość ludzi bierze świadomie takie małe kocięta z ogłoszenia. A potem koci
    > ę ląduje gdzieś na przysłowiowej wsi, albo uznawane jest za agresywne, albo boi
    > się całego świata i wiecznie chowa.

    Wiesz co, przez takie podejście zahaczające już o jakiś kotonazizm przestałam zaglądać na miau. Zaznaczam, chodzi mi o Twoją i podobne postawy, nie o przytaczane fakty, a o sposób ich przekazywania.
    Jasne, w idealnym świecie - i zawsze wtedy, kiedy możliwy jest świadomy wybór, np. kupno/adopcja kociaka - powinno się brać kotka odchowanego. Powinno się zrobić uprzednio research i mieć możliwie jak największą wiedzę na temat opieki nad kotami. Powinno się mieć świetne warunki, siatki w oknach, cały dom przygotowany na kota. Ale wiesz co, świat nie jest idealny i czasem trafia do Ciebie kot z przypadku. Przychodzi zabłąkany wyrzutek, znajdujesz osieroconego kociaka albo nawet bierzesz od kogoś "z ogłoszenia", bo właściciel mówi, że albo rozda natychmiast albo utopi i nie będzie czekał na to na 3 miesięcy. I wtedy zostajesz z kotem, dobrymi chęciami i zerową wiedzą. Myślisz, że Whiskas to dobra karma, bo w TV mówią, że to samo mięso. Nie wiesz, co sprawić, żeby kot sikał do kuwety. Nie masz pojęcia, co może być objawem choroby. Idziesz do weta z najbliższej okolicy i mu wierzysz, kiedy określa wiek, płeć i inne rzeczy, bo on się zna, a Ty nie. A co robisz, kiedy nie wiesz? Czytasz na ten temat literaturę i strony w internecie. Pytasz na forum. Miau mnie irytowało startowaniem z podejściem wszechwiedzącym i potępiającym brak wiedzy: dajesz kotu Whiskas? trujesz kota, jesteś nieodpowiedzialna; wet X powiedział coś tam? ależ to konował, jak mogłaś zabrać do niego kota, zamiast do jakiegoś polecanego na forum. To bardziej szkodzi, niż pomaga, jeśli ktoś miał dobre chęci i przygarnął kota bez przygotowania, żeby go uratować, a o takich przypadkach jest ten temat. Proszę Cię, odpuść dziewczynom taką jazdę po bandzie, bo bardziej przydałyby im się jakieś konstruktywne rady.
    --
    62/90/92 60FF smile
    Powrót do świata normalnych obwodów? smile
  • mela1 04.11.12, 23:07
    W idealnym świecie ciążę sie planuje, łyka kwas foliowy, zdrowo się odżywia, ma uregulowane życie zawodowe, uczuciowe, odpowiednio duże i umeblowane mieszkanie. A nie znaczy to, że dzieci z "wpadki" w niewłasciwych okolicznościach, matek nieprzygotowanych, "zielonych" nie mogą byc kochane, dobrze pielęgnowane i wychowane i szczęśliwe. Nie mam dzieci, nie przepadam za nimi, uwielbiam koty, ale sądze, że jednak noworodek ludzki wymaga więcej niż koci i skoro z dzieckiem mozna sobie poradzić pomimo niedouczonego pediatry, nadopiekuńczej babci, jedzenia niekoniecznie z ekologicznej uprawy i nakarmienia dzieciaka parówką czy cukierkiem, to i z kotem można.
    Miałam wpadkę z karmą, zostałam zbesztana, kot miał rozwolnienie. Przykro mi, że cierpiał, ale człowiekowi też się zdarza. Teraz dostaje dobre jedzenie, nie ma problemów z kupą. Rośnie w jakimś zastraszającym tempie, futerko ma ładne, żadnych wycieków z nosa, oczy, brudnych uszu. I sprawia wrażenie jakby mnie kochał, a każdy kto go widzi, powtarza, że miał szczęście, bo pamiętają małe, wychudzone, smierdzące, brudne stworzonko płaczace w krzakach.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 04.11.12, 23:43
    Zaznaczyłam, w moje wypowiedzi, że są sytuacje szczególne, kiedy trzeba po prostu reagować, a douczać się już w miarę rozwoju sytuacji.
    Te wątki, które ostatnio są tutaj, są dla mnie lekturą obowiązkową dla tych, którzy się zgłaszają i koniecznie chcą wziąć takie małe kocię świadomie, nie dlatego, że siedziało na wycieraczce, ale dlatego, że sobie wymyślili, że sami wychowają i sami będą wiedzieć wszystko. I nie wezmą starszego kocięcia, bo to oni lepiej wychowają, a nie chcą przechdzonego kociaka wychowywanego przez innych.

    Może się robię miaupodobna. Pewnie już za długo tam jestem. Sama jednak tam właśnie wielu rzeczy się nauczyłam. Tyle tylko, że raczej w wątkach bardziej przyjaznych osób, a nie tych, co rzucają się z odpowiadaniem na każde możliwe pytanie. Miau jest olbrzymie. Tam się pojawia dziennie pewnie parę tysięcy ludzi. I wśród tych kilku tysięcy są ludzie mądrzy, z którymi się świetnie gada, ale są też nawiedzeni.
  • besame.mucho 05.11.12, 11:01
    Myślę, że jak ktoś się uprze na małego kotka, bo on taki słodziutki, to i tak takiego weźmie i niestety nie będzie najpierw nigdzie czytał, że to nie jest najlepszy pomysł.
    A jak weźmie i się okaże, że małe zwierzątko, to nie tylko miła puchata kulka, ale i spory wysiłek i obowiązek, żeby je wychować, to mu się często-gęsto odwidzi i gdzieś wyrzuci. A ktoś później znajduje i przygarnia, i chwała mu za to, nawet jeśli na początku nie za bardzo wie jak się za to zabrać smile.

    Sama właśnie "walczę" z ciotką, która przygarnęła kotkę. Ciotka charakter ma ja-zawsze-wszystko-robię-dobrze i ciężko jej udzielić jakiejś rady. Kotka jest już niezłym grubasem (a jest młodziutka), przez okno już kilka razy prawie nawiała. Ja coś czasem napomknę, że whiskasy i inne takie niedobre, że jak się kot przyzwyczaił i innej nie chce, to lepiej delikatnie odzwyczaić, że na opakowaniach zawsze napisane ile dawać, że kot się łasi o więcej, nawet jeśli głodny nie jest, że jak myknie na dwór to niekoniecznie wróci, bo budynek nowy, pozamykany, z wejściami na karty magnetyczne, kot się raczej nigdzie nie prześlizgnie. Na razie to moje mędzenie nie zawsze przynosi jakieś rezultaty, ale kotka była chorym, wychudzonym zwierzątkiem, któremu weterynarze nie dawali dużych szans, kiedy trafiła do ciotki, więc naprawdę dużo lepiej, że ciotka ją wzięła, nawet jeśli z miłości przekarmia, bo na ulicy kocina szans nie miała.
  • mniickhiateal 05.11.12, 22:23
    Dla mnie uwagi Indigo są b. interesujące, bo mimo wszak radykalnie perfekcjonistycznych poglądów na obsługę kotów i nieco (hehe) emocjonalnego stosunku do tematu, sama nie udzielam się na miau z powodu tego takiego, hmm, jakby to określić, świętoszkowato-nadętego i napastliwie pouczającego tonu części uczestników. Od dawna wyznaję zasadę, że słowo pisane, przekazywane bez intonacji, uśmiechu itp., odbiera się kompletnie inaczej, niż mówione, i takie - mimo że pewnie pełne dobrych intencji - wypowiedzi na rozmaitych forach czy czatach, są kompletnie pozbawione wdzięku i często kontraproduktywne, bo potrafią porządnie wkurzyć. (Z drugiej strony, na tej samej zasadzie, na piśmie również zupełnie nie działają niektóre dowcipy i warto się z tym liczyć. I tak, jak już zresztą pisałam wyżej, bardzo bym się cieszyła, gdyby na tym forum można było wprowadzić zasadę nie żartowania na temat wywalania kotów z domu za niepożądane zachowania. Tak, wiem, że jeśli ktoś zadaje sobie trud pytania, co robić z problemem wychowawczym, i jeszcze robi to na forum pełnym świetnych, myślących kobit, to raczej nie wykona takiej groźby. Jednak niestety w społeczeństwie jest przyzwolenie na maltretowanie zwierząt, i takie teksty mnie bardzo rażą i niepokoją - BTW bardziej, niż żartobliwy komunikat "zatłukę gnoja" na temat własnego dziecka - jakoś jednak statystycznie rzadziej ktoś się za taką akcję zabiera, oczywiście też osobiście wolę koty od dzieci wink - tak czy owak rozumiem, że kogoś taki tekst wzburzy, i też głosuję za nieużywaniem go. End of rant.)

    Wracając do wyjściowych problemów: też myślę, że kociaki omawiane tutaj przez nasze nowicjuszki hodowli kotowatych mają lepiej u nich, niż w tych odmalowanych przez nie alternatywach. Dodatkowo myślę, że jak ktoś przychodzi na foruma i pyta o wszystko, to wykazuje się dobrymi chęciami, myśli świadomie nad problemem i pragnie się doskonalić - i w efekcie należy wnioskować, że jego kot już ma szczęście w postaci ludzia z dobrym sercem i takiego, co mu nie chce krzywdy zrobić. Zaś miłe nowicjuszki (i ich kocięta) będą miały łatwiej w życiu, jak z czasem ochłoną i sobie wykształcą empatię i myślenie od-kocie, jak Filoruska radzi. Łatwiej, mniej stresująco i skuteczniej jest, jak się człowiek nastawi: że taki mały kot jest naprawdę mały, i czasem coś zrobi nie tak i że to nie jest koniec świata; że komunikaty nt. niegryzienia rozumie w kocim języku (lekkie pac, czy pisk); że zwierzę w domu oznacza zmiany w poziomie kurzu, ale że po niedługim czasie flora bakteryjna kota niewychodzącego naprawdę staje się dla jego ludzia całkiem natywna i nie ma co kota dodatkowo szorować; i last but not least, że kot jest osobnym bytem, który trzeba respektować, a nie przedłużeniem ludzia i jego aspiracji, i nie ma co emocjonalnie podchodzić do jego "osiągnięć naukowych", "wpadek", czy domniemanych "złośliwości", tylko cierpliwie i wspierająco przenosić do kuwety, ścierać ślady, czesać bez impetu, i zachwycać bezwarunkowo. Kurcze, no wyszło mi, że to jak z ludzkim młodym wink
  • mela1 05.11.12, 23:10
    Tak się zastanawiam nad dwiema rzeczami. Wyłazi z tego forum jakiś "kocinizm" - odpowiednik feminizmu. Oglądam film o tym, że molestowaniem, dręczneiem jest wyzywanie kobiet wyzywanie ich przez mężczyzn-graczy w gry online. Naprawdę zawsze się nazywam feministka, ale to już chyba przesada, np. biorąc pod uwagę, że w sieci, a jeszcze w grach płeć jest rzecza umowną. Na forum o dzieciach wejść nie można, bo skutkuje to depresją. Ja nie mam, ale koleżanka, matka niejadka dowiedziała się, że znęca się nad dzieckiem, bo zmusza je do jedzenia. Namawiając i karmiąc jak nie chce, a nie wpychając na siłę do gardła. Teraz nie można powiedzieć, że się "wyrzuci gnoja" o kocie, bo ludzie krzywdza zwierzęta. Nie można się wkurzyć, że sika, bo to pewnie wina nieodpowiedzialnych włascicieli, którzy chcieli małego kotka, bo słodki. A bobasków to ludzie nie chca, bo śliczne i różowe? Znam dobre matki, które przyznają, że przed urodzeniem lubiły tylko niemowlaki, większe je wkurzały. Poprawność polityczna do obrzydzenia. Ciekawe, kiedy powstanie ruch alternatywny na forum, odpowiednik wielbicielek luźniejszych obwodów.

    Znam 15-letniego kota cieszącego sie dobrym zdrowiem i kochającego właścicieli, który je Whiskas, nikt go nie pytał czy zgadza się na dokocenie, parę razy uciekł, ma odgryzione ucho, a straż pożarna ściągała go z drzewa. Zresztą popularność Whiskasa czy innych karm jest taka, że sądzę, że większość kotów jakoś żyje jedząc śmieci. I wiele osób zyje jedząc faszerowane chemią kurczaki, pryskane owoce czy marchewkę rosnąca przy drodze.

    Druga sprawa: o co chodzi z tym zachwycaniem się kotem? Zachwycam się. Ale skąd założenie, że podziwianie i mówienie mu jaki to wspaniały w ogóle do niego dociera? Gadam do kota, bo nie umiem tak w milczeniu. Ale nie będę go głaskać i szczebiotac po wizycie w kuwecie, bo on z niej wypryskuje jak z procy. Widać po zrobieniu kupy ma lekkość i nadmiar energii, bo zawsze biega. Nie będe go wkładać po jedzeniu i po przebudzeniu, bo włożony wyskakuje i ma moje nauki gdzieś, a siusia w innych porach dnia, bez regularności. Nie sądzę, żeby mu zależało na moim gadaniu, że jest wspaniały. I olewa, kiedy nazywam go śmierdzącym gnojkiem. Tak, wkurzam się jak wdepnie w to, co zrobi i rozdepcze po mieszkaniu. Wspomniana koleżanka też róznie mówiła o swoim dziecku, jak dwa razy w ciągu nocy narobiło na nia, pościel i scianę. Jestem świadoma, że to zwierzak, mało rozumie, nie rozbabruje jedzenia na pół kuchni własnie po sprzątaniu złośliwie, ale wkurza mnie to. Sprzątnę, nie wyrzucę gnoja, ale już nawet pomarudzić nie wolno?
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • besame.mucho 06.11.12, 10:20
    IMO bez przesady, nikt nie mówi, że nie można być przez coś co kot zrobił wkurzonym.

    Moja uwaga o ludziach, którzy biorą małego kota, bo śliczny, dotyczyła przecież ludzi, którzy takiego malucha wyrzucają z domu na śmietnik kiedy się okaże, że poza tym że śliczny, to sika. A nie takich, którzy sobie czasem zaklną pod nosem, że kot gdzieś nasikał, ale kotem się nadal opiekują. Ludzi, którzy by sobie zrobili dziecko, a później wywalili je na śmietnik, bo by się okazało, że czasem płacze całą noc, a pielucha nie jest pachnącym fiołkiem, też bym dobrze nie oceniła.

    > Znam 15-letniego kota cieszącego sie dobrym zdrowiem i kochającego właścicieli,
    > który je Whiskas, nikt go nie pytał czy zgadza się na dokocenie, parę razy uci
    > ekł, ma odgryzione ucho, a straż pożarna ściągała go z drzewa.

    Niestety bywa tak, że pięć razy kot ucieknie i się znajdzie na drzewie, za szóstym go walnie samochód. To nie jest rzadkość, rodzicom mojego byłego zginęły w ten sposób już dwa koty (a mieszkają w małej podmiejskiej miejscowości-sypialni z małym ruchem samochodowym, a nie w centrum), teraz mają trzeciego i siatek w oknach/nawyku żeby nie otwierać okna na oścież kiedy się idzie spać i zostawia kota na dole nadal nie.
    No i sporo osób po prostu nie wie, że kot może wyskoczyć nawet i z wysokiego piętra, kiedy np. zobaczy ptaka, i że Whiskas nie jest super. Moja pierwsza kotka siedziała sobie na balkonie bez żadnej siatki, albo w otwartym oknie, Whiskasa też jadła. Wtedy jeszcze się nie mówiło o zabezpieczaniu okien, dobrej karmie, itd, więc nawet by mi do głowy nie przyszło, że może nie powinna tak w tym oknie siedzieć, a że w misce może być coś innego. Teraz wiem, więc mój kot dostaje lepszą karmę, a przez okno nie ma szansy wyjść. Nie wiem czy jest dzięki temu szczęśliwszy niż poprzednia kotka, ale ja sama się czuję lepiej, że daję kotu zdrowsze jedzenie i że wiem, że go nie znajdę przejechanego pod domem.

    > Druga sprawa: o co chodzi z tym zachwycaniem się kotem? Zachwycam się. Ale skąd
    > założenie, że podziwianie i mówienie mu jaki to wspaniały w ogóle do niego doc
    > iera?

    Ton - zwierzę nie rozumie słów, ale odróżnia czy mówisz do niego ze złością czy z miłością. A łatwiej włożyć sympatię w słowa "och jak wspaniale, że się załatwiłeś do kuwety" niż w słowa "ty pieprzony sierściuchu, wyniosłeś trochę na łapkach!". Ale jestem zdania, że odpowiednio miłym dla ucha tonem można mu po tym wyjściu z kuwety czytać i Iliadę.

    >. Ale nie będę go głaskać i sz
    > czebiotac po wizycie w kuwecie, bo on z niej wypryskuje jak z procy. Widać po z
    > robieniu kupy ma lekkość i nadmiar energii, bo zawsze biega.

    Większość młodych kotów tak ma. Po sikaniu tak nie wypryskują. Nie ma musu głaskać, to jest po prostu jeden ze sposobów na wzbudzenie w kocie pozytywnych skojarzeń z kuwetą i krok w stronę tego, żeby sikał do niej, a nie na kanapę.
    Do tego głaskania i szczebiotania po wyjściu kota z kuwety nikt nie namawia na całe kocie życie. Jest problem: kot sika nie do kuwety. Są różne rozwiązania: w tym wzbudzenie w nim pozytywnych skojarzeń z miejscem poprzez głaskanie i gadanie. Jak problem się rozwiąże, to głaskać i szczebiotać przy kuwecie już nie ma po co. Rad było zresztą w tym wątku od groma, nie trzeba wykorzystywać każdej z nich.
  • mela1 06.11.12, 18:15
    Dziś mam dość mojego kota, już miałam łzy w oczach. Znowu miał brudny tyłek i łapy, próbowałam delikatnie wytrzeć chusteczka, ale nie pomoglo, musiałam wsadzić pod kran. Nie wiem czy musiałam, ale śmierdział okrutnie. Kot się wyrywa, miauczy, ja się denerwuję.
    Potem on ucieka, nie mogę go złapać, kuweta będzie mu się kojarzyć z myciem, jeszcze się traumy nabawi, a ja na pewno. Czasami nie mam siły. I oczywiście tylko ja to robię, oczywiście jestem sama ze wszystkim, także z kotem, myciem go, wyrzutami sumienia, że wracam późno, a kot cały dzień sam... Czuję się jak matka noworodka uwiązana z nim w domu. Tak się musiałam pożalić. Kot oczywiście na mój widok ucieka i za to, że się nim zajmuję skończę tak jak przy kotach w dzieciństwie - będzie zwiewać na mój widok. Nie umiem chyba pocierać codziennie tyłka z miłością i czułością.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 06.11.12, 21:07
    Serio współczuję, ale nie mogę pomóc. Może przydałaby wam się wizyta kogoś bardziej doświadczonego w hodowli kotów, bo Ty niedługo na załamanie nerwowe zejdziesz....
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • indigo-rose 06.11.12, 23:01
    > Potem on ucieka, nie mogę go złapać, kuweta będzie mu się kojarzyć z myciem, je
    > szcze się traumy nabawi, a ja na pewno.

    Spokojnie, ja miałam kotę długowłosą, co w zestawie z mamą miłującą higienę oznaczało kotę w myciu praktycznie za każdym razem. Kota wiadomo, nie przepadała za tym zabiegiem, ale się jakoś przyzwyczaiła, chociaż przy mnie korzystała z okazji słabego uchwytu i zwiewała. Mimo tego, nigdy to, co miało trafić do kuwety, nie trafiało gdzie indziej.
    Raz ktoś przypadkiem zatrzasnął łazienkę wychodząc z domu i po kilku godzinach znaleźliśmy kotę miauczącą na drzwi od łazienki, mimo wszystko trzymającą się dzielnie. Widocznie niechęć do kąpania nie powoduje ogólnej niechęci do czystości.
    --
    62/90/92 60FF smile
    Powrót do świata normalnych obwodów? smile
  • kasica_k 07.11.12, 01:29
    Don't panic. Kocice też myją swoje maluchy czasem stosując przemoc bezpośrednią, więc bez przesady z tą traumą smile Jak trzeba to trzeba. Jedno mnie zastanawia. Dlaczego on się tak brudzi? Odchody zdrowego kota mają taką konsystencję, że raczej trudno się uwalać, chyba że delikwent w nie wdepnie albo usiądzie. Albo jest długowłosy. Nie ma on czasem rozwolnienia?

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • mela1 07.11.12, 08:40
    Może nie brudzi się aż tak. Długowłosy nie jest, rozwolnienia nie ma, chociaż ta kupa ostatnio bardziej miękka. Nie macam jej, ale skoro na pupie zostają ślady, to mam wrażenie, że rzadsza. Tzn. nie twarda jak kamień. Podcieram może prewencyjnie, jak wychodzi z kuwety to staram się łapać podstępem i wąchać, czasem po prostu śmierdzi. A 2 razy wdepnął. Wczoraj minimalnie, ale nawet z krótkich włosów na łapie chusteczką dla niemowląt nie mogłam smrodu usunąć. I cały dzień foch, niby się bawi, niby zaczepia, ale jak chcę dotknąć to ucieka. A jak złapałam, to gryzł jakoś inaczej niż zwykle w zabawie, nie żeby sobie pogryźć, tylko ugryźć, zeby się wyrwać, z położonymi uszami. Spał ze mną, ale odmówił przytulania, nie mruczał, nie ugniatał. Jak chciałam rpzytulić, to się wywijał i kładł obok sam, a codziennie najpierw mam sesję wchodzenia pod kołdrę, tulenia się do brzucha, mruczenia, ugniatania itp. Potem mu za gorąco pod kołdrą i kładzie się obok, często tak, żeby się kawałkiem przytulać.
    Próbowałam mu dawać smakołyk jak wyjdzie z kuwety albo po podcieraniu, ale nie daje się złapać ani podejść nie chce, a jak mi się udaje, to nie sądze, żeby po 10 minutach kojarzył fakty. Boję się, że mi zacznie robić poza kuwetą, bo mu się źle kojarzy. Na razie poza wpadkami z rozwolnieniem totalnym w pierwszych dniach kupa zawsze do kuwety.
    Obawiam się, że nasikał wczoraj na kanapę, bo jak wróciłam do domu, to była złożona, a nigdy tego nie robimy. Nie mogłam dopytać faceta, bo jak wstaję, to on śpi w swoim pokoju, jak ja zasypiam, to jego jeszcze nie było. A i tak z nim nie gadam. Nasikał, bo w poniedziałek wróciłam o 21 zamiast o 16 czy mi odbija?smile Nie wiem, ile był sam, bo jak wyżej - z facetem nie gadam.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • kasica_k 07.11.12, 14:18
    Hm, to ja już nie wiem. Może nie wąchaj go pod ogonem? smile To ogólnie nie jest najpiękniej pachnące miejsce z natury swej. Nigdy nie czułam się zmuszona podcierać żadnego ze swoich kotów (zdrowych; pomijam ciężkie choroby, biegunki itp), a miałam w domu kilka razy 3-miesięczne kociaki i oczywiście koty dorosłe w różnym wieku. Z jednym wyjątkiem: bardzo otyłej kotki, która w pewnym momencie nie była już w stanie się sama umyć, a do tego w kuwecie kucała z trudem i niezgrabnie i brudziła się bardziej niż przeciętny kot. No i nigdy mi nie przyszło do głowy łapać i wąchać kota po wyjściu z kuwety. Przecież to normalne, że pachnieć fiołkami wtedy nie będzie, a mycie samodzielne też nie musi nastąpić natychmiast. Trochę więc nie łapię problemu...

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • filoruska 07.11.12, 16:19
    mela1 napisała:

    > Może nie brudzi się aż tak. Długowłosy nie jest, rozwolnienia nie ma, chociaż t
    > a kupa ostatnio bardziej miękka. Nie macam jej, ale skoro na pupie zostają ślad
    > y, to mam wrażenie, że rzadsza. Tzn. nie twarda jak kamień. Podcieram może prew
    > encyjnie, jak wychodzi z kuwety to staram się łapać podstępem i wąchać, czasem
    > po prostu śmierdzi. A 2 razy wdepnął. Wczoraj minimalnie, ale nawet z krótkich
    > włosów na łapie chusteczką dla niemowląt nie mogłam smrodu usunąć.

    Nie rób tego. NIGDY. Nawet jak wdepnął. Nie podglądaj go nawet. Jego kupa - jego sprawa. Ciebie interesuje dopiero wtedy, kiedy sprzątasz kuwetę. Kot się sam umyje.
    To, co robisz, to prosta droga do nauczenia kota, że się NIE korzysta z kuwety. Odwrócenie czegoś takiego jest naprawdę trudne. Wiem, bo przeszłam przez to z kotem, który trafił do mnie od zbieraczki i był skłonny zrobić wszystko, byle tylko nie zbliżyć się do kuwety.
  • felisdomestica 07.11.12, 15:23
    Wiesz co...odpuść z tym myciem. Nikomu pupa nie pachnie pięknie, ludziom też. Po co wtykasz kotu nos pod ogon? Kto słyszał o czymś takim??? Zaczynasz wychowywać małego neurotyka, wkrótce kot zacznie się przed tobą chować pod kanapę.
    Nie gniewaj się, ale wydaje mi się, że nie powinnaś mieć w domu zwierzęcia. Nie potrafisz odpuścić. Masz dobre chęci, ale to za mało.
  • jul-kaa 07.11.12, 23:12
    felisdomestica napisała:
    > Nie gniewaj się, ale wydaje mi się, że nie powinnaś mieć w domu zwierzęcia. Nie
    > potrafisz odpuścić. Masz dobre chęci, ale to za mało.

    Czytałam ten wątek i czekałam, aż ktoś to wreszcie napisze... Jak ktoś ma paranoję na punkcie czystości, posuwa się do tego, żeby kotu wąchać tyłek (?!), to naprawdę powinien się poważnie zastanowić, czy będzie dobrym opiekunem dla zwierzęcia.
  • mela1 08.11.12, 09:29
    Mam paranoję na punkcie czystości, bo nie bawi mnie kocia kupa rozdeptana po mieszkaniu albo moim ubraniu.
    Nie podglądam kota, czekam aż sam wyjdzie. Ale jak wchodze do łazienki i widzę rozdeptaną ścieżkę, to łapię kota, żeby mi tych stempli nie zostawiał dalej. Kit z podłogą, ale łóżko czy kanapa są trudniejsze do prania z kup.
    Nie wącham kotu tyłka w ramach rozrywki, tylko sprawdzam czy się ubabrał czy nie. Zaraz ktoś napisze, że wzięłam za małego i mama go nie nauczyła mycia się, ale kot czyściochem nie jest. Zaczyna się myć więcej, ale w porównaniu z innymi kotami, które znałam, nie poświęca dużo czasu na toaletę. Ok, mogę odpuścić, bo rzeczywiście nie chcę, żeby się bał kuwety. Od ponad tygodnia nie nasikał poza, kupy od początku nie zrobił poza kuwetą (pomijam rozwolnienie).
    Przestaję się tłumaczyć, bo dla ortodoksyjnej grupy zawsze coś będzie nie tak.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • jul-kaa 08.11.12, 10:11
    mela1 napisała:
    > Przestaję się tłumaczyć, bo dla ortodoksyjnej grupy zawsze coś będzie nie tak.

    Odezwałam się w tym wątku właśnie dlatego, że nie jestem ani ortodoksem, ani w ogóle kociarą.
    Jest takie powiedzenie, że jeśli jedna osoba ci mówi, że jesteś osłem, warto to olać, ale jeżeli powtarzają to kolejne, to wypadałoby pomacać się po głowie, czy nie wyrosły ci aby uszy.
    Mnie nie dziwi mycie kota, który się ubrudził, mnie szokuje prewencyjne wąchanie i podcieranie kotu tyłka za każdym razem.
    Są całe rzesze ludzi, którzy na myśl o tym, że kot (czy pies) tyłkiem, którym zrobił kupę, siada na ich poduszce, dostają drgawek. Ja ich nawet trochę rozumiem. Ci ludzie jednak zwykle nie decydują się na zwierzę, a ci, którzy się decydują, albo ustalają zasady (pies w kojcu/na łańcuchu, kot nie ma wstępu do niektórych pomieszczeń), albo dręczą swoje zwierzęta. Zastanów się, do której grupy należysz.
  • mela1 08.11.12, 10:34
    Nie dostaję drgawek, kiedy siada tyłkiem na mojej poduszce, tylko wtedy, kiedy siada tyłkiem brudnym. Ok, może niepotrzebnie go prewencyjnie podcieram, zresztą wczoraj mu już odpuściłam, dostał smakołyk zamiast ścierki, żeby naprawdę się nie zaczął bać kuwety, ale jak raz, drugi, dziesiąty kot mi się umazał, a na mycie reaguje histerycznie, to siebie wytresowałam, żeby wycierać. Pościel też oglądam czy nie zasikana jak kot mi tam za długo siedzi sam i nie śpi albo coś wącha i kuca na kanapie. Możemy uznać, że jestem osłem, jeśli np. po praniu na okrągło zasikanych rzeczy mam schizę.
    Zastanawiam się czy można go rpzekonać, że umywalka jest fajna. Wsadzałam go tam parę razy bez zamiaru mycia, spokojnie, głaskałam, nie trzymałam, puszczałam cienki strumień wody, próbował wsadzac łapkę i pyszczek, nie uciekał. Podobno koty lubia pić z kranu. Czy to też zła metoda na nielubiącego mycia i wyrywającego się z umywalki?

    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 08.11.12, 12:14
    Masz prawo mieć schizę, ale to nie oznacza, że możesz się zabierać za rzeczy, które akurat prowadzą do zupełnie odwrotnych skutków.
    Przestań się interesować kotem w kuwecie. Nie łap go potem, nie podglądaj, nie ruszaj się nawet jak tam jest. Większość kotów lubi się załatwiać w spokoju i wręcz potrzebują do tego odrobiny intymności. Jak nie mają tej intymności, to się przenoszą w bardziej spokojne miejsce, albo czekają, aż znikniesz z pola widzenia i robią tam, gdzie nie mają obserwatorów.
    Jeśli chcesz, żeby kot miał nawyk zakopywania urobku, to musisz mu dać na to szansę. Jeśli on wie, że zaraz lecisz sprawdzić, co się stało, to znika z kuwety byle szybciej i wtedy są większe szanse, że w tej panicznej ucieczce z kuwety w coś wdepnie.

    Nie ma potrzeby przekonywania kota do umywalki. Kotów się nie myje poza sytuacjami skrajnych awarii. Niektóre koty intryguje kapiąca woda, ale one same się tym interesują i absolutnie nie kojarzą wtedy kranu z kąpielą.
    Są koty, które hodowcy kąpią - niektóre rasy długowłose przed wystawami. Ale robią to nie dlatego, że kot jest brudny, a dlatego, że na wystawie kot musi wyglądać tak, jak sobie ludzie wyobrazili wzorzec rasy, a zgodnie ze wzorcem niektóre koty muszą być np. wypudrowane.
    Każdy zdrowy kot potrafi dbać skutecznie o własne futro. Zdrowy kot karmiony sensowną karmą ma taką kupę, że nie ma z nią żadnego problemu.
    Jest jeszcze jeden argument, dlaczego nie powinno się kota kąpać i nadmiernie wyczesywać - problemy z futrem to często pierwszy widoczny gołym okiem objaw, że coś jest nie tak ze zdrowiem kota.
    Jak chcesz mieć kota i porządek, to musisz sprzątać więcej mieszkania, a nie kota. Jeśli nie ma siadać tyłkiem na pościeli, to trzeba ścielić łóżko i nakrywać je narzutą, którą regularnie pierzesz. Jeśli kot posikuje na kanapę, to kładziesz na nią nieprzemakalną narzutę i też ją pierzesz. Jeśli kot coś robi z torbami i butami, to takie rzeczy chowasz do szafy. Podobnie z ubraniami - ich miejsce też jest w szafie. Porozsypywany żwirek sprzątasz codziennie. Codziennie też odkurzasz mieszkanie. Blat w kuchni i stół w jadalni przecierasz przed każdym przygotowaniem posiłku. Jedzenie przechowujesz w lodówce i zamkniętych szafkach. Do tego robisz kotu maksymalnie dużo specjalnych ścieżek, półeczek, legowisk, drapaków gdzie może biegać bez ograniczeń, zwłaszcza w pionie, górą po meblach.
  • niebieska.maupa 08.11.12, 13:55
    Wyluzuj z tym myciem. Widziałaś kiedyś właściciela psa, który myje mu tyłek za każdym razem, i wącha go pod ogonem?
  • besame.mucho 08.11.12, 14:03
    Ja też bym radziła wyluzować z myciem. Jak zwierz się faktycznie ubrudzi i nie chce się sam umyć, to mu można pomóc, ale jak dopiero po zajrzeniu pod ogon nieładnie pachnie, to zostawić w spokoju i pod ogon nie zaglądać.
    Jeżeli rzeczywiście się pobrudzi, to (jak już gdzieś wyżej pisałam) polecam rękawicę econetti - zmoczona wodą bardzo dobrze czyści zabrudzoną sierść a dla kota to mniejszy stres niż wkładanie go pod kran.
  • mela1 08.11.12, 14:06
    filoruska napisała:

    > Przestań się interesować kotem w kuwecie.

    Kot ma kuwetę w osobnej toalecie, żeby nie było sytuacji, że ktoś się kąpie godzinę, a kot nie może wejść. Nie ruszam dopóki sam nie wyjdzie, nie wchodzę popatrzeć. Słyszę po prostu czy kopie trochę (siku) czy szaleńczo przed i po (kupa). Czekam aż zakopie, nie zawsze to robi albo nie zawsze zakopuje to, co zrobił, a obok. Czasem robi przy mnie, bo np. wejdzie ze mną do tej samej toalety w tym samym czasie i zaczyna się załatwiac, kiedy ja też to robię.
    A wypryskuje z łazienki po zakopaniu, czasem wychodzi spokojnie, a potem dostaje szału biegania, nawet bez prób łapania, tak miał od początku, szaleje sobie. Czasem podchodzi do mnie. chodzi mi o to, że nie wybiera, bo się boi, że podejdę, chyba, że próbuję złapac, ale ok, wyluzuję.

    > Jeśli nie ma siadać tyłkiem na pościeli, to trzeba ścielić łóżko i nakrywać
    > je narzutą, którą regularnie pierzesz.
    I tak śpi w pościeli, a prać piorę wszystko często, bo to lubię i to może być jedyna rzecz, przy której przesdzam z czytością, ale po prostu pranie i czyste rzeczy sprawiaja mi przyjemność.

    > Jeśli kot posikuje na kanapę, to kładzi
    > esz na nią nieprzemakalną narzutę i też ją pierzesz.

    Zainstalowałam wczoraj nieprzemakalne prześcierdło, na łóżku też takie mam.

    > Jeśli kot coś robi z torba
    > mi i butami, to takie rzeczy chowasz do szafy. Podobnie z ubraniami - ich miejs
    > ce też jest w szafie.
    Nic nie robi, ale szafy zamykam, raczej nie rozrzucam (kurtkę połozyłam na chwilęsmile

    >Porozsypywany żwirek sprzątasz codziennie. Codziennie też
    > odkurzasz mieszkanie.
    Żwirek zamieść nie problem, zamiatam, odkurzać codziennie nie będę, takiego dramatu nie ma.

    > . Do tego robisz kotu maksymalnie dużo specjalnych ścieżek, półeczek, legowisk
    > , drapaków gdzie może biegać bez ograniczeń, zwłaszcza w pionie, górą po meblach.

    Tu problem, bo mieszkanie wynajmowane, półek nie mogę instalować, mebli po których mógłby latać górą nie ma za abrdzo. Na razie specjalnie nie włazi wysoko, gonię tylko ze stołu i szefek w kuchni, chociaż jak nie patrzę to włazi. Wbrew opinii na forum jestem bałaganiarą, mam mnóstwo rzeczy porozwalanych na stole zawsze i wolałabym, żeby nie chodził tam kot. Wiem, że nie upilnuję, ale nie chcę mu pokazać, że można, bo kot łażący po stole np. kiedy się je to dla mnie rpzesada. Reszta mebli proszę bardzo, nie mam durnostojek, niech lata. Drapak kupię, ale on na raize nie wykazuje zainteresowania ani drapaniem w pionie, ani wspinaniem się, a chce kupić już duży do włażenia, a nie tylko dl drapania dla małego kociaka. Jak się z nim bawię piórkową miotełką, to specjalnie macham nią na przeszkodach typu szafka, żeby poskakał, powspinał się, ale wtedy zwykle tylko obserwuje. Zachęcam do biegania, skakania, daję zabawki.


    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • besame.mucho 08.11.12, 14:27
    > A wypryskuje z łazienki po zakopaniu, czasem wychodzi spokojnie, a potem dostaj
    > e szału biegania, nawet bez prób łapania, tak miał od początku, szaleje sobie.

    To zupełnie normalne. Mój jak był mały tak miał po każdej kupie, a i teraz mu się jeszcze bardzo często zdarza. Więc jeśli o to chodzi, to tak jak piszesz - nie bałabym się że to jest spowodowane strachem przed tym, że zaraz go złapiesz i umyjesz. Ale tak czy inaczej, jak już pisałam, mycie bym odpuściła kiedy nie jest absolutnie konieczne.

    > I tak śpi w pościeli, a prać piorę wszystko często, bo to lubię i to może być j
    > edyna rzecz, przy której przesdzam z czytością, ale po prostu pranie i czyste r
    > zeczy sprawiaja mi przyjemność.

    Jako pedantka empatyzuję. Ale polecam jednak opcję narzuty w ciągu dnia - Ty się nie będziesz martwiła, że kot się załatwi, pobrudzi, nie umyje i zabrudzi Ci pościel. No a do nocy się zazwyczaj pewnie zdąży sam dokładnie wymyć.

    > Żwirek zamieść nie problem, zamiatam, odkurzać codziennie nie będę, takiego dra
    > matu nie ma.

    Pisałaś w innym wątku, że się zastanawiasz nad zmianą na Cat's besta - jeśli się zdecydujesz, to polecam taki we fioletowym opakowaniu (dla kotów długowłosych) - dużo mniej przyczepia się do łapek, zwykłego Cat's besta miałam w sporych ilościach w całym domu. I nie wiem jaką masz kuwetę, krytą czy odkrytą. Jeśli krytą, to niezłym wynalazkiem jest "wycieraczka" przed kuwetę - kot wyskakując z kuwety wyskakuje najpierw na coś, co ma taką fakturę, że większość żwirku odczepia się od łapek. Przy odkrytej chyba nie ma sensu, bo i tak nie wiadomo z której strony kot da susa.

    > Wbrew o
    > pinii na forum jestem bałaganiarą, mam mnóstwo rzeczy porozwalanych na stole za
    > wsze i wolałabym, żeby nie chodził tam kot. Wiem, że nie upilnuję, ale nie chcę
    > mu pokazać, że można, bo kot łażący po stole np. kiedy się je to dla mnie rpze
    > sada.

    Grunt to konsekwencja. W sensie, że Ty zganiasz ze stołu, facet zgania ze stołu, jak gdzieś wyjeżdzacie z kotem, to tam też kot nie może chodzić po stole. Najgorzej jeśli jedna osoba zabrania, a druga sama kota bierze na ręce i sadza na stole (tak jest u mojej koleżanki), kot wtedy nie za bardzo wie o co kaman i co mu w zasadzie wolno a czego nie.
    Nauczyć można, mój akurat po stole i szafkach sobie chodzi, bo mi to nie przeszkadza, ale już np. nie pcha mi nosa w talerz, tylko grzecznie siedzi, bo wie, że nie wolno. Za to od kiedy wyjechałam z koleżanką, która mimo moich próśb wiecznie coś kotu dawała do jedzenia ze stołu, nauczył się, że wprawdzie ode mnie z talerza nie wolno, ale z czyjegoś jak najbardziej, więc jak sama jem obiad, to mogę zostawić talerz z mięchem na stole i iść pogadać przez telefon, ale jak mam gości, to trzeba pilnować, bo umie ściągnąć coś z półmiska...

    > Drapak kupię
    > , ale on na raize nie wykazuje zainteresowania ani drapaniem w pionie, ani wspi
    > naniem się, a chce kupić już duży do włażenia, a nie tylko dl drapania dla małe
    > go kociaka

    Warto kupić taki, który poza miejscem do drapania w pionie i w poziomie (kot może całe życie woleć drapać tylko w pionie/tylko w poziomie) ma też miejsce do leżenia. Wiele kotów z wiekiem zaczyna stwierdzać, że im wyżej tym lepiej, więc taka rozetka na górze drapaka to fajne miejsce. No i kot ma wtedy swój spokojny kąt - mój się nauczył, że jak siedzi na kanapie, to go mogę zacząć głaskać i zaczepiać, więc zazwyczaj kiedy w ciągu dnia chce sobie w spokoju pospać, to idzie na drapak.
  • mela1 13.11.12, 09:33
    Boję się napisać, żeby nie zapeszyć, ale chyba od 2 tygodni kot używa wylącznie kuwety. Zaniechałam obwąchiwania, jak widzę, że coś rozdeptał, przecieram łapy, ale to rzadko. Dziś po wyjściu z kuwety przyszedł do mnie, dał się wziąć na ręce.
    Tylko gryzie strasznie skubaniec. Że mnie, to moja wina (mam przez całą dolną wargę dwa rozcięcia na szerokość kłów), to moja wina - nie należy się nachylać i drażnić z rozszalałym kotem. Gorzej, że kanapę, ale ona należy do wynajmującego, który nie zgodził się na kota. Posmarowałam gorzkim odstraszaczem - nic. Pogryzł kwiatek - musze chyba kupić trawkę, miałam, ale kiedyś nie chciał. \
    Ślicznie się bawi sam, mniej się domaga machania miotełką, ma różne piłki, kasztany i sobie rzuca, turla, przenosi.
    A co u ciebie, stacie_o?
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • besame.mucho 13.11.12, 10:36
    Super smile ! I gratulacje, że udało Ci się odpuścić z tym myciem, bo pisałaś, że to dla Ciebie niełatwe.
    Z gryzieniem spróbowałabym na Twoim miejscu poduczyć go takim sposobem - załóż na rękę coś grubszego, żebyś tej nauki nie przypłaciła bliznami, i baw się z małym, a ile razy on mocniej złapie pazurkami albo ugryzie wydawaj z siebie pisk bólu, jakby naprawdę zrobił Ci tym straszną krzywdę. Tak reagują same koty - przy zabawie dwóch kotów widać, że kiedy jeden uznaje, że zabawa robi się zbyt brutalna, to właśnie zaczyna piszczeć, a drugi wtedy odpuszcza (o ile oczywiście oba są nastawione na zabawę, a nie na atak). Na pewno nie od razu, ale po jakimś czasie powinno zacząć przynosić rezultaty. Ile ma teraz Twój kociak? Właśnie zajrzałam do książki o kotach i tam w rozdziale o rozwoju kociąt jest napisane, że większość kociąt zostawionych przy matce i rodzeństwie uczy się tego jak się bawić mniej więcej między 8 a 12 tygodniem życia. Może Twój kociak jest jeszcze na etapie nauki i właśnie takimi zachowaniami jak pisk kiedy Cię gryzie możesz go nauczyć gdzie jest granica między zabawą a atakiem.
    Co do gryzienia - może jakaś zabawka z gryzolubnego materiału? Mój kot miał taką myszkę słomiano-pluszowo-wełnianą i myszki już nie ma, bo międlił ją w zębach tak długo, że w końcu się już zupełnie rozpadła. Podobno dużo kotów lubi gryźć takie materiały jak wełna.
    U mnie na gryzienie niechcianych miejsc (np. antenek od routera) pomagały zapachy cytrusów. Smarowałam miejsca cytryną, psikałam wodą zmieszaną w rozpylaczu do kwiatków z sokiem z cytryny albo perfumami mandarynkowymi. Pomogło, oduczył się.
  • mela1 13.11.12, 14:06
    Ma więcej niż 12 tygodni, daję mu ze 4 miesiące. Piszczeć próbowała, ale jakoś zaniechałam. Cytrusy mu ogólnie nie przeszkadzają, kupiłam olejek goździkowy, podobno działa, idzie do mnie pocztą. Gryzak kupiłam, to jedyna rzecz, której nie gryzie i zawsze jak ją wyjmę i mu dam, to ginie w kilka minut pod jakąś szafką, podejrzewam, że tego nie lubi i chowa. Psikałam kocimiętką, ale w ogóle go to nie rusza. Wyrzynają mu się zęby, więc trochę go rozumiem. Wczoraj znalazłam ukradziony patyczek do uszu, waciki na końcu miał zakrwawione. Przestraszyłam się, ale obejrzałam pysk i w jednym miejscu miał małą rankę i zaczątek zęba.
    Nie gryzie ze złości, raczej w zabawie i jak ucieka przed czesaniem. Tego nie odpuszczę, bo jedno wzięcie na kolana to tona sierści.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • kasica_k 13.11.12, 23:57
    W kwestii sierści na ubraniach też bym się radziła nieco wyluzować smile Serio, po prostu szkoda czasu i atłasu, jeśli mamy zwierzaki, jakieś futro zawsze w powietrzu fruwać będzie. U mnie w domu mamy taki sposób, że ubrania dzielą sie na "zakocone" (po domu) i "niezakocone" (poza domem). Trzymane są w oddzielnych miejscach i prane są także oddzielnie. Po przyjściu do domu przebieramy się natychmiast w "zakocone" i kłaki mamy w poważaniu. Goście mają trochę gorzej wink Ale większość też ma koty i na sierść jest odporna. Czeszę inwentarz tylko w okresach intensywnego zrzucania futra, np. gdy przychodzi lato.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • mela1 14.11.12, 08:53
    Problem jeszcze taki, że ja mam alergię. Normalnie wzięcie kota na ręce i zaczynam się drapać. Z moim kotem długo nie miałam żadnych problemów, potem zdarzyło mi się pare razy, ze dostawałam ataki swędzenia, np. jak przytuliłam do szyi. Po wyczesaniu jest lepiej. No i niestety jak wychodze do rpacy, to czasem nie mogę się powstrzymać i nie utulić kici przed wyjściem albo po powrocie, bo się łasi, płacze smile
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • mela1 16.11.12, 13:13
    Tak, żeby nie było, że jestem nienormalna 9albo tylko ja jestem nienormalna) znalazłam cytat wieloletniej właścicielki kota, sławnej na tamtym forum:

    "Jak pisaly przedpiszczynie, NIE KAPAC! jedno co mozesz robic to np wieczorem przecierac futerko wilgotna gabka moczona w wodzie z naparem rumianku, wtedy kitek nauczy sie czyscic swojej futerko, a jak umie to mniej bedzie klakow w domu. Kot trzyma sie tego rytualu juz ponad 4 lata i bardzo go lubi, z tym ze juz nie uzywamy rumianku tylko odrobine, doslownie odrobine plynu do higieny intymnej na miske cieplej wody. Podobnie mokrym wacikiem przecieralismy pupsko Kici po kazdym kupalu."



    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • moniach_1 16.11.12, 16:58
    No jak kotu nie przeszkadza to może i można, ale twój kot ucieka więc raczej tego nie lubi wink btw nie wyobrażam sobie codziennie myć kota i podcierać go po każdej kupie, ale ja jestem leniwą bałaganiarą, więc niewiele mi przeszkadza wink
    --
    68/86 -> 65D i okolice smile
  • mela1 16.11.12, 19:45
    No nie myję codziennie, choć bywało 2 razy dziennie jak się w odchodach umazał. Podcieram jak śmierdzi, a że kazałyście nie wąchać, to tylko jak naprawde poczuję, że się nie wyczyścił. Tu ja wyszłam na nienadającą się do opieki, bo z obsesją czystości, gdzie indziej codzienne przemywanie kota jest ok, a ja bym na to nie wpadła.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • koza-1985 13.11.12, 11:47
    u mnie do agresywnych zabaw z kotem służy kick stick. kot na nim wyładowuje swoją agresję, no i na moim partnerze, ale to za jego przyzwoleniem dochodzi do dzikich bijatyk, ze mną kot bawi się dużo delikatniej.
    Na kanapę połóż jakąś narzutę/koc, kot wtedy zajmie się materiałem, nie kanapą wink

    --
  • besame.mucho 13.11.12, 12:04
    A gdzie takiego kik sticka można kupić?
    Mój w taki sposób jak na tym filmiku uwielbia się bawić pustą 0,5 litrową butelką po wodzie smile). Najpierw go trochę tą butelką drażnię, a później ją dopada i właśnie tak ją obejmuje, kopie łapkami, gryzie korek, itd. No pełnia szczęścia.
  • koza-1985 13.11.12, 12:27
    Widziałam w jakiejś astronomicznej cenie w Kakadu, więc nie kupiłam, bo nie wierzyłam że Buczo będzie się bawił. Uszyłam z lnianej serwetki, drugą wpakowałam do środka, bezpośrednio pod wierzchnią warstwę napchałam kocimiętki. piękny nie jest, trzyma się od czerwca mimo intensywnego użytkowania.
  • mela1 13.11.12, 19:19
    10 godzin po powyższym wpisie kot po dwóch tygodniach spokoju nalał na łóżko. Nie mam słów. Przytuał się, spał, gapił się jak gotowałam, dałam mu trochę jogurtu, potem zrobiłam rosołek. Poszedł sobie spokojnie do łóżka, ja byłam w łazience (innej niż ta z kuwetą) i nalał. Drzwi miał otwarte.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • stacie_o 13.11.12, 21:02
    Mela1, nie wiem co Ci napisać. Ja próbowałam:
    - odstraszaczy naturalnych typu sok z cytryny, nie działało
    - odstarszaczy specjalistycznych, nie działało
    - prześcieradła co nie wchłania, kot wytarzał się we wlasnych sikach i śmierdział
    - kładzenia koca, na którym śpi, na miejsca gdzie leje, bo ponoć kot nie leje, tam gdzie śpi, bzdura, leje
    - karmienia w łóżku, bo ponoć kot nie sika tam gdzie je, bzdura
    - nagród, nie działa
    - odstraszaczy typu folia aluminiowa, reakcja kota: ale fajna zabawa
    - taśma, co miała się kleić do łapek i odstraszać kota, jeszcze fajniejsza

    w końcu zaprosiłam panią z fundacji zajmującej się kotami. Doradziła zamykać pomieszczenia w których leje i tak przestrzeń życiowa Tri została ograniczona do przedpokojów, łazienki i wnęki. Nie chce pisać, że jest spokój, żeby nie zapeszyć, ale przestała lać. Zaczęła niszczyć, ale z tym się liczyłam.
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 13.11.12, 21:14
    Oj, to ja połowy nie przetrenowałam. U mnie prześcieradło sprawdza się o tyle, że nie muszę prać materaca, tylko całą pościel, tzn. poszewki i kołdrę. Ale niestety jak lał, to też na kanapę, a ograniczenie przestrzeni życiowej byłoby trudne, po pokój nie ma drzwi i albo będzie siedział zamknięty w sypialni i będzie lał na łóżko albo zamknę sypialnię i zostawię go z kanapą. Nie rozumiem dlaczego 2 tygodnie tego nie robi, a nagle leje.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 13.11.12, 22:27
    Czasami nie ma metody. Można liczyć, że wyrośnie z tego za kilka miesięcy. Młodym kotom często przechodzi, gdy dojrzeją i zostaną wykastrowane.
    Dużo pisałam, ale nie ma do końca skutecznych metod. Mam w domu kotkę, która już chyba dwa lata nie była w kuwecie. 99% razy korzysta z brodzika, ale ten 1% leje w miejscu, które wymyśli. W sobotę podczas śniadania nasikała na blat w kuchni. Będzie mi tak robić następne 15 lat, bo to młoda kotka. Jest inwalidką, więc jej nikt nie chce, a wywiezienie na wieś byłoby bardziej brutalne, niż zastrzyk morbitalu, bo czekałaby ją tam śmierć głodowa.
  • stacie_o 13.11.12, 22:35
    Z tym wywiezieniem na wieś pijesz do mnie? No dzięki.

    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • moniach_1 14.11.12, 01:51
    Nie sądzę, po prostu filoruska nie widzi innej opcji niż kot sikający w mieszkaniu w tym przypadku. Niektórym kotom pewnie lepiej jest na dworzu, jeśli tam się wychowały i nie są przystosowane do życia w mieszkaniu, ale są dość samodzielne. Ten kot nie jest samodzielny, więc nie ma takiej opcji.

    Nie wiem ile siedzisz na naszych forach, ale filoruska jest ciepłą, pomocną osobą, dla kotów i ludzi smile Więc nie bierz personalnie, na pewno nie chodziło o wbicie ci szpili smile

    Na pocieszenie mogę powiedzieć, że mi też kot ostatnio zaczął sikać. Na skórzaną pufę-worek i na podnóżek do niej. Pufa grzechocze styropianem w środku, więc może jest wrażenie jak przy żwirku. Nie ma zasady, większość czasu sika do kuwety, znienacka sika na pufę. Cytryna i ocet nie pomagają. Nawet nie wiem, czym to się da porządnie wyprać (wyczyścić na tyle, żebym ja nie czuła się da, ale kot ma lepszego nosa). I ty możesz mieć nadzieję, że kot wyrośnie bo jest mały, moja panna ma 2,5 roku wink Życie. Trzymam kciuki żeby twój kot się ogarnął i za mojego też.
    --
    68/86 -> 65D i okolice smile
  • filoruska 14.11.12, 14:20
    Nie, nie do Ciebie. Do tych, co by chcieli mi dać taką radę, żebym się Biśki pozbyła.
    Biśka nie ma większości zębów i jednego oka. Do tego ma nieźle poprzestawiane we łbie. Jest nieobsługiwalna u weta. Mnie na pewne rzeczy pozwala, ale to wymagała ode mnie miesięcy pracy nad nią. Nigdy nie była na dworze. Urodziła się u zbieraczki - kobiety mającej w mieszkaniu ponad 60 kotów i brak pieniędzy na karmę i weta. Powinna być jedynaczką w domu bez małych dzieci. Oddam, jak ktoś jest chętny, ale sprawdzę chętnego 100 razy dokładniej, niż chętnych na zwykłe zdrowe koty.
  • mela1 14.11.12, 16:50
    No dziś znowu. Wróciłam do domu, pogłaskałam, dałam jeść, poszłam wstawić pranie, kątem oka widzę, że kot na łóżku i znowu mnie tknęło za późno. On tam lubi spać, więc kot na kołdrze mnie nie dziwi. Ale wchodzę, nalane i to tym razem na kołdrę puchową. Oczywiście zareagował ucieczką, wie, że nie wolno. Znowu wszystko do prania. Zamknęłam go w łazience z kuwetą. Nie wiem czy dobrze robię, ale już nie wiem, jak z nim gadać.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 14.11.12, 17:13
    Przykryj łóżko, jak w nim nie śpisz oczywiście, folią. Jak nasika, to sobie łapki pomoczy, a tego koty nie lubią. Folia taka trochę grubsza, żeby pazurkami nie rozdrapał. Kupisz w markecie budowlanym. Albo foliowa cerata kuchenna.
  • stacie_o 13.11.12, 22:31
    Ja wstawiłam drzwi, mówi się trudno. Kicia ma przedpokoje, kuchnie łazienkę i wnękę. Powoli będę ją wpuszczać na salony.
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • filoruska 19.11.12, 12:52
    Mam nową lokatorkę. 3 miesiące życia i brak wiedzy o istnieniu kuwety.
  • mela1 19.11.12, 19:05
    to ja czekam na opis działań zaznamiających i efektów.
    Kot znowu nasikał, pani na spodnie dresowe rzucone na podłogę. A dziś 3 razy został złapany na kucaniu i odniesiony do kuwety. Tak kombinujemy, że może robi to jak kuweta brudna. Używam żwirku silikonowego, kupę uprzątam natychmiast, a cały żwir wymieniałam raz w tygodniu. Swoją drogą nie wiem jak paczka ma wystarczyć na miesiąc jak wypełnia mi całą kuwetę. Znowu jestem za czysta? Ale dziś się przymierzał do zbrodni, a kuweta wymieniana chyba w piątek. Cóż, zmieniłam znowu i zobaczę.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • besame.mucho 19.11.12, 19:34
    > Używam żwirku silikonowego, kupę uprzątam natychmiast, a c
    > ały żwir wymieniałam raz w tygodniu. Swoją drogą nie wiem jak paczka ma wystarc
    > zyć na miesiąc jak wypełnia mi całą kuwetę. Znowu jestem za czysta?

    Dla mnie żwirek silikonowy kompletnie nie jest czysty smile. Dlatego używam drewnianego - i siku i kupę wywalam z kuwety codziennie. Co tydzień-dwa wywalam stary żwirek i wsypuję nowy. U mnie to wychodzi niezbyt ekonomicznie, bo do kuwety wchodzi mi całe dziesięciolitrowe opakowanie żwirku, no ale ja mam z racji rozmiarów kota gigantyczną kuwetę.
  • mela1 19.11.12, 20:13
    Chciałam kupić taki, o którym ktoś pisał, silikonowo-zbrylający, ale współwłaściciel kręci nosem, bo mówi, że tylko silikonowy nie śmierdzi. Nie śmierdzi, to prawda, ale wyrzucić sików łopatką się nie da (no nie, zupę też pewnie można zjeść widelcemsmile, na wierzchu wygląda w miarę, a pod spodem słabo. A jak to ma starczać na miesiąc - nie starcza mi wyobraźni.
    A przy okazji tak się cchiałam podzielić, że 30 lat marzyłam o kocie i teraz mam kociolca kompletnego. Rozpieszczę, przekarmię albo zjem go w końcusmile
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 20.11.12, 11:00
    Gnomcia kompletnie nie wie, że istnieje coś takiego jak kuweta. Ale dziewczyna ma dobrze rokujące nawyki. Robi tylko w jednym miejscu - na kanapę (dobrze gnomik wynalazł miejsce, dokładnie w tym samym miejscu już inny kot sikał, więc pewnie coś jej zapachniało). Kanapa została posprzątana i zafoliowana. Stoją na niej kuwety z ziemią i papierem toaletowym z odrobiną żwirku. Jak w ciągu paru dni nie załapie, to czeka ją klatka, bo inaczej nie dam rady ograniczyć jej przestrzeni. U mnie wyłączenie któregokolwiek z pomieszczeń grozi tym, że inny kot zacznie lat po kątach. Gdybym tylko mogła, to zamknęłabym ją w jednym pomieszczeniu, bo całe mieszkanie to dla niej na początek za duża przestrzeń.

    Sądząc po tym, co widzę, Gnomcia pochodzi z jakiejś piwnicy lub altanki. W każdym razie z czystego i ciepłego miejsca, ale nie z ludzkiego domu. Bo jest czysta i zdrowa, ale nie zna ani kuwety, ani suchego żarcia, ani zabawek kocich. Zabawki już opanowała. Je najchętniej po prostu kawał mięsa. Urozmaicaniem jedzenia się już zajmujemy, ale będziemy to robić powoli, bo niestety mamy sraczkę.
  • stacie_o 20.11.12, 15:22
    Zdjęcie..
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • filoruska 20.11.12, 22:08
    jest
    w pokakota

    Lepsze mi na razie nie wyszły. Muszę mieć i światło i nieruchomego kota - nierealne.
  • filoruska 20.11.12, 22:12
    Gnomcia skorzystała z kuwety. Tej z ziemią wymieszaną ze żwirkiem stojącej na kanapie dokładnie w tym miejscu, gdzie narobiła na kanapę. Nawet pięknie zakopywała... choć niezbyt skutecznie. Zostawiamy w takim razie taki układ kuwet i będziemy stopniowo dosypywać żwirek, żeby się go zrobiło coraz więcej. Jak się uda, to będziemy stopniowo zdejmować kuwetę z kanapy. Gnomcia jest szalenie inteligentna, więc mam nadzieję, że szybko pójdzie, ale nie zamierzam jej poganiać.

    Czy tylko mi brakuje tutaj emotek?
  • filoruska 24.11.12, 11:29
    Nadal dziewczyna grzeczna. Powoli się przenosi do kuwety dla dorosłych (sądząc po śladach). Dzisiaj zwiększyłam ilość żwirku w jej kuwecie i dostawiłam drugą, z taką samą zawartością, po drodze do dorosłych kuwet.
    Poza tym robi się z niej rozmruczana przylepa.
  • stacie_o 24.11.12, 18:09
    Zazdroszczę. Moja przestała lać, za to dostała kociej głupawki. Cały dzień jest by rozrabiać tongue_out
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • filoruska 24.11.12, 19:00
    Tylko dzień?

    Mała szybko wszystko łapie. Prawdziwa mądrala. Ale jeden z moich rezydentów uczył się kuwety prawie 2 miesiące. A to był dorosły niekastrowany kocur z wieczną biegunką. Teraz najwierniejszy kopacz kuwetowy. Wtedy jak zdjęłam po dwóch miesiącach folię z mebli to dopiero odetchnęłam. Smród też się wietrzył długo, bo to mroźna zima była...
  • stacie_o 24.11.12, 19:39
    Tylko dzień, na szczęście. Nie krzycz, ale koci b. kazał ograniczyć przestrzeń życiową do pokoju, przedpokojów i wnęki. W dzień puszczamy ją na salony to szaleje, w nocy to sobie pochodzi, zabawki pochowane to spokój jest...
    --
    hrspecjalistka.blogspot.com/
  • mela1 24.11.12, 20:46
    Głupawka jest najlepsza! Można patrzeć godzinami. Ja bym tylko poprosiła, żeby w czasie głupawki mnie tak nie gryzł, aktualnie w stopę.
    I pokochał patyczki do uszu. Kradnie mi, gryzie i rozrzuca po całym mieszkaniu.
    A całą noc śpi, tylko przestał się wieczorem przytulać, woli leżeć obok. Tulenie jest rano, ewentualnie w środku nocy jak pan sie kładzie do łózka albo pani się obudzi. To wtedy mruczenie na całego i ugniatanie, cycków albo szyi.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • filoruska 11.12.12, 11:19
    Gnom, oficjalnie nazwany Carrambą, ma 100% dokładność w trafianiu do kuwety.
    Oczywiście liczę się z tym, że do czasu.... pierwszej rujki, bo wtedy kotki bywają nieprzewidywalne. Może wcześniej mała znajdzie własny dom i jakoś mnie to ominie?
  • finka9 02.07.13, 16:16
    Kot jest zazdrosny o dziecko . Jak urodziłam synka było to samo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka