Dodaj do ulubionych

Ale bajzel

30.10.02, 07:16
Wybory przeszły a śmietnik z ulotkami wyborczymi został. Ponoć jest jakiś
termin narzucony na uporządkowanie mat. reklamowych ale chyba nikt tego nie
przestrzega. Trzeba by ich jakoś później publicznie piętnować. Co
śmieszniejsze, wielu z nich w programach wyborczych chciało porzadków w
Świdnicy:)
pzdr
Obserwuj wątek
    • ypsilon Re: Ale bajzel 30.10.02, 13:52
      Syf wyborczy to ja sprzątam od dłuższego czasu, dobrowolnie, bo nie mogę żyć w
      takim śmietnisku. Jak na razie nikt z naszych wielkich samorządowców nie ma
      innego pomysłu na kampanię niż zasypywanie mieszkańców papierami. Kto posprząta
      to jedno pytanie, kto za to zapłaci to drugie. O ile znam życie-zapłacimy my,
      nie konitety wyborcze (pożal się boże).

      --
      ypsi
    • ypsilon Re: Ale.. 30.10.02, 13:54
      Z tego co widzę, to tylko my plączemy się po tym forum. Może w końcu ktoś
      jeszcze dołączy. Aż mi się wierzyć nie chce, że tu taka pustynia. A tak poza tym
      czy w Świdnicy można się gdzieś podłączyć do stałego łącza?
      --
      ypsi
      • claspo Re: Ale.. 31.10.02, 10:59
        Wiesz, na początku też był tylko Adam i Ewa:) Chętnie bym kogoś ze Świdnicy
        przyciągnął tu, ale jakoś nie znam za wielu świdnickich internautów, może Ty?
        A stałe łącze możesz sobie zainstalować, albo w tepsie, albo w dialogu (jesli
        jest gdzieś w pobliżu), albo na Wschodzniej czy Zachodniej jest jakaś firma co
        się oferowała ze stałym łączem. Jeśli w tepsie t oodbrze wziać sobie jakiegoś
        wspólnika i razem założyć kabel. Taniej:)
        pzdr
        • ypsilon Re: Ale.. 31.10.02, 15:27
          Wróciłam do Ś-cy po ponad 20-tu latach, więc znajmoych mam tu mało. Do tego
          pracuję też poza naszym miastem, w związku z tym znajomych internautów u mnie
          jak na lekarstwo.
          Ponadto w internecie każdy woli być raczej anonimowo, taka już jego specyfika.
          Łatwiej wtedy otwarcie wypowiadać się. A teraz już kończę, zaraz włączę się w
          przedświąteczny korek i postaram wrócić do domu na piękny, trzydniowy weekend.
          Może się gdzieś miniemy (anonimowo), Adamie.
          pzdr
          --
          ypsi
          • claspo Re: Ale.. 03.11.02, 17:45
            Może i się minęliśmy :), bo ja też pracuję poza Świdnicą:)
            Wiele osób robi poza Świdnicą, a takie niby kiedyś przemysłowe miasto było.
            Całe szczęscie, że ja nie muszę nigdzie jechać na święta. Qrna, najgorsze
            jeszcze przed nami. Boże Narodzenie. Ta gorączka zakupów i sprzątania.
            Brrrrrrrrr.
            pzdr
            • ypsilon Re: Ale.. 06.11.02, 13:55
              Długo tu nie zaglądałam, ale ostatnio nie mam na nic czasu. Wracając do tych
              wyborów, wszyscy mają receptę na szczęście i pomyślność, ale potem siadają na
              laurach i nic się nie zmienia. Ciekawa jestem, czy przyjdzie taki czas, że
              będzie można pracować na miejscu. Jak patrzę na ludzi, którzy maszerują sobie
              pieszo do pracy lub stoja na przystanku, to im po prostu zazdroszczę. Wiem, że
              ci bez roboty mi zazdroszczą, ale cóż... Szkoda mi tego czasu, który poświęcam
              na jazdę samochodem ( ponad 2 h), szkoda forsy na paliwo i szkoda samochodu.
              --
              ypsi
              • claspo Re: Ale.. 07.11.02, 06:45
                Witam:)
                naprawdę długo Cię nie było, ale w porównaniu z innymi to wróciłaś
                superextraexpressem:)
                Jaki masz problem by pracować w Świdnicy? Zakałądasz sobie firmę i już.
                A co do tych ludzi na przystankach to ja im nie zazdroszczę, bo oni i tak idą
                do pracy. Ja zazdroszczę tym co siedzą w domku, ciepłym domku. Powinni jeszcze
                zdecydowanie obniżyć wiek emerytalny. Niektórzy ponoć nie mogą żyć bez pracy.
                Ja tam jestem odwrotowiec i wcale bym się nie nudził.
                Przeraziłaś mnie. 2 godz. do pracy? To chyba w obie strony, ale to i tak jak
                dla mnie zbyt dużo. Strzelam: Wrocław? Legnica? Nie ważne:). A zimą jeździć
                tyle? Nie, dziękuję, ja postoję. Ja dojeżdżam do pracy 20 min. ale tamtej zimy
                nie dojechałem 2 razy do pracy.
                pzdr
                • ypsilon Re: Ale.. 07.11.02, 08:47
                  Wrocław. A poprzedniej zimy nie miałam żadnej przerwy w dojazdach. Parę razy
                  zdarzyło mi się jechać b. długo, zwł. 2 stycznia. Wtedy w Pszennie policja
                  zatrzymywała samochody i informowała, że droga jest nieprzejezdna. A w połowie
                  trzeba było zatrzymać się i czekać, aż pług zrobi tunel w jedną stronę. Przez
                  ten czas, jak jeżdżę, to poznałam parę skrótów przez wsie, jechałam przez
                  Sobótkę, parę razy przez polne drogi - to wtedy, gdy są wypadki, a ja nie lubię
                  czekać na drodze. A nad założeniem firmy zastanawiam się od pewnego czasu, ale
                  chyba trochę się obawiam, że nie dam rady. Najpierw chcę spróbować znaleźć tu
                  pracę. Raz zrobiłam podejście kilka lat temu, miałam nawet ciekawą ofertę, ale
                  firma wycofała się w ostatniej chwili. Jeśli chodzi o wcześniejszą emeryturę,
                  to ja jestem pierwsza. Jeszcze nigdy nie nudziłam się w domu. Teraz z
                  przyjemnością myślę o następnym 3-dniowym weekendzie. Potem o dłuższym wolnym w
                  czasie świąt. Na tę okazję zostawiłam sobie trochę urlopu. I to nie na
                  sprzątanie.
                  --
                  ypsi
                  • claspo Re: Ale.. 08.11.02, 06:40
                    Eee, to Ty szprytna kierwca jesteś:) Objazdami, nie znając okolic. Fiu, fiu. Co
                    do kobiet kierowców mam swoje pewne zdanie, ale Ty pewnie jesteś wyjątkiem.
                    Można sprarfazować takie jedno coś: jeździj tak, by na Ciebie nie trąbiono:)
                    Wiem, pewnie chcesz powiedzieć, że mężczyźni też nieraz jeżdża jak patafiany,
                    ale, dobra. Ten temat, czyli kobiety-kierowcy jest zamknięty:)

                    Ja już się pozbyłem złudzeń, że w Świdnicy można znaleźć interesującą pracę.
                    Prze ileś tam lat swojej kariery zawodowej w Świdnicy pracowałem całe 3 m-ce.
                    reszta to dojazdy. Najdalej to Wałbrzych. Szkoda mi i tego czasu spędzonego w
                    samochodzie, ale Ciebie to podziwiam. Tyle dojeżdżać do pracy. Wracać do domu
                    późnym popołudniem i cały tydzień zajęty. Zakupy pewnie w łykend robisz i to
                    pewnie do supermarketów trzeba jeździć? Ja nie nawidzę tego. Tym bardziej nie
                    znoszę, bo się troszeczkę odchudzam, a tam tyle pokus. Już mi ślinka leci na
                    samą myśl o salami i serku pleśniowym:)
                    pzdr
                    • ypsilon Re: Ale.. 08.11.02, 12:24
                      Strasznie nie lubię dzielenia kierowców wg płci. Faktem jest, że więcej jest
                      dobrych kierowców-mężczyzn. Ale chyba wynika to z tego, że w naszej polskiej
                      rodzinie z reguły jest tylko jeden samochód i panowie b. nie lubią się z nim
                      rozstawać. A co za tym idzie, wiele pań nie ma okazji, aby wprawiać sie w
                      jeździe. Co do mnie, to jeżdżę (wszystkim)od dziecka-motorem, dżipem, żukiem,
                      itd. Poza tym uważam, że każdy w jakiś zakresie powinien się znać na
                      samochodach-umiem zmienić koło-to już standart, wymienić żarówki, jakies
                      bezpieczniki. A w czasach, gdy wszystkiego było brak, to ja byłam osobą która
                      jeździła i załatwiała części, albo przeglądy (bez łapówki i zbędnych napraw).
                      A swiją drogą, to co czasami wyprawiają panowie na drodze-to zgroza.
                      Najweselej, gdy są wyprzedzani przez "babę" jakimś rzęchem, a potem starają się
                      pokazać przed swoimi dziweczynami, że to przez nieuwagę-mój samochód wygląda
                      niewinnie, ale ma podrasowany silnik i super przyspieszenie. No i b. dobrego
                      kierowcę. Nieładnie jest sie chwalić, ale tu nie przesadzam. Nie jestem
                      wszechstronna-moja rodzina nigdy nie doświadczyła jakiś pierogów czy innych
                      gołąbków domowej roboty, za to moje dzieci b. dobrze jeżdżą konno, na łyżwach
                      też super (razem ze mną), basen i rower to prawie reguła, młodsza regularnie
                      ćwiczy karate, znają pół Polski-dla mnie to jest prawdziwe życie. Gdyby nie
                      ograniczenia finansowe-byłoby super.
                      A praca w Ś-cy-szukam pomysłu, co zrobić. Prawdopodobnie otworzę firmę na razie
                      na próbę. Spróbuję zrobić parę zleceń i ocenię, czy na tym rynku znajdę
                      chętnych na swoje usługi. Niestety moja branża ścisle wiąże się z poziomem
                      życia ludzi. Jeśli nie maja forsy na życie, to nie będą się dokształcać. Musi
                      się coś zmienić na rynku, może wtedy przyjdzie czas dla mnie.
                      A propo polityków. Piszesz, że w Świebodzicach jest be, a u nas jest ok?
                      Przeglądam ostatnio programy, podsumowania - śmiech na sali. 1 listopada była
                      na cmentarzu - co krok to polityk, z prawej strony kaplicy Bełz, z drugiej
                      jakiś Pałac itd... A w ogóle przed wyborami wpadła do mnie koleżanka, jak po
                      ogień, żebym tylko na nią głosowała. A dobrze mnie zna-wie że nie cierpię
                      obłudy i takiego załatwiania spraw.
                      Czasami tak patrzę na to wszystko co sie dzieje i sama nie wiem, co o tym myśleć
                      Z jednej strony narzekam, że pracuję w firmie prywatnej-decyzje jednoosobowe,
                      nagłe zwolnienia, niskie zarobki. Ale z drugiej strony wiem, że jeśli do tej
                      pory tu jestem, to znaczy,że dobrze pracuję. Nie ma znajomości, koterii-liczy
                      sie tylko dobra praca. Sama też zatrudniam ludzi i w ten sam sposób ich oceniam-
                      wg kwalifikacji, a nie znajomości.
                      Kończę, bo strasznie się rozpisałam.
                      pzdrw
                      --
                      ypsi
                      • claspo Re: Ale.. 12.11.02, 07:27
                        :D wiedziałem, że ruszając ten temat stąpam po kruchym lodzie. Powiedzieć
                        kobiecie, że źle jeżdżą samochodem to igranie ze śmiercią. Dobra, przyznaję,
                        miałem taki mały zamiar by Cię sprowokować. Osobiście, nie mam nic przeciwko
                        kobietom-kierowcom, jeżeli jadą bezpiecznie i zgodnie z przepisami:)

                        Co od Twojej kuchni, to jestem zaskoczony. Co Wy jadacie np. w długie łykendy?
                        Zupki z torebek? Ja bardzo lubię takie zupki, ale na dłuższą metę bym nie
                        wytrzymał. Wiesz co? Poproszę żonę, by zrobiła jakieś pierogi domowe, lub np.
                        bigos i Ci podrzucę. :)

                        Co do tych sportów to przyznaję, że zazdroszczę. Ja zabieram się od jakiegoś
                        czasu by pójść na basen z córką, ale jakoś tak wychodzi. Ale jak przyjedzie
                        śnieg to nadrobię inne sporty. W kwestii formalnej: ja przypominam sobie jak
                        się jeździ na nartach, bo 10 lat nie praktykowałem, ale jakoś idzie:).

                        Wybory pominę. Jednak w Świebodzicach wygrał typ o wątpliwej moralności. Ludzie
                        z wad zrobili zalety. Ze złodziejstwa zrobili przedsiębiorczość.

                        Praca. No cóż. Uważaj jak piszesz posty, żeby szef się nie dowiedział, bo nie
                        chcę mieć Cię na sumieniu.
                        pzdr
                        • ypsilon Re: Ale.. 12.11.02, 08:55
                          Z jednego mojego zdania wyciągasz strasznie daleko idące wnioski - to że nie
                          jestem mistrzem kuchni nie znaczy, że jadamy byle co. Nigdy jeszczenie jadłam
                          zupki z proszku-wolę kanapkę. A jesli chodzi o nasz domowy jadłospis, to jest
                          on po prostu niewyszukany, a przede wszystkim mało pracochłonny. Jesli chodzi o
                          basen, to polecam wyjazd do Bielawy (koło Intermarche). Pływanie, masaż wodny,
                          mała i duża zjeżdżalnia-dla dzieci raj. Jak chodzę sama z moją małą, to muszę
                          mieć oczy dookoła głowy, bo co chwila jest w innym miejscu. No i oczywiście
                          najbardziej lubi skakać do basenu na głębokiej wodzie, a ja za każdym razem
                          wypatruję, czy już wypływa. To jest trening wytrzymałosci rodzica.

                          A wracając do kierowców-masz rację, ja okropnie się zaperzam, gdy ten temat
                          jest poruszany w ten właśnie sposób: kobieta-kierowca. Dlaczego z góry zakłada
                          się, że mężczyzna jest dobrym kierowcą? A to bzdura. Są różni, tak samo jak
                          kobiety.

                          Ale za samą dyskusję na ten temat śmierć Ci nie grozi. Na razie...
                          --
                          ypsi
                          • claspo Re: Ale.. 13.11.02, 07:16
                            No co TY? Bez obrazy, nic nie wyciągam:) JA za to na odwrót wolę zupkę w
                            proszku niż kanapkę:)

                            A ja tam lubię kuchnię i gotowanie. Mogę wymyślać potrawy i potem się
                            delektować:) Nie lubię tylko zmywania potem garów ;-)

                            NA razie sobie zaliczę basen w Świdnicy. Chodzi mi o to by się córa nauczyła
                            pływać, a potem będą zabawy. Najmłodsza się boi wody, więc nie miałaby tam
                            żadnej zabawy. Jeszcze 2 lata temu było na odwrót. W Sieniawce takiego wstydu
                            się najadłem i nasłuchałem, że jestem wyrodnym ojcem, bo chciałem by dziecko do
                            wody weszło, a ta się darła w niebogłosy:)

                            Wiesz z tym tematem kobiet-kierowców zrobiłem się troszeńkę złośliwy, po takim
                            serialu na TVN „Nauka jazdy”. Ogladałaś? Do dziś pamiętam jak instruktor
                            mówił/krzyczał do takiej jednej – Mówiłem Ci żebyś zdjęła nogę z gazu – a ona –
                            tak, ale nie mówiłeś którą.
                            bez komentarza :-D
                            Wiem, że niby one się dopiero uczyły, ale ...

                            > Ale za samą dyskusję na ten temat śmierć Ci nie grozi. Na razie... <

                            Te na razie brzmi niepokojąco :)

                            • ypsilon Re: Ale.. 13.11.02, 09:13
                              Kiedyś mój kolega z pracy zmienił koło w swoim samochodzie, a jak ruszył, to mu
                              się kiwało, a on nie wiedział dlaczego. Podpowiedziałam, że powinien mocno
                              dokręcić. A jeśli chodzi o innych ciekawych kierowców, to zapraszam w wolne dni
                              na ulice-dopiero wtedy widać klasę kierowców, zwł. kapeluszników (panowie w
                              kapeluszach mocno uczepieni kierownicy-nic nie widzą, nic nie słyszą). Sorry,
                              ja też czasami jestem złośliwa.
                              Ja nigdy nie przejmuję się tym, co mówią lub myślą inni. Więc nie martw się
                              wrogimi spojrzeniami. Moja mała bardzo długo pływała wyposażona w rękawki oraz
                              kółko-czuła się w głębokiej wodzie bezpiecznie. Dopiero jak zaczęło jej to
                              wszystko przeszkadzać w skokach do wody, to zdjęła i okazało się, że umie
                              pływać.
                              W Bielawie jest mały, płytki basen ze zjeżdżalnią.
                              Teraz przypomniałam sobie przygodę mojej starszej córki-pojechaliśmy do
                              Sulistrowiczek. Poszła do wody z mężem, w czasie zabawy spadła z materaca, on
                              jej szukał w tej mętnej wodzie. Potem córa opowiada: pływałam pod wodą i
                              wołałam tato, topię się, ale bez otwierania buzi, żeby nie zatonąć.
                              Moje poprzednie zakończenie potraktuj z przymrużeniem oka.
                              Idę załatwiać b. trudną sprawę, jestem cała w nerwach. Ale to nic. Może
                              przeżyję.
                              pzdr
                              --
                              ypsi
                              • ypsilon To jest 15.11.02, 14:28
                                Sahara, a nie forum. A szkoda. Takie duże miasto i nic sie nie dzieje.
                                Przeglądałam inne strony świdnickie i to samo. Może trochę więcej postów, ale
                                jakich.. Szkoda słów.
                                --
                                ypsi
                                • claspo Re: To jest 18.11.02, 16:09
                                  Witam, :)
                                  widzę żeś się zdenerwowła:)
                                  ja akurat mam z kompem problemy i nie zawsze ostatnio mogę pisać, ale poprawię
                                  się. Ale czy to coś da, by inni dołączyli?
                                  Wiesz, Świdnica niby niemałe miasto, ale wszyscy chyba porozpisywani na różnych
                                  forach a te pomijają, bo może i nie wiedzą o nim za dużo. Qrna, może by gdzie
                                  jakie info puścić:)?
                                  Idę teraz się odchamić, tzn. coś przeczytać, bo mam zaległosci, nara.

                                  pzdr
                                  • Gość: Maju Re: To jest IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.11.02, 22:03
                                    Jest Adam jest tez Ewa wiec kim ja jestem? Stworca? wezem kusicielem? moze
                                    ogrodem rajskim? a moze jakas roslinka? Sam nie wiem. Wiem ze nie mam
                                    problemow z dojazdami do pracy bo takowej nie mam.
                                    A co tyczy malej ilosci forumowiczow swidnickich to malo kto wie o istnieniu
                                    takowego. Propozycja : rozreklamowac. Pozdrawim
                                    • ypsilon Re: To jest 25.11.02, 16:51
                                      Jak już się włączyłeś, to rzuć jakiś pomysł, bu u nas z tym krucho. Jak już
                                      jest taka trójka-Adam, Ewa i wąż-to teraz jest raj.
                                      --
                                      ypsi
                                        • claspo Re: To jest 26.11.02, 18:15
                                          Sztuką jest zagrać każdą rolę, więć rola węża też dobra.
                                          Ja mam ostatnio problem z kompem i stukam na słowo honoru. Mam nadzieję, że do
                                          końca tygodnia uporam się z tym i będę częściej wpadał:)
                                          pzdr
                                            • ypsilon Re: To jest 27.11.02, 15:36
                                              Ewa ma problem nieustający z komputerem, a teraz jeszcze dodatkowo giną mi
                                              posty. Już dwa razy pisałam i za każdym razem komputer mi się zawiesił. Może
                                              teraz uda się.
                                              Byłam w niedzielę na świdnickiej giełdzie-szumna nazwa i tyle. Takie duże
                                              targowisko. Ostatnio coraz częściej stwierdzam, że nie ma tu (tzn. w Ś-cy)co
                                              robić. Lodowisko nieczynne, na basen do Bielawy, do teatru do Wrocławia, na
                                              konie do Szczawna. A na miejscu-czarna rozpacz i brak pomysłów.

                                              --
                                              ypsi
                                                • ypsilon Re: To jest 04.12.02, 07:45
                                                  Prowincja to nie jest, ale na pewno panuje tu jakiś marazm. Przeglądam
                                                  świdnickie fora - wszyscy sobie dogadują, media nawzajem się krytykują, ale
                                                  same niewiele sobą reprezentują. Nie chodzi mi o jakieś cuda na patyku, tylko o
                                                  to, by w trochę ciekawszy sposób przekazywały informacje. A tu co - Tele Raj i
                                                  wiadomości - ciągną się, prasa - nuda, ważne rzeczy schodzą na margines.
                                                  A przecież tyle ciekawych tematów, lokalnie ważnych mozna poruszyć i realizowac
                                                  cyklicznie. No cóż, pobożne życzenia.
                                                  --
                                                  ypsi
                                                  • mccoolpi3 Re: To jest 04.12.02, 13:49
                                                    Zgadzam się z poprzednim postem - w Świdnicy Panuje straszny marazm a media
                                                    dolewają oliwy do ognia swoim laickim podejściem do wielu spraw.
                                                    Czasami przykro mi, że po raz kolejny czytam o mało istotnej sprawie a inne
                                                    ważne tematy nie są dostrzegane.
                                                    Mam swoją hipotezę na ten temat ale nie wiem czy chcecie abym się z Wami
                                                    podzilił moimi spostrzeżeniami.
                                                  • ypsilon Re: To jest 04.12.02, 14:33
                                                    Pisz śmiało, ciekawa jestem, co myślą inni. Kiedyś nawet pisałam do Wiadomosci
                                                    Świdnickich, żeby poruszyli pewne tematy - i nic. Czasami myślę, że powinna
                                                    znaleźć się grupa osób, która weźmie sprawy w swoje ręce. W ilości siła.
                                                    --
                                                    ypsi
                                                  • mccoolpi3 Re: To jest 04.12.02, 17:31
                                                    Nie traktujcie tego jak reklamay ale własnie z takiego buntu powstał
                                                    ŚwidnickiPortal, który stanął w opozycji to fałszywego blichtru jaki pokrywa
                                                    lokalne media.
                                                    Język Portalu jest czasami ordynarny, perzeszyty błędami - jednak jest szczery
                                                    i dotyczy ważnych spraw.
                                                    Spraw mieszkanców, tych młodych (uczniowie) i trochę starszych (student)choć
                                                    ostatnio powstaje więcej tekstów dotyczących lokalnej polityki, czy chocby
                                                    wizji Świdnicy za 20, 30 lat.
                                                    W jednosci siła - zgadza sie, jednak czy taka siła przebije się przez układy i
                                                    układziki????
                                                  • claspo Re: To jest 04.12.02, 19:14
                                                    Witam:)
                                                    to wyżej qbapz to byłem ja:)

                                                    no dobra, wracając do sprawy.
                                                    Coś mi się wydaje ypsi, że te nowe forum to nie dla nas, bo ja nie zaliczę się
                                                    do żadnej grupy. o studiach już zdążyłem zapomnieć. mimo to rozejrzę się tam
                                                    tylko trochę później.
                                                    :)
                                                    pzdr
                                                  • ypsilon Re: To jest 05.12.02, 08:28
                                                    Ja już się tam rozejrzałam. Sama młodzież, ale to mi nie przeszkadza. Skoro
                                                    starsi nie chcą sie włączać, to ich strata.
                                                    --
                                                    ypsi
    • wawryniewicz Re: Ale bajzel 23.12.02, 09:27
      Dzień dobry, nazywam się Ryszard Wawryniewicz i od miesiąca jestem nowym
      wiceprezydentem Świdnicy. W moich kompetencjach są sprawy z zakresu opieki
      socjalnej, kultury, sportu i rekreacji oraz oświaty. Czytałem wypowiedzi na
      Forum i niestety z wieloma, które mówią o marazmie w Świdnicy, muszę się
      zgodzić. Mam ochotę zmienić wiele rzeczy w naszym mieście - będę zatem
      wdzięczny za wszelkie pomysły, którymi zechcecie się ze mną podzielić. Nie
      gwarantuję, że wszystkie uda się zrealizować, ale na pewno wszystkie
      podpowiedzi potraktuję poważnie. Moja skrzynka to wawryniewicz@gazeta.pl
        • claspo Re: Ale bajzel 06.01.03, 19:10
          ypsi, jak to jest wawryniewicz to ja jestem dajmy na to Bogusławem Lindą :D

          a po drugie, to masz rację. gdzie się podział program wyborczy?? to chyba było
          tak: najpierw wygram wybory, a potem się zobaczy, byle przetrwać następne 4
          lata. ten mechanizm działa u wszystkich posłów i radnych. aktywność zaczyna
          się na 2-3 miesiące przed kolejnymi wyborami.
          pzdr
          • Gość: Bodek Re: Ale bajzel IP: *.swidnica.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 18:04
            claspo napisał:

            > ypsi, jak to jest wawryniewicz to ja jestem dajmy na to Bogusławem Lindą :D
            >
            > a po drugie, to masz rację. gdzie się podział program wyborczy?? to chyba
            było
            > tak: najpierw wygram wybory, a potem się zobaczy, byle przetrwać następne 4
            > lata. ten mechanizm działa u wszystkich posłów i radnych. aktywność zaczyna
            > się na 2-3 miesiące przed kolejnymi wyborami.
            > pzdr

            Witam,
            Uważam z dużym prawdopodobieństwem, że to był faktycznie nowy vice, to po
            pierwsze;
            a po drugie, to programu wyborczego po panu W. bym się nie spodziewał, ponieważ
            zgodnie z nową ordynacją wyborczą zastępcy prezydentów/burmistrzów są mianowani
            (powoływani?) przez prezydenta wybranego wolą większości. Pan Wawryniewicz na
            prezydenta nie startował, to i po co mu program:)))...
            • ypsilon Re: Ale bajzel 10.01.03, 15:42
              Czołem i nosem
              teraz program oświatowy mnie nie interesuje zbytnio, czekam za to na informacje
              o winietach i biopaliwach. Jak to jest zorganizowane - rozbój w biały dzień i
              to przeprowadzony przez państwo. Eksperyment przyjęty ustawą do realizacji bez
              prawa wyboru - to biopaliwa. A winiety - po co płacimy podatek drogowy? Czy
              zameldowanie tymczasowe w miejscu pracy będzie honorowane? Tak się zastanawiam,
              jak duże muszą być łapówki, aby przepchnąć takie ustawy. Kierowcy ratują
              rolnictwo, naprawiają drogi publiczne-co jeszcze mogą zrobić?

              --
              ypsi
              • claspo Re: Ale bajzel 15.01.03, 20:01
                Witam :) i o zdrowie się pytam
                O winietach i biopaliwach nie dostaniesz chyba od prezydenta odpowiedzi. Z tego
                co mi wiadomo to my już jeździmy na tych biopaliwach a skandalem jest to, że
                nikt nam o tym nie powiedział. Jeżeli ekspreci (profesory i inne takie) mówiš,
                że używanie biopaliw jest szkodliwe, to czemu taki kmiotek kalinowski mówi, że
                jest inaczej?? zresztą z tego co widzę, to te posły zawsze są mądrzejsze. taki
                dajmy nałęcz chce się nauczyć kodeksu postępowania karnego w 5 dni. co to
                takiego?? bułka z masłem dla niego. sędziowie mają co najmniej 6 miesięcy na
                nauczenie się nowych przepisów, studenci chyba rok, a nałęcz-historyk wyryje to
                w parę dni. winiety to inna sprawa. podatek drogowy płacimy w paliwie, opłaty
                za środki transportu są płacone w gminie, już teraz są jakieś winiety czy
                koncesje dla osób prowadzących zarobkowo transport, do tego dojdą winiety.
                absurdem jest, że zwolnienia z posiadania winiet nie mają strażacy i karetki.
                po pierwsze ciekawe czy gdy nie daj Boże będzie jakaś katastrofa i trzeba
                będzie wzywać jednostki z sąsiednich powiatów to czy dostaną karę za brak
                winiet?? pzdr
                • ypsilon Re: Ale bajzel 16.01.03, 08:45
                  Cześć
                  Wg mnie to mogą sobie wprowadzać paliwa, jakie im się podoba, ale niech ludziom
                  pozostanie wybór, na którym chcą jeździć. Teraz jeżdżę na gazie i bio mi wisi.
                  Ale już mam nowe autko i nie będę przerabiała, bo mało pali. Ale jeśli te bio
                  są do d... to zniszczę silnik.A szkoda.

                  Byłeś na lodowisku? Bo ja tak. Gorąco polecam. Sama nie powinnam jeździć ze
                  względu na mój kręgosłup (ponoć sport to zdrowie), ale muszę ubezpieczać córkę.
                  Jeździ dość dobrze, ale wśród dużej młodzieży nie ma szans - oni takich
                  szkrabów po prostu nie widzą.

                  pzdr
                  --
                  ypsi
                  • claspo Re: Ale bajzel 16.01.03, 19:06
                    Witam:)
                    Jaki wybór w paliwach?? co Ty opowiadasz?? Chłop potęgą jest i basta i jak
                    kalinoś zechce to tak będzie

                    Na lodowisku, wstyd przynać, nie byłem jeszcze. Chyba prędzej dziecko pójdzie
                    na lodowisko na pólkoloniach niż ja z nią pójdę. Jakośczasu brakuje na
                    wszystko. jestem po prostu źle zorganizowany.

                    zamiast karty graficznej i internetu to sprawiłaś sobie autko?:)

                    pzdr
                    • ypsilon Re: Ale bajzel 17.01.03, 08:33
                      Hej
                      Autko było najważniejsze, można powiedzieć, że niezbędne do wykonywania pracy-
                      duży wydatek na początku, potem mniejszy przy eksploatacji. Z moim starym
                      ostatnio dużo czasu spędzałam w warsztacie. A jak już wszystko jest ok, to
                      trzeba go sprzedać-trochę szkoda, myślałam, że zostawię dla córki, ale niestety
                      nie dam rady. Musi trochę jeszcze poczekać.
                      Z wyjściem gdziekolwiek jest tak, że najgorzej jest wyjść z domu-potem to już
                      się toczy. Ja w piątek wróciłam do domu ok. 20-tej, w sobotę rano wyjechałam do
                      W-wy, w niedzielę wracałam, było b. slisko, więc jazda z duszą na ramieniu.
                      Przyjeżdżam ok. 15.oo - a mała "obiecałaś, że pójdziemy na orkiestrę". I co,
                      powiem jej, że jestem zmęczona. Nie. Prysznic, kawa i idziemy. Było fajnie,
                      tylko do dzisiaj jestem strasznie niewyspana. Wśrodku cały czas śpię. Byle do
                      jutra. A o 18.oo na basen.
                      Więc nie marudź, tylko na coś się zdecyduj. Na pewno będzie przyjemnie.

                      pzdr
                      --
                      ypsi
                      • claspo Re: Ale bajzel 19.01.03, 21:25
                        qrna, ja to jestem niezorganizowany. postanowiłem ograniczyć net do pół godziny
                        dziennie (teraz poświęcam 1,5 h) i zająć się czymś innym.
                        Koniec, na lodowisko idę w sobotę. MUSZĘ!!!
                        A na basen??... jak katar przjedzie:D
                        pzdr
                        • ypsilon Re: Ale bajzel 22.01.03, 08:12
                          Myślisz, że ja jestem zorganizowana. Zawsze przed jakimś wyjściem zwalczam w
                          sobie pokusę pozostania w cieplutkim domku, na wszelki wypadek do ostatniej
                          chwili nie mówię córce, że gdzieś się wybierzemy. Za to później jest już
                          lepiej, tym bardziej, że ja też lubię robić różne dziwne rzeczy. Nauczyłam się
                          nawet jeździć na rolkach.
                          --
                          ypsi
                          • claspo Re: Ale bajzel 23.01.03, 15:24
                            Widać lepiej Ci idzie układanie zajęć pozaszkolnych:D
                            A może zamiast obiecywać, pewnego dnia powiem: ubieramy się i już??
                            trza tak zrobić. wyjdę wtedy na takiego nieprzewidywalnego i spontanicznego:D
                            póki co wezmę dziecko na mecz piłki ręcznej. i blisko i też ciekawe]
                            pzdr
                                  • ypsilon Re: I stało się :) 31.01.03, 17:11
                                    Pogoda jest akurat dla narciarzy-zazdroszczę Ci. Sama nie mogę już jeździć.
                                    Ale też wyjeżdżam w góry - przewietrzyć umysł i nogi. Poza tym z okazji ferii
                                    biorę kilka dni wolnych i mam szczere chęci intensywnie pływać. Ale co z tego
                                    wyniknie?
                                    --
                                    ypsi
                                    • claspo Re: I stało się :) 04.02.03, 20:19
                                      Ośla łączka zaliczona. Spodobały mi się te ekstremalne sporty :D następnym
                                      razem razem chyba zaliczę jednak ten basen. Ufffffff. robię postępy, ale sadło
                                      nie chce spaść :D
                                      pzdr
                                      • ypsilon Koniec ferii... 17.02.03, 11:01
                                        wracamy do pracy. Na parę dni opuściłam miasto, pochodziłam po górach, kilka
                                        razy zaliczyłam basen (w Świdnicy), załatwiłam masę spraw, włącznie z
                                        odebraniem nowego prawa jazdy (dwa m-ce po terminie)i w dobrym nastroju wracam
                                        do pracy. A poza tym szukam odpowiedzi na pytanie - jakie zawody mają
                                        przyszłość i dają szansę na pracę.

                                        pozdrawiam mroźnie
                                        --
                                        ypsi
                                        • claspo Re: Koniec ferii... 20.02.03, 20:39
                                          ypsilon napisała:

                                          > wracamy do pracy. Na parę dni opuściłam miasto, pochodziłam po górach, kilka
                                          > razy zaliczyłam basen (w Świdnicy), załatwiłam masę spraw, włącznie z
                                          > odebraniem nowego prawa jazdy (dwa m-ce po terminie)i w dobrym nastroju
                                          wracam
                                          > do pracy. A poza tym szukam odpowiedzi na pytanie - jakie zawody mają
                                          > przyszłość i dają szansę na pracę.
                                          >
                                          > pozdrawiam mroźnie

                                          Witam po przerwie:)
                                          Ja akurat nie wiem co to ferie, ale udało mi się pojechać na narty i wrócić o
                                          własnych siłach. narty też całe:)

                                          Jest wiele zawodów które mają przyszłość, ale raczej dla kobiet się nie nadają.
                                          Choć może dobrze jest być poborcą podatkowym. Fucha. Nic nie robią tylko
                                          straszą ludzi i za darmo kasę biorą. Wynagrodzenie podstawowe niemałe a i
                                          obowiazkowa premia nie mniej niż 50% wynagrodzenia. A co najważniejsze za nic
                                          nie odpowiadają. Różnica między nimi a normalnymi podatnikami jest taka, że w
                                          przypadku pomyłki to podatnik jest przestępcą, a inspektor się tylko pomylił.
                                          pzdr
                                          • ypsilon Zawody. 21.02.03, 08:46
                                            Pytam, ponieważ moja córka w tym roku zdaje maturę i zastanawia się, jaką
                                            szkołę wybrać. Jest dobra z chemii, biologii, informatyki. Zdecydowała się na
                                            farmację, ale chce jeszcze przemyśleć inne opcje na wypadek oblania egzaminów.
                                            Zastanawia się też nad informatyką, ale ja jej to wyperswadowałam, bo
                                            informatyków jest już multum. Ale z tymi zawodami jest chyba tak, że oprócz
                                            wykształcenia potrzebny jest łut szczęścia.
                                            pozdrawiam
                                            --
                                            ypsi
                                            • claspo Re: Zawody. 23.02.03, 16:22
                                              ypsilon napisała:

                                              > Pytam, ponieważ moja córka w tym roku zdaje maturę i zastanawia się, jaką
                                              > szkołę wybrać. Jest dobra z chemii, biologii, informatyki. Zdecydowała się na
                                              > farmację, ale chce jeszcze przemyśleć inne opcje na wypadek oblania egzaminów.
                                              > Zastanawia się też nad informatyką, ale ja jej to wyperswadowałam, bo
                                              > informatyków jest już multum. Ale z tymi zawodami jest chyba tak, że oprócz
                                              > wykształcenia potrzebny jest łut szczęścia.
                                              > pozdrawiam

                                              Farmacja to dobra sprawa, bo ludzie zawsze będą chorować i rynek będzie.

                                              Jednak ja proponowałbym "prawo" . Jest to uniwersalny kierunek i wiele rzeczy
                                              mozna potem robić.
                                              pzdr
                                              • ypsilon Re: Zawody. 26.02.03, 15:02
                                                U mnie w firmie prawników jest tak dużo, jak informatyków. Poza tym ukończyć
                                                prawo to jedno, a dostać sie na aplikację to drugie. A bez tego prawnik może
                                                być tylko sekretarką lub inną biuralistką. Sama jestem ciekawa, co z tego
                                                wszystkiego wyniknie.
                                                --
                                                ypsi
                                                • claspo Re: Zawody. 05.03.03, 20:58
                                                  Cie choroba mnie zmogła :)

                                                  Jednak będę obstawał przy prawniku. To umysł specyficzny i zawsze znajdzie
                                                  pracę w różnych dziedzinach życia. Zastanawiające jest, że wielu historyków
                                                  sztuki jest na wysokich posadach menedżerskich. Pchaj córkę, albo w dochtory
                                                  albo na rejenta :)
                                                  • ypsilon Re: Zawody. 06.03.03, 14:21
                                                    Witam po chorobie, myślałam, że przeniosłeś się gdzie indziej.
                                                    Pchać to ja ją mogę, ale czy ona będzie chciała? A widziałeś egzaminy na prawo
                                                    w Hali Ludowej-koszmar. A w przyszłym tygodniu ja spędzę tam 4 dni-na targach
                                                    edukacyjnych. Jak ja nie lubię takich imprez-teraz przygotowania, pośpiech, bo
                                                    dział marketingu nie nadąża i trzeba samemu robić projekty i drukować. A potem
                                                    tłumy pod Halą, nie ma gdzie zaparkować, a poza tym tam najwięcej kradną. Ale
                                                    pocieszające jest to, że jak się skończą, to już będzie wiosna.
                                                    I skończą się choroby. Pozdrawiam leczniczo.
                                                    --
                                                    ypsi
                                                  • claspo Re: Zawody. 10.03.03, 19:38
                                                    Cie choroba dalej trzyma. Dochtor pedział, ze jeszcze 7 dni. Tyle daje
                                                    gwarancji, bo jeśli nie, to muszę zrobić prześwietlenie.

                                                    Co do egzaminów, to czym Ty się przejmujesz? Tłumami? Jak ktoś jest zdolny, to
                                                    nie ma problemu. A poza tym no pain no gain. trochę się córcia pomęczy, by
                                                    potem spijać śmietankę:)

                                                    Targi masz powiadasz? Fajna sprawa. Oderwanie od pracy jako takiej. Szkoda, ze
                                                    to nie targi spożywcze, bo wtedy i podegustować można. :) a tak to tylko
                                                    dziesiątki długopisów ludzie zbierają i niepotrzebne im materiały reklamowe.
                                                    Mimo to fajnie jest na targach.
                                                    pzdr
                                                  • ypsilon Cie choroba... 11.03.03, 08:24
                                                    nie opuszcza, a do mnie przyszła. I to w świetnej formie-grypa + zapalenie płuc
                                                    u maturzystki + bolący ząb u młodszej + rozcięta psia łapa. Koszmar. Mam
                                                    nadzieję, że szybko sobie pójdzie, bo na dworze jest tak ładnie.
                                                    Szybkiego powrotu do zdrowia życzę
                                                    --
                                                    ypsi
                                                  • claspo Re: Cie choroba... 16.03.03, 20:46
                                                    Statystycznie musiało i dopaść Twoją rodzinę. Ponoć nie ma żadnej epidemii
                                                    grypy, a pół Polski w łóżkach. Dziwne?? :)

                                                    Ja to mam już za sobą 3 tygodnie wystarczą. :)
                                                    Ciepło się robi, więc trzeba wiosenne rozrywki wymyślić. Może rowerem do pracy
                                                    dojeżdżać?? :D Nie. Wystarczy mi ruchu, gdy sobie 4 razy dziennie na drugie
                                                    piętro wejdę :D

                                                    Jak tam po targach?? Dużo ludzi skaptowałaś??:D Cyrografy zebrałaś??:D
                                                    pzdr
                                                  • ypsilon Grypa w natarciu. 17.03.03, 08:25
                                                    Atakuje nowe ofiary-teraz męża, a nie ma nic gorszego, niz chłop chory i
                                                    zamkniety w domu. Czuję się, jakby mnie ktoś zamknął z lwem w klatce. Dobrze,
                                                    że dziecko ma tyle zajęć poza domem, a ja muszę ją wozić. Targi zakończone,
                                                    firma nasza dostała nawet nagrodę. A czy będą nowi chętni, to dopiero czas
                                                    pokaże. Jesli chodzi o wiosenne postanowienia, to ja przesiadam się na rower
                                                    (oczywiście na terenie Świdnicy). No i cały czas basen. A ostatnio nawet
                                                    przebiegłam sie z psem (o 10-tej w nocy, żeby nikt nie słyszał mojej zadyszki).

                                                    --
                                                    ypsi
                                                  • claspo Re: Grypa w natarciu. 26.03.03, 19:17
                                                    trochę mnie nie było. choróbsko odeszło wraz z chęcią do ruchu. nic mi się nie
                                                    chce ostatnio robić. a już wyjsć z domu? trawa rośnie na dworze a we mnie leń:)
                                                    nic. trza się przemóc i rozruszać kości. chyba wiem dlaczego nie chce mi się
                                                    nic robić.:) święta się zbliżają i na samą myśl o porządkach tak reaguję.:)
                                                    pzdr
                                                  • ypsilon To jest lenistwo 27.03.03, 08:44
                                                    Jak Cię nie ma, to już na dobre. Myślałam, że utknę tu sama. Mój mąż tak samo
                                                    podchodzi do wiosny, a ja mu wczoraj kupiłam farbę i pędzelki. Nie wiem
                                                    dlaczego się nie ucieszył. Ja za to mam b. napięty harmonogram w pracy.
                                                    Zlecenie goni zlecenie, praca w soboty i niedziele. Wiosnę widzę tylko w drodze
                                                    do pracy. A dzisiaj niewiele brakowało, a miałabym dłuższą przerwę - rano była
                                                    mgła, zauważyłam stojącą ciężarówkę na drodze, trójkąt, hamuję - a samochód
                                                    zaczyna się ślizgać od prawej do lewej. W ostatniej chwilo stanęłam w miejscu.
                                                    Okazało się, że ciężarówa stanęła, bo wylewał się jej olej. Mógł ten trójkąt
                                                    wc\ześniej wystawić. Trochę mnie to wkurzyło. Ale nic to:)
                                                    --
                                                    ypsi
                                                  • claspo Re: To jest lenistwo 04.04.03, 12:26
                                                    ypsilon napisała:

                                                    > Jak Cię nie ma, to już na dobre. Myślałam, że utknę tu sama. Mój mąż tak samo
                                                    > podchodzi do wiosny, a ja mu wczoraj kupiłam farbę i pędzelki. Nie wiem
                                                    > dlaczego się nie ucieszył.

                                                    ja go rozumiem, mnie też czeka jakieś domalowywanie po malowaniu letnim :[

                                                    > Ja za to mam b. napięty harmonogram w pracy.
                                                    > Zlecenie goni zlecenie, praca w soboty i niedziele. Wiosnę widzę tylko w
                                                    drodze
                                                    > do pracy.

                                                    przynajmniej się nie nudzisz. gdy jest dużo pracy, czas szybciej leci :)

                                                    > A dzisiaj niewiele brakowało, a miałabym dłuższą przerwę - rano była
                                                    > mgła, zauważyłam stojącą ciężarówkę na drodze, trójkąt, hamuję - a samochód
                                                    > zaczyna się ślizgać od prawej do lewej. W ostatniej chwilo stanęłam w
                                                    miejscu.

                                                    No to teraz musisz zrobić coś pożytecznego, bo dostałaś drugą sznasę.

                                                    > Okazało się, że ciężarówa stanęła, bo wylewał się jej olej. Mógł ten trójkąt
                                                    > wc\ześniej wystawić. Trochę mnie to wkurzyło. Ale nic to:)

                                                    jak to nic? trzeba go było zrąbać porządnie i policję wezwać. przepsiy wyraźnie
                                                    mówią ile metrów od pojazdu ustawia się trójkąt. takich dziadów co stawiają
                                                    trójkąty obok samochodu bym karał maksymalnymi mandatami. boją się, że ktoś im
                                                    ukradnie trójkąt??

                                                    pzdr
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka