Dodaj do ulubionych

Były sędzia oskarżony o korupcję

13.02.07, 20:44
Legnicka prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw byłemu
sędziemu sądu w Świdnicy, zarzucając mu korupcję.
Według prokuratury, w 2002 roku, w zamian za uchylenie aresztu przestępcy o
pseudonimie Jaguar, sędzia przyjął korzyści osobiste i majątkowe m.in. w
postaci usług seksualnych w agencji towarzyskiej.

Jak poinformowała we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy,
Liliana Łukasiewicz, 67-letni Józef Z. jest obecnie sędzią w stanie spoczynku.
Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutu. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Wraz z nim oskarżono m.in. szefa agencji towarzyskiej, w której zapewniono
rozrywki sędziemu, a także przestępcę, któremu sędzia miał pomóc uchylając
postanowienie sądu niższej instancji o aresztowaniu go. W wyniku tej decyzji
Marek N. ps. Jaguar, wyszedł na wolność i ukrywał się przed wymiarem
sprawiedliwości.

Wszystko to wydarzyło się w 2002 roku, gdy wielokrotnie karany, Marek N.,
został po raz kolejny zatrzymany i aresztowany. Przestępca przekazał swojemu
znajomemu, Jarosławowi G. (właścicielowi agencji towarzyskiej w Uciechowie)
gryps zawierający list adresowany do sędziego Józefa Z., zaczynający się od
słów "Kochany Panie Józefie".

- Po otrzymaniu tego listu od Marka N. sędzia powiedział, że "zobaczy co da
się zrobić". Następnie przewodniczył składowi sędziowskiemu, który 25 czerwca
2002 roku, w postępowaniu odwoławczym, uchylił tymczasowy areszt zastosowany
przez sąd niższej instancji wobec znanego w Wałbrzychu przestępcy -
powiedziała prokurator Łukasiewicz.

Dodała, że sąd zamiast aresztu orzekł wobec gangstera dozór policji i
poręcznie majątkowe w wysokości 2,5 tys. zł.

- W uzasadnieniu decyzji o uchyleniu aresztu wskazano m.in., że prokuratura
nie zgromadziła dowodów na karalność Marka N. Tymczasem przyczyną była duża
liczba wyroków, które zapadły wobec Marka N., dlatego prokuratura nie zdążyła
zdobyć tzw. karty karnej, jednak sędzia Józef Z. musiał wiedzieć o
przestępczej przeszłości Marka N., bowiem sam go wcześniej skazywał na karę
pozbawienia wolności w innych postępowaniach - podkreśliła rzeczniczka.

W akcie oskarżenia zaznaczono, że "Jaguar" był wielokrotnie karany za
przestępstwa przeciwko mieniu i odpowiadał w warunkach wielokrotnej recydywy.
Był powszechnie znany wśród ludzi związanych z wałbrzyskim wymiarem
sprawiedliwości, ponieważ podczas jednego z przesłuchań wyskoczył z okna na
pierwszym piętrze siedziby prokuratury w Wałbrzychu.

W śledztwie dotyczącym korupcji, legnicka prokuratura ustaliła, że po
opuszczeniu aresztu przez Marka N., zabrał on sędziego do agencji towarzyskiej
należącej do Jarosława G.. Tam wspólnie pili alkohol. Sędzia skorzystał też z
usług prostytutki. Według prokuratury, w domu publicznym sędzia był gościem
jeszcze kolejny raz.

Według prokuratury, "korzyść", którą "wręczyli" sędziemu: Marek N. i Jarosław
G., stanowiły właśnie usługi seksualne w trakcie tych dwukrotnych wizyt, a
także pity wówczas alkohol. Wyceniono to wszystko na co najmniej 1500 zł i na
tyle określono wysokość "łapówki", za jaką udało się uzyskać przychylność
sędziego.

Oskarżony sędzia, który mieszka w Wałbrzychu, zatrudniony był w Sądzie
Okręgowym w Świdnicy. 1 stycznia 2003 r. został jednak dyscyplinarnie
przeniesiony do sądu w Katowicach. Miało to związek m.in. z postępowaniem
jakie toczyło się przeciw niemu oraz jego żonie, przed sądem we Wrocławiu i
zakończyło się warunkowym umorzeniem postępowania. Wobec sędziego już raz
podjęto postępowanie o przyjęcie korzyści majątkowej, ale nie uchylono mu
wtedy immunitetu sędziowskiego.

Zrobiono to dopiero w marcu 2006 roku na wniosek legnickiej prokuratury. Od
końca 2004 r. Józef Z. jest emerytem, czyli sędzią w stanie spoczynku.
Mężczyzna nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów korupcji i twierdzi, że
decyzja o uchyleniu aresztu "Jaguarowi" zapadła zgodnie z prawem.

Inni oskarżeni w sprawie świdnickiego sędziego to Marek N. oraz szef agencji
towarzyskiej w Uciechowie. Zarzuca im się wręczenie łapówki funkcjonariuszowi
publicznemu w związku z pełnioną przez niego funkcją. Obaj chcą dobrowolnie
poddać się karze. W przypadku "Jaguara" jest to 2,5 roku pozbawienia wolności,
a przypadku Jarosława G. - 2 lata więzienia. Ostatnim oskarżonym jest Mariusz
R., który też chce się poddać karze jednego roku i 3 miesięcy pozbawienia
wolności. Prokuratura udowodniła, że pomagał Markowi N. załatwiając mu
zaświadczenie lekarskie o konieczności przyjęcia do szpitala.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3915506.html
--
nikt w swojej inności nie może być sam
---------------
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka