Dodaj do ulubionych

Rok Chopinowski

03.01.10, 11:48

Koncertem Symfonicznym w Filharmonii Narodowej
w Warszawie zaingurowane zostaną obchody
Międzynarodowego Roku Chopinowskiego.
Data: 7 stycznia br. Transmisja telewizyjna
w programie drugim.
Gwiazdą będzie chiński pianista Lang Lang.
Mówią, że fenomen. Niestety, bez udziału naszych
wybitnych pianistów. Stąd moje zniesmaczenie.
Jakoś nie widzę Chińczyka w muzyce Chopina,
powiem więcej, nie widzę przy pianinie. sad
Edytor zaawansowany
  • eurytka 03.01.10, 12:20
    Et tam, Chińczyk czy Japończyk wszystko potrafi.
    A Chopin to bardziej Francuzem był niż Polakiem.
    Uprzedzenia.
  • sagittarius954 03.01.10, 14:40
    Do tej pory można było zobaczyć Chińczyka taszczącego fortepian a nie
    wydobywającego z niego dźwięki. I to jest właśnie wpływ tv na społeczeństwo . Do
    momentu wysłuchiwania etiud i mazurków w radiu , społeczeństwo ( całe) jakby
    chętniej przebywało w pobliżu chociaż tego konkursu . A teraz ... to konkurs dla
    koneserów .
    Super naprawdę będziesz śledziła przebieg ?
    A swoją drogą ciekawym by było usłyszeć jak grał je( mazurki itp) sam Fryderyk .
    A chińczyk - czemu nie , potęga ludzi daje zawsze potęgę gospodarczą a za nią
    kulturalną , nie wspomnę o wojskowej , choć z fortepianem na korpusie czołgu
    jakoś stolic europejskich trudno jest zdobywać .


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • dwa-filary 03.01.10, 16:11
    Na Krak. Przedm. zainstalowano 15 ławek z czarnego marmuru, z krótkimi wzmiankami o Chopinie i małą mapką wyrytą w nim.Każda ławka gra inny utwór. Fajnie smile
    --
    ******************************************************************
    Interesuje mnie przyszłość,bo tam zamierzam spędzić resztę życia.
    http://i45.tinypic.com/2vwwpwx.jpg
  • eurytka 03.01.10, 16:27
    Mnie tam bardziej ploteczki interesują niż muzyka Chopina.
    Czytałam książkę o George Sand to i o Fryderyku tam sporo było.
    A taki np Ivo Pogorelicz nie wygrał konkursu,
    ożenił się z o 20 lat starsza nauczycielka muzyki,
    światowej sławy pianista,
    to jest ciekawe.
  • sagittarius954 03.01.10, 17:26
    Zawsze byłem pewien , że starsze nauczycielki są niesamowite big_grinbig_grin i grzechu
    warte big_grinbig_grin


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • eurytka 04.01.10, 00:23
    sagittarius954 napisał:

    > Zawsze byłem pewien , że starsze nauczycielki są niesamowite big_grinbig_grin i grzechu
    > warte big_grinbig_grin
    No widzisz, że niesamowite!
    Ona już nie żyje.
    Część jej pamięci- Alizy Kezeradze.
    Co miłość z ludźmi wyprawia.
    Oh!
    Kochać bardzo w życiu, to jest to!
    Byli małżeństwem od roku 1980 aż do jej śmierci w 1996 roku.
    Zmarła na raka.
    Dla młodszego o 20 lat Ivo,
    zostawiła męża i dzieci.
  • super222 03.01.10, 21:32

    Sagittariusie - miło ciebie czytaćbig_grin

    Muzyka Szopena działa na mnie jak afrodyzjak.
    Zatracam się zupełnie i całkowicie, czyli taki
    ma na mnie wpływ. Zakochałam się podczas koncertu
    na żywo, który grał znakomity polski pianista
    Olejniczak (imię? nie pamiętam...Janusz?).
    Przeżycie było tak ogromne, że pozostało na zawsze.
    Naturalnie, jeżeli będzie transmisja na żywo
    koncertu w dniu 7 stycznia, to będę *wbita w fotel*.
    Nie mam szans na wysłuchanie Chińczyka na żywo,
    ale jeżeli zagra poludzku, to czemu nie?...
    ---
    sagi napisał: >Super naprawdę będziesz śledziła
    przebieg?
  • goskaa.l 04.01.10, 09:16
    WARSZAWA, (R) - Na posiedzeniu Instytutu Fryderyka Chopina, które odbyło
    się w poniedziałek. dnia 10 hm. w Zarządzie Miejskim M. st. Warszawy. pod
    przewodnictwem dyr. A. Wieniawskiego. w obecności prezydenta miasta.
    Tołwińskiego oraz szefa Resortu Kultury. Sztuki i Propagandy Zarządu Miejskiego
    R. ł..adotiza (nazwisko nieczytelne). powzięto uchwałę przeniesienia urny z
    sercem Chopina na poprzednie jego miejsce, w kościele św. Krzyża.
    Serce Chopina, zamurowane, jak wiadomo, w jednym z filarów nawy kościelnej,
    zostało w październiku ub. roku zabrane na przechowanie przez Arcybiskupa
    Szlagowskiego i od tej pory znajdowało się pod Jego opieką w Milanówku.
    Jako termin uroczystości przeniesienia i zamurowania relikwii narodowej,
    przewidziano dzień 17 października, w którym przypada 96 rocznica śmierci
    genialnego kompozytora.
    Aktowi temu nadane będą formuły szczególnie uroczyste.
    Tegoż dnia odbędzie się .. _Ii Roma uroczysty koncert Chopinowski. połączony z
    akademią. W koncercie który ma mieć charakter ...
    (brak reszty tekstu)
    (Dziennik Powszechny, 1945, nr 120)

    tmm.net.pl/index.php?cmd=art&id=27
    Rok 1945. 18 września w Warszawie powstaje Komitet[24] Wykonawczy Uroczystości
    Narodowych Powrotu Serca Chopina do Warszawy. Komitet i Instytut Fryderyka
    Chopina kierują do mieszkańców stolicy odezwę (…wink
    Urna składała się z zewnętrznej skrzynki dębowej, gładkiej, na ciemno
    bajcowanej, w której znajduje się druga skrzynka mahoniowa polerowana intarsją
    (porte linie) upiększona. W wieko jest wpuszczona srebrna blaszka w formie
    serca, z napisem wyrytym zawierającym daty urodzenia i zgonu Fryderyka Chopina.
    Skrzynka ta dla ochrony przed wilgocią jest otoczona płytami ołowianymi.
    Wewnątrz tej skrzynki znajduje się duży słój kryształowy hermetycznie zamknięty,
    w którym, w przezroczystym alkoholu znajduje się doskonale zachowane serce
    Chopina. Rzuca się w oczy wielkość serca, jak na postać średniego wzrostu jest
    ono niepomiernie wielkie. Przypuszczalnie pod wpływem sercowej choroby, która
    przede wszystkim przyczyniła się do wczesnej śmierci Chopina, obok gruźlicy."
    Opracowano szczegółowy scenariusz uroczystości powrotu urny do Warszawy. Chciał
    to m.in. wygrać propagandowo na swoją korzyść ówczesny przewodniczący Krajowej
    Rady Narodowej, Bolesław Bierut¸ nie zdecydował się jednak przyjechać do
    Milanówka, aby tu z rąk ks. biskupa Antoniego Szlagowskiego przejąć ją, zawieźć
    do Warszawy i przekazać proboszczowi parafii św. Krzyża, wybrał inny wariant z
    Żelazową Wolą po drodze. I tylko na tym pozakościelnym gruncie się pojawił. (...)
    Przekazując urnę proboszczowi ks. Leopoldowi Petrzykowi na dziedzińscu kościoła
    św. Jadwigi w Milanówku - bezpośrednio po mszy św. - arcybiskup Szlagowski
    powiedział:
    "Rok temu z płonącej Warszawy wywiozłem to serce Wielkiego Polaka i przez cały
    rok byłem stróżem tego skarbu narodowego, dziś oddaję go Tobie, Czcigodny Księże
    Rektorze kościoła Świętego Krzyża w Warszawie, odwieź go na miejsce swoje. Niech
    ten wzniosły zadatek lepszej przyszłości znowu będzie wyobrażeniem górnych
    wzlotów Stolicy, niech będzie symbolem niepożytego ducha narodu naszego. Dixi".
    Samochód z delegacją wiozącą urnę wyruszył z Milanówka do Żelazowej Woli przez
    Grodzisk Maz. i Błonie, a następnie szosą Warszawa-Sochaczew w kierunku Paprotni
    i Żelazowej Woli. (…wink Na całej trasie domy udekorowane biało-czerwonymi flagami,
    a wzdłuż ulic, w miastach, przez które przejeżdżał samochód z urną, ludzie
    tworzyli szpaler - uroczysty i milczący. W milczeniu odkrywały się i chyliły
    głowy, od czasu do czasu ktoś wybiegał z tłumu i do kwiatów, jakimi przybrany
    był wóz z narodową relikwią dorzucał swój bukiecik. (…wink
    Przez małe pokoiki o niskich, belkowanych pułapach uczestnicy uroczystości
    przechodzą do większej salki, gdzie w ramach kwietnej dekoracji, na tle portretu
    Fryderyka Chopina ustawiono już na postumencie urnę z sercem Wielkiego
    Kompozytora."
    Proboszcz parafii św. Krzyża, ks. Leopold Petrzyk, przekazuje urnę Bolesławowi
    Bierutowi, który następnie wręcza ją prezydentowi Warszawy Stanisławowi
    Tołwińskiemu, a ten - delegacji studentów Konserwatorium Muzycznego i
    Warszawskiej Szkoły Muzycznej. (…wink
    Samochody zatrzymują się na dawnej rogatce na Woli, przy rogu Chłodnej i
    Okopowej, gdzie w 1830 roku wyjeżdżającego z Warszawy Chopina żegnało grono
    przyjaciół, Józef Elsner i chór Konserwatorium wykonujący specjalnie dlań
    skomponowaną kantatę pożegnalną[30] i gdzie na drogę, z której nigdy już nie
    wrócił, wręczono mu grudkę warszawskiej ziemi. W miejscu powitania urny
    podniosły nastrój, wszędzie flagi narodowe, sztandary organizacji społecznych,
    związków i stowarzyszeń. (…wink
    Kawalkada samochodów rusza w kierunku kościoła św. Krzyża. Tłumy wokół trasy
    przejazdu gęstnieją. Samochód z urną zatrzymuje się na Krakowskim Przedmieściu
    przed kościołem św. Krzyża. Po chwili powitania urna znajduje swoje miejsce w
    kościele i rozpoczyna się uroczysta msza św. Podniosłe kazanie - wg informacji
    ks. Alojzego Niedzieli - wygłasza misjonarz ks. Hieronim Feicht, profesor
    muzykologii (wykładał w KUL-u i kilku innych wyższych uczelniach Warszawy i
    Poznania). Ks. Feicht przypomniał, iż serce wielkiego artysty wraz z innymi
    pamiątkami przywiozła z Paryża do Warszawy jego siostra, Ludwika
    Jedrzejewiczowa. I w murach tej szacownej świątyni, pod opieką księży
    Misjonarzy, przetrwało aż do września 1944 r(…wink
    Po kazaniu młodzież szkół muzycznych przeniosła urnę pod filar w nawie głównej,
    gdzie - przy pełnym milczeniu zgromadzonych w świątyni tłumów - nastąpiło
    wmurowanie urny pod pamiątkową tablicą z wyrytym wersetem biblijnym: "Gdzie
    skarb Twój, tam serce Twoje", gdzie znajduje się popiersie F. Chopina dłuta
    artysty rzeźbiarza Andrzeja Pruszyńskiego. (…wink
    Na tym nie zakończyły się uroczystości powrotu serca Chopina z Milanówka do
    Warszawy. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych w sali "Roma" przy ul.
    Nowogrodzkiej odbyła Akademia Chopinowska z udziałem przedstawicieli ówczesnych
    władz, przywódców partii politycznych i świata artystycznego. W części
    artystycznej ceniony aktor Henryk Ładosz wyrecytował wiersz Cypriana Norwida
    "Fortepian Chopina", a w części koncertowej najwybitniejsi wówczas
    interpretatorzy muzyki Chopina - Wojtowicz, Rabcewiczowa, Żurawiew i Ekier
    wykonali kilka utworów kompozytora. W Muzeum Narodowym otwarto wystawę "Chopin i
    jego Warszawa". W Paryżu na grobie wielkiego kompozytora złożono wieniec od
    narodu polskiego.
    Wymieniono tu nazwisko mojej prababci, Zofii Rabcewiczowej. Była ona uczennicą
    Antoniego Rubinsteina, który z kolei był jednym z uczniów Chopina. Niestety, nie
    było mi dane usłyszeć jej gry. Co prawda zachowały się jakieś nagrania, ale
    osoba, która je posiada nie chce ich udostępnić nawet rodzinie (próbowała tego
    moja ciotka, pianistki wnuczka). Myślę, że Jej gra musiała zawierać sporo z cech
    gry Chopina.

    --
    http://i50.tinypic.com/29m291f.jpg
  • skrzydlate 04.01.10, 10:01
    jak slysze te opowieści o sercach i innych organach, robi mi sie niedobrze.. przypomina mi się ilośc kości i kawałków świętych rozsiana po cąłym świecie.. jakby je pozbierać, wyszłaby neizła armia.... właściwie to jakies kanibalskie czy inne nekrofliskie obyczaje mnie nie gorszą, ludzkośc zawsze lubiła dokuczać zwłokom ludzkim, im kto wazniejszy tym bardziej nim poniewierano po smierci, ale osobiście nie mam przekonania do tych obyczajów, zostawili by te zwłoki w spokoju, przecież ususzony kawałek człowieka nijak się ma do jego tórczości, największą pamiątką po nim jest muzyka
  • goskaa.l 04.01.10, 10:41
    Tak, ale takie było jego życzenie.
    --
    http://i50.tinypic.com/29m291f.jpg
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 03.01.10, 22:47
    Super222 napisała :
    (...) Jakoś nie widzę Chińczyka w muzyce Chopina,
    > powiem więcej, nie widzę przy pianinie. sad


    pl.chopin.nifc.pl/chopin/persons/detail/id/2881
  • goskaa.l 04.01.10, 08:38
    Tak się złożyło, że słuchałam rzeczonego Chińczyka podczas jednego z pierwszych
    etapów Konkursu w 1980 roku. Grał przepięknie, i spośród pianistów którzy wtedy
    wystąpili, był zdecydowanie najlepszy. Bardzo mnie ucieszyło, że został
    laureatem Konkursu. Chińczyk naprawdę potrafi!!!

    --
    http://i50.tinypic.com/29m291f.jpg
  • eurytka 04.01.10, 09:43
    Serce w Polsce a reszta w Paryżu na cmentarzu Pere Lachaise.

    http://www.sightseeing-in-paris.com/chopin-grave-pere-lachaise-cemetery.jpg
  • super222 04.01.10, 09:54
    Zostałam źle zrozumiana, bo źle się wyraziłam.

    Lang Lang - chiński pianista jest wybitnym artystą,
    na youtube sporo na jego temat, można posłuchać.
    Ja jednak trwam w swoim przekonaniu, że otwarcie
    tak ważnego dla naszej kultury wydarzenia, jakim
    jest Międzynarodowy Rok Szopenowski
    powinno odbyć się z udziałem polskiego
    pianisty. Twórczość naszego Wielkiego Polaka widzę
    tak, jak w utworze wykazanym w poście wyżej.

    Niech muzykę Szopena grają wszyscy, na wszystkich
    kontynentach, lepiej lub gorzej. Słuchacze niech
    się zachwycają wirtuozerią, ale - wiem to- nikt
    nie zagra tak pięknie jak polski wykonawca.
    Bo tu trzeba czuć klimat.
    ---
    Przykro mi z powodu tego *wietnamczyka*.
    Nie to miałam na myśli. Przepraszam. crying
  • goskaa.l 04.01.10, 10:46
    super222 napisała:

    > Niech muzykę Szopena grają wszyscy, na wszystkich
    > kontynentach, lepiej lub gorzej. Słuchacze niech
    > się zachwycają wirtuozerią, ale - wiem to- nikt
    > nie zagra tak pięknie jak polski wykonawca.
    > Bo tu trzeba czuć klimat.

    A skąd to przeświadczenie, że tylko Polacy ten klimat czują? Gdyby tak było,
    laureatami Konkursów Chopinowskich byliby tylko Polacy, a przecież tak nie jest.
    Są to ludzie z bardzo różnych krajów i kultur.
  • skrzydlate 04.01.10, 09:55
    no to dużo tracisz, że nie widzisz big_grin
  • super222 04.01.10, 15:49
    Ale zobaczę, zobaczę.
    To będzie prawdziwa uczta.

    TVP, program II.
    czwartek, godzina 19,00
    Uroczysta inauguracja
    Roku chopinowskiego.
    Lang Lang w Filharmonii Narodowej.

  • polnaro 07.01.10, 19:49
    Forum zamarło, rozumiem, że słuchacie przeżywając emocje "Uroczystej inauguracji
    roku Chopinowskiego". Lang Lang gra jak marzenie.
  • super222 07.01.10, 20:17
    N i e s a m o w i t e ...

    Wysłuchałam i obejrzałam w zupełnym oderwaniu się
    od rzeczywistości. Zapaliłam światełka na choince
    i podziwiałam. Ręce...i to, że bez nut.
    Widzieć i słyszeć pełny skład Orkiestry Filharmonii
    Narodowej... nie potrafię zebrać myśli.
    Może jutro...wink)))
  • anoagata 07.01.10, 22:06
    Tak,bez nut i z pamięci a ja zasłuchałam się bez pamięci.
  • ama.pola 07.01.10, 23:27
    Pięknie grał, ale irytował mnie
    sposób gry. W uniesieniu dziwacznie
    wyrażał ekspresję. Chwilami wygladał
    jakgdyby za chwilę miał splatać figla.
    Azjaci są raczej powściągliwi w
    mimice, a Lang Lang przywodził
    na myśl artystę z monologu Gajosa.
  • misia007 08.01.10, 11:29
    A wiesz że mnie właśnie to się podobało.Grał całym sobą, duszą i ciałem.
    --
    Miki
    Nina
    Czarek i Wacek
  • sagittarius954 08.01.10, 14:39
    No , proszę . Ileż to mamy melomanek brzdąkania w klawisze big_grin



    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • misia007 08.01.10, 16:20
    Ja to tak przy okazji ,Misiek meloman jest.!!!
    --
    Miki
    Nina
    Czarek i Wacek
  • super222 08.01.10, 16:38
    Ja się lubi *takie brząkanie* (pozdrawiam),
    to się wysłucha np. Koncertu Filharmoników
    Wiedeńskich z Wiednia w każdym pierwszym dniu
    nowego roku. W roku bieżącym gwiazdą pierwszego
    formatu był 85-letni dyrygent, Francuz.
    Czar, elegancja, wyczucie muzyki Strausów.
    Patrzyłam na tego dżentelmena z ... no...big_grin

    Jeżeli wczorajszy koncert w Filharmonii Narodowej
    w Warszawie zapamietamy jako wydarzenie godne takiego
    pianisty, jakim jest Lang Lang, to cel ministra kultury
    został osiągnięty. Grał przepięknie, z wyczuciem
    atmosfery utworów szopenowskich. Jak to możliwe?
    A pewnie z powodu fenomenalnego talentu, kktóry
    ujawnia sie raz na sto lat. Byłam pod urokiem, jestem
    pod wrażeniem i niech mi nikt nie wytyka, że lubię
    brząkanie.
    big_grin
  • sagittarius954 08.01.10, 17:27
    A właśnie wytknąć trzeba , bo gdzie indziej można poczytać o waszych odczuciach
    tego co zobaczyłyście i usłyszałyście , chcąc nie chcąc stałyście się
    popularyzatorami muzyki Chopina .
    Oczywiście w 1962 roku jedna pani na oboju całą lekcję dmuchała w patyczek
    wydobywając niesamowite dźwięki a z drugą na pianinie, dały pokaz jakich mało
    było wtedy . Dziś to co innego pstryczek i Lang-Lang klawiszami objęty . To nic
    wielkiego dla znakomitego wykonawcy zapamiętać cały koncert , przecież nie gra
    się rękoma, ale duszą .big_grin


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 20.01.10, 13:37
    Nie wiem kto będzie solistą dzisiejszego
    Koncertu Chopinowskiego w Sejmie.

    Transmisja o godz. 19-tej w programie II TVP.
  • sagittarius954 20.01.10, 14:32
    To jakieś posiedzenie na siłę ?


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 20.01.10, 17:39
    To będzie gala.
    http://emoty.blox.pl/resource/36_1_38.gif
  • sagittarius954 20.01.10, 17:45
    A Ty chlipiesz ,że nie będzie Ciebie tam ?? I żadnej transmisji nie będzie ??
    Widziszszsz.... toć chcieliśmy takiego zróżnicowanego kraju , dla jednego kijek
    dla drugiego kiełbasa smile
    Nie chlip , możesz sobie wyszukać rózne cuda w kompie smile


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 20.01.10, 18:18
    Sagi -
    ty mnie nie strasz.
    Mam w programie TV; program II, godz. 19,00.
    Za godzinkę wszystko będzie widome.

    Różne cuda moga sobie wyszukiwać ci,
    co to potrafią. Nauczyć - cholerka - też
    nikt się nie kwapi.OcH! Życie...big_grin
  • sagittarius954 20.01.10, 18:29
    To może i ja deczko posłucham choć o tej porze ćwiczę dzienniki, ale da się
    zrobić - z jednego pokoju podkład z koncertem a z drugiego obraz z dziennika ,
    jednym pilotem obsłużę dwa tv big_grin
    Superku ,ależ rzeknij słowo a Cię nauczymy zresztą sama tu puszczałaś linki więc
    chyba kłopotu mieć nie będziesz ze znajdowaniem , acha masz jeszcze kurs
    komputerowy - taki u nas wątek tam wiele rzeczy jest wytłumaczone - tyle tylko
    że trzeba wiele postów odczytać smile
    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 20.01.10, 18:45
    Świadomość, że słuchasz także tego
    koncertu, będzie dla mnie podwyższeniem
    wartości odbioru o co najmniej taką ilość
    ilu będzie posłów i oficjeli w fotelach
    sejmowych.
    Jak gala to gala. Przerywam pisanie i idę
    się przygotować. big_grinbig_grin
  • sagittarius954 20.01.10, 20:00
    Dawno nie widziałem Piotra Palecznego ,ani nie słyszałem , spoglądałem na jego
    ciężkie dłonie i myślałem sobie skąd on wydobywa tą lekkość smile
    a prezydent znów zapinał marynarkę i rozglądał się za wyjściem a jeszcze artyści
    na schodach stali i kwiatami machali smile

    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • anoagata 20.01.10, 21:57
    Maestro grał a pan Prezydent spał.
  • super222 21.01.10, 10:15
    >Dawno nie widziałem Piotra Palecznego,
    ani nie słyszałem<...
    ---
    Więcej czasu poświęca - tak myślę - działalności
    dydaktycznej. Mniej koncertuje, ale gdy już...to
    łzy napływają do oczu ze wzruszenia.
    Zawsze jest to wydarzenie...cieszmy się więc, że
    wczorajszy wieczór dostarczył nam tej radości.
    ---
    Wystawienie wątku *przed szereg* do wyróżnienie
    czy rodzaj banicji(?????). Mam się cieszyć?
    smile
  • sagittarius954 21.01.10, 11:59
    A znalazł(a)się taki(a)co Ciebie zadowolił(a) ?big_grin

    Masz swój wątek na czele , mnie się to nigdy nie udało sad


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • sagittarius954 21.01.10, 21:53
    Super napisałasmile
    Sagi wydawał mi sie oburzony moim pytaniem, ale ja szczerze
    mówię, że nie wiem jakie z tego tytułu spadają na mnie
    obowiązki żeby on w tym miejscu był i był...długo.


    Sagi zupełnie nie był oburzony a nawet wesoły i myslał że przesunięcie tego
    wątku na czołówkę zrobi Ci wielką frajdę .smile Jak stawiam uśmieszki to naprawdę
    się uśmiecham smile

    Jakie spadają na Ciebie obowiązki ?- musisz przez cały rok być dziennikarzem
    wydarzeń związanych z rokiem Chopina , informować , zachęcać , krytykować pisać
    recenzje , ba wypada wpaść z raz na jakiś koncert i go opisac, oczywiście
    wszystko w pobliżu twojego domu . Czy musisz o tym pisać tutaj - niekoniecznie ,
    możesz zakładać nowe wątki a później je się przeniesie do tego . Wszystkiego
    dobrego , pilnuj swojego wątku , powodzenia big_grinbig_grin
    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 21.01.10, 23:31
    Sagi napisał:
    - ja odpisuję
    należało mnie zapytać, czy chcę.

    Papatki.
    Chciałeś - masz.
  • cortyzol 23.01.10, 10:31
    Droga Super,jak już jesteś w temacie ,to przy okazji może mnie oświecisz ,czy
    jakiś Żyd też wygrał taki konkurs.Przecież kto jak kto ,ale nasi powinni czuć
    Chopina.
    --
    http://i46.tinypic.com/iddcgz.jpg
  • super222 23.01.10, 11:21
    Drogi cortyzolu, jakże miło widzieć cię w tym wątku.
    Lista laureatów jest tak długa, że nie podejmuję się
    prześledzić całej historii Konkursów Chopinowskich.
    Mam do dyspozycji Google, ty zreszta także.
    Poniżej dotychczasowi polscy laureaci:
    - konkurs IV rok 1949 - Halina Czerny Stefańska - polska pianistka
    - konkurs v rok 1955 - Adam Harasiewicz - polski pianista
    - konkurs IX rok 1975 - Krystian Zimerman - polski pianista
    - konkurs XV rok 2005 - Rafał Blechacz - polski pianista.

    Artur Rubinstein polski pianista pochodzenia żydowskiego
    w roku 1946 otrzymał obywatelstwo USA.
    ---
    PS. Jeżeli w swoich *wędrówkach* netowych natrafisz na jakieś
    ciekawe wydarzenia lub plany związane z obchodami Roku
    Chopinowskiego 2010 to zapraszam.
  • super222 24.01.10, 11:19
    Drogi cortyzolu,
    intensywnie poszukuje się pamiątki czczącej Chopina,
    w związku z trwającym rokiem chopinowskim.
    Warszawa kieruje swoje konkursy (były już trzy)do młodych
    projektantów z ASP. Niestety, niewielki z tego pożytek, bo
    projekty można co najwyżej obejrzeć na szybą wystawową.
    Do produkcji - niestety - nie trafiają.

    Miastu (Warszawie)szczególnie zależy dziś na pamiątkach
    z Chopinem, by w roku 2010 przypomnieć odwiedzającym, że
    tu kompozytor spędził połowę życia. Oryginalnych projektów
    nie brakuje - wśród nich jest nawet ceramiczny nos
    kompozytora
    (projektu Mariusza Lewczyka) - ale
    czy to sie pojawi na rynku, można wątpić.Skończy się zapewne
    jak zwykle: na pomniku Chopina w szklanej kuli i magnesach
    na lodówkę (oczywiście z Chin).
    ---
    Opracowanie na podstawie: POLITYKA nr 51/52, 19-26.12.2009
  • sagittarius954 23.01.10, 14:45
    Skwer ul Krakowskie Przedmieście 60a.Warszawa .
    W dodatku to zabawa karnawałowa . Co ma wspólnego z Fryderykiem Chopinem . Na
    tej zabawie zabrzmią wiejskie skrzypce , basy,harmonia trzyrzędowa szałamaja i
    pod batutą wiejskich orkiestr . Jest to zabawa Mazurek Reaktywacja , projekt pod
    tytułem "Wszystkie Mazurki świata " propozycji Janusza Prusinowskiego i
    Stowarzyszenia Dom Tańca na Rok Chopinowski . Skąd ta forma , nie muszę chyba
    dodawać skąd czerpał Chopin do swoich utworów i pod jakimi tonami tańczono
    właśnie wtedy .
    Szkoda że nie mogę być ani usłyszeć . Ale na dalszą część tego programu chętnie
    się zapiszę bo nawet mnie ciekawi jak Chopin zawędrował do Republiki Zielonego
    Przylądka .smile
    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 25.01.10, 10:03

    Historię miłości Chopina i Pani Sand będziemy rozpatrywać
    przy udziale - mam nadzieję - forumowiczek i forumowiczów.
    Jedni mówią, że *tam* miłość dobiegała kresu.

    Zgodnie z tytułem postu, pragnę wymienić tutaj wspaniałą
    wokalistkę Cesarię Evora, która urodziła się na Sao Vincente,
    jednej z wysp Zielonego Przylądka.
    Jej kariera rozpoczęła się w roku 1986 (po bardzo
    chudych latach), kiedy to w jej życiu pojawił się Verde Jose.
    Zaprosił do Paryża, gdzie zaczęła nagrywać płyty cieszące
    się powodzeniem, aż do nagrody Grammy włącznie.
    Obecnie jest gwiazdą światowego formatu.
    Pani Cesaria będzie gwiazdą Smooth Festival, który
    odbędzie się w Bydgoszczy 22 maja bieżącego roku.
    I to jest ten akcent Zielonego Przylądka, w naszych
    czasach, w naszym kraju.

    W następnym poście moja ulubiona melodia
    w wykonaniu Cesarii. Ciacho...!!!
  • sagittarius954 25.01.10, 10:20
    Proszę , proszę , Chopin i Sand na wyspach smile
    Rok Chopinowski odświeży wiele faktów z życia artysty , chociaż ...powiem co
    niezbyt się spodoba , ale chyba Chopin nie był najlepszym partnerem do bycia ,
    do takiego normalnego bycia kobiety i mężczyzny . Pewnie te jego mazurki pędziły
    go w tony , gdy dama w tym momencie Sand , próbowała z nim tak normalnie po
    kobiecemu i o tym i o owym pogadać smile
    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 25.01.10, 14:48

    Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
    Ładna mowa może być afrodyzjakiem.
    Tak pięknie wypowiada się na ten temat Profesor
    Jan Miodek w wywiadzie dla GW w dniu 22.bm.

    Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
    działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.

    W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
    pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
    uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
    wiele. Polecam przeczytanie wywiadu, bardzo ciekawy...,
  • super222 28.01.10, 13:17
    Kochane Maleństwo! LIEBES KLEINCHEN
    Naprawdę nie będę pisał po niemiecku, chyba że coś
    się wymknie. MOJA!Muzyka Chopina, już późno a ja
    zastanawiam się co Ty teraz robisz...Taki dzień wczasowy?
    Już prawie północ; na stoliku szklanka mleka, na
    kuchence *nasz* czajnik. A...rok wcześniej była
    niedziela i byliśmy po spacerze "Z dala od reszty
    obcego nam świata".
    Po północy to chyba będę "ganz sentimental" (skoro
    ten stan tak lubię!).
    Prawie od trzech tygodni niewiele o sobie wiemy.
    Im allgemeinen - szarpanina ciągła z pracą.
    List nosi datę: październik 1990 r. - 23,oo UHR
    ----
    W roku 1990 w Konkursie Chopinowskim nie przyznano
    pierwszej nagrody.

  • sagittarius954 28.01.10, 13:57
    Pięknie
    Ale , może byś ułożyła zasady dobrego wychowania w czasie koncertu ?
    Zanim pobiegniemy słuchac Chopina powinniśmy wiedzieć jak mamy się zachować ?
    smileDobrego wychowania nigdy za wiele smilesmile


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 28.01.10, 15:10
    Według Akademii Dobrych Manier (znalazłam w googlach).
    Otóż: W Filharmonii zachowujemy się tak jakbyśmy uczestniczyli
    na dworze monarszym. Z gracją, elegancją, a przede wszystkim CICHO!.
    Nie szeleścimy papierkami, nie rozmawiamy, nie wiercimy w fotelach.
    Wychodząc ze swego rzędu, przechodzimy odwróceni twarzą do widzów.
    Obowiązuje *ruch prawostronny* - na schodach i innych przejściach.

    Wyłączamy telefony komórkowe!

    Jak się ubrać!
    Stosownie do ubioru partnera!
    Na nagie ramiona zarzucamy szal, żeby siedzący obok
    mężczyzna nie dotykał nagich ramion (?1?)

    Teatr, Filharmonia, Opera - to miejsca szczególne (napisałam
    dużą literą - z szacunku). Strojem akcentujemy nasz stosunek
    do występujących. Czyli: jeżeli na scenie orkiestra i soliści
    w strojach wieczorowych, to na widowni podobnie.

    Dalszy ciąg nastąpi. big_grin
  • sagittarius954 28.01.10, 21:37
    Ach te nagie ramiona , to ja chyba czmychnę na koncert big_grin


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 29.01.10, 14:02

    ludzi, miejsc, dzieł oraz zjawisk,
    którymi Polacy mogą się pochwalić przed światem.
    Wybrałam jedynie te, które związane są
    z tytułem wątku:

    Rafał Blechacz (Kujawsko-Pomorskie)
    pianista. Zdobywca I miejsca w Konkursie
    Chopinowskim w roku 2005.

    Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny
    im.F. Chopina (Mazowieckie).
    ---
    Pełną listę można przeczytać na Onet.pl
    w dniu dzisiejszym. Bardzo ciekawe!.
  • super222 31.01.10, 17:39
    101 godzin, 8 minut, 3 sekundy -
    takim wynikiem pobił rekord Gunessa,
    pianista Romuald Koperski.

    "Ja bym mógłgrać do połowy marca, ale właściciel
    instrumentu powiedział, że jest mu on
    potrzebny."

    Aby koncert mógł uzyskać wpis do księgi rekordów
    musi spełniać wymogi, m.in. że repertuar składać
    się musi z muzyki klasycznej. filmowej. musicali
    oraz standardów jazzowych.
    ---
    wpisałam w tym wątku, bo nie zginie prędko.

    www.youtube.com/watch?v=0G336qCbiqc
  • super222 01.02.10, 15:04
    ...to Międzynarodowe Forum Pianistyczne. Odbywa się w dniach
    30.01. do 7.02.2010 w Sanoku. InauguracjaV MFP nastąpiła
    jednocześnie w 3 stolicach: Bratysławie, Warszawie i Kijowie.
    Forum jest przeznaczone dla młodych, utalentowanych pianistów.

    W 2010 roku Forum uczci rocznicę 200-lecia urodzin
    Fryderyka Chopina, inaugurując Rok Chopinowski
    w Sanoku. Krośnie, Stalowej Woli, Mielcu,
    w Humenne na Słowacji i we Lwowie na Ukrainie.

    *Bieszczady bez granic* to projekt unikatowy w skali światowej.

    Symboliczne zakończenie Forum nastąpi 19 lutego o godz. 19,oo
    na Jasnej Górze, kiedy to młodzi laureaci Forum w roku 2008
    i 2009 zagrają z orkiestrą Filharmonii Częstochowskiej.

    W dniu dzisiejszym uczestnicy Forum wysłuchają "Improwizacji
    fortepianowych" w wykonaniu pianisty (...uwielbiam!)
    Waldemara Malickiego.

  • super222 02.02.10, 15:16
    Kosmicznej.
    Prom Endeavour, który wystartuje 7 lutego z przylądka
    Canaveral na Florydzie, dostarczy na Międzynarodową
    Stację Kosmiczną m. in. kopię rękopisu Chopina i płytę
    z jego muzyką.Przesyłka składa się z rękopisu preludium
    A-dur op.28 nr 7 i płytę ze specjalnym koncertem utworów
    Chopina w wykonaniu Konrada Radziwinowicza i Orkiestry
    Sinfonia Viva, utworzonej przez studentów i absolwentów
    Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie.

    Tegoroczna misja promu zbiega się w czasie z obchodami
    dwusetnej rocznicy urodzin F.Chopina.
    ---
    Żródło: PAP

  • super222 02.02.10, 15:34
    Wyszło, jak wyszło.
    Nie wiem skąd to się wzięło.
    Bardzo potrzebne nożyce!!!

    *Celowałam* w Orkiestrę Sinfonia Viva
    z pięknym nagraniem...bardzo mi wstyd.sad
  • sagittarius954 02.02.10, 16:22
    Zaraz musi ci być wstyd .... spokojnie .smile


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 05.02.10, 21:35
    Tysiąc pianistów przez cały tydzień grać będzie utwory
    Fryderyka Chopina, by uczcić jego 200 urodziny.
    Start maratonu chopinowskiego zaplanowano na 22 lutego na
    godz. 19. Wtedy przy fortepianie stojącym w sali Wspólnoty
    Polskiej przy Krakowskim Przedmieściu 64 w Warszawie usiądzie
    jeden ze znanych polskich pianistów. Potem przez kolejnych
    siedem nocy i dni rozbrzmiewać będa utwory Chopina.
    Organizatorzy przewidują udział ok. tysiąca pianistów - gwiazd,
    studentów i uczniów szkół muzycznych z Polski, a także okolicznych
    państw. Ukoronowaniem każdego dnia będzie wieczorny recital
    znanego pianisty, na który organizatorzy spodziewają się
    ściągnąć tłumy. Nocą będą mogli wystąpić tylko pianiści pełnoletni.
    ---
    (POLITYKA nr 6 -2742-
    6 lutego 2010

  • super222 06.02.10, 12:01

    Konstancja Gładkowska
    była jedną z najlepszych śpiewaczek swego czasu i podobnie
    jak Chopin wstąpiła do warszawskiego Konserwatorium, gdzie mieli
    okazję sie spotkać. Był rok 1826.
    Otoczona tłumem wielbicieli w osobach oficerów kawalerii, którzy
    stanowili absolutnie nierówną konkurencję dla Chopina, była dla
    niego jedynie obiektem skrytego uwielbienia.
    Natomiast Chopin "był bez pamięci zakochany" (z listu do
    przyjaciela). Śpiewaczka najwyraźniej nie odwzajemniała, a nawet
    nie wiedziała o tym uczuciu. W późniejszym okresie życia, po
    śmierci Chopina, ze zdziwieniem przeczytała o jego miłości do niej.
    Wszystko co miała na ten temat do powiedzenia, to, że "był
    kapryśny, marzycielski i nie można było na nim polegać."
    Zanim poprosił o rękę Marię Wodzińską, skomponował pieśń
    z myślą o Konstancji:

    [...]
    a ja już kochałem,
    na lewy palec mały
    srebrny pierścień dałem.

    Pobrali dziewczęta drudzy,
    ja wiernie kochałem,
    przyszedł młody chłopiec cudzy,
    choć ja pierścień dałem.

    Muzykantów zaproszono,
    na godach śpiewałem!
    Innego zostałaś żoną,
    ja zawsze kochałem.

    Dziś dziewczęta mnie wyśmiały,
    gorzko zapłakałem:
    próżnom wierny był i stały,
    próżno pierścień dałem.

    Następnego dnia o zmierzchu poprosił o rękę Marię,
    która oświadczyny przyjęła.
    ---
    Dziwne. Konstancja utrzymuje, że nie wiedziała
    o miłości Chopina do niej, on natomiast wspomina
    o danym jej srebrnym pierścieniu...?
  • sagittarius954 06.02.10, 15:25
    rysy prawdziwej Konstancji .

    http://www.blogi.szkolazklasa.pl/privefiles/blog-3027/23big.jpg

    Jednak moja opinia o Fryderyku została poparta przez sympatię z lat młodości .
    Oj , tak , z takimi ludźmi raczej szczęścia kobieta nie zaznaje , chyba że to
    wrodzona pielęgniarka smile


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 07.02.10, 12:59
    Maria Wodzińska


    Rodzinę Wodzińskich znał jeszcze z Warszawy. Jako dziecko przyjaźnił
    się z ich synami. Wodzińscy mieli również córkę Marię.
    Opuścili Polskę podczas Powstania Listopadowego i zamieszkali
    w Genewie. Maria w tym czasie wyrosła na piękną, atrakcyjną kobietę
    o rzadkiej urodzie. Rodzice Marii zapraszają Chopina do Marienbadu
    gdzie przebywają na wakacjach. Młodzi spędzają cudowne chwile,
    Chopin jest pod dużym urokiem Marii, pomimo, że po doświadczeniach
    z Konstancją w sprawach uczuciowych, długo zachowywał rezerwę.
    Nawet wówczas gdy zamierzał oświadczyć się Marii, pełen smutku
    i zadumy wraca myślą do Konstancji.
    Ale...oświadcza się i zostaje przyjęty przez pannę, natomiast rodzina
    poddała go próbie dobrego zachowania. W szczególności miał unikać
    przesiadywania w paryskich salonach i miał się zachowywać zdrowo.
    W Paryżu kompozytor zapomniał o zaleceniach i powrócił do życia
    towarzyskiego. Zachorował na grypę, czego przyszła teściowa nie
    mogła tolerować. Rodzice Marii postanowili, że nie może ona poślubić
    Chopina i dali temu wyraz w korespondencji - według nich nie zdał
    *okresu próbnego*.
    Pogodził się z losem; listy i pamiątki zawinął w papier i napisał
    "Moja bieda". Zawiniątko zachował do końca swego życia i przechowywał
    wśród rzeczy osobistych.
    ---
    W roku 1837 Chopin przebywa w Paryżu, gdzie poznaje jedną
    z najbardziej niezwykłych i barwnych postaci. Kobietę, której
    wpływ na niego miał stać się czymś w rodzaju kataklizmu.
    Kobietą tą była George Sand.
  • sagittarius954 07.02.10, 17:35
    Prawdziwy wamp.

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/f/fe/20091009193401!Maria_Wodzi%C5%84ska.jpeg


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 08.02.10, 08:44
    Dla uczczenia 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina
    dom winiarski Vizar wyprodukował na cześć kompozytora krótką
    serię ekskluzywnych win o nazwie: "Preludium", "Sonata",
    i "Scherzo". Pierwszy toast wzniesiono w piwnicach winiarskich
    Vizar koło Valladolid w Hiszpanii.
    Uroczystość zainicjował ambasador RP, a uświetnił hiszpański
    pianista wykonując kilka utworów Fryderyka Chopina.
    "Muzyka to uniwersalny język, który rozumiemy niezależnie
    od naszego pochodzenia" - powiedział ambasador RP.
  • super222 08.02.10, 14:46

    George Sand, z domu Aurora Dupin. W wieku 18 lat
    wyszła za mąż za Casimira Dudevanta, człowieka nieciekawego
    i prozaicznego. Pomimo nakazanej sobie uległości małżeńskiej,
    a także podejmowanych próbach przypodobania się mężowi,
    w końcu stało się małżeństwem z rozsądku. Po dziewięciu latach
    pożycia w wiejskim dworku w Nohant, George zbuntowała się, zabrała
    dwoje dzieci i przybyła do Paryża.
    Rok 1831 był nie tylko rokiem przyjazdu G.S do Paryża (a także
    oczywiście Chopina), lecz także wyznaczał początek jej kariery
    jako pisarki i autorki sztuk scenicznych. Napisała około 80 książek,
    niektóre o charakterze autobiograficznym.
    Do spotkania tych dwojga doszło na wieczorze wydanym przez ówczesną
    kochankę Liszta, który był przyjacielem George Sand.
    Na wieczór zaproszony był również Chopin. Osoba George wywarła na
    kompozytorze - o sześć lat od niej młodszym i dopiero co zaręczonym
    z Marią Wodzińską - raczej odpychające wrażenie.
    Dochodzi jednak do nastęnych spotkań i to z inicjatywy Chopina.

    Chopin zaczął coraz bardziej ulegać urokowi George, podobne
    uczucie ogarnęło ją w stosunku do kompozytora.
    Latem 1838 roku, Chopin zaczął częściej widywać George Sand.
    Jego zaręczyny z Marią Wodzińską były już wówczas zerwane (a mówili
    że z powodu grypy!)i od tej pory stała się ona jego powiernicą.
    Wkrótce jednak plotki sprawiły, że uznali iż Paryż stał się miejscem
    niezbyt pożądanym. Oboje pragnęli swobody, z dala od wścibskich
    oczu i złośliwych uwag.
    Dopełnieniem skandalu był list od jednego z byłych kochanków,
    do którego autor dołączył utwór poetycki dla Chopina jako
    dowód uczuć i współczucia dla bohaterskiej ojczyzny.
    Kiedy dowiedział się, że Chopin jest jego rywalem, zakochanym
    groził jeszcze większy ostracyzm. Chopin uznał,że muszą opuścić
    Paryż i wyjechać do na wakacje w cieplejszy klimat - na Majorce.
    Wyjechała 18 października (pod pretekstem leczenia syna)zabierając
    również 8-letnią
    wówczas córkę Solange. Pod koniec października dołączył do niej
    Fyderyk Chopin.

    ----

    Ciekawa opinia Mickiewicza o romansie Chopina
    i GeorgeSand, wyrażona w następujących słowach:
    "Chopin jest złym duchem, jej moralnym wampirem,
    jej utrapieniem". Taki układ sił utrzymywał się
    przez cały niemal czas trwania ich związku.
  • sagittarius954 08.02.10, 17:02
    proszę I

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/db/Die_junge_George_Sand.jpg

    tak z ręką na sercu , to chyba pierwszy wybór fryderykowy był najtrafniejszy , smile


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • cortyzol 08.02.10, 19:45
    O tak!
    --
    http://i45.tinypic.com/10cnuj5.jpg
  • super222 09.02.10, 08:01

    ...o gustach się nie dyskutuje.
    Ale czytają historię Fryderyka Chopina
    i... to mnie cieszy.
    Celowo zaczęłam od kobiet.

    Czekam na dalsze posty pań i panów.
  • super222 09.02.10, 10:48
    Po odbyciu podróży z Perpignan do Barcelony, 7 listopada wsiedli na
    statek "El Mallorquin", który miał ich zawieźć do Palmy na Majorce.
    Na liście pasażerów widnieli jako:
    - pani Dudevant (George Sand) meżatka,
    - pan Maurice, jej nieletni syn,
    - panna Solange, jej nieletnia córka,
    i pan Federic Chopin, artysta.
    Palma była miejscem spokojnym i romantycznym, ale miejscowa ludność
    niezbyt gościnnie przyjmowała obcych - o czym wkrótce przekonali
    się przybysze. Wynajęli kilka pokoi nad warsztatem bednarza.
    Było to w jaskrawej sprzeczności z dotychcasowymi warunkami
    życia w Paryżu. Jenakże poczucie swobody i wzajemne zaangażowanie
    emocjonalne sprawiły, iz oboje nie zwracali uwagi na warunki,
    w jakich przyszło im żyć. George Sand była w wesołym nastroju
    a Chopin zadowolony i szczęśliwy. "Niebo jak turkus, morze
    jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie - pisze
    do wydawcy Fontany.

    Wkrótce przenoszą się do willi w wiosce położonej w pobliżu
    Palmy. Dom nosił nazwę "Willa Son Vent"; prostokątny z żaluzjami
    w oknach i rozpadającymi sie schodami. Był prymitywnie umeblowany
    ale nikomu to nie przeszkadzało.mimo, że był listopad, panowała
    tu pięna i słoneczna pogoda, jak w Paryżu latem, co okazało sie
    korzstne dla zdrowia Chopina. Pewnego dnia wybrali się na odludne
    miejsca od wybrzeża. Gdy wracali, od morza wiał porywisty wiatr,
    co zaszkodziło Chopinowi, który od kilku lat miał problemy
    z płucami. W pewnym sensie był to jakiś punkt zwrotny w jego życiu,
    ponieważ odtąd nigdy już nie był w pełni zdrów. Ostry bronchit,
    jaki się wywiązał, a także kiepskie warunki życia w domu - coraz
    bardziej zaczęły dawać się we znaki. Skończył się *lazur nieba*
    zaczęła pora ulewnych deszczów. Ulewne deszcze omal nie zatopiły
    willi, nagie gipsowe ściany nasiąkały coraz bardziej wilgocią
    i w domu zapanowało przejmujące zimno. Jedyną ochroną przed
    szalejącymi żywiołami był piec opalany węglem drzewnym,z którego
    wydobywał się gryzący dym. Chopin coraz gorzej kaszlał.
  • super222 09.02.10, 20:55
    Sukces Krystiana Zimermana we Florencji.

    Owacją na stojąco zakończył się recital pianisty w Teatro della
    Pergola. Z miejsca poderwał publiczność słynny tenor Andrea
    Bocelli, który siedział w pierwszym rzędzie i po ostatnim
    akordzie wstał z fotela.

    Zimerman i Rafał Blechacz zaingurowali włoskie obchody
    Roku Chopina w Sali Akademii Narodowej Santa Cecilia
    w rzymskim Auditorium Parco della Musica i mediolańskiej
    La Scali. Koncerty Polaków układają się w cykl *Trzech zwycięzców
    Konkursu Chopinowskiego trzech pokoleń*.
    Trzecim pianistą jest Maurizio Pollini, zdobywca pierwszej
    nagrody w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym
    im. Fryderyka Chopina, w roku 1960. Jest pianistą włoskiego
    pochodzenia. (GW)

  • sagittarius954 10.02.10, 09:56
    A jakby nie wstał Bocelli ?

    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 11.02.10, 16:48
    Rozeszła się we wsi pogłoska, że kompozytor chory jest na
    gruźlicę, co natychmiast dało podstawę właścicielowi, do podwyższenia
    czynszu. Sytuacja George i Chopina stała się naraz rozpaczliwa.
    George zarezerwowała trzy pokoje i ogród w klasztorze Valdemosie.
    Sand jest pod urokiem ogromnego i wspaniałego konwentu w górach.
    Ogród usłany jest pomarańczami i cytrynami. Jedynymi mieszkańcami
    tego miejsca jest zarządca i służąca.
    Zamieszkali w klasztorze 15 grudnia. Chopin był nadal bardzo chory,
    a jednak zaledwie dzień wcześniej pani Sand pisała, że kompozytor
    wraca do zdrowia i ma nadzieję na dalszą poprawę. Niestety...
    Klasztor wystawiony był na działanie silnych wiatrów i fatalnej
    pogody. Wilgotne, lepkie, deszczem podszyte mgły napływały od
    morza, a słońce nieczęsto ukazywało się zza zimowych chmur,
    z wyjątkiem sporadycznych przypadków. Mimo braku wygód i
    odpowiedniego jedzenia, Chopin wydawał się jednak podniesiony na
    duchu dzięki nowemu otoczeniu. W tym czasie *Chopin był namiętnie
    zakochany i opętany zazdrością* - choć pani Sand określała swoje
    uczucie wobec niego jako "macierzyńskie". Głównie zajmowała sie
    pisaniem książki "Spiridion" i uczyła dzieci, które żyły swobodnie,
    rozkoszując się nowym otoczeniem. Chopin natomiast komponował,
    spokojny w poczuciu jej bliskości. Z czasem jednak sielanka była
    już tylko wspomnieniem, bo niegościnność ludzi, izolacja w jakiej
    się znaleźli - szczególnie kompozytor - a także wpływ fatalnej
    pogody, stały sie przyczyną obsesyjnego rozważania swego położenia.
    Oboje zdecydowali się wreszcie zakończyć niefortunne wakacje
    i poczynili przygotowania do opuszczenia wyspy.
    Po bardzo trudnej podróży do Palmy, wsiedli na statek do Barcelony,
    skąd zabrał ich statek francuski, gdzie zapewniono Chopinowi
    dobrą opiekę lekarską. Następnie udali się do Marsylii, gdzie
    bardzo szybko odzyskał siły. Skoro tylko poczuł się lepiej,
    Chopin starał się dzielić życie z George w sposób pełniejszy.
    Zachęcał ją do zainteresowani sie literaturą polską, a nawet
    tłumaczył dzieła Mickiewicza, którymi była zachwycona.
    Następnie udali się w krótką podróż do Genui, która dla Sand
    była podróżą wspomnień ze związku z poetą Alfredem de Musset.

    Z Genui udali się w podróż do domu pisarki w Nohant, by znaleźć
    się w otoczeniu przyjaciół i cieszyć się sielankowym życiem
    wiejskim. Lata spędzone przez Chopina w Nohant okazały się
    kulminacyjne dla jego rozwoju jako kompozytora.


    '
  • super222 12.02.10, 16:17
    Z początku Chopin był oczarowany posiadłością i domem George Sand
    utrzymanym w stylu Ludwika XVI. Była to zwyczajna, bezpretensjonalna,
    lecz piękna rezydencja. W ogrodzie bzy, krzewy w skrzynkach na
    tarasie, trawniki i winorośla, śpiew słowików - stanowiły
    urozmaicenie po koszmarnym pobycie na Majorce.
    George Sand tak kiedyś zauważyła: "Prowadzimy wciąż takie samo
    monotonne, spokojne życie. Jadamy pod gołym niebem, palimy i
    rozmawiamy, a wieczorem Chopin gra dla mnie o zmierzchu, po czym
    kładzie się spać jak dziecko, o tej samej porze co Maurycy
    i Solange.
    Jesienią, Chopin i Sand zlecili wyszukanie mieszkań
    w Paryżu odzielnie dla niej i dla niego. W Paryżu zależało im na
    zachowaniu wizerunku artystycznych przyjaciół, aniżeli kochanków
    pozostających w intymnym związku. Niewielu obcych ludzi zgłębiło
    ich tajemnicę. W październiku zamieszkali w wynajętych mieszkaniach
    (!) w najelegantszej części miasta i wkrótce porwał ich wir życia
    towarzyskiego arystokracji. Sztuka George Sand pt. "Cosima"
    wystawiona w Comedie Francaise poniosła klęskę i pisarki nie było
    stać na opłacenie kostów pobytu w Nohant. Z tego też względu
    Chopin spędził w Paryżu cały rok 1840.
    W roku 1840 pisarka zaczęła publikować w odcinkach powieść, której
    treść była zbieżna z jej życiem. Z kart książki wyraźnie można
    było odczytać jak w ciągu tego okresu w początkowym idyllicznym
    szczęściu pojawiać sie zaczęły chłód i obcość.
    Również nieporozumienia wywołane przez dorosłe już dzieci pisarki
    nie pozostały bez wpływu na wzajemne konflikty kochanków.
    W okresie od marca 1846 do lata 1847 w domu pisarki miało miejsce
    kilka nieprawdopodobnych scen, przez co charakter pierwszych lat
    miłości został bezpowrotnie stracony. Lato 1847 było ostatnim
    w domu George Sand w Nohant.
    Ich ostatnie spotkanie miało miejsce w marcu 1848 roku.
    Było to spotkanie pełne kurtuazji, uprzejmości, lecz żadna
    ze stron nie zainicjowała próby puszczenia w niepamięć przyczyny
    zerwania. A jednak pomimo wszystko, Chopin nigdy nie zapomniał
    George Sand i aż do końca swych dni przechowywał pukiel jej włosów
    w swoim pamiętniku.
  • sagittarius954 12.02.10, 17:14
    I dziś dzieci są niejednokrotnie powodem kłótni w życiu dwóch kochających się osób.
    Czyli w "przyrodzie" nic specjalnie się nie zmienia .
    A miłośc staje się powodem niezwykłej twórczości . Czy cos innego dałoby taki
    urodzaj ? Czyli kochajcie , zawsze stanie się to powodem urodzenia nie tylko
    kochanych osób smile


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • super222 14.02.10, 11:13
    ...córka George Sand z małżeństwa z Casimirem
    Dudevantem, po rozpadzie małżeństwa rodziców
    pozostała przy matce.

    Osiemnastoletnia Solange zaręczyła się z Fernandem de Preaulx -
    młodym człowiekiem o dobrych manierach i charakterze. Po kilku
    miesiącach narzeczeństwa Solange zrezygnowała z małżeństwa, co
    w kręgach towarzyskich Paryża wywołało skandal. Powodem zerwania
    zaręczyn, był *ten drugi* w postaci Auguste-Jean-Baptiste
    Clesinger, były żołnierz, a aktualnie rzeźbiarz bez grosza
    w kieszeni. Miał on okazję poznać - kilka miesięcy wcześniej -
    George, a gdy poznał uderzająco pięknej Solange, zapragnął ją
    mieć dla siebie. Rodzina George Sand schroniła się do Nohant,
    a za nią podążył Auguste. Tam, uwiódł Solange i próbował z nią
    uciec. Skończyło się na pośpiesznie zawartym małżeństwie.
    Jeśli nawet Chopin był wytrącony z równowagi z powodu małżeństwa
    Solange - która była zawsze jego ulubienicą - z takim nierobem
    jak Clesinger, to nie pokazywał tego po sobie, a w każdym razie
    był zbyt chory, by angażować sie w te sprawy.
    [/i]Solange zawsze była egoistką, ale ta cecha rozwinęła się u niej
    w znacznym stopniu, gdy okazało sie iż mąż nie był tak idalnym
    mężem, jakiego się spodziewała. Rozpętała cały wir zdarzeń,
    rodzinnych utarczek, kłamstw, które miały zaspokoić jej dwa uczucia
    - nienawiści i mściwości. Osobą, która najbardziej w tym ucierpiała
    była jej daleka kuzynka zaręczona i z wzajemnością zakochana
    w przyjacielu Maurycego. Solange po prostu nie mogła pogodzić się
    z myślą, że ktoś może być tak szczęśliwy, gdy jej związek okazał
    się porażką życiową. Pani Sand upomniała ją za to, lecz Solange
    z miejsca oskarżyła matkę o romans z innym przyjacielem Maurycego.
    W kłotni rodzinnej, kiedy to Maurycy chciał strzelać do szwagra,
    pani Sand, nie chcąc mieć na sumieniu morderstwa, szarpiąc sie
    z zięciem, uderzyła go a on oddał ten cios.
    Po takim zachowaniu Solange wraz z mężem zostali wyrzuceni
    z domu w Nohant. Solange natychmiast przedstawiła Chopinowi w liście
    fałszywy przebieg (jak to już miała we krwi) wydarzeń.
    Chopin uwierzył jej i udzielił pomocy, o którą go prosiła.
    Napisał o tym do ukochanej, pragnąc pewnie zaskarbić sobie jej
    uznanie, a nie wiedział, że w sercu George rozpęta prawdziwą
    furię na myśl, że Chopin - w znacznym stopniu bezradna ofiara
    okoliczności - okazał się przeciwnikiem i sprzymierzeńcem Solange.
    Napisała do Chopina ostry w tonie list, po otrzymaniu którego
    stosunki uległy dalszemu pogorszeniu.
    .Szkoda jaką te zajścia wyrządziły zarówno Chopinowi, jak
    i pani Sand, była nie do naprawienia.--------------------------
  • sagittarius954 14.02.10, 11:17
    Solange - pyle marny ....


    --
    ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
    lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
    słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
  • cortyzol 04.02.10, 19:56
    super222 napisała:

    [i]>
    > [b]Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
    > Ładna mowa może być afrodyzjakiem.


    > Prątki gruźlicy powodują nadmierne wydzielanie podtlenku azotu a tym samym
    bardzo dużą nadpobudliwość seksualną.Coś a la viagra.
    > Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
    > działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.
    >
    > W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
    > pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
    > uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
    > wiele. Polecam przeczytanie wywiadu, bardzo ciekawy...,


    --
    http://i45.tinypic.com/10cnuj5.jpg
  • cortyzol 05.02.10, 16:12
    Przepraszam Super222 w poprzednim poście coś z kursywą nie zadziałało a
    powinno być tak;

    > [b]Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
    > > Ładna mowa może być afrodyzjakiem.

    >
    > > Prątki gruźlicy powodują nadmierne wydzielanie podtlenku azotu a tym
    samy jest takim naturalnym afrodyzjakiem

    > z
    > bardzo dużą nadpobudliwość seksualną.Coś a la viagra
    .
    > > Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
    > > działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.
    > >
    > > W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
    > > pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
    > > uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
    > > wiele.
    [b]

    Myślę ,że teraz będzie ok.[/b]
    --
    http://i45.tinypic.com/10cnuj5.jpg
  • super222 10.02.10, 09:16
    Prawo dziobania
    to nic innego jak reguły rządzące zwierzętami.
    Lepszy jest ten, kto potrafi zapewnić poczucie
    bezpieczeństwa oraz ten kto przewodzi w stadzie.
    Afrodyzjak władzy najsilniej działa
    na kobiety - tłumaczy prof. Zbigniew Starowicz.
    ---
    PS. wyjaśnienia dla młodomyślących big_grin
    - prof. Zbigniew Starowicz - Autorytet w dziedzinie
    seksuologii. Przystojny, zupełnie siwy pan.
    Nie wiem ile ma lat.

    - wypowiedź profesora znalazłam w necie kilka dni
    temu, kiedy to poproszono go o skomentowanie
    objawów pękającej miłości pewnego polskiego
    małżeństwa zamieszkującego w Londynie, a które
    było sławne w roku 2009.
  • sagittarius954 23.02.10, 19:07
    Rok się zamknął już ?, Tylko dlaczego zegary północy jeszcze nie wybiły ?
    big_grinbig_grinbig_grin A może nutki się rozbiegły ? big_grinbig_grinbig_grin
  • super222 23.02.10, 20:34
    Przecież tego nikt nie czyta, a zebranie materiału
    kosztuje sporo czasu (biblioteka, przeczytać, streścić,
    w końcu napisać na forum). Dużo muzyki Chopina w radio,
    słucham i jest mi żal, że nie mam z kim podzielić się
    zachwytem. big_grinbig_grinbig_grin
    Już pewnie transmisja z Zimowej Stolicy Świata.
    Może będzie medal?
    Cieszę się, że się odezwałeś (wiadomo - romantyk) w tym
    wątku. Przemyślę, prześpię, postaram się podjąć jakąś
    decyzję. Uważam, że jest kusząca.
    Dobrej nocy. big_grin
  • super222 24.02.10, 07:53
    Starsza pani potraktowała ławkę jak mapę i busolę
    w jednym. Otóż turystka, idąc na północ Traktem Królewskim
    w stronę Starego Miasta, sprawdza marszrutę na meblu ulicznym,
    wczytuje się w schemat i, o zgrozo, odkrywa, że choć w oddali
    majaczy już Kolumna Zygmunta, to tam ma sie spodziewać pomnika
    Chopina w Łazienkach.
    Na szczęście jest na to rada.

    Musimy ławki obrócić o 180 stopni - mówi urzędniczka
    z biura promocji miasta. Przetarg organizował Zarząd Oczyszczania
    Miasta.
    Z 14 ławek obrócić trzeba cztery, ale teraz nie można tego
    zrobić, bo stoją w zaspach. Trzeba więc czekać, big_grin aż śnieg
    stopnieje.
    O *grających* ławeczkach można przeczytać w tym
    wątku, w jednym z pierwszych postów. big_grin
  • sagittarius954 24.02.10, 09:15
    Się wydało 100 mln na walkę ze śniegiem , to znaczy na zasypanie części jezdni i
    chodników a teraz nie ma na odkopanie tego co jest wizerunkiem miasta . Readni
    czy Wy jesteście bezradni ?? Żeby Krakowskiego Przedmieścia nie odkopać z
    grającymi ławeczkami?? Wstyd ... Tak prawdę powiedziawszy to ja też ich nie
    widziałem big_grin
    Ale za to wypożyczyłęm sobie z biblioteki grającą książeczkę pt: Chopin Walce
    Zoltan Kocsis . Gram sobie i czytam o Delfinie Potockiej , ech ładna babeczka
    była , nie dziwię się panu Szopę że walc e-moll dla niej napisał , jak to dobrze
    być kobietą ...ach achbig_grinbig_grin
  • sagittarius954 24.02.10, 09:22
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/f/f2/20081225123813!Delfina_Potocka_4.jpg

    No czyż nie urocza istota ? Ja bym dla niej nie tylko e-moll ....big_grin
  • super222 24.02.10, 12:58

    Justyna, jesteś Szopenką śniegu!

    ...do Justyny Kowalczyk-
    komentator Polskiego Radia Tomasz Zimoch.
    http://emoty.blox.pl/resource/ski.gif
  • super222 24.02.10, 17:11
    W roku 1825 została żoną Mieczysława Potockiego, syna
    jednego z twórców konfederacji targowickiej. Młodziutkiej
    dziewczynie spodobał się jako mężczyzna i również z powodu
    nazwiska *Potocki*. Delfina przeżywała koszmar w tym małżeństwie.
    Potocki był skąpy, bezwzględny, mściwy i okrutny. Pięciokrotnie
    rodziła dzieci, z których nie przeżyło ani jedno. Była bita,
    więziona, głodzona. Pod pretekstem poddania się operacji
    ginekologicznej, wyjechała do Paryża, gdzie nawiązała romans
    z Karolem Augustem hrabią d la Billardevie. Podbojów erotycznych
    tego hrabiego opisywać nie będę, bo lista jest tak długa i z tak
    znakomitymi nazwiskami kobiet, że nie mam odwagi.
    Świeża Polka, stawiająca pierwsze kroki na towarzyskim gruncie
    ówczesnego Paryża, była kąskiem nie lada dla takiego birbanta.
    Pod wpływem kochanka, Delfina stała się *największą grzesznicą*
    przy oficjalnie demonstrowanej pobożności. Taki sposób życia
    ostro potępiał Mickiewicz, który bywał w tych samych kręgach
    towarzyskich.
    Pod koniec roku 1830 Delfina poznała Fryderyka Chopina.
    Początkowa *nić sympatii pod pozorem udzielania jej lekcji gry
    na fortepianie, przerodziła się w gorący romans*.
    Związek przetrwał cztery lata, ale przyjaciółmi zostali całe
    życie.
    W roku 1837 Fryderyk Chopin poznał George Sand.
    ---
    Sagi szukałam e-moll, bez rezultatu.
  • sagittarius954 24.02.10, 17:28
    Birbant, kokietka i walc Chopina smile
    Ale dozgonnymi przyjaciółmi byli smileto jest to smile
  • kocurzak 25.02.10, 06:07
    Dzieki wielkie super222!za ten watek,to nie prawda,ze nikt nie czyta,moja wiedza
    na temat Chopina jest tak nikla,ze nie osmielalam sie zabierac glosu.Nie jestem
    wielka fanka muzyki powaznej,ale rowniez nie jest mi do konca obojetna,natomiast
    biografie "WIELKICH"kompozytorow sa moja pasja od dawna.
  • sagittarius954 25.02.10, 06:35
    znaleźć w swoich przepastnych księgach, ile miał wzrostu Chopin i czy mu na
    krzesło nakładki nie instalowali podczas klikania w klawisze jakiegoś
    instrumentu smile
    A teraz spać , spać spać z mazurkiem ?lepiej iść czy z walcem ? big_grinbig_grin
  • super222 25.02.10, 07:48
    Kocurzaku...
    dzięki za słowa uznania.
    Przecież ten wątek założyłam dla wszystkich,
    którzy muzyką Chopina nie interesowali się.
    Popatrz na pierwsze posty: Sagi mi napisał
    - na początku tego wątku - że tą muzyką moga
    sie interesować tylko *koneserzy*.
    A teraz - zastanawia się czy zasnąć
    lepiej przy mazurku, czy walcu. Powiem - tylko
    nokturn...jakiś.
    Nie trzeba mieć dużej wiedzy (myślisz, że ja mam?)
    żeby włączyć się emocjonalnie w ROK CHOPINOWSKI.
    Pod koniec roku może sie okazać, że dysponujemy
    sporą wiedzą na temat Wielkiego Artysty.big_grin
  • sagittarius954 25.02.10, 12:12
    W wieku 30 lat kompozytor miał 170 cm wzrostu i 44 kg masy ciała. ...

    Tak , tak , do olbrzymów nie należał , zapewne w objęciach kobiet niczym puszek
    był o który trzeba było dbać .
  • konwaliaibez 25.02.10, 13:57
    smile czyta, czyta..ja zaczęłam , chociaż jestem w temacie straszną
    dyletantką , to klasyka koi moje serce i dusze...big_grin

    dopiero pod wpływem Twoich Super tekstów , stwierdzam ,że zaganiani
    nie wiemy co się dzieje dookoła ...a tu w całej Polsce dzieje się i
    będzie dziać sporo, chyba każdy z nas w swoim fyrtlu (wink)znajdzie
    dla siebie coś interesującego tylko hmm...trzeba się zainteresować
    Rokiem Chopinowskim........ ;

    chopin2010.pl/=files/attachment/5/244/wnioski_pozytywnie_rozpatrzone.pdf

    Rok Chopinowski 2010 to ogromna szansa na promocję polskiej kultury
    i sztuki.

    Jak powiedział Ignacy Jan Paderewski w setną rocznicę narodzin
    Fryderyka Chopina: „Zabraniano nam Słowackiego, Krasickiego,
    Mickiewicza. Nie zabroniono nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi
    wszystko, czego nam wzbraniano: barwne kontusze, pasy złotem lite,
    posępne czamarki, krakowskie rogatywki, szlacheckich brzęk szabel,
    naszych kos chłopskich połyski, jęk piersi zranionej, bunt spętanego
    ducha, krzyże cmentarne, przydrożne wiejskie kościółki, modlitwy
    serc stroskanych, niewoli ból, wolności żal, tyranów przekleństwo i
    zwycięstwa radosna pieśń (...).” ....

    pięknie powiedziane..smile
  • konwaliaibez 25.02.10, 14:18
    "Piramida Chopina w Poznaniu
    To niezwykły projekt edukacyjno – kulturalny realizowany w ciągu
    całego Roku Chopinowskiego. Ambicją projektu jest popularyzacja
    arcydzieł wielkiego kompozytora oraz poszerzenie kręgu odbiorców
    muzyki klasycznej o młodych ludzi, którzy coraz rzadziej odwiedzają
    sale koncertowe. Wyjątkowe walory projektu dostrzeżone zostały przez
    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które zdecydowało się
    go poprzeć i dofinansować........"

    m.in. 22 lutego odbył się już sad "Z Żelazowej Woli do Paryża"
    "Specjalny koncert poświęcony Fryderykowi Chopinowi.
    W programie padną odpowiedzi na wiele pytań, m.in.
    · Czy Chopin był egoistą?
    · Dlaczego nie chciał pomóc Mickiewiczowi?
    · Do czego potrzebował George Sand?
    · Kiedy nie wolno jeździć na Majorkę?

    Postać Fryderyka Chopina zostanie w pewnym stopniu „odbrązowiona”,
    co nie wyklucza, że zostanie potraktowana z należnym jej szacunkiem
    i podziwem. .

    Wykonane zostaną najważniejsze utwory na fortepian solo oraz z
    towarzyszeniem orkiestry. Poznań – Aula UAM – 22.02.2010 - godz.
    19:00 "...

    Zna ktoś może odpowiedzi lub był na koncercie? smile smile
  • super222 25.02.10, 14:22
    Dziękuję za piękne słowa.
    Wszystko, co dostrzeżemy w środkach masowego
    przekazu (wybaczcie ten żargon), będzie nam
    pomagać w zrozumieniu wielkości Chopina. big_grin
  • super222 26.02.10, 12:28

    W Filharmonii Narodowej w połowie urodzinowego tygodnia,
    emocje wzbudził recital Piotra Andruszewskiego, który
    w środowy wieczór (24 bm.)zagrał: Bacha, Schumanna i Betovena.
    Ten artysta nie włączł się do programu muzyki jubilata.

    We wtorek natomiast (23 bm.) grał Pogorelic, który nie
    potrafi grać Chopina. To, co grał było *parodią Chopina*,
    czym wyrządzono krzywdę słuchaczom i Chopinowi.

    (Gazeta Wyborcza)
    ----
    Żeby chociaż fragmenty tych koncertów w TVP.
    Może ten brak z powodu relacji sportowych? sad
  • super222 26.02.10, 12:37
    Piotr Anderszewski - i mam nadzieję, że
    to jest poprawnie napisane. big_grin
  • nephilim.pl 28.07.10, 14:25
    Słuchajcie, zachęcam do wzięcia udziału w konkursie Lotniska Chopina "Kultura
    najwyższych lotów". Konkurs jest prowadzony na Facebooku, w którym do wygrania
    są podwójne zaproszenia na koncerty odbywające się w ramach Roku Chopinowskiego.

    Link do konkursu: www.facebook.com/LotniskoChop...app_4949752878
    ;]
  • sagittarius954 26.02.10, 14:26
    Ba, ale Chopinowi i tak to ...hm .... wisi, sorki, leży . Każdy artysta ma prawo
    interpretować muzykę jak chce . A Pogorelić nie pierwszy raz jest
    kontrowersyjnym wydarzeniem .smile
  • konwaliaibez 26.02.10, 23:06
    "Nie z powodu gruźlicy zmarł Fryderyk Chopin, ale mukowiscydozy,
    genetycznej choroby prowadzącej często do zapalenia płuc i oskrzeli.
    Takie wnioski, jak podaje "Wprost", płyną z najnowszych analiz
    Akademii Medycznej w Poznaniu."

    A w TVNie Stwierdzono,że gdyby Chopin żył obecnie to zdiagnozowano
    by u niego ADHD ---Zespół nadpobudliwości psychoruchowej.
  • konwaliaibez 26.02.10, 23:14
    " Staranności w ubiorze nauczyła Fryderyka matka. Kiedy
    siedmioletniego Frycka zapytano po koncercie, co najbardziej
    podobało się publiczności, odparł bez namysłu: mój koronkowy
    kołnierzyk

    Dzień rozpoczynał, jeszcze przed śniadaniem, od fryzjera, który go
    golił i czesał. Frak zamawiał u najlepszego paryskiego krawca,
    zawsze w stonowanych kolorach. W grę wchodziły czerń, szarości,
    granat i dyskretny fiolet. Na czarnej kamizelce dopuszczał dyskretny
    wzór. Pod spodem koszula z białej batysty, na niej szeroki krawat z
    brylantową spinką. Na nogach buty robione na zamówienie. W zimie
    płaszcz i białe rękawiczki. Koniecznie kapelusz. smile

    Młody dandys
    Nie da się ukryć, Fryderyk Chopin był dandysem. I to już od lat
    najmłodszych. Na każdy z koncertów, które grywał, będąc dzieckiem,
    mama Tekla Justyna Krzyżanowska ubierała go w wyjściową białą
    koszulę. Gdy po jednym z takich występów zapytano małego Frycka, co
    publiczności podobało się najbardziej, odparł niedbale: "Mój
    koronkowy kołnierzyk".

    Miał siedem lat i wiedział, jak brylować w towarzystwie, brylował w
    nim zresztą chętnie.
    Do tego wręcz stopnia, że jego ojciec Mikołaj trzymający pieczę nad
    talentem syna obawiał się, czy nadmierna liczba koncertów nie
    doprowadzi do przepracowania małego geniusza.

    A mali geniusze byli wówczas w modzie. Tak bardzo, że księżna
    Pelagia Sapieżyna zaproponowała ponoć, aby "położyć na afiszach, że
    małego Chopinka niańka przyniesie na ręku". Później na rękach nosił
    go cały świat.
    ...............
    Dusza towarzystwa
    Był wprost stworzony do salonowego życia. Dowcipny, obyty, doskonale
    znający języki obce (angielski, niemiecki, włoski i francuski), do
    tego całkiem przystojny. Musiał być rozchwytywany w towarzystwie. A
    towarzystwo wybierał najlepsze.

    Bywał u hrabiny Delfiny Potockiej, w salonach Czartoryskich i
    Platerów. Nie lubił dużej publiczności, lepiej się czuł w kameralnym
    gronie. Mógł sobie na to pozwolić. Udzielał prywatnych lekcji gry na
    fortepianie. Za godzinę pracy zarabiał pięć razy tyle co francuski
    robotnik za cały dzień pracy.

    Był obdarzony nie tylko talentem pianistycznym i ogromnym poczuciem
    humoru, ale także niezwykłymi zdolnościami aktorskimi. Chętnie i z
    talentem parodiował znajomych. Lubił wypić, a gdy wypił, potrafił
    grać łokciami na fortepianie.

    Poeta Juliusz Słowacki wspominał: "Było nudno, ale w końcu Chopin
    się upił i zaczął grać. Bawiliśmy się do rana". Grał chętnie, rzadko
    odmawiał. Po pierwszym publicznym wystąpieniu w Paryżu w roku 1832
    Robert Schumann orzeka: "Panowie, czapki z głów, oto geniusz...

    Firmy wydawnicze od razu zauważyły interes do zrobienia, podpisując
    z nim kontrakty.
    Chopin został twarzą firmy Pleyel, grał na jej instrumentach,
    koncertował w jej salonach i zgodnie z umową otrzymywał prowizję od
    sprzedanych fortepianów.

    Furiat
    Do fortepianu był tak przywiązany, że nie potrafił bez niego
    komponować. W liście z Majorki, na którą pojechał, aby pielęgnować
    związek z George Sand, pisał: "Fortepian jeszcze nie nadszedł. - Jak
    go Pan wysłał? Przez Marsylię czy przez Perpignan? Marzę o muzyce,
    lecz nie gram - bo tu nie ma fortepianów... jest to dziki kraj pod
    tym względem".

    Nie był łatwym we współżyciu człowiekiem, gdy tworzył. Salonowa
    dusza towarzystwa potrafiła przemienić się w pełnego pasji
    bezkompromisowego artystę przy pracy. Nie był wówczas miły dla
    bliskich. Przebywanie pod jednym dachem z Chopinem w szale twórczym
    wystawiało uczucia na ciężką próbę.

    Popadał wówczas w skrajne stany - od euforii do furii. Potrafił
    zrobić awanturę o udziec kurczaka.
    George Sand, kobieta, która mu w tych chwilach towarzyszyła,
    pisała: "Pomysły muzyczne przychodziły nagle, niespodziewanie, i to
    w kształtach już zaokrąglonych, wykończonych, gotowych, wspaniałych.
    Czasami, gdy siedział przy fortepianie, czasem znowu na spacerze.

    W tym ostatnim razie niecierpliwie oczekiwał końca przechadzki, żeby
    jak najprędzej mógł dostać się do fortepianu i usłyszeć zachowane w
    pamięci pomysły muzyczne". Ciężkie chwile, pełne gorączkowej pracy,
    wahania się, opracowywania szczegółów nachodziły go, gdy siadał już
    przed klawiaturą. "To, co stworzył w myśli jako całość gotową i
    wykończoną, gdy miał przelać na papier, analizował aż do przesady; a
    gdy dane szczegóły nie okazywały się odpowiednimi, wpadał w
    prawdziwą rozpacz.
    Zamykał się w swym gabinecie, ślęczał całymi dniami nad swą pracą,
    płakał, rzucał się jak opętany, łamał pióra, często jeden takt po
    sto razy przekreślał i przerabiał. Na drugi dzień rozpoczynał tę
    samą historię z godną współczucia wytrwałością. Nieraz nad jedną
    stronicą siedział sześć tygodni, a w końcu napisał swój utwór tak,
    jak za pierwszym razem przelał go na papier" - kontynuuje Sand. "
    cd.

  • konwaliaibez 26.02.10, 23:18
    ..." Co za piękno
    Chopin lubił się portretować. Swoje portrety chętnie rozdawał
    znajomym, rodzinie. Zachwycał się tymi dobrze namalowanymi, nie
    szczędził słów krytyki tym, które mu się nie podobały.
    W liście do Juliana Fontany pisał: "Biuściku mego do domu nie
    posyłaj, tylko w szafie zostaw, boby się przelękli".

    Pod koniec życia schorowany Fryderyk Chopin przy wzroście 170 cm
    ważył tylko 44 kg. Po dawnym dandysie pozostał jedynie jego cień.
    Kilka godzin po zgonie Chopina Clesinger zdjął dwie formy z twarzy
    muzyka, aby wykonać pośmiertne maski. Z pierwszej formy odlał maskę,
    którą zatrzymał dla siebie. Zachowała ona włoski wyrwane z brody
    zmarłego kompozytora. Drugą podretuszował, aby wyidealizować twarz
    zniekształconą przez śmierć i długotrwałą chorobę.

    Jane Stirling, wieloletnia i oddana uczennica Chopina, była obecna w
    atelier artysty, gdy powstawała jego pośmiertna maska. Dzieląc się
    wrażeniami, napisała: "Co za piękno". I to właśnie takiego Chopina,
    pięknego muzyka, pamiętamy do dziś.

    Przystojny i dobrze ubrany młody geniusz z Polski na paryskich
    salonach był wręcz rozrywany. Jego popularność zadecydowała o tym,
    że – jak byśmy dziś powiedzieli – został twarzą fortepianów marki
    Pleyel. Dostawał prowizję od sprzedaży ".....(© Materiały prasowe)
  • super222 27.02.10, 08:14
    Jak już byliśmy przy masce kompozytora,
    to...
    fragment o sercu:

    Ludwika siostra Fryderyka, wraz z córką, towarzyszyła
    kompozytorowi w chwili jego śmierci 17.10.1849 roku.
    O przyjazd do umierającego prosiła George Sand, która
    pisała w liście z Paryża *Jesteś najlepszym lekarzem,
    jakiego Fryderyk miał kiedykolwiek, gdyż wystarczy mówić
    o Tobie aby wrócić mu chęć do życia*.
    Gdy Chopin zmarł Ludwika zajęła się likwidowaniem jego
    mieszkania. Do Warszawy wróciła na początku stycznia 1850 r.
    Przwiozła ze sobą słój z sercem brata, który
    trzymała w domu na Podwalu. Dopiero później przeniesiono
    je do kościoła św. Krzyża.

    Dom na Podwalu nie został zbombardowany podczas
    oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 r., dopiero w czasie
    Powstania Warszawskiego został spalony. Biuro Odbudowy
    Stolicy w roku 1946 podjęło decyzję o całkowitym rozebraniu
    murów. Konserwatorzy postanowili odsłonić średniowieczne
    mury obronne starej Warszawy, a tylne ściany budynku
    przyklejone były do zewnętrznego muru obronnego.
  • super222 27.02.10, 08:18
    W poniedziałek 1 marca,
    transmisja w TVP.
    Szczegóły w poniedziałek rano.
  • marii51 27.02.10, 10:09
    e moll
    "Preludium e–moll należy do kategorii preludiów elegijnych, wraca w
    sferę barw ciemnych, nawet posępnych i do brzmień o dużym ciężarze
    właściwym. Ze szczególną wyrazistością dochodzi w nim do głosu
    uporczywie powtarzany motyw sekundowy (tutaj: mało–sekundowy),
    znamienny dla cyklu jako całości. Operuje wolnym tempem, jest
    niezwykle lapidarne, w ściszonej aurze dynamicznej"


    a gdyby tak nieba przybliżyćsmile

    http://www.gify.org/bazagif/helikopter/eli000.gif
  • super222 01.03.10, 07:40
    Transmisja Koncertu rozpocznie sie o godzinie 20,20
    w programie I TVP, z Teatru Wielkiego.
    Wystąpia:
    - Garrick Ohlsson (USA)
    laureat I nagrody w MKCh. w roku 1970

    - Dang Thai Son(Wietnam)
    I nagroda w MKCh, w roku 1980

    - Yundi Li - chiński wirtuoz.

    Solistom towarzyszyć będą:
    - Orkiestra Fransa Brueggena (zespół muzyki dawnej)
    oraz
    - Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej
    pod dyrekcją Antoniego Wita.
    ---

  • super222 01.03.10, 20:06
    Telewizyjny jest dzisiejszy wieczór.
    Za kilkanaście minut wydarzenie muzyczne
    najwyższej wagi.
    Później *ORŁY* - polskie nagrody filmowe.
    I tak do północy.
    Miłego wieczoru wszystkim życzę i mam nadzieję,
    że dotrzymacie mi towarzystwa. big_grin
  • bosco.ewa 02.03.10, 11:59
    Ja sluchalam tego koncertu na kanale Arte. Po nim program z
    Alexseiem Volodinem, ktory gral 24 preludia op.28 Fr.Chopina.Obaj
    pianisci grali wspaniale...ale ja nie bylam dostatecznie skupiona,bo
    moje mysli krazyly wokol tematu...zostaniesz babcia!!!! Syn moj na
    trzy godziny przed koncertem przekazal mi ta wiadomosc!!!! Mam czas
    do wrzesnia ,by sie do tego przyzwyczaic.

  • super222 04.03.10, 12:19
    Paryż, 29 maja 1844

    Jedyną chyba pociechą, jaką przynieść mogę Najlepszej Matce mojego
    drogiego Fryderyka, jest zapewnienie jej o męstwie tego niezwykłego
    dziecka i pogodzeniu się z losem. Pani wie, jak głęboka jest jego
    boleść i jak zgnębiona dusza, ale dzięki Bogu nie jest chory i za
    kilka godzin wyjeżdżamy na wieś, gdzie będzie mógł odpocząć po tym
    okrutnym wstrząsie.1)
    Myśli jego są wyłącznie przy Pani i siostrach, przy wszystkich
    bliskich, których tak gorąco kocha i których strapienie zaprząta
    go i niepokoi na równi z własnymi. Proszę więc nie trwożyć się
    przynajmniej o jego sytuację zewnętrzną. Nie mogę ulżyć mu w jego tak
    głębokim, tak zrozumiałym i tak trudnum do ukojenia bólu, ale
    mogę bodaj zadbać o jego zdrowie i otoczyć go taką czułością
    i staraniem, jakby to Pani sama uczyniła. Wdzięczny ten obowiązek
    biorę na siebie z ochotą i nigdy mu nie uchybię. Obiecuję to Pani
    i spodziewam się, że ufa Pani w moje oddanie dla niego.
    Nieszczęście Pani odczułabym z pewnością jeszcze dotkliwiej, gdybym
    znała wspaniałego człowieka, którego Pani opłakuje.
    Najprawdziwsze moje współczucie niezdolne jest złagodzić tego
    strasznego ciosu, ale mówiąc Pani, że poświęcę moje dni Jej synowi
    i że traktuję go jak własne dziecko, wierzę, że choć od tej strony
    zapewniam Jej nieco spokoju ducha. Dlatego też ośmieliłam się
    napisać do Pani, i dać wyraz głębokiemu oddaniu dla uwielbianej
    matki mego najdroższego przyjaciela.
    George Sand
    ---
    1) Była nim wiadomość o śmierci ojca,
    który zmarł w Warszawie 3 maja 1844r.
  • sagittarius954 04.03.10, 17:39
    Podobno więcej daje opieka życzliwej osoby od opieki i tuzina nieczułych lekarzy
    . Ciekawe czy i w tamtych czasach karetki jeździły wożąc ludzi od szpitala do
    szpitala . Ale to tak na marginesie . Super musisz mi wybaczyć ten wkręt może i
    nie do tego wątku . big_grin
    A co matka na ten list ? Ostatecznie w chrześcijańskim kraju nie do przyjęcia
    chyba była postawa - o b c a kobieta zajmuje się jej synem . Ja tam bym nie
    dał ani paznokcia do utulenia przez obcą babę , zamężną babę , co mówić o
    reszcie ....
    smile
  • super222 04.03.10, 17:52
    big_grin big_grin
    Jutro będzie odpowiedź madame Chopin
    do George Sand. big_grin big_grin

    Uważałam, że dla dobra czytelników forum,
    lepiej będzie przepisywać po jednym.
    Żeby wzbudzić zainteresowanie...co mi się
    pewnie udało. Moim skromnym zdaniem
    ta reszta jest najważniejsza.
  • konwaliaibez 04.03.10, 19:54
    smile Przepraszam, Super ,że się wcinam ...ale jak donoszą(Nowy
    Jork)...obchody rocznicy Chopina dotarły na nowojorską Wall Street.
    Przez cały tydzień dla maklerów pianiści grać będą muzykę naszego
    wielkiego Fryderyczka. Finasiści podczas przerw w pracy będą mogli
    słuchać walców, mazurków, sonat, nokturnów wykonywanych przez
    pianistów na 4 pianinach wystawionych w holach budynków Światowego
    Centrum Finansowego smile

    wzbudzasz zainteresowanie...big_grin
  • super222 05.03.10, 12:14
    Warszawa 13 czerwca 1844

    dziękuję Pani za wzruszające słowa, z jakimi zwróciłaś się do
    mnie: przyniosły one trochę spokoju mojej biednej duszy,
    skołatanej bółlem i niepokojem. - W nieszczęściu moim jedyną
    pociechą są mi łzy i niezatarte wspomnienie o przykładnym
    życiu mego szlachetnego przyjaciela; niepokoiłam się bezgranicznie o
    Fryderyka. - Odkąd dotknęło mnie nieszczęście, nie przestawałam
    myśleć o tym biednym dziecku, które samo, na dalekiej ziemi,
    ze swym wątłym zdrowiem i ogromną uczuciowością, załamać się
    może pod straszną nowiną. - Otoczona resztą dzieci cierpiałam, że
    w tej bolesnej chwili nie dane mi było wziąć w ramiona ukochanego
    syna i pomóc mu się dźwignąć z rozpaczy; trapiłam sie nim i myśli
    moje nie zaznawały chwili spokoju. - Zrozumieła Pani dobrze mój
    stan, trzeba było serca matki, aby to odgadnąć i przynieść mojemu
    sercu prawdziwą pociechę, toteż matka Fryderyka dziękuje Pani
    najszczerzej i powierza to drogie dziecko Jej macierzyńskiej
    trosce. Bądź jego aniołem opiekuńczym, jak byłaś moim aniołem
    pocieszenia, i wierzaj mi, że nasz szacunek i wdzięczność dla
    Pani dorównują Jej nieocenionemu oddaniu.

    J. Chopin
  • sagittarius954 05.03.10, 18:22

    Jednak zmowa kobiet sięga daleko w wieki .big_grin
    a ile ten synek wtedy miał lat?

    34 - ładny wiek zawsze się można utulić w jakiejś piersi big_grin
  • super222 08.03.10, 11:09
    Ciekawa jest historia listów, które do Polski przwiozła siostra
    Chopina Ludwika Jędrzejewiczowa. Listy towarzyszyły jej w podróży
    przez Wiedeń, Wrocław, Opole, Gliwice, Zabrze, Katowice, aż do
    Mysłowic. Tutaj zdeponowała je u przyjaciela rodziny S. Kuźnickiego.
    Obwiała się kontroli celnej na granicy obydwu zaborów i liczyła, że
    w odpowiednim momencie pan Kuźnicki będzie mógł listy przekazać do
    Warszawy (prowadził przedsiębiorstwo spedycyjne).
    Niestety w ciągu roku taka okazja się nie nadarzyła, albo też została
    zapomniana prośba. W maju 1851 r. w Mysłowicach zatrzymał się
    przejazdem (okoliczności bardzo romantyczne) Aleksander Dumas syn.
    Miał nadzieję na spotkanie z ukochaną kobietą, a czas oczekiwania
    skracał sobie czytając listy George i Fryderyka, które dał mu do
    przeczytania pan Kuźnicki. Tenże nie miał bladego pojęcia czyje
    to są listy i jaka jest ich treść.
    Aleksander Dumas był zachwycony i zaskoczony *znaleziskiem*
    i czym prędzej pisze list do ojca:
    - Podczas gdy Ty Ojcze, obiadowałeś z Panią Sand, ja też
    się nią zajmowałem. I jak tu zaprzeczać pokrewieństwu!
    Wyobraź sobie, że trzymam w ręku całą jej dziesięcioletnią
    korespondencję z Chopinem. Pozostawiam to Twej domyślności, czy
    skopiowałem te listy, .... Przywiozę Ci tego cały zeszyt -
    niestety listy te zostały mi tylko pożyczone. Jak to się dzieje,
    że w głębi Śląska, w Mysłowicach, znajduję podobną korespondencję,
    zrodzoną w samy środku Berry? To bardzo proste. Chopin, jak
    wiesz albo nie wiesz, był Polakiem. Kiedy umarł, siostra jego
    znalazła w pozostałych po nim papierach wszystkie jego listy,
    zachowane, posegregowane, włożone do kopert z całym szacunkiem
    należnym miłości. Zabrała je i w chwili powrotu do Polski, gdzie
    wszystko, co miała z sobą, zostałoby bez litości przeczytane
    przez policję, powierzyła je jednemu ze swych przyjaciół,
    mieszkającemu w Mysłowicach. Profanacja miała jednak miejsce,
    ponieważ ja pozwoliłem sobie na wtajemniczenie, ale przynajmniej
    stało sie to w imie podziwu, a nie nakazu policji.
    Wierz mi, nie ma nic smutniejszego i bardziej wzruszającego
    od tych listów, pisanych pożółkłym dziś atramentem, które
    z radością były przyjmowane i dotykane przez istotę dziś już
    nie żyjącą.
    ----
    Jak zareagowali: Aleksander Dumas ojciec
    i George Sand, po otrzymaniu wiadomości
    o *odkryciu* w Mysłowicach, w następnym poście.
  • sagittarius954 08.03.10, 12:21
    zapewne domagali się zwrotu ichnich .
    Trzeba przyznać ,że wiedzieli kto i do kogo je pisał i co mogą znaczyć .
    Przyznam się ,że jako młody szczawik zakochany po uszy w młodej pannie też
    takowe pisałem , wiele i z opisem nie tylko uczucia zawładniętego przez serce
    ,ale i z opisami przyrody otaczającej młodego żołnierza stojącego na warcie
    pośród pół mazurskich . Oczywiście listy zaanektował szwagier po kilku latach i
    stał się ich właścicielem . Ani groźbą ani prośbą ich już nie odzyskałem . To
    samo pewnie spotkało listy Chopina do Sandówny .
    Druga sprawa której dowiaduję się ,że Dumas odwiedził Śląsk , to miłe odkrycie .smile
  • super222 08.03.10, 13:14
    Ludzkość poniosła ogromne straty, bo jak sobie tak
    pomarzę o opisach nie tylko uczucia zawładniętego
    przez serce, ale i opisami przyrody otaczającej młodego
    żołnierza stojącego na warcie,
    to ten szwagier okrutnikiem
    był. Szwagier ,to jest brat młodej panny,
    albo inne znaczenie - następca lub współkochający tę

    szczęśliwą pannę?????? W twoim opisie, kto zacz? big_grin big_grin

    Pewien żołnierz (z Poznania)pisał do mnie każdego dnia.
    Listonosz cierpliwie te listy doręczał, a ja - już wówczas
    zajęta całym sercem przygotowaniami do ślubu, zapomniałam
    o ich istnieniu. Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałam
    mojego przyszłego męża zatopionego w czytaniu tych listów.
    Były w takiej już nie do noszenia torebce z paskiem na ramię.
    Torebka była pełna...Panowie nosili identyczne imiona,
    Mało brakowało a do ślubu by nie doszło. Co ja się musiałam
    nagimnastykować i musiałam pozwolić na *jego osobiste*
    spalenie całej tej korespondencji. Szkoda, bo też ładnie
    pisał... big_grin
  • sagittarius954 08.03.10, 14:44
    Potocznie szwagier, bo to mąż siostry żony .
    I nie przesadzaj z tą ludzkością big_grinbig_grin Ostatecznie Sagittarius954 nie zdobył
    literackiej nagrody nobla ani żadnej innej , choćby forumowej big_grinbig_grinbig_grin
    Za to Szwagier czytał przed miłością fizyczną te listy swojej zonie i do dzisiaj
    nie przyszło mi głowy zapytać ją, jak już tak się kochała i przymykała oczy ,
    kogo widzi ?
    Męża czy mnie ? big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

    To miałaś zazdrośnika męża smile Osobiście leczyłbym go swoimi decyzjami , gdybym
    był tobą , wybieraj ja albo listy dupku .big_grin Oczywiście mam nadzieję, że naruszam
    czułego miejsca, ale superku z góry ślę przeprosiny .
    Do głowy przychodzi mi i taka myśl czy sobie Chopin pewnych rzeczy też nie
    wyobrażał, czego odzwierciedleniem były jego utwory , a były ? smilesmile
  • super222 09.03.10, 09:40
    Wyraźnie odbiegamy od głównego tematu wątku.
    Czy utwory kompozytora były odzwierciedleniem
    jego obrazów z wyobraźni?
    Naturalnie, były. Bo jak wytłumaczyć, że
    działają na mnie w sposób...hm,hm,...
    jednym słowem był ON romantykiem...no, co?..
    ---


    Aleksander Dumas syn
    znalazł się w Mysłowicach, odesłany pod jakimś pretekstem
    przez strażników granicznych. Do takiej sytuacji doprowadziła go
    miłość do Lidii hr. Nesselrode, młodziutkiej żonie Dymitra - bogacza.
    Intryga osnuta wokół tej miłości zmusiła hrabiego do postarania
    się o zakaz wpuszczania uwodzicila w granice Rosji.
    Nieświadom tego Aleksander Dumas syn, w oczekiwaniu na wieści od
    ukochanej skracał sobie czas czytaniem listów George Sand i Chopina.

    Cała ta historia jest prawie nieznana.
    Niewiele osób słyszało o pobcie A.D. w Mysłowicach
    i o odnalezionych listach.
  • super222 09.03.10, 09:55

    Po otrzymaniu listu od syna, Aleksander Dumas ojciec od razu
    napisał list do George Sand. Oto interesujący fragment:

    "...proszę mi pozwolić przesłać sobie fragment listu Aleksandra,
    który miał właśnie okazję mówienia o pani w Mysłowicach.
    Proszę spróbować odczytać jego pismo. Być może chciałaby Pani
    wrócić do tych listów, o których pisze; z tego, co mówi, wynika,
    że nie byłoby to zby trudne."
    W następnym liście pisze do niej (jej odpowiedź na pierwszy list
    jest nieznana).
    "Droga i sławna,
    List Pani głęboko mnie zasmucił. Dlaczego doprawdy chce Pani,
    by serce się zestarzało, i cóż na to pragnienie, żebym je widział
    całe w zmarszczkach? O nie, serce Pani jest takie jak serce
    Indiany, Walentyny, Klaudii, a bynajmniej nie takie jak Lelii.
    SercePani jest młode, dobre, jest wielkie, i to, że krwawi przy
    najlżejszym draśnięciu, jest tego najokazalszym dowodem.
    ...
    Jeżeli Aleksander przyśle lub przywiezie listy (zostanie tam jeszcze
    dwa tygodnie), natychmiast wyruszam do Nohant, ściskam Panią
    i wracam.

    Proszę być silną i dzielną jak geniusz, który Panią przepełnia.
    Z całym szacunkiem serca - A. Dumas ojciec"
    ----
    Ach...!!!! smile
  • sagittarius954 09.03.10, 12:16
    To "ach" jest wiele mówiące .big_grin
    Nie ma istoty żeńskiej , która nie podda się słowu miłości , dodaj tylko w
    zdaniu , zaznacz je i otocz specjalną aurą a słowo "serce" nabierze nie tylko
    medycznego wyrazu . Dodaj wiele poetyckich stwierdzeń, wymyśl sam porównania
    swego uczucia do tego położonego centralnie w ciele człowieka narządu , wreszcie
    wlej weń niesamowite ciepło udowodnienia drugiemu odmiennemu człowiekowi o
    podobieństwie istniejącym między nimi i masz przyjaciela po drugiej stronie
    wypowiedzianych słów zapisanych , które nabierają z wiekiem i każdym czytającym
    człowiekiem specjalnego znaczenia i łączą ich w niewidocznym kręgu .Ale tak jak
    łatwo ludzie ulegają miłości tak łatwo ogarnia ich nienawiść .
    A Pani serce ,superko, z takim zadowoleniem przyjmuje ten wątek choć właśnie ono
    wie o jednej tajemnicy . Nigdy nie zostanie powleczone zmarszczkami . Gorzka
    tajemnica życia nie dotrze do jego wnętrza a ono młode wciąż, będzie biło
    napędzając nie tylko postać tajemniczej kobiety ukrytej pod nickiem . Odda część
    swego istnienia założonemu wątkowi i podążającemu w ślad za postami każdej
    istocie pragnącej zaznać niezwykłego ciepła wydobytego kiedyś przez niezwykłego
    twórcę i zwykłego człowieka jakim był Chopin .
  • sagittarius954 09.03.10, 12:00
    Naprawdę tak myślisz superku ,że odbiegamy od tematu? A może Chopin właśnie chce
    nam pokazać siebie , swą zwyczajną twarz poprzez swe życie . Był zwykłym
    człowiekiem i jedynie rys muzyczny , niebywały talent odróżnia go od nas .
    Dlatego odnajdujemy w swoich życiorysach wiele podobnych fragmentów do jego .
    Każdy z nas jest utalentowany , pewne talenty zostają dostrzeżone inne nie i
    nigdy nie zostaną wydobyte na powierzchnię .Ba , gdyby uznać każdego człowieka
    za wyjątkową istotę , a ja tak uznaję , musiałaby się zmienić ocena i
    dostrzeżenie tych niesamowitych cech . Oprócz jeszcze samego niezwykłego talentu
    potrzebna jest presja na uwypuklenie jego , poddanie się niemal właśnie
    talentowi i pragnienie pokazania go za wszelką cenę .
  • super222 11.03.10, 07:55
    Tak pięknie podsumowałeś moje skromne
    wysiłki... dziękuję.
    ---
    Dumas syn, taki oto list wystosował do pani Sand,
    będąc jeszcze w Mysłowicach.
    "Pani,
    Jestem jeszcze na Śląsku i bardzo mnie to cieszy, gdyż da
    mi to sposobność być Pani użytecznym.
    Za kilka dni będę we Francji i czy pani Jędrzejewiczowa mnie do
    tego upoważni, czy nie, przywiozę Pani te listy, które pragnie
    Pani mieć z powrotem. Istnieją sprawy tak słuszne, że zbędne
    są dla nich jakiekolwiek pełnomocnictwa. Rozumie się, że kopia
    korespondencji zostanie Pani zwrócona jednocześnie i taki będzie
    szczęśłiwy koniec wszystkich niedyskrecji.
    Proszę mi jednak wierzyć, że nie było profanacji. Serce, które
    z tak daleka i tak bardzo niedyskretnie stało sie powiernikiem
    serca Pani, należało do Pani już od dawna, a do rozmiarów i dawności
    tego uwielbienia trzeba przyłożyć miarę największą.
    Proszę w to uwierzyć i przebaczyć.
    Przyjmij, Pani, wyrazy najgłębszego poważania".
    ....
    ... podała je swemu młodemu gościowi, a gdy na nie rzucił okiem,
    gdy się przekonał, iż w pakiecie znajdowały się i listy Chopina
    do niej, i gdy je z powrotem oddał ich właścicielce z zapytaniem,
    co zamierza uczynić z tą całą korespondencją - ona, zamiast
    odpowiedzi na to pytanie, podeszła do kominka, którego rozpalony
    węgiel ogrzewał cały pokój, i w tejże chwili, zanim ją Dumas
    zdołał powstrzymać od tego postanowienia, cały zbiór listów
    zawierających tajemne dzieje dwu wielkich serc, dwu genialnych
    istot, zajął się płomieniem...".


  • sagittarius954 12.03.10, 08:51
    I cały żar miłości wyparował w prawdziwym niszczycielskim ogniu .
    A jednak to co w miłości najwspanialsze przetrwało . Żyje w pamięci ludzi
    kochających i potrafiących docenić wspaniałe uczucie .Poniekąd tamta miłość
    staje się wzorem do naśladowania , czyż nie ma w dzisiejszych czasach Julii i
    Romeów , Chopinów potrafiących dla wybranek stworzyć choćby skrawek miłosnego
    lądu? Póki istnieje miłość, póki istnieje na ziemi kobieta i mężczyzna, póty
    amorki ze strzałami dalej fruwać będą łączyć w miłosnym uniesieniu dwie wybrane
    dusze . Warto nieraz przeżyć i 76 lat bez miłości by dowiedzieć się jak ona jest
    wspaniała , gdy dosięgnie swym wybraniem nawet starca . A cóż mówić i
    kilkunastolatkach . ??Jakież wspaniałe jest to uczucie całkowicie dziewicze i
    niepoznane , ileż prostych błędów jest do popełnienia , ileż kwiatów do
    wręczenia, ileż żarliwych zapewnień i goryczy rozstania . Dzięki superku za
    listy ,ale mam nadzieję że jeszcze coś wyskubiesz z tej księgi miłości twórcy i
    kochającej go kobiety .smile
  • super222 12.03.10, 09:14

    Jego Królewska Wysokość Karol, książę Walii,
    następca brytyjśkiego tronu, wraz z małżonką,
    księżną Kornwalii Camillą Parker-Bowles wybierają
    się do Polski, Czech i Węgier.
    W Warszawie książęca para wyląduje w poniedziałek
    15 marca. Książę - na prośbę matki, królowej Elżbiety II,
    która z kolei została o to poproszona przez rząd - spotka
    się z prezydentem i premierem RP, z młodymi muzykami
    z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Chopina.
    ---
    S.
  • sagittarius954 12.03.10, 09:23
    Gdzieś czytałem ,że przyjeżdżają tutaj zakupić zamek na letnie wakacje , a tak
    przy okazji dopiero te spotkania . Jakby by nie było , spotkania prezydentem i
    premierem to nudy , za to na spotkaniu z młodymi muzykami lody stopnieją .
    Chociaż czy Karol lubi taką muzykę ? A jego super Bowles ? Zadać można
    pytanie, Karol zamienił Dianę na Bowles , jednak pierwszej nie kochał a drugą
    zdaję się że tak , na swój książęcy sposób .smile
  • super222 12.03.10, 09:37
    Dawno już tak się nie uśmiałam.
    Bez miłości 76 lat?
    To długo będziesz musiał jeszcze czekać?

    Podczas pisania niniejszego postu, pojawił się
    twój o wizycie pary książęcej. Czyż Oni nie są
    przykładem na to, że gdy sie kocha, to wszystko
    można pokonać. Warunek: muszą być pieniądze na
    kwiaty i inne brylanty, które to akcesoria skutecznie
    przekonują wybrankę o miłości największej.
    A swoją drogą, kochać starszą, mniej urodziwą super
    Bowles, mężatkę i nie kochać Diany, ślicznej, młodej
    i matki swoich dzieci. To już najdziwniejszy dziw
    nam współczesny.

    Jasne, że będę pisała nadal wspomnienia z życia tutułowej
    pary w wątku. Nie wyobrażasz sobie jak ja się *rozwijam
    intelektualnie* czytając różne różności, których normalnie
    bym nie wzięła do ręki. Wciąga, interesuje, a w RMFclassic
    koncerowe wykonania utworów.
    Zawitała ponownie zima, jest biało. Dobrze, że napisałeś
    bo zrobiło się cieplej. big_grin
  • sagittarius954 12.03.10, 14:20
    Te 76 lat to był przykład , zwykle siebie za przykład nie podaję big_grin

    Oni , czyli Karol i super Bowles są przykładem ,że bogatemu wiatr w oczy nie
    wieje i wiele, jak nie wszystko, zależy od urodzenia . Oczywiście , przyjemnym
    być musi kupowanie zamku albo kolii dla wybranki za marne kilkaset tysięcy dolców .
    Cóż Karol zrobił to co każdy mężczyzna by uczynił , przeleciał młodą niewiastę i
    zobaczywszy ,że ta ma swoje zdanie , w każdej dziedzinie życia tak długo się
    modlił, że wymodlił wdowieństwo . Trach ciach spełniło się marzenie , bo za
    jednym zamachem rozwiązał poprzednie i w skutek dobrej prasy mógł przystąpić bez
    żadnego uszczerbku na honorze do następnego. Już z tą kótra nie wychodzi przed
    szereg.
    Morał z tego taki panowie - módlcie się a będzie wam dane a jak nie to macie
    przechlapane , biedaczki .big_grinbig_grin dla kobiet też jest oczywiście big_grinbig_grinale to może
    następnym razem .

    I o to mi chodziło - zainteresować ( nie tylko Ciebie) jakimś tematem i ciągnąć
    go z korzyścią dla czytających smile Czy Ty w górach mieszkasz ? U nas w stolicy
    szaro buro koty dwa aaaabig_grinbig_grin
    Słowa dotrzymuję a osobiście jestem przekonany iż wątek trafił we właściwe ręce
    , czego dowodem jestem ja , nadal tu siedzę czytając Ciebie super smilechyba wyjdę
    na balkon troszkę się ochłodzić bom dostał rumieńców big_grin
  • super222 13.03.10, 09:48
    Od czasu, gdy Solange zerwała zaręczyny z *dobrze ustawionym*
    kandydatem na męża i wyszła za średniej klasy artystę rzeźbiarza,
    stosunki na linii George i Solange były bardzo zimne.
    Natomiast Chopin utrzymywał korespondencję z Solange, a z panią
    George - nie. W takich to warunkach przyszedł czas rozwiązania
    dla młodziutkiej mężatki.

    Chopin do Solange
    Paryż, piątek 3 marca 1848
    Śpieszno mi, by napisać Pani od razu, jak jestem szczęśliwy,
    że została Pani matką i czuje się dobrze. Przyjście na świat
    córeczki Pani więcej mi przysporzyło radości, co Panią wcale nie
    zdziwi, niż narodziny Republiki. Bogu Dzięki, że cierpienia Pani
    minęły. Nowy świat się przed Panią otwiera. Niech Pani będzie
    szczęśliwa. Dbajcie o siebie wszyscy. Czekałem niecierpliwie na
    dobre wieści od Pani.
    .....
    Chopin do Solange
    5 marzec 1848
    ...spotkałem w drzwiach przedpokoju matkę Pani.
    - Powiedziałem jej dzień dobry i z miejsca zapytałem, kiedy
    miała wiadomość od Pani. "Przed tygodniem" - odpowiedziała.
    "Nie miała ich Pani wczoraj, przedwczoraj/" - "Nie".
    - "Więc powiadamiam Panią, że została Pani babką, Solange ma
    córeczkę - i ciesze się, że pierwszy mogę oznajmić Pani tę
    nowinę". Ukłoniłem sie i zszedłem na dół.
  • super222 13.03.10, 10:06
    Solange do Chopina
    Guillery, 7 marca 1848
    Biedny Chopinie, Pański list z gratulacjami nadszedł
    w chwili, kiedy moja droga cółreczka wydawała ostatnie tchnienie.
    ...Jestem bardzo nieszczęśliwa, zbyt nieszczęśliwa.
    Gdzie znajdę siłę na zniesienie tylu prób?
    Proszę do mnie napisać, ale nie wspominać o niej.
    To zbyt bolesne. Pogrzebią ją dziś wieczór.

    Solange do Chopina
    Guillery, 13 maja 1849
    Mój Chopinku, chciałam wcześniej podzielić się z Panem
    moją radością, ale byłam zbyt osłabiona, że nie mogłam tego
    zrobić. Mam tłustą córeczkę, tak dużą jak tamta była malutka.
    Nie potrafię Panu powiedzieć, czy jest brzydka czy ładna;
    dla mnie jest zachwycająca; nie może być inaczej. Na pewno jednak
    nie jest ani garbata, ani kulawa i miewa się świetnie.
    Jest mniej ładna niż pierwsza. Tamta była zbyt ładna, żeby żyć.


    Chopin do Solange
    Paryż, 18 lub 19 maja 1849
    Bardzo nieszczęśliwy przyjaciel błogosławi Panią i Jej
    dziecko.Miejmy nadzieję, że przyszłość przysporzy Pani jeszcze
    niejednej pociechy i niejednego dobrodzijstwa. Młodość zobowiązuje.
    To znaczy, że powinna Pani koniecznie być szczęśliwa i zachować
    dobre wspomnienie o tym, który Panią kocha.

    ---
    Druga córka Solange, zwana Nini, stała się z czasem ukochaną
    wnuczką George Sand. Zmarła na szkarlatynę w 7 roku życia.
  • eurytka 13.03.10, 12:58
    200 Chińczyków i 200 grających fortepianów
    na wiosnę ma być gdzieś w Polsce.
    Nie dosłyszałam,
    nie szukałam w neciesmile
    --


    http://www.avatarss.za.pl/nabloga/img/avatarss5457.gif
  • super222 13.03.10, 14:53
    Eurytko! Ty mnie nie strasz!!!
  • irsila 13.03.10, 16:55
    A czymże to mam cię straszyć?
    To jest prawda, tych 200 Chińczykówsmile
    Fortepiany wiem, jakoś przeżyjesz,
    Włączyłabym się do dyskusji o Sand i Chopinie,
    jeszcze z 5 lat temu.
    Taka ciekawą książkę wówczas o nich czytałam,
    jedyne co pamiętam to, to,
    że miała żółte zęby od papierosów,
    chodziła w spodniach
    opiekowała się Szopenem,
    była nawet w Polsce.
    Gdzieś nawet był opis polskiej wyboistej drogi,
    jak to się kolebali do naszego kraju przez Ukrainę,
    czy coś,
    tak z dziwnej strony
    nawet to ludziom czytałam o tych drogach,
    i chatach słomą krytych.
    Zdaje mi się, że to było w:
    Leila czyli życie George Sand- Andre Maurois

    p.s.eurytka to moje drugie imię.
    --
    Ciesz się dziś czym możesz, bo jutro może być gorzej, chi chi cha!
    http://www.avatarss.za.pl/avatary/natura/img/avatary11571.jpg
  • sagittarius954 13.03.10, 14:12
    Mam nadzieję ,że szkarlatyna znów nie wróci jako główne źródło chorób dzieci .
    Co prawda, dawniej kobieta była raczej workiem macicznym bardziej niż kochanką ,
    przyjaciółką .Zamążpójście zobowiązywało ,ale tylko kobietę do rychłego wydania
    na świat potomka , zapewne najlepiej płci męskiej .
    Choć i przyjaźń między kobietą i mężczyzna też inaczej traktowano , bardziej
    prawdziwie i wrażliwie . A może trzeba było mieć w sobie upór nie przekraczający
    granic intymności . W ten sposób stawał się człowiek przyjacielem zamężnej
    kobiety .
    Co by nie powiedzieć, szczęśliwy ten Chopin był .smile
  • sagittarius954 13.03.10, 14:04
    Ileż to rzeczy można się dowiedzieć o epoce , czytając te listy .
    Ukłoniłem się i zszedłem na dół big_grin
  • super222 13.03.10, 14:52
    big_grin big_grin Tak nieraz trzeba Mości Sagittariusie.
    Ukłonić się i odejść.
    (Spotkanie miało miejsce w przejściu do
    salonu usytuowanego w górnych partiach zamku. big_grin
    Skutkiem tego Chopin mógł odejść i zejść na dół.)
    Zapętliłam się jak pewna posłanka
    z korytarzami pionowymi i poziomymi.

    Śnieg z deszczem padał już nad ranem
    i nadal sobie siąpi. Jak dobrze, że się nie musi
    nigdzie wychodzić. Nie mieszkam w górach.
    Stolica zawsze uprzywilejowana. big_grin
  • super222 16.03.10, 09:46
    Delacroix Eugene
    (1798-1863) - malarz francuski, najwybitniejszy przedstawiciel
    romantyzmu w sztuce. Łączyła go z Chopinem wielka, niepowtarzalna
    przyjaźń. Malarz nie miał w zasadzie innego przyjaciela jak Chopina.
    George Sand znał wcześniej, ale dopiero dzięki Chopinowi nawiązał
    z nią bliższe kontakty i też głównie dzięi niemu był trzy razy
    w Nohant. Był nauczycielem syna George.

    Dla Chopina był jednym z najbliższych przyjaciół, a być może
    jedynym, który go w pełni rozumiał i doceniał.
    Dla George Sand kto wie, czy nie kimś więcej, niż wspólnym
    przyjacielem. W jednym z listów napisała do malarza:"Pan jest
    jednym z wielkich uczuć mego życia".
    Już po śmierci Chopina kilkakrotnie - ale bezowocnie - zapraszała
    Delacroix do Nohant, pisząc listy nad wyraz serdeczne.
    Malarz jednakże - niezależnie od dobrze mu znanych powodów
    i przeżyć Chopina związanych z rozstaniem z powieściopisarką -
    w swej wiernej przyjaźni dla Chopina nie widział dla siebie miejsca
    w Nohant.
    Delacroix często odwiedzał Chopina, a zwłaszcza po rozstaniu
    z George Sand i w czasie ostatniej choroby.
    Był jednym z najszlachetniejszych ludzi tego czasu.
    W "Dziennikach" pozostawił liczne wzmianki o swoim anielskim
    przyjacielu",
    którego "niebo pozazdrościło ziemi".
    ---
    S.
  • sagittarius954 16.03.10, 15:52
    Z podziwem patrzę na twoje biblioteczne szperanie smile
    Odkryłaś następną kartę, mało znaną przyjaźni męskiej . I zainteresowałaś mnie ,
    dlatego poczytam o tym przyjacielu Chopina i spytam się pracującej osoby w
    Muzeum Narodowym m.st.Warszawy, czy aby przypadkiem jakiegoś obrazu nie mają
    wystawionego . Z chęcią pobiegłbym zobaczyć ,obejrzeć i podumać nad nim . Może
    kiedyś dobre duszki obu panów, natchnęłyby te chwile spojrzeń na widoki malowane
    ręką przyjaciela i usłyszałbym - wydobytą z siebie , z oprawy obrazu, choć kilka
    rytmów jakiegoś mazurka . Ciekawe czy Polacy mogliby zanucić jakiś skrawek
    melodii Chopina ? Tak z pamięci ... jeszcze nikt nie wpadł na pomysł nucenia
    mazurków ? Dlaczego nie ? Tak na 200-stulecie big_grin To byłby ciekawy pomysł
    zobaczyć, ilu młodych i starszych osób, potrafi wydobyć z siebie słowiańską
    muzykę wspaniałego twórcy .

    Super , nie ma co czekać , czas ucieka a ludzie odchodzą ,jakby nie było .
    Chciałbym zostać Twoim wirtualnym przyjacielem . Ja wiem że to brzmi głupio ,
    możemy się nigdy nie zobaczyć , ale zawsze możemy przyjaźnie na siebie klikać
    ... i bardzo Ci dziękuję za ten wątek i nie tylko . Bardzo Dziękuję . smile
  • sagittarius954 17.03.10, 06:41
    Czyli z przyjaźni nici . To może chociaż pakt o nieagresji . Więcej propozycji
    już nie mam .big_grin No ...ewentualnie cóś tam ,cóś tam - jak to z samcami bywa big_grinbig_grinbig_grin
    A dagerotyp Chopina był ? A przecież jest jedynym zdjęciem tego twórcy . Warto
    go zobaczyć i opisać swoimi słowami . smile
  • super222 17.03.10, 07:58
    W sytuacji obowiązującej na forum, szanse
    *związku dusz* mają nikłe szanse
    na przetrwanie. Musiałam się przespać z tematem.
    W kłopotliwych momentach mówię do siebie:
    jutro o tym pomyślę.Wczoraj wszystko czego
    chciałam, to móc powiedzieć NIE, NIE, NIE...big_grin

    Post, na który odpowiadam nie jest już tak
    zdecydowanie *negatywny*, co budzi nadzieję.
    ----
    PS. Czy mam pisać dalej?
  • sagittarius954 17.03.10, 12:20
    O Zeusie gromowładny, Ona się jeszcze pyta
    A SPRÓBOWAŁABYŚ NIE ! wtedy Byłaby wojna , ale jak na razie błogi pokój - spokój smile
    samo utrapienie z tymi kobietkami od narodzin, aż do zejścia big_grinbig_grinbig_grin
  • sagittarius954 17.03.10, 18:33
    http://www.psm.vin.pl/ima/Chopin/Chopin_Dagerotyp.jpg

    I co widzicie w tym zdjęciu hm? a właściwie co widzisz supereczku smile
  • super222 17.03.10, 19:00
    Siewodnia nie rabotajemy.
    U nas siewodnia prazdnik...
  • super222 18.03.10, 10:19
    ...unikalny obraz fotograficzny wykonany metodą
    Luisa Mande Dagnerre-a. Polega na zastosowaniu warstewki
    jodu srebra na powierzchni płytki miedzianej, a obraz
    wywoływany jest w parach rtęci.
    Otrzymany obraz stanowił jednocześnie negatyw i pozytyw,
    który uzyskiwano przez oglądanie go pod odpowiednim kątem
    - kiedy w odbiciu widoczna była czerń.
    ---
    I co widzisz na tym zdjęciu?....supereczku big_grin big_grin
    odpowiadam:
    Jedyny dagerotyp Chopina z roku 1846.
    75 x 57 mm, zaginął w czasie II wojny światowej.
    Autor nieznany.
    Widoczna, zupełnie wyraźnie, warstwa jodu srebra ew. par rtęci.
    Googelki informują, że ... to jest Chopin.
    Ja tam podobieństwa dużego nie widzę, może przez tę czerń?.
    ---
    Skoro autor nieznany, to mam jeszcze czegoś szukać? big_grin
  • sagittarius954 18.03.10, 10:35
    Skoro jesteś kobietą myślałem ,że wydedukujesz coś . Ot choćby oczy . Popatrz
    gdzie się patrzy . I ma zmęczone . Niewyspane . Poza tym wargi . Namiętny
    kochanek, aż pulsują czerwienią big_grin
    Autor autorem ale w zasadzie to i na co mi on ważne jest odbicie tego
    najważniejszego, czyli Chopina .smile
  • sagittarius954 19.03.10, 17:16
    a w ogóle to ja takie włosy nosiłem w młodości no i wołali na mnie "szopen "
    big_grinbig_grinbig_grin i "czarny " ze względu na kolor big_grinbig_grinbig_grin
  • super222 19.03.10, 20:45
    Ludzie to mają szczęście. Dziecko ładne i zdolne.
    W starszym wieku jako nastolatek odpędzić się od
    koleżanek nie mógł...i tak już zostało...
  • sagittarius954 20.03.10, 10:15
    Znany utwór smile W szkole średniej muzycznej mój brat już ćwiczył na pianinie
    tylko w jego wykonaniu jakoś inaczej brzmiało big_grin
  • super222 20.03.10, 13:45
    No...tak big_grin
    przywrócono mnie do rzeczywistości.
    Przez te wszystkie uroczystości i dzisiejszy dzień
    wiosenny zupełnie oddaliłam sie od głównego tematu
    wątku. Jestem w posiadaniu bogatego zbioru listów,
    z których czerpię natchnienie i wiedzę o Chopinie.
    Aktualnie interesują nas przyjaciele artysty, tak?...

    Fontana Julian (1810-1869
    pianista, kompozytor, pedagog i publicysta.
    Od dzieciństwa przyjaźnił się z Chopinem, z którym uczęszczał
    do Liceum Warszawskiego.Razem też studiowali pod kierunkiem
    Józefa Elsnera. W roku 1828 wstąpił na Wydział Prawny Uniwersytetu
    Warszawskiego. W roku 1837 zamieszkał we Francji i zajmował się
    m.in. sprawami wydawniczymi Chopina. Na kilka lat przed śmiercią,
    dotknięty głuchotą, pracował już tylko na niwie literackiej.
    Przeżył jakieś tragedie rodzinne, chory, samotny i całkowicie
    załamany psychicznie - popełnił samobójstwo w Wigilię Bożego
    Narodzenia. Spoczywa na cmentarzu Montmartre w Paryżu, we wspólnym
    polskim grobie.

    George Sand nie darzyła Fontany sympatią.
    W jednym z listów Chopin pisze:
    Ona Cię ma za mojego najlogiczniejszego, najlepszego
    przyjaciela.

    A mimo to Fontana nie zapomniał o niej, gdy realizował jako
    redaktor pośmiertne wydanie utworów Chopina, m.in. ofiarował
    jej egzemplarz tej publikacji ze swoją dedykacją.
  • sagittarius954 20.03.10, 14:41
    Nieszczęśliwy facet . Co by nie powiedzieć nieszczęśliwy .Ale elegancki w
    stosunku do Sand .

    Musze powiedzieć ,że to oddalenie zrobiłaś z wdziękiem , mnie nie przeszkadza ,
    a nawet możesz sobie tak zbaczać co chwila , o ile zobaczysz na widnokręgu
    jakieś niebieskie róże smile
  • sagittarius954 21.03.10, 06:32
    Po nocnej hulance liczyłem ,że przywita mnie jakiś utwór który wieczorem utulił
    cie do snu . Nic to , wysłucham znów tego wiosennego i chrapnę śniąc ... o czym
    by tu śnic smilesmile
  • super222 21.03.10, 10:39
    W wierszu kilka razy pojawiały się
    niebieskie okna, w głębi twoja postać, miła ma.

    Obudziłam się, była 6-ta. Nacisnęłam klawisz radia,
    mojej stacji, która od wczoraj tkwiła na tym samym miejscu,
    bo wczorajszy koncert chopinowski trwał bardzo długo i mnie
    uśpiło. No więc, gdy nacisnęłam, to muzyczka sączyła się
    leniwie, a ja myślałam z jakiej racji deszcz stuka w szyby...
    przecież miała być wiosna. I nagle w leniwą muzyczkę i
    ten deszcz, włączył się męski głos i śpiewał o tych niebieskich
    oknach. *Moja* stacja radiowa *nigdy* nie emituje poezji
    śpiewanej. Głos nie należał do żadnego znanego mi wykonawcy.
    Ani przed, ani po... nie podano nazwisk: autora, wykonawcy,
    tytułu także nie. Wywarł na mnie takie wrażenie, że cały
    dzień będę miała zmarnowany. Gdy ta piosenka się skończyła,
    na zegarku była godzina 6,30.
    Znacznie później włączyłam kompa. Pierwszy twój wpis w *moim*
    wątku o godzinie 6,36. big_grin big_grin big_grin
    Dałam te znaczki, ale do śmiechu mi nie jest...
  • super222 21.03.10, 10:45
    Twój wpis o 6,32, a nie o 6,36 jak podałam.
    ---
    to te szóstki... sad
  • sagittarius954 21.03.10, 14:56
    Punkt szósta - wracam z hulanki , w głowie mi się kołuje od pierwszego papierosa
    , jak dziecko zataczam się od krawężnika do brzegu trawnika ( własnie wtedy,
    przypomniałem sobie swój pierwszy papieros zrobił na mnie takie samo wrażenie ,
    było mi niedobrze i kołowało mi się w głowie ). Dobrze ,że moralistki jeszcze
    śpią inaczej posądzony o pijaństwo spędziłbym resztę życia w więzieniu tychże
    nadludzi .
    Całą noc musiałem wysłuchiwać nadzwyczaj brzęczącego instrumentarium ułożonego
    bez ładu i składu . Podrygujące postacie wesołe wspomaganiem alkoholu i zapewne
    innych ulepszaczy, też po kilku melodiach stawały otępiałe . Pomyślałem sobie ,
    dlaczego nie puszczą Chopina , cichej, spokojnej, kojącej melodii , tak żeby
    można było wtulić się w ramiona tej którą się kocha a może pożąda , sycić się
    jej zapachem i po prostu płynąć w spokojnym rytmie . Dalej już nie myslałem .
    Postanowiłem przeczekać do rana .

    Generalnie rzecz ujmując - byłoby bardzo źle gdybyś obudziła się bez żadnych
    odczuć . Wydaje mi się , że tkwią w tobie jeszcze głębokie pokłady dzieciństwa ,
    bo wtedy własnie człowiek budzi się w przedziwnych nastrojach . Stąd to
    powiedzenie wstałeś lewą nogą .
    Wymagac możemy oczywiście od poranku od pierwszego promienia lub zachmurzonego
    nieba ,aby ułożył w nas nastrój i dostosował go do siebie . Tyle że w życiu ,
    jak to w życiu, to my się dostosowujemy . Stąd ci co zaznaczają swoją inność po
    prostu tworzą . Jak Chopin . Ileż on musiał mieć takich poranków jak Ty . Nie
    mógł nacisnąć klawisza radia i właśnie dlatego cisza zalegająca wokół, była
    powodem do usłyszenia tego co chciał napisać, tworzyć .
    Mysle sobie ,że Ty jesteś takim Chopinem , tyle że nie przyznasz się do tego i
    nie pokażesz nam swojej twórczości . Ale od czasu do czasu potrafisz opisać w
    kilku zdaniach klimat w jakim się obracasz i każdą jego składnię ułożyć na
    odpowiedniej półce nastroju .
    Ot i cała tajemnica twórczości . Nieskomplikowane . Jednakże wiele trzeba
    szczęścia aby wielu odnalazło tę półkę . I uznało tą część życia za coś
    nadzwyczajnego .
    Wyspany sobie popisałem smileCiekawe jak z Twoim nastrojem ?A ciasto zjadłaś na
    deser po obiedzie . Podobno tylko deser gwarantuje pogodny wieczór niedzielnego
    dnia smileRozweseliłem Cięsmile ??????
  • super222 21.03.10, 18:42
    Ty już wyspany, *trzeźwo* oceniasz mój poranny nastrój.
    Ja wyczatuję ten wiersz, jeszcze będzie nadany
    bo na pewno utrwalony został na taśmie, a stacja co jakiś
    czas powtarza programy. Może uda mi się zanotować chociaż
    jedną zwrotkę. To jest coś bardzo cennego, rzeczywistego.
    Nie...nie było to marzenie.

    Wróciłam właśnie z obiadu, który *bez przerw* trwał od
    godziny 14 do 17,30. Wydzielony pokój bankietowy, sporo
    gości i tyyyyyyle pyszności. Jestem prawie *zawiana*, ale
    w dobrym zdrowiu i z radościa czytałam twój post.
    Wieczór spędzę pod telewizorem i pod radiem.
    PS.
    Jak można palić papierosa po wyjściu z takiej balangi?
  • sagittarius954 21.03.10, 19:02
    Czyli wreszcie od dłuższego czasu, oboje wpatrujemy się w ekran kompa czekając,
    aż wyskoczą na nim czarodziejskie literki .
    Uff... fajnie że z małej chmurki porannego odczucia nie wytworzyła się duża
    chmura gradowa siekająca na swojej drodze wszystko co napotka .smile
    A niechże cię tylko nie przygniotą media ja wczoraj wynudziłem się setnie do
    północy , choć komedia -40 letni prawiczek- przypomniała mi o cierpieniach wieku
    młodzieńczego smile
    Papierosa zapalam właśnie po to - poczuć swoją bezradność wobec zwiniętych
    listków tytoniowego kruszonu i z tym większą przyjemnością wyrzucam go w górę a
    on porwany podmuchem leci jakiś czas rozpryskując małe iskierki swojej siły .
    Nawet nie zauważyłem ,że dzień jest już tak długi . 5,15 do 18,15 to ponad już
    12 godzin dnia , lecz dopóki nie będzie ciepło dzień niczym mi nie zaimponuje .
  • super222 22.03.10, 09:23
    W siedzibie Zespołu "Śląsk" Koszęcinie odbyła
    się premiera widowiska:"Fryderyk Chopin.
    Niezatarte ślady".
    Artyści pokazali, że polonezy, mazurki
    i pieśni - mogą być pełną wyrazu muzyką życia
    i humoru.
  • sagittarius954 22.03.10, 09:49
    zdaje mi się , że muzykę Chopina traktuje się bardzo , bardzo poważnie i do tego
    rodzaju muzyki powszechnie się ją zalicza . Chyba niesłusznie .
  • sagittarius954 22.03.10, 10:51
    Specjalistą nie jestem , raczej powielaczem popularnych opinii smile
    O ludowości słyszałem, ale mnie chodzi o popularność . Muzyka popularna , taka
    powinna być muzyka Chopina w naszym kraju . Oczywiście przegra z rockiem , popem
    , hard rockiem i innymi odgałęzieniami muzyki . To nie znaczy żeby nie
    powstawały przeróbki , poeci wiersze pisali otoczeni aurą Chopina , reżyserzy
    wątków filmów nie przetykali jego muzyką i wiele innych jeszcze sposobów wyrazu
    artystycznego żebyśmy nie poznawali . Nie ma powodów odstawiać jego muzyki do
    muzeum ,ale chyba po to jest ten rok by tony jego nokturnów, jak teraz kiedy go
    przytoczyłaś, rozbrzmiewały wszędzie .smile
  • super222 23.03.10, 13:37
    Przyjaźnie - dalszy ciąg
    Grzymała Wojciech(1793-1870).
    Jeden z najczynniejszych członków Towarzystwa Patriotycznego.
    Aresztowany, w trakcie przesłuchań nie wykazał poważnego
    stosunku do spraw politycznych, ani siły charakteru.
    Uczestnik powstania listopadowego, wysłany był z delegacją
    na Zachód w celu uzyskania pomocy dla powstania, a po upadku
    tegoż osiadł w Paryżu.
    W Paryżu zaprzyjaźnił się serdecznie z Chopinem, a później
    i George Sand, która darzyła go szczególną sympatią i zaufaniem.
    Po zerwaniu tej pary stanął zdecydowanie po stronie Chopina.
    Od początku tego związku nie pochwalał. Zachował się spory blok
    listów obojga do Drzymały.
    W roku 1870 zamieszkał w Szwajcarii, gdzie zmarł.
    W trzydzieści pięć lat po śmierci został ekshumowany i pochowany
    w kościele św. Franciszka Salezego w Genewie. W pobliżu wejścia
    do kościoła wmurowana została pamiątkowa
    tablica z białego marmuru,
    ze złoconymi literami i tekstem w języku polskim i francuskim
    Tu spoczywa ś.p. Wojciech Grzymała ur. 1793 - 1870.
    Bogu wierny, zasłużony Ojczyźnie.
    Rodaku! Westchnij do Boga za spokój Jego duszy.
  • super222 23.03.10, 13:47
    Króciutki list Chopina pisany w Londynie
    w listopadzie 1848 roku, do Wojciecha Grzymały.

    "Nie przeklinałem nigdy nikogo, ale tak mi jest
    już nieznośnie teraz, że zdaje mi się, żeby mi lżej
    było, żebym mógł przeklnąć Lukrecją 1/...
    Ależ i tam cierpią zapewne, cierpią tym bardziej,
    że się zapewne starzeją w złości.
    Soli mi wiecznie szkoda.
    ---
    Bohaterka powieści G. Sand.
    Niektórzy utożsamiali z nią samą pisarkę.
  • sagittarius954 23.03.10, 19:17
    Ciekawe czy Filomena odwiedziła Wojciecha Grzymałę w tym kościółku .
    Jak wpadnie na forum to ją spytam smilea może damy jej rozkaz wyjazdu w celu
    odbycia pielgrzymki co ?big_grinbig_grin

    Ta Lukrecja była bohaterka powieści G Sand?Tak ?smile
    Szefowo jesteś wspaniała , po prostu biuty big_grinsmile
  • super222 23.03.10, 19:53
    Nie rozumiem ...

    "W tamtym czasie George Sand pisała
    Lukrezię Floriani, uważaną dzisiaj za jej
    najbardziej autobiograficzna powieść...".
    (Źródło: google, 23.03.2010)

    PS. ...po prostu biuty...
    To coś ma jakieś szczególne znaczenie?
  • sagittarius954 23.03.10, 20:04
    Oczywiście opieram się przeważnie na tym co podajesz , w tym poście za wiele
    informacji nie było , więc pytałem smile Niestety ty możesz juz startować w
    wielkiej grze a ja tylko mogę zasiąść na widowni smile

    Szczególne? Znaczenie... no bym tak powiedział big_grin Oczywiście że ma smile
  • sagittarius954 24.03.10, 08:57
    Bo nie słuchaliśmy Chopina ? Tak masz rację , to nie powinno się powtórzyć w
    Jego roku . Zaczynajmy zawsze dzień właśnie tak jak dziś , ileż tutaj ludowych
    nutek ....smile
  • super222 24.03.10, 16:00

    Paryż, wrzesień 1838
    George Sand do Eugeniusza Delacroix
    ([i]malarz, wielki przyjaciel pary kochanków,
    przedstawiłam w dniu 16.03. post. godz.9,46)

    "Masz serce dobre i wielkie, Drogi Przyjacielu, a oczy bardzo
    czarne, bardzo żywe i przejmujące. Wiesz, że szalałabym za Tobą,
    gdyby nie ktoś inny(ma na myśli Chopina)i być może Ty
    również kochałbyś mnie nade wszystko, gdyby inne widma w spódnicach
    nie tańczyły w sposób tak wdzięczny i pełen kokieterii nocą
    pod altaną w Twojej alei.
    Ale ja nie umiem tańczyć. A zresztą nic nie daje takiej
    omdlałości w kostkach jak rozkoszne zmęczenie płynące ze szczęśliwej
    miłości. Trwam nadal w upojeniu, a jakim mnie Pan widział ostatni
    raz. Ani jednej chmurki na tym czystym niebie, najmniejszego
    ziarenka piasku w tym jeziorze. Zaczynam wierzyć, że bywają anioły
    przebrane za mężczyzn, przebywające jakiś czas na ziemi, aby
    pocieszyć i pociągnąć za sobą ku niebu biedne, zmęczone i strapione
    dusze, bliskie zatraty. Wszystko to są szaleństwa, których nie
    zwierzyłabym nikomu więcej poza Panem i Grzymałą.
    ...dalej
    Kiedy szukam odpowiedzi w logice i wspomnieniach, widzę jakie to
    nietrwałe. Kiedy pytam o to w tej chwili moje serce i moją poezję,
    wydaje mi sie, że się to nigdy nie skończy. Ale jakież to ma
    znaczenie? Gdyby Bóg zesłal mi za godzinę śmierć, nie skarżyłabym
    się, bo mijają już trzy miesiące nie zakłóconego niczym upojenia,
    podczas gdy w przeszłości nie widzę trzech dni, które nie byłyby
    mieszaniną zgryzoty i odrobiną tylko radości i nadziei.
    .... dalej
    Wszyscy wokół mnie kochają Pana czule. Dosłownie.
    Dzisiaj, kiedy przekazywałam zebranym Pańskie pozdrowienia,
    podniosły sie jednogłośne wołania wychwalające najbardziej
    czarownego pod słońcem człowieka. Tego właśnie wyrażenia użyto.
    Ktoś bardzo zbladł widząc Pański list w moich rękach. Musiałam
    go pokazać (ot...rozkaz to był...hm).(to był Chopin).

    Moje spostrzeżenia: big_grin

    Widzimy, że Chopin był bardzo czułym wielbicielem, skoro
    potrafił *postawić do kąta* tak niezwykle czarownego człowieka,
    jakim był przyjaciel - malarz.
    Nie wiem czemu to przypisać: talentowi pisarskiemu czy wręcz
    uwodzicielskiemu, że autorka listu pisze bez żadnego skrępowania.
    Mówi, że gdyby nie Chopin i te tańczące widma w spódnicach, ona
    byłaby skłonna kochać adresata. Ciekawe. Można tak kochać na
    zawołanie????
  • sagittarius954 24.03.10, 17:33
    Nim odpowiem na zadanie pytanie na końcu Twojego postu sam chętnie postawię
    pytanie . Czy dziś pisze się takie listy , czy kobiety i mężczyźni otrzymują je
    , czy też w krótkim esemesowym skrócie nie ma nic nad pożądanie ( nie mylić z
    seksualnym ).
    Dziś wydrukuję sobie Twój post oczywiście odpowiem na niego ale zapewne już
    jutro . A teraz hulaka wraca na z góry upatrzone tory życia smilePasmile
  • sagittarius954 25.03.10, 14:27
    Napisałaś Superko ,był bardzo czułym wielbicielem ,skoro postawił do kąta swego
    przyjaciela . Myślę, że nie tyle czułym wielbicielem, ile artystą z potrzebą
    miłości siebie . To narcystyczne podejście pozwalało mu na wciąż kochać nie
    tylko osobę, ale i to co robił . Każda interwencja z zewnątrz godząca w jego
    uwielbienie musiała spotkać się z jego ripostą . Stąd taka a nie inna reakcja.
    Co zaś do charakteru kobiety .... No mam problem , ostatecznie to Ty powinnaś
    wiedzieć, jak reaguje kobiecy instynkt na widok mężczyzny , jak reaguje serce
    kobiety w zetknięciu z niemniej ujmującym mężczyzną , którego dusza też hula,
    tyle, że po innych szczytach artystycznego istnienia . A będąc kochanką
    wiedziała co może otrzymać z rąk każdego czułego artysty . Uwielbienie . Nie
    tylko ciała , ale i zaspokojenie potrzeb duchowych , psychiczny spokój . Ten
    nieziszczalny łut szczęścia wydobyty z głębi artystycznej duszy i przeniesiony
    fizyczną obecnością . Rozlewisko miłości spełnione przez jednego artystę, daje
    jej mgiełkę niewidocznego pożądania mamiącego ją do spełnienia jeszcze większego
    szczęścia . Tyle ,że ona wie iż jest to miraż . O tyle nierealny i w tamtych
    czasach nie do pogodzenia przez społeczeństwo . Kocha więc jednego a głębia
    instynktu podpowiada jej jeszcze , że i z drugim byłaby szczęśliwa . I dziś i
    wtedy ludzie mieli świadomość utraty tego szczęścia , pozostania z w samotności
    z resztkami miłości kołaczącej się już nie tylko w sercu ,ale w każdej
    cząsteczce jej ciała .
    A eros stzrelający z łuku trafia w różne osobniki ludzkie , widocznie raz
    strzały są przejmująco ostre powodując nagły przypływ miłości i pożądania a
    innym razem na tyle tępe by długo pozostawać w ciele osobnika i powoli rozwijać
    w nim możliwość rozpoznania tego niebywałego uczucia . Myślę też ,że każda z
    kobiet dla flirtu choćby tylko, potrafi tak zatańczyć przed mężczyzną ,aż ten
    którego wybrała dla miłosnego żartu pozwolił uwierzyć w wirowanie tej która się
    obraca . I wszystko, choć może nie zawsze trafnie myślę smile
  • super222 30.03.10, 19:05
    Znalazłam! Eureka!
    To jest ta piosenka,śpiewana przez
    Grzegorza Turnau-a !
    tylko, że tamtejszego ranka śpiewał
    to ktoś inny...a może mi sie tylko
    zdawało?

    www.youtube.com/watch?v=0UHU1EEfXmE
  • sagittarius954 30.03.10, 22:01
    hmmm...poetycko nam się zrobiło . W życiu, nigdy bym nie poznał cię, gdybyś tego
    wątku nie zainicjowała, nie raz trzeba, nie tylko beczkę soli zjeść, ale i
    postów mnogość napisać . smile mnie pasuje taki rodzaj zakończenia dnia , puszki
    słów rzucone na delikatną oprawę muzyczną .smile
    no , no smile
  • polnaro 31.03.10, 12:46
    Fryderyk nie był dla jemu współczesnych taką jasną postacią.
    Nieatrakcyjny fizycznie, wręcz szpetny, musiał jako mężczyzna z krwi i kości
    mieć kompleks wyglądu, bo bardzo był dbającym o to jak go widzą - zawsze
    elegancki, modnie ubrany wg. najnowszych kanonów - chyba stąd wzięła się u niego
    w pewnym okresie chęć bycia pogromcą serc kobiecych /tak, tak/. Wielu miało mu
    za złe, że trwoni swój talent, bo co do tego wątpliwości nie było.
    Głębia różnorakich przeżyć, bo jak każdy na jego miejscu, musiał cierpieć z
    powodu swoich fizycznych niedomogów, czy niespełnionych do końca miłości,
    wybuchała przecież energią, nostalgią, radością, smutkiem i tysiącem innych
    uczuć w jego dziełach.
    Tak więc jeśli nawet chcemy go widzieć "z mgły, wiatru i muzyki", to jego
    anielskość i ulotność jest iluzją, był człowiekiem, tyle, że genialnym
    kompozytorem i wykonawcą swoich dzieł.

  • sagittarius954 31.03.10, 20:28
    Nieatrakcyjny fizycznie, wręcz szpetny, - napisała polnaro.
    Naprawdę był szpetny ?? Może po prostu patrzysz na niego okiem dzisiejszej
    wielbicielkismile LAtosi typ urody mężczyzny to anielskie połączenie kobiety z
    Włochem smile O męskiej urodzie nie będę się wypowiadał ,ale jeszcze raz zwrócę
    uwagę na jego dolne wargi, szerokie , właściciel takowych niechybnie po jednym
    pocałunku, każdą kobietę zamieniał w słup soli, z sercem trzepoczącym smile
    Ciekawy jestem jeszcze innych opinii kobiet , tylko żebyście wzięły pod uwagę
    ponad sto lat różnicy czasowej , oczywiście Dorianem Grayem nie był smilebig_grin nasz
    Chopin , może to i lepiej big_grin
  • polnaro 01.04.10, 13:10
    Teraz to tylko jego muzyka ma znaczenie. Prawdziwą wartość człowieka najlepiej
    weryfikuje czas.
    Tylko tak na marginesie tej jego świetlistej wizji wspomniałam o urodzie, bo
    znany nam jego portret był jednym z dwu "udanych". Pozostałe niech pozostaną
    zakryte.
    A znany mit o przekazaniu serca do Polski z pobudek patriotycznych też już padł,
    Fryderyka męczyły wizje, że budzi się w grobie i męczy okrutnie, dlatego prosił
    siostrę żeby zaraz po jego śmierci serce z ciała wyjąć poleciła.
    Był nasz Fryderyk człowiekiem z całkiem ludzkimi przypadłościami i za to go kocham.
  • super222 07.04.10, 08:26
    W poście z 30.03. g. 22,01 zawarłeś kilka refleksyjnych
    uwag, które nie do końca są dla mnie zrozumiałe.
    Największą niewiadomą jest >no, no<.
    Po przeczytaniu tego postu, odeszła mi chęć

    kontynuowania całego tematu zawartego w tym wątku.
    Może zręczniej będzie napisać o tym na @ ?
  • sagittarius954 07.04.10, 09:29
    Przyznasz ,że nasza znajomość internetowa zaczęła się kiedyś od kilku dosyć
    niemiłych postów , jeśli wziąć pod uwagę tamte czasy i porównać je z tymi teraz
    a szczególnie z tym wątkiem , to jest mi bardzo , Bardzo przyjemnie, że możemy
    teraz gadać wysyłając posty .
    Oczywiście musimy uważać na temat wątku , ale gdy nie ma jakowychś wtrąceń
    zupełnie nie związanych z wątkiem to i on sam wydaje się jak przepieczony kawał
    mięsa . Dlatego od czasu do czasu warto pogadać i na inne tematy . smile Nie za
    dużo , aby pieczeni nie zepsuć ale i nie za mało aby czytający z tym większym
    zainteresowaniem wpadał na Twoje lub moje lub innych posty .
    A no , no - to zwykłe zdziwienie jak może rozwinąc się coś zupełnie wirtualnego smile
  • sagittarius954 27.03.10, 19:28
    sad
    sad
    sad
  • sagittarius954 28.03.10, 03:50
    .... albo marsz pogrzebowy Ostatecznie też wysłucham .smile
  • sagittarius954 29.03.10, 13:49
    Przeczytałem z zainteresowaniem artykuł w sobotnich " Wysokich Obcasach " o tym
    tytule w wątku a jest on na stronie 47 . Kilka szczegółów z życia Chopina między
    innymi dlaczego wycięto mu serce , czy pojednał się z Bogiem przed śmiercią ,
    czy jednak z Delfiną nie doszło do krótkotrwałego, ale połączenia w miłosnym
    uniesieniu i kilka innych .
    Taka ciekawostka bardzo fajnie napisana mająca pewne podstawy do zakotwiczenia
    się w pamięci na dłużej . Jeszcze raz powtórzę , warto przeczytać bo o Chopinie
    jako rodacy powinniśmy więcej wiedzieć niż to ,że się urodził, tworzył i umarł .
  • sagittarius954 29.03.10, 16:08
    W wątku o Małej Moskwie napisałaś :

    > W wątku chopinowskim panuje chwilowa stagnacja i nie
    > z powodu mojego lenistwa. Twoja ocena postaci artysty
    > wbiła mnie w fotel. Szukałam jakiegoś potwierdzenia
    > (lub zaprzeczenia) w listach. Znalazłam b. ciekawy list,
    > ale muszę sie staranniej przygotować i jeżeli czas pozwoli,
    > może dzisiejszego wieczoru znajdzie się moje
    > uzasadnienie. Pozdrawiam...big_grin

    Znajduję się w tak dogodnej sytuacji ,że pozwalam sobie pisać o odczuciach
    dotyczących tego wielkiego twórcy . Nie wypowiem się na temat szczegółów
    dotyczących muzyki, ciekawym jest czym mnie przygnieciesz, może odpowiem albo
    polegnę zanim zdołam odpowiedzieć smile
    Nie spiesz się , poczekam smile
  • super222 29.03.10, 17:08

    Nasze zbiory są o całe niebo bogatsze od tych
    w "Wysokich obcasach*, a będą się jeszcze *ubogacać*.

    >Nie spiesz się, poczekam<
    I nie będzie Ci się...cknić?
  • sagittarius954 29.03.10, 18:24
    hm ... może będzie się cknic ,ale jak sie tak zawezmę w sobie to uhhh...big_grin
  • super222 30.03.10, 07:53
    Sagi, nie przygniotę Ciebie opiniami znawców.
    Również i ja nie jestem znawczynią muzyki poważnej
    a już Chopina w szczególności i nie pragnę tutaj
    wymądrzać się. Skoro ten wątek znalazł się na pierwszym
    miejscu forum, to poczuwam się do obowiązku wpisania
    na nim wyjątkowych, często omijanych szerokim łukiem,
    informacji z JEGO życia oraz ludzi, którzy żyli w jego
    otoczeniu i tyworzyli klimat (w pozytywnym znaczeniu)
    dla twórczości. Do takich osób należy przede wszystkim
    George Sand i nie powinno się traktować tej kobiety jako
    *jednej z wielu* przedstawicielek płci pięknej, które
    lśniły w salonach paryskich i uświetniały koncerty .

    W poście dotyczącym *początków romansu* określiłeś Chopina
    jako >artystkę z potrzebą miłości siebie>, a dalej
    >narcyzm, który pozwalał mu kochać nie tylko osobę, ale
    i to co robił.

    Zaskoczona zostałam szczególnie *narcyzmem*.
    Zaczęłam szukać potwierdzenia w listach George do jej
    przyjaciół pisanych już po zerwaniu i oddaleniu się
    kochanków na taką odległość, że sprawiało jej to ból.
    I wiesz Sagi? masz rację. Charakterek - to on miał!!!
    Fragmenty listu przepiszę w nastęnym poście.


  • super222 30.03.10, 08:23
    Do Emanuela Arago, (z listu George Sand)

    Oto jedyny pomyślny dla mnie rezultat tego, co sie stało.
    Okaże sie on pomyślny również dla niego; rozpieszczany dotąd,
    wychwalany i p r z y z w y c z a j o n y do miłych słówek,
    uwolniony od namietności do mnie, które w zetknięciu z Solange
    i jej kalumniami przemienia się w wyraźną odrazę, poczuje się
    pewno szczęśłiwy i mniej chory - mogę to przewidzieć już dziś -
    niż w beznadziejnej walce jaką podjął ze mną, domagając się,
    bym dzieliła jego ch o r o b l i w e niechęci i zamknęła
    się wraz z nim we wrogiej samotności. Cóż to za ulga dla mnie!
    Jak uciążliwe więzy uległy zerwaniu!


    Ona (to o Solange), mimo całej kokieterii, na jaką może sobie
    teraz wobec niego pozwolić dla pozyskania sobie żywego
    świadectwa, że występowała w roli ofiary - z pewnością nie
    traktuje go jako mężczyznę i nie myślała o nim nigdy inaczej
    jak o kimś w rodzaju papy. Ale jeśli on, rozpłomieniony ta
    wielką, wyłączną i niezniszczalną namiętnością, którą
    przypisują mu przyjaciele i którą on sam przyzwyczaił sie
    o d g r y w a ć, robi teraz ten nagły zwrot, to chyba powoduje nim
    namiętność do innej, albo ja nie mam w tych sprawach pojęcia.
    Zresztą już od dwóch lat uprzytamniam sobie i widzę jasno, że
    jego domniemana miłość do mnie to w gruncie rzeczy nienawiść.

    List jest długi, nie sposób cytować go w całości.
    Z treści listu wynika, że powodem zerwania była miłość Chopina
    do Solange. Tego nie wiedziałam...
    Sagi! Twoja ocena artysty jako mężczyzny jest trafna...niestety.
    Współczuję George z powodu *takiej córki* i *takiego ukochanego*.
  • sagittarius954 30.03.10, 12:01
    Ktoś kto tworzy i nie lubi tego co robi , ba, nie kocha, nie przedostanie się na
    pierwsze miejsca najwybitniejszych artystów . Dalej pomyślałem sobi, że taki
    Chopin traktował kobiety jak część swej partytury , o ile były przy nim tworzył
    dla nich najwspanialsze utwory, jak ich brakowało, zasklepiał się w sobie i w
    swojej chorobie. Nie znaczy że ich nie kochał , ależ kochał je najwspanialej jak
    tylko umiał i okazywał im swą miłość, właśnie poprzez tworzenie genialnej muzyki
    . A jaki był na co dzień , kto to wie , historia i listy nie zawsze potrafią
    oddać jego charakter. Części możemy się domyślać , chociaż większość postawiła
    by go na pomniku ( należy mu się jak nic ). Próbuję go zobaczyć jako normalnego
    człowieka , choć zaprawdę , czy może być ktoś normalnym kto tworzył te
    wspaniałości . Był nadzwyczajnym kompozytorem , czułym kochankiem i czego chcieć
    więcej . To przecież kobiety wydobywały z niego tę iskrę wspaniałości a że
    pewnie mógł je zostawić dla innych ?
  • super222 01.04.10, 18:05

    >A jaki był na codzień, kto to wie, historia i listy
    nie zawsze potrafią oddać jego charakter<
    pisze zatroskany sagittarius big_grin

    Głównym źródłem utrzymania artysty było udzielanie lekcji gry
    na fortepianie różnym paniom i pannom. Znana była powszechnie
    jego niechęć do dawania koncertów.

    Pisze George Sand do swojej znajomej: Ostatnio słuchaliśmy
    go po raz pierwszy od ośmiu lat. Być może minie osiem następnych,
    nim pojawi się przed publicznością, do której ma niechęć nie
    do przezwyciężenia.
    ...Przyjaciele znają go tak dobrze, że nie próbują nawet tego stanu
    naruszać. Wszyscy zresztą, z którymi styka się na codzień,
    powiedzieliby Pani, że Jego koncert w ubiegłym miesiącu był być może
    jedną z tych chwil, które się nie powtarzają [...].

    Pisze również o tym koncercie do przyjaciela:
    [...] Chopin dał koncert, który pozwoli mu teraz próżnować
    całe lato. W dwie godziny i dwoma uderzeniami zgarnął do kieszeni
    sześć tysięcy kilkaset franków, pośród braw, bisów i tupotu
    najpiękniejszych kobiet Paryża [...]

    Znany jest też zabawny list Stefana Witwickiego do Bohdana
    Zaleskiego na temat honorarium, jakie Chopin otrzymał za ten występ:
    "W przeszły poniedziałek dawał Chopin koncert, który mu jak
    najszczęśłiwiej sie powiódł, byliśmy z Adamem (Mickiewiczem).
    Publiczność była najświetniejsza i przyjęła Szopenka, jak nie
    można lepiej, i zostawiając mu podobno sześć tysięcy franków.
    Deklamujże swoje wiersze przez trzy kwadranse, bo pewno dłużej
    nie grał, i niech ci złożą za to 6000 franków".

    ...ale...czy może być ktoś normalnym kto tworzył te wspaniałości,
    pytam - podobnie jak sagittarius ????
  • sagittarius954 02.04.10, 14:39
    A ja odpowiadam smile
    Był najnormalniejszym człowiekiem , tylko ,że innym o innym poczuciu szczęścia .
    Tyle czułości potrafił oddać w swych utworach, ile otrzymywał . Każda chwila
    przynosząca uczucie miłości, potrafiła w nim wyzwolić pokłady twórcze . I w ten
    sposób stał się nieśmiertelny . Pozostanie jeszcze długo na ustach i w uszach
    słuchaczy muzyki. Coraz to nowe pokolenia muszą odkrywać go i fascynować się
    jego talentem . Od czasu do czasu, następni melomani kolejne lata nazywać będą
    jego nazwiskiem . Spotykać się choćby i na wirtualnych forach , chyba ,że
    internet szybciej zniknie, niz pogłos wiatru unoszący muzykę Chopina w grzywach
    wierzby .
  • super222 05.04.10, 17:49
    Coraz to nowe pokolenia muszą odkrywać
    go i fascynować się jego talentem.(To o Chopinie)

    Nie jest to muzyka, którą fascynują się miliony.
    Ale w każdym pokoleniu znajdzie się jakaś ilość wielbicieli
    talentu artysty i piękna jego utworów.
    I zapewniam, że są młodzi - więcej lub mniej zdolni - dla
    których wykonawcy muzyki Chopina są autorytetami do
    naśladowania. Na przełomie czerwca i lipca każdego roku odbywa
    się w Busku Zdroju festiwal muzyki poważnej im. Krystyny Jamroz
    (urodzonej w Busku Zdroju w 1923, zmarłej w Warszawie w 1986
    śpiewaczki operowej), której postać w Busku jest czczona, pamiętana
    i z jej imieniem kojarzą się właśnie te festiwale. Przyjeżdżają
    z Warszawy znani wokaliści i muzycy, a postacią zauważaną jest
    pan Bogusław Kaczyński, który czaruje tłumy pań
    w parku i konferansjerką na estradzie. W roku 1997 miałam szczęście
    być w Busku
    właśnie w dniach festiwalowych, lecz - niestety - nie miałam już
    żadnych szans na nabycie biletów. Tylko mnie wiadomymi *krętymi
    ale ze szlachetnych pobudek* podjętymi działaniami znalazłam się
    nad salą widowiskową sanat. "Marconi", na małej galeryjce, gdzie
    umieszczono kilkoro młodych dziewcząt i chłopców ze średniej szkoły
    muzycznej. Oczywiście oni nie płacili...ja również. W nabożnym
    skupieniu oczekiwało się na wejście Janusza Olejniczaka...
    Zagadnęłam siedzącą obok dziewczynę i dowiedziałam się, że jest
    to grupa wytypowana za najlepsze wyniki w nauce.
    A na dzisiejszym koncercie mistrza, nasza koleżanka będzie
    odwracała strony nut...
    powiedziała z takim przejęciem na
    buzi, że nie śmiałam dalej pytać, co takiego ważnego może się podczas
    takiego odwracania kart wydarzyć, że w napięciu czeka co najmniej
    połowa jej klasy. Wyszedł mistrz, skłonił się, za nim młodziutka
    uczennica w białej bluzeczce i granatowej spódniczce. Stanęła po
    lewej stronie instrumentu, zapłoniona, z tremą i podobnym przejęciem
    na twarzy, jak dziewczyny i chłopcy siedzący obok mnie.
    To była autentyczna fascynacja, którą ci młodzi ludzie już odkryli.
    Byłam wzruszona.

    PS. Zaprosili mnie na koncert w następnym dniu, i następnym i...
    cały festiwal zaliczyłam bez biletów, bo pilnujący porządku
    zapamiętali mnie w grupie młodzieży i myśleli, że jestem ich
    opiekunką szkolną. Nie wyprowadzaliśmy z błędu... do końca big_grin
  • sagittarius954 06.04.10, 18:04
    Też słyszałem o tych koncertach. Szkoda ,że nie mogłaś w pierwszym rzędzie ....
    smile Ale wspomnienia są i tego nikt Ci nie zabierze.smile
  • marcepanna 03.04.10, 19:05
    Znielubiłam tego reżysera po idiotycznym filmie o Witkacym. Boję się że
    coś równie głupiego powstanie w odniesieniu do Chopina
  • sagittarius954 06.04.10, 18:09
    Bardziej na bezczelne czasy, zrzuciłbym chęć zaimponowania publiczności przez
    zrobienie takiego filmu . Nie każdy musi najpierw przeczytać o jakimś artyście a
    dopiero obejrzeć film . choć może to doprowadzić do sytuacji odwrotnej . Myslisz
    marcepanno ,że powierzano by pieniądze na realizację filmu komuś zupełnie nie
    wiarygodnemu?
  • super222 08.04.10, 17:22
    Z programu Warszawy ubiegającej się o tytuł Europejskiej Stolicy
    Kultury 2016 wybrałam te działania, które związane są z postacią
    Fryderyka Chopina. Europejską Stolicą Kultury będą w 2016 roku
    jedno miasto Polski i jedno Hiszpanii. Wymierna korzyść z tutułu,
    to m.in. 60-procentowe dotacje na finansowanie projektów.

    Tak więc wydarzenia, jakimi Warszawa pragnie zainteresować Europę,
    są również związane z Chopinem;

    - kompozytor Jan A.P. Kaczmarek - na zamówienie Warszawy napisze
    w tym roku operę o Chopinie. Premiera odbędzie się w Teatrze Wielkim,
    a następnie opera ruszy na światowe turnee. Część dzieła będzie
    w języku polskim, a część we francuskim,

    - europejczyków przekonywać się będzie, że Warszawa to miasto
    Chopina (m.in. koncerty chopinowskie na paryskim Placu
    Vendome).

    - Warszawa promować się będzie jako miasto festiwali,
    wśród wielu innych wymienia się festiwal "Chopin i Jego Europa".


    .....
    Plac Vendome w Paryżu.
    W domu pod numerem 12 znajduje się tablica informująca,
    że tutaj swoje oczy zamknął na zawsze Fryderyk Chopin.
  • super222 13.04.10, 22:42
    Pogrzeb nastręczał pewne trudności. Skoro miało być wykonane
    Requiem Mozarta, trzeba było otrzymać specjalną dyspensę arcybiskupa
    Paryża zezwalającą kobietom śpiewać u św. Magdaleny. Spodziewane
    były tłumy na pogrzebie - trzeba było wydrukować zaproszenia.
    Usłyszano Requiem Mozarta w najznakomitszym wykonaniu. Grała
    orkiestra Św. Magdaleny, a śpiewał chór Konserwatorium - najlepszy
    w Europie. Podczas oratorium organista zagrał dwa preludia Chopina.
    Wiadomość o śmierci kompozytora rozeszła się szeroko, pojawiły się
    nekrologi znakomitych ludzi, lecz niewiele było tak wzruszających
    jak ten, napisany przez Norwida, gdzie czytamy między innymi:

    Umiał on najtrudniejsze sztuki zadanie rozwiązywać
    z tajemniczą biegłością - umiał bowiem zbierać kwiaty polne,
    rosy z nich ani puchu nie otrząsając najlżejszego.
    I umiał je w gwiazdy, w meteory, że nie powiem w komety, całej
    świecące Europie, ideału sztukę przepromieniać. Przezeń ludu
    polskiego porozrzucane łzy po polach w diademie ludzkości sie
    zebrały na diament piękna, kryształami harmonii osobliwej.

    Z kościoła św. Magdaleny trumna została przewieziona
    na cmentarz Pere Lachaise. Na czele konduktu postępował książę
    Adam Czartoryski. W kondukcie postępowała cała elita paryskich
    wirtuozów i tysiące przyjaciół.
    Na cmentarzu spuszczono trumnę do grobu bez przemówień i tłum
    powoli odszedł. Rok później odbyła się skromna ceremonia, podczas
    której odsłonięto nagrobek i wmurowano urnę z ziemią z Polski.
    .....
    (Na podstawie Biografie Sławnych Ludzi
    CHOPIN, autor Adam Zamoyski, PIW 1985)
  • sagittarius954 14.04.10, 11:51
    Już chowamy Chopina ?
    Chciałbym zauważyć że do końca roku jeszcze daleko smile
    Smutna to musiała być uroczystość bez żadnych przemówień. Za to może to
    oratorium warto by było usłyszeć , musiało brzmieć niesamowicie .
  • super222 15.04.10, 07:31
    Wielbicielką muzyki Mozarta
    jest na tym forum eurytka.
    Może coś napisze na ten temat?
    Np. które sławne kobiety śpiewały
    u św. Magdaleny podczas nabożeństwa
    żałobnego, a na ich udział w koncercie
    musiała być uzyskana specjalna
    dyspensa. To są ciekawe karty historii
    związane z pierwszymi próbami wyrównania
    szans kobiet w życiu społeczeństwa.

    Post o pochowaniu Chopina wybrałam jako
    przykład niezwykłej skromności ludzi, którzy
    organizowali ten pogrzeb, m.in. książę,
    w którego żyłach płynęła *błękitna krew*
    od pokoleń.
    Gdy nasze uroczystości żałobne dobiegną końca,
    wrócą koncerty, przypomniany zostanie ROK Chopinowski,
    wówczas może jeszcze będziemy chcieli coś napisać
    i w tym wątku.
  • sagittarius954 15.04.10, 07:49
    Może warto i nawet w czasie żałoby o skromności mówić głośno.
  • super222 15.04.10, 15:05
    "Wśród solistów była Paulina Viradot i Luigi Lablache.

    Paulina Viradot - pochodzenia hiszpańskiego, była jedną
    z najbardziej znanych postaci ówczesnego Paryża.
    Kompozytorka,śpiewaczka
    , aktorka i pianistka. Chopina poznała w rezydencji
    G.Sand w Nohant. Twórczyni wokalnych aranżacji mazurków F.Ch.
    do słów pety Luisa Pomey.

    Luigi Lamblache - wspaniały włoski bas, śpiewak operowy.
    Na pogrzebie Beethovena w 1827 roku śpiewał Requiem Mozarta,
    a później również na pogrzebie Fryderyka Chopina.

    Requiem d-moll (msza żałobna) powstała w 1791 roku
    jest jednym z największych utworów sakralnych Volfganga Amadeusza
    Mozarta.
    Zlecenie napisania dzieła autor otrzymał od
    anonimowego zleceniodawcy wraz z wypłaconym z góry honorarium,
    w takiej wysokości, jakiej zażądał. Pisał utwór będąc już bardzo
    chorym i w przekonaniu, że pisze na własną śmierć.
    Z takim przekonaniem zmarł, nie dokończywszy dzieła.
  • super222 15.04.10, 15:15
    W sobotę, 17 kwietnia 2010 r. Requiem Mozarta zabrzmi
    dwa razy w Krakowie.
    W dotychczasowej historii tego dzieła, dla Znanych Polaków
    grane było: na pogrzebie Fryderyka Chopina, Tadeusza Kościuszko
    i Jana Pawła II.

    - O godzinie 20-tej na Rynku Głównym.
    w partiach solowych wystąpią artyści rosyjscy: Julia Lezhneva
    (sopran) i Daniil Shtoda (tenor). Z polskich artystów: Anna
    Lubańska (alt) i Wojciech Gierlach (bas).

    - 0 20,30 ten sam utwór wykonany zostanie w kościele
    o.o.Franciszkanów. Orkiestra i Chór Filharmonii Krakowskiej.

    Mam nadzieję, że przynajmniej jeden z tych koncertów będzie
    transmitowany w całości przez TV.
  • sagittarius954 15.04.10, 15:42
    Pewnie będzie, bo i co mają pokazać ?
  • eurytka 16.04.10, 08:23
    super222 napisała:

    > Wielbicielką muzyki Mozarta
    > jest na tym forum eurytka.
    > Może coś napisze na ten temat?
    > Np. które sławne kobiety śpiewały
    Superko,ja tylko słucham Mozarta,
    jako podkład muzyczny sobie robię,
    kiedy siedzę przy komputerze.
    wyczytałam, że jego muzyka pozytywnie wpływa na intelektsmile
    Mam za mało czasu by się tak mocniej zainteresować.
    Ostatnio opera rockowa Mozart w wydaniu francuskim,
    zainteresowała mnie na tyle,
    żeby doczytać o jego życiu.
    Żył tylko 35 lat,
    stworzył arcydzieła,
    był geniuszem,
    umarł w nędzy,
    pochowano go w zbiorowej mogile.
    Miał wielu wrogów,którzy mu zazdrościli.
    jego życiorys przedstawia ta opera rock Mozart.


    Przetłumaczyłam fragment tej opery:

    www.youtube.com/watch?v=ZvYR7kjlu9A&feature=related
    Salieri, wróg nr 1 Mozarta, zazdrości mu geniuszu
    i ta zazdrość tak go rozdziera:

    "Ideał, który powoduje cierpienie"
    Skąd się bierze dziwne uczucie
    Które tak samo mnie fascynuje jak rozstraja
    Drżę ściśnięty pięknem
    To tak jak
    W duszy nóż
    rana przechodzi przez moje serce
    I mam radość
    W cierpieniu
    Upajam się ta trucizną
    Aż do utraty rozumu
    To ideał powoduje cierpienie
    Kiedy kochasz całkiem normalnie
    Twoja nienawiść ma przyjemność
    tak dobrze cierpieć
    Podtrzymywać urok
    To daje łzy
    To ideał powoduje cierpienie
    kiedy kochasz całkowicie banalnie
    To ideał, który powoduje cierpienie
    Twoja wina
    Prawdziwe rozkosze
    Doznają tortur
    Opuszczają broń
    Wywołują łzy
    Odczuwam nagle pożądanie
    Mam wrażenie
    Wchodzenia w głąb
    Nie ważne skąd idzie ten bicz
    Uwielbiam go mieć na skórze
    Oczarowany szalonymi pomysłami
    Nagle moje chęci uciekają
    Pragnienie staje się moim więzieniem
    Aż do utraty rozumu
    To ideał, który powoduje cierpienie
    Kiedy kochasz całkiem banalnie
    Twoja nienawiść
    Czerpie przyjemność
    Tak dobrze jest cierpieć
    pokonany urokiem puszczasz łzy
    To ideał, który powoduje cierpienie

    Dyskutowałam o tej operze z jakiś forumowiczem tu
    można doczytać:
    forum.gazeta.pl/forum/w,384,107281277,107520782,Re_le_bien_qui_fait_mal.html
    Jego requiem nie zostało dokończone przez autora.
    Fascynuje mnie Mozart grany przez młodych ludzi na gitarach elektrycznych i klasycznych.
    Na czasie może być "dni gniewu:
    www.youtube.com/watch?v=6qDhaY-PZ_8&feature=related
    --

    http://www.avatarss.za.pl/nabloga/img/avatarss5457.gif
  • eurytka 16.04.10, 08:42

    Klasyczne Requiem są tu:
    www.youtube.com/watch?v=Zi8vJ_lMxQI&feature=related
    Ludzie dopisują komentarze za Smoleńsk jak słuchają.
    Merkel ma przybyć z orkiestra symfoniczną.

    --

    http://www.avatarss.za.pl/nabloga/img/avatarss5457.gif
  • super222 19.04.10, 08:13
    Serdecznie witam wszystkich odwiedzających ten wątek.
    Mamy zarejestrowanych sporo utworów Fryderyka Chopina,
    które w sposób szczególny odbierałam w dniach żałoby
    narodowej w związku z katastrofą samolotu pod Smoleńskiem.
    Pozwolę sobie dzisiaj przerwać ciszę panującą w wątku
    i powrócić do jego kontynuowania. Rok Chopinowski 2010
    będzie również zapamiętany, jako rok, w którym wydarzyła
    się największa katastrofa w polskim lotnictwie.
    W ostatnim tygodniu, nasze serca i myśli oddane były
    ofiarom i rodzinom katastrofy. Wspólnie przeżywaliśmy ich
    ból, jakże trudno dla nas wyobrażalny.
  • super222 19.04.10, 08:22
    *Fryderyk 2010* to specjalny koncert artystów
    dla ofiar katastrofy samolotu w Smoleńsku.
    Koncert odbędzie się w dniu dzisiejszym zamiast
    gali wręczenia FRYDERYKÓW, w Bazylice
    o.o. Salezjanów. Wystąpią znani wokaliści
    i muzycy, wykonujący również kompozycje
    Fryderyka Chopina.

    Transmisja tego wyjątkowego Koncertu w TVP, pr. 1
    w dniu dzisiejszym, o godzinie 20,20.

    Poza Koncertem odbędzie się również symboliczne
    ogłoszenie laureatów tegorocznych FRYDERYKÓW.
    W kategorii muzyka poważna nominowana jest płyta
    Rafała Blechacza z muzyką Fryderyka Chopina.
  • sagittarius954 19.04.10, 11:11
    Naprawdę bardzo dziękuję smile
  • super222 19.04.10, 13:44
    Dla Ciebie zawsze jest
    miejsce w pierwszym rzędzie.
    http://i38.tinypic.com/kcgcxc.jpg
  • sagittarius954 19.04.10, 13:52
    Dlatego wygodnie się rozeprę i o godz 20.00 posłucham sobie , mam nadzieję ,że w
    Twoim towarzystwie smile
  • super222 23.04.10, 08:09

    Dopiero 7 maja nastąpi otwarcie po rewitalizacji
    domu urodzin Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli
    które miało nastąpić dzisiaj. Dzisiaj, to jest w 200-setną
    rocznicę chrztu kompozytora.

    Poślizg nastąpił w związku z ogłoszoną 10.IV. tygodniową
    żałobą narodową. Nastąpiło *spowolnienie* prac i rozłożenie
    ich wykonanie na dłuższy czas.
    ------
    Rewitalizacja jest to kompleksowy program remontów,
    modernizacji zabudowy i przestrzeni publicznych.
    Rewitalizacja to połączenie działań technicznch - jak np.
    remonty - z programem ożywienia gospodarczego i działania
    na rzecz rozwiązywania problemów społecznych, występujących
    na tych obszarach np. bezrobocie.Niewłaściwym jest więc mówić
    o ,<rewitalizacji > jednego
    budynku, czy placu miejskiego, jeśli te działania dotyczą
    jedynie modrnizacji budynków czy ewentualnie <rewaloryzacji
    zabytków>. (prof. Krzysztof Skalski)

    ---
    Superka się zamyśliła...co właściwie
    spowodowało opóżnienia?
  • sagittarius954 23.04.10, 11:42
    Na początku lat 80-tych bawiłem się w knajpce w Żelazowej Woli . Zabawa była
    szampańska . I tak naprawdę do dzisiaj, moje drogi omijały to miejsce . Lecz gdy
    tylko nabędę rower poszusuje do parku , może nawet w lecie na jakiś koncert
    trafię smile
  • super222 25.04.10, 11:49
    Lecz gdy tylko nabędę rower poszusuje do parku,
    może nawet w lecie na jakiś koncert trafię big_grin

    A może tak? "Kij na ramię i na piechotkę proszę".
    A samochodem nie możesz?

    Rower, to jednak znaczący wydatek i pedałować trzeba,
    a do samochodu wsiadasz i jedziesz. Miłej niedzieli
    życzy superka.
  • super222 01.05.10, 21:18

    EXPO w Szanghaju - od 1 maja 2010.
    Piękny pawilon , atmosfera.
    Wiem, że Polska to kraj europejski.
    Chopin był Polakiem
    - powiedziała
    23-letnia studentka z Pekinu.

    Zarumieniłam się, bo nie potrafię wymienić nazwiska
    ani jednego artysty chińskiego. Wypowiedź młodej
    chińskiej dziewczyny musiała znaleźć się
    w tym wątku.
  • super222 01.05.10, 21:54
    <W tym roku obchodzimy 200 lat od urodzin
    Fryderyka Chopina. Co mógłby nam dzisiaj
    powiedzieć? Na pewno powiedziałby, że warto
    być tradycyjnie nowoczesnym. Pamiętać,inspirować się
    tradycją, ale równocześnie ciągle szukać i wprowadzać
    innowacjyjne rozwiązania.

    Napisał w swoim blogu Waldemar Pawlak - kandydat
    na prezydenta RP.
  • sagittarius954 02.05.10, 20:18
    to on myslał o nowoczesnych fortepianach czy etiudach ? smile
  • sagittarius954 02.05.10, 20:17
    A Mao Tse Tung? tongue_out
  • super222 02.05.10, 21:34
    Sagi - muszę *to przespać*.
  • konwaliaibez 03.05.10, 15:00
    Superku prosiłaś - oto moje refleksje z koncertu w Ciechocinku...
    uczestniczyłam w koncercie granym przez zespół klasyczny z Włocławka Camerata Vladislavia(sopran, skrzypceI,II, puzon, gitara basowa i oczywiście fortepian na którym wspaniale partie koncertu e-moll i f-moll wykonywał Michał Ziobrowski.
    Nie było tradycyjnych mazurków, polonezów czy nokturnów, wybór padł na wspomniane 2 koncerty i cykl pieśni na głos z fortepianem.
    "...Chopin nie interesował się pieśnią tak bardzo, komponując swoje utwory raczej od czasu do czasu, koncentrując się zdecydowanie na muzyce fortepianowej. Mimo to prawdopodobnie nosił się z zamiarem ich opublikowania, do czego jednak doszło dopiero po jego śmierci pod redakcją Juliana Fontany (1859)."

    Szerszej publiczności pieśni Chopina też nie są znane, więc z większą przyjemnością je słuchałam .

    Ale wysłuchanie tych 2 koncertów to już była prawdziwa uczta duchowa, kiedy to serce czasami podchodziło mi pod gardło, do tego specyficzna atmosfera tegoż Teatru Letniego dopełniała wszystkiego..., że wracając do Sanatorium nie zauważałam na ulicy ryczących podrasowanymi tłumikami motorów goniących się po uliczkach Ciechocinka, czy też rąbanki discopolowej dobiegającej ze wszystkich okolicznych knajp.

    Jak po kolacji spacerowałam wokół tężni to w uszach jeszcze miałam tony takich perełek...gdzie fortepian góruje nad resztą instrumentów.

    "...Koncert Chopina jest napisany w stylu brillant, który święcił triumfy na początku XIX w. i polegał na wirtuozerskich popisach. Obecnie koncerty brillant są w pogardzie, ale dzieła Chopina się obroniły.."

    Podobno nie ma liczącego się pianisty, który nie grałby tych koncertów.

    smile No cóż, nie znam się... ale dusza ma ukojona była smile

    pl.chopin.nifc.pl/chopin/composition/detail/id/47


    oj...chyba źle się wpisałam...
  • sagittarius954 03.05.10, 17:11
    Najważniejsze, że byłaś i troszkę ducha i ciało zadowoliłaś big_grin
  • polnaro 04.05.10, 10:47
    Nabrałam apetytu, leje, to sobie koncert zrobię domowy...
    Teraz. Jednak nic molowego, dury wezmę.
  • super222 04.05.10, 12:53

    Nigdy tutaj nie zaglądałaś?
    Dopiero teraz tak Cię *wciągnęło*?,
    a może *wcięło*?

    Muzyka łagodzi obyczaje, co warto
    zapamiętać. Łagodne są właśnie mole,
    taki np. e-mol.

    Witaj w wątku, ale nie wprowadzaj doń
    żadnych kąśliwych uwag, bo prowadzenie tego tematu
    kosztowało mnie sporo czasu. Żaden z zamieszczonych
    tutaj postów nie powstał po przeczytaniu w googlach.
    Każdy był opracowany na podstawie wydawnictw
    książkowych, co - mam nadzieję - docenisz.
  • sagittarius954 08.05.10, 19:10
    Czy to aby nie tam, jakoweś arie w lecie się nie wyspiewuje ?
  • super222 08.05.10, 21:26
    Poczekam jeśli pozwolisz.
    Ale gdy komp już wystygnie, to bardzo
    proszę wpisz tutaj te trzy uśmiechnięte
    buźki, z życzeniem dobrej nocy... big_grin
  • super222 09.05.10, 07:43
    Bez życzenia dobrej nocy - też dobrze spałam.
    To może zechciej wpisać mi tutaj te trzy
    uśmiechnięte buźki na dzień dobry.
    [/i]Bardzo proszę...
    http://i38.tinypic.com/kcgcxc.jpg
  • sagittarius954 10.05.10, 18:13
    Masz szczęście że wirtualnie lubię się uśmiechać .smile

    big_grinbig_grinbig_grin

    big_grin

    Będzie dobrze ?big_grin
  • marii51 17.05.10, 23:21
    a mi tęskno do wątkÓw ... TU
    Superciu - gdzie ty się podziewasz?????
    --

    a gdyby tak nieba przybliżyć

    http://i43.tinypic.com/n1p85x.jpg
  • sagittarius954 18.05.10, 05:40
    No widzisz marii, w tym wątku możemy mówić o nokturnie pozostawionym nam
    bywalcom przez super big_grin Widocznie w Lądku zajęła miejsce w amfiteatrze i czeka
    na pierwsze akordy koncertu smile
  • super222 28.05.10, 10:22

    Nie tamże ja wojażowałam.
    Skąd sagiemu ten Ladek się skojarzył?
    Było tam coś ciekawego?

    Marii - całuski ślę za pamięć i dobre słowo.
  • super222 28.05.10, 10:43
    Panuje powszechne przekonanie, że twórcą mazurków jest jedynie
    Fryderyk Chopin. Mazurki chopinowskie wywodzą się z trzech form
    tanecznych: mazura, kujawiaka i oberka.
    Są więc nasączone ludowością i zawierają naiwną dzikość pełną czaru.
    A więc uwodzą, ściskają za serce, a przede wszystkim wywołują dziwną
    tęsknotę za czymś, czego nie można wyrazić słowami.
    R. Schumann napisał w *Neue Zeitschrift fur Musik*:
    Gdyby potężny monarcha samodzierżca Północy wiedział, jak
    niebezpieczy wróg zagraża mu w dziełach Chopina, w prostych
    melodiach jego Mazurków, zakazałby tej muzyki. Dzieła Chopina
    to armaty ukryte w kwiatach.

    Legenda nieszczęść Polski: trwanie w rozbiorach, klęski powstań,
    emigracje najlepszych synów narodu, były dla eleganckiej zachodniej
    Europy synonimami walki o wolność.
    Długa jest lista twórców mazurków i polonezów w Europie, ale
    i w Rosji pisali je Piotr Czajkowski, Modest Musogorski, Aleksander
    Borodin... że wymienię tylko najbardziej znanych.

    A np. na Antylach:
    kult Chopina z powodu jego mazurków jest niesamowity.
    "Jedenastu Antylczyków klęczało przed sercem Chopina"
    - napisał Holender Jan Brokken, opisujący popularność Chopina
    na Karaibach. Pisze, że Chopin najlepiej pasował do mentalności
    karaibskiej, tej mieszanki wulkanicznego ognia i przyćmiewającej
    melancholii, delikatności i rytmiczności melodii i tańca.

    W kwietniu w Warszawie z okazji Roku Chopinowskiego odbył się
    nowy festiwal "Wszystkie Mazurki Świata".
    Obecni byli na njm muzycy z Wysp Zielonego Przylądka, Szwecji,
    Bretanii, Estonii i Polski; klasyczni, wiejscy, folkowi.
    Festiwal składał się nie tylko z koncertów, ale także z warsztatów
    tanecznych i śpiewaczych.
  • super222 30.05.10, 15:21
    Pierwszy Konkurs Chopinowski w powojennej Polsce odbył się w roku
    1949. Udział wzięło 54 pianistów z 14 krajów.

    Warszawa była jeszcze w gruzach, lecz dzięki wysiłkom zapaleńców, w
    ocalałej
    "Romie" przy ul.Nowogrodzkiej mógł odbyć się ten Konkurs.
    Rok 1949 był setnym rokiem od śmierci Fryderyka Chopina,
    a Konkurs już imprezą o zasięgu ogólnoświatowym. Zadbano
    więc o to, by był szczególnie uroczyście zorganizowany.
    Ściągnięto do Poznania wszystkie ówczesne sławy polskie, które
    zrobiły *żywe* wydanie dzieł Chopina, co było jednym z największych
    wydarzeń artystycznych tamtego okresu. Występowali wszyscy
    najważniejsi pianiści i wyjeżdżali *w teren*, gdzie przeważnie
    po raz pierwszy słyszano w ogóle prawdziwy recital chopinowski,
    w tak świetnych wykonaniach.

    W Łagowie - niezwykle pięknej miejscowości - zorganizowano w roku
    1948 obóz szkoleniowy dla Filharmonii Poznańskiej. W tymże Łagowie
    w roku 1949 umieszczono całą ekipę i jury przygotowujące sie do
    Konkursu. Organizatorzy *stawali na głowach* żeby z powojennego
    Poznania *wyciągnąć* 26 fortepianów. Najczęściej były to fortepiany
    z prywatnych domów, a ich właściciele byli szczęśliwi, że mogą je
    wypożyczyć dla tak szczytnego celu. Z Poznania do odległego o 140 km
    Łagowa fortepiany odbyły podróż w kawalkadzie ogromnych samochodów
    (również zdobytych z wielkim trudem). Specjalna ekipa poznańskich
    fachowców (przedwojennych!) umieściła fortepiany na podkładach,
    a samochody poruszały sie wolniutko, żeby ani jeden drogocenny
    instrument się *nie zatrząsł*.
    W Łagowie instrumenty zostały umieszczone w pokojach jurorów
    i kandydatów do Konkursu. Wszyscy grali!... Jurorzy utwory
    konkursowe, zawodnicy ćwiczyli, a dźwięki muzyki słychać było
    w promieniu kilku kilometrów od Łagowa. Tutaj nastąpiły eliminacje
    i włoniona została ekipa, która następnie wyjechała do Warszawy.
    ---
  • super222 30.05.10, 15:30
    c.d.
    W tym Konkursie górna granica wieku kandydatów - z uwagi na wojnę -
    okreśłona została na 35 lat. Był tez ten Konkurs jedynym, w którym
    uczestnicy występowali nie pod swoimi nazwiskami, ale pod numerami
    wylosowanymi w przeddzień każdego etapu. Ich nazwiska znane były
    jedynie mężom zaufania , jurorom - nie.
    W I i II etapie jury słuchało za zasłoną, etap III był jawny.
    Chodziło o pełny obiektywizm, ale jurorów to bardzo frustrowało,
    szczególnie, że nie mogli widzieć elementów technicznych gry
    poszczególnych zawodników.

    Lauretkami tego Konkursu były:
    I nagroda - Halina Czerny Stefańska (Polska)
    ......... - Bella Dawidowicz (ZSRR)

    II nagroda- Barbara Hesse-Bukowska (Polska)
    ---
  • sagittarius954 30.05.10, 19:30
    Słowo daję nie wpadłbym na przypomnienie , ale Superku wielkie brawa smile Ja
    czekam na dalsze opisy smile
  • super222 30.05.10, 21:35
    Łaskawco...!!!
    Będą, oczywiście będą.
    http://i40.tinypic.com/vxchfd.jpg
  • super222 31.05.10, 10:30
    Warszawa wzbogaciła się o oddany do użytku, odbudowany gmach
    Filharmonii przy ul. Jasnej. I w tym gmachu przygotowywano się do
    V Konkursu Chopinowskiego. Próby orkiestry, wykańczanie budynku,
    a nawet...pożar, który wybuchł na dwie i pół doby przed planowanym
    otwarciem. Witold Rowicki, który prawie nie wychodził z gmachu,
    wykonując prace od dyrygentury, aż po porządkowanie, poważnie się
    zaziębił i był chory podczas inauguracji i całego Konkursu.
    Podobno...przyczyną pożaru był pech, jaki przynoszą w teatrach,
    operach i filharmoiach...pawie-ptaki. Materiał obiciowy w górnym
    foyer był właśnie zdobiony pawiami o rozłożystych ogonach.
    Dyrektor Rowicki śmiał się z tej przepowiedni, a pożar - niestety -
    pojawił się, i to na kilkadziesiąt godzin przed otwarciem.

    W tamtych czasach determinacja ludzi była ogromna; jeśli coś miało
    się udać, to się udawało. Pożar ugaszono, skutki usunięto.
    Rozpoczęła się wielka gala.
    W V Konkursie nie było już losowania, pianiści występowali
    w alfabetycznej kolejności nazwisk. Losowano tylko numer pierwszy
    i od nazwiska kandydata, który ten numer wyciągnął, zaczynała się
    kolejka do końca alfabetu, a potem od początku - aż do ostatniego
    nazwiska przed tym, które zostało wylosowane jako pierwsze.
    Konkurs był trzyetapowy i jawny.Odbywał się w dniach od 22 lutego
    do 21 marca 1955 roku.
  • super222 31.05.10, 10:52
    c.d.
    Konkurs był wspaniały !
    Grali w odbudowanej Filharmonii i nawet kiepska akustyka
    z powodu mokrych jeszcze ścian (wysychały kilka lat) nie powodowała
    zakłócenia podniosłej atmosfery uczestników i radości mieszkańców
    Warszawy. Konkurs wyzwolił w ludziach nieoczekiwane wprost zasoby
    uprzejmości, gotowości do jak najlepszego obsłużenia imprezy
    i ludzi z nią związanych. Potrzeba uprzejmości wypływała z potrzeby
    serca, z głębokiego szacunku i zrozumienia ważności całego
    przedsięwzięcia.

    Wydarzeniem na skalę światową była obecność królowej Elżbiety
    belgijskiej - wielkiej entuzjastki i znawczyni muzyki Fryderyka
    Chopina. Jej obecność na koncertach konkursowych potwierdzała
    ogólnoświatowy charakter imprezy. Pamiętajmy, że w roku 1955
    królowe i królowie byli znani polskiemu społeczeństwu tylko
    z historii...Na psychikę biednego, umęczonego społeczeństwa
    warszawskiego i wogóle polskiego, wizyta taka miała ogromne znaczenie
    moralne i prestiżowe.

    Również wyniki Konkursu były dla Polski rewelecyjne:

    I nagroda-----Adam Harasiewicz (Polska)
    IInagroda-----Władimir Aszkenazi (ZSRR)
    IIInagroda----Fu T Sung (Ch.R.L)
    Nagroda Polskiego Radia za najlepsze wkonanie mazurków przypadła
    zdobywcy III miejsca z Chin (tego to już superka zrozumieć nie
    potafi).
    W polskiej ekpie - obok Harasiewicza - zauważony został wielki
    talent Lidii Grychtołówny.


    Odnotowano również, po tym Konkursie, niezadowolenie jurora
    radzieckiego z systemu obliczania wyników i wywołało dyskusję
    nad stylem interpretacji Chopina.
    "...Ale praktyka naszych radzieckich konkursów wykazała, że
    obliczenia te powinny być wstępnym "materiałem roboczym" do
    dalszej dyskusji. Nie można twórczej dyskusji zastąpić obliczeniami
    arytmetycznymi
    - pisał Jakow Zak - członek jury.
    smile
  • super222 01.06.10, 11:28
    VI Konkurs zorganizowany został przez Towarzystwo
    im. F. Chopina, pod protektoratem przewodniczącego Rady Państwa
    Aleksandra Zawadzkiego i UNESCO.

    Był to konkurs, który zapoczątkował zarówno wystrój sali, jak i cały
    rytuał rozpoczynania przesłuchań: defiladę estradową kandydatów,
    wygaszanie świateł, reflektor oświetlający stojące na estradzie
    popiersie Chopina, a nad nim wmontowane między piszczałki organów,
    zwisające flagi państ, których kandydaci biorą udział w konkursie.
    Wciąż świeże kwiaty w wazonie. Cisza na pół minuty, a potem
    zapalające sie światła, prezentacja kolejnego *delikwenta* oraz
    informacja, co wykona i na jakim instrumencie (były do wyboru).

    Był to konkurs najbardziej reprezentacyjny. Gościm honorowym
    i jurorem honorowym był Artur Rubinstein. Chopin stawał się coraz
    bardziej uniwersalny i corac mniej zarezerwowany dla Polaków
    wyłącznie. W pierwszej szóstce nie było żadnego Polaka.

    Konkurs należał do Maurizio Polliniego (Włochy).
    Ogromnie nerwowy - we wszystkim, co robił, a przy tym bardzo
    młodzieńczy, był osobowością fascynującą. Posiadał wiele cech
    charakterystycznych samego Chopina: żywość, nerwowość, romantyzm
    i zamiłowanie do perfekcji w pracy.

    Na konkurs zgłosiło się 140 kandydatów, grało tylko 77.
    *Odsiew* następował z różnych przyczyn, od braku kwalifikacji, po
    najróżniejsze przypadki losowe...nawet nietrafienie do Filharnonii.

    Wyniki:
    I miejsce....Maurizio Pollini (Włochy)
    II miejsce...Irina Zarickaja (ZSRR)
    IIImiejsce...Tania Achot (Iran)

    Irina Zarickaja zdobyła również nagrody za najlepsze
    wykonanie poloneza i mazurków.

    Były także wyróżnienia pozaregulaminowe:
    - Maurizio Pollini - nagroda Komitetu UNESCO dla najmłodszego
    laureata-cudzoziemca,
    - Jerzy Godziszewski (Polska) - nagroda Witolda Małcużyńskiego
    - Michel Block (Meksyk) - nagroda ufundowana
    przez Artura Rubinsteina.
  • super222 01.06.10, 11:49
    Wielki przegrany.
    Michel Block - bardzo przeżywał niepowodzenie u jury i
    konsekwencje z tego wynikające. On chciał mieć *otwarcie* na świat
    przez wygranie tego konkursu. Pomimo otrzymania nagrody specjalnej
    ufundowanej przez Artura Rubienstina, bez jednej z głównych nagród
    nie mógł liczyć na zdobycie światowych estrad.
    W Warszawie był *na wielkiej fali* w sensie popularności
    nagrywał w radio, gdzie zapamiętany został jako targujący sie
    o każdy grosz i o każdą minutę nagrania.

    A jak grał?
    W pierwszym etapie, grający nie zdołali wzruszyć i zafascynować
    sali; było nudnawo. I nagle zjawił się Michel. Jak mały książę,
    w doskonale skrojonym fraku. Mały, ryży, wyprostowany jak struna.
    Wejście na estadę opanowane miał do perfekcji, trochę teatralne
    ale pełne godności.
    "...I kiedy zagrał, nastąpiło właśnie to, co jest marzeniem
    każdego muzyka: owo zasłuchanie spowodowane fascynacją tym, co
    pianista czyni z instrumentem, jak za pomocą tegoż instrumentu
    ożywia tę genialną muzykę, nadaje jej wielowymiarowość,
    wielopłaszczyznowość, czyni ją pożądaną przez nas, chcianą -
    i od razu - ale wciąż na nowo, wciąż od teraz - kochaną.
    Były oklaski, oklaski, oklaski... big_grin

    W tłumie wielkiego świata muzycznego zaginął *mały*
    Michel Block. Nie miał bowiem tego, co nazywa się *wejściem*,
    a co mógł zdobyć w konkursie. gdyby miał bodaj trzecie miejsce...
    Ci dalsi giną w coraz większej liczbie znakomitych młodych
    pianistów.
    big_grin
  • sagittarius954 01.06.10, 12:42
    Jakbyś tam była big_grin
  • super222 02.06.10, 13:25
    Ten konkurs nie przeszedł do historii jako impreza wielkich
    indywidualności, poza Marthą Argerich - Argentynką.
    To był jej konkurs. Wspaniała młoda osoba, nie tylko znakomita
    interpretatorka, która oprócz I nagrody otrzymała także nagrodę
    za najlepsze wykonanie mazurków (Polskie Radio).
    Kobieta o tak wielkim wdzięku, że zauroczyła wszystkich.
    Była po prostu najlepsza i to najlepsza bezkonkurencyjnie.
    Jako juror X konkursu okazała znakomity charakter, opuszczając
    jury na znak protestu przeciw - jej zdaniem - niesprawiedliwemu
    werdyktowi (więcej na ten temat przy X konkursie).

    Po upływie kilkunastu lat od pierwszego powojennego konkursu,
    zaczęły się pojawiać głosy na temat zmiany w repertuarze.
    Chciano m.in. iżby w konkursie wykonywana była także muzyka
    innych kompozytorów (Bach, Bethoven), przy założeniu, że Chopin
    powinien być elementem pierwszoplanowym i zasadniczym.
    Były jednak sprzeciwy, bo istotą konkursów jest odrębność tej
    muzyki i wielka siła atrakcyjna. Gdyby dodać utwory innych
    kompozytorów, to stałby się ten konkurs w przyszłości jedynie
    pianistycznym. Pięknie w obronie zachowania dotychczasowej formy
    pisał Stefan Kisielewski: "...Gdzie usłyszał Chopin i przyłapał
    na gorącym uczynku pełne żałosnej gracji melodie kujawiaków,
    ogniste rytmy mazura czy zawrotne arabeski oberka? W jaki sposób
    wywiózł je z Polski, niczym ową symboliczną grudkę ojczystej
    ziemi? Jak przechował je niezatarte i nieskażone na rynku Swiata
    - w dalekim Paryżu?"
    ---
    smile
  • super222 02.06.10, 14:56
    c.d. Wyniki konkursuU

    I nagroda.........Martha Argerich (Argentyna)
    II nagroda........Arturo Moreira-Lima (Brazylia)
    III nagroda.......Marta Sosińska (Polska)

    Nagroda za najlepsze wykonanie mazurków - Martha Argerich
    Nagroda za najlepsze wykonanie poloneza - Marta Sosińska
    -----
    Wydarzenie zakulisowe.
    Dopuszczona do II etapu Angielka Janice Williams zachorowała
    na grypę, która nie ustępowała pomimo dostarczanych leków
    i opiece organizatorów.Leżała w *Hotelu Sobieski* i z przerażeniem
    liczyła godziny dzielące ją od występu w II etapie.
    W dniu swojego występu przyszła do Filharmonii osłabiona i nadal
    z gorączką. Odrzuciła propozycję odłożenia występu, przy zapewnieniu,
    że jury sie zgodzi. Powiedziała jednak : nie!
    No i wyszła. Program grała bardzo dobrze, a w każdym razie bardzo
    dobrze jak na jej stan zdrowia i nerwów. Ale kiedy wracała - wśród
    oklasków - przez estradę, w stronę wyjścia, zaczęła się chwiać.
    Złapano ją w momencie, kiedy padała. Oklaski trwały. Na chwilę
    oprzytomniała i wyrwała się na estadę. Ale stać nie mogła.
    Trzymano ją za zza kulis za szeroki pas sukni i pozwalano na ruchy
    imitujące ukłony. A potem zemdlała na dobre.
    Przed końcem konkursu odleciała do domu.
    ---
    smile
  • sagittarius954 02.06.10, 18:23
    Ten konkurs pamiętam , miałem napisać cosik na jego temat z polaka , ponieważ
    byłem leniem patentowanym wolałem oglądać w niedzielę wojnę domową i przyjmować
    ciocię z Pragi Płd. gotować jej herbatę, aż cały czajnik spaliłem smile Oczywiście
    w poniedziałek z rana pod kioskiem na kolanie napisałem streszczenie konkursu,
    chyba z Trybuny i wmaszerowałem na lekcje . Na szczęście polaczka zupełnie inny
    miała cel tamtego dnia i oglądaliśmy jakiś program w tv dotyczący właśnie języka
    polskiego . Dlatego zupełnie naturalnie czekałem na Pegaz i jakieś wiadomości .
  • super222 02.06.10, 20:29
    >ten konkurs pamiętam< - napisał Sagittarius.

    Zbliżamy sie zatem do czasów nam współczesnych,
    czyli do *ery nowożytnej*. Coś sobie przypomnimy...
    coś przeczytamy, o czym nie mieliśmy dotychczas
    pojęcia. Przynajmniej ja... nie miałam takiej
    wiedzy. Zafascynował mnie temat, to go sobie
    kontynuuję, Twój udział w wątku jest inspiracją. smile
  • super222 04.06.10, 08:52

    VIII Konkurs.
    Po wieloletniej dominacji pianistów radzieckich i...polskich,
    nastąpił zasadniczy przełom w interpretacji na korzyść tzw. szkoły
    amerykańskiej, z której wyszli m.in. dwaj utalentowani uczestnicy
    konkursu: Jeffrey Swann i Emanuel Ax.
    Wśród wyróżniających się uczestników byli Polacy: Piotr Paleczny,
    Janusz Olejniczak i Karol Nicze. Różnice w ocenach pierwszej
    dziesiątki były bardzo minimalne i nie spowodowały większych
    protestów publiczności i znawców...no, może jedynie w odniesieniu
    do Swanna i Axa, którzy powinni być sklasyfikowani wyżej.
    Krytycy nie pozostawili suchej nitki na jury za niedoskonałość
    w ocenach, szczególnie w odniesieniu do Swanna, któremu poświęcę
    odrębny post. Jak wspomniałam wyżej, rej wiodła pianistyka
    amerykańska,
    tym większą radość sprawił Piotr Paleczny, zajmując III lokatę.
    Początkowo grał *po chopinowsku* i nie potrafił nawiązać *kontaktu*
    ze słuchaczami. Dopiero w II etapie wykonał rewelacjnie mazurki
    i Koncert e-mol, co dału mu ostatecznie doskonałą ocenę jury.
    Piotr Paleczny przełamał pogląd, iż tylko I miejsce daje *otwarcie*.
    Ten uczeń prof. Ekiera dzięki niezwykłej pracy, wytrwałości
    i ambicji, ale też i dzięki - przede wszystkim - autentycznemu
    talentowi, po ósmym konkursie stał się znaczącym nazwiskiem
    w pianistyce światowej.

    Wyniki;
    - I miejsce ......Garrick Ohlsson (USA)
    - II miejsce......Mitsuko Uchida (Japonia)
    - III miejsce.....Piotr Paleczny (Polska)
    .
    .
    -VI miejsce.......Janusz Olejniczak (Polska)

    Za najlepsze wykonanie mazurków - Garrick Ohlsson
    Za najlepsze wykonanie poloneza - Piotr Paleczny

    Specjalną nagrodę za najlepsze wykonanie konceru
    z orkiestrą otrzymał Garrick Ohlson.
    ---
    big_grin
  • super222 04.06.10, 10:54
    Piotr Paleczny

    Odświeżającą,oryginalną i odkrywczą interpretację muzyki
    Chopina na Konkursie VIII zaprezentowali przede wszystkim Swann
    i Ohlsson. Polscy pianiści *zaczynają dopiero* wzorować się na
    szkole amerykańskiej, w tym Piotr Paleczny odchodzi od *polskiego
    wzorca* i go stopniowo przełamuje (w tamtych latach rzecz jasna).
    Urodził się w Rybniku 10 maja 1946 roku. Studia odbył w PWSM
    w Katowicach i Warszawie.
    W roku 1968 otrzymał złoty medal na Międzyn. Konkursie Pianist.
    w Sofii, a w 1969 III nagrodę w Monachium.
    "... - Wydaje się teraz, po tylu latach, że bardzo głęboko
    to przeżywałem. Cały zresztą konkurs. Przed konkursem nie byłem
    przecież faworytem, nawet w naszej ekipie, a po drugim etapie
    już wiedziałem, że jest dobrze i że mogę, mówiąc po sportowemu,
    zawalczyć - bo czemu by i nie? - nawt o czołowe lokaty.
    To nie były już tylko nerwy - doszło do tego głębokie poczucie
    odpowiedzialności za to, co teraz, w następnym etapie zrobię.
    Najmniej się obawiałem właśnie etapu trzeciego, tego z orkiestrą.
    Wiedziałem, że to będzie chwila decydująca nie o moim miejscu
    w konkursie, ale o mojej karierze, praktycznie - o moim życiu".

    Polska ekipa przygotowywała się dwa lata do udziału w konkursie,
    po eliminacjach ogólnopolskich. Po otrzymaniu stypendium
    chopinowskiego, wyłoniona ekpia stała się grupą wiodącą, z której
    wybierano uczestników konkursu VIII. Ta ekipa miała okazję do
    częstego koncertowania w kraju, w różnych ośrodkach, miała już
    zapewne swoich słuchaczy.
    ---
    big_grin big_grin
  • super222 04.06.10, 11:13
    Jeffrey Swann

    Niedopuszczenie Jeffreya Swanna do finałowego etapu było
    prawdziwm szokiem dla obserwatorów, melomanów i samych uczestników.
    Jeden z najlepszych polskich kandydatów oświadczył wobec świadków;
    "Wstyd będzie grać w finale, w którym nie ma Swanna".
    Był on jednym z najpoważniejszych kandydatów do głównych nagród,
    jako zjawisko wybijające sie ponad przeciętność. Grupa krytyków
    ufundowała specjalną nagrodę dla tego pianisty.
    Jakimże cudem nie dostrzegło tego talentu konkursowe jury?

    Zachwiana została opinia o nieomylności oceny, bo za - jak w
    przypadku Swanna - niefortunny *wyskok* jednego lub dwóch jurorów,
    winę ponosiło całe jury.
    Obniżył się poziom całego konkursu, bowiem III etap nie mógł być
    interesujący, skoro połowa wybitnych uczestników nie brała w nim
    udziału - w tym po II etapie wyeliminowany Swann.
    Winą obarczono jury, albo niedoskonałość systmu punktowania.
    Rozważano tzw. *polski wzorzec* interpretacji muzyki Chopina,
    który nie dopuszczał zbytniej ekstrawagancji, a który nie mógł
    być uważany jako ogólnie obowiązującyy i jedyny. Zaczęto dostrzegać
    Chopina nie jako jedynie polską prywatną własność, ale własność
    całego świata i ocenianie wykonania jego utworów powinno się
    odbywać wg. światowych kryteriów.

    Jeden z punktów Regulaminu Jury VIII Konkursu głosi:
    "Wszystkie decyzje jury są nieodwołalne i nie wymagają
    umotywowania".

    Po ogłoszeniu wyników II etapu, odbyła się konferencja prasowa
    z udziałem jury. W historii konkursów była to pierwsza konferencja
    prasowa, sławna m.in. z tego powodu, że wykluczono zadawanie
    pytań na temat wyników, bowiem "Decyzje jury są poufne".
    Nikt z jury nie chciał, lub nie potrafił w sposób rzeczowy
    odpowiedziewć na istotne pytania nt. regulaminu o oceny.
    ---
    big_grin big_grin big_grin
  • super222 07.06.10, 09:55
    IX Konkurs
    w dniach 7 - 28 października.Udział
    wzięło 84 pianistów z 30 krajów.

    A był to konkurs, na którym narodziła sie gwiazda pierwszej
    wielkości. Z punktu widzenia poziomu artystycznego, pianistyki
    i osobowości, był to konkurs Krystiana Zimermana.
    Z punktu widzenia sensacji, krzywdy i skandalu -
    Johna Hendricksona i Elżbiety Tarnawskiej.

    Laureat tego konkursu Krystian Zimerman był zjawiskiem wyjątkowym.
    Wygrał ten konkurs jednogłośnie i na fali ogólnego zachwytu.
    Zdobył wiele nagród pozakonkursowych i zaczął życie artysty.
    Gdy stał się już artystą o znanym nazwisku, to swoim fanom
    zrobił sporą niespodziankę. Po prostu zniknął na rok z publicznego
    życia koncertowego. aby - jak powiedział - rozszerzyć repertuar,
    nagrać płytę. Jednakże pojawia się sporadycznie, przy szczególnych
    okazjach, jak tej, gdy w czasie Dni Muzyki Polskiej w Lucernie
    w roku 1980, gra z samym Karajanem, zachwyconym kunsztem młodego
    pianisty. Zimerman niby wycofał się ze sceny, ale nie pozwolił
    o sobie zapomnieć. Pojawiał się na takich koncertach, gdzie jego
    nazwisko było postrzegane jako wyjątkowe. On i Paleczny
    rozsławili imię Polski w świecie.

    Wyniki:
    I nagroda i złoty medal...... - Krystian Zimerman
    II nagroda i srebrny medal... - Dina Joffie (ZSRR)
    III nagroda i brązowy medal.. - Tatiana Fiedkina (ZSRR)

    Nagrody za najlepsze wykonanie mazurków
    i poloneza - Krystian Zimerman.
    ---
    smile


  • polnaro 07.06.10, 22:44
    Doceniamy, doceniamy.
  • super222 08.06.10, 07:42
    .>
    Doceniamy, doceniamy<


    Oooo! Dzięki !
    Taki to ROK 2010.
    A *młodzież może nie wiedzieć*.
    Warto przypomnieć sobie i innym, ... jest to
    tylko odskocznia od tematów: powodzi, wyborów,
    mistrzostw świata w piłce nożnej, gotowania,
    ...dla tych, którzy *z różnych względów* nie
    mogą lecieć...hen, np. do Californi, czy innych
    krain o egzotycznych nazwach. Czymś trzeba się
    podpierać miła Polnaro. TAką możliwość mi dano.
    PS. Uodporniłam się na drobne złośliwości.
    http://i33.tinypic.com/1zxxkaw.jpg
  • super222 08.06.10, 09:57
    W konkursie nazwanym "Zimermana" od nazwiska naszego wspaniałego
    pianisty, grał John Hendrickson (Kanadyjczyk). Niezależnie od faktu,
    że grał świetnie, zdobył sympatię publiczności i tym, że podczas
    konkursu złamał nogę i miał ją w gipsie. Stał się nie tylko
    ulubieńcem, ale i osobą, którą należało chronić, troszczyć się
    i pozwolić na wykazanie pełni umiejętności interpretacji naszego
    (również nieszczęśliwego) wspaniałego Chopina.
    Niestety - nie został on dopuszczony do finałowego występu, co
    spotkało się z krytyką pod adresem jury.
    Nigdy jeszcze w dotychczasowych konkursach nie udało się jury,
    jednym pociągnięciem, wyeliminować dwóch największych
    indywidualności:Hendricksona i Wolframa. Odpierając zarzuty, jury
    motywowało swoją decyzję *młodością tego pianisty*, co z kolei
    zaowocowało ironicznymi uwagami w związku z *młodością* osadzonego
    na tronie Zimermana. Członek jury Witold Małcużyński złożył
    oświadczenie, uzasadniające werdykt. Wynikało z tego oświadczenia,
    że wg. jego punktacji pianista był na drugim miejscu po Zimermanie,
    lecz decydujące znaczenie ma wynik sumaryczny wszystkich jurorów,
    których było 23, o różnch kulturach, tradycjach i...uszach.

    Skoro do finału nie został dopuszczony Hendrickson, to z *wyliczenia*
    jury wynikało, że zagra w nim polska pianistka Elżbieta Tarnawska.
    Jej gra była dobra, ale nie tak odkrywcza jak jej konkurenta do
    finału. Dopuszczenie *przeciętnej* pianistki zamiast rewelecyjnego
    Hendricksona wywołało falę ogromnej niechęci do jury i samej
    Tarnawskiej. Nękano ja listami anonimowymi, telefonami w domu,
    w dzień i w nocy, telegramami w rodzaju: "popamiętasz...jeżeli
    wystąpisz. W dniu występu, zdenerwowanie pianistki było tak ogromne,
    że nie miała siły wyjść na scenę i zagrać trudny utwór Chopina.
    Zrezygnowała z występu...
    ----
    smile smile smile
  • polnaro 09.06.10, 22:34
    Złośliwości???


  • super222 13.06.10, 14:51
    X Konkurs
    w dniach 2 - 19. X.

    Jury składało sie z samych sław pianistyki, w tym: Marthy Argerich,
    Haliny Czerny-Stefańskiej, Andrzeja Jasińskiego, Reginy Smendzianki,
    Janem Ekiertem, pod przewodnictwem Kazimierza Korda, dyrektora
    Filharmonii Narodowej i muzyka o sławie miedzynarodowej.
    X Konkurs rejestrowany był dźwiękiem i obrazem, jak nigdy dotąd.
    w I etapie słuchano 150 pianistów, w II etapie już tylko 42,
    a w III 15 osób, które były już rozpoznawalne i lubiane przez
    publiczność.
    W trzecim etapie na estradzie pojawił się Ivo Pogorelic, jeden
    z najbardziej kontroweryjnych wykonawców utworów Chopina. Miał
    *stoczyć pojedynek* o pierwsze miejsce z Dang Thai Son-em,
    ewentualnie zająć jedno z czołowych miejsc w pierwszej szóstce.
    Ivo zagrał zupełnie innego Chopina, czym wzbudził u publiczności
    wzruszenie, zachwyt i wręcz fascynację. Owacje były spontaniczne.
    Jednakże jego gra nie znalazła uznania w ocenach jury - nie
    wszystkich
    członków - bo Martha Argerich i Nikita Magaloff na znak protestu
    opuścili jury. Ostatecznie Ivo otrzymał zaledwie dyplom honorowy.

    Wyniki:
    I miejsce........ Dang Thai Son (Wietnam)
    II miejsce....... Tatiana Szebanowa (ZSRR)
    III miejsce...... Arutiun Papazjan (ZSRR)
    IV miejsce....... nie przyznano
    V miejsce........ Akiko Ebi (Japonia)
    VI miejsce....... Erik Berchot (Francja)
    Były jeszcze dyplomy i wyróżnienia, ale nie będę ich wymieniać.
    ---
    sad
  • super222 13.06.10, 15:12

    Zmarł 4.X.1980 roku. Wybitny pianista, inicjator
    Konkursu Chopinowskiego,
    honorowy przewodniczący
    X Konkursu im. F. Chopina.
    Postawił sobie pomnik o nieograniczonej trwałości i o zasięgu
    oddziaływania w skali światowej. Skromny, nieśmiały, erudyta
    w sprawach pianistyki i muzyki w ogóle. Pozostawił światu ideę
    wciąż żywą, opartą na współzawodnictwie w temacie muzyka, do tego
    muzyka Chopina, kompozytora najwięcej granego dla słuchających
    muzyki.
    Urodził się 21.01.1887 roku w Rostowie nad Donem.
    Po ukończeniu studiów w Warszawskim Konserwatorium, koncertował
    w Polsce i w Rosji. Był profesorem Wyższej Szkoły Muzycznej
    im. Fryderyka Chopina w W-wie do roku 1939, a od 1949 Państwowej
    wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie.

    Myśl o zorganizowaniu Konkursu Chopinowskiego powstała w roku 1923,
    a więc w czasie niezbyt odległym po pierwszej wojnie światowej.
    Wówczas uważano muzykę tego kompozytora za zbyt romantyczną,
    roztkliwiającą i rozbrajającą psychicznie.
    Jednakże następne dziesięciolecia pokazały, że wykonawstwo
    muzyki tego kompozytora jest podstawą pianistyki w ogóle,
    "bo kiedy ktoś gra dobrze Chopina, zagra dobrze wszystko"
    - pisał prof. Jerzy Żurawlew.

    Ten twórca Konkursu, zmarły w dniach dziesiątego jubileuszowego,
    nie mógł sobie wymarzyć piękniejszego czasu swojej śmierci.
    Miał lat 93.
    ---
    --
    -
  • super222 24.06.10, 08:32

    Od jutra (25.VI.br) turyści odwiedzający Warszawę będą mogli
    podziwiać nową atrakcję. Na Tamce, na pow. ponad 600m2 powstaje
    artystyczna strefa poświęcona Fryderykowi Chopinowi.
    W tym dniu o godzinie 18-tej odbędzie się huczne powitanie
    kompozytora w Warszawie. Artyści młodego pokolenia wykonali
    wielkoformatowe malowidła ścienne, które mają za zadanie odmienić
    oblicze Tamki, a jednocześnie są hołdem dla F. Chopina.
    wydarzenie jest częścią kampanii wpisującej się oficjalnie
    w obchody Roku Chopinowskiego.
    ---
    PS. Odnotowałam...ale? grafitti, komiksy i Fryderyk Chopin?
  • sagittarius954 24.06.10, 15:18
    A przechodziłem Krakowskim i skręcałem w Świętokrzyską , byłem o krok , gdybym
    wiedział to bym zajrzał , a tak ... ale może jakoś tam doczłapię kiedyś big_grin
  • ba-7 02.07.10, 13:30
    Na głównej scenie Opener Festiwalu dziś o !6.00 najprawdziwszy
    koncert muzyki Chopina.
    Zapraszamy.
    O wrażeniach może jutro.
  • super222 02.07.10, 15:01
    Na Opener Festiwalu????
    Koniecznie!, proszę, kto grał?

    Mieszkam daleko...niestety.
  • super222 07.07.10, 07:07
    Zawisł nowy neon na Lotnisku Okęcie.
    Od tego momentu oficjalna nazwa to "Lotnisko Chopina".
    Od roku 1934 lotnisko zawsze było Okęciem, ale
    zarejestrowana w styczniu nowa nazwa zaczęła obowiązywać
    i trzeba będzie się przyzwyczaić. Pełną parą ruszyła akcja
    promująca nową nazwę": w środkach masowego przekazu i internecie.

    Z obowiązku forumowego odnotowałam ten fakt
    w wątku chopinowskim. Ale opinie Warszawiaków w tej sprawie
    będą bardzo mile widziane. Czy potrzebna była ta zmiana?

    http://i30.tinypic.com/2hd7joj.jpg
  • sagittarius954 08.07.10, 18:34
    Wydaje mi się ,że jeszcze długo odlatywać będziemy z Okęcia a nie z Lotniska
    Szopena .smile
  • super222 08.07.10, 20:54
    NAM...bliżej do Pyrzowic w Katowicach
    albo Balic w Krakowie.
  • super222 13.07.10, 17:50
    Muzyk

    Szopenie (Chopinie)
    romantyczny "menie"
    czy odnalazłeś superbrzmienie
    w kosmicznej czasoprzestrzeni?
    Czy też ukryty w fałdach
    sukien gipiury, podbijasz serca
    niewieście bladym oblicza wejrzeniem?
    Czy geniusz muzycznyczy bawidamek
    czy chory chłowiek?
    Kim stałeś się w nowym wymiarze.
    Nie wiem.
    Lecz będziesz w mej wyobraźni tym, kim
    ja ci każę.

    Napisała: Małgorzata Jasińska z Koszalina,
    a ja przepisałam, bo ładnie komponuje się
    w naszym forumowym wątku. smile


  • sagittarius954 13.07.10, 20:57
    Ładne smile
    Wpadnę jeszcze o 22.00 , musze kończyć , komp nie wytrzymuje smilebig_grin
  • super222 18.07.10, 21:08

    George Sand

    Jest tylko jedno szczęście w życiu -
    kochać i być kochanym.
    ---

    http://i22.tinypic.com/s49dl1.jpg
  • sagittarius954 19.07.10, 19:38
    Do tego tygodniowo jedno pieczone prosię , beczka wina , piwa i gorzałki big_grinbig_grinbig_grin
    I się można kochać big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
  • super222 24.07.10, 15:34

    65. Międzynarodowy Festiwal Chopinowski

    W sierpniu 1826 roku z polecenia lekarzy warszawskich
    i profesora Józefa Elsnera do Dusznik przyjechał Fryderyk Chopin.
    Kurort mu się podobał. "Dwa dni już piję serwatkę i wody
    tutejsze -
    napisał do kolegi .

    Najprawdopodobniej pobyt Chopina w Dusznikach byłby niezauważony,
    gdyby nie koncert, z którego dochód przeznaczony był dla sierot
    po ojcu, który zmarł podczas pobytu na kuracji.
    Chopin dał 2 koncerty, co jemu wiele chwały, a sierotom wsparcie
    przyniosło.
    Są więc Festiwale Chopinowskie w Dusznikach hołdem składanym
    każdego roku Chopinowi za jego piękny czyn. To najstarszy i nadłużej
    funkcjonujący festiwal muzyczny na Swiecie. od dwudziestu lat jego
    dyrektorem artystycznym jest znakomity pianista polski,
    prof. Piotr Paleczny, a dyrektorem organizacyjnym Andrzej Merkur.

    Tak więc 6 sierpnia 2010 odbędzie się koncert inauguracyjny
    o godzinie 20,00. W programie: Piotr Paleczny oraz
    Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Marka Pijarowskiego.
  • super222 24.07.10, 15:41
    W dniu 8 sierpnia (niedziela) o godzinie 12,30
    w Kościele Parafialnym odprawiona zostanie Msza św.
    w intencji Fryderyka Chopina.
    Podczas liturgii, której będzie przewodniczył
    Ordynariusz Diecezji Świdnickiej Ks. Biskup
    Ignacy Dec, wykonana zostanie Msza Józefa Elsnera
    ---
    Obowiązek forumowy nakazuje o tym napisać.
  • super222 28.07.10, 19:51

    Dziękuję za informację.
    Zaszczyt to dla nas, że zauważony został
    wątek na forum 50-latek, obok innych,
    z założenia interesujących się muzyką
    klasyczną. Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Będę szczęśliwa jeżeli ktoś się
    zgłosi do konkursu.
  • super222 29.07.10, 10:16

    ...w holu hotelu Amber Baltic, na piasku wśród muszli,
    ulokowano małą atrapę fortepianu, czym podkreślono, że
    mamy Rok Chopinowski.
    Wybitny kompozytor był obecny w Międzyzdrojach na każdym
    kroku, zapewne za sprawą animatora kultury i działań
    z nią związanych - Waldemara Dąbrowskiego.

    Na Wakacyjnym Festiwalu Artystów w Międzyzdrojach *obecna*
    była także kultura wyższa. Utwory Fryderyka Chopina grał
    pianista Janusz Olejniczak. Był to koncert kameralny.

    O tym, jak trudne są utwory Chopina przekonała się Natalia
    Kukulska , występująca w drugiej części koncertu
    "Chopin, jazz, pop". Nie udała się jej próba
    zaśpiewania pieśni kompozytora w rytmie popu.
    Wraz z kolejną piosenką wykonywaną przez Natalię, słuchacze
    opuszczali amfiteatr. Ja też bym wyszła...po pierwszej.

    Wszyscy się starali żeby Wakacyjny Festiwal Artystów
    nie stał się zwykłymi wakacjami bez wielkich wartości.

    ---
    Na podstawie obserwacji Bohdana Gadomskiego.
  • sagittarius954 30.07.10, 17:18
    Własnie teraz są tam moismile A ja leże w stolicy big_grin
  • super222 31.07.10, 11:10
    Altruistycznie - nie chciałeś pojechać,?

    czy


    egoistycznie - nie chcieli Cię zabrać ?
    ---
    http://i28.tinypic.com/vxngqc.jpg
  • super222 31.07.10, 12:51
    Urodził się 17 maja 1851 roku w Kamieńcu Podolskim.
    Do 12-tego roku życia gry uczyła go matka, a potem już sam ćwiczył
    i to tak skutecznie, że mając zaledwie 9 lat wykonywał trudne utwory
    Webera. Trzy lata później "Kurier Warszawski podał, że
    na Podolu jest jedenastoletni fortepianista
    Oleś Michałowski, który zadziwia wszystkich swoimi nadzwyczajnymi
    zdolnościami muzycznymi.

    Studia wyższe odbył w Konserwatorium Lipskim, a następnie
    został rekomendowany Lisztowi w Weimarze.
    Liszt przyjął Michałowskiego początkowo niechętnie, zważywszy, że
    Polak był wychowankiem konserwatorium, którego nie cenił.
    Jednakże po wysłuchaniu jednego z utworów Chopina, Liszt powiedział
    do swoich uczniów: - "Tak trzeba grać Chopina, ale tak może grać
    Chopina - tylko Polak." A do Michałowskiego:
    - "Ucz sie u siebie samego" oraz "Nie chcę i nie mam prawa
    wpływać na pańską indywidualność".
    Bo Michałowski grał Chopina wspaniale, dzięki swemu talentowi
    oraz wpływowi znakomitych mistrzów, m.in. uczniów samego Chopina:
    Mikulego i Czartoryskiej. Natomiast uczniem Michałowskiego był
    znany nam z poprzednich postów Jerzy Żurawlew.

    Michałowski całe życie marzył, aby odejść z tego świata w dniu
    śmierci Chopina. Tak się stało. 17 października 1938 roku
    wielki pianista już nie wystąił z recitalem chopinowskim, jak
    zwykł był to robić od kilku dziesięcioleci.
    Jego dzieło kontynuowali uczniowie...
  • super222 07.08.10, 11:34

    miejscy urzędnicy.

    "Każde urodzone w tym roku w Warszawie dziecko otrzymuje
    śpioszki (według oficjalnej nomenklatury "pamiątkowe body
    niemowlęce), opatrzone z przodu napisem "Rodem warszawianin,
    sercem Polak, a talentem świata obwatel".
    ---

    big_grin big_grin big_grin big_grin
  • sagittarius954 07.08.10, 15:38
    Przechodziłem Krakowskim Przedmieściem koło tych sławetnych grających ławeczek .
    I każda była już obstawiona przez jakiegoś turystę a muzyka płynęła spokojnie .
    Naprawde dziwię się że na takie bzdury są pieniądze . Wystarczy zaś pojawić się
    na przedmieściach Warszawy żeby zobaczyć wiaty przystankowe liczące sobie 30 lat
    , chodniki z lat 60-tych i odrapane budynki z prawie walącymi się balkonami .
    Dlatego całe to zarządzanie pieniędzmi w gruncie rzeczy naszymi jest kantem o
    pewna część ciała . No ale trudno , ostatecznie , warszawianin , sercem Polak z
    talentem obywatela świata może siusiać w takie urocze body .
  • super222 08.08.10, 10:21
    ...pierwsza wzmianka o ławeczkach pojawiła się 13 stycznia
    w tym wątku. Autorka Dwa Filary oceniła je jako FAJNE.

    24 lutego pisałam ja o problemach pewnej pani, która
    potraktowała ławeczkę jako mapę i busolę...i gdzie ją
    to zaprowadziło big_grin

    Przy okazji przypomniałam sobie różne posty umieszczone w tym
    wątku przez liczne grono forumowiczów. Szkoda, że zapał do
    tematu wygasł, a JEGO ROK 2010 nadal trwa. Szkoda.

    Wracając do Twojego ostatniego postu - Sagi - godne najwyższych
    słów uznania dla twórców tej *maszynerii*, dzięki której słychać
    muzykę i że nie popsuło się to jeszcze. Nikt nie usiłował wydłubać
    tych guziczków??? To świadczy o wielkości muzyki kompozytora.
    Ona wzrusza i budzi szacunek. Zgromadziliśmy sporo wiadomości,
    co mnie bardzo cieszy i jeżeli warunki będą ku temu - trwajmy.

    Jeżeli zechcesz coś napisać - to będzie już 300 post.
    ---
    http://i39.tinypic.com/4snxie.jpg
  • super222 08.08.10, 10:26
    Będzie 280...280...big_grin
  • sagittarius954 09.08.10, 07:53
    Tak , czy siak my ciągniemy ten wątek do końca roku A później go natla
    spuści i będziemy mogli zacząć zajmować się następnym tematem big_grinbig_grin
  • super222 18.08.10, 09:47
    www.youtube.com/watch?v=tNG0IH369dE&feature=related


    Umieściłam jeden z utworów Chopina w wykonaniu
    Leszka Możdżera. Niech i tutaj będzie nowoczesne wykonanie.

    Leszek Możdżer - młody pianista (ur. w 1971 roku),
    po ukończeniu Akademii Muzycznej w Gdańsku, jest jednym
    z najwybitniejszych polskich artystów młodego pokolenia.
    Od roku 1993, kiedy to otrzymał wyróżnienie na Jazz Juniors,
    zasypywany jest nagrodami za oryginalność i własny język
    w twórczości. Jako czytelniczka POLITYKI z zadowoleniem przyjęłam
    informację, że w roku 2004 otrzymał od tego tygodnika Paszport
    Polityki, co dla młodego artysty jest wyróżnieniem ogromnej wagi.
    Jego dorobek artystyczny to ponad 100 nagranych albumów.
    ---
    S
  • super222 25.08.10, 12:00

    Mieszkańcy Krakowskiego Przedmieścia mają powyżej uszu
    muzyki Chopina dobiegającej dzień i noc z kamiennych ławeczek,
    które ustawiło miejskie biuro promocji.

    Zadowoleni są *obrońcy krzyża*, koczujący przed Pałacem
    Prezydenckim. Słuchają mazurków dzień i noc i im to wcale
    nie przeszkadza, bo wiedzą, że Chopin wielkim Polakiem był.

    Tak więc radość z ławeczek mija, a one grać będą *Na zawsze*,
    co przekazała Warszawiakom szefowa biura promocji.
    ---
    http://i26.tinypic.com/ibwbap.jpg
  • super222 25.08.10, 14:39
    Uczę się...
    http://kwiaty.interia.pl/img/pic/1/4/9/1/4912_41294912_201.jpg
  • super222 28.08.10, 20:09

    Do końca lata, albo i do pierwszych śniegów
    codziennie o godzinie 19 restauracja
    "Akademia Smaku" w Warszawie (a gdzieżby)
    zaprasza
    na mini recitale studentów Akademii Muzycznej
    oraz znanych warszawskich pianistów, którzy
    prezentować będą swoje interpretacje utworów
    Fryderyka Chopina.
    Wstęp na wszystkie koncerty jest wolny.

    Inauguracja cyklu koncertów odbyła się dzisiaj
    - w sobotę, 28. 08. Właściciele restauracji
    włączyli się w ten sposób do obchodów Roku Chopinowskiego.
    ---
    http://www.calisia.pianina.pl/fortepian/calisia_fortepian_m_165_chopi
n_bialy_polysk_normal.jpg
  • super222 28.08.10, 20:10
    PS. To białe cudo, to
    fortepian calisia.
  • filip505 04.09.10, 23:33
    ...jak by byl czarny,to by nie byl fortepianem????.
    ...super ,gdzie ty sie podziewasz,stesknilem sie.
  • super222 05.09.10, 07:52
    www.youtube.com/watch?v=BOWTVyiw834&feature=related

    Piękne słowa, piękna muzyka... chce się żyć.

    Filip napisał: ...super, gdzie ty sie podziewasz,
    steskniłem sie.
    big_grin

    PS. Gdyby fortepian był czarny...to też by był fortepianem,
    ale nie tak pięknym jak biały, bo to jest cudeńko.
  • pan666 11.09.10, 18:49
    Re:
    super222 11.09.10, 08:58

    dzieki za zaproszenie szustko

    Rok Chopin´owski to rowniez Rok R.Schuman`a
    czasami jednak wole dziela Klary-wiecej zaskakujacych
    pasage i ta "wirujaca" muzyka

    teraz do mnie,mam wielki problem,probuje od kilku
    miesiecy i jeszcze nieznalazlem w netcie

    dowolna transcrypcja z luta na cello Marin Marais

    w wykonaniu P.Casals i J.du Pre

    do pelnego szczescia z okresu wegierskiego Pabla
    i bosego okresu Jacqueline

    zapewniam ze niechodz mi o porownania,o to ktore z nich lepsze ...
    chce miec te dwa wykonania najlepszych cellistow XX wieku

    .. puki co swiat muzyki niema nowego im rownego cellisy

    podaje link z M.Maris dagamba

    www.youtube.com/watch?v=2nlq69pmADo
    piekna muzyka ..,a moze ja urodzilem sie ~300 lat zapuzno ? sad





    --
    "Properly read, the Bible is the most potent force for atheism ever conceived." (Isaac Asimov)

    "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?" (Nietzsche)
  • super222 12.09.10, 08:47
    Znalazłeś nasz wątek, cieszę się Panie 666. Otworzyłam załączonego linka
    i ze wstydem muszę się przyznać, że muzyka dawna mnie nie interesuje.
    Słusznie zauważyłeś, że trzeba by żyć w wieku XVI lub XVII.
    Żebyś nie pomyślał, że Twoje szukanie było bezcelowe, informuję, że
    przeczytałam trochę o Marinie Marais...ale to nie ta epoka i ta muzyka,
    może interesować wyłącznie koneserów, do których i Ty zapewne
    zaliczasz się. W tym wątku piszemy wyłącznie o Chopinie
    i roku 2010 Jemu poświęconym. Natomiast gdybyś chciał pogawędzic
    na różne inne tematy, to może zerknij to
    wątków na tym forum.Tematów mamy do wyboru, do koloru.
    Serdecznie pozdrawiam. superka.
  • pan666 12.09.10, 11:03
    200 urodziny Fryderyka

    ogladalem ongis program mistrza dotyczacy,od Warszawy przez Wieden do Paryza
    dosc dokladne
    w jednej z notatek Fryderyk napisal "... ach znowu ten Wolf"
    po jakims czasie na innym kanale nieco wiecej o wspolczesnym Fryderykowi
    E.Wolf ponoc pochodzil z Poznania i pisal ludzaco do tworczosci Fryderyka
    mazurki , w tym samym programie jakas nieznana mi francuzka pianistka
    wykonala pare utworow E.Wolfa ,gdybym niewidzial/slyszal calego programu
    glowa bym swiadczyl ze to utwory F.Chopina , ponoc ta pianistka wydala
    (za wlasne pieniadze?) plyte z utworami Wolfa - w polskich mediach cicho o Wolfie
    szukalem na youtube i tez nic

    zastanawiam sie jaka mysl przyswiecala producentom (niemiecka telewizja) tego
    programu ?
    ponoc w tym samym czasie,w Paryzu dwuch kompozytorow kaponuje bardzo do siebie
    podobne utwory

    moze jest tu milosnik romantyzmu z Poznania ?
    moze zechcial/a by pogrzebac glebiej w temacie ?

    Pzdr.
    --
    "Properly read, the Bible is the most potent force for atheism ever conceived." (Isaac Asimov)

    "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?" (Nietzsche)
  • super222 16.09.10, 07:45
    konkurs.chopin.pl/pl