27.05.11, 22:59
Jeździcie czasem na masę krytyczną? Byłam pierwszy raz, wspaniała impreza. Sympatyczna atmosfera, otwarci ludzie, uśmiechnięci, życzliwość płynęła z chodników i okien samochodów, naprawdę. Padam na ryjek pierogowy, ale teraz na każdą masę będę jeździć, dopóki będę miała chociaż odrobinę siły. Zresztą w kupie raźniej i sil jakby więcej. Zresztą można się podłączyć w połowie albo odłączyć, kiedy się chce.

To nieprawda, że cała Warszawa była dla Obamy, cała Warszawa była dla rowerów!

A teraz prysznic, ale będę miała zakwasy! Trzeba będzie zrobić powtórkę, żeby dotlenić biedne nóżki! big_grin
Edytor zaawansowany
  • sagittarius954 28.05.11, 05:13
    Teraz ja polecę sprawdzić poza W-wą swoje imiejętnoći kierownicze na tym najbardziej z kierowniczych urządzeń , tylko czy jutro będę mógł biodrami robić , hę ?
    Pierożku jak tam biodra ?
  • filip505 28.05.11, 05:53
    ....a co to jest jezdzenie na mase krytyczna???????
  • wrzosowapolana 28.05.11, 07:01
    Kocham rower. W/g mnie to najwspanialszy z wynalazków. No, może poza kołem smile
    --
    Życie niemal na pewno ma sens.
  • pierogi_z_jagodami 28.05.11, 08:06
    Filip
    źródło cytatu jest tu
    "Warszawska Masa Krytyczna jest to przejazd pojazdów napędzanych siłą ludzkich mięśni, odbywający się w ostatni piątek każdego miesiąca, bez względu na pogodę i porę roku, o godz. 18:00 na Placu Zamkowym w Warszawie. Jest to impreza niekomercyjna, organizowana przez wolontariuszy chcących aby Warszawa była przyjazna dla rowerzystów i dzięki dobrowolnemu wsparciu jej uczestników.
    WMK to także wiele innych imprez rowerowych, happeningów, lobbing w urzędach i inne działania umożliwiające osiągnięcie założonych celów.
    Nasza wizja: Warszawa miastem przyjaznym rowerzystom, w którym można swobodnie i bezpiecznie poruszać się na rowerze oraz go bezpiecznie parkować.

    Obecnie Warszawska Masa Krytyczna jest największą, comiesięczną imprezą rowerową w Europie, gdyż w miesiącach letnich liczba uczestników przekracza 2000 osób, a z miesiąca na miesiąc frekwencja jest coraz większa - w maju 2005 było to już 2360 osób. W miesiącach zimowych frekwencja nie spada poniżej 100 osób, pomimo odbywających się w tym czasie świąt czy ferii.

    Będziemy jeździć dopóki codzienna jazda rowerem po Warszawie nie będzie tak przyjemna i bezpieczna jak udział w naszej imprezie.

    Nasze cele:
    - zwrócenie uwagi na obecność rowerów w mieście, o czym często zapominają urzędnicy podejmując różne decyzje;
    - wykorzystywanie asfaltu jako podstawowej nawierzchni dróg rowerowych;
    - powstanie spójnej sieci wygodnych i bezpiecznych dróg rowerowych, przejezdnych dla wszystkich typów rowerów oraz towarzyszącej im infrastruktury (np. parkingi);
    - utrzymywanie głównych ciągów rowerowych w stanie przejezdności przez cały rok (w zimę ruch rowerowy nie maleje po przyjściu pierwszych mrozów, ale dopiero po silnych opadach śniegu, gdy ścieżki są nieprzejezdne);
    - większy udział rowerów w ruchu ulicznym."

    reszta na podanej powyżej stronie

    Sagitarius
    Wczoraj, kiedy zeszłam z roweru, czułam się jak drewniany Pinokio z rozszczelnieniami i masa korników, a nie jak pyszne pierożki ze śmietanką, a jeszcze musiałam wtarabanić sprzęt na I piętro. Mój rowerek to solidnej wielkości stylizowany na Holendra Chińczyk (tak myślę, bo wygląda nieco skośnie). Byłam solidnie nadszarpnięta. Spałam jak kamień i dzisiaj jedynie bolą kolana. Wiele lat temu zdiagnozowano mi zwyrodnienie kolan, objawy były takie, że groziła mi laseczka, nie mogłam chodzić. Lekarz powiedział, że to się nie cofnie i muszę się nauczyć z tym żyć. Poszłam więc po poradę do wujka Gugla. Po roku ćwiczeń i stopniowo zwiększanej aktywności kopytno kolankowej już byłam w stanie brać po trzy stopnie. Do tego doszła dieta.
    No i wyobraź sobie, że dzisiaj nie mam zakwasów w mięśniach, chociaż wczoraj myślałam, że koniec ze mną. To dlatego że ćwiczyłam całą zimę. Tylko stawy... znacie ten dowcip? Przychodzi żaba do lekarza a lekarz się pyta - co pani jest? - Panie doktorze, coś mnie jebie w stawie. No to właśnie teraz coś mnie jebie w stawach kolanowych wink
    Kiedy jedzie się tak wielka grupą ludzie dają sobie nawzajem wiele energii, jest łatwiej jechać niż samemu. Jeśli masz problem z powrotem, możesz zawsze skorzystać z komunikacji (niskopodłogowe jeżdżą!), w nocy autobusy są puste. Poza tym na masie można poznać dużo sympatycznych osób. Widziałam wielu ludzi w moim wieku i starszych.
    Jeśli naprawdę - jak pisałeś - masz młodą duszę, to ta dusza przywiedzie Cię na kolejna masę pod koniec czerwca.
    Będę czekać na wszystkich chętnych big_grin

    Generalnie masa, tak jak każde przedsięwzięcie które zrodziło się z ludzkiego zapału, bezinteresowności i dla szczytnej idei - jest genialna jeśli chodzi o atmosferę. To po prostu wspaniały happening jednoczący rowerzystów. Był z nami Somen na nowym rowerze. I byli rolkarze.
  • graga211 28.05.11, 09:10
    U nas naturalnym jest zmiana sprzętu - z nastaniem wiosny narty idą do lamusa, a rowery zaczynają pracę. W weekendy moja czwórka zahacza o nas i potem dalej mkniemy już w szóstkę.
    http://i54.tinypic.com/2uq20b8.jpg
    Psica jest z nami w koszyku na bagażniku
    http://i53.tinypic.com/2r5ri4k.jpg
    Jednak muszę się poskarżyć, że po 30-40 kilometrowej trasie siodełko mnie mocno uwiera i przez następny dzień dzień wyraźnie je czuję tam, gdzie nie powinnam.....
  • misia007 28.05.11, 12:16
    Kretyniczną cieszy głównie uczestników.Dla normalnych warszawiaków jest udręką i sporym utrudnieniem.Wobec Obamy okazała się hmmm,raczej wazeliniarska i spolegliwa bo....niezmienna jakoby trasa ....została zmieniona.A szkoda mieli taką niepowtarzalną okazją stać się sławni na cały świat jako ci ,którzy kazali czekać Obamie.
    Dodam ,że mnie osobiście MK ani ziębi ani parzy ,tyle,że warto wiedzieć że każdy medal ma dwie strony.Więcej o MK co miesiąc na forum warszawa.
    --
    Czy dom bez kota — najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego — zasługuje w ogóle na miano domu?
    Mark Twain
  • pierogi_z_jagodami 28.05.11, 13:41
    Niezłe big_grin. Kretyniczna ona musi być dla tych, co stoją i czekają, aż 1000 czy 2000 osobowy peleton przepłynie i zwolni jezdnię dla ruchu samochodowego. Ale ci na rowerach są ważniejsi, bo to oni są zdrowsi, bardziej uśmiechnięci, to oni propagują zdrowy tryb życia i walczą o wygodę nowego rowerowego pokolenia. "Kretyniczni" na pewno nigdy nie próbowali przejechać rowerem przez miasto po jezdni albo po zatłoczonym chodniku i po wyjątkowo uduchowionych ścieżkach rowerowych, które zaczynają się niespodziewanie i - jak duchy - za chwile niespodziewanie się kończą.

    Zeszły rok z musu miałam rowerowy i kompletnie się uzależniłam. Jest lato, karty miejskiej już nie wykupuję. Na rowerku jest o niebo przyjemniej. Zwłaszcza most siekierkowski jest wybitnie atrakcyjny z rowerowego punktu widzenia, są też cudne ścieżki rowerowe wzdłuż Wisły, organizowane są rowerowe wycieczki połączone ze zwiedzaniem (Kawiarnia Stara Praga).

    Ale to ciągle mało. Jest niebezpiecznie i mało komfortowo. A rowerzystów coraz więcej.
  • dobra-kobieta 28.05.11, 14:30
    Ja na razie o rowerku musze zapomniec,zresztą ten wypadek to własnie na roweru, trochę sie poszalało...!!

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/sg/ja/hk1c/xofbBVHDAQivoc9vOB.jpg
    --
    "Złota myśl to podstawa dnia w różowych kolorach, który na ogół jest szary...
    A gdyby tak dobry seks z truskawkami na podwieczorek...?? "
  • misia007 28.05.11, 15:08
    łomatko aż dwa miesiące masz leżeć???To jakieś bardzo skomplikowane złamanie.???Ten gips na zdjęciu jest strasznie gruby,musi taki być???
    --
    Czy dom bez kota — najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego — zasługuje w ogóle na miano domu?
    Mark Twain
  • dobra-kobieta 28.05.11, 18:46
    to nawet nie złamanie,tylko upierdliwe skrecenie. gips 6 tygodni,potem 2 tygodnie o kulach, takie sa prognozy. chyba ze zdarzy sie cud....
    --
    "Złota myśl to podstawa dnia w różowych kolorach, który na ogół jest szary...
    A gdyby tak dobry seks z truskawkami na podwieczorek...?? "
  • graga211 28.05.11, 22:24
    Ja tam kiedyś o tym popełniłam nawet tekścik pt. Gipsik - przekleństwo czy odsapka?
    Poszła torebka stawowa kostki. Przywracanie sprawności trwa dłużej niźli przy złamaniu i dość rzadko udaje się w pełni uruchomić staw, dlatego polecenia uczonych w tej materii radzę wykonywać grzecznie w podwójnej, a nawet potrójnej dawce.
    I nie wierzyć, że jest już OK; lepiej na zimne dmuchać.
    Rehabilitację zaliczyłam, a jakże, ale widać za krótko i za mało, gdyż dzisiaj kostka potrafi dać ostro do wiwatu. O obcasach muszę zapomnieć, o bieganiu również.
    I w ogóle porobiło się nieciekawie...
    Szczerze współczuję i kciuki trzymam.
  • eurytka 29.05.11, 09:23
    Niektóre połamania w tym stawów, leczy się bez gipsu ale na wyciągu z obciążeniem
    i całkowitym przywiązaniem do łóżka szpitalnego. Jest "odsapka" na kilka dobrych tygodni,
    do rentgena wożą z łóżkiem. Rehabilitacja trwa niestety długo i nie zawsze wraca się do pełnej sprawności. Skręcony staw, to również poważna sprawa.
    nie wiedziałam, że na to zakłada się gips...
    Sądzę, dobra-kobieto, że wcześniej Ci gips mogą zdjąć, stabilizator zalecą i powinni,
    takie mam zdanie. Co tam się ma zrastać?
    Warto byś poczytała na ten temat, jak to inni gdzieś opisują.
    Życzę zdrowia.
    --
    Miłuj wszystko a znajdziesz wszystko.
    mój blog
  • polnaro 29.05.11, 16:32
    Rower, to jest to.
    Syn dziś po wyprawie na Baranią Górę; niestety, tym razem solo.

    http://img219.imageshack.us/img219/4589/1005523o.jpg
  • filip505 30.05.11, 05:17
    ...w dalszym ciagu nie mam pojecia skad tak
    skomplikowana nazwa tego "tur",nie lepiej
    blokada warszawy np,tu tez to mamy,jak
    uslysze uciekam z miasta,popierm aktywny
    wypoczynek,jazde rowerem tez,ale nie kosztem
    tych co chca np;pojechac na plaze,na ryby,itp;
    tez aktywny wypoczynek,oni stosuja przemoc,
    przemoc(rowerzysci) a tego nie popieram.
  • pierogi_z_jagodami 30.05.11, 09:20
    To nie jest przemoc, bo działają legalnie, mają zezwolenie władz miasta i eskortę policji. Na czele jedzie policyjny samochód z kogutem i oprócz wolontariuszy pilnujących bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów, wszędzie stoi policja. Cel jest szczytny - służy popularyzacji rowerów jako środka lokomocji i skłania do decyzji przystosowujących miasto do ruchu rowerowego. Pewna presja na władze jest często potrzebna, bo łatwo osiadają na laurach i nie myślą o innych. Krótko mówiąc - gdyby urzędnicy służyli bardziej społeczeństwu, a mniej sobie - to nie byłoby potrzebne. Na masach bywa do 2 tysięcy ludzi. Ostatnio było ok 1250 tylko dlatego, że wielu warszawiaków pouciekało z miasta przed Obamą.
  • pierogi_z_jagodami 30.05.11, 09:23
    Krytyczna sytuacja robi się, kiedy masa rowerzystów wyjedzie na miasto, ktore jest nieprzystosowane do rowerowego ruchu big_grin Stąd decyzja o piątkowym wieczorze. Pomimo utrudnień masa ludzi machała do nas przyjaźnie, kiedy jechaliśmy, nawet z samochodów, niektórzy trąbili na wiwat. big_grin
  • misia007 30.05.11, 18:34
    Filipie dla wyjaśnienia ,Warszawa protestami stoi i to legalnymi.Nawet w dniu przyjazdu Obamy było 14 demonstracji.A tak na co dzień to każdy jeden ,który coś do kogoś ma wali do stolicy i protestuje a przy okazji blokuje rzecz jasna.Po kolei jak leci pielęgniarki,górnicy,stoczniowcy,chłopi, taksiarze, nauczyciele i kto ci tylko przyjdzie do głowy.Jedni kulturalni, inni mniej i ci drudzy maja większą siłę przebicia.Co do MK to należy do grzecznych i o ile się orientuje to głównie zastrzeżenia warszawiacy mają co do terminu.Woleliby żeby to się odbywało w weekend a nie w piątkowy wieczór, kiedy stolica korkami stoi równo.
    --
    Czy dom bez kota — najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego — zasługuje w ogóle na miano domu?
    Mark Twain
  • filip505 01.06.11, 22:20
    ....nasi rowerzysci sa jednak bardziej przyjazni
    "naturalnemu srodowisku miejskiemu",albo
    wladze madrzejsze,takkie tury odbywaja sie
    w niedziele i to bardzo rano,od 7;8 do wczesnego
    popoludnia,najmniejszy ruch w miescie,w godzinach
    szczytu,piatek wieczorem,zebraliby od reszty mieszkancow
    nienawisc a nie sympatje,a przeciesz nie o to im chodzi,
    jeszcze kilka lat temu jezdzilem sporo rowerem,ale dla
    siebie,czasem bralem rower na samochod i jechalem do
    jakiegos duzego parku zeby pojezdzic,teraz prawie tylko
    w gym-ie,w gorach szkoda czasu,wole marszobiegi i
    lodke na wioslach,jak na krotko na jezioro wyskakuje,
    jak na wiecej jak cztery godz to z silnikiem,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka